Category: Uncategorized

  • Turniej w Pekinie “rozstrzygnięty”? Świat już wydał wyrok ws. Świątek

    Turniej w Pekinie “rozstrzygnięty”? Świat już wydał wyrok ws. Świątek

    Iga Świątek uchodzi za główną kandydatkę do triumfu w turnieju WTA 1000 w Pekinie – tym bardziej, że na chińskich kortach zabraknie liderki rankingu Aryny Sabalenki. Drabinka imprezy została już ogłoszona, a zagraniczne media nie mają wątpliwości: Polka może znacząco zbliżyć się do pozycji numer jeden, choć czeka ją trudna droga. – „Świątek jawi się jako oczywista faworytka, ale przed nią zaciekła konkurencja” – podkreśla portal puntodebreak.com. Z kolei tennistemple.com dodaje: – „Zobaczymy, kto wykorzysta tę wyjątkową sytuację”.

    Początek rywalizacji i potencjalne rywalki

    W pierwszym spotkaniu w Pekinie Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Julija Putincewa – Yue Yuan. W kolejnych rundach na drodze Polki mogą stanąć m.in. Emma Navarro, Jessica Pegula, Naomi Osaka czy utalentowana Mirra Andriejewa. Już w ćwierćfinale może dojść do starcia z Pegulą lub Osaką, co byłoby jednym z najciekawszych meczów całego turnieju.

    Media zgodne: Polka w roli faworytki

    Świątek przyjeżdża do Pekinu podbudowana świeżym triumfem w Seulu, gdzie zdobyła swój 25. tytuł w karierze. Eksperci zaznaczają jednak, że aby walczyć o zwycięstwo, będzie musiała zachować pełną koncentrację od pierwszego meczu. „Putincewa, Kalinska, Navarro czy Samsonowa mogą sprawić jej sporo problemów, jeśli nie zagra na najwyższym poziomie” – czytamy w analizie puntodebreak.com.

    Hiszpański portal wskazuje również drugą główną kandydatkę do sukcesu w stolicy Chin – Coco Gauff.

    Braki, które zmieniają układ sił

    Zagraniczne media zwracają uwagę, że tegoroczny turniej w Pekinie rozgrywany jest bez dwóch ważnych nazwisk – Sabalenki, obecnej liderki światowego rankingu, oraz Madison Keys, triumfatorki tegorocznego Australian Open. „Ich absencja znacząco zmienia dynamikę rywalizacji. Choć daje to szansę innym zawodniczkom, dopiero czas pokaże, kto najlepiej ją wykorzysta” – pisze tennistemple.com.

    Turniej w Pekinie potrwa od 24 września do 5 października. Kibice będą mogli śledzić zmagania najlepszych tenisistek świata na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

  • Już jest! Oto termin pierwszego meczu Igi Świątek w Pekinie

    Już jest! Oto termin pierwszego meczu Igi Świątek w Pekinie

    Już wiadomo, kiedy Iga Świątek rozpocznie rywalizację w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Pekinie. Polscy kibice będą musieli uzbroić się w cierpliwość, bo na pierwszy mecz liderki światowego rankingu przyjdzie im poczekać jeszcze kilka dni.

    Świątek (2. WTA) w niedzielę cieszyła się ze swojego premierowego triumfu w imprezie WTA 500 na twardych kortach w Seulu. W decydującym starciu po emocjonującym, trzysetowym boju pokonała Rosjankę Jekatierinę Aleksandrową (11. WTA) 1:6, 7:6, 7:5. Mecz nie układał się po myśli Polki – grała nierówno, często się irytowała, a nawet zdarzyło jej się uciszyć swoją psycholożkę Darię Abramowicz. – To nie była dobra wersja Igi – komentował na antenie Dawid Celt. Jednak z czasem Świątek opanowała emocje i zaczęła grać na swoim najwyższym poziomie, co pozwoliło jej odwrócić losy finału.

    Teraz przed Polką znacznie większe wyzwanie – turniej rangi WTA 1000 w Pekinie. Świątek, rozstawiona z numerem jeden, w pierwszej rundzie otrzymała wolny los. Jej premierową rywalką będzie zwyciężczyni meczu Julia Putincewa (Kazachstan, 63. WTA) – Yue Yuan (Chiny, 110. WTA). Organizatorzy potwierdzili już, że Polka rozpocznie grę w sobotę, choć mecze drugiej rundy będą rozgrywane także w piątek.

    „A propos WTA w Pekinie: Iga zaczyna w sobotę, Magda Fręch w czwartek, Magda Linette w środę” – przekazał w serwisie X Bartosz Ignacik, komentator Canal+Sport.

    Świątek zna smak zwycięstwa w Pekinie – w 2023 roku triumfowała tam po finale z Ludmiłą Samsonową (21. WTA), którą pokonała pewnie 6:2, 6:2. Teraz spróbuje powtórzyć tamten sukces.

    Z kolei Magda Linette w pierwszej rundzie zmierzy się z byłą mistrzynią US Open Andreescu (181. WTA), natomiast Magda Fręch rozpocznie zmagania od pojedynku z jedną z kwalifikantek.

    https://x.com/BartekIgnacik/status/1970069711141654859?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1970069711141654859%7Ctwgr%5E3a6f4bfa56a4e6b573c456cc9c18f2a4afb0e6a4%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732268878juz-jest-oto-termin-pierwszego-meczu-igi-swiatek-w-pekinie.html Andreescu (181. WTA), natomiast Magda Fręch rozpocznie zmagania od pojedynku z jedną z kwalifikantek.

  • Legenda domaga się Złotej Piłki dla Lewandowskiego. “Rozmawiałem z FIFA”

    Legenda domaga się Złotej Piłki dla Lewandowskiego. “Rozmawiałem z FIFA”

    Karl-Heinz Rummenigge w najnowszej rozmowie przyznał, że kilka lat temu podjął starania, by Robert Lewandowski otrzymał Złotą Piłkę, która – jego zdaniem – powinna trafić do Polaka w 2020 roku. Niemiecka legenda Bayernu Monachium zdradziła, że nawet rozmawiała o tym z prezydentem FIFA, Giannim Infantinem.

    – Pytałem go, czy istnieje jakakolwiek możliwość zmiany decyzji Francuzów. Niestety, nic nie udało się wskórać. A przecież było jasne, że w tamtym roku zwyciężyłby nasz Robert – wyznał Rummenigge w rozmowie z „Faktem”.

    W poniedziałek poznamy laureata Złotej Piłki za sezon 2024/2025. W gronie głównych faworytów wymienia się Ousmane’a Dembélé z PSG oraz duet z Barcelony – Raphinhę i Lamine’a Yamala. Jeszcze na początku roku wspominano także o szansach Lewandowskiego, jednak jego notowania spadły po tym, jak z powodu kontuzji nie wystąpił w kluczowych spotkaniach końcówki sezonu.

    Lewandowski nigdy nie zdobył Złotej Piłki, choć powszechnie uważa się, że co najmniej jedna powinna znaleźć się w jego dorobku. W 2020 roku to właśnie Polak uchodził za bezdyskusyjnego faworyta, lecz redakcja „France Football” odwołała plebiscyt z powodu pandemii COVID-19. Rok później kapitan reprezentacji Polski ponownie był jednym z głównych kandydatów, ale ostatecznie uległ Lionelowi Messiemu, którego triumf w Copa América miał decydujące znaczenie.

    – Robert miał po prostu pecha. Najpierw przeszkodziła pandemia, a potem dziennikarze z Ameryki Południowej zagłosowali na Messiego, bo woleli zawodnika hiszpańskojęzycznego. Moim zdaniem Polak i tak jest moralnym zwycięzcą. Ja traktuję go jak zdobywcę Złotej Piłki – podkreślił Rummenigge.

    Sam Messi przyznał w 2021 roku, że Lewandowski zasłużył na nagrodę za poprzedni sezon. Polak w tamtym czasie został doceniony przez UEFA i FIFA – w 2020 roku otrzymał tytuł Piłkarza Roku UEFA, a FIFA uhonorowała go statuetką The Best zarówno w 2020, jak i w 2021 roku. Z kolei „France Football” w 2021 r. przyznał mu nagrodę dla Najlepszego Napastnika Roku, co powszechnie uznano za formę rekompensaty i swoiste „pocieszenie” za anulowany plebiscyt z 2020 roku.

  • Świątek wszystko już wie. Tak wygląda jej drabinka w Pekinie!

    Świątek wszystko już wie. Tak wygląda jej drabinka w Pekinie!

    Iga Świątek po triumfie w Seulu przenosi się do Chin, gdzie czeka ją jeszcze bardziej prestiżowe wyzwanie – turniej WTA 1000 w Pekinie. Polka, która świetnie spisała się w debiucie w Korei Południowej, będzie tam najwyżej rozstawioną tenisistką, ponieważ liderka rankingu Aryna Sabalenka wycofała się z rywalizacji z powodu kontuzji. Wiadomo już, jakie potencjalne przeszkody mogą stanąć jej na drodze do kolejnego tytułu.

    Świątek jako faworytka w Pekinie

    Dzięki nieobecności Sabalenki, Świątek (2. WTA) została rozstawiona z numerem jeden. W pierwszej rundzie otrzymała wolny los, a jej pierwszą przeciwniczką będzie zwyciężczyni meczu Julia Putincewa – Yue Yuan. Z reprezentantką Kazachstanu Świątek mierzyła się pięć razy, cztery z nich wygrała, ale to Putincewa okazała się lepsza w ich ostatnim spotkaniu podczas Wimbledonu 2023. Z kolei z Chinką nigdy wcześniej nie miała okazji rywalizować.

    Możliwe kolejne rywalki

    W trzeciej rundzie na Polkę może czekać Anna Kalinska, a w czwartej Emma Navarro. Bardzo interesująco zapowiada się również ćwierćfinał, w którym Świątek może trafić na Jessicę Pegulę lub Naomi Osakę. Pojedynek z Japonką byłby szczególnie głośnym wydarzeniem, ponieważ Osakę prowadzi obecnie Tomasz Wiktorowski – były trener Igi. W półfinale możliwy jest bój z młodą, utalentowaną Mirrą Andriejewą, a w ewentualnym finale Polka mogłaby stanąć naprzeciwko Coco Gauff, Amandy Anisimovej, Jasmine Paolini lub Jeleny Rybakiny.

    Droga Świątek po tytuł w Pekinie – potencjalne mecze

    • I runda – wolny los
    • II runda – Julia Putincewa (63. WTA) / Yue Yuan (110. WTA)
    • III runda – Anna Kalinska (29. WTA) / Ann Li (47. WTA) / Camila Osorio (83. WTA)
    • IV runda – Emma Navarro (17. WTA) / Ludmiła Samsonowa (21. WTA) / Lois Boisson (41. WTA) / Rebecca Sramkova (55. WTA)
    • Ćwierćfinał – Jessica Pegula (7. WTA) / Naomi Osaka (14. WTA) / Marta Kostiuk (28. WTA) / Emma Raducanu (32. WTA)
    • Półfinał – Mirra Andriejewa (5. WTA) / Qinwen Zheng (9. WTA) / Clara Tauson (12. WTA) / Diana Sznajder (19. WTA)
    • Finał – Coco Gauff (3. WTA) / Amanda Anisimova (4. WTA) / Jasmine Paolini (8. WTA) / Jelena Rybakina (10. WTA)

    Polki w drabince głównej

    Oprócz Igi Świątek w turnieju zagrają również Magda Linette i Magdalena Fręch. Linette w pierwszej rundzie zmierzy się z byłą mistrzynią US Open, Biancą Andreescu (181. WTA), natomiast Fręch rozpocznie rywalizację od pojedynku z kwalifikantką.

    Turniej WTA 1000 w Pekinie potrwa od 24 września do 5 października i zapowiada się jako jedno z najważniejszych wydarzeń w drugiej części sezonu.

  • Żodzik zdobyła medal dla Polski. Jest reakcja Białorusi

    Żodzik zdobyła medal dla Polski. Jest reakcja Białorusi

    Maria Żodzik zdobyła jedyny medal dla Polski podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Tokio. 28-letnia zawodniczka, pochodząca z Białorusi, zapisała się na kartach historii nie tylko polskiego sportu. Jej niezwykły wyczyn został dostrzeżony przez białoruskie media, które z uznaniem wypowiadają się o skoczkini, przypominając jednocześnie ważne fakty z jej życia.

    Historyczny dzień Marii Żodzik

    To był konkurs, który Żodzik zapamięta na zawsze. Przy trudnych warunkach pogodowych – ulewne deszcze sparaliżowały rywalizację – Polka pokonała poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2 metrów. Dokonała tego w trzeciej próbie, ustanawiając rekord życiowy i sięgając po srebrny medal. Startowała dodatkowo z kontuzją, co jeszcze mocniej podkreśla wagę jej sukcesu.

    Od Baranowicz do Tokio – droga przez przeciwności

    Żodzik pochodzi z Baranowicz w zachodniej Białorusi. Polskie obywatelstwo otrzymała dopiero w 2024 roku, a start w Tokio był jej pierwszym wielkim sukcesem w biało-czerwonych barwach. Dla samej zawodniczki medal stanowił także formę rekompensaty za nieudane igrzyska olimpijskie w Paryżu, gdzie zakończyła rywalizację już na etapie eliminacji.

    Białoruskie media pełne uznania

    Portal Nashaniva podkreślił, że Żodzik po raz pierwszy w karierze przekroczyła granicę dwóch metrów – wysokość uznawaną za “arcymistrzowską”. Dziennikarz zauważył, że dokonała tego w wyjątkowo trudnych warunkach, które wielu faworytek całkowicie przerosły.

    Z kolei by.tribuna.com zwrócił uwagę, że skoczkini była “ostatnią nadzieją” na medal dla Polski, przypominając, iż ostatni raz Biało-Czerwoni wrócili bez żadnego krążka z mistrzostw świata w 1987 roku.

    Sport i wartości

    Niektóre media przypomniały również o odważnej postawie Żodzik poza stadionem. Portal belsat.eu zaznaczył, że lekkoatletka już w 2020 roku podpisała list otwarty sportowców protestujących przeciwko fałszerstwom wyborczym i przemocy władz na Białorusi. Później wyraźnie sprzeciwiła się również wojnie Rosji z Ukrainą.

    W podobnym tonie wypowiedział się serwis svaboda.org, podkreślając, że reżim Łukaszenki zamknął przed Żodzik drogę do reprezentacji Białorusi, zmuszając ją – jak wielu innych sportowców – do emigracji.

    Racyja.com poszła jeszcze dalej, pisząc wprost:

    „Maria Żodzik, która niedawno otrzymała polskie obywatelstwo, uratowała honor polskiej reprezentacji podczas mistrzostw świata w Tokio”.

    Finał z wielkimi emocjami

    Konkurs skoku wzwyż kobiet w Tokio był wyjątkowo zacięty – o medale rywalizowało aż 16 zawodniczek. Złoto zdobyła Australijka Nicola Olyslagers, a brąz przypadł dwóm zawodniczkom: Jarosławie Mahuczich z Ukrainy i Angelinie Topic z Serbii.

    Dla Marii Żodzik ten srebrny medal jest nie tylko sportowym osiągnięciem, ale także symbolem – drogą od trudnej decyzji o opuszczeniu ojczyzny, przez walkę z przeciwnościami, aż po największy sukces w karierze, który uradował polskich kibiców.

  • Świątek wygrała w Seulu. Kilka godzin później pojawił się wpis Sabalenki

    Świątek wygrała w Seulu. Kilka godzin później pojawił się wpis Sabalenki

    Iga Świątek w niedzielę dopisała do swojego dorobku 25. triumf w zawodach WTA. Po emocjonującym i pełnym dramatycznych zwrotów akcji finale pokonała Jekaterinę Aleksandrową 1:6, 7:6(3), 7:5, sięgając po trofeum w Seulu. Kilka godzin później w sieci pojawił się wpis Aryny Sabalenki – i wcale nie były to słowa gratulacji dla Polki.

    Finał turnieju w stolicy Korei Południowej był prawdziwym tenisowym thrillerem. Świątek zaczęła bardzo słabo, przegrywając pierwszego seta aż 1:6. Później jednak wzięła się w garść – w drugim secie doprowadziła do tie-breaka i wygrała go do trzech. O zwycięstwie decydowała trzecia partia, również pełna napięcia i zwrotów. Po blisko trzech godzinach walki Iga zwyciężyła 7:5 i mogła świętować zdobycie tytułu. Tymczasem jej największa konkurentka postanowiła w zupełnie innym nastroju podzielić się życiem w mediach społecznościowych.

    Podczas gdy Polka walczyła o kolejny tytuł, Białorusinka odpoczywała. Jej Instagram zapełniły fotografie z plaży, luksusowego apartamentu czy zachodów słońca nad morzem. Nie zabrakło też ujęć z treningów na korcie i w siłowni. Sabalenka całość opatrzyła krótkim komentarzem: „Work life balance”, czyli „równowaga między pracą a życiem prywatnym”.

    Trzeba przyznać, że przerwa była jej potrzebna – jeszcze niedawno triumfowała przecież w wielkoszlemowym US Open. Do tego kilka dni temu organizatorzy turnieju WTA 1000 w Pekinie ogłosili, że liderka światowego rankingu zmaga się z drobnym urazem, przez co nie wystartuje w zawodach zaplanowanych na 24 września – 5 października.

    Na tej sytuacji może zyskać Świątek. Dzięki wygranej w Seulu dopisała do swojego konta 500 punktów rankingowych i dokładnie tyle odrobiła do Sabalenki. W Pekinie, gdzie zamierza wystąpić, będzie miała okazję jeszcze bardziej zmniejszyć dystans do pierwszego miejsca. Na razie jednak różnica pozostaje znacząca i wynosi blisko 2800 punktów.

  • Tak wygląda nowy ranking WTA. Kapitalne wieści dla Świątek!

    Tak wygląda nowy ranking WTA. Kapitalne wieści dla Świątek!

    Iga Świątek po raz pierwszy w karierze zwyciężyła w turnieju WTA 500 w Seulu, pokonując w emocjonującym, trzysetowym finale Rosjankę Jekatierinę Aleksandrową. Dzięki temu triumfowi Polka może pochwalić się już 25. wygranym turniejem w zawodowym tourze. Zwycięstwo w Korei ma również duże znaczenie dla jej pozycji w światowym rankingu.

    To trzeci tytuł Świątek w obecnym sezonie. Wcześniej sięgnęła po historyczne zwycięstwo w Wimbledonie oraz po tytuł w prestiżowym turnieju w Cincinnati. W Seulu droga do sukcesu nie była łatwa – pierwszy set finału zakończył się dotkliwą porażką 1:6, ale później Polka pokazała charakter i zwyciężyła 7:6(3), 7:5, rozstrzygając cały mecz na swoją korzyść. – To był niesamowity tydzień. Nigdy wcześniej tu nie byłam, dlatego możliwość poczucia tej atmosfery i doświadczenia wszystkiego, co oferuje Korea, była dla mnie wyjątkową przyjemnością – podsumowała Świątek po meczu.

    Ranking WTA – sytuacja Świątek po triumfie w Seulu

    Za wygraną w Seulu Iga dopisała do swojego konta 500 punktów. Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju jej przewaga nad trzecią w zestawieniu Coco Gauff wynosiła zaledwie 59 punktów. Teraz wzrosła ona do blisko 560 punktów, co daje Polce bezpieczne utrzymanie drugiego miejsca w rankingu przed startem turnieju WTA 1000 w Pekinie.

    To szczególnie ważne, ponieważ Gauff będzie tam broniła aż 1000 punktów zdobytych za triumf sprzed roku, podczas gdy Świątek nie ma żadnych punktów do obrony. Z kolei liderka rankingu, Aryna Sabalenka, musi bronić 215 punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał.

    Obecnie strata Świątek do Sabalenki to około 2800 punktów. Jeśli Białorusinka odpadłaby już w pierwszym meczu i straciła około 100 punktów, a Polka wygrałaby cały turniej w Pekinie, jej przewaga mogłaby stopnieć do niespełna 1670 punktów.

    TOP 10 rankingu WTA po turnieju w Seulu:

    1. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 11 225 pkt
    2. Iga Świątek (Polska) – 8433 pkt
    3. Coco Gauff (USA) – 7873 pkt
    4. Amanda Anisimova (USA) – 5109 pkt
    5. Mirra Andriejewa (Rosja) – 4793 pkt
    6. Madison Keys (USA) – 4579 pkt
    7. Jessica Pegula (USA) – 4383 pkt
    8. Jasmine Paolini (Włochy) – 4006 pkt
    9. Qinwen Zheng (Chiny) – 4003 pkt
    10. Jelena Rybakina (Kazachstan) – 3833 pkt
  • Klasy nie kupisz. Oto co napisali po zwycięstwie Świątek z Rosjanką

    Klasy nie kupisz. Oto co napisali po zwycięstwie Świątek z Rosjanką

    Iga Świątek po raz kolejny udowodniła, że potrafi wychodzić z największych opresji. W finale turnieju WTA 500 w Seulu Polka pokonała Jekatierinę Aleksandrową 1:6, 7:6(3), 7:5 i sięgnęła po 25. tytuł w karierze. Choć pierwsza partia przebiegła zdecydowanie pod dyktando rywalki, Świątek odnalazła sposób na odwrócenie losów meczu i rozstrzygnęła thriller na swoją korzyść.

    Zachwyt mediów i jeden kontrowersyjny wyjątek

    Zwycięstwo Świątek zostało przyjęte z entuzjazmem przez media sportowe na całym świecie. „Wspaniały powrót i triumf w Seulu”, „Była o krok od porażki, a jednak wygrała finałowy dreszczowiec”, „To jej trzeci tytuł w 2025 roku po imponującym powrocie” – to tylko niektóre z komentarzy zagranicznych redakcji, które chwaliły nie tylko jakość gry Polki, ale też jej niezwykłą odporność psychiczną.

    Na tym tle tym większe zdumienie wzbudziła publikacja kazachskiego portalu sports.kz. Dziennikarze w nagłówku napisali bowiem: „Iga Świątek poniosła historyczną porażkę”. Tytuł mocno mijał się z prawdą i mógł wprowadzać czytelników w błąd. Dopiero w dalszej części artykułu wyjaśniono, że chodziło o pierwszego seta przegranego przez Świątek 1:6 – co faktycznie zdarzyło jej się po raz pierwszy w finale turnieju WTA. Jednak dalszy opis jasno wskazywał, że Polka odbudowała się i ostatecznie zwyciężyła 7:6, 7:5, zgarniając puchar w stolicy Korei Południowej.

    Słowa uznania i kolejne wyzwania

    Po meczu Świątek nie szczędziła komplementów rywalce. – Przede wszystkim gratuluję Jekatierinie świetnego tygodnia i fantastycznego finału. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak udało mi się wygrać, bo grałaś znakomicie, a ja walczyłam o przetrwanie. Gratulacje dla ciebie i twojego zespołu – świetna robota. Mam nadzieję, że częściej będziemy spotykać się w finałach, bo rywalizacja z tobą zawsze jest wymagająca – mówiła Polka ze sceny w Seulu.

    Triumf w Korei Południowej pozwolił jej zbliżyć się do Aryny Sabalenki w rankingu WTA. Teraz przed Świątek kolejne wyzwanie – występ w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Pekinie, który startuje już 24 września. Białorusinka w tym roku zrezygnowała z udziału w tej imprezie, co otwiera Polce szansę na jeszcze większe zmniejszenie różnicy w klasyfikacji.

  • 10 “medali” dla Polski! Zaskakujące wieści po MŚ w Tokio

    10 “medali” dla Polski! Zaskakujące wieści po MŚ w Tokio

    Polscy lekkoatleci nie spełnili oczekiwań podczas mistrzostw świata w Tokio. Kibice liczyli na bogaty dorobek medalowy, tymczasem reprezentacja musiała zadowolić się tylko jednym krążkiem. Mimo rozczarowania znalazł się jednak promyk nadziei – statystyka zaprezentowana przez profil Athletics News na X pokazuje, że nie wszystko wygląda tak źle, jak mogłoby się wydawać.

    Marzyłam o medalu. Wiedziałam, że jestem czwarta i że moim celem jest dwa metry. Musiałam to zrobić i zrobiłam — mówiła Maria Żodzik po finale skoku wzwyż. 28-letnia zawodniczka nie tylko sięgnęła po srebro, ale też ustanowiła rekord życiowy. Jej sukces nabiera jeszcze większej wartości, gdy uświadomimy sobie, że był to jedyny medal wywalczony przez Polskę na tej imprezie. Dla porównania, dwa lata wcześniej nasi lekkoatleci przywieźli z mistrzostw świata dwa krążki. Tym razem sklasyfikowano nas dopiero na 27. miejscu w tabeli medalowej.

    Statystyka, która poprawia nastroje

    Choć dorobek Biało-Czerwonych był skromny, niektórzy zawodnicy naprawdę otarli się o podium. Natalia Bukowiecka dwukrotnie była czwarta – w sztafecie mieszanej i w biegu indywidualnym. To właśnie jej przykład wykorzystano w ciekawym zestawieniu przedstawionym przez Athletics News. Według tej analizy, gdyby mistrzostwa w Tokio były jednocześnie mistrzostwami Europy, Polska zdobyłaby aż 10 medali.

    Dlaczego? Bo w rywalizacji zabrakłoby przedstawicieli spoza Starego Kontynentu, którzy w wielu konkurencjach zajmowali miejsca przed naszymi zawodnikami. W takim scenariuszu Bukowiecka wywalczyłaby indywidualne złoto, a kilku innych reprezentantów Polski również mogłoby cieszyć się z podium. Athletics News podkreśla jednak, że to wyliczenie należy traktować jako zabawę, a nie realny wynik.

    Według tego alternatywnego zestawienia:

    • Złoto: Natalia Bukowiecka (4. miejsce w Tokio), Klaudia Kazimierska (7. miejsce), Maria Żodzik (srebro w Tokio)
    • Srebro: Dawid Wegner (9. miejsce), Anita Włodarczyk (6. miejsce), Pia Skrzyszowska (5. miejsce)
    • Brąz: Konrad Bukowiecki (9. miejsce), sztafeta 4×400 m mix (4. miejsce), Katarzyna Zdziebło (5. miejsce), sztafeta 4×400 m kobiet (5. miejsce).

    Co dalej?

    Mistrzostwa świata w Tokio przeszły już do historii, ale polscy kibice nie muszą długo czekać na kolejne emocje. W marcu 2026 roku odbędą się Halowe Mistrzostwa Świata, a kilka miesięcy później – w sierpniu – najważniejsza dla Biało-Czerwonych impreza na europejskim podwórku: mistrzostwa Europy w Birmingham. To właśnie tam Polacy będą mieli okazję udowodnić, że są w stanie przełożyć potencjał na prawdziwe medale.

  • “Polska oszustka” zniknęła. Rosjanie zmienili ton ws. Świątek

    “Polska oszustka” zniknęła. Rosjanie zmienili ton ws. Świątek

    Iga Świątek triumfowała w turnieju WTA 500 w Seulu, pokonując w finale Jekatierinę Aleksandrową po trzech niezwykle emocjonujących setach. To spotkanie odbiło się szerokim echem także w rosyjskich mediach – szczególnie na portalu sportbox.ru, który jeszcze kilka miesięcy temu określał Polkę mianem „oszustki”. Teraz ton ich relacji uległ zmianie, choć wciąż nie sposób mówić o neutralności.

    Wielki finał w Seulu

    Polka nie rozpoczęła meczu najlepiej – pierwszego seta przegrała aż 1:6. Zdołała jednak odrodzić się w dalszej części rywalizacji. W drugim secie zachowała chłodną głowę w tie-breaku, wygrywając 7:6(3), a w decydującej partii przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę 7:5. Po niemal trzech godzinach walki Świątek mogła cieszyć się z 25. tytułu w karierze w cyklu WTA Tour.

    Od „oszustki” do „psychicznych problemów”

    Rosyjski portal sportbox.ru, który podczas tegorocznego Wimbledonu ostro atakował Świątek po jej wygranej z Ludmiłą Samsonową, tym razem zmienił narrację. Wówczas pisali: „Polska oszustka rujnuje turniej życia rosyjskiej tenisistki. Świątek nie może żyć bez podłości. (…) Dotarła do półfinału, ale nie obyło się bez brudnych sztuczek”. Teraz ton relacji był nieco bardziej powściągliwy, choć nadal nacechowany negatywnie.

    „Rosjanka wpędziła Świątek w problemy psychiczne. Zabrakło jej dwóch punktów do tytułu” – to obecny nagłówek. W dalszej części artykułu czytamy, że Polka po przegranym pierwszym secie była „roztrzęsiona”, a nawet „nie wiedziała, co robić na ławce”. Podkreślono też, że na początku drugiej partii potrzebowała „wsparcia psychologa siedzącego na trybunach”.

    Opis z rosyjskiej perspektywy

    Według relacji portalu, Aleksandrowa walczyła do samego końca, prezentując ogromną determinację: „Końcówka była wyczerpująca. Żadna z zawodniczek nie chciała się poddać. Polka dominowała, ale Rosjanka walczyła jak tygrysica do końca trzeciej godziny”. Ostatecznie jednak zaznaczono, że Świątek wykazała się większą odpornością fizyczną i wygrała 7:5.

    Ton się zmienił, ale nie nastawienie

    Choć rosyjskie media wycofały się z określania Igi Świątek „polską oszustką”, trudno mówić o pełnym uznaniu dla jej sukcesu. Relacja sportbox.ru pełna jest insynuacji dotyczących rzekomych problemów mentalnych Polki i nacechowana jest brakiem sympatii wobec wiceliderki rankingu WTA.