Author: newuser

  • Wstrząs 10 dni przed Australian Open. Gwiazda wycofana. WTA potwierdza

    Wstrząs 10 dni przed Australian Open. Gwiazda wycofana. WTA potwierdza

    Na dziesięć dni przed rozpoczęciem Australian Open do kibiców kobiecego tenisa dotarły bardzo przykre informacje. Jedna z największych gwiazd światowego touru – mistrzyni olimpijska z Paryża 2024 Qinwen Zheng – nie wystąpi w pierwszym w tym roku turnieju wielkoszlemowym. Decyzję ogłosiła sama zawodniczka w mediach społecznościowych, a następnie potwierdziła ją w oficjalnym komunikacie organizacja WTA. Chinka otwarcie wyjaśniła powody rezygnacji, przyznając, że była to dla niej wyjątkowo bolesna decyzja. Dla Igi Świątek oznacza to utratę jednej z najgroźniejszych potencjalnych rywalek w Melbourne.

    Problemy zdrowotne Qinwen Zheng ciągną się już od dłuższego czasu. Zawodniczka zmaga się z urazem łokcia, który sprawił, że druga połowa poprzedniego sezonu była dla niej w dużej mierze stracona. Mimo to Australian Open zapowiadało się jako turniej, w którym – przy pełni zdrowia – Chinka mogła odegrać bardzo ważną rolę. Choć w 2025 roku sensacyjnie odpadła już w drugiej rundzie po porażce z Laurą Siegemund, to sezon wcześniej spisała się znakomicie. W 2024 roku, jeszcze przed sięgnięciem po olimpijskie złoto w Paryżu, dotarła aż do finału w Melbourne, gdzie jej marsz po tytuł zatrzymała dopiero Aryna Sabalenka.

    Pierwsze wątpliwości pojawiły się, gdy 23-latka nie zgłosiła się do żadnego turnieju poprzedzającego Australian Open. Jak się okazało, był to wyraźny sygnał, że jej występ stoi pod dużym znakiem zapytania. Ostatecznie scenariusz okazał się najgorszy z możliwych.

    Qinwen Zheng nie zagra w tegorocznej edycji Australian Open. Informację tę przekazała w oficjalnym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
    – Po wnikliwej analizie sytuacji przez mój zespół oraz po konsultacjach medycznych, z ogromnym żalem muszę wycofać się z Australian Open 2026 – napisała Chinka.

    Tenisistka nie ukrywała emocji i podkreśliła, że Melbourne zajmuje w jej sercu szczególne miejsce.
    – Podjęcie tej decyzji było niezwykle trudne. Melbourne to moje „szczęśliwe miejsce”. To właśnie tutaj wygrałam swój pierwszy mecz w głównej drabince turnieju wielkoszlemowego i przeżyłam jedne z najlepszych momentów w mojej karierze. Mam z tym miejscem wyjątkową więź i bardzo chciałam rozpocząć nowy sezon właśnie w Melbourne Park – przyznała obecnie 24. zawodniczka światowego rankingu WTA.

    Zheng wyjaśniła również, że choć rehabilitacja przebiega prawidłowo, jej organizm nie jest jeszcze gotowy na ekstremalne obciążenia związane z rywalizacją wielkoszlemową.
    – Mój proces leczenia idzie w dobrą stronę, a okres przygotowawczy przebiegł bez większych problemów. Jednak gra w turnieju tej rangi wymaga absolutnie najwyższej formy fizycznej. Na ten moment nie osiągnęłam jeszcze poziomu przygotowania, który uznaję za wystarczający – zaznaczyła.

    Na zakończenie Chinka podziękowała kibicom za ogromne wsparcie i zapewniła, że zrobi wszystko, by jak najszybciej wrócić do rywalizacji. Zapowiedziała również, że liczy na mocny powrót na korty w dalszej części sezonu 2026.

    Wycofanie mistrzyni olimpijskiej z Australian Open zostało oficjalnie potwierdzone przez WTA, która w swoim komunikacie życzyła zawodniczce szybkiego powrotu do pełni zdrowia.

  • Rewanż na drodze Sabalenki do finału w Brisbane. Takiego wyniku nie było od 2019 roku

    Rewanż na drodze Sabalenki do finału w Brisbane. Takiego wyniku nie było od 2019 roku

    Aryna Sabalenka pewnie kontynuuje walkę o obronę tytułu w turnieju WTA 500 w Brisbane. Liderka światowego rankingu w trzeciej rundzie pokonała Soranę Cirsteę 6:3, 6:3 i bez większych problemów zameldowała się w ćwierćfinale imprezy rozgrywanej w Australii. Wiadomo już, że jeśli Białorusinka wygra kolejny mecz, w półfinale może dojść do jej hitowego starcia z Jeleną Rybakiną lub Karoliną Muchovą.

    Sabalenka turniej w Brisbane rozpoczęła w imponującym stylu. W pierwszym spotkaniu nie dała żadnych szans Cristinie Bucsie, oddając rywalce zaledwie jednego gema (6:0, 6:1). Znacznie więcej walki było w pojedynku z Cirsteą, jednak także tym razem faworytka kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie i dwukrotnie triumfowała 6:3. Dzięki temu awansowała do ćwierćfinału, w którym jej rywalką będzie Diana Sznajder lub Madison Keys.

    W tej samej połówce drabinki znalazła się również rozstawiona z numerem trzecim Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu, podobnie jak Sabalenka, rozpoczęła rywalizację od drugiej rundy. Najpierw wyeliminowała Shuai Zhang, a następnie poradziła sobie z Paulą Badosą. O to, kto stanie jej na drodze w ćwierćfinale, rywalizowały Jekaterina Aleksandrowa oraz Karolina Muchova.

    WTA Brisbane. Prawie dwie godziny zaciętej walki w meczu Muchova – Aleksandrowa

    Pojedynek Aleksandrowej z Muchovą zapowiadał się niezwykle interesująco i taki też był. Obie tenisistki przystąpiły do turnieju jako zawodniczki rozstawione. Rosjanka, która świetnie zakończyła poprzedni sezon (finał w Seulu we wrześniu i walka o tytuł w Ningbo w październiku), zajmuje 10. miejsce w rankingu WTA. Czeszka plasuje się dziesięć pozycji niżej, a mecz w Brisbane był dla niej okazją do przełamania niekorzystnej serii bezpośrednich starć.

    Do tej pory Aleksandrowa i Muchova mierzyły się pięciokrotnie, a aż cztery razy zwyciężała Rosjanka. Ostatnia wygrana Czeszki miała miejsce w październiku 2019 roku w Moskwie. Później Aleksandrowa triumfowała m.in. w Stuttgarcie w 2021 roku oraz w 2025 roku w Linzu. Szczególnie bolesna była porażka w Austrii, gdzie Muchova przegrała w półfinale 0:6, 4:6.

    Początek meczu w Brisbane był bardzo nerwowy. Obie zawodniczki miały problemy z utrzymaniem własnego serwisu, co szybko zaowocowało serią przełamań. Dopiero w piątym gemie Aleksandrowa zdołała obronić podanie, a chwilę później to samo uczyniła Muchova. Kluczowy moment seta nastąpił przy stanie 4:3 dla Czeszki – Muchova przełamała rywalkę, następnie obroniła dwa break pointy i objęła prowadzenie 5:3. Rosjanka zdołała jeszcze wygrać gema serwisowego, ale nie odrobiła straty przełamania. W dziesiątym gemie Muchova zagrała bezbłędnie i wygrała pierwszą partię 6:4.

    Drugi set również dostarczył wielu emocji. Muchova rozpoczęła go od przełamania, po czym pewnie utrzymała własne podanie. Aleksandrowa szybko jednak odpowiedziała – poprawiła serwis i po kilku minutach doprowadziła do wyrównania. Od tego momentu gra toczyła się gem za gem, a 10. rakieta świata miała realną szansę, by doprowadzić do decydującej partii.

    Przy stanie 5:5 to jednak Czeszka zadała decydujący cios. Muchova przełamała wyżej notowaną rywalkę, a w kolejnym gemie wykorzystała pierwszą piłkę meczową, pieczętując zwycięstwo 6:4, 7:5. Tym samym awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Triumfatorka ostatniej edycji WTA Finals będzie zdecydowaną faworytką tego starcia, które wyłoni potencjalną półfinałową rywalkę Aryny Sabalenki w Brisbane.

  • Rosjanka nie wytrzymała. Apeluje o ukaranie Polski

    Rosjanka nie wytrzymała. Apeluje o ukaranie Polski

    Rosjanie domagają się walkowera dla Budowlanych Łódź. Burza po odmowie wizy dla Ariny Fiedorowcewej

    Arina Fiedorowcewa, 22-letnia gwiazda Fenerbahce Stambuł, nie mogła wystąpić w meczu Ligi Mistrzyń przeciwko PGE Budowlanym Łódź. Rosyjska siatkarka nie otrzymała wizy na wjazd do Polski, co wywołało ogromne poruszenie – szczególnie w Rosji. Choć turecki gigant wygrał w Łodzi 3:0, sprawa szybko przeniosła się poza parkiet. Deputowana Dumy Państwowej Swietłana Żurowa domaga się nawet ukarania polskiego klubu walkowerem.

    Trudna sytuacja polskich klubów w Lidze Mistrzyń

    Poza Developresem Rzeszów, polskie zespoły nie zachwycają w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń. ŁKS Commercecon Łódź po dwóch meczach pozostaje bez punktów i zajmuje ostatnie miejsce w grupie D. Niewiele lepiej wygląda sytuacja PGE Budowlanych Łódź, które w trzech spotkaniach zdobyły zaledwie jeden punkt.

    We wtorkowy wieczór zespół Macieja Biernata przegrał u siebie z Fenerbahce Stambuł 0:3 (16:25, 20:25, 11:25). Jednak jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem znacznie więcej mówiło się nie o sporcie, lecz o problemach wizowych jednej z największych gwiazd tureckiej drużyny.

    Fiedorowcewa bez wizy. Rosjanie reagują ostro

    Brak Ariny Fiedorowcewej w składzie Fenerbahce wywołał falę komentarzy w rosyjskich mediach i środowisku sportowym. Najostrzej zareagowała Swietłana Żurowa – mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim, a obecnie deputowana Dumy Państwowej.

    Jej zdaniem odmowa wydania wizy powinna skutkować walkowerem dla polskiego klubu.
    – Rosjanom i Białorusinom odmawia się wiz na turnieje. Jeśli jakiś kraj stosuje takie praktyki, nie powinien mieć prawa do organizacji zawodów międzynarodowych. Można zakazać wjazdu politykom, ale nie sportowcom. Jeden taki walkower wystarczyłby, by Polacy zaczęli wydawać wizy rosyjskim zawodnikom – stwierdziła Żurowa.

    Deputowana dodała, że Fiedorowcewa otrzymała wsparcie m.in. od kapitan Fenerbahce, Edy Erdem. Przypomniała także sytuację z Wimbledonu, gdzie – jej zdaniem – problem wykluczania Rosjan został szybko rozwiązany przez organizatorów.

    Głos matki i menadżerki zawodniczki

    Wcześniej do całej sprawy odniosła się także matka siatkarki, Jekaterina Fiedorowcewa, pełniąca jednocześnie rolę jej menadżerki. Podkreśliła, że zarówno Arina, jak i cały klub są zaskoczeni decyzją polskich władz.

    – Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie tej odmowy, zwłaszcza że w 2025 roku Arina kilkukrotnie podróżowała do krajów strefy Schengen. Odmowa przyznania wizy na mecz fazy grupowej Ligi Mistrzyń godzi w zasady fair play i stanowi wyraz braku szacunku – przekonywała.

    Włoskie media: „To uderza w uczciwość rozgrywek”

    Sprawa odbiła się także szerokim echem poza Rosją. Włoski portal ivolleymagazine.it ocenił, że nieprzyznawanie wiz rosyjskim siatkarkom podważa uczciwość europejskich rozgrywek. Dziennikarze zwracają uwagę na sprzeczność między sportową dyplomacją a krajowymi regulacjami wizowymi.

    „W momencie, gdy podejmowane są próby przywracania rosyjskim zawodnikom neutralnego statusu, decyzje administracyjne prowadzą do nierównego traktowania sportowców tej samej narodowości” – czytamy we włoskim serwisie.

    Kim jest Arina Fiedorowcewa?

    Fiedorowcewa występuje w barwach Fenerbahce od 2021 roku. Wcześniej reprezentowała Dynamo Kazań. Z tureckim klubem dwukrotnie sięgała po mistrzostwo kraju, dwa Superpuchary Turcji oraz Puchar Turcji. Dla wielu ekspertów to jedna z najbardziej utalentowanych siatkarek młodego pokolenia.

    Choć sportowo Fenerbahce poradziło sobie w Łodzi bez swojej gwiazdy, spór wokół wizy Ariny Fiedorowcewej wciąż narasta. Niewykluczone, że temat jeszcze wróci – nie tylko w mediach, ale i na szczeblu międzynarodowych federacji.

  • Rosjanie wściekli po decyzji Polski. Takiego wsparcia się nie spodziewali

    Rosjanie wściekli po decyzji Polski. Takiego wsparcia się nie spodziewali

    Arina Fiedorowcewa uchodzi za jedną z największych gwiazd światowej siatkówki. Utalentowana Rosjanka, reprezentująca barwy Fenerbahce Medicana Stambuł, miała wystąpić w Polsce w meczu Ligi Mistrzyń przeciwko PGE Budowlanym Łódź. Ostatecznie jednak nie pojawi się na parkiecie – nie otrzymała bowiem wizy uprawniającej ją do wjazdu na terytorium naszego kraju. Decyzja polskich władz wywołała burzliwą reakcję w Rosji, a co ciekawe, Rosjanie niespodziewanie zyskali także wsparcie z Włoch.

    We wtorek 6 stycznia zaplanowano spotkanie siatkarskiej Ligi Mistrzyń pomiędzy zespołami z Łodzi i Stambułu. Już wiadomo, że turecka drużyna będzie musiała radzić sobie bez jednej ze swoich kluczowych zawodniczek. Fiedorowcewa, mimo starań klubu, nie otrzymała wizy Schengen. Jak poinformował Fenerbahce Medicana Stambuł w oficjalnym komunikacie opublikowanym na platformie X, wniosek wizowy został złożony za pośrednictwem innego europejskiego kraju, ze względu na ograniczenia obowiązujące w Polsce wobec obywateli Rosji. Procedura zakończyła się jednak odmową, która zapadła tuż przed terminem meczu.

    „Arina Fiedorowcewa nie będzie mogła dołączyć do drużyny na jutrzejsze spotkanie z PGE Budowlanymi Łódź. Wniosek wizowy, złożony przez inny kraj strefy Schengen, został odrzucony” – przekazał turecki klub w swoim oświadczeniu.

    Burzliwa reakcja w Rosji

    Decyzja ta odbiła się szerokim echem w rosyjskich mediach. Głos zabrała m.in. matka siatkarki, Jekaterina Fiodorowcewa, która jest jednocześnie jej menadżerką. W ostrych słowach skrytykowała działania polskich władz, określając je jako przejaw antyrosyjskich uprzedzeń i ingerencję polityki w sport.

    – Arina, podobnie jak cały klub, jest głęboko zaskoczona zaistniałą sytuacją. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie tej decyzji, zwłaszcza że w 2025 roku kilkukrotnie podróżowała do krajów strefy Schengen – stwierdziła. Jej zdaniem odmowa przyznania wizy zawodniczce na udział w fazie grupowej Ligi Mistrzyń godzi w zasady fair play i jest brakiem szacunku nie tylko wobec samej siatkarki i Fenerbahce, ale również wobec Turcji jako kraju. – Wygląda na to, że dla niektórych decydentów uprzedzenia antyrosyjskie są ważniejsze niż zdrowy rozsądek – dodała.

    Zaskakujące wsparcie z Włoch

    Niespodziewanie po stronie Rosjan stanęli także Włosi. Dziennikarze portalu „ivolleymagazine.it” opublikowali artykuł poświęcony problemom, z jakimi borykają się rosyjskie siatkarki podczas meczów rozgrywanych w Polsce. Ich zdaniem takie działania mogą podważać uczciwość i równość europejskich rozgrywek klubowych.

    Włoscy komentatorzy zwracają uwagę, że w czasie gdy sportowa dyplomacja podejmuje próby przywrócenia rosyjskim zawodnikom neutralnego statusu, krajowe regulacje wizowe prowadzą w praktyce do nierównego traktowania sportowców tej samej narodowości. O udziale w meczu nie decydują bowiem umiejętności czy przynależność klubowa, lecz posiadane dokumenty pobytowe.

    Jako przykład wskazano Tatianę Tołok – inną rosyjską siatkarkę, która mogła wystąpić w spotkaniu Igor Gorgonzola Novara z PGE Budowlanymi Łódź. Dzięki włoskiemu zezwoleniu na pobyt miała możliwość swobodnego poruszania się po strefie Schengen, z pominięciem polskich restrykcji wizowych obowiązujących od 2022 roku wobec rosyjskich sportowców.

    Sprawa Ariny Fiedorowcewej ponownie rozpaliła dyskusję o granicach polityki w sporcie i o tym, czy obecne przepisy rzeczywiście sprzyjają idei równej rywalizacji w europejskich pucharach.

  • Co za wieści dla Pajor, w Hiszpanii zawrzało. Szykują się na wielki “wstrząs”

    Co za wieści dla Pajor, w Hiszpanii zawrzało. Szykują się na wielki “wstrząs”

    Hit w Pucharze Królowej! FC Barcelona z Ewą Pajor zagra z Realem Madryt

    7 stycznia był dla kibiców FC Barcelony dniem wyjątkowym. Gdy męska drużyna „Blaugrany” rozpoczynała rywalizację w Superpucharze Hiszpanii, żeńska ekipa katalońskiego klubu poznała swoje kolejne przeciwniczki w równie prestiżowych rozgrywkach – Pucharze Królowej. Los nie mógł być bardziej spektakularny. Ewa Pajor i jej koleżanki staną bowiem przed absolutnym hitem, na który z pewnością czekali wszyscy fani FCB. Już na początku lutego futbolowy świat w Hiszpanii może zadrżeć.

    Początek 2026 roku zapowiada się w Hiszpanii niezwykle intensywnie pod względem zmagań pucharowych. W męskim futbolu uwagę przyciągają Superpuchar Hiszpanii z udziałem czterech zespołów oraz 1/8 finału Copa del Rey. Na brak emocji nie mogą jednak narzekać również piłkarki. Półfinały Supercopa Femenina zaplanowano na 20–21 stycznia, natomiast ćwierćfinały Copa de la Reina zostaną rozegrane na początku lutego.

    Losowanie Pucharu Królowej odbyło się 7 stycznia i od razu stało się jasne, że czekają nas niezwykle atrakcyjne konfrontacje. Atlético Madryt zmierzy się z Athletikiem Bilbao, Real Sociedad podejmie Levante Badalonę, a Madrid CF zagra z CD Tenerife. Prawdziwą perłą tego etapu rozgrywek będzie jednak starcie Realu Madryt z FC Barceloną.

    Dla Ewy Pajor i jej koleżanek z „Dumy Katalonii” nie będzie to pierwsza potyczka z „Las Blancas” w obecnym sezonie. W połowie listopada obie drużyny spotkały się w rozgrywkach ligowych, a mecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Barcelony 4:0. Bohaterką tamtego spotkania była właśnie reprezentantka Polski, która zdobyła dwie bramki i potwierdziła swoją znakomitą formę.

    Ćwierćfinałowe mecze Pucharu Królowej zaplanowano na dni 3–5 lutego. Co więcej, to może nie być jedyne „El Clásico” w kobiecym wydaniu w najbliższych miesiącach. Niewykluczone, że FC Barcelona i Real Madryt spotkają się także w Lidze Mistrzyń na przełomie marca i kwietnia – choć „Królewskie” muszą najpierw wyeliminować Paris FC. Do tego dochodzi jeszcze ligowy klasyk, który ma się odbyć 29 marca.

    Forma Ewy Pajor pozostaje jednym z największych atutów Barcelony. Kataloński klub pewnie prowadzi w tabeli Ligi F, mając na koncie 39 punktów. Polka jest natomiast liderką klasyfikacji strzelczyń – do tej pory zdobyła 11 bramek i nic nie wskazuje na to, by miała się na tym zatrzymać. Przed nami tygodnie pełne wielkich emocji, a starcia Barcelony z Realem Madryt zapowiadają się jako prawdziwe święto kobiecego futbolu.

  • Mistrz świata zobaczył wpis Tuska i nie wytrzymał. Chodzi o WOŚP i Owsiaka

    Mistrz świata zobaczył wpis Tuska i nie wytrzymał. Chodzi o WOŚP i Owsiaka

    Marcin Możdżonek, były kapitan reprezentacji Polski w siatkówce, zdecydowanie zareagował na wpis Donalda Tuska dotyczący obrony Jerzego Owsiaka i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mistrz świata i Europy publicznie odpowiedział premierowi, wskazując na – jego zdaniem – kluczowy problem związany z łączeniem działalności charytatywnej z polityką.

    Możdżonek to jedna z ikon złotej ery polskiej siatkówki. Jako lider kadry narodowej sięgał po największe sukcesy, w tym mistrzostwo świata w 2014 roku oraz mistrzostwo Europy pięć lat wcześniej. Przez lata był nie tylko filarem drużyny, ale też jej twarzą – symbolem charyzmy, charakteru i odpowiedzialności na boisku. Po zakończeniu sportowej kariery nie wycofał się z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – coraz częściej angażuje się w debatę polityczną i społeczną, otwarcie prezentując swoje poglądy.

    Były siatkarz regularnie komentuje bieżące wydarzenia, także te najbardziej kontrowersyjne. Jednym z tematów, które od lat wywołują emocje, jest działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z roku na rok wokół fundacji narasta coraz większe napięcie, a głównym powodem jest – zdaniem krytyków – coraz silniejsze uwikłanie WOŚP w spór polityczny. Dla części społeczeństwa inicjatywa Jerzego Owsiaka przestaje być postrzegana wyłącznie jako akcja pomocowa, a zaczyna funkcjonować jako element politycznej narracji, co budzi sprzeciw i zniechęcenie.

    Iskrą do kolejnej odsłony tej dyskusji był wpis Donalda Tuska w mediach społecznościowych. Premier, odnosząc się do krytyki kierowanej pod adresem Owsiaka i WOŚP, napisał na platformie X: „Chcą zniszczyć Jerzego Owsiaka i Orkiestrę, tak jak próbowali zniszczyć Lecha Wałęsę i prawdziwą polską solidarność. Chyba na to nie pozwolicie?”. Słowa te szybko obiegły internet i wywołały falę komentarzy – wśród nich znalazła się również reakcja Marcina Możdżonka.

    Były kapitan kadry, dziś związany z Konfederacją i otwarcie wspierający Sławomira Mentzena, nie krył krytycznego stanowiska wobec słów premiera. Cytując wpis Tuska, zarzucił mu pogłębianie społecznych podziałów oraz wykorzystywanie WOŚP do celów politycznych. „Premier jak zwykle ochoczo przyłącza się do podsycania społecznych sporów. Wiem, że to na korzyść partii, ale czy na korzyść państwa?” – napisał Możdżonek. Dodał również, że jego zdaniem wielu obywateli dostrzegało zaangażowanie Jerzego Owsiaka po stronie obecnej koalicji rządzącej, m.in. poprzez finansowanie billboardów z pieniędzy fundacji. „Nieczyste zagranie, które odciąga coraz więcej osób od – jakby nie patrzeć – ciekawej i wieloletniej inicjatywy” – ocenił były siatkarz.

    W dalszej części swojej wypowiedzi Możdżonek podkreślił, że działalność charytatywna powinna pozostać całkowicie wolna od polityki. Jego zdaniem tylko apolityczność jest w stanie zapewnić, że inicjatywy społeczne będą łączyć Polaków, a nie stawać się kolejną osią konfliktu. „WOŚP to jedna z wielu fundacji i stowarzyszeń w Polsce. Byłoby bardzo dobrze dla wszystkich obywateli – niezależnie od ich poglądów – aby polityki do działalności społecznej nie mieszać” – zaznaczył. Według niego tylko wówczas pomoc potrzebującym może zachować swój uniwersalny, wspólnotowy charakter.

  • Oświadczenie prezesa PiS. “To jedyna droga”

    Oświadczenie prezesa PiS. “To jedyna droga”

    Jarosław Kaczyński po posiedzeniu Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości wystąpił z krótkim oświadczeniem, w którym wyraźnie zaakcentował znaczenie jedności partyjnej oraz przygotowań do kolejnych wyborów parlamentarnych, zaplanowanych na 2027 rok. Prezes PiS podkreślał, że tylko spójne działania całego ugrupowania mogą doprowadzić do zwycięstwa „opcji polskiej”, utożsamianej – jak zaznaczył – przede wszystkim z jego partią.

    Jak poinformował Kaczyński, w trakcie środowego spotkania, które odbyło się po godz. 16.30, poruszono również bieżące kwestie polityczne i społeczne. Wśród nich znalazły się sprawy związane z energetyką, ze szczególnym uwzględnieniem górnictwa, a także wydarzenia, do których doszło w komendzie policji w Piasecznie. Jednak – jak zaznaczył lider PiS – kluczowym tematem rozmów była strategia dalszego działania partii oraz utrzymanie wewnętrznej jedności.

    Prezes PiS zapewniał, że wśród uczestników posiedzenia panowała pełna zgoda co do obranej drogi. Jego zdaniem nie pojawiły się głosy kwestionujące kierunek działań, a wszyscy byli przekonani, że konsekwentna realizacja tej strategii musi zakończyć się sukcesem wyborczym. Kaczyński podkreślał, że jest to jedyna droga prowadząca do odzyskania władzy.

    Odniósł się również do pojawiających się w przeszłości spekulacji o napięciach wewnątrz ugrupowania. Zapewniał, że choć dyskusje programowe będą kontynuowane i mogą być intensywne, to będą miały wyłącznie charakter merytoryczny. Wykluczył możliwość konfliktów czy rozłamów, zaznaczając, że takie scenariusze byłyby jedynie spełnieniem oczekiwań politycznych przeciwników PiS.

    Jarosław Kaczyński zapowiedział także, że przygotowywany program wyborczy ma być wyrazem sprzeciwu wobec – jak to ujął – „duszenia Polski” w wymiarze gospodarczym, społecznym oraz w kwestiach związanych z suwerennością państwa. Podkreślał, że partia będzie konsekwentnie prezentować swoją wizję rozwoju kraju, opartą na obronie interesów narodowych.

    Istotnym elementem przyszłych działań ma być również szersze włączenie młodszego pokolenia w prace programowe. Prezes PiS zaznaczył, że obok doświadczonych polityków, którzy – jego zdaniem – udowodnili już swoje kompetencje w rządzeniu, coraz większą rolę będą odgrywać nowi, często znacznie młodsi działacze. To właśnie połączenie doświadczenia z nową energią ma stanowić fundament oferty wyborczej partii.

    Na zakończenie Kaczyński zapewnił, że w trakcie kolejnych miesięcy, wraz z prezentacją programu i inicjatyw przedwyborczych, wyborcy będą mogli przekonać się, że zapowiedzi dotyczące jedności, spokoju wewnętrznego i zaangażowania młodego pokolenia znajdą realne odzwierciedlenie w działaniach Prawa i Sprawiedliwości.

  • Turcy ogłaszają o Malwinie Smarzek. Coś niebywałego, sama o tym milczy

    Turcy ogłaszają o Malwinie Smarzek. Coś niebywałego, sama o tym milczy

    Jesienią ubiegłego roku Malwina Smarzek opublikowała w mediach społecznościowych poruszający wpis, po czym na dłuższy czas zniknęła z przestrzeni publicznej. Cisza nie oznaczała jednak braku formy. Wręcz przeciwnie – z Turcji napływają właśnie informacje, które tylko potwierdzają, że polska atakująca przeżywa bardzo dobry okres. Jej ostatni występ ligowy zrobił ogromne wrażenie, a to nie jedyne znakomite wieści dotyczące biało-czerwonych siatkarek.

    Powrót Malwiny Smarzek do reprezentacji Polski stał się faktem w 2024 roku i był symbolicznym zamknięciem trudnego etapu w jej karierze. Po dłuższej przerwie ponownie założyła koszulkę z orłem na piersi, a emocjami towarzyszącymi temu momentowi podzieliła się z kibicami w mediach społecznościowych. Zdradziła wówczas, jak ciepło została przyjęta przez koleżanki z kadry oraz jak wymagające było dla niej odnalezienie się w nowej roli.

    „Chciałam podziękować dziewczynom, które po tych dwóch latach tak mnie przyjęły. Które pozwoliły mi poczuć, że naprawdę mogę pomóc temu zespołowi, być jego częścią i wspólnie spełniać marzenia. Funkcjonowanie w tej drużynie w zupełnie innej roli było dla mnie bardzo trudne i jeszcze bardziej stresujące” – pisała w październiku.

    Dobre występy w reprezentacji sprawiły, że Smarzek ponownie znalazła się w centrum uwagi polskich kibiców. Od 2022 roku nie występuje bowiem w Tauron Lidze. Po rozstaniu z zespołem z Rzeszowa jej kariera toczy się wyłącznie poza granicami kraju. Grała już we Włoszech – w Volleyball Casalmaggiore i Union Volley Pinerolo – a obecnie reprezentuje barwy tureckiego Kuzeyboru Spor Kulubu. To właśnie z tego klubu płyną teraz bardzo optymistyczne informacje.

    Rewelacje z Turcji. Smarzek błyszczy, Czyrniańska tuż za nią

    Nowy sezon Malwina Smarzek rozpoczęła w lidze tureckiej, gdzie szybko stała się jedną z kluczowych postaci swojego zespołu. W Kuzeyboru nie jest jedyną Polką – obok niej występuje również Martyna Czyrniańska. Jeszcze do niedawna w drużynie grała także Weronika Centka-Tietianiec, jednak pod koniec 2025 roku klub zdecydował się rozwiązać z nią kontrakt.

    Forma dwóch pozostałych reprezentantek Polski robi jednak ogromne wrażenie. W ostatnim ligowym spotkaniu Kuzeyboru sensacyjnie pokonało Eczacıbaşı Dynavit, a największy udział w tym sukcesie miała właśnie Smarzek. Polka była najskuteczniejszą zawodniczką całego meczu. Zdobyła 22 punkty, atakując ze skutecznością 36 procent (20 udanych ataków na 56 prób), do tego dołożyła dwa punktowe bloki, notując przy tym sześć błędów.

    Świetnie zaprezentowała się również Martyna Czyrniańska, która zakończyła mecz z dorobkiem 18 punktów. Przyjmująca popisała się dwoma asami serwisowymi, osiągnęła 40 procent pozytywnego przyjęcia oraz taką samą skuteczność w ataku. W klasyfikacji meczowej ustąpiła jedynie Smarzek, będąc trzecią najlepiej punktującą siatkarką na parkiecie.

    Te liczby nabierają szczególnego znaczenia w kontekście aktywności medialnej Smarzek, a właściwie jej braku. Atakująca niezwykle rzadko publikuje wpisy w mediach społecznościowych. Ostatni z nich pojawił się właśnie w październiku ubiegłego roku, kiedy dzieliła się radością z powrotu do gry. „Wreszcie nadszedł pierwszy mecz sezonu. Nie mogę się doczekać” – pisała wówczas. Od tamtej pory mówi za nią boisko.

    Regularna i wysoka forma przekłada się na kolejne wyróżnienia. Malwina Smarzek zajmuje obecnie 9. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących zawodniczek ligi tureckiej. Do tej pory zdobyła 206 punktów, co daje średnią 4,04 punktu na mecz – najlepszą w całym zespole Kuzeyboru. Martyna Czyrniańska również plasuje się bardzo wysoko. Z dorobkiem 185 punktów zajmuje 15. pozycję i jest drugą najskuteczniejszą zawodniczką drużyny.

    Wszystko wskazuje na to, że obie Polki doskonale odnalazły się w realiach jednej z najsilniejszych lig świata, a ich forma może mieć ogromne znaczenie także z perspektywy przyszłych występów reprezentacji Polski.

  • To będzie kolejny polski mistrz? Andrzej Gołota jest nim zachwycony

    To będzie kolejny polski mistrz? Andrzej Gołota jest nim zachwycony

    Czy polski boks w nadchodzących latach znów zacznie liczyć się na arenie międzynarodowej? Na jednoznaczną odpowiedź trzeba jeszcze poczekać, ale pojawiają się nazwiska, które pozwalają patrzeć w przyszłość z dużym optymizmem. Jednym z nich jest Fabian Urbański – zaledwie 18-letni pięściarz, który już teraz zapisał się w historii krajowego boksu. W ubiegłym roku sięgnął po mistrzostwo Europy do lat 19, zostając dopiero trzecim Polakiem, który dokonał tej sztuki. Tym samym powtórzył wyczyn Andrzeja Gołoty i – co równie ważne – zrobił na legendzie ogromne wrażenie.

    Rok 2026 może okazać się przełomowy dla polskiego pięściarstwa. Zacznie się z wysokiego C – już 10 stycznia Damian Knyba stanie do walki z Niemcem Agitem Kabayelem. Zwycięstwo w tym starciu może otworzyć Polakowi drzwi do największych pojedynków w wadze ciężkiej. Emocji nie zabraknie jednak również w boksie amatorskim, gdzie coraz mocniej zaznacza się obecność nowego pokolenia utalentowanych zawodników. Oprócz wicemistrzyni świata Julii Szeremety czy mistrzyni globu Agaty Kaczmarskiej, bacznie obserwowany jest także znacznie młodszy od nich Fabian Urbański.

    Polski diament na horyzoncie

    Urodzony w 2007 roku zawodnik klubu PGE BKS Skorpion Szczecin w ostatnich sezonach rozwija się w imponującym tempie. Już w 2023 roku sięgnął po mistrzostwo świata do lat 16 – jako pierwszy Polak w historii. Kilkanaście miesięcy później potwierdził, że nie był to jednorazowy wyskok, zdobywając w październiku mistrzostwo Europy w kategorii U19. W wadze półciężkiej (81 kg) praktycznie nie miał sobie równych, a w finale aż trzykrotnie posłał na deski Gruzina Davita Mkhetsadze.

    Tak efektowne występy nie umknęły uwadze Andrzeja Gołoty. Ikona polskiego boksu, która przed przejściem na zawodowstwo również odnosiła sukcesy w ringu amatorskim (m.in. brązowy medal igrzysk olimpijskich w Seulu w 1988 roku), z uznaniem wypowiada się o młodszym koledze. Co ciekawe, Gołota także był mistrzem Europy do lat 19 – dokładnie w tej samej kategorii wiekowej, w której dziś triumfuje Urbański.

    Gołota pełen podziwu: „To chłopak do walki”

    W rozmowie z Interią legendarny pięściarz nie szczędził pochwał pod adresem 18-latka.
    – To jest chłopak „awantura”! Popatrz, jak on fajnie boksuje. To był finał? Trzy liczenia Gruzina, a sędzia spokojnie mógł wcześniej przerwać walkę. Do tego mańkut. Bardzo dobrze to wygląda – mówił Gołota. – Najważniejsze, żeby nigdy się nie poddawał. Trzeba walczyć i iść do przodu. Boks jest dla wytrwałych – dodał, kierując rady bezpośrednio do Urbańskiego.

    Były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej wierzy, że gdy młody pięściarz za kilka lat wkroczy do rywalizacji seniorskiej, nie zniknie z radarów. Jednocześnie zwraca uwagę na problem systemowy. – Szkoda, że nie ma już kategorii „junior starszy”. Była ona naturalnym pomostem między juniorami a seniorami. Najgorsze jest to, gdy utalentowany chłopak nagle gdzieś ginie i jego boks się kończy – podkreślał Gołota.

    Na razie Fabian Urbański skupia się na najbliższych celach, a tym największym są igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Jeśli rozwój jego kariery będzie przebiegał w dotychczasowym tempie, polski boks może w nim zyskać zawodnika, o którym jeszcze nieraz będzie głośno.

  • A więc to prawda o Świątek. Fissette potwierdził, nawet jego to zaskoczyło

    A więc to prawda o Świątek. Fissette potwierdził, nawet jego to zaskoczyło

    Wim Fissette po ponad roku współpracy z Igą Świątek zdążył bardzo dobrze poznać nie tylko jej tenisowe atuty, ale także charakter, podejście do pracy i styl życia. Jedną z obserwacji dotyczących wiceliderki światowego rankingu postanowił ujawnić publicznie. Słowa Belga potwierdziły to, o czym w środowisku tenisowym mówiło się od dawna – z ust doświadczonego trenera wybrzmiało jasno, że przypuszczenia były w pełni trafne.

    Nowy sezon to dla Igi Świątek kolejna szansa, by odzyskać dominację na światowych kortach i poprawić rezultaty z poprzedniego roku. Polka już intensywnie przygotowuje się do Australian Open, rywalizując w United Cup, a Wim Fissette dba o to, by każdy element układanki funkcjonował dokładnie tak, jak powinien. Wszystko podporządkowane jest jednemu celowi – jak najlepszemu startowi w pierwszym Wielkim Szlemie sezonu.

    Nie jest żadną tajemnicą, że Świątek na korcie zawsze zostawia całe serce – zarówno podczas meczów, jak i na treningach. Jej zaangażowanie i perfekcjonizm sprawiają, że już teraz można zakładać, iż zrobi wszystko, by jak najszybciej dogonić Aryną Sabalenkę i odzyskać pierwsze miejsce w rankingu WTA. O tym, jak niezwykle profesjonalną i wymagającą zawodniczką jest raszynianka, niedawno opowiedział sam Fissette, zdradzając kulisy pracy z jedną z najlepszych tenisistek świata.

    Belg przyznał, że w pewnym momencie nie mógł już dłużej milczeć na temat postawy swojej podopiecznej. – Dla niej pierwszy mecz turnieju WTA 500, pierwszy mecz Wielkiego Szlema czy finał – to dokładnie to samo. To samo pragnienie zwycięstwa, ta sama motywacja i dyscyplina w przygotowaniach. Skupienie na każdym detalu. To sprawia, że czuje się bardziej komfortowo w decydujących momentach dużych turniejów, takich jak Szlemy – powiedział Fissette w rozmowie z Arturem Gacem z „Interii”.

    Jak się okazuje, nawet dla tak doświadczonego szkoleniowca postawa Świątek jest czymś wyjątkowym. Choć w swojej karierze pracował z wieloma zawodniczkami ze ścisłej światowej czołówki, Polka wciąż potrafi go zaskoczyć. – Nie mam pojęcia, jak ona to robi. Odniosła już ogromny sukces, a mimo to każdego dnia dostarcza najlepszą wersję siebie – dodał Belg we wrześniu w rozmowie z Dominikiem Senkowskim na kanale „Program Tenisowy” na YouTube.

    – Jestem w tourze od 15 lat, ale to, co widzę u Igi, jest naprawdę imponujące i robi na mnie ogromne wrażenie – podkreślił Fissette, nie kryjąc uznania dla etyki pracy swojej zawodniczki.

    Już za kilka dni Iga Świątek rozpocznie rywalizację w Australian Open i po raz kolejny stanie przed szansą na triumf w tym turnieju po raz pierwszy w karierze. Dotychczas jej najlepszym wynikiem były półfinały osiągnięte w 2022 i 2025 roku. Tegoroczne zmagania na australijskich kortach ruszą 12 stycznia, a tekstowe relacje z meczów Polki będzie można śledzić na portalu sport.interia.pl.