Author: newuser

  • Zaraz półfinał Świątek z Gauff, a tu Collins wkroczyła do akcji. Nagranie obiegło świat

    Zaraz półfinał Świątek z Gauff, a tu Collins wkroczyła do akcji. Nagranie obiegło świat

    Narasta napięcie przed półfinałem United Cup: USA – Polska. Collins jasno o Świątek i Gauff

    Coraz bliżej wielkiego półfinału United Cup pomiędzy reprezentacjami Stanów Zjednoczonych i Polski. Rywalizacja zapowiada się niezwykle emocjonująco, a plan gier tylko podgrzewa atmosferę. Nie wcześniej niż o godz. 7:30 czasu polskiego na kort wyjdą Taylor Fritz i Hubert Hurkacz. Po ich pojedynku, z co najmniej 90-minutowym odstępem, dojdzie do jednego z najbardziej wyczekiwanych starć całego turnieju – Coco Gauff zmierzy się z Igą Świątek. O tym meczu głośno jest nie tylko wśród kibiców. Swoje zdanie na temat rywalizacji Amerykanki z Polką wyraziła Danielle Collins, a jej wypowiedź szybko obiegła tenisowy świat.

    Polska reprezentacja po raz kolejny potwierdziła swoją regularność w drużynowych rozgrywkach. Biało-Czerwoni już czwarty raz z rzędu zameldowali się w najlepszej czwórce United Cup, zachowując stuprocentową skuteczność awansów do półfinału. Tym razem droga do tego etapu nie była jednak całkowicie usłana różami. W ćwierćfinale Hubert Hurkacz poniósł pierwszą porażkę w singlu, co sprawiło, że o losach rywalizacji decydował dopiero mikst. W nim koncertowo zaprezentowali się Katarzyna Kawa i Jan Zieliński, którzy rozbili duet Storm Hunter/John-Patrick Smith 6:4, 6:0 i zapewnili Polsce miejsce w półfinale.

    Teraz nadarza się okazja do rewanżu za ubiegłoroczny finał United Cup. Wówczas Amerykanie zwyciężyli 2:0 – najpierw Coco Gauff pokonała Igę Świątek, a następnie Taylor Fritz okazał się lepszy od Huberta Hurkacza. Tym razem obie drużyny spotkają się etap wcześniej, a dodatkowo zmieni się kolejność meczów. Jako pierwsi na kort wyjdą Fritz i Hurkacz, a dopiero później Gauff i Świątek.

    Szczególne emocje budzi właśnie starcie liderki polskiej kadry z młodą gwiazdą amerykańskiego tenisa. Dla Igi Świątek i Coco Gauff będzie to już 16. bezpośrednia konfrontacja na zawodowym poziomie. Bilans całej rywalizacji nadal przemawia na korzyść Polki, która prowadzi 11–4. Ostatnie miesiące należały jednak do Amerykanki – trzy poprzednie pojedynki zakończyły się zwycięstwami Gauff. Raszynianka stanie więc przed szansą przełamania niekorzystnej serii i odzyskania kontroli w tej prestiżowej rywalizacji.

    Na temat tego meczu wypowiedziała się Danielle Collins. Doświadczona tenisistka jeszcze rok temu była częścią reprezentacji USA i zasiadała w boksie drużyny podczas United Cup. W obecnym sezonie pauzuje na początku rozgrywek, a w Australii pełni rolę ekspertki stacji Tennis Channel. Nagranie z jej komentarzem szybko trafiło do sieci.

    – Myślę, że w takich drużynowych rozgrywkach Coco naprawdę świetnie się odnajduje. Sprawia jej frajdę bycie z zespołem, czuje koleżeńską atmosferę i to daje jej dodatkową motywację. A to jest zawodniczka, o której wiesz, że zawsze chce wygrywać. Uważam więc, że Coco ma tutaj całkiem duże szanse w meczu z Igą – oceniła Collins, odnosząc się do atutów swojej rodaczki.

    Amerykanka zwróciła jednak uwagę również na mocne strony liderki polskiego zespołu. – Patrząc na sposób, w jaki gra Iga, trzeba pamiętać, że jest ona wyjątkowo niebezpieczna, gdy dostaje wolniejsze piłki. Ona to po prostu czuje i potrafi to bezlitośnie wykorzystać. Dla większości rywalek to ogromny problem. Zapowiada się świetny mecz, więc zobaczymy, jak to się potoczy – dodała 32-latka.

    Półfinałowe starcie Polska – USA będzie nie tylko walką o finał United Cup, ale również ważnym testem formy przed zbliżającym się Australian Open, który rozpocznie się już za osiem dni. Dla Świątek i Gauff będzie to kolejny rozdział jednej z najciekawszych rywalizacji we współczesnym kobiecym tenisie, a dla kibiców – gwarancja wielkich emocji od pierwszej do ostatniej piłki.

    https://x.com/TennisChannel/status/2009766960649609242?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2009766960649609242%7Ctwgr%5E1189d3a07dd80592c24d3b627bcafb295dd22bd9%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-zaraz-polfinal-swiatek-z-gauff-a-tu-collins-wkroczyla-do-akcnId22507087

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

  • Podpisał się pod decyzją o wycofaniu Świątek. Teraz wyjaśnia. “Cieszę się ze swojej decyzji”

    Podpisał się pod decyzją o wycofaniu Świątek. Teraz wyjaśnia. “Cieszę się ze swojej decyzji”

    Reprezentacja Polski awansowała do półfinału United Cup po niezwykle emocjonującym ćwierćfinale z Australią. Choć początek rywalizacji układał się zgodnie z planem, a Iga Świątek w swoim stylu dała drużynie prowadzenie, później zrobiło się nerwowo. O losach spotkania zadecydowała odważna decyzja kapitana Mateusza Terczyńskiego, który w kluczowym momencie postawił na duet, którego wielu się nie spodziewało. Jak się okazało – był to ruch w pełni uzasadniony.

    Polacy znakomicie zaprezentowali się już w fazie grupowej United Cup. W rywalizacji z Niemcami oraz Holandią biało-czerwoni nie przegrali ani jednego meczu, potwierdzając, że do turnieju przystąpili w znakomitej formie i z jasno określonym celem. W piątkowy poranek przyszło jednak pierwsze poważne wyzwanie – ćwierćfinał z gospodarzami turnieju, Australijczykami, którzy mogli liczyć na wsparcie własnej publiczności.

    Jako pierwsza na kort wyszła Iga Świątek. Druga rakieta świata od początku narzuciła swoje warunki i nie pozostawiła Mai Joint żadnych złudzeń. Polka dominowała w każdym elemencie gry – od serwisu, przez return, aż po wymiany z głębi kortu. Australijka była bezradna wobec intensywności i precyzji uderzeń Świątek, która wygrała spotkanie 6:1, 6:1, oddając rywalce zaledwie po jednym gemie w każdym secie. Był to pokaz absolutnej kontroli i potwierdzenie znakomitej dyspozycji liderki polskiej kadry.

    Po tym zwycięstwie Polska prowadziła 1:0, a na korcie pojawił się Hubert Hurkacz. Jego rywalem był Alex De Minaur – szósta rakieta świata i jeden z ulubieńców australijskiej publiczności. Spotkanie od początku było bardzo wyrównane i stało na wysokim poziomie. Hurkacz prezentował się naprawdę solidnie, dobrze serwował i odważnie wchodził w wymiany. O wyniku decydowały jednak detale – pojedyncze piłki, momenty dekoncentracji i skuteczność w kluczowych gemach. Ostatecznie Polak przegrał po trzysetowym boju 4:6, 6:4, 4:6, co oznaczało remis 1:1 w całym meczu.

    Taki rezultat sprawił, że o awansie do półfinału United Cup musiał zadecydować mikst. Zgodnie z pierwotnym planem na kort mieli wyjść Iga Świątek i Hubert Hurkacz – duet, który teoretycznie gwarantował ogromną jakość sportową. Tymczasem kapitan reprezentacji Polski, Mateusz Terczyński, zdecydował się na zaskakujący ruch. W kluczowym momencie postawił na parę Katarzyna Kawa – Jan Zieliński.

    Decyzja ta nie była jednak przypadkowa. Zieliński i Kawa wcześniej spisywali się w turnieju znakomicie. Najpierw pokonali silny niemiecki duet Laura Siegemund / Alexander Zverev 7:6 (8), 6:3, a następnie wygrali z holenderską parą Demi Schuurs / David Pel 6:3, 3:6, 10:4. Ich doświadczenie deblowe, zgranie i spokój w kluczowych momentach przekonały kapitana, że to właśnie oni powinni wziąć na siebie odpowiedzialność w ćwierćfinale.

    Istotnym czynnikiem było także zmęczenie Huberta Hurkacza, który chwilę wcześniej rozegrał wyczerpujący, trzysetowy pojedynek z De Minaurem. Pod koniec tego spotkania Iga Świątek była już nawet widziana na rozgrzewce, jednak ostatecznie na kort nie wyszła. Terczyński uznał, że lepiej zaufać świeższemu i bardziej ogranym w mikście duetowi.

    Jak się okazało – była to decyzja trafiona w stu procentach. Katarzyna Kawa i Jan Zieliński zagrali znakomite spotkanie przeciwko Storm Hunter i Johnowi Patrickowi Smithowi. Od początku kontrolowali przebieg meczu, świetnie funkcjonowali przy siatce i nie dali się ponieść presji. Wygrali 6:4, 6:0, nie pozostawiając Australijczykom żadnych złudzeń i zapewniając Polsce awans do półfinału.

    Po meczu kapitan reprezentacji Polski nie krył zadowolenia.
    – Naprawdę świetny mecz Kasi Kawy i Janka Zielińskiego. Pod dużą presją, w spotkaniu o ogromną stawkę, poradzili sobie znakomicie. Wygrali już trzeci mecz razem w tym turnieju i bardzo się cieszę, że zaufałem właśnie im – powiedział Mateusz Terczyński w pomeczowym nagraniu.

    Szef polskiej kadry podkreślił także wyjątkową atmosferę panującą w drużynie.
    – Cieszę się z tego, jak cały zespół się wspiera, jak dużo energii sobie dajemy. To naprawdę budujące – dodał. Wcześniej nie szczędził również pochwał Idze Świątek i Hubertowi Hurkaczowi, doceniając ich postawę mimo ogromnej presji.

    – To był bardzo trudny dzień, pełen emocji. Zawodnicy świetnie poradzili sobie z presją i pokazali charakter. Będziemy walczyć dalej. Przed nami półfinał ze Stanami Zjednoczonymi. Damy z siebie wszystko – podsumował Terczyński.

    Półfinałowe starcie Polska – USA w United Cup rozpocznie się w sobotę 10 stycznia o godzinie 7:30 czasu polskiego. Relację na żywo przeprowadzi Interia Sport.

  • A więc jednak, Nawrocki łączy siły z Dudą. SOP już szykuje teren. Nie ma odwrotu

    A więc jednak, Nawrocki łączy siły z Dudą. SOP już szykuje teren. Nie ma odwrotu

    To już oficjalne – prezydent Karol Nawrocki pojawi się w najbliższy weekend w Zakopanem, gdzie odbędą się zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Głowa państwa przyjęła zaproszenie organizatorów i w niedzielę zasiądzie na trybunach Wielkiej Krokwi jako gość honorowy. Co więcej, na miejscu spotka się ze swoim poprzednikiem, Andrzejem Dudą. Obaj prezydenci wspólnie wezmą udział w uroczystym pożegnaniu Kamila Stocha, który właśnie w Zakopanem po raz ostatni zaprezentuje się przed polską publicznością.

    Informację o wizycie Karola Nawrockiego jako pierwszy podał serwis Sport.pl. Dla obecnego prezydenta będzie to pierwsza obecność na Wielkiej Krokwi w roli głowy państwa. Po zakończeniu niedzielnego konkursu indywidualnego Nawrocki wręczy Kamilowi Stochowi specjalny, symboliczny prezent. Trzykrotny mistrz olimpijski ogłosił już, że po zakończeniu obecnego sezonu definitywnie kończy sportową karierę, a zawody w Zakopanem będą jego ostatnim występem na ojczystej ziemi.

    Choć Stoch pięciokrotnie triumfował w zawodach Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi, tym razem nie będzie zaliczany do grona faworytów. Niezależnie od sportowych wyników to jednak właśnie jego osoba przyciągnie największą uwagę kibiców i mediów. W sobotę skoczek z Zębu ma wystartować w konkursie duetów, najprawdopodobniej w parze z Kacprem Tomasiakiem. W niedzielę natomiast wystąpi w konkursie indywidualnym, który będzie zwieńczeniem pucharowego weekendu.

    – Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego zaplanowana jest na niedzielę. Tego samego dnia w Zakopanem pojawi się również były prezydent Andrzej Duda – potwierdził w rozmowie ze Sport.pl Rafał Kot, wiceprezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, organizatora zawodów. – Już w czwartek byli u nas funkcjonariusze, którzy sprawdzali i odbierali pomieszczenia, jakie musimy udostępnić – dodał.

    Kot miał na myśli funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, która odpowiada za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, w tym prezydenta RP. SOP funkcjonuje od 2018 roku, kiedy to zastąpiła Biuro Ochrony Rządu.

    Puchar Świata w Zakopanem to nie tylko święto kibiców i symboliczne pożegnanie jednej z największych legend polskich skoków, ale także istotny etap przygotowań do zbliżających się zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Olimpijskie zmagania rozpoczną się 6 lutego i potrwają do 22 lutego, a dla wielu zawodników obecny sezon ma kluczowe znaczenie w kontekście walki o miejsce w olimpijskiej kadrze.

  • Łzy Świątek podczas meczu. A potem zmiana. Mamy komunikat z zespołu Polki

    Łzy Świątek podczas meczu. A potem zmiana. Mamy komunikat z zespołu Polki

    Iga Świątek w kapitalnym stylu rozprawiła się z Mayą Joint w meczu United Cup, choć początek spotkania przyniósł moment niepokoju. Kamery uchwyciły bowiem scenę, w której Polka – siedząc na ławce w przerwie między gemami – ocierała łzy. Komentator Polsatu Sport zasugerował nawet, że może chodzić o problemy zdrowotne. Teraz głos w tej sprawie zabrał zespół wiceliderki światowego rankingu.

    W piątek reprezentacja Polski pokonała Australię 2:1 w ćwierćfinale drużynowego United Cup. Punkty dla biało-czerwonych zdobyli Iga Świątek w singlu oraz duet Katarzyna Kawa – Jan Zieliński w mikście. To właśnie podczas meczu naszej liderki pojawiły się pierwsze obawy dotyczące jej stanu zdrowia.

    Przy stanie 2:1 dla Świątek realizator transmisji pokazał, jak tenisistka siada na ławce i wygląda na wyraźnie poruszoną. – Może to jakaś kwestia zdrowotna, oby wszystko było w porządku – mówił na antenie Polsatu Sport Dawid Olejniczak. W tym czasie trener Polki, Wim Fissette, rozmawiał z nią i starał się ją uspokoić. Po kilkudziesięciu sekundach Świątek wróciła jednak na kort, wcześniej wycierając twarz ręcznikiem, i od tego momentu całkowicie zdominowała rywalkę.

    Nokaut na korcie, pytania poza nim

    Niepokojące obrazki szybko stały się tematem dyskusji w mediach społecznościowych. „Iga prowadzi z przełamaniem, ale dzieje się coś niepokojącego. Wim Fissette wspiera swoją podopieczną. Oby wszystko było w porządku z naszą reprezentantką” – napisano na profilu „Z kortu” w serwisie X. Z kolei Łukasz Jachimiak ze Sport.pl zauważył: „Iga Świątek przełamuje Mayę Joint na 2:1 i płacze. Oby to nie oznaczało, że coś ją boli, że to jakaś kontuzja”.

    Po porażce Huberta Hurkacza z Alexem de Minaurem 4:6, 6:4, 4:6 o losach ćwierćfinału musiał zadecydować mikst. Kamery kilkukrotnie pokazywały Igę Świątek rozgrzewającą się i obserwującą spotkanie Hurkacza. Ostatecznie jednak nie pojawiła się na korcie – choć wcześniej to para Świątek – Hurkacz była zgłoszona do gry mieszanej.

    Zespół uspokaja kibiców

    Zapytaliśmy przedstawicieli sztabu Polki o jej stan zdrowia. – Ze zdrowiem Igi wszystko jest w porządku, nie ma żadnej kontuzji. Kibice mogą być spokojni – przekazała menedżerka tenisistki, Daria Sulgostowska. To jednoznaczny komunikat, który rozwiewa wszelkie wątpliwości po scenach z początku meczu.

    Zdarzenie z pierwszych gemów nie miało żadnego wpływu na dalszy przebieg spotkania. Świątek grała bardzo precyzyjnie, świetnie serwowała, narzucała tempo w wymianach i wywierała ogromną presję na młodej Australijce, która popełniała coraz więcej błędów. Był to bez wątpienia najlepszy występ Polki w tegorocznej edycji United Cup.

    USA kolejnym rywalem

    Na oficjalnej stronie turnieju opublikowano już plan półfinałów. W sobotę Szwajcaria zmierzy się z Belgią, a następnie Polska zagra ze Stanami Zjednoczonymi. Jako pierwszy na kort wyjdzie Hubert Hurkacz, który zmierzy się z Taylorem Fritzem. Po nim zaplanowano singiel kobiet – Iga Świątek kontra Coco Gauff. Na ten moment do miksta zgłoszono pary Hurkacz – Świątek oraz Gauff – Christian Harrison, choć składy mogą jeszcze ulec zmianie.

    Na pomeczowej konferencji prasowej wątek łez Świątek nie został poruszony. Sama tenisistka skupiła się na ocenie swojego występu przeciwko Joint. – Miałam jasny plan na ten mecz i skupiłam się wyłącznie na jego realizacji. Chciałam być intensywna od samego początku, wywierać presję na Mayę i to zadziałało. Każda piłka się liczyła, nie chciałam oddawać punktów za darmo. Poza tym czułam kort lepiej niż w dwóch poprzednich meczach i potrafiłam wykorzystać swoje okazje – podsumowała.

    Zapytana o półfinał z USA, dodała z uśmiechem: – Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że gramy z Amerykanami. Dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy zobaczyłam, że kontrolujemy przebieg miksta. Jutro przygotuję plan. Na pewno będzie to bardzo dobre, ekscytujące starcie dla kibiców. Skupię się na singlu, bo kluczem będzie koncentracja na sobie, wdrażanie elementów, nad którymi pracowałam w okresie przygotowawczym, i odważne podejmowanie decyzji. Z Coco znamy się bardzo dobrze.

    Ważny test przed Australian Open

    United Cup potrwa w Sydney do niedzieli. Z perspektywy Igi Świątek kluczowe jest to, by uniknąć problemów zdrowotnych, bo już tydzień później w Melbourne rozpocznie się Australian Open. Polka będzie tam rozstawiona z numerem drugim. Przed rokiem dotarła do półfinału, wyrównując swój najlepszy wynik z 2022 roku. Australia pozostaje jedynym wielkoszlemowym miejscem, w którym Świątek jeszcze nie sięgnęła po tytuł.

    Mecz Polska – USA rozpocznie się o godz. 7:30 czasu polskiego. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport, a relację tekstową będzie można śledzić na Sport.pl. W pierwszej edycji United Cup Polacy dotarli do półfinału, w którym ulegli Amerykanom. W dwóch kolejnych edycjach przegrywali finały – najpierw z Niemcami, potem ponownie z USA. Teraz biało-czerwoni mają kolejną szansę na rewanż na Coco Gauff i Taylorze Fritzu.

  • Zapadła decyzja ws. Świątek i Hurkacza przed wielkim hitem Polski o finał

    Zapadła decyzja ws. Świątek i Hurkacza przed wielkim hitem Polski o finał

    Poznaliśmy szczegółowy plan gier półfinałów United Cup. Reprezentacja Polski, z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem w składzie, stanie do walki o finał ze Stanami Zjednoczonymi. Po drugiej stronie kortu zobaczymy m.in. Coco Gauff oraz Taylora Fritza. Rywalizacja rozpocznie się w sobotę 10 stycznia, a jako pierwsi na kort wyjdą panowie – ich mecz zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 7:30 czasu polskiego.

    Biało-Czerwoni po raz czwarty z rzędu zameldowali się w półfinale United Cup, który tradycyjnie otwiera tenisowy sezon zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. W inauguracyjnej edycji turnieju w 2023 roku Polacy dotarli do półfinału, gdzie musieli uznać wyższość reprezentacji USA. Rok później udało się awansować do finału, jednak tam lepsi okazali się Niemcy. W ubiegłym sezonie z kolei Amerykanie ponownie stanęli na drodze do triumfu, pokonując Polskę 2:0 w decydującym meczu. Teraz, rok po tamtych wydarzeniach, obie drużyny znów zmierzą się na australijskich kortach, a polska ekipa – z Igą Świątek, Hubertem Hurkaczem, Katarzyną Kawą i Janem Zielińskim, którzy jak dotąd rozgrywali wszystkie spotkania – liczy na rewanż i pierwszy w historii triumf w tych rozgrywkach.

    Czas na rewanż z USA

    Organizatorzy United Cup opublikowali oficjalny harmonogram sobotniego półfinału. Rywalizację na korcie Ken Rosewall Arena otworzy pojedynek Huberta Hurkacza z Taylorem Fritzem, który rozpocznie się nie wcześniej niż o 7:30 czasu polskiego. Po jego zakończeniu do gry przystąpią Iga Świątek oraz Coco Gauff – ten mecz zaplanowano nie przed godziną 9:00. Jeśli po spotkaniach singlowych wynik będzie remisowy, o awansie do finału zdecyduje mecz mikstowy, rozegrany bezpośrednio po starciu singlistek.

    Polska drużyna w tegorocznej edycji United Cup pozostaje niepokonana. Jedyną porażkę indywidualną poniósł Hubert Hurkacz, który uległ Alexowi de Minaurowi, jednak ostatecznie to Biało-Czerwoni przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść dzięki mikstowi Jana Zielińskiego i Katarzyny Kawy. Polska para pokonała duet Storm Hunter i John-Patrick Smith 6:4, 6:0, zapewniając awans do półfinału.

    Plan meczów półfinału United Cup Polska – USA (sobota, 10 stycznia):

    Hubert Hurkacz – Taylor Fritz (nie przed 7:30 czasu polskiego)

    Iga Świątek – Coco Gauff (nie przed 9:00 czasu polskiego)

    Iga Świątek/Hubert Hurkacz – Coco Gauff/Christian Harrison* (w przypadku remisu po singlach)

    * Skład miksta może ulec zmianie.

  • Awans Polski w United Cup, a później komunikat organizatorów. Dotyczy Świątek

    Awans Polski w United Cup, a później komunikat organizatorów. Dotyczy Świątek

    Reprezentacja Polski po raz czwarty z rzędu zameldowała się w półfinale United Cup. Stało się to po emocjonującym zwycięstwie 2:1 nad Australią, a decydujący punkt – w imponującym stylu – wywalczyła para Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Polacy kompletnie zdominowali rywali w ostatnim secie miksta, wygrywając go do zera. Chwilę po zakończeniu spotkania organizatorzy turnieju w Sydney przekazali istotny komunikat dotyczący półfinałowego starcia Polska – USA.

    Biało-Czerwoni pozostają jedyną reprezentacją, która w każdej edycji United Cup docierała co najmniej do najlepszej czwórki. Choć trofeum wciąż wymyka się Polakom z rąk, dorobek robi wrażenie: dwa finały, półfinał w inauguracyjnej edycji przegrany właśnie z USA, a teraz kolejny awans do strefy medalowej – ponownie kosztem rywali zza oceanu. Amerykanie dwukrotnie triumfowali w Sydney, choć warto przypomnieć, że w 2024 roku sensacyjnie nie wyszli nawet z grupy, wygrywając tylko jedno spotkanie.

    Zespół USA zapewnił sobie awans do półfinału już dwa dni wcześniej, jeszcze w Perth. W ćwierćfinale Amerykanie pokonali Grecję 2:1, a kluczową postacią okazała się Coco Gauff. Najpierw wygrała singlowy pojedynek z Marią Sakkari, a następnie – wspólnie z Christianem Harrisonem – rozstrzygnęła na korzyść swojego zespołu mecz mikstów przeciwko duetowi Sakkari/Stefanos Tsitsipas.

    Polacy o promocję do najlepszej czwórki musieli walczyć aż do piątkowego wieczoru. Iga Świątek nie pozostawiła złudzeń Mayi Joint, wygrywając 6:1, 6:1, jednak w kolejnym meczu Hubert Hurkacz – rozgrywający pierwszy singiel w tym sezonie – uległ Alexowi de Minaurze 4:6, 6:4, 4:6. O losach rywalizacji zdecydował więc mikst. Liderka polskiej kadry nie zdecydowała się na występ w tej części zmagań i – jak się okazało – była to bardzo dobra decyzja. Katarzyna Kawa i Jan Zieliński spisali się znakomicie, potrzebując zaledwie 64 minut, by pokonać australijską parę Storm Hunter/John-Patrick Smith 6:4, 6:0.

    Tym razem scenariusz będzie jednak inny niż w zeszłorocznym finale. Organizatorzy United Cup szybko opublikowali komunikat dotyczący harmonogramu półfinału Polska – USA. Spotkanie odbędzie się w sobotę w Ken Rosewall Arenie, a jego kolejność gier różni się zarówno od ćwierćfinału z Australią, jak i od ubiegłorocznego decydującego starcia.

    Rywalizację otworzy Hubert Hurkacz, który o godz. 7.30 czasu polskiego zmierzy się z Taylorem Fritzem. Rok temu w finale United Cup górą był Amerykanin po trzysetowym boju, zakończonym tie-breakiem, ale kilka miesięcy później Polak zrewanżował się mu na mączce w Genewie, tuż przed nawrotem swojej kontuzji.

    Po zakończeniu tego meczu – nie wcześniej niż o godz. 9.00 – na kort wyjdą Coco Gauff i Iga Świątek. Bilans ich bezpośrednich pojedynków wyraźnie przemawia na korzyść Polki (11:4), choć trzeba podkreślić, że trzy ostatnie starcia padły łupem Amerykanki. Jednym z nich był finał United Cup 2025, w którym Gauff wygrała 6:4, 6:4.

    Jeśli po dwóch singlach nie zapadnie rozstrzygnięcie, dojdzie do meczu mikstów. Niewykluczone jednak, że przy wyniku 2:0 dla którejkolwiek z drużyn spotkanie par mieszanych zostanie odwołane. Jedno jest pewne – półfinał Polska – USA zapowiada się jako kolejne wielkie tenisowe widowisko.

  • Nawrocki podjął zaskakującą decyzję. BOR już działa

    Nawrocki podjął zaskakującą decyzję. BOR już działa

    Jak ustalił Sport.pl, w niedzielę na Wielkiej Krokwi w Zakopanem pojawi się prezydent RP Karol Nawrocki. Głowa państwa będzie honorowym gościem konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich i osobiście uhonoruje Kamila Stocha, który żegna się z występami na tej legendarnej skoczni. Na trybunach zasiądzie również były prezydent Andrzej Duda. – Wszystko jest już przygotowane – potwierdza w rozmowie z nami Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego.

    Ostatni raz Stocha na Wielkiej Krokwi

    Weekendowe zawody w Zakopanem będą miały wyjątkowy charakter. Dla Kamila Stocha będą to bowiem ostatnie starty na Wielkiej Krokwi w całej karierze. Trzykrotny mistrz olimpijski w marcu zakończy sportową drogę, a skocznia w Zakopanem była przez lata jego prawdziwym domem. To właśnie tutaj odnosił jedne z największych sukcesów, wygrywając pięć konkursów Pucharu Świata.

    Choć obecnie nie jest w tak wysokiej formie, by realnie walczyć o zwycięstwo, jego występy i tak zapowiadają się jako jedno z najważniejszych wydarzeń sezonu. Emocje, sentyment i pożegnanie z kibicami sprawią, że Zakopane znów stanie się centrum polskiego sportu.

    Prezydent Nawrocki z niespodzianką

    W sobotę zaplanowano konkurs duetów, w którym Polskę najprawdopodobniej będą reprezentować Kamil Stoch i Kacper Tomasiak. Z kolei w niedzielę odbędą się zawody indywidualne – to właśnie wtedy Stoch po raz ostatni wystąpi przed zakopiańską publicznością.

    Jak dowiedział się Sport.pl, prezydent Karol Nawrocki zamierza osobiście podziękować Stochowi za jego wybitną karierę. W niedzielę wręczy mu specjalny prezent, który ma pozostać niespodzianką aż do samej ceremonii. Będzie to symboliczne uhonorowanie jednego z najwybitniejszych sportowców w historii polskich skoków narciarskich.

    Jeszcze w grudniu Adam Małysz przyznawał, że nowy prezydent nie pojawił się na zawodach w Wiśle, a sam prezes PZN nie był pewien, czy zaproszenie w ogóle zostało wysłane. – Oczywiście, jeśli prezydent chciałby przyjechać, zawsze jest mile widziany – podkreślał wówczas Małysz, przypominając, że jego poprzednik chętnie kibicował skoczkom.

    Tym razem wszystko jest już przesądzone – Nawrocki przyjedzie do Zakopanego i będzie to jego pierwsza wizyta na zawodach skoków narciarskich.

    SOP w akcji. Zakopane gotowe na wizytę prezydentów

    Organizatorzy potwierdzają, że przygotowania do wizyty najważniejszych gości już się zakończyły. – W czwartek byli u nas funkcjonariusze BOR, a właściwie SOP, bo od 2018 roku to ta formacja odpowiada za ochronę najważniejszych osób w państwie. Sprawdzali wszystkie pomieszczenia, które musimy udostępnić – zdradza Rafał Kot.

    Obecność Andrzeja Dudy nie jest zaskoczeniem. Były prezydent wielokrotnie pojawiał się na skokach w Zakopanem i Wiśle, kibicując polskim zawodnikom. Dla Karola Nawrockiego będzie to natomiast debiut na trybunach podczas konkursu Pucharu Świata.

    Niedzielne zawody zapowiadają się więc nie tylko jako sportowe widowisko, ale także jako symboliczne pożegnanie legendy i wyjątkowe wydarzenie z udziałem najważniejszych postaci polskiego życia publicznego.

  • Horror Polski o półfinał. Zdecydował trzeci mecz. Świątek zmieniona

    Horror Polski o półfinał. Zdecydował trzeci mecz. Świątek zmieniona

    Polska reprezentacja zameldowała się w półfinale United Cup! O awansie zadecydował emocjonujący mecz miksta, w którym Katarzyna Kawa i Jan Zieliński pokonali australijski duet Storm Hunter – John-Patrick Smith 6:4, 6:0. W sobotę biało-czerwoni zagrają o finał z zespołem USA.

    W piątkowym ćwierćfinale turnieju drużyn narodowych Polska stanęła naprzeciwko gospodarzy – Australii. Rywalizacja rozpoczęła się od singla kobiet, w którym Iga Świątek nie pozostawiła złudzeń Mayi Joint, zwyciężając pewnie 6:1, 6:1. W drugim meczu Hubert Hurkacz stoczył wyrównany bój z Alexem de Minaurem, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Australijczyka, przegrywając 4:6, 6:4, 4:6. Remis 1:1 oznaczał, że o awansie przesądzi mikst.

    Sztaby obu drużyn musiały podjąć kluczowe decyzje personalne. Polacy wystawili Katarzynę Kawę i Jana Zielińskiego, natomiast Australijczycy zdecydowali się na Storm Hunter i Johna-Patricka Smitha. Co ciekawe, pierwotnie w polskim składzie zgłoszeni byli Iga Świątek i Hubert Hurkacz, jednak w ostatniej chwili kapitan Mateusz Terczyński postawił na sprawdzony duet. Wybór ten był w pełni uzasadniony – Kawa i Zieliński wcześniej w tym turnieju wygrali swoje mecze mikstowe z Niemcami oraz Holendrami.

    Początek spotkania był nerwowy. Polacy już w pierwszym gemie serwisowym Zielińskiego musieli bronić trzech break pointów, a chwilę później – przy podaniu Kawy – kolejnych dwóch. Z opresji wyszli jednak obronną ręką, a Zieliński imponował pewnością przy siatce. Po jednym z efektownych wolejów zagranych tyłem komentator Polsatu Sport Tomasz Tomaszewski nie krył zachwytu, podkreślając klasę i trudność takiego zagrania.

    Przełom nastąpił przy serwisie Smitha. Najpierw kapitalnym forhendowym winnerem popisała się Kawa, potem Zieliński znów błysnął przy siatce, a Polacy przełamali rywali. Chwilę później odskoczyli na 4:2, a Jan Zieliński serwował z ogromną mocą i precyzją, napędzając zespół i głośno wspierając partnerkę. Australijczycy, niesieni dopingiem publiczności, próbowali jeszcze odrobić straty, ale do końca seta to biało-czerwoni kontrolowali sytuację. Set zakończył się wynikiem 6:4, a po ostatniej piłce Zieliński nie krył radości, głośno celebrując zdobycie prowadzenia.

    Druga partia była już prawdziwym popisem Polaków. Od razu na otwarcie przełamali rywali, a chwilę później Zieliński utrzymał podanie, dając prowadzenie 2:0. Gospodarze coraz wyraźniej tracili pewność siebie, a Storm Hunter zaczęła okazywać frustrację. Polacy grali znakomicie jako zespół – świetnie się uzupełniali, a ich zgranie zbierało pochwały komentatora. Po kolejnym przełamaniu, wywalczonym po znakomitym returnie Kawy, zrobiło się 4:0.

    Australijczycy jeszcze raz spróbowali się odgryźć, mieli break point, a w jednej z akcji Kawa poślizgnęła się na korcie. Zieliński jednak znakomicie poradził sobie w trudnej sytuacji, instynktownie odbijając piłkę wolejem i unosząc rękę w geście triumfu. Polacy nie zwalniali tempa. W piątym gemie Zieliński poprosił o przerwę tuż po niewykorzystanych szansach na przełamanie. Jak się okazało, była to bardzo trafna decyzja – po powrocie na kort biało-czerwoni zdobyli kolejne punkty i objęli prowadzenie 5:0.

    Końcówka była już formalnością. Kawa i Zieliński grali swobodnie, pewnie i efektownie, zamykając seta wynikiem 6:0 i cały mecz w wielkim stylu. Ich koncertowa gra przypieczętowała zwycięstwo Polski 2:1 w ćwierćfinale United Cup.

    Dzięki temu triumfowi reprezentacja Polski awansowała do półfinału, w którym zmierzy się z drużyną Stanów Zjednoczonych. W singlu kobiet Iga Świątek zagra z Coco Gauff, a Hubert Hurkacz zmierzy się z Taylorem Fritzem. Będzie to także okazja do rewanżu – przed rokiem Polacy ulegli Amerykanom w finale tej prestiżowej imprezy.

  • Mirra Andriejewa pogrążona, niespodzianka w Brisbane. Rosjanka za burtą

    Mirra Andriejewa pogrążona, niespodzianka w Brisbane. Rosjanka za burtą

    Mirra Andriejewa musiała włożyć sporo wysiłku, by dotrzeć do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Brisbane, jednak ostatecznie zameldowała się w najlepszej ósemce imprezy. Na tym etapie jej rywalką była Marta Kostiuk, a rosyjsko-ukraińskie starcie na australijskich kortach zapowiadało się niezwykle interesująco. Scenariusz spotkania do złudzenia przypominał wcześniejszy mecz Andriejewej z Lindą Noskovą – Rosjanka ponownie przegrała pierwszego seta, a drugiego rozpoczęła w świetnym stylu. Później jednak inicjatywa stopniowo przechodziła na stronę Ukrainki i to 26. rakieta świata ostatecznie wyeliminowała 18-letnią sensację.

    W pozostałych ćwierćfinałach Aryna Sabalenka poradziła sobie z Madison Keys i o finał turnieju WTA 500 w Brisbane zmierzy się z Karoliną Muchovą, która sprawiła niespodziankę, eliminując Jelenę Rybakinę. Awans do półfinału wywalczyła również Jessica Pegula, pewnie pokonując Ludmiłę Samsonową 2:0. Amerykanka spokojnie czekała na wyłonienie swojej rywalki, którą ostatecznie została Marta Kostiuk po zwycięstwie nad Andriejewą.

    Rosjanka w trzeciej rundzie stoczyła bardzo wymagający bój z Lindą Noskovą. W trakcie tamtego meczu nie brakowało nerwowych reakcji z jej strony, momentami wyraźnie dawała upust emocjom. Kostiuk natomiast zaprezentowała się z doskonałej strony, eliminując turniejową „dwójkę” Amandę Anisimovą, co znacząco podniosło jej notowania przed starciem z kolejną wyżej notowaną przeciwniczką.

    Tie-break w pierwszym secie

    Pojedynek Andriejewej z Kostiuk rozpoczął się od pewnych punktów Ukrainki, która wygrała dwie pierwsze akcje. Chwilę później popełniła jednak błąd forhendowy, a następnie Rosjanka popisała się efektownym, praktycznie nie do obrony uderzeniem. Andriejewa dobrze radziła sobie przy returnie i miała nawet break pointa, lecz Kostiuk zdołała wyjść z opresji. Jej gra była jednak nierówna – efektowne zagrania przeplatała prostymi błędami. Przy stanie 1:1 zachwyciła skrótem, by chwilę później popełnić podwójny błąd serwisowy. Mimo to ostatecznie obroniła podanie.

    Kolejne gemy przebiegały zgodnie z serwisem aż do momentu, gdy to Kostiuk jako pierwsza przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 5:3. Serwując po zwycięstwo w secie, nie wykorzystała jednak okazji. Andriejewa wyraźnie podkręciła tempo, odrobiła stratę i pozostała w grze o triumf w partii. W następnym gemie, mimo problemów z pierwszym podaniem, doprowadziła do remisu 5:5.

    Rosjanka, triumfatorka ubiegłorocznych turniejów w Brisbane i Dubaju, wywierała presję również przy serwisie rywalki. Niewiele brakowało, by forhendem wzdłuż linii wypracowała break pointa, jednak minimalnie się pomyliła. Chwilę później zmusiła Kostiuk do błędu, ale i tak nie zdołała jej przełamać – jedenasty gem zakończył się uderzeniem Andriejewej w siatkę. Kilka minut później doprowadziła do tie-breaka, w którym lepsza okazała się jednak Ukrainka, pieczętując zwycięstwo w pierwszym secie.

    Druga partia pod dyktando Kostiuk

    Podobnie jak w meczu z Noskovą, Andriejewa po przegranym pierwszym secie rozpoczęła drugą partię bardzo mocno. Szybko objęła prowadzenie 2:0, ale przewagi nie potrafiła utrzymać. Kostiuk natychmiast odpowiedziała przełamaniem i wciąż trzymała młodszą rywalkę na krótkiej smyczy. Bezbłędnie rozegrała własny gem serwisowy i na tablicy wyników pojawił się remis 2:2.

    Utrata prowadzenia wyraźnie podcięła skrzydła Andriejewej. Co prawda w piątym gemie zdołała obronić break pointa, jednak przy kolejnym własnym podaniu skapitulowała. Przy stanie 4:3 i swoim serwisie Kostiuk stanęła przed ogromną szansą, by zrobić decydujący krok w stronę zwycięstwa.

    Sama jednak na moment skomplikowała sobie sytuację – przy stanie 30:30 uderzyła w siatkę i z frustracji przysiadła na korcie. Chwilę później odzyskała jednak pełną koncentrację. Dobiegła do siatki i potężnym uderzeniem zakończyła akcję, a następnie forhendem i precyzyjnym bekhendem domknęła gema. Wyraźnie napędzona sukcesem, przy podaniu Andriejewej szybko przejęła kontrolę nad wymianami i przypieczętowała zwycięstwo w secie oraz całym meczu wynikiem 7:6(7), 6:3.

    Dla Mirry Andriejewej oznaczało to koniec przygody z turniejem w Brisbane, natomiast Marta Kostiuk mogła cieszyć się z jednego z cenniejszych zwycięstw w karierze i awansu do półfinału prestiżowej imprezy.

  • Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. “Coś niepokojącego”

    Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. “Coś niepokojącego”

    Iga Świątek pewnie pokonała Mayę Joint 6:1, 6:1 w pierwszym meczu ćwierćfinałowego starcia Polska – Australia w turnieju United Cup. Wynik i przebieg spotkania jednoznacznie wskazywały na pełną dominację wiceliderki rankingu WTA, choć na początku meczu kibice mogli poczuć niepokój. Kamery uchwyciły bowiem moment, w którym Polka siedząc na ławce, wyglądała na zapłakaną. Natychmiast wsparcia udzielił jej trener Wim Fissette, a komentatorzy zaczęli zastanawiać się, czy przyczyną nie są problemy zdrowotne.

    W piątkowym ćwierćfinale drużynowych rozgrywek United Cup Biało-Czerwoni mierzą się z gospodarzami turnieju – reprezentacją Australii. Jako pierwsza na kort wyszła Iga Świątek (2. WTA), która zmierzyła się z 19-letnią Mayą Joint (32. WTA), obecnie najwyżej notowaną Australijką.

    Od pierwszych piłek było widać wyraźną różnicę klas. Świątek świetnie serwowała, grała agresywnie i szybko przejmowała inicjatywę w wymianach. Już na początku przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 3:1. Joint starała się dotrzymywać kroku Polce, jednak jej uderzenia były zbyt wolne i przewidywalne, by realnie zagrozić faworytce. Australijska publiczność głośno dopingowała swoją zawodniczkę, ale nie przekładało się to na wydarzenia na korcie.

    Chwile niepokoju pojawiły się przy stanie 2:1 dla Świątek. W przerwie między gemami realizator transmisji pokazał Polkę siedzącą na ławce – wyglądało na to, że ma łzy w oczach. – Może to jakaś kwestia zdrowotna, oby wszystko było w porządku – komentował na antenie Polsatu Sport Dawid Olejniczak. Obok tenisistki natychmiast pojawił się Wim Fissette, który rozmawiał z podopieczną i wyraźnie ją wspierał. Po chwili Świątek otarła twarz ręcznikiem i wróciła do rywalizacji.

    Sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. – Iga prowadzi z przełamaniem, ale dzieje się coś niepokojącego. Oby wszystko było w porządku z naszą reprezentantką – napisał profil „Z kortu” na platformie X. Podobne obawy wyraził Łukasz Jachimiak ze Sport.pl, sugerując, że łzy mogą oznaczać uraz lub dyskomfort fizyczny.

    Na korcie jednak nie było widać żadnych oznak słabości. Świątek grała coraz pewniej, ponownie przełamała Joint i szybko odskoczyła na 5:1. Jeśli rzeczywiście coś ją niepokoiło, nie miało to żadnego wpływu na jakość gry. Australijka popełniała coraz więcej błędów, była wyraźnie zestresowana i nie potrafiła złapać rytmu. Po zaledwie 27 minutach Polka zamknęła pierwszego seta wynikiem 6:1. – Pokaz siły – podsumował komentator.

    Spotkanie przypominało ich wcześniejszy pojedynek z września ubiegłego roku w Seulu, gdy Świątek w półfinale rozbiła Joint 6:0, 6:2. – Iga gra jak w transie, od razu przejmuje inicjatywę i nie pozwala rywalce się rozpędzić – podkreślał Olejniczak. Kamery często pokazywały też Wima Fissette’a, który z wyraźnym zadowoleniem obserwował poczynania swojej zawodniczki.

    Na początku drugiego seta Joint pokazała się z nieco lepszej strony. Obroniła własny serwis ze stanu 0:40, a chwilę później wypracowała nawet break pointa przy podaniu Polki. Świątek szybko jednak skorygowała taktykę, zaczęła omijać bekhend Australijki i ponownie przejęła kontrolę nad spotkaniem. Przełamanie dało jej prowadzenie 4:1, którego już nie oddała. Druga partia zakończyła się identycznym wynikiem – 6:1.

    Był to znakomity występ wiceliderki rankingu WTA, a emocjonalny moment z początku meczu nie miał żadnego wpływu na jego przebieg. Świątek potwierdziła też swoją świetną passę w United Cup. Od startu rozgrywek w 2023 roku wygrała 15 z 17 spotkań. Jedynych porażek doznała w półfinale z USA przeciwko Jessice Peguli oraz w zeszłorocznym finale z Coco Gauff.

    Zwycięstwo Świątek znacząco przybliżyło Polskę do wygranej z Australią i awansu do półfinału. Teraz na kort wyjdą panowie – Hubert Hurkacz (83. ATP) zmierzy się z Alexem de Minaurem (6. ATP). Jeśli Polak wygra, Biało-Czerwoni zapewnią sobie awans bez konieczności rozgrywania miksta. W półfinale na zwycięzcę tego starcia czeka już reprezentacja Stanów Zjednoczonych.