Author: trevor

  • Świątek “zepsuła” najlepszą tenisistkę świata. Teraz już można ogłosić

    Świątek “zepsuła” najlepszą tenisistkę świata. Teraz już można ogłosić

    Jelena Rybakina jest w tym roku najlepszą tenisistką świata. Zebrała najwięcej punktów, wygrała jeden ze szlemów, a rywalki z top 10 rankingu pokonuje seryjnie. Błąd: pokonywała. Wygranie aż 15 z ostatnich 20 takich meczów to jej świetna statystyka, ale teraz w zaledwie tydzień dwa razy zepsuła ją Iga Świątek.

    To były bardzo przykre obrazki. Najpierw Jelena Rybakina złapała się za lewą łydkę. Po chwili poprosiła o pomoc medyczną. Za dwie-trzy minuty wróciła na kort, ale po tym jak wykonała nieudany serwis, ze łzami w oczach podeszła do siatki i pogratulowała Idze Świątek zwycięstwa. Zrezygnowała z gry przy stanie – patrząc z jej perspektywy – 1:4 i 40:40.

    W ciągu zaledwie tygodnia Rybakina – kandydatka na nową numer jeden światowego tenisa – przegrała dwa mecze ze Świątek, czyli byłą numer jeden – w finale turnieju WTA 1000 w Toronto i teraz, w ćwierćfinale imprezy takiej samej rangi w Cincinnati. Szkoda, że ten drugi, czwartkowy pojedynek Polki i Kazaszki był tak krótki. Ale i z tej zaledwie półgodzinnej rywalizacji można wyciągnąć pewne wnioski.
    Były nadzieje i był kryzys Świątek

    Bywało już w tym trudnym dla Świątek sezonie tak, że przedwcześnie ogłaszaliśmy jej powrót do formy. Zachwycaliśmy się, gdy w marcu w Indian Wells rozbiła 6:2, 6:0 idącą wtedy od zwycięstwa do zwycięstwa Karolinę Muchovą. A że chwilę wcześniej pewnie pokonała też m.in. Marię Sakkari, to już chcieliśmy widzieć Polkę w walce o kolejne wielkie rzeczy. Wtedy boleśnie sprowadziła nas na ziemię Elina Switolina. To samo Ukrainka zrobiła w maju w Rzymie. Tam Świątek pierwszy raz w sezonie doszła do półfinału. Po drodze zdeklasowała m.in. Naomi Osakę (6:2, 6:1) i Jessikę Pegulę (6:1, 6:2). Ale znów Switolina była dla Igi jak ściana (wygrała 6:4, 2:6, 6:2).

    Po Rzymie przyszło rozczarowanie na Rolandzie Garrosie (Świątek odpadła w IV rundzie z Martą Kostiuk), przyszła porażka już w pierwszym meczu w Bad Homburgu (z Emmą Navarro), przyszło szybkie odpadnięcie z Wimbledonu (w III rundzie z Alexandrą Ealą). I dopiero po miesięcznej przerwie po turnieju, w którym Iga broniła mistrzostwa i który – co widzieliśmy – kosztował ją ogromnie dużo, coś naprawdę się zmieniło.
    Świątek nie musi być kwiatem lotosu

    Po pierwsze: Świątek miała więcej czasu na treningi z Francisco Roigiem niż kiedykolwiek wcześniej. Po drugie: zrozumiała, że najbardziej stresujące rzeczy już za nią. Przepracowała wszystko z Darią Abramowicz i nie jest dziś na korcie kłębkiem nerwów. W porządku, oazą spokoju też nie jest, ale to człowiek z krwi i kości, a nie kwiat lotosu. Jeśli zdarzy jej się rzucić w emocjach przekleństwo, to trudno. Ważne, że czymś takim potrafi rozładować napięcie, że już tym sobie nie szkodzi, co obserwowaliśmy przez długie miesiące.

    Nie zapominajmy o jeszcze jednej ważnej rzeczy i to jest to “po trzecie” – Iga cały czas świetnie wygląda pod względem fizycznym. Tu kapitalną robotę robiła, robi i pewnie będzie jeszcze długo robiła ze specem, jakim jest Maciej Ryszczuk.

    Na tych trzech rzeczach Świątek teraz bazuje. Po jej 10 wygranych meczach z rzędu chyba możemy już ze spokojem stwierdzić, że naprawdę wróciła do formy, jakiej nie pokazywała od ubiegłorocznego Wimbledonu.
    Przegrywać czasem to normalna rzecz

    Oczywiście za chwilę Świątek może przegrać (absolutnie nie musi – jest faworytką do zwycięstwa – ale może). W półfinale turnieju w Cincinnati spotka bardzo wymagającą przeciwniczkę, jaką jest Jessica Pegula. Ale są podstawy, żeby wierzyć, że ewentualnie przegrany mecz już nie spowoduje u Polki rozchwiania. Że to, co sobie odbudowała w Toronto i w Cincinnati ma fundament na tyle mocny, że już stoi na nim pewność, że w ostatnim tegorocznym turnieju wielkoszlemowym można i trzeba powalczyć o wynik lepszy niż w Australian Open, Rolandzie Garrosie i Wimbledonie.

    W Melbourne był ćwierćfinał, czyli V runda. W Paryżu była IV runda, na Wimbledonie – III. To była niepokojąca tendencja spadkowa, ale niemal na pewno w Nowym Jorku Świątek ją zatrzyma. Więcej – ona niemal na pewno pojedzie tam jako jedna z faworytek do końcowego triumfu.
    Tego Świątek najbardziej brakowało. Przegrywała seryjnie

    Wygrany mecz z Pegulą w Rzymie długo był jedynym zwycięstwem Świątek nad kimś z top 10 w całym 2026 roku. Na tym bezrybiu pojawiały się głosy, że dobry i taki rak: czytaj, że Pegula na mączce to nie jest pełnowartościowa rywalka z top 10.

    Na pewno teraz wygrane nad Switoliną w Toronto (arcycenne 6:3, 1:6, 6:3 w półfinale) oraz nad Rybakiną w Toronto (6:2, 6:3 w finale) i nad Rybakiną w Cincinnati (4:1 i krecz rywalki) są jak papierek lakmusowy, który wskazuje, że wróciła wysoka dyspozycja naszej tenisistki.

    Jasne, seria 10 wygranych meczów z rzędu i trzy kolejne wygrane pojedynki z rywalkami z top 10 to nic wielkiego dla kogoś, kto kiedyś miał passę 37 zwycięstw (w 2022 roku) i w jednym roku potrafił wygrać 15 meczów z rywalkami z pierwszej dziesiątki (też w 2022 roku). Ale doceńmy ten najnowszy przełom Igi choćby dlatego, że dwie wygrane z rzędu nad Rybakiną to zwycięstwa nad obecnie najlepszą tenisistką świata.

    W rankingu Race (sumowane są w nim punkty tylko z tego roku) Kazaszka jest pierwsza, a w tym roku pokonała już osiem rywalek z top 10. Licząc jej 20 ostatnich meczów z najmocniejszymi przeciwniczkami, ma aż 15 zwycięstw.

    Świątek przeciw rywalkom z top 10 długo miała serię sześciu porażek z rzędu (z przełomu 2025 i 2026 roku), w tym sezonie to przez długi czas był bilans 0:4 (aż do zwycięstwa nad Pegulą), a jeszcze nieco ponad tydzień temu – 1:5. Teraz to jest 4:5. I zdecydowanie są widoki, że będzie coraz lepiej. “Wystarczy” wygrać półfinał z Pegulą i finał prawdopodobnie z kolejną rywalką ze światowego topu. A później w US Open będzie można już dalej śrubować najpierw serię zwycięstw w ogóle (w pierwszym rundach Świątek trafi na niżej notowane rywalki), a później oby też serię wygranych meczów z tenisistkami z top 10.

    Powyższe zdania to oczywiście myślenie życzeniowe. Natomiast absolutnie myśleniem życzeniowym nie jest twierdzenie, że Świątek po miesiącach zagubienia się odnalazła. I że znów jest w stanie wygrywać z każdym i wszędzie. To nie znaczy, że będzie teraz niepokonana jak od lutego do lipca 2022 roku. Ale z pewnością w drugiej części tego roku Iga już pewne rzeczy sobie powetowała, a ma ochotę i możliwości, żeby pójść po więcej.

  • Mogła żyć z rodzinnej fortuny. Pegula wybrała własną drogę

    Mogła żyć z rodzinnej fortuny. Pegula wybrała własną drogę

    Jessica Pegula będzie rywalką Igi Świątek w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati. Amerykanka to jedna z tych zawodniczek, które wcale nie musiały walczyć na korcie, aby dorobić się fortuny – pochodzi bowiem z bogatej rodziny, a jej ojciec ma obecnie status multimiliardera. 32-latka zdecydowała się jednak pójść własną ścieżką i osiągnąć sukces tylko i wyłącznie dzięki własnej ciężkiej pracy. Dziś błyszczy nie tylko na korcie – dorobiła się bowiem imponującego imperium biznesowego.
    Jessica Pegula

    Jessica PegulaRobert PrangeGetty Images

    Nie jest wcale tajemnicą, że tenis to jedna z tych dyscyplin, w której zawodnicy ze ścisłej czołówki światowego rankingu zarabiają miliony dolarów rocznie. W kobiecym tourze jest wiele pań, dla których stabilność finansowa byłaby spełnieniem marzeń, są jednak osoby, które nawet osiągania sukcesów na korcie nie mogłyby narzekać na brak funduszy. Jedną z takich zawodniczek jest Jessica Pegula, która pochodzi z bogatej rodziny, a majątek jej ojca, Terry’ego Peguli, szacuje się na ponad 9,3 miliarda dolarów.

    Choć dzięki osiągnięciom biznesowym ojca Jessica Pegula mogłaby wcale nie pracować i wieść luksusowe życie, Amerykanka wcale nie chciała być znana jedynie jako “córka miliardera”. Niejako odcięła się więc od rodzinnego majątku i zdecydowała, że sama zapracuje na swój sukces. I trzeba przyznać, że radzi sobie całkiem dobrze – według oficjalnych danych WTA, Amerykanka w swojej dotychczasowej karierze tenisowej na korcie zarobiła już ponad 25,5 miliona dolarów. Sport to jednak nie jedyne jej zajęcie.

    Sabalenka o przygotowaniach do ślubu. Takie podejście ma jej narzeczony

    Nie tylko tenis. Jessica Pegula tworzy własne biznesowe imperium

    Od jakiegoś czasu Pegula prężnie działa także jako business woman. W 2016 roku Jessica i jej siostra Kelly uruchomiły w Buffalo lokal Healthy Scratch, nastawiony na zdrowe jedzenie. Później powstał także food truck, a biznes rozwijano o kolejne lokalizacje. Ostatecznie ostatnie lokale zamknięto w 2022 roku. Tenisistka nie została jednak z niczym – jeszcze przed zakończeniem działalności w branży gastronomicznej stworzyła markę Ready 24 oferującą kosmetyki do pielęgnacji.

    “Zawsze byłam aktywna, grałam w tenisa od dziesiątego roku życia, ale moja skóra nie zawsze nadążała. Podróże i stres pogarszały sytuację, a stosowane przeze mnie produkty nie pomagały. Jako entuzjastka pielęgnacji skóry, próbowałam wszystkiego i w końcu znalazłam to, co działało. Dlatego stworzyłam Ready 24 – przyjemne, łatwe w użyciu produkty z naturalnymi składnikami, które utrzymują skórę w równowadze, chronią ją i przygotowują na wszystko” – czytamy wypowiedź Peguli na oficjalnej stronie marki.

    Celem Amerykanki nie są jednak jedynie biznesy przynoszące ogromne zyski – Jessica Pegula i jej mąż Taylor Gahagen prowadzą organizację charytatywną A Lending Paw. Jest to fundacja non-profit, która ratuje bezdomne psy ze schronisk, finansuje ich rehabilitację oraz wspiera szkolenie czworonogów na specjalistyczne psy asystujące dla osób z niepełnosprawnościami i weteranów z PTSD.

    Wielkimi krokami zbliża się US Open. Ale najpierw mecz Peguli z Igą Świątek w Cincinnati

    Jessica Pegula w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati zmierzy się z Igą Świątek. Dla pań jest to ostatni sprawdzian przed ostatnim turniejem wielkoszlemowym w sezonie – US Open. Polka w przeszłości miała okazję przekonać się na własnej skórze, jak smakuje wygrana w Nowym Jorku. W 2022 roku w finale pokonała bowiem Ons Jabeur. Jeśli natomiast chodzi o Jessicę Pegulę, Amerykanka w 2024 roku dotarła do finału tej imprezy, ostatecznie jednak musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki.

    Relację “na żywo” z meczu Jessica Pegula – Iga Świątek w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati śledzić będzie można na stronie Interii. Serdecznie zapraszamy.

    Gorąco po meczu. Tak Świątek potraktowała Rybakinę. W mediach aż huczy
    Kobieta w sportowym stroju i białej czapce z daszkiem, skoncentrowana podczas rozgrywki tenisowej.

    Jessica PegulaMatthew StockmanAFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem przebywa na korcie, trzyma rakietę tenisową w lewej ręce i unosi prawą dłoń w geście zatrzymania lub wyciszenia, w tle widownia na trybunach.

    Jessica PegulaWILLIAM WESTAFP
    Jessica Pegula

    Jessica PegulaARTUR WIDAK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Tomasz Hajto: Górnik pokazał w tym sezonie, że nie jest w stanie zagrać na zero z tyłu

  • Świątek z szansą na drugi finał z rzędu. Zmiana o 15 procent, kilka niuansów

    Świątek z szansą na drugi finał z rzędu. Zmiana o 15 procent, kilka niuansów

    Iga Świątek jest już w półfinale Cincinnati Open. Polka drugi raz z rzędu pokonała Jelenę Rybakinę, która skreczowała w pierwszym secie przy stanie 4:1 dla Świątek. Teraz naszą zawodniczkę czeka mecz z Jessicą Pegulą. – Iga musiałaby wstać lewą nogą, żeby to przegrać. Jest w sztosie, jest faworytką i tylko jeśli tzw. dyspozycja dnia będzie zła, to dozna porażki. Nic jednak nie wskazuje na to, by tak miało się stać – mówi ekspert tenisa Tomasz Wolfke, wskazując na niuanse, które na powrót uczyniły z Polki wielką gwiazdę.
    Iga Świątek z szansą na drugi finał z rzędu. W półfinale zagra z Jessicą Pegulą.

    Iga Świątek z szansą na drugi finał z rzędu. W półfinale zagra z Jessicą Pegulą.ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Iga Świątek znów wygrała z Jeleną Rybakiną (rywalka skreczowała przy stanie 4:1 dla Polki w pierwszym secie) i już jest w półfinale Cincinnati Open, gdzie zagra z Jessicą Pegulą. Tą samą Pegulą, którą pokonała nie tak dawno w Rzymie. Wtedy jeszcze Polka borykała się z kłopotami, szukała formy. Teraz jest w gazie.

    Świątek “musiałaby wstać lewą nogą”

    – Iga musiałaby wstać lewą nogą, żeby to przegrać. Jest w sztosie, jest faworytką i tylko jeśli tzw. dyspozycja dnia będzie zła, to dozna porażki. Nic jednak nie wskazuje na to, by tak miało się stać. Stawiam 53 do 47 na Świątek, bo obecnie gra lepszy tenis niż Pegula. W sumie gra najlepszy tenis na świecie – mówi ekspert tenisa Tomasz Wolfke.

    Takie słowa, jak wypowiedział Wolfke jeszcze niedawno były nie do pomyślenia. Na początku lipca oglądaliśmy często bezradną i płaczącą Świątek na kortach Wimbledonu. Teraz nagle wróciła ta Świątek, którą pamiętamy z okresu dominacji. – Wtedy zmiatała rywalki z kortu i znów to robi. O meczu z Rybakiną nie ma co mówić, bo trwał krótko, ale tę starą, dobrą Igę było widać w meczu z Diane Parry. Zamęczyła Francuzkę, ta nie wytrzymywała dłuższych wymian, przebiła piłkę cztery, pięć razy, ale za szóstym uderzała w siatkę lub aut – zauważa Wolfke.

    To zmieniła Świątek. Kilka niuansów

    Kiedyś wielu ekspertów mówiło zgodnie, że Świątek musi urozmaicić swoją grę i coś do niej dodać, jeśli chce być dalej na szczycie. Iga nie jest w tej chwili jedynką, ale od trzech tygodni jest zdecydowanie najlepiej grającą tenisistką. I to pomimo tego, że nie dodała niczego ekstra do swojego repertuaru. – Nie ma niczego nowego, ale jednak coś się zmieniło. Zacząłbym od tego, że Iga gra mądrzej, spokojniej, stała się bardziej dojrzałą zawodniczką – ocenia nasz rozmówca.

    – Poza tym warto zwrócić uwagę na niuanse. Iga bije słabiej, nie kończy akcji za wszelką cenę. Gra cierpliwie, konsekwentnie. Już wcześniej grała mało przez środek, a teraz gra jeszcze mniej. Do tego dochodzi to, co było zawsze, czyli świetne przygotowanie fizyczne i gotowość na morderczy wysiłek. Przy tym nie daje się ponosić emocjom i tak oto mamy tę nową, lepszą Igę – przyznaje Wolfke.

    O 15-20 procent lepsza i wolniejsza niż w Wimbledonie

    Ekspert zwraca uwagę, że w stosunku do Wimbledonu Iga jest o 15-20 procent lepsza i wolniejsza. Stała się też bardziej przewidywalna. – Powiedziałem wcześniej, że kiedyś Iga zmiatała rywalki z kortu i znów to robi. Kiedyś zmiatała je jednak siłą, a robi to, grając spokojny, dojrzalszy tenis. To wystarczy.

    Świątek wygrała już 10 spotkań z rzędu. To jest seria, jakiej dawno nie miała. Przy tym na rozkładzie ma Rybakinę (dwa razy), Elinę Switolinę, Martę Kostiuk, Dianę Sznajder czy zawsze groźną Marię Sakkari. W Cincinnati tylko ona urwała Polce seta. – Mnie to nie dziwi, bo mówimy o zawodniczce wybitnej, która swego czasu miała 91,7 procent zwycięstw i tylko z czterema tenisistkami TOP100 ma ujemny bilans. To mówi wiele o jej klasie – wyrokuje Wolfke.

    Te ostatnie zwycięstwa i zbliżający się półfinał z Pegulą działają na wyobraźnię. Jest naprawdę ogromna szansa na wygranie drugiego turnieju z rzędu, a także na hat-tricka, jakby Świątek dołożyła potem zwycięstwo w US Open. – Już jest dobrze, bo mamy wygrany turniej i półfinał w kolejnym. Iga ma instynkt killera, na pewno będzie dążyła do wygranej, ale poczekajmy, bo na końcu wielkie znaczenie ma zawsze dyspozycja dnia – kwituje ekspert.
    Tenisistka ubrana w jasnoniebieski sportowy strój i czapkę z daszkiem, z zaciśniętą pięścią w geście radości po zakończonym meczu na korcie, w otoczeniu kibiców i fotoreporterów.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Tenisistka ubrana w granatowy strój sportowy i białą czapkę z daszkiem wykonuje gest dłonią, mając wyraz twarzy sugerujący dezaprobatę lub zniechęcenie.

    Jelena RybakinaTIZIANA FABI AFP
    Tenisistka w błękitnym stroju skupiona na nadlatującej piłce podczas meczu, z białą czapką na głowie.

    Jessica Pegula na Campo CentraleFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Górnik Zabrze – AS Monaco. Skrót meczu.

  • Gorąco po meczu. Tak Świątek potraktowała Rybakinę. W mediach aż huczy

    Gorąco po meczu. Tak Świątek potraktowała Rybakinę. W mediach aż huczy

    Broniąca tytułu w Cincinnati Iga Świątek cieszy się z awansu do półfinału. Drogę do najlepszej czwórki imprezy w stanie Ohio otworzył jej krecz Jeleny Rybakiny, która po 31 minutach gry zrezygnowała z dalszej gry. Na występ swojej reprezentantki zareagowały kazaskie media, zwracając uwagę między innymi na zachowanie Polki względem rywalki, którą dopiero co pokonała w finale turnieju w Toronto.
    Jelena Rybakina i Iga Świątek podczas meczu tenisowego; Świątek w jasnoniebieskiej koszulce ściska pięść.

    Na zdjęciu Jelena Rybakina oraz Iga ŚwiątekEMILEE CHINN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP / EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Rywalizacja w Kanadzie zakończyła się zwycięstwem Igi Świątek nad Jeleną Rybakiną w dwóch setach (6:2, 6:3). Tym razem do triumfu Polki wystarczyło 5 gemów i 31 minut.

    Wszystko z powodu problemów z lewą kostką, które uniemożliwiły wiceliderce światowego rankingu dalszą grę. W efekcie mecz został przerwany przy stanie 4:1 40-40 na korzyść naszej tenisistki, która wyrażała troskę stanem zdrowia rywalki.

    – Oczywiście, że byłam bardzo niespokojna w tej sytuacji. Mam nadzieję, że z Jeleną będzie wszystko dobrze… US Open to US Open i mam nadzieję, że będzie gotowa, ponieważ jest bardzo blisko tego, by stać się numerem jeden na świecie. Wielka szkoda bo czułam, że gramy naprawdę dobry mecz, ale wiadomo, zdrowie jest najważniejsze – powiedziała Iga Świątek w wywiadzie tuż po meczu.

    I właśnie między innymi postawę Raszynianki odnotowały media w Kazachstanie, w których gorąco zrobiło się po przykrym dla Jeleny Rybakiny występie.

    Iga Świątek kontra Jelena Rybakina. Media w Kazachstanie reagują

    O reakcji byłej liderki światowego rankingu pisze między innymi redakcja portalu
    “Baq”.

    Po meczu Świątek podeszła do Rybakiny i udzielił wsparcia swojej przeciwnicze

    To zachowanie Igi Świątek opisali także dziennikarze Sports.kz, odnotowując przy tym słowa Polki, która stwierdziła, że “takie zwycięstwa nie przynoszą radości”.

    Serwis Meta-ratings.kz przypomniał natomiast przy okazji także ostatnie starcie obu zawodniczek. – Warto zauważyć, że to druga porażka Rybakiny ze Świątek w ciągu ostatnich ośmiu dni. 13 sierpnia obie tenisistki spotkały się w finale turnieju WTA 1000 w Toronto, gdzie Polka wygrała zdecydowanie 6:2, 6:3 – zaznaczają tamtejsi eksperci.

    Nie zabrakło przy tym słów mówiących o tym, jak wielką szansę stojącą przez Jeleną Rybakiną zaprzepaściła jej kontuzja.

    – Pamiętajmy, że gdyby Rybakina dotarła do finału turnieju w Cincinnati, miałaby zapewnione miano tenisistki numer jeden na świecie – podkreśla portal Nur.kz.
    Kobieta w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem trzyma żółto-czarny ręcznik, otoczona czerwonymi kwiatami.

    Iga ŚwiątekTOMASZ BARANSKI/REPORTERReporter
    Tennisistka w czapce z daszkiem w stroju sportowym, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce, stoi na tle rozmytej publiczności z wyrazem zamyślenia lub rozczarowania na twarzy.

    Jelena RybakinaFoto OlimpikAFP

    Brandon Nakashima – Nuno Borges. Skrót meczu.

  • 31 minut i koniec. Komunikat Świątek o 4 nad ranem. Prosto do Rybakiny

    31 minut i koniec. Komunikat Świątek o 4 nad ranem. Prosto do Rybakiny

    Iga Świątek kontynuuje swoją udaną serię. Dopiero co Polka świętowała tytuł w Toronto, pokonując w wielkim finale Jelenę Rybakinę, a teraz cieszy się z awansu do półfinału imprezy WTA 1000 w Cincinnati po pokonaniu właśnie reprezentantki Kazachstanu. Tym razem jednak ich spotkanie zakończyło się przedwcześnie ze względu na krecz wiceliderki światowego rankingu, do której nasza zawodniczka zwróciła się później w krótkim komunikacie w mediach społecznościowych.
    Iga Świątek w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem unosi zaciśniętą pięść na niebieskim korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekRex Features/East News ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Ćwierćfinałowe starcie z Igą Świątek w Cincinnati było dla Jeleny Rybakiny okazją do rewanżu za to, co wydarzyło się przed tygodniem w Toronto. Polka pokonała wówczas w wielkim finale tamtejszego tysięcznika Kazaszkę 6:2, 6:3, nie pozostawiając wątpliwości co do tego, kto był lepszy na korcie.

    Także rozgrywane w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego spotkanie w stanie Ohio rozpoczęło się po myśli byłej liderki światowego rankingu, która błyskawicznie objęła prowadzenie 3:0. A potem dość szybko nastąpił koniec. Przy wyniku 4:1 40-40 Jelena Rybakina skreczowała, oddając tym samym awans do płłfinału Idze Świątek.

    “Jelena nagle przestała grać, natychmiast poprosiła o pomoc medyczną. Trudno było jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie dolega w tamtym momencie wiceliderce rankingu. Już wychodząc na kort miała otejpowaną lewą łydkę (było to widoczne również w rywalizacji z Dianą Sznajder). Podczas przerwy sprawdzano także okolice jej Achillesa. Po kilku minutach turniejowa “2” próbowała wrócić do gry, zaserwowała pierwszym podaniem. Po jednej próbie podjęła jednak decyzję, by nie kontynuować rywalizacji” – zrelacjonował wydarzenia z kortu na łamach Interii Mateusz Stańczyk.

    Sama Iga Świątek przyznała po zakończeniu meczu, że była niespokojna w związku z zaistniałą sytuacją i wyraziła nadzieję, że problemy zdrowotne przeciwniczki nie okażą się poważne w związku ze zbliżającym się US Open. Ale to wcale nie był koniec.

    WTA Cincinnati. Iga Świątek zwróciła się po kreczu do Jeleny Rybakiny

    W okolicach godziny 4 nad ranem Iga Świątek zamieściła także w mediach społecznościowych krótki komunikat, w którym zwróciła się bezpośrednio do Jeleny Rybakiny.

    Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia

    Dwie tenisistki wymieniają uścisk na korcie, otoczone kibicami na trybunach.

    Wpis Igi Świątek w mediach społecznościowychInstagram @iga.swiatekESP/Instagram

    W półfinale imprezy WTA 1000 w Cincinnati Iga Świątek zmierzy się z reprezentantką Stanów Zjednoczonych Jessicą Pegulą – obecnie trzecią rakietą świata. Przypomnijmy, że nasza tenisistka broni tytułu, który wywalczyła przed rokiem po finale z mającą polską korzenie Włoszką Jasmine Paolini.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem zasłania usta dłonią, wyrażając zaskoczenie lub silne emocje, na tle rozmytej trybuny z czerwonymi elementami.

    Iga ŚwiątekMAHOUDEAU Clement / KMSP / KMSP via AFP AFP
    Tenisistka ubrana w fioletowy strój sportowy gestykuluje podczas meczu na korcie, na drugim planie widoczny zamazany puchar.

    Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINEAFP

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.

  • Świątek bohaterką nagrania Amerykanów. Sceny po meczu, kibice aż ryknęli

    Iga Świątek wciąż nie przestaje zachwycać polskich kibiców. Nasza czołowa zawodniczka w nocy z czwartku na piątek awansowała do półfinału WTA 1000 Cincinnati i jest na dobrej drodze do tego, by powtórzyć niedawny sukces z Toronto. Co prawda nie było sporej radości, bo Jelena Rybakina skreczowała po kilkudziesięciu minutach gry, ale krótką potyczkę Raszynianka błyskawicznie wynagrodziła kibicom. Nagranie z Polką w roli głównej pojawiło się w internecie.

    Iga Świątek dała show tuż po meczu z RybakinąWILLIAM WEST / instagram.com/cincytennisAFP

    Polsko-kazachska konfrontacja zakończyła się w rozczarowujący sposób dla postronnych kibiców. Jelena Rybakina od samego początku nie była sobą. Dodatkowo uwagę obserwatorów zwracała otejpowana lewa łydka. Wyżej notowana zawodniczka w kobiecym rankingu niestety nie dotrwała nawet do końca pierwszej partii. Przy stanie 4:1 40-40 dla podopiecznej Francisco Roiga doszło do rezygnacji.

    “Oczywiście, że byłam bardzo niespokojna w tej sytuacji. Mam nadzieję, że z Jeleną będzie wszystko dobrze… US Open to US Open i mam nadzieję, że będzie gotowa, ponieważ jest bardzo blisko numeru jeden na świecie. Wielka szkoda bo czułam, że gramy naprawdę dobry mecz, ale wiadomo – zdrowie jest najważniejsze” – powiedziała na gorąco zatroskana o przeciwniczkę Iga Świątek w krótkim pomeczowym wywiadzie.

    Świątek doprowadziła kibiców do szaleństwa. Działo się w Cincinnati

    “Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia, Jelena” – napisała następnie na Instagramie. Między tymi dwiema wypowiedziami sporo działo się jednak na korcie. Kilku szczęściarzy otrzymało od naszej rodaczki wyjątkowy podarunek. Polka zaserwowała w trybuny piłeczki używane podczas tych pięciogemowych zmagań. 25-latek bawiła się przy tym przednie. Tak samo zresztą jak fani, którzy aż ryknęli z radości.

    W tle grał natomiast przerobiony nieco utwór “Don’t Worry Be Happy” autorstwa Bobby’ego McFerrina. “Iga tworzy tutaj wspomnienia” – od razu napisali organizatorzy w mediach społecznościowych, dzieląc się z internautami wyjątkowymi chwilami z udziałem Polki i jej fanów. “Ona jest taka miła i urocza”, “Iga, wygrasz ten turniej”, “Była dzisiaj niesamowicie miła. Jestem twoim wielkim fanem Iga. Powodzenia w półfinale, moja największa mistrzyni” – czytamy w komentarzach.

    Bój o finał zapowiada się ekscytująco, gdyż po drugiej stronie siatki stanie wspierana przez tysiące kibiców Jessica Pegula.

  • Krecz zakończył mecz Świątek – Rybakina. Znamy półfinalistkę w Cincinnati

    Krecz zakończył mecz Świątek – Rybakina. Znamy półfinalistkę w Cincinnati

    Niespełna tydzień po finale WTA 1000 w Toronto przyszedł czas na kolejne bezpośrednie starcie na linii Iga Świątek – Jelena Rybakina. Tym razem stawką pojedynku był awans do najlepszej “4” turnieju w Cincinnati. Spotkanie zakończyło się przedwcześnie. Reprezentantka Kazachstanu, która polowała na rewanż za rywalizację w Kanadzie, skreczowała w końcówce pierwszej partii przy prowadzeniu Polki 4:1 40-40. Oto z kim Raszynianka zmierzy się w półfinale.
    Iga Świątek rywalizowała z Jeleną Rybakiną o awans do półfinału WTA 1000 w Cincinnati

    Iga Świątek rywalizowała z Jeleną Rybakiną o awans do półfinału WTA 1000 w CincinnatiFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / MATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Jeszcze do niedawna ostatnim bezpośrednim starciem na linii Iga Świątek – Jelena Rybakina był ćwierćfinał Australian Open, gdzie reprezentantka Kazachstanu zwyciężyła 7:5, 6:1. Tymczasem na przestrzeni tygodnia otrzymaliśmy dwa kolejne pojedynki. W meczu o tytuł podczas WTA 1000 w Toronto triumfowała Raszynianka, zwyciężając 6:2, 6:3. Tej nocy wiceliderka rankingu chciała się zrewanżować za potyczkę z Kanady. Stawka była ogromna. Nie chodziło tylko o awans do półfinału w Cincinnati, ale również kwestie miejsca w kobiecym zestawieniu po rywalizacji w stanie Ohio.

    Po sensacyjnej porażce Aryny Sabalenki wyklarowała się sytuacja Rybakiny: potrzebowała dwóch zwycięstw, by po raz pierwszy w karierze znaleźć się na samym szczycie. Musiała zatem pokonać Igę Świątek, a następnie Jessicę Pegulę. Pojedynek miał także istotne znaczenie dla Raszynianki. Co prawda posiadała już gwarancję utrzymania się w czołowej dziesiątce po Cincinnati, ale chciała sobie zapewnić również miejsce w TOP 8 rozstawień na US Open 2026. Na papierze zapowiadało się na ekscytujące spotkanie. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

    WTA Cincinnati: Iga Świątek kontra Jelena Rybakina w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Już na “dzień dobry” Raszynianka była testowana przez rywalkę. Po jednym z agresywnych returnów Rybakiny pojawił się break point. Wówczas Iga posłała podanie z kickiem do bekhendu Jeleny i wiceliderka rankingu zagrała bardzo nieczysto. Ostatecznie gem powędrował na konto naszej reprezentantki. Po zmianie stron to triumfatorka z Toronto wypracowała sobie okazję na przełamanie po świetnym zagraniu. Wówczas emocje udzieliły się zawodniczce występującej w barwach Kazachstanu. Podwójny błąd serwisowy sprawił, że Świątek zgarnęła “oczko” na returnie. Potem 25-latka pewnie podwyższyła prowadzenie na 3:0.

    Kolejne minuty przebiegały pod dyktando zawodniczek, które miały do dyspozycji podanie. Przy stanie 1:4 40-40 z perspektywy serwującej Rybakiny, doszło do niepokojącego zdarzenia. Jelena nagle przestała grać, natychmiast poprosiła o pomoc medyczną. Trudno było jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie dolega w tamtym momencie wiceliderce rankingu. Już wychodząc na kort miała otejpowaną lewą łydkę (było to widoczne również w rywalizacji z Dianą Sznajder). Podczas przerwy sprawdzano także okolice jej Achillesa.

    Po kilku minutach turniejowa “2” próbowała wrócić do gry, zaserwowała pierwszym podaniem. Po jednej próbie podjęła jednak decyzję, by nie kontynuować rywalizacji. W taki oto przykry sposób zakończyła się ta niezwykle ciekawie zapowiadająca się batalia. W pomeczowym protokole pojawiła się informacja, że oficjalnym powodem rezygnacji z dalszej gry była kontuzja lewej kostki.

    Rywalką Igi w meczu o finał WTA 1000 w Cincinnati będzie Jessica Pegula. Amerykanka po niezwykle emocjonującym starciu pokonała swoją rodaczkę Amandę Anisimovą 6:4, 2:6, 7:6(4). Nasza reprezentantka jest już pewna co najmniej 8. miejsca w rankingu po zmaganiach w stanie Ohio. Jeśli awansuje do decydującego starcia, wówczas będzie zajmować 6. lokatę, niezależnie od wyniku spotkania o tytuł.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Jelena Rybakina jest dostępny TUTAJ.
    Kobieta w sportowej czapce i bezrękawniku trzyma tenisową rakietę, z zaciśniętą pięścią wyrażającą emocje po rozegranej akcji.

    Iga ŚwiątekRex Features/East News Eyepix Group/ShutterstockEast News
    Zawodniczka tenisowa w jasnym stroju sportowym i czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową podczas meczu na korcie

    Jelena RybakinaEYEPIXAFP
    Kobieta ubrana w sportowy strój tenisowy i białą opaskę na głowie stoi na korcie, lekko dotykając czoła dłonią w wyrazie zmęczenia.

    Jessica PegulaEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Rafael Jodar – Flavio Cobolli. Skrót meczu.

  • Stało się. 0-6 jak Świątek z Ostapenko. Oto ewentualna rywalka Polki w półfinale

    Stało się. 0-6 jak Świątek z Ostapenko. Oto ewentualna rywalka Polki w półfinale

    Na czwartek czasu lokalnego zaplanowano ćwierćfinały WTA 1000 w Cincinnati w dolnej części drabinki. Zanim do rywalizacji miały przystąpić Iga Świątek i Jelena Rybakina, poznaliśmy rywalkę dla zwyciężczyni polsko-kazachskiego pojedynku. Wyłoniła ją batalia z udziałem dwóch Amerykanek. Na korcie centralnym pojawiły się Amanda Anisimova oraz Jessica Pegula. Trzecia rakieta świata poprawiła swój bilans bezpośrednich starć z rodaczką na 6-0 po zwycięstwie 6:4, 2:6, 7:6(4) – mimo problemów zdrowotnych. Oto co się wydarzyło w stanie Ohio.
    Amanda Anisimova rywalizowała z Jessicą Pegulą o awans do półfinału WTA 1000 w Cincinnati

    Amanda Anisimova rywalizowała z Jessicą Pegulą o awans do półfinału WTA 1000 w CincinnatiIZHAR KHANAFP

    W nocy ze środy na czwartek czasu polskiego skompletowano skład ćwierćfinalistek turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W dolnej części drabinki pozostały wyłącznie tenisistki z czołowej dziesiątki rankingu i to one przystąpiły najpierw do walki o miejsce w najlepszej “4”. Pierwszą parę tworzyły Amerykanki – Amanda Anisimova i Jessica Pegula, a drugą finalistki z Toronto, czyli Iga Świątek oraz Jelena Rybakina. Pojedynek Polki z reprezentantką Kazachstanu zaplanowano nie przed 1:00.

    O sześć godzin wcześniej doszło do rywalizacji zawodniczek gospodarzy. Anisimova pokazała w poprzednim meczu, że wraca na lepsze tory. W pewnym stylu pokonała mistrzynię Wimbledonu – Lindę Noskovą, wygrywając 6:1, 6:4. Dziś mierzyła się jednak ze swoją “zmorą”. Pegula posiadała bilans 5-0 w oficjalnych spotkaniach z Amandą. W przypadku szóstego zwycięstwa miałaby taki sam rekord, jak Jelena Ostapenko z Igą Świątek. Młodsza z Amerykanek chciała w końcu pokonać Jessicę w konfrontacji notowanej do statystyk.

    WTA Cincinnati: Amanda Anisimova kontra Jessica Pegula w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Anisimovej. Młodsza z Amerykanek pewnie utrzymała swoje podanie, potem doprowadziła do walki na przewagi na returnie. Ostatecznie Pegula wyrównała na 1:1 bez potrzeby bronienia break pointów. Okazje na przełamanie pojawiły się chwilę później. Za trzecią szansą Jessica dopięła swego i po raz pierwszy znalazła się z przodu. W następnych minutach trzecia rakieta świata kontrolowała sytuację. Próbowała wywalczyć jeszcze jednego breaka, ale w siódmym gemie Anisimova wróciła ze stanu 15-30 i złapała jeszcze kontakt. Ostatecznie przełamanie z trzeciego rozdania wystarczyło Peguli do pewnego zwycięstwa 6:4 w premierowej odsłonie.

    Druga część potyczki rozpoczęła się znakomicie po myśli Amandy. Szybko utrzymała podanie na starcie, a później przełamała Jessicę, mimo dwóch piłek na 1:1 dla starszej z Amerykanek. W następnych minutach 10. rakieta świata zgarnęła kolejne “oczko” bez straty punktu przy własnym serwisie. Przy stanie 3:0 dla Anisimovej, Pegula poprosiła o przerwę medyczną. Wyglądało na problemy w okolicach uda. Po krótkiej ocenie sytuacji, pomoc została udzielona poza kortem.

    Po powrocie do rywalizacji Jessica po raz kolejny straciła podanie, mimo że prowadziła w gemie. W kolejnych minutach Amanda miała piłki na 5:0, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Za bardzo się rozluźniła, zakończyła rozdanie podwójnym błędem serwisowym. Potem Pegula dorzuciła drugie “oczko” i zrobiło się ciekawiej, mimo problemów zdrowotnych starszej z Amerykanek. Tuż przed zmianą stron trzecia rakieta świata prowadziła 30-15 na returnie, ale ostatecznie Anisimova wyszła na 5:2. Ósmy gem okazał się ostatnim w drugiej odsłonie. Turniejowa “9” zapisała na swoim koncie wynik 6:2.

    Decydująca partia rozpoczęła się od… przełamania na korzyść Peguli. Rywalka posiadała piłkę na 1:0, aczkolwiek nie wykorzystała jej. Po zmianie stron Jessica w pewnym stylu potwierdziła przewagę breaka. Starsza z Amerykanek poszła za ciosem. Genialnie returnowała w trzecim gemie i jeszcze bardziej uciekła Amandzie. To był ostatni dzwonek dla Anisimovej, by spróbować jeszcze nawiązać rywalizację z rodaczką. W kolejnych minutach Pegula posiadała łącznie cztery szanse na 4:0, ale wtedy młodsza z tenisistek gospodarzy odrodziła się i ruszyła w pogoń. Po piątym rozdaniu złapała już kontakt z Jessicą.

    Turniejowa “9” do końca walczyła o całkowite zniwelowanie strat. Zdołała tego dokonać w ostatnim momencie, gdy 32-latka serwowała po awans. Zrobiło się 5:5 i gra o zwycięstwo została zainaugurowana na nowo. W jedenastym gemie Amanda utrzymała podanie po walce na przewagi, dzięki czemu zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Ostatecznie doszło do decydującej rozgrywki. Kluczowy moment nastał od stanu 4-4. Wówczas punkty wędrowały na konto Jessiki. Trzecia rakieta świata triumfowała 6:4, 2:6, 7:6(4) i poprawiła bilans bezpośrednich starć na 6-0. O finał WTA 1000 w Cincinnati zagra z Igą Świątek albo Jeleną Rybakiną. Jedno jest już jasne – Polka na pewno pozostanie w TOP 10 rankingu po rywalizacji w stanie Ohio.
    Kobieta w sportowym stroju i białej czapce z daszkiem, skoncentrowana podczas rozgrywki tenisowej.

    Jessica PegulaMatthew StockmanAFP
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej niebieskiej koszulce, z opaską na głowie i opaską na nadgarstku, gestykuluje zaciśniętą pięścią na tle rozmytej publiczności podczas wydarzenia sportowego.

    Amanda AnisimovaELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w jasnoniebieskiej sportowej koszulce i czapce, trzymająca rakietę w jednej ręce, z wyrazem skupienia na twarzy i uniesioną drugą ręką w geście wyrażającym emocje na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekMert Alper Dervis / ANADOLU / Anadolu via AFP AFP

    Monika Lampkowska: Bardzo mocno wierzę w nasz zespół.

  • Burza po zachowaniu Sabalenki. Puściły jej nerwy, wybuch agresji. “Nigdy nie miała klasy”

    Burza po zachowaniu Sabalenki. Puściły jej nerwy, wybuch agresji. “Nigdy nie miała klasy”

    Minionej nocy nie obyło się bez niespodzianek podczas turnieju WTA w Cincinnati. Największą sprawiła reprezentantka Czech – Sara Bejlek. Tenisistka zza naszej południowej granicy wyeliminowała Arynę Sabalenkę, pokonując ją w dwóch setach. Białorusinka nie mogła być zadowolona ze swojego występu, a jak się okazuje, swoją złość wyładowała w fatalny sposób, m.in. na chłopcu do podawania piłek.
    Aryna Sabalenka w niebieskim stroju sportowym z rakietą w dłoni, skupiona i lekko zmęczona podczas meczu.

    Aryna SabalenkaMERT ALPER DERVISAFP

    Aryna Sabalenka ma zdecydowanie trudniejszy okres w karierze i jest bliska tego, aby pożegnać się z prowadzeniem w rankingu WTA. Aby to się stało, musi się jednak spełnić parę warunków, ale nie da się ukryć, że reprezentantka Białorusi nie jest w swojej najwyższej formie. Potwierdziło się to również podczas trwającego turnieju WTA w Cincinnati. Sabalenka w 1/8 finału mierzyła się z Sarą Bejlek.

    Pierwsza rakieta świata była zdecydowaną faworytką starcia z reprezentantką Czech. Jednak już w pierwszym secie widać było, że Bejlek nie przestraszyła się starcia z Białorusinką i postawiła jej trudne warunki. Co więcej, w tie-breaku zdołała wygrać pierwszą partię i wysunęła się na prowadzenie. Drugi set przez dłuższy czas toczył się pod dyktando Sabalenki i wydawało się, że jest na dobrej drodze do wyrównania stanu meczu.

    Sabalenka pod ostrzałem krytyki. Fatalne zachowanie Białorusinki

    Białorusinka prowadziła nawet 4:1, ale od tego momentu Czeszka zaczęła pogoń. Bejlek wygrała aż pięć gemów z rzędu i niespodziewanie pokonała Sabalenkę 6:4 i liderka rankingu WTA musiała pożegnać się z marzeniami o triumfie na kortach w Cincinnati. Podczas meczu Białorusinka traciła panowanie nad nerwami, bo w pewnym momencie rzuciła rakietą. Okazuje się, że to niejedyne złe zachowanie tenisistki.

    Kamery uchwyciły, jak Sabalenka potraktowała chłopca do podawania piłek, a szerzej na ten temat napisał portal TennisUpToDate. “Sabalenka wściekła się na siebie i na to, jak potoczyły się wydarzenia na korcie. Na początku drugiego seta musiała bronić dwóch break pointów. Nie otrzymała piłki, którą chciała, więc uderzyła inną piłkę dość mocno w kierunku trybun, zmuszając chłopca do pójścia po nią” – czytamy na portalu.

    Urywek z nagrania został opublikowany na platformie “X”. Wpis uzyskał kilkaset tysięcy wyświetleń, a w komentarzach pod nagraniem kibice nie szczędzili gorzkich słów Sabalence. “Zupełnie nie umie przegrywać” – napisał jeden z użytkowników. “Nigdy nie miała żadnej klasy” – czytamy w innym komentarzu. A to i tak najłagodniejsze opinie o zachowaniu Białorusinki.
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News
    Zmęczona tenisistka w czarnej sportowej sukience i zebranych włosach odpoczywa na korcie podczas meczu.

    Aryna SabalenkaTOBIAS SCHWARZAFP

    Taylor Fritz – Christopher O’Connell. Skrót meczu.

  • Przerwana seria Świątek. Niespodziewany walkower. Teraz wszystko w rękach Polki

    Przerwana seria Świątek. Niespodziewany walkower. Teraz wszystko w rękach Polki

    W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego Iga Świątek (godz. 1:00) przystąpi do gry o półfinał turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Jej rywalką będzie Jelena Rybakina. Jeśli Polka zejdzie z kortu jako zwyciężczyni, serię wygranych pojedynków wydłuży do 10. Dokładnie przed rokiem wydarzyła się podobna historia – Raszynianki nie pokonało dziesięć kolejnych zawodniczek, które los postawił na jej drodze. Nie każdy pamięta, że tamta passa nie została umieszczona w oficjalnych rejestrach. Z jednego kluczowego powodu.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News

    Po 31 dniach przygotowań Iga Świątek pojawiła się na początku tego miesiąca w Toronto i zaprezentowała znakomitą dyspozycję. Sześć zwycięstw, odniesionych w bezdyskusyjnym stylu, dało jej tytuł. Długo wyczekiwany, pierwszy od 11 miesięcy.

    Dobrą passę Polka kontynuuje teraz w Cincinnati. Za turniejową burtę wyrzuciła już trzy rywalki. W nocy z czwartku na piątek to samo zamierza zrobić z Jeleną Rybakiną, aktualną wiceliderką światowego rankingu.

    Kyrgios zawieszony. To on nie dawał spokoju Świątek, ITIA już ogłosiła

    Iga Świątek nadal absolutną rekordzistką XXI wieku. Seria 37 wygranych robi wrażenie do dzisiaj

    Jeśli Świątek upora się w nadchodzącym starciu z reprezentantką Kazachstanu, będzie miała na swoim koncie serię 10 wygranych spotkań. Wielu kibiców twierdzi, że wyrówna w ten sposób osiągnięcie sprzed roku. Tyle że z formalnego punktu widzenia… to nieprawda.

    Raszynianka zaczęła wówczas budować passę w Cincinnati, gdzie sięgnęła ostatecznie po tytuł. Już w II rundzie nie wyszła jednak na kort. Dzień przed meczem jej niedoszła rywalka, Marta Kostiuk, zrezygnowała z gry z powodu kłopotów zdrowotnych.

    Polka automatycznie przeszła do kolejnej fazy po przyznaniu walkowera. W takiej sytuacji nie ma jednak mowy o wliczeniu spotkania do oficjalnego rejestru zwycięstw. Procedury WTA są w tej kwestii klarowne.

    Po triumfie w Ohio (sześć konfrontacji) zaraz potem Świątek wygrała cztery mecze w US Open. Lista nazwisk zawodniczek, które nie zdołały jej zatrzymać, de facto urosła zatem do 10. Z wyżej wymienionych względów nie uznano jednak tego za passę zwycięstw.

    Obecnie sytuacja jawi się zupełnie inaczej. Iga ma wszystko w swoich rękach. W starciu z Rybakiną zamierza udowodnić, że jej wygrana z Kazaszką w niedawnym finale w Toronto (6:2, 6:3) nie była dziełem przypadku.

    Najbliższe spotkanie będzie zresztą rewanżem podwójnym. Świątek grała z Rybakiną w Cinacinnati także w ubiegłym roku. Trafiły na siebie w półfinale. Polka również nie straciła wówczas seta, zwyciężając 7:5, 6:3.

    Przypomnijmy, że najlepsza polska tenisistka cały czas dzierży rekord XXI wieku, jeśli chodzi o liczbę kolejnych gier zakończonych triumfem. Uzbierała ich aż 37. Na ten dorobek pracowała od lutego do lipca 2022 roku.

    Początek meczu Świątek – Rybakina w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati o godz. 1:00 w nocy z czwartku na piątek. Relację live z tego spotkania znajdziesz TUTAJ.
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnym stroju sportowym i czapce, trzymająca rakietę na korcie podczas meczu.

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem wyraża emocje podczas meczu, trzymając rakietę tenisową w prawej ręce.

    Iga ŚwiątekHenry NICHOLLS / AFPAFP

    Taylor Fritz – Christopher O’Connell. Skrót meczu.