Author: trevor

  • Prezydencki minister uderzył w Donalda Tuska. “Na czyim był pan łańcuchu?”

    Prezydencki minister uderzył w Donalda Tuska. “Na czyim był pan łańcuchu?”

    Prezydencki minister uderzył w Donalda Tuska. “Na czyim był pan łańcuchu?”

    Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ostro skrytykował premiera Donalda Tuska w Sejmie przed głosowaniem nad odrzuceniem prezydenckiego weta ws. tzw. ustawy łańcuchowej.

    Bogucki zarzucił Tuskowi związki z Władimirem Putinem i ostro skomentował jego przeszłość, co wywołało entuzjastyczną reakcję parlamentarzystów PiS. Ponadto przedstawiciel prezydenta zwrócił się do marszałka Czarzastego.

    Głosowanie w Sejmie nie przyniosło odrzucenia weta Karola Nawrockiego – zdecydowało brakujących 17 głosów.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki wszedł na mównicę tuż przed głosowaniem Sejmu nad odrzuceniem prezydenckiego weta w sprawie tzw. ustawy łańcuchowej.

    W trakcie swojego przemówienia przedstawiciel Pałacu Prezydenckiego przywołał opublikowane przez Donalda Tuska w mediach społecznościowych wpisy uderzające w decyzję Karola Nawrockiego.

    Zbigniew Bogucki na mównicy ostro do premiera Tuska. Poszło o ustawę łańcuchową

    – Czym to, panie premierze jest, jak nie podłością? To nie jest podłość zwracać się do parlamentarzystów i mówić w taki sposób? A gdybym chciał być złośliwy, to bym zapytał, na czyim był pan łańcuchu kilkanaście czy kilka lat temu? Na czyim łańcuchu pan wtedy był, kiedy nazywano pana ich człowiekiem w Warszawie? Ruska propaganda – mówił Bogucki.

    – I pan dzisiaj ma czelność do prezydenta Rzeczypospolitej, wybranego w wolnych, demokratycznych wyborach – przez to, że przegraliście – mówić o podłości? Panie premierze, naprawdę są granice – dodał współpracownik Karola Nawrockiego.

    Zbigniew Bogucki zwrócił się także do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. – Pan Marszałek zdaje się chce stanąć w szranki z panem premierem, kto będzie bardziej antyprezydencki, kto będzie bardziej antyobywatelski – kontynuował swoje przemówienie.

    Współpracownik Karola Nawrockiego na mównicy. Dostało się Włodzimierzowi Czarzastemu

    – Pan ostatnio powiedział: “Walka nie zakończy się tak długo jak prezydentem będzie Nawrocki. Człowiek zbudowany z nacjonalistycznych obsesji”. Prezydent Nawrocki jest zbudowany na idei wolnej, suwerennej, niepodległej, dumnej Polski. A pan, panie marszałku, jest zbudowany na idei Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Nie ma pan prawa tak mówić do prezydenta – stwierdził Zbigniew Bogucki.

    – Panie marszałku nie “wet za wet”, ale współpraca. (…) Myślę, że to jest ścieżka demokracji. Prawdziwej demokracji. Nie demokracji ludowej, czy demokracji walczącej – dodał współpracownik Nawrockiego.

    Na przemówienie Boguckiego żywiołowo zareagowali parlamentarzyści PiS, którzy wstali z miejsc i bili brawa. Na sali rozległy się wówczas także okrzyki: – Precz z komuną.

    Włodzimierz Czarzasty odpowiedział na słowa Boguckiego, stwierdzając, że “pan prezydent ma długopis w swoim pałacu, a marszałek swój w Sejmie”. – Niech każdy będzie gospodarzem w swoim pałacu – dodał.

    Ustawa łańcuchowa. Sejm nie odrzucił weta Karola Nawrockiego

    Głosowanie w sprawie odrzucenia prezydenckiego weta odbyło się w środę późnym popołudniem. W jego trakcie na sali obecnych było 438 posłów. Do odrzucenia weta konieczna była większość kwalifikowana 3/5 głosów.

    Ostatecznie za odrzuceniem weta było 246 parlamentarzystów. Przeciwne zdanie wyraziło natomiast 192 posłów. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Do odrzucenia decyzji Karola Nawrockiego zabrakło 17 głosów.

    Głosu nie oddał między innym Jarosław Kaczyński, który wcześniej opowiadał się za przyjęciem ustawy.

    “DE:KOD”. Niemcy: Siedem pułapek na drodzeTomasz Lejman

  • Czy Karol Nawrocki powinien wspierać WOŚP? Polacy przemówili [ANKIETA]

    Czy Karol Nawrocki powinien wspierać WOŚP? Polacy przemówili [ANKIETA]

    Czy Karol Nawrocki powinien wspierać WOŚP? Polacy przemówili [ANKIETA]

    Sondaż został zrealizowany w dniach 16-17 grudnia 2025 r. przez agencję SW RESEARCH metodą wywiadów on-line (CAWI — Computer-Assisted Web Interview) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 827 ankiet z ogólnopolską próbą dorosłych. Zastosowano dobór kwotowy — próba była reprezentatywna ze względu na łączny rozkład płci, wieku i klasy wielkości miejscowości zamieszkania.

    ***

    Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od ponad trzech dekad jednoczy Polaków wokół idei pomocy najmłodszym. 25 stycznia 2026 r. odbędzie się już 34. Finał. Tym razem pieniądze będą zbierane na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego. Zbliżającej się akcji przyświecać będzie hasło: “Zdrowe brzuszki naszych dzieci”.

    Wspieranie WOŚP przez prezydenta RP stało się swego rodzaju tradycją. Dotychczas wszystkie głowy państwa angażowały się w akcję, przekazując przedmioty na licytacje lub wspierając zbiórkę w inny sposób. W tym roku pojawiły się jednak wątpliwości, czy Karol Nawrocki pójdzie śladem swoich poprzedników.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Na początku grudnia br. redakcja portalu Gazeta.pl skierowała do Kancelarii Prezydenta RP e-maila z pytaniem, czy Karol Nawrocki planuje przekazać jakiś przedmiot na licytację zorganizowaną w ramach 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy bądź też w jakikolwiek inny sposób zaangażować się w tę akcję. Nie dostała jednak jednoznacznej odpowiedzi. Otoczenie prezydenta zasłoniło się przepisami.
    Czy Karol Nawrocki powinien wesprzeć WOŚP? Polacy mówią jasno

    W tej sytuacji SW Research na zlecenie Onetu postanowiło sprawdzić, co o tym sądzą Polacy. Ankietowani odpowiedzieli na pytanie: “Czy Pana/Pani zdaniem prezydent Karol Nawrocki powinien wesprzeć działania WOŚP?”.

    Ponad połowa uczestników sondażu (57,4 proc.) uważa, że prezydent powinien wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. To wyraźny sygnał, że Polacy oczekują kontynuacji tradycji i gestu solidarności.

    Niespełna jedna piąta respondentów (18,3 proc.) jest przeciwna zaangażowaniu głowy państwa w akcję. To stosunkowo niewielka grupa, ale pokazuje, że temat budzi pewne kontrowersje.

    Blisko co czwarty badany (24,3 proc.) nie ma zdania w tej sprawie. To osoby, które być może nie śledzą działań WOŚP lub nie przywiązują wagi do gestów prezydenta.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Subskrybuj Premium. Bądź na bieżąco!

    Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie

  • W sieci wrze po kluczowym głosowaniu w Sejmie. “Symboliczna kapitulacja”

    W sieci wrze po kluczowym głosowaniu w Sejmie. “Symboliczna kapitulacja”

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Prezydent Karol Nawrocki na początku grudnia zawetował nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, tzw. ustawę łańcuchową, która zakładała wprowadzenie zakazu trzymania psów na uwięzi. Sejm próbował ponownie przyjąć ustawę, co skutkowałoby odrzuceniem prezydenckiego sprzeciwu. Potrzebne było do tego 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, czyli 263 głosy. Ostatecznie “za” projektem ustawy projektem głosowało 246 posłów, “przeciw” 192.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Przeczytaj także: Sukces Karola Nawrockiego. Sejm nie zdołał odrzucić ważnego weta prezydenta

    Na sali sejmowej nieobecny był prezes PiS Jarosław Kaczyński, a podczas bloku głosowań doszło do spięcia między przedstawicielem Pałacu Prezydenckiego a koalicją rządzącą. — Prezydent Nawrocki jest zbudowany na idei wolnej, suwerennej, dumnej Polski. Pan panie marszałku jest zbudowany na idei Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej [PZPR]. Nie ma pan prawa tak mówić do prezydenta — grzmiał Zbigniew Bogucki z mównicy sejmowej w kierunku Włodzimierza Czarzastego. Posłowie PiS wstali z miejsc i skandowali: “precz z komuną”. Szef prezydenckiej kancelarii zaatakował również Donalda Tuska, pytając: “na czyim pan był łańcuchu?”.
    Weto Karola Nawrockiego utrzymane. “Tylko psów żal”

    Sprawa wywołała falę komentarzy w mediach społecznościowych. “PiS potulnie podkulił ogon i podtrzymał weto prezydenta. Symboliczna kapitulacja Kaczyńskiego — nie miał odwagi stanąć w obronie zwierząt i uciekł przed głosowaniem. Tylko psów żal” — napisał na portalu X premier Donald Tusk.

    Wicepremier Radosław Sikorski uznał, że “pan prezydent jest za wolnością dla giełd kryptowalutowych i łańcuchami dla psów”. “Szkoda, że nie odwrotnie” — dodał szef MSZ.

    Czytaj także: Ministra przyprowadziła do Sejmu psa. Poseł PiS grzmi. “Trząsł się”

    “PiS, w tym Pan poseł Cieszyński zagłosował właśnie za trzymaniem psów na łańcuchu. Miłość do zwierząt w wydaniu PiS: psy na łańcuchach — to dobrze. Pies ze swoja opiekunką w miejscu publicznym — to »żywy rekwizyt«” — napisała ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, nawiązując do wcześniejszej wymiany zdań z posłem PiS.

    Roman Giertych zwrócił uwagę na nieobecność prezesa PiS na sali sejmowej. “Jarku, a ty gdzie dziś byłeś? Przedstawiałeś się jako największy przyjaciel zwierząt i co? Skapitulowałeś przed Nawrockim. To on dzisiaj rządzi PiS” — napisał poseł KO.
    Koalicji rządzącej nie udało się odrzucić weta prezydenta. “Przykry dzień”

    “Dziś w Sejmie przegrało człowieczeństwo i empatia wobec zwierząt. Wygrali ci, którzy nienawidzą wszystkiego co żyje. Przykry dzień” — uznał minister Marcin Kierwiński.

    Czytaj też: Gorąco w Sejmie: “Nie ma pan prawa tak mówić do prezydenta!”. PiS wstało z miejsc

    “Kaczyński szybko przeflancował się z miłośnika zwierząt na miłośnika ich cierpienia. Nawrocki kazał nienawidzić? To prezes PiS schował empatię do kieszeni. Polacy to ocenią” — napisał na portalu X przewodniczący klubu KO Zbigniew Konwiński.

    Zadowolenie z wyniku głosowania wyraził z kolei poseł Włodzimierz Skalik.
    “Partyjne gierki”. Politycy grzmią po kluczowym głosowaniu

    Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości skomentował z kolei ostre wystąpienie Zbigniewa Boguckiego z Kancelarii Sejmu, które poprzedziło głosowanie w sprawie tzw. ustawy łańcuchowej. “Tak wygląda odpowiedzialna polityka” — napisał.

    Zobacz: Wielki nieobecny w Sejmie. Jarosław Kaczyński nie pojawił się na kluczowym głosowaniu

    “Wstyd. Najpierw »za«, a dziś wycofywanie się pod partyjne gierki. Przez taką politykę zwierzęta dalej cierpią. Hańba” — napisała w mediach społecznościowych posłanka Polski 2050 Agnieszka Buczyńska.

    “Sejm nie odrzucił weta prezydenckiego w sprawie ustawy łańcuchowej. Posłowie PiS-u, którzy jeszcze dwa tygodnie temu głosowali za prawami zwierząt, dziś uznali, że bycie przeciwko Tuskowi jest jednak dla nich ważniejsze. Smutne” — stwierdził Maciej Konieczny z partii Razem.

    Przeczytaj: Weto na “ustawie łańcuchowej” utrzymane. Jest reakcja Donalda Tuska

    Tomasz Trela z Lewicy w swoim wpisie zwrócił się do przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. “Mieliście szansę uwolnić się z łańcucha prezydenckich kaprysów, a wybraliście kaganiec. Świetnie aportujecie, może czas jednak nauczyć się odrobiny samodzielności? Szkodnicy!” — napisał wiceprzewodniczący partii.
    Fala komentarzy po sukcesie Karola Nawrockiego. “Empatia nie powinna być wybiórcza”

    “Jak można mieć serce dla zwierząt, skoro nie ma się i nigdy nie miało serca dla osób z niepełnosprawnościami? Empatia nie powinna być wybiórcza” — napisała posłanka KO Iwona Hartwich.

    Czytaj również: Zbigniew Bogucki uderzył w marszałka Sejmu. “Z takimi ludźmi się chcecie pokazywać”?

    Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej uznał, że “to był moment, w którym PiS mógł przestać hańbić państwo i pokazać resztki empatii”. “Wybrał obojętność wobec cierpienia psów” — dodał poseł.

    “Ogon macha psem?” — zapytał ironicznie europoseł Dariusz Joński.

    Zobacz: Sondaż pokazuje “sufit” poparcia dla Mateusza Morawieckiego. Jego partia mogłaby sporo namieszać

    “Zwierzęta przegrały. Sejm nie odrzucił weta prezydenta. Niech to szlag” — stwierdziła Katarzyna Piekarska z Koalicji Obywatelskiej.

  • Świątek się nie zawahała. Tak podsumowała rywalki. “Już się nauczyłam”

    Świątek się nie zawahała. Tak podsumowała rywalki. “Już się nauczyłam”

    Świątek się nie zawahała. Tak podsumowała rywalki. “Już się nauczyłam”
    Mateusz Gaweł

    Rok 2025 dla Igi Świątek nie był pasmem sukcesów, ale w postawie 24-latki można znaleźć mnóstwo pozytywów. Bezsprzecznie największym z nich jest triumf w Wimbledonie. Zmagania zakończyły się drugim miejscem w światowym rankingu. Niektórzy uważają to za porażkę, ale sama Świątek jest zadowolona ze swoich wyników. Docenia znaczący progres czołowych zawodniczek, za którym idzie zacięta rywalizacja.
    Iga Świątek – Jelena Rybakina
    screen: Canal+ Sport 2

    Iga Świątek zakończyła sezon 2025 na drugim miejscu w rankingu. Polkę wyprzedziła wyłącznie Aryna Sabalenka. Po początku sezonu, w którym 24-latce nie szło najlepiej, przyszedł upragniony triumf w Wimbledonie. Był to pierwszy wygrany turniej na nawierzchni trawiastej w seniorskiej karierze.

    Zobacz wideo Bartosz Bednorz po wygranej Warszawy z Kędzierzynem-Koźlem: Oddychaliśmy rękawami, ale pokazaliśmy, że mamy charakter

    Choć ostatnia faza sezonu również mogła przynieść trochę zawodu, to patrząc na wszystkie zmagania – był to kolejny dobry rok w wykonaniu Polki. Widać jednak, że światowa czołówka zaczęła doganiać Świątek. Zauważyła to i ona, wypowiadając się dla magazynu Clay.
    Iga Świątek docenia rywalki

    – Myślę, że zakończenie sezonu na drugim miejscu to wielkie osiągnięcie. Moim zdaniem poziom wśród najlepszych tenisistek jest dużo bardziej wyrównany niż kiedyś. Można było to zobaczyć podczas WTA Finals. Każda z nas mogła zwyciężyć, rozegraliśmy mnóstwo zaciętych spotkań – stwierdziła Polka.

    Zobacz też: Była najlepszą tenisistką świata. Spadła na finansowe dno

    – Są zawodniczki, które wolą jakieś szczegółowe warunki, albo takie, które lepiej się czują w tej czy innej części sezonu. Jednak biorąc wszystko pod uwagę, wszystkie stajemy się lepsze i to w zatrważającym tempie – kontynuuje Świątek. I faktycznie, różnice pomiędzy niektórymi tenisistkami są niewielkie. Po raz trzeci w ostatnich pięciu latach wszystkie turnieje wielkoszlemowe padły łupem czterech różnych tenisistek.
    Iga Świątek tłumaczy. “Trzy lata temu…”

    24-latka wytłumaczyła również, jak doszła do tych wniosków. – Jeżeli trzy lata temu zaserwowałabym 185 kilometrów na godzinę, to byłoby to coś niesamowitego. Gamechanger. Ale teraz, kiedy już się nauczyłam tak serwować, zauważyłam, że niektóre dziewczyny serwują 195 km/h. Oczywiście, nie tylko prędkość się liczy. Jest to jednak przykład na to, że tenis się zmienia i coraz więcej zawodniczek pokazuje świetny poziom – zakończyła.

    Iga Świątek wróci do gry już 26 grudnia podczas pokazowego turnieju w Shenzhen. Potem przyjdzie czas na zmagania w ramach United Cup, a od 18 stycznia rozpocznie się Australian Open – jedyny turniej Wielkiego Szlema, którego Polka jeszcze nie wygrała.

  • Była najlepszą tenisistką świata. Spadła na finansowe dno

    Była najlepszą tenisistką świata. Spadła na finansowe dno

    To niewiarygodne, ile wysiłku włożyłam i ile jeszcze będę musiała włożyć do końca życia, żeby stanąć na nogi finansowo – ujawniła Arantxa Sanchez Vicario. Legendarna tenisistka popadła w wielkie tarapaty. Twierdzi, że wpakował ją w nie były mąż. Jej historia może być przestrogą dla innych.

    TENNIS-SANCHEZ/COURT

    Arantxa Sanchez Vicario to jedna z absolutnych legend tenisa. Znakomicie radziła sobie zarówno w singlu, jak i deblu. Indywidualnie triumfowała m.in. w 29 turniejach rangi WTA, z czego cztery były wielkoszlemowe. Piastowała nawet miano liderki rankingu WTA, co było sporym wyczynem, patrząc na to, że rywalizowała w erze Steffi Graf i Moniki Seles. Zarobiła na korcie mnóstwo pieniędzy, bo mówi się aż o 17 mln dolarów. Ponad drugie tyle miała zainkasować na reklamach i innych komercyjnych działaniach. Teraz ledwo wiąże koniec z końcem. Jak to możliwe?

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Wielkie problemy Arantxy Sanchez Vicario. Żyje dzięki… pomocy przyjaciół

    – Jestem w stanie utrzymać moje dzieci tylko dzięki pieniądzom, które dają mi przyjaciele. Tak walczę. Robię, co tylko mogę. Nie poddam się w tym – mówiła Hiszpanka, cytowana przez kurir.rs. Dlaczego jej sytuacja finansowa tak mocno się pogorszyła? Ano dlatego, że była tenisistka popadła w konflikt z prawem przed kilkoma laty. Przytoczone powyżej słowa miała wypowiedzieć przed sądem.

    “Zarówno legenda tenisa, jak i jej ówczesny mąż Joseph Santacan zostali oskarżeni o oszustwo finansowe. Mieli opróżnić konto w Banque de Luxembourg, aby uniknąć spłaty długu wobec banku. Media donosiły, że zobowiązanie wynosiło około 6,4 mln funtów, a zostało naliczone po tym, jak była tenisistka i jej mąż zapłacili grzywnę za wcześniejsze oszustwa podatkowe. Zadłużenie nie zostało spłacone, przez co prokuratura wstąpiła na drogę sądową. (…) Odbyła się rozprawa, podczas której zadecydowano o ukaraniu zarówno Sanchez Vicario, jak i jej byłego męża. Zostali uznani za winnych zarzucanych im czynów. (…) Wraz z byłym mężem zostali obciążeni grzywną w wysokości 6,6 mln euro” – pisaliśmy na łamach Sport.pl. Część pieniędzy, które Hiszpanka zarobiła w trakcie kariery, miała też zabrać jej rodzina, o czym pisała w biografii z 2012 roku.

    Zobacz też: Jeszcze w tym roku zobaczymy Igę Świątek! Mecz na szczycie.
    “Sytuacja jest naprawdę, naprawdę trudna”

    – Teraz muszę przekazać połowę tego, co zainkasowałam w trakcie kariery, na spłatę długów. Sama utrzymuję dwójkę dzieci i przyjaciele mi pomagają finansowo. Już się do tego przyzwyczaiłam. To niewiarygodne, ile wysiłku włożyłam i ile jeszcze będę musiała włożyć do końca życia, żeby stanąć na nogi finansowo. Sytuacja jest naprawdę, naprawdę trudna – podkreślała Sanchez Vicario w rozmowie z rodzimymi mediami. Jak przyznała, bardzo ufała mężowi i to ją zgubiło. Twierdziła, że to on zajmował się kwestiami finansowymi w domu.

  • 34 minuty i zwycięstwo! Magda Linette lepsza od słynnej rywalki

    34 minuty i zwycięstwo! Magda Linette lepsza od słynnej rywalki

    34 minuty i zwycięstwo! Magda Linette lepsza od słynnej rywalki
    Magda Linette
    Magda Linette (Foto: srv_lemur / Imago)

    Magda Linette (55. WTA) udanie rozpoczęła występy w pokazowym turnieju World Tennis League, pokonując wyżej notowaną Paulę Badosę 6:4. To dobry prognostyk przed rywalizacją w 2026 r. i serią nieudanych startów polskiej zawodniczki w końcówce poprzedniego sezonu.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    13 sierpnia poznanianka dość nieoczekiwanie pokonała w trzeciej rundzie turnieju w Cincinnati Jessikę Pegulę. Wówczas nikt nie mógł spodziewać się, że jest to… jej ostatnie zwycięstwo w sezonie. W kolejnym etapie tych zawodów musiała uznać wyższość Weroniki Kudiermietowej, a pięć kolejnych imprez kończyła już na pierwszej przeszkodzie.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Słaba forma i koszmarna seria spowodowały, że 33-latka zdecydowała się przedwcześnie zakończyć sezon i skupiła się na przygotowaniach do następnego. Te wchodzą właśnie w decydującą fazę, a nasza zawodniczka w ramach solidnego przetarcia postanowiła wziąć udział w World Tennis League. Pokazowe zmagania rozgrywane są w Indiach.

    Polka znalazła się w drużynie Falcons, w której są też Daniił Miedwiediew, Rohan Bopanna i Sahaja Yamalapalli. W pierwszej serii gier zespół naszej reprezentantki zmierzył się z Eagles (Gael Monfils, Paula Badosa, Sumit Nagal i Shrivalli Bhamidipaty).
    Dobry początek Magdy Linette. I zwycięstwo! A potem rewanż

    Na start Linette stanęła naprzeciwko 25. rakiety globu i po jednosetowym pojedynku, trwającym 34 minuty, mogła świętować wygraną. Poznanianka lepiej weszła w mecz i prowadziła 2:0, a następnie 3:1. Rywalka zdołała jednak odrobić straty, ale w kluczowym momencie Polka znów przełamała przeciwniczkę i finalnie zapewniła sobie zwycięstwo.

    Kilkadziesiąt minut później Badosa mogła cieszyć się ze skutecznego rewanżu w grze… podwójnej. Hiszpanka w parze z Nagalem rozbiła bowiem Linette i Bopannę 6:1.

    World Tennis League ma format drużynowy z udziałem czterech zespołów, które grają w jednej grupie systemem “każdy z każdym”, a po fazie grupowej najlepsze ekipy awansują do finału. Każdą drużynę tworzą dwie tenisistki i dwóch tenisistów, a rywalizacja obejmuje single i deble, w tym miksty. Jedno spotkanie składa się z czterech setów: singla mężczyzn, singla kobiet oraz dwóch setów deblowych (jeden klasyczny i drugi, który może być męski, żeński lub mieszany). O zwycięstwie nie decydują sety, tylko gemy. Każdy wygrany gem to 1 punkt, a po czterech setach wygrywa drużyna z większą liczbą “oczek”.

    Zobacz także: Fortuna za 24 minuty walki. Tyle zarobią za hitowy pojedynek. Kosmos!

    Co ciekawe, dokładnie rok temu, w tych zawodach nowy sezon rozpoczynała Iga Świątek.

  • Duda, Tusk i Trzaskowski chcą tego dla Polski. Ekspert bije na alarm

    Duda, Tusk i Trzaskowski chcą tego dla Polski. Ekspert bije na alarm

    Dwa lata temu prezydent Andrzej Duda zapowiedział starania Polski o prawo organizacji letnich igrzysk olimpijskich w Warszawie. Rok później premier Donald Tusk potwierdził zainteresowanie kraju kandydaturą do roli gospodarza, a kilka tygodni temu prezydent stolicy Rafał Trzaskowski zadeklarował, że miasto chce przyjąć sportowców z całego świata na największą imprezę sportową.

    Zobacz wideo Gorąco wokół polskich skoków. Chodzi o skład na igrzyska

    Jako Sport.pl rozmawiamy z dr. Arturem Grabowskim, politologiem i ekonomistą pracującym w Katedrze Ekonomii Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Zapytaliśmy go, jako badacza fenomenu sportu w ujęciu ekonomiczno-społecznym, jak ocenia potencjalne korzyści i ryzyka związane z organizacją igrzysk, ile nas to może kosztować, przed jakimi wyzwaniami stoi Polska czy jak nie powtórzyć błędów Greków z Aten 2004.
    Od dwóch lat toczy się dyskusja o pomyśle igrzysk olimpijskich w Warszawie. Ostatnio politycy sprecyzowali, że chodzi o 2040 lub 2044 rok. Z punktu widzenia ekonomisty i politologa, od czego powinniśmy zacząć?

    Dr Artur Grabowski: Odwołanie się do ogólnokrajowego referendum powinno stanowić element szerszego procesu decyzyjnego, w którym inicjatywa leży po stronie rządu. Kluczowe jest uprzednie przedstawienie społeczeństwu wstępnego raportu ekonomicznego, obejmującego realistyczne szacunki kosztów, potencjalnych korzyści oraz ryzyka makroekonomiczne związane z projektem. Przykładem ilustrującym znaczenie takich analiz jest przypadek niedoszłych zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie, w których jednym z potencjalnych kandydatów była Norwegia.

    W przeprowadzonym tam głosowaniu publicznym społeczeństwo odrzuciło udział w przedsięwzięciu, wskazując na zbyt wysokie koszty oraz ryzyko obniżenia poziomu dobrobytu. Jest to szczególnie wymowne w kontekście kraju, który – choć pozostaje poza strukturami Unii Europejskiej – należy do grupy państw o najwyższym dochodzie narodowym per capita.
    Na czym zarabia gospodarz igrzysk?

    – Najbardziej bezpośrednie oddziaływanie ekonomiczne igrzysk olimpijskich dotyczy napływu osób przyjeżdżających do kraju-gospodarza w okresie trwania wydarzenia. Strumień ten obejmuje nie tylko kibiców, lecz również turystów zainteresowanych samą atmosferą igrzysk. W rezultacie krótkookresowy impuls popytowy odczuwają sektory powiązane z obsługą ruchu turystycznego, w szczególności gastronomia, hotelarstwo oraz branża transportowa. Z perspektywy analizy makroekonomicznej najsilniejszy efekt mnożnikowy ujawnia się w fazie przygotowawczej oraz w trakcie samych zawodów, gdy rośnie zapotrzebowanie na usługi i dobra komplementarne względem wydarzenia.

    Jednocześnie potencjalne korzyści mogą wystąpić również w długim okresie, pod warunkiem odpowiednio racjonalnego i ekonomicznie uzasadnionego zaplanowania infrastruktury sportowej. Obiekty tego typu mogą generować strumień przychodów po zakończeniu wydarzenia, o ile zostaną włączone w lokalny ekosystem sportowy i rekreacyjny. Warunkiem koniecznym jest jednak rozwój kultury aktywności fizycznej w Polsce. Prowadzone przeze mnie badania wskazują, że odsetek osób regularnie uprawiających sport – zarówno w klubach, jak i poza nimi – jest relatywnie niski na tle innych krajów europejskich.

    Zwiększenie poziomu aktywności fizycznej może wywoływać pozytywne efekty zewnętrzne w systemie ochrony zdrowia i zabezpieczenia społecznego. Regularne uprawianie sportu sprzyja redukcji wydatków związanych z absencją chorobową, hospitalizacjami oraz ogranicza wykorzystanie świadczeń finansowanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Narodowy Fundusz Zdrowia. W takim ujęciu igrzyska mogą pełnić funkcję impulsu do upowszechnienia aktywności fizycznej, tworząc dodatkowy – społeczny i zdrowotny – efekt długookresowy.

    Realizacja takiego scenariusza wymaga jednak wieloletniego procesu zmiany postaw społecznych oraz zapewnienia szerokiej dostępności infrastruktury powstałej na potrzeby igrzysk. Tylko wówczas możliwe jest pełne wykorzystanie potencjału ekonomicznego i społecznego wynikającego z organizacji wydarzenia tej skali.
    Jesteśmy w stanie oszacować realne koszty igrzysk?

    – Na pewno jest to trudne. Najpierw musimy zrobić diagnozę stanu tego, co mamy, czyli zinwentaryzować obiekty. Musimy pamiętać, że na igrzyskach rywalizacja odbywa się w kilkudziesięciu dyscyplinach sportowych. Dam przykład – brakuje w naszym kraju obiektów lekkoatletycznych. Oprócz Stadionu Śląskiego w Chorzowie jest jeszcze Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Bydgoszczy. W Polsce obserwuje się również niedobór obiektów sportowo-widowiskowych o dużej pojemności. Choć funkcjonują wyjątki, takie jak krakowska Tauron Arena, katowicki Spodek, gliwicka PreZero Arena, łódzka Atlas Arena czy gdańska Ergo Arena, to dominują obiekty o pojemności rzędu dwóch–trzech tysięcy miejsc. Brakuje natomiast hal zdolnych pomieścić 15–20 tysięcy widzów, które mogłyby obsługiwać wydarzenia o charakterze masowym i generować znaczące efekty skali zarówno po stronie przychodów, jak i lokalnych impulsów gospodarczych.
    Ostatnio pojawił się też pomysł rozbudowy Stadionu Narodowego.

    – Ciężko będzie go adoptować do lekkoatletycznych wymagań. Potrzebny byłby kolejny stadion w stolicy, a taki obiekt z bieżnią na co najmniej 50 tys. widzów to poważny koszt. Dziś ceny budowy stadionów tej wielkości zaczynają się od miliarda złotych w górę.

    Możemy odnieść się do Francuzów, którzy rok temu wydali prawie 35 miliardów złotych na organizację igrzysk. Jeśli weźmiemy naszą ustawę budżetową i wydatki zaplanowane na ten rok rzędu 921 miliardów, wydatek na poziomie Francji stanowiłby prawie 4 proc. wszystkich rocznych wydatków państwa polskiego. Oczywiście tych sum nie wydamy w ciągu 12 miesięcy tylko na przestrzeni kilku lat, budując poszczególne obiekty, ale obciążenia i tak będą spore.

    Trzeba pamiętać, że powinniśmy też doliczyć inne wydatki publiczne, niezwiązane bezpośrednio ze sportem. W grę wchodzi np. konieczność wybudowania Centralnego Portu Komunikacyjnego, który zwróciłby się w dłuższej perspektywie, a na czas igrzysk stałby się niezbędny jako miejsce, do którego mogą przylecieć kibice z całego świata, stamtąd rozwożeni pociągami albo samolotami na odcinkach krajowych. Przy okazji igrzysk warto, a nawet trzeba pomyśleć także o innych rozwiązaniach, które usprawnią funkcjonowanie naszego kraju.
    Jak podawał Business Insider, igrzyska w Atenach w 2004 roku kosztowały 15 mld dolarów, w Rio de Janeiro 12 mld, a w Paryżu 9 mld – te ostatnie były najtańsze w XXI wieku. W Polsce będzie więcej czy mniej i dlaczego?

    – Na obecnym etapie nie jest możliwe precyzyjne oszacowanie potrzeb inwestycyjnych, gdyż konieczne jest przeprowadzenie szczegółowej inwentaryzacji istniejącej infrastruktury sportowej oraz zidentyfikowanie brakujących elementów. W przypadku dużych hal widowiskowo-sportowych kluczowe znaczenie ma nie tylko koszt ich budowy, lecz także lokalizacja, która determinuje niezbędne inwestycje towarzyszące, w tym układ komunikacyjny umożliwiający efektywną obsługę ruchu widzów i uczestników.

    Zasadne jest opracowanie kilku alternatywnych scenariuszy organizacji igrzysk. Jeden mógłby zakładać maksymalne wykorzystanie istniejącej infrastruktury, drugi – większy zakres inwestycji od podstaw, a trzeci – wariant mieszany, o bardziej umiarkowanym profilu kosztowym. Analiza porównawcza takich scenariuszy umożliwia ocenę relacji kosztów do potencjalnych korzyści, w tym efektów zewnętrznych dla gospodarki regionalnej.

    Czytaj także: Wrze w Realu Madryt

    Można również rozważyć koncepcję wielofunkcyjnego kompleksu sportowego obejmującego stadion lekkoatletyczny, halę sportową, zaplecze hotelowe oraz centrum rekreacyjno-zdrowotne, uzupełnione przestrzenią do organizacji wydarzeń kulturalnych. Podobne rozwiązania wdrażają prywatni inwestorzy we Francji, integrując funkcje sportowe, komercyjne i rekreacyjne, co pozwala na bardziej efektywne wykorzystanie infrastruktury w długim okresie. Tego rodzaju kompleks wymagałby jednak odpowiedniego skomunikowania – np. poprzez połączenia metra, linie autobusowe oraz bezpośredni dostęp do sieci drogowej, w tym autostrad, co sugerowałoby lokalizację na peryferiach dużych aglomeracji, takich jak Warszawa.

    Należy równocześnie pamiętać, że wszelkie analizy ekonomiczne są obarczone istotną niepewnością. Trudne do przewidzenia jest m.in. to, w którą fazę cyklu koniunkturalnego wpiszą się zasadnicze nakłady inwestycyjne. Jeśli okres największej intensyfikacji projektów infrastrukturalnych przypadnie na spowolnienie gospodarcze, może to dodatkowo utrudnić ich finansowanie i realizację, zwiększając ryzyko opóźnień oraz przekroczeń budżetowych.
    Czy Polska finansowałaby igrzyska głównie z budżetu państwa, samorządu, długu czy partnerstwa publiczno-prywatnego?

    – Na pewno będziemy musieli to zrobić sami, czyli mowa o pieniądzach publicznych – rządowych i samorządowych. Na partnerstwo publiczno-prywatne nie liczę. Oczywiście można byłoby sprzedawać prawa do nazw tych obiektów prywatnym podmiotom po ich wybudowaniu, by tak częściowo finansować później ich utrzymanie.

    Jednym z kluczowych wyzwań związanych z infrastrukturą sportową w Polsce – co potwierdzają prowadzone przeze mnie wieloletnie badania – jest problem jej długoterminowego utrzymania. Już na etapie planowania inwestycji konieczne jest określenie modelu zarządzania obiektami, w tym wybór operatora. Może to być zarówno podmiot powołany w formie spółki celowej, jak i jednostka miejska typu Ośrodek Sportu i Rekreacji, zgodnie z dominującą praktyką w kraju. Wybór ten ma istotne konsekwencje dla efektywności operacyjnej oraz struktury kosztów stałych w cyklu życia obiektu.

    W perspektywie długookresowej kluczowe staje się również ograniczanie kosztów funkcjonowania infrastruktury poprzez wdrażanie technologii niskoemisyjnych i rozwiązań ekologicznych. Modernistyczne obiekty sportowe mogą zostać wyposażone m.in. w systemy retencji wody deszczowej, instalacje fotowoltaiczne czy materiały o obniżonym śladzie węglowym, a ich otoczenie może stanowić element zielonej infrastruktury miejskiej. Redukcja zużycia energii i wody przekłada się na niższe koszty operacyjne, jednak zastosowanie ekologicznych technologii generuje wyższe nakłady początkowe. Organizacja igrzysk zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju wiąże się więc z większym obciążeniem inwestycyjnym, choć potencjalnie przynosi korzyści w postaci większej efektywności środowiskowej i społecznej.

    W tym kontekście powraca również kwestia struktury krajowego miksu energetycznego, w tym roli energetyki jądrowej. Rozbudowa niskoemisyjnych źródeł energii stanowiłaby komplementarny projekt wobec inwestycji w infrastrukturę sportową – podobnie jak w przypadku planów Centralnego Portu Komunikacyjnego – i mogłaby zwiększyć długoterminową opłacalność energetyczną nowych obiektów.

    Przed rozpoczęciem budowy hal, stadionów czy wioski olimpijskiej, a także infrastruktury transportowej, konieczne jest przeprowadzenie analizy docelowych użytkowników. Doświadczenia międzynarodowe wskazują, że obiekty sportowo-rekreacyjne wykazują tendencję do generowania strat w pierwszych latach działalności, zwykle przez około siedem lat, po czym mogą osiągać rentowność. Oznacza to, że modele biznesowe muszą być skonstruowane tak, aby zapewnić płynność finansową w okresie przejściowym oraz aby obiekty po zakończeniu igrzysk znalazły trwałe miejsce w lokalnej gospodarce usługowej. Brak długofalowej rentowności nie może być akceptowalny, gdyż prowadziłby do trwałego obciążenia budżetów publicznych.
    A co z kosztami bezpieczeństwa? Przykładowo Ateny ich nie doszacowały i dlatego wyszły większe z uwagi na 11 września. W przypadku Polski za wschodnią granicą trwa wojna.

    – W naszym sąsiedztwie mamy do czynienia z dwoma państwami, które są wrogo nastawione do Polski – Rosją i Białorusią. Ta sytuacja nie zmieni się w ciągu następnych 20 lat. Aspekt bezpieczeństwa będzie w tym przypadku kluczowy. Międzynarodowy Komitet Olimpijski, oceniając kandydatury, będzie także brał pod uwagę czynnik geopolityczny. Może uznać, że wybór Polski stanowi zbyt duże ryzyko.

    Najbliższe lata czy dekady będą związane ze zwiększeniem wydatków na bezpieczeństwo naszego kraju. W przypadku igrzysk kwoty tylko wzrosną, a pamiętajmy, że organizując podobną imprezę potrzebujemy także większej liczby osób w policji, w straży granicznej, do tego wzmocnić straż pożarną czy ochronę zdrowia. Kolejny aspekt to wybór firmy ochroniarskiej, która oprócz służb będzie dbać o bezpieczeństwo. Obserwuję od lat na poziomie rozgrywek polskiej Ekstraklasy kwoty wydawane na ochronę, które stale rosną, a mówimy wyłącznie o meczu piłki nożnej na szczeblu centralnym.

    Niezbędne jest również zapewnienie wysokiego poziomu cyberbezpieczeństwa, aby zminimalizować ryzyko zakłóceń funkcjonowania infrastruktury krytycznej oraz potencjalnego paraliżu systemów państwowych.

    Jesteśmy też co prawda członkami Unii Europejskiej, obowiązuje wolny przepływ ludzi i kapitału, ale na ten czas trzeba wzmocnić kontrole na granicy, by wykluczyć zagrożenie terroryzmem czy innymi aktami dywersyjnymi. Myślę, że może się okazać, że kwestia zapewnienia bezpieczeństwa będzie kosztowała nas więcej nawet niż budowa nowych obiektów. Ponadto jeszcze jedna kwestia – ubezpieczenia całej imprezy, obiektów, uczestników, co również stanowi koszt po stronie organizatora igrzysk.
    Jakie wnioski możemy wyciągnąć z Euro 2012 pod kątem igrzysk w Warszawie?

    – Mistrzostwa Europy odbywały się przede wszystkim w dwóch krajach i w innej sytuacji geopolitycznej. Wywołały ogromny entuzjazm z racji tego, że pierwszy raz organizowaliśmy tak dużą imprezę piłkarską i powstały cztery nowe obiekty, które godnie się zaprezentowały, służą do dziś. W swojej książce „Finansowanie sportu profesjonalnego oraz stadionów piłkarskich w Polsce przez jednostki samorządu terytorialnego. Przykłady i implikacje”, wydanej w tym roku przez PWE opisywałem, że najlepiej radzi sobie stadion w Warszawie, który przyciąga wydarzenia sportowe i artystyczne, a do tego jest zarządzany przez spółkę, która należy do Skarbu Państwa. Doświadczenia z Euro 2012 wskazują, że duże wydarzenia sportowe generują znaczące, lecz krótkookresowe impulsy inwestycyjne i popytowe, natomiast ich długoterminowa efektywność zależy od stopnia wykorzystania powstałej infrastruktury po zakończeniu imprezy.

    Patrzę na dane GUS za zeszły rok i tylko 57,7 proc. gospodarstw domowych określiło swoją sytuację materialną jaką „dobrą” lub „raczej dobrą”. Wiele osób na hasło „chleba i igrzysk” odpowie, że woli więcej chleba, rozwoju wewnętrznego Polski. W ekonomii jednym z istotnych mierników poziomu zamożności gospodarstw domowych jest udział wydatków na żywność w ich budżetach.

    Wzrost tego udziału interpretuje się zazwyczaj jako pogorszenie sytuacji materialnej, ponieważ dobra podstawowe zajmują większą część dochodów kosztem pozostałych kategorii konsumpcji. W Polsce wskaźnik ten kształtował się kolejno na poziomie ok. 24 proc., następnie wzrósł do 27,7 proc., by ostatnio spaść do 25,3 proc. – nadal wartości relatywnie wysokiej na tle struktur konsumpcji w zamożnych gospodarkach.

    Drugim istotnym komponentem kosztów życia jest udział wydatków związanych z utrzymaniem mieszkania, w tym energii, czynszu i opłat eksploatacyjnych. Osiągnął on poziom przekraczający 20 proc. wydatków per capita, co dodatkowo obciąża budżety gospodarstw domowych. Jeżeli tendencja wzrostowa cen żywności i kosztów utrzymania mieszkań będzie się utrzymywać, trudno oczekiwać, aby społeczeństwo wykazywało wysoki entuzjazm wobec przedsięwzięć generujących znaczne wydatki publiczne, takich jak organizacja igrzysk olimpijskich.

    W debacie publicznej często podkreśla się wzrost dochodów nominalnych, jednak z perspektywy dobrobytu kluczowe znaczenie mają dochody realne, determinujące siłę nabywczą gospodarstw domowych. To, co istotnie wpływa na ocenę sytuacji ekonomicznej statystycznego konsumenta, to nie poziom nominalnych zarobków, lecz ilość dóbr i usług, jaką może nabyć za uzyskiwany dochód.
    Czego uczy nas przykład Aten? Eksperci wskazują, że Grecy nie zyskali na igrzyskach.

    – Grecja stanowi klasyczny przykład kraju, w którym nadmiernie rozbudowane inwestycje towarzyszące organizacji igrzysk olimpijskich przyczyniły się do narastania nierównowag fiskalnych i pogłębienia kryzysu gospodarczego. Zaplanowane projekty infrastrukturalne znacznie przekroczyły możliwości finansowe państwa, a ich dług publiczny, przekraczający obecnie 152 proc. PKB, wciąż pozostaje na poziomie uniemożliwiającym pełną stabilizację makroekonomiczną.

    W Polsce relacja długu publicznego do PKB wzrosła do 57,4 proc. w pierwszym kwartale bieżącego roku, co pociąga za sobą rosnące koszty jego obsługi. Wzrost tych kosztów ogranicza przestrzeń fiskalną, redukując możliwości finansowania innych zadań publicznych, które znajdują się w kompetencjach państwa. W kontekście ewentualnej organizacji igrzysk olimpijskich kluczowe jest więc przedstawienie źródeł finansowania dodatkowych nakładów publicznych obejmujących infrastrukturę, bezpieczeństwo czy modernizację przestrzeni miejskiej. W praktyce środki te musiałyby pochodzić z podatków lub redystrybucji istniejących wydatków, co oznacza potencjalne podwyżki podatków bądź konieczność cięć budżetowych.

    Takie decyzje mogą wiązać się z obniżeniem poziomu dobrobytu społecznego i jakości życia obywateli, dlatego nie sposób uniknąć debaty nad ich konsekwencjami. Z tych powodów zasadne wydaje się przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum, które pozwoliłoby społeczeństwu wyrazić świadomą opinię na temat kosztów i korzyści związanych z organizacją igrzysk.
    A wcześniej akcja informacyjna rządu?

    – Tak. Jesteśmy mocni w organizacji imprez sportowych, co udowodniliśmy w piłce nożnej, siatkówce, piłce ręcznej, żużlu czy lekkoatletyce. Natomiast teraz mówimy o największej imprezie masowej w sporcie i powinniśmy dostać odpowiedź, ile to nas będzie kosztowało przed, w trakcie i po. W narracji publicznej tego brakuje.

    Spotykam się z ludźmi na różnych spotkaniach, konferencjach czy innych wydarzeniach i widzę, jak nasze społeczeństwo nie jest do końca świadome, ile przykładowo dany mieszkaniec miasta dopłaca do utrzymania infrastruktury sportowej – hali czy pływalni. A potem są w szoku, gdy słyszą, że w przypadku zwykłego boiska z niewielką trybuną na 300 osób i sztuczną murawą koszt wynosi mln złotych rocznie. Często zaskoczenie budzi informacja, że samorządy dopłacają rocznie 5–10 mln zł do funkcjonowania aquaparków, aby zapewnić ich finansową stabilność i utrzymać płynność operacyjną tych obiektów.

    Polska dysponuje odpowiednim kapitałem ludzkim w postaci zawodników i kadry trenerskiej, a ponadto opracowywana jest nowa strategia rozwoju sportu ukierunkowana na przygotowania do rywalizacji olimpijskiej. Zasadniczym wyzwaniem pozostaje jednak pozyskanie akceptacji społecznej, co wymaga transparentnego przedstawienia zarówno potencjalnych korzyści, jak i trudności organizacyjnych oraz finansowych związanych z ewentualną realizacją projektu igrzysk olimpijskich.

  • Świątek o krok od wielkiego sukcesu. Tych słów Polki nikt nie przewidział

    Świątek o krok od wielkiego sukcesu. Tych słów Polki nikt nie przewidział

    Iga Świątek zatriumfowała już w sześciu wielkoszlemowych turniejach. Poza czterema triumfami we French Open (2020, 2022-2024), 25-latka zwyciężyła również w US Open w 2022 roku oraz w tegorocznym Wimbledonie. Do zdobycia karierowego Wielkiego Szlema Polce brakuje już tylko wzniesienia trofeum Australian Open. Świątek do Melbourne uda się w bojowym nastroju, ale bez obsesyjnych myśli o wygranej.
    Iga Świątek
    site: youtube.com/@Wimbledon

    Odkąd Iga Świątek szturmem wdarła się do światowej czołówki, powszechnie uważana jest za specjalistkę od gry na mączce. W końcu aż cztery z sześciu zwycięstw w turniejach wielkoszlemowych przypada właśnie na French Open. Nie oznacza to jednak, że Polka nie przełamuje granic, które wcześniej wydawały się nie do pokonania.

    Zobacz wideo Karol Jankiewicz po wygranej Suwałk z beniaminkiem PlusLigi: Każdy mały punkt waży dużo

    2022 rok był znakomity pod kątem gry na twardej nawierzchni. Świątek zwyciężyła wówczas w turniejach w Indian Wells, Miami (zdobywając tzw. Sunshine Double) oraz San Diego, a wisienką na torcie był triumf w US Open. Z kolei ten rok, choć w niektórych aspektach może pozostawiać niedosyt, przyniósł pierwszą wygraną w Wimbledonie. W swojej seniorskiej karierze Polka nie zwyciężyła wcześniej w żadnym turnieju na kortach trawiastych.
    Australian Open do odhaczenia

    24-latka zwyciężyła już w niemalże wszystkich najważniejszych turniejach w kalendarzu. Nieuchwytne jednak jest Australian Open. Świątek do tej pory dwa razy grała w półfinale tej imprezy. W 2022 roku uległa 4:6, 1:6 Danielle Collins, która przegrała w finale z Ashleigh Barty. Z kolei w styczniu 2025 roku lepsza od Polki okazała się Madison Keys, późniejsza zwyciężczyni turnieju. Polka poległa po super tie-breaku, chociaż w trakcie spotkania miała piłkę meczową.

    Zobacz także: Przeżyła prawdziwe piekło. Wstrząsające, jak ją traktował. “Miałam 15 lat”

    Świątek wie, że jest blisko dołączenia do elitarnego grona. Karierowego Wielkiego Szlema w erze open zdobyło ośmiu tenisistów oraz dziesięć tenisistek. – Nie stawiam sobie takich celów. Oczywiście marzę o tym i chcę, by to kiedyś osiągnąć, ale nie zaprzątam sobie tym głowy. Nie pojadę do Melbourne, żeby codziennie myśleć o szlemie – stwierdziła w rozmowie z magazynem Clay.
    O tym marzy Iga Świątek

    Wiceliderka światowego rankingu zdaje sobie sprawę z tego, że zwycięstwo w Australian Open nie przyjdzie jej łatwo. – Mam tam do wygrania siedem spotkań. Turnieje wielkoszlemowe trwają dwa tygodnie, w tym czasie wiele się może zdarzyć. Trzeba podchodzić do tego krok po kroku. Obecnie skupiam się na przygotowaniach do sezonu, to jest kluczowe. Co będzie potem? Zobaczymy, ale z pewnością chciałabym spełnić swoje marzenie – zakończyła Świątek.

    Iga Świątek sezon 2025 zakończyła na drugim miejscu w rankingu WTA. Liderką jest Aryna Sabalenka. Polka do zmagań wróci tuż po świętach, rozgrywając pokazowy turniej w Shenzhen. Następnie weźmie udział w United Cup, a kolejnym przystankiem będzie Australian Open.

  • Zatrzymali wielkie marzenie Karola Nawrockiego. Oto powód. Ujawnili kulisy

    Zatrzymali wielkie marzenie Karola Nawrockiego. Oto powód. Ujawnili kulisy

    Zatrzymali wielkie marzenie Karola Nawrockiego. Oto powód. Ujawnili kulisy

    Ołeksandr Usyk na trwałe zapisał się w historii światowego sportu jako jeden z najwybitniejszych bokserów wszech czasów. Część swojej imponującej kariery zbudował także w Polsce, gdzie do dziś ma liczne grono kibiców. Niewiele brakowało, by z ukraińskim mistrzem spotkał się również prezydent RP Karol Nawrocki. Do planowanego spotkania i wspólnego treningu jednak nie doszło. Decydująca okazała się jedna z publicznych aktywności Usyka, która – jak ujawniono – miała zniechęcić otoczenie głowy państwa. W tle pojawiła się polityczna kalkulacja.

    Usyk i Polska – ważne rozdziały kariery mistrza

    W trakcie zawodowej kariery Ołeksandr Usyk dwukrotnie walczył na polskich ringach. We wrześniu 2016 roku w trójmiejskiej Ergo Arenie pokonał Krzysztofa Głowackiego jednogłośną decyzją sędziów, sięgając po pas mistrza świata federacji WBO w kategorii junior ciężkiej. Siedem lat później, w sierpniu 2023 roku, na wrocławskiej Tarczyńskiej Arenie znokautował Daniela Dubois, skutecznie broniąc mistrzowskich pasów WBO, IBF, WBA, IBO oraz The Ring w wadze ciężkiej.

    Usyk wielokrotnie podkreślał swoje związki z Polską, dziękował za wsparcie udzielane Ukrainie po rozpoczęciu rosyjskiej agresji i nie ukrywał sympatii do polskich kibiców. Nic dziwnego, że wzbudzał także uznanie Karola Nawrockiego, znanego miłośnika boksu. Prezydent RP miał nawet wyrażać chęć osobistego spotkania z mistrzem i wspólnego treningu.

    Planowane spotkanie i nagła zmiana decyzji

    Jak ujawniła Interia, plany te zostały jednak porzucone. Według informacji portalu, prezydent miał zrezygnować ze spotkania z Usykiem po rozmowach z doradcami. Przełomowe okazały się wydarzenia z początku października, kiedy głośno zrobiło się o zaangażowaniu boksera w odbudowę Muzeum Romana Szuchewycza we Lwowie.

    Szuchewycz był ukraińskim nacjonalistą, generałem i naczelnym dowódcą Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), bezpośrednio odpowiedzialnym za zbrodnie ludobójstwa na Wołyniu, w wyniku których zginęły dziesiątki tysięcy Polaków. Wsparcie Usyka dla odbudowy muzeum poświęconego tej postaci wywołało w Polsce duże kontrowersje.

    Bokser apelował w mediach społecznościowych o zaangażowanie w odbudowę placówki, pisząc:
    „Oddajemy hołd przeszłości, aby nasza przyszłość była świetlana. Chwała Bogu i chwała Ukrainie”.

    Mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował natomiast, że Usyk przekazał na aukcję charytatywną swoje rękawice bokserskie oraz wpłacił darowiznę w wysokości 100 tysięcy hrywien, czyli około 8,5 tysiąca złotych. W swoim oświadczeniu podkreślał, że odbudowa muzeum ma znaczenie symboliczne w walce Ukrainy o niepodległość i zachowanie tożsamości narodowej.

    Obawy o wizerunek prezydenta

    Według Interii właśnie ta aktywność Usyka miała spotkać się z negatywną oceną w otoczeniu Karola Nawrockiego. Doradcy prezydenta mieli uznać, że spotkanie głowy państwa z bokserem publicznie wspierającym inicjatywę związaną z postacią odpowiedzialną za zbrodnie na Polakach może zostać bardzo źle odebrane przez opinię publiczną.

    W efekcie zaplanowane na 23 października spotkanie w Katowicach zostało odwołane. Jak przekazała Interii osoba z otoczenia Usyka, pierwotnie wola organizacji spotkania była obustronna.

    – W październiku mieliśmy mieć spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim, bo chciał poznać Ołeksandra i z nim potrenować. Jednak doradcy prezydenta zmienili zdanie. W polskich mediach zaczęły pojawiać się artykuły o wsparciu Usyka dla odbudowy muzeum banderowców i uznano, że to sprawa polityczna, wizerunkowo niekorzystna dla prezydenta – relacjonował rozmówca portalu.

    Niedoszły trening i brak komentarza Pałacu Prezydenckiego

    Z informacji ujawnionych przez Interię wynika, że plan spotkania był bardzo konkretny. Zakładał m.in. wspólne zwiedzanie nowoczesnego laboratorium na terenie katowickiego AWF-u, z którego Usyk korzystał podczas rehabilitacji po kontuzji pleców, a także wspólny trening i bokserski sparing. Ostatecznie jednak do niczego nie doszło i nie wiadomo, czy taka okazja pojawi się w przyszłości.

    Pałac Prezydencki nie odniósł się do medialnych doniesień. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy poinformowano jedynie, że kwestie związane z ewentualnym spotkaniem z Ołeksandrem Usykiem „pozostają poza zakresem ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

  • “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. Iga Świątek została triumfatorką plebiscytu

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. Iga Świątek została triumfatorką plebiscytu

    Wszystko jasne – znamy zwyciężczynię “Asa Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. W finale Iga Świątek pokonała Aleksandrę Mirosław. W tym artykule prezentujemy końcowe wyniki. Ile dokładnie osób oddało głos? Ile wskazało na raszyniankę, a ile na lubliniankę? Oto szczegóły.
    Iga Świątek świętuje zwycięstwo, unosi zaciśnięte pięści w geście radości. Na grafice widnieje napis informujący o zdobyciu pierwszego miejsca w plebiscycie AS Sportu 2025. W tle znajdują się logo organizatorów oraz rozmyte sylwetki kibiców.

    Iga Świątek – 1. miejsce

    W finale plebiscytu “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025” zmierzyły się Iga Świątek i Aleksandra Mirosław. Była więc to powtórka sprzed roku – wtedy po głosach 38 349 użytkowników werdykt zabrzmiał: 63 procent dla raszynianki, 37 proc. dla lublinianki.

    Wróćmy jednak do tegorocznej edycji. W pierwszej fazie głosowania, czyli ankiecie wielokrotnego wyboru mistrzyni Wimbledonu znalazła uznanie 35 206 osób ze 103 035 głosujących, czyli 34,1 proc., co dało pierwsze miejsce. Z kolei mistrzyni świata we wspinaczce była trzecia, mogła liczyć na wsparcie 24 548 użytkowników (23,8 proc.).

    Znalazły się więc w osobnych połówkach drabinki. Już w systemie pucharowym Świątek pokonała kolejno Katarzynę Niewiadomą-Phinney (64-36 proc.), Natalię Bukowiecką (64-36) i Wilfredo Leona (59-41).

    Z kolei Mirosław okazała się lepsza najpierw od Jakuba Kochanowskiego (73-27 proc.), Mikołaja Marczyka (60-40) i Ewy Pajor (51-49). Zwycięstwo w półfinale nad piłkarką Barcelony było bardzo cenne i być może nieco niespodziewane, bo przecież we wspomnianej pierwszej fazie zdobyła od niej mniej głosów. To esencja systemu KO, gdy o losach zwycięstwa mogą decydować pojedyncze kliknięcia – Robert Lewandowski ograł Tomasza Fornala o zaledwie 171 głosów.

    Znamy już końcowe rezultatu boju o pierwsze miejsce. Tegoroczną edycję plebiscytu wygrała Świątek. W finale na jej nazwisko kliknęło 54 proc. Użytkowników, podczas gdy Aleksandrę Mirosław wybrało 46 proc. głosujących.

    Przypomnijmy, że trzecie miejsce zajęła Ewa Pajor. Najlepsza trójka otrzyma specjalną statuetkę.

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025” – wyniki finału:

    Iga Świątek – 21 900 głosów

    Aleksandra Mirosław – 18 800 głosów

    Oddano łącznie ponad 40 700 głosów.

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. Iga Świątek triumfatorką plebiscytu. WIDEOInteria SportINTERIA.PL
    Trzy kobiety sportowcy wyróżnione w plebiscycie AS Sportu 2023, z Iga Świątek na pierwszym miejscu, Aleksandrą Mirosław na drugim oraz Ewą Pajor na trzecim, na tle niebieskiej grafiki z napisem gratulujemy i logotypami Interia oraz Polsat Sport.

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025” – podium plebiscytu
    Schemat turniejowy z wizerunkami sportowców, przedstawiający etapy głosowania na Sportowca Roku. Dwie główne postacie finału to Iga Świątek oraz Aleksandra Mirosław, wyróżnione centralnie. Tło i napisy utrzymane w niebieskiej kolorystyce, nagłówki i po…

    – ostateczna drabinka plebiscytu
    Zbliżenie na tenisistkę w sportowej koszulce i czapce z daszkiem, trzymającą piłkę tenisową przy twarzy, skupioną przed serwisem