Category: Uncategorized

  • Wieści dla Świątek prosto z USA. I to z samego rana. Brutalny werdykt dla Sabalenki

    Wieści dla Świątek prosto z USA. I to z samego rana. Brutalny werdykt dla Sabalenki

    Powrót Igi Świątek na szczyt rankingu WTA wydaje się być jedynie kwestią czasu – i to raczej krótkiego. Tak przynajmniej twierdzi legendarny amerykański trener Rick Macci, który w przeszłości prowadził m.in. Serenę i Venus Williams. Ceniony szkoleniowiec po raz kolejny nie szczędzi pochwał naszej tenisistce, prognozując jej rychły powrót na pozycję liderki światowego zestawienia. W swoich wypowiedziach szczególnie podkreśla jedną z cech gry 24-latki, którą uważa za jej wyjątkowo potężny atut.

    Triumf na Wimbledonie jest już historią – teraz Świątek koncentruje się na kolejnych wyzwaniach. Najważniejsze z nich w najbliższych tygodniach to oczywiście start w ostatnim wielkoszlemowym turnieju sezonu – US Open. Częścią przygotowań do rywalizacji w Nowym Jorku jest toczący się turniej WTA 1000 w Cincinnati, w którym Polka również chce zaprezentować się z jak najlepszej strony.

    Rozstawiona z numerem trzecim raszynianka rozpoczęła zmagania od drugiej rundy. Tam po pewnym, choć momentami wymagającym meczu, pokonała Rosjankę Anastazję Potapową 6:1, 6:4. To zwycięstwo praktycznie od razu otworzyło jej drogę do 1/8 finału, ponieważ kolejna rywalka – Marta Kostiuk – z powodu urazu nadgarstka wycofała się z turnieju tuż po wygranej z Tatjaną Marią. O awans do ćwierćfinału Świątek zagra jutro z Rumunką Soraną Cirsteą.

    Macci z uwagą obserwuje poczynania Polki na amerykańskich kortach. W swoim wpisie w mediach społecznościowych stwierdził, że jej detronizacja Aryny Sabalenki to kwestia najbliższych tygodni.

    – Cofnijmy się i spójrzmy na statystyki, aby zobaczyć, jak wyjątkowa jest Iga. Od 2020 roku pobiła mnóstwo rekordów. Jej powrót na pozycję numer jeden jest tuż za rogiem, bo „Polski Punisher” ma „popcornowe stopy” i jest niemal nie do pokonania pod względem mentalnym – napisał Macci.

    To nie pierwszy raz, gdy legendarny 70-latek podkreśla znaczenie mentalnej siły Świątek. W jednym z wcześniejszych wpisów zauważył:

    – Uwielbiam w Idze to, że potrafi wejść w zupełnie inną przestrzeń mentalną. Kiedy mistrz dolewa paliwa do już rozpalonego ognia, powstaje nowy płomień, który wynosi go jeszcze wyżej i pozwala utrzymywać się na szczycie – zaznaczył szkoleniowiec.

  • Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Po wycofaniu się Marty Kostiuk z rywalizacji Iga Świątek automatycznie awansowała do 1/8 finału turnieju WTA w Cincinnati. 13 sierpnia Polka zmierzy się tam z dobrze sobie znaną Soraną Cirsteą. Ich wcześniejsze spotkania na korcie nie zawsze przebiegały w neutralnej atmosferze — jedno z nich, rozegrane w lutym tego roku w Dosze, wzbudziło spore emocje, szczególnie w rumuńskich mediach.

    Świątek, która wówczas była liderką światowego rankingu, pokonała Cirsteę w drugiej rundzie WTA Doha w niezwykle jednostronnym meczu 6:1, 6:1. Po spotkaniu udzieliła krótkiej wypowiedzi, w której mówiła o swoim dobrym samopoczuciu, satysfakcji z gry oraz o tym, że rozpoczyna właśnie 90. tydzień na szczycie rankingu WTA. Rumunów oburzył jednak fakt, że nie wspomniała ani słowem o swojej rywalce czy jej postawie na korcie.

    Portal Prosport.ro uznał takie zachowanie za „całkowity brak szacunku” i opisał je w artykule zatytułowanym: „Arogancki gest Igi Świątek wobec Sorany Cirstei po meczu w Dosze”. Autorzy sugerowali, że Polka wykazała się pychą i butą, skupiając się wyłącznie na sobie i swoich osiągnięciach.

    Od tamtej sytuacji minęło jednak trochę czasu. Obie tenisistki spotkały się ponownie w maju, w turnieju WTA Madryt. Wynik był identyczny — 6:1, 6:1 dla Świątek — lecz tym razem obyło się bez medialnych kontrowersji.

    Teraz los ponownie zestawił je po przeciwnych stronach siatki, tym razem w Cincinnati. Świątek przyjechała do USA po występie w Montrealu, gdzie zakończyła udział na 1/8 finału po porażce z Clarą Tauson. W Cincinnati zaczęła od wygranej z Anastazją Potapową, a dzięki rezygnacji Kostiuk od razu znalazła się w kolejnej rundzie.

    Starcie z Cirsteą odbędzie się 13 sierpnia o godzinie 17:00. Czy emocje i kontrowersje sprzed kilku miesięcy powrócą, czy też tym razem będzie to wyłącznie sportowa rywalizacja — przekonamy się już wkrótce.

  • Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Po wycofaniu się Marty Kostiuk Iga Świątek automatycznie awansowała do 1/8 finału turnieju WTA Cincinnati. Już 13 sierpnia zmierzy się tam z doświadczoną rumuńską tenisistką Soraną Cirsteą. Obie panie miały już okazję rywalizować w przeszłości, a jedno z ich spotkań – rozegrane w lutym 2024 roku w Dosze – wywołało spore kontrowersje.

    Był to pojedynek 2. rundy WTA Doha, w którym Świątek, wówczas liderka światowego rankingu, pewnie pokonała rywalkę 6:1, 6:1. Po meczu udzieliła wywiadu, w którym podkreślała swoją dobrą formę i cieszyła się z 90. tygodnia na szczycie WTA. – Jestem bardzo szczęśliwa, dobrze się czuję w Dosze. To był solidny mecz i jestem zadowolona. Szczerze mówiąc, zapomniałam o tym [90. tygodniu na 1. miejscu – red.], bo zazwyczaj zespół mi o tym przypomina, a ja skupiam się na teraźniejszości. To szalone, bo kiedy byłam młodsza, nie sądziłam, że to będzie możliwe – mówiła Polka.

    Słowa te nie spodobały się rumuńskim mediom. Portal Prosport.ro zarzucił Świątek „kompletny brak szacunku” wobec Cirstei, podkreślając, że nie padły żadne podziękowania czy choćby wzmianka o rywalce. Według dziennikarzy, Polka skupiła się wyłącznie na własnych sukcesach, co uznano za przejaw arogancji i pychy. W serwisie ukazał się nawet artykuł zatytułowany „Arogancki gest Igi Świątek wobec Sorany Cirstei po meczu w Dosze!”.

    Kilka miesięcy później tenisistki spotkały się ponownie – w Madrycie – a wynik był identyczny, 6:1, 6:1 dla Świątek. Tym razem obyło się jednak bez echa poza kortem.

    Przed tegorocznym pojedynkiem w Cincinnati Iga ma za sobą udany początek rywalizacji – najpierw wygrała z Anastazją Potapową, a następnie, dzięki rezygnacji Kostiuk, bez gry awansowała do 1/8 finału. Teraz czeka ją kolejny test formy przed zbliżającym się US Open. Mecz z Cirsteą rozpocznie się 13 sierpnia o godz. 17:00.

  • Świątek wygrała z Rumunką, ale co się stało po meczu. “Arogancki gest”

    Świątek wygrała z Rumunką, ale co się stało po meczu. “Arogancki gest”

    Rumuński portal Prosport.ro opisał zachowanie Igi Świątek po meczu z Soraną Cirsteą w Dosze jako „aroganckie” i „pozbawione uprzejmości”. W ocenie tamtejszego eksperta tenisowego, Alexandru Taciny, Polka miała po spotkaniu okazać lekceważenie rywalce. Co ciekawe, Rumun skupił się niemal wyłącznie na tym rzekomo niestosownym geście, a nie na samym wyniku meczu.

    Obecnie trwa turniej WTA 1000 w Cincinnati. Świątek w pierwszej rundzie miała wolny los, w drugiej pokonała Anastasiję Potapową 6:1, 6:4, a trzecią przeszła bez gry po tym, jak jej rywalka, Marta Kostiuk, wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka kolejne spotkanie rozegra dopiero w środę, już w czwartej rundzie. W poniedziałek poznaliśmy jej następną przeciwniczkę – będzie nią Sorana Cirstea.

    Rumunka, obecnie 138. rakieta świata (najwyżej była na 21. miejscu), w Cincinnati wyeliminowała kolejno Donnę Vekić (6:1, 4:6, 6:3), Magdalenę Fręch (7:6, 2:6, 6:4) oraz Yuan Yue (6:7, 6:4, 6:4). Świątek i Cirstea zmierzą się po raz piąty w karierze, a wszystkie poprzednie pojedynki wygrała Polka:

    Australian Open 2022 – 5:7, 6:3, 6:3

    Indian Wells 2023 – 6:2, 6:3

    Doha 2024 – 6:1, 6:1

    Madryt 2024 – 6:1, 6:1

    Tylko pierwsze spotkanie miało wyrównany przebieg. Szczególnie zapamiętano jednak ten z Doha 2024, po którym rumuńskie media wystosowały wobec Świątek absurdalne zarzuty.

    Wówczas Polka całkowicie zdominowała rywalkę, wygrywając 6:1, 6:1 w zaledwie 61 minut. W pomeczowym wywiadzie odpowiadała m.in. na pytania o swoją pozycję liderki rankingu oraz o plany spędzenia wolnego czasu w Katarze. Nie padło ani jedno zdanie o Cirstei, co Tacina uznał za „brak uprzejmości” i „niechęć do pocieszenia rywalki”.

    Faktycznie, na turniejach często zwyciężczynie dodają kilka kurtuazyjnych słów o przeciwniczce, jednak nie jest to obowiązek. Co więcej, po zakończeniu meczu Świątek podziękowała Rumunce za grę, podchodząc do siatki i mówiąc „Thank you”, a następnie ściskając jej dłoń.

    Czy środowy mecz w Cincinnati przyniesie więcej sportowych emocji niż pozasportowych komentarzy? Godzina rozpoczęcia spotkania nie została jeszcze ustalona.

  • Iga Świątek skradła całe show! Kibice jej tego nie zapomną

    Iga Świątek skradła całe show! Kibice jej tego nie zapomną

    Iga Świątek przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przygotowuje się do walki o kolejne trofeum – tym razem w prestiżowym turnieju Cincinnati Open. Choć głównym celem jej pobytu jest rywalizacja sportowa, Polka znalazła czas, by wziąć udział w wyjątkowej akcji przygotowanej przez organizatorów. Była to okazja, by pokazać się z zupełnie innej strony – nie tylko jako bezwzględna rywalka na korcie, ale przede wszystkim jako ciepła, serdeczna i niezwykle ludzka osoba. Spotkanie, w którym uczestniczyła, sprawiło, że kilku szczęśliwych kibiców zyskało wspomnienia, które pozostaną z nimi na całe życie.

    Świątek, mimo że jest dziś jedną z najlepszych zawodniczek na świecie, nie traci kontaktu z fanami i chętnie okazuje im wdzięczność. Jej media społecznościowe śledzą miliony osób z różnych zakątków globu, a możliwość zdobycia autografu czy wspólnego zdjęcia to dla wielu spełnienie marzeń. Ciepły uśmiech, naturalność i poczucie humoru sprawiają, że Iga wzbudza sympatię nawet wśród osób, które dopiero zaczynają interesować się tenisem.

    Organizatorzy turnieju w Cincinnati postanowili wykorzystać ten potencjał w kreatywny sposób. Przygotowali specjalną niespodziankę dla wybranych fanów – poprosili ich o nagranie krótkich wiadomości, w których opowiadali, dlaczego podziwiają swoich ulubionych zawodników. Wśród wspomnianych gwiazd pojawili się m.in. Iga Świątek, Jannik Sinner, Carlos Alcaraz czy Aryna Sabalenka. Kibice z przejęciem mówili o tym, co ich inspiruje w grze i postawie sportowców, nie wiedząc, że ci znajdują się… tuż obok nich, ukryci za kurtyną.

    Kulminacyjnym momentem była chwila, w której zasłona opadała, a zawodnicy wychodzili na spotkanie z niczego niespodziewającymi się kibicami. Emocje, jakie wtedy wybuchały, trudno opisać. Na twarzach fanów widać było zaskoczenie, wzruszenie i czystą radość. Jedna z uczestniczek – starsza kobieta, która od lat ogląda mecze Igi – z trudem powstrzymywała łzy, gdy zobaczyła ją na żywo. „Wow, co za niespodzianka” – wyznała drżącym głosem. Inna z kolei, nie kryjąc ekscytacji, zapytała tylko: „Czy mogę cię przytulić?”.

    Całe wydarzenie zostało uwiecznione w materiale wideo i opublikowane na oficjalnych kanałach turnieju. Widać w nim nie tylko zaskoczenie kibiców, ale też serdeczność i otwartość Igi, która z każdym zamieniła kilka słów, uśmiechnęła się do zdjęcia i sprawiła, że ten dzień stał się dla nich wyjątkowy.

    To kolejny dowód na to, że Świątek jest nie tylko wybitną mistrzynią kortu, ale i ambasadorką sportu, która potrafi budować prawdziwą więź z ludźmi. W Cincinnati znów udowodniła, że dla swoich fanów potrafi zrobić coś, co wykracza daleko poza tenisowe linie.

  • Tomasz Lis zobaczył, co Nawrocki robił na meczu. Tak go nazwał

    Tomasz Lis zobaczył, co Nawrocki robił na meczu. Tak go nazwał

    Lechia Gdańsk zremisowała 3:3 z Motorem Lublin, jednak tym razem to nie sam wynik czy przebieg meczu były w centrum uwagi. Najwięcej emocji wzbudziła obecność Karola Nawrockiego. Prezydent RP skradł show na stadionie, stając się głównym bohaterem wieczoru i przyciągając spojrzenia wszystkich kibiców. Jego pojawienie się wywołało lawinę komentarzy – do sytuacji odniósł się m.in. Tomasz Lis, a wkrótce odpowiedział mu Krzysztof Stanowski.

    Spotkanie 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy dostarczyło wielu sportowych wrażeń – kibice obejrzeli sześć bramek, po trzy dla każdej drużyny. Lechia i Motor podzieliły się punktami, ale to debiut Karola Nawrockiego na trybunach w roli prezydenta RP przykuł największą uwagę. Znany z zamiłowania do piłki nożnej, a szczególnie do trójmiejskiego zespołu, Nawrocki został gorąco powitany przez fanów biało-zielonych. Skandowano jego imię i nazwisko, wywieszono specjalny transparent, a on sam pojawił się nawet w tzw. młynie kibiców. „Dziękuję Lechii Gdańsk i wszystkim kibicom z całej Polski za wsparcie!” – napisał później w mediach społecznościowych.

    Nie wszyscy jednak podzielali entuzjazm kibiców. Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak prezydent schodzi z trybun, słuchając okrzyków na swoją cześć i odpowiadając na nie gestem. Film skomentował Tomasz Lis, który już w trakcie kampanii wyborczej krytykował Nawrockiego. – Prezydent wszystkich kiboli, czyli bezmyślnego marginesu społecznego. Straszne – napisał ostro na platformie X. Wpis wywołał falę komentarzy – jedni zgadzali się z dziennikarzem, inni go krytykowali. W dyskusję włączył się także Krzysztof Stanowski, publikując cztery zdjęcia przedstawiające Lisa na różnych stadionach, w barwach rozmaitych klubów. „Może chciał zapunktować u pana” – skwitował ironicznie.

    Pojawia się pytanie, czy Karol Nawrocki będzie częstym gościem na stadionie Lechii. Media sugerują, że jeśli pozwoli mu na to kalendarz, to na pewno pojawi się za dwa tygodnie na derbach Trójmiasta z Arką Gdynia. Sympatia prezydenta do gdańskiej drużyny jest dobrze znana – wytatuował sobie nawet logo grupy kibicowskiej Chuligani Wolnego Miasta, a w przeszłości uczestniczył w tzw. ustawkach.

    Pod względem sportowym Lechia wciąż znajduje się w trudnym położeniu. Mimo zdobycia punktu z Motorem, bilans drużyny pozostaje ujemny (-3) z powodu kary nałożonej przez PZPN jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Zespół zamyka tabelę ekstraklasy, zajmując 18. miejsce.

  • Miliony dla polskich klubów. Minister sportu ogłasza

    Miliony dla polskich klubów. Minister sportu ogłasza

    Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki wziął udział w konferencji prasowej, która odbyła się na stadionie w Poznaniu. Towarzyszyli mu prezes Ekstraklasy S.A. Marcin Animucki, prezes Pierwszej Ligi Piłkarskiej Marcin Janicki oraz prezes Lecha Poznań Karol Klimczak. Podczas spotkania ogłoszono kontynuację kluczowego programu wsparcia finansowego dla akademii piłkarskich działających przy polskich klubach.

    Pod koniec lipca premier przedstawił skład zrekonstruowanej rady ministrów, w której doszło do kilku zmian. Jedną z nich było powołanie Jakuba Rutnickiego na stanowisko ministra sportu i turystyki, w miejsce Sławomira Nitrasa. Nowy szef resortu podkreślił, że zmiana personalna nie oznacza rezygnacji z jednego z priorytetowych projektów ministerstwa, uruchomionego w 2024 roku, czyli programu dofinansowania akademii piłkarskich przy klubach.

    Jak poinformowano na stronie ekstraklasa.org, Ministerstwo Sportu i Turystyki przeznaczy 14 milionów złotych na wsparcie 34 akademii funkcjonujących przy klubach PKO BP Ekstraklasy oraz Betclic 1. Ligi. Środki te zostaną wykorzystane m.in. na wynagrodzenia trenerów, zakup sprzętu sportowego, a także organizację meczów i turniejów.

    — To dobry dzień dla polskiej piłki. Wsparcie akademii jest absolutnie kluczowe — podkreślił Rutnicki. — Inwestowanie w szkolenie młodych zawodników i rozwój bazy treningowej to podstawa. Wsłuchując się w głos środowiska, przekazujemy 14 milionów złotych klubom ekstraklasy i 1. ligi. Liczymy, że te pieniądze szybko trafią tam, gdzie są najbardziej potrzebne, czyli do systemu szkolenia i rozwoju akademii. Wielki sport zaczyna się w małych klubach, ale musimy zadbać, by najbardziej utalentowani zawodnicy i zawodniczki trafiali do najlepszych ośrodków — dodał minister.

    Program Wsparcia Akademii Piłkarskich Działających przy Klubach Ekstraklasy i 1. Ligi, którego pierwsza edycja miała miejsce w 2024 roku, ma zachęcać dzieci i młodzież do aktywności fizycznej oraz poprawiać jakość szkolenia w polskiej piłce nożnej.

  • Grały prawie trzy godziny! Znamy rywalkę Świątek w 1/8 finału w Cincinnati

    Grały prawie trzy godziny! Znamy rywalkę Świątek w 1/8 finału w Cincinnati

    Iga Świątek nie musiała nawet wychodzić na kort, aby zapewnić sobie awans do 1/8 finału turnieju Cincinnati Open. Wszystko za sprawą kontuzji Marty Kostiuk, która wycofała się z rywalizacji. W poniedziałek poznaliśmy jednak nazwisko kolejnej przeciwniczki liderki światowego rankingu – będzie nią tenisistka, która w ostatnich dniach wyeliminowała już jedną reprezentantkę Polski, a w 3. rundzie stoczyła wyjątkowo wyczerpujący pojedynek.

    Dotychczas droga Świątek w Cincinnati przebiegała niezwykle spokojnie. W pierwszej rundzie – jak przystało na rozstawioną zawodniczkę – miała wolny los. W drugiej potrzebowała zaledwie nieco ponad godziny, by pewnie pokonać Anastazję Potapową. Trzeci mecz miał być starciem z Martą Kostiuk, jednak Ukrainka doznała urazu prawego nadgarstka i oddała spotkanie walkowerem. W efekcie Polka mogła w poniedziałek jedynie z trybun śledzić poczynania potencjalnych rywalek.

    Cirstea lepsza w maratonie z Yuan

    Świątek szczególnie interesował pojedynek Sorany Cirstei z Yue Yuan. To właśnie z tej pary miała wyłonić się jej przeciwniczka w 4. rundzie. Obie zawodniczki plasują się poza czołową setką rankingu WTA (Rumunka jest 138., a Chinka 98.), ale w Cincinnati prezentowały świetną formę, eliminując wyżej notowane rywalki. Cirstea wygrała z Donną Vekić i Magdaleną Fręch, natomiast Yuan pokonała Cristinę Bucsa i utalentowaną Dianę Sznajder.

    Spotkanie od pierwszych piłek było niezwykle wyrównane. Żadna z tenisistek nie potrafiła wypracować sobie przewagi przy serwisie rywalki, a pierwszy breakpoint pojawił się dopiero przy stanie 5:4 dla Cirstei. Ostatecznie o losach seta zadecydował tie-break, w którym Yuan była znacznie skuteczniejsza, triumfując 7:2.

    W drugim secie gra nabrała tempa i obfitowała w zwroty akcji. Yuan prowadziła 2:0, później 4:2, ale w kluczowych momentach gubiła koncentrację i popełniała proste błędy – w tym podwójny błąd serwisowy przy stanie 4:4. Rumunka skrzętnie to wykorzystała, odwracając losy partii i doprowadzając do decydującego seta.

    W trzeciej odsłonie Cirstea złapała wiatr w żagle. Jej serwis zaczął przynosić coraz więcej punktów, a kolejne gemy wygrywała pewniej. Przy stanie 5:2 wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty, ale Yuan zdołała jeszcze przełamać rywalkę i wygrać własne podanie. Na więcej jednak nie było jej stać – po dwóch godzinach i 48 minutach Rumunka przypieczętowała zwycięstwo 6:7(2), 6:4, 6:4.

    Świątek kontra Cirstea – historia jednostronna

    W 1/8 finału Sorana Cirstea zmierzy się z Igą Świątek. Będzie to dla niej wyjątkowo trudne wyzwanie – w dotychczasowych czterech meczach z liderką rankingu ani razu nie zdołała odnieść zwycięstwa. Pojedynek zaplanowano na środę.

    Sorana Cirstea – Yue Yuan 6:7(2), 6:4, 6:4

  • Tak kibice Lechii zareagowali na obecność Nawrockiego. Wymowny transparent

    Tak kibice Lechii zareagowali na obecność Nawrockiego. Wymowny transparent

    Karol Nawrocki, po raz pierwszy od zaprzysiężenia na urząd prezydenta RP, zasiadł na trybunach piłkarskiego stadionu. Nowa głowa państwa wybrała się w poniedziałek na mecz 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy, aby na własne oczy zobaczyć, jak poradzi sobie jego ukochana drużyna – Lechia Gdańsk – w starciu z Motorem Lublin.

    1 czerwca tego roku Karol Nawrocki, kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, wygrał drugą turę wyborów prezydenckich, pokonując reprezentanta Koalicji Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego. Urząd objął oficjalnie 6 sierpnia, tuż po zaprzysiężeniu. Od lat znany jest jako pasjonat sportu, a szczególną sympatią darzy piłkę nożną. Właśnie dlatego kilka dni po objęciu funkcji postanowił pojawić się na stadionie w Gdańsku, by kibicować Lechii w meczu z Motorem Lublin.

    Podczas spotkania prezydent został ciepło powitany przez fanów. Na trybunach pojawił się transparent z napisem: “Byłeś, jesteś, będziesz zawsze kibicem Lechii”, wyraźnie nawiązujący do osoby Karola Nawrockiego. Zdjęcia z tego momentu szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. Dziennikarz Tomasz Galiński z WP Sportowe Fakty skomentował wprost: “Prezydent jest raczej lubiany w Gdańsku”.

    Lechia Gdańsk w tym sezonie zmaga się jednak z poważnymi problemami. Na starcie rozgrywek klub otrzymał karę pięciu ujemnych punktów, co spowodowało, że przed poniedziałkowym meczem zajmował ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem minus czterech oczek.

    Początek sezonu nie był udany – gdańszczanie przegrali na inaugurację z Górnikiem Zabrze 1:2, a w drugiej kolejce, mimo prowadzenia 2:0, ulegli mistrzowi Polski, Lechowi Poznań, w widowiskowym meczu 3:4. Jedyny punkt udało się zdobyć po remisie 2:2 z Cracovią.

    Nie wiadomo jeszcze, czy Karol Nawrocki będzie regularnym gościem na domowych meczach Lechii. Najbliższy taki pojedynek zapowiada się jednak wyjątkowo – 24 sierpnia w Gdańsku odbędą się prestiżowe derby Trójmiasta z Arką Gdynia, które zawsze budzą ogromne emocje wśród kibiców.

  • Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Po sobotnim zwycięstwie nad Rosjanką Anastazją Potapową wydawało się, że w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati Iga Świątek zmierzy się z Martą Kostiuk. Do tego starcia jednak nie dojdzie – Ukrainka wycofała się z rywalizacji z powodu nawrotu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka automatycznie awansowała do czwartej rundy i pozostaje jej cierpliwie czekać na wyłonienie kolejnej przeciwniczki.

    Cincinnati to ostatni sprawdzian przed wielkoszlemowym US Open. Rozstawiona z numerem 3 Świątek rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, w której pokonała Potapową 6:1, 6:4, choć w drugim secie musiała stawić czoła kilku trudniejszym momentom. – Chciałam grać solidnie i intensywnie. W kluczowych fragmentach udawało mi się podnosić poziom i zamknąć mecz – podkreśliła po spotkaniu.

    Tymczasem Kostiuk w swojej drugiej rundzie rozbiła Niemkę Tatjanę Marię 6:0, 6:1 w zaledwie 51 minut. Wydawało się, że będąca w dobrej formie 23-latka może postawić Idze trudne warunki. Jednak problemy z nadgarstkiem, które pojawiły się już podczas turnieju w Montrealu, zmusiły ją do rezygnacji z gry. W Kanadzie Ukrainka dotarła do ćwierćfinału, ale w meczu z Jeleną Rybakiną musiała skreczować w drugim secie, schodząc z kortu ze łzami w oczach.

    – Uraz nadgarstka z Montrealu był dla mnie wyzwaniem w ostatnich dniach. Dałam z siebie wszystko, by być gotową na Cincinnati. Dzięki pomocy mojego sztabu mogłam dokończyć wczorajszy mecz. Chciałam rywalizować mimo bólu, ale muszę słuchać swojego ciała. Teraz skupię się na leczeniu i wzmocnieniu organizmu, by wrócić gotowa na kort. Do zobaczenia w Nowym Jorku – napisała w mediach społecznościowych Kostiuk, sugerując, że powinna być zdolna do gry w US Open.

    Walkower na korzyść Świątek daje jej czas na regenerację i trening przed czwartą rundą. O awans do ćwierćfinału Polka zagra ze zwyciężczynią pojedynku Sorana Cirstea – Yuan Yue. Rumunka w drugiej rundzie wyeliminowała Magdalenę Fręch po trzysetowym boju 7:6(4), 2:6, 6:4.