Category: Uncategorized

  • Totalny chaos przed turniejem ze Świątek. Są duże podejrzenia

    Totalny chaos przed turniejem ze Świątek. Są duże podejrzenia

    Totalny chaos i bałagan w WTA. Problemy tuż przed turniejem w Cincinnati

    Wielki zamęt i niepewność – tak w skrócie wygląda sytuacja przed rozpoczęciem turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w którym mają wziąć udział m.in. Iga Świątek, Aryna Sabalenka i Coco Gauff. Kobiecy kalendarz tenisowy został ułożony w sposób budzący ogromne kontrowersje. Władze WTA próbują łatać powstałe luki prowizorycznymi rozwiązaniami, które jednak nie rozwiewają wszystkich wątpliwości i mogą realnie wpłynąć na formę półfinalistek turnieju w Montrealu. Na domiar złego pojawiły się pytania o transparentność losowania turniejowej drabinki w Cincinnati.

    Elita turniejowa, amatorszczyzna organizacyjna

    Organizacja WTA od dawna nie cieszy się opinią wzoru profesjonalizmu, ale tym razem zamieszanie dotknęło jednych z najważniejszych imprez sezonu – turniejów rangi WTA 1000. To druga co do prestiżu kategoria, ustępująca jedynie Wielkiemu Szlemowi, który organizuje Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF). Tymczasem wiele wskazuje na to, że również zbliżające się US Open może nie obyć się bez kłopotów.

    Podstawowy problem to fatalnie zaplanowany kalendarz. Turnieje w Montrealu i Cincinnati zostały sztucznie wydłużone do 12 dni – co samo w sobie nie jest złe, o ile znajdzie się dla nich odpowiednie miejsce w napiętym terminarzu. Tymczasem wygląda na to, że zostały wciśnięte na siłę, co prowadzi do kolizji terminów i ogólnego chaosu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że władze WTA nie do końca wiedzą, co robią.

    Dwa turnieje na raz

    Turniej w Montrealu rozpoczął się 27 lipca i potrwa do czwartku 7 sierpnia. Tego samego dnia rusza impreza w Cincinnati, która potrwa do 18 sierpnia. Następnie w Nowym Jorku odbędzie się turniej miksta w ramach US Open (18–23 sierpnia), a już 24 sierpnia wystartują zmagania w grze pojedynczej w najważniejszym amerykańskim turnieju sezonu.

    Kalendarz jest więc przeładowany, a kolejnym problemem okazało się samo losowanie drabinki turniejowej w Cincinnati. Na stronie WTA podano, że ceremonia odbędzie się we wtorek, ale bez konkretnej godziny. Mimo że dzień dobiegał końca, drabinka nie została oficjalnie opublikowana. Dopiero po 22:00 czasu lokalnego (czyli po 4:00 nad ranem w Polsce) w mediach społecznościowych zaczęły się pojawiać zrzuty ekranu przedstawiające układ turniejowych meczów – publikowane przez anonimowe konta i kilka niszowych profili tenisowych.

    Szybko pojawiły się wątpliwości: czy te nieoficjalne informacje są wiarygodne? Główna strona WTA milczała, podobnie jak oficjalna witryna turnieju w Cincinnati, która opublikowała wyłącznie męską drabinkę ATP. Dopiero w środę rano polskiego czasu znany tenisowy profil “Z kortu” odnalazł plik PDF głęboko ukryty na stronie WTA, który potwierdzał autentyczność kobiecej drabinki.

    Finał w Montrealu, mecz w Cincinnati – dzień po dniu?

    Kolejna komplikacja dotyczy zawodniczek, które dotarły do półfinałów w Montrealu – wśród nich są rozstawione Jelena Rybakina i Clara Tauson oraz nierozstawione Naomi Osaka i Victoria Mboko. Jeśli Japonka i Kanadyjka zagrają w czwartkowym finale w Kanadzie, to już w piątek musiałyby rywalizować w pierwszej rundzie w Cincinnati – gdyby nie były rozstawione i nie mogłyby liczyć na tzw. „wolny los”.

    W tej sytuacji organizatorzy postanowili zastosować rzadko używane rozwiązanie „Performance Bye”. Przy nazwiskach Osaki i Mboko w drabince Cincinnati zapisano, że ich rywalkami będzie „Performance bye lub kwalifikantka/szczęśliwa przegrana”.

    Czym jest „Performance Bye”?

    To mechanizm stosowany zazwyczaj pod koniec sezonu, dający zawodniczkom, które osiągną znakomity wynik w poprzednim turnieju (np. półfinał lub finał), prawo do automatycznego awansu do drugiej rundy w kolejnej imprezie – nawet jeśli nie są rozstawione. Ma to na celu ochronę ich zdrowia oraz zapewnienie im możliwości godnego występu w kolejnych zawodach.

    W przypadku Osaki i Mboko założono więc, że jeśli któraś z nich dotrze do finału w Montrealu, to dostanie „wolny los” w Cincinnati i rozpocznie rywalizację od drugiej rundy. Jeśli natomiast przegrają w półfinale, zagrają w pierwszej rundzie z kwalifikantką lub szczęśliwą przegraną z eliminacji.

    Rozwiązanie to łagodzi nieco sytuację, ale nie rozwiązuje jej całkowicie. Jeśli Osaka lub Mboko odpadną w środę w Montrealu, ich pierwszy mecz w Cincinnati zaplanowany będzie na czwartek, piątek lub sobotę. Teoretycznie więc mogą mieć więcej czasu na regenerację – jeśli ich spotkania zostaną wyznaczone na sobotę. Jednak obie znalazły się w przeciwnych połówkach drabinki, więc nie mogą grać tego samego dnia. Druga runda zaplanowana jest tylko na sobotę i niedzielę, a rozgrywki odbywają się systemem „dzień po dniu”, co oznacza, że trzecia runda odbędzie się już w poniedziałek.

    Chcesz więcej? Graj dłużej

    Skąd w ogóle ten chaos? Od lat zawodniczki domagają się od WTA wyższych nagród pieniężnych. Federacja jednak nie chce płacić więcej za niezmieniony „produkt”, dlatego zamiast tego wydłuża turnieje – co pozwala dłużej transmitować je w telewizji i zwiększyć ekspozycję sponsorów. W efekcie już i tak napakowany kalendarz pęka w szwach.

    Co więcej, organizowanie turniejów WTA 1000 parami w tym samym okresie to praktyka, która od lat budzi kontrowersje. W lutym rozgrywa się zawody w Dubaju i Dosze, wiosną w Indian Wells i Miami, potem w Madrycie i Rzymie, latem w Montrealu i Cincinnati, a jesienią w Wuhan i Pekinie. To tylko potęguje wrażenie niechlujnego planowania i nieprzemyślanej logistyki.

    Nie dziwi więc, że wśród kibiców i samych tenisistek coraz częściej słychać pytania nie tylko o jakość zarządzania kalendarzem, ale też o przejrzystość losowań. Wizerunek WTA znów mocno ucierpiał – i to w jednym z kluczowych momentów sezonu.

  • Nawrocki zaprosił mistrza świata, mimo że się nie znają. Oto reakcja

    Nawrocki zaprosił mistrza świata, mimo że się nie znają. Oto reakcja

    Dwukrotny mistrz świata w Sejmie. Głowacki komentuje przeszłość Karola Nawrockiego

    W środę 6 sierpnia Karol Nawrocki złożył przysięgę prezydencką podczas Zgromadzenia Narodowego w Sejmie, oficjalnie obejmując urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło znanych postaci, a jedną z nich był Krzysztof Głowacki — dwukrotny mistrz świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej, obecnie zawodnik MMA.

    Obok Głowackiego w Sejmie pojawiło się jeszcze kilku przedstawicieli świata sportów walki. Był m.in. Wojciech Bartnik, brązowy medalista olimpijski z Barcelony w boksie i były trener kadry narodowej. Bartnik w czasie kampanii wyborczej aktywnie wspierał kandydaturę Nawrockiego, wchodząc w skład jego komitetu poparcia. W przypadku Głowackiego było inaczej — nie należał do oficjalnych struktur kampanijnych, ale do Sejmu trafił na specjalne zaproszenie.

    — Zostałem zaproszony, choć niestety nie miałem jeszcze okazji poznać pana prezydenta osobiście. Obaj mieliśmy być obecni na jednej z wigilii bokserskich organizowanych pod Gdańskiem, ale nie mogłem wtedy przyjechać, czego bardzo żałuję — mówi nam były mistrz świata.

    Choć bez osobistej znajomości, Głowacki deklaruje, że w wyborach popierał właśnie Karola Nawrockiego. — Głosowałem na niego już w pierwszej turze — przyznaje bez wahania.

    Zapytany o przeszłość nowego prezydenta, w tym o jego udział w nielegalnych „ustawkach” pseudokibiców Lechii Gdańsk, Głowacki nie chce komentować dawnych spraw. — Nie będę oceniał przeszłości innych ludzi. Liczy się to, co jest tu i teraz. Prezydent Karol Nawrocki to człowiek z zasadami i spójną wizją, która ma łączyć Polaków. Jest odpowiednią osobą na to stanowisko i zasługuje na zaufanie — odpowiada zdecydowanie.

    Przypomnijmy, że Karol Nawrocki w młodości był aktywnym kibicem Lechii Gdańsk, a wcześniej sam trenował boks. W 2004 roku, mając 21 lat, wygrał Strefowy Turniej o Puchar Polski juniorów w kategorii do 91 kg. Dziś na najwyższym urzędzie w państwie wciąż pozostaje blisko związany z tym środowiskiem.

  • Nie wojna totalna, ale szorstka przyjaźń. Prezydent chce recenzować rząd

    Nie wojna totalna, ale szorstka przyjaźń. Prezydent chce recenzować rząd

    Nie wojna, lecz szorstka przyjaźń. Prezydent Nawrocki zapowiada aktywny nadzór nad rządem Tuska
    Komentarz politologa dr. hab. Bartłomieja Biskupa dla Interii

    Orędzie nowego prezydenta Karola Nawrockiego, wygłoszone tuż po zaprzysiężeniu, wywołało duże emocje. Jak ocenił w rozmowie z Interią politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dr hab. Bartłomiej Biskup, w przemówieniu nie padły bezpośrednie deklaracje wojny politycznej z rządem Donalda Tuska, ale nie brakowało zapowiedzi, które można odczytać jako ostrzeżenie.

    Najmocniejszy fragment orędzia – zdaniem eksperta – dotyczył wymiaru sprawiedliwości, a konkretnie kwestii powoływania sędziów. Nowy prezydent jednoznacznie zadeklarował, że nie będzie nominować osób, które – jego zdaniem – naruszają konstytucyjny porządek Rzeczypospolitej. To otwarta krytyka zarówno wobec Krajowej Rady Sądownictwa, jak i wobec wcześniejszych praktyk, w tym stosowanych przez jego poprzednika, Andrzeja Dudę.

    – Prezydent był w tym aspekcie bardzo stanowczy. Zadeklarował, że nie będzie powoływał sędziów rekomendowanych przez KRS, jeśli będą oni uderzać w fundamenty porządku prawnego. To mocna, wręcz konfrontacyjna deklaracja – zauważył dr Biskup. – Andrzej Duda takich decyzji nie podejmował, Nawrocki deklaruje coś odwrotnego.

    Choć ten obszar może stać się główną linią sporu z rządem, prezydent – według Biskupa – zostawił też przestrzeń do porozumienia, zapowiadając powołanie Rady ds. Naprawy Ustroju Państwa, która miałaby się zająć reformą wymiaru sprawiedliwości i przywracaniem jego stabilności. To ruch, który politolog odczytuje jako próbę wyjścia z impasu i szansę na konstruktywną debatę.

    W kontekście legislacyjnym, wbrew wcześniejszym zapowiedziom kampanijnym, Karol Nawrocki nie wspomniał w orędziu o projekcie podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. – To była najostrzejsza broń prezydenta, a jednak postanowił jej nie użyć. Zrezygnował z frontalnej konfrontacji z rządem w tej sprawie – ocenił Biskup. W zamian skupił się na projekcie ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (CPK), który zamierza złożyć w Sejmie już następnego dnia. Ten temat, choć politycznie znaczący, nie budzi obecnie dużych kontrowersji i ma szerokie poparcie społeczne.

    – CPK to bezpieczny temat. Inwestycja budzi poparcie, a skutki budżetowe są rozłożone w czasie. W przeciwieństwie do natychmiastowych konsekwencji, jakie wywołałoby podniesienie kwoty wolnej – dodał ekspert.

    Karol Nawrocki, zdaniem komentatora, bardzo mocno podkreślał znaczenie swojego programu wyborczego, wskazując, że zamierza go realizować. To jednak – jak zauważył dr Biskup – może prowadzić do konfliktu kompetencyjnego z rządem, który zgodnie z konstytucją sprawuje realną władzę wykonawczą. – Pytanie, czy prezydent rzeczywiście będzie próbował realizować swój program, czy raczej ograniczy się do narracji i wykorzystywania ustawowych kompetencji, takich jak inicjatywa ustawodawcza – podkreślił.

    Zaskoczeniem dla wielu było zapowiedziane zwołanie jeszcze w sierpniu Rady Gabinetowej. Prezydent oczekuje, że rząd złoży mu pełną informację o stanie państwa. – To brzmi jak wezwanie premiera i jego ministrów “na dywanik”. Choć Rada Gabinetowa nie ma mocy prawnej, jej potencjał polityczny może być znaczący – zauważył Biskup.

    Ekspert zwrócił też uwagę na celowy wybór obszarów, w których prezydent chce rozliczać rząd: strategiczne inwestycje oraz stan finansów publicznych. To pola, na których można prowadzić ofensywę symboliczną, wzmacniając wizerunek głowy państwa jako aktywnego strażnika interesów obywateli.

    Pytany o ogólny charakter wystąpienia Karola Nawrockiego, dr Biskup ocenił: – Nie mamy tu do czynienia z zapowiedzią totalnej wojny między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera. To raczej zapowiedź szorstkiej, męskiej przyjaźni. Były w orędziu akcenty koncyliacyjne, próby budowania wspólnoty, nawet cytaty z ojców polskiej niepodległości z różnych stron sceny politycznej. Prezydent będzie recenzował działania rządu, niekoniecznie tocząc z nim otwarty konflikt.

    Na zakończenie dr Biskup podsumował: – To orędzie to zapowiedź aktywnej prezydentury, niepozbawionej ambicji politycznych, ale też świadomej ograniczeń. Narracja, symbolika i inicjatywy prezydenckie będą kluczem do zbudowania roli Karola Nawrockiego w systemie władzy.

  • Zaczął fatalnie”, “przejechał jak walec”. Fala komentarzy po orędziu

    Zaczął fatalnie”, “przejechał jak walec”. Fala komentarzy po orędziu

    Pierwsze orędzie Karola Nawrockiego w roli prezydenta wywołało ogromne poruszenie na polskiej scenie politycznej. Politycy komentowali jego przemówienie z wyjątkową intensywnością – od entuzjastycznych pochwał po miażdżącą krytykę. Emocje nie opadły długo po zakończeniu wystąpienia, a głosy z różnych stron sceny politycznej ukazują głębokie podziały w ocenie nowej głowy państwa.

    Opozycja ostro: “Orędzie szefa sztabu PiS, nie prezydenta”

    Jednym z najbardziej krytycznych głosów był poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński, który na platformie X ocenił orędzie krótko, ale dosadnie: – „Od pierwszego zdania Prezydent zaczął fatalnie”. Jego zdaniem wystąpienie Karola Nawrockiego nie miało nic wspólnego z rolą bezstronnego prezydenta, a raczej przypominało manifest polityczny PiS-u.

    Jeszcze ostrzej wypowiedział się Tomasz Trela z Nowej Lewicy, który w mediach społecznościowych stwierdził: – „Dzisiejsze wystąpienie Karola Nawrockiego to wystąpienie szefa sztabu PiS, nie prezydenta RP. Chce konfrontacji politycznej – będzie konfrontacja polityczna!”

    Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Premiera, również nie pozostawił suchej nitki na orędziu. – „Naprawianie ustroju po tym, jak PiS go zdemolował. Zobaczymy” – skwitował.

    Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL wyraził swoje zaskoczenie tonem przemówienia. – „Dziwi mnie miażdżąca krytyka 10 lat prezydentury Andrzeja Dudy i ośmiu lat rządów PiS. Tak rządzili, że – jak twierdzi prezydent – Polska stała się gospodarstwem pomocniczym? My na pewno takim nie jesteśmy – przewodzimy w wielu obszarach. Ktoś go ewidentnie wprowadził w błąd” – ocenił szef MON.

    PiS i prawica: “Mocne przemówienie, które wyznacza nowy kierunek”

    W zupełnie innym tonie wypowiadali się politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością. Poseł Kazimierz Smoliński nie krył entuzjazmu: – „Przemówienie prezydenta Nawrockiego wgniotło w ziemię Tuska z całą Koalicją 13 grudnia. Prezydent przejechał się po nich jak walec. Mocne przemówienie, w którym przypomniał, że w Polsce łamane jest prawo i potwierdził realizację swojego programu. Brawo!”

    Podobnie wypowiedziała się Agata Wojtyszek z PiS, która określiła moment zaprzysiężenia jako wzruszający. – „To owoc ciężkiej pracy, odwagi i wiary w Polskę silną, sprawiedliwą i suwerenną. To nowy rozdział, który daje nadzieję milionom Polaków” – stwierdziła.

    Zbigniew Ziobro pogratulował prezydentowi, zwracając uwagę na jego zdecydowane stanowisko w sprawie praworządności i porządku prawnego. – „Mocne wystąpienie prezydenta: suwerenność, rozwój, bezpieczeństwo i praworządność. Jest tylko jeden legalny Prokurator Krajowy, sędziowie nie stoją ponad prawem, a za łamanie prawa będą wyciągane konsekwencje” – zaznaczył były minister sprawiedliwości.

    Konfederacja: ostrożna nadzieja i przypomnienie obietnic

    Wśród przedstawicieli Konfederacji pojawiły się głosy pełne nadziei, ale również przypomnienia o zobowiązaniach, jakie Karol Nawrocki złożył w trakcie kampanii.

    Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zauważył, że nowy prezydent staje przed ogromną odpowiedzialnością. – „Urząd prezydenta wymaga nie tylko reprezentowania kraju na zewnątrz, ale także podejmowania decyzji, które wpływają na bezpieczeństwo, suwerenność i kierunek, w jakim Polska będzie zmierzać” – podkreślił, życząc prezydentowi “trafnych decyzji i siły w działaniu zgodnym z polską racją stanu”.

    Ewa Zajączkowska-Hernik, europosłanka Konfederacji, wyraziła duże oczekiwania wobec prezydentury Nawrockiego. – „Wierzę, że pan prezydent postawi na niezależność i będzie godnie reprezentował interesy milionów Polaków, a nie jednej partii. Przed Polską wielkie wyzwania – pakt migracyjny, Zielony Ład. Potrzebujemy silnego i suwerennego ośrodka władzy” – napisała. Przypomniała też, że Nawrocki jeszcze przed drugą turą wyborów odwiedził Sławomira Mentzena i podpisał tzw. deklarację toruńską. Zobowiązał się w niej m.in. do niepodnoszenia podatków, odmowy zgody na członkostwo Ukrainy w NATO i sprzeciwu wobec przekazywania kompetencji do Unii Europejskiej.

    Podział jak w soczewce

    Reakcje na orędzie Karola Nawrockiego ukazują ostry podział w polskim życiu publicznym. Jedni widzą w nowym prezydencie szansę na silne, suwerenne państwo i odnowę instytucji, inni – politycznego kontynuatora PiS, który od pierwszego dnia kadencji zamiast jednoczyć, pogłębia podziały. Niezależnie od oceny, jedno jest pewne – prezydentura Nawrockiego już od pierwszego dnia jest jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej w Polsce.

  • Zobaczył, ile wynosi pensja prezydenta Nawrockiego, i nie mógł tego przemilczeć. “To jakiś ponury żart” – grzmi w sieci

    Zobaczył, ile wynosi pensja prezydenta Nawrockiego, i nie mógł tego przemilczeć. “To jakiś ponury żart” – grzmi w sieci

    Karol Nawrocki oficjalnie prezydentem. Ile zarabia głowa państwa? Trwa burzliwa dyskusja

    W środę 6 sierpnia 2025 roku Karol Nawrocki został uroczyście zaprzysiężony na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W obecności Zgromadzenia Narodowego złożył przysięgę, obejmując najwyższy urząd w państwie na pięcioletnią kadencję. Zwycięzca tegorocznych wyborów, popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, pokonał w drugiej turze kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego.

    Choć ceremonia zaprzysiężenia przyciągnęła uwagę opinii publicznej, to niemal równie gorącym tematem stała się kwestia wynagrodzenia nowego prezydenta. W przestrzeni medialnej pojawiło się wiele głosów – zarówno popierających wysokość pensji głowy państwa, jak i zdecydowanie ją krytykujących.

    Jednym z pierwszych, którzy zabrali głos, był Marek Szkolnikowski – były szef TVP Sport. Na portalu X opublikował wpis, w którym wyraził swoje niezadowolenie z poziomu wynagrodzenia przysługującego prezydentowi.

    „Dziś głośno o zarobkach Prezydenta Polski. 30 tysięcy brutto dla przywódcy prawie czterdziestomilionowego kraju z ambicjami sięgającymi G20 to ponury żart. Niektórzy mediaworkerzy (nie dziennikarze) zarabiają dwa-trzy razy tyle” – napisał Szkolnikowski.

    Pod jego wpisem szybko rozgorzała dyskusja. Internauci byli mocno podzieleni. Część komentujących stwierdziła, że funkcja prezydenta powinna być wyrazem służby narodowi, a nie drogą do wysokich zarobków. “Politycy powinni nic nie zarabiać” – skwitował jeden z użytkowników. Inni podkreślali jednak, że najważniejsze stanowiska w państwie muszą być odpowiednio wynagradzane, aby przyciągać osoby kompetentne i niezależne finansowo.

    „Obiektywnie to jest zbyt mało. Ministrowie wraz z premierem też powinni zarabiać zdecydowanie więcej” – dodał inny komentujący, wskazując na niską konkurencyjność polskich wynagrodzeń w sektorze publicznym.

    Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez portal money.pl, miesięczne wynagrodzenie Karola Nawrockiego jako prezydenta RP wynosi obecnie nieco ponad 29 900 zł brutto. Po odliczeniu podatków i składek ZUS, jego pensja netto to około 21 000 zł. Na całość składają się:

    • Wynagrodzenie zasadnicze: 18 413,12 zł brutto
    • Dodatek funkcyjny: 7891,34 zł brutto
    • Dodatek za wysługę lat: 3682,62 zł brutto (przy maksymalnym naliczeniu)

    Choć kwota ta dla wielu obywateli może wydawać się wysoka, w kontekście odpowiedzialności i prestiżu urzędu prezydenckiego – niektórzy komentatorzy uznają ją wręcz za zaniżoną. Podnoszony jest także argument, że niskie wynagrodzenia mogą demotywować do podejmowania pracy w administracji publicznej osoby z doświadczeniem i wysokimi kwalifikacjami.

    Sam Karol Nawrocki podczas swojej przysięgi nie odniósł się do kwestii finansowych. W swojej mowie inauguracyjnej podkreślał natomiast znaczenie służby państwu i konstytucji.

    Obejmując z woli narodu urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności narodu, niepodległości i bezpieczeństwa państwa, a dobro ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg – powiedział, wypowiadając rotę przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym.

    Ceremonia zaprzysiężenia była szeroko relacjonowana przez media, a wiele osób śledziło to wydarzenie na żywo. Wydaje się, że temat zarobków prezydenta pozostanie jeszcze przez dłuższy czas przedmiotem publicznej debaty – szczególnie w kraju, gdzie zarobki przeciętnego obywatela często pozostają dalekie od wynagrodzeń najwyższych urzędników państwowych.

  • Ależ popis Lewandowskiego! Polak zachwycił kibiców Barcelony. “Jest legendą”

    Ależ popis Lewandowskiego! Polak zachwycił kibiców Barcelony. “Jest legendą”

    Robert Lewandowski – trzy lata w Barcelonie. Kibice: „Legenda. Najlepsza dziewiątka świata”

    5 sierpnia 2025 roku minęły dokładnie trzy lata od chwili, gdy Robert Lewandowski został oficjalnie zaprezentowany jako piłkarz FC Barcelony. Transfer z Bayernu Monachium był wtedy jednym z najgłośniejszych ruchów tamtego okienka transferowego, a Polak miał za sobą znakomitą karierę w Bundeslidze – 375 meczów, 344 gole i 73 asysty oraz triumf w Lidze Mistrzów w 2020 roku.

    Od tamtej pory Lewandowski wywarł ogromny wpływ na grę Barcelony. W barwach Dumy Katalonii rozegrał dotąd 147 spotkań, w których strzelił 101 bramek i zanotował 20 asyst. W ciągu trzech sezonów zdobył z klubem dwa tytuły mistrza Hiszpanii, jeden Puchar Króla i dwukrotnie sięgał po Superpuchar Hiszpanii. Raz został też królem strzelców La Liga. Jedynym trofeum, którego jeszcze nie udało mu się zdobyć z Barceloną, pozostaje Liga Mistrzów.

    Z okazji rocznicy transferu serwis The Touchline przypomniał w mediach społecznościowych jego imponujące statystyki. Post z 5 sierpnia błyskawicznie zyskał popularność – ma już ponad 160 tysięcy wyświetleń i dziesiątki komentarzy pełnych zachwytów.

    „Jak Madryt może porównywać Benzemę do tego gościa?”, „Co za kadencja w Barcelonie”, „Najlepszy napastnik tego pokolenia po Luisie Suárezie”, „Dla mnie to już legenda Barcelony”, „Jeden z najlepszych napastników XXI wieku”, „Legenda. Najlepsza ‘dziewiątka’ świata” – to tylko niektóre z opinii internautów, którzy nie szczędzą Lewandowskiemu pochwał.

    Przed Lewandowskim czwarty sezon w barwach Barcelony. Możliwe jednak, że jego rola w drużynie nieco się zmieni. O miejsce w składzie będzie rywalizować z Ferranem Torresem, a na pozycji numer „9” może być ustawiany także Marcus Rashford, który nominalnie jest skrzydłowym.

    Sezon ligowy FC Barcelona rozpocznie 16 sierpnia o godzinie 19:30, mierząc się na wyjeździe z Mallorcą – dziesiątą drużyną poprzednich rozgrywek. Zanim jednak do tego dojdzie, 10 sierpnia podopieczni Hansiego Flicka zagrają z włoskim Como w meczu o Puchar Gampera.

  • Karol Nawrocki chce nowej konstytucji. “Tego wymaga suweren”

    Karol Nawrocki chce nowej konstytucji. “Tego wymaga suweren”

    Karol Nawrocki zapowiada nową konstytucję do 2030 roku. “Suweren tego wymaga”

    Podczas swojego pierwszego orędzia przed Zgromadzeniem Narodowym nowo zaprzysiężony prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową konstytucją, która – według jego zamierzeń – miałaby być gotowa do przyjęcia w 2030 roku. Słowa te wywołały duże poruszenie zarówno wśród polityków, jak i opinii publicznej. – Tego wymaga suweren, żeby jeszcze raz przyjrzeć się ustawie zasadniczej – zaznaczył z mównicy sejmowej.

    “Polska nie jest dziś na drodze praworządności”

    W swoim wystąpieniu Nawrocki znaczną część poświęcił kwestii praworządności i wymiarowi sprawiedliwości. Podkreślił, że obecna sytuacja w Polsce daleka jest od konstytucyjnego ideału. – Dziś Polska nie znajduje się na drodze praworządności – powiedział otwarcie. Dodał, że trudno mówić o państwie prawa w sytuacji, w której nie działa legalnie wybrany prokurator krajowy, a artykuł 7 konstytucji, mówiący o konieczności działania władz publicznych na podstawie i w granicach prawa, jest systematycznie naruszany.

    “Sędziowie nie są bogami”

    Prezydent odniósł się również do roli władzy sądowniczej, zwracając się bezpośrednio do ministra sprawiedliwości i środowiska sędziowskiego. – Sędziowie nie są bogami. Mają służyć Rzeczypospolitej Polskiej i jej obywatelom – podkreślił. Zaznaczył, że to Sejm i Senat, wybrane przez obywateli, uchwalają prawo, a prezydent, jako głowa państwa, musi je zatwierdzić. – Nie będę awansował ani nominował sędziów, którzy godzą w porządek konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej – zapowiedział. – Będę promował tych, którzy respektują konstytucję i obowiązujące ustawy – dodał.

    Rada przy Pałacu Prezydenckim i nowa ustawa zasadnicza

    Jednym z najważniejszych punktów orędzia była zapowiedź powołania przy Pałacu Prezydenckim specjalnej rady do spraw naprawy ustroju państwa. – Tak dalej być nie może. Polacy chcą naprawy ustroju państwowego – mówił Nawrocki. Poinformował, że do prac w radzie zaprosi przedstawicieli wszystkich środowisk politycznych.

    Choć wyraził uznanie dla autorów obowiązującej konstytucji z 1997 roku, której – jak podkreślił – nadal pozostaje strażnikiem, to zaznaczył, że po niemal trzech dekadach sytuacja społeczna i geopolityczna Polski uległa znaczącej zmianie. – W ciągu ostatnich 30 lat doświadczyliśmy wielu sporów konstytucyjnych. Ostatnio coraz częściej dochodziło do naruszeń konstytucji. Musimy rozpocząć debatę nad nową ustawą zasadniczą – mówił prezydent.

    Konstytucja 2030 – nowa jakość?

    Karol Nawrocki zadeklarował, że Pałac Prezydencki stanie się centrum prac konstytucyjnych. – To będzie miejsce działania rady konstytucyjnej oraz przestrzeń dla uczciwej debaty o przyszłości ustroju Polski – zapowiedział. Podkreślił również, że nowa konstytucja musi powstać w duchu konsensusu narodowego i odpowiadać na wyzwania XXI wieku.

    Tego wymaga suweren, żeby jeszcze raz przyjrzeć się ustawie zasadniczej – powtórzył na zakończenie swojej deklaracji, wyraźnie akcentując konieczność głębokich reform ustrojowych.

    Wystąpienie prezydenta spotkało się z natychmiastowymi reakcjami ze strony komentatorów i polityków – jedni mówią o potrzebie zmian, inni o ryzyku destabilizacji. Jedno jest pewne: hasło „Konstytucja 2030” już na początku kadencji Karola Nawrockiego staje się jednym z najważniejszych punktów politycznej debaty w Polsce.

  • Wszystko się potwierdza ws. Nawrockiego. I to dzięki komu

    Wszystko się potwierdza ws. Nawrockiego. I to dzięki komu

    Karol Nawrocki – prezydent z duszą pięściarza. Boks to jego pasja i styl życia

    Nowy prezydent Polski Karol Nawrocki, zaprzysiężony 6 sierpnia przed Zgromadzeniem Narodowym, to nie tylko polityk i historyk, ale również człowiek z głęboko zakorzenioną miłością do sportu – a zwłaszcza do boksu. To właśnie ta dyscyplina kształtowała jego charakter w młodości i do dziś odgrywa ważną rolę w jego życiu.

    Już na początku kampanii prezydenckiej często wspominano o pięściarskiej przeszłości Nawrockiego. Choć nie zrobił wielkiej kariery zawodowej w ringu, jego zaangażowanie i sukcesy z czasów młodości pozostawiły trwały ślad. Był mistrzem Wybrzeża i uważano go za niezwykle utalentowanego zawodnika. Niestety, trafił na trudny moment dla polskiego boksu – kluby upadały, system się rozpadał. Wówczas podjął decyzję, by postawić na edukację, co z czasem zaprowadziło go na ścieżkę działalności publicznej.

    Miłość do boksu jednak nie zniknęła. Jak zdradza jego wujek Waldemar, to właśnie on wprowadził Karola na salę treningową i zaszczepił w nim pasję do sportu. – Karol ma instynkt sportowca. Dla niego każda walka musi zakończyć się zwycięstwem – mówi w rozmowie z „Super Expressem”. – Taki też będzie jako prezydent – zdeterminowany, ambitny, konsekwentny.

    Wujek wspomina również, że Nawrocki nie potrafił całkowicie rozdzielić polityki od sportu. – Już gdy był zaangażowany w działalność publiczną, nadal myślał o boksie. Mówiłem mu, że nie da się tego połączyć. Ale Karol chciałby jednocześnie być prezydentem, pięściarzem i jeszcze kierować muzeum. Jest człowiekiem wielu pasji. Pisał książki, często nie wracał do domu, tylko pracował po nocach. Treningi jednak były dla niego zawsze ważne. Zdrowie i forma fizyczna to dla niego priorytety – dodaje.

    Co ciekawe, bliski współpracownik prezydenta również ma pięściarską przeszłość i regularnie trenuje razem z Nawrockim. W jego otoczeniu sport to nie dodatek, lecz integralna część stylu życia.

    Nie brakuje także głosów ze środowiska zawodowego boksu, które potwierdzają umiejętności Nawrockiego. Krystian Każyszka, promotor i szef Rocky Boxing Night, w wywiadzie dla Ringpolska.pl wspomina: – Karol przyjeżdżał do nas na salę. Trenował jak równy z równym. Sparował, był aktywny. Mam nawet nagrania, ale nie zamierzam ich publikować.

    Podobnego zdania jest Maciej Miszkiń, były kick-bokser, wicemistrz Europy i Polski, a także mistrz kraju w formule K-1. – Gdyby istniały mistrzostwa świata prezydentów w boksie, Karol zdobyłby złoto. Jest świetnym pięściarzem – oczywiście jak na prezydenta. I pewnie jedynym pięściarzem wśród prezydentów – ocenił.

    Osobiste relacje z Nawrockim ma także ksiądz dr hab. Jarosław Wąsowicz, który niedawno został Kapelanem Prezydenta RP. Obaj pochodzą z Gdańska, obaj są historykami, obaj także wywodzą się ze środowiska kibicowskiego Lechii Gdańsk. W młodości chodzili do „młyna” – sektora dla najwierniejszych kibiców. Ksiądz Wąsowicz przyznaje, że był kiedyś „kibolem”, a sam Nawrocki nie wypiera się młodzieńczych doświadczeń z tzw. „ustawek”, które wspomina jako formę „szlachetnej walki”.

    Te doświadczenia – zarówno sportowe, jak i kibicowskie – ukształtowały twardy charakter nowego prezydenta. Dla jego bliskich i dawnych towarzyszy nie ma wątpliwości: Karol Nawrocki to człowiek, który walczy do końca i nie boi się wyzwań.

    Tym bardziej zaskakuje fakt, że nie został on zaproszony na Tour de Pologne – prestiżowy wyścig kolarski, który w tym roku ma upamiętnić tysiąclecie koronacji Polski. Organizator wydarzenia, Czesław Lang, w przeszłości zaprosił nawet Lecha Wałęsę jako honorowego startera. Teraz jednak wybrał inaczej. – W polityce dzieją się dziwne rzeczy. My strzeżemy olimpijskich zasad – skomentował krótko Lang.

    Mimo to, wszystko wskazuje na to, że Karol Nawrocki nie przejmuje się tego typu gestami. Jego priorytetem pozostaje służba państwu – z determinacją, jaką zna z ringu. A boks? Będzie mu towarzyszyć nadal – w formie treningu, filozofii działania i codziennej dyscypliny.

  • Mistrz świata pojawił się na zaprzysiężeniu Nawrockiego. Nie krył zadowolenia

    Mistrz świata pojawił się na zaprzysiężeniu Nawrockiego. Nie krył zadowolenia

    Karol Nawrocki został prezydentem. Na zaprzysiężeniu nie zabrakło przedstawicieli świata boksu

    Od środy Karol Nawrocki pełni oficjalnie funkcję prezydenta Polski. Przed południem w Sejmie złożył uroczystą przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, a następnie wygłosił swoje pierwsze orędzie jako głowa państwa. Uroczystość cieszyła się dużym zainteresowaniem, a wśród zaproszonych gości znaleźli się także przedstawiciele świata sportu, zwłaszcza boksu – dyscypliny, z którą Nawrocki od lat jest blisko związany.

    Karol ma instynkt sportowca: gdy jest walka, musi być zwycięstwo — powiedział Waldemar Nawrocki, wuj nowego prezydenta, w rozmowie z “Super Expressem”.

    Bokserskie akcenty podczas zaprzysiężenia

    Wśród obecnych w Sejmie osób znaleźli się znani przedstawiciele polskiego boksu: Krzysztof Głowacki, dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej, oraz Wojciech Bartnik, brązowy medalista olimpijski z Barcelony w 1992 roku. Obydwaj nie kryli dumy z faktu, że zdeklarowany fan boksu objął najwyższy urząd w państwie. Do Warszawy przybyli również m.in. Krystian Każyszka, promotor i szef grupy Rocky Boxing Promotion, oraz Maciej Brzostek, właściciel Brzostek Top Team.

    Ich obecność nie była przypadkowa. Karol Nawrocki od dawna jest znany jako entuzjasta boksu. W sieci nie brakuje nagrań z jego treningów pięściarskich, a w 2020 roku planował nawet wystąpić w walce pokazowej z Mariuszem Wachem podczas charytatywnej gali. Niestety, wydarzenie zostało odwołane z powodu pandemii.

    Gdyby istniały mistrzostwa świata prezydentów w boksie, Karol zdobyłby złoty medal — mówił z przekąsem Maciej Miszkiń, były wicemistrz Europy i Polski w kick-boxingu. — Jest naprawdę świetnym pięściarzem jak na prezydenta. Myślę, że to jedyny prezydent wśród pięściarzy.

    „Zdejmuje garnitur i idzie na salę”

    Jak wspominają osoby z jego otoczenia, Nawrocki z pasją oddaje się treningom, gdy tylko pozwala mu na to czas. — Karol świetnie radzi sobie na sali treningowej. Kiedy tylko mógł, zdejmował garnitur i korzystał z każdej okazji, by potrenować. Widać, że kocha boks i że daje mu to ogromną radość — podkreślał Krystian Każyszka.

    O sportowym zacięciu prezydenta wspomniał również jego wujek, który nie ma wątpliwości co do tego, że cechy wyniesione z ringu będą widoczne w jego stylu sprawowania urzędu. — Karol to człowiek, który chce wszystkiego naraz. Gdy był już w polityce, wciąż myślał o boksie. Mówiłem mu, że nie da się rozdwoić. A on najchętniej byłby jednocześnie prezydentem, pięściarzem i kierownikiem muzeum. Ale jak się trenuje, to i zdrowie dopisuje — stwierdził Waldemar Nawrocki.

    Nowy prezydent już na starcie swojej kadencji pokazuje, że zamierza łączyć politykę z pasją i sportowym duchem walki. Pozostaje pytanie, czy te cechy pomogą mu także w prowadzeniu spraw państwowych.

  • Orędzie Karola Nawrockiego. “Wybaczałem i wybaczam”

    Orędzie Karola Nawrockiego. “Wybaczałem i wybaczam”

    Orędzie Karola Nawrockiego: “Wybaczyłem i wybaczam. Chcę być głosem narodu”

    W swoim inauguracyjnym orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym prezydent Karol Nawrocki nawiązał do trudnej kampanii wyborczej i zapowiedział daleko idące zmiany, w tym dążenie do nowelizacji konstytucji. – Jako chrześcijanin, z głębi serca wybaczam całą tę pogardę i wszystko, co wydarzyło się w czasie wyborów – mówił. W swoim przemówieniu zaznaczył, że chce być prezydentem wszystkich Polaków – zarówno zwolenników, jak i przeciwników.

    “Wybaczyłem i wybaczam”

    Karol Nawrocki rozpoczął swoje orędzie od powitania „narodu polskiego w granicach Rzeczypospolitej i poza nimi”. Zwrócił się nie tylko do tych, którzy oddali na niego głos, ale również do tych, którzy go nie popierali. – Wolny wybór wolnego narodu postawił mnie dziś przed państwem wbrew wyborczej propagandzie, kłamstwu, teatrowi politycznemu i pogardzie – mówił. – Wybaczałem i wybaczam. Jako chrześcijanin ze spokojem serca wybaczam całą tę pogardę i to, co działo się w czasie wyborów – dodał.

    Podkreślił, że 1 czerwca wyborcy wysłali wyraźny sygnał do klasy politycznej. – To głos mówiący, że dalej tak rządzić się nie da. Polki i Polacy oczekują, że politycy będą spełniać obietnice. Prezydent musi być głosem obywateli. Nikim więcej. Ja jako prezydent Polski takim głosem będę – zaznaczył.

    Nawrocki przypomniał, że jego kadencja opierać się będzie na “Planie 21”, czyli programie wyborczym, z którym startował.

    Wielkie inwestycje i Centralny Port Komunikacyjny

    Prezydent mówił również o potrzebie rozwoju gospodarczego i nowoczesnych inwestycji. Zapowiedział złożenie projektu ustawy, który przywróci tradycyjną koncepcję Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Potrzebujemy projektów przełomowych, które dadzą Polsce impuls rozwojowy na kolejne dekady – podkreślił. – Musimy szukać takiej drogi gospodarczej, która uczyni nas konkurencyjnymi wobec Zachodniej Europy – dodał.

    Nawrocki zaprosił premiera oraz rząd na posiedzenie Rady Gabinetowej, gdzie chce omówić przyszłość kluczowych inwestycji i stan finansów publicznych.

    “Sędziowie nie są bogami”

    W dalszej części orędzia Nawrocki poruszył temat praworządności. – Dziś Polska nie znajduje się na ścieżce praworządności. Trudno za taką uznać sytuację, w której nie funkcjonuje legalnie wybrany prokurator krajowy – mówił. Zwrócił się też bezpośrednio do ministra sprawiedliwości oraz środowiska sędziowskiego. – Sędziowie są od tego, by orzekać w imieniu Rzeczypospolitej. Nie są bogami. Mają służyć obywatelom i państwu – stwierdził. Zadeklarował również, że nie będzie awansował ani powoływał sędziów, którzy naruszają porządek konstytucyjny.

    Konstytucja 2030

    Jednym z najważniejszych punktów orędzia była zapowiedź powołania rady ds. naprawy ustroju państwa przy Pałacu Prezydenckim. Jej zadaniem będzie praca nad nowelizacją konstytucji. Nawrocki przekazał, że nowa ustawa zasadnicza powinna zostać uchwalona do roku 2030. – Pałac Prezydencki stanie się miejscem nie tylko prac Rady Konstytucyjnej, ale i przestrzenią do uczciwej, otwartej debaty o tym, jak powinna wyglądać konstytucja przyszłości – zapowiedział.


    Karol Nawrocki w swoim przemówieniu starał się zaprezentować jako polityk otwarty, jednoczący i patrzący w przyszłość. Zapowiedzi dotyczące wielkich inwestycji, odbudowy zaufania do instytucji państwowych i konstytucyjnych reform mają wyznaczać kierunek jego prezydentury.