Author: trevor

  • Dostała stypendium od Świątek. Zdradziła, jak zachowywała się za

    Dostała stypendium od Świątek. Zdradziła, jak zachowywała się za

    Oliwia Sybicka otrzymała stypendium od Fundacji Igi Świątek. W rozmowie z TVP Sport zdradziła, jak wyglądało spotkanie za zamkniętymi drzwiami z wiceliderką rankingu WTA.

    Oliwia Sybicka znalazła się w gronie pierwszych stypendystów Fundacji Igi Świątek. Młoda tenisistka została wyróżniona w programie wspierającym rozwój młodych sportowców i dołączyła do wyjątkowej piątki reprezentantów różnych dyscyplin. Dla 16-latki to nie tylko prestiżowe wyróżnienie, ale też doświadczenie, które – jak sama mówi – zapamięta na długo.

    Zanim rozpoczęła się oficjalna część wydarzenia “Droga do marzeń”, stypendyści mieli okazję spotkać się z Igą Świątek w zamkniętym gronie. Dla wielu młodych zawodników było to pierwsze spotkanie z gwiazdą światowego sportu, ale – jak się okazało – atmosfera nie miała nic wspólnego z dystansem czy formalnością.

    ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

    Oliwia Sybicka, liderka rankingu PZT U16 i medalistka mistrzostw Polski, opowiedziała o tym, jak wyglądało spotkanie za zamkniętymi drzwiami. Słowa tenisistki pokazują, jak wielkie wrażenie zrobiła na niej postawa Igi Świątek poza fleszami i kamerami.

    – Bardzo miłe było to, że jeszcze przed rozpoczęciem części oficjalnej mieliśmy okazję poznać się z Igą. Zamknęliśmy się w pokoju w szóstkę i normalnie, luźno rozmawialiśmy. Iga w żaden sposób nie pokazywała nam, że jest od nas lepsza. Była uśmiechnięta i na pewno było to super doświadczenie dla nas wszystkich – powiedziała Oliwia Sybicka w wywiadzie dla TVP Sport.

    Fundacja Igi Świątek zapewnia nie tylko wsparcie finansowe, ale też dostęp do ekspertów z zakresu przygotowania fizycznego, psychologicznego, zdrowia i budowania kariery. Oliwia Sybicka dołącza do programu jako jedna z najbardziej utalentowanych juniorek w Polsce.

  • Stoch wyszedł do wywiadu i wypalił te słowa. Został zmiażdżony przez kibiców

    Stoch wyszedł do wywiadu i wypalił te słowa. Został zmiażdżony przez kibiców

    W zawodach Pucharu Świata w Engelbergu weźmie udział pięciu z sześciu polskich skoczków, którzy wzięli udział w piątkowych kwalifikacjach – kwalifikacji nie zyskał tylko Paweł Wąsek. Jednak to nie oznacza, że polscy fani skoków mają z czego się cieszyć. Dzisiaj z dobrej strony pokazał się tak naprawdę tylko Kacper Tomasiak. Po zakończeniu eliminacji kuriozalnego wywiadu udzielił Kamil Stoch.

    Kacper Tomasiak skoczył na odległość 130,5 metra i przez chwilę był nawet liderem piątkowych kwalifikacji. Tej pozycji nie utrzymał, ale i tak poszło mu bardzo dobrze i ostatecznie zajął 10. miejsce. Pozostali polscy skoczkowie spisali się dużo gorzej, ale czterech z nich – Piotr Żyła, Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Maciej Kot – wywalczyło kwalifikację.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    Kuriozalny wywiad Stocha. Tak odpowiedział na pytanie o formę

    Kamil Stoch w eliminacjach skoczył na odległość 119,5 metra – a więc bardzo przeciętnie – i zajął 38. miejsce. To jego kolejny słaby skok w ostatnim czasie. Polscy kibice i eksperci oczekują więcej, więc nic dziwnego, że skoczek musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami w rozmowie po zakończonych kwalifikacjach. – Ode mnie dzisiaj jedno proste pytanie. Dlaczego to nie leci tak, jakbyś chciał, żeby leciało? – spytał Stocha dziennikarz Kacper Merk z Eurosportu.

    Reprezentant Polski się zaśmiał i ironicznie zaklaskał. – Brawo Kacper. Zastanawiam się jak długo myślałeś nad tym pytaniem. – Jest jak jest. Nie będę nawet tego komentował, bo to jest bez sensu. Ani się nie będę tłumaczył, ani też nie będę komentował. No po prostu tak jest. Trzeba poszukać, co można zrobić lepiej i spróbować to jutro zrobić – dodał następnie.

    – Co się zepsuło? Zaczęliśmy rozmawiać między sobą, że ty wszedłeś w sezon fajnie. Dwa pierwsze starty były w porządku. Pewnie chciałbyś być na wyższym poziomie, ale to był poziom niezły. A później nagle się posypało. To się posypało technicznie, sprzętowo, mentalnie, czy wszystkiego trochę po trochu? – próbował drążyć dziennikarz.

    – To nie jest Kacper dla nas czas i miejsce, żebyśmy podsumowywali dlaczego się zepsuło, co się zepsuło i co, jak, dlaczego, kiedy, z kim. To nie jest czas i miejsce – unikał odpowiedzi Stoch. – Ale męczysz. Może niepotrzebnie mielimy ten temat – skoczek przerwał kolejne pytanie.

    – Nie psuję skoków, bo tak chcę. Tak po prostu jest. Coś się zacięło i albo to trzeba przemęczyć, albo po prostu spróbować zrobić coś zupełnie innego. Coś niekonwencjonalnego. Ale co to jest? Co by to mogło być, to nie wiem. To jest też dla mnie bolesne i nawet trudno mi się o tym mówi. We mnie się gotuje. Nie chcę po prostu użyć słów, których będę później żałował. A chętnie uciąłbym ten temat już po pierwszym słowie. Ale jest jak jest i też się trzeba z tym zmierzyć, też się muszę zmierzyć z tobą, z mikrofonem… – Ja aż taki groźny nie jestem – przerwał mu wtedy Kacper Merk.

    – Ale to nie o to chodzi, tylko chodzi o pytania, które zadajesz, które pewnie zadajesz nawet nie sam od siebie, tylko jesteś ustami wszystkich, którzy oglądają. A ja na razie nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania. I to też proszę, żeby zaakceptować i spróbować uszanować. Natomiast jakkolwiek by nie było i tak się cieszę, że tu jestem, bo lubię Engelberg, uwielbiam to miejsce. Skocznię też bardzo lubię, chociaż z roku na rok coraz bardziej daje mi popalić. No ale taki sport sobie wybrałem. Mogłem sobie wybrać coś innego. Mogłem już dawno skończyć, siedzieć teraz przed kominkiem i po prostu się śmiać, albo lamentować, albo robić cokolwiek innego, ale jestem tutaj. No i co. Albo teraz się załamię i spuszczę głowę i powiem “Ojej, ale do d**y nie”, albo po prostu spróbuję zrobić coś – podsumował Stoch.

    Taki sposób odpowiadania na pytania nie spodobał się wielu kibicom. W komentarzach pod materiałem Eurosportu większość opinii jest miażdżąca dla reprezentanta Polski. “To przepraszam bardzo, o co mają go pytać w wywiadzie po skoku?” – zastanawia się jeden z nich. “Kocham Kamila, ale niesamowicie mnie denerwuje ta jego maniera, że dziennikarze muszą uprawiać szpagaty i gimnastykę przy zadawaniu pytań, byle tylko nie dotknąć go bezpośrednio” – dodaje kolejny. “Tak wielki mistrz jak Kamil powinien umieć przyjąć na klatę pytanie ‘czemu tak słabo?’. Normalne pytanie w jego sytuacji” – uważa inny. Niektórzy kibice nie hamują się i wprost oceniają zachowanie Stocha podczas wywiadu: “buc”, “bufon”, “egocentryk”, “primadonna” – to tylko część określeń, którymi traktują skoczka.

    Okazję do poprawy Kamil Stoch będzie miał już w sobotę 20 grudnia. Konkurs Pucharu Świata w Engelbergu rozpocznie się o godzinie 16:00. Już teraz zachęcamy do śledzenia tych zawodów w

  • Matylda Damięcka gorzko komentuje mowę Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Matylda Damięcka gorzko komentuje mowę Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Matylda Damięcka gorzko komentuje mowę Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Wołodymyr Zełenski, Karol Nawrocki, Matylda DamięckaPAP/Paweł Supernak, ANDRAS SZILAGYI/MWMEDIA WARSZAWA / PAP

    W piątek doszło do spotkania Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim. Podczas konferencji prasowej prezydent Polski stwierdził, że pomoc udzielona przez nasz kraj Ukrainie nie spotkała się z należytym docenieniem.

    — Polacy odnoszą wrażenie, że nasz wysiłek czy pomoc Ukrainie po rozpoczęciu inwazji nie spotkały się z należytym docenianiem i zrozumieniem. (…) Przekazałem to w twardej, uczciwej, ale bardzo miłej rozmowie. Władze w Kijowie mają instrumenty, by tę emocję czy trend, zmienić, odrzucić — stwierdził.
    Matylda Damięcka gorzko reaguje na słowa Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Matylda Damięcka często komentuje bieżące wydarzenia polityczne i kulturalne za pomocą grafik publikowanych w mediach społecznościowych. Swoje prace prezentowała m.in. w okresie wyborów prezydenckich, a także w Dzień Wszystkich Świętych, oddając hołd zmarłym artystom.

    Czytaj także: Ekspert o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim. Zwrócił uwagę na jedną rzecz

    Tym razem krótko, lecz wymownie, odniosła się do słów Karola Nawrockiego dotyczących należytego docenienia Polski po udzieleniu pomocy Ukrainie.

    — napisała. Na grafice widniał także napis: “Najpierw pocałuj”.
    Wołodymyr Zełenski, Karol Nawrocki PAP/Paweł Supernak

    Wołodymyr Zełenski, Karol Nawrocki

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.

    Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Subskrybuj Onet Premium. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

    Data utworzenia:

    19 grudnia 2025, 19:36
    Zobacz również

    Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie

    tutaj.

  • Konflikt na linii Tusk-Nawrocki oczami zagranicznych mediów. “Podważa siłę dyplomatyczną Polski”

    Konflikt na linii Tusk-Nawrocki oczami zagranicznych mediów. “Podważa siłę dyplomatyczną Polski”

    Politico: Konflikt Tuska i Nawrockiego podważa dyplomatyczną siłę Polski

    “Walka o władzę w Warszawie” skutecznie podważa postrzeganie polskiej dyplomacji na arenie międzynarodowej – wskazuje Politico. Medium sugeruje, że tarcia między prezydentem i premierem osłabiają pozycję naszego kraju w G20. Spór pomiędzy Nawrockim a Tuskiem ma być widoczny również w kwestii podejścia do Ukrainy.
    Dwóch mężczyzn w garniturach w sali konferencyjnej, w tle polskie flagi, na stole stoją butelki wody oraz filiżanki. Panowie stoją naprzeciwko siebie, wymieniając spojrzenia.

    Politico pisze o konflikcie pomiędzy Karolem Nawrockim a Donaldem TuskiemJACEK DOMINSKI/REPORTERReporter
    W skrócie

    Konflikt między premierem Tuskiem a prezydentem Nawrockim wpływa negatywnie na pozycję Polski w dyplomacji międzynarodowej – pisze Politico.

    Brak porozumienia w sprawie reprezentacji Polski na szczycie G20 budzi wątpliwości zagranicznych mediów.

    Dziennikarze Politico twierdzą, że spór prezydent-premier osłabia zaufanie innych krajów do Polski i ogranicza naszą rolę w rozmowach na arenie międzynarodowej.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Stany Zjednoczone zaprosiły Polskę do udziału w szczycie G20 zaplanowanym w przyszłym roku w Miami. Sekretarz stanu USA wskazał, że nasz kraj zasługuje na uwzględnienie wśród największych gospodarek świata.

    Wkrótce później w Warszawie pojawiły się jednak wątpliwości co do tego, kto powinien pojechać do USA jako oficjalny reprezentant – przedstawiciel Kancelarii Premiera czy Kancelarii Prezydenta?

    Politico: Konflikt Tuska i Nawrockiego podważa pozycję dyplomatyczną Polski

    Politico wskazuje, że choć Polska jest dziś jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek Europy, a do tego posiada trzecią pod względem wielkości armię w całym NATO, “jej siła dyplomatyczna jest podważana przez konflikt pomiędzy proeuropejskim obozem Tuska a konserwatystami Nawrockiego”.

    Medium sygnalizuje przede wszystkim problem z porozumieniem dotyczącym delegacji na przyszłoroczny szczyt G20. W artykule przytoczono słowa polskiego premiera, który stwierdził, że nie pozwoli na łamanie konstytucji przez przedstawicieli prezydenta, którzy już rozpoczęli przygotowania do udziału w wydarzeniu.

    “Problem Tuska polega na tym, że prezydent USA Donald Trump postrzega Nawrockiego jako ideologicznego sojusznika, a to on będzie gospodarzem szczytu G20 w swoim ośrodku golfowym w Miami” – czytamy.

    Spór prezydenta i premiera nie służy Polsce. Zagraniczne media wskazują jasno

    Politico przypomina, że rząd Tuska wystąpił do Kancelarii Prezydenta z propozycją wspólnych przygotowań koordynowanych zarówno przez zespół premiera jak i Pałac Prezydencki.

    Ta została jednak odrzucona, a jak informuje medium – “zespół Nawrockiego udał się prosto do Waszyngtonu”, by zgłosić swój sprzeciw. Przyniosło to zadowalający dla ekipy prezydenta efekt – Waszyngton zadeklarował, że będzie współpracować wyłącznie z jego ministrem Marcinem Przydaczem.

    Autor artykułu wskazuje, że spór pomiędzy Nawrockim a Tuskiem widoczny jest również w kwestii podejścia do Ukrainy. Zauważa, że Warszawa “wścieka się” na pomijanie jej w rozmowach pokojowych, dodaje jednak, że konflikt na linii prezydent-premier nie zachęca międzynarodowych przywódców do angażowania Polski w takie dyskusje.

    “Walka o władzę w Warszawie rozlewa się na arenie międzynarodowej, podważając dyplomatyczną siłę Polski” – skwitowano w publikacji.

    Źródło: Politico

    Wołodymyr Zełenski w Polsce. Prezydenci odpowiedzieli na pytania dziennikarz

  • Podsumowanie wizyty Zełenskiego w Polsce. Ekspert: Nawrocki przełamał tabu w rozmowie o Ukrainie

    Podsumowanie wizyty Zełenskiego w Polsce. Ekspert: Nawrocki przełamał tabu w rozmowie o Ukrainie

    Prezydent Nawrocki podczas spotkania z Zełenskim przełamał tabu, otwarcie poruszając trudne kwestie w relacjach polsko-ukraińskich.

    Dr Janusz Sibora zwraca uwagę na sprawy, który wybrzmiały na spotkaniu. W tym prawdziwą pozycje Polski w oczach Donalda Trumpa.

    Ekspert komentuje też sprawę pożyczki dla Ukrainy i podkreśla, że pieniądze nie zostaną zwrócone.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Głównym punktem wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie było wspólne wystąpienie obu przywódców, na którym ukraiński prezydent kilkukrotnie wyraził wdzięczność za pomoc Polski.

    – Dla nas ten przyjazd to test lojalności prezydenta Ukrainy. To test dla obu stron, ale bardziej my chcemy sprawdzić Zełenskiego. Strona ukraińska popełniła jednak w stosunku do nas wcześniej sporo błędów – komentuje w rozmowie z Interią dr Janusz Sibora, eksport ds. stosunków międzynarodowych.

    – Nie można lekceważyć głosów, według których Zełenski trochę zaniedbał relacje z przebywającymi tu rodakami, Ukraińcami, czyli własnym elektoratem, co może mu być potrzebne – dodaje nasz rozmówca.

    Zełenski w Warszawie. “Wizyta nie wzburzy posadami dyplomacji światowej”

    Dr Sibora zwraca również uwagę na moment konferencji, w którym Zełenski odpowiadał na pytanie dziennikarza Polsat News o udział Polski w negocjacjach pokojowych, której zabrakło przy stole rozmów między innymi w Genewie.

    – Prezydent Ukrainy nigdy, zwracam na to uwagę, na przykład w Waszyngtonie, nie wymieniał Polski jako sojusznika. A mógł. O ile dzisiaj tak pięknie mówi, to kiedy toczyły się rozmowy w Waszyngtonie czy Brukseli, nie słyszałem, żeby padło słowo “Polska” – komentuje nasz rozmówca.

    Ten przyjazd to test lojalności prezydenta Ukrainy. To test dla obu stron, ale bardziej my chcemy sprawdzić Zełenskiego

    W rozmowie z Interią zwraca uwagę, że wizyta w Warszawie jest ważna dla Polski i Ukrainy, ale ma “inny poziom”, niż chociażby spotkanie w Berlinie na początku tego tygodnia. – Nie będzie miała większego echa międzynarodowego, bądźmy szczerzy. Zełenski prawie codziennie składa gdzieś wizytę, nie śledzimy jego wizyt w krajach skandynawskich. Ta wizyta nie wzburzy posadami dyplomacji światowej – komentuje Sibora.

    Wołodymyr Zełenski w Polsce. Trudna rozmowa z Nawrockim

    W trakcie przemówienia padły deklaracje dotyczące między innymi ekshumacji na Wołyniu, współpracy przy odbudowie Ukrainy oraz na polu obronności. Nasz rozmówca podkreśla jednak, że mimo wielu ciepłych słów, rozmowa między prezydentami w cztery oczy nie należała do najłatwiejszych.

    – Jeśli Zełenski mówi, że rozmowa była otwarta, to znaczy, że rozmowa była trudna i że nasze żale były wyrażone – co prezydent Nawrocki wprost powiedział – że odczuwamy żal, że od początku byliśmy głównym państwem i społeczeństwem, które pomagało, a nie słyszymy, żeby to było odwzajemnione – zaznacza Sibora.
    Dwaj mężczyźni w garniturze i kurtce rozmawiają przed wejściem do budynku, za nimi stoi żołnierz w mundurze i czapce. Jeden z mężczyzn gestykuluje ręką podczas rozmowy.

    Wołodymyr Zełenski i Karol Nawrocki podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim Andrzej IwanczukReporter

    Stwierdza również, że prezydent Nawrocki w trakcie spotkania z Zełenskim “walczył o to, o co mógł” i co nie wykraczało poza jego kompetencje. – Spotkanie szefów IPN-ów, 26 wniosków o ekshumacje, które ruszą. To było do przewidzenia – mówi Interii.

    Dodaje jednak, że kiedy prezydent Ukrainy mówił ws. udziału Polski w negocjacjach pokojowych, odpowiedź “nie była właściwa” i uwypukliła pozycję Polski nie tyle w perspektywie Ukrainy, co Stanów Zjednoczonych.

    Perspektywa USA. “Trump nas nie dostrzega”

    – Zełenski mijał się z prawdą. Mówił, że byliśmy na 12 spotkaniach koalicji chętnych. Przecież nie o to pytali dziennikarze. Wszyscy widzieli, że nie było Polski w Genewie i w Berlinie – mówi Sibora. Dalej prezydent Ukrainy tłumaczył, że format rozmów w Genewie był sugestią amerykańskiej administracji.

    – Właśnie. Bądźmy precyzyjni. Jeśli Amerykanie wyznaczali, kto może brać udział w rozmowach, określali format, to my się w amerykańskim formacie czy wizji Trumpa rozwiązania konfliktu ukraińskiego, nie mieścimy. Trump nas tam nie dostrzega – podkreśla Sibora i dodaje, że Genewie byli kanclerz Niemiec i premier Wielkiej Brytanii, mimo że też nie uczestniczyli w formacie USA-Ukraina.

    Rozsadza Unię jako strukturę, bo ona mu przeszkadza i nie dostrzega potrzeby konsultowania się z Polską czy w ogóle z partnerami europejskimi

    – Jako dyplomacja europejska działamy wbrew temu, trochę upokarzani przez Trumpa i próbujemy wchodzić tylnymi drzwiami. Niemniej Niemcy i Wielką Brytanię było stać na to, żeby ktoś poleciał, natomiast ani naszego premiera, ani prezydenta na to stać nie było. Prezydent zapewne nie chciał konfliktu z Trumpem. Jego pozycja w stosunku do Trumpa jest słaba. To Trump jego wykorzystuje, a nie on Trumpa. Ale Tusk mógł zaryzykować – ocenia Janusz Sibora.

    Mówi też, że klucz do rozwiązania konfliktu jest w Waszyngtonie, a Donald Trump myśli w kategoriach imperiów. – Rozsadza Unię jako strukturę, bo ona mu przeszkadza i nie dostrzega potrzeby konsultowania się z Polską czy w ogóle z partnerami europejskimi – zaznacza rozmówca Interii.

    Pożyczka dla Ukrainy. “Nigdy nie dostaniemy z powrotem”

    W trakcie swojego wystąpienia Wołodymyr Zełenski zwrócił uwagę na potrzebę odmrożenia rosyjskich aktywów. Celu nie udało się osiągnąć na czwartkowym szczycie europejskim. Stanęło na pożyczce dla Ukrainy w kwocie 90 mld euro, która ma być gwarantowana aktywami rosyjskimi po wojnie.

    – Ukraina dostaje pieniądze, które nie zostaną zwrócone – mówi wprost Sibora. Zaznacza, że po wojnie odmrożenie aktywów będzie jeszcze trudniejsze, niż teraz.

    – Na nas, mieszkańców Europy, Polski, jest przerzucony ciężar finansowania wojny. Tych pieniędzy nigdy nie dostaniemy z powrotem. W tej pożyczce nie ma daty spłaty. Jeśli datą jest zakończenie wojny i przejęcie zamrożonych aktywów, to trzeba znać datę zakończenia wojny. Nikt jej nie zna, a ta wojna się szybko nie skończy – ocenia Janusz Sibora.

    Nasz rozmówca ponadto zwraca uwagę na “żal” w wypowiedziach Zełenskiego pod adresem zachodnich sojuszników o sankcjach. Wybrzmiało to, kiedy mówił o Orieszniku na Białorusi i podkreślił, że w pierwszych dniach wojny rakiety nadleciały nad Ukrainę właśnie z terytorium północnego sąsiada Ukrainy. Zełenski stwierdził, że “partnerzy nie wyciągają wniosków”. – Można mówić o nie do końca zwartej postawie Pentagonu i NATO. To była jednak krytyka – wskazuje Sibora.

    Prezydent Polski “przełamuje tabu” o Ukrainie

    Podsumowując spotkanie obu prezydentów Sibora podkreśla, że Nawrocki miał mało narzędzi, którymi mógł działać. – Ale jedną rzecz osiągnął. Nie chodzi o słowne docenianie, że ktoś nam powie po raz kolejny “dziękuję”. My jesteśmy hubem, przez który przechodzi ponad 90 proc. pomocy dla Ukrainy. Mamy ważne karty, a rozmowy dyplomatyczne to nie pasjans, tylko poker – podkreśla Sibora.

    Rzeczywiście, kwestia hubu w Jasionce była poruszona podczas wystąpienia prezydentów. Karol Nawrocki stwierdził, że to “kluczowe miejsce” dla wsparcia Ukrainy.

    Tu chodziło o to, by proporcje w naszych relacjach zostały umiejscowione na właściwym poziomie. Żebyśmy nie byli marginalizowani

    – To trudne rozmowy, ale my możemy żądać więcej za to, co dajemy. W naszej polityce, mediach, wśród analityków było takie tabu, że nie wolno było podnosić kwestii krytycznych wobec postępowania Ukrainy. Bądźmy szczerzy, dyplomacja Ukrainy ma tradycję brutalnego dosyć postępowania. Proszę sobie przypomnieć, jak Niemcy życzyli sobie odwołania ambasadora w Berlinie. On ingerował w życie polityczne, wewnętrzne Niemiec. Pouczał Niemców – wskazuje Sibora, wspominając Andrija Melnyka.

    – Prezydent Nawrocki przełamał tabu, powiedział, że trzeba trochę inaczej rozmawiać, kiedy mówił o docenianiu. Zmienił klimat – wskazuje nasz rozmówca. – Tu chodziło o to, by proporcje w naszych relacjach zostały umiejscowione na właściwym poziomie. Żebyśmy nie byli marginalizowani. Bo jednak miałem takie uczucie, że Warszawa wiele daje, ale Warszawa jest marginalizowana – komentuje dr Janusz Sibora.

    Jakub Krzywiecki

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl

    Przeniesienie Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego do muzeum. Stefaniak w ”Gościu Wydarzeń”: Prezydent chyba się nudzi

  • Prezydent Nawrocki: Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Nawrocki: Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Nawrocki w Pałacu Prezydenckim: Oddajemy Okrągły Stół historii. Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim / autor: FB/KPRP

    „Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć, jest muzeum, oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły się odbywać debaty. Natomiast w najważniejszym gmachu w RP, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości” – powiedział prezydent Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, gdzie trwa demontaż Okrągłego Stołu.

    Jak wskazał prezydent Karol Nawrocki, „przy Okrągłym Stole, który jest wynoszony z Pałacu Prezydenckiego, 36 lat temu siedziały różne osoby reprezentujące różne interesy”.

    Jedni za sprawą siedzenia przy Okrągłym Stole chcieli przenieść komunistyczne, polityczne, partyjne czy finansowe wpływy w Polskę, która była w czasie transformacji i miała być Polską suwerenną, niepodległą i demokratyczną, a ci, którzy siadali po jednej stronie Okrągłego Stołu, chcieli sprawić, aby Polska po roku 1989 była hybrydą – z jednej strony demokracja, z drugiej strony systemy układu komunistycznego

    — mówił Karol Nawrocki.

    Drudzy siadali z dobrymi intencjami, aby na Okrągły Stół patrzeć jak na punkt strategiczny, taktyczny moment w drodze do tego, aby Polska w istocie w krótkim czasie miała niezależne, w pełni wolne wybory i by była państwem suwerennym i niepodległym odciętym od systemu komunistycznego. A więc byli tacy, którzy siadali przy Okrągłym Stole, patrząc na to, jak na moment strategiczny i taktyczny

    — wyjaśnił prezydent.
    „Oddajemy okrągły stół historii”

    Karol Nawrocki zwrócił uwagę na fakt, że „byli też tacy, którzy wprawdzie przed 1989 rokiem byli przez system komunistyczny represjonowani”.

    Byli ofiarami systemu komunistycznego, ale niejako w efekcie tych negocjacji pojawił się syndrom sztokholmski, w którym wybaczono wszystkie zbrodnie systemu komunistycznego i nadal wspierano tych w wymiarze symbolicznym, partyjnym, politycznym, którzy mordowali Polaków, a jesteśmy w czasie grudnia, wprowadzenia stanu wojennego

    — powiedział prezydent.

    Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć, jest muzeum, mówimy o historii, oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły się odbywać debaty. Natomiast w najważniejszym gmachu w RP, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości

    — podkreślił Karol Nawrocki.

    Jak mówił Karol Nawrocki, „w XXI wieku młodzi Polacy, ci urodzeni w latach 90., w latach 2000, ale też moje pokolenie Polaków, nie musi iść na żadne układy z byłymi dyktatorami, komunistami czy z postkomunistami”.

    My nie chcemy w Polsce XXI wieku ani nie potrzebujemy, myśląc o naszej przyszłości, o naszym sukcesie ekonomicznym, o naszym sukcesie gospodarczym, o rozwoju naszych technologii, nie musimy wsłuchiwać się w głos nie tylko dyktatury czasów komunistycznych i w głos tych, którzy mordowali, ale także nie możemy kolejnych pokoleń Polaków infekować przaśnością systemu komunistycznego

    — podkreślił prezydent.

    Dziś wolną, niepodległą, suwerenną, ambitną Polskę stać na dużo więcej niż idealizowanie Okrągłego Stołu. Okrągłego Stołu ani nie można zapomnieć, bo jest to ważny element dyskusji historycznej, nim pozostanie, ale nie można go także idealizować, oddając mu hołd w Pałacu Prezydenckim

    — zaznaczył Karol Nawrocki.

    Wskazał, że „jedna z aktorek teatralnych i filmowych w roku 1989 z entuzjazmem, z dumą powiedziała w programie telewizyjnym, że dziś skończył się w Polsce komunizm”.

    Te słowa były wypowiedziane przedwcześnie. Jak wiemy, komunistyczni bohaterowie i komunistyczne elity po roku 1989, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, odgrywali ważną rolę. Ja trawestując słowa tej aktorki z roku 1989, chciałbym z dumą powiedzieć i mam nadzieję, że nieprzedwcześnie – dziś skończył się w Polsce postkomunizm. Niech żyje wolna Polska

    — dodał prezydent.

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    — NASZ NEWS. Prezydent Nawrocki nakazał demontaż Okrągłego Stołu! Symbol transformacji ustrojowej znika z Pałacu Prezydenckiego

    — TYLKO U NAS. Okrągły Stół zdemontowany. Andruszkiewicz: „Prezydent pokazuje, że chce dokończyć dzieła dekomunizacji”

    — Marzena Nykiel: Czerwoni wrócili w przebraniu „demokracji walczącej” Tuska! Kto jest po której stronie i co wynika z „Traktatu o gnidach”?

    Natalia Wierzbicka

    Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/748591-prezydent-nawrocki-dzis-skonczyl-sie-w-polsce-postkomunizm

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

    Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

  • Wołodymyr Zełenski odbył spotkanie z Karolem Nawrockim w Warszawie

    Wołodymyr Zełenski odbył spotkanie z Karolem Nawrockim w Warszawie

    W Warszawie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odbył spotkanie z prezydentem Polski Karol Nawrocki. Była to pierwsza oficjalna wizyta zagranicznego przywódcy u urzędującego prezydenta Polski od czasu jego zaprzysiężenia w sierpniu tego roku.

    – „Szczerze wierzę, że ta wizyta otwiera nowy, jeszcze bardziej znaczący etap w naszych relacjach – relacjach między Ukrainą a Polską, relacjach nie tylko sąsiedzkich, lecz między dwoma europejskimi elementami, bez których nie byłoby wolności w całej naszej części Europy. Bo nie byłoby bezpieczeństwa” – powiedział prezydent Ukrainy.

    Karol Nawrocki podkreślił, że oficjalna wizyta prezydenta Ukrainy jest dowodem na to, iż w kwestiach strategicznej współpracy i bezpieczeństwa Polska, Ukraina oraz wszystkie kraje regionu – państwa demokratyczne – stoją razem.

    Wołodymyr Zełenski podziękował Polsce za bardzo wymierne i silne wsparcie udzielane Ukrainie i Ukraińcom od samego początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, a także przez cały okres od odzyskania przez Ukrainę państwowości w 1991 roku.

    Prezydenci omówili wszystkie kwestie związane z wojną i dyplomacją. Szef państwa ukraińskiego podkreślił znaczenie obecności Polski we wszystkich procesach kształtujących przyszłość Europy. Karol Nawrocki zaznaczył, że pokój dla Ukrainy musi być trwały i wiążący, a nie taki, który pozwoliłby Rosji na przegrupowanie sił.

    Przywódcy skupili się także na rozwoju możliwości wzmocnienia wspólnej obrony. Ukraina jest gotowa dzielić się swoim doświadczeniem w zakresie zaawansowanych technologii i produkcji uzbrojenia oraz realizować wspólne projekty.

    Osobną uwagę poświęcono dalszemu rozwojowi współpracy dwustronnej, a także bezpieczeństwu energetycznemu i partnerstwu w zakresie skroplonego gazu, w tym dostaw LNG ze Stanów Zjednoczonych, które mają znaczny potencjał realizacyjny.

    Ponadto Ukraina liczy na udział polskich firm w procesie odbudowy.

    Głowy państw poruszyły również kwestie pamięci historycznej.

    – „Na naszej drodze były zarówno bohaterskie, jak i – niestety – tragiczne rozdziały. Szanujemy polską perspektywę drogi naszych narodów; oddajemy cześć waszej pamięci o tym, co się wydarzyło, i liczymy na szacunek dla naszej ukraińskiej pamięci. Jesteśmy gotowi współpracować, aby więzi między Ukrainą a Polską dodawały siły i sprzyjały rozwojowi naszych narodów” – podkreślił Wołodymyr Zełenski.

    Według prezydenta Ukrainy każda ofiara zasługuje na godne chrześcijańskie upamiętnienie, a każda postać historyczna, która przyczynia się do jedności i wzajemnego zrozumienia, zasługuje na należny szacunek. Prace poszukiwawcze i ekshumacyjne już trwają, a bieżący rok przyniósł pierwsze rezultaty.

    Wołodymyr Zełenski zaznaczył także, że przedstawiciele instytutów pamięci narodowej obu krajów komunikowali się dziś podczas wizyty, a prezydenci będą wspierać ich działania w tym obszarze.

    Szef państwa ukraińskiego zaprosił Karola Nawrockiego do złożenia wizyty na Ukrainie.

  • Sensacja! Oto gdzie Świątek zagra przed Australian Open. Fortuna do wygrania

    Sensacja! Oto gdzie Świątek zagra przed Australian Open. Fortuna do wygrania

    Już tylko miesiąc pozostał Idze Świątek do pierwszego w nowym sezonie turnieju Wielkiego Szlema. Rozpoczęcie Australian Open przypadnie 18 stycznia. Wcześniej nasza tenisistka w ramach przygotowań wystąpi w turnieju pokazowym chińskim Shenzhen, a także drużynowym United Cup. Na tym jednak nie koniec. W jej planach są jeszcze jedne, dość nietypowe zawody. Organizatorzy właśnie potwierdzili jej udział.
    Iga Świątek
    site: youtube.com/@Wimbledon

    Iga Świątek od nieco ponad miesiąca ma przerwę od grania. Po raz ostatni na korcie pojawiła się przy okazji turnieju Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim. Od tamtej pory regeneruje się przed startem kolejnego sezonu. Powrót do rywalizacji będzie oczywiście podporządkowany przygotowaniom do Australian Open – jedynego turnieju Wielkiego Szlema, w którym Polka nie zdobyła głównego trofeum. Mimo to w jej kalendarzu znalazło się miejsce na bardzo nietypową imprezę.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Tam zagra Świątek na kilka dni przed Australian Open. Wszystko jasne

    W piątek oficjalna strona Australian Open poinformowała, że Świątek dosłownie tuż przed rozpoczęciem zmagań w głównej drabince, weźmie udział w AO 1 Point Slam. Co to takiego? Chodzi o turniej, który zostanie rozegrany w środę 14 stycznia na Rod Laver Arena w Melbourne, czyli arenie zmagań tradycyjnego Australian Open. Główną nagrodą będzie w nim kwota miliona dolarów. Zasady będą jednak zupełnie inne niż zwykle.

    W zawodach poza profesjonalnymi tenisistami będą uczestniczyć… amatorzy. O zwycięstwie w danym meczu rozstrzygnie zaś zaledwie jedna akcja. O tym, kto będzie serwował, zadecyduje rzut monetą lub gra w “kamień, papier, nożyce”. Amatorzy będą mieli do dyspozycji dwa serwisy, a zawodowcy tylko jeden. Całe zmagania rozegrane będą systemem pucharowym, a więc jedna porażka będzie skutkowała odpadnięciem. Wynik rywalizacji może być więc całkowicie nieprzewidywalny.
    Świątek kontra… amatorzy z Australii. To nie żart

    Poza Świątek swój udział w imprezie zapowiedzili już m.in. Jannik Sinner, Carlos Alcaraz, Nick Kyrgios czy Coco Gauff. – To, że gwiazdy takie jak Iga Świątek, Jannik Sinner i Coco Gauff są zaangażowane w grę ze zwykłymi Australijczykami, którzy będą kwalifikowali się do turnieju w mistrzostwach stanowych, idealnie oddaje istotę tego wydarzenia – łączenie ludzi poprzez tenis w ekscytujący i inkluzywny sposób – powiedział dyrektor zawodów Craig Tiley.

    Spośród amatorów w głównej drabince zobaczymy tylko mistrzów każdego z sześciu stanów Australii. Organizatorzy zapewnią im na ten czas zakwaterowanie, posiłki i transport. Ten, który utrzyma się w turnieju najdłużej, otrzyma w nagrodę samochód – najnowszą Kię EV3 GT-Line. Z kolei dla końcowego zwycięzcy poza milionem dolarów przewidziany jest puchar wykonany z australijskiego srebra, zaprojektowany i stworzony przez ABC Bullion.

  • A jednak to nie plotki o Lewandowskim. Sensacja potwierdzona. Ogłosili to w środku nocy

    A jednak to nie plotki o Lewandowskim. Sensacja potwierdzona. Ogłosili to w środku nocy

    A jednak to nie plotki o Lewandowskim. Sensacja potwierdzona. Ogłosili to w środku nocy

    Potwierdzają się sensacyjne informacje o możliwym transferze Roberta Lewandowskiego. Jak podaje “Mundo Deportivo”, powołując się na doniesienia BBC, jeden z klubów zza Oceanu poważnie interesuje się polskim napastnikiem, a rozmowy w tej sprawie już się odbyły. 37-latek miał spotkać się z przedstawicielem potencjalnego pracodawcy, który przedstawił mu lukratywną ofertę, porównywalną z tą, jaką wcześniej w Stanach Zjednoczonych otrzymał Leo Messi.

    Dotychczas spekulowano, że po wygaśnięciu kontraktu z FC Barceloną, obowiązującego do końca sezonu, Lewandowski mógłby podążyć śladem Argentyńczyka. Najnowsze doniesienia wskazują jednak, że polski kapitan reprezentacji Polski ma inny cel w MLS – klub Chicago Fire.

    Włodarze Chicago Fire prowadzili konstruktywne rozmowy z Lewandowskim w sprawie transferu. Źródła BBC Sport informują, że piłkarz jest otwarty na przeprowadzkę, a kwestia wynagrodzenia prawdopodobnie nie będzie stanowiła problemu.

    Według katalońskiego dziennika, sam Gregg Berhalter – były selekcjoner reprezentacji Stanów Zjednoczonych i obecny trener Chicago Fire – odwiedził Barcelonę, gdzie spotkał się z Lewandowskim i jego agentem, Pini Zahavim. Berhalter przedstawił napastnikowi bardzo atrakcyjny projekt, który, podobnie jak w przypadku Messiego w Inter Miami, przewiduje dodatkowe dochody z kontraktów z amerykańskimi markami.

    “Mundo Deportivo” podkreśla, że Lewandowski przyjął propozycję pozytywnie, choć wciąż potrzebuje czasu, aby podjąć decyzję o swojej dalszej karierze. Niezależnie od wyboru sportowego, przyszłość jego rodziny pozostanie związana z Barceloną – Lewandowscy są szczęśliwi w stolicy Katalonii, gdzie Anna Lewandowska prowadzi również własne przedsięwzięcia biznesowe.

  • Niebywałe, co zrobił Nawrocki. Decyzja już zapadła. Wujek prezydenta składał weto

    Niebywałe, co zrobił Nawrocki. Decyzja już zapadła. Wujek prezydenta składał weto

    Karol Nawrocki dziś sprawuje najwyższy urząd w państwie, ale jeszcze kilka lat temu był dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej. To właśnie w tamtym okresie zrodził się pomysł, który mógł zelektryzować nie tylko świat sportu, ale i opinię publiczną. Związany był z jego wielką pasją — boksem. Choć plan wywoływał spore emocje, a w najbliższym otoczeniu przyszłego prezydenta nie brakowało głosów sprzeciwu, decyzja zapadła. Ostatecznie jednak z tego „hitu” nic nie wyszło. Kulisy tej historii do dziś budzą zainteresowanie.

    Sport wciąż ważny, nawet na najwyższym urzędzie

    „Wielbicielem sportu się jest, a prezydentem bywa” — z lekkim przymrużeniem oka można opisać podejście Karola Nawrockiego do aktywności fizycznej. Nawet po objęciu urzędu prezydenta RP nie porzucił on dbałości o formę. Najlepszym tego dowodem było zdjęcie z siłowni, którym pochwalił się w mediach społecznościowych tuż przed wylotem na Łotwę, gdzie spotkał się z prezydentem Edgarsem Rinkēvičsem.

    Jednak to nie trening siłowy, a boks od lat zajmuje szczególne miejsce w jego życiu. Nawrocki w młodości intensywnie trenował tę dyscyplinę, odnosząc sukcesy — między innymi zdobywając tytuł mistrza Wybrzeża. Choć później obrał zupełnie inną drogę zawodową, rękawic na kołek nigdy tak naprawdę nie odwiesił. I właśnie ta niespełniona sportowa tęsknota doprowadziła do pomysłu, który mógł zakończyć się jego wyjściem do ringu z prawdziwym gigantem polskiego boksu.

    Nawrocki kontra Wach. Walka, która miała się odbyć

    Rok 2020. Karol Nawrocki pełni funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. Wtedy pojawia się informacja, która szybko obiega media: Nawrocki ma stoczyć walkę bokserską z Mariuszem Wachem, nazywanym „Polskim Olbrzymem”. Wach to były mistrz WBC International i TWBA w wadze ciężkiej oraz pretendent do mistrzowskich pasów organizacji IBF, WBA i WBO. Różnica gabarytów była gigantyczna — ponad dwa metry wzrostu i około 130 kilogramów wagi po stronie zawodowca.

    Pojedynek miał mieć charakter charytatywny i zostać zorganizowany przez Biznes Boxing Polska, największą w kraju organizację promującą tzw. boks białych kołnierzyków. Nie chodziło więc o brutalną, zawodową walkę na wyniszczenie, ale o sportowe widowisko z jasnym, społecznym celem. Mimo to sama konfrontacja zapowiadała się niezwykle interesująco.

    Co istotne, walka została oficjalnie ogłoszona. Temat był realny, a decyzja zapadła. Jednak los okazał się bezlitosny.

    Pandemia i polityka zamknęły temat

    Gala została odwołana z powodu wybuchu pandemii COVID-19. Choć wydawało się, że to jedynie tymczasowa przeszkoda, temat stopniowo tracił na aktualności. Teoretycznie pojedynek mógł jeszcze dojść do skutku, ale późniejsze wydarzenia definitywnie zamknęły sprawę. Karol Nawrocki wkroczył na najwyższy szczebel kariery politycznej, obejmując urząd prezydenta RP.

    Co ciekawe, temat walki wrócił jeszcze na moment po drugiej turze wyborów. Sam Mariusz Wach żartobliwie odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. „Nie tak dawno było bardzo blisko, żeby temat wrócił, ale od niedzieli chyba już nieaktualny” — napisał z uśmiechem.

    Wujek mówił „nie”

    Od samego początku przeciwnikiem tego pomysłu był Waldemar Nawrocki, wujek obecnego prezydenta RP i człowiek, który zaprowadził go na pierwszy trening bokserski. W rozmowie z „Super Expressem” nie krył, że stanowczo odradzał swojemu siostrzeńcowi wejście do ringu z tak potężnym rywalem.

    — Karol cały czas wspomina o walce pokazowej. Ja się tylko śmieję i mu to odradzam. Po co mu to? Co i komu miałby udowodnić? Nic by na tym nie zyskał. Piastuje zbyt poważną funkcję, by robić coś takiego — mówił Waldemar Nawrocki.

    Jak dodał, w pewnym momencie było naprawdę blisko realizacji tego pomysłu. — Przecież Wach ma ponad dwa metry wzrostu i waży około 130 kilogramów. Powiedziałem tylko: „Karolku, proszę cię, odpuść, to nie byłoby poważne”. Ale widać, że on tęskni za boksem. Ten sport daje mu power — podkreślił.

    Biznes Boxing Polska wciąż na fali

    Choć do pojedynku Nawrockiego z Wachem nigdy nie doszło, sama organizacja Biznes Boxing Polska po pandemicznej przerwie rozwija się bardzo dynamicznie. Niedawno odbyła się jubileuszowa, setna gala, która również miała charakter charytatywny.

    Na ringu pojawił się m.in. Krzysztof „Diablo” Włodarczyk — były mistrz świata federacji WBC i IBF. Ku zaskoczeniu wielu, przegrał on na punkty z popularnym komikiem Piotrkiem Szumowskim, znanym z zamiłowania do boksu i regularnych treningów.

    Historia niedoszłej walki Karola Nawrockiego pokazuje, że sportowe pasje potrafią wracać nawet wtedy, gdy życie prowadzi w zupełnie innym kierunku. W tym przypadku zwyciężył rozsądek — i powaga urzędu. Ale wspomnienie bokserskiego marzenia wciąż pozostaje ciekawym epizodem z biografii obecnej głowy państwa.