Author: newuser

  • Dramat Świątek w Madrycie. Napłynęły reakcje. “Trudno na to patrzeć”

    Dramat Świątek w Madrycie. Napłynęły reakcje. “Trudno na to patrzeć”

    Sobotnie popołudnie w Madrycie przyniosło bardzo niepokojące wieści dla kibiców Igi Świątek. Liderka światowego tenisa nie dokończyła meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000, w którym mierzyła się z Ann Li. Spotkanie zakończyło się przedwcześnie – Polka skreczowała w decydującym secie z powodu problemów zdrowotnych, żegnając się tym samym z rywalizacją.

    Od początku pojedynek był niezwykle wymagający. Już w pierwszym secie obie zawodniczki toczyły wyrównaną walkę. Świątek została przełamana na starcie, ale szybko zdołała odrobić stratę i wrócić do gry. O losach partii zadecydował tie-break, w którym skuteczniejsza okazała się Amerykanka, wygrywając 7:4.

    Po krótkiej przerwie Polka wyraźnie podniosła poziom swojej gry. Zaczęła dominować na korcie, grała agresywniej i pewniej, co szybko przełożyło się na wynik. Drugiego seta wygrała zdecydowanie 6:2, doprowadzając do trzeciej, rozstrzygającej odsłony meczu.

    Niestety to właśnie w niej doszło do dramatycznych scen. Już od pierwszych gemów było widać, że Świątek zmaga się z problemami zdrowotnymi. Na kort wezwano lekarza, który próbował pomóc zawodniczce i ocenić jej stan. Mimo interwencji sytuacja nie uległa poprawie. Przy stanie 0:3 i 0-30 w trzecim secie Polka podjęła trudną decyzję o przerwaniu meczu.

    Jej zejście z kortu było bardzo emocjonalne – Świątek opuszczała arenę ze łzami w oczach, co tylko podkreśliło, jak trudny był to dla niej moment. Ostateczny wynik spotkania to 7:6(4), 2:6, 3:0 dla Ann Li.

    Eksperci i komentatorzy zgodnie zwracali uwagę, że problemy zdrowotne mogły mieć wpływ na przebieg całego meczu. Hubert Błaszczyk podkreślił, że trudności widoczne w decydującym secie mogą tłumaczyć liczne błędy z pierwszej partii oraz mniejszą dynamikę ruchu na korcie. Z kolei Dawid Żbik zauważył, że Świątek od początku nie wyglądała jak zwykle i wyraził nadzieję, że nie jest to nic poważnego.

    W podobnym tonie wypowiadali się także inni obserwatorzy. Zwracano uwagę, że tenisistka już w trakcie przerw między gemami sprawiała wrażenie osłabionej, a jej dyspozycja daleka była od optymalnej. Wielu ekspertów podkreślało, że w takiej sytuacji wynik sportowy schodzi na dalszy plan, a najważniejsze pozostaje zdrowie zawodniczki.

    Choć odpadnięcie z turnieju w Madrycie jest dla Świątek dużym rozczarowaniem, kibice i środowisko tenisowe zgodnie trzymają kciuki za jej szybki powrót do pełni sił.

    https://x.com/josemorgado/status/2048057149444567216?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2048057149444567216%7Ctwgr%5Eb108ae04541db295d345349c4893d4a2327374eb%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-dramat-swiatek-w-madrycie-naplynely-reakcje-trudno-na-to-patnId23421482

  • Koszmar Świątek w Madrycie. Krecz, ale co stało się potem. Błyskawiczny komunikat WTA

    Koszmar Świątek w Madrycie. Krecz, ale co stało się potem. Błyskawiczny komunikat WTA

    Wejście Iga Świątek w turniej WTA 1000 w Madrycie zapowiadało się bardzo obiecująco. Polka rozpoczęła rywalizację od efektownego zwycięstwa nad Daria Snigur, nie dając rywalce większych szans. W trzeciej rundzie poprzeczka została jednak zawieszona wyżej — po drugiej stronie siatki stanęła notowana na 34. miejscu w rankingu Ann Li. Niestety, spotkanie nie zakończyło się w standardowy sposób. Świątek była zmuszona skreczować w trakcie trzeciego seta z powodu problemów zdrowotnych, a organizatorzy z WTA szybko przekazali jej słowa wsparcia.

    Przez ostatnie lata kibice przyzwyczaili się do dominacji raszynianki, która często błyskawicznie przechodziła przez kolejne rundy turniejów. W mediach społecznościowych popularność zdobył nawet hasztag „#1GA”, symbolizujący jej szybkie i pewne zwycięstwa, często zamykane w około godzinę gry. Ostatnie miesiące nie były jednak dla niej tak udane, a forma przestała być aż tak stabilna, jak wcześniej.

    W poszukiwaniu nowego impulsu Świątek zdecydowała się na zmianę w swoim sztabie szkoleniowym. Dotychczasowego trenera, Wim Fissette, zastąpił przed sezonem na kortach ziemnych Francisco Roig. Choć pierwszy turniej pod okiem Hiszpana nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, w Madrycie Polka liczyła na przełamanie.

    Początek meczu z Ann Li nie ułożył się jednak po jej myśli. Pierwszego seta przegrała po wyrównanym tie-breaku. W drugiej partii podniosła poziom gry i doprowadziła do decydującego seta, ale już wtedy było widać, że nie porusza się po korcie z typową dla siebie swobodą. Problemy fizyczne odbiły się na jej dyspozycji, szczególnie na początku trzeciej odsłony.

    Ostatecznie Świątek zdecydowała się przerwać spotkanie, nie będąc w stanie kontynuować rywalizacji. Niedługo po tym pojawił się komunikat WTA, w którym przekazano wsparcie dla Polki: życzono jej szybkiego powrotu do zdrowia, a jednocześnie potwierdzono, że to Ann Li awansowała do kolejnej rundy po kreczowanej rywalki.

  • Zillmann wyjawiła, co dzieje się u niej i Lesar. “Jesteśmy na skraju wyczerpania”

    Zillmann wyjawiła, co dzieje się u niej i Lesar. “Jesteśmy na skraju wyczerpania”

    Katarzyna Zillmann i Janja Lesar poznały się na planie programu „Taniec z Gwiazdami”. To właśnie tam wioślarka odkryła swoją pasję do tańca, której przez pewien czas poświęcała sporo uwagi. Dziś jednak ponownie koncentruje się na sporcie, który przyniósł jej największe sukcesy – wioślarstwie. Przy okazji ogłoszenia powrotu do rywalizacji zdradziła również, jak wygląda jej obecna sytuacja prywatna.

    Przez długi czas Zillmann i Lesar nie chciały jednoznacznie określać charakteru swojej relacji. Z czasem zdecydowały się jednak na szczerość i potwierdziły, że są parą. Ich związek rozpoczął się po zakończeniu wcześniejszych relacji – Zillmann była związana z Julią Walczak, natomiast Lesar z Krzysztofem Hulbojem. Obecnie skupiają się na wspólnym życiu i budowaniu relacji.

    W ostatnich miesiącach Katarzyna Zillmann intensywnie pracowała nad powrotem do formy sportowej. Srebrna medalistka olimpijska z Tokio w kobiecej czwórce zrobiła sobie przerwę od startów, ale teraz jasno deklaruje chęć powrotu na najwyższy poziom. Jej celem są igrzyska olimpijskie w Los Angeles, co oznacza konieczność ciężkich treningów i systematycznej pracy.

    24 czerwca poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że wraca do rywalizacji. Podkreśliła jednak, że obecny etap różni się od wcześniejszych – trenuje poza kadrą, by stopniowo odbudować formę. Regaty traktuje przede wszystkim jako test własnych możliwości. Jak zaznaczyła, od 2022 roku nie brała udziału w kwalifikacjach, dlatego pierwszy start po tak długiej przerwie stanowi dla niej duże wyzwanie. Sezon rozpoczęła od występu w Poznaniu.

    Przy okazji Zillmann uchyliła także rąbka tajemnicy dotyczącej jej życia prywatnego. Przyznała, że ostatnie tygodnie są dla niej i Janji Lesar bardzo wymagające. Obie są mocno obciążone obowiązkami, co momentami prowadzi do zmęczenia. Mimo to starają się zachować pozytywne nastawienie i wspierać się nawzajem. Wioślarka dodała również z nutą nostalgii, że tęskni za tańcem, który jeszcze niedawno był ważną częścią jej codzienności.

    https://www.instagram.com/p/DXhXARkDOzC/?igsh=NmUwZmIyb3Uzc2kw

  • Zaskakujące 0:2 Andriejewej u progu starcia Świątek. Koniec po 90 minutach

    Zaskakujące 0:2 Andriejewej u progu starcia Świątek. Koniec po 90 minutach

    Sobotnie zmagania turnieju WTA 1000 w Madrycie na korcie Arantxa Sanchez Stadium rozpoczęły się punktualnie o godz. 13:00. Jeszcze przed wyczekiwanym starciem Iga Świątek z Ann Li kibice mogli obejrzeć pojedynek z udziałem Mirra Andriejewa. 18-letnia Rosjanka kontynuowała swoją serię spotkań z węgierskimi rywalkami, mierząc się tym razem z Dalma Gálfi, prywatnie partnerką polskiego deblisty Jan Zieliński.

    Choć Andriejewa przystępowała do meczu jako zdecydowana faworytka, początek spotkania był dla niej sporym zaskoczeniem. Gálfi szybko objęła prowadzenie 2:0, wykorzystując chwilową dekoncentrację rywalki. Rosjanka jednak błyskawicznie wróciła do gry, odrabiając straty i przejmując inicjatywę. Od stanu 2:3 nie oddała już ani jednego gema, wygrywając cztery kolejne i zamykając pierwszego seta wynikiem 6:3.

    Druga partia była bardziej wyrównana na początku, a oba pierwsze gemy dostarczyły sporo emocji i okazji do przełamań. Jako pierwsza skuteczniejsza okazała się Węgierka, która objęła prowadzenie 2:1 po świetnym gemie returnowym. Jej przewaga nie trwała jednak długo – Andriejewa natychmiast odrobiła straty, a następnie przejęła pełną kontrolę nad meczem. Rosjanka wygrała kolejne gemy, wychodząc na prowadzenie 4:2, a później spokojnie domknęła spotkanie.

    W decydujących momentach młoda tenisistka zachowała więcej zimnej krwi. W siódmym gemie obroniła break pointa, a kilka minut później wykorzystała dopiero piątą piłkę meczową, triumfując 6:3, 6:2. Tym samym Andriejewa awansowała do czwartej rundy turnieju i po raz trzeci z rzędu zmierzy się z reprezentantką Węgier – jej kolejną rywalką będzie Anna Bondár, która wcześniej sensacyjnie wyeliminowała Elina Switolina.

    Jeśli zarówno Andriejewa, jak i Świątek będą kontynuować zwycięską passę, mogą spotkać się w ćwierćfinale madryckiego turnieju. Główna część zmagań w stolicy Hiszpanii potrwa do 3 maja.

  • Świątek walczy o triumf w Madrycie. Rywalka w odwrocie, mamy 10:1. Musi się udać

    Świątek walczy o triumf w Madrycie. Rywalka w odwrocie, mamy 10:1. Musi się udać

    W sobotnie popołudnie Iga Świątek stanie przed szansą awansu do 1/8 finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Madrycie. Ewentualna porażka Polki byłaby sporą niespodzianką, jeśli nie wręcz sensacją. Jej rywalką będzie Ann Li, która dotychczas nie radziła sobie najlepiej w starciach z czołówką światowego rankingu.

    Amerykanka, sklasyfikowana obecnie na 34. miejscu w zestawieniu WTA, po raz trzeci występuje w Madrycie. W 2022 roku zakończyła udział już na pierwszej rundzie, natomiast przed rokiem dotarła do trzeciej fazy rywalizacji. Wówczas została zatrzymana przez Coco Gauff, która zajmowała wtedy czwarte miejsce na świecie. Co ciekawe, historia zatacza koło – również teraz Li trafia w trzeciej rundzie na zawodniczkę z czwartego miejsca rankingu, a jest nią właśnie Świątek.

    Statystyki zdecydowanie nie przemawiają na korzyść Amerykanki. W dotychczasowych 11 pojedynkach z tenisistkami z czołowej dziesiątki świata wygrała tylko raz, przegrywając aż dziesięciokrotnie. Jej jedyne zwycięstwo nad zawodniczką z TOP 10 miało miejsce w marcu 2022 roku podczas Miami Open, kiedy to pokonała Anett Kontaveit 6:0, 3:6, 6:4. W tamtym czasie Estonka była siódmą rakietą świata, a kilka miesięcy później awansowała nawet na drugą pozycję w rankingu.

    Pozostałe spotkania z elitą kończyły się dla Li porażkami, co sprawia, że przed starciem ze Świątek trudno stawiać ją w roli faworytki. Mecz zaplanowano na około godzinę 14:30 i będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie obu zawodniczek na poziomie seniorskim.

    Co ciekawe, Li ma znakomity bilans w pojedynkach z inną reprezentantką Polski – Magdalena Fręch. Amerykanka wygrała wszystkie pięć dotychczasowych konfrontacji, a jej dominacja trwa nieprzerwanie od 2019 roku. Ostatni raz zmierzyły się dwa miesiące temu w Dosze, gdzie Li dotarła aż do 1/8 finału – to jej najlepszy wynik w imprezach rangi WTA 1000.

    Świątek natomiast rozpoczęła tegoroczne zmagania w Madrycie od drugiej rundy, w której pewnie pokonała Daria Snigur 6:1, 6:2. Polka prezentuje solidną formę i celuje w pierwszy tytuł na kortach ziemnych od czerwca 2024 roku, co dodatkowo podnosi stawkę sobotniego pojedynku.

  • Zobaczyli wielką zmianę u Igi Świątek. “Odzyskała”

    Zobaczyli wielką zmianę u Igi Świątek. “Odzyskała”

    Iga Świątek stara się maksymalnie wykorzystać każdą wolną chwilę podczas pobytu w Madrycie. Polska tenisistka, oprócz rywalizacji na kortach, znajduje czas na odkrywanie uroków hiszpańskiej stolicy. W ostatnich dniach odwiedziła słynny stadion Santiago Bernabéu, a później spędzała czas z bliskimi, zwiedzając muzea i galerie sztuki. Jej aktywność poza kortem nie przeszła bez echa – zagraniczne media zauważają, że zawodniczka „odzyskała uśmiech”.

    Obecny sezon jest dla Świątek wyjątkowo wymagający. Choć rozpoczęła go obiecująco od występu w United Cup, to kolejne turnieje nie układały się po jej myśli. Polka wielokrotnie odpadała na etapie ćwierćfinałów, a bolesnym momentem była porażka z Magda Linette już w pierwszym meczu w Miami. W konsekwencji zdecydowała się na ważną zmianę w sztabie szkoleniowym – zakończyła współpracę z Wim Fissette, a jego miejsce zajął Francisco Roig, były trener Rafael Nadal.

    Mimo niepowodzenia w ćwierćfinale turnieju WTA w Stuttgarcie, w Madrycie Świątek prezentuje się znacznie lepiej. W meczu 1/32 finału pewnie pokonała Daria Snigur 6:1, 6:2, pokazując dużą pewność siebie i dominację na korcie. Spotkanie od początku przebiegało pod jej kontrolą, choć w pewnym momencie Ukrainka próbowała nawiązać walkę.

    Poza rywalizacją sportową Polka korzysta z uroków miasta. Podczas wizyty na stadionie Real Madrid otrzymała pamiątkową koszulkę z rąk prezesa klubu, Florentino Pérez. Co więcej, miała okazję wyjść na murawę i rozegrać kilka wymian z bramkarzem zespołu, Thibaut Courtois.

    Później Świątek udała się na spacer po Madrycie, dzieląc się relacją w mediach społecznościowych. Wraz z przyjaciółkami odwiedziła restauracje, galerie i muzea, żartobliwie komentując: „Poznajemy Madryt i oczywiście udajemy, że znamy się na sztuce”.

    Jej wpis szybko przyciągnął uwagę zagranicznych mediów. Portal Sportskeeda podkreślił, że „Iga Świątek odzyskała uśmiech”, zauważając, że tenisistka wygląda na zrelaksowaną i cieszącą się chwilą w przerwach między meczami.

    Tymczasem przed Polką kolejne wyzwanie sportowe. W następnej rundzie turnieju WTA w Madrycie zmierzy się z Ann Li, która w poprzednim meczu pokonała Alycia Parks.

  • Porażka Gauff z Muchovą, a teraz demolka w Madrycie. 83 minuty i koniec

    Sezon gry na kortach ziemnych nabiera tempa, a dla Coco Gauff to jeden z najważniejszych momentów w całym roku. Amerykanka ma bowiem do obrony ogromną liczbę punktów rankingowych zdobytych przed rokiem na tej nawierzchni. W poprzednim sezonie dotarła do finałów turniejów rangi WTA 1000 w Madrycie i Rzymie, a także sięgnęła po tytuł wielkoszlemowy podczas Roland Garros, gdzie w decydującym meczu pokonała Aryna Sabalenka.

    Tegoroczne zmagania na mączce 22-latka rozpoczęła w Stuttgart, gdzie – podobnie jak rok wcześniej – zakończyła rywalizację na etapie ćwierćfinału. To właśnie tam poniosła swoją pierwszą w karierze porażkę z Karolína Muchová. Czeszka dopiero przy siódmym podejściu zdołała przełamać niekorzystną serię bezpośrednich spotkań.

    Po turnieju w Niemczech Gauff błyskawicznie przeniosła się do Madrid, gdzie trwa prestiżowy turniej WTA 1000. Dzięki wysokiemu rozstawieniu Amerykanka miała wolny los w pierwszej rundzie i rywalizację rozpoczęła od drugiego etapu. Tam jej przeciwniczką była kwalifikantka – Leolia Jeanjean. Dla Francuzki sam awans do głównej drabinki i 1/32 finału był już sporym sukcesem. Zajmująca 126. miejsce w rankingu zawodniczka sprawiła wcześniej niespodziankę w eliminacjach, eliminując Donna Vekić. Mimo to zdecydowaną faworytką pojedynku była trzecia rakieta świata. Spotkanie prowadziła sędzia główna Julie Kjendlie.

    Mecz rozpoczął się od serwisu Jeanjean, która już na otwarcie została przełamana, mimo prowadzenia 30:0. Gauff szybko wyszła na 2:0, jednak rywalka zdołała odrobić straty i po czterech gemach mieliśmy remis. Kolejne minuty przyniosły serię przełamań z obu stron. Ten festiwal błędów serwisowych przerwała dopiero Amerykanka w ósmym gemie, obejmując prowadzenie 5:3. Chwilę później zamknęła seta, nie tracąc ani jednego punktu przy returnie.

    Druga partia rozpoczęła się od kluczowych wydarzeń już w jej początkowej fazie. Najpierw Jeanjean nie wykorzystała aż czterech okazji na wyrównanie na 1:1, a następnie zmarnowała prowadzenie 30:0 przy serwisie przeciwniczki. Od tego momentu Gauff przejęła pełną kontrolę nad spotkaniem i konsekwentnie zmierzała po zwycięstwo. Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło już w szóstym gemie drugiego seta. Przy trzeciej piłce meczowej Amerykanka przypieczętowała triumf, a arbiter ogłosiła jej wygraną 6:3, 6:0. Całe spotkanie trwało zaledwie 83 minuty.

    Dzięki temu zwycięstwu Gauff awansowała do trzeciej rundy turnieju w Madrycie, gdzie zmierzy się z rozstawioną z numerem 25 Sorana Cîrstea. Rumunka stanie przed szansą rewanżu za wcześniejszą porażkę, jakiej doznała w Miami Open.

  • Co za wieści z Madrytu. Zawodniczka z TOP 10 za burtą. Wielka sensacja

    Co za wieści z Madrytu. Zawodniczka z TOP 10 za burtą. Wielka sensacja

    Turniej Mutua Madrid Open nabiera tempa, a kolejne dni przynoszą nieoczekiwane rozstrzygnięcia. W piątek do rywalizacji przystąpiła Victoria Mboko, aktualnie dziesiąta zawodniczka świata. Mało kto przypuszczał, że jej udział w imprezie zakończy się już na pierwszym meczu. Tymczasem sensację sprawiła Amerykanka Caty McNally, eliminując faworytkę.

    Choć Mboko ma zaledwie 19 lat, trudno mówić o niej jako o dopiero wschodzącej gwieździe – Kanadyjka już teraz należy do ścisłej światowej czołówki. Do Madrytu przyjechała jako rozstawiona z numerem dziesiątym i, dzięki wolnemu losowi, rozpoczęła zmagania od drugiej rundy. Jej rywalką była McNally, która wcześniej bez problemów pokonała Katie Volynets 6:1, 6:2.

    Mimo wyraźnej roli faworytki po stronie Mboko, spotkanie od początku układało się inaczej, niż można było się spodziewać. Już w pierwszym gemie McNally przełamała serwis Kanadyjki, a następnie konsekwentnie utrzymywała własne podanie aż do końca seta. Żadna z zawodniczek nie wykorzystała kolejnych break pointów, co oznaczało prowadzenie Amerykanki po pierwszej partii.

    Widoczne było, że kort ziemny nie jest najmocniejszą stroną Mboko. Kanadyjka znacznie lepiej odnajduje się na nawierzchni twardej, gdzie tempo gry i warunki są zupełnie inne.

    Drugi set miał już zdecydowanie jednostronny przebieg. Mboko była w stanie wygrać zaledwie jednego gema, podczas gdy rozpędzona McNally dominowała na korcie, punktując rywalkę w niemal każdym aspekcie gry. Ostatecznie Amerykanka zwyciężyła 6:4, 6:1 po godzinie i dziewiętnastu minutach. Po ostatniej piłce nie kryła emocji – przykucnęła na korcie, wyraźnie świadoma wagi swojego sukcesu.

    Na wynik spotkania duży wpływ miały błędy Kanadyjki – aż sześć podwójnych błędów serwisowych oraz liczne niewymuszone pomyłki.

    W kolejnej rundzie turnieju McNally zmierzy się z Czeszką Kateřina Siniaková. Amerykanka zajmuje obecnie 76. miejsce w rankingu WTA, natomiast jej rywalka plasuje się na 42. pozycji.

  • Rywalka Świątek nie wyszła na kort. Gratulacje już przed meczem. Jedyny taki triumf w WTA

    Rywalka Świątek nie wyszła na kort. Gratulacje już przed meczem. Jedyny taki triumf w WTA

    Iga Świątek czeka na swój mecz trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madryt. Jej najbliższą rywalką będzie Ann Li – zawodniczka może mniej rozpoznawalna, ale z niezwykle ciekawą historią zapisaną w świecie tenisa.

    Polka przyjechała do stolicy Hiszpanii z ambicją powtórzenia znakomitego występu sprzed roku. W edycji 2024 była bezkonkurencyjna i sięgnęła po tytuł po pamiętnym finale przeciwko Aryna Sabalenka. Teraz również prezentuje solidną formę i zameldowała się już w trzeciej rundzie tegorocznych zmagań.

    Na tym etapie turnieju zmierzy się z Li, która aktualnie zajmuje 34. miejsce w światowym rankingu. Amerykanka ma na swoim koncie trzy tytuły w cyklu WTA, a pierwszy z nich zdobyła w okolicznościach, jakich wcześniej nie widziano w erze open.

    Do tej niezwykłej sytuacji doszło na początku 2021 roku podczas turnieju Grampians Trophy w Melbourne. Li świetnie spisywała się na kortach i wywalczyła awans do finału, w którym miała zmierzyć się z Anett Kontaveit. Ostatecznie jednak mecz o tytuł nigdy się nie odbył.

    Organizatorzy zdecydowali o odwołaniu finału z powodu napiętego kalendarza – już następnego dnia startował Australian Open. Opóźnienia wynikały z obowiązkowej kwarantanny, jaką zawodniczki musiały przejść po przylocie do Australii w czasie pandemii COVID-19. W efekcie trofeum oraz premie finansowe przyznano obu finalistkom, co było wydarzeniem bez precedensu w zawodowym tenisie.

    Dziś Li ma już trzy tytuły w głównym cyklu, choć dwa kolejne zdobyła w turniejach niższej rangi WTA 250. W imprezach rangi 1000 jej najlepszym wynikiem pozostaje dotąd 1/8 finału. Co ciekawe, Amerykanka ma na koncie zwycięstwa nad obiema czołowymi polskimi tenisistkami – Magdalena Fręch oraz Magda Linette (ta ostatnia zrewanżowała się jej podczas tegorocznego Australian Open).

    Teraz przed Li kolejne wyzwanie – starcie z jedną z najlepszych zawodniczek świata. Mecz z udziałem Świątek zaplanowano na sobotę i zapowiada się on jako interesujące zestawienie doświadczenia i rosnącej ambicji Amerykanki.

  • Sensacyjna porażka rozstawionej z “2” i zwrot akcji w Madrycie. Skandalistka jednak z awansem

    Sensacyjna porażka rozstawionej z “2” i zwrot akcji w Madrycie. Skandalistka jednak z awansem

    Rywalizacja Mutua Madrid Open przyniosła spore zaskoczenie w kontekście występu Anastazja Potapowa. Zawodniczka, która niedawno zaczęła reprezentować Austrię, sensacyjnie odpadła już na etapie kwalifikacji, przegrywając z dużo niżej notowaną Sinja Kraus. Tym samym wydawało się, że nie zobaczymy jej w głównej drabince prestiżowego turnieju. Los napisał jednak zupełnie inny scenariusz.

    W międzyczasie swoje spotkanie pierwszej rundy rozegrała Iga Świątek. Liderka światowego rankingu nie miała większych problemów z pokonaniem Daria Snigur, triumfując pewnie 6:1, 6:2. W kolejnej fazie zmierzy się z Ann Li.

    Tymczasem tuż przed startem kolejnych meczów doszło do niespodziewanej zmiany w turniejowej drabince. Z rywalizacji wycofała się rozstawiona Madison Keys, co otworzyło drzwi dla jednej z „szczęśliwych przegranych”. Szansę tę otrzymała właśnie Potapowa, która mimo wcześniejszej porażki w kwalifikacjach znalazła się w głównym turnieju. Niedługo później przystąpiła do meczu 1/32 finału, w którym jej rywalką była Zhang Shuai.

    Postać Potapowej od dłuższego czasu budzi spore emocje, zwłaszcza wśród polskich kibiców. Tenisistka wielokrotnie znajdowała się w centrum kontrowersji – głośno było między innymi o jej występie w koszulce Spartak Moskwa tuż po wybuchu wojny w Ukrainie, a także o jej wypowiedziach interpretowanych jako wsparcie dla działań Rosji. Dodatkowo nie ukrywała, że brakuje jej gry w ojczyźnie, co również spotkało się z ostrą krytyką.

    Nic więc dziwnego, że podczas wielu spotkań publiczność otwarcie wspiera jej przeciwniczki, a każdemu jej występowi towarzyszy wyjątkowo napięta atmosfera.