Category: Uncategorized

  • Tenisistka zaczepiła Igę Świątek i się zaczęło. “Dziewczyno…”

    Tenisistka zaczepiła Igę Świątek i się zaczęło. “Dziewczyno…”

    Niemałe emocje wywołała Carson Branstine. Niezbyt utytułowana, ale mimo to dość popularna tenisistka, wstawiła na TikToka nagranie, na którym żartobliwie narzeka na problemy, z jakimi zmagają się tenisistki z niższych partii rankingu WTA. Wypowiedziała tam m.in. słowa dotyczące dopingu, dość ewidentnie odnosząc się do Igi Świątek. To wywołało reakcję wielu fanów, którzy stanęli w obronie Polki.
    Branstine i Świątek
    fot. REUTERS/Kai Pfaffenbach fot. Screen: Carson Branstine/TikTok

    O Carston Branstine głośniej zrobiło się podczas zeszłorocznego Wimbledonu. Kanadyjka odpadła co prawda w I rundzie z Aryną Sabalenką, ale została zauważona przez media, zwłaszcza brytyjskie. Jej nietuzinkowa uroda sprawiła, iż okrzyknięto ją nawet “najpiękniejszą tenisistką Wimbledonu 2025”, natomiast sama Branstine na co dzień korzysta właśnie z urody, pracując jako modelka. Mimo to w wywiadach nie ukrywała, że finansowo tenis jest dla niej dużym wyzwaniem.

    Zobacz wideo Kamil Nalepka: Udowodnił, że jest w stanie grać, wytrzymał to ciśnienie
    Popularna tenisistka postanowiła ponarzekać. Oczywiste nawiązanie do Świątek

    Kanadyjka zresztą nie gryzie się w język w tej sprawie. Jej wrzucone we wtorek 28 kwietnia wideo na TikToku wywołało niemałe poruszenie. Branstine w sarkastyczny sposób narzeka w nim na problemy tenisowego świata dla słabszych zawodników. Zwłaszcza na bardzo wysokie koszty i horrendalne kary, jesli ktoś nagle się wycofa z turnieju. Odniosła się też do ogromnych cen ubezpieczenia zdrowotnego na turniejach, jako że sama jest obecnie poważnie kontuzjowana, a urazu doznała w eliminacjach do Australian Open. Nie zabrakło również ciosu związanego z dopingiem.

    – Tak, miała pozytywny wynik testu. Ale jest numerem jeden na świecie, potrzebujemy jej. Z drugiej strony zawodniczka nr 300. w rankingu światowym ma pozytywny wynik spowodowany skażonym mięsem i jej dajemy 4 lata dyskwalifikacji, bo jej nie potrzebujemy – powiedziała Branstine. Fani nie mieli wątpliwości, że to nawiązanie do Igi Świątek, która w 2024 roku po znalezieniu w jej organizmie śladowych ilości zabronionej trimetazydyny, otrzymała miesiąc zawieszenia.
    Fani stanęli w obronie Igi. Nie przebierali w środkach

    Reakcje na te słowa nie były zbyt pozytywne. “Dzień, w którym tenisiści nauczą się czytać, będzie najlepszym dniem w historii”, “Rozumiem, że to może być frustrujące dla kogoś niżej w rankingu, ale mówienie o dopingu odniesieniu do Świątek i najpewniej Sinnera też, jest absurdalne”, “Dziewczyno, zajmij się najpierw dotarciem w turnieju tak daleko, by zmierzyć się w ogóle z Igą, a potem w nią uderzaj” – to tylko niektóre z nadających się do cytowania komentarzy na portalu X.

    Jeden z fanów stwierdził także, że Branstine odniosła się najpewniej także do Tary Moore. Brytyjka otrzymała w 2025 roku czteroletnią dyskwalifikację, po tym, jak nie uznano jej argumentacji, że zabronione substancje były w zakażonym mięsie, które spożyła nieświadomie. – Zapomniała dodać, że poziom sterydów anabolicznych w próbce Tary Moore był jakieś 10000 razy wyższy, niż trimetazydyny w próbce Igi – napisał.

  • Klęska Sabalenki, od razu znalazła “winną”. Białorusinka bez ogródek

    Klęska Sabalenki, od razu znalazła “winną”. Białorusinka bez ogródek

    Tegoroczna edycja turnieju WTA 1000 w Madrycie obfituje w niespodzianki, do półfinału zmagań dotarła tylko jedna tenisistka z czołowej “10” światowego rankingu. Nie jest nią Aryna Sabalenka, która w ćwierćfinale poniosła sensacyjną klęskę, została wyeliminowana przez Hailey Baptiste. Po spotkaniu Białorusinka pojawiła się na konferencji prasowej, podczas której już na chłodno przeanalizowała przyczyny porażki. Szybko znalazła “winną” takiego obrotu spraw, odniosła się także do poprzedniego starcia z Amerykanką.

    Aryna Sabalenka w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Madrycie przegrała z Hailey BaptisteJOSE BRETONAFP

    W czasie, gdy Iga Świątek skreczowała w meczu trzeciej rundy, a Jelena Rybakina i Coco Gauff przegrały swoje starcia o ćwierćfinał, Sabalenka należycie wywiązywała się z roli faworytki. Białorusinka najpierw bez straty seta odprawiła Peyton Stearns Jaqueline Cristian, później szybko podniosła się po przegranej partii w czwartej rundzie z Naomi Osaką, oddając rywalce zaledwie pięć gemów.

    Tenisistka z Mińska po ograniu podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego znalazła się już o trzy kroki od obrony tytułu, jednak dość nieoczekiwanie musiała uznać wyższość rozstawionej z “30” Baptiste. Wprawdzie liderka światowego rankingu wygrała pewnie pierwszego seta (6:2), ale w drugiej partii zaczęła popełniać podwójne błędy serwisowe, co wyraźnie podbudowało rywalkę. Amerykanka wygrała 6:2, w trzeciej odsłonie meczu z kolei wybroniła sześć piłek meczowych, pieczętując sensacyjny triumf nad pierwszą rakietą świata (2:6, 6:2, 7:6(6)).

    WTA Madryt. Aryna Sabalenka przemówiła po porażce z Hailey Baptiste

    Po przegranym meczu Sabalenka pojawiła się na konferencji prasowej. I zwróciła uwagę na jej zdaniem moment przełomowy tego spotkania – był to początek drugiego seta, gdy popełniła dwa podwójne błędy serwisowe. Tym samym Białorusinka dała do zrozumienia, że to ona jest “winna” tego, jak później potoczył się bój o półfniał.

    “W pierwszym gemie, w drugim secie, po prostu popełniłam dwa podwójne błędy serwisowe znienacka. Wydawało się, że to dodało jej wiary. Potem zaczęła grać bardziej agresywnie. Grała odważnie. Cóż mogę powiedzieć? Brawo” – powiedziała.

    Liderka rankingu WTA nawiązała także do poprzedniego meczu z Amerykanką – w ćwierćfinale ostatniego turnieju w Miami pokonała ją 6:4, 6:4.

    Mam wrażenie, że w Miami nie dałam jej wielu szans. Nie potrafiła przełamać mojego serwisu

    Baptiste najwyraźniej wyciągnęła wnioski z poprzedniego starcia z tenisistką z Mińska, ta z kolei popełniała błędy, które stanowiły szansę dla Amerykanki. A ta ją wykorzystała, dzięki czemu to ona zagra w półfinale z Mirrą Andriejewą.
    Tenisistka w sportowym stroju z łańcuszkiem na szyi, z ręką przy twarzy w geście zamyślenia lub frustracji, na tle rozmytej publiczności i kortu.

    Aryna Sabalenka, Madryt 2026Jose Breton/NurPhotoAFP
    Aryna Sabalenka rywalizowała z Eliną Switoliną o awans do finału WTA 1000 w Madrycie

    Aryna SabalenkaPIERRE-PHILIPPE MARCOU / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w różowym stroju z włosami upiętymi w kok, wyrażająca zdziwienie lub frustrację, unosi jedną dłoń z rozłożonymi palcami, z widoczną biżuterią na szyi i nadgarstku.

    Aryna SabalenkaRich StorryAFP

    Stefanos Tsitsipas – Casper Ruud. Skrót meczu.

  • Sabalenka wyeliminowana z turnieju WTA Madryt. Sześć meczboli nie wystarczyło

    Sabalenka wyeliminowana z turnieju WTA Madryt. Sześć meczboli nie wystarczyło

    Wtorkowe ćwierćfinały turnieju WTA 1000 w Madrycie w górnej części drabinki singlowej przyniosły ogromne emocje i niespodziewane rozstrzygnięcia. Rywalizację rozpoczęło starcie Mirry Andriejewej z Leylah Fernandez, które zakończyło się zwycięstwem młodej Rosjanki. Dzięki temu mogła ona ze spokojem oczekiwać na swoją półfinałową rywalkę. Wieczorem, na korcie Manolo Santana Stadium, pojawiła się Aryna Sabalenka, która zmierzyła się z Hailey Baptiste. Spotkanie okazało się prawdziwym thrillerem, zakończonym sensacyjną porażką liderki światowego rankingu – mimo że miała aż sześć piłek meczowych.

    Po wymagającej serii turniejów w ramach Sunshine Double Sabalenka zdecydowała się odpuścić zawody WTA 500 w Stuttgarcie. Jej nieobecność wykorzystała Jelena Rybakina, która sięgnęła po tytuł w Porsche Tennis Grand Prix i wyprzedziła Białorusinkę w rankingu Race 2026. Przed turniejem w Madrycie przewaga mistrzyni Australian Open wynosiła 183 punkty. Jednak niespodziewana porażka Rybakiny w stolicy Hiszpanii – gdzie uległa Anastazji Potapowej – otworzyła Sabalence drogę do odzyskania prowadzenia w zestawieniu. Warunkiem było jednak dotarcie co najmniej do półfinału.

    Wieczorne spotkanie Sabalenki z Baptiste rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami. Białorusinka pewnie wygrała swoje pierwsze gemy serwisowe, a dzięki skutecznej grze na returnie szybko objęła prowadzenie 3:0. Kontrolowała przebieg pierwszego seta, choć w pewnym momencie pozwoliła rywalce wrócić do gry. Ostatecznie jednak zakończyła partię wynikiem 6:2.

    Drugi set przyniósł niespodziewany zwrot. Sabalenka zaczęła popełniać seryjnie podwójne błędy serwisowe, co wyraźnie wpłynęło na jej pewność siebie. Baptiste wykorzystała ten moment, przejęła inicjatywę i zaczęła dominować na korcie. Choć Białorusinka próbowała jeszcze odrabiać straty, Amerykanka utrzymała przewagę i wygrała seta również 6:2, doprowadzając do decydującej odsłony.

    Na początku trzeciego seta Sabalenka wróciła do gry i szybko objęła prowadzenie 2:0. Jednak i tym razem nie zdołała utrzymać kontroli nad wydarzeniami. Baptiste zaczęła coraz śmielej atakować, doprowadzając do kolejnych przełamań. Kluczowe momenty meczu obfitowały w zwroty akcji – obie zawodniczki miały swoje szanse, a napięcie rosło z każdym gemem.

    Przy stanie 5:4 dla Sabalenki to ona serwowała po zwycięstwo i miała kilka piłek meczowych, jednak żadnej z nich nie wykorzystała. Baptiste zdołała się obronić i doprowadziła do remisu. Ostatecznie o losach spotkania zdecydował tie-break. W nim również nie brakowało emocji – Sabalenka prowadziła, ale Amerykanka odrobiła straty i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

    Hailey Baptiste wygrała całe spotkanie 2:6, 6:2, 7:6(6), odnosząc największy sukces w swojej dotychczasowej karierze. W półfinale zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Dla Sabalenki to bolesna porażka – nie tylko odpadła z turnieju, ale także straciła szansę na powrót na prowadzenie w rankingu Race, w którym nadal na czele pozostaje Jelena Rybakina.

  • Znów się nie udało. Sabalenka daleko za Świątek. Trzeci raz stało się to samo

    Znów się nie udało. Sabalenka daleko za Świątek. Trzeci raz stało się to samo

    Tegoroczny turniej Mutua Madrid Open przyniósł wyjątkowo nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Do ćwierćfinałów awansowały zaledwie dwie zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu WTA, a tylko jedna z nich była rozstawiona w gronie 1–8. Chodziło o Aryna Sabalenka – trzykrotną triumfatorkę madryckiej imprezy, która miała realną szansę zostać pierwszą tenisistką z czterema tytułami na kortach Caja Mágica. Ten scenariusz jednak się nie spełnił. We wtorek Białorusinka sensacyjnie uległa Hailey Baptiste, mimo że dysponowała aż sześcioma piłkami meczowymi. Co więcej, wraz z porażką przepadła także kolejna okazja na przełamanie niekorzystnej serii.

    Już sam zestaw ćwierćfinalistek był sporym zaskoczeniem. W tej fazie zabrakło takich gwiazd jak Iga Świątek, Jelena Rybakina, Coco Gauff czy Jessica Pegula. Część z nich zmagała się z problemami zdrowotnymi, co znacząco wpłynęło na przebieg rywalizacji. W grze o półfinał pozostała jednak młoda Mirra Andriejewa, która jako druga zawodniczka z TOP 10 zdołała dotrzeć tak daleko.

    W tej sytuacji wiele wskazywało na to, że Sabalenka, będąca w znakomitej formie, pewnie wykorzysta swoją szansę. Białorusinka wygrała aż 26 z ostatnich 27 spotkań, triumfowała w trzech z czterech turniejów, w których brała udział, a w każdym z nich docierała do finału. Madryt od lat jej sprzyja – szybkie korty i specyfika położenia idealnie pasują do jej stylu gry.

    Mimo to na korcie Manolo Santana Stadium doszło do sensacji. Sabalenka przegrała z Baptiste, która do turnieju przystępowała jako zawodniczka z drugiego szeregu i ledwo zmieściła się w gronie rozstawionych. Było to ich drugie starcie w krótkim czasie – miesiąc wcześniej spotkały się w Miami, również w ćwierćfinale. Wówczas Sabalenka także miała swoje szanse, prowadziła w kluczowych momentach obu setów, ale nie potrafiła ich wykorzystać.

    W Madrycie początek meczu należał do Amerykanki, która wygrała pierwszego seta 6:2, dominując tempem i siłą uderzeń. Sabalenka po rozmowie z trenerem zmieniła ustawienie, co przyniosło efekt – drugą partię wygrała w identycznym stosunku. W decydującym secie emocje sięgnęły zenitu. Białorusinka prowadziła już 2:0, później jednak straciła przewagę i przegrywała 3:4. Baptiste także miała swoje problemy, szczególnie przy serwisie, ale w kluczowych momentach potrafiła się bronić.

    Najbardziej dramatyczny był końcowy fragment spotkania. Amerykanka obroniła pięć piłek meczowych przy stanie 4:5, doprowadziła do tie-breaka, w którym Sabalenka prowadziła już 4:1 i miała kolejną okazję do zamknięcia meczu. Ostatecznie jednak to Baptiste zachowała więcej zimnej krwi i odwróciła losy rywalizacji.

    Dzięki temu to ona zmierzy się w półfinale z Andriejewą, a Sabalenka po raz kolejny musi pogodzić się z utratą szansy na poprawienie swojej serii zwycięstw. Białorusinka wciąż nie potrafi przebić bariery 15 wygranych meczów z rzędu – podobna sytuacja miała miejsce już kilkukrotnie, gdy przegrywała niespodziewanie z niżej notowanymi rywalkami.

    Dla porównania, Iga Świątek w 2022 roku osiągnęła imponującą serię 37 kolejnych zwycięstw, którą zakończyła dopiero Alizé Cornet podczas Wimbledon. To wciąż najlepszy wynik w XXI wieku.

    Sabalenka teraz przeniesie się do rywalizacji w Internazionali BNL d’Italia, a następnie wystąpi w Roland Garros. W optymistycznym scenariuszu może tam rozegrać nawet kilkanaście spotkań, jednak na realną szansę pobicia swojej „klątwy piętnastu zwycięstw” najprawdopodobniej będzie musiała poczekać do sezonu trawiastego.

    https://x.com/BastienFachan/status/2049229010505191567?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2049229010505191567%7Ctwgr%5Ebc384ac7d07faae1ce9cea9e0ef5314bee7afd1d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-znow-sie-nie-udalo-sabalenka-daleko-za-swiatek-trzeci-raz-stnId23470200

  • Sabalenka “przewidziała” swoją przyszłość. Tak teraz wygląda jej życie

    Sabalenka “przewidziała” swoją przyszłość. Tak teraz wygląda jej życie

    Aryna Sabalenka od lat należy do ścisłej elity kobiecego tenisa i regularnie odnosi znaczące sukcesy na światowych kortach. Sport nie jest jednak jedyną dziedziną, która zajmuje ważne miejsce w jej życiu. Już kilka lat temu zdradziła, co sprawia jej przyjemność poza rywalizacją – choć wtedy nie przypuszczała, że z czasem stanie się to niemal codziennym elementem jej rzeczywistości.

    Białorusinka to dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie tenisa. Od kilku sezonów utrzymuje się w czołówce rankingu WTA, a zainteresowanie mediów towarzyszyło jej jeszcze zanim sięgnęła po pozycję liderki. Jej ofensywny styl gry oraz charyzmatyczna osobowość sprawiły, że szybko stała się jedną z głównych twarzy kobiecego touru.

    Choć na korcie kojarzona jest przede wszystkim z siłą, determinacją i sportową zadziornością, poza nim pokazuje zupełnie inne oblicze. W jednym z wywiadów sprzed kilku lat przyznała, że lubi dbać o swój wizerunek i brać udział w sesjach zdjęciowych. Jak sama mówiła, sprawia jej satysfakcję możliwość zobaczenia siebie w eleganckim wydaniu – w makijażu i stylowych kreacjach – mimo że na co dzień nie czuje się związana ze światem glamour.

    Z perspektywy czasu widać, że to zainteresowanie przerodziło się w coś znacznie większego. Obecnie Sabalenka funkcjonuje nie tylko jako gwiazda sportu, ale także jako ważna postać w świecie mody. Regularnie pojawia się na prestiżowych wydarzeniach, zasiada w pierwszych rzędach pokazów znanych projektantów i współpracuje z renomowanymi markami, w tym z domem mody Gucci. Coraz częściej gości również na okładkach magazynów, udowadniając, że można łączyć karierę sportową z wyrazistym, kobiecym wizerunkiem.

    Aktualnie Sabalenka przebywa w Madrycie, gdzie bierze udział w turnieju Mutua Madrid Open i broni wywalczonego przed rokiem tytułu. W ćwierćfinale zmierzy się z Amerykanką Hailey Baptiste. Spotkanie zaplanowano na wtorek 28 kwietnia, nie wcześniej niż na godzinę 20:00.

  • Na dłoni Światek luksusowy zegarek. Trzeba zapłacić za niego fortunę

    Na dłoni Światek luksusowy zegarek. Trzeba zapłacić za niego fortunę

    Od kilku dni kibice w Polsce z niepokojem śledzą informacje dotyczące zdrowia Iga Świątek. Zawodniczka z Raszyna była zmuszona skreczować w sobotnim meczu przeciwko Ann Li, którego stawką był awans do czwartej rundy prestiżowego turnieju w Madrycie. Jeszcze wcześniej jednak Polka korzystała z pobytu w Hiszpanii, zwiedzając stolicę i dzieląc się zdjęciami w mediach społecznościowych. Na jednej z fotografii uwagę przykuwał luksusowy zegarek marki Rolex, którego wartość sięga sześciocyfrowej kwoty.

    Początek sezonu na kortach ziemnych nie układa się po myśli Świątek. Podopieczna Francisco Roig nie osiągnęła oczekiwanego wyniku w Stuttgarcie, a jeszcze trudniejsze chwile przeżyła podczas rywalizacji w Madrycie. Turniej zakończyła już po drugim występie. Powodem były problemy zdrowotne – choć w starciu z Li udało jej się wygrać jednego seta, to w decydującej partii, przy stanie 0:3, zdecydowała się poddać mecz. Nawet interwencja medyczna nie pozwoliła jej kontynuować gry.

    Po spotkaniu tenisistka wyjaśniła, że od kilku dni zmagała się z wirusem. Podkreślała, że jej samopoczucie było bardzo niestabilne – momentami czuła się lepiej, by za chwilę całkowicie opadać z sił. Brak energii i ogólne osłabienie sprawiły, że nie była w stanie rywalizować na odpowiednim poziomie.

    Mimo tych problemów zdrowotnych, pobyt w Madrycie nie był dla niej wyłącznie trudnym doświadczeniem. W wolnych chwilach zawodniczka spędzała czas na zwiedzaniu miasta w towarzystwie koleżanek z touru, dokumentując te momenty na Instagramie.

    Jedno ze zdjęć wzbudziło szczególne zainteresowanie – nie tylko ze względu na tło, ale także na zegarek, który miała na nadgarstku. Okazało się, że jest to model Rolex Yacht-Master. To ekskluzywny czasomierz, ceniony zarówno za funkcjonalność, jak i elegancki design. Wykonany z wysokiej jakości materiałów, często wybierany jest przez miłośników żeglarstwa i luksusowego stylu życia. Jego cena sięga około 100 tysięcy złotych, a dostępny jest w różnych wariantach kolorystycznych. Świątek zdecydowała się na wersję w odcieniach złota i czerni.

  • Karol Nawrocki uderzył w rząd Donalda Tuska. Gwiazdor ma dość. “Słowo przeciw słowu”

    Karol Nawrocki uderzył w rząd Donalda Tuska. Gwiazdor ma dość. “Słowo przeciw słowu”

    Rozliczcie siebie, a nie opozycję – wypalił w kierunku rządu Karol Nawrocki, opisując przy tym kulisy zawetowania pierwszej ustawy o kryptowalutach. Wpis prezydenta Polski na platformie X natychmiast wywołał spore poruszenie wśród internautów. Na wymowne słowa pod adresem głowy państwa i koalicji rządzącej zdecydował się Marcin Najman. Były bokser naprawdę nie gryzł się w język.
    Karol Nawrocki w garniturze i czerwonym krawacie przemawia do mikrofonu przed tłumem z biało-czerwonymi flagami

    Karol NawrockiKacper Staniec /NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Karol Nawrocki od momentu objęcia urzędu prezydenta Polski dwukrotnie zawetował koalicyjny projekt ustawy o rynku kryptowalutowym. Po raz pierwszy miało to miejsce w grudniu zeszłego roku, a ponownie w lutym 2026 r. W ostatnim czasie w Polsce jest głośno o skandalu wokół giełdy Zondacrypto, która ma poważne problemy z wypłacaniem środków swoim użytkownikom – również tym polskim – i ciąży nad nią zarzut rosyjskich wpływów. Świat polityki szuka zatem winnego takiego stanu rzeczy, a na świeczniku KO znalazła się właśnie głowa państwa.

    W poniedziałek, 27 kwietnia, Nawrocki za pośrednictwem platformy X postanowił jednak wrócić pamięcią do wspomnianej ustawy. Prezydent zapewnił, że w momencie pierwszego weta Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie dostarczyła mu jeszcze żadnych niepokojących informacji na temat rynku kryptowalut w Polsce.

    – Żeby było jasne: pierwsze pismo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące rynku kryptowalut wpłynęło do Kancelarii Prezydenta RP 12 grudnia 2025 r. Czyli 11 dni po zawetowaniu przeze mnie ustawy z 7 listopada 2025 r. o kryptoaktywach, 7 dni po tajnym posiedzeniu Sejmu. Rząd kłamstwami nie przykryje swojej nieudolności i bezradności w braku kontroli nad rynkiem kryptowalut. Rozliczcie siebie, nie opozycję! – napisał na platformie X, uderzając bezpośrednio w koalicję rządzącą.

    Burza w sieci po wpisie Nawrockiego. Najman nie czekał. “Mija się z prawdą”

    Ostre słowa Nawrockiego wobec rządu nie mogły przejść bez echa i wywołały w sieci ogromne poruszenie. W końcu o komentarz w sprawie pokusił się także popularny freak fighter i były bokser Marcin Najman, który regularnie dzieli się w serwisie swoimi spostrzeżeniami na tematy polityczne.

    Panowie, ktoś mija się z prawdą. Mamy słowo przeciw słowu. Prosiłbym Was Panowie Prezydencie i Premierze, abyście pracowali na dokumentach. Kolejne pytanie, czy Pan Prezydent mógłby odnieść się do kwestii drugiego weta? Mówiąc wprost, czy Pan Prezydent dysponował notatką z ABW o Zandacrypto przed drugim wetem? Proszę o bezzwłoczną odpowiedź. Nie będziemy gdybać. Musimy wiedzieć

    Zawodnik wskazuje, że zarówno rząd, jak i prezydent przedstawiają odmienne stanowiska, a żadne z nich nie jest podparte dokumentacją, która – jego zdaniem – rozwiałaby wszelkie wątpliwości.

    Oprócz tego Najman domaga się także od Nawrockiego jasnej deklaracji, czy w momencie złożenia drugiego weta do ustawy o rynku kryptowalut posiadał on już niepokojące informacje o Zandacrypto. Na ten moment głowa państwa nie odniosła się natomiast do tematu, ale niewykluczone, że zrobi to pod naciskiem wielu obywateli, którzy, podobnie jak bokser, zadają mu to pytanie.
    Mężczyzna w garniturze i czerwonym krawacie przemawia do mikrofonu na tle sali sejmowej wypełnionej posłami; w tle widoczne są polska i unijna flaga oraz krzyż na ścianie.

    Weto Karola Nawrockiego ws. KPK. Sejm zdecydowałZbyszek Kaczmarek / Forum / Tomasz JastrzebowskiReporter
    Mężczyzna w ciemnym garniturze stoi za mównicą, w tle widoczne są flagi Unii Europejskiej, Polski oraz NATO.

    Premier Donald Tusk zareagował na weto Karola Nawrockiego w sprawie kryptowalutEbrahim Noroozi/Associated PressEast News
    Łysy mężczyzna w czarnej koszulce gestykuluje ręką, stojąc w jasnym pomieszczeniu obok okna.

    Marcin NajmanLukasz TelusAKPA

    Nawrocki w ”Gościu Wydarzeń” o sytuacji na granicy z Niemcami: Zwołam Radę Gabinetową po zaprzysiężeniu

  • Zostały już tylko Sabalenka z Andriejewą. Dwa sety. Rosjanka gra dalej

    Zostały już tylko Sabalenka z Andriejewą. Dwa sety. Rosjanka gra dalej

    Turniej WTA 1000 w Madrycie jest zupełnie inny niż te, które odbywały się w marcu w Kalifornii i na Florydzie. Po poniedziałkowych spotkaniach 1/8 finału w grze pozostały już tylko dwie zawodniczki z czołowej dziesiątki światowego rankingu: Aryna Sabalenka oraz Mirra Andriejewa. Obie w górnej połowie drabinki, obie też mające rozegrać swoje spotkania we wtorek. Jako pierwsza zadanie musiała wypełnić Rosjanka, która w środę skończy 19 lat. Tymczasem w pierwszej partii spotkania z Leylah Fernandez broniła trzech setboli. Triumfatorkę poznaliśmy po 104 minutach gry.

    Aryna Sabalenka i Mirra Andriejewa. Jedyne dwie tenisistki z TOP 10 rankingu w 1/4 finału w Madrycie. Czy zagrają o finał?Clement Mahoudeau/KMSPAFP

    Takiego pogromu faworytek na Caja Magica naprawdę trudno było się w tym roku spodziewać. Igę Świątek zmogła choroba, tak jednak należy tłumaczyć główny powód jej porażki z Ann Li. A gdyby nie to, być może dziś na Namono Santana Stadium to właśnie ona przystąpiłaby do starcia z Mirrą Andriejewą.

    Rosjanka po raz pierwszy błysnęła w zawodowym tourze trzy lata temu, właśnie w Madrycie. Miała niecałe 16 lat, gdy pokonała tu w pierwszej rundzie Leylah Fernandez, a w drugiej – Beatriz Haddad Maię. I dzień po 16. urodzinach Magdę Linette, zanim w 1/8 finału nie zatrzymała jej Aryna Sabalenka.

    To właśnie Andriejewa i Sabalenka przeszły w tym roku jako jedyne z najlepszej dziesiątki sito 1/8 finału. Swoje występy na tym etapie zakończyły zaś m.in. Jelena Rybakina i Coco Gauff.

    WTA 1000 w Madrycie. Pierwszy ćwierćfinał na Caja Magica. Mirra Andriejewa kontra Leylah Fernandez

    O ćwierćfinał Rosjanka mierzyła się dziś na głównym obiekcie Caja Magica właśnie z Leylah Fernandez – to od potyczki z Kanadyjką zaczęła się jej piękna przygoda z głównym cyklem WTA. Później mierzyły się jeszcze tylko raz, jesienią 2023 roku w Hongkongu, wtedy lepsza okazała się Kanadyjka. Mirra w poniedziałek zagrała bardzo przeciętne spotkanie z Anną Bondar, potwornie się męczyła, zdołała jednak wygrać tę niemal trzygodzinną batalię – 7-5 w tie-breaku trzeciego seta. A Leylah, która już w Stuttgarcie spisywała się bardzo dobrze, miała i więcej czasu na odpoczynek, i też mniejszy wysiłek za sobą. Ona bowiem dość gładko uporała się z Li, czyli zawodniczką, która wyeliminowała Igę Świątek.
    tenisistka ubrana w niebieską sukienkę sportową wykonuje dynamiczny ruch, rozciągając się po piłkę podczas meczu na korcie ziemnym, w tle widoczne logo sponsora

    Mirra AndriejewaBarbara GindlAFP

    Kanadyjska finalistka US Open z 2021 roku zaczęła świetnie – dobrze serwowała, a już w drugim gemie miała cztery szanse na breaka. Wtedy się nie udało, ale za moment już tak. Andriejewa została przełamana, było 1:3 z jej perspektywy. I od razu ukazała się cała jej frustracja. A chodziło o akcję przy stanie 0-15, Fernandez trafiła drajwem gdzieś w okolice linii, choć wydawało się, że piłka jednak o nią nie zahaczyła. Aut nie został wywołany, elektroniczna grafika pokazała, że jednak był kontakt z linią. Rosjanka patrzyła bezradna, za chwilę popełniłą kolejny błąd, wkrótce straciła gema. A po następnym było już 1:4.

    Kanadyjka była więc na dobrej drodze do triumfu w pierwszym secie. Nie przypilnowała jednak gema numer sześć, Rosjanka wywalczyła breaka. Także i dlatego, że Leylah niepotrzebnie chyba podejmowała ryzykowne decyzja o atakach. Kanadyjka miała jeszcze dwa break pointy na 5:3, po kilkuminutowej przerwie spowodowanej zasłabnięciem kibica, ale właśnie wtedy nastolatka pokazała, dlaczego jest w TOP 10 światowego rankingu. Mirra miała kilka minut fenomenalnej gry, wyrwała tego gema, później miała trzy szanse na przełamanie Fernandez na 6:5, od stanu 0-40, patrząc ze strony Kanadyjki. Leylah postawiła wszystko na jedną kartę, doprowadziła do równowagi. By później jednak tego gema wygrać. A w następnym uzyskała trzy piłki setowe. I właśnie wtedy Mirra pokazała cały swój kunszt – to, co ją wyróżnia. I sprawia, że jest w światowej czołówce. Doprowadziła do tie-breaka, wygrała go bardzo pewnie 7-1.
    Tenisistka z torbą sportową na ramieniu przechodzi obok trybun, ujęcie wykonane podczas rozgrywek na kortach, widoczne logo firmy sportowej na rakiecie, sportowa atmosfera oraz skupienie na twarzy zawodniczki.

    Leylah FernandezMinas PanagiotakisAFP

    Wydawać by się mogło, że nastolatka z Krasnojarska może już grać swobodniej, na luzie. Nic bardziej mylnego. Już w trzecim gemie zaczęła swój coś krzyczeć w kierunku swojego boksu, była zdenerwowana. A Conchita Martinez wyraźnie pokazywała jej, że ma się uspokoić. I skupić na grze. Trudno było bowiem zrozumieć tę irytację, nawet przy fakcie, że dwukrotnie została przełamana. Bo za moment te straty odrabiała.

    Obie grały nierówno, niemniej to Leylah częściej się myliła. A Mirra częściej popisywała się kapitalnymi akcjami. I choć nie grała wybitnie, to jednak ona przepchnęła ten awans. Zdecydował break w ósmym gemie. Andriejewa triumfowała 7:6 (1), 6:3 – i może czekać na ruch Sabalenki, która w wieczornej sesji zmierzy się z Hailey Baptiste. A jeśli wygra, to w czwartek zagrają o finał.
    Tenisistka w niebiesko-żółtym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta, jej twarz ukazuje determinację i zaangażowanie podczas meczu na korcie.

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP
    Leylah Fernandez

    Leylah FernandezPAUL CROCK / AFPAFP

    Felix Auger-Aliassime – Alexander Blockx. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Tę wizytę Świątek zapamięta na zawsze. Zdjęcia w momencie obiegły sieć, to był niezwykły moment dla tenisistki

    Tę wizytę Świątek zapamięta na zawsze. Zdjęcia w momencie obiegły sieć, to był niezwykły moment dla tenisistki

    Iga Świątek od dawna podkreśla, że jej życie nie kręci się wyłącznie wokół tenisa. Choć na korcie należy do światowej czołówki, poza nim chętnie oddaje się swoim pasjom. Raszynianka uwielbia książki, nie wyobraża sobie dnia bez muzyki, a gdy tylko znajdzie chwilę wytchnienia, sięga po filmy i seriale. Wśród jej ulubionych produkcji znajdują się zarówno „Przyjaciele”, jak i kultowe „The Office”. To właśnie zamiłowanie do tej drugiej serii doprowadziło do wyjątkowego spotkania z aktorem Steve’em Carellem, znanym z roli Michaela Scotta.

    Do tej niecodziennej sytuacji doszło latem 2024 roku w Londynie. Carell pojawił się w stolicy Wielkiej Brytanii przy okazji promocji filmu „Gru i Minionki: Pod przykrywką” („Despicable Me 4”), w którym użyczył głosu jednej z głównych postaci. W tym samym czasie rozpoczynał się wielkoszlemowy Wimbledon, więc aktor postanowił odwiedzić słynne korty. To właśnie tam przecięły się jego drogi z Igą Świątek.

    Dla polskiej tenisistki, będącej wielką fanką „The Office”, było to niezwykle emocjonujące doświadczenie. Spotkanie z Carellem z pewnością zapadło jej w pamięć na długo, co zresztą dało się zauważyć po jej reakcji w mediach społecznościowych.

    Sam aktor również nie krył zachwytu atmosferą londyńskiego turnieju. W rozmowie opublikowanej na oficjalnych kanałach Wimbledonu podkreślał wyjątkowy charakter tego miejsca. Zwracał uwagę na silnie odczuwalną tradycję, energię zawodników i kibiców oraz poczucie uczestnictwa w czymś naprawdę szczególnym. Nie była to zresztą jego pierwsza wizyta na trybunach – wcześniej miał już okazję oglądać na żywo starcia największych legend tenisa, takich jak Roger Federer i Rafael Nadal.

    Ciekawostką jest fakt, że w czwartej części przygód Minionków pojawił się także wątek tenisowy związany z postacią dubbingowaną przez Carella, co w pewien sposób tworzy symboliczne połączenie między jego wizytą na Wimbledonie a światem sportu.

    Jeśli chodzi o występ Igi Świątek w Wimbledonie 2024, zakończyła ona rywalizację na trzeciej rundzie. Po obiecującym początku przegrała z Julią Putincewą 6:3, 1:6, 2:6. Ostatecznie tytuł w turnieju singlowym kobiet zdobyła Barbora Krejcikova. Dla Świątek był to kolejny krok w drodze do sukcesu na londyńskiej trawie, na który przyszło jej jeszcze trochę poczekać.

  • Abramowicz odebrała nagrodę. Przekazała wiadomość. “Powód do dumy”

    Abramowicz odebrała nagrodę. Przekazała wiadomość. “Powód do dumy”

    Daria Abramowicz miała okazję odebrać w poniedziałek wyjątkową nagrodę. Zrobiła to w imieniu jednej ze swoich podopiecznych – zawodniczki FC Barcelona i reprezentacji Polski Ewy Pajor. A potem sama podzieliła się swoimi uczuciami i przemyśleniami związanymi z wyróżnieniem 29-latki, a także wzrostem znaczenia kobiecego futbolu i rozpoznawalności samych piłkarek.
    Daria Abramowicz na zielonej sofie z mikrofonem, ubrana w czarną marynarkę.

    Daria AbramowiczFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Daria Abramowicz nie była obecna w boksie Igi Świątek podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie, co stało się tematem medialnych dyskusji. Spuentowała je wypowiedź PR managerki naszej tenisistki Darii Sulgostowskiej, która zdradziła przyczyny tego stanu rzeczy oraz zdradziła dalsze plany sztabu wspierającego 24-latkę.

    Darii Abramowicz nie ma w Madrycie, ma obecnie sprawy zdrowotne

    I potwierdzając, że Daria Abramowicz pojawi się przy swojej podopiecznej podczas imprezy w Rzymie, dodała: – To normalne, że team rotuje i nie jest to nic nadzwyczajnego. A wszelkiego rodzaju plotki z tym związane są szkodliwe nie tylko dla członków sztabu, ale również dla samej zawodniczki, która skupia się na przygotowaniu sportowym.

    Daria Abramowicz odebrała nagrodę w imieniu Ewy Pajor. I zabrała głos w sieci

    Tegoroczna rywalizacja na kortach w sercu Italii rozpocznie się 5 maja. W międzyczasie Daria Abramowicz znalazła czas na to, by reprezentować inną ze swoich podopiecznych – Ewą Pajor. Znana psycholog odebrała w jej imieniu statuetkę przyznaną zawodniczce FC Barcelona w kategorii “Wyczyn” na gali Herosi organizowanej przez WP Sportowe Fakty.

    – Dziękuję bardzo za wyróżnienie. Jestem ogromnie dumna i szczęśliwa z tego, jak piłka nożna rozwija się zarówno na świecie, jak i w Polsce. Mam nadzieję, że ta nagroda również przyczyni się do rozwoju kobiecego sportu. Wszystkim kibicom, którzy wspierają kobiecy sport, dziękuję – powiedziała Ewa Pajor, zwracając się do wszystkich zebranych podczas łączenia.

    Sukces polskiej piłkarki skomentowała później w sieci także sama Daria Abramowicz, także ciesząc się z tego, w jaki sposób rośnie w naszym kraju ranga kobiecego futbolu. I będąc dumna nie tylko triumfu Ewy Pajor, ale i tego, że coraz więcej młodych fanów futbolu nosi koszulki z nazwiskiem Polki i pozostałych zawodniczek “Dumy Katalonii”.

    To fantastyczne, że coraz wyraźniej dostrzegamy piłkę nożną kobiet. To jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się dyscyplin sportu

    – A jeśli w Barcelonie i nie tylko dziewczynki i chłopcy noszą koszulki Alexii Putellas. Aitany Bonmati i coraz częściej Ewy Pajor, to jest to dla nas powód do dumy – zakończyła swój wpis.
    Kobieta o jasnych włosach w sportowej bluzie, siedzi na tle tablicy z logotypami sponsorów takich jak PZU, Asics, Tecnifibre oraz Xiaomi.

    Daria AbramowiczFoto OlimpikAFP
    Po lewej stronie młoda kobieta w sportowej czapce i obcisłej, długorękawicznej koszulce trzyma telefon w dłoni, a po prawej kobieta w rozpinanej bluzie z identyfikatorem na szyi oraz tabletem w ręce, obie skupione, znajdują się prawdopodobnie w sportow…

    Iga Świątek i Daria AbramowiczArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Piłkarka w niebiesko-czerwonej koszulce FC Barcelony z logo Spotify na klatce piersiowej stoi na boisku podczas meczu, skierowana bokiem, z poważnym wyrazem twarzy.

    Ewa PajorCarla Botica/ShutterstockEast News

    Daria Abramowicz: Punkt ciężkości trzeba było przenosić z oczekiwań na siebie.