Category: Uncategorized

  • Karol Nawrocki chce nowej konstytucji. “Tego wymaga suweren”

    Karol Nawrocki chce nowej konstytucji. “Tego wymaga suweren”

    Karol Nawrocki zapowiada nową konstytucję do 2030 roku. “Suweren tego wymaga”

    Podczas swojego pierwszego orędzia przed Zgromadzeniem Narodowym nowo zaprzysiężony prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową konstytucją, która – według jego zamierzeń – miałaby być gotowa do przyjęcia w 2030 roku. Słowa te wywołały duże poruszenie zarówno wśród polityków, jak i opinii publicznej. – Tego wymaga suweren, żeby jeszcze raz przyjrzeć się ustawie zasadniczej – zaznaczył z mównicy sejmowej.

    “Polska nie jest dziś na drodze praworządności”

    W swoim wystąpieniu Nawrocki znaczną część poświęcił kwestii praworządności i wymiarowi sprawiedliwości. Podkreślił, że obecna sytuacja w Polsce daleka jest od konstytucyjnego ideału. – Dziś Polska nie znajduje się na drodze praworządności – powiedział otwarcie. Dodał, że trudno mówić o państwie prawa w sytuacji, w której nie działa legalnie wybrany prokurator krajowy, a artykuł 7 konstytucji, mówiący o konieczności działania władz publicznych na podstawie i w granicach prawa, jest systematycznie naruszany.

    “Sędziowie nie są bogami”

    Prezydent odniósł się również do roli władzy sądowniczej, zwracając się bezpośrednio do ministra sprawiedliwości i środowiska sędziowskiego. – Sędziowie nie są bogami. Mają służyć Rzeczypospolitej Polskiej i jej obywatelom – podkreślił. Zaznaczył, że to Sejm i Senat, wybrane przez obywateli, uchwalają prawo, a prezydent, jako głowa państwa, musi je zatwierdzić. – Nie będę awansował ani nominował sędziów, którzy godzą w porządek konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej – zapowiedział. – Będę promował tych, którzy respektują konstytucję i obowiązujące ustawy – dodał.

    Rada przy Pałacu Prezydenckim i nowa ustawa zasadnicza

    Jednym z najważniejszych punktów orędzia była zapowiedź powołania przy Pałacu Prezydenckim specjalnej rady do spraw naprawy ustroju państwa. – Tak dalej być nie może. Polacy chcą naprawy ustroju państwowego – mówił Nawrocki. Poinformował, że do prac w radzie zaprosi przedstawicieli wszystkich środowisk politycznych.

    Choć wyraził uznanie dla autorów obowiązującej konstytucji z 1997 roku, której – jak podkreślił – nadal pozostaje strażnikiem, to zaznaczył, że po niemal trzech dekadach sytuacja społeczna i geopolityczna Polski uległa znaczącej zmianie. – W ciągu ostatnich 30 lat doświadczyliśmy wielu sporów konstytucyjnych. Ostatnio coraz częściej dochodziło do naruszeń konstytucji. Musimy rozpocząć debatę nad nową ustawą zasadniczą – mówił prezydent.

    Konstytucja 2030 – nowa jakość?

    Karol Nawrocki zadeklarował, że Pałac Prezydencki stanie się centrum prac konstytucyjnych. – To będzie miejsce działania rady konstytucyjnej oraz przestrzeń dla uczciwej debaty o przyszłości ustroju Polski – zapowiedział. Podkreślił również, że nowa konstytucja musi powstać w duchu konsensusu narodowego i odpowiadać na wyzwania XXI wieku.

    – Tego wymaga suweren, żeby jeszcze raz przyjrzeć się ustawie zasadniczej – powtórzył na zakończenie swojej deklaracji, wyraźnie akcentując konieczność głębokich reform ustrojowych.

    Wystąpienie prezydenta spotkało się z natychmiastowymi reakcjami ze strony komentatorów i polityków – jedni mówią o potrzebie zmian, inni o ryzyku destabilizacji. Jedno jest pewne: hasło „Konstytucja 2030” już na początku kadencji Karola Nawrockiego staje się jednym z najważniejszych punktów politycznej debaty w Polsce.

  • Wszystko się potwierdza ws. Nawrockiego. I to dzięki komu

    Wszystko się potwierdza ws. Nawrockiego. I to dzięki komu

    Karol Nawrocki – prezydent z duszą pięściarza. Boks to jego pasja i styl życia

    Nowy prezydent Polski Karol Nawrocki, zaprzysiężony 6 sierpnia przed Zgromadzeniem Narodowym, to nie tylko polityk i historyk, ale również człowiek z głęboko zakorzenioną miłością do sportu – a zwłaszcza do boksu. To właśnie ta dyscyplina kształtowała jego charakter w młodości i do dziś odgrywa ważną rolę w jego życiu.

    Już na początku kampanii prezydenckiej często wspominano o pięściarskiej przeszłości Nawrockiego. Choć nie zrobił wielkiej kariery zawodowej w ringu, jego zaangażowanie i sukcesy z czasów młodości pozostawiły trwały ślad. Był mistrzem Wybrzeża i uważano go za niezwykle utalentowanego zawodnika. Niestety, trafił na trudny moment dla polskiego boksu – kluby upadały, system się rozpadał. Wówczas podjął decyzję, by postawić na edukację, co z czasem zaprowadziło go na ścieżkę działalności publicznej.

    Miłość do boksu jednak nie zniknęła. Jak zdradza jego wujek Waldemar, to właśnie on wprowadził Karola na salę treningową i zaszczepił w nim pasję do sportu. – Karol ma instynkt sportowca. Dla niego każda walka musi zakończyć się zwycięstwem – mówi w rozmowie z „Super Expressem”. – Taki też będzie jako prezydent – zdeterminowany, ambitny, konsekwentny.

    Wujek wspomina również, że Nawrocki nie potrafił całkowicie rozdzielić polityki od sportu. – Już gdy był zaangażowany w działalność publiczną, nadal myślał o boksie. Mówiłem mu, że nie da się tego połączyć. Ale Karol chciałby jednocześnie być prezydentem, pięściarzem i jeszcze kierować muzeum. Jest człowiekiem wielu pasji. Pisał książki, często nie wracał do domu, tylko pracował po nocach. Treningi jednak były dla niego zawsze ważne. Zdrowie i forma fizyczna to dla niego priorytety – dodaje.

    Co ciekawe, bliski współpracownik prezydenta również ma pięściarską przeszłość i regularnie trenuje razem z Nawrockim. W jego otoczeniu sport to nie dodatek, lecz integralna część stylu życia.

    Nie brakuje także głosów ze środowiska zawodowego boksu, które potwierdzają umiejętności Nawrockiego. Krystian Każyszka, promotor i szef Rocky Boxing Night, w wywiadzie dla Ringpolska.pl wspomina: – Karol przyjeżdżał do nas na salę. Trenował jak równy z równym. Sparował, był aktywny. Mam nawet nagrania, ale nie zamierzam ich publikować.

    Podobnego zdania jest Maciej Miszkiń, były kick-bokser, wicemistrz Europy i Polski, a także mistrz kraju w formule K-1. – Gdyby istniały mistrzostwa świata prezydentów w boksie, Karol zdobyłby złoto. Jest świetnym pięściarzem – oczywiście jak na prezydenta. I pewnie jedynym pięściarzem wśród prezydentów – ocenił.

    Osobiste relacje z Nawrockim ma także ksiądz dr hab. Jarosław Wąsowicz, który niedawno został Kapelanem Prezydenta RP. Obaj pochodzą z Gdańska, obaj są historykami, obaj także wywodzą się ze środowiska kibicowskiego Lechii Gdańsk. W młodości chodzili do „młyna” – sektora dla najwierniejszych kibiców. Ksiądz Wąsowicz przyznaje, że był kiedyś „kibolem”, a sam Nawrocki nie wypiera się młodzieńczych doświadczeń z tzw. „ustawek”, które wspomina jako formę „szlachetnej walki”.

    Te doświadczenia – zarówno sportowe, jak i kibicowskie – ukształtowały twardy charakter nowego prezydenta. Dla jego bliskich i dawnych towarzyszy nie ma wątpliwości: Karol Nawrocki to człowiek, który walczy do końca i nie boi się wyzwań.

    Tym bardziej zaskakuje fakt, że nie został on zaproszony na Tour de Pologne – prestiżowy wyścig kolarski, który w tym roku ma upamiętnić tysiąclecie koronacji Polski. Organizator wydarzenia, Czesław Lang, w przeszłości zaprosił nawet Lecha Wałęsę jako honorowego startera. Teraz jednak wybrał inaczej. – W polityce dzieją się dziwne rzeczy. My strzeżemy olimpijskich zasad – skomentował krótko Lang.

    Mimo to, wszystko wskazuje na to, że Karol Nawrocki nie przejmuje się tego typu gestami. Jego priorytetem pozostaje służba państwu – z determinacją, jaką zna z ringu. A boks? Będzie mu towarzyszyć nadal – w formie treningu, filozofii działania i codziennej dyscypliny.

  • Mistrz świata pojawił się na zaprzysiężeniu Nawrockiego. Nie krył zadowolenia

    Mistrz świata pojawił się na zaprzysiężeniu Nawrockiego. Nie krył zadowolenia

    Karol Nawrocki został prezydentem. Na zaprzysiężeniu nie zabrakło przedstawicieli świata boksu

    Od środy Karol Nawrocki pełni oficjalnie funkcję prezydenta Polski. Przed południem w Sejmie złożył uroczystą przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, a następnie wygłosił swoje pierwsze orędzie jako głowa państwa. Uroczystość cieszyła się dużym zainteresowaniem, a wśród zaproszonych gości znaleźli się także przedstawiciele świata sportu, zwłaszcza boksu – dyscypliny, z którą Nawrocki od lat jest blisko związany.

    — Karol ma instynkt sportowca: gdy jest walka, musi być zwycięstwo — powiedział Waldemar Nawrocki, wuj nowego prezydenta, w rozmowie z “Super Expressem”.

    Bokserskie akcenty podczas zaprzysiężenia

    Wśród obecnych w Sejmie osób znaleźli się znani przedstawiciele polskiego boksu: Krzysztof Głowacki, dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej, oraz Wojciech Bartnik, brązowy medalista olimpijski z Barcelony w 1992 roku. Obydwaj nie kryli dumy z faktu, że zdeklarowany fan boksu objął najwyższy urząd w państwie. Do Warszawy przybyli również m.in. Krystian Każyszka, promotor i szef grupy Rocky Boxing Promotion, oraz Maciej Brzostek, właściciel Brzostek Top Team.

    Ich obecność nie była przypadkowa. Karol Nawrocki od dawna jest znany jako entuzjasta boksu. W sieci nie brakuje nagrań z jego treningów pięściarskich, a w 2020 roku planował nawet wystąpić w walce pokazowej z Mariuszem Wachem podczas charytatywnej gali. Niestety, wydarzenie zostało odwołane z powodu pandemii.

    — Gdyby istniały mistrzostwa świata prezydentów w boksie, Karol zdobyłby złoty medal — mówił z przekąsem Maciej Miszkiń, były wicemistrz Europy i Polski w kick-boxingu. — Jest naprawdę świetnym pięściarzem jak na prezydenta. Myślę, że to jedyny prezydent wśród pięściarzy.

    „Zdejmuje garnitur i idzie na salę”

    Jak wspominają osoby z jego otoczenia, Nawrocki z pasją oddaje się treningom, gdy tylko pozwala mu na to czas. — Karol świetnie radzi sobie na sali treningowej. Kiedy tylko mógł, zdejmował garnitur i korzystał z każdej okazji, by potrenować. Widać, że kocha boks i że daje mu to ogromną radość — podkreślał Krystian Każyszka.

    O sportowym zacięciu prezydenta wspomniał również jego wujek, który nie ma wątpliwości co do tego, że cechy wyniesione z ringu będą widoczne w jego stylu sprawowania urzędu. — Karol to człowiek, który chce wszystkiego naraz. Gdy był już w polityce, wciąż myślał o boksie. Mówiłem mu, że nie da się rozdwoić. A on najchętniej byłby jednocześnie prezydentem, pięściarzem i kierownikiem muzeum. Ale jak się trenuje, to i zdrowie dopisuje — stwierdził Waldemar Nawrocki.

    Nowy prezydent już na starcie swojej kadencji pokazuje, że zamierza łączyć politykę z pasją i sportowym duchem walki. Pozostaje pytanie, czy te cechy pomogą mu także w prowadzeniu spraw państwowych.

  • Orędzie Karola Nawrockiego. “Wybaczałem i wybaczam”

    Orędzie Karola Nawrockiego. “Wybaczałem i wybaczam”

    Orędzie Karola Nawrockiego: “Wybaczyłem i wybaczam. Chcę być głosem narodu”

    W swoim inauguracyjnym orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym prezydent Karol Nawrocki nawiązał do trudnej kampanii wyborczej i zapowiedział daleko idące zmiany, w tym dążenie do nowelizacji konstytucji. – Jako chrześcijanin, z głębi serca wybaczam całą tę pogardę i wszystko, co wydarzyło się w czasie wyborów – mówił. W swoim przemówieniu zaznaczył, że chce być prezydentem wszystkich Polaków – zarówno zwolenników, jak i przeciwników.

    “Wybaczyłem i wybaczam”

    Karol Nawrocki rozpoczął swoje orędzie od powitania „narodu polskiego w granicach Rzeczypospolitej i poza nimi”. Zwrócił się nie tylko do tych, którzy oddali na niego głos, ale również do tych, którzy go nie popierali. – Wolny wybór wolnego narodu postawił mnie dziś przed państwem wbrew wyborczej propagandzie, kłamstwu, teatrowi politycznemu i pogardzie – mówił. – Wybaczałem i wybaczam. Jako chrześcijanin ze spokojem serca wybaczam całą tę pogardę i to, co działo się w czasie wyborów – dodał.

    Podkreślił, że 1 czerwca wyborcy wysłali wyraźny sygnał do klasy politycznej. – To głos mówiący, że dalej tak rządzić się nie da. Polki i Polacy oczekują, że politycy będą spełniać obietnice. Prezydent musi być głosem obywateli. Nikim więcej. Ja jako prezydent Polski takim głosem będę – zaznaczył.

    Nawrocki przypomniał, że jego kadencja opierać się będzie na “Planie 21”, czyli programie wyborczym, z którym startował.

    Wielkie inwestycje i Centralny Port Komunikacyjny

    Prezydent mówił również o potrzebie rozwoju gospodarczego i nowoczesnych inwestycji. Zapowiedział złożenie projektu ustawy, który przywróci tradycyjną koncepcję Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Potrzebujemy projektów przełomowych, które dadzą Polsce impuls rozwojowy na kolejne dekady – podkreślił. – Musimy szukać takiej drogi gospodarczej, która uczyni nas konkurencyjnymi wobec Zachodniej Europy – dodał.

    Nawrocki zaprosił premiera oraz rząd na posiedzenie Rady Gabinetowej, gdzie chce omówić przyszłość kluczowych inwestycji i stan finansów publicznych.

    “Sędziowie nie są bogami”

    W dalszej części orędzia Nawrocki poruszył temat praworządności. – Dziś Polska nie znajduje się na ścieżce praworządności. Trudno za taką uznać sytuację, w której nie funkcjonuje legalnie wybrany prokurator krajowy – mówił. Zwrócił się też bezpośrednio do ministra sprawiedliwości oraz środowiska sędziowskiego. – Sędziowie są od tego, by orzekać w imieniu Rzeczypospolitej. Nie są bogami. Mają służyć obywatelom i państwu – stwierdził. Zadeklarował również, że nie będzie awansował ani powoływał sędziów, którzy naruszają porządek konstytucyjny.

    Konstytucja 2030

    Jednym z najważniejszych punktów orędzia była zapowiedź powołania rady ds. naprawy ustroju państwa przy Pałacu Prezydenckim. Jej zadaniem będzie praca nad nowelizacją konstytucji. Nawrocki przekazał, że nowa ustawa zasadnicza powinna zostać uchwalona do roku 2030. – Pałac Prezydencki stanie się miejscem nie tylko prac Rady Konstytucyjnej, ale i przestrzenią do uczciwej, otwartej debaty o tym, jak powinna wyglądać konstytucja przyszłości – zapowiedział.


    Karol Nawrocki w swoim przemówieniu starał się zaprezentować jako polityk otwarty, jednoczący i patrzący w przyszłość. Zapowiedzi dotyczące wielkich inwestycji, odbudowy zaufania do instytucji państwowych i konstytucyjnych reform mają wyznaczać kierunek jego prezydentury.

  • Największa sensacja ostatnich tygodni w światowym tenisie. Przebiła Świątek

    Największa sensacja ostatnich tygodni w światowym tenisie. Przebiła Świątek

    Victoria Mboko – nazwisko, które warto zapamiętać. 18-letnia rewelacja turnieju WTA w Montrealu

    Victoria Mboko szturmem podbija tenisowy świat. 18-letnia Kanadyjka, która do głównej drabinki turnieju WTA 1000 w Montrealu dostała się dzięki “dzikiej karcie”, z każdym meczem zadziwia coraz bardziej. Po sensacyjnym zwycięstwie nad drugą rakietą świata, Coco Gauff, zameldowała się w półfinale i zdaje się nie zamierzać na tym poprzestać.

    Zwycięstwo, które odbiło się echem

    Mboko pokonała Gauff 6:1, 6:4 w zaledwie 62 minuty. Wynik szokujący? Dla tych, którzy wcześniej nie śledzili jej występów – być może. Jednak ci, którzy przyglądają się jej rozwojowi, wiedzą, że ten moment musiał nadejść. Już w maju podczas turnieju w Rzymie Kanadyjka zagrała z Gauff bardzo dobre spotkanie, choć wówczas przegrała w trzech setach. Później dotarła do trzeciej rundy Roland Garros, gdzie uległa olimpijskiej mistrzyni Qinwen Zheng. Chinka po meczu przyznała bez wahania: – Victoria będzie jedną z najlepszych zawodniczek na świecie.

    Podczas Wimbledonu Mboko również zaskakiwała. Choć początkowo nie przeszła eliminacji, ostatecznie – po wycofaniu się Anastazji Potapowej – dostała się do głównej drabinki. Dowiedziała się o tym na dwie godziny przed pierwszym meczem, ale stres jej nie sparaliżował – pokonała rozstawioną Magdalenę Fręch w dwóch setach. Tomasz Wiktorowski, komentujący ten mecz dla Polsatu Sport, chwalił jej serwis i dojrzałość taktyczną. – Ma dużą moc i potrafi różnicować rotację, a to rzadkość w tym wieku – oceniał.

    Piorunujący awans i rekordy

    Mboko rozpoczęła sezon 2025 jako 333. tenisistka świata. Teraz, dzięki sukcesowi w Montrealu, zanotuje skok o niemal 300 pozycji i zadebiutuje w top 50. Wcześniej wygrała pięć turniejów ITF z rzędu, notując serię 25 zwycięstw. W WTA Tour zadebiutowała w marcu, a Rzym był dopiero jej drugim turniejem tego cyklu. Coco Gauff po ich majowym pojedynku powiedziała: – Zagramy jeszcze niejeden mecz, a Victoria osiągnie wiele. Trudno było przypuszczać, że rewanż nadejdzie tak szybko i będzie tak bolesny dla Amerykanki.

    Co ciekawe, Mboko została dopiero drugą zawodniczką z “dziką kartą” w historii Canadian Open, która pokonała najwyżej rozstawioną rywalkę (Gauff). Wcześniej udało się to tylko Stephanie Dubois w 2006 roku. Jednocześnie Kanadyjka jest piątą najmłodszą tenisistką od 2009 roku, która wygrała z turniejową „jedynką” w imprezie rangi WTA 1000.

    Rodzinne wsparcie i droga do sukcesu

    Victoria Mboko urodziła się w Charlotte (Karolina Północna), jako najmłodsza z czworga dzieci Cypriena i Godee – imigrantów z Demokratycznej Republiki Konga. Cała rodzina przeniosła się później do Toronto, gdzie Victoria zaczęła trenować tenis w wieku trzech lat. Trenowała m.in. w renomowanej akademii Justine Henin w Belgii. – W Kongo oglądałem mecze Agassiego i Steffi Graf. Gdy zamieszkaliśmy w Kanadzie, chciałem, by nasze dzieci też uprawiały ten sport – wspominał ojciec w rozmowie z „Ontario Tennis”.

    Talent Victorii rozwijał się pod skrzydłami federacji Tennis Canada, ale także dzięki wsparciu starszych koleżanek z kortu. Bianca Andreescu, mistrzyni US Open z 2019 roku, publikowała zdjęcie z młodziutką Mboko i apelowała o wsparcie dla kanadyjskiego programu tenisowego. Eugenie Bouchard także nie była zaskoczona jej sukcesami – pamiętała, jak 14-letnia Victoria wygrywała z nią wymiany forhendem.

    Powrót po problemach

    W 2022 roku Mboko dotarła do półfinału juniorskiego Wimbledonu i US Open. Potem jednak jej kariera nieco wyhamowała z powodu problemów z kolanami. Treningi na twardej nawierzchni zastąpiły długie sesje na mączce, które miały zminimalizować ryzyko urazu. Teraz znów jest w pełni sił – i to widać.

    Czas na Rybakinę

    W półfinale turnieju w Montrealu Mboko zmierzy się z reprezentującą Kazachstan Jeleną Rybakiną. To będzie najtrudniejsze dotychczasowe wyzwanie dla młodej Kanadyjki, ale patrząc na jej rozwój i odporność psychiczną, nie sposób ją lekceważyć.

    Victoria Mboko nie tylko błyszczy na korcie, ale też pokazuje, że kanadyjski tenis ma przed sobą kolejną wielką postać. Jeśli ominą ją kontuzje, może bardzo szybko na stałe zadomowić się w ścisłej czołówce światowego tenisa.

    https://x.com/bebem00m00/status/1928538073442246823?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1928538073442246823%7Ctwgr%5Eadbd3bd04ae6a14420d7cc91705b4d39967e5432%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732156273najwieksza-sensacja-ostatnich-tygodni-w-swiatowym-tenisie-przebila.html

  • Świątek czeka na mecz, a tu totalna katastrofa.

    Świątek czeka na mecz, a tu totalna katastrofa.

    Iga Świątek nie zaliczyła udanego występu w Montrealu – odpadła z turnieju WTA 1000 już w czwartej rundzie, przegrywając w dwóch setach z Dunką Clarą Tauson. Po tej porażce Polka szybko przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, by przygotować się do kolejnych zawodów tej samej rangi – WTA 1000 w Cincinnati. Tymczasem organizacyjny bałagan wokół tego turnieju budzi coraz większe emocje. Do jego rozpoczęcia zostało zaledwie kilkadziesiąt godzin, a wciąż nie opublikowano kobiecej drabinki. “Totalny chaos” – alarmuje dziennikarz Sport.pl, Dominik Senkowski.

    Po zakończeniu Wimbledonu tenisowy cykl zawitał za ocean – najpierw do Kanady, gdzie w Montrealu trwa obecnie prestiżowy turniej z udziałem takich zawodniczek jak Jelena Rybakina, Naomi Osaka, Clara Tauson i rewelacyjna Victoria Mboko. Kolejnym przystankiem jest Cincinnati – zawody rozpoczną się tam już 7 sierpnia i potrwają do 18 sierpnia. To właśnie tam ponownie zobaczymy Igę Świątek, która dzięki wysokiemu rozstawieniu rozpocznie rywalizację od drugiej rundy, mając w pierwszej tzw. wolny los.

    Jednak w Stanach Zjednoczonych panuje obecnie ogromne zamieszanie informacyjne. Choć organizatorzy zdążyli już opublikować męską drabinkę turniejową – wiadomo m.in., że Jannik Sinner zmierzy się z kwalifikantem lub Czechem Vitem Koprivą – to wciąż nie udostępniono oficjalnej wersji kobiecej drabinki. Tymczasem nieoficjalna wersja pojawiła się już w internecie, m.in. na stronie tnnslive.com.

    Z tej wersji wynika, że pierwszą rywalką Świątek będzie albo Rosjanka Anastazja Potapowa, albo jedna z kwalifikantek. Choć nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzone, możliwy scenariusz dalszego przebiegu turnieju dla Polki zaczyna się rysować. W trzeciej rundzie może na nią czekać Marta Kostiuk z Ukrainy, a w czwartej – potencjalnie – jedna z dwóch tenisistek: Magdalena Fręch lub utalentowana Rosjanka Diana Sznajder. W ćwierćfinale zaś Iga może zmierzyć się z Amandą Anisimovą, natomiast w półfinale może dojść do elektryzującego starcia z Aryną Sabalenką.

    Tymczasem nie brakuje głosów krytyki wobec organizatorów. „Totalny chaos przy turnieju kobiecym w Cincinnati. Losowanie drabinki miało się odbyć we wtorek, ale nie podano godziny, nie było transmisji, a teraz po Twitterze krąży grafika z drabinką, której wciąż nie ma na stronie turnieju ani WTA. Na oficjalnej stronie zamieszczono tylko męską” – relacjonuje Dominik Senkowski. Podobne uwagi zgłasza także Michał Chojecki, który dodaje: „Na oficjalnej stronie turnieju i WTA nadal nie ma kobiecej drabinki. Co za chaos”.

    Cała sytuacja rodzi frustrację i niepokój wśród zawodniczek, kibiców i dziennikarzy. W przypadku największych turniejów WTA takie opóźnienia i brak przejrzystości są czymś niedopuszczalnym – szczególnie że zawodniczki muszą przygotowywać się do konkretnych meczów, a niepewność co do przeciwniczki może mieć wpływ na ich nastawienie mentalne i strategię. Świątek, która po porażce w Montrealu z pewnością będzie chciała pokazać się z lepszej strony, może nie mieć łatwego zadania, jeśli organizacyjny chaos w Cincinnati nie ustanie.

  • Switolina przegrała z Osaką. Haniebne, co się stało po meczu

    Switolina przegrała z Osaką. Haniebne, co się stało po meczu

    Hejt wobec tenisistów i tenisistek to niestety zjawisko powszechne, jednak to, co spotkało Elinę Switolinę po porażce z Naomi Osaką, przekroczyło wszelkie granice. Ukrainka postanowiła nagłośnić sprawę i pokazać wiadomości, które otrzymała od osób zawiedzionych wynikami obstawionych zakładów bukmacherskich. Jej stanowcza reakcja spotkała się z dużym poparciem – głos zabrał m.in. Nick Kyrgios.

    Switolina zakończyła już swój udział w turnieju WTA 1000 w Montrealu, przegrywając w ćwierćfinale z Naomi Osaką. Japonka, trenowana obecnie przez Tomasza Wiktorowskiego, byłego szkoleniowca Igi Świątek, zagrała znakomity mecz, natomiast Ukrainka musiała zmierzyć się nie tylko z porażką, ale też z falą brutalnego hejtu.

    Po meczu Switolina opublikowała na Instagramie fragmenty wiadomości, jakie otrzymała od kibiców, którzy postawili na jej zwycięstwo u bukmachera. “Do wszystkich obstawiających: jestem przede wszystkim mamą, dopiero później sportowcem. Sposób, w jaki rozmawiacie z kobietami – matkami – jest HANIEBNY. Gdyby wasze mamy zobaczyły te wiadomości, byłyby zniesmaczone…” – napisała tenisistka.

    Wśród wiadomości znalazły się skandaliczne treści, w tym życzenia śmierci dla wszystkich Ukraińców oraz rasistowskie komentarze pod adresem jej męża, Gaela Monfilsa. Nie brakowało także wulgarnych i seksualnych obelg.

    Wpis Switoliny, zawierający screeny wiadomości, został podchwycony przez profil The Tennis Letter na portalu X, co pozwoliło nagłośnić całą sytuację. Post udostępnił dalej Nick Kyrgios, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi, który tym razem jednoznacznie wsparł koleżankę z touru. “Obrzydliwe” – tak podsumował zachowanie hejterów.

    Elina Switolina to 13. zawodniczka światowego rankingu WTA, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Tokio i trzykrotna półfinalistka turniejów wielkoszlemowych. Jej profil na Instagramie obserwuje ponad 1,8 miliona użytkowników.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1952942081993031783?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1952942081993031783%7Ctwgr%5Ea05676a965672304b08598343ddfc9eba56a64a9%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732156594switolina-przegrala-z-osaka-haniebne-co-sie-stalo-po-meczu.html

  • Karol Nawrocki chce wskrzesić “stare CPK”. “To pójście na wojnę z rządem”

    Karol Nawrocki chce wskrzesić “stare CPK”. “To pójście na wojnę z rządem”

    Karol Nawrocki chce przywrócić “stare CPK”. Czy to w ogóle możliwe?

    Jedną z głównych obietnic wyborczych Karola Nawrockiego, który już 6 sierpnia zostanie zaprzysiężony na prezydenta Polski, jest reaktywacja Centralnego Portu Komunikacyjnego w formie znanej sprzed wyborów parlamentarnych z 2023 roku. Projekt “Tak dla CPK” ma na celu przywrócenie poprzedniego kształtu i harmonogramu tej gigantycznej inwestycji. Pytanie tylko, czy pomysł ten ma szansę na realizację w obecnym układzie politycznym.

    Powrót do wizji PiS z 2023 roku

    Jeszcze w kampanii wyborczej Karol Nawrocki zapowiadał, że jego pierwszą inicjatywą ustawodawczą jako głowy państwa będzie poparcie dla obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego CPK. Projekt ten powstał we współpracy ze stowarzyszeniem “Tak dla CPK” i zakłada przywrócenie inwestycji do stanu sprzed zmiany władzy – czyli do października 2023 roku, gdy za projekt odpowiadał rząd Prawa i Sprawiedliwości. Oznaczałoby to m.in. oddanie portu do użytku już w 2028 roku.

    Problem w tym, że ten sam projekt obywatelski został już wcześniej – w lutym 2025 roku – odrzucony przez sejmową Komisję Infrastruktury. Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK, uzasadniał wtedy decyzję komisji tym, że projekt “zawierał mnóstwo luk prawnych” i “był niezgodny z konstytucją”.

    Eksperci: “Polityczna wojna, nie realne wsparcie”

    Głos w sprawie zabrał Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. W rozmowie z portalem Next.gazeta.pl podkreślił, że wokół CPK toczy się nieustanna walka polityczna, a nie merytoryczna dyskusja o przyszłości infrastruktury.

    – Najgorsze jest to, że cała sprawa zamiast skupiać się na realnej pracy, toczy się wokół politycznych przepychanek. Dobrze przynajmniej, że już nikt nie twierdzi, iż budowa została wstrzymana – zaznaczył Furgalski, wskazując m.in. na podpisaną umowę dotyczącą budowy tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi oraz na ogłoszenie przetargu na terminal lotniczy.

    Ekspert nie pozostawia jednak złudzeń co do losów obywatelskiego projektu forsowanego przez prezydenta-elekta. – Jeśli projekt będzie powieleniem poprzedniego, to trudno traktować go poważnie. Wpisywanie konkretnych dat zakończenia tak ogromnych inwestycji w tekst ustawy jest nieprofesjonalne. Opóźnienia są nieuniknione – dodał Furgalski. – To nie próba realnego wsparcia dla CPK, ale polityczna zagrywka przeciw rządowi – ocenił.

    Rząd ma już własny harmonogram

    Obecna koncepcja rządu zakłada realizację inwestycji w innym terminie niż ten sugerowany przez Karola Nawrockiego. Zgodnie z aktualnym planem:

    • Nowe lotnisko i odcinek Kolei Dużych Prędkości na trasie Warszawa–Łódź mają powstać do 2032 roku,
    • Odcinki linii „Y” – z Łodzi do Wrocławia oraz z Sieradza do Poznania – mają być gotowe do 2035 roku.

    Koszt realizacji całego projektu do 2032 roku oszacowano na 131,7 miliarda złotych. W obliczu takich liczb i harmonogramów, obietnice Nawrockiego o uruchomieniu portu już w 2028 roku brzmią mało realnie – zwłaszcza, że rząd ma już swoje, zatwierdzone plany i procedury przetargowe.

    Szeroki pakiet obietnic nowego prezydenta

    Reaktywacja CPK to tylko jedna z wielu zapowiedzi Karola Nawrockiego. Nowy prezydent zamierza również:

    • Obniżyć stawkę VAT z 23 proc. do 22 proc.,
    • Wprowadzić zmiany w systemie waloryzacji emerytur i rent od 2026 roku,
    • Zlikwidować tzw. podatek Belki,
    • Podnieść drugi próg podatkowy – wyższy PIT miałby obowiązywać od 140 tys. zł dochodu rocznie, a nie jak dotychczas od 120 tys. zł,
    • Wprowadzić zerowy PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci,
    • Zwolnić z podatku spadki oraz wynagrodzenia za nadgodziny.

    Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego na prezydenta Polski odbędzie się we wtorek, 6 sierpnia w Warszawie. Już wkrótce okaże się, czy deklaracje nowej głowy państwa znajdą swoje odbicie w realnych działaniach legislacyjnych i czy projekt “Tak dla CPK” zostanie podjęty na nowo – tym razem z większym powodzeniem.

  • Tauson zalała się łzami. “Dowiedziałam się dzień po tym, jak pokonałam Świątek”

    Tauson zalała się łzami. “Dowiedziałam się dzień po tym, jak pokonałam Świątek”

    Clara Tauson, młoda duńska tenisistka, sprawiła jedną z największych niespodzianek tegorocznego turnieju WTA 1000 w Montrealu, eliminując liderkę rankingu Igę Świątek. Zwyciężyła z Polką w dwóch setach 7:6(1), 6:3, pokazując niezwykłą odporność psychiczną i konsekwencję w grze. Jak się jednak okazało, za kulisami jej sukcesu kryła się głęboka tragedia osobista. Dzień po pokonaniu Świątek Clara dowiedziała się o śmierci swojego dziadka, co bardzo ją poruszyło.

    — Po wygraniu pierwszego seta czułam, że muszę utrzymać poziom, bo wiedziałam, że Iga nigdy się nie poddaje i zawsze walczy do końca, niezależnie od okoliczności — relacjonowała Tauson po meczu z Polką. Tym razem jednak to Dunka zdołała zachować chłodną głowę i narzucić własne warunki. Jej gra była przemyślana i skuteczna, a zwycięstwo dało jej awans do ćwierćfinału prestiżowego turnieju.

    W kolejnym meczu Tauson zmierzyła się z Madison Keys — Amerykanką, która w styczniu sięgnęła po tytuł na Australian Open. Choć faworytką wydawała się bardziej doświadczona rywalka, to Duńska zawodniczka znów zaskoczyła świat tenisa. Spotkanie od samego początku układało się po jej myśli. Już w pierwszym gemie obroniła dwa break pointy, a potem sama skutecznie przełamała rywalkę. W całym pierwszym secie, zakończonym wynikiem 6:1, Tauson imponowała pewnością siebie, wygrywając aż 79 procent punktów po pierwszym serwisie.

    Druga partia zaczęła się równie dobrze. Clara błyskawicznie objęła prowadzenie 3:1, po wcześniejszym przełamaniu Keys. Choć Amerykanka próbowała jeszcze odwrócić losy spotkania, Dunka nie pozwoliła jej wrócić do gry. Obroniła break pointa przy stanie 4:3 i pewnie zmierzała do końcowego triumfu. Ostatecznie zamknęła mecz wynikiem 6:1, 6:4 i tym samym zameldowała się w półfinale turnieju, gdzie czeka ją starcie z powracającą do wielkiej formy Naomi Osaką.

    Po meczu Tauson nie kryła emocji. W pomeczowym wywiadzie z trudem powstrzymywała łzy, gdy opowiadała o tragedii, jaka ją spotkała. — Niestety, dwa dni temu zmarł mój dziadek. Bardzo chciałam wygrać dla niego ten mecz. Dowiedziałam się o jego śmierci dzień po spotkaniu z Igą. Nadal jestem w szoku. Chciałam dziś zagrać najlepiej, jak potrafię. Mam nadzieję, że oglądał mój występ — powiedziała poruszona Dunka.

    WTA zauważyła, że było to już 32. zwycięstwo Tauson w tym sezonie. Dla porównania, w całym trzyletnim okresie od 2022 do 2024 roku wygrała łącznie mniej niż 35 spotkań. To najlepiej pokazuje, jak duży postęp zrobiła w ostatnich miesiącach i jak bardzo ugruntowuje swoją pozycję w światowej czołówce.

    Jeśli Tauson pokona Naomi Osakę w półfinale, zagra w wielkim finale turnieju w Montrealu z lepszą z pary Victoria Mboko – Jelena Rybakina. Dla duńskiej tenisistki byłby to największy sukces w karierze i potencjalny punkt zwrotny, który może na długo zmienić jej sportową trajektorię.

     

  • Wiktorowski aż nie dowierzał. Mecz Osaki ze Switoliną trwał 69 minut

    Wiktorowski aż nie dowierzał. Mecz Osaki ze Switoliną trwał 69 minut

    Iga Świątek już poza turniejem w Montrealu. Osaka zachwyca – w półfinale z rewelacyjną Tauson

    Iga Świątek zakończyła już swój udział w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Montrealu. W grze pozostała jednak jej pogromczyni – Clara Tauson, która w półfinale zmierzy się z odbudowującą się Naomi Osaką. Fani japońskiej tenisistki mogą być zaskoczeni jej formą. W ćwierćfinale Osaka błyskawicznie rozprawiła się z Eliną Switoliną, co może być pierwszym widocznym efektem jej współpracy z byłym trenerem Świątek – Tomaszem Wiktorowskim.

    Turniej w Montrealu wkroczył w decydującą fazę. Na placu boju zostały już tylko cztery zawodniczki. Najwyżej rozstawiona z nich to Jelena Rybakina, która w półfinale zmierzy się z rewelacyjną młodą Kanadyjką Victorią Mboko. W drugim pojedynku półfinałowym zobaczymy Clarę Tauson oraz Naomi Osakę, która wraca do formy pod okiem polskiego szkoleniowca.

    Osaka w półfinale – czy sięgnie po tytuł?

    Naomi Osaka, obecnie 49. rakieta świata, marzy o powrocie do światowej czołówki. Jej współpraca z Tomaszem Wiktorowskim zdaje się już przynosić efekty. W ćwierćfinale Japonka mierzyła się z 13. w rankingu WTA Eliną Switoliną. Spotkanie zakończyło się po zaledwie 69 minutach – Wiktorowski nie krył zaskoczenia, jak szybko jego podopieczna zdominowała rywalkę.

    Osaka już w pierwszym secie przełamała Ukrainkę w czwartym gemie, a następnie nie pozwoliła jej wygrać żadnego z trzech kolejnych serwisów. Set zakończył się wynikiem 6:2. W drugiej partii kluczowy moment nadszedł przy stanie 3:2, gdy Switolina ponownie straciła podanie. Japonka imponowała zwłaszcza skutecznością po pierwszym serwisie – wygrała aż 82% punktów w tym elemencie, podczas gdy jej rywalka tylko 62%. Popełniła też mniej podwójnych błędów.

    W pięciu dotychczasowych meczach w Montrealu Osaka straciła tylko jednego seta – w pojedynku z Ludmiłą Samsonową, kiedy musiała bronić aż trzech piłek meczowych. Teraz jednak poprzeczka idzie w górę.

    W półfinale rywalką Osaki będzie będąca w znakomitej formie Clara Tauson. Dunka nie przegrała jeszcze seta w całym turnieju, a w ostatnich dwóch meczach odprawiła najpierw Igę Świątek, a potem Madison Keys, którą pokonała w 73 minuty. Teraz stanie naprzeciw Osaki, która wraca na tenisowe salony z ogromną determinacją.

    W drugim półfinale kibice zobaczą starcie Jeleny Rybakiny z niespodzianką turnieju – 17-letnią Victorią Mboko.

    Dla Naomi Osaki to szansa na pierwszy finał turnieju rangi WTA 1000 od trzech lat. Ostatni raz grała w finale tej rangi w 2022 roku w Miami, gdzie uległa Idze Świątek. Jej ostatni tytuł tej kategorii to zwycięstwo w Pekinie w 2019 roku, gdzie pokonała Ashleigh Barty.

    Wynik ćwierćfinału:
    Switolina – Osaka 2:6, 2:6.