Category: Uncategorized

  • Katastrofa rosyjskiego tenisa. Świątek dobija ich marzenia. “Nic więcej”

    Katastrofa rosyjskiego tenisa. Świątek dobija ich marzenia. “Nic więcej”

    US Open 2025 koszmarem dla rosyjskich kibiców. Z siedemnastu zostało tylko dwoje

    Tegoroczny US Open okazuje się wyjątkowo bolesnym doświadczeniem dla rosyjskich fanów tenisa. Choć turniej dopiero wkracza w fazę IV rundy, w grze pozostało już tylko dwoje reprezentantów tego kraju – Jekaterina Aleksandrowa i Andriej Rublow. To ogromne rozczarowanie, biorąc pod uwagę, że na starcie nowojorskiego Wielkiego Szlema pojawiło się aż siedemnastu Rosjan – czterech w turnieju męskim i trzynaście w żeńskim.

    Nie należeli oni do grona głównych faworytów do końcowego triumfu, ale z pewnością można było oczekiwać kilku mocnych rezultatów. Mirra Andriejewa wymieniana była nawet w gronie potencjalnych półfinalistek – takie prognozy snuł przed turniejem Andy Roddick. U panów nadzieję pokładano w Karenie Chaczanowie, finaliście niedawnego turnieju ATP Masters 1000 w Toronto i rozstawionym w US Open z numerem 9.

    Wielkie nadzieje i szybkie rozczarowanie

    Czas pokazał jednak, że optymizm był mocno przesadzony. Andriejewa, która miała być rosyjską rewelacją, odpadła już w III rundzie po porażce z Amerykanką Taylor Townsend. Chaczanow natomiast zakończył udział w Nowym Jorku jeszcze wcześniej – w II rundzie sensacyjnie wyeliminował go Kamil Majchrzak, choć Polak musiał bronić aż pięciu piłek meczowych.

    Jeszcze gorzej wypadł Daniił Miedwiediew. Triumfator US Open sprzed czterech lat i finalista z 2023 roku wypadł z turnieju już po pierwszym spotkaniu, przegrywając z Francuzem Benjaminem Bonzim. Porażka ta nie tylko zaskoczyła kibiców, ale też stała się symbolem kryzysu formy byłego lidera rankingu ATP.

    Wszystko dopełniło się w nocy z soboty na niedzielę (30/31 sierpnia), gdy Iga Świątek pokonała Annę Kalinską (7:6(2), 6:4). Od tego momentu jasne stało się, że rosyjscy kibice mają już tylko dwoje przedstawicieli w grze – Aleksandrową i Rublowa.

    „Dzwony biły od dawna”. Rosyjskie media o kryzysie

    Portal sport.ru, komentując tę sytuację, podkreśla, że taki pogrom nie powinien być wielkim zaskoczeniem. „Niektórzy zawodnicy mają najlepszy czas już za sobą, inni wracali po kontuzjach, kolejnym zabrakło szczęścia. To jeszcze za wcześnie, by mówić o całkowitym kryzysie rosyjskiego tenisa, ale sygnały ostrzegawcze były widoczne już od dawna. Teraz zabrzmiały głośniej” – piszą dziennikarze.

    Najlepszym przykładem problemów jest właśnie Miedwiediew. W ciągu zaledwie dwóch sezonów przeszedł drogę od finału w Nowym Jorku do pierwszorundowej klęski. Zdaniem rosyjskich mediów nie tylko zatrzymał się w rozwoju, ale wręcz cofnął. Presja i ogromne oczekiwania wobec byłego numeru jeden światowego rankingu tylko pogłębiają jego kłopoty.

    Andriejewa i Chaczanow – inne historie porażki

    Chaczanow, jak zauważa sport.ru, całkowicie podporządkował przygotowania US Open, rezygnując nawet z występu w Cincinnati. Tymczasem na jego drodze stanął Majchrzak, który mimo prowadzenia Rosjanina 2:0 w setach zdołał odwrócić losy meczu. „Wielkie nadzieje zostały brutalnie zderzone z rzeczywistością” – czytamy w komentarzach rosyjskich mediów.

    W przypadku Andriejewej problem ma inny charakter. Po raz trzeci z rzędu odpadła w Wielkim Szlemie z Amerykanką, a jej występ w meczu z Townsend obnażył brak odporności psychicznej. „W jej języku ciała widać było zbyt wiele emocji, za dużo nerwów i presji. To może być dla niej lekcja, która zaprocentuje w przyszłości, ale na razie pozostaje bolesne rozczarowanie” – analizuje sport.ru.

    Aleksandrowa i Rublow ostatnią nadzieją, ale perspektywy marne

    Na tym tle Aleksandrowa i Rublow jawią się jako ostatni ratunek dla rosyjskich kibiców. Problem w tym, że oboje stoją przed niezwykle trudnymi zadaniami. Rublow zmierzy się w 1/8 finału z Felixem Augerem-Aliassimem, który wyeliminował już Alexandra Zvereva i prezentuje świetną formę. Aleksandrowa natomiast stanie naprzeciw samej Igi Świątek, liderki rankingu WTA, a to wystarczający komentarz do jej szans.

    Dlatego – jak zauważa sport.ru – istnieje spore ryzyko, że rosyjscy fani bardzo szybko będą mogli zapomnieć o emocjach drugiego tygodnia turnieju. Pozostaje im liczyć, że rok 2026 przyniesie lepsze przygotowanie i odbudowę formy ich reprezentantów.

  • Sabalenka pokazała, dlaczego jest numerem jeden na świecie

    Sabalenka pokazała, dlaczego jest numerem jeden na świecie

    • Żadna z tenisistek rywalizujących obecnie w światowym tourze nie może pochwalić się taką serią jak Aryna Sabalenka w tie-breakach. Liderka światowego rankingu odniosła się do tego wprost po swoim ostatnim meczu.

    Białorusinka bez większych problemów awansowała do IV rundy tegorocznego US Open. W trzech dotychczasowych spotkaniach nie oddała ani jednego seta, a w III rundzie pokonała finalistkę turnieju z 2021 roku – Kanadyjkę Leylah Fernandez (30. WTA) 6:3, 7:6(7:2).

    Sabalenka o serii tie-breaków

    Sabalenka może poszczycić się imponującą passą aż 18 zwycięstw z rzędu w tie-breakach. Ostatni raz schodziła z kortu pokonana w takim decydującym fragmencie 11 lutego tego roku – w drugiej rundzie turnieju w Dosze, gdzie przegrała z Jekatieriną Aleksandrową (12. WTA).

    Tenisistka przyznała, że jej niezwykła seria wywołuje dodatkową presję u rywalek:
    — Mam taką nadzieję. Oczywiście nie myślę o tym w trakcie meczu, ale wiem, że przeciwniczki mogą czuć dodatkowy ciężar. Podoba mi się to — stwierdziła z uśmiechem.

    Zapytana, czy w tie-breakach gra jej się lepiej niż w normalnych gemach, odpowiedziała:
    — W trakcie seta czasami analizuję swoje decyzje i zdarza mi się wątpić. Ale gdy dochodzi do tie-breaka, wiem, że nie ma już miejsca na takie myśli. Trzeba po prostu grać, ufać sobie i trzymać się planu. Staram się być agresywna, narzucać swój rytm i wywierać presję na przeciwniczkach.

    W IV rundzie US Open Sabalenka zmierzy się z Hiszpanką Cristiną Bucsą (95. WTA). Na ewentualne starcie z Igą Świątek kibice mogą liczyć dopiero w finale turnieju.

  • Ostapenko rozpętała burzę na US Open, teraz ogłasza. “Żegnam”

    Ostapenko rozpętała burzę na US Open, teraz ogłasza. “Żegnam”

    Burza po meczu Townsend – Ostapenko. Łotyszka przeprasza za swoje zachowanie

    O tym, co wydarzyło się po środowym pojedynku Jeleny Ostapenko z Taylor Townsend na US Open, wciąż mówi się bardzo głośno. Choć sama rywalizacja sportowa zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem Amerykanki, to właśnie wydarzenia tuż po meczu przyciągnęły największą uwagę kibiców i mediów. Ostapenko nie kryła frustracji i w ostrych słowach zwróciła się do swojej przeciwniczki, zarzucając jej brak klasy. Teraz jednak Łotyszka postanowiła zabrać głos i wydała oficjalne oświadczenie.

    Przegrana i awantura tuż po meczu

    Jelena Ostapenko od lat uchodzi za jedną z najbardziej wybuchowych i kontrowersyjnych postaci kobiecego tenisa. W Nowym Jorku jej przygoda zakończyła się już na etapie II rundy, gdy musiała uznać wyższość Taylor Townsend. Amerykanka zwyciężyła 7:5, 6:1, a cały mecz toczył się pod dyktando gospodyni.

    To jednak nie sam wynik wywołał największe emocje. Po zakończeniu spotkania zawodniczki najpierw wymieniły uścisk dłoni, lecz chwilę później Ostapenko rozpoczęła ostrą wymianę zdań. Powodem miała być jedna z akcji, w której piłka po zagraniu Townsend otarła się o siatkę i spadła po stronie Łotyszki. W jej ocenie rywalka powinna była przeprosić za tego typu zagranie – zgodnie z tenisową etykietą.

    „Brak klasy i wykształcenia” – mocne oskarżenia Ostapenko

    Na konferencji prasowej po meczu Townsend zdradziła, jak mocne słowa usłyszała od rywalki. Ostapenko miała zarzucić jej brak klasy, a nawet wykształcenia. Dodała również, że Amerykanka dopiero przekona się, „jak to będzie wyglądało, kiedy obie zagrają poza Stanami Zjednoczonymi”. Takie wypowiedzi odbiły się szerokim echem.

    Reakcje kibiców były bardzo podzielone. Część jednoznacznie stanęła po stronie reprezentantki gospodarzy, podkreślając, że Townsend nie zrobiła niczego złego. Z drugiej strony pojawiły się głosy, że Ostapenko miała prawo oczekiwać symbolicznego gestu przeprosin – w końcu podobnie reagują największe gwiazdy touru, jak Aryna Sabalenka czy Iga Świątek.

    Ostapenko przeprasza. „Źle się wyraziłam”

    Kilka dni po całym zajściu Ostapenko opublikowała na Instagramie krótkie oświadczenie, w którym odniosła się do zamieszania. Tym razem ton jej słów był zdecydowanie spokojniejszy.

    – Cześć wszystkim, chciałam przeprosić za niektóre rzeczy, które powiedziałam podczas mojego meczu w drugiej rundzie. Angielski nie jest moim językiem ojczystym, więc kiedy mówiłam o edukacji, chodziło mi wyłącznie o tenisową etykietę. Rozumiem jednak, że użyte przeze mnie słowa mogły zostać odebrane inaczej i urazić wiele osób poza kortem. Jestem wdzięczna za wsparcie, jakie otrzymuję, i staram się ciągle uczyć i rozwijać – zarówno jako człowiek, jak i tenisistka. Żegnam się z Nowym Jorkiem i nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym roku – napisała 29-latka.

    Townsend skupiona na grze

    Sama Taylor Townsend zdaje się w ogóle nie przejmować przykrymi słowami rywalki. Na korcie prezentuje się świetnie i udowadnia, że jej forma rośnie. Amerykanka awansowała już do IV rundy US Open, gdzie zmierzy się z wymagającą Czeszką – Barborą Krejčíkovą.

    Spór, który na chwilę przyćmił sportowe wydarzenia, został więc w dużej mierze zamknięty. Ostapenko spróbowała złagodzić napięcie, a Townsend – zamiast wdawać się w medialną polemikę – po prostu koncentruje się na kolejnym wyzwaniu turniejowym.

  • W Rosji gorąco po tym, co zrobiła Andriejewa. “Musi się wiele nauczyć”

    W Rosji gorąco po tym, co zrobiła Andriejewa. “Musi się wiele nauczyć”

    Mirra Andriejewa z pewnością nie będzie mile wspominać tegorocznego US Open. Rosyjska tenisistka zakończyła swój udział w turnieju już na trzeciej rundzie, przegrywając z Amerykanką Taylor Townsend 5:7, 2:6. W ojczyźnie 18-latki pojawiła się fala krytycznych komentarzy. – Wielka szkoda, że nie potrafiła poradzić sobie z presją trybun – oceniła w mediach społecznościowych była gwiazda tenisa Nadieżda Pietrowa. Z kolei Jelena Wiesnina stwierdziła krótko: – Widać, że wciąż ma blokadę.

    Choć Andriejewa uchodziła za wyraźną faworytkę tego spotkania, na korcie nie potrafiła znaleźć skutecznego sposobu na rywalkę. Jej bezradność i rosnąca frustracja sprawiły, że to Townsend przejęła inicjatywę i bez większych problemów zamknęła mecz w niespełna półtorej godziny.

    „Musi uczyć się odporności jak Djoković”

    Rosyjskie media wskazują, że o porażce w dużej mierze zadecydowała atmosfera na trybunach. – Publiczność miała na nią ogromny wpływ. Nocne mecze z Amerykankami zawsze są pełne show. Kibice dodają im skrzydeł, a to złamało Mirrę – powiedziała Natalja Wichlancewa na łamach portalu championat.com.

    Była tenisistka odwołała się także do przykładu Novaka Djokovicia: – On często grał przeciwko Rogerowi Federerowi, kiedy fani byli po stronie rywala. Ale potrafił nauczyć się dystansu i dzięki metodzie prób i błędów wypracował odporność psychiczną. Mirra nie powinna od razu reagować płaczem i stresem – dodała.

    Nadieżda Pietrowa również podkreślała, że największym problemem młodej zawodniczki była presja otoczenia. Natomiast trener Wiktor Janczuk zwrócił uwagę na inne aspekty: – To dowód, że wciąż brakuje jej doświadczenia. Musi popracować nad przygotowaniem fizycznym, bo jej uderzeniom brakuje mocy – stwierdził.

    Problem powtarza się co roku

    Wiesnina, analizując mecz, nie miała wątpliwości: – Atmosfera była elektryzująca, kibice reagowali żywiołowo na każdy punkt Townsend. A Mirra ponownie nie radziła sobie z presją publiczności, co wyraźnie paraliżowało jej grę.

    Warto zauważyć, że każdy występ Andriejewej w US Open kończył się porażką z zawodniczką gospodarzy. W 2023 roku uległa Coco Gauff, w kolejnym sezonie przegrała z Ashlyn Krueger, a teraz musiała uznać wyższość Taylor Townsend.

  • Skandaliczny gest Izraelczyka w trakcie meczu z Polakami. Będzie o tym głośno

    Skandaliczny gest Izraelczyka w trakcie meczu z Polakami. Będzie o tym głośno

    Polscy koszykarze w swoim drugim meczu grupowym EuroBasketu zmierzyli się z Izraelem i szybko okazało się, że to nie będzie zwykłe spotkanie. Emocje sięgały zenitu zarówno przed halą, jak i na trybunach Spodka, a napięta atmosfera miała swoje konsekwencje również na parkiecie.

    Już na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem w Katowicach było niespokojnie. Pod halą odbywały się demonstracje, w których – mimo ogromnych różnic ideologicznych – wspólnie występowali przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej oraz inicjatywy „Katowice dla Palestyny”. Obie strony podkreślały: „Nie zgadzamy się na ludobójstwo w Gazie”.

    Nie mniej gorąco było wewnątrz hali. Kibice przywitali izraelską drużynę gwizdami, a kiedy rozbrzmiał hymn rywali, reakcja była jeszcze mocniejsza. Część fanów nie tylko wygwizdała melodię, ale też ostentacyjnie pozostała na swoich miejscach, bojkotując ten moment.

    W takiej atmosferze doszło do zachowania, które wzbudziło prawdziwe oburzenie. Rozgrywający Izraela Yam Madar po jednym z celnych rzutów wykonał gest przypominający pistolet i zaczął udawać, że strzela w stronę trybun. Symbolika była oczywista, a sytuacja od razu wywołała falę krytyki. Ten ruch nie tylko podgrzał napięcie, ale może też stać się poważnym problemem dla samego zawodnika, który będzie musiał tłumaczyć swoje intencje.

    Incydent nabiera szczególnego znaczenia w kontekście niedawnych spięć na linii Polska–Izrael. Jeszcze niedawno głośno było o transparentach podczas meczów Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa – w Częstochowie pojawił się napis „Izrael morduje, a świat milczy”, a w rewanżu w Debreczynie izraelscy kibice odpowiedzieli hasłem „Mordercy od 1939 r.”.

    Trudno nie przypomnieć też sytuacji z 2019 roku, gdy piłkarska reprezentacja Polski mierzyła się z Izraelem. Krzysztof Piątek po zdobytej bramce zrezygnował wtedy ze swojej charakterystycznej cieszynki z gestem pistoletów. – „Mamy szacunek do każdego rywala. Wiadomo, jaka jest sytuacja polityczna w Izraelu i zachowałem się z respektem. Do swojego gestu wrócę, ale nie w tym meczu” – tłumaczył wtedy napastnik. To porównanie samo nasuwa się w odniesieniu do Madara.

    Na koniec dnia izraelski koszykarz i tak nie miał powodów do radości. Jego drużyna przegrała z Polską 64:66 po dramatycznej końcówce. Decydujące punkty na 13 sekund przed ostatnią syreną zdobył Jordan Loyd, zapewniając biało-czerwonym zwycięstwo i dodatkowo pogłębiając frustrację rywali.

    https://x.com/1976Tomek/status/1961888579317039350?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1961888579317039350%7Ctwgr%5E689f4ff91e8e54fd5c11fd7fa56ed525ec5b54fc%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fkoszykowka%2F76494732214702skandaliczny-gest-izraelczyka-w-trakcie-meczu-z-polakami-bedzie.html

  • US Open: Iga Świątek – Anna Kalinska [RELACJA NA ŻYWO]

    US Open: Iga Świątek – Anna Kalinska [RELACJA NA ŻYWO]

    Iga Świątek w trzeciej rundzie US Open podejmie Annę Kalinską. Zapraszamy na naszą relację na żywo z tego niezwykle interesującego pojedynku, który już teraz budzi ogromne emocje wśród kibiców tenisa na całym świecie.

    Relacja na żywo

    Status: trwa
    Najświeższe informacje

    00:01
    Już teraz wiadomo, że w przypadku zwycięstwa w meczu trzeciej rundy Iga Świątek w walce o ćwierćfinał zmierzy się z tenisistką z Rosji – Jekateriną Aleksandrową. To rywalka wymagająca, słynąca z mocnego serwisu i agresywnego stylu gry, a ich ewentualny pojedynek zapowiadałby się niezwykle ciekawie.

    Wczoraj, 23:59
    Przypomnijmy, jak wygląda dotychczasowa droga liderki światowego rankingu przez tegoroczne US Open:

    pierwsza runda: pewne zwycięstwo nad Kolumbijką Emilianą Arango 2:0 (6:1, 6:2),

    druga runda: dużo trudniejszy bój z Holenderką Suzan Lamens, zakończony wynikiem 2:1 (6:1, 4:6, 6:4).

    Świątek nie uniknęła wpadki w drugim meczu, ale ostatecznie pokazała charakter i utrzymała się w turnieju.

    Wczoraj, 23:58
    Tak z kolei radziła sobie w Nowym Jorku dotychczasowa rywalka Polki – Anna Kalinska:

    pierwsza runda: zwycięstwo z Julią Putincewą 2:0 (6:1, 7:5),

    druga runda: bardzo wymagający pojedynek z młodą Amerykanką Clervie Ngounoue, zakończony triumfem Rosjanki 2:1 (6:0, 5:7, 6:4).

    Kalinska udowodniła, że potrafi wychodzić z trudnych sytuacji, a jej forma w tegorocznym US Open wydaje się solidna.

    Wczoraj, 23:50
    Spotkanie Igi Świątek z Anną Kalinską zaplanowano na około godzinę 1:00 w nocy czasu polskiego. Kibice mogą więc przygotować się na nocne tenisowe emocje w Nowym Jorku.

    Wczoraj, 23:50
    Bilans bezpośrednich spotkań pomiędzy obiema zawodniczkami to 1:1. Ostatni raz Polka i Rosjanka mierzyły się w sierpniu podczas turnieju WTA w Cincinnati. W ćwierćfinale tamtej imprezy górą była Świątek, która odniosła cenne zwycięstwo i w dobrym stylu awansowała do półfinału.

  • Tak Lavarini nazwał Polki po niewiarygodnym meczu o ćwierćfinał MŚ

    Tak Lavarini nazwał Polki po niewiarygodnym meczu o ćwierćfinał MŚ

    Polskie siatkarki po raz kolejny dostarczyły kibicom ogromnych emocji podczas mistrzostw świata w Tajlandii. Po pięciosetowym boju z reprezentacją Belgii zapewniły sobie awans do ćwierćfinału. – W decydujących chwilach potrafiłyśmy zachować koncentrację – podkreślała po meczu Paulina Damaske, która ponownie odegrała ważną rolę w drużynie Stefano Lavariniego.

    Kolejny thriller w wykonaniu Polek

    Spotkania polskiej kadry w fazie pucharowej to prawdziwe siatkarskie dreszczowce. Już starcie z Niemkami, rozstrzygnięte dopiero w tie-breaku, przyprawiło kibiców o szybsze bicie serca. Pojedynek z Belgijkami miał bardzo podobny scenariusz – momenty słabszej gry, nerwy do samego końca i ogromna ulga po ostatniej piłce.

    Biało-Czerwone musiały gonić wynik – przegrywały 0:1 w setach, w drugiej partii rywalizacja toczyła się punkt za punkt do stanu 18:18, a w tie-breaku było 9:9. W najważniejszych akcjach to jednak Polki zachowały więcej zimnej krwi i wytrzymały presję.

    Bohaterki z ławki

    Jedną z kluczowych postaci znów była Paulina Damaske. To ona w meczu z Niemkami przesądziła o zwycięstwie, zdobywając ostatni punkt serwisem. Teraz również wniosła sporo energii z ławki, a trener Lavarini nie mógł żałować decyzji o wpuszczeniu jej na boisko. – W tie-breaku kończyłyśmy ważne piłki. Cieszy, że każda z nas miała szansę wejść i poczuć atmosferę takiego meczu – mówiła przyjmująca.

    Włoski selekcjoner po spotkaniu określił swój zespół mianem „drużyny reagującej na problemy”. Same zawodniczki przyznają jednak, że chciałyby przestać wciąż gonić wynik i zapanować nad przebiegiem meczu od początku do końca. – W kolejnym spotkaniu musimy lepiej utrzymywać wypracowaną przewagę – zaznaczyła Malwina Smarzek.

    Belgijki postawiły trudne warunki

    Część zawodniczek przyznała, że nie spodziewała się aż tak wymagającego rywala. Belgijki imponowały zagrywką i obroną, jednak Smarzek twierdziła, że była na to przygotowana. – To są mecze o wszystko. Wiedziałam, że czeka nas ciężka walka – oceniła atakująca.

    Przed Polkami „mission impossible”

    Awans do ćwierćfinału to realizacja planu minimum. Kolejnym rywalem Polek będą jednak Włoszki – aktualne mistrzynie olimpijskie i zwyciężczynie tegorocznej Ligi Narodów. Drużyna Italii jest niepokonana od 33 spotkań i uważana za głównego faworyta do tytułu. Pokonanie ich byłoby jedną z największych sensacji turnieju.

    Polki same przyznają, że nie prezentują jeszcze najwyższego poziomu, ale wierzą, że zdołają „odpalić” w odpowiednim momencie. – Jeśli uda nam się wejść na wyższe obroty, wszystko będzie możliwe – mówiły zgodnie.

    Czas na odpoczynek i przygotowania

    Przed ćwierćfinałem Biało-Czerwone mają trzy dni przerwy. Może to być zarówno okazja do regeneracji, jak i ryzyko utraty rytmu meczowego. – Dobrze, że możemy odpocząć po pięciu setach. Mam nadzieję, że ta przerwa nas nie wybije z rytmu i zbierzemy siły na starcie z Włoszkami – zaznaczyła rozgrywająca Katarzyna Wenerska.

    Ćwierćfinał mistrzostw świata z Italią odbędzie się w środę, 3 września, o godz. 15:30 czasu polskiego. Relację na żywo będzie można śledzić w serwisie Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

  • Kalinskaja wypaliła przed meczem ze Świątek. “Nigdy nie usłyszałam przeprosin”

    Kalinskaja wypaliła przed meczem ze Świątek. “Nigdy nie usłyszałam przeprosin”

    Godziny dzielą nas od starcia Igi Świątek z Anną Kalinską w trzeciej rundzie US Open. Rosjanka jeszcze przed wejściem na kort nie kryje zdenerwowania – a wszystko przez sytuację z meczu deblowego.

    Świątek rozpoczęła turniej od pewnego zwycięstwa nad Emilianą Arango (6:1, 6:2), lecz już w drugiej rundzie musiała się mocniej napracować. Polka dopiero po trzysetowej batalii uporała się z Suzan Lamens (6:1, 4:6, 6:4). Teraz przed drugą rakietą świata szykuje się teoretycznie najtrudniejsze zadanie – pojedynek z Anną Kalinską. Panie mierzyły się dotychczas dwukrotnie, a bilans jest wyrównany – Rosjanka potrafiła już znaleźć sposób na Świątek. Do kolejnego starcia przystępuje jednak w wyraźnie bojowym, choć i nerwowym nastroju.

    Kalinska czuje się zlekceważona

    26-letnia tenisistka była wyraźnie poirytowana po meczu deblowym pierwszej rundy US Open. W duecie z Rumunką Soraną Cirsteą przegrała 5:7, 4:6 z amerykańską parą McCartney Kessler / Peyton Stearns. Nie sama porażka wywołała w niej tak duże emocje, lecz zachowanie przeciwniczek.

    Zdaniem Kalinskiej rywalki ani razu nie przeprosiły po sytuacjach, gdy piłka po odbiciu otarła się o taśmę siatki i spadła szczęśliwie na ich korcie. W tenisie obowiązuje wówczas zwyczaj okazania rywalowi szacunku prostym gestem czy słowem – tak jak robią to najlepsze zawodniczki świata, w tym Iga Świątek. Tym razem jednak Amerykanki miały tego gestu zabraknąć.

    – Spodziewałam się choćby odrobiny szacunku. Ale nigdy nie usłyszałam przeprosin – powiedziała wyraźnie wzburzona Kalinska w rozmowie cytowanej przez serwis sport.ru.

    Kiedy mecz Świątek – Kalinska?

    Polscy kibice przekonają się, czy sportowa złość pomoże Rosjance w rywalizacji z naszą tenisistką. Spotkanie Świątek z Kalinską zaplanowano w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego, nie wcześniej niż o godz. 1:00.

    Przypomnijmy, że Świątek ma już na koncie jeden triumf w US Open – w 2022 roku. Najlepszym osiągnięciem Kalinskiej w nowojorskim turnieju pozostaje trzecia runda, do której dotarła rok temu. W tym sezonie powtórzyła więc swój życiowy wynik.

  • Przerwali mecz, Sabalenka reaguje. “Popatrzyłam na mojego chłopaka”

    Przerwali mecz, Sabalenka reaguje. “Popatrzyłam na mojego chłopaka”

    Aryna Sabalenka awansowała do czwartej rundy US Open po zwycięstwie nad Leylah Fernandez. Choć samo spotkanie dostarczyło emocji, to jednak największym echem odbiło się zupełnie inne wydarzenie. Mecz Białorusinki został na moment przerwany, gdy jeden z kibiców na trybunach… oświadczył się swojej partnerce. – To był naprawdę uroczy moment – przyznała po spotkaniu Sabalenka, a przy okazji wystosowała nieco żartobliwy apel.

    Leylah Fernandez, finalistka US Open z 2021 roku, w ostatnich sezonach nie zdołała na stałe zadomowić się w czołówce światowego tenisa. W starciu z liderką rankingu WTA nie była faworytką – tym bardziej że Sabalenka w poprzednich meczach w Nowym Jorku grała bardzo pewnie, odprawiając Rebekę Masarovą i Polinę Kudermietową bez straty seta. Wydawało się, że podobny scenariusz czeka ją w trzeciej rundzie.

    Rzeczywiście, Białorusinka pokonała Fernandez, choć w drugim secie Kanadyjka zdołała doprowadzić do tie-breaka i na chwilę zagroziła faworytce. Na konferencji prasowej więcej niż o przebiegu meczu mówiło się jednak o scenie, jaka rozegrała się na trybunach. Oświadczyny jednego z kibiców zostały pokazane przez kamery, wywołały aplauz publiczności i nie umknęły uwadze samych zawodniczek.

    – Myślę, że to pierwszy raz, kiedy ktoś się oświadczył w trakcie mojego meczu. To było bardzo słodkie i starałam się zachować koncentrację, choć trudno było powstrzymać uśmiech. To naprawdę piękna chwila i jestem pewna, że teraz są bardzo szczęśliwi. Na korcie życzyłam im udanego i szczęśliwego małżeństwa – powiedziała Sabalenka.

    Chwilę później liderka światowego rankingu z uśmiechem odniosła się też do swojego partnera, Georgiosa Frangulisa. – Nie chciałabym dokładnie takich oświadczyn. Ale spojrzałam wtedy na mojego chłopaka. Tak, bez presji – dodała rozbawiona.

    W kolejnym meczu, w czwartej rundzie US Open, rywalką Sabalenki będzie Hiszpanka Cristina Bucsa.

    https://x.com/usopen/status/1961603189121155559?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1961603189121155559%7Ctwgr%5E09a26281522b7810bbfde29a8abb6976ccd98b8d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732213800przerwali-mecz-sabalenka-reaguje-popatrzylam-na-mojego-chlopaka.html

  • Ależ kłopoty Aryny Sabalenki. Nagle wszystko się załamało

    Ależ kłopoty Aryny Sabalenki. Nagle wszystko się załamało

    Aryna Sabalenka ma za sobą kolejne trudne spotkanie na kortach US Open. Tym razem jej rywalką była Leylah Fernandez, finalistka nowojorskiego turnieju sprzed czterech lat. Liderka światowego rankingu po raz trzeci w tegorocznej edycji musiała rozgrywać seta do siedmiu gemów i po raz drugi z rzędu decydował tie-break. Ostatecznie Białorusinka zwyciężyła 6:3, 7:6(2) i awansowała do czwartej rundy.

    Kolejne wymagające wyzwanie

    Choć Sabalenka pozostaje w turnieju niepokonana, jej droga nie jest łatwa. Już w pierwszej rundzie sporo problemów sprawiła jej Rebeka Masarova. Następnie Polina Kudermietowa zmusiła ją do gry tie-breaka w premierowym secie. Przewidywano więc, że również Fernandez może okazać się rywalką wyjątkowo niewygodną – i faktycznie Kanadyjka momentami potrafiła narzucić liderce rankingów trudne warunki.

    Nerwowy początek i przełamanie kluczem

    Sabalenka od początku meczu musiała bronić się przed stratą podania – Fernandez miała aż cztery break pointy w pierwszym gemie. Ostatecznie Białorusinka zdołała wyjść z opresji, choć potrzebowała aż czterech przewag, aby zamknąć partię serwisową. Zbyt pośpieszne ataki utrudniały jej złapanie odpowiedniego rytmu. Decydujący okazał się jednak czwarty gem, w którym przełamała rywalkę. Od tego momentu grała spokojniej, mocno serwowała, notowała asy i kontrolowała wydarzenia na korcie. Set zakończył się wynikiem 6:3.

    Fernandez podjęła rękawicę

    W drugiej partii obraz gry się wyrównał. Fernandez poprawiła serwis i skuteczność w obronie, a do tego odważnie ryzykowała, co chwilami zaskakiwało Sabalenkę. Kanadyjka wypracowała jedną szansę na przełamanie, lecz jej nie wykorzystała. Z kolei liderka światowego rankingu nie miała ani jednej okazji, by odebrać podanie przeciwniczce. O losach seta przesądził więc tie-break. W nim ponownie objawiła się mocna strona Białorusinki – gra pod presją. Sabalenka wygrała dogrywkę pewnie, 7:2, a cały mecz 2:0.

    Styl pozostawia pytania, wynik daje awans

    Choć wynik cieszy Sabalenkę, jej gra wciąż nie jest wolna od błędów. Popełniła więcej podwójnych i niewymuszonych błędów od Fernandez, a momentami widać było nerwowość, zwłaszcza na początku meczu i w drugim secie. Zadecydowała jednak jej siła ofensywna – miała zdecydowanie więcej uderzeń kończących niż waleczna rywalka, co w kluczowych momentach przesądziło o wyniku. Spotkanie trwało 100 minut.

    W czwartej rundzie turnieju Sabalenka zmierzy się z Hiszpanką Cristiną Bucsą.

    US Open – trzecia runda, singiel kobiet:
    Aryna Sabalenka (Białoruś, WTA 1) – Leylah Fernandez (Kanada, WTA 30) 6:3, 7:6(2)