Author: newuser

  • Takiego głosu na temat Igi Świątek jeszcze nie było. Polka milczała 20 lat

    Takiego głosu na temat Igi Świątek jeszcze nie było. Polka milczała 20 lat

    Iwona Kuczyńska od lat unika medialnych wystąpień, ale tym razem zrobiła wyjątek. Była czołowa polska tenisistka lat 80., pierwsza Polka w czołowej setce rankingu WTA zarówno w singlu, jak i deblu, z dużą uwagą śledzi dziś karierę Iga Świątek. W rozmowie z Interią podzieliła się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi aktualnej sytuacji najlepszej polskiej tenisistki. Jej zdaniem Świątek przechodzi obecnie bardzo trudny, ale naturalny etap sportowego rozwoju.

    Kuczyńska przyznaje, że od pewnego czasu regularnie ogląda tenis i z dużą przyjemnością obserwuje sukcesy Polki. Jak podkreśla, możliwość oglądania zawodniczki z Polski na tak wysokim poziomie przez kilka sezonów z rzędu to coś wyjątkowego. Jednocześnie zwraca uwagę, że utrzymanie się na szczycie jest znacznie trudniejsze niż samo wejście na pozycję liderki rankingu.

    Według byłej tenisistki obecne problemy Świątek nie są niczym nadzwyczajnym. W sporcie najwyższej klasy wahania formy są naturalne, szczególnie wtedy, gdy rywalki coraz lepiej poznają styl gry dominującej zawodniczki. Kuczyńska uważa, że Iga musi przejść przez proces ponownego odkrywania siebie jako tenisistki. Jej zdaniem konieczne jest wyjście poza dotychczasowe schematy, rozwijanie nowych elementów gry i zaakceptowanie faktu, że sam dotychczasowy sposób gry nie wystarczy już do całkowitej dominacji.

    Była reprezentantka Polski zaznacza, że największe gwiazdy światowego tenisa, takie jak Rafael Nadal czy Novak Djokovic, przez całą karierę nieustannie modyfikowały i ulepszały swój tenis. Jej zdaniem właśnie tego dziś potrzebuje Świątek — ciągłego rozwoju technicznego i mentalnego.

    Kuczyńska zwraca uwagę, że przez pewien czas Iga mogła funkcjonować w przekonaniu, iż jej intensywny, agresywny styl gry będzie wystarczał przez kolejne lata. Tymczasem rywalki nauczyły się reagować na jej tenis. Coraz lepiej rozumieją jej zachowania na korcie, wiedzą, jak wyprowadzać ją ze strefy komfortu i jak odpowiadać na jej najmocniejsze zagrania. Dlatego dziś Polka musi znaleźć nowe rozwiązania.

    Sporo miejsca w rozmowie poświęcono także technicznym aspektom gry Świątek. Zdaniem Kuczyńskiej liderce polskiego tenisa nadal brakuje większego spokoju w wymianach. Była zawodniczka zauważa, że Iga często sprawia wrażenie, jakby chciała kończyć akcje zbyt szybko, nawet wtedy, gdy sytuacja wymaga cierpliwego budowania punktu. Według niej Polka musi nauczyć się spokojniejszego grania wolniejszych piłek, lepszego wykorzystywania slajsów i dropszotów oraz większej różnorodności w prowadzeniu wymian.

    Kuczyńska przywołała również przykład treningów Jannik Sinner, podczas których ćwiczy się agresywne ustawienie ciała przy jednoczesnym spokojnym, precyzyjnym uderzaniu piłki. Jej zdaniem podobne elementy mogłyby bardzo pomóc Świątek w osiągnięciu większej płynności gry.

    Była tenisistka mocno podkreśla także znaczenie psychiki. Według niej w kobiecym tenisie aspekt mentalny odgrywa jeszcze większą rolę niż w rywalizacji mężczyzn. Kuczyńska uważa, że Iga nadal szuka swojego optymalnego stanu psychicznego na korcie. W jej ocenie Polka bywa zbyt spięta, zbyt emocjonalnie reaguje na nieudane zagrania lub dobre akcje rywalek, a to przekłada się na napięcie całego ciała.

    Zdaniem rozmówczyni kluczem do powrotu do najlepszej formy będzie właśnie odzyskanie swobody i rozluźnienia — zarówno mentalnego, jak i fizycznego. Dopiero wtedy ruchy Świątek staną się bardziej naturalne, a jej tenis odzyska dawną płynność i skuteczność.

    Kuczyńska nie chciała jednoznacznie oceniać współpracy Igi z nowym szkoleniowcem Francisco Roig, ale zaznaczyła, że nawet najlepsi trenerzy nie zawsze są odpowiednim wyborem dla każdego zawodnika. W jej opinii najważniejsze jest znalezienie osoby, która będzie potrafiła dotrzeć do tenisisty nie tylko warsztatowo, ale również mentalnie i emocjonalnie.

    Mimo obecnych trudności była reprezentantka Polski nadal wierzy w sukces Świątek podczas Roland Garros. Podkreśla, że obecnie w kobiecym tenisie nie ma jednej wyraźnej faworytki do zwycięstwa, a sama Iga w Paryżu czuje się wyjątkowo dobrze. Według niej Polka nadal ma wszystko, by ponownie triumfować na kortach imienia Rafael Nadal i wrócić na szczyt światowego tenisa.

  • Nowa lista od WTA. Świątek numerem jeden. 1553,75 punktów przewagi

    Nowa lista od WTA. Świątek numerem jeden. 1553,75 punktów przewagi

    Choć do startu wielkoszlemowego Rolanda Garrosa pozostało już tylko kilka dni, emocje wokół turnieju sięgają zenitu. Oczy tenisowego świata ponownie zwracają się ku Paryżowi, gdzie od niedzieli najlepsze zawodniczki globu rozpoczną walkę o triumf na słynnych kortach im. Rolanda Garrosa. W centrum uwagi tradycyjnie znajduje się Iga Świątek, która w ostatnich latach uczyniła francuską mączkę swoim tenisowym królestwem.

    Polka po raz pierwszy zachwyciła świat w stolicy Francji w 2020 roku, zdobywając premierowy tytuł wielkoszlemowy. Później dołożyła kolejne triumfy w latach 2022, 2023 i 2024, budując pozycję jednej z najwybitniejszych specjalistek od gry na nawierzchni ziemnej. Choć ostatnie miesiące nie były dla niej tak udane jak wcześniejsze sezony, a forma pozostawiała wiele pytań, portal WTA nie ma wątpliwości — to właśnie Świątek pozostaje królową mączki.

    Oficjalna strona kobiecego tenisa opublikowała specjalny „ranking sił” na kortach ziemnych. Zestawienie nie bazuje jednak wyłącznie na aktualnej dyspozycji zawodniczek, lecz na matematycznym modelu obejmującym ostatnie cztery sezony. Uwzględniono w nim 25 procent punktów zdobytych w sezonie 2022, połowę dorobku z 2023 roku, 75 procent punktów z sezonu 2024 oraz pełną liczbę „oczek” wywalczonych w obecnym i poprzednim sezonie.

    Na czele zestawienia znalazła się właśnie Iga Świątek z imponującym wynikiem 7577,25 punktów. Przewaga Polki nad drugą w klasyfikacji Coco Gauff wynosi aż 1553,75 punktu. Trzecie miejsce zajmuje Aryna Sabalenka, która traci do liderki jeszcze więcej. W pierwszej piątce znalazły się również Mirra Andriejewa oraz Jelena Rybakina.

    Twórcy rankingu podkreślają, że pozycja Świątek nie jest dziełem przypadku. Szczególne znaczenie mają jej sukcesy w Paryżu oraz fenomenalny sezon 2024, kiedy wygrała najważniejsze turnieje na mączce — w Madrycie, Rzymie i Rolandzie Garrosie. WTA zaznacza jednak, że obecna przewaga Polki w dużej mierze opiera się na wcześniejszych osiągnięciach, ponieważ w ostatnich miesiącach nie udało jej się sięgnąć po triumf w żadnym z kluczowych turniejów na ziemi.

    Mimo pewnych znaków zapytania eksperci nadal traktują Świątek jako główną kandydatkę do sukcesu w Paryżu. Awans do półfinału turnieju w Rzymie miał być pierwszym sygnałem poprawy formy przed najważniejszą imprezą tej części sezonu. Pozostaje jednak pytanie, czy Polka zdoła ponownie wejść na poziom dominacji, do którego przyzwyczaiła kibiców w poprzednich latach.

    Ranking sił WTA na kortach ziemnych prezentuje się następująco:

    1. Iga Świątek – 7577,25 pkt

    2. Coco Gauff – 6023,5 pkt

    3. Aryna Sabalenka – 5785,5 pkt

    4. Mirra Andriejewa – 3621,75 pkt

    5. Jelena Rybakina – 3395,25 pkt

    6. Elina Switolina – 3223 pkt

    7. Jasmine Paolini – 3015,5 pkt

    8. Jessica Pegula – 2485,25 pkt

    9. Madison Keys – 2178,5 pkt

    10. Qinwen Zheng – 1979,25 pkt

  • Sabalenka już szykuje się do ślubu z Frangulisem. Padła data

    Sabalenka już szykuje się do ślubu z Frangulisem. Padła data

    Aryna Sabalenka po raz kolejny znalazła się w centrum zainteresowania światowych mediów i kibiców. Tuż przed startem wielkoszlemowego Roland Garros liderka rankingu WTA udzieliła szczerego wywiadu magazynowi Vogue, w którym opowiedziała nie tylko o tenisie, ale również o swoim życiu prywatnym. Białorusinka zdradziła między innymi, kiedy planuje wziąć ślub.

    Aryna Sabalenka od kilku lat należy do ścisłej światowej czołówki. Na swoim koncie ma już cztery tytuły wielkoszlemowe — triumfowała w Australian Open w 2023 i 2024 roku oraz w US Open w 2024 i 2025 roku. Choć ostatnie miesiące nie były dla niej idealne pod względem wyników, przed tegorocznym Roland Garros pozostaje jedną z głównych faworytek do końcowego zwycięstwa.

    W rozmowie z Vogue tenisistka otworzyła się także na temat trudnych doświadczeń z życia prywatnego. Wspomniała o śmierci swojego byłego partnera, Konstantin Kołcow. Po tamtych wydarzeniach Sabalenka spotkała się z falą komentarzy dotyczących szybkiego powrotu do rywalizacji sportowej. Jak jednak podkreśliła, właśnie tenis pomógł jej przetrwać najtrudniejszy okres.

    – Nie wiem, czy istnieje jeden właściwy sposób przeżywania żałoby. Każdy radzi sobie inaczej. Dla mnie powrót do pracy był jedynym rozwiązaniem. Mam dopiero 28 lat, a czasami mam wrażenie, że przeżyłam już wszystko – przyznała.

    Ogromnym wsparciem dla tenisistki okazał się jej obecny narzeczony, Georgios Frangulis. Para poznała się dzięki współpracy Sabalenki z marką Oakberry, której właścicielem jest Brazylijczyk. Białorusinka nie ukrywa, że partner odegrał bardzo ważną rolę w jej życiu.

    – Widzę w nim cechy mojego ojca i bardzo to kocham – wyznała.

    W marcu tego roku Frangulis oświadczył się liderce światowego rankingu. Sabalenka zdradziła teraz, że para planuje ślub już latem przyszłego roku. Ceremonia najprawdopodobniej odbędzie się w Grecji, gdzie zakochani chcą powiedzieć sobie sakramentalne „tak”.

  • Pogromczyni Sabalenki sprawdziła formę Świątek. 65 minut gry na Court Philippe Chatrier

    Pogromczyni Sabalenki sprawdziła formę Świątek. 65 minut gry na Court Philippe Chatrier

    Iga Świątek nie ukrywa, że to właśnie Roland Garros jest dla niej miejscem szczególnym. Żaden inny turniej w kalendarzu nie kojarzy się z jej sukcesami tak mocno jak paryski Szlem. Polka triumfowała tam już czterokrotnie i teraz ponownie stanie do walki o tytuł. Mimo że od kilku miesięcy nie zagrała w finale żadnej imprezy WTA, eksperci i kibice nadal widzą w niej jedną z głównych faworytek do zwycięstwa. Powodów do optymizmu dostarczył jej przede wszystkim występ w Rzymie. Teraz raszynianka rozpoczęła przygotowania już na kortach Rolanda Garrosa, a we wtorek sparowała z zawodniczką, o której ostatnio zrobiło się wyjątkowo głośno — Hailey Baptiste.

    Jeszcze w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego Świątek kończyła dramatyczny półfinał turnieju w Rzymie przeciwko Elinie Switolinie. Polka wróciła do meczu po przegranym pierwszym secie, wygrała drugą partię i na początku decydującej odsłony miała kilka okazji na przełamanie. Gdyby wykorzystała choć jedną z nich, być może to ona zagrałaby w finale z Coco Gauff o swój czwarty triumf na Foro Italico. Ostatecznie jednak Switolina obroniła się w kluczowych momentach, sama zdobyła breaka, a później całkowicie przejęła kontrolę nad spotkaniem. Wygrała trzeciego seta 6:2, a następnie po niemal trzygodzinnym boju pokonała Gauff i sięgnęła po trzeci tytuł w Rzymie — pierwszy od ośmiu lat. Tym samym Ukrainka dołączyła do grona najgroźniejszych kandydatek do sukcesu w Paryżu.

    Świątek długo nie zwlekała z przenosinami do Francji. Już w poniedziałek pojawiła się na obiektach Rolanda Garrosa położonych przy Lasku Bulońskim. Tego dnia trenowała przez godzinę na korcie Simonne Mathieu, zaraz po Arynie Sabalence. Polka od lat preferuje spokojne wejście w turniejowy rytm i nie należy do zawodniczek, które pojawiają się na miejscu w ostatniej chwili.

    Losowanie drabinki turnieju głównego zaplanowano na czwartek. Świątek będzie rozstawiona z numerem trzecim, co oznacza, że już w półfinale może trafić na Sabalenkę lub Jelenę Rybakinę. Rok temu w tej fazie zmagań zmierzyła się z Białorusinką i po niezwykle emocjonującym pojedynku przegrała decydującego seta aż 0:6.

    Pierwszy mecz w tegorocznym Roland Garros Polka rozegra w niedzielę, poniedziałek lub wtorek, ponieważ organizatorzy rozciągnęli pierwszą rundę aż na trzy dni. Tymczasem we wtorek sztab Świątek zaplanował już kolejny ważny trening — tym razem na głównej arenie turnieju, Court Philippe Chatrier.

    Partnerką Polki podczas zajęć była Hailey Baptiste, jedna z największych rewelacji ostatnich tygodni. Amerykanka zwróciła na siebie uwagę podczas turnieju w Madrycie, gdzie sensacyjnie pokonała Arynę Sabalenkę, wcześniej broniąc aż sześciu piłek meczowych. Ostatecznie dotarła tam do półfinału, a w Rzymie zatrzymała ją dopiero Switolina.

    Choć Świątek i Baptiste są rówieśniczkami, wcześniej nigdy ze sobą nie rywalizowały. W czasach juniorskich Amerykanka nie należała do ścisłej czołówki, choć występowała w turniejach wielkoszlemowych. W 2017 roku podczas juniorskiego Roland Garros przegrała między innymi z Jeleną Rybakiną. Ostatnie miesiące przyniosły jednak ogromny postęp w jej grze. Baptiste imponuje mocnym serwisem i agresywnym forhendem, a w Paryżu po raz pierwszy w karierze będzie rozstawiona w tak dużym turnieju.

    Obie tenisistki dostały do dyspozycji największy stadion kompleksu Roland Garros na godzinny trening. Dla Świątek to miejsce pełne wielkich wspomnień — właśnie tam zdobywała swoje tytuły, ale też przeżywała trudne chwile, jak olimpijska porażka z Qinwen Zheng. We wtorek Polka pojawiła się na korcie tuż po Chince, która kończyła trening z Amandą Anisimovą.

    Początek zajęć przebiegał według klasycznego schematu. Najpierw rozgrzewka, później ćwiczenia przy siatce i wymiany wolejowe. Całości uważnie przyglądał się Francisco Roig, siedzący przy bocznej linii, a gdy trzeba było coś podać Świątek, pomagała Daria Abramowicz.

    Po około 25 minutach tenisistki przeszły do treningu serwisu i returnu. Świątek jako pierwsza stanęła za linią końcową, ale początkowo miała problemy z trafianiem pierwszym podaniem.

    Następnie rozpoczęły regularną grę na punkty, a efektowne wymiany były nagradzane brawami kilkuset kibiców obecnych na trybunach. Polka szybko wygrała gema do zera, chwilę później Baptiste odpowiedziała tym samym. Nie zabrakło też zabawnych momentów. Po jednym z podań Świątek nie była pewna, czy zagrała asa, czy piłka minimalnie wylądowała poza linią. — Ja też nie wiem — odpowiedziała ze śmiechem Baptiste. Ostatecznie Polka uznała punkt dla rywalki i ustawiła się do returnu po stronie nieparzystej.

    W dłuższych wymianach wyraźnie dokładniejsza była jednak Świątek. W czwartym gemie przełamała Amerykankę, choć ta próbowała zmuszać ją do biegania po całym korcie — najpierw do siatki, a później w okolice linii końcowej. Jeden z lobów Baptiste okazał się jednak minimalnie niecelny, a chwilę później Polka dołożyła kolejne punkty i utrzymała przewagę.

    Pod koniec treningu Baptiste zapytała jeszcze: „Gramy dalej? Zostały dwie minuty”. Świątek bez wahania odpowiedziała: „Tak, wykorzystajmy czas”. Po chwili tenisistki zauważyły jednak, że kolejny trening na korcie Philippe Chatrier zaplanowano dopiero na godzinę 14, więc mogły zostać dłużej.

    Ostatecznie rozegrały jeszcze dwa gemy. Przy stanie 4:2 dla Świątek zakończyły wspólne zajęcia, podały sobie ręce i podziękowały za ponad godzinę intensywnego treningu na najważniejszym korcie świata mączki.

  • Demolka na Suzanne Lenglen. Pierwsza z Polek już po meczu w Roland Garros

    Demolka na Suzanne Lenglen. Pierwsza z Polek już po meczu w Roland Garros

    Maja Chwalińska znakomicie rozpoczęła walkę o awans do głównej drabinki Roland Garros. Polka, rozstawiona z numerem ósmym w kwalifikacjach, bez większych problemów pokonała Francuzkę Alice Rame 6:0, 6:3 i awansowała do kolejnej rundy eliminacji. Spotkanie rozegrano na prestiżowym korcie Suzanne Lenglen przy niemal komplecie publiczności, co dla zawodniczek spoza ścisłej czołówki światowego rankingu jest wydarzeniem wyjątkowym.

    Dla Igi Świątek, Magdaleny Fręch i Magdy Linette rywalizacja w głównej części French Open rozpocznie się dopiero w niedzielę, ale już teraz o marzeniach związanych z Paryżem walczą inne reprezentantki Polski. W kwalifikacjach znalazły się Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa oraz Linda Klimovicova. Chwalińska i Kawa zostały rozstawione, co tylko potwierdza ich wysoką pozycję w eliminacyjnej stawce.

    24-letnia tenisistka z Bielska-Białej przystępowała do turnieju po bardzo udanym kwietniu. Wtedy triumfowała w imprezie WTA 125 w portugalskim Oeiras, dzięki czemu awansowała na 113. miejsce w rankingu WTA i wyraźnie zbliżyła się do upragnionego debiutu w pierwszej setce świata. Ostatnie tygodnie nie były jednak dla niej idealne. Po występach w turniejach ITF w Oksytanii próbowała poprawić ranking w Parmie, lecz tam musiała skreczować w meczu z Federicą Urgesi. Dlatego pojawienie się Polki w Paryżu z mocno zabandażowanym prawym udem mogło budzić niepokój.

    Na korcie nie było jednak widać żadnych problemów zdrowotnych. Chwalińska od pierwszych piłek prezentowała tenis na bardzo wysokim poziomie i szybko przejęła pełną kontrolę nad spotkaniem. Organizatorzy przydzielili jej mecz na Suzanne Lenglen głównie dlatego, że po drugiej stronie siatki stanęła reprezentantka gospodarzy. Centralny kort Philippe’a Chatriera pozostawał jeszcze niedostępny dla meczów kwalifikacyjnych, a trenowały tam między innymi Naomi Osaka i Marta Kostiuk.

    Gdy nad Roland Garros zaczęło padać, spotkanie Chwalińskiej mogło być kontynuowane dzięki zamknięciu dachu nad Suzanne Lenglen. Polka świetnie wykorzystała wyjątkową scenerię. Grała pewnie, swobodnie poruszała się po korcie i bardzo skutecznie serwowała. Jej podanie osiągało momentami 150 km/h, a Francuzka kompletnie nie radziła sobie z rotacją i zmiennością zagrań Polki.

    Pierwszy set był właściwie pokazem dominacji Chwalińskiej. Polka wygrała go 6:0 w zaledwie 32 minuty. Rame, sklasyfikowana w drugiej setce rankingu WTA, nie potrafiła znaleźć sposobu ani na topspinowe uderzenia rywalki, ani na jej precyzyjne loby. Kiedy próbowała atakować przy siatce, natychmiast była karcona efektownymi minięciami.

    W drugiej partii Francuzka na chwilę podniosła poziom gry i przy wsparciu publiczności zaczęła grać odważniej. Wywalczyła nawet przełamanie i doprowadziła do remisu 3:3. Chwili nerwów po stronie Polki jednak nie było widać. Chwalińska szybko odzyskała kontrolę nad wydarzeniami, ponownie przełamała przeciwniczkę i zamknęła spotkanie wynikiem 6:3.

    Cały mecz trwał 81 minut i potwierdził, że Polka może być jedną z najgroźniejszych zawodniczek kwalifikacji. O awans do finałowej rundy eliminacji Roland Garros Chwalińska zagra teraz ze zwyciężczynią meczu Polina Jacenko – Carole Monnet.

    https://x.com/rolandgarros/status/2056334787623666148?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2056334787623666148%7Ctwgr%5E057e294144f565eee6ed3a205ed4a403ed27870b%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Froland-garros%2Fnews-demolka-na-suzanne-lenglen-pierwsza-z-polek-juz-po-meczu-w-rnId23479396

  • 7-0 w tie-breaku skończyło seta u Fręch. Koniec długiej serii u Polki

    7-0 w tie-breaku skończyło seta u Fręch. Koniec długiej serii u Polki

    Magdalena Fręch wreszcie przełamała złą passę. Polska tenisistka awansowała do drugiej rundy turnieju WTA 500 w Strasburgu po wymagającym starciu z utalentowaną Australijką Talią Gibson. Choć rywalka przed meczem była określana jako kwalifikantka, jej ostatnie wyniki sprawiały, że trudno było traktować ją jak łatwą przeciwniczkę. Fręch musiała bronić dwóch piłek setowych w pierwszej partii, ale później pokazała ogromny charakter i ostatecznie zwyciężyła 7:6(0), 6:3.

    Jeszcze na początku marca Magdalena Fręch była bardzo blisko życiowego sukcesu. W finale turnieju WTA 500 w Meridzie stoczyła zacięty, trzysetowy bój z Hiszpanką, a mimo porażki zanotowała ogromny awans w rankingu WTA. Skok na 36. miejsce dawał nadzieję na rozstawienia w największych turniejach sezonu, w tym także podczas Roland Garros.

    Późniejsze tygodnie okazały się jednak wyjątkowo trudne. Polka odpadała już po pierwszych meczach w Indian Wells, Miami, Charleston, Madrycie oraz Rzymie. Szczególnie bolesne były porażki z zawodniczkami teoretycznie niżej notowanymi, jak Storm Hunter czy Anna Bondar. Strasburg miał być więc szansą na odzyskanie pewności siebie tuż przed French Open.

    Losowanie nie okazało się jednak szczególnie łaskawe. Rywalką Fręch została Talia Gibson — jedna z największych rewelacji ostatnich miesięcy. Australijka jeszcze niedawno znajdowała się poza czołową setką rankingu, ale świetne występy w Indian Wells i Miami pozwoliły jej błyskawicznie awansować do światowej czołówki. Po drodze pokonywała tak uznane tenisistki jak Jekaterina Aleksandrowa, Clara Tauson, Jasmine Paolini czy Naomi Osaka. Choć na kortach ziemnych nie prezentowała się już tak efektownie, jej forma budziła respekt.

    Od początku spotkania było jednak widać, że Fręch jest dobrze przygotowana mentalnie. Polka prezentowała się zdecydowanie lepiej niż w ostatnich turniejach, przede wszystkim skutecznie serwowała i częściej przejmowała inicjatywę w wymianach. Już w trzecim gemie wypracowała sobie dwie okazje na przełamanie, ale Gibson potrafiła wyjść z opresji.

    Kiedy wydawało się, że Fręch przejęła kontrolę nad setem po zdobytym breaku, Australijka natychmiast odrobiła straty. Emocje rosły z każdym gemem, a kluczowy moment nastąpił przy stanie 5:4 dla Gibson. Po podwójnym błędzie serwisowym Polki rywalka wypracowała dwa setbole. Fręch zachowała jednak zimną krew — najpierw popisała się znakomitym bekhendem po przekątnej, a chwilę później uratowała się skutecznym serwisem.

    O losach pierwszej partii decydował tie-break i w nim Polka zagrała koncertowo. Fręch błyskawicznie objęła prowadzenie, a Gibson zaczęła popełniać coraz więcej błędów przy agresywnych próbach kończenia wymian. Świetny skrót, precyzyjne minięcie i bardzo pewna gra pozwoliły Polce wygrać tie-break aż 7-0. Cały set trwał 64 minuty i był jednym z najlepszych fragmentów gry łodzianki w ostatnich miesiącach.

    Dla Fręch był to już drugi tie-break wygrany do zera w tym sezonie. Wcześniej dokonała tej sztuki podczas turnieju w Brisbane w meczu z Marketą Vondrousovą.

    Drugi set rozpoczął się spokojnie, ale przy stanie 2:2 Gibson zdołała przełamać Polkę. Reakcja Fręch była jednak natychmiastowa. Polka szybko odrobiła stratę, a później całkowicie przejęła kontrolę nad spotkaniem. Grała coraz pewniej, znakomicie poruszała się po korcie i zmuszała rywalkę do błędów.

    Końcówka meczu należała już wyłącznie do reprezentantki Polski. Fręch wygrała cztery ostatnie gemy i po 105 minutach zwyciężyła 7:6(0), 6:3, awansując do kolejnej rundy turnieju w Strasburgu.

    W walce o ćwierćfinał Polka zmierzy się teraz z Kanadyjką Leylah Fernandez.

  • Media: To będą najgroźniejsze rywalki Świątek w Roland Garros

    Media: To będą najgroźniejsze rywalki Świątek w Roland Garros

    Drugi w tym sezonie turniej wielkoszlemowy zbliża się wielkimi krokami. Po zakończeniu rywalizacji w turnieju WTA 1000 w Rzymie coraz trudniej wskazać jedną, wyraźną faworytkę do triumfu w Roland Garros. Choć wśród głównych kandydatek tradycyjnie wymienia się największe gwiazdy światowego tenisa, coraz więcej uwagi przyciągają zawodniczki spoza ścisłej czołówki rankingu WTA, które w ostatnich tygodniach imponowały formą na kortach ziemnych.

    Najważniejsza impreza na mączce w kobiecym i męskim kalendarzu rozpocznie się już za kilka dni. Turniej w Rzymie, uznawany za ostatni poważny sprawdzian przed Roland Garros, nie przyniósł jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto pojedzie do Paryża jako największa kandydatka do tytułu.

    Portal „Yardbarker” wskazał jednak cztery tenisistki, które mogą odegrać we Francji bardzo ważne role i sprawić spore niespodzianki. Wśród nich nie mogło zabraknąć Eliny Switoliny. Ukrainka znajduje się obecnie w znakomitej dyspozycji, co udowodniła, triumfując w turnieju w Rzymie. W drodze po tytuł pokonała między innymi Igę Świątek, Jelenę Rybakinę oraz Coco Gauff.

    Dziennikarze podkreślają, że Switolina przyjedzie do Paryża z ogromną pewnością siebie i może okazać się jedną z najbardziej niedocenianych zawodniczek w stawce. Jej wyniki na mączce robią wrażenie — w trzech tegorocznych turniejach na tej nawierzchni aż dwa razy dotarła co najmniej do półfinału. Jedynym nieudanym występem był Madryt, gdzie sensacyjnie odpadła już po pierwszym meczu z Anną Bondar. Mimo tego statystyki Ukrainki pozostają imponujące. Switolina ma perfekcyjny bilans 8-0 w finałach rozgrywanych na kortach ziemnych i pokazuje niezwykłą regularność, która może zaprowadzić ją bardzo daleko również w Roland Garros.

    Kolejną zawodniczką wskazaną przez portal jest Marta Kostiuk. Ukrainka w ostatnich tygodniach zrobiła ogromny krok naprzód i wygrała prestiżowy turniej WTA 1000 w Madrycie. Wcześniej triumfowała także w Rouen, gdzie rozgrywano zawody na ceglanej nawierzchni pod dachem. Niestety po sukcesie w Hiszpanii musiała wycofać się z rywalizacji w Rzymie z powodu problemów zdrowotnych.

    23-latka poinformowała w mediach społecznościowych, że zmaga się z urazem biodra, a dodatkowo jej kostka wciąż nie jest w pełni sprawna. Mimo to eksperci nie mają wątpliwości, że jeśli będzie zdrowa, może być jedną z najbardziej niebezpiecznych zawodniczek podczas paryskiego turnieju. Obecnie zajmuje 15. miejsce w rankingu WTA i wyraźnie znajduje się na fali wznoszącej.

    W gronie potencjalnych „czarnych koni” znalazła się również Sorana Cirstea. Rumunka bardzo dobrze zaprezentowała się w Rzymie, docierając aż do półfinału. Po drodze wyeliminowała między innymi Arynę Sabalenkę, Jelenę Ostapenko oraz Lindę Noskovą, czym zwróciła na siebie uwagę tenisowego świata.

    Dodatkowego znaczenia jej występom dodaje fakt, że Cirstea planuje zakończyć karierę po obecnym sezonie. Rumunka chce jednak pożegnać się z zawodowym tenisem w wielkim stylu i ostatnie miesiące pokazują, że nadal potrafi rywalizować z najlepszymi. W tym roku odniosła już sukces w deblu, triumfując w Linzu w parze z Shuai Zhang.

    Ostatnią zawodniczką wyróżnioną przez portal jest Mirra Andriejewa. Młoda Rosjanka od dawna uznawana jest za jeden z największych talentów światowego tenisa. W obecnym sezonie na kortach ziemnych wygrała turniej w Linzu i dotarła do finału w Madrycie. W Rzymie zatrzymała ją dopiero Coco Gauff w ćwierćfinale.

    Eksperci podkreślają, że Andriejewa mimo młodego wieku potrafi już rywalizować z największymi gwiazdami. W tym sezonie pokonywała między innymi Igę Świątek i Jelenę Ostapenko na mączce, a jej rozwój przebiega niezwykle szybko. Dwa lata temu dotarła do półfinału Roland Garros i od tamtej pory regularnie robi kolejne postępy. Wielu obserwatorów uważa, że właśnie w Paryżu może wykonać następny wielki krok w karierze.

    Oczywiście grono głównych faworytek nadal tworzą największe nazwiska kobiecego tenisa. Aryna Sabalenka, Iga Świątek, Jelena Rybakina czy Coco Gauff pozostają zawodniczkami, które mogą sięgnąć po końcowy triumf. Tegoroczny sezon pokazał jednak, że rywalizacja w kobiecym tourze jest wyjątkowo wyrównana i niespodzianek z pewnością nie zabraknie.

    Roland Garros rozpocznie się 24 maja. Wcześniej rozegrane zostaną kwalifikacje do turnieju głównego. Finał singla kobiet zaplanowano na 6 czerwca, natomiast dzień później odbędzie się finał mężczyzn. Tytułu wśród pań bronić będzie Coco Gauff. W rywalizacji panów zabraknie natomiast Carlosa Alcaraza, który z powodu kontuzji nie pojawi się w Paryżu.

  • Tak wygląda ranking WTA po turnieju w Rzymie. Co z Igą Świątek?

    Tak wygląda ranking WTA po turnieju w Rzymie. Co z Igą Świątek?

    Turniej WTA 1000 w Rzymie przyniósł sporo emocji i wpłynął na najnowszy ranking światowego tenisa kobiet. Choć w ścisłej czołówce nie doszło do rewolucji, kilka zawodniczek ma powody do zadowolenia — w tym także Iga Świątek. Polka utrzymała miejsce na podium zestawienia i jednocześnie zmniejszyła stratę do liderki rankingu. Spore przetasowania nastąpiły natomiast w dolnej części TOP 10.

    Po zakończeniu rywalizacji w stolicy Włoch Świątek podsumowała swój występ w mediach społecznościowych. Przyznała, że liczyła na lepszy rezultat, ale jednocześnie podkreśliła, że czuje wyraźny progres w swojej grze i widzi efekty pracy wykonanej w ostatnich tygodniach. Awans do półfinału był dla niej najlepszym wynikiem w tym sezonie i pozwolił zdobyć cenne punkty rankingowe. Rok wcześniej Polka zakończyła zmagania już w trzeciej rundzie, dlatego tegoroczny rezultat okazał się dla niej bardzo korzystny.

    W opublikowanym 18 maja rankingu WTA Świątek nadal zajmuje trzecie miejsce. Co ważne, odrobiła część strat do Aryny Sabalenki. Białorusinka odpadła z turnieju znacznie wcześniej niż przed rokiem, przez co straciła sporą liczbę punktów. Obecnie przewaga liderki nad Polką wynosi 2687 punktów. Drugą lokatę utrzymała Jelena Rybakina, a układ pierwszej trójki pozostał bez zmian.

    Znacznie ciekawiej zrobiło się jednak tuż za podium. Największą bohaterką zmian została Elina Switolina. Ukrainka triumfowała w Rzymie, zdobywając jubileuszowy, 20. tytuł rangi WTA w karierze. Dzięki temu awansowała z dziesiątej na siódmą pozycję w światowym rankingu. Jej skok sprawił, że niżej znalazła się między innymi Mirra Andriejewa, która po ćwierćfinale we Włoszech spadła na ósme miejsce.

    Do czołowej dziesiątki wróciła również Karolina Muchova. Czeszka skorzystała na słabszych wynikach rywalek, mimo że sama zakończyła turniej już w drugiej rundzie. Najbardziej bolesny spadek zanotowała za to Jasmine Paolini. Włoszka, która przed rokiem triumfowała w Rzymie, tym razem odpadła już w trzeciej rundzie i straciła aż pięć miejsc w rankingu. Obecnie zajmuje dopiero 13. pozycję. To kolejny sygnał, że forma tenisistki wyraźnie spadła, mimo że sezon na kortach ziemnych dotąd należał do jej najmocniejszych okresów.

    Gorzej wygląda sytuacja pozostałych reprezentantek Polski. Magdalena Fręch i Magda Linette pożegnały się z turniejem już po pierwszych spotkaniach, co odbiło się na ich miejscach w rankingu. Fręch spadła na 49. lokatę, natomiast Linette zajmuje obecnie 57. miejsce na świecie.

    Aktualne TOP 10 rankingu WTA prezentuje się następująco:

    1. Aryna Sabalenka – 9960 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8705 pkt

    3. Iga Świątek – 7273 pkt

    4. Coco Gauff – 6749 pkt

    5. Jessica Pegula – 6286 pkt

    6. Amanda Anisimova – 5958 pkt

    7. Elina Switolina – 4315 pkt

    8. Mirra Andriejewa – 4181 pkt

    9. Victoria Mboko – 3395 pkt

    10. Karolina Muchova – 3318 pkt

    W dalszej części rankingu znajdują się kolejne Polki: Magdalena Fręch jest 49., Magda Linette 57., Maja Chwalińska zajmuje 116. miejsce, a Katarzyna Kawa plasuje się na 139. pozycji.

    Teraz uwaga całego tenisowego świata przenosi się do Paryża, gdzie rozpoczyna się Roland Garros. Dla Igi Świątek to wyjątkowy turniej — triumfowała tam już czterokrotnie i właśnie na paryskiej mączce często prezentowała swój najlepszy tenis. W ubiegłym sezonie zakończyła zmagania na półfinale po zaciętym meczu z Aryną Sabalenką, a tytuł zdobyła ostatecznie Coco Gauff.

    Dyrektorka turnieju, Amelie Mauresmo, nie ukrywa, że Świątek nadal należy do grona głównych faworytek. Podkreśla jednak, że większe szanse na końcowy triumf daje obecnie Sabalence i Gauff. Jednocześnie zaznacza, że doświadczenia i pewności siebie Polki w Paryżu nie można lekceważyć. Już teraz wiadomo, że walka o tytuł na kortach Rolanda Garrosa zapowiada się wyjątkowo emocjonująco.

  • Pożegnanie ze Świątek, Fissette w centrum burzy. Oto jego nowa podopieczna

    Pożegnanie ze Świątek, Fissette w centrum burzy. Oto jego nowa podopieczna

    Nie minęły jeszcze dwa miesiące od zakończenia współpracy z Igą Świątek, a wiele wskazuje na to, że Wim Fissette szybko znalazł nową zawodniczkę. Belgijski szkoleniowiec został zauważony w Strasburgu podczas treningów z Victorią Mboko. Zdjęcia momentalnie obiegły media społecznościowe i wywołały falę komentarzy, wśród których nie brakowało krytycznych opinii.

    23 marca, tuż po rozczarowującym występie w Miami, gdzie Iga Świątek odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Magdą Linette, Polka oficjalnie poinformowała o zakończeniu współpracy z Fissettem. Była to jedyna zmiana w jej sztabie szkoleniowym. Niedługo później ogłoszono, że nowym trenerem raszynianki został Francisco Roig, wcześniej związany między innymi z Rafaelem Nadalem.

    Od tamtej pory spore zainteresowanie budziło jednak także to, z kim zwiąże się belgijski trener. Odpowiedź pojawiła się tuż przed rozpoczęciem turnieju WTA w Strasburgu. W sobotni wieczór w sieci pojawiły się fotografie przedstawiające Fissette’a u boku Victorii Mboko. Natychmiast rozpoczęły się spekulacje, czy młoda Kanadyjka została jego nową podopieczną.

    Doniesienia szybko potwierdzono. Dziennikarz Sport.pl Dominik Senkowski przekazał, że osoba z otoczenia belgijskiego szkoleniowca potwierdziła rozpoczęcie próbnej współpracy z dziewiątą rakietą świata. To właśnie pod okiem Fissette’a Mboko ma rywalizować podczas turnieju w Strasburgu.

    Informacja wywołała jednak mieszane reakcje kibiców. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy podważających kompetencje Belga i sens tej decyzji ze strony Kanadyjki. Część fanów twierdziła, że Mboko potrzebuje przede wszystkim szkoleniowca skupionego na aspektach technicznych gry. Inni oceniali, że współpraca z Fissette’em może negatywnie wpłynąć na jej rozwój, przywołując przy tym okres jego pracy z Igą Świątek.

    Victoria Mboko nie ma za sobą najlepszych tygodni. W Madrycie zakończyła udział już na etapie 1/32 finału, natomiast z turnieju w Rzymie wycofała się z powodu choroby. Mimo to do rywalizacji w Strasburgu przystępuje z dużymi ambicjami, szczególnie że coraz mocniej naciska na nią w rankingu Karolina Muchova.

  • Rozstanie ze Świątek, niespodzianka w Strasburgu. Fissette u boku mistrzyni WTA 1000

    Rozstanie ze Świątek, niespodzianka w Strasburgu. Fissette u boku mistrzyni WTA 1000

    Półfinał turnieju WTA 1000 w Rzymie okazał się końcem przygody Igi Świątek z włoską imprezą, ale jednocześnie był jej najlepszym wynikiem w obecnym sezonie. Polka po raz pierwszy od wielu miesięcy zaprezentowała tenis na poziomie, do którego przyzwyczaiła kibiców. Co istotne, stało się to już po zmianie trenera. Pod wodzą Francisco Roiga Świątek wreszcie przełamała barierę ćwierćfinału, czego wcześniej nie udało jej się dokonać współpracując z Wimem Fissette’em. Belg stracił pracę w marcu, ale bardzo szybko znalazł nowe zajęcie. W mediach społecznościowych pojawiły się właśnie zdjęcia, na których widać go podczas treningów z jedną z najlepszych tenisistek świata.

    Choć sezon w wykonaniu Świątek trudno uznać za udany, ostatnie tygodnie przyniosły wyraźne oznaki poprawy. Do Rzymu Polka przyjechała bez większej pewności siebie, jednak z każdym kolejnym spotkaniem odzyskiwała rytm i coraz lepiej prezentowała się na korcie. Sama przyznawała po meczach, że zwycięstwa pozwalają jej odbudować mentalność i ponownie uwierzyć we własne możliwości.

    Jej marsz zatrzymał się dopiero w półfinale, gdzie stoczyła niezwykle emocjonujący bój z Eliną Switoliną. Ukrainka wygrała po trzech setach, ale występ Świątek został odebrany bardzo pozytywnie. Polka pokazała tenis znacznie lepszy niż w poprzednich miesiącach i może potraktować rzymski turniej jako ważny impuls przed zbliżającym się Roland Garros.

    Dla wielu kibiców i ekspertów szczególnie istotny jest fakt, że poprawa nastąpiła już po rozstaniu z Fissette’em. Belg nie zdołał doprowadzić Świątek do ani jednego półfinału w tym sezonie, dlatego w marcu zakończono współpracę. Jego miejsce zajął Francisco Roig, który szybko zaczął wprowadzać zmiany widoczne zarówno w grze, jak i w nastawieniu Polki.

    Sam Fissette nie pozostawał jednak długo bez pracy. Wszystko wskazuje na to, że dołączył do sztabu Victorii Mboko, jednej z najbardziej utalentowanych zawodniczek młodego pokolenia. W sieci pojawiły się zdjęcia ze Strasburga, na których Belg pracuje z Kanadyjką podczas treningów.

    Mboko mimo młodego wieku może już pochwalić się bardzo imponującymi osiągnięciami. Dziewiąta tenisistka świata dwukrotnie występowała w finałach turniejów rangi WTA 1000. W Montrealu triumfowała przed własną publicznością po zwycięstwie nad Naomi Osaką, natomiast w Dosze musiała uznać wyższość Karoliny Muchovej. Teraz, współpracując z Fissette’em, będzie chciała zrobić kolejny krok i osiągać lepsze wyniki w Wielkich Szlemach. Jak dotąd jej najlepszym rezultatem pozostaje czwarta runda.