Category: Uncategorized

  • Tak Świątek zapewniła sobie pierwszy triumf z Andriejewą. Trzysetowa batalia

    Tak Świątek zapewniła sobie pierwszy triumf z Andriejewą. Trzysetowa batalia

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie wkracza w decydującą fazę. Piątek oznacza dzień ćwierćfinałów. Po tym, jak Mirra Andriejewa pokonała wczoraj Alycię Parks, stało się jasne, że czeka nas pierwsza potyczka Rosjanki z Igą Świątek na korcie ziemnym. Już przed losowaniem drabinki istniało spore prawdopodobieństwo, że dojdzie do starcia Polki z 18-latką albo Jeleną Ostapenko. Ostatecznie padło na tenisistkę z Krasnojarska. Oto jak wyglądał ich premierowy pojedynek w ogóle, zakończony triumfem Raszynianki.
    Mirra Andriejewa i Iga Świątek po raz pierwszy zmierzyły się ze sobą podczas WTA Cincinnati przed dwoma laty

    Mirra Andriejewa i Iga Świątek po raz pierwszy zmierzyły się ze sobą podczas WTA Cincinnati przed dwoma latyDYLAN BUELL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    W ostatnich tygodniach Iga Świątek otworzyła nowy rozdział w swojej karierze. Zmieniła trenera i podejście w przygotowaniach do rywalizacji na mączce. Pierwszym oficjalnym meczem Polki pod wodzą Francisco Roiga był mecz drugiej rundy WTA 500 w Stuttgarcie. Nasza reprezentantka zmierzyła się w środę z Laurą Siegemund. Po 90 minutach starcia turniejowa “3” zapisała na swoim koncie zwycięstwo 6:2, 6:3. Fajerwerków jeszcze nie było, bo trudno ich oczekiwać po tak krótkim okresie współpracy z hiszpańskim szkoleniowcem. Realna ocena nadejdzie w kolejnych tygodniach.

    Niemniej na piątek przypadł pierwszy ciekawszy test dla Raszynianki. Nie przed godz. 17:00 mistrzyni Wimbledonu 2025 zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Będzie to ich czwarte bezpośrednie spotkanie, ale dopiero pierwsze na korcie ziemnym. Można zatem powiedzieć, że czeka ich premierowe rozdanie w “królestwie Świątek”. Co ciekawe, w dotychczasowym H2H jest 2-1 dla 18-latki. Każda z tych potyczek odbyła się na hardzie. Ich pierwszy mecz został rozegrany na szybkim korcie w Cincinnati, przed dwoma laty. Wówczas lepsza okazała się Iga, po 150 minutach rywalizacji.

    Świątek wygrała z Andriejewą w pierwszym bezpośrednim starciu

    Tamten pojedynek o półfinał nie rozpoczął się najlepiej z perspektywy Raszynianki. Straciła serwis w trzecim gemie i później miała problem ze zniwelowaniem strat. Były dwa break pointy podczas szóstego rozdania, a potem tyle samo także w trakcie dziesiątego, gdy Andriejewa serwowała po zwycięstwo w partii. Mimo dwóch szans Świątek na 5:5, ostatecznie Mirra nie została przełamana w premierowej odsłonie i wygrała ją do czterech.

    Druga część wyglądała już inaczej. Iga mocno weszła w seta, przełamała rywalkę w drugim gemie. Potem uzyskała prowadzenie 3:0 i nie oddała go do końca partii. Mogła nawet podwyższyć przewagę, zgarniając podwójnego breaka w trakcie szóstego rozdania, ale finalnie zapisała na swoim koncie wynik 6:3. W ten sposób doprowadziła do decydującej fazy rywalizacji.

    Podczas trzeciego seta obie tenisistki weszły na kapitalny poziom serwowania. Miały doskonałe statystyki w tym elemencie, co powodowało, że przez długi czas nie obserwowaliśmy ani jednego break pointa. Te pojawiły się dopiero w jedenastym gemie. Wówczas dało się zauważyć spore emocje po stronie Andriejewej, rzucała nawet rakietą o kort. Przy ostatniej z dwóch okazji na 6:5 dla Polki, Rosjanka posłała bekhend do korytarza deblowego.

    Raszynianka serwowała po zwycięstwo w spotkaniu. Pojawiła się jeszcze piłka na tie-breaka dla Mirry, ale młoda zawodniczka nie opanowała nerwów na returnie. Po 2 godzinach i 30 minutach rywalizacji Świątek podniosła ręce w geście triumfu, zapisując na swoim koncie wygraną 4:6, 6:3, 7:5 i awans do półfinału. Wówczas w boksie Igi znajdował się jeszcze Tomasz Wiktorowski. Było to jedno z ostatnich zwycięstw Polki pod wodzą tego trenera.

    Dominacja Mirry w meczach z Igą na początku 2025 roku

    Można powiedzieć, że nasza reprezentantka miała pecha, bowiem jej kolejne dwa bezpośrednie pojedynki z Andriejewą przypadły na złote tygodnie Rosjanki w początkowej fazie sezonu 2025. Sama Świątek też miała wtedy problemy z docieraniem do finałów. W ubiegłorocznym turnieju rangi WTA 1000 w Dubaju obie spotkały się na etapie najlepszej “8”. Mirra odniosła wygraną w dwóch partiach – 6:3, 6:3.

    Niespełna miesiąc później, podczas tysięcznika w Indian Wells, obejrzeliśmy już trzysetówkę, ale znów zakończoną zwycięstwem tenisistki z Krasnojarska – tym razem 7:6(1), 1:6, 6:3. Andriejewa wygrała oba te turnieje. Był to jak dotąd najlepszy moment w jej zawodowej karierze. Obecnie Rosjanka też radzi sobie nieźle, notuje serię sześciu wygranych spotkań z rzędu. Zapoczątkowała ją tytułem rangi “500” w Linzu. Zobaczymy, czy Idze uda się wyrównać bilans H2H z 18-latką. Raszynianka z pewnością będzie chciała wykorzystać rywalizację na mączce jako własny atut. Jak się wszystko potoczy, przekonamy się po godz. 17:00.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę w jednej ręce i zaciska pięść w geście triumfu, wyrażając silne emocje podczas meczu na tle rozmazanego zielonego ekranu z logo zegarka Rolex.

    Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    młoda kobieta w sportowym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem, z zaciętą miną, na tle rozmytego tłumu

    Mirra AndriejewaDubreuil Corinne/ABACAEast News
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek pokonuje Andreevą w Cincinnati.

  • Aż huczy ws. Fissette’a. “Wielki sukces”. Świętuje po rozstaniu ze Świątek

    Aż huczy ws. Fissette’a. “Wielki sukces”. Świętuje po rozstaniu ze Świątek

    Iga Świątek rywalizuje obecnie w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie walczy o swoje pierwsze trofeum pod okiem nowego szkoleniowca, Francisco Roiga. Tymczasem jej były trener, Wim Fissette, może już pochwalić się premierowym sukcesem po zakończeniu współpracy z byłą liderką światowego rankingu. W Belgii nie brakuje głosów uznania dla 46-letniego szkoleniowca, choć jednocześnie pojawiają się spekulacje dotyczące jego kolejnych zawodowych kroków.

    W tym roku reprezentacja Polski nie wystąpi w finałowym turnieju Billie Jean King Cup. Zespół prowadzony przez Dawida Celtę przegrał decydujące spotkanie z Ukrainą w Gliwicach, a brak Igi Świątek w składzie okazał się znaczący. W efekcie Polki straciły szansę na wrześniowy występ w Shenzhen. O końcowy triumf powalczą natomiast reprezentacje Ukrainy, Czech, Wielkiej Brytanii, Włoch, Kazachstanu, Hiszpanii, Chin oraz Belgii, której kapitanem jest właśnie Fissette.

    Belg poprowadził swoją drużynę do głośnego zwycięstwa nad reprezentacją Stanów Zjednoczonych w meczu decydującym o awansie. Choć Amerykanki wystąpiły w osłabionym składzie – zabrakło m.in. Coco Gauff, Amandy Anisimovej i Jessiki Peguli – to wciąż uchodziły za faworytki. Belgijki jednak sprawiły niespodziankę, a kluczowy punkt zdobyła Greet Minnen, pokonując Ivę Jovic w pojedynku singlowym.

    – Jesteśmy na drodze do finałów Billie Jean King Cup. Jestem niezwykle dumny z tego zespołu i jego determinacji. Dziękuję także kibicom, którzy nas wspierali – ich energia była bezcenna – podkreślał Fissette po zwycięstwie.

    Belgijski tenis przeżywa obecnie wyraźne odrodzenie, a reprezentacja, która jeszcze niedawno pozostawała w cieniu, dziś wraca do światowej czołówki. Lokalni eksperci są zgodni – ogromna w tym zasługa obecnego kapitana kadry.

    – Trener z takim doświadczeniem, pracujący wcześniej z wieloma wybitnymi osobowościami, potrafił stworzyć z tej grupy prawdziwy zespół – ocenił dziennikarz Christophe Moons. Podobnie wypowiada się były tenisista Filip Dewulf, który zwraca uwagę, że Fissette od kilku lat konsekwentnie budował drużynę opartą na młodych zawodniczkach, co przyniosło wymierne efekty. Jego zdaniem nawet Elise Mertens ponownie zaangażowała się w grę dla reprezentacji właśnie dzięki tej przemianie.

    Na razie nie jest jasne, jaka będzie kolejna decyzja w karierze belgijskiego szkoleniowca. Możliwe, że wkrótce wróci do pracy w cyklu WTA lub ATP. W mediach pojawiają się również doniesienia sugerujące potencjalną współpracę z Mirrą Andriejewą – zawodniczką, z którą Iga Świątek mierzy się w walce o półfinał turnieju w Stuttgarcie.

  • Rosjanka ogłasza o Świątek. Tego jeszcze nie było. Tak nazwała Polkę

    Rosjanka ogłasza o Świątek. Tego jeszcze nie było. Tak nazwała Polkę

    Już dziś Iga Świątek powalczy z Mirrą Andriejewą o półfinał imprezy WTA 500 w Stuttgarcie. A będzie to mecz… jakiego jeszcze nie było. Dziennikarze przypomnieli o tym Rosjance po jej triumfie nad Alycią Parks, która odniosła się do sprawy, a także samej polskiej tenisistki, wypowiadając się o niej w jednoznaczny sposób. Opisała przy tym, jak zmieniła się od ostatniego starcia z byłą liderką światowego rankingu.

    Na zdjęciu Iga Świątek oraz Mirra AndriejewaTomasz Jastrzebowski/Foto Olimpik/REPORTER / Andy Wong/Associated Press/East NewsEast News

    Po cennym zwycięstwie urodzona w Krasnojarsku zawodniczka usiadła w sali konferencyjnej, gdzie nie zabrakło rzecz jasna pytań o Igę Świątek.

    WTA 500 Stuttgart. Mirra Andriejewa przed meczem z Igą Świątek

    Jeden z dziennikarzy podkreślił, że będzie to pierwsze starcie Mirry Andriejewy z Igą Świątek na kortach ziemnych. I chciał poznać podejście Rosjanki do tego spotkania, biorąc pod uwagę specjalizację Polski w kwestii gry na tej nawierzchni oraz ostatnią wielką zmianę w jej sztabie szkoleniowym.

    A utalentowana nastolatka odpowiedziała z dużą dozą dyplomacji, ale i uznania względem tego, czego w ostatnich latach dokonywała nasza zawodniczka.

    – Co myślę? Cóż, jeszcze nie wiem. Po prostu postaram się porozmawiać z Conchitą (Conchita Martinez to trenerka Rosjanki – przyp. red.). Oczywiście Iga to świetna zawodniczka, ale podejdę do tego meczu, jak do każdego innego, który już rozegrałam. Iga ma za sobą dobrą historię napisaną na mączce, więc jestem niezwykle ciekawa tego, jak to się potoczy. Tu oczywiście kort jest na hali, więc wszystko jest nieco inne. Ale czuję coś w rodzaju ekscytacji związanej z tym, jak potoczy się dla mnie nasz pierwszy mecz na korcie ziemnym – powiedziała Mirra Andriejewa.

    Jej ostatni pojedynek z Igą Świątek miał miejsce w poprzednim sezonie w Indian Wells i dał Rosjance przepustkę do finału, w którym następnie ograła Arynę Sabalenkę. Sama zainteresowana jednak przyznała wprost, że od tamtej pory zdążyła się znacząco zmienić i nie jest już tą samą zawodniczką.

    – Mirra z zeszłego roku była… może nie nowicjuszką, ale wciąż ekscytowałam się wszystkim. W pewnych momentach rozgrywałam jeszcze swoje turnieje w danym miejscu po raz pierwszy i starałam się mieć z tego frajdę i być podekscytowana tym, jak to jest świetne. Myślę, że w pewnych momentach nie nakładałam na siebie aż tyle presji i starałam się cieszyć tym, jak wspaniałe jest może życie. Tym, że mogę podróżować po świecie. To było po prostu kapitalne. Starałam się żyć każdym dniem, jak gdyby był to pierwszy dzień mojego życia – tłumaczyła Mirra Andriejewa.

    I zaznaczyła, że właśnie to pozwalało jej błyszczeć na korcie.

    Myślę, że właśnie to przyniosło mi moje wyniki. Także to, że byłam bardziej pewna siebie, wygrywając sporo meczów. Więc myślę, że była to kombinacja tych dwóch rzeczy

    Zawodniczka w sportowym stroju wykonuje dynamiczny ruch rakietą tenisową podczas meczu, a na zdjęciu w lewym górnym rogu widoczna jest okrągła wstawka z twarzą innej tenisistki analizującej sytuację na korcie.

    Iga Świątek / Mirra Andriejewa MARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PL / Robert Prange/Getty Images Newspix/Getty Images
    Tenisistka w sportowym stroju unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, wyrażając silne emocje podczas meczu na korcie tenisowym, na tle napisu OPEN.

    ŚwiątekWojciech KubikEast News
    Mirra Andriejewa

    Mirra AndriejewaIMAGO/nordphoto GmbH / Engler/Imago Sport and News/East NewsEast News

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Tak Świątek zapewniła sobie pierwszy triumf z Andriejewą. Trzysetowa batalia

    Tak Świątek zapewniła sobie pierwszy triumf z Andriejewą. Trzysetowa batalia

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie wchodzi w kluczową fazę – w piątek rozegrane zostaną ćwierćfinały. Po zwycięstwie Mirry Andriejewej nad Alycią Parks stało się jasne, że kibice zobaczą jej pierwsze starcie z Igą Świątek na korcie ziemnym. Już na etapie losowania było spore prawdopodobieństwo, że Polka trafi właśnie na młodą Rosjankę lub Jelenę Ostapenko. Ostatecznie los skojarzył ją z 18-latką z Krasnojarska. Warto więc przypomnieć, jak wyglądał ich pierwszy pojedynek w karierze, zakończony triumfem raszynianki.

    W ostatnim czasie Świątek rozpoczęła nowy etap w swojej karierze. Zmiana trenera i modyfikacje w przygotowaniach do sezonu na mączce to ważne kroki, które mają przynieść efekty w kolejnych miesiącach. Pierwszym oficjalnym występem pod wodzą Francisco Roiga był mecz drugiej rundy w Stuttgarcie przeciwko Laurze Siegemund. Polka wygrała pewnie 6:2, 6:3, choć – co naturalne – nie był to jeszcze tenis na najwyższym możliwym poziomie. Na pełną ocenę nowej współpracy przyjdzie czas dopiero po kilku turniejach.

    Prawdziwy sprawdzian czeka jednak Świątek w piątek. Nie wcześniej niż o godzinie 17:00 zmierzy się z Andriejewą – mistrzynią Wimbledonu 2025. Będzie to ich czwarte spotkanie, ale pierwsze rozegrane na nawierzchni ziemnej, która uchodzi za królestwo Polki. Dotychczasowy bilans bezpośrednich pojedynków wynosi 2–1 dla Rosjanki, a wszystkie mecze odbyły się na kortach twardych.

    Ich pierwsza konfrontacja miała miejsce dwa lata temu w Cincinnati. Wówczas lepsza okazała się Świątek, choć początek spotkania nie układał się po jej myśli. Polka szybko straciła serwis i mimo kilku okazji nie była w stanie odrobić strat w pierwszym secie, który padł łupem Andriejewej 6:4.

    Druga partia wyglądała już zupełnie inaczej. Świątek od początku narzuciła swoje warunki, przełamała rywalkę i kontrolowała przebieg seta, wygrywając go 6:3. Tym samym doprowadziła do decydującej odsłony.

    W trzecim secie obie tenisistki prezentowały bardzo wysoki poziom serwowania. Przez długi czas żadna z nich nie była w stanie wypracować break pointa. Dopiero w końcówce pojawiły się pierwsze szanse – przy stanie 5:5 Polka wykorzystała jedną z nich, korzystając także z nerwowości młodej rywalki. Chwilę później Świątek serwowała po zwycięstwo. Choć Andriejewa miała jeszcze okazję doprowadzić do tie-breaka, nie zdołała jej wykorzystać. Ostatecznie Polka wygrała 4:6, 6:3, 7:5 po dwóch i pół godzinie gry, awansując do półfinału.

    Kolejne spotkania obu zawodniczek miały już zupełnie inny przebieg. Na początku sezonu 2025 Andriejewa znajdowała się w znakomitej formie. W ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju pokonała Świątek 6:3, 6:3, a kilka tygodni później w Indian Wells znów okazała się lepsza – tym razem po trzysetowym boju 7:6(1), 1:6, 6:3. Co więcej, Rosjanka wygrała oba te turnieje, notując najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze.

    Również obecnie Andriejewa prezentuje solidną dyspozycję. Ma na koncie serię sześciu zwycięstw z rzędu, zapoczątkowaną triumfem w turnieju WTA 500 w Linzu. Przed Świątek stoi więc trudne zadanie – spróbuje nie tylko zatrzymać rozpędzoną rywalkę, ale także wyrównać bilans ich bezpośrednich spotkań. Atutem Polki powinna być jednak gra na mączce. O tym, czy uda jej się to wykorzystać, przekonamy się w piątkowe popołudnie.

  • Decydowały się losy Świątek. 96 minut meczu z udziałem Gauff w Stuttgarcie

    Decydowały się losy Świątek. 96 minut meczu z udziałem Gauff w Stuttgarcie

    Iga Świątek udanie rozpoczęła rywalizację w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Polka bez większych problemów pokonała Laurę Siegemund w dwóch setach i awansowała do ćwierćfinału. Choć głównym celem 24-latki pozostaje walka o końcowy triumf, w tle toczy się równie istotna rywalizacja – o powrót na podium światowego rankingu. Już dziś mogło się okazać, czy raszynianka odzyska miejsce w czołowej trójce. Wszystko zależało od wyniku meczu Coco Gauff z Ludmiłą Samsonową.

    Po turnieju WTA 1000 w Miami doszło do przetasowania na trzeciej pozycji rankingu. Coco Gauff wykorzystała wpadkę Świątek, która odpadła już w drugiej rundzie, i wyprzedziła Polkę. Amerykanka potrzebowała awansu do finału i choć po drodze rozgrywała wymagające, trzysetowe spotkania, dopięła swego. W decydującym meczu musiała jednak uznać wyższość Aryny Sabalenki.

    Kolejnym przystankiem dla obu tenisistek był Stuttgart, gdzie rywalizacja o miejsce w TOP 3 nabrała nowego tempa. Różnica między nimi wynosiła zaledwie 15 punktów, co oznaczało, że Świątek musiała zajść dalej niż Gauff, by odzyskać trzecią lokatę. Polka wykonała pierwszy krok, awansując do ćwierćfinału po zwycięstwie nad Siegemund. Następnie presja przeniosła się na Amerykankę, która zmierzyła się z Ludmiłą Samsonową w walce o miejsce w najlepszej ósemce.

    Początek tego spotkania był niespodziewany. Gauff została przełamana już w pierwszym gemie, i to do zera. Samsonowa szybko poszła za ciosem, obejmując prowadzenie 3:0 z przewagą dwóch przełamań. Wydawało się, że Rosjanka ma wszystko pod kontrolą, jednak sytuacja zaczęła się odwracać. Amerykanka najpierw zdobyła pierwszego gema, a następnie zaczęła odrabiać straty. Po siedmiu gemach to ona wyszła na prowadzenie.

    Końcówka seta przyniosła kolejne zwroty akcji. Samsonowa jeszcze raz objęła prowadzenie i przy stanie 5:4 serwowała po zwycięstwo w partii. Nie wykorzystała jednak swojej szansy – od stanu 15:0 przegrała cztery kolejne punkty, kończąc gema podwójnym błędem serwisowym. Ostatecznie to Gauff lepiej poradziła sobie w decydujących momentach i wygrała pierwszego seta 7:5.

    Przebieg końcówki premierowej odsłony wyraźnie wpłynął na dalszy przebieg meczu. W drugim secie Samsonowa nie była już w stanie nawiązać równorzędnej walki. Gauff szybko objęła prowadzenie 4:0, dominując rywalkę. Choć Rosjanka zdołała jeszcze utrzymać jedno podanie i miała okazję na przełamanie, nie wykorzystała swoich szans. Amerykanka konsekwentnie kontrolowała przebieg gry i przypieczętowała zwycięstwo, wygrywając drugiego seta 6:1.

    Całe spotkanie trwało 96 minut i zakończyło się triumfem Gauff 7:5, 6:1. Tym samym walka o trzecie miejsce w rankingu pozostaje nierozstrzygnięta. Kolejna odsłona tej rywalizacji nastąpi w piątek. Gauff zmierzy się z Karoliną Muchovą, natomiast Świątek stanie naprzeciw Mirry Andriejewej. Spotkanie Amerykanki zaplanowano nie przed godziną 14:00, a pojedynek Polki ma rozpocząć się nie wcześniej niż o 17:00.

  • Adamek potwierdza. Sensacyjne starcie na koniec kariery? “Zaboli go każde słowo”

    Adamek potwierdza. Sensacyjne starcie na koniec kariery? “Zaboli go każde słowo”

    Tomasz Adamek szykuje się do ostatniej walki. Niewykluczony pojedynek z Marcinem Najmanem

    Tomasz Adamek zapowiada, że jeszcze w tym roku po raz ostatni wejdzie do ringu. Choć dokładna data jego pożegnalnej walki nie jest jeszcze znana, były mistrz świata jasno deklaruje, że to definitywny koniec jego sportowej drogi. W rozmowie podkreśla, że ma dość wieloletnich ringowych wojen i chce zamknąć ten rozdział w sposób symboliczny.

    – To będzie moje ostatnie wejście do ringu. Nie ma opcji, żebym to przedłużał. Wystarczy, zrobiłem swoje – mówi stanowczo.

    Adamek marzy o tym, by jego pożegnanie odbyło się właśnie między linami. Chciałby po walce chwycić za mikrofon i podziękować kibicom, którzy towarzyszą mu od początku zawodowej kariery, czyli od 1999 roku. Podkreśla, że ich wsparcie było dla niego niezwykle ważne przez wszystkie lata.

    Nie wyklucza przy tym, że jego rywalem może być Marcin Najman. Jak zaznacza, ostateczna decyzja należy do organizatorów, w tym Mateusza Borka. Sam jednak nie ma żadnych obiekcji wobec takiego zestawienia.

    – Jeśli dostanę sygnał, że walczę z nim albo z kimkolwiek innym, to po prostu wejdę do ringu i zrobię swoje. Dla mnie to nie ma znaczenia – tłumaczy.

    Nie ukrywa przy tym swojego stosunku do Najmana, którego od lat nie uważa za pełnoprawnego sportowca. Ewentualną walkę traktowałby jako okazję do udowodnienia swoich racji.

    – Zbiję go na kwaśne jabłko i pokażę, jak wygląda prawdziwy pięściarz – zapowiada bez ogródek.

    Mimo zbliżających się 50. urodzin Adamek zapewnia, że jest w stanie przygotować się na najwyższym poziomie. Już rozpoczął treningi i podchodzi do tego wyzwania bardzo poważnie.

    – Jestem pewny swojej formy. Zacząłem przygotowania, biegam i chcę być gotowy na sto procent. Każdy cios, który przyjmie, będzie odpowiedzią na to, co o mnie mówił – dodaje.

    Co ciekawe, pięściarz deklaruje, że nie zamierza kończyć walki przed czasem, nawet jeśli pojawi się taka okazja.

    – Nie będę go szybko nokautował. Chcę, żeby poczuł każdy cios – zaznacza.

    Zapytany o możliwość porażki, stanowczo ją odrzuca.

    – Nigdy nie wychodziłem do ringu z myślą o przegranej. I tym razem też tak będzie – podkreśla.

    Pożegnalna walka ma mieć dla niego również wymiar sentymentalny. Adamek chciałby, by w tym wyjątkowym momencie towarzyszyli mu ludzie, którzy odegrali ważną rolę w jego karierze. Wspomina przy tym zarówno żyjących trenerów i współpracowników, jak i tych, którzy już odeszli.

    Nie brakuje także refleksji nad życiem poza sportem. Bokser przyznaje, że dziś większe znaczenie ma dla niego duchowość i relacja z Bogiem.

    – Dziękuję za wszystko, co mnie spotkało. W ringu przeżyłem wiele, ale teraz przyszedł czas, by to zamknąć – mówi.

    Zapowiada, że jego ostatnia walka będzie symbolicznym podsumowaniem całej kariery. I choć używa słowa „wojna”, podkreśla, że dla niego każdy pojedynek zawsze miał właśnie taki charakter.

    – Zawsze wychodzę do ringu jak na wojnę. I tak będzie też tym ostatnim razem – kończy.

  • Ukochany turniej Świątek już na horyzoncie. Wielka zmiana. Prawie 62 miliony euro na stole

    Ukochany turniej Świątek już na horyzoncie. Wielka zmiana. Prawie 62 miliony euro na stole

    Iga Świątek rozpoczęła nowy rozdział w swojej karierze. W tymże pieczę nad jej dyspozycją sprawować będzie Francisco Roig. Hiszpan towarzyszy Polce od początku kwietnia. Pierwszym wielkim celem dla tej dwójki bez wątpienia będzie odzyskanie tytułu na kortach imienia Rolanda Garros. W tym roku do podniesienia z kortu będą zdecydowanie większe pieniądze, co organizatorzy przekazali w oficjalnym komunikacie.
    Iga Świątek po ostatnim triumfie na Roland Garros.

    Iga Świątek z trofeum z kortów Rolanda GarrosaAFP

    Iga Świątek ma za sobą słaby, jak na swoje standardy, początek sezonu. Polka ponownie, podobnie jak w 2025 roku, nie zdołała dotrzeć do żadnego singlowego finału. Wówczas zachowała spokój i pozostała przy współpracy z Wimem Fissettem. Rok później Belg już tego sztormu nie przetrwał.

    W drugiej połowie marca po niespełna osiemnastu miesiącach współpracy rozstał się z Igą Świątek. Polka rozpoczęła więc poszukiwania następcy. Od początku faworytem zdawał się być Francisco Roig. Hiszpański szkoleniowiec dominował w spekulacjach medialnych i ostatecznie faktycznie przejął posadę Fissette’a.

    Francuzi rosną w siłę. Coraz większe nagrody w Roland Garros

    Pierwsze tygodnie pod wodzą Roiga Świątek spędziła na Majorce, gdzie towarzyszył jej… Rafael Nadal. Bez wątpienia największym celem na najbliższe tygodnie dla tego duetu jest odzyskanie tytuły na ukochanych kortach Igi – tych imienia Roland Garros. Organizatorzy imprezy ogłosili wielką finansową zmianę.

    Pula nagród dla wszystkich uczestników wzrośnie o blisko 10 procent w stosunku do roku poprzedniego. Pojawił się w tej sprawie oficjalny komunikat. “61,723,000. W tym roku pula nagród Roland Garros wzrośnie o o 9,53 procent w porównaniu do 2025 roku” – czytamy w mediach społecznościowych Roland Garros.

    Za samo zwycięstwo w singlu w tym roku nagroda wyniesie 2 800 000 euro. Rok temu Carlos Alcaraz i Coco Gauff zainkasowali po 2 550 000 euro przed opodatkowaniem. To trzeci Wielki Szlem pod względem nagród finansowych. Najwięcej można zarobić za triumf w US Open.
    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025

    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025BURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Iga Świątek będzie bronić tytułu na kortach Rolanda Garrosa

    Iga Świątek będzie bronić tytułu na kortach Rolanda GarrosaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025

    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025DIMITAR DILKOFF / AFPAFP

    Bartłomiej Piekarczyk: Daliśmy się przegonić.

  • WTA Stuttgart już bez mistrzyni Australian Open. Hit gwiazd dla Czeszki

    WTA Stuttgart już bez mistrzyni Australian Open. Hit gwiazd dla Czeszki

    Iga Świątek już w środę zapewniła sobie miejsce w ćwierćfinale turnieju Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie. Kolejne spotkanie rozegra w piątek, natomiast czwartkowy harmonogram przewidywał dokończenie rywalizacji w 1/8 finału. Już na otwarcie dnia kibice dostali prawdziwy hit – starcie Karoliny Muchovej z Elise Mertens, które okazało się jednym z najbardziej niezwykłych pojedynków całego turnieju.

    W Stuttgarcie początkowo miało wystąpić aż siedem zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA, jednak po wycofaniu Aryny Sabalenki liczba ta zmniejszyła się do sześciu. Awans do ćwierćfinału wcześniej wywalczyły już Świątek oraz Elina Switolina, natomiast Jasmine Paolini pożegnała się z turniejem. Czwartkowe mecze miały odpowiedzieć na pytanie, czy pozostałe faworytki również zameldują się w najlepszej ósemce.

    Pojedynek Muchovej z Mertens, choć dotyczył zawodniczek z drugiej dziesiątki rankingu, zapowiadał się niezwykle interesująco. Czeszka to przecież triumfatorka turnieju WTA 1000 w Dosze, natomiast Belgijka może pochwalić się tytułem wielkoszlemowym w deblu oraz pozycją liderki światowego rankingu w grze podwójnej. Eksperci nieznacznie większe szanse dawali Muchovej – według wyliczeń sztucznej inteligencji miała około 68 procent prawdopodobieństwa zwycięstwa.

    Początek spotkania zupełnie jednak przeczył tym prognozom. Mertens od pierwszych piłek narzuciła bardzo agresywny styl gry, świetnie rozrzucała akcje i zmuszała rywalkę do biegania po korcie. Szybko przełamała Muchovą, a następnie pewnie utrzymywała własne podanie. Choć momentami wydawało się, że Czeszka łapie rytm, kolejne błędy – w tym podwójne – tylko pogłębiały jej problemy. Belgijka dominowała i po zaledwie 24 minutach zamknęła pierwszego seta wynikiem 6:1. Jej statystyki robiły ogromne wrażenie: dziewięć uderzeń kończących i ani jednego niewymuszonego błędu.

    Druga partia rozpoczęła się w podobnym tonie. Mertens, mimo pierwszych pomyłek serwisowych, szybko wróciła na właściwe tory i ponownie przełamała przeciwniczkę, wychodząc na prowadzenie 2:0. Wydawało się, że kontroluje sytuację, jednak wtedy nastąpił przełom. Muchova po raz pierwszy w meczu odebrała rywalce serwis, co wyraźnie dodało jej pewności siebie. Chwilę później doprowadziła do kolejnego przełamania, a Belgijka zaczęła popełniać coraz więcej błędów – w tym kosztowne podwójne.

    Od tego momentu obraz gry całkowicie się odwrócił. Czeszka przejęła inicjatywę, grała coraz swobodniej i skuteczniej, a Mertens zupełnie straciła rytm. Muchova wygrała drugiego seta 6:3, a Belgijka próbowała jeszcze przerwać złą passę, udając się na przerwę toaletową.

    Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu. W decydującej partii Muchova była już nie do zatrzymania. Szybko objęła prowadzenie 4:0, kontrolowała wymiany i nie pozwalała rywalce wrócić do gry. Choć na moment pojawiły się drobne problemy przy własnym serwisie, Czeszka szybko je opanowała i zamknęła seta wynikiem 6:0.

    Ostatecznie Muchova odwróciła losy spotkania, wygrywając 1:6, 6:3, 6:0. W ćwierćfinale zmierzy się w piątek ze zwyciężczynią pojedynku Coco Gauff – Ludmiła Samsonowa.

  • Prezydent Karol Nawrocki na pogrzebie Jacka Magiery. Pośmiertnie odznaczył trenera

    Prezydent Karol Nawrocki na pogrzebie Jacka Magiery. Pośmiertnie odznaczył trenera

    Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła udział prezydenta Karola Nawrockiego w uroczystościach pogrzebowych Jacka Magiery. Podczas ceremonii poinformowano, że głowa państwa zdecydowała o pośmiertnym uhonorowaniu zmarłego trenera Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie, wraz z uzasadnieniem decyzji, zostało przekazane wdowie po szkoleniowcu, Magdalenie Magierze.

    Jacek Magiera zmarł niespodziewanie 10 kwietnia, a wiadomość o jego odejściu wstrząsnęła środowiskiem sportowym i kibicami. Na mszy dziękczynnej za jego życie, która odbyła się w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu we Wrocławiu, pojawiły się tłumy. Uroczystość miała niezwykle poruszający charakter – nie zabrakło łez, ale też oklasków, którymi żegnano trenera. Homilię wygłosił ks. Sylwester Łaska, prywatnie przyjaciel rodziny Magierów. W swoim kazaniu podkreślał siłę wiary bliskich zmarłego – jego żony i dzieci.

    Wspominał szczególnie moment tuż po tragicznych wydarzeniach. Jak mówił, w obliczu ogromnego bólu rodzina sięgnęła po modlitwę. Dzieci trenera, Janek i Małgosia, mimo straty ojca, rozdały obecnym różańce i zachęciły do wspólnej modlitwy, podkreślając, że byłoby to zgodne z wolą ich taty.

    Dwa dni później, 16 kwietnia, rozpoczęły się główne uroczystości pogrzebowe w Warszawie. Msza żałobna w Katedrze Polowej Wojska Polskiego zgromadziła rodzinę, przyjaciół oraz liczne grono przedstawicieli świata sportu. Obecni byli również oficjele państwowi, w tym prezydent Karol Nawrocki.

    Prezydent wszedł do świątyni bocznym wejściem, aby nie zakłócać przebiegu ceremonii. Na miejscu złożył kondolencje wdowie po trenerze. To właśnie Magdalena Magiera odebrała z jego rąk Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski przyznany pośmiertnie jej mężowi.

    Order Odrodzenia Polski, ustanowiony w 1921 roku, jest drugim najważniejszym odznaczeniem cywilnym w kraju – po Orderze Orła Białego. Przyznaje się go za wybitne osiągnięcia w różnych dziedzinach życia, takich jak nauka, kultura, sport, działalność społeczna czy służba państwowa.

    Kancelaria Prezydenta RP w oficjalnym komunikacie podkreśliła, że wyróżnienie dla Jacka Magiery jest wyrazem uznania dla jego dorobku trenerskiego oraz wkładu w rozwój sportu. Odznaczenie zostało wręczone podczas ceremonii pogrzebowej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ulicy Długiej w Warszawie.

    Wcześniej prezydent pożegnał szkoleniowca również w mediach społecznościowych. W krótkim, pełnym emocji wpisie wyraził żal z powodu jego śmierci i podziękował za jego dokonania, publikując czarno-białe zdjęcie z trenerem.

  • Sabalenka chciała rzucić tenis. Powód? Zaskakujący

    Sabalenka chciała rzucić tenis. Powód? Zaskakujący

    sport.interia.pl
    Mocne wyznanie Sabalenki. “Nie życzę tego największemu wrogowi”
    Szymon Łożyński
    3 – 4 minuty
    Sabalenka chciała rzucić tenis. Powód? Zaskakujący

    Aryna Sabalenka nie bierze udziału w turnieju WTA w Stuttgarcie. Białorusinka przygotowuje się do kolejnych zawodów, ale nie zaniedbuje też obowiązków medialnych. W jednym z ostatnich wywiadów wróciła pamięcią do sytuacji sprzed czterech lat, gdy poważnie rozważała odłożenie rakiety w kąt.
    Aryna Sabalenka, aktualna liderka światowego rankingu

    Aryna SabalenkaRich StorryGetty Images

    Wielu kibiców ostrzyło sobie apetyty na starcie w Stuttgarcie pomiędzy Igą Świątek i Aryną Sabalenką. Tenisistki niejednokrotnie na korcie ziemnym udowodniły, że w bezpośrednim starciu potrafią stworzyć wielkie show.

    W tym roku w Niemczech do takiego pojedynku na pewno jednak nie dojdzie. Co prawda Iga Świątek już rozpoczęła rywalizację, i to od pewnego zwycięstwa z Laurą Siegemund, ale za to ze startu zrezygnowała Aryna Sabalenka.

    “Niestety, po turnieju w Miami doznałam kontuzji i mimo że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby zdążyć wyzdrowieć, nie jestem gotowa do rywalizacji. Bardzo mi przykro, że nie mogę wziąć udziału w tym wspaniałym turnieju” – przekazała czterokrotna finalistka zawodów w Stuttgarcie, która nigdy nie wygrała jednak głównej nagrody, luksusowego Porsche.

    Na razie Białorusinka skupia się na tym, by wrócić po kontuzji do najwyższej formy i prawdopodobnie kibice zobaczą ją podczas rywalizacji w Madrycie. Zanim jednak liderka światowego rankingu ponownie wyjdzie na kort, nie zapomina o swoich obowiązkach medialnych.

    Tenis. Aryna Sabalenka miała dość tenisa. Nie uwierzysz, z jakiego powodu

    Ostatnio Sabalenka w wywiadzie dla “Esquire” zdecydowała się na przejmujące wyznanie. Ujawniła, że w 2022 roku miała myśli, by porzucić tenis. Nie chodziło jednak o kłopoty prywatne Białorusinki, a o problemy ze stricte sportowym elementem, serwisem.

    – Wtedy po prostu nie potrafiłam serwować. To coś, czego nie życzyłabym największemu wrogowi. Robisz coś przez całe życie, a potem zupełnie nie potrafisz tego powtórzyć. Po prostu chciałam się poddać – ujawniła Białorusinka.

    Sabalenka przetrwała jednak słabszy moment, dotarła na szczyt i dzisiaj jest niezagrożoną na razie liderką rankingu. – Tamten moment uczynił mnie silniejszą niż kiedykolwiek. Zrozumiałam, że nawet bez idealnego serwisu mogę walczyć i wygrywać – podkreśliła dla “Esquire”.
    Aryna Sabalenka podjęła decyzję, co dalej z jej występami po przedwcześnie zakończonym Wimbledonie

    Aryna Sabalenka podjęła decyzję, co dalej z jej występami po przedwcześnie zakończonym WimbledonieBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym na tle zielonego kortu, z uniesioną ręką dotykającą twarzy, w tle rozmazana publiczność.

    Aryna Sabalenka wycofała się z turnieju WTA 1000 w MontrealuGLYN KIRKAFP
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP

    Bloki w meczu UNI Opole – BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała.