Category: Uncategorized

  • Sabalenka podjęła decyzję u progu WTA Finals. W nocy dotarło potwierdzenie ws. Białorusinki

    Sabalenka podjęła decyzję u progu WTA Finals. W nocy dotarło potwierdzenie ws. Białorusinki

    Już podczas turnieju WTA 1000 w Wuhan stało się jasne, że Aryna Sabalenka po raz drugi z rzędu zakończy sezon jako liderka światowego rankingu. Przesądziła o tym ćwierćfinałowa porażka Igi Świątek z Jasmine Paolini, która ostatecznie pozbawiła Polkę matematycznych szans na powrót na szczyt. Choć tegoroczne rozgrywki jeszcze się nie zakończyły, tenisistki zaczynają już planować początek kolejnego sezonu. Kilka dni przed startem WTA Finals pojawił się komunikat dotyczący przyszłości Sabalenki – i nie tylko jej. Informacje ogłoszono w nocy czasu polskiego.

    Sabalenka pewna pozycji numer jeden

    Białorusinka rozgrywa najbardziej równy i kompletny sezon w swojej karierze. Świadczy o tym liczba zdobytych punktów – przez pewien czas w klasyfikacji WTA Race miała równe 10 tysięcy „oczek”. Od kilku lat imponuje regularnością w turniejach wielkoszlemowych, niemal zawsze docierając co najmniej do półfinału, a w tym sezonie dorzuciła również solidne występy w innych imprezach. Dzięki temu jeszcze przed WTA Finals zapewniła sobie tytuł najlepszej zawodniczki roku.

    Po zakończeniu zmagań w Wuhan Sabalenka postanowiła zrobić sobie krótką przerwę. Ostatni turniej nie zakończył się po jej myśli – mimo prowadzenia 5:2 w trzecim secie przeciwko Jessice Peguli, przegrała mecz i nie awansowała do czwartego z rzędu finału w tej lokalizacji. Amerykanka przerwała jej imponującą serię 20 kolejnych zwycięstw w Wuhan i odebrała status niepokonanej w chińskim „tysięczniku”.

    Sabalenka nie rozpamiętywała jednak porażki zbyt długo. Po wizycie w Hongkongu udała się do Dubaju, gdzie spędza ostatnie dni przed WTA Finals. W swoich mediach społecznościowych udostępniła zdjęcia ze spotkania z przyjaciółką Paulą Badosą, z którą łączy ją bliska relacja.

    WTA Finals i ostatni akcent sezonu

    Dubaj to przystanek po drodze do Arabii Saudyjskiej, gdzie po raz drugi z rzędu odbędzie się turniej kończący sezon – WTA Finals w Rijadzie. Dla Sabalenki będzie to ostatni start w 2025 roku i okazja, by postawić kropkę nad „i” w znakomitym sezonie. Dotąd nie udało jej się jeszcze wygrać tej prestiżowej imprezy. Najbliżej triumfu była w 2022 roku, kiedy w finale przegrała z Caroline Garcią, a rok później zatrzymała się na etapie półfinału po porażce z późniejszą zwyciężczynią, Coco Gauff.

    Jasny plan na początek 2026 roku

    Zanim jednak Sabalenka zakończy bieżący sezon, organizatorzy australijskich turniejów ujawnili ważną informację dotyczącą jej planów. Liderka rankingu WTA zdecydowała, że rozpocznie przyszły sezon w dobrze sobie znanym miejscu – w Brisbane. Oficjalne potwierdzenie tej decyzji pojawiło się tuż przed północą. Białorusinka wystąpi w turnieju WTA 500, gdzie będzie bronić tytułu zdobytego w styczniu tego roku, kiedy to po trzysetowym boju pokonała w finale Polinę Kudiermietową.

    To niejedyna gwiazda, jaką ogłosili organizatorzy. Do Brisbane przyjedzie również Jelena Rybakina – triumfatorka tej imprezy sprzed dwóch lat, która wówczas wręcz rozbiła Sabalenkę 6:0, 6:3. Niewykluczone, że los ponownie skrzyżuje ich drogi w decydującym meczu, co zapowiadałoby ekscytujący początek nowego sezonu.

    United Cup bez Sabalenki, z Świątek w roli liderki

     

    Decyzja Rybakiny oznacza, że nie zobaczymy jej w drużynowym turnieju United Cup. Sabalenka również nie może w nim wystąpić z powodu występowania pod neutralną flagą. W zmaganiach tych tradycyjnie weźmie za to udział Iga Świątek, która będzie reprezentować Polskę po raz czwarty z rzędu. Od 2023 roku raszynianka nie opuściła żadnej edycji imprezy i ponownie poprowadzi kadrę w Perth lub Sydney. Już teraz kibice zastanawiają się, z kim przyjdzie jej się zmierzyć na otwarcie nowego sezonu.

    https://x.com/BrisbaneTennis/status/1980392966591254781?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1980392966591254781%7Ctwgr%5Eea5aab6c438813f46a9950f843680e87e4373f14%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-sabalenka-podjela-decyzje-u-progu-wta-finals-w-nocy-dotarlonId22433277

  • Sensacyjny polski mistrz olimpijski z Tokio zakończył karierę. Dwa dni odmieniły jego życie

    Sensacyjny polski mistrz olimpijski z Tokio zakończył karierę. Dwa dni odmieniły jego życie

    Dariusz Kowaluk – mistrz olimpijski, który spełnił marzenie większe, niż odważył się mieć

    Dariusz Kowaluk rozpoczął drogę polskiej sztafety mieszanej 4×400 metrów po sensacyjne złoto na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2021 roku. Choć nie wystąpił w samym finale, to właśnie on biegł na pierwszej zmianie w eliminacjach, które Biało-Czerwoni wygrali, ustanawiając przy tym rekord Europy. Dla ówczesnego studenta dziennikarstwa był to moment, który na zawsze odmienił jego życie. Jeszcze przed igrzyskami marzył jedynie o medalu mistrzostw Polski – tymczasem został mistrzem olimpijskim. Teraz, w wieku 29 lat, ogłosił zakończenie kariery.

    Od nieznanego biegacza do mistrza olimpijskiego

    Kowaluk nigdy nie był medialną postacią. Wyróżniał się głównie tym, że biegał w okularach. Jego największym osiągnięciem przed Tokio był brązowy medal uniwersjady w sztafecie 4×400 metrów (2019). W Japonii wszystko jednak zmieniło się w ciągu zaledwie dwóch dni. Cichy, skromny chłopak z Komarówki Podlaskiej został mistrzem olimpijskim.

    – Obawiam się, jak teraz będzie wyglądało moje życie – mówił wówczas wyraźnie zaskoczony tym, co się wydarzyło.

    Historia jak z bajki

    Kowaluk nigdy nie był duszą towarzystwa, raczej trzymał się z boku. W Tokio nagle znalazł się w centrum uwagi.
    – To coś niewiarygodnego, jakbym trafił do zupełnie innego świata – przyznawał po olimpijskim sukcesie.

    Rok 2021 był najlepszym w jego karierze. Wtedy ustanowił życiówkę na 400 metrów – 45,44 sekundy, co do dziś daje mu 17. miejsce w historii polskiej lekkoatletyki. Dwukrotnie zdobywał brąz mistrzostw Polski na tym dystansie, a w hali sięgnął po srebro (2021). Na 200 metrów miał w dorobku brąz (2019).

    Reprezentował Polskę w wielu imprezach mistrzowskich – był m.in. finalistą mistrzostw Europy juniorów (2015), a dwa lata później sięgnął po srebrny medal młodzieżowych mistrzostw Europy w sztafecie 4×400 m. W 2018 roku wraz z kolegami zajął drugie miejsce w Pucharze Świata, a w mistrzostwach Europy uplasował się na piątej pozycji.

    Olimpijski debiut i złoto, które zmieniło wszystko

    W Tokio Kowaluk pobiegł w eliminacjach na pierwszej zmianie. Po nim pałeczkę przejęli Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Kajetan Duszyński. Polacy uzyskali najlepszy wynik eliminacji, bijąc rekord Europy. W finale w składzie pozostał jedynie Duszyński, którego fenomenalny finisz zapewnił Polsce złoto. W decydującym biegu wystąpili Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek (wówczas Bukowiecka) i Justyna Święty-Ersetic.

    – Moim marzeniem było po prostu pojechać na igrzyska. Debiutowałem i od razu zostałem mistrzem olimpijskim. To coś niewyobrażalnego. Nigdy nawet nie śniłem o medalu olimpijskim, a już na pewno nie o złotym. Marzyłem tylko o medalu mistrzostw Polski – mówił wówczas wzruszony Kowaluk.

    Od szkolnych zawodów do olimpijskiego podium

    Pierwszą trenerką Kowaluka była Grażyna Głowacka. To ona zauważyła jego talent, gdy szukała szybkich uczniów do szkolnej sztafety 4×100 m. Wyróżniał się od pierwszych treningów i błyskawicznie stał się filarem drużyny. Później rozwijał karierę w Białej Podlaskiej i Warszawie pod okiem trenera Andrzeja Wołkowyckiego.

    “Fortuna polskiej lekkoatletyki”

    Po igrzyskach Kowaluk zaangażował się w promocję sportu w swoim regionie. Niestety, nie udało mu się już wrócić do formy z 2021 roku. Kolejne sezony przynosiły urazy i coraz słabsze wyniki. Mimo to wielu uważało, że jego historia przypomina tę Kazimierza Deyny czy Jana Tomaszewskiego w piłce nożnej – błysk jednego wielkiego momentu. W środowisku lekkoatletycznym mówiono nawet, że był „Fortuną polskiej lekkoatletyki” – symbolem nieoczekiwanego sukcesu.

    Czas na nowy rozdział

    Po latach w sporcie Kowaluk zdecydował, że pora postawić kropkę nad „i”.
    – Długo zwlekałem z tą decyzją, ale to jest ten moment. Szczególnie dziękuję moim trenerom, którzy wierzyli we mnie i w mój potencjał. Choć żegnam się z wyczynowym sportem, bieganie pozostanie częścią mojego życia. Dało mi o wiele więcej niż tylko medale – nauczyło dyscypliny, wytrwałości i pokory – napisał w pożegnalnym wpisie.

    Historia Dariusza Kowaluka to przykład, że nawet najskromniejsze marzenia mogą przerodzić się w coś, co przekracza wszelkie wyobrażenia. Raz przebiegł po olimpijskiej bieżni – i już na zawsze zapisał się w historii polskiego sportu.

  • Słowa Ukrainki o Świątek niosą się po świecie. “To transfobiczne”

    Słowa Ukrainki o Świątek niosą się po świecie. “To transfobiczne”

    Marta Kostiuk udzieliła na koniec sezonu szczerego i głośnego wywiadu, w którym poruszyła temat rywalizacji z najlepszymi zawodniczkami świata. Ukrainka opowiedziała, dlaczego – jej zdaniem – tak trudno gra się przeciwko Idze Świątek i Arynie Sabalence. Choć wypowiadała się otwarcie, jej słowa wzbudziły ogromne kontrowersje. Część kibiców oskarżyła ją o transfobię i tłumaczenie swoich porażek w nieodpowiedni sposób.

    Kostiuk o Świątek i Sabalence: „To kwestia natury”

    23-letnia Marta Kostiuk, uznawana za jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek młodego pokolenia, ma za sobą solidny sezon. W 2025 roku aż trzykrotnie dotarła do ćwierćfinałów turniejów rangi WTA 1000, co potwierdza jej sportowy rozwój. Jednak do ścisłej elity wciąż jej daleko – szczególnie w bezpośrednich starciach z najlepszymi. Bilans pojedynków Ukrainki z Igą Świątek i Aryną Sabalenką mówi sam za siebie: siedem meczów i żadnego zwycięstwa.

    W rozmowie z portalem Tennis365 Kostiuk spróbowała wyjaśnić, dlaczego tak trudno jest jej rywalizować z liderkami kobiecego tenisa.
    – Mam umiejętności, ale one są ode mnie po prostu większe, wyższe i silniejsze. Każdy z nas ma inną biologiczną strukturę. Niektórzy mają wyższy poziom testosteronu, inni niższy – to po prostu natura. Czuję, że jestem od nich mniejsza. Staram się znaleźć sposób, by pokonać takie zawodniczki, grając swoim stylem, ale i tak muszę włożyć więcej pracy w zdobycie każdego punktu – stwierdziła.

    Burza po słowach o testosteronie

    To właśnie fragment dotyczący różnic biologicznych i poziomu testosteronu wywołał największe oburzenie. W mediach społecznościowych, zwłaszcza na portalu X, pojawiła się fala krytycznych komentarzy.
    „To brzmi transfobicznie” – napisał jeden z użytkowników.
    „Mówić coś takiego jako profesjonalna tenisistka to wstyd” – dodał inny.
    „Zawsze tylko narzeka. Nic nowego” – podsumował kolejny komentujący.

    Niektórzy fani zwrócili też uwagę na niekonsekwencje w wypowiedzi Kostiuk. Przypomnieli, że Ukrainka mierzy 175 cm, a więc jest tylko o centymetr niższa od Igi Świątek (176 cm). Dodatkowo podkreślano, że Coco Gauff – niższa od Aryny Sabalenki – potrafi skutecznie z nią rywalizować, co podważa tezę o „naturalnej przewadze fizycznej”.

    Kostiuk kończy sezon, Świątek i Sabalenka grają dalej

    Marta Kostiuk zakończyła już swój sezon 2025, zamykając go na solidnym, choć nie spektakularnym poziomie. Tymczasem Iga Świątek i Aryna Sabalenka przygotowują się do występu w prestiżowym turnieju WTA Finals, który odbędzie się w dniach 1–8 listopada. To właśnie tam rozstrzygnie się, która z nich zakończy rok w roli dominującej siły kobiecego tenisa.

  • Sabalenka nagle “przyłapana” bez partnera. Sama się pochwaliła, poruszenie wśród kibiców

    Sabalenka nagle “przyłapana” bez partnera. Sama się pochwaliła, poruszenie wśród kibiców

    • Aryna Sabalenka postanowiła złapać oddech przed ostatnimi turniejami sezonu WTA. Liderka światowego rankingu spakowała walizki i wybrała się do Dubaju, gdzie postanowiła na chwilę odciąć się od tenisowych emocji. Co ciekawe, tym razem nie towarzyszył jej partner — Georgios Frangulis. Zamiast niego u boku Białorusinki pojawiła się ktoś inny, a Sabalenka od razu podzieliła się tym z fanami w mediach społecznościowych, promieniejąc szczęściem.

      W ostatnich tygodniach Sabalenka coraz częściej pokazuje, jak ceni sobie odpoczynek i równowagę między sportem a życiem prywatnym. Niedawno publikowała zdjęcia z wakacji w Grecji, gdzie widziano ją m.in. w towarzystwie Novaka Djokovicia, a także z wyjazdu do Hongkongu. Teraz przyszła pora na Dubaj – miejsce, które chętnie odwiedzają sportowcy z całego świata.

      Po nieudanej próbie obrony tytułu w Wuhan tenisistka uznała, że to idealny moment, by naładować baterie przed końcówką sezonu. Na luksusowy wyjazd nie zabrała jednak swojego ukochanego, tylko dobrą przyjaciółkę — Paulę Badosę. Obie zawodniczki od razu pochwaliły się wspólnymi fotografiami z wypoczynku.

      „Bardzo potrzebny babski dzień z moją bestie” – napisała Sabalenka pod galerią zdjęć, na których widać ją w bikini, uśmiechniętą i zrelaksowaną w towarzystwie Badosy.

      Przyjaźń obu tenisistek trwa od lat i uchodzi za jedną z najbliższych w całym kobiecym tourze. Sabalenka i Badosa wspierają się wzajemnie, nie tylko w chwilach sukcesu, ale i w trudniejszych momentach. Znane są z tego, że chętnie obdarowują się drobnymi prezentami i nie ukrywają, że ich relacja wykracza daleko poza sportową rywalizację.

  • Miała okazję współpracować ze Świątek. Teraz ujawnia prawdę o Idze

    Miała okazję współpracować ze Świątek. Teraz ujawnia prawdę o Idze

    Iga Świątek nie przestaje zachwycać — zarówno na korcie, jak i poza nim. Polka, która od kilku lat utrzymuje się w ścisłej czołówce światowego tenisa, zdobywając kolejne trofea i bijąc rekordy, coraz śmielej wkracza także w świat show-biznesu. Jej popularność, profesjonalizm i naturalny urok sprawiają, że staje się jedną z najbardziej pożądanych ambasadorek marek. Wśród firm, które współpracują z naszą tenisistką, znajdują się takie giganty jak Rolex, VISA, Lego, Infosys czy Porsche. Od kwietnia 2024 roku do tego prestiżowego grona dołączyła także luksusowa francuska marka kosmetyczna — Lancôme.

    Ewelina Krasoń zdradza, jaka prywatnie jest Iga Świątek

    Współpraca Igi Świątek z Lancôme to coś więcej niż zwykła kampania reklamowa. Dla Polki ma ona także wymiar osobisty i symboliczny. „Z radością będę uczestniczyć w kolejnych inicjatywach realizowanych wspólnie z Lancôme, ponieważ łączy nas wspólna misja i wartości” — mówiła Świątek w oficjalnym komunikacie marki, kiedy ogłaszano początek współpracy.

    Efekty tej kooperacji można było niedawno zobaczyć w nowej sesji zdjęciowej, podczas której za makijaż polskiej gwiazdy odpowiadała Ewelina Krasoń — jedna z najbardziej cenionych makijażystek w Polsce i ambasadorka Lancôme.

    Krasoń ma na swoim koncie pracę z największymi gwiazdami polskiego show-biznesu, w tym z Dodą, Anną Lewandowską, Sylwią Grzeszczak, Małgorzatą Rozenek czy Karoliną Pisarek. Jak przyznała w swoich mediach społecznościowych, współpraca z Igą Świątek była dla niej wyjątkowym przeżyciem.
    „Przy takich sesjach każda minuta jest na wagę złota. Na make-up Igi mam zazwyczaj około 45 minut, a w tym samym czasie trwa stylizacja włosów i manicure. Dlatego kluczowe są skupienie i precyzja” — zdradziła w relacji na InstaStories.

    „Iga to niezwykle inteligentna dziewczyna z poczuciem humoru”

    Mimo napiętego grafiku i ograniczonego czasu, atmosfera na planie była bardzo pozytywna. „To była najlepsza sesja, przy jakiej pracowałam. Jestem ogromnie dumna z efektu — cały zespół był po prostu TOP! Iga jest niesamowicie inteligentną dziewczyną z fantastycznym poczuciem humoru. Praca z nią to czysta przyjemność” — dodała makijażystka.

    Świątek, która obecnie zajmuje drugie miejsce w rankingu WTA, powoli kończy intensywny sezon. W kalendarzu pozostały jej już tylko dwa występy: prestiżowe WTA Finals w Arabii Saudyjskiej (1–8 listopada) oraz play-offy Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim (14–16 listopada). Po tych startach liderka polskiego tenisa wreszcie będzie mogła udać się na zasłużony odpoczynek i przygotować się do nowych wyzwań w sezonie 2026.

  • Problem Świątek ujrzał światło dziennie, były trener Polki pewny. Padło nazwisko Darii Abramowicz

    Problem Świątek ujrzał światło dziennie, były trener Polki pewny. Padło nazwisko Darii Abramowicz

    Po triumfie w turnieju WTA w Seulu Iga Świątek zaliczyła dwa bardzo nieudane występy w imprezach rozgrywanych w Chinach. Wahania formy naszej najlepszej tenisistki stały się w tym sezonie niemal codziennością, a kibice coraz częściej zastanawiają się, co tak naprawdę jest tego przyczyną. Były trener raszynianki, Artur Szostaczko, postanowił rozwiać te wątpliwości i w rozmowie z portalem i.pl wskazał, w czym jego zdaniem tkwi największy problem zawodniczki. Wspomniał przy tym także o roli psycholożki Darii Abramowicz.

    Z wielkimi nadziejami do Chin

    Po udanym występie w Seulu, gdzie Świątek niespodziewanie sięgnęła po tytuł, wydawało się, że azjatycka część sezonu będzie dla niej bardzo udana. Polka w dobrych nastrojach udała się do Chin, gdzie miała wziąć udział w dwóch prestiżowych turniejach rangi WTA 1000. Pierwszym z nich był turniej w Pekinie, w którym z powodów zdrowotnych nie wystąpiła Aryna Sabalenka. Dla Igi była to więc idealna okazja, by zmniejszyć stratę do Białorusinki, od miesięcy utrzymującej się na pozycji liderki światowego rankingu. Niestety, Polka odpadła już w 1/8 finału.

    Niecały tydzień później miała okazję do rehabilitacji — przystąpiła bowiem do rywalizacji w turnieju WTA w Wuhanie. Tam pokonała kolejno Marię Bouzkovą i Belindę Bencić, jednak w ćwierćfinale trafiła na Jasmine Paolini. Mecz z Włoszką okazał się jednym z najsłabszych występów Świątek w tym roku. W efekcie pożegnała się z oboma chińskimi turniejami zdecydowanie wcześniej, niż wszyscy się spodziewali.

    „Sfera mentalna to jej pięta achillesowa”

    Zdaniem Artura Szostaczki główny problem Igi Świątek leży nie w przygotowaniu fizycznym czy technicznym, lecz w psychice. – Bez wątpienia, sfera mentalna to jej pięta achillesowa. Gdy jest zmęczona i sfrustrowana, wtedy nie potrafi grać na najwyższym poziomie. Już wcześniej mówiłem, że powinna zrobić sobie kilka tygodni przerwy od turniejów, usiąść z trenerem i spojrzeć na wszystko z dystansu, oczami innych ludzi – powiedział były szkoleniowiec liderki rankingu WTA z Raszyna.

    Szostaczko zaznaczył jednak, że pewne działania w tym kierunku zostały już podjęte. Podkreślił też, że w pracy nad sferą mentalną ważną rolę odgrywa Daria Abramowicz, która od lat wspiera Świątek jako psycholożka sportowa.

    Cień ubiegłorocznej afery

    Były trener Polki wskazał również moment, który jego zdaniem mocno nadwyrężył równowagę psychiczną zawodniczki. Chodzi o tzw. „aferę dopingową” z końcówki ubiegłego roku, kiedy to pojawiły się kontrowersje wokół jednego z badań antydopingowych. – Nie ma co ukrywać, to był bardzo trudny czas dla niej i całego zespołu. Wszyscy czekali, jak ta sprawa się rozstrzygnie i na jak długo zostanie zawieszona. To bardzo obciążyło psychicznie całą ekipę. Ale to już za nimi, a wynikami pokazali, że potrafili sobie z tym poradzić – podsumował Szostaczko.

    Czas na nowy początek?

    Mimo ostatnich problemów szkoleniowiec wierzy, że Iga Świątek wciąż ma potencjał, by w przyszłym sezonie wrócić na tenisowy szczyt. Jego zdaniem przełomem może okazać się przyszłoroczne Australian Open, gdzie Sabalenka będzie bronić aż 1300 punktów rankingowych, podczas gdy Polka tylko 780. – Wiele będzie zależeć od jej nastawienia i tego, czy wciąż ma w sobie głód rywalizacji i chęć bycia numerem jeden na świecie – ocenił.

    Na razie Świątek skupia się na przygotowaniach do WTA Finals, które rozpoczną się 1 listopada. To ostatni wielki turniej w kalendarzu i zarazem szansa, by godnie zakończyć pełen wzlotów i upadków sezon.

  • Było już 5:7, 4:5 i nagle zwrot. Gigantyczny sukces Polki, wyrwała to!

    Było już 5:7, 4:5 i nagle zwrot. Gigantyczny sukces Polki, wyrwała to!

    Trudno uwierzyć w przebieg tego spotkania! Hong Yi Cody Wong, zajmująca dopiero 442. miejsce w światowym rankingu, postawiła Katarzynie Kawie niezwykle trudne warunki w finale kwalifikacji do turnieju WTA 250 w Guangzhou. W pewnym momencie Polka przegrywała już 5:7, 4:5 i wydawało się, że za chwilę pożegna się z turniejem. Wtedy jednak nastąpił prawdziwy zwrot akcji. Kawa odrobiła straty, wygrała drugiego seta, a w trzecim znów musiała toczyć zaciętą batalię! Już wiadomo, z kim zagra w pierwszej rundzie turnieju głównego.

    Katarzyna Kawa (127. WTA) ma za sobą dwa wyjątkowo wymagające pojedynki. W pierwszej rundzie kwalifikacji do WTA 250 w Guangzhou jej rywalką była Xinyu Gao (179.), a spotkanie dostarczyło wielu emocji. Po dwóch godzinach twardej walki Polka triumfowała 0:6, 6:4, 7:5. Dzięki temu awansowała do finałowej rundy eliminacji, w której ponownie czekała na nią reprezentantka gospodarzy.

    Ogromny sukces Polki w Chinach! Była o krok od porażki, ale nie poddała się!
    Tym razem przeciwniczką Kawi była Hong Yi Cody Wong (442.). Na papierze Polka wydawała się zdecydowaną faworytką, jednak od pierwszych gemów było widać, że Chinka potrafi sprawić niespodziankę. Grała odważnie, skutecznie i po zaciętym secie to ona prowadziła 1:0 (7:5). W drugiej partii Wong także prezentowała się świetnie i po dziewięciu gemach prowadziła 5:4. Sytuacja Kawi wyglądała naprawdę nieciekawie.

    Wtedy jednak rozpoczęła się pogoń Polki! Kawa wyrównała, doprowadziła do tie-breaka i wygrała go 7:6(5), przedłużając swoje szanse. Trzeci set był pełen napięcia i zwrotów akcji. Kiedy Kawa prowadziła już 4:1, rywalka odrobiła straty i doprowadziła do remisu 4:4. W decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowała jednak Polka, która ostatecznie zwyciężyła 5:7, 7:6(5), 6:4.

     

    Mecz trwał aż 2 godziny i 44 minuty! Dzięki temu zwycięstwu Katarzyna Kawa awansowała do głównej drabinki turnieju WTA 250 w Guangzhou — to ogromne osiągnięcie dla zawodniczki zajmującej 127. miejsce w rankingu. Chwilę po zakończeniu spotkania ogłoszono, że w pierwszej rundzie Polka zmierzy się z Katie Volynets (94.). Pierwsze mecze głównego turnieju w Chinach rozpoczną się już we wtorek, 21 października.

    https://x.com/z_kortu/status/1980150175558410470?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1980150175558410470%7Ctwgr%5E947976e30a4c0ee32e96c13fa5c783bf2ba0745e%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fpulsembed.eu%2Fp2em%2FYY-_bAA0u%2F

  • Świątek traci coraz więcej do Sabalenki. WTA wkroczyło do akcji. W nocy zabrano część punktów

    Świątek traci coraz więcej do Sabalenki. WTA wkroczyło do akcji. W nocy zabrano część punktów

    Od momentu, gdy Iga Świątek odpadła z turnieju WTA 1000 w Wuhan, polska tenisistka nie wystąpiła w żadnych zawodach. Na kort wróci dopiero podczas finałowego turnieju sezonu – WTA Finals w Rijadzie. Mimo braku gry, wokół liderki polskiego tenisa nadal sporo się dzieje. W nocy doszło bowiem do aktualizacji rankingu WTA, w ramach której przyznano kary punktowe dla czołowych zawodniczek za naruszenie jednego z przepisów organizacji. Zmiany te miały wpływ także na układ czołowej dziesiątki klasyfikacji.

    Kara dla Świątek, Sabalenki i Gauff

    W najnowszym notowaniu WTA, opublikowanym po turnieju rangi „1000” w Wuhan, liderką była Aryna Sabalenka z dorobkiem 10 400 punktów. Tuż za nią plasowała się Iga Świątek (8768 pkt), a trzecie miejsce zajmowała Coco Gauff (7873 pkt). Choć żadna z nich nie rozegrała w ostatnim tygodniu żadnego meczu i nie miała do obrony punktów, ich dorobek mimo to uległ zmianie w najnowszej aktualizacji, która pojawiła się o północy z niedzieli na poniedziałek.

    Powodem były kary za niewypełnienie wymogu udziału w sześciu turniejach rangi WTA 500 w sezonie. Jak informowano już wcześniej, Świątek rozegrała tylko cztery takie imprezy w 2025 roku – United Cup, Stuttgart, Bad Homburg i Seul. Brakujące starty skutkują przyznaniem dwóch tzw. „zer”. Ponieważ Polka ma już wliczone do rankingu maksymalne 19 turniejów, oznacza to zastąpienie jej najsłabszych rezultatów pustymi wynikami.

    Pierwsza kara została uwzględniona w zestawieniu z 20 października – Iga Świątek straciła w ten sposób 65 punktów za trzecią rundę w Rzymie. Podobne sankcje dotknęły również Arynę Sabalenkę, której odjęto 10 punktów za drugą rundę w Dosze, oraz Coco Gauff – za ten sam turniej. W efekcie Sabalenka ma obecnie 10 390 punktów, Świątek 8703, a Gauff 7863. Warto dodać, że w przyszłym tygodniu przewidziane są kolejne korekty, w tym odjęcie punktów za ubiegłoroczne WTA Finals.

    Duże roszady w czołowej dziesiątce

    W pierwszej piątce rankingu nie zaszły żadne zmiany – czołową grupę nadal tworzą Sabalenka, Świątek, Gauff, Anisimova i Pegula. Sporo przetasowań nastąpiło natomiast w drugiej części „dziesiątki”. Po udanym występie w turnieju WTA 500 w Ningbo Jasmine Paolini awansowała z 8. na 6. pozycję. Jelena Rybakina przesunęła się z 9. na 7. miejsce, a Madison Keys spadła o jedną lokatę. Największy spadek zaliczyła jednak Mirra Andriejewa – aż o trzy pozycje, na 9. miejsce. Czołową dziesiątkę zamyka niezmiennie Jekaterina Aleksandrowa.

    Ranking WTA Race – walka o ostatnie miejsce w Rijadzie

    W klasyfikacji WTA Race, która decyduje o udziale w turnieju finałowym, zaszła tylko jedna zmiana – Paolini wyprzedziła Andriejewą i wskoczyła na 7. miejsce. Włoszka ma już zapewniony udział w WTA Finals. Oprócz niej kwalifikację wywalczyły Sabalenka, Świątek, Gauff, Anisimova, Pegula i Keys. Ostatnie wolne miejsce pozostaje wciąż otwarte – jeśli Jelena Rybakina awansuje co najmniej do półfinału turnieju w Tokio, to ona dołączy do grona uczestniczek w Rijadzie. W przeciwnym wypadku ostatni bilet przypadnie Mirrze Andriejewej.


    Ranking WTA (stan na 20 października 2025):

    1. Aryna Sabalenka – 10 390 pkt
    2. Iga Świątek – 8703 pkt
    3. Coco Gauff – 7863 pkt
    4. Amanda Anisimova – 5914 pkt
    5. Jessica Pegula – 5183 pkt
    6. Jasmine Paolini – 4525 pkt
    7. Jelena Rybakina – 4505 pkt
    8. Madison Keys – 4395 pkt
    9. Mirra Andriejewa – 4319 pkt
    10. Jekaterina Aleksandrowa – 3375 pkt
      …
    11. Magda Linette – 1089 pkt
    12. Magdalena Fręch – 1051 pkt

    Ranking WTA Race (stan na 20 października 2025):

    1. Aryna Sabalenka – 9990 pkt
    2. Iga Świątek – 8303 pkt
    3. Coco Gauff – 6573 pkt
    4. Amanda Anisimova – 5897 pkt
    5. Jessica Pegula – 5183 pkt
    6. Madison Keys – 4395 pkt
    7. Jasmine Paolini – 4325 pkt
    8. Mirra Andriejewa – 4319 pkt
    9. Jelena Rybakina – 4305 pkt
    10. Jekaterina Aleksandrowa – 3375 pkt
      …
    11. Magda Linette – 1089 pkt
    12. Magdalena Fręch – 1051 pkt

    https://x.com/z_kortu/status/1980042254497538516?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1980042254497538516%7Ctwgr%5E7e861d3524e81a23b7e4c3b1e1d2baef44a495e6%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-swiatek-traci-coraz-wiecej-do-sabalenki-wta-wkroczylo-do-akcnId22432788

  • O słowach Ukrainki o Świątek będzie głośno. Wypaliła o testosteronie

    O słowach Ukrainki o Świątek będzie głośno. Wypaliła o testosteronie

    Marta Kostiuk uchodzi dziś za jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek młodego pokolenia w kobiecym tourze. Ukrainka ma za sobą solidny sezon, jednak wciąż brakuje jej kilku kroków, by dołączyć do absolutnej światowej czołówki. W rozmowie z portalem “Tennis365” zawodniczka szczerze opowiedziała o tym, co odróżnia ją od największych gwiazd kobiecego tenisa, takich jak Iga Świątek i Aryna Sabalenka. – Czuję, że jestem od nich mniejsza – przyznała bez ogródek.

    Kostiuk to tenisistka, której rozwój warto śledzić szczególnie uważnie, bo na co dzień trenuje pod okiem polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej. Choć w tym sezonie nie udało jej się sięgnąć po tytuł, zanotowała kilka naprawdę wartościowych wyników. Dotarła do czwartej rundy US Open oraz ćwierćfinałów turniejów WTA 1000 w Katarze, Madrycie i Kanadzie. Te osiągnięcia pokazują, że jest coraz bliżej elity, ale sama zawodniczka nie ma wątpliwości, że jej ambicje sięgają znacznie wyżej.

    Obecnie Kostiuk zajmuje 28. miejsce w rankingu WTA, a jej najwyższa pozycja w karierze to 16. lokata. Co musi poprawić, by dołączyć do ścisłego grona najlepszych tenisistek świata? Odpowiedź na to pytanie spróbowała znaleźć w rozmowie z „Tennis365”, odnosząc się przy tym do swoich meczów ze Świątek i Sabalenką.

    – Kiedy grałam przeciwko Idze, nie byłam na to w ogóle gotowa. To było rok temu, a ona była wtedy niesamowicie mocna. Z kolei przeciwko Sabalence wiem, że każdy mecz to prawdziwa bitwa. Mam swoje atuty, ale one są po prostu ode mnie znacznie większe, wyższe i silniejsze – wyznała 23-letnia Ukrainka.

    Kostiuk zwróciła też uwagę na naturalne różnice między zawodniczkami. – Każdy z nas ma inną budowę ciała. Jedni mają wyższy poziom testosteronu, inni niższy – to po prostu kwestia biologii. Czuję, że jestem od nich mniejsza. Staram się zrozumieć, jak mogę z nimi wygrywać, grając swój tenis, ale muszę pracować ciężej na każdy punkt. Biegam znacznie więcej niż one, żeby zdobywać przewagę – podsumowała szczerze.

    Sezon tenisowy dobiega końca, a jego zwieńczeniem będzie WTA Finals, czyli ostatni wielki turniej w kalendarzu. Zmagania najlepszych tenisistek świata rozpoczną się 1 listopada i potrwają do 8 listopada.

  • Wszyscy już trąbią o tym, co mówiła Świątek

    Wszyscy już trąbią o tym, co mówiła Świątek

    – Być może będę musiała zrezygnować z udziału w niektórych turniejach, nawet jeśli należą one do obowiązkowych. Obecne przepisy WTA sprawiają, że to dla nas prawdziwe szaleństwo – mówiła Iga Świątek podczas jednej z konferencji prasowych, odnosząc się do coraz bardziej napiętego kalendarza rozgrywek kobiecego tenisa. Temat powraca regularnie, także w wypowiedziach innych zawodniczek.

    Koniec sezonu coraz bliżej

    Tegoroczny sezon w kobiecym tourze powoli zmierza ku końcowi. Jego zwieńczeniem będzie prestiżowy turniej WTA Finals, zaplanowany na 1–8 listopada w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej. Wśród uczestniczek zobaczymy oczywiście Igę Świątek, która powalczy o swój drugi triumf w karierze w tych rozgrywkach. Kilka dni później Polka ponownie wystąpi w narodowych barwach – podczas play-offów Billie Jean King Cup (14–16 listopada) w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie Polska zmierzy się z Rumunią i Nową Zelandią w grupie B.

    Rybakina i Fernandez też narzekają: „To był trudny rok”

    Niedawno zakończyły się dwa turnieje – WTA 500 w Ningbo oraz WTA 250 w Osace. Zwyciężczyniami zostały odpowiednio Jelena Rybakina (3:6, 6:0, 6:2 z Jekatieriną Aleksandrową) oraz Leylah Fernandez (6:0, 5:7, 6:3 z Terezą Valentovą). Obie w swoich pomeczowych przemowach zwróciły uwagę na problem, o którym od dawna głośno mówi Świątek.
    – Chcę pogratulować Jekatierinie wspaniałego sezonu i życzyć jej powodzenia w kolejnym. To nie był łatwy rok dla nas wszystkich – terminarz był naprawdę trudny – przyznała Rybakina.
    – Dziękuję mojemu sztabowi, że wytrzymali ze mną ten tydzień, ostatni miesiąc i cały sezon. Bez waszego wsparcia i poświęcenia nie byłoby mnie dziś tutaj – mówiła Fernandez.

    Świątek głosem całego touru

    Polka od dawna podnosi temat przeciążenia zawodniczek. W jej opinii zbyt rozbudowany kalendarz odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym tenisistek.
    – Sezon jest bardzo długi, a jego druga część to czas, gdy większość zawodniczek jest już zwyczajnie zmęczona. Najtrudniejszy moment to wyjazd do Azji – czujesz, że to już finisz, a mimo to musisz nadal dawać z siebie wszystko. Nie wiem, jak moja kariera będzie wyglądać za kilka lat. Może przyjdzie moment, gdy zrezygnuję z niektórych obowiązkowych startów. Obecne przepisy WTA to prawdziwe szaleństwo – powiedziała Świątek.

    Warto przypomnieć, że poza czterema turniejami wielkoszlemowymi tenisistki są zobligowane do udziału w dziesięciu turniejach WTA 1000 oraz sześciu imprezach rangi WTA 500.
    – Musimy podejść do tego rozsądnie. Nie powinniśmy ślepo trzymać się zasad, tylko myśleć o tym, co jest dla nas zdrowe. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to zadbać o swoje ciało i regenerację. W tourze jest mnóstwo kontuzji, bo sezon jest po prostu zbyt długi i zbyt intensywny – dodała Polka.

    Nie wszystkie zawodniczki podzielają jednak jej opinię. Innego zdania jest m.in. Qinwen Zheng, mistrzyni olimpijska z Paryża.
    – Taki jest profesjonalny sport. Musimy grać dużo, bo taki jest kalendarz. Nie uważam, by terminarz był zbyt wymagający. Najsilniejsi przetrwają – to moja zasada – stwierdziła Chinka.