Category: Uncategorized

  • Joanna Krupa przerwała milczenie. Szok, dlaczego rozstała się z mężem

    Joanna Krupa przerwała milczenie. Szok, dlaczego rozstała się z mężem

    Joanna Krupa szczerze o rozwodzie z Douglasem Nunesem. „Pojawiła się nienawiść”

    Joanna Krupa postanowiła wrócić wspomnieniami do trudnych chwil związanych z zakończeniem swojego drugiego małżeństwa. Po raz pierwszy opowiedziała publicznie, dlaczego rozstała się z Douglasem Nunesem – ojcem jej pięcioletniej córki Ashy. W rozmowie z portalem “Świat Gwiazd” zdradziła, że to nie była łatwa decyzja, ale konieczna.

    Modelka i jurorka „Top Model” niechętnie mówi o swoim życiu prywatnym, a tym bardziej o rozstaniach. Teraz jednak postanowiła podzielić się bolesnymi doświadczeniami. Jak przyznała, jednym z najtrudniejszych aspektów po rozwodzie było ograniczenie kontaktu z córką. Ale to nie wszystko – prawdziwym powodem rozpadu związku była narastająca niezgodność i coraz silniejsze emocje, z czasem przeradzające się w nienawiść.

    – Każde rozstanie jest trudne, bo przecież kiedyś się kochaliśmy. Najgorsze było to, że między nami pojawiła się nienawiść. W mediach ludzie często źle o sobie mówią po rozwodzie, zapominając, że kiedyś łączyło ich uczucie. My po prostu nie potrafiliśmy się dogadać. Byliśmy zbyt różni, chyba od początku nie byliśmy sobie pisani – wyznała Joanna.

    Krupa dodała, że jej niezależność oraz charakter mogą też miały wpływ na losy tej relacji. – Może gdybym nie pracowała w tej branży, może gdybym była mniej niezależna od początku… Może gdybym była bardziej otwarta i pokazała swoje słabości, to coś by się zmieniło – zastanawiała się.

    Jak rozwód wpłynął na córkę? Krupa mówi wprost

    Modelka nie ukrywa, że rozstanie z mężem było bolesne nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla ich córki. – Asha bardzo to przeżyła. Dla mnie zawsze najważniejsze było jej dobro, ale nie mogłam tkwić w relacji, która przestała działać – powiedziała Joanna.

    Jak zdradziła, wraz z byłym mężem starali się jak najlepiej wytłumaczyć córce nową sytuację. – Myślę, że nie do końca rozumiała, była jeszcze za mała. Douglas próbował jej wyjaśnić, że choć rodzice już się nie kochają, to ona wciąż jest dla nas najważniejsza, że będzie miała dwa domy, dwa miejsca, gdzie jest kochana – powiedziała.

    Dziś Asha lepiej odnajduje się w tej rzeczywistości. – Już tak często nie pyta. Wie, że może z nami rozmawiać o wszystkim, a my ją słuchamy i szanujemy jej zdanie – podsumowała Krupa.

  • Zwrot w drugim secie! Oto co zrobiła pogromczyni Świątek w meczu z Osaką

    Zwrot w drugim secie! Oto co zrobiła pogromczyni Świątek w meczu z Osaką

    Osaka w finale turnieju WTA 1000 w Montrealu. Wiktorowski zbiera pochwały

    Naomi Osaka awansowała do finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Montrealu po emocjonującym półfinale z Clarą Tauson – tenisistką, która wcześniej wyeliminowała Igę Świątek. Spotkanie miało niezwykle wyrównany przebieg, a losy drugiego seta rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. Ostatecznie to Osaka mogła cieszyć się ze zwycięstwa, a współpraca z Tomaszem Wiktorowskim – byłym trenerem Igi Świątek – już teraz zbiera bardzo pozytywne recenzje.

    Media chwalą polskiego szkoleniowca, podkreślając, że Wiktorowski “specjalizuje się w upraszczaniu gry”, co znakomicie widać było w grze Japonki w Montrealu. Choć ich oficjalna współpraca ma rozpocząć się od turnieju w Cincinnati (start 7 sierpnia), już teraz widać pierwsze efekty wspólnej pracy. Wiktorowski przyleciał do Kanady, by z bliska obserwować występy Osaki, a jak podkreśla Dominik Senkowski ze Sport.pl, “jeśli ktoś ma pomóc Osace wrócić na szczyt, to właśnie on jest idealnym kandydatem”.

    Zacięty półfinał, pewny pierwszy set i dramatyczny tie-break

    Pierwszy set półfinałowego starcia był bardziej jednostronny, choć początkowo obie zawodniczki dobrze utrzymywały serwis. Tauson miała dwie okazje na przełamanie przy stanie 40:15 w piątym gemie, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Chwilę później Osaka przełamała Dunkę i pewnie zmierzała do zwycięstwa w secie, który zakończyła wynikiem 6:2 po zaledwie 34 minutach.

    Drugi set to już zupełnie inna historia. Początkowo serwujące zawodniczki wygrywały swoje gemy, ale później zaczęły się przełamania. Osaka prowadziła 4:2, obroniła pięć break pointów, ale za szóstym razem Tauson doprowadziła do wyrównania. Emocjonujący tie-break rozstrzygnął się dopiero przy wyniku 9:7 na korzyść Japonki, która wcześniej obroniła dwie piłki setowe.

    Finałowy pojedynek z reprezentantką gospodarzy

    W finale Naomi Osaka zmierzy się z rewelacyjną Kanadyjką Victorią Mboko, która po trzech setach pokonała rozstawioną Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6. Dla Osaki to pierwszy finał od stycznia tego roku, kiedy to w Auckland musiała skreczować przeciwko… Clarze Tauson. Co więcej, będzie to dla niej pierwszy finał rangi WTA 1000 od trzech lat – ostatni raz grała o tytuł tej rangi w Miami, gdzie przegrała z Igą Świątek.

    “The Athletic” zauważa, że choć obecność Wiktorowskiego w sztabie Osaki miała być jedynie okresem próbnym, efekty współpracy są już widoczne. “Osaka grała prosty, skuteczny tenis przez cały tydzień w Montrealu. Teraz jest w finale dużego turnieju – tam, gdzie zawsze chciała być” – podsumowano.

    Finałowe starcie Naomi Osaki z Victorią Mboko odbędzie się w nocy z czwartku na piątek, o północy czasu polskiego.

  • Nawrocki zaprzysiężony, a tu takie wieści ws. Dudy. Mocny cios na koniec, i to od kogo

    Nawrocki zaprzysiężony, a tu takie wieści ws. Dudy. Mocny cios na koniec, i to od kogo

    Krótko przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uwaga opinii publicznej skupiła się na jego poprzedniku, Andrzeju Dudzie. Na godzinę przed rozpoczęciem Zgromadzenia Narodowego, na profilu w mediach społecznościowych byłego żużlowca i medalisty mistrzostw Polski pojawił się gorzki komentarz opatrzony wymowną grafiką. Wpis ten podsumowywał jedną z ostatnich i kontrowersyjnych decyzji kończącego kadencję prezydenta, która okazała się mocnym uderzeniem na zakończenie jego urzędowania.

    6 sierpnia, podczas uroczystości w Sejmie i w obecności zaproszonych gości, Karol Nawrocki złożył przysięgę i tym samym oficjalnie rozpoczął pięcioletnią kadencję jako prezydent. Następnie wygłosił orędzie z sejmowej mównicy. — Te wybory z 1 czerwca były silnym głosem suwerena skierowanym do całej klasy politycznej. To wyraźny sygnał, że nie da się dalej tak rządzić i że Polska nie powinna wyglądać tak, jak wygląda dziś. To głos Polek i Polaków, że chcą, aby politycy realizowali obietnice składane w kampanii wyborczej — mówił.

    — Szanowni państwo, stoję przed wami świadomy ogromu zadania i wielkiej odpowiedzialności, jaka przede mną stoi. Mam również świadomość głębokich podziałów, które dzielą polskie życie polityczne i społeczne. Deklaruję jasno: moje decyzje nie będą podyktowane tymi podziałami, ale będą podejmowane wbrew nim — dodał.

    Karol Nawrocki od lat związany jest ze sportem — w młodości trenował boks, a podczas kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślał znaczenie aktywności fizycznej w swoim życiu. Nic więc dziwnego, że w dniu jego zaprzysiężenia w Sejmie pojawili się przedstawiciele środowiska sportowego, w tym m.in. dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej Krzysztof Głowacki oraz brązowy medalista olimpijski Wojciech Bartnik.

    Tymczasem Andrzej Duda, choć zakończył już swoją prezydenturę, wciąż budzi emocje. Wszystko za sprawą jednej z jego ostatnich decyzji — skierowania do Trybunału Konstytucyjnego ustawy, która miała umożliwić dzieciom i młodzieży od 13. roku życia dostęp do pomocy psychologicznej bez zgody rodziców.

    Decyzja ta spotkała się z ostrą krytyką, m.in. ze strony Roberta Wardzały — byłego żużlowca, medalisty mistrzostw Polski (srebro w 1994 roku, złoto w 2004 i 2005), a obecnie posła Koalicji Obywatelskiej. — Nie na taki koniec prezydentury czekaliśmy. Zablokowanie pomocy psychologicznej dzieciom na pożegnanie obu kadencji — skomentował na platformie społecznościowej.

    Wardzała udostępnił również wpis Rzeczniczki Praw Dziecka, Moniki Horny-Cieślak. Jak podkreśliła, nad ustawą, którą prezydent odesłał do TK, pracowała przez cztery lata wraz z młodymi ludźmi. Projekt miał być — jak napisała — „szansą na życie”.

    — Dziś, wspólnie z blisko 40 organizacjami młodzieżowymi, z szacunkiem, ale też ze smutkiem przyjęliśmy decyzję Pana Prezydenta o niepodpisaniu ustawy i skierowaniu jej do TK. (…) Celem ustawy było umożliwienie młodym osobom zrobienia tego pierwszego, najważniejszego kroku — zwrócenia się po pomoc. Dzięki tym zapisom tysiące nastolatków mogłoby wiedzieć, że nie są sami w swoim cierpieniu. Ustawa dawała możliwość wysłania sygnału — często cichego — że w ich życiu dzieje się coś złego. Nadal wierzymy, że troska o zdrowie psychiczne dzieci powinna łączyć, a nie dzielić. Sprawy młodzieży to nasz priorytet. Nie odpuścimy — zakończyła Horney-Cieślak.

  • Nawrocki prezydentem. Oto co usłyszał od kibiców w Warszawie

    Nawrocki prezydentem. Oto co usłyszał od kibiców w Warszawie

    Karol Nawrocki prezydentem Polski. Na trasie przemarszu spotkała go niespodzianka od kibiców Lechii Gdańsk

    W środę 6 sierpnia Karol Nawrocki oficjalnie objął urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Uroczystości związane z jego zaprzysiężeniem przyciągnęły tłumy mieszkańców Warszawy oraz przyjezdnych z całego kraju. Wśród wiwatujących nie zabrakło też wiernych kibiców Lechii Gdańsk – klubu, z którym nowy prezydent od lat jest emocjonalnie związany. Ich głośna obecność nie przeszła bez echa, a sam Nawrocki nie krył radości z tego niecodziennego spotkania.

    Po oficjalnym zaprzysiężeniu przed Zgromadzeniem Narodowym, nowy prezydent udał się na mszę świętą do katedry św. Jana Chrzciciela. Następnie uczestniczył w ceremonii przejęcia zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi RP na placu Piłsudskiego, odwiedził Zamek Królewski, a później ruszył pieszo Krakowskim Przedmieściem w stronę Pałacu Prezydenckiego. To właśnie podczas tego przemarszu doszło do sceny, która szybko obiegła internet.

    W pewnym momencie z tłumu zebranych przy trasie ludzi dało się słyszeć donośne okrzyki: „A my swoje! Lechia Gdańsk, Lechia Gdańsk!”. Na te hasła Karol Nawrocki zareagował bardzo żywiołowo. Odwrócił się w stronę skandujących, szeroko się uśmiechnął i uniósł kciuk w górę w geście uznania. Nagranie z tego momentu opublikował później profil TLG Gdańsk na Instagramie, opatrując je podpisem: „Gratulacje dla Prezydenta RP, Karola Nawrockiego!”.

    Trudno się dziwić tej entuzjastycznej reakcji prezydenta. Karol Nawrocki pochodzi z Gdańska i od lat otwarcie przyznaje się do kibicowania Lechii. Z klubem związany był nie tylko emocjonalnie, ale też środowiskowo. W przeszłości miał wytatuować na swoim ciele emblemat grupy Chuligani Wolnego Miasta – jednej z najbardziej rozpoznawalnych frakcji kibicowskich Lechii.

    To jednak nie wszystko. Przeszłość nowego prezydenta obejmuje również mniej oficjalne epizody związane z ruchem kibicowskim. Jak przypomnieli niedawno fani z Trójmiasta, Nawrocki miał wziąć udział w słynnej bójce z 25 października 2009 roku, w której starły się grupy pseudokibiców Lechii Gdańsk i Lecha Poznań. Podczas jednego z niedawnych meczów kibice Lechii wywiesili transparent z hasłem: „Lech Poznań pamięta wp***dol od prezydenta”, nawiązując wprost do tamtych wydarzeń. Informacje te zostały potwierdzone przez dziennikarzy, którzy dotarli do szczegółów tamtej bójki.

    Choć dziś Karol Nawrocki pełni najwyższy urząd w państwie, jego związki z kibicowskim światem pozostają żywe – i nie są tajemnicą. Wielu jego dawnych towarzyszy z trybun traktuje go jako jednego z „swoich”, a wizerunek prezydenta, który nie wypiera się swojego pochodzenia i przeszłości, budzi spore emocje – zarówno pozytywne, jak i krytyczne.

    Jedno jest pewne: nowy prezydent nie zamierza odcinać się od swojej tożsamości kibica, a wydarzenia z Krakowskiego Przedmieścia tylko to potwierdzają. Czy jednak ta otwartość wobec kontrowersyjnych epizodów z przeszłości będzie atutem, czy przeszkodą w jego prezydenturze – pokażą kolejne miesiące.

  • Totalny chaos przed turniejem ze Świątek. Są duże podejrzenia

    Totalny chaos przed turniejem ze Świątek. Są duże podejrzenia

    Totalny chaos i bałagan w WTA. Problemy tuż przed turniejem w Cincinnati

    Wielki zamęt i niepewność – tak w skrócie wygląda sytuacja przed rozpoczęciem turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w którym mają wziąć udział m.in. Iga Świątek, Aryna Sabalenka i Coco Gauff. Kobiecy kalendarz tenisowy został ułożony w sposób budzący ogromne kontrowersje. Władze WTA próbują łatać powstałe luki prowizorycznymi rozwiązaniami, które jednak nie rozwiewają wszystkich wątpliwości i mogą realnie wpłynąć na formę półfinalistek turnieju w Montrealu. Na domiar złego pojawiły się pytania o transparentność losowania turniejowej drabinki w Cincinnati.

    Elita turniejowa, amatorszczyzna organizacyjna

    Organizacja WTA od dawna nie cieszy się opinią wzoru profesjonalizmu, ale tym razem zamieszanie dotknęło jednych z najważniejszych imprez sezonu – turniejów rangi WTA 1000. To druga co do prestiżu kategoria, ustępująca jedynie Wielkiemu Szlemowi, który organizuje Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF). Tymczasem wiele wskazuje na to, że również zbliżające się US Open może nie obyć się bez kłopotów.

    Podstawowy problem to fatalnie zaplanowany kalendarz. Turnieje w Montrealu i Cincinnati zostały sztucznie wydłużone do 12 dni – co samo w sobie nie jest złe, o ile znajdzie się dla nich odpowiednie miejsce w napiętym terminarzu. Tymczasem wygląda na to, że zostały wciśnięte na siłę, co prowadzi do kolizji terminów i ogólnego chaosu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że władze WTA nie do końca wiedzą, co robią.

    Dwa turnieje na raz

    Turniej w Montrealu rozpoczął się 27 lipca i potrwa do czwartku 7 sierpnia. Tego samego dnia rusza impreza w Cincinnati, która potrwa do 18 sierpnia. Następnie w Nowym Jorku odbędzie się turniej miksta w ramach US Open (18–23 sierpnia), a już 24 sierpnia wystartują zmagania w grze pojedynczej w najważniejszym amerykańskim turnieju sezonu.

    Kalendarz jest więc przeładowany, a kolejnym problemem okazało się samo losowanie drabinki turniejowej w Cincinnati. Na stronie WTA podano, że ceremonia odbędzie się we wtorek, ale bez konkretnej godziny. Mimo że dzień dobiegał końca, drabinka nie została oficjalnie opublikowana. Dopiero po 22:00 czasu lokalnego (czyli po 4:00 nad ranem w Polsce) w mediach społecznościowych zaczęły się pojawiać zrzuty ekranu przedstawiające układ turniejowych meczów – publikowane przez anonimowe konta i kilka niszowych profili tenisowych.

    Szybko pojawiły się wątpliwości: czy te nieoficjalne informacje są wiarygodne? Główna strona WTA milczała, podobnie jak oficjalna witryna turnieju w Cincinnati, która opublikowała wyłącznie męską drabinkę ATP. Dopiero w środę rano polskiego czasu znany tenisowy profil “Z kortu” odnalazł plik PDF głęboko ukryty na stronie WTA, który potwierdzał autentyczność kobiecej drabinki.

    Finał w Montrealu, mecz w Cincinnati – dzień po dniu?

    Kolejna komplikacja dotyczy zawodniczek, które dotarły do półfinałów w Montrealu – wśród nich są rozstawione Jelena Rybakina i Clara Tauson oraz nierozstawione Naomi Osaka i Victoria Mboko. Jeśli Japonka i Kanadyjka zagrają w czwartkowym finale w Kanadzie, to już w piątek musiałyby rywalizować w pierwszej rundzie w Cincinnati – gdyby nie były rozstawione i nie mogłyby liczyć na tzw. „wolny los”.

    W tej sytuacji organizatorzy postanowili zastosować rzadko używane rozwiązanie „Performance Bye”. Przy nazwiskach Osaki i Mboko w drabince Cincinnati zapisano, że ich rywalkami będzie „Performance bye lub kwalifikantka/szczęśliwa przegrana”.

    Czym jest „Performance Bye”?

    To mechanizm stosowany zazwyczaj pod koniec sezonu, dający zawodniczkom, które osiągną znakomity wynik w poprzednim turnieju (np. półfinał lub finał), prawo do automatycznego awansu do drugiej rundy w kolejnej imprezie – nawet jeśli nie są rozstawione. Ma to na celu ochronę ich zdrowia oraz zapewnienie im możliwości godnego występu w kolejnych zawodach.

    W przypadku Osaki i Mboko założono więc, że jeśli któraś z nich dotrze do finału w Montrealu, to dostanie „wolny los” w Cincinnati i rozpocznie rywalizację od drugiej rundy. Jeśli natomiast przegrają w półfinale, zagrają w pierwszej rundzie z kwalifikantką lub szczęśliwą przegraną z eliminacji.

    Rozwiązanie to łagodzi nieco sytuację, ale nie rozwiązuje jej całkowicie. Jeśli Osaka lub Mboko odpadną w środę w Montrealu, ich pierwszy mecz w Cincinnati zaplanowany będzie na czwartek, piątek lub sobotę. Teoretycznie więc mogą mieć więcej czasu na regenerację – jeśli ich spotkania zostaną wyznaczone na sobotę. Jednak obie znalazły się w przeciwnych połówkach drabinki, więc nie mogą grać tego samego dnia. Druga runda zaplanowana jest tylko na sobotę i niedzielę, a rozgrywki odbywają się systemem „dzień po dniu”, co oznacza, że trzecia runda odbędzie się już w poniedziałek.

    Chcesz więcej? Graj dłużej

    Skąd w ogóle ten chaos? Od lat zawodniczki domagają się od WTA wyższych nagród pieniężnych. Federacja jednak nie chce płacić więcej za niezmieniony „produkt”, dlatego zamiast tego wydłuża turnieje – co pozwala dłużej transmitować je w telewizji i zwiększyć ekspozycję sponsorów. W efekcie już i tak napakowany kalendarz pęka w szwach.

    Co więcej, organizowanie turniejów WTA 1000 parami w tym samym okresie to praktyka, która od lat budzi kontrowersje. W lutym rozgrywa się zawody w Dubaju i Dosze, wiosną w Indian Wells i Miami, potem w Madrycie i Rzymie, latem w Montrealu i Cincinnati, a jesienią w Wuhan i Pekinie. To tylko potęguje wrażenie niechlujnego planowania i nieprzemyślanej logistyki.

    Nie dziwi więc, że wśród kibiców i samych tenisistek coraz częściej słychać pytania nie tylko o jakość zarządzania kalendarzem, ale też o przejrzystość losowań. Wizerunek WTA znów mocno ucierpiał – i to w jednym z kluczowych momentów sezonu.

  • Nawrocki zaprosił mistrza świata, mimo że się nie znają. Oto reakcja

    Nawrocki zaprosił mistrza świata, mimo że się nie znają. Oto reakcja

    Dwukrotny mistrz świata w Sejmie. Głowacki komentuje przeszłość Karola Nawrockiego

    W środę 6 sierpnia Karol Nawrocki złożył przysięgę prezydencką podczas Zgromadzenia Narodowego w Sejmie, oficjalnie obejmując urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło znanych postaci, a jedną z nich był Krzysztof Głowacki — dwukrotny mistrz świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej, obecnie zawodnik MMA.

    Obok Głowackiego w Sejmie pojawiło się jeszcze kilku przedstawicieli świata sportów walki. Był m.in. Wojciech Bartnik, brązowy medalista olimpijski z Barcelony w boksie i były trener kadry narodowej. Bartnik w czasie kampanii wyborczej aktywnie wspierał kandydaturę Nawrockiego, wchodząc w skład jego komitetu poparcia. W przypadku Głowackiego było inaczej — nie należał do oficjalnych struktur kampanijnych, ale do Sejmu trafił na specjalne zaproszenie.

    — Zostałem zaproszony, choć niestety nie miałem jeszcze okazji poznać pana prezydenta osobiście. Obaj mieliśmy być obecni na jednej z wigilii bokserskich organizowanych pod Gdańskiem, ale nie mogłem wtedy przyjechać, czego bardzo żałuję — mówi nam były mistrz świata.

    Choć bez osobistej znajomości, Głowacki deklaruje, że w wyborach popierał właśnie Karola Nawrockiego. — Głosowałem na niego już w pierwszej turze — przyznaje bez wahania.

    Zapytany o przeszłość nowego prezydenta, w tym o jego udział w nielegalnych „ustawkach” pseudokibiców Lechii Gdańsk, Głowacki nie chce komentować dawnych spraw. — Nie będę oceniał przeszłości innych ludzi. Liczy się to, co jest tu i teraz. Prezydent Karol Nawrocki to człowiek z zasadami i spójną wizją, która ma łączyć Polaków. Jest odpowiednią osobą na to stanowisko i zasługuje na zaufanie — odpowiada zdecydowanie.

    Przypomnijmy, że Karol Nawrocki w młodości był aktywnym kibicem Lechii Gdańsk, a wcześniej sam trenował boks. W 2004 roku, mając 21 lat, wygrał Strefowy Turniej o Puchar Polski juniorów w kategorii do 91 kg. Dziś na najwyższym urzędzie w państwie wciąż pozostaje blisko związany z tym środowiskiem.

  • Nie wojna totalna, ale szorstka przyjaźń. Prezydent chce recenzować rząd

    Nie wojna totalna, ale szorstka przyjaźń. Prezydent chce recenzować rząd

    Nie wojna, lecz szorstka przyjaźń. Prezydent Nawrocki zapowiada aktywny nadzór nad rządem Tuska
    Komentarz politologa dr. hab. Bartłomieja Biskupa dla Interii

    Orędzie nowego prezydenta Karola Nawrockiego, wygłoszone tuż po zaprzysiężeniu, wywołało duże emocje. Jak ocenił w rozmowie z Interią politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dr hab. Bartłomiej Biskup, w przemówieniu nie padły bezpośrednie deklaracje wojny politycznej z rządem Donalda Tuska, ale nie brakowało zapowiedzi, które można odczytać jako ostrzeżenie.

    Najmocniejszy fragment orędzia – zdaniem eksperta – dotyczył wymiaru sprawiedliwości, a konkretnie kwestii powoływania sędziów. Nowy prezydent jednoznacznie zadeklarował, że nie będzie nominować osób, które – jego zdaniem – naruszają konstytucyjny porządek Rzeczypospolitej. To otwarta krytyka zarówno wobec Krajowej Rady Sądownictwa, jak i wobec wcześniejszych praktyk, w tym stosowanych przez jego poprzednika, Andrzeja Dudę.

    – Prezydent był w tym aspekcie bardzo stanowczy. Zadeklarował, że nie będzie powoływał sędziów rekomendowanych przez KRS, jeśli będą oni uderzać w fundamenty porządku prawnego. To mocna, wręcz konfrontacyjna deklaracja – zauważył dr Biskup. – Andrzej Duda takich decyzji nie podejmował, Nawrocki deklaruje coś odwrotnego.

    Choć ten obszar może stać się główną linią sporu z rządem, prezydent – według Biskupa – zostawił też przestrzeń do porozumienia, zapowiadając powołanie Rady ds. Naprawy Ustroju Państwa, która miałaby się zająć reformą wymiaru sprawiedliwości i przywracaniem jego stabilności. To ruch, który politolog odczytuje jako próbę wyjścia z impasu i szansę na konstruktywną debatę.

    W kontekście legislacyjnym, wbrew wcześniejszym zapowiedziom kampanijnym, Karol Nawrocki nie wspomniał w orędziu o projekcie podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. – To była najostrzejsza broń prezydenta, a jednak postanowił jej nie użyć. Zrezygnował z frontalnej konfrontacji z rządem w tej sprawie – ocenił Biskup. W zamian skupił się na projekcie ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (CPK), który zamierza złożyć w Sejmie już następnego dnia. Ten temat, choć politycznie znaczący, nie budzi obecnie dużych kontrowersji i ma szerokie poparcie społeczne.

    – CPK to bezpieczny temat. Inwestycja budzi poparcie, a skutki budżetowe są rozłożone w czasie. W przeciwieństwie do natychmiastowych konsekwencji, jakie wywołałoby podniesienie kwoty wolnej – dodał ekspert.

    Karol Nawrocki, zdaniem komentatora, bardzo mocno podkreślał znaczenie swojego programu wyborczego, wskazując, że zamierza go realizować. To jednak – jak zauważył dr Biskup – może prowadzić do konfliktu kompetencyjnego z rządem, który zgodnie z konstytucją sprawuje realną władzę wykonawczą. – Pytanie, czy prezydent rzeczywiście będzie próbował realizować swój program, czy raczej ograniczy się do narracji i wykorzystywania ustawowych kompetencji, takich jak inicjatywa ustawodawcza – podkreślił.

    Zaskoczeniem dla wielu było zapowiedziane zwołanie jeszcze w sierpniu Rady Gabinetowej. Prezydent oczekuje, że rząd złoży mu pełną informację o stanie państwa. – To brzmi jak wezwanie premiera i jego ministrów “na dywanik”. Choć Rada Gabinetowa nie ma mocy prawnej, jej potencjał polityczny może być znaczący – zauważył Biskup.

    Ekspert zwrócił też uwagę na celowy wybór obszarów, w których prezydent chce rozliczać rząd: strategiczne inwestycje oraz stan finansów publicznych. To pola, na których można prowadzić ofensywę symboliczną, wzmacniając wizerunek głowy państwa jako aktywnego strażnika interesów obywateli.

    Pytany o ogólny charakter wystąpienia Karola Nawrockiego, dr Biskup ocenił: – Nie mamy tu do czynienia z zapowiedzią totalnej wojny między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera. To raczej zapowiedź szorstkiej, męskiej przyjaźni. Były w orędziu akcenty koncyliacyjne, próby budowania wspólnoty, nawet cytaty z ojców polskiej niepodległości z różnych stron sceny politycznej. Prezydent będzie recenzował działania rządu, niekoniecznie tocząc z nim otwarty konflikt.

    Na zakończenie dr Biskup podsumował: – To orędzie to zapowiedź aktywnej prezydentury, niepozbawionej ambicji politycznych, ale też świadomej ograniczeń. Narracja, symbolika i inicjatywy prezydenckie będą kluczem do zbudowania roli Karola Nawrockiego w systemie władzy.

  • Zaczął fatalnie”, “przejechał jak walec”. Fala komentarzy po orędziu

    Zaczął fatalnie”, “przejechał jak walec”. Fala komentarzy po orędziu

    Pierwsze orędzie Karola Nawrockiego w roli prezydenta wywołało ogromne poruszenie na polskiej scenie politycznej. Politycy komentowali jego przemówienie z wyjątkową intensywnością – od entuzjastycznych pochwał po miażdżącą krytykę. Emocje nie opadły długo po zakończeniu wystąpienia, a głosy z różnych stron sceny politycznej ukazują głębokie podziały w ocenie nowej głowy państwa.

    Opozycja ostro: “Orędzie szefa sztabu PiS, nie prezydenta”

    Jednym z najbardziej krytycznych głosów był poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński, który na platformie X ocenił orędzie krótko, ale dosadnie: – „Od pierwszego zdania Prezydent zaczął fatalnie”. Jego zdaniem wystąpienie Karola Nawrockiego nie miało nic wspólnego z rolą bezstronnego prezydenta, a raczej przypominało manifest polityczny PiS-u.

    Jeszcze ostrzej wypowiedział się Tomasz Trela z Nowej Lewicy, który w mediach społecznościowych stwierdził: – „Dzisiejsze wystąpienie Karola Nawrockiego to wystąpienie szefa sztabu PiS, nie prezydenta RP. Chce konfrontacji politycznej – będzie konfrontacja polityczna!”

    Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Premiera, również nie pozostawił suchej nitki na orędziu. – „Naprawianie ustroju po tym, jak PiS go zdemolował. Zobaczymy” – skwitował.

    Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL wyraził swoje zaskoczenie tonem przemówienia. – „Dziwi mnie miażdżąca krytyka 10 lat prezydentury Andrzeja Dudy i ośmiu lat rządów PiS. Tak rządzili, że – jak twierdzi prezydent – Polska stała się gospodarstwem pomocniczym? My na pewno takim nie jesteśmy – przewodzimy w wielu obszarach. Ktoś go ewidentnie wprowadził w błąd” – ocenił szef MON.

    PiS i prawica: “Mocne przemówienie, które wyznacza nowy kierunek”

    W zupełnie innym tonie wypowiadali się politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością. Poseł Kazimierz Smoliński nie krył entuzjazmu: – „Przemówienie prezydenta Nawrockiego wgniotło w ziemię Tuska z całą Koalicją 13 grudnia. Prezydent przejechał się po nich jak walec. Mocne przemówienie, w którym przypomniał, że w Polsce łamane jest prawo i potwierdził realizację swojego programu. Brawo!”

    Podobnie wypowiedziała się Agata Wojtyszek z PiS, która określiła moment zaprzysiężenia jako wzruszający. – „To owoc ciężkiej pracy, odwagi i wiary w Polskę silną, sprawiedliwą i suwerenną. To nowy rozdział, który daje nadzieję milionom Polaków” – stwierdziła.

    Zbigniew Ziobro pogratulował prezydentowi, zwracając uwagę na jego zdecydowane stanowisko w sprawie praworządności i porządku prawnego. – „Mocne wystąpienie prezydenta: suwerenność, rozwój, bezpieczeństwo i praworządność. Jest tylko jeden legalny Prokurator Krajowy, sędziowie nie stoją ponad prawem, a za łamanie prawa będą wyciągane konsekwencje” – zaznaczył były minister sprawiedliwości.

    Konfederacja: ostrożna nadzieja i przypomnienie obietnic

    Wśród przedstawicieli Konfederacji pojawiły się głosy pełne nadziei, ale również przypomnienia o zobowiązaniach, jakie Karol Nawrocki złożył w trakcie kampanii.

    Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zauważył, że nowy prezydent staje przed ogromną odpowiedzialnością. – „Urząd prezydenta wymaga nie tylko reprezentowania kraju na zewnątrz, ale także podejmowania decyzji, które wpływają na bezpieczeństwo, suwerenność i kierunek, w jakim Polska będzie zmierzać” – podkreślił, życząc prezydentowi “trafnych decyzji i siły w działaniu zgodnym z polską racją stanu”.

    Ewa Zajączkowska-Hernik, europosłanka Konfederacji, wyraziła duże oczekiwania wobec prezydentury Nawrockiego. – „Wierzę, że pan prezydent postawi na niezależność i będzie godnie reprezentował interesy milionów Polaków, a nie jednej partii. Przed Polską wielkie wyzwania – pakt migracyjny, Zielony Ład. Potrzebujemy silnego i suwerennego ośrodka władzy” – napisała. Przypomniała też, że Nawrocki jeszcze przed drugą turą wyborów odwiedził Sławomira Mentzena i podpisał tzw. deklarację toruńską. Zobowiązał się w niej m.in. do niepodnoszenia podatków, odmowy zgody na członkostwo Ukrainy w NATO i sprzeciwu wobec przekazywania kompetencji do Unii Europejskiej.

    Podział jak w soczewce

    Reakcje na orędzie Karola Nawrockiego ukazują ostry podział w polskim życiu publicznym. Jedni widzą w nowym prezydencie szansę na silne, suwerenne państwo i odnowę instytucji, inni – politycznego kontynuatora PiS, który od pierwszego dnia kadencji zamiast jednoczyć, pogłębia podziały. Niezależnie od oceny, jedno jest pewne – prezydentura Nawrockiego już od pierwszego dnia jest jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej w Polsce.

  • Zobaczył, ile wynosi pensja prezydenta Nawrockiego, i nie mógł tego przemilczeć. “To jakiś ponury żart” – grzmi w sieci

    Zobaczył, ile wynosi pensja prezydenta Nawrockiego, i nie mógł tego przemilczeć. “To jakiś ponury żart” – grzmi w sieci

    Karol Nawrocki oficjalnie prezydentem. Ile zarabia głowa państwa? Trwa burzliwa dyskusja

    W środę 6 sierpnia 2025 roku Karol Nawrocki został uroczyście zaprzysiężony na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W obecności Zgromadzenia Narodowego złożył przysięgę, obejmując najwyższy urząd w państwie na pięcioletnią kadencję. Zwycięzca tegorocznych wyborów, popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, pokonał w drugiej turze kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego.

    Choć ceremonia zaprzysiężenia przyciągnęła uwagę opinii publicznej, to niemal równie gorącym tematem stała się kwestia wynagrodzenia nowego prezydenta. W przestrzeni medialnej pojawiło się wiele głosów – zarówno popierających wysokość pensji głowy państwa, jak i zdecydowanie ją krytykujących.

    Jednym z pierwszych, którzy zabrali głos, był Marek Szkolnikowski – były szef TVP Sport. Na portalu X opublikował wpis, w którym wyraził swoje niezadowolenie z poziomu wynagrodzenia przysługującego prezydentowi.

    „Dziś głośno o zarobkach Prezydenta Polski. 30 tysięcy brutto dla przywódcy prawie czterdziestomilionowego kraju z ambicjami sięgającymi G20 to ponury żart. Niektórzy mediaworkerzy (nie dziennikarze) zarabiają dwa-trzy razy tyle” – napisał Szkolnikowski.

    Pod jego wpisem szybko rozgorzała dyskusja. Internauci byli mocno podzieleni. Część komentujących stwierdziła, że funkcja prezydenta powinna być wyrazem służby narodowi, a nie drogą do wysokich zarobków. “Politycy powinni nic nie zarabiać” – skwitował jeden z użytkowników. Inni podkreślali jednak, że najważniejsze stanowiska w państwie muszą być odpowiednio wynagradzane, aby przyciągać osoby kompetentne i niezależne finansowo.

    „Obiektywnie to jest zbyt mało. Ministrowie wraz z premierem też powinni zarabiać zdecydowanie więcej” – dodał inny komentujący, wskazując na niską konkurencyjność polskich wynagrodzeń w sektorze publicznym.

    Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez portal money.pl, miesięczne wynagrodzenie Karola Nawrockiego jako prezydenta RP wynosi obecnie nieco ponad 29 900 zł brutto. Po odliczeniu podatków i składek ZUS, jego pensja netto to około 21 000 zł. Na całość składają się:

    • Wynagrodzenie zasadnicze: 18 413,12 zł brutto
    • Dodatek funkcyjny: 7891,34 zł brutto
    • Dodatek za wysługę lat: 3682,62 zł brutto (przy maksymalnym naliczeniu)

    Choć kwota ta dla wielu obywateli może wydawać się wysoka, w kontekście odpowiedzialności i prestiżu urzędu prezydenckiego – niektórzy komentatorzy uznają ją wręcz za zaniżoną. Podnoszony jest także argument, że niskie wynagrodzenia mogą demotywować do podejmowania pracy w administracji publicznej osoby z doświadczeniem i wysokimi kwalifikacjami.

    Sam Karol Nawrocki podczas swojej przysięgi nie odniósł się do kwestii finansowych. W swojej mowie inauguracyjnej podkreślał natomiast znaczenie służby państwu i konstytucji.

    – Obejmując z woli narodu urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności narodu, niepodległości i bezpieczeństwa państwa, a dobro ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg – powiedział, wypowiadając rotę przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym.

    Ceremonia zaprzysiężenia była szeroko relacjonowana przez media, a wiele osób śledziło to wydarzenie na żywo. Wydaje się, że temat zarobków prezydenta pozostanie jeszcze przez dłuższy czas przedmiotem publicznej debaty – szczególnie w kraju, gdzie zarobki przeciętnego obywatela często pozostają dalekie od wynagrodzeń najwyższych urzędników państwowych.

  • Ależ popis Lewandowskiego! Polak zachwycił kibiców Barcelony. “Jest legendą”

    Ależ popis Lewandowskiego! Polak zachwycił kibiców Barcelony. “Jest legendą”

    Robert Lewandowski – trzy lata w Barcelonie. Kibice: „Legenda. Najlepsza dziewiątka świata”

    5 sierpnia 2025 roku minęły dokładnie trzy lata od chwili, gdy Robert Lewandowski został oficjalnie zaprezentowany jako piłkarz FC Barcelony. Transfer z Bayernu Monachium był wtedy jednym z najgłośniejszych ruchów tamtego okienka transferowego, a Polak miał za sobą znakomitą karierę w Bundeslidze – 375 meczów, 344 gole i 73 asysty oraz triumf w Lidze Mistrzów w 2020 roku.

    Od tamtej pory Lewandowski wywarł ogromny wpływ na grę Barcelony. W barwach Dumy Katalonii rozegrał dotąd 147 spotkań, w których strzelił 101 bramek i zanotował 20 asyst. W ciągu trzech sezonów zdobył z klubem dwa tytuły mistrza Hiszpanii, jeden Puchar Króla i dwukrotnie sięgał po Superpuchar Hiszpanii. Raz został też królem strzelców La Liga. Jedynym trofeum, którego jeszcze nie udało mu się zdobyć z Barceloną, pozostaje Liga Mistrzów.

    Z okazji rocznicy transferu serwis The Touchline przypomniał w mediach społecznościowych jego imponujące statystyki. Post z 5 sierpnia błyskawicznie zyskał popularność – ma już ponad 160 tysięcy wyświetleń i dziesiątki komentarzy pełnych zachwytów.

    „Jak Madryt może porównywać Benzemę do tego gościa?”, „Co za kadencja w Barcelonie”, „Najlepszy napastnik tego pokolenia po Luisie Suárezie”, „Dla mnie to już legenda Barcelony”, „Jeden z najlepszych napastników XXI wieku”, „Legenda. Najlepsza ‘dziewiątka’ świata” – to tylko niektóre z opinii internautów, którzy nie szczędzą Lewandowskiemu pochwał.

    Przed Lewandowskim czwarty sezon w barwach Barcelony. Możliwe jednak, że jego rola w drużynie nieco się zmieni. O miejsce w składzie będzie rywalizować z Ferranem Torresem, a na pozycji numer „9” może być ustawiany także Marcus Rashford, który nominalnie jest skrzydłowym.

    Sezon ligowy FC Barcelona rozpocznie 16 sierpnia o godzinie 19:30, mierząc się na wyjeździe z Mallorcą – dziesiątą drużyną poprzednich rozgrywek. Zanim jednak do tego dojdzie, 10 sierpnia podopieczni Hansiego Flicka zagrają z włoskim Como w meczu o Puchar Gampera.