Category: Uncategorized

  • Grbić podał skład na mistrzostwa świata. To już pewne, zabraknie gwiazdy

    Grbić podał skład na mistrzostwa świata. To już pewne, zabraknie gwiazdy

    W Polsce wciąż trwa euforia po triumfie reprezentacji siatkarzy w Lidze Narodów. Podopieczni Nikoli Grbicia mogą obecnie cieszyć się krótką przerwą, ale już wkrótce rozpoczną przygotowania do znacznie poważniejszego wyzwania – mistrzostw świata, które odbędą się na Filipinach. W drugim tygodniu sierpnia selekcjoner musiał ogłosić szeroki skład reprezentacji i niestety zabrakło w nim jednego z kluczowych graczy.

    Do kadry nie został powołany Aleksander Śliwka. Przyjmujący od kilku tygodni zmaga się z kontuzją, której nabawił się podczas jednego z treningów tuż przed finałowym turniejem Ligi Narodów w Gdańsku. Już wtedy było wiadomo, że uraz jest poważny. Śliwka natychmiast opuścił zgrupowanie, a zmagania w Chinach śledził sprzed telewizora.

    – Myślę, że Olek, niestety, patrząc na to, w jakim jest obecnie stanie, będzie miał trudności z powrotem na boisko jeszcze w tym sezonie. Na jego pozycji mamy jednak pięciu innych zawodników – komentował Nikola Grbić. Z kolei prezes PZPS, Sebastian Świderski, na antenie Polsatu dodał: – Nie powinienem tego mówić, bo nie jestem upoważniony, ale najprawdopodobniej nie zobaczymy Olka Śliwki na mistrzostwach świata. Doznał poważnej kontuzji. Na tym chciałbym zakończyć temat.

    Brak Śliwki to ogromna strata, jednak kibiców może pocieszyć fakt, że do szerokiej kadry wraca Bartosz Kurek. Nikola Grbić ogłosił nazwiska 25 zawodników, którzy mają szansę reprezentować Polskę na tegorocznym mundialu. Lista została opublikowana 7 sierpnia po południu i potwierdziła wcześniejsze doniesienia o absencji Śliwki. Selekcjoner będzie miał jednak duży wybór przyjmujących: Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Bartosz Bednorz, Kamil Semeniuk, Artur Szapluk oraz Michał Gierżot.

    Warto dodać, że Śliwka pojawił się ostatnio na zajęciach treningowych PSG Stali Nysa, jednak jego występ w mistrzostwach świata 2025 jest wykluczony.

    Szeroki skład reprezentacji Polski na mistrzostwa świata 2025 na Filipinach:

    Atakujący:
    Bartosz Kurek, Kewin Sasak, Bartłomiej Bołądź, Aleksiej Nasewicz, Bartosz Gomułka

    Rozgrywający:
    Marcin Komenda, Jan Firlej, Łukasz Kozub, Kajetan Kubicki

    Przyjmujący:
    Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Bartosz Bednorz, Kamil Semeniuk, Artur Szapluk, Michał Gierżot

    Środkowi:
    Norbert Huber, Jakub Kochanowski, Szymon Jakubiszak, Jakub Nowak, Seweryn Lipiński, Mateusz Poręba

    Libero:
    Jakub Popiwczak, Maksymilian Granieczny, Kuba Hawryluk, Mateusz Czunkiewicz

    Reprezentacja Polski znów stanie do walki o najwyższe cele, tym razem bez jednego ze swoich liderów. Mimo wszystko kadra Nikoli Grbicia wciąż wygląda bardzo silnie i będzie zaliczana do grona głównych faworytów turnieju.

  • Oto co Wiktorowski zrobił z Osaką. Legenda nie ma wątpliwości

    Oto co Wiktorowski zrobił z Osaką. Legenda nie ma wątpliwości

    Naomi Osaka z pewnością nie żałuje decyzji o rozpoczęciu współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. Japońska tenisistka imponuje formą na kortach w Montrealu i już w piątek stanie przed szansą zdobycia swojego pierwszego tytułu WTA od 2021 roku. Zdaniem legendarnego trenera Ricka Macciego, to właśnie dzięki polskiemu szkoleniowcowi w grze Osaki zaszła kluczowa zmiana.

    Tomasz Wiktorowski konsekwentnie buduje swoje znakomite trenerskie CV. Po latach sukcesów z Agnieszką Radwańską oraz prowadzeniu Igi Świątek do szczytu światowego tenisa, pod koniec lipca dołączył do sztabu kolejnej wielkoszlemowej mistrzyni – Naomi Osaki. Japonka, która niegdyś była numerem jeden światowego rankingu, po przerwie macierzyńskiej w 2023 roku długo nie mogła odzyskać dawnej formy.

    Nowa twarz Naomi Osaki. Co zmienił Wiktorowski?

    Jeszcze niedawno niewielu wierzyło, że Osaka odzyska wysoką dyspozycję. Po przegranej w trzeciej rundzie Wimbledonu wyraźnie nie mogła się pozbierać. – Nie mam nic dobrego do powiedzenia o sobie – przyznała wówczas szczerze. Później wystąpiła w turnieju w Waszyngtonie, gdzie również nie zachwyciła – odpadła po jednym zwycięstwie. Po tamtym turnieju zakończyła współpracę z Patrickiem Mouratoglou – uznanym trenerem, który prowadził do sukcesów m.in. Serenę Williams.

    Wiktorowski dołączył do sztabu Osaki tuż przed rozpoczęciem turnieju WTA 1000 w Montrealu i jak podkreślają eksperci, efekty jego pracy widać było niemal natychmiast. Głos na temat współpracy tej dwójki zabrał w mediach społecznościowych Rick Macci – legendarny amerykański trener, który dziś regularnie dzieli się swoimi spostrzeżeniami jako ekspert.

    – Zapytano mnie, co zmieniło się najbardziej w grze Naomi od momentu rozpoczęcia współpracy z Wiktorowskim. Patrząc z dystansu, pierwszą rzeczą, którą dostrzegam, są jej stopy. Osaka trzyma piłkę w korcie znacznie dłużej, lepiej porusza się po korcie i pozostaje aktywna w dłuższych wymianach. To automatycznie daje jej więcej swobody i pewności siebie w grze – ocenił 71-letni Macci.

    W kolejnym wpisie Amerykanin odniósł się również do wcześniejszej wypowiedzi Patricka Mouratoglou, który sugerował, że Osaka nie rywalizuje z odpowiednim zaangażowaniem. – Kiedyś powiedziałem to każdemu trenerowi, który ze mną pracował. To twoim zadaniem jest znaleźć te przyciski, które sprawią, że zawodnik zacznie grać tak, jakby jutra miało nie być – skwitował Macci.

    Naomi Osaka w finale turnieju w Montrealu zmierzy się z rewelacją zawodów – Kanadyjką Victorią Mboko. Spotkanie zaplanowano na noc z czwartku na piątek.

  • Reprezentacja Polski kapitalnie rozpoczęła mistrzostwa świata! Deklasacja

    Reprezentacja Polski kapitalnie rozpoczęła mistrzostwa świata! Deklasacja

    Polki rozpoczęły MŚ U21 z przytupem! Pewna wygrana na otwarcie

    Tak właśnie powinno się zaczynać walkę o najwyższe cele na światowym czempionacie! Reprezentacja Polski do lat 21 fantastycznie rozpoczęła mistrzostwa świata w siatkówce, które odbywają się w Indonezji. Podopieczne trenera Miłosza Majki nie dały najmniejszych szans Egipcjankom i odniosły przekonujące zwycięstwo 3:0 (25:15, 25:16, 25:23), zgarniając komplet trzech punktów.

    To niezwykle intensywne lato dla kibiców młodzieżowej siatkówki. W lipcu Polki zdobyły złote medale mistrzostw Europy U16, a w sierpniu nasi siatkarze do lat 16 zajęli czwarte miejsce w Europie, natomiast kadra U19 wywalczyła srebro na mistrzostwach świata. Teraz do gry wkroczyły juniorki U21, które chcą pójść w ślady młodszych koleżanek i dorzucić kolejny sukces do tej imponującej serii.

    Czas na lepszy wynik niż dwa lata temu

    Dla wielu zawodniczek to drugi w karierze udział w mistrzostwach świata, ale i sam turniej ma za sobą dopiero drugą edycję w nowym formacie wiekowym – od 2022 roku są to zawody do lat 21, wcześniej rywalizowały zawodniczki do lat 20. Dwa lata temu, w Meksyku, Biało-Czerwone zakończyły zmagania na 11. miejscu, wygrywając mecz o tę lokatę z Kubą. Wówczas nie udało się wyjść z grupy, a rywalki były bardzo wymagające – m.in. Serbia oraz późniejsze mistrzynie świata – Chiny.

    Tym razem zmieniono system – grupy liczą po sześć zespołów, a do fazy pucharowej awansują aż cztery drużyny z każdej z nich. Polki trafiły do grupy C, gdzie zmierzą się kolejno z Egiptem, Turcją, Włochami, Czechami i Algierią. Na początek przyszedł mecz z Egiptem – i trzeba przyznać, że lepszego otwarcia trudno było sobie wymarzyć.

    Polki nie zawiodły w roli faworytek

    Spotkanie z Egiptem było typowym meczem „do wygrania”. Jeśli celem jest wyjście z grupy z jak najlepszej pozycji, takie mecze trzeba wygrywać i to najlepiej bez straty seta. Polki zrealizowały plan w stu procentach.

    Pierwszy set to pokaz dominacji – świetna gra blokiem oraz skuteczna obrona praktycznie uniemożliwiły Egipcjankom rozwinięcie skrzydeł w ataku. Efekt? Gładkie 25:15. W drugim secie emocji było więcej, ale tylko do pewnego momentu. Od stanu 16:14 Biało-Czerwone wygrały dziewięć z jedenastu kolejnych akcji, kończąc partię wynikiem 25:16.

    Najwięcej emocji przyniósł trzeci set. Egipcjanki, nie mając nic do stracenia, postawiły wszystko na jedną kartę i odważnie zagrały zagrywką. Polki miały chwilowe problemy w przyjęciu, ale zachowały zimną krew w końcówce i dowiozły zwycięstwo do końca – 25:23. Całe spotkanie zakończyło się zasłużonym triumfem 3:0.

    Najwięcej punktów dla Polski zdobyła Aleksandra Adamczyk – 19.

    Po pierwszym dniu rywalizacji w grupie C Polki zrównały się punktami z Turcją i Włochami, które również wygrały swoje mecze po 3:0 – odpowiednio z Algierią i Czechami. Kolejne wyzwanie przed Biało-Czerwonymi już w piątek 8 sierpnia o 9:00 czasu polskiego – rywalkami będą Turczynki.

  • Tusk stanowczo odpowiada Nawrockiemu. “Zobaczy, kto rządzi”

    Tusk stanowczo odpowiada Nawrockiemu. “Zobaczy, kto rządzi”

    Tusk stanowczo o relacjach z prezydentem Nawrockim: “Zobaczy, kto naprawdę rządzi”

    Podczas czwartkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk odniósł się do ostatnich wypowiedzi i zapowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego. Pytany przez dziennikarkę, jak zamierza reagować na ewentualne próby ingerencji prezydenta w kompetencje rządu, Tusk nie pozostawił złudzeń co do swojego stanowiska.

    — Mamy wiele do zrobienia. Każdy, kto chce pomóc – bez względu na poglądy polityczne czy pełnioną funkcję – będzie mile widziany. Mówię to zupełnie poważnie — zapewnił premier. — Współpracowałem z wieloma prezydentami od początku III RP. Jako premier miałem do czynienia z trzema głowami państwa, teraz to czwarty prezydent. Zawsze ta współpraca była wymagająca, czasem trudna, ale jakoś dawaliśmy sobie radę. I jeśli nowy prezydent rzeczywiście chce współpracować, przyjmę jego gotowość z otwartymi ramionami.

    Jednocześnie premier stanowczo zaznaczył, że nie pozwoli na przekraczanie kompetencji i próby destabilizowania rządowych działań. — Wszędzie tam, gdzie prezydent będzie chciał przeszkadzać, zobaczy, na czym polega reguła konstytucyjna, czyli kto rządzi w kraju — powiedział Tusk. — Będę w tej sprawie konsekwentny, a jeśli zajdzie taka potrzeba – również bezwzględny — dodał.

    Komentarz premiera do orędzia prezydenta

    Donald Tusk odniósł się również do orędzia wygłoszonego przez Karola Nawrockiego tuż po objęciu urzędu. — W wystąpieniu prezydent Nawrocki mówił dość otwarcie o konfrontacji z rządem. Jesteśmy na to przygotowani, choć wolałbym, aby to jego mniej agresywne słowa o współpracy miały realne przełożenie — skomentował premier.

    Szef rządu zwrócił uwagę, że w przemówieniu nowej głowy państwa wyraźnie widać było aspiracje do kompetencji, które w polskim systemie politycznym należą do premiera i Rady Ministrów. — Prezydent często odwoływał się do konstytucji, która jednak mówi jasno, gdzie leżą konkretne uprawnienia. Mam nadzieję, choć nie jestem tego pewien, że jego czasem butny i konfrontacyjny ton nie przerodzi się w realne działania — zaznaczył Tusk.

    Na zakończenie premier podkreślił, że w razie potrzeby rząd będzie zdecydowanie bronić konstytucji i ustrojowego porządku: — Jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy twardo stać na straży konstytucji i obowiązujących reguł w państwie.

  • Szokujące słowa Kaczyńskiego w Sejmie. Będzie kara. “Stwarza atmosferę zastraszania”

    Szokujące słowa Kaczyńskiego w Sejmie. Będzie kara. “Stwarza atmosferę zastraszania”

    Jarosław Kaczyński stanie przed komisją etyki? Chodzi o jego słowa pod adresem dziennikarza

    Jarosław Kaczyński może wkrótce odpowiedzieć za swoje zachowanie wobec dziennikarza TVN24 Radomira Wita. W środę 6 sierpnia europoseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza złożył formalny wniosek do sejmowej komisji etyki o ukaranie prezesa PiS. Wszystko z powodu obraźliwych słów, jakich Kaczyński użył w kierunku dziennikarza – nazwał go „chamem”.

    — Tego typu wypowiedź jest skrajnie nieakceptowalna w przestrzeni publicznej, a tym bardziej nie przystoi parlamentarzyście — zaznaczył Brejza. — Obraźliwe określenie wobec dziennikarza wykonującego swoje obowiązki służbowe narusza nie tylko zasady Etyki Poselskiej, ale też konstytucyjną zasadę wolności słowa i wolnej prasy.

    “Tworzy atmosferę zastraszania”

    Brejza przekonuje, że w zachowaniu Kaczyńskiego doszło do „rażącego naruszenia” zasad godnego reprezentowania Sejmu RP, poszanowania godności innych oraz odpowiedzialności za słowo w debacie publicznej. Eurodeputowany podkreśla, że to nie pierwszy raz, kiedy prezes PiS w ten sposób odnosi się do dziennikarzy czy polityków. — Jarosław Kaczyński tworzy atmosferę zastraszania — ocenił poseł KO.

    Radomir Wit komentuje sytuację

    Dziennikarz TVN24, który padł ofiarą zniewagi, odniósł się do całej sprawy w czwartek 7 sierpnia. — Nigdy nie pozwoliłem sobie na tego rodzaju komentarze, nawet jeśli ktoś używał w debacie określeń takich jak „chamska hołota”, „element animalny” czy „zdradzieckie mordy” — powiedział Radomir Wit. — Uważam, że debata publiczna powinna wyglądać zupełnie inaczej, zwłaszcza gdy ktoś chce uchodzić za arbitra dobrego wychowania.

    Lichocka komentuje, Wit odpowiada

    Do sytuacji doszło w środę, po uroczystości zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński i Joanna Lichocka, przemieszczali się sejmowym korytarzem w obecności dziennikarzy. W pewnym momencie Radomir Wit zadał Kaczyńskiemu pytanie o deklaracje prezydenta Nawrockiego dotyczące przywracania praworządności. W odpowiedzi rozległy się śmiechy, a prezes PiS rozpoczął swoją wypowiedź. W tym czasie Joanna Lichocka zaczęła komentować zachowanie dziennikarza.

    — Pani Lichocka miała całą gamę uwag — najdelikatniej mówiąc — na temat mojej pracy i rzekomych zleceń czy wpływów — relacjonował Wit. Przypomniał też incydent z 2020 roku, kiedy to Lichocka pokazała opozycji środkowy palec, tłumacząc później, że „drapała się pod okiem”. Dziennikarz dodał: — To ta sama pani, która chętnie mówi o cudzych finansach, a sama ma majątek wart kilka milionów złotych, co widać w jej oświadczeniach majątkowych. Kiedyś jako dziennikarka mediów publicznych zarabiała tak dużo, że wywoływało to zdumienie.

    Kaczyński przerywa i obraża

    Wówczas do rozmowy wtrącił się Jarosław Kaczyński, który upomniał Wita, by „inaczej zachowywał się wobec kobiet”, po czym bez ogródek nazwał dziennikarza „chamem”.

    Więcej informacji o zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego można znaleźć w artykule: „Karol Nawrocki chce nowej konstytucji. ‘Tego wymaga suweren’”.

  • To była piłka meczowa dla Rybakiny! 18-latka sprawiła największą sensację

    To była piłka meczowa dla Rybakiny! 18-latka sprawiła największą sensację

    Wielka sensacja w Montrealu! 18-letnia Victoria Mboko w finale turnieju WTA 1000 po niesamowitym boju z Rybakiną

    Faworytki? W tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Montrealu to one mają największy problem, a nazywa się on… Victoria Mboko! Zaledwie 18-letnia Kanadyjka sprawiła gigantyczną niespodziankę i ku uciesze miejscowej publiczności zameldowała się w swoim pierwszym finale imprezy tej rangi. W półfinale pokonała Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6(4) w niesamowitym stylu, odwracając losy meczu po fatalnym początku.

    Turniej pełen niespodzianek. Mboko najjaśniejszą z nich

    Już sam skład półfinałów mówił wiele o tym, jak niespodziewany przebieg miał tegoroczny Montreal: Clara Tauson mierzyła się z wracającą do formy Naomi Osaką, a Mboko stawała naprzeciw jednej z faworytek – Jeleny Rybakiny. To właśnie młodziutka Kanadyjka była największą rewelacją – wcześniej w drodze do półfinału pokonała m.in. Coco Gauff, a jedynego seta straciła w meczu z Marie Bouzkovą. Grając przed własną publicznością, pisała sportowy scenariusz niczym z filmu.

    Początek zwiastował katastrofę

    Spotkanie z Rybakiną zaczęło się jednak dla niej koszmarnie. Kazaszka od samego początku prezentowała się jak maszyna – bezlitosna i zdyscyplinowana. W pierwszym secie Mboko była wyraźnie stremowana, a jej drugi serwis praktycznie nie istniał – wygrała po nim zaledwie jeden punkt. Przegrała wszystkie trzy swoje gemy serwisowe i tylko jedno przełamanie uchroniło ją przed “rowerkiem” (0:6). Po takim otwarciu wydawało się, że jej przygoda właśnie dobiega końca.

    Drugi set – narodziny bohaterki

    Mboko jednak nie zamierzała się poddawać. Drugi set przyniósł metamorfozę – dziewczyna zaczęła grać odważniej, pewniej i przełamała rywalkę już przy pierwszej okazji. Choć wciąż dawało się zauważyć tremę – szczególnie przy stanie 5:3, gdy serwowała na seta i popełniła sporo błędów – ostatecznie opanowała sytuację. Rybakina wyrównała na 5:5, ale w kolejnym gemie sama popełniła kosztowne pomyłki, co dało Mboko prowadzenie 7:5 i remis w całym meczu.

    Trzeci set? Prawdziwy rollercoaster

    Decydujący set był emocjonalnym rollercoasterem. Rybakina miała wszystko, by zakończyć ten mecz – najpierw przy stanie 5:4 serwowała na zwycięstwo i miała piłkę meczową. Nie wykorzystała jej. Zamiast zamknąć spotkanie, pozwoliła Mboko na przełamanie. Chwilę później znów odzyskała przewagę i ponownie serwowała na zakończenie meczu – tym razem przegrała do zera. Kanadyjka odrobiła straty z zimną krwią.

    O losach awansu do finału zadecydował tie-break. Tam obie zawodniczki długo szły łeb w łeb, ale przy stanie 4:4 to Mboko pokazała niesamowitą dojrzałość – wygrała trzy kolejne punkty, a po błędzie Rybakiny wpakowała się w ramiona historii.

    Pierwszy tak wielki finał. A rywalka? Naomi Osaka!

    Dla Mboko to największy sukces w karierze – dotąd grała jedynie w finale turnieju WTA 125 w Parmie, gdzie przegrała z Mayar Sherif. Teraz, przy aplauzie rodaków, zagra w decydującym meczu turnieju WTA 1000. Jej rywalką w finale będzie Naomi Osaka, która w półfinale okazała się lepsza od Clary Tauson – pogromczyni Igi Świątek – wygrywając 6:2, 7:6(7).

    Czy Victoria Mboko postawi kropkę nad „i” i sięgnie po pierwsze wielkie trofeum? Jedno jest pewne – o tej historii będzie głośno przez długi czas.

    https://x.com/WTA/status/1953259709827338473?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1953259709827338473%7Ctwgr%5E3c185687bda4ec6d7840660c1b64254f06325761%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732160324to-byla-pilka-meczowa-dla-rybakiny-18-latka-sprawila-najwieksza.html

  • Joanna Krupa przerwała milczenie. Szok, dlaczego rozstała się z mężem

    Joanna Krupa przerwała milczenie. Szok, dlaczego rozstała się z mężem

    Joanna Krupa szczerze o rozwodzie z Douglasem Nunesem. „Pojawiła się nienawiść”

    Joanna Krupa postanowiła wrócić wspomnieniami do trudnych chwil związanych z zakończeniem swojego drugiego małżeństwa. Po raz pierwszy opowiedziała publicznie, dlaczego rozstała się z Douglasem Nunesem – ojcem jej pięcioletniej córki Ashy. W rozmowie z portalem “Świat Gwiazd” zdradziła, że to nie była łatwa decyzja, ale konieczna.

    Modelka i jurorka „Top Model” niechętnie mówi o swoim życiu prywatnym, a tym bardziej o rozstaniach. Teraz jednak postanowiła podzielić się bolesnymi doświadczeniami. Jak przyznała, jednym z najtrudniejszych aspektów po rozwodzie było ograniczenie kontaktu z córką. Ale to nie wszystko – prawdziwym powodem rozpadu związku była narastająca niezgodność i coraz silniejsze emocje, z czasem przeradzające się w nienawiść.

    – Każde rozstanie jest trudne, bo przecież kiedyś się kochaliśmy. Najgorsze było to, że między nami pojawiła się nienawiść. W mediach ludzie często źle o sobie mówią po rozwodzie, zapominając, że kiedyś łączyło ich uczucie. My po prostu nie potrafiliśmy się dogadać. Byliśmy zbyt różni, chyba od początku nie byliśmy sobie pisani – wyznała Joanna.

    Krupa dodała, że jej niezależność oraz charakter mogą też miały wpływ na losy tej relacji. – Może gdybym nie pracowała w tej branży, może gdybym była mniej niezależna od początku… Może gdybym była bardziej otwarta i pokazała swoje słabości, to coś by się zmieniło – zastanawiała się.

    Jak rozwód wpłynął na córkę? Krupa mówi wprost

    Modelka nie ukrywa, że rozstanie z mężem było bolesne nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla ich córki. – Asha bardzo to przeżyła. Dla mnie zawsze najważniejsze było jej dobro, ale nie mogłam tkwić w relacji, która przestała działać – powiedziała Joanna.

    Jak zdradziła, wraz z byłym mężem starali się jak najlepiej wytłumaczyć córce nową sytuację. – Myślę, że nie do końca rozumiała, była jeszcze za mała. Douglas próbował jej wyjaśnić, że choć rodzice już się nie kochają, to ona wciąż jest dla nas najważniejsza, że będzie miała dwa domy, dwa miejsca, gdzie jest kochana – powiedziała.

    Dziś Asha lepiej odnajduje się w tej rzeczywistości. – Już tak często nie pyta. Wie, że może z nami rozmawiać o wszystkim, a my ją słuchamy i szanujemy jej zdanie – podsumowała Krupa.

  • Zwrot w drugim secie! Oto co zrobiła pogromczyni Świątek w meczu z Osaką

    Zwrot w drugim secie! Oto co zrobiła pogromczyni Świątek w meczu z Osaką

    Osaka w finale turnieju WTA 1000 w Montrealu. Wiktorowski zbiera pochwały

    Naomi Osaka awansowała do finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Montrealu po emocjonującym półfinale z Clarą Tauson – tenisistką, która wcześniej wyeliminowała Igę Świątek. Spotkanie miało niezwykle wyrównany przebieg, a losy drugiego seta rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. Ostatecznie to Osaka mogła cieszyć się ze zwycięstwa, a współpraca z Tomaszem Wiktorowskim – byłym trenerem Igi Świątek – już teraz zbiera bardzo pozytywne recenzje.

    Media chwalą polskiego szkoleniowca, podkreślając, że Wiktorowski “specjalizuje się w upraszczaniu gry”, co znakomicie widać było w grze Japonki w Montrealu. Choć ich oficjalna współpraca ma rozpocząć się od turnieju w Cincinnati (start 7 sierpnia), już teraz widać pierwsze efekty wspólnej pracy. Wiktorowski przyleciał do Kanady, by z bliska obserwować występy Osaki, a jak podkreśla Dominik Senkowski ze Sport.pl, “jeśli ktoś ma pomóc Osace wrócić na szczyt, to właśnie on jest idealnym kandydatem”.

    Zacięty półfinał, pewny pierwszy set i dramatyczny tie-break

    Pierwszy set półfinałowego starcia był bardziej jednostronny, choć początkowo obie zawodniczki dobrze utrzymywały serwis. Tauson miała dwie okazje na przełamanie przy stanie 40:15 w piątym gemie, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Chwilę później Osaka przełamała Dunkę i pewnie zmierzała do zwycięstwa w secie, który zakończyła wynikiem 6:2 po zaledwie 34 minutach.

    Drugi set to już zupełnie inna historia. Początkowo serwujące zawodniczki wygrywały swoje gemy, ale później zaczęły się przełamania. Osaka prowadziła 4:2, obroniła pięć break pointów, ale za szóstym razem Tauson doprowadziła do wyrównania. Emocjonujący tie-break rozstrzygnął się dopiero przy wyniku 9:7 na korzyść Japonki, która wcześniej obroniła dwie piłki setowe.

    Finałowy pojedynek z reprezentantką gospodarzy

    W finale Naomi Osaka zmierzy się z rewelacyjną Kanadyjką Victorią Mboko, która po trzech setach pokonała rozstawioną Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6. Dla Osaki to pierwszy finał od stycznia tego roku, kiedy to w Auckland musiała skreczować przeciwko… Clarze Tauson. Co więcej, będzie to dla niej pierwszy finał rangi WTA 1000 od trzech lat – ostatni raz grała o tytuł tej rangi w Miami, gdzie przegrała z Igą Świątek.

    “The Athletic” zauważa, że choć obecność Wiktorowskiego w sztabie Osaki miała być jedynie okresem próbnym, efekty współpracy są już widoczne. “Osaka grała prosty, skuteczny tenis przez cały tydzień w Montrealu. Teraz jest w finale dużego turnieju – tam, gdzie zawsze chciała być” – podsumowano.

    Finałowe starcie Naomi Osaki z Victorią Mboko odbędzie się w nocy z czwartku na piątek, o północy czasu polskiego.

  • Nawrocki zaprzysiężony, a tu takie wieści ws. Dudy. Mocny cios na koniec, i to od kogo

    Nawrocki zaprzysiężony, a tu takie wieści ws. Dudy. Mocny cios na koniec, i to od kogo

    Krótko przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uwaga opinii publicznej skupiła się na jego poprzedniku, Andrzeju Dudzie. Na godzinę przed rozpoczęciem Zgromadzenia Narodowego, na profilu w mediach społecznościowych byłego żużlowca i medalisty mistrzostw Polski pojawił się gorzki komentarz opatrzony wymowną grafiką. Wpis ten podsumowywał jedną z ostatnich i kontrowersyjnych decyzji kończącego kadencję prezydenta, która okazała się mocnym uderzeniem na zakończenie jego urzędowania.

    6 sierpnia, podczas uroczystości w Sejmie i w obecności zaproszonych gości, Karol Nawrocki złożył przysięgę i tym samym oficjalnie rozpoczął pięcioletnią kadencję jako prezydent. Następnie wygłosił orędzie z sejmowej mównicy. — Te wybory z 1 czerwca były silnym głosem suwerena skierowanym do całej klasy politycznej. To wyraźny sygnał, że nie da się dalej tak rządzić i że Polska nie powinna wyglądać tak, jak wygląda dziś. To głos Polek i Polaków, że chcą, aby politycy realizowali obietnice składane w kampanii wyborczej — mówił.

    — Szanowni państwo, stoję przed wami świadomy ogromu zadania i wielkiej odpowiedzialności, jaka przede mną stoi. Mam również świadomość głębokich podziałów, które dzielą polskie życie polityczne i społeczne. Deklaruję jasno: moje decyzje nie będą podyktowane tymi podziałami, ale będą podejmowane wbrew nim — dodał.

    Karol Nawrocki od lat związany jest ze sportem — w młodości trenował boks, a podczas kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślał znaczenie aktywności fizycznej w swoim życiu. Nic więc dziwnego, że w dniu jego zaprzysiężenia w Sejmie pojawili się przedstawiciele środowiska sportowego, w tym m.in. dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej Krzysztof Głowacki oraz brązowy medalista olimpijski Wojciech Bartnik.

    Tymczasem Andrzej Duda, choć zakończył już swoją prezydenturę, wciąż budzi emocje. Wszystko za sprawą jednej z jego ostatnich decyzji — skierowania do Trybunału Konstytucyjnego ustawy, która miała umożliwić dzieciom i młodzieży od 13. roku życia dostęp do pomocy psychologicznej bez zgody rodziców.

    Decyzja ta spotkała się z ostrą krytyką, m.in. ze strony Roberta Wardzały — byłego żużlowca, medalisty mistrzostw Polski (srebro w 1994 roku, złoto w 2004 i 2005), a obecnie posła Koalicji Obywatelskiej. — Nie na taki koniec prezydentury czekaliśmy. Zablokowanie pomocy psychologicznej dzieciom na pożegnanie obu kadencji — skomentował na platformie społecznościowej.

    Wardzała udostępnił również wpis Rzeczniczki Praw Dziecka, Moniki Horny-Cieślak. Jak podkreśliła, nad ustawą, którą prezydent odesłał do TK, pracowała przez cztery lata wraz z młodymi ludźmi. Projekt miał być — jak napisała — „szansą na życie”.

    — Dziś, wspólnie z blisko 40 organizacjami młodzieżowymi, z szacunkiem, ale też ze smutkiem przyjęliśmy decyzję Pana Prezydenta o niepodpisaniu ustawy i skierowaniu jej do TK. (…) Celem ustawy było umożliwienie młodym osobom zrobienia tego pierwszego, najważniejszego kroku — zwrócenia się po pomoc. Dzięki tym zapisom tysiące nastolatków mogłoby wiedzieć, że nie są sami w swoim cierpieniu. Ustawa dawała możliwość wysłania sygnału — często cichego — że w ich życiu dzieje się coś złego. Nadal wierzymy, że troska o zdrowie psychiczne dzieci powinna łączyć, a nie dzielić. Sprawy młodzieży to nasz priorytet. Nie odpuścimy — zakończyła Horney-Cieślak.

  • Nawrocki prezydentem. Oto co usłyszał od kibiców w Warszawie

    Nawrocki prezydentem. Oto co usłyszał od kibiców w Warszawie

    Karol Nawrocki prezydentem Polski. Na trasie przemarszu spotkała go niespodzianka od kibiców Lechii Gdańsk

    W środę 6 sierpnia Karol Nawrocki oficjalnie objął urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Uroczystości związane z jego zaprzysiężeniem przyciągnęły tłumy mieszkańców Warszawy oraz przyjezdnych z całego kraju. Wśród wiwatujących nie zabrakło też wiernych kibiców Lechii Gdańsk – klubu, z którym nowy prezydent od lat jest emocjonalnie związany. Ich głośna obecność nie przeszła bez echa, a sam Nawrocki nie krył radości z tego niecodziennego spotkania.

    Po oficjalnym zaprzysiężeniu przed Zgromadzeniem Narodowym, nowy prezydent udał się na mszę świętą do katedry św. Jana Chrzciciela. Następnie uczestniczył w ceremonii przejęcia zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi RP na placu Piłsudskiego, odwiedził Zamek Królewski, a później ruszył pieszo Krakowskim Przedmieściem w stronę Pałacu Prezydenckiego. To właśnie podczas tego przemarszu doszło do sceny, która szybko obiegła internet.

    W pewnym momencie z tłumu zebranych przy trasie ludzi dało się słyszeć donośne okrzyki: „A my swoje! Lechia Gdańsk, Lechia Gdańsk!”. Na te hasła Karol Nawrocki zareagował bardzo żywiołowo. Odwrócił się w stronę skandujących, szeroko się uśmiechnął i uniósł kciuk w górę w geście uznania. Nagranie z tego momentu opublikował później profil TLG Gdańsk na Instagramie, opatrując je podpisem: „Gratulacje dla Prezydenta RP, Karola Nawrockiego!”.

    Trudno się dziwić tej entuzjastycznej reakcji prezydenta. Karol Nawrocki pochodzi z Gdańska i od lat otwarcie przyznaje się do kibicowania Lechii. Z klubem związany był nie tylko emocjonalnie, ale też środowiskowo. W przeszłości miał wytatuować na swoim ciele emblemat grupy Chuligani Wolnego Miasta – jednej z najbardziej rozpoznawalnych frakcji kibicowskich Lechii.

    To jednak nie wszystko. Przeszłość nowego prezydenta obejmuje również mniej oficjalne epizody związane z ruchem kibicowskim. Jak przypomnieli niedawno fani z Trójmiasta, Nawrocki miał wziąć udział w słynnej bójce z 25 października 2009 roku, w której starły się grupy pseudokibiców Lechii Gdańsk i Lecha Poznań. Podczas jednego z niedawnych meczów kibice Lechii wywiesili transparent z hasłem: „Lech Poznań pamięta wp***dol od prezydenta”, nawiązując wprost do tamtych wydarzeń. Informacje te zostały potwierdzone przez dziennikarzy, którzy dotarli do szczegółów tamtej bójki.

    Choć dziś Karol Nawrocki pełni najwyższy urząd w państwie, jego związki z kibicowskim światem pozostają żywe – i nie są tajemnicą. Wielu jego dawnych towarzyszy z trybun traktuje go jako jednego z „swoich”, a wizerunek prezydenta, który nie wypiera się swojego pochodzenia i przeszłości, budzi spore emocje – zarówno pozytywne, jak i krytyczne.

    Jedno jest pewne: nowy prezydent nie zamierza odcinać się od swojej tożsamości kibica, a wydarzenia z Krakowskiego Przedmieścia tylko to potwierdzają. Czy jednak ta otwartość wobec kontrowersyjnych epizodów z przeszłości będzie atutem, czy przeszkodą w jego prezydenturze – pokażą kolejne miesiące.