Category: Uncategorized

  • Polska chce wielkiej imprezy u siebie. Świątek tylko na to czeka. Rosjanie na drodze

    Polska chce wielkiej imprezy u siebie. Świątek tylko na to czeka. Rosjanie na drodze

    Jakiś czas temu pojawił się temat organizacji turnieju WTA Finals w Polsce. Impreza miałaby się odbyć w Gdańsku. Polska ma mocnych kontrkandydatów, ale może się okazać, że największą przeszkodą okaże się… polityka. Znany dziennikarz Ben Rothenberg przeanalizował sytuację, wskazując na podejście Polski do Rosjan i Białorusinów. -Kontekst polityki międzynarodowej ma wpływ na ostateczną decyzję – ocenił Mieszko Rajkiewicz dla “Sport.pl”.
    Iga Świątek

    Iga Świątek podczas turnieju WTA Finals 2024 w Rijadzie Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    31 marca 2026 roku Sebastian Parfjanowicz z “Przeglądu Sportowego” przekazał zaskakujące wieści. Z informacji dziennikarza wynikało wprost, że Polska może przejąć organizację kończącego sezon turnieju WTA Finals. Jako miasto, które miałoby gościć tenisistki wskazał Gdańsk.

    “Jak udało nam się dowiedzieć, w najbliższych dniach przyleci do Polski silna delegacja WTA, z dyrektor generalną Portią Archer. W planach jest przede wszystkim Gdańsk i wizytacja ERGO Areny, która miałaby gościć najlepsze tenisistki świata. Co istotne, nie pierwsza. Według naszych informacji, obiekt był już wstępnie sprawdzany i dostał zielone światło” – przekazał dziennikarz.

    Świątek i Sabalenka w Polsce? Polityka w grze

    Zakulisowa walka trwa, a kluczowa może okazać się polityka. Znany dziennikarz tenisowy Ben Rothenberg przeanalizował sytuację. “Ta wyraźna tendencja w polityce Polski w zakresie organizacji imprez sportowych musi stanowić czynnik zakłócający dla kandydatury Gdańska na gospodarza finałów WTA, biorąc pod uwagę długotrwałą pobłażliwość w tenisie wobec zawodniczek z Rosji i Białorusi” – napisał na Twitterze.

    Dziennikarze “Sport.pl” skontaktowali się z ekspertami z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej. – W obecnych czasach nie jest to bez znaczenia. Nie potrafię powiedzieć, na ile to jest przesądzające, ale na pewno kontekst polityki międzynarodowej ma wpływ na ostateczną decyzję. Powód, dla którego Rosję i Białoruś w bardzo dużym stopniu wykluczono z międzynarodowego sportu nie zniknął – rozpoczął Mieszko Rajkiewicz.

    – Rosja nadal prowadzi działania wojenne i innego rodzaju sankcje (polityczne, ekonomiczne) obowiązują. Te sportowe jednak najłatwiej uchylić, dlatego też niektóre państwa, w tym Polska, utrzymuje swoją postawę względem sportowców rosyjskich. Widać trend decyzyjny w międzynarodowych organizacjach sportowych. I Polska niestety będzie musiała się do tego w jakimś stopniu odnieść, jeśli nadal chcemy organizować podobne wydarzenia. Czy kompletnie dostosować? Trudno powiedzieć. W każdej dyscyplinie sportowej potrzebne będzie indywidualne podejście – dodał.

    Do WTA Finals pozostało jeszcze wiele czasu. Mowa bowiem o końcówce sezonu 2027, a więc prawdopodobnie przełomie października i listopada. Z doniesień medialnych wynika, że konkurencja dla polskiej kandydatury jest naprawdę mocna. Organizacją turnieju ma być bowiem zainteresowane USA.

    Decyzję, gdzie zagrają Iga Świątek i spółka poznamy pewnie w najbliższych miesiącach. Najbliższa edycja ma się odbyć się jeszcze w Rijadzie. Turniej zaplanowano na drugi tydzień listopada. Rozpocznie się 7 listopada, finał zostanie rozegrany 14 listopada. Iga w tym momencie plasuje się poza ósemką w rankingu WTA race.
    dwie tenisistki w sportowych strojach ściskają sobie dłonie na korcie, obie uśmiechnięte, w tle widoczne rozmyte postacie kibiców

    Emma Raducanu dziękuję za grę Idze ŚwiątekAFP
    Iga Światek, Rzym 2024. Polka zacznie wkrótce bronić większości swoich punktów, które obecnie ma w rankingu WTA

    Iga Światek, Rzym 2024. Polka zacznie wkrótce bronić większości swoich punktów, które obecnie ma w rankingu WTAFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju tenisowym z rakietą tenisową w jednej ręce, ubrana w białą koszulkę bez rękawów z charakterystycznym wzorem i fioletową czapkę, znajduje się na korcie tenisowym podczas meczu.

    Sensacyjny pomysł dyrektora Australian Open. Może to wpłynąć na Igę ŚwiątekAaron FavilaEast News

    Najlepsze bloki Tauron Ligi w sezonie 2025/2026.

  • Usłyszał opinie o Świątek. “Mnie to trochę śmieszy”

    Usłyszał opinie o Świątek. “Mnie to trochę śmieszy”

    Mirra Andriejewa w Madrycie czuje się znakomicie. Rosjanka w półfinale turnieju WTA 1000 w stolicy Hiszpanii pokonała Hailey Baptiste. Dzień później przed Andriejewą pojawiła się kolejna szansa. Tym razem w parze z Dianą Sznajder rywalizowała o awans do finału turnieju także w deblu. Po drugiej stronie siatki stały Laura Siegemund i Wiera Zwonariowa. Ostatecznie w dwóch setach lepsze okazały się Rosjanki.

    Mirra Andriejewa wciąż wyczekuje swojego pierwszego triumfu w turnieju rangi Wielkiego Szlema. Nastolatka z Rosji już od dłuższego czasu przestała być zawodniczką perspektywiczną, stała się tenisistką światowej czołówki. Mówi o tym chociażby ranking WTA, gdzie Andriejewa plasuje się na ósmym miejscu.

    Świątek już po pierwszym starciu w Rzymie. 90 minut gry z mistrzynią Australian Open

    Wydaje się, że sporą szansą na pierwsze zwycięstwo w Wielkim Szlemie może być dla nastolatki turniej na kortach imienia Rolanda Garrosa. Jak na razie jej granie na nawierzchni ziemnej w tym roku jest prawie idealne. Na 13 meczów singlowych wygrała dwanaście. Przegrała jedynie w finale w Stuttgarcie z Jeleną Rybakiną.

    Andriejewa w kolejnym finale. Powalczy o dwa tytuły
    Oprócz tego wygrała imprezę rangi WTA 500 w Linz, a także dotarła już do finału “tysięcznika” w Madrycie. O tytuł w stolicy Hiszpanii powalczy w sobotnie popołudnie z Martą Kostiuk. Rosjanka będzie oczywiście faworytką. To jednak nie jedyny finał jaki zagra w Madrycie.

    Krecz zakończył mecz Polaka o finał w Madrycie. Dokonało się po drugim breaku

    W piątkowe popołudnie w parze z Djaną Sznajder walczyła o awans do ostatniego meczu turnieju debla. Po drugiej stronie siatki stały doświadczone Wiera Zwonariowa oraz Laura Siegemund. Mecz zaczął się doskonale dla rosyjskiej pary. Już w pierwszym gemie Andriejewa ze Sznajder przełamały rywalki.

    Prowadzenia już do końca seta nie oddały, wygrywając go 6:3. Druga partia zaczęła się od dwóch przełamań. Najpierw serwis rywalkom odebrały Rosjanki, a potem same oddały podanie. Ostatecznie seta wygrały Andriejewa i Sznajder 6:2. To rosyjska para powalczy o tytuł w finale.

  • Głośno o “pupilce Putina”. Tak traktują ją w Rosji po wyjeździe z kraju

    Głośno o “pupilce Putina”. Tak traktują ją w Rosji po wyjeździe z kraju

    Jeszcze do niedawna Jelena Isinbajewa była symbolem sukcesu rosyjskiego sportu i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z władzą na Kremlu. Dwukrotna mistrzyni olimpijska przez lata uchodziła za ulubienicę Władimir Putin, a jej wizerunek wykorzystywano jako przykład narodowej dumy. Wszystko zmieniło się jednak po rozpoczęciu wojny w Ukrainie.

    W obliczu nowych realiów była rekordzistka świata zdecydowała się opuścić Rosję i rozpocząć nowe życie za granicą. Jej wybór padł na Teneryfę, gdzie – jak donoszą zagraniczne media – posiada nieruchomości i mieszka wraz z rodziną, z dala od polityki oraz medialnego szumu. Ten krok sprawił, że w ojczyźnie jej wizerunek uległ całkowitej zmianie. Z bohaterki narodowej zaczęła być postrzegana jako osoba, która odwróciła się od kraju.

    Mimo wyprowadzki nazwisko Isinbajewej regularnie powraca w rosyjskich mediach. Ostatnio znów zrobiło się o niej głośno, tym razem w kontekście problemów finansowych. Według informacji publikowanych przez kanał SHOT w serwisie Telegram była lekkoatletka miała zostać pozwana za zaległości związane z opłatami za mieszkania w Moskwie. Mowa o kwocie sięgającej setek tysięcy rubli, obejmującej rachunki za media oraz koszty utrzymania nieruchomości, które – jak twierdzą rosyjskie źródła – przez dłuższy czas nie były regulowane.

    To jednak nie koniec kłopotów. Jak informuje portal news.ru, niedługo po jej wyjeździe sprawą sportsmenki zainteresowały się również rosyjskie organy podatkowe. W ubiegłym roku naliczono jej zobowiązania przekraczające milion rubli. Późniejsze doniesienia sugerowały jednak, że część należności została spłacona, a ostatecznie dług wobec fiskusa miał zostać uregulowany.

    Historia Isinbajewej pokazuje, jak szybko może zmienić się pozycja nawet największych ikon sportu w obliczu wydarzeń politycznych. Jeszcze niedawno była twarzą rosyjskiego sukcesu, dziś jej życie toczy się z dala od kraju, a jej nazwisko częściej pojawia się w kontekście kontrowersji niż sportowych triumfów.

  • Walkower! Polki mają awans na mistrzostwach świata

    Walkower! Polki mają awans na mistrzostwach świata

    Polskie tenisistki stołowe wygrały walkowerem 3:0 z Demokratyczną Republiką Konga i zajęły drugie miejsce w swojej grupie drużynowych mistrzostw świata w Londynie. Wcześniej Polki przegrały z Koreą Północną 0:3 oraz pokonały Hiszpanię 3:1.

    Oprócz zwycięzców 14 grup awans wywalczy także sześć najlepszych zespołów z drugich miejsc. Pozostałe zagrają w barażach, a czterej triumfatorzy też pozostaną w zawodach. Do tych 24 drużyn dołączy osiem najlepszych z rankingu, które w dwóch grupach będą rywalizować o jak najlepsze rozstawienie.
    W czwartek bezpośrednio do 1/16 finału awansowali Polacy po zwycięstwie nad Mołdawią 3:2. W poprzednich dniach biało-czerwoni w swojej grupie wygrali z Tahiti i z Chile po 3:0.

    Mistrzostwa świata potrwają do 10 maja. Tytułów bronią oba zespoły Chin.(PAP)

  • Polak i jego partner nagle podeszli do rywali. Przedwczesny koniec marzeń

    Polak i jego partner nagle podeszli do rywali. Przedwczesny koniec marzeń

    Nie będzie finału turnieju rangi ATP Masters 1000 w deblu dla Jana Zielińskiego. Polak w duecie z Luke’iem Johnsonem przez prawie godzinę walczyli z rozstawioną z nr 3 parą Henry Patten – Harri Heliovaara. Musieli odrabiać straty po przegranym pierwszym secie. Niestety nie było nam dane się przekonać, czy by im się to udało. Przy stanie 6:3, 4:3 dla rywali problemy zdrowotne Brytyjczyka uniemożliwiły im dalszą rywalizację.

    Współpraca Zielińskiego z Johnsonem od początku roku układała się różnie. Początek roku był świetny, bo dotarli do półfinału wielkoszlemowego Australian Open. Potem jednak wygrali tylko trzy z kolejnych dwunastu spotkań. W końcu jednak znów odnaleźli dobrą wspólną formę, a konkretnie w Madrycie. Polsko-brytyjski duet wygrał trzy mecze z rzędu, w tym trwające ponad 1,5 h spotkanie ćwierćfinałowe z parą Sadio Doumbia – Fabien Reboul i zameldowali się w półfinale turnieju ATP Masters 1000.

    Trudna walka z faworytami. Partner Zielińskiego miał problemy
    W nim naprzeciwko nich stanęła utytułowana para Harri Heliovaara – Henry Patten, mistrzowie Wimbledonu 2024 i Australian Open 2025. Fin i Brytyjczyk uciekli w tych zawodach katu spod topora, bo wybronili trzy piłki meczowe w 1/8 finału. Wciąż jednak to ich należało upatrywać w roli faworytów tego starcia. Szybko zresztą potwierdziło się dlaczego.

    Zieliński oraz Johnson nie mieli w pierwszym secie praktycznie nic do powiedzenia przy podaniu rywali. Nie miało to znaczenia, czy akurat serwował Heliovaara, czy Patten. Polsko-brytyjski duet w całej partii wygrał tylko cztery wymiany, będąc na returnie. Co gorsza, w ich wypadku serwowanie już tak dobrze nie wyglądało. Zwłaszcza po stronie Johnsona, który sprawiał wrażenie, jakby nie był w pełni zdrów. Zresztą to właśnie jego podanie zostało w czwartym gemie przełamane przez przeciwników, co ostatecznie zdecydowało, iż duet Heliovaara – Patten wygrał seta 6:3.

    Kolejne przełamanie i przedwczesny koniec
    W drugiej partii Polak i jego partner już trochę mocniej powalczyli z pozycji returnujących. Mieli nawet dwa breakpointy, zmarnowane niestety. W dodatku, gdy przy stanie 3:3 fińsko-brytyjska para wywalczyła sobie kolejną szansę, przy kiepskim w tym meczu serwisie Johnsona, nie zmarnowała jej. Wtedy właśnie potwierdziło się, iż partner Jana Zielińskiego gra z kontuzją, Przełamanie w takim momencie odebrało Johnsonowi chęć do dalszego ryzykowania pogłębienia trapiących go kłopotów. Minęło 56 minut gry, gdy polsko-brytyjska para skreczowała przy wyniku 3:6, 3:4. Heliovaara i Patten weszli do finału i już czekają na przeciwników.

    Nie będzie finału turnieju rangi ATP Masters 1000 w deblu dla Jana Zielińskiego. Polak w duecie z Luke’iem Johnsonem przez prawie godzinę walczyli z rozstawioną z nr 3 parą Henry Patten – Harri Heliovaara. Musieli odrabiać straty po przegranym pierwszym secie. Niestety nie było nam dane się przekonać, czy by im się to udało. Przy stanie 6:3, 4:3 dla rywali problemy zdrowotne Brytyjczyka uniemożliwiły im dalszą rywalizację.

    Współpraca Zielińskiego z Johnsonem od początku roku układała się różnie. Początek roku był świetny, bo dotarli do półfinału wielkoszlemowego Australian Open. Potem jednak wygrali tylko trzy z kolejnych dwunastu spotkań. W końcu jednak znów odnaleźli dobrą wspólną formę, a konkretnie w Madrycie. Polsko-brytyjski duet wygrał trzy mecze z rzędu, w tym trwające ponad 1,5 h spotkanie ćwierćfinałowe z parą Sadio Doumbia – Fabien Reboul i zameldowali się w półfinale turnieju ATP Masters 1000.

    Trudna walka z faworytami. Partner Zielińskiego miał problemy
    W nim naprzeciwko nich stanęła utytułowana para Harri Heliovaara – Henry Patten, mistrzowie Wimbledonu 2024 i Australian Open 2025. Fin i Brytyjczyk uciekli w tych zawodach katu spod topora, bo wybronili trzy piłki meczowe w 1/8 finału. Wciąż jednak to ich należało upatrywać w roli faworytów tego starcia. Szybko zresztą potwierdziło się dlaczego.

    Zieliński oraz Johnson nie mieli w pierwszym secie praktycznie nic do powiedzenia przy podaniu rywali. Nie miało to znaczenia, czy akurat serwował Heliovaara, czy Patten. Polsko-brytyjski duet w całej partii wygrał tylko cztery wymiany, będąc na returnie. Co gorsza, w ich wypadku serwowanie już tak dobrze nie wyglądało. Zwłaszcza po stronie Johnsona, który sprawiał wrażenie, jakby nie był w pełni zdrów. Zresztą to właśnie jego podanie zostało w czwartym gemie przełamane przez przeciwników, co ostatecznie zdecydowało, iż duet Heliovaara – Patten wygrał seta 6:3.

    Kolejne przełamanie i przedwczesny koniec
    W drugiej partii Polak i jego partner już trochę mocniej powalczyli z pozycji returnujących. Mieli nawet dwa breakpointy, zmarnowane niestety. W dodatku, gdy przy stanie 3:3 fińsko-brytyjska para wywalczyła sobie kolejną szansę, przy kiepskim w tym meczu serwisie Johnsona, nie zmarnowała jej. Wtedy właśnie potwierdziło się, iż partner Jana Zielińskiego gra z kontuzją, Przełamanie w takim momencie odebrało Johnsonowi chęć do dalszego ryzykowania pogłębienia trapiących go kłopotów. Minęło 56 minut gry, gdy polsko-brytyjska para skreczowała przy wyniku 3:6, 3:4. Heliovaara i Patten weszli do finału i już czekają na przeciwników.

  • Świątek już po pierwszym starciu w Rzymie. 90 minut gry z mistrzynią Australian Open

    Świątek już po pierwszym starciu w Rzymie. 90 minut gry z mistrzynią Australian Open

    Niespełna tydzień temu Iga Świątek musiała przedwcześnie zakończyć swój występ w turnieju WTA 1000 w Madrycie. W meczu trzeciej rundy przeciwko Ann Li skreczowała z powodu problemów zdrowotnych, które – jak się później okazało – były efektem infekcji żołądkowo-jelitowej. Choć Polka walczyła dzielnie i doprowadziła do decydującego seta, przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3 (30-30) zdecydowała się zejść z kortu po konsultacji z fizjoterapeutą i lekarzem. Była to rozsądna decyzja – zdrowie w tym momencie było ważniejsze niż wynik.

    Już chwilę po meczu raszynianka przyznała, że ostatnie godziny przed spotkaniem były dla niej bardzo trudne. Na szczęście jej stan szybko się poprawił. W poniedziałek rano przekazała kibicom pozytywne wieści – wraca do sił i wkrótce wznowi treningi. Słowa dotrzymała. Jeszcze tego samego dnia pojawiła się informacja od organizatorów turnieju w Rzymie, że Świątek rozpocznie przygotowania na kortach Foro Italico w środę. Tak też się stało – pierwsze treningi odbyła zgodnie z planem, początkowo pracując ze sparingpartnerem.

    Prawdziwy sprawdzian przyszedł jednak dopiero dzisiaj. O godzinie 12:00 Polka zmierzyła się na treningu z wymagającą rywalką – Madison Keys, mistrzynią Australian Open 2025. Amerykanka ma na koncie zwycięstwa nad największymi gwiazdami, w tym także nad Świątek, którą pokonała w drodze po wielkoszlemowy tytuł, a także nad Jelena Rybakina i Aryna Sabalenka.

    Obie tenisistki dobrze się znają i miały już okazję rywalizować w Rzymie w poprzednich latach. Tym razem spotkały się na 90-minutowym sparingu na BNP Paribas Arena. Fragmenty ich wspólnego treningu zostały udostępnione w mediach społecznościowych organizatorów, którzy opatrzyli nagranie komentarzem: „Poważna praca w Rzymie”.

    Na tym jednak nie koniec aktywnego dnia Świątek. O godzinie 16:00 czeka ją jeszcze wyjątkowe wydarzenie w samym sercu miasta – na Piazza del Popolo, gdzie specjalnie przygotowano kort tenisowy. Jak sama przyznała w mediach społecznościowych, nie będzie to zwykły trening, a raczej forma rywalizacji z jej trenerem. „To bardziej mecz niż trening – nie mogę się doczekać” – napisała z uśmiechem.

    Wszystko wskazuje na to, że Polka szybko wraca do pełni sił i jest gotowa do walki o kolejny sukces na kortach w Rzymie.

    https://x.com/z_kortu/status/2050207869585252493?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2050207869585252493%7Ctwgr%5E0a574c13f86df082a4b238be8925d529888088d4%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-swiatek-juz-po-pierwszym-starciu-w-rzymie-90-minut-gry-z-misnId23471445

  • Świątek musi skorzystać na współpracy z Nadalem. Ekspert: złapała Pana Boga za nogi

    Świątek musi skorzystać na współpracy z Nadalem. Ekspert: złapała Pana Boga za nogi

    Iga Świątek cały czas stara się poprawić swoją grę po zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem. Raszynianka wreszcie ma okazję do bliższej współpracy z jednym ze swoich tenisowych idoli, Rafaelem Nadalem. Ekspert Eurosportu mówił wyraźnie, ile ta relacja może dać naszej zawodniczce.

    Nadal od zawsze był w życiu Świątek. “Postać z obrazka”
    O współpracy z nowym trenerem i o tym, co znaczy dla Świątek osoba Rafaela Nadala, mówił ekspert Eurosportu Karol Stopa. W rozmowie z Interią Sport stwierdził, że nowy trener, który wiele lat spędził z idolem naszej zawodniczki, jest w stanie znacząco pomóc.

    – Ten optymizm opieram na osobie Nadala, który całe życie był jej idolem, był postacią z obrazka wiszącego nad łóżkiem. Ona o tym Nadalu zawsze mówiła. Są dziesiątki wywiadów na potwierdzenie. Zatem teraz jest w sytuacji, gdzie złapała Pana Boga za nogi. Nadal dał jej swojego człowieka i pobłogosławił. To musi jej dać impuls do czegoś lepszego. Jeśli tak się nie stanie, to będzie to bardzo dziwne – podsumował Stopa.

    Świątek gotowa na Rzym
    Świątek miała okazję spędzić kilka tygodni na Majorce, w centrum treningowym Nadala pracując ze szkoleniowcem Francisco Roigiem. Udała się tam po zakończeniu współpracy z wcześniejszym trenerem, Wimem Fissettem.

    Na to, by zobaczyć zmiany w tenisie naszej zawodniczki, potrzeba jednak więcej czasu. Obecnie Raszynianka szykuje się do kolejnego wyzwania. 5 maja rozpocznie się rywalizacja na turnieju w Rzymie, w którym wystąpi Świątek. Wygrała ten turniej w 2021, 2022 i w 2024 roku. Tym razem także mierzy wysoko.

  • To najbardziej boli Paulę Badosę. Powiedziała wprost

    To najbardziej boli Paulę Badosę. Powiedziała wprost

    Paula Badosa nie jest w stanie nawiązać do swoich najlepszych wyników po tym, jak przedwcześnie zakończyła zeszły sezon z powodu kontuzji. Z ostatnich trzech turniejów odpadała już w pierwszej rundzie. Hiszpanka podkreśla jednak, że w ostatnim czasie przestała zwracać uwagę na komentarze w internecie. W rozmowie z Mario Gomezem zaznaczyła, że boli ją coś zupełnie innego.

    W ostatnich miesiącach Paula Badosa nie spisuje się najlepiej. Była wiceliderka światowego rankingu plasuje się obecnie na początku drugiej setki zestawienia, choć jeszcze po zeszłorocznym Australian Open była w czołowej dziesiątce. Kariera Hiszpanki wyhamowała jednak przez poważne kontuzje, które negatywnie też wpływają na psychikę tenisistki.

    “Strach, ten cholerny strach. Jakie to okropne. Czasami czuję, że nie potrafię opanować głosów w mojej głowie. Emocje są zbyt silne i czuję się przytłoczona. (…) Jeśli coś mnie definiuje, to fakt, że zawsze się podnoszę. Zamień ból w siłę, prawda? Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Jedno jest dla mnie jasne: zawsze będę próbować z całych sił. Zrobię wszystko, co trzeba. Wiem, że daleko mi do mojej najlepszej wersji, ale wiem też, że ta wersja wciąż jest we mnie” – napisała w marcu na Instagramie.

    Paula Badosa jasno o komentarzach w internecie
    Ostatnie tygodnie potwierdzają, że Paula Badosa nie jest obecnie w stanie nawiązać do swoich najlepszych wyników. Z ostatnich trzech turniejów odpadła już w pierwszym meczu. W Linzu przegrała z Lilli Tagger, w Stuttgarcie – z Evą Lys, a w zeszłym tygodniu w Madrycie lepsza okazała się Julia Grabher. Przed rokiem Badosa dotarła do półfinału Australian Open, co było jej najlepszym wielkoszlemowym wynikiem. Tym razem odpadła już w drugiej rundzie.

    W rozmowie z Mario Suarezem w programie “El Camino de Mario” Hiszpanka zauważyła, że w ostatnim czasie zwraca dużo mniejszą uwagę na komentarze w mediach społecznościowych. – Teraz znacznie mniej mnie to dotyka. Często cierpię, staram się nie zagłębiać w to zbytnio, ale teraz jest to trudne, bo wchodzisz na Twittera i pojawiają się rzeczy o tobie – powiedziała,

    To boli Paulę Badosę
    28-latka stwierdziła, że hejterskie wpisy w internecie spływają po niej jak po kaczce. – Nie przejmuję się już zbytnio, gdy zaczynają mnie obrażać, życzą mi śmierci. To wszystko mnie już nie boli. Bardziej mnie boli, gdy widzę jakiś artykuł o mnie, o mojej grze, o moim sposobie bycia, a autor mnie nie zna – podsumowała Badosa.

    Mario Suarez jest byłym napastnikiem Atletico Madryt, a Badosa pochodzi z Katalonii. Rozmowa zeszła więc na tematy futbolowe. – Od zawsze kibicowałam Barcy, bo moja rodzina mieszkała w Barcelonie. Aż nagle zostałam zaproszona na mecz Realu z Manchesterem City w 2022 roku. Real odrobił straty, a mi to tak zaimponowało, że teraz kibicuję Królewskim. Bliscy teraz chcą mnie zabić – przyznała ze śmiechem tenisistka

  • Stopa zaczął mówić o Świątek. “Złapała Pana Boga za nogi”

    Stopa zaczął mówić o Świątek. “Złapała Pana Boga za nogi”

    Iga Świątek ma za sobą burzliwy początek sezonu. Niepowodzenia na twardej nawierzchni skutkowały rozstaniem z trenerem Wimem Fissettem i połączeniem sił z Francisco Roigiem, byłym członkiem sztabu szkoleniowego Rafaela Nadala. Najlepsza nasza tenisistka pierwszych turniejów na kortach ceglanych nie może zaliczyć do udanych. W Stuttgarcie 24-latka pożegnała się z rywalizacją na etapie ćwierćfinału, gdy przegrała w trzech setach z Mirrą Andriejewą, natomiast w Madrycie Raszynianka wycofała się z turnieju, kreczując w meczu a Ann Li w trzeciej rundzie rywalizacji.

    Świątek “złapała Pana Boga za nogi”
    Po chorobie najwyraźniej nie pozostał już żaden ślad, gdyż Polka przygotowuje się do startu turnieju WTA 1000 w Rzymie. W sobotnie popołudnie na Piazza del Popolo nasza rodaczka odbędzie pokazowy trening.

    Optymistycznie o rywalizacji Świątek w Rzymie wypowiada się ekspert Eurosportu – Karol Stopa. W rozmowie z Interia Sport przyznał, iż współpraca z Roigiem oraz Nadalem może tenisistce tylko i wyłącznie wyjść na dobre. Komentator dodał, iż Świątek “złapała Pana Boga za nogi”. – Ten optymizm opieram na osobie Nadala, który całe życie był jej idolem, był postacią z obrazka wiszącego nad łóżkiem. Ona o tym Nadalu zawsze mówiła. Są dziesiątki wywiadów na potwierdzenie. Zatem teraz jest w sytuacji, gdzie złapała Pana Boga za nogi. Nadal dał jej swojego człowieka i pobłogosławił. To musi jej dać impuls do czegoś lepszego. Jeśli tak się nie stanie, to będzie to bardzo dziwne – ocenił Stopa.

    Rafa Nadal w boksie Świątek?
    Czy wobec tego 14-krotny triumfator wielkoszlemowego Roland Garros może pojawić się podczas turnieju w stolicy Włoch w boksie Polki? – Mało prawdopodobne, żeby on dał się na to namówić. Może zjawić się w Paryżu, ale dlatego, że zaproszą go organizatorzy. Przy okazji jednak odwiedzi Igę i trenera, którego zna – stwierdził Stopa.

    Na kortach w Rzymie Świątek wygrywała trzykrotnie (2021, 2022, 2024). Zdaniem eksperta naszej tenisistce powinno być łatwiej o sukces we Włoszech niż w Hiszpanii czy Niemczech. – Rzym jest jej bliski. Trzy razy tam wygrywała, a zaczęło się to w 2021, kiedy w finale pokonała Pliskovą 6:0, 6:0. Będzie jej tam łatwiej niż w Stuttgarcie i Madrycie. Te dwa turnieje są mało wygodne, trudno się tam gra. Z Rzymem jest inaczej – przyznał.

    Ekspert liczy na powtórkę z Wimbledonu
    Komentator liczy na to, iż jego słowa znajdą potwierdzenie w rzeczywistości. Wnioskuje przy okazji, iż Polka może tak samo wejść na najwyższy poziom jak podczas ubiegłorocznego Wimbledonu, gdzie sięgnęła po swój historyczny triumf. – Uczciwie mogę powiedzieć, że spodziewam się i liczę na to, że ona odpali, że ten impuls spowodowany Nadalem i hiszpańską lekcją zadziała na sto procent. Możemy być tak samo zaskoczeni, jak rok temu w przypadku Wimbledonu. To jest zawodniczka z ogromnym potencjałem. Według mnie powinna mieć o wiele więcej wygranych szlemów. To się z różnych powodów nie zdarzyło, ale się wydarzy – twierdzi Karol Stopa.

    Rywalizacja w Rzymie potrwa od 5 do 17 maja. W drabince turniejowej Świątek będzie rozstawiona z “3”.