Category: Uncategorized

  • Nie będzie meczu Świątek – Kostiuk! Pilne wieści z Cincinnati

    Nie będzie meczu Świątek – Kostiuk! Pilne wieści z Cincinnati

    Iga Świątek po efektownym zwycięstwie nad Anastazją Potapową w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati miała w poniedziałek 11 sierpnia rozegrać mecz o awans do IV rundy z Martą Kostiuk. Kibice z niecierpliwością czekali na to starcie, bo obie zawodniczki prezentowały w ostatnich dniach bardzo dobrą formę i zapowiadało się ciekawe widowisko. Jednak w niedzielny wieczór dotarły zaskakujące wieści, które całkowicie zmieniły układ turniejowej drabinki. Okazało się, że Ukrainka niespodziewanie wycofała się z rywalizacji, a powodem tej decyzji była kontuzja prawego nadgarstka.

    Informacja została najpierw przekazana przez profil „Z kortu – informacje tenisowe” w serwisie X. W krótkim komunikacie poinformowano, że Iga Świątek awansowała do czwartej rundy bez wychodzenia na kort, ponieważ jej rywalka poddała mecz walkowerem. W tym samym wpisie dodano także życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla ukraińskiej tenisistki. Chwilę później te doniesienia potwierdziła sama Marta Kostiuk, publikując w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie.

    – Kontuzja nadgarstka, której nabawiłam się w Montrealu, była dużym wyzwaniem w ostatnich dniach. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby być gotowa na start w Cincinnati. Dzięki wsparciu mojego wspaniałego zespołu udało mi się wczoraj wyjść na kort i dokończyć mecz. Walka mimo bólu była dla mnie ważna, ale muszę słuchać swojego ciała. Teraz skupię się na leczeniu, odzyskaniu sił i powrocie do pełnej sprawności. Dziękuję, Cincinnati – napisała Kostiuk na Instagramie, dając jasno do zrozumienia, że przerwa w grze jest nieunikniona.

    Sytuacja jest tym bardziej zaskakująca, że jeszcze w piątek i sobotę nic nie wskazywało na tak poważne kłopoty zdrowotne Ukrainki. W swoim meczu drugiej rundy Kostiuk wręcz zdominowała rywalkę – Niemkę Tatjanę Marię – pokonując ją w ekspresowym tempie 6:0, 6:1, a całe spotkanie trwało zaledwie 51 minut. Iga Świątek również miała za sobą udany występ, pokonując w dobrym stylu Anastazję Potapową 6:1, 6:4 po zaledwie 74 minutach gry. Wydawało się, że poniedziałkowe starcie będzie wyrównane i przyniesie sporo emocji, jednak kontuzja wyeliminowała Kostiuk z turnieju.

    Dzięki walkowerowi Świątek automatycznie zameldowała się w 1/8 finału turnieju w Cincinnati, nie tracąc przy tym sił na kolejny mecz. To może okazać się dla niej cenną przewagą w dalszej części zmagań, zwłaszcza że impreza rozgrywana jest w trudnych, często bardzo wilgotnych warunkach, wymagających od tenisistek dużej wytrzymałości fizycznej.

    W kolejnej rundzie liderka światowego rankingu zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy pogromczynią Magdaleny Fręch, Soraną Cirsteą, a reprezentującą Chiny Yue Yuan. Ich mecz zaplanowano na poniedziałek około godziny 17:00 czasu polskiego. Dla Świątek oznacza to dodatkowy dzień odpoczynku i możliwość spokojnego przygotowania się do rywalizacji, a dla kibiców – nieco dłuższe oczekiwanie na kolejny występ najlepszej polskiej tenisistki.

    Chcesz, żebym przygotował też rozszerzoną, prasową wersję z analizą tego, jak ten walkower może wpłynąć na szanse Świątek w całym turnieju? To pozwoliłoby zrobić z tego jeszcze pełniejszy i bardziej „sportowo-analityczny” materiał.

  • Szybko poszło. Dwa sety i koniec meczu Sabalenki w Cincinnati

    Szybko poszło. Dwa sety i koniec meczu Sabalenki w Cincinnati

    Aryna Sabalenka zameldowała się w 3. rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W swoim pierwszym występie Białorusinka, choć momentami musiała się napracować, pokonała Marketę Vondrousovą 7:5, 6:1, przerywając tym samym niekorzystną serię w pojedynkach z czeską tenisistką.

    Turniej w USA bardzo dobrze rozpoczęła także Iga Świątek. W sobotnie popołudnie (czasu polskiego) liderka polskiego tenisa bez większych problemów ograła Anastasiję Potapową 6:1, 6:4. Dzięki temu wyrównała rekord Moniki Seles, wygrywając 64. z rzędu pierwszy mecz w turnieju zaliczanym do rankingu WTA. Warto dodać, że w pierwszej rundzie w Cincinnati Świątek miała wolny los.

    Sabalenka na kort wyszła w nocy z soboty na niedzielę i choć początek starcia z Vondrousovą był bardzo wyrównany, to w drugiej odsłonie mecz zmienił się w jednostronne widowisko. Już w pierwszym gemie Czeszka miała trzy okazje na przełamanie, a później kolejne w piątym i siódmym gemie, lecz żadnej z nich nie wykorzystała. Liderka światowego rankingu mimo pewnych problemów w serwisie zachowała zimną krew, a jedynego break pointa w secie zamieniła na zwycięstwo, zamykając partię przy stanie 6:5.

    Drugi set to już pełna dominacja Białorusinki. Po początkowej wymianie wygranych gemów serwisowych, Sabalenka przełamała rywalkę w czwartym i szóstym gemie, szybko obejmując prowadzenie 5:1. Vondrousova ponownie miała swoje szanse – pięć break pointów w piątym gemie i jednego w ostatnim – jednak za każdym razem Białorusinka wychodziła z opresji. Ostatecznie Sabalenka triumfowała 7:5, 6:1.

    Było to już dziewiąte spotkanie obu tenisistek, a obecny bilans wynosi 5:4 na korzyść Sabalenki. Dla liderki rankingu było to pierwsze zwycięstwo nad Czeszką po dwóch kolejnych porażkach – w Stuttgarcie w 2024 roku oraz w Berlinie w czerwcu tego roku.

    W 3. rundzie Sabalenka zmierzy się z Emmą Raducanu. Brytyjka w pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej pokonała Olgę Danilović 6:3, 6:2.

  • Świątek i Miedwiediew rozmawiali w studiu. Po tych słowach Polka musiała zareagować

    Świątek i Miedwiediew rozmawiali w studiu. Po tych słowach Polka musiała zareagować

    Iga Świątek rozpoczęła rywalizację w Cincinnati od pewnego zwycięstwa nad Anastasiją Potapową. Po meczu polska tenisistka pojawiła się w studiu Tennis Channel, gdzie spotkała się z Daniiłem Miedwiediewem. Rosjanin miał do niej kilka słów, a na jedną z jego wypowiedzi Świątek zareagowała w zaskakujący sposób.

    Trzecia rakieta świata po triumfie na Wimbledonie przeniosła się na północnoamerykańskie korty twarde. W Montrealu dotarła do czwartej rundy, gdzie uległa Clarze Tauson. Zmagania w Cincinnati rozpoczęła od przekonującego zwycięstwa 6:1, 6:4 nad Potapową, co przyniosło jej falę komplementów.

    Spotkanie w studiu z Miedwiediewem i żart Rosjanina

    Po sobotnim meczu Świątek zasiadła w studiu Tennis Channel, w którym był także Daniił Miedwiediew – 15. tenisista rankingu ATP i rodak jej ostatniej rywalki. Rosjanin od dłuższego czasu notuje przeciętne wyniki (z wyjątkiem finału w Halle), co sam zresztą z humorem przyznał.

    – Iga gra fantastyczny tenis. Gratuluję zdobycia Wimbledonu, chyba jeszcze tego nie zrobiłem – zaczął. Chwilę później dodał z autoironią: – Ona gra teraz niesamowicie, zdecydowanie lepiej ode mnie – zażartował. Na te słowa Świątek pokręciła głową z lekkim grymasem, jakby nie zgadzała się z jego oceną. – Podziwiam ją, oby tak dalej – podsumował były lider rankingu ATP.

    Kolejne mecze w Cincinnati

    Miedwiediew w Cincinnati jeszcze nie rozpoczął rywalizacji – jako rozstawiony tenisista zacznie od drugiej rundy, w której zmierzy się z Adamem Waltonem (85. ATP). Australijczyk w pierwszym meczu pokonał Mariano Navone 4:6, 7:6(3), 6:1.

    Świątek jest już w trzeciej rundzie turnieju. Jej kolejną rywalką będzie Marta Kostiuk (27. WTA), która rozgromiła Tatjanę Marię 6:0, 6:1.

  • Nawrocki złożył obietnicę na zakulisowym spotkaniu. “Tego jeszcze nie było”

    Nawrocki złożył obietnicę na zakulisowym spotkaniu. “Tego jeszcze nie było”

    Karol Nawrocki od lat znany jest z pasji do boksu, który sam uprawiał amatorsko. Nic więc dziwnego, że podczas uroczystości związanych z jego zaprzysiężeniem na prezydenta Polski pojawili się także przedstawiciele świata tego sportu. Nie zabrakło też wyjątkowego prezentu oraz obietnicy, którą nowa głowa państwa złożyła swoim przyjaciołom z ringu – o czym w rozmowie z „Super Expressem” opowiedział Krystian Każyszka. – Tego jeszcze w historii nie było – podkreślił.

    Nowy prezydent objął urząd trzy dni temu, a w środę został uroczyście zaprzysiężony przed Zgromadzeniem Narodowym. Ceremonia trwała niemal cały dzień i zakończyła się kameralnym przyjęciem w gronie bliskich znajomych. Wśród gości znaleźli się m.in. promotor i szef Rocky Boxing Promotion Krystian Każyszka oraz zawodowy mistrz Polski w wadze ciężkiej, Kacper Meyna – pięściarz, który ma na koncie zwycięstwa nad Mariuszem Wachem i Adamem Kownackim. Obaj znają się z Nawrockim od siedmiu lat, a jeszcze w kwietniu, w trakcie kampanii wyborczej, obecny prezydent gościł na gali w Sopocie, gdzie Meyna pokonał Wacha.

    Podczas przyjęcia Każyszka i Meyna wręczyli Nawrockiemu wyjątkowy prezent – portret namalowany przez Krzysztofa Paciorka, artystę specjalizującego się w tematyce bokserskiej. – Trenowaliśmy razem, nawet wyciskaliśmy ciężary na klatkę. Kto był lepszy? Niech Karol sam powie, na pewno pamięta. Trochę też sparowaliśmy, ale raczej w formie zabawy. Karol to fajny kolega i przyjaciel – wspominał Meyna.

    Krystian Każyszka przypomniał, że prezydent już wcześniej trenował w jego sali, sparując m.in. z Yourim Kalengą czy Pawłem Nowaczyńskim. – Pamiętam, jak przyjeżdżał, trenował, sparował… Mam nawet jakieś nagrania – mówił w wywiadzie dla Ringpolska.pl. Wówczas wyraził nadzieję, że jako głowa państwa Nawrocki pojawi się kiedyś na jednej z jego gal. Teraz wygląda na to, że to marzenie się spełni.

    – Karol obiecał, że przyjedzie na jedną z najbliższych gal, na której walczyć będzie Kacper. Musimy tylko ustalić terminy. Tego jeszcze w historii nie było, żeby prezydent Polski pojawił się na gali boksu – podkreślił Każyszka.

  • Dzieli je 108 miejsc w rankingu. Sensacja w meczu Fręch. 144 minuty i koniec

    Dzieli je 108 miejsc w rankingu. Sensacja w meczu Fręch. 144 minuty i koniec

    Magdalena Fręch z pewnością inaczej wyobrażała sobie inaugurację turnieju w Cincinnati. W swoim pierwszym meczu zmierzyła się z niżej notowaną aż o ponad sto miejsc w rankingu WTA Soraną Cirsteą i po ponad dwóch godzinach walki musiała uznać wyższość rywalki. Choć w pierwszym secie prowadziła w tie-breaku 4:2, straciła przewagę, a o losach spotkania decydował trzeci set. Tym razem jednak nie udało się odwrócić losów rywalizacji – Polka przegrała 6:7 (4), 6:2, 4:6 i pożegnała się z turniejem.

    Dla Fręch było to pierwsze spotkanie w tegorocznej edycji zawodów, ponieważ – podobnie jak Iga Świątek – w pierwszej rundzie miała wolny los. Cirstea z kolei miała już za sobą niespodziewane zwycięstwo nad wicemistrzynią olimpijską z Paryża, Donną Vekić, i również w tym meczu sprawiła dużą niespodziankę.

    Początek pod kontrolą, potem nerwy i strata seta
    Fręch, zajmująca 28. miejsce w światowym rankingu, była zdecydowaną faworytką. Od startu gra układała się po jej myśli – przy stanie 1:1 przełamała rywalkę, a po chwili obroniła dwa breakpointy, obejmując prowadzenie 3:1. Grała ostrożnie, ale precyzyjnie, zmuszając przeciwniczkę do błędów. Rumunka kilkukrotnie zaskoczyła ją efektownymi skrótami, a przy stanie 4:3 po podwójnym błędzie serwisowym Polki miała kolejną szansę na przełamanie. Fręch wyszła z opresji, jednak gdy do wygrania seta brakowało jej jednego gema, zaczęła popełniać proste błędy. Przegrała trzy kolejne gemy i o wyniku decydował tie-break. Prowadziła w nim 4:2, ale od tego momentu nie zdobyła już punktu, przegrywając 4:7.

    Reakcja w drugim secie i nadzieja na przełom
    W statystykach serwisowych to Cirstea była górą – miała trzy asy, podczas gdy Fręch ani jednego, oraz wyższą skuteczność po drugim podaniu. Mimo to w drugiej partii to Polka jako pierwsza przełamała. Po efektownym returnie wyszła na 4:2, a chwilę później pewnie wygrała swój serwis i przy drugiej piłce setowej wymusiła błąd rywalki, zwyciężając 6:2.

    Decydujący set – nadzieja i rozczarowanie
    Początek trzeciego seta był obiecujący. Fręch pewnie wygrywała swoje gemy serwisowe, a w czwartym gemie przełamała do zera. Rumunka szybko jednak odpowiedziała re-breakiem i wyrównała na 3:3. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 4:5 – Polka popełniła podwójny błąd serwisowy przy breakpoincie, a Cirstea dostała szansę na zakończenie meczu. Choć Fręch obroniła dwie piłki meczowe, trzeciej już nie zdołała. Rumunka wygrała 7:6 (4), 2:6, 6:4 i awansowała do kolejnej rundy, gdzie zmierzy się z triumfatorką meczu Yue Yuan – Diana Sznajder.

  • Nazwali Świątek “polską oszustką”. Tak zareagowali po meczu z Potapową

    Nazwali Świątek “polską oszustką”. Tak zareagowali po meczu z Potapową

    Rosyjskie media po meczu Świątek – Potapowa. Pochwały, ale i wzmianki o „problemach”

    Rosyjskie portale sportowe po sobotnim meczu w Cincinnati, w którym Iga Świątek pokonała Anastazję Potapową 6:1, 6:4, zgodnie podkreślały, że Polka była bardzo skuteczna i zdecydowanie lepiej poruszała się po korcie. W II rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati liderka polskiego tenisa nie dała Rosjance większych szans, choć w drugim secie musiała chwilowo radzić sobie z trudnościami.

    Spotkanie trwało godzinę i 14 minut. Pierwszą partię Świątek wygrała pewnie – oddając rywalce tylko jednego gema. W drugiej Potapowa zdołała ją przełamać, lecz Polka szybko odzyskała kontrolę i zamknęła mecz przy drugiej piłce meczowej.

    Portal tenniskafe.ru w tytule podkreślił, że było to „przekonujące zwycięstwo”. – Trzecia zawodniczka świata była bardzo skuteczna w serwisie, świetnie się poruszała i potrafiła ustawiać się w korzystnych pozycjach do ataku – napisano o pierwszym secie. – W drugiej partii mistrzyni Wimbledonu miała pewne problemy, ale potrafiła powstrzymać 45. rakietę świata przed sprawieniem niespodzianki – dodano.

    Większość rosyjskich mediów ograniczyła się jednak do krótkich relacji. Livesport.ru napisał jedynie, że 45. tenisistka globu zakończyła udział w turnieju po porażce z Polką 1:6, 4:6. Z kolei Ria Novosti przypomniało, że pula nagród imprezy przekracza 5,1 mln dolarów.

    Metaratings.ru podało szczegółowe statystyki: Potapowa miała dwa asy serwisowe, cztery podwójne błędy i wykorzystała jednego z czterech breakpointów. Świątek posłała trzy asy, popełniła cztery podwójne błędy i zamieniła na punkty cztery z pięciu okazji na przełamanie.

    Co ciekawe, nawet sportbox.ru, który w przeszłości określał Świątek mianem „polskiej oszustki”, tym razem powstrzymał się od podobnych komentarzy. Serwis ograniczył się do suchego podsumowania, że Potapowa nie zdołała awansować do III rundy, a mecz trwał 1 godzinę i 13 minut.

  • Córka piłkarza reprezentacji Polski zdobyła medal ME! Ma już ćwierć miliona fanów

    Córka piłkarza reprezentacji Polski zdobyła medal ME! Ma już ćwierć miliona fanów

    Ma zaledwie 18 lat, a już może pochwalić się brązowym medalem mistrzostw Europy do lat 20. Anastazja Kuś znakomicie zaprezentowała się podczas zawodów w fińskim Tampere, dokładając do swojego dorobku kolejny cenny sukces. To wyjątkowe osiągnięcie tym bardziej imponuje, że mówimy o zawodniczce, która dopiero wchodzi w dorosłe życie sportowe. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że Kuś to córka byłego reprezentanta Polski w piłce nożnej, Marcina Kusia. Po tym starcie jej rozpoznawalność w świecie sportu i mediów społecznościowych zapewne jeszcze wzrośnie.

    Przed biegiem na 400 metrów eksperci typowali faworytki, analizując ich rekordy życiowe: Niemka Johanna Martin legitymowała się czasem 51,55 s, Polka – 51,89 s, a Brytyjka Charlotte Henrich – 51,95 s. Jednak to właśnie Henrich okazała się rewelacją finału, bijąc swoją życiówkę i wygrywając w zdecydowany sposób. Kuś tym razem musiała uznać wyższość rywalek, ale i tak zdobyła brąz, co w kontekście jej młodego wieku jest wynikiem godnym najwyższego uznania – jest o rok młodsza od obu medalowych rywalek.

    Henrich, która za trzy tygodnie skończy 19 lat, osiągnęła wynik 51,68 s. Od startu narzuciła bardzo mocne tempo, zmuszając biegnącą obok na sąsiednim torze Polkę do desperackiego pościgu. Kuś próbowała odpowiedzieć w drugiej części dystansu, lecz na ostatnich metrach brakowało jej już świeżości. Ostatecznie finiszowała w czasie 52,23 s, zaledwie o trzy setne sekundy wyprzedzając atakującą ją Francuzkę Victorię Kwarteng. Niemka Martin zajęła drugie miejsce z czasem 52,00 s.

    Dla reprezentacji Polski brąz Kuś był już piątym medalem zdobytym w Tampere (dotychczas: 1 złoty, 1 srebrny i 3 brązowe). Sama Anastazja dorzuciła do swojej kolekcji kolejne trofeum – to już jej drugi indywidualny medal na mistrzostwach Europy juniorów, po złocie zdobytym rok temu na ME do lat 18. Na swoim koncie ma też srebro w sztafecie szwedzkiej z tamtych zawodów oraz srebro tegorocznych halowych mistrzostw świata seniorek w sztafecie 4×400 m.

    Kuś nie tylko świetnie radzi sobie na bieżni, lecz także buduje swoją rozpoznawalność w mediach społecznościowych. Jej profil na Instagramie obserwuje już ponad 250 tysięcy osób. Sympatycy cenią ją nie tylko za sportowe umiejętności, ale i urodę, choć – jak podkreślają znawcy – to talent i determinacja powinny być jej największym atutem.

    Sportowe predyspozycje ma zapisane w genach – jej ojciec, Marcin Kuś, rozegrał wiele spotkań w barwach reprezentacji Polski. Co więcej, Anastazja już w wieku 17 lat zadebiutowała na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, biegnąc w eliminacjach sztafety 4×400 m. Mimo że biało-czerwone odpadły z rywalizacji, młoda zawodniczka zapisała się w historii jako druga najmłodsza polska olimpijka po Gertrudzie Kilos, która w 1928 roku wystąpiła w biegu na 800 metrów w wieku 15 lat.

    Jej kariera nabrała rozpędu także na arenie halowej. W marcu tego roku w chińskim Nankinie Kuś została najmłodszą w historii medalistką halowych mistrzostw świata z Polski. Wraz z Justyną Święty-Ersetic, Aleksandrą Formellą i Anną Gryc zdobyła srebro w sztafecie 4×400 m, mając zaledwie 17 lat, 10 miesięcy i 12 dni. Poprzedni rekord należał do Lidii Chojeckiej, która w 1997 roku zdobyła brąz na 1500 metrów, będąc o niemal dwa lata starszą.

    Kuś już teraz inspiruje młodych sportowców, a jej dotychczasowe osiągnięcia pokazują, że stać ją na jeszcze więcej. Patrząc na tempo rozwoju jej kariery, można się spodziewać, że w kolejnych latach pobije niejedno rekordowe osiągnięcie – zarówno w kategorii wiekowej, jak i na najwyższym seniorskim poziomie.

  • Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek z Rosjanką

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek z Rosjanką

    Iga Świątek rozpoczęła zmagania w turnieju WTA 1000 w Cincinnati od pewnego zwycięstwa nad Anastasiją Potapową. Polka, rozstawiona z wysokim numerem, przystąpiła do rywalizacji od drugiej rundy i już na początek potwierdziła swoją dobrą formę, pokonując niżej notowaną rywalkę w dwóch setach. Triumf ten ma także znaczenie w kontekście rankingu WTA.

    Pierwszy set przebiegał pod pełną kontrolą liderki polskiego tenisa. Świątek dwukrotnie przełamała serwis Potapowej i bez większych problemów wygrała 6:1. W drugiej partii rywalka postawiła większy opór, jednak i tym razem dwa przełamania wystarczyły Idze do zwycięstwa. Sama straciła podanie tylko raz, a seta zakończyła wynikiem 6:4, pieczętując triumf 6:1, 6:4 w całym meczu.

    Dzięki temu rezultatowi Świątek umocniła się na trzecim miejscu w rankingu WTA. W najbliższych dniach jej pozycja jest bezpieczna, a awans wyżej będzie bardzo trudny – wymagałby od niej znakomitego występu w Cincinnati oraz słabego turnieju w wykonaniu wiceliderki, Coco Gauff.

    Ranking WTA Live po meczu Świątek – Potapowa:

    1. Aryna Sabalenka – 11 020 pkt

    2. Coco Gauff – 7 669 pkt

    3. Iga Świątek – 6 998 pkt

    4. Mirra Andriejewa – 4 733 pkt

    5. Jessica Pegula – 4 685 pkt

    6. Madison Keys – 4 579 pkt

    7. Qinwen Zheng – 4 433 pkt

    8. Amanda Anisimova – 3 844 pkt

    9. Jasmine Paolini – 3 476 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3 283 pkt

    29. Magdalena Fręch – 1 566 pkt

    46. Magda Linette – 1 214 pkt

    W trzeciej rundzie turnieju w Cincinnati Świątek zagra z Martą Kostiuk, która w efektownym stylu pokonała Tatjanę Marię 6:0, 6:1.

  • Max Homa Cheers Wife as Newborn Son, Austin, Adds Joy to Family

    Max Homa Cheers Wife as Newborn Son, Austin, Adds Joy to Family

    While the FedEx St. Jude Championship played out in Memphis without the star power of Rory McIlroy, another familiar face was missing from the field — Max Homa. But unlike McIlroy, whose absence was a strategic move for the playoffs, Homa simply wasn’t there because golf wasn’t his top priority. This week, life handed him a far bigger trophy.

    On Friday, the six-time PGA Tour winner announced via Instagram that he and his wife, Lacey, had welcomed their second child, a baby boy named Austin Homa. “Austin Homa! 8/4/25. My wife is a rockstar, and Austin is very unsure of Cam (rightfully so). Our hearts are so full 💙,” Homa wrote, sharing a carousel of heartwarming photos — Lacey cradling Austin, their first son Cam peeking curiously at his little brother, and the whole family glowing in the moment.

    The couple had first revealed they were expecting back in April, during the Masters, posing in front of Augusta National with a tiny caddie jumpsuit ready for Austin’s future debut. Now, just four months later, those playful plans have turned into reality.

    Homa and Lacey’s love story began online in 2013, blossoming into marriage in November 2019. Over the years, she’s been a steady presence in his life and career, often appearing in his social media posts. Homa has never shied away from praising her — especially after the difficult birth of their first son, Cam, which involved multiple surgeries and a long stay in the ICU.

    Even this past Mother’s Day, he took to Instagram to post a heartfelt tribute: “Happy Mother’s Day @lacehoma you are truly amazing and I am impressed every day. We are so lucky to have u in our lives.”

    With Austin’s arrival, Homa joins the growing club of PGA Tour dads of two — alongside names like Jordan Spieth and Justin Thomas. And while he fell short of qualifying for this year’s FedExCup Playoffs, finishing 111th in the standings, his mind was elsewhere in the final stretch. “I need to win. I really need to win because my wife’s pregnant and I need to go home,” he joked to reporters during the 3M Open. “We have like two weeks left. It’s a little extra stressful, but… the only way you can win a golf tournament is by not exactly trying to win it. It’s a weird headspace.”

    Homa’s next competitive stop is expected to be the Fortinet Championship in September — a tournament he knows well, having won it back-to-back in 2021 and 2022. But until then, the scoreboards can wait. Max Homa isn’t chasing birdies right now. He’s busy holding the best prize of all.

  • Wszyscy słyszeli, co Abramowicz krzyknęła do Świątek. “Przestań”

    Wszyscy słyszeli, co Abramowicz krzyknęła do Świątek. “Przestań”

    Kiedyś Anastasija Potapowa była dla Igi Świątek prawdziwą zmorą. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – role całkowicie się odwróciły. W drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati Polka pewnie pokonała Rosjankę 6:1, 6:4, zadając jej kolejną bolesną porażkę.

    Od pierwszych piłek Świątek imponowała – mocny serwis, ostre returny, kontrola w wymianach i świetne poruszanie się po korcie sprawiły, że Potapowa w pierwszym secie była jedynie tłem dla trzeciej rakiety świata. Rywalka, obecnie 45. w rankingu WTA, w przeszłości regularnie ogrywała Igę, jednak tym razem nie miała żadnych argumentów. Pierwszy set trwał zaledwie 26 minut – Świątek wygrała go 6:1, zdobywając 26 punktów przy zaledwie dziewięciu po stronie rywalki. Popełniła tylko trzy niewymuszone błędy, dołożyła sześć uderzeń kończących, a Potapowa zanotowała zaledwie jednego winnera i osiem pomyłek.

    W drugiej partii Polka prowadziła 6:1, 2:1 z przełamaniem i wydawało się, że szybko zamknie mecz. Wówczas Rosjanka wygrała dwa gemy z rzędu, wykorzystując chwilowy spadek jakości gry Świątek. Od stanu 2:3 Iga jednak odzyskała kontrolę – pomogła też mobilizacja ze strony Darii Abramowicz, która z boksu krzyknęła: „Iga, przestań dyskutować. Skup się, come on”. Od tego momentu Polka grała już znacznie pewniej, choć przy stanie 5:4 musiała jeszcze zmierzyć się z lekkimi nerwami przy domykaniu spotkania.

    Od juniorskich porażek do pełnej dominacji

    Dla Potapowej porażki ze Świątek są szczególnie bolesne – w czasach juniorskich to ona była górą. Urodzone w odstępie dwóch miesięcy, spotykały się czterokrotnie w juniorskich turniejach, a Rosjanka wygrała wszystkie mecze. Wówczas uchodziła za cudowne dziecko tenisa, była liderką światowego rankingu juniorek i triumfatorką juniorskiego Wimbledonu. W dorosłym tourze role się jednak odwróciły – Świątek zdobyła już cztery tytuły wielkoszlemowe, a Potapowa ani razu nie wyszła poza IV rundę, nigdy też nie awansowała wyżej niż na 21. miejsce w rankingu.

    Ich relacje dodatkowo ochłodziły wydarzenia spoza kortu. W 2023 roku podczas turnieju w Indian Wells Potapowa wyszła na kort w koszulce Spartaka Moskwa, a kilka tygodni później wykonywała pierwsze kopnięcie piłki na meczu tego klubu. Świątek otwarcie skrytykowała te gesty, podkreślając, że w czasie rosyjskiej agresji na Ukrainę nie powinno się manifestować takich poglądów. Odpowiedź Rosjanki była ostra – stwierdziła, że „nie obchodzi jej” krytyka Polki.

    Iga koncentruje się na grze

    Świątek podkreślała, że niezależnie od rywalki stara się zachować profesjonalne podejście i skupia się na własnej grze. Mimo chłodnych relacji z Potapową nie daje się ponieść emocjom, co pokazała także w meczach z innymi trudnymi przeciwniczkami, jak Danielle Collins.

    Historia ich rywalizacji ma też ciekawy wątek z 2016 roku. W juniorskim Roland Garros Potapowa pokonała Świątek w ćwierćfinale 6:4, 3:6, 6:0. Był to mecz, po którym Iga zakończyła współpracę z ówczesnym trenerem i rozpoczęła współpracę z Piotrem Sierzputowskim – szkoleniowcem, z którym później zdobyła juniorski Wimbledon (2018) i pierwszy seniorski Roland Garros (2020).

    Dziś różnica między obiema tenisistkami jest ogromna – nie tylko w osiągnięciach, ale i w rankingu. Świątek jest trzecią rakietą świata, Potapowa – 45.

    Po zwycięstwie w drugiej rundzie w Cincinnati Polka zmierzy się teraz z Martą Kostiuk (27. WTA), która w imponującym stylu rozbiła Tatjanę Marię 6:0, 6:1 w zaledwie 51 minut.