Category: Uncategorized

  • Piotr Żyła wystawił przedmiot na WOŚP. Po jednym wpisie cena skoczyła jak szalona

    Piotr Żyła wystawił przedmiot na WOŚP. Po jednym wpisie cena skoczyła jak szalona

    Piotr Żyła od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych postaci polskich skoków narciarskich. Zawodnik pochodzący z Wisły zapisał na swoim koncie wiele cennych sukcesów sportowych, a mimo upływu lat wciąż nie traci wiary w to, że może rywalizować na najwyższym poziomie i oddawać dalekie, efektowne skoki. Jego ogromna popularność sprawia jednak, że Żyła wyróżnia się nie tylko wynikami na skoczni, ale także aktywnością poza nią. Doskonałym przykładem była sytuacja sprzed kilku lat, gdy jeden krótki komentarz wystarczył, by znacząco podbić kwotę zebraną na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

    „Wiewiór”, bo tak pieszczotliwie nazywany jest skoczek, słynie z niekonwencjonalnego podejścia do życia i sportu. Jego luz, dystans do siebie oraz charakterystyczne poczucie humoru sprawiły, że wokół niego zgromadziło się grono wiernych fanów. Choć jest obecnie najstarszym członkiem kadry A, wciąż nie myśli o zakończeniu kariery i konsekwentnie walczy o kolejne cele, pokazując, że wiek nie musi być przeszkodą w sporcie na najwyższym poziomie.

    Dyskwalifikacja, która przerodziła się w szansę

    W styczniu 2021 roku, podczas weekendu Pucharu Świata w Zakopanem, Piotr Żyła przeżył jeden z bardziej pechowych momentów tamtego sezonu. Tuż przed niedzielnym konkursem indywidualnym okazało się, że został zdyskwalifikowany z powodu nieprzepisowego kombinezonu. Decyzja sędziów była dla niego dużym rozczarowaniem, a kulisy sprawy wyjaśniał wówczas trener reprezentacji Polski, Michal Doleżal.

    – Piotrek dostał dyskwalifikację za kombinezon. Nie zagrał centymetr w biodrze (…) – tłumaczył szkoleniowiec, podkreślając, jak niewielkie detale potrafią decydować o losach zawodników na tym poziomie rywalizacji.

    Po nieudanych kwalifikacjach Żyła nie zamknął się jednak w sobie ani nie narzekał publicznie na niesprawiedliwość. Wręcz przeciwnie – postanowił podejść do sprawy z typowym dla siebie humorem. Na swoim profilu na Facebooku opublikował krótki wpis: „Hmm, no wolna niedziela. Ale jutro walczymy team” – napisał, zapowiadając gotowość do rywalizacji w sobotnim konkursie drużynowym. Jak się później okazało, to był dopiero początek jego pomysłu.

    Błyskotliwy ruch i efekt lawiny

    Chwilę po dyskwalifikacji Piotr Żyła postanowił przekuć nieprzyjemną sytuację w coś pozytywnego. Skoczek udostępnił link do aukcji WOŚP na Allegro, na której licytowany był jego kombinezon, i opatrzył go charakterystycznym komentarzem: „Hmm, mam kombinezon na zbyciu, może ktoś chętny” – napisał, dodając emotikonę płaczącą ze śmiechu.

    Choć licytowany strój nie był tym samym kombinezonem, który stał się powodem dyskwalifikacji, żart Żyły idealnie trafił w gusta kibiców. Fani natychmiast podchwycili temat, uznając, że to doskonały moment, by wesprzeć szczytny cel i jednocześnie wziąć udział w nietypowej aukcji. Efekt? Cena, która początkowo wynosiła 2400 zł, bardzo szybko wzrosła do 3150 zł, by wkrótce potem niemal sięgnąć 10 tysięcy złotych.

    Ten nieoczekiwany „skok” zainteresowania był najlepszym dowodem na to, jak ogromną sympatią cieszy się Piotr Żyła i jak dużą siłę mają jego spontaniczne, pełne humoru reakcje. Dyskwalifikacja, która dla wielu sportowców byłaby powodem frustracji i złych emocji, w jego przypadku przerodziła się w realne wsparcie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    Historia ta do dziś jest przywoływana jako przykład dystansu do siebie, sprytu i umiejętności wykorzystania trudnych chwil w pozytywny sposób. Piotr Żyła po raz kolejny udowodnił wtedy, że nie tylko świetnie skacze, ale także potrafi wywołać uśmiech i zrobić coś dobrego – nawet wtedy, gdy los rzuca mu kłody pod nogi.

  • “Żona gangstera”. Była wiceliderką rankingu WTA, oto co robi teraz

    “Żona gangstera”. Była wiceliderką rankingu WTA, oto co robi teraz

    – Byłam zajęta uczeniem się nowego życia. To dla mnie niecodzienny czas. Muszę zrozumieć, na czym polega to życie. Trochę minie, nim stanie się to dla mnie normalnością – mówiła Anett Kontaveit po tym, jak była zmuszona zakończyć karierę z powodów zdrowotnych. Czym się zajmuje tenisistka, która pięciokrotnie grała przeciwko Idze Świątek?

    Sześć wygranych turniejów, finał WTA 1000 w Dosze przeciwko Idze Świątek czy pozycja wiceliderki w rankingu WTA – to część sukcesów Estonki Anett Kontaveit w trakcie kariery tenisowej. W 2023 r. Kontaveit była zmuszona zakończyć w związku z przewlekłą kontuzją pleców, a konkretnie z przepukliną dysku. Kontaveit grała ze Świątek aż pięć razy, ale jej bilans to 2-3. Ich ostatnie spotkanie na korcie miało miejsce we wspomnianym finale w Dosze w 2022 r., gdy Świątek wygrała 6:2, 6:0. Czym aktualnie zajmuje się Kontaveit?

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    “Żona gangstera”. To robi Kontaveit po zakończeniu kariery

    Po zakończeniu kariery tenisowej Kontaveit poświęciła się rodzinie. Jej partnerem jest Brent Lepistu, 13-krotny reprezentant Estonii i aktualny zawodnik FCI Levadii Tallinn, z którym ma syna. Ostatnio Kontaveit podróżowała do Tajlandii czy Szwecji, a wcześniej brała udział w imprezie halloweenowej, gdzie przebrała się za “żonę gangstera”.

    W październiku br. Kontaveit wróciła na kort i wystąpiła w turnieju pokazowym w Luksemburgu. Wtedy cały turniej wygrała Angelique Kerber, wygrywając w finale 1:6, 6:3, 10:7 z Francuzką Alize Cornet.
    Tak wygląda rzeczywistość Kontaveit po karierze. “To dla mnie niecodzienny czas”

    Jak wyglądała rzeczywistość Kontaveit po zakończeniu kariery? – Wiem, że dawałam z siebie wszystko, tak dużo, jak tylko mogłam. Niestety, moje plecy wciąż dają o sobie znać. Miałam wiele mniejszych urazów. Po cichu chodzę na siłownię, wciąż ćwiczę. Byłam zajęta uczeniem się nowego życia. To dla mnie niecodzienny czas. Muszę zrozumieć, na czym polega to życie. Trochę minie, nim stanie się to dla mnie normalnością – opowiadała była tenisistka.

    Zobacz też: Tylko spójrz, kto “zdradził” Rosję. Oto jej nowy kraj

    – Z biegiem lat kontuzja pleców pogłębiała się. Ograniczała mnie tak bardzo, że zdałem sobie sprawę, że nie mogę już grać na tym poziomie. To była bardzo trudna decyzja. Należę do osób, które bardzo długo zastanawiają się przed podjęciem ważnej decyzji, dzięki czemu wiem, że postąpiłam słusznie i jestem tego w 100% pewna. Powodem był nadmierny stres. Kręgosłup był stale napięty. Biegasz od kąta do kąta przez kilka godzin dziennie, a Twój kręgosłup po prostu zużywa się od tak dużej intensywności – dodała Kontaveit.

    Na razie na próżno szukać następczyni Kontaveit w estońskim tenisie, bo najwyżej notowana jest 25-letnia Jelena Malygina, która zajmuje 428. miejsce w rankingu WTA.

  • Donald Tusk odpowiada na krytykę Karola Nawrockiego dotyczącą jego działań międzynarodowych. Jakie słowa padły w tej wymianie zdań?

    Donald Tusk odpowiada na krytykę Karola Nawrockiego dotyczącą jego działań międzynarodowych. Jakie słowa padły w tej wymianie zdań?

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    — Nie czytałem wywiadu, czytałem nagłówki. One są wystarczająco znaczące. Szczególne znaczenie zrobił na mnie ten cytat z prezydenta, że do Grzegorza Brauna mu bliżej niż do mnie. To dużo mówi o tej prezydenturze i jak w Polsce przebiega linia podziału politycznego — stwierdził w poniedziałek przed wylotem do Berlina Donald Tusk, pytany o ostatni wywiad z Karolem Nawrockim w Wirtualnej Polsce.

    Szef rządu stwierdził, że “Konstytucja czyni rząd odpowiedzialnym za politykę zagraniczną”. — Wolałbym, to chyba zrozumiałe, żeby prezydent nam pomagał. Prezydent, który codziennie powtarza, że Polska nie ma żadnego znaczenia, to jest katastrofa. Wolałbym, żeby prezydent codziennie powtarzał, że Polska ma wielkie znaczenie — powiedział.

    — Ja wszędzie powtarzam, że Polska jest przodującym krajem w różnych sprawach. Często znajduje to potwierdzenie w relacjach z partnerami, a czasami nie. Oni też bywają kapryśni — dodał Donald Tusk.
    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Dlaczego Donald Tusk skrytykował Karola Nawrockiego?

    Jakie opinie na temat prezydenta Ukrainy wyraził Karol Nawrocki?

    Jakie są konstytucyjne obowiązki prezydenta według Donalda Tuska?

    Co Donald Tusk powiedział o znaczeniu Polski?

    Przeczytaj także: Donald Tusk przed wylotem do Berlina na rozmowy. “To absolutnie kluczowe”

    Donald Tusk krytykuje Karola Nawrockiego. “To jego obowiązek”

    Premier stwierdził też, że “o wiele więcej mógłby jednak zyskać, gdyby było wsparcie ze strony prezydenta”. — Moim zdaniem to jest jego konstytucyjny obowiązek, wspierać politykę rządu. Tak mówią Konstytucja i zdrowy rozsądek, tak podpowiada interes narodowy — zaznaczył.

    — Jestem bardzo rozczarowany, nie tym wywiadem, tylko takim ogólnym podejściem — podkreślił.

    Przeczytaj także: Karol Nawrocki o Ukrainie i spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim. “Nie zgodzę się”

    Karol Nawrocki o relacjach z Ukrainą i Grzegorzu Braunie

    — Prezydent Ukrainy będzie miał okazję porozmawiać ze mną o sprawach, które nie tylko nie zostały zrealizowane, ale w wielu przypadkach nawet nie zostały rozpoczęte — stwierdził w poniedziałkowym wywiadzie dla Wirtualnej Polski Karol Nawrocki. — Jako prezydent nie mogę, nie chcę i nie będę zgadzał się na stawianie Polski w roli wyłącznie “przedpokoju” czy “korytarza” w sprawach, które są dla nas strategicznie ważne — dodał.

    Dziennikarze zapytali także prezydenta, “kto jest lepszy: Donald Tusk czy Grzegorz Braun?”. — Odpowiadając na takie pytanie, trzeba zachować pragmatyzm. Donald Tusk jest dziś premierem, więc, w mojej ocenie, w obecnej sytuacji, szkodzi Polsce bardziej. To jego polityka prowadzi do kryzysów: w polskich finansach publicznych, w służbie zdrowia oraz w potencjale Polski na arenie międzynarodowej. To pytanie należy więc odnosić do realnych możliwości obu polityków w tym momencie — ocenił Karol Nawrocki.

  • Wielka burza w Rosji. “Nie podoba mi się to”

    Wielka burza w Rosji. “Nie podoba mi się to”

    Polina Kudermietowa zagra pod flagą Uzbekistanu. To kolejna Rosjanka, która w ostatnim czasie podjęła decyzję o zmianie obywatelstwa. Nagromadzenie podobnych decyzji rosyjskich tenisistek w krótkim czasie wywołało reakcję Natalji Wichlancewej, która skrytykowała swoje rodaczki. “Nie lubię komentować takich sytuacji, ale nie podoba mi się to” – napisała na Telegramie.

    W ostatnim czasie kilka rosyjskich zawodniczek podjęło decyzję o zmianie obywatelstwa. Tym samym Anastazja Potapowa zagra pod flagą Austrii, Daria Kasatkina będzie reprezentować Australię, zaś Maria Timofiejewa i Kamilla Rachimowa będą grać dla Uzbekistanu. Taki sam kierunek, jak dwie ostatnie zawodniczki, wybrała Polina Kudermietowa.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Rosjanka zareagowała. “Nie podoba mi się to”

    Na decyzję Kudermietowej zareagowała jej rodaczka, Natalja Wichlancewa. Rosjanka nie kryła zdziwienia wyborem podjętym przez 22-letnią tenisistkę we wpisie, który opublikowała na swoim kanale na Telegramie.

    – Nie lubię komentować takich sytuacji, ale zbyt wiele takich wyborów podjęto w bardzo krótkim odstępie czasu. Nie podoba mi się to – zaczęła i dodała, że zawodniczki grające dotychczas dla Rosji pod neutralną flagą były wspierane przez Rosyjską Federację Tenisową.

    – Jeśli dziewczyny były zgłoszone do zawodów jako Rosjanki, otrzymywały zwrot kosztów turnieju. Aby to osiągnąć, konieczne jest przeprowadzenie badania lekarskiego w Moskwie dwa razy w roku. Wtedy taką zawodniczkę można uznać za przyjętą na zawody. Następnie Federacja zwraca koszty sportowcowi i trenerowi. Ponadto istnieje niewielka miesięczna opłata dla kadry narodowej. W niektórych miastach pomagają także lokalne federacje – zdradziła Wichlancewa.
    Też mogła zmienić reprezentację

    Rosyjska tenisistka, która ostatni raz na kortach WTA zaprezentowała się w 2022 roku, przyznała również, że sama miała w trakcie swojej kariery propozycję reprezentowania innego kraju.

    – Możesz zmienić obywatelstwo dla większego finansowania, premii, uproszczenia podróży bez wiz, możliwości występu na Igrzyskach Olimpijskich, jeśli jesteś daleko od głównej drużyny w swoim kraju. W pewnym momencie mojej kariery zaproponowano mi grę dla Francji, ale wszyscy znacie mój wybór – napisała.

    Warto przypomnieć, że negatywnie o zmianie obywatelstwa wypowiadała się także liderka światowego rankingu, Białorusinka Aryna Sabalenka. Pierwsza rakieta świata w rozmowie z Piersem Morganem powiedziała, że jest dumna z pochodzenia i nie zamierza zdradzić swojej ojczyzny.

  • Iga Świątek zdobyła nagrodę! Jest komunikat. Błyskawiczna reakcja

    Iga Świątek zdobyła nagrodę! Jest komunikat. Błyskawiczna reakcja

    Iga Świątek zdobyła nagrodę! Jest komunikat. Błyskawiczna reakcja
    Iga Świątek i wpis Billie Jean King Cup na X.com
    Iga Świątek i wpis Billie Jean King Cup na X.com (Foto: Mathias Schulz / Getty Images)

    Co za wyróżnienie dla Igi Świątek! Właśnie pojawił się komunikat informujący o tym, że liderka reprezentacji Polski została nagrodzona Heart Award za swoją wspaniałą grę dla reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup. Sama Świątek już zdążyła zareagować na nagrodę i poinformować, że wygrane pieniądze przeznaczy na jedną z fundacji. W sieci pojawiło się nagranie.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    W Gorzowie Iga Świątek była zdecydowaną liderką drużyny i jednym z kluczowych elementów awansu Polek, a jej występy należały do najmocniejszych punktów całego turnieju play-off. Teraz zostały one docenione także na arenie międzynarodowej.

    Nagroda Heart Award trafia do zawodniczek, które wykazują się wyjątkową odwagą na korcie oraz szczególnym zaangażowaniem w grę dla reprezentacji narodowej. Organizatorzy podkreślili, że Świątek nie tylko poprowadziła Polki sportowo, ale także skradła serca kibiców swoją postawą, determinacją i podejściem do gry w barwach narodowych.

    Polecamy: Tajne spotkanie na szczycie w sprawie przyszłości Roberta Lewandowskiego w Barcelonie

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    “Iga podbiła serca w play-offach. Gratulacje dla Igi Świątek z Polski, która zdobyła Nagrodę Serca (Heart Award) za play-offy Billie Jean King Cup.

    Nagroda Serca trafia do zawodniczek, które wykazują się niezwykłą odwagą na korcie oraz ogromnym zaangażowaniem w reprezentowanie swojego kraju” — czytamy we wpisie Billie Jean King Cup na platformie X.com.

    Polka podziękowała już za wyróżnienie i poinformowała, że zdobyte pieniądze przeznaczy na działalność fundacji Smeczem w raka.

    Przypomnijmy, że dzięki wygranej Polki awansowały do decydującej rundy Billie Jean King Cup. W kwietniu przyszłego roku zostaną rozegrane mecze, które wyłonią obsadę Billie Jean King Cup Finals.

  • Mecz Igi Świątek wyróżniony. Niestety

    Mecz Igi Świątek wyróżniony. Niestety

    Sezon 2025 w kobiecym tenisie obfitował w niespodzianki, nagłe zwroty akcji i wyniki, których jeszcze kilka godzin przed pierwszą piłką nikt by nie przewidział. Ten rollercoaster emocji nie ominął również Igi Świątek. Choć Polka przez cały rok utrzymywała się w ścisłej światowej czołówce i zanotowała wiele zwycięstw potwierdzających jej klasę, to nie brakowało też momentów, w których jej gra wyraźnie odbiegała od zwykle prezentowanego poziomu. Jedno z takich spotkań zostało nawet uznane za jeden z najbardziej zaskakujących meczów całego sezonu.

    Iga Świątek przez większość 2025 roku pozostawała zawodniczką niezwykle regularną. Rzadko zdarzały się jej wyraźne „wpadki”, a jeśli już przegrywała, to zazwyczaj po wyrównanej walce z rywalkami ze światowej czołówki. Tym większe zdziwienie budziły porażki, które przychodziły nagle i w okolicznościach trudnych do racjonalnego wytłumaczenia. W takich meczach Polka sprawiała wrażenie bezradnej, nie była w stanie narzucić swojego stylu gry, a jej pewność siebie znikała z gema na gem. Tego typu spotkania pojawiały się głównie w pierwszej części sezonu.

    Jednym z nich był ćwierćfinał prestiżowego turnieju rangi WTA 1000 w Miami. To właśnie to spotkanie znalazło się w gronie pięciu najbardziej zaskakujących meczów sezonu 2025 według portalu puntodebreak.com. Świątek niespodziewanie przegrała wówczas z Alexandrą Ealą w dwóch setach 2:6, 5:7. Wynik sam w sobie był sensacją, ale jeszcze większe zdziwienie budził przebieg meczu.

    Filipinka od pierwszych piłek prezentowała tenis, który całkowicie wytrącił Polkę z rytmu. Eala bardzo szybko zneutralizowała największe atuty Świątek, grając odważnie, agresywnie i bez kompleksów. W pierwszym secie liderka światowej czołówki nie była w stanie wygrać ani jednego gema przy własnym podaniu, co w jej przypadku zdarza się niezwykle rzadko. Druga partia była już bardziej wyrównana, Świątek próbowała przejąć inicjatywę i poprawiła jakość swojej gry, jednak w kluczowych momentach to Eala zachowywała więcej spokoju i skuteczności, finalnie zamykając spotkanie na swoją korzyść.

    Turniej w Miami okazał się przełomowym momentem w karierze młodej Filipinki. To właśnie wtedy zaprezentowała się szerokiej tenisowej publiczności i sprawiła jedną z największych sensacji na tamtym etapie sezonu. Niewiele zabrakło, aby zagrała nawet w finale imprezy. Co istotne, Eala przystępowała do turnieju z „dziką kartą”, a jej droga do półfinału była pasmem kolejnych niespodzianek.

    Na otwarcie pokonała Katie Volynets, a później rozpoczęła serię zwycięstw, która wprawiła ekspertów w osłupienie. Wyeliminowała Jelenę Ostapenko, a następnie Madison Keys, świeżo upieczoną triumfatorkę Australian Open. Do ćwierćfinału awansowała bez gry, po wycofaniu się Pauli Badosy, by następnie sprawić sensację, pokonując Świątek. W półfinale urwała jeszcze seta Jessice Peguli, pokazując, że jej wcześniejsze wygrane nie były dziełem przypadku.

    Jak podkreślają dziennikarze „Punto De Break”, droga, którą obrała Eala w Miami, była wręcz nielogiczna z perspektywy tenisowych hierarchii. „Podbiła serca całej amerykańskiej publiczności serią zwycięstw, które ugruntowały jej pozycję jako obiecującego talentu i zawodniczki, z którą należy się liczyć. To było najlepsze możliwe wejście na wielką scenę dla tenisistki, która mając zaledwie 20 lat, już znajduje się na granicy czołowej pięćdziesiątki rankingu WTA” – czytamy w podsumowaniu portalu.

    Zdaniem hiszpańskiego serwisu potencjał Eali jest znacznie większy niż to, co już pokazała. Jeśli w kolejnym sezonie zdoła nawiązać do poziomu prezentowanego w Miami, powinna zanotować wyraźny awans w światowym rankingu. Obecnie Filipinka zajmuje 53. miejsce w zestawieniu WTA, a jej dalszy progres potwierdził m.in. występ w finale turnieju w Eastbourne, gdzie po trzysetowej walce przegrała z Mayą Joint 4:6, 6:1, 6:7 (10).

    Porażka Świątek w Miami znalazła się w doborowym towarzystwie innych sensacyjnych rozstrzygnięć sezonu 2025. Wśród najbardziej zaskakujących meczów roku wymieniono także m.in. jednostronne zwycięstwo Jessiki Bouzas Maneiro nad Emmą Navarro 6:0, 6:1 w pierwszej rundzie Roland Garros, wygraną Venus Williams z Peyton Stearns w turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, triumf Lois Boisson nad Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale paryskiego Wielkiego Szlema czy finał WTA 1000 w Montrealu, w którym Victoria Mboko odwróciła losy meczu z Naomi Osaką, wygrywając 2:6, 6:4, 6:1.

    Dodatkowo wyróżniono dwa skrajnie różne spotkania z udziałem Madison Keys. Pierwszym był finał Australian Open, w którym Amerykanka po trzysetowej batalii pokonała Arynę Sabalenkę 6:3, 2:6, 7:5. Drugim – sensacyjna porażka w pierwszej rundzie US Open z Renatą Zarazuą. W tym dramatycznym pojedynku Keys przegrała 7:6 (10), 6:7 (3), 5:7, popełniając aż 89 niewymuszonych błędów, co tylko podkreśliło, jak nieprzewidywalny był sezon 2025 w kobiecym tenisie.

  • Najpierw Świątek, a teraz jeszcze “Lewy”. Fatalny komunikat dla polskich kibiców

    Najpierw Świątek, a teraz jeszcze “Lewy”. Fatalny komunikat dla polskich kibiców

    To był wyjątkowo nieudany dzień dla kibiców Igi Świątek i Roberta Lewandowskiego. Najpierw najlepsza polska tenisistka musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki w plebiscycie WTA Player Awards, a kilka godzin później opublikowano ranking IFFHS najlepszych piłkarzy 2025 roku — bez nazwiska kapitana reprezentacji Polski. Jeszcze niedawno Lewandowski triumfował w tym zestawieniu dwa razy z rzędu. Tym razem pozostało mu jedynie pogratulować młodszym rywalom.

    IFFHS, czyli Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu, co roku publikuje ranking najlepszych piłkarzy świata. Przez długi czas polscy kibice mieli powody do dumy, obserwując kolejne edycje zestawienia. W latach 2020 i 2021 zwycięzcą plebiscytu był właśnie Robert Lewandowski. Oba triumfy miały jednak gorzki posmak — były swego rodzaju nagrodą pocieszenia po tym, jak Złota Piłka dwukrotnie nie trafiła w jego ręce, mimo że wydawało się to najbardziej sprawiedliwym scenariuszem.

    Lewandowski pominięty. Ranking IFFHS bez polskiego snajpera

    IFFHS słynie z licznych rankingów i zbiorczych zestawień. W maju tego roku federacja opublikowała listę najlepszych piłkarzy wszech czasów — i w niej również zabrakło Lewandowskiego. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.

    Pierwszą trójkę rankingu za 2025 rok tworzą: Ousmane Dembélé (153 punkty), Lamine Yamal (97 punktów) oraz Harry Kane (62 punkty).

    Resztę stawki zdominowały Paris Saint-Germain i FC Barcelona, które mają w zestawieniu po trzech przedstawicieli. „Dumę Katalonii” reprezentują dodatkowo Pedri i Raphinha, natomiast triumfatora tegorocznej Ligi Mistrzów — Vitinha i Achraf Hakimi.

    Spośród zwycięzców pięciu poprzednich edycji rankingu w tegorocznym zestawieniu znalazł się jedynie Erling Haaland. Szczegóły dostępne są w poście zamieszczonym poniżej.

  • Świątek jednak wygrywa. Radość tuż po komunikacie WTA, zdecydowanie najlepsza

    Świątek jednak wygrywa. Radość tuż po komunikacie WTA, zdecydowanie najlepsza

    Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej niewiele wskazywało na to, że poniedziałek przyniesie Idze Świątek powody do zadowolenia. WTA ogłosiła bowiem wyniki swojego prestiżowego plebiscytu, w którym Polka – mimo znakomitego sezonu – nie sięgnęła po żadne wyróżnienie. Podopieczna Wima Fissette’a musiała pogodzić się z faktem, że wszystkie najważniejsze nagrody powędrowały do Aryny Sabalenki. Nastroje w obozie wiceliderki światowego rankingu poprawiły się jednak wieczorem, gdy głos zabrali organizatorzy Billie Jean King Cup.

    Grudzień tradycyjnie obfituje w sportowe podsumowania i plebiscyty. W poniedziałek zakończyło się głosowanie organizowane przez WTA, które nie przyniosło polskim kibicom radosnych informacji. Najbardziej prestiżowy tytuł zawodniczki roku po raz kolejny trafił do Aryny Sabalenki. Białorusinka zdeklasowała rywalki, zdobywając aż 80 procent głosów i bezdyskusyjnie broniąc ubiegłorocznego trofeum.

    Rozczarowanie nad Wisłą nie trwało jednak długo. Tego samego dnia ogłoszono bowiem wyniki innego głosowania, tym razem związanego z Billie Jean King Cup. Organizatorzy rozgrywek poinformowali o rozstrzygnięciu plebiscytu Heart Award za tegoroczne play-offy. Nagroda ta przyznawana jest zawodniczkom, które w wyjątkowy sposób reprezentowały barwy narodowe, wykazały się ogromnym zaangażowaniem, odwagą na korcie oraz oddaniem drużynie. Informację tę opublikowano na oficjalnej stronie rozgrywek – billiejeankingcup.com.

    W gronie nominowanych znalazły się cztery tenisistki: Iga Świątek, Victoria Mboko, Linda Noskova oraz Kaja Juvan. Internauci nie mieli jednak wątpliwości, komu należy się to wyróżnienie. Polka zdecydowanie wygrała głosowanie, zdobywając aż 70 procent wszystkich oddanych głosów i pozostawiając rywalki daleko w tyle.

    Zwycięstwo w plebiscycie wiązało się z nagrodą finansową w wysokości trzech tysięcy dolarów. Pieniądze te nie trafiły jednak bezpośrednio na konto 24-letniej tenisistki. Zgodnie z zasadami Heart Award laureatka wskazuje fundację charytatywną, do której przekazywana jest cała kwota. Iga Świątek nie zwlekała z decyzją – wybór padł na Fundację „Smecz w Raka”.

    Jak czytamy w opisie organizacji, fundacja promuje zdrowy styl życia na każdym etapie poprzez aktywność fizyczną, w tym tenis, zwiększa świadomość na temat chorób nowotworowych oraz zapewnia wsparcie finansowe i psychologiczne tenisistom oraz ich rodzinom zmagającym się z nowotworem.

    Głos zabrała także sama triumfatorka, nie kryjąc radości i wdzięczności.
    – Chciałabym podziękować wszystkim za oddane na mnie głosy, dzięki którym mogłam otrzymać nagrodę Billie Jean King Cup Heart Award. Jestem naprawdę wdzięczna, to daje mi dodatkową motywację. Nagroda trafi do Fundacji „Smeczem w Raka”. To bardzo ważna inicjatywa i mam nadzieję, że jeszcze wiele osób ją wesprze – przekazała Świątek w specjalnym nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

    Już wkrótce Iga Świątek będzie miała okazję odwdzięczyć się kibicom sportowymi emocjami na korcie. Pod koniec grudnia wystąpi w pierwszym turnieju pokazowym w Shenzhen, który będzie jednym z elementów jej przygotowań do nowego sezonu. Tekstowe relacje na żywo z tych zmagań będzie można śledzić na łamach Interia Sport.

  • To koniec. Iga Świątek odarta ze złudzeń. WTA ogłasza ostateczny werdykt

    To koniec. Iga Świątek odarta ze złudzeń. WTA ogłasza ostateczny werdykt

    Po raz drugi z rzędu Iga Świątek zakończyła rywalizację o tytuł Zawodniczki Roku WTA już na etapie nominacji. Polka po raz kolejny musiała uznać wyższość swojej największej rywalki – Aryny Sabalenki. Białorusinka obroniła nagrodę z poprzedniej edycji, tym razem deklasując konkurentki. Wskazało na nią aż 80% przedstawicieli międzynarodowych mediów, których głosy decydowały o ostatecznym zwycięstwie.

    Nominacje do WTA Player Awards 2025 ogłoszono 18 listopada. W gronie pretendentek znalazły się: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Amanda Anisimova, Coco Gauff, Madison Keys oraz Jelena Rybakina. Sensacji nie było – drugi rok z rzędu tytuł powędrował do Białorusinki.

    Dla Świątek była to ostatnia okazja w sezonie, by spojrzeć na największą rywalkę z góry. Czy po spektakularnym triumfie w Wimbledonie miała realne szanse na zwycięstwo? Obiektywnie – bardzo niewielkie. Przegrała z Sabalenką już w poprzednim roku, mimo że spędziła 32 tygodnie na szczycie rankingu WTA. Sezon 2025 w pełni należał do tenisistki z Mińska.

    WTA Player Awards 2025: Iga Świątek w cieniu Aryny Sabalenki – tytuł ponownie dla Białorusinki
    „Zdobyła prawie 80% głosów mediów po dominującym sezonie, w którym dotarła do największej liczby finałów (9), zdobyła najwięcej tytułów (4), odniosła najwięcej zwycięstw (63) oraz ustanowiła nowy rekord nagród pieniężnych w jednym sezonie, zgarniając 15 008 519 dolarów” – czytamy w oficjalnym serwisie WTA.

    To dla niej drugi z rzędu tytuł Zawodniczki Roku WTA. W dwóch poprzednich edycjach bezkonkurencyjna była Świątek, co jest efektem łącznie 125 tygodni na szczycie światowego rankingu.

    Co ciekawe, w mijającym roku Sabalenka wygrała tylko jeden turniej więcej niż Polka. Triumfowała w US Open, a także w Miami i Madrycie (WTA 1000) oraz w Brisbane (WTA 500). Im dłużej trwał sezon, tym wyraźniej widać było, że Białorusinka nie pozwoli sobie odebrać miana pierwszej rakiety świata.

    Triumfatorki pozostałych kategorii WTA Player Awards:

    Drużyna roku: Katerina Siniakova (Czechy) i Taylor Townsend (USA)

    Progres roku: Amanda Anisimova (USA)

    Debiutantka roku: Victoria Mboko (Kanada)

    Powrót roku: Belinda Bencic (Szwajcaria)

  • Do tego doprowadził Kubica. Szalona zapowiedź z obozu Ferrari i to przy Polaku

    Do tego doprowadził Kubica. Szalona zapowiedź z obozu Ferrari i to przy Polaku

    Triumf Roberta Kubicy w 24-godzinnym wyścigu Le Mans odbił się szerokim echem w świecie motorsportu i stał się impulsem do szczerego wyznania jednej z największych gwiazd Formuły 1. Podczas gali FIA Awards Charles Leclerc otwarcie przyznał, że marzy o starcie w legendarnym klasyku na torze Circuit de la Sarthe i chciałby pójść śladami Polaka, mierząc się z jednym z najbardziej wymagających wyzwań w wyścigowym świecie.

    Robert Kubica od lat pozostaje jedną z ikon polskiego motorsportu. Do Formuły 1 trafił w 2006 roku, a już dwa lata później sięgnął po swoje jedyne, ale historyczne zwycięstwo w Grand Prix. Jego karierę brutalnie przerwał dramatyczny wypadek rajdowy w 2011 roku, po którym wielu ekspertów nie dawało mu szans na powrót do ścigania na najwyższym poziomie. Kubica po raz kolejny udowodnił jednak, że jest wyjątkowym zawodnikiem – dzięki determinacji, talentowi i ogromnej sile mentalnej wrócił do rywalizacji, a dziś odnosi sukcesy w wyścigach długodystansowych, zwieńczone triumfem w Le Mans.

    Charles Leclerc marzy o Le Mans. Inspiracją Robert Kubica
    Osiągnięcia Kubicy były jednym z tematów rozmów podczas prestiżowej gali FIA Awards, która zgromadziła największe nazwiska światowego motorsportu. Polak zasiadł przy jednym stole z Charlesem Leclerkiem – kierowcą Ferrari i jedną z czołowych postaci Formuły 1. Prowadzący galę wykorzystał okazję, by w krótkiej, spontanicznej rozmowie nawiązać do sukcesu Kubicy w Le Mans oraz jego znakomitego sezonu w wyścigach długodystansowych.

    Właśnie wtedy Monakijczyk zdobył się na szczere wyznanie, które szybko obiegło media. Leclerc przyznał, że triumf Kubicy zrobił na nim ogromne wrażenie i rozbudził w nim marzenia o starcie w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

    – Mówiłem to już kilka razy. Teraz muszę znaleźć sposób, by połączyć Formułę 1 i Le Mans, ponieważ jeśli robię coś, chcę to robić po to, by spróbować wygrać. A do tego potrzebne jest solidne przygotowanie, bo poziom jest niesamowicie wysoki. Ale z pewnością bardzo bym tego chciał – podkreślił Leclerc, cytowany przez RacingNews365.

    Słowa kierowcy Ferrari najlepiej pokazują, jak duży wpływ mają sukcesy Roberta Kubicy na całe środowisko wyścigowe. Triumf Polaka w Le Mans to nie tylko osobiste osiągnięcie, ale także wyraźny sygnał dla gwiazd Formuły 1, że wyścigi długodystansowe stanowią atrakcyjne i prestiżowe wyzwanie. Coraz więcej zawodników królowej motorsportu spogląda w stronę legendarnego 24-godzinnego maratonu, a historia Kubicy staje się dla nich inspiracją i dowodem, że marzenia – nawet te najtrudniejsze – można spełnić.