Category: Uncategorized

  • Tak Simona Halep nazwała Igę Świątek. Tego już nie cofnie

    Tak Simona Halep nazwała Igę Świątek. Tego już nie cofnie

    Rumuńskie media z dużym zainteresowaniem śledziły pojedynek swojej reprezentantki, Sorany Cirstei, z Igą Świątek w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W związku z tym dziennikarze poprosili o komentarz samą Simonę Halep. Była liderka światowego rankingu nie szczędziła Polce pochwał.

    Jeszcze kilka miesięcy temu prasa w Rumunii była wyjątkowo krytyczna wobec Świątek. Powodem była głośna sprawa z końca 2024 roku, gdy Polka otrzymała miesięczne zawieszenie po pozytywnym teście antydopingowym. W Rumunii uznano to za przykład nierównego traktowania – zwłaszcza w kontekście Halep, która w październiku 2022 roku została ukarana czteroletnią dyskwalifikacją za obecność roksadustatu w organizmie. Karę tę później skrócono do dziewięciu miesięcy, ale zarówno sama zawodniczka, jak i jej rodacy długo nie mogli pogodzić się z tym, że sankcja wobec Świątek była znacznie łagodniejsza.

    Od tamtego czasu sytuacja jednak się zmieniła. Świątek nie jest już w rumuńskich mediach postrzegana jako „persona non grata”, co widać choćby po relacjach związanych z jej meczem przeciwko Cirstei. Simona Halep, która wiosną ogłosiła zakończenie kariery, zdradziła, że obecnie to właśnie Iga Świątek jest jej ulubioną tenisistką w kobiecym tourze. Opisała ją jednym słowem – „kompletna”.

    – Nie oglądam zbyt wielu meczów, ale czasem zdarza mi się włączyć transmisję. Lubię Świątek, bo jest wszechstronna. Oglądałam też finał Wimbledonu. Ma świetną postawę, znakomicie się porusza. Teraz zwracam uwagę na rzeczy, które kiedyś pewnie by mi umknęły – powiedziała z uśmiechem dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa. – Wydała mi się bardzo silna. Wcześniej, gdyby ktoś mnie o to zapytał, pewnie bym tego nie zauważyła – dodała w rozmowie z Antena Sport.

    Halep była widziana w Loży Królewskiej podczas wspomnianego finału Wimbledonu, w którym Świątek zdeklasowała rywalkę, wygrywając 6:0, 6:0. Polka i Rumunka rywalizowały ze sobą czterokrotnie – obie mają na koncie po dwa zwycięstwa.

  • Zahavi odpalił bombę! Tyle Saudyjczycy zaoferowali Lewandowskiemu

    Zahavi odpalił bombę! Tyle Saudyjczycy zaoferowali Lewandowskiemu

    Pini Zahavi w rozmowie z „Faktem” ujawnił kulisy ubiegłorocznej próby sprowadzenia Roberta Lewandowskiego do ligi saudyjskiej. Jak zdradził, oferta od tamtejszych szejków była tak ogromna, że „można się złapać za głowę” — Polak mógł zarobić ponad 100 milionów euro za jeden sezon gry.

    Lewandowski, który od 2022 roku jest piłkarzem Barcelony, rozegrał dla niej już 147 meczów, strzelając 101 goli i notując 21 asyst. Choć w tym roku skończy 37 lat, wciąż utrzymuje znakomitą formę strzelecką. To właśnie w takim momencie kariery wielu zawodników jego klasy otrzymuje propozycje tzw. ostatniego wielkiego kontraktu od klubów z Bliskiego Wschodu.

    – Rok temu Robert dostał konkretną ofertę. Ponad sto milionów euro za sezon! Ale on wybrał walkę o mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzów. I naprawdę niewiele zabrakło, by zrealizował oba te cele – powiedział Zahavi, który współpracuje z kapitanem reprezentacji Polski od 2018 roku.

    Dlaczego zatem Lewandowski nie przyjął tak astronomicznej propozycji, która mogłaby uczynić go jednym z dziesięciu najlepiej opłacanych sportowców świata?
    – Barcelona to jego miejsce na ziemi, tam czuje się najlepiej. Poza tym w Arabii Saudyjskiej kluby są już przepełnione zawodnikami i same nie wiedzą, co z nimi robić. Obowiązują limity obcokrajowców, co mocno ogranicza możliwości. Ale Robert i tak nie chciał tam grać – wyjaśnił agent.

    Już w najbliższą sobotę Barcelona rozpocznie nowy sezon LaLiga meczem przeciwko Majorce. Kolejne miesiące pokażą, czy Lewandowski powtórzy świetną kampanię 2024/2025, w której zdobył Superpuchar Hiszpanii, Puchar Króla i mistrzostwo kraju, czy też zapisze w historii klubu jeszcze lepszy rozdział – z upragnionym triumfem w Lidze Mistrzów na czele.

  • Linette sprawiła w Cincinnati najpiękniejszą sensację! To była murowana faworytka

    Linette sprawiła w Cincinnati najpiękniejszą sensację! To była murowana faworytka

    Jessica Pegula (4. WTA) uchodziła za zdecydowaną faworytkę starcia z Magdą Linette (40. WTA) w trzeciej rundzie turnieju w Cincinnati. Tymczasem Polka rozegrała znakomity mecz i po raz drugi w tym roku pokonała zawodniczkę z czołowej piątki rankingu WTA!

    Ostatnie tygodnie nie były dla Linette udane – w czterech poprzednich turniejach odpadała bardzo szybko. Podobne problemy miała jednak sama Pegula. Amerykanka, po triumfie w Bad Homburg, gdzie w finale pokonała Igę Świątek, wyraźnie obniżyła loty. Najdotkliwszym ciosem była dla niej porażka już w pierwszej rundzie Wimbledonu.

    Mocny początek Polki

    Mimo atutu gry u siebie, wyższego miejsca w rankingu i większego doświadczenia, Pegula nie zdołała wystraszyć polskiej tenisistki. Pierwszy set obfitował w aż sześć przełamań i od początku miał wyrównany przebieg. O losach partii zdecydował tie-break, w którym Linette zachowała więcej zimnej krwi i wygrała 7:5.

    Pegula odpowiada

    W drugiej odsłonie Amerykanka zaczęła trafiać pierwszym serwisem (skuteczność 74%), co pozwoliło jej narzucić własne tempo gry. Najlepszym podsumowaniem tej części meczu był punkt kończący seta – perfekcyjny as serwisowy, który ustalił wynik na 6:3 dla Peguli.

    Decydujący set i wielka niespodzianka

    W trzecim secie obie zawodniczki długo pilnowały swojego podania, ale z biegiem czasu coraz większą frustrację okazywała Pegula, która nie potrafiła przełamać dobrze grającej Polki. W efekcie popełniła kilka błędów, a Linette wykorzystała okazję, zdobywając kluczowe przełamanie na 5:3. Chwilę później zamknęła mecz, odnosząc jedno z najcenniejszych zwycięstw w ostatnich miesiącach.

    Dla 31-letniej poznanianki to dopiero drugie w tym sezonie zwycięstwo nad tenisistką z top 5 światowego rankingu i szóste w całej karierze.

    W ćwierćfinale Linette zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania Clara Tauson – Weronika Kudiermietowa.
    Magda Linette – Jessica Pegula 7:6(5), 3:6, 6:3

  • Tak wygląda ranking WTA po tym co Świątek zrobiła w meczu z Cirsteą

    Tak wygląda ranking WTA po tym co Świątek zrobiła w meczu z Cirsteą

    Iga Świątek bez większych kłopotów pokonała Soranę Cirsteę i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Chwilę po zakończeniu spotkania zaktualizowano ranking „na żywo” – Polka coraz mocniej zbliża się do zajmującej drugie miejsce Coco Gauff, która może odczuwać dodatkową presję przed swoim kolejnym meczem.

    Od Montrealu do Cincinnati – szybka droga do IV rundy

    Po porażce w czwartej rundzie w Montrealu Świątek przeniosła się do Cincinnati. Turniej zaczęła od II rundy, w której pewnie wygrała z Anastazją Potapową 6:1, 6:4. W kolejnym meczu miała zmierzyć się z Martą Kostiuk, jednak Ukrainka wycofała się z powodu kontuzji. Dzięki temu Polka awansowała do IV rundy bez gry, zyskując dodatkowy czas na regenerację.

    Pewne zwycięstwo nad Cirsteą

    W meczu o awans do ćwierćfinału rywalką Świątek była Sorana Cirstea, która wcześniej wyeliminowała m.in. Magdalenę Fręch (7:6, 2:6, 6:4). Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla liderki polskiego tenisa – już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Następnie obie zawodniczki skutecznie broniły własnych podań, ale przewaga jednego przełamania wystarczyła, by po 45 minutach pierwszy set zakończył się wynikiem 6:4 dla Świątek.

    Druga partia miała bardziej chaotyczny przebieg. Obie tenisistki miały problemy z utrzymaniem serwisu – najpierw przełamała Iga, potem odpowiedziała Cirstea, wyrównując stan seta. Ostatecznie to jednak Świątek przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając 6:3 i cały mecz 2:0. „Nie był to wielki mecz – momentami brakowało rytmu, a gra była szarpana – ale najważniejsze, że Iga jest w ćwierćfinale. 95 minut gry” – relacjonował Filip Modrzejewski na łamach Sport.pl.

    Ranking WTA Live – Świątek coraz bliżej Gauff

    Wygrana nad Cirsteą dała Świątek kolejne punkty w rankingu WTA. Polka ma obecnie 7148 punktów i traci jedynie 631 „oczek” do Coco Gauff (7779 pkt). Liderka klasyfikacji, Aryna Sabalenka, pozostaje jednak poza zasięgiem – jej dorobek wynosi aż 11 130 punktów.

    W ćwierćfinale Świątek zmierzy się z lepszą z pary Jekaterina Aleksandrowa – Anna Kalinska. Gauff w 1/8 finału zagra z Lucią Bronzetti (61. WTA) – mecz zaplanowano na czwartek 14 sierpnia. Sabalenka natomiast już w środę 13 sierpnia podejmie Jessicę Bouzas Maneiro (42. WTA), a spotkanie ma się rozpocząć nie wcześniej niż o 21:00 czasu polskiego.

    Ranking WTA Live (czołówka):

    1. Aryna Sabalenka – 11 130 pkt
    2. Coco Gauff – 7779 pkt
    3. Iga Świątek – 7148 pkt
    4. Jessica Pegula – 4903 pkt
    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt
    6. Madison Keys – 4589 pkt
    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt
    8. Amanda Anisimova – 3859 pkt
    9. Jasmine Paolini – 3586 pkt
    10. Jelena Rybakina – 3393 pkt

    29. Magdalena Fręch – 1626 pkt
    40. Magda Linette – 1349 pkt

  • Nie do wiary, co zrobiła Świątek. Reakcja Fissette’a mówi wszystko

    Nie do wiary, co zrobiła Świątek. Reakcja Fissette’a mówi wszystko

    Iga Świątek melduje się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati! W środowym meczu czwartej rundy najlepsza polska tenisistka pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3, kontrolując przebieg rywalizacji w najważniejszych fragmentach spotkania. Choć pojedynek obfitował w przełamania i krótkie serie punktów zdobywanych przez obie zawodniczki, to w decydujących momentach to właśnie Świątek zachowała chłodną głowę i potrafiła przechylić szalę na swoją korzyść.

    Awans bez gry i trudna droga rywalki

    Do czwartej rundy Iga dostała się bez konieczności rozgrywania meczu – jej rywalka z trzeciej rundy, Ukrainka Marta Kostiuk, wycofała się z turnieju, oddając spotkanie walkowerem. Znacznie trudniejszą drogę do tego etapu miała Sorana Cirstea. Rumunka w poprzedniej fazie stoczyła prawie trzygodzinny, wyczerpujący bój z Chinką Yue Yuan, zwyciężając 6:7, 6:4, 6:4, a wcześniej wyeliminowała także Magdalenę Fręch po trzysetowym starciu zakończonym wynikiem 7:6, 2:6, 6:4.

    Mocny początek Świątek i wymowna reakcja sztabu

    Pierwszy set rozpoczął się idealnie dla Polki. Już w pierwszym gemie przełamała serwis rywalki, a po pięciu minutach prowadziła 2:0. Kamery uchwyciły wówczas Wima Fissette’a i Macieja Ryszczuka – trenerów Świątek – którzy wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, widząc, że ich podopieczna od początku jest w świetnym rytmie.

    Komentator Canal+ Sport, Żelisław Żyżyński, podkreślał różnicę w sile i tempie gry obu zawodniczek. Świątek grała szybko, pewnie i agresywnie, a przy tym utrzymywała wysoki poziom koncentracji. Wydawało się, że kolejne gemy na jej korzyść są kwestią czasu – tym bardziej, że cztery ostatnie sety w starciach z Cirsteą wygrywała 6:1, a bilans ich pojedynków przed tym meczem wynosił 4:0 na korzyść Polki.

    Przebudzenie Rumunki i kłótnia z sędzią

    Cirstea potrafiła jednak odpowiedzieć. Od stanu 0:2 poprawiła skuteczność pierwszego podania i zaczęła pewniej wygrywać swoje gemy serwisowe. Obroniła dwa break pointy przy stanie 2:4, a Świątek – choć nadal groźna – zaczęła popełniać błędy w pierwszych uderzeniach po serwisie. Jak zauważyła Joanna Sakowicz-Kostecka, nie jest to styl charakterystyczny dla liderki rankingu. Mimo to Polka zachowała przewagę, a przy 4:3 wyszła z trudnej sytuacji 0:30, kończąc gema asem serwisowym.

    W dziewiątym gemie doszło do spięcia między Rumunką a sędzią główną. Po jednym z uderzeń Świątek piłka trafiła w siatkę, a następnie wylądowała bardzo blisko linii końcowej. Cirstea była przekonana, że była ona autowa, i nie kryła zaskoczenia, że system elektroniczny tego nie odnotował. Powtórki jasno pokazały jednak, że piłka zmieściła się w korcie. Rumunka długo nie mogła się z tym pogodzić, rozkładała ręce, a nawet w przerwie między gemami kontynuowała dyskusję z arbitrem. Komentatorzy stwierdzili, że prawdopodobnie po meczu zobaczy nagranie i zmieni zdanie.

    Zamieszanie nie wytrąciło Świątek z rytmu – chwilę później wygrała seta 6:4. Żyżyński podkreślił, że choć w ostatnich trzech gemach serwisowych Polki można było odczuć lekki niepokój, to w kluczowych momentach zachowała większą koncentrację od rywalki.

    Drugi set – falowanie i przełamania

    Drugą partię obie tenisistki rozpoczęły od wymiany przełamań. Najpierw serwis straciła Cirstea, chwilę później Świątek. Polka popełniła wówczas kilka prostych błędów, a Rumunka dobrze odczytała jej intencje przy jednej z akcji, minięciem kończąc gema.

    Świątek jednak szybko odzyskała kontrolę i wyszła na prowadzenie 4:1 po kolejnych dwóch przełamaniach. Warto dodać, że Cirstea – obecnie sklasyfikowana na 138. miejscu rankingu – do turnieju dostała się dzięki tzw. zamrożonemu rankingowi (nr 29), przysługującemu zawodniczkom wracającym po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją.

    Rumunka zaczęła popełniać coraz więcej niewymuszonych błędów, a komentatorzy określili jej styl gry w tym fragmencie mianem „casino tennis”, czyli ryzykownej gry bez pełnej kontroli nad uderzeniami. Gdy Świątek serwowała na 5:1, przydarzył jej się jednak gorszy moment – kilka niecelnych zagrań pozwoliło rywalce na odrobienie części strat. Po długim gemie serwisowym Cirstea zmniejszyła wynik do 4:3, podtrzymując nadzieję na odwrócenie losów meczu.

    Warunki i zakończenie spotkania

    Środowe warunki w Cincinnati były wymagające – temperatura sięgała 30°C, a wilgotność powietrza przekraczała 70%. Obie zawodniczki odczuwały trudy gry w takich okolicznościach, a fragment meczu między 5. a 8. gemem drugiego seta komentatorzy określili jako „szarpaninę na korcie”.

    Końcówka należała jednak do Świątek. Polka znów przejęła inicjatywę i zamknęła mecz wynikiem 6:4, 6:3, awansując do ćwierćfinału turnieju. Tam zmierzy się z jedną z Rosjanek – Anną Kalińską lub Jekateriną Aleksandrową. Spotkanie zaplanowano na noc ze środy na czwartek, na godzinę 2:30 czasu polskiego.

  • Godziny do meczu Świątek, a tu taka historia. Sztab Polki reaguje!

    Godziny do meczu Świątek, a tu taka historia. Sztab Polki reaguje!

    Sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych Iga Świątek otrzymała niezwykły, ręcznie wykonany prezent. Autorem dzieła jest Przemysław Kozłowski, artysta z niepełnosprawnością, znany z tworzenia imponujących konstrukcji z zapałek. – Wyszło 7030 zapałek i 720 godzin pracy. Powiedziałem sobie, że Iga jest tak wyjątkową osobą, że nawet gdyby to miało trwać 7200 godzin, i tak bym to dla niej zrobił – wyznał w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

    Kozłowski tworzy swoje prace z ogromną cierpliwością i precyzją, często mierząc się przy tym z bólem i łzami. Jego najsłynniejsze dzieło – podziwiane w Watykanie przez papieża Franciszka – składa się z 270 tysięcy zapałek i ma wymiary 1,5 m wysokości, 2,65 m szerokości oraz 1,3 m głębokości. Inne jego prace trafiły m.in. do urzędu wojewódzkiego, Pierwszej Damy oraz katedry w Santiago de Compostela. Dla Roberta Lewandowskiego wykonał replikę Złotej Piłki, w której wykorzystał 4718 zapałek.

    Tym razem artysta postanowił przygotować rakietę tenisową dla Igi Świątek. Wcześniej zwrócił się do niej w mediach społecznościowych:
    – Iga, odezwij się, proszę. Zrobiłem dla ciebie rakietę tenisową z 7030 zapałek, poświęciłem na to 720 godzin, ale warto było, bo jesteś wyjątkową osobą, naszą mistrzynią i dumą narodową – napisał na Facebooku.

    Na gest artysty zareagował sztab liderki polskiego tenisa. – Iga bardzo docenia wysiłek i pasję, jakie pan Przemysław włożył w stworzenie rakiety z zapałek. Dzieło robi ogromne wrażenie. Ponieważ Iga spędza ponad 300 dni w roku poza krajem, nie może osobiście odebrać prezentu, ale bez problemu może to zrobić członek jej zespołu i przekazać do domu rodzinnego – wyjaśniła Daria Sulgostowska, menadżerka PR zawodniczki.

    Ostatecznie rakieta trafiła w ręce przedstawicieli sztabu Świątek, o czym Kozłowski poinformował w mediach społecznościowych. – Dzięki pani menadżer Darii Sulgostowskiej moja rakieta tenisowa z 7030 zapałek trafi do naszej mistrzyni. Dziękuję także za prezenty – zdjęcie Igi i piłeczkę z Rolanda Garrosa z jej autografem oraz upominki od Polskiego Związku Tenisowego: koszulkę, dres i czapkę reprezentacji Polski. Teraz pozostaje już tylko pójść na mecz Igi i kibicować naszej dumie narodowej – napisał.

    Tymczasem Świątek rywalizuje obecnie w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W środę, o godzinie 17, w meczu 1/8 finału zmierzy się z Rumunką Soraną Cirsteą (138. WTA). Relację na żywo będzie można śledzić na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

  • Wyjątkowy prezent trafi do Igi Świątek. Jest reakcja sztabu tenisistki

    Wyjątkowy prezent trafi do Igi Świątek. Jest reakcja sztabu tenisistki

    Kilka tygodni temu Przemysław Kozłowski, artysta ze Słupowa w woj. kujawsko-pomorskim, znany z tworzenia niezwykłych dzieł z zapałek, zamieścił na Facebooku poruszający wpis skierowany do Igi Świątek. „Iga, odezwij się, proszę. Wykonałem dla ciebie rakietę tenisową z 7030 zapałek, poświęcając na to 720 godzin pracy. Warto było, bo jesteś wyjątkową osobą, naszą mistrzynią, dumą narodową” — napisał.

    Kozłowski, który zmaga się z niepełnosprawnością rąk, od lat tworzy imponujące konstrukcje z zapałek. Jego prace trafiały już do znanych osób — zbudował m.in. szopkę bożonarodzeniową z ponad 266 tys. zapałek dla papieża Franciszka czy „złotą piłkę” dla Roberta Lewandowskiego. Tym razem postanowił przygotować wyjątkowy prezent dla najlepszej polskiej tenisistki.

    — Lubię sport, a tenis jest mi szczególnie bliski. Kiedyś kibicowałem Agnieszce Radwańskiej, teraz trzymam kciuki za Igę Świątek. Oglądam jej mecze, to wspaniała dziewczyna i nasza duma narodowa — mówił w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.

    Artysta przyznał, że projekt rakiety był wyjątkowo trudny i wymagał zastosowania zupełnie innej techniki niż dotychczasowe prace. — Mam niepełnosprawne ręce, więc było to ogromne wyzwanie. Ale Iga jest tak wyjątkową osobą, że nawet gdyby zajęło mi to 7200 godzin, zrobiłbym to dla niej — podkreślał w wywiadzie dla „Sportowych Faktów”.

    Kilka tygodni temu na apel Kozłowskiego zareagowała menadżerka Igi, Daria Sulgostowska. — Iga bardzo docenia wysiłek i pasję, jakie pan Przemysław włożył w stworzenie rakiety. Dzieło wygląda imponująco. Ponieważ Iga spędza ponad 300 dni w roku poza Polską, nie może odebrać prezentu osobiście, ale bez problemu może to zrobić członek jej zespołu i przekazać go do domu rodzinnego — mówiła wówczas.

    Teraz wiadomo, że rakieta trafiła już do ekipy Świątek. — Dzięki pani menadżer Darii Sulgostowskiej moja rakieta z 7030 zapałek trafi do naszej mistrzyni. Dziękuję za prezenty: zdjęcie Igi, piłeczkę z Rolanda Garrosa z jej autografem oraz zestaw od PZT — koszulkę, dres i czapkę reprezentacji Polski. Teraz pozostaje tylko iść na mecz Igi i kibicować naszej mistrzyni — napisał Kozłowski w mediach społecznościowych.

  • Było już 5:2. Niewiarygodne, co się wydarzyło w meczu Linette z Pegulą

    Było już 5:2. Niewiarygodne, co się wydarzyło w meczu Linette z Pegulą

    Magda Linette przeżywała w Cincinnati prawdziwą huśtawkę emocji. Pod koniec drugiego seta meczu trzeciej rundy z Jessicą Pegulą frustracja wzięła górę – Polka z impetem rzuciła rakietą o kort. Chwilę później po raz drugi tego dnia musiała zejść z placu gry, tym razem z powodu nadciągającej burzy. Spotkanie, w którym Linette prowadziła 7:6, 3:6 z czwartą rakietą świata, zostało przerwane i dokończone zostanie dopiero w środę.

    Kolejne amerykańskie starcie i pytanie bez odpowiedzi

    Tradycji stało się zadość – wszystkie dotychczasowe mecze Linette z Pegulą rozgrywano w USA. Teraz pozostaje czekać, czy Polka przerwie inną serię, bo do tej pory nie udało jej się pokonać Amerykanki. Odpowiedź poznamy dopiero po wznowieniu gry.

    Nerwowy początek – od 5:2 do 5:5

    Jeszcze zanim rozpoczęła się walka, można było mieć powody do obaw. Nad kortem kłębiły się ciemne chmury, a w pierwszym secie Linette przycupnęła z grymasem bólu. Operator kamery szybko pokazał zaklejone taśmą kolano zawodniczki i poważną twarz trenera Marka Gellarda. Na szczęście uraz nie przeszkodził jej w kontynuowaniu gry.

    Pierwsze gemy były pełne przełamań – przez cztery kolejne żadna z tenisistek nie utrzymała podania. Jako pierwsza tę serię przerwała Polka i po 26 minutach prowadziła 5:2. Komentująca w Canal+ Joanna Sakowicz-Kostecka nie kryła zachwytu: – Przepięknie, przepięknie!

    Niestety, od tego momentu Linette zaczęła zwalniać tempo, a Pegula nabrała pewności siebie. Amerykanka odrobiła straty, a Polka popełniła kilka kosztownych błędów, m.in. przy świetnie wypracowanej piłce posłała ją na aut. Ostatecznie jednak dzięki dobremu serwisowi Linette wygrała tie-breaka 7:5, po raz pierwszy w karierze urywając Peguli seta.

    Drugi set – dym, deszcz i rosnące nerwy

    W drugiej partii Pegula szybko wyszła na 3:0, pokazując spokój i konsekwencję. Już po pierwszym gemie sędzia zerkała w górę, a Sakowicz-Kostecka informowała o dziwnym dymie w pobliżu trybun VIP. Po chwili jednak przeszkodził deszcz – mecz przerwano na kilka minut.

    Po wznowieniu Linette zmniejszyła stratę, ale rywalka odzyskała kontrolę i znów odskoczyła na 5:2. Przy stanie 5:3 Polka zmarnowała szansę na przełamanie, co wywołało u niej taką irytację, że cisnęła rakietą o kort. Obroniła jeszcze dwie piłki setowe, lecz trzeciej – zakończonej asem Peguli – już nie.

    Decydujący set odłożony na później

    Na trzecią odsłonę tenisistki nie wyszły. Najpierw pojawiły się błyskawice, potem lunął deszcz, a organizatorzy dla bezpieczeństwa nakazali wszystkim opuścić kort. Po pewnym czasie ogłoszono, że rywalizacja tego dnia się nie odbędzie.

    Zwyciężczyni meczu Linette – Pegula w 1/8 finału zmierzy się z Clarą Tauson lub Weroniką Kudermietową. W środę o ćwierćfinał zagra też Iga Świątek, której rywalką będzie Sorana Cirstea.

  • Zapadła decyzja ws. meczu Świątek z Cirsteą. Organizatorzy WTA Cincinnati informują

    Zapadła decyzja ws. meczu Świątek z Cirsteą. Organizatorzy WTA Cincinnati informują

    Tegoroczny turniej WTA 1000 w Cincinnati układa się dla Igi Świątek w dość nietypowy sposób. Polka ostatni raz wyszła na kort w sobotę, a w poniedziałek ograniczyła się jedynie do treningu. Stało się tak, ponieważ dzień wcześniej otrzymała walkowera od Marty Kostiuk. Wszystko jednak wskazuje na to, że w środę 24-latka z Raszyna rozegra już normalny mecz – jej rywalką będzie Sorana Cirstea. Organizatorzy opublikowali właśnie środowy plan gier, w którym spotkanie naszej tenisistki znalazło się na liście. Jest też istotna zmiana w porównaniu do wcześniejszych występów, a dodatkowo poznaliśmy dokładną godzinę rozpoczęcia rywalizacji.

    Choć Świątek ma za sobą dopiero jeden rozegrany mecz, jest już w czwartej rundzie turnieju. W premierowej fazie otrzymała wolny los, następnie pewnie pokonała Anastazję Potapową 6:1, 6:4. Pojedynek w 1/16 finału ostatecznie się nie odbył – w niedzielę wieczorem ogłoszono, że Marta Kostiuk wycofała się z powodu kontuzji prawego nadgarstka. Ukrainka zrezygnowała z dalszej gry, by wyleczyć uraz przed zbliżającym się US Open.

    Podczas gdy wczoraj inne zawodniczki walczyły o miejsce w najlepszej „16”, Iga odbyła jedynie trening. Dużo trudniejsze zadanie miały Sorana Cirstea i Yue Yuan, które w pełnym słońcu stoczyły zacięty pojedynek. Chinka prowadziła już 4:2, 30-0 w drugim secie, mając własne podanie, ale Rumunka odwróciła losy meczu i po niemal trzech godzinach zwyciężyła 6:7(2), 6:4, 6:4. Teraz 35-latka ma dwie doby na regenerację przed starciem z triumfatorką tegorocznego Wimbledonu.

    Starcie Świątek – Cirstea o awans do ćwierćfinału zaplanowano na środę. O 23:40 polskiego czasu ogłoszono oficjalny harmonogram dnia w stanie Ohio. Mecz obu zawodniczek otworzy rywalizację na korcie Grandstand – drugiej co do wielkości arenie turnieju. Początek wyznaczono na godz. 17:00 czasu polskiego.

    To zmiana w porównaniu do pojedynku z Potapową, który odbył się na korcie centralnym. W środę na głównej arenie zobaczymy natomiast liderkę rankingu WTA Arynę Sabalenkę, która zmierzy się z Jessicą Bouzas Maneiro – ich mecz rozpocznie się nie wcześniej niż o godz. 21:00 czasu polskiego. Z kolei w nocy, około 2:30 naszego czasu, odbędzie się starcie pomiędzy Jekateriną Aleksandrową a Anną Kalinską, którego zwyciężczyni zmierzy się w ćwierćfinale z triumfatorką pojedynku Świątek – Cirstea. W tym przypadku Rosjanka lub jej rodaczka będą miały kilka godzin mniej na regenerację przed piątkowym meczem o miejsce w półfinale.

  • Znamy godzinę meczu Igi Świątek o ćwierćfinał w Cincinnati

    Znamy godzinę meczu Igi Świątek o ćwierćfinał w Cincinnati

    Świetne wieści dla fanów polskiego tenisa. Organizatorzy turnieju w Cincinnati ogłosili termin meczu 1/8 finału pomiędzy Igą Świątek a Soraną Cirsteą – kibice mogą odetchnąć z ulgą, bo spotkanie odbędzie się o dogodnej porze. Początek zaplanowano na środę o godz. 17 czasu polskiego. Będzie to pierwszy pojedynek dnia na korcie Grandstand, a jego przebieg będzie można śledzić na żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

    Iga Świątek (3. WTA) awansowała do 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, rozgrywanego na kortach twardych, mimo że dotychczas zagrała tylko jedno spotkanie. W pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej pewnie pokonała Anastazję Potapową (45. WTA) 6:1, 6:4. W kolejnej fazie miała zmierzyć się z Martą Kostiuk (27. WTA), jednak Ukrainka wycofała się z powodu problemów zdrowotnych.

    Teraz przeciwniczką liderki polskiego tenisa będzie doświadczona, 35-letnia Sorana Cirstea (138. WTA). Rumunka w drodze do 1/8 finału pokonała kolejno: Donnę Vekić (55. WTA) 6:1, 4:6, 6:3, Magdalenę Fręch (28. WTA) 7:6, 2:6, 6:4 oraz Yue Yuan (98. WTA) 6:7, 6:4, 6:4. W ostatnim meczu była już w trudnej sytuacji, przegrywając 6:7, 2:4, lecz zdołała odwrócić losy rywalizacji.

    Dotychczas Świątek i Cirstea spotkały się cztery razy i za każdym razem triumfowała Polka. Ostatni pojedynek miał miejsce w kwietniu 2024 roku w Madrycie, gdzie Świątek zwyciężyła 6:1, 6:1 w zaledwie godzinę i 18 minut.

    Zwyciężczyni środowego starcia awansuje do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z lepszą z pojedynku Jekatierina Aleksandrowa (16. WTA) – Anna Kalinskaja (34. WTA).