Category: Uncategorized

  • “Szalone sceny”. Zobacz, co działo się po treningu Świątek

    “Szalone sceny”. Zobacz, co działo się po treningu Świątek

    relacjonował w mediach społecznościowych wtorkowy trening Igi Świątek w Rzymie. Na jednym z zamieszczonych przez niego nagrań widać, jak Polka rozdawała autografy licznym zgromadzonym na trybunach fanom.

    W poniedziałek Iga Świątek bardzo pewnie pokonała 6:2, 6:1 Naomi Osakę w 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Dzień później wielu kibiców obserwowało jej trening na jednym z miejscowych kortów.

    Polska tenisistka po zakończeniu zajęć poświęciła dłuższą chwilę fanom i rozdawała im autografy. Widać to na nagraniu zamieszczonym w serwisie X przez Dominika Senkowskiego z serwisu sport.pl.

    ZOBACZ WIDEO: Tomasiak szczery do bólu. “Premii nawet nie przeliczyłem dokładnie”

    “Szalone sceny na treningu Igi Świątek w Rzymie. Przez 12 minut (!) Iga rozdawała po treningu autografy, robiła zdjęcia z kibicami. Tłum ludzi, a chyba każdy dostał to, czego chciał. To też sygnał, jak Iga odzyskuje radość z tenisa. Jej trenerzy poszli, a ona została z fanami” – relacjonował dziennikarz.

    Dodajmy, że Świątek kolejny mecz w stolicy Włoch rozegra w środę. Jej rywalką w walce o półfinał będzie Jessica Pegula. Zgodnie z planami organizatorów spotkanie to powinno rozpocząć się o godzinie 13:00 na korcie centralnym.

    Polska tenisistka w ubiegłym sezonie odpadła w rywalizacji w Rzymie na etapie trzeciej rundy. Wcześniej trzykrotnie wygrywała ten turniej – w 2021, 2022 i 2024 roku.

  • Świątek nawet się nie zastanawiała. Takie ma zdanie o Peguli

    Świątek nawet się nie zastanawiała. Takie ma zdanie o Peguli

    Iga Świątek dała nadzieje sobie i swoim kibicom, że w najważniejszym momencie sezonu na kortach ziemnych odzyskała wysoką formę. Przed starciem o półfinał w Rzymie poproszono Polkę, by krótko scharakteryzowała swoją najbliższą rywalkę. Była liderka rankingu nie miała wątpliwości, że w środę czeka ją trudne starcie. Co jeszcze powiedziała o Peguli?
    Iga Świątek i Jessica Pegula podają sobie ręce po meczu tenisowym, obie trzymają rakiety.

    Iga Świątek i Jessica PegulaAl BelloGetty Images

    Dawno polscy kibice nie widzieli tak dobrego meczu w wykonaniu Igi Świątek jak w poniedziałkowy wieczór. W 1/8 finału w Rzymie, w hitowym starciu z Naomi Osaką, Polka pokazała, dlaczego przez lata była niemal nie do pokonania na nawierzchni ziemnej.

    Japonka, była liderka rankingu, nie zagrała źle. Kilka jej akcji również było bardzo widowiskowych. Problem polegał na tym, że tego dnia było to zdecydowanie za mało na doskonale grającą Świątek.

    Łącznie Raszynianka oddała Osace tylko trzy gemy i triumfowała 6:2, 6:1, pewnie awansując do ćwierćfinału turnieju w Rzymie. “Najlepszy mecz Igi w tym roku” – zgodnie orzekli eksperci po spotkaniu. Zwycięstwo jest tym ważniejsze, że zmagania we Włoszech to ostatni sprawdzian formy przed wielkoszlemowym Roland Garros, w którym Polka powalczy o swój piąty tytuł.

    Zanim jednak dojdzie do rywalizacji we Francji, Świątek będzie chciała pokazać, że jej okazałe zwycięstwo nad Osaką nie było dziełem przypadku. Ćwierćfinałowe starcie z Jessicą Pegulą będzie kolejnym wartościowym sprawdzianem formy Polki, a ewentualne zwycięstwo Igi tylko umocni ją w przekonaniu, że jest na dobrej drodze przed Roland Garros.

    Poszło w świat. Oto co Świątek powiedziała o Peguli

    Świątek zdaje sobie sprawę, że o triumf w środę (początek meczu o godzinie 13:00) nie będzie jednak łatwo. Przed starciem z Amerykanką mocno pochwaliła Pegulę, a jej słowa z konferencji prasowej na temat najbliższej rywalki cytuje dobrze znany w środowisku tenisowym portal puntodebreak.com.

    – Ważną rolę w kontekście zwycięstw tutaj odgrywają warunki. Jessica zawsze jest trudną przeciwniczką, niezależnie od nawierzchni. Ma duże doświadczenie i zawsze potrafi zachować spokój. Gra bardzo solidnie, więc muszę być dobrze przygotowana. Minęło dużo czasu, odkąd ostatnio grałyśmy na kortach ziemnych, więc nie jest łatwo przewidzieć, co się wydarzy – podkreśliła Świątek.
    Zawodniczka tenisowa w czapce i sportowej koszulce skupiona na zagraniu forehandem na korcie ziemnym.

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi OsakęDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Rafael Jodar – Learner Tien. Skrót meczu.

  • 6:3, 6:2 na Wielkim Szlemie. Możliwa powtórka. Podwójna szansa dla Świątek

    6:3, 6:2 na Wielkim Szlemie. Możliwa powtórka. Podwójna szansa dla Świątek

    Iga Świątek jest już o krok od pierwszego w tym sezonie półfinału. Ostatnią przeszkodą Polki na drodze do najlepszej czwórki w Rzymie jest Jessica Pegula. Obie dotychczas mierzyły się na kortach ziemnych zaledwie raz – podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa w 2022 roku. Raszynianka wygrała wówczas 6:3, 6:2. Nasz były tenisista Michał Dembek jest przekonany, że mimo ostatnich problemów 24-latki, teraz może dojść do powtórki. Wskazał nawet powody przemawiające za postawioną przez niego tezą.
    Iga Świątek na korcie w Rzymie podczas meczu, w czarnej czapce i białej koszulce, z rakietą i piłką tenisową.

    Iga Świątek w akcji na korcie w RzymieWang Kaiyan/Xinhua News/East NewsEast News

    Teraz Iga Świątek staje przed szansą, by po raz pierwszy w tym sezonie awansować do półfinału. By tak się stało, musi pokonać w środę Amerykankę Jessicę Pegulę. I właśnie między innymi do starcia Polki z piątą obecnie rakietą świata odniósł się na kanale “Sofa Sportowa” były tenisista Michał Dembek.

    – Mecz z Pegulą da nam dużo odpowiedzi na pewne pytania. To będzie spotkanie, w którym Iga może upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Najpierw przerwać tę serię porażek z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA, później do tego dodać w końcu przekroczenie bariery ćwierćfinału. Jeśli Iga wygra kolejne spotkanie i faktycznie będzie w stanie te dwie rzeczy osiągnąć, to mam takie wrażenie, że później będzie już dużo, dużo łatwiej jeżeli chodzi o utrzymanie wysokiego poziomu – stwierdził 28-latek.

    WTA Rzym. Iga Świątek walczy o półfinał. “Tu upatrywałbym szans”

    Michał Dembek zaznacza przy tym, że Iga Świątek ma pozytywny bilans bezpośrednich pojedynków z Jessicą Pegulą. I choć dwie ostatnie potyczki nie potoczyły się po myśli Polki (porażki na US Open i w finale ubiegłorocznego turnieju w Bad Homburg), jedyny mecz na mączce zakończył się jej pewnym zwycięstwem.

    – Jeżeli chodzi o bezpośredni bilans pomiędzy paniami, to Iga Świątek prowadzi 6:5. Natomiast na mączce Polka z Amerykanką spotkała się zaledwie jeden raz, w roku 2022 na kortach Rolanda Garrosa. Iga była lepsza, wygrywając 6:3, 6:2 – przypomniał były polski tenisista, a obecnie trener.

    Jego zdaniem mimo ostatnich problemów Igi Świątek i złej passy z tenisistkami z absolutnej czołówki, teraz jednak jest spora szansa na powtórkę wyniku z paryskich kortów. Wskazał nawet konkretne powody, które pomagają wierzyć w triumf Raszynianki.

    Jeżeli chodzi o Pegulę, to nie jest zawodniczka, która czuje się komfortowo na kortach ziemnych. Ktoś powie: “Wygrana w Charleston”. Zielona mączka to zupełnie inny świat w porównaniu do tej pomarańczowej europejskiej. To jest pierwsza rzecz

    I dodał: – Druga rzecz, Jessica Pegula uwielbia grać nisko. Uwielbia, kiedy ma uderzenia w okolicach biodra, kiedy gra płasko. Korty ziemne powodują oczywiście dużo wyższy kozioł i ona nie jest w swojej strefie komfortu. Dlatego tu bardzo dużo upatrywałbym takich szans dla Igi Świątek, jeżeli chodzi o same warunki. Jeżeli Iga Świątek będzie w stanie utrzymać tę jakość gry i zmianę rotacji (…) to Pegula będzie miała problemy. Jestem o tym absolutnie przekonany. I taka gra na Pegulę moim zdaniem wystarczy.
    tenisistka siedząca na ławce podczas przerwy, ubrana w sportową koszulkę i czapkę, z rakietą tenisową i butelką wody obok

    Iga ŚwiątekWojciech Olkusnik/East NewsEast News
    Zawodniczka tenisa w białej czapce i sportowym stroju rozmawiająca lub dyskutująca podczas meczu, trzymająca rakietę tenisową blisko twarzy na tle rozmytego światła areny tenisowej.

    Iga ŚwiątekSAEED KHANAFP

    Świątek pokonuje Osakę.

  • Rozpacz we Włoszech. Jasmine Paolini nie obroni tytułu w Rzymie. Jest komunikat Włoszki

    Rozpacz we Włoszech. Jasmine Paolini nie obroni tytułu w Rzymie. Jest komunikat Włoszki

    Jak na razie ten sezon dla Jasmine Paolini jest koszmarem. Włoszka nie potrafi wygrać trzech meczów z rzędu. Jakąś nadzieją jest gra w deblu z Sarrą Errani. Jednak nie w przypadku rywalizacji w Rzymie. Jak się bowiem okazuje z powodu kontuzji stopy Włoszka wycofała się z walki o obronę tytułu sprzed roku.
    Jasmine Paolini

    Jasmine Paolini Noushad Thekkayil/NurPhoto AFP

    Jasmine Paolini przez dwa poprzednie sezony stopniowo budowała swoją pozycję w żeńskim tenisie. Włoszka była stałą bywalczynią kluczowych faz turniejów, także tych rangi Wielkiego Szlema. Ostatecznie udało jej się dotrzeć aż na czwarte miejsce w rankingu WTA. To naprawdę spory wyczyn.

    Rok temu w Rzymie Paolini przeżyła cudowne chwile. Włoszka wygrała drugi w swojej karierze singlowej turniej rangi WTA 1000. W finale nie dała większych szans Coco Gauff. W tym sezonie sytuacja ukształtowała się dla faworytki gospodarzy zdecydowanie mniej korzystnie.

    Wycofanie Paolini. Jest komunikat

    Obrończyni tytułu przegrała już w drugim meczu imprezy – z Elise Mertens. Wciąż miała jednak szansę na powtórzenie sukcesu sprzed roku, ale w deblu. Wówczas bowiem w parze z Sarą Errani Paolini wygrała w finale, pokonując w finale Weronikę Kudermietową oraz… Elise Mertens.

    Jak się okazuje, tego tytułu również Paolini nie obroni. Organizatorzy poinformowali o wycofaniu z turnieju Włoszki. “Jasmine Paolini jest zmuszona wycofać się z turnieju deblowego i nie będzie mogła bronić tytułu u boku Sary Errani. Życzymy Jas szybkiego powrotu do zdrowia” – czytamy.

    Sama tenisistka w mediach społecznościowych przekazała detale problemów zdrowotnych. “Niestety, muszę wycofać się z gry w debla z powodu drobnej kontuzji stopy. Zwłaszcza u siebie, w tak wyjątkowym dla mnie turnieju, nigdy nie jest to łatwa decyzja” – przekazała ósma zawodniczka świata.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym energicznie unosi ręce i trzyma rakietę, wyrażając emocje podczas meczu tenisowego na korcie, w tle widoczny sędzia i fragment tablicy reklamowej.

    Jasmine Paolini w turnieju WTA 1000 w Dosze zmierzyła się z Marią SakkariMartin KeepAFP
    Jasmine Paolini doznała kontuzji podczas singlowego meczu trzeciej rundy WTA 1000 w Dubaju, wycofała się z debla

    Jasmine Paolini doznała kontuzji podczas singlowego meczu trzeciej rundy WTA 1000 w Dubaju, wycofała się z deblaJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Jasmine Paolini i grająca z nią w duecie Sara Errani odpadły w drugiej rundzie debla na US Open

    Jasmine Paolini i grająca z nią w duecie Sara Errani odpadły w drugiej rundzie debla na US OpenSarah Stier / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    “Przegrany sezonu”. Marek Magiera i Jakub Bednaruk podsumowali rywalizację w PlusLidze. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Lewandowski nie wytrzymał, Szczęsny zdumiony. Skarcił swojego kolegę

    Lewandowski nie wytrzymał, Szczęsny zdumiony. Skarcił swojego kolegę

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny mieli co świętować. Razem z FC Barceloną zapewnili sobie mistrzostwo po wygranym El Clasico, a później stali się jednymi z naczelnych postaci na paradzie, która przeszła (i przejechała) ulicami miasta. W pewnym momencie Lewandowski dorwał się do mikrofonu i zabawiał swoich kolegów przede wszystkim po polsku. Nagle padły słowa, które zbulwersowały Szczęsnego. Od razu skarcił kolegę.
    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny z trzecim mężczyzną na dachu pojazdu, z szalikami FC Barcelony podczas świętowania.

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny świętują mistrzostwo w BarcelonieJOAN MONFORTEast News

    Wielu komentatorów było zachwyconych tym, jak podczas świętowania zachowywał się Lewandowski. Stwierdzili, że luz, który zobaczyli, okazał się bezcenny dla jego wizerunku. Czasem mógł jednak przekroczyć pewne granice.

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny królami świętowania

    FC Barcelona mogła cieszyć się z kolejnego mistrzostwa kraju. Wygrana w El Clasico sprawiła, że “Blaugrana” jest spokojna o swoją pozycję w tabeli i choć w tym roku nie udało jej się przejść daleko w Lidze Mistrzów, to ciężka praca i tak się opłaciła – trofeum ponownie trafiło do Katalonii.

    Zorganizowano wielkie świętowanie na ulicach miasta, w którym wzięli udział wszyscy piłkarze FC Barcelony, w tym Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Panowie prezentowali typowo świąteczny nastrój. Szybko stali się gwiazdami całej parady, a ich wypowiedzi po polsku podbiły internet.

    Robert Lewandowski się nie popisał. Szczęsny go skarcił

    W pewnym momencie Lewandowski złapał za mikrofon i nie miał zamiaru już go puszczać. Razem ze Szczęsnym rozmawiali o wielu kwestiach i część z nich nagrała się i trafiła do sieci.

    “Tak wracając, trochę ci przerwę. Łatwo jest tak pie****ić głupoty, co?” – zapytał Lewandowski swojego kolegi. Wzburzony Szczęsny od razu zwrócił mu uwagę: “Nie przeklinaj!”. Lewandowski stwierdził, że to trafi do Internetu i na Youtube, więc może.

    “To jest na żywo! Bądź przykładem dla młodych ludzi, człowieku” – stwierdził jasno zachrypnięty Szczęsny. Widać, że od początku do końca obaj panowie wyśmienicie się bawili. Nagranie zaś stało się hitem w sieci i zostało nawet przetłumaczone.
    Dwóch mężczyzn w sportowych ubraniach siedzi na dachu pojazdu, robiąc sobie zdjęcia smartfonami, jeden z nich pokazuje gest uniesionego kciuka.

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny podczas mistrzowskiej fety BarcelonyJoan Monfort/Associated Press/East NewsEast News
    Piłkarz w trykocie FC Barcelony trzyma puchar ozdobiony klubowymi szarfami, obok trener ubrany na czarno przemawia do mikrofonu.

    FC Barcelona. Na zdjęciu Robert Lewandowski i Hansi FlickGongora / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Wielkie święto Aluron CMC Warta Zawiercie. Bartłomiej Bołądź gościem Polsat SiatCast. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Świątek znów w akcji. Godzina gry w Rzymie u progu ćwierćfinału z Pegulą

    Świątek znów w akcji. Godzina gry w Rzymie u progu ćwierćfinału z Pegulą

    Poniedziałkowy wieczór na Foro Italico należał do Igi Świątek. W sesji wieczornej na BNP Paribas Arena nasza reprezentantka rozgromiła Naomi Osakę, zwyciężając 6:2, 6:1. Dzięki temu zameldowała się w ćwierćfinale WTA 1000 w Rzymie. Już przed początkiem starcia Polki z Japonką było jasne, że potencjalną rywalkę w kolejnej fazie jest Jessica Pegula. Na dobę przed potyczką z Amerykanką, Raszynianka znów pojawiła się na korcie. Oto co wydarzyło się w stolicy Włoch.
    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi Osakę

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi OsakęDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Mecz z Naomi Osaką, jak przyznała sama Iga Świątek w strefie wywiadów po spotkaniu z Elisabettą Cocciaretto, miał być dla Polki pewnym wyznacznikiem, w jakiej znajduje się formie przed rozpoczynającym się za niecałe dwa tygodnie wielkoszlemowym Roland Garros. Dodatkową wątpliwość budził fakt, jak Raszynianka poradzi sobie na arenie, na której jeszcze w tym roku nie grała. Potyczkę z Japonką ulokowano bowiem na obiekcie BNP Paribas Arena – drugim co do wielkości stadionie i przy okazji najbardziej oddalonym od głównego Campo Centrale.

    Kort został wyłożony na środku przepięknie położonego i otoczonego rzeźbami treningowego stadionu lekkoatletycznego, nieopodal Stadio Olimpico. To tymczasowa zabudowa, w związku z czym obiekt funkcjonuje inaczej niż w przypadku np. największej areny. Przebywając na trybunach można było dostrzec w poprzednich dniach, że niektóre zawodniczki nie były zadowolone z jakości nawierzchni przy pojedynczych zagraniach.

    Iga doskonale wkomponowała się jednak w warunki panujące na BNP Paribas Arena. Od pierwszego gema próbowała grać na własnych zasadach, odpowiednio dostosowując tempo wymian. Wyczekiwała na idealny moment do ataku, a gdy potrafi się skalibrować w tej kwestii – jest niezwykle groźna dla wszystkich tenisistek. Doświadczyła tego wczoraj Naomi.

    Na początku drugiego seta Japonka skierowała kilka słów w kierunku Tomasza Wiktorowskiego, jakby chciała przekazać, że czuje się bezradna i nie wie za bardzo, co ma grać, by się przeciwstawić Świątek. Nasza reprezentantka rozegrała wczoraj jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Ostatecznie pokonała Osakę 6:2, 6:1 i zameldowała się w ćwierćfinale WTA 1000 w Rzymie. Po meczu była bardzo zadowolona ze swojej postawy. Podczas konferencji prasowej promieniowała szerokim uśmiechem.

    Teraz czeka ją batalia z Jessicą Pegulą. Amerykanka wygrała dwie poprzednie potyczki z Raszynianką, ale odbywały się one na innych nawierzchniach. Faworytką batalii o najlepszą “4” wydaje się nasza tenisistka, zwłaszcza po tak dobrym występie przeciwko Japonce. Zobaczymy, jak Iga poradzi sobie w meczu o pierwszy indywidualny półfinał w sezonie 2026.

    Iga Świątek pojawiła się we wtorek na korcie w Rzymie

    Dziś o godz. 13:00, u progu rywalizacji z Pegulą, miała zaplanowany 60-minutowy trening na korcie numer 1. Ostatecznie Świątek pojawiła się na arenie z lekkim opóźnieniem. Zanim dotarła na obiekt wraz z Darią Abramowicz i Maciejem Ryszczukiem, jako pierwsi wkroczyli Francisco Roig oraz Tomasz Moczek. To już stały element, do którego przywykliśmy w ostatnich dniach, że hiszpański szkoleniowiec przybywa nieco wcześniej ze względu na poruszanie się o kulach. Chce być punktualnie na korcie, by śledzić trening Raszynianki od samego początku.

    Gdy na arenę dotarła Iga, rozległy się gromkie brawa. Na trybunach kortu numer 1 zasiadło sporo kibiców. Można się nawet zastanawiać czy nie było ich więcej niż podczas wczorajszego spotkania z Naomi. Świątek trenowała razem ze swoim sparingpartnerem. Pierwsza wymiana rozpoczęła się o godz. 13:10. Najpierw było odbijanie na wysokości linii kara serwisowego, potem przejście do uderzeń z głębi kortu.

    Najwięcej czasu podczas zajęć poświęcono na trening krótkich akcji. Przez długi czas Iga serwowała, Tomasz returnował i później ew. toczyła się szybka wymiana, czasami tylko w postaci jednego dodatkowego uderzenia. Zdarzało się, że Świątek sugerowała Moczkowi, jaki typ akcji chce w danym momencie rozegrać. Swoje spostrzeżenia w kierunku Raszynianki przekazywał także Francisco Roig. Aktywna podczas zajęć była Daria Abramowicz, która podawała piłki Świątek oraz Moczkowi. Czasami pomagał Maciej Ryszczuk.

    Trening dobiegł końca punktualnie o godz. 14:00. Później na obiekt wkroczyły deblistki – Quinn Gleason i Ulrikke Eikeri. Gdy Polka zeszła w kierunku ławeczki, usiadła obok swojego hiszpańskiego szkoleniowca i oboje przeprowadzili jeszcze rozmowę po zajęciach. Później część teamu zaczęła opuszczać arenę. Najpierw wyszli Maciej Ryszczuk i Tomasz Moczek. Chwilę za nimi ruszył Francisco Roig, potem także Daria Abramowicz. Iga została jeszcze przez kilka minut. Poświęciła ten czas dla kibiców, którzy ustawili się licznie wzdłuż trybuny przy korcie numer 1. Raszynianka rozdała sporo autografów i zrobiła sobie kilkanaście zdjęć z fanami.

    Mecz Świątek – Pegula już jutro. Główne zmagania w Rzymie potrwają do 17 maja. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.

    Z Rzymu, Mateusz Stańczyk
    Uśmiechnięta tenisistka w czapce i sportowej koszulce zaciska pięść w geście triumfu po udanym punkcie.

    Iga ŚwiątekTIZIANA FABI AFP
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Casper Ruud – Lorenzo Musetti. Skrót meczu.

  • Odliczanie do meczu ze Świątek, a tu wieści z Rzymu. Pegula z awansem

    Odliczanie do meczu ze Świątek, a tu wieści z Rzymu. Pegula z awansem

    W poniedziałek wieczorem stało się jasne, że Iga Świątek po raz drugi w karierze zagra na mączce z Jessicą Pegulą. Amerykanka w Rzymie spisuje się świetnie, ale i 24-latka z Raszyna w starciu z Naomi Osaką pokazała dyspozycję, którą pamiętamy z jej najlepszego okresu w karierze. To spotkanie odbędzie się w czwartek, lada chwila zostanie ogłoszona jego godzina. Polka w środę trenowała na Foro Italico, Pegula zaś… grała poważnie na punkty. I znów cieszyła się z awansu.

    Jessica Pegula, Rzym 2026Robert PrangeGetty Images

    W singlowej rywalizacji na Foro Italico na etapie ćwierćfinałów znalazło się aż sześć zawodniczek rozstawionych w czołowej dziesiątce. Jedną z n ich jest Jessica Pegula, która w zmaganiach singlowych rozegrała sześć setów, łącznie zaś na korcie spędziła niecałe cztery godziny. Wszystkie trzy potyczki wygrała dość pewnie, jedynie Anastazja Potapowa napsuła jej trochę krwi w pierwszym secie 1/8 finału. Później reprezentantka Austrii miała jednak problemy zdrowotne, gładko poległa w drugiej partii.

    Pegula awansowała więc do ćwierćfinału, w nim w czwartek zmierzy się z Igą Świątek. Panie grały dotąd 11 razy, ale tylko raz na mączce. I wtedy, w Paryżu, lepsza była Polka. To Iga będzie faworytkę, niemniej trzeba docenić to, co doświadczona już Amerykanka wyczynia na mączce. To nie była jej ulubiona nawierzchnia, tymczasem kilka tygodni temu obroniła tytuł w Charleston. A w Rzymie nadal pokazuje świetną, płaską grę.

    Ich mecz odbędzie się w czwartek, Świątek trenowała dziś przez ponad godzinę na Foro Italico, szykowała się do tej potyczki. Pegula z kolei… postawiła na rywalizację. I zachowała szansę na podwójny tytuł w Rzymie.

    WTA 1000 w Rzymie. Jessica Pegula znów na korcie. Stawką kolejny ćwierćfinał Internazionali d’Italia

    Amerykanka, co nie jest tajemnicą, lubi grać w debla i świetnie się czuje w tej specjalizacji. Ogranicza jednak turnieje, by mieć siły na grę pojedynczą. Mówimy przecież o byłej światowej “jedynce” w deblu, taki status miała też swego czasu Storm Hunter. Obie połączyły teraz siły w Rzymie, grały też wspólnie w Miami, ten dotarły do 1/4 finału.
    Tenisistka w pomarańczowym topie i białej czapce z daszkiem trzyma rakietę w ręku i ma niezadowolony wyraz twarzy, co może sugerować rozczarowanie wynikiem rozegranego punktu podczas meczu.

    Jessica PegulaRYAN LIMAFP

    Dziś ten ćwierćfinał był stawką rywalizacji w meczu Pegula/Hunter – Laura Siegemund/Wiera Zwonariowa na pięknym korcie Pietrangeli. Ten mecz zaczął się w kuriozalny sposób jak na standardy w grze podwójnej. Sześć pierwszych gemów oznaczało sześć triumfów returnujących. Dopiero Siegemund zdołała przerwać tę niemoc serwisową, ale po następnym gemie Australijki było 4:4.

    Kluczowy dla losów partii okazał się gem numer 11. Przełamanie przy podaniu Siegemund oznaczało wielką szansę dla Peguli i jej koleżanki. I za moment 7:5 stało się faktem: Niemka i Rosjanka grały przez Hunter, ale w końcu przy siatce wkroczyła do akcji Pegula. Po zagraniu Zwonariowej Amerykanka się odsunęła, piłka poleciała w aut.

    W drugim secie już takiej zaciętej rywalizacji nie było. W drugim gemie przełamany został serwis Siegemund, mimo rozpaczliwej pogoni ze stanu 0-40. Niemce i Rosjance udało się wygrać trzy akcje, ale tej czwartej – już nie. Po drugiej stronie za chwilę piłkę do gry wprowadzała Hunter, Australijka też nie jest w tej specjalności ekspertką. Wystarczyły jednak prędkości rzędu 150-155 km/godz, z dobrymi rotacjami. Pegula “szalała” pod siatką, po gemie wygranym do zera jej duet prowadził już 3:1. Pierwsze piłki meczowe, dwie, były przy stanie 7:5, 5:3. Wtedy świetnie zagrała Siegemund.
    Storm Hunter

    Storm HunterWilliam WestAFP

    A kolejne dwie w następnym gemie, wtedy podawała Pegula. Ostatnią akcję kibice będą pamiętać długo – to była magiczna wymiana tuż przy siatce, składająca się z kilkunastu uderzeń. Aż w końcu Siegemund trafiła w siatkę.

    Skończyło się więc na 7:5, 6:4 dla Peguli i Hunter.

    A to oznacza, że Amerykankę prawdopodobnie będą czekały w środę dwa spotkania: najpierw singlowe ze Świątek, później deblowe o półfinał z duetem Tereza Valentova/Linda Noskova.
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym w dynamicznej pozie na korcie, z zaciśniętą pięścią i wyrażającą emocje twarzą, trzymająca rakietę tenisową.

    Laura SiegemundElsaAFP

    “Przegrany sezonu”. Marek Magiera i Jakub Bednaruk podsumowali rywalizację w PlusLidze.

  • Przestała być świętym Mikołajem”. Tak hiszpański plan działa na Igę Świątek

    Przestała być świętym Mikołajem”. Tak hiszpański plan działa na Igę Świątek

    Po efektownym zwycięstwie nad Naomi Osaką coraz więcej wskazuje na to, że Iga Świątek zaczyna wracać do swojego najlepszego tenisa. — Najważniejsze jest to, że przestała rozdawać prezenty rywalkom. Ta maszyna powoli znowu zaczyna działać tak, jak dawniej — mówi w rozmowie z Interią Lech Sidor, autor kanału Trzeci Serwis na YouTube. Jego zdaniem w grze Polki widać wyraźne efekty współpracy z nowym sztabem szkoleniowym, a przemiana, jaka dokonała się podczas turnieju w Rzymie, może okazać się kluczowa przed nadchodzącym Roland Garros.

    Dziennikarz Interii Dariusz Ostafiński przypomniał słowa Zbigniew Boniek, który stwierdził, że po dwóch pierwszych piłkach meczu Świątek z Naomi Osaka wiedział już, jak zakończy się spotkanie. Lech Sidor podszedł jednak do tego ostrożniej.

    — Z Osaką zawsze trzeba uważać, bo to zawodniczka, która potrafi nagle odwrócić losy meczu. Wystarczy przypomnieć ich pamiętne starcie na Roland Garros, gdzie pierwszy set też wyglądał jednostronnie, a później wszystko się skomplikowało — zauważył.

    Przed spotkaniem wielu kibiców spodziewało się znacznie bardziej wyrównanej walki. Dodatkowe emocje wzbudziły obrazki z meczu Japonki z Dianą Sznajder, podczas którego kamery uchwyciły uśmiech trenera Tomasz Wiktorowski. Dla wielu był to sygnał, że Osaka jest świetnie przygotowana do pojedynku ze Świątek.

    — Patrząc na to, jak Osaka rozbiła Sznajder, można było oczekiwać naprawdę ciężkiego meczu. Tymczasem skończyło się wynikiem 6:2, 6:1 — podkreślił Sidor.

    Ekspert uważa, że Japonka nie była w stanie zaprezentować poziomu, jaki pokazała kiedyś w Paryżu, przede wszystkim dlatego, że wciąż nie czuje się komfortowo na kortach ziemnych.

    — Żeby grać tak jak wtedy, trzeba regularnie występować na mączce. W Rzymie dodatkowo każdy kort zachowuje się inaczej. Zawodnik musi się do tego przyzwyczaić, a Osaka nie była odpowiednio „nagrana”. Widać było problemy z poruszaniem się i brak konkretnego pomysłu taktycznego — wyjaśnił.

    Choć wielu spodziewało się, że współpraca Osaki z Wiktorowskim pomoże jej skutecznie rozpracować Świątek, według Sidora problem leżał gdzie indziej.

    — Przez ostatni rok wystarczyło utrzymać kilka piłek w korcie, bo Iga sama popełniała mnóstwo błędów. Teraz jednak to zaczyna się zmieniać — zaznaczył.

    Zdaniem autora kanału Trzeci Serwis ogromny wpływ na poprawę gry Polki ma nowy trener Francisco Roig oraz hiszpańska szkoła tenisa inspirowana metodami Rafael Nadal.

    — Iga zaczęła rozumieć, że nie musi na siłę szukać asów serwisowych i ryzykować przy każdym uderzeniu. Kluczowy jest jej solidny, głęboki serwis oraz cierpliwe budowanie punktów. Zmuszanie rywalki do biegania i ciężkiej pracy zawsze było jej największą siłą — tłumaczył.

    Sidor zauważył, że pierwsze oznaki tej zmiany można było dostrzec już podczas meczu z Caty McNally. Wtedy Świątek momentami jeszcze wracała do dawnych błędów, ale ostatecznie wygrała dzięki większej cierpliwości i dyscyplinie taktycznej.

    — Najważniejsze, że przestała być „świętym Mikołajem” rozdającym punkty rywalkom. Coraz częściej widać tę dawną Igę, choć nadal zachowałbym ostrożność z wielkim optymizmem. Jeden trudny moment może sprawić, że wrócą stare nawyki — przyznał.

    Kolejnym sprawdzianem dla Polki będzie ćwierćfinał z Jessica Pegula. Sidor uważa jednak, że styl Amerykanki może odpowiadać Świątek.

    — Pegula nie przepada za wysokim topspinem. Gra płasko i szybko, dlatego zawodniczki narzucające głęboką, ciężką grę sprawiają jej problemy. Jeśli Iga utrzyma obecny kierunek i nie zacznie znowu przesadnie ryzykować, powinna mieć przewagę — ocenił.

    Ekspert podkreślił również, że automatyzm i powtarzalność w grze Świątek wcale nie są wadą.

    — Nie ma nic złego w tym, że tenisistka gra jak maszyna. Niektóre zawodniczki po prostu stopniowo wykańczają rywalki fizycznie i mentalnie. Iga właśnie w tym była najlepsza — powiedział.

    Według Sidora obecna przemiana to powrót do sprawdzonych schematów, które wcześniej przyniosły Polce największe sukcesy.

    — Hiszpanie pomagają jej przypomnieć sobie, jak budować akcje: prawa strona, lewa strona, cierpliwość, a dopiero potem kończące uderzenie. Czasem trzeba po prostu przebić piłkę i zmusić przeciwniczkę do błędu. Jeśli proporcja winnerów do błędów wróci do właściwego poziomu, rywalki znowu zaczną się jej bać — przekonywał.

    Sidor nie szczędził też krytyki poprzedniemu trenerowi Polki, Wim Fissette.

    — Już dawno uważałem, że ten duet nie zadziała. Fissette chciał narzucić Idze bardziej agresywny, szybki tenis, ale to nigdy nie było zgodne z jej naturalnym stylem. Między nimi nie było odpowiedniej chemii — stwierdził.

    Na koniec ekspert zaznaczył, że najważniejsze są teraz kolejne mecze i budowanie stabilności.

    — Dopiero seria spotkań daje trenerom prawdziwy materiał do analizy. Jeśli Świątek dojdzie w Rzymie co najmniej do półfinału, będzie mogła pojechać na Roland Garros z odpowiednio naładowanymi akumulatorami i coraz większą pewnością siebie — podsumował.

  • WTA ogłasza ws. Świątek zaraz po meczu z Osaką. Polka długo na to czekała

    WTA ogłasza ws. Świątek zaraz po meczu z Osaką. Polka długo na to czekała

    Ostatnie miesiące nie były dla Igi Świątek ani najlepsze ani najłatwiejsze. W turniejach nie szło tak dobrze, jak kiedyś, i Polka dość szybko odpadała z rywalizacji. Nieraz w słabym stylu. Tym bardziej cieszy jej forma z meczu z Naomi Osaką w turnieju w Rzymie. Zauważa to WTA i w niebywałych słowach podsumowuje występ naszej tenisistki, ogłaszając, że grała “niemal na szczycie formy”. Co jeszcze o niej piszą?
    Iga Świątek, turniej WTA w Rzymie

    Iga Świątek, turniej w RzymieClive BrunskillGetty Images

    Iga Świątek zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Internazionali d’Italia, wygrywając z Naomi Osaką 6:2, 6:1. I to w świetnym stylu, co zauważa również WTA. Na oficjalnej stronie internetowej federacji zamieszczono komunikat podsumowujący zmagania Polki i Japonki na korcie. “Iga Świątek łatwo pokonała Naomi Osakę w poniedziałkowej bitwie mistrzyń Wielkiego Szlema, przegrywając zaledwie trzy gemy w wygranym 6:2, 6:1 pojedynku, który trwał 1 godzinę i 20 minut” – ogłaszają.

    Tym samym Świątek po raz piąty dotarła do ćwierćfinału turnieju w Rzymie

    Nie szczędzą komplementów pod adresem Polki. “To chyba jej najbardziej imponujący występ, ponieważ szybko przejęła kontrolę i do końca jej nie oddała. Długo uważana za jedną z najlepszych faworytek w tym sporcie, prezentowała się znakomicie w tym, co początkowo było wyczekiwanym pojedynkiem, ale szybko stało się popisem jej talentu” – czytamy.

    Zachwyty WTA nad Igą Świątek po wygranej nad Naomi Osaką

    “Osaka miała przebłyski geniuszu, ale było ich zbyt mało i zdarzały się rzadko, by móc konkurować ze Świątek, która tego wieczoru grała niemal na szczycie formy” – zauważono w tekście WTA, opisując mecz, którego stawką był awans do ćwierćfinału turnieju w Rzymie.

    Oceniają, że o ile w pierwszym secie Japonka jeszcze jakkolwiek dochodziła do głosu, drugi należał już wyłącznie do Polki. “Zakończyła mecz z piętnastoma zwycięskimi uderzeniami przy zaledwie sześciu niewymuszonych błędach, choć nawet te liczby nie oddają jej gry” – zachwycają się. “Ma teraz bilans 116-2 w rozegranych meczach WTA 1000 po wygraniu pierwszego seta, przy czym 108 z tych meczów zostało rozegranych w setach trzech” – podsumowują.

    Co dalej? Już w środę 13 maja Świątek znów wyjdzie na włoski kort. Na godzinę 13.00 zaplanowano początek jej meczu z Jessicą Pegulą, która – by uzyskać przepustkę do tego pojedynku – musiała pokonać Anastasiję Potapową. Nie poszło gładko. Zwłaszcza pierwszy set był zacięty i zakończył się wynikiem 7:6(6) na korzyść Amerykanki. W drugim było już spokojniej, a na meczowej tablicy ostatecznie pojawił się rezultat 6:2.

    WTA odnotowuje, że los dość chętnie i często kojarzy Świątek i Pegulę. Panie mierzyły się ze sobą już 11-krotnie. Pięć razy wygrywała Jessica (Bad Homburg 2025, US Open 2024, Montreal 2023, United Cup 2023, Waszyngton 2019), sześć Iga (WTA Finals 2023, Doha 2023, San Diego 2022, US Open 2022, Roland Garros 2022, Miami 2022).
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce trzymająca piłkę tenisową podczas meczu na korcie, w tle widownia.

    Iga Świątek, turniej w RzymieRobert PrangeGetty Images
    Zawodniczka w sportowym stroju uderza piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie ziemnym.

    Iga Świątek, turniej w RzymieClive BrunskillGetty Images

    Pablo Llamas Ruiz – Daniil Medvedev. Skrót meczu.

  • Świątek nie było na świecie. Licznik już zaczął tykać. Niebywałe ustalenia

    Świątek nie było na świecie. Licznik już zaczął tykać. Niebywałe ustalenia

    Iga Świątek znalazła się wśród ćwierćfinalistek turnieju WTA 1000 w Rzymie. Awans do najlepszej ósemki imprezy w sercu Italii zagwarantowała jej niezwykle pewna poniedziałkowa wygrana z Naomi Osaką. Po triumfie polskiej tenisistki nadeszły ustalenia, które uznać można za hitowe. A sięgają one 51 lat wstecz, więc czasu, kiedy Raszynianki nie było jeszcze na świecie.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP

    Starcie Igi Świątek z Naomi Osaką zapowiadało się niezwykle obiecująco. Mowa wszak o pojedynku dwóch byłych liderek rankingu WTA, z których każda boryka się jednak teraz ze swoimi problemami.

    Dodatkowy ładunek emocjonalny związany z tym spotkaniem niosła ze sobą postać trenera Tomasza Wiktorowskiego, pod wodzą którego Polka sięgała po swoje największe sukcesy w karierze i który teraz dowodzi sztabem reprezentantki Japonii.

    W poniedziałkowej próbie sił lepsza – i to zdecydowanie – okazała się Iga Świątek, pewnie wygrywając w dwóch setach 6:2, 6:1. A po zwycięstwie nie kryła zadowolenia, widząc efekty swojej pracy z obecnym szkoleniowcem Francisco Roigiem.

    – Odkąd zaczełam pracę z Francisco chciałam wrócić do grania solidniejszego tenisa, do podejmowania mniejszego ryzyka i grania bardziej procentowego tenisa. Po to trenowaliśmy cały miesiąc, żebym mogła grać takie mecze. Serwis bez wątpienia się poprawił, także moja pewność w tym aspekcie. Czułam, że w każdej chwili mogę na niego liczyć i zagrać już dalej z końca kortu – tłumaczyła trzecia obecnie rakieta świata.

    WTA Rzym. Świątek ograła Osakę, a potem nadszedł komunikat

    Tuż po przyklepaniu sobie awansu przez Igę Świątek, statystyczny komunikat opublikował niezawodny portal OptaAce, dopatrując się kolejnego niebywałego wyczynu polskiej tenisistki. Tym razem w statystyce, która zapoczątkowana została aż 51 lat temu.

    Licząc od 1975 roku, Iga Świątek (70 proc., 21-9) ustępuje tylko Serenie Williams (72,9 proc.) w kwestii bilansu zwycięstw w minimum 20 spotkaniach z zawodniczkami, które znajdowały się na czele rankingu WTA

    W przeszłości Iga Świątek już trzykrotnie wygrywała zmagania w Rzymie, a teraz powalczy o swój pierwszy w tym sezonie półfinał. By do niego awansować, Polka będzie musiała pokonać reprezentantkę Stanów Zjednoczonych – Jessicę Pegulę.
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem stoi na korcie podczas meczu, jest skoncentrowana, widoczne są logotypy sponsorskie na jej koszulce oraz flaga Polski.

    Iga ŚwiątekMa Ping/Xinhua News/East NewsAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekWilliam WestAFP

    Świątek pokonuje Osakę. WIDEO© 2026 Associated Press – zdjęcia