Category: Uncategorized

  • Kontuzja i dramat w meczu Ostapenko z Rosjanką. Nie było uścisku ręki

    Kontuzja i dramat w meczu Ostapenko z Rosjanką. Nie było uścisku ręki

    Poniedziałkowy harmonogram turnieju Internazionali d’Italia był wyjątkowo napięty. Organizatorzy zaplanowali wszystkie mecze 1/8 finału kobiet jednego dnia, co oznaczało, że część tenisistek musiała rywalizować dzień po dniu. W takiej sytuacji znalazła się także Jelena Ostapenko, która oprócz singla wciąż walczy również w deblu. Łotyszka zmierzyła się z Anną Kalinską, a przed spotkaniem trudno było wskazać zdecydowaną faworytkę. Szybko jednak okazało się, że Rosjanka zmaga się z problemami zdrowotnymi, przez co widowisko straciło na wyrównanym charakterze.

    Turniejowa drabinka została podzielona tak, że zawodniczki z górnej części rozgrywały swoje mecze trzeciej rundy już w sobotę, a tenisistki z dolnej połowy – dzień później. Mimo to wszystkie uczestniczki 1/8 finału musiały pojawić się na kortach Foro Italico właśnie w poniedziałek. Organizatorzy zachowali jednak równowagę w terminarzu – ćwierćfinały dla zawodniczek grających wcześniej odbędą się we wtorek, natomiast ewentualny mecz Iga Świątek z ćwierćfinałowym rywalkami został zaplanowany dopiero na środę, o ile Polka pokona Naomi Osakę. Taki sam system obowiązywał wcześniej podczas turnieju w Madrycie.

    Mecz Ostapenko z Kalinską rozegrano na malowniczym korcie Pietrangeli, który stał się dla Łotyszki niemal domowym obiektem podczas tegorocznej edycji imprezy. Było to już jej trzecie spotkanie singlowe na tym korcie. Choć Ostapenko słynie z nieprzewidywalności i jest znana jako „zmora” Świątek dzięki bilansowi 6-0 przeciwko Polce, tym razem ciążyła nad nią zupełnie inna seria. W czterech wcześniejszych starciach z Kalinską nie wygrała ani razu, choć nigdy wcześniej nie mierzyły się na kortach ziemnych.

    Od początku spotkania widać było jednak, że Rosjanka nie jest w pełni sił. Jeszcze w pierwszym gemie serwisowym zdołała obronić break pointy, ale później jej problemy stawały się coraz bardziej widoczne. Już po trzecim gemie sięgnęła po środki przeciwbólowe, a chwilę później arbiter Tom Sweeney zwrócił uwagę, gdy próbowała konsultować się z trenerką Patricią Tarabini. Pierwszy set zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Ostapenko 6:1, a Kalinska poprosiła o przerwę medyczną poza kortem. Rosjanka od początku grała z bandażem na udzie, a pod koniec partii praktycznie nie poruszała się po korcie.

    Wiele wskazywało na to, że mecz zakończy się kreczem, ale Kalinska postanowiła walczyć do końca. W drugim secie zdołała utrzymać dwa pierwsze gemy serwisowe i doprowadzić do stanu 2:2. Ostapenko nie zamierzała jednak zwalniać tempa. Łotyszka regularnie kierowała serwis w ciało przeciwniczki, a następnie próbowała zmuszać ją do biegania po korcie. Kluczowy okazał się piąty gem, w którym Kalinska została przełamana po podwójnym błędzie serwisowym. Wtedy stało się jasne, że to Ostapenko jest o krok od awansu do ćwierćfinału.

    Rosjance nie można było odmówić ambicji, ale tego dnia Łotyszka była zdecydowanie lepsza. Spotkanie trwało 70 minut, choć część tego czasu pochłonęły przerwy związane z pomocą medyczną. Ostatecznie Ostapenko zwyciężyła 6:1, 6:2 i po dwóch latach ponownie zameldowała się w ćwierćfinale rzymskiego turnieju.

    Po zakończeniu meczu doszło jednak do zaskakującej sytuacji. Po ostatniej piłce Kalinska nie podeszła do siatki, by podziękować rywalce za spotkanie i nie podała jej ręki. Rosjanka od razu skierowała się do swojej ławki, gdzie doszło jeszcze do krótkiej wymiany zdań z trenerką. Tymczasem Ostapenko mogła świętować nie tylko awans do najlepszej ósemki turnieju, ale również praktycznie zapewnione rozstawienie przed losowaniem drabinki Roland Garros.

  • Jest ogłoszenie ws. meczu Świątek z Osaką. Kibice nie będą zadowoleni

    Jest ogłoszenie ws. meczu Świątek z Osaką. Kibice nie będą zadowoleni

    Jest ogłoszenie ws. meczu Świątek z Osaką. Kibice nie będą zadowoleni

    Fani tenisa, którzy z zapartym tchem oczekują pojedynku Igi Świątek i Naomi Osaki w 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie muszą uzbroić się w cierpliwość. Wszystko wskazuje na to, że spotkanie dwóch ikon kobiecego tenisa, które pierwotnie miało rozpocząć się nie przed godziną 18.00, może sporo się opóźnić.
    Iga Świątek, Naomi Osaka

    Iga Świątek, Naomi OsakaDomenico Cippitelli/NurPhoto/Thomas COEXAFP

    Iga Świątek ma za sobą słodko-gorzkie rozpoczęcie sezonu na mączce. Choć w przeszłości wygrywała zarówno turniej w Stuttgarcie, jak i w Madrycie, tym razem musiała obejść się smakiem i oba te miasta opuściła bez końcowego trofeum. W Niemczech Raszynianka musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. W Hiszpanii natomiast, w trakcie meczu z Ann Li, była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa skreczowała z powodu problemów zdrowotnych.

    W Rzymie jednak wszystko układa się po myśli siedmiokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. W meczu otwarcia Polka pokonała dawną deblową partnerkę Catherine McNally 6:1, 6:7(5), 6:3. W kolejnej rundzie odprawiła z kwitkiem Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0.

    W 1/8 finału nasza reprezentantka zmierzy się z naprawdę mocną przeciwniczką, która obecnie szlifuje swoje umiejętności pod okiem byłego trenera Polki, Tomasza Wiktorowskiego. Mecz Igi Świątek i Naomi Osaki pierwotnie miał rozpocząć się w poniedziałek nie wcześniej niż przed godziną 18.00. Na kilka godzin przed wyjściem obu pań na kort stało się jednak jasne, że starcie to rozpocząć się może z opóźnieniem.

    Mecz Igi Świątek i Naomi Osaki może rozpocząć się z opóźnieniem. Oto powód

    Sytuacja na BNP Paribas Arena mocno się skomplikowała po tym, jak pierwsze mecze odbywające się na tym korcie przeciągnęły się do blisko dwóch godzin każdy. Obecnie na obiekcie trwa starcie Elina Switolina – Nikola Bartunkova, a jeszcze zanim Świątek i Osaka rozpoczną swoją batalię, na korcie zobaczymy Daniiła Miedwiediewa i Pablo Llamasa Ruiza.

    Biorąc pod uwagę obecną sytuację wiele wskazuje na to, że Iga Świątek i Naomi Osaka na kort wkroczą około godziny 19.00. Wszystko jednak może jeszcze ulec zmianie.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga Świątek Aaron FavilaEast News
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem na korcie ziemnym, unosi obie dłonie złożone do oklasków i delikatnie się uśmiecha.

    Iga Świątek DOMENICO CIPPITELLIAFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Matteo Arnaldi – Rafael Jodar. Skrót meczu.

  • 6:1, 6:0. Świątek po meczu zaczęła mówić o Naomi Osace

    6:1, 6:0. Świątek po meczu zaczęła mówić o Naomi Osace

    Bardzo przyjemny mecz dla Igi Świątek w Rzymie. Polska tenisistka nie miała najmniejszych kłopotów i w zaledwie 65 minut uporała się z Elisabettą Cocciaretto, wygrywając 6:1, 6:0. Awansowała tym samym do 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000. Po spotkaniu nasza reprezentantka zabrała głos w pomeczowym wywiadzie. Skomentowała m.in. nadchodzące hitowe starcie z Naomi Osaką.
    Fot. Ciro De Luca / REUTERS

    Dla Igi Świątek starcie z Cocciaretto było drugim takim w jej karierze. Rok temu zagrała z Włoszką dokładnie w tym samym miejscu, czyli w Rzymie. Skończyło się to brutalną egzekucją, bo Polka straciła tylko jednego gema, zwyciężając 6:1, 6:0. Tym razem, mimo słabszej formy w bieżącym roku, też zanosiło się, że może skończyć się podobnie. Bardzo szybko przekonaliśmy się, iż możliwa jest wręcz w stu procentach dokładna kopia tamtego spotkania.

    Zobacz wideo Co dalej z karierą Szczęsnego? Żelazny: Wojtek przeszedł tę grę. Już jest wygranym
    Kopiuj/wklej w wersji Igi Świątek

    Zgadzał się bowiem wynik pierwszego seta. Świątek potrzebowała tylko 30 minut, by wygrać go 1:0. Ciut dłużej niż rok wcześniej, bo wtedy było to 26 minut. Oczywiście nagłe zwroty akcji się zdarzają, ale postawa Włoszki jasno sugerowała, że ona bardziej powalczy o to, by nie przegrać drugiego do zera, jak wtedy. Nie udało jej się to, choć walczyła do końca, bo przy stanie 0:5 miała kilka breakpointów. Ostatecznie jednak Polka nie miała dla niej żadnej litości i ponownie rozgromiła ją 6:1, 6:0. Tym razem w 65 minut (wtedy 54).
    Czas na Osakę! Tak nadchodzące wyzwanie skomentowała Świątek

    Po zwycięstwie Świątek zabrała głos w tradycyjnej pomeczowej rozmowie dla triumfatorki. – Chciałam być solidna i koncentrować się na sobie niezależnie od wyniku. Czasem rywalce łatwiej jest się rozluźnić i iść na całość w samej końcówce. Trzymałam się więc planu, który realizowałam przez cały mecz. Podobało mi się, jak dzisiaj grałam, dobrze serwowałam i otwierałam w ten sposób kort – powiedziała Świątek.

    Nasza reprezentantka jest już w 1/8 finału, ale tam poprzeczka idzie w górę. Jej rywalką będzie trenowana przez Tomasza Wiktorowskiego Naomi Osaka. Japonka w swoim meczu rozniosła 6:1, 6:2 Rosjankę Dianę Sznajder, pokazując świetną formę. – Naomi jest świetną zawodniczką, wiele razy ze sobą grałyśmy. Miałam z nią bardzo trudny mecz dwa lata temu podczas Roland Garros. Wiem, co potrafi zaprezentować i jak grać, gdy czuje się dobrze na korcie – skomentowała nadchodzące starcie z Osaką nasza reprezentantka. Ten mecz już w poniedziałek 11 maja nie przed godziną 18:00.

  • Kontuzja i dramat w meczu Ostapenko z Rosjanką. Nie było uścisku ręki

    Kontuzja i dramat w meczu Ostapenko z Rosjanką. Nie było uścisku ręki

    Na poniedziałek organizatorzy Internazionali d’Italia zaplanowali wszystkie spotkania 1/8 finału w zmaganiach WTA, połowa zawodniczek musiała więc grać dzień po dniu. W przypadku Jeleny Ostapenko też tak się stało, choć z innego powodu: rywalizuje jeszcze w deblu. W poniedziałek “Zmorę Świątek” czekał mecz z Anną Kalinską, trudno tu było wskazać wyraźną faworytkę. Dość szybko okazało się, że jednak z nich nie jest w pełni sprawna. I zamiast zaciętej batalii, zrobiło się jednostronne widowisko.

    Kontuzja wpłynęła na wynik meczu Anny Kalinskiej z Jeleną OstapenkoMateusz Stańczyk

    Górna połowa drabinki swoje spotkania w trzeciej rundzie rozgrywała w sobotę, dolna – w niedzielę. A dziś na różnych kortach na Foro Italico musiały stawić się wszystkie, które dotarły do etapu 1/8 finału. Nie ma tu jednak mowy o nierówności – we wtorek odbędą się ćwierćfinały dla tych, które grały wcześniej w sobotę. A Iga Świątek, jeśli pokona Naomi Osakę, wystąpi dopiero w środę.

    Taki sam kalendarz był w Madrycie.

    Piękny kort Pietrangeli znów stał się “domem” Jeleny Ostapenko. Łotyszka rozgrywała tu już swoje trzecie z czterech singlowych spotkań w tej edycji. A grała z Anną Kalinską, trudno tu było wskazać faworytkę. “Zmora” Igi Świątek, mająca z Polką bilans 6-0, jest bowiem wyjątkowo nieobliczalna. Choć ta statystyka bezpośrednich starć… była tu przekleństwem Łotyszki. Rywalizowała z Kalinską cztery razy, cztery razy przegrała. Choć nigdy na mączce.

    A każda seria zwykle ma jednak kiedyś swój koniec.

    WTA Rzym. Jelena Ostapenko kontra Anna Kalinska na Pietrangeli. 70 minut meczu

    Kalinska od początku miała w tym spotkaniu problemy. Zdołała obronić jeszcze break pointy w swoim pierwszym gemie serwisowym, ale w kolejnych – już nie. Po trzecim gemie dostała już tabletki przeciwbólowe, po czwartym podszedł do niej arbiter Tom Sweeney, gdy próbowała konsultować się z trenerką Patricią Tarabini. Przegrała seta 1:6, poprosiła o pomoc medyczną. A ta została udzielona poza kortem. Już na starcie na Pietrangeli Rosjanka pojawiła się z bandażem na udzie. I w końcówce pierwszej partii niemal się nie ruszała za środka kortu.
    Zawodniczka tenisowa uśmiecha się i układa dłonie w kształt serca, trzymając w jednej z nich rakietę, ubrana w czarny strój sportowy.

    Jelena Ostapenko, Rzym 2026WANG KAIYAN/XinhuaAFP

    Wydawało się, ze ten mecz musi zakończyć się kreczem. A dobiegł do końca w normalnym trybie. Kalinska dzielnie walczyła, przynajmniej w swoich gemach serwisowych. Dwa pierwsze wygrała, stąd i 2:2. Bo Łotyszka była tu bezwzględna. Często serwowała na ciało rywalki, później chciała zmusić ją do biegania.

    A gdy w piątym gemie doszło do pierwszego breaka, na dodatek po podwójnym błędzie Anny, było już praktycznie jasne, jak zakończy się to spotkanie. I że Ostapenko po dwóch latach znów zamelduje się w ćwierćfinale na Foro Italico.

    Rosjanka walczyła, nie można jej odmówić ambicji. Ostapenko jednak była po prostu lepsza. Po 70 minutach, z których jednak zapewne około 10 miało miejsce przy pomocy dla Kalinskiej, spotkanie się zakończyło. Wynikiem 6:1, 6:2 dla Łotyszki.

    A później doszło do czegoś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Po ostatniej akcji, Kalinska wpakowała drajwa w siatkę, Rosjanka ruszyła do swojej ławki. Nie podziękowała Ostapenko, nie podała jaj ręki. Miała też scysję słowną z trenerką.

    A Jelena fetowała – po dwóch latach przerwy znów jest w 1/8 finału na Foro Italico. I jednak zapewniła sobie rozstawienie w losowaniu drabinki w Paryżu.
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoTHOMAS KIENZLE / AFPAFP

    Matteo Arnaldi – Rafael Jodar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Pokaz siły w meczu pogromczyni Sabalenki w Rzymie. Wyżej notowana odpada

    Pokaz siły w meczu pogromczyni Sabalenki w Rzymie. Wyżej notowana odpada

    Sorana Cirstea sprawiła jedną z największych sensacji tegorocznego turnieju WTA 1000 w Rzymie. Rumunka, która już kilka miesięcy temu zapowiedziała zakończenie kariery po obecnym sezonie, najpierw wyeliminowała liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę, a następnie poszła za ciosem i wywalczyła pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału imprezy w stolicy Włoch. W poniedziałkowym meczu czwartej rundy pokonała Lindę Noskovą 6:2, 6:4.

    Po zwycięstwie nad Sabalenką 36-letnia tenisistka nie ukrywała radości. Podkreślała, że ciężka praca wciąż przynosi efekty, a pokonanie najlepszej zawodniczki świata było dla niej wyjątkowym momentem. Jednocześnie zaznaczyła, że Białorusinka pozostaje tenisistką najwyższej klasy, mimo że w ostatnich dniach zmagała się z problemami zdrowotnymi.

    Dwa dni później Cirstea ponownie pojawiła się na Campo Centrale, gdzie jej rywalką była rozstawiona z numerem 13 Linda Noskova. Czeszka do tej pory prezentowała się bardzo pewnie i w dwóch wcześniejszych spotkaniach straciła zaledwie dziewięć gemów. Mimo to od początku meczu inicjatywa należała do Rumunki.

    Noskova już w pierwszym gemie serwisowym popełniała błędy i szybko została przełamana. Cirstea natomiast imponowała spokojem, skutecznym serwisem i odważną grą. Już po kilkunastu minutach prowadziła 4:0, całkowicie dominując wydarzenia na korcie. Rumunka świetnie radziła sobie w dłuższych wymianach, a efektowne skróty i pewna gra przy siatce dodatkowo podkreślały jej przewagę. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2.

    W drugiej partii Noskova próbowała wrócić do gry i momentami prezentowała się zdecydowanie lepiej. Po raz kolejny jednak straciła serwis, a Cirstea szybko odskoczyła na prowadzenie. Gdy wydawało się, że Rumunka kontroluje przebieg spotkania, Czeszka zdołała odrobić stratę przełamania i doprowadziła do remisu 4:4.

    Końcówka meczu należała jednak do bardziej doświadczonej zawodniczki. Cirstea wykorzystała błędy rywalki, ponownie ją przełamała, a chwilę później przy własnym podaniu przypieczętowała zwycięstwo efektowną akcją przy siatce. Całe spotkanie trwało 82 minuty.

    Dzięki wygranej 6:2, 6:4 Rumunka po raz pierwszy w karierze zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. O miejsce w półfinale zagra z Anną Kalinską lub Jeleną Ostapenko.

  • Godziny do meczu Świątek z Osaką. Głośno o Wiktorowskim. “Trochę niepewności”

    Godziny do meczu Świątek z Osaką. Głośno o Wiktorowskim. “Trochę niepewności”

    Mecz Iga Świątek z Naomi Osaka w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Rzymie budzi ogromne emocje nie tylko ze względu na sportową stawkę. W centrum uwagi znalazł się również Tomasz Wiktorowski, który przez lata współpracował ze Świątek, a obecnie prowadzi japońską gwiazdę. Zdaniem Michała Dembka właśnie ten wątek może odegrać istotną rolę w poniedziałkowym starciu.

    Polka ma już za sobą dwa spotkania na kortach Foro Italico. Na otwarcie turnieju pokonała Catherine McNally 6:1, 6:7(5), 6:3, choć nie obyło się bez trudniejszych momentów. Znacznie pewniej wyglądała w kolejnym meczu, gdy rozbiła Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0. Były tenisista Michał Dembek w programie „Sofa Sportowa” podkreślił jednak, że rywalka nie postawiła Świątek większych wymagań i dlatego z oceną formy liderki trzeba jeszcze poczekać.

    Ekspert zwrócił uwagę na zmiany widoczne w grze raszynianki. Według niego Świątek wygląda obecnie bardziej stabilnie i spokojniej buduje akcje niż jeszcze kilka miesięcy temu. Dembek zauważył, że Polka stara się utrzymywać lepszą równowagę przy uderzeniach i ograniczać chaos w wymianach. Jego zdaniem starcie z Osaką będzie pierwszym poważnym testem, który pokaże, czy nowe elementy funkcjonują także pod dużą presją.

    Do tej pory Świątek i Osaka mierzyły się trzykrotnie, a dwa zwycięstwa odniosła Polka. Najbardziej pamiętny był ich pojedynek podczas Roland Garros 2024, gdy Świątek po dramatycznym meczu triumfowała 7:6(1), 1:6, 7:5.

    Tym razem dodatkowym smaczkiem będzie obecność Wiktorowskiego w sztabie Japonki. Szkoleniowiec pracował ze Świątek od końcówki 2021 roku do października 2024, a latem 2025 rozpoczął współpracę z Osaką. Dembek uważa, że były trener doskonale zna mocne i słabe strony swojej dawnej podopiecznej i z pewnością przygotował konkretny plan na ten mecz.

    Jednocześnie ekspert zaznaczył, że sama strategia to jeszcze nie wszystko. Jego zdaniem Osaka musi być w stanie realizować założenia przez cały mecz, a właśnie utrzymanie stabilnego poziomu bywa u niej największym problemem. Dembek przewiduje, że Japonka będzie chciała od początku przejąć inicjatywę i zdominować Świątek agresywną grą, zamiast oddawać jej przestrzeń na korcie.

    Kluczowym elementem spotkania może okazać się serwis. Jeśli Osaka będzie regularnie wygrywać łatwe punkty po podaniu i pewnie utrzymywać swoje gemy, presja po stronie Świątek znacząco wzrośnie. Dembek podkreśla, że właśnie wtedy w głowie Polki mogą pojawić się dodatkowe myśli związane z obecnością byłego trenera po drugiej stronie kortu.

    Były tenisista spodziewa się wyrównanego, nawet trzysetowego pojedynku. Według niego Świątek musi przede wszystkim utrzymywać głęboką grę, dobrze serwować i zachować spokój mentalny, by nie pozwolić Osace narzucić własnych warunków.

    Spotkanie Świątek z Osaką zaplanowano na poniedziałek 11 maja. Mecz ma rozpocząć się nie wcześniej niż o godzinie 18:00.

  • Radwańska i Linette dołączyły do Bońka. Zdjęcie trafiło do sieci

    Radwańska i Linette dołączyły do Bońka. Zdjęcie trafiło do sieci

    Magda Linette nie rozpoczęła najlepiej sezonu na kortach ziemnych. W Madrycie swoją przygodę zakończyła na drugiej, a w Rzymie na pierwszej rundzie. Teraz trenuje pilnie pod okiem Agnieszki Radwańskiej przed nadchodzącym Roland Garros. Jak się okazało, panie spotkały się również ze Zbigniewem Bońkiem. Zamieścił wspólne zdjęcie.
    Magda Linette i Agnieszka Radwańska w białych strojach z Zbigniewem Bońkiem, podczas meczu tenisowego.

    Magda Linette, Agnieszka Radwańska i Zbigniew BoniekMARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PL & WIKTOR FARYNA/400MM.PL/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Na co dzień Boniek mieszka we Włoszech. On i jego żona wybrali ten kraj jako miejsce do życia w trakcie jego sportowej kariery. Ich dzieci również mieszkają poza granicami Polski – jedna z córek, podobnie jak rodzice wybrała Italię, a druga i syn przeprowadzili się do Londynu.

    Magda Linette z problemami. Pomoc od Radwańskiej

    Linette nie najlepiej radzi sobie w tym sezonie. Szczególnie widać to po jej ostatnich meczach na kortach ziemnych. Zabolała szczególnie przegrana w pierwszej rundzie podczas turnieju w Rzymie – rywalką Polki była Niemka Tatjana Maria, której nie uważano za faworytkę, a która dała Linette ugrać w całym meczu zaledwie trzy gemy.

    Teraz doświadczona tenisistka i Agnieszka Radwańska próbują znaleźć dobry sposób na to, by odrodzić się przed najważniejszym turniejem rozgrywanym na mączce, czyli nadchodzącym wielkimi krokami French Open. Wybrały specyficzne miejsce, w którym przywitał je… Zbigniew Boniek.

    Zbigniew Boniek spotkał się z Linette i Radwańską

    “Miło zawsze gościć Polki w naszym klubie TC Parioli” – napisał zadowolony były prezes PZPN. Pokazał również wspólne zdjęcie z paniami, którym pochwalił się w swoich mediach społecznościowych.

    Linette póki co nie wyjeżdża z Rzymu. Ostatnio trenowała jeszcze z Dianą Sznajder, mimo że odpadła z turnieju. Widać, że zależy jej na tym, by wrócić do jak najlepszej dyspozycji. W turnieju w Rzymie gra za to wciąż Iga Świątek. Jej następną rywalką jest reprezentantka gospodarzy, Elisabetta Cocciaretto. Mecz zaplanowano na 10 maja i rozpocznie się najwcześniej o godzinie 19:00.
    Magda Linette

    Magda LinetteDavid GrayAFP
    Kobieta w sportowej koszulce i białym daszku trzymająca rakietę tenisową, skupiona i przygotowana do gry na tle niebieskiego kortu.

    Agnieszka RadwańskaLukasz Gdak/East NewsEast News
    Mężczyzna w średnim wieku w eleganckim garniturze siedzi na stadionowych krzesełkach, podpiera głowę ręką, widoczna bransoletka na nadgarstku i plakietka na smyczy. W tle częściowo widoczne inne osoby i oznaczenia stadionowe.

    Zbigniew BoniekGrzegorz Wajda/REPORTER East News

    Borja Iglesias trafia do bramki w meczu Atletico Madryt – Celta Vigo. WIDEO

  • Była światowa “1” gotowa na rewanż na Rybakinie. Wystarczyło 78 minut

    Była światowa “1” gotowa na rewanż na Rybakinie. Wystarczyło 78 minut

    Dzień po sensacyjnym odpadnięciu Aryny Sabalenki z turnieju WTA 1000 w Rzymie na korcie zaprezentowały się inne wysoko notowane tenisistki – Jelena Rybakina i Iga Świątek, obie bez większych problemów zameldowały się w czwartej rundzie. Kazaszka kilka godzin później poznała swoją rywalkę – będzie nią była liderka rankingu WTA, która potwierdziła, że jest gotowa na to, by postawić się faworytce i spróbować dokonać skutecznego rewanżu. Ma bowiem fatalny bilans spotkań z urodzoną w Moskwie zawodniczką.

    Jelena Rybakina poznała kolejną rywalkę w turnieju WTA 1000 w RzymieClive BrunskillAFP

    Jak do tej pory do największej niespodzianki podczas turnieju WTA 1000 w Rzymie doszło na etapie trzeciej rundy – w sobotę Aryna Sabalenka przegrała z Soraną Cisteą i pożegnała się z marzeniami o kolejnym triumfie w sezonie. Do czwartej rundy nie zdołała awansować także inna zawodniczka z czołowej dziesiątki światowego rankingu, Jasmine Paolini.

    W grze o tytuł pozostają wciąż za to Jelena Rybakina i Iga Świątek. Polka w niedzielny wieczór nie dała większych szans Elisabeccie Cocciaretto, oddając Włoszce zaledwie jednego gema. Nasza reprezentantka o ćwierćfinał zagra z Naomi Osaką, nazwisko potencjalnej rywalki tenisistki z Raszyna było znane jeszcze przed meczem Świątek. Rybakina z kolei, która wyeliminowała Alexandrę Ealę, na wyłonienie kolejnej przeciwniczki musiała trochę poczekać.

    WTA Rzym. Mecz Siegemund – Pliskova wyłonił rywalkę Rybakiny

    Rywalkę Rybakiny wyłonił mecz Laury Siegemund z Karoliną Pliskovą, który rozpoczął się po godz. 20. Siegemund (46. w rankingu WTA) jest specjalistką od gry podwójnej, to w deblu i w mikście odnosiła największe sukcesy w karierze. W singlu już tak nie zachwyca, w trwającym sezonie nie zdołała jeszcze odnieść dwóch zwycięstw z rzędu – sezon na mączce zaczęła w Stuttgarcie, tam przegrała w drugiej rundzie z Igą Świątek, z Madrytem również pożegnała się po drugiej rundzie, w której musiała uznać wyższość Jasmine Paolini.

    Pliskova (130. w rankingu) to z kolei była liderka światowego zestawienia (objęła pozycję nr 1 na kilka miesięcy w 2017 roku), a także finalistka Wimbledonu i US Open. Po US Open w 2024 roku Czeszka na dłuższy czas zniknęła z touru z powodu problemów z kostką, ostatecznie przeszła operację. Na kort wróciła we wrześniu 2025 roku, ale rozegrała tylko trzy singlowe mecze, w trwającym sezonie gra już regularnie. Ostatnio w Madrycie dotarła aż do ćwierćfinału, w którym uległa Anastazji Potapowej.

    Była światowa “1” w Rzymie najpierw rozegrała dwa trzysetowe boje: z Jessiką Bouzas Maneiro i Jaqueline Cristian, a w trzeciej rundzie trafiła właśnie na Siegemund, która wyeliminowała Sarę Bejlej i rozstawioną Jekaterinę Aleksandrową.

    Pierwsze dwa gemy w niedzielnym spotkaniu padły łupem Pliskovej, Siegemund szybko jednak odpowiedziała przełamaniem powrotnym. Jak się później okazało, nie był to moment zwrotny, ponieważ Czeszka odzyskała rezon, w kolejnych czterech gemach oddała rywalce zaledwie cztery punkty. Skończyło się deklasacją 6:1, Niemka znalazła się pod ścianą.

    Druga partia początkowo przebiegała podobnie – Siegemund przegrała pierwsze dwa gemy, ale odpowiedziała przełamaniem powrotnym. Była nawet w stanie postraszyć Czeszkę, przy stanie 3:2 wypracowała dwa break pointy, ale ich nie wykorzystała. Sama po chwili straciła podanie, Pliskova poszła za ciosem w kolejnym gemie i było już 5:3 dla byłej liderki światowego rankingu.

    Czeszka miała jednak problem z zamknięciem spotkania. Siegemund przy własnym podaniu wybroniła aż pięć piłek meczowych i zapisała na swoim koncie kolejnego gema. Nie była jednak w stanie odwrócić już losów rywalizacji, Pliskova kilka minut później postawiła “kropkę” nad i”, wygrywając seta 6:4, a całe spotkanie 2:0 (6:1, 6:4). Po meczu trwającym 78 minut znalazła się w czwartej rundzie i to ona zagra z Rybakiną.

    Pliskova tym samym pokazała, że przygotowała dobrą formę na sezon na mączce i jest gotowa do rewanżu na Rybakinie – z urodzoną w Moskwie, ale reprezentującą Kazachstan tenisistką do tej pory bowiem grała czterokrotnie, wszystkie te mecze przegrała. Po raz ostatni zawodniczki zmierzyły się podczas Australian Open w 2024 roku, Rybakina wygrała wówczas 7:6(6), 6:4.
    Zawodowa tenisistka w fioletowym stroju sportowym z opaską na głowie i plastrem na prawym ramieniu zaciska pięść w geście determinacji podczas meczu tenisowego.

    Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINEAFP
    Karolina Pliskova

    Karolina PliskovaDYLAN BUELL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Karolina Pliskova

    Karolina PliskovaNoushad ThekkayilAFP

    Ugo Humbert – Dino Prizmic. Skrót meczu.

  • Euforia po kolejnej wygranej Świątek w Rzymie. Mówią tylko o jednym

    Euforia po kolejnej wygranej Świątek w Rzymie. Mówią tylko o jednym

    Iga Świątek idzie jak burza i w sobotę awansowała do 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie, wygrywając w Elisabettą Cocciaretto 6:1, 6:0. Po znakomitym występie byłej liderki światowego rankingu kobiecego tenisa w mediach społecznościowych zaroiło się od komentarzy, w tym także opinii dziennikarzy i ekspertów. Ci zwrócili uwagę na jedno.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Iga Świątek ma za sobą słodko-gorzki początek sezonu na mączce. W Stuttgarcie Polka rozegrała zaledwie dwa mecze, podobnie było także w przypadku turnieju w Madrycie. W Rzymie jednak szczęście uśmiecha się do Raszynianki, która w stolicy Włoch triumfowała w przeszłości już trzykrotnie (w sezonach 2021, 2022 i 2024). W meczu otwarcia była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa zmierzyła się ze swoją byłą partnerką deblową, Catherine McNally, a po trzysetowej batalii odprawiła z kwitkiem Amerykankę. W niedzielne popołudnie Polka ponownie wkroczyła na kort i błyskawicznie wyeliminowała z gry reprezentantkę gospodarzy, Elisabettę Cocciaretto. Świątek mecz ten wygrała 6:1, 6:0 i awansowała do 1/8 finału, w którym zmierzy się z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego, Naomi Osaką.

    Dziennikarze i eksperci zgodni po meczu Igi Świątek z Elisabettą Cocciaretto

    Starcie Igi Świątek i Elisabetty Cocciaretto z zapartym tchem oglądali eksperci i dziennikarze. Już po triumfie siedmiokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej za pośrednictwem mediów społecznościowych podzielili się swoimi przemyśleniami. Wielu z nich zwróciło uwagę na to, że na korcie Polka zaczyna przypominać tę wersję siebie, którą mogliśmy oglądać w 2022 roku, gdy dominowała na mączce.

    “ŚWIĄTEK POWRACA? Iga Świątek pokonała Elisabettę Cocciaretto w Rzymie, tracąc tylko jednego gema. Wynik, do którego Polka przyzwyczaiła nas, gdy dominowała na kortach ziemnych… Trzykrotna zwyciężczyni, numer 3 na świecie, zdaje się odzyskiwać swoją najlepszą formę w idealnym momencie, po wczesnej porażce Aryny Sabalenki. Następna rywalka: Osaka (aby przywołać miłe wspomnienia z Roland Garros)” – czytamy na profilu Haute Cadence WTA na platformie X.

    “2025: Iga – Cocciaretto w Rzymie 6:1, 6:0. 2026: Iga – Cocciaretto w Rzymie 6:1, 6:0. Fajny mecz Igi. Rywalka jej leży, zwłaszcza na mączce, ale i tak imponująca solidność i precyzja uderzeń. Pełna kontrola i spokój. Teraz ciekawe starcie z Naomi” – skomentował z kolei Michał Chojecki z “Super Expressu”.

    “Iga Świątek jest w 1/8 finału turnieju w Rzymie po zwycięstwie nad Elisabettą Cocciaretto 6:1, 6:0. To wygrana przypominająca te, które osiągała w 2022 roku. Był czas, gdy takie wyniki były czymś normalnym w jej meczach, szczególnie na kortach ziemnych. Warto przypomnieć, że finał w Rzymie w 2021 roku wygrała podwójnym 6:0 z Pliskovą. Poza samym wynikiem dla Igi bardzo ważne jest teraz budowanie pewności siebie poprzez kolejne zwycięstwa, zwłaszcza że do tej części sezonu przystępowała bez zdobytego wcześniej tytułu. W następnej rundzie zmierzy się z Naomi Osaką – spotkanie, które już przed pierwszą piłką zapowiada się jako wymagające wyzwanie” – ocenił Hiszpan Guillermo Falcon.

    “Świątek pokonała Cocciaretto 6:1 6:0. To był występ “vintage” Igi na kortach ziemnych w najlepszym wydaniu, jakiego kiedykolwiek widziałem. Powrót do gry z jej charakterystyczną, duszącą, cierpliwą agresją. Ruch na kortach ziemnych jak artystka. Wygrała 23 z 25 ostatnich meczów w Rzymie. Piąty z rzędu mecz w 1/8 finału Rzymu. Świetne znaki” – czytamy na profilu The Tennis Letter.

    Kolejny mecz Iga Świątek zagra z obecną podopieczną swojego byłego szkoleniowca, Naomi Osaką. Poczynania Polki w Rzymie śledzić można na bieżąco na stronie Interii.
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem na korcie ziemnym, unosi obie dłonie złożone do oklasków i delikatnie się uśmiecha.

    Iga ŚwiątekDOMENICO CIPPITELLIAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem podnosi rakietę, stojąc na korcie ziemnym przed siatką, skoncentrowana podczas rozgrywki.

    Iga ŚwiątekETTORE FERRARIPAP
    Tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu, skupiona i dynamiczna poza, widoczne napięcie mięśni w trakcie gry.

    Iga Świątek w meczu z Elisabettą CocciarettoALBERTO PIZZOLIAFP

    Michał Winiarski: Ten sezon był dla nas bardzo trudny. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Ależ mecz Świątek! Deklasacja w Rzymie

    Ależ mecz Świątek! Deklasacja w Rzymie

    Iga Świątek wraca do gry, którą kibice pamiętają z jej najlepszych momentów. W trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Polka całkowicie zdominowała Elisabetta Cocciaretto, zwyciężając 6:1, 6:0 i awansując do kolejnej fazy imprezy. Tym razem nie było miejsca na niepewność, wahania formy ani niepotrzebowe komplikacje. Mecz od początku do końca przebiegał pod pełną kontrolą raszynianki.

    W trakcie spotkania uwagę zwracał także spokój panujący w boksie Świątek. Francisco Roig rozmawiał z Tomaszem Moczkiem, natomiast Daria Abramowicz konsultowała się z Maciejem Ryszczukiem. Wszystko wyglądało tak, jakby sztab jedynie analizował kolejne udane zagrania swojej zawodniczki, która bez większych problemów realizowała plan na mecz.

    Jeszcze dwa dni wcześniej Świątek spędziła na korcie niemal trzy godziny, walcząc z Caty McNally. Tamto spotkanie było trudne, pełne zwrotów akcji i momentów niepewności. Tym razem sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Cocciaretto, choć notowana wysoko i uznawana za solidną tenisistkę, nie była w stanie znaleźć sposobu na agresywną, pewną siebie Polkę.

    Przed meczem można było jednak mieć pewne obawy. W ostatnich miesiącach Świątek wielokrotnie miała problemy ze stabilnością formy. Od turnieju w Indian Wells nie udało jej się wygrać więcej niż dwóch spotkań z rzędu. W Miami odpadła już po meczu z Magda Linette, a zarówno w Stuttgarcie, jak i w Madrycie kończyła rywalizację po jednym zwycięstwie i jednej porażce. Nawet ulubiona mączka nie dawała jej dotąd takiej pewności jak w poprzednich sezonach.

    Dlatego choć historia bezpośrednich pojedynków przemawiała zdecydowanie na korzyść Polki — rok wcześniej w Rzymie wygrała z Cocciaretto identycznie 6:1, 6:0 — trudno było całkowicie wykluczyć komplikacje. Tym razem jednak Świątek od pierwszych piłek rozwiała wszelkie wątpliwości.

    Już po kilku minutach przełamała rywalkę i szybko objęła prowadzenie 2:0. Chwilę później było 3:0, a po dwudziestu minutach meczu prowadziła już 4:1. W tym czasie realizator transmisji często pokazywał boks Polki, gdzie sztab zachowywał pełny spokój. Sama Świątek wyglądała na niezwykle skoncentrowaną i świadomą swojej przewagi.

    Pierwszy set trwał zaledwie pół godziny. Statystyki doskonale oddawały różnicę poziomów — Świątek zdobyła 29 punktów przy zaledwie 15 rywalki. Miała aż 11 uderzeń kończących i ani razu nie musiała bronić breakpointa. Grała ofensywnie, ale jednocześnie bardzo pewnie i bez zbędnego ryzyka.

    Drugą partię rozpoczęła równie mocno. Szybko przełamała serwis Włoszki i po chwili prowadziła już 6:1, 2:0. Wtedy wydawało się jasne, że tym razem nie dojdzie do żadnego kryzysu po stronie Polki.

    W trakcie seta nad kortem pojawił się deszcz. Sędzia zdecydował o krótkim przerwaniu meczu, choć sama Świątek sprawiała wrażenie gotowej do dalszej gry mimo opadów. Nie chciała nawet korzystać z parasola, a po chwili zaczęła wycierać linie ręcznikiem, jakby zależało jej wyłącznie na jak najszybszym wznowieniu rywalizacji.

    Przerwa trwała tylko kilka minut i po powrocie na kort Świątek natychmiast podkręciła tempo. Od stanu 0:30 przy serwisie rywalki wygrała cztery kolejne akcje i wyszła na 3:0 z podwójnym przełamaniem. W praktyce był to moment definitywnie zamykający spotkanie.

    Cocciaretto próbowała jeszcze walczyć o honorowego gema w drugim secie i obroniła nawet trzy piłki meczowe, ale końcowy rezultat był bezlitosny — 6:1, 6:0 dla Polki.

    Teraz przed Świątek znacznie trudniejsze wyzwanie. W czwartej rundzie zmierzy się z Naomi Osaka, czterokrotną mistrzynią wielkoszlemową, która obecnie współpracuje z byłym trenerem Polki — Tomasz Wiktorowski. Będzie to pierwsze spotkanie Świątek przeciwko szkoleniowcowi, z którym odnosiła największe sukcesy w karierze. Stawką poniedziałkowego pojedynku będzie awans do ćwierćfinału turnieju w Rzymie.