Author: newuser

  • Szok dla Świątek w Madrycie! Miała bilans 7–1, teraz wszystko zaczyna się od zera!

    Szok dla Świątek w Madrycie! Miała bilans 7–1, teraz wszystko zaczyna się od zera!

    Iga Świątek poznała swoją pierwszą rywalkę w turnieju WTA 1000 w Madrycie. Wbrew wcześniejszym przewidywaniom nie będzie nią Daria Kasatkina. Zamiast tego Polka zmierzy się z Ukrainką Darią Snigur, z którą dotąd nigdy nie grała. Czy to korzystne losowanie dla raszynianki? Tylko pozornie. W ostatnich latach liderka polskiego tenisa trzykrotnie przegrywała z zawodniczkami, które do głównej drabinki przebijały się przez kwalifikacje.

    Mecz Kasatkiny ze Snigur trwał ponad dwie godziny i dostarczył ogromnych emocji. O zwycięstwie Ukrainki zadecydował zacięty tie-break w trzecim secie, który wygrała aż 15:13. Ostatecznie triumfowała 6:3, 3:6, 7:6(13) i tym samym awansowała do drugiej rundy Mutua Madrid Open, gdzie czeka już na nią Świątek.

    Dla Igi będzie to spotkanie z wielką niewiadomą. Nigdy wcześniej nie miała okazji rywalizować ze Snigur, co oznacza konieczność szybkiego dostosowania się do stylu gry przeciwniczki.

    Choć w rankingu WTA Ukrainka zajmuje dopiero 98. miejsce, a Świątek jest czwartą rakietą świata, różnica pozycji nie musi mieć decydującego znaczenia. Niewykluczone, że Polka wolałaby zmierzyć się z Kasatkiną. Powód jest prosty – doskonale zna jej grę i ma z nią bardzo korzystny bilans 7-1. W samym 2022 roku pokonała ją pięciokrotnie, nie tracąc przy tym ani jednego seta.

    Dodatkowo forma Kasatkiny w ostatnich miesiącach pozostawia wiele do życzenia. Po przerwie spowodowanej problemami natury emocjonalnej Rosjanka wróciła do rywalizacji na początku sezonu, jednak wciąż nie odzyskała dawnej dyspozycji. W pięciu z ośmiu ostatnich turniejów odpadała już w pierwszej rundzie.

    Snigur to natomiast rywalka trudna do rozszyfrowania, co może działać na jej korzyść. Element zaskoczenia bywa w takich przypadkach kluczowy. Historia pokazuje, że Świątek potrafiła już przegrywać z kwalifikantkami.

    Pierwszy taki przypadek miał miejsce w Rzymie, gdzie uległa Arantxy Rus 7:6(5), 6:3. Kolejna porażka przyszła w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju, kiedy lepsza okazała się Anna Kalinska, wygrywając 6:4, 6:4.

    Dlatego choć Świątek pozostaje zdecydowaną faworytką, jej najbliższy mecz w Madrycie może okazać się znacznie trudniejszy, niż wskazywałaby na to sama drabinka.

  • Świątek już po “starciu” w Madrycie. Zaskakujący wynik i popis Polki

    Świątek już po “starciu” w Madrycie. Zaskakujący wynik i popis Polki

    Iga Świątek od kilku dni przebywa w Madrycie, gdzie przygotowuje się do rywalizacji o drugi w karierze tytuł rangi WTA 1000 na kortach La Caja Magica. W środowe popołudnie liderka polskiego tenisa trenowała na korcie numer dziewięć z Lindą Noskovą. Obie zawodniczki rozegrały krótki, treningowy set, który zakończył się dość nietypowym wynikiem. Po jego zakończeniu Świątek nie opuściła jednak kortu – przez kolejne kilkadziesiąt minut pracowała indywidualnie nad wybranymi elementami swojej gry pod czujnym okiem Francisco Roiga.

    Początek sezonu nie układa się po myśli Polki. To jeden z trudniejszych okresów w jej karierze od momentu, gdy wspięła się na szczyt światowego rankingu. W poprzednim roku docierała choćby do półfinału Australian Open, gdzie po emocjonującym starciu musiała uznać wyższość Maddison Keys. W obecnych rozgrywkach jej najlepszym wynikiem pozostaje ćwierćfinał.

    Zmiany nie ominęły także jej sztabu szkoleniowego. Z funkcją trenera pożegnał się Wim Fissette, a jego miejsce zajął Hiszpan Francisco Roig. Pierwsze dni współpracy Świątek spędziła na Majorce, gdzie trenowała nie tylko z nowym szkoleniowcem, ale również z Rafaelem Nadalem. Jak sama przyznała, było to dla niej spore przeżycie i źródło dodatkowych emocji.

    Tradycyjnie największe nadzieje wiąże z występami na kortach ziemnych. Turniej w Stuttgarcie zakończyła jednak na etapie ćwierćfinału. Teraz przeniosła się do Madrytu, gdzie spróbuje powtórzyć sukces sprzed roku, kiedy to sięgnęła po tytuł po znakomitym finale z Aryną Sabalenką.

    Zmagania rozpocznie w czwartek. Jej pierwszą rywalką będzie Daria Kasatkina lub jedna z zawodniczek, która przebije się przez kwalifikacje. Jeszcze przed startem turnieju Świątek intensywnie pracuje na treningach. Podczas środowej sesji z Noskovą, po około 40 minutach ćwiczeń, zawodniczki rozegrały skróconego seta.

    Polka rozpoczęła od serwisu i prezentowała się bardzo solidnie przy własnym podaniu. Szczególnie imponujący był jeden z gemów, w którym posłała cztery asy z rzędu, nie dając rywalce najmniejszych szans na reakcję. Czeszka zareagowała na to z uznaniem, bijąc brawo po serii perfekcyjnych zagrań.

    Set zakończył się wynikiem 4:3 dla Świątek, choć nie został rozegrany do końca. O godzinie 14:00 Nosková wraz ze swoim zespołem zakończyła trening i opuściła kort. Polka początkowo również mogła zejść, jednak zdecydowała się kontynuować zajęcia.

    Na drugą stronę siatki zaprosiła swojego hitting partnera, a Francisco Roig zarządził pracę nad forehandem. Przez około 20 minut Świątek koncentrowała się wyłącznie na tym elemencie, co jasno pokazuje, nad czym sztab chce obecnie pracować. Trener regularnie przerywał wymiany, korygując detale techniczne i przekazując konkretne wskazówki dotyczące uderzenia.

  • Wciąż głośno o tym, co zrobiła Świątek. Mecz roku. Teraz Polka z dumą ogłasza

    Wciąż głośno o tym, co zrobiła Świątek. Mecz roku. Teraz Polka z dumą ogłasza

    Iga Świątek wraca do Madrytu z wyjątkowym bagażem wspomnień. Najważniejsze z nich sięgają 2024 roku, kiedy to Polka sięgnęła po tytuł w prestiżowym turnieju WTA 1000, pokonując w pamiętnym finale Arynę Sabalenkę. Tamto starcie, pełne emocji i zwrotów akcji, zostało później uznane za mecz roku i do dziś pozostaje jednym z najczęściej wspominanych wydarzeń w kobiecym tenisie. Nic więc dziwnego, że temat ten powrócił już na samym początku tegorocznej edycji, gdy Świątek została o niego zapytana przez jednego z dziennikarzy.

    Choć turniej w stolicy Hiszpanii już trwa, liderka polskiego tenisa wciąż czeka na swój pierwszy występ. W drugiej rundzie zmierzy się z Darią Kasatkiną lub kwalifikantką Darią Snigur. Zanim jednak wyjdzie na kort, intensywnie przygotowuje się do rywalizacji pod okiem nowego trenera Francisco Roiga, jednocześnie wypełniając obowiązki medialne.

    W rozmowie z kanałem „Tennis Legends” Świątek została przywitana przypomnieniem jej triumfu sprzed dwóch lat. Dziennikarz podkreślił, że w Madrycie wciąż żywe są wspomnienia tamtego finału. Sama zawodniczka nie ukrywała, że również darzy ten mecz dużym sentymentem.

    — To był jeden z najlepszych pojedynków, jakie rozegrałyśmy z Aryną Sabalenką — przyznała. — Zawsze miło jest tu wracać, nie tylko ze względu na sportowe wspomnienia, ale też na samo miasto. Madryt oferuje znacznie więcej niż tenis — można tu świetnie odpocząć i spędzić czas poza kortem. Cieszę się, że miałam kilka dni, by nacieszyć się tym miejscem, choć oczywiście większość czasu poświęcamy na treningi i dostosowanie się do warunków.

    Świątek przyjechała do Hiszpanii po starcie w Stuttgarcie, gdzie rozpoczęła sezon na kortach ziemnych. W Niemczech odniosła zwycięstwo nad Laurą Siegemund, ale w kolejnym meczu musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej po trzysetowej walce. Mimo porażki Polka dostrzega pozytywne aspekty swojej gry.

    — Te dwa mecze pozwoliły mi sprawdzić nowe elementy, nad którymi pracowałam. Momentami prezentowałam bardzo wysoki poziom, ale wciąż brakuje mi stabilności przez cały mecz. Powtarzalność to teraz mój główny cel. Wiem, że potrzeba czasu, aby nowe rzeczy stały się automatyczne. Jestem cierpliwa i wierzę, że z każdym tygodniem będzie coraz lepiej — wyjaśniła.

    Tenisistka zwróciła także uwagę na trudności, jakie pojawiają się podczas rywalizacji pod presją.

    — W trakcie meczu, gdy pojawia się stres, łatwo wrócić do starych nawyków. To naturalne, ale pracujemy nad tym, żeby to zmienić. Dlatego tak ważne są treningi i konsekwencja. Nie mogę się doczekać pierwszych meczów w Madrycie, bo pokażą, na jakim etapie jestem — dodała.

    Przed przyjazdem do stolicy Hiszpanii Świątek trenowała również na Majorce, w słynnej akademii Rafaela Nadala. Pobyt na wyspie był dla niej nie tylko okazją do pracy, ale i inspiracji.

    — Uwielbiam Majorkę, to był już mój piąty pobyt tam i czwarta wizyta w akademii. Miałam szansę trenować i jednocześnie czerpać wiedzę od Rafy. Pojawił się na dwóch moich treningach, co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Nie spodziewałam się, że znajdzie czas, by się ze mną spotkać. Podzielił się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Bycie na korcie z moim idolem było czymś naprawdę wyjątkowym — podsumowała Świątek.

    Polska zawodniczka z optymizmem patrzy na kolejne dni rywalizacji w Madrycie. Powrót na miejsce jednego z największych sukcesów w karierze może okazać się dla niej dodatkowym impulsem w walce o kolejne trofeum.

  • Szokująca decyzja w Madrycie! Muguruza pominęła Świątek – tego nikt się nie spodziewał

    Szokująca decyzja w Madrycie! Muguruza pominęła Świątek – tego nikt się nie spodziewał

    Na początku rywalizacji w turnieju WTA 1000 w Madrycie głos zabrała była znakomita hiszpańska tenisistka Garbiñe Muguruza, która obecnie pełni funkcję współdyrektorki imprezy. 32-latka nie ukrywa zadowolenia z poziomu tegorocznej stawki. W swojej ocenie odniosła się bezpośrednio do kilku czołowych zawodniczek, w tym do Iga Świątek, z którą niedawno miała okazję porozmawiać. Mimo pozytywnej opinii o Polce, Muguruza nie uwzględniła jej jednak w gronie ścisłych faworytek do końcowego triumfu.

    Świątek rozpoczęła swoją ulubioną część sezonu od startu w Stuttgarcie. Najpierw pewnie pokonała Laurę Siegemund, by następnie – po zaciętym, trzysetowym pojedynku – ulec Mirra Andriejewa. Tym samym 24-letnia Polka wciąż czeka na przełomowy wynik pod wodzą nowego trenera, Francisco Roig.

    Kolejną okazją do poprawy wyników jest turniej w Madrycie, rozgrywany na kortach ziemnych. Jako zawodniczka rozstawiona, Świątek rozpocznie zmagania od drugiej rundy, gdzie zmierzy się z Daria Kasatkina lub kwalifikantką Daria Snigur. W tej samej części drabinki znalazły się również groźne rywalki, takie jak Mirra Andriejewa czy Elina Switolina. W dalszej fazie turnieju potencjalnymi przeciwniczkami mogą być m.in. Aryna Sabalenka, Jasmine Paolini, Belinda Bencic czy Naomi Osaka.

    Muguruza w rozmowie z „Marcą” szczególnie wyróżniła dwie zawodniczki. Jej zdaniem Sabalenka znajduje się obecnie w znakomitej formie i trudno ją zatrzymać. Hiszpanka podkreśliła, że triumf w tzw. Sunshine Double tylko potwierdza stabilność jej gry, a jedyną tenisistką, która była w stanie sprawić jej poważniejsze problemy, jest Jelena Rybakina.

    Była liderka rankingu odniosła się również do Świątek, zaznaczając, że choć Polka miała pewne trudności na nawierzchni twardej, to do sezonu na mączce przygotowuje się bardzo solidnie. Muguruza zdradziła, że niedawno rozmawiała z nią podczas treningów na Majorce.

    Mimo to Hiszpanka jasno wskazała, kto jej zdaniem dominuje obecnie w kobiecym tourze. Według Muguruzy rywalizacja o najważniejsze trofea toczy się przede wszystkim między Sabalenką a Rybakiną, a Świątek – przynajmniej na ten moment – pozostaje poza ścisłym gronem głównych kandydatek do zwycięstwa.

  • A jednak okrutny werdykt dla Szeremety, to już koniec. Brutalny cios tuż po walce

    A jednak okrutny werdykt dla Szeremety, to już koniec. Brutalny cios tuż po walce

    Sensacyjny koniec przygody Julii Szeremety w Brazylii. Polka już po pierwszej walce odpada z Pucharu Świata

    Julia Szeremeta nie zdoła obronić wywalczonego przed rokiem wicemistrzostwa w turnieju Pucharu Świata w Brazylii. Reprezentantka Polski niespodziewanie przegrała już w swoim pierwszym pojedynku z Vladislavą Kukhtą i tym samym pożegnała się z rywalizacją. Choć pojawiły się głosy sugerujące kontrowersyjny werdykt sędziów, jeden z ekspertów nie pozostawia wątpliwości i jasno ocenia postawę zawodniczki.

    Polska kadra pięściarska, mimo pewnych problemów organizacyjnych na lotnisku, dotarła do Brazylii kilkanaście dni temu, by przygotowywać się do pierwszego w sezonie turnieju tej rangi. Jeszcze przed wylotem Szeremeta podkreślała, że zawody będą dla niej ważnym sprawdzianem, choć jednocześnie zaznaczała, że obecny rok traktuje nieco spokojniej, koncentrując się na odpoczynku i eliminowaniu błędów.

    — Najważniejszy będzie dla mnie przyszły rok i kwalifikacje do igrzysk olimpijskich w Los Angeles — mówiła w rozmowie z Interią Sport.

    21 kwietnia w Foz do Iguaçu Polka stanęła do pierwszej walki. Wydawało się, że jest wyraźną faworytką, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po wyrównanym pojedynku sędziowie wskazali zwycięstwo Kukhty stosunkiem głosów 3:2. O wyniku przesądził jeden głos, a Szeremeta nie kryła rozczarowania, dając do zrozumienia, że widziała siebie w roli zwyciężczyni.

    Do decyzji arbitrów odniósł się dziennikarz bokserski Przemysław Garczarczyk, który zdecydowanie odrzucił tezy o kontrowersji.

    — Szeremeta przegrała i nie ma tu żadnej dyskusji. Wyglądała, jakby liczyła, że rywalka sama odda walkę. Boks szybko uczy pokory — ocenił.

    Jego opinia wywołała debatę. Piotr Jagiełło z TVP Sport zauważył, że po dwóch rundach punktacja mogła wskazywać 20:18 dla Polki u trzech sędziów, co praktycznie zamknęłoby pojedynek. Jednocześnie przyznał jednak, że rozbieżności w ocenach są częste w kobiecym boksie olimpijskim.

    Garczarczyk pozostał nieugięty, podkreślając, że kluczowy był styl walki Szeremety, która jego zdaniem zachowywała się tak, jakby zwycięstwo było formalnością.

    Nie tylko ona miała powody do rozczarowania — z turniejem pożegnał się również Nikolas Pawlik. Lepsze wiadomości napłynęły natomiast z innych pojedynków. Awans do kolejnej rundy wywalczyli Angelika Krysztoforska, Bartłomiej Rośkowicz, Agata Kaczmarska oraz Damian Durkacz.

  • Klęska skandalistki w Madrycie. Rozstawiona z “2” nie przystąpi do walki o tytuł

    Klęska skandalistki w Madrycie. Rozstawiona z “2” nie przystąpi do walki o tytuł

    Anastazja Potapowa przez lata budziła ogromne emocje nie tylko swoją grą, ale i zachowaniem poza kortem. Rosyjska tenisistka została kiedyś okrzyknięta „skandalistką”, gdy podczas turniejów w Dubaju i Indian Wells pojawiła się w koszulce Spartaka Moskwa – klubu, który publicznie wspierał Władimir Putin. Jej postawa wywołała szeroką krytykę, zwłaszcza że rosyjscy sportowcy w tamtym czasie nie mogli eksponować podobnych symboli na arenie międzynarodowej.

    To jednak nie był jedyny kontrowersyjny epizod w jej karierze. W 2023 roku Potapowa ponownie znalazła się w centrum uwagi, tym razem w Rzymie, gdzie po jednym z meczów prowokowała kibiców. Coraz częściej mówiło się o jej zachowaniu, a nie o wynikach sportowych.

    Pod koniec 2025 roku tenisistka zdecydowała się na radykalny krok – zmieniła barwy narodowe i zaczęła reprezentować Austrię. Mimo tej zmiany wciąż czeka na swój pierwszy znaczący sukces. Najbliżej była podczas turnieju WTA 500 w Linzu, gdzie dotarła do finału, jednak musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej.

    Do turnieju WTA 1000 w Madrycie Potapowa przystąpiła od kwalifikacji, mimo że była rozstawiona z numerem 2. W pierwszym meczu pewnie pokonała Teodorę Kostović, ale w decydującym starciu o awans do głównej drabinki zmierzyła się z Sinją Kraus.

    Spotkanie od początku nie układało się po jej myśli. Kraus szybko przełamała rywalkę i kontrolowała przebieg pierwszego seta, wygrywając go 6:2. Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Austriaczka prowadziła już 5:3 i była bliska zwycięstwa, jednak Potapowa zdołała odrobić straty i doprowadzić do tie-breaka, w którym przechyliła szalę na swoją korzyść.

    Decydujący set znów należał jednak do Kraus. Szybko objęła prowadzenie 3:0 i pewnie utrzymywała swoje podanie, nie dając rywalce większych szans na powrót do meczu. Po 118 minutach walki to ona mogła cieszyć się ze zwycięstwa 6:2, 6:7(5), 6:3 i awansu do turnieju głównego. W pierwszej rundzie zmierzy się z Karoliną Plíškovą.

  • Tego brakuje Idze Świątek. Legenda tenisa ostrzega przed jednym

    Tego brakuje Idze Świątek. Legenda tenisa ostrzega przed jednym

    Turniej w Madrycie, podobnie jak wcześniej Stuttgart, może okazać się dla Igi Świątek wymagającą pułapką – uważa Wojciech Fibak. Były znakomity tenisista w rozmowie z Interią wskazał główny problem Polki i jasno określił, co musi się zmienić, by mogła wrócić na szczyt światowego tenisa. Już w czwartek Iga Świątek rozpocznie rywalizację w Madrycie – będzie to jej drugi występ pod okiem nowego szkoleniowca, Francisco Roig.

    Po nieudanym występie w Stuttgarcie, gdzie Świątek rozegrała zaledwie dwa mecze, pojawiły się głosy, że wyjście z kryzysu wymaga czasu. Fibak podchodzi jednak do tego sceptycznie. Przypomina, że Polka dwukrotnie triumfowała w tym turnieju, a specyfika tamtejszych kortów ziemnych – szybka nawierzchnia pod dachem – teoretycznie powinna jej sprzyjać. Jej dynamika i świetne poruszanie się zwykle dawały jej przewagę nad rywalkami.

    Zdaniem byłego tenisisty, nie można tłumaczyć wszystkiego krótkim okresem współpracy z nowym trenerem. Podkreśla, że zawodniczka z tak dużym doświadczeniem doskonale zna swój warsztat i nie potrzebuje nauki podstaw. W jego opinii rola trenera w kobiecym tenisie jest ograniczona – bardziej chodzi o wsparcie mentalne niż rewolucję techniczną. Jako przykład podaje wcześniejszą współpracę Świątek z Wim Fissette, która nie przyniosła większych zmian w jej stylu gry.

    Fibak uważa, że kluczowe jest odbudowanie pewności siebie. To właśnie brak wiary we własne uderzenia – szczególnie forhend – jest dziś największym problemem zarówno Świątek, jak i Hubert Hurkacz. Trener może pomóc poprzez motywację i wzmocnienie psychiczne, ale nie zmieni diametralnie sposobu gry.

    Madryt, jak zaznacza, może być jeszcze trudniejszym wyzwaniem niż Stuttgart. Wynika to z położenia miasta – ponad 600 metrów nad poziomem morza. W takich warunkach piłka porusza się szybciej i trudniej ją kontrolować. Fibak podkreśla z własnego doświadczenia, że adaptacja do tych warunków jest kluczowa i liczy na to, że Świątek nie zmieniała środowiska treningowego przed turniejem.

    Mimo tych trudności pozostaje optymistą. Analizując drabinkę, wierzy, że Polka ma realne szanse na końcowy triumf. W drugiej rundzie może zmierzyć się z kwalifikantką lub Daria Kasatkina, z którą dotychczas radziła sobie bardzo dobrze. Nie wyklucza też potencjalnego pojedynku z Magda Linette, co – jak przyznaje – zawsze budzi dodatkowe emocje.

    Wracając do kwestii współpracy z Roigiem, Fibak podkreśla, że Świątek nie potrzebuje nauki techniki, lecz odzyskania stabilności i pewności w kluczowych momentach. Wskazuje na znaczenie tzw. timingu oraz „confidence” – zaufania do własnych umiejętności. To właśnie brak tego elementu powoduje problemy z forhendem, który kiedyś był jej największym atutem.

    Dziś, gdy to uderzenie zaczęło zawodzić, wpływa to również na inne elementy gry – serwis czy bekhend. Pojawia się niepewność i obawa, które odbijają się na całym występie.

    Mimo wszystko Fibak pozytywnie ocenia wybór nowego trenera. Zwraca uwagę na powiązania Roiga z akademią Rafael Nadal oraz współpracę z jego wujem, Toni Nadal. Jego zdaniem to solidne zaplecze szkoleniowe, a dodatkowo Majorka stanowi idealne miejsce do treningów. Najważniejsze pozostaje jednak to, że Świątek ufa swojemu nowemu szkoleniowcowi – a to może być klucz do odbudowy formy i powrotu na najwyższy poziom.

  • Głośno o Świątek i Abramowicz. A tu taki głos rywalki. Błyskawiczny koniec

    Przy okazji startu turnieju WTA 1000 w Madrycie ponownie rozgorzała dyskusja wokół współpracy Igi Świątek z Darią Abramowicz. Psycholożka od lat pozostaje ważnym elementem sztabu byłej liderki rankingu i regularnie towarzyszy jej podczas najważniejszych turniejów. Co ciekawe, podobną drogę próbowała kiedyś obrać jedna z największych rywalek Polki, jednak jej podejście do pracy mentalnej okazało się zupełnie inne. Mowa o Jelenie Rybakinie, która niedawno podzieliła się swoimi doświadczeniami w tym zakresie.

    W ostatnich tygodniach temat obecności Abramowicz w sztabie Świątek ponownie znalazł się w centrum uwagi, zwłaszcza po zmianie trenera przez polską tenisistkę. Sama zawodniczka nie pozostawiła jednak wątpliwości co do swojego stanowiska, jasno podkreślając, że obecny zespół spełnia jej oczekiwania i stanowi fundament jej rozwoju.

    – Praca, którą wykonuję z Maciejem Ryszczukiem oraz Darią, a także wieloletnia współpraca z tym samym sparingpartnerem, daje mi poczucie stabilności i sensu. Właśnie dlatego nie zdecydowałam się na zmiany w pozostałej części sztabu – mówiła Świątek jeszcze podczas turnieju w Stuttgarcie.

    24-latka wielokrotnie zaznaczała, jak istotną rolę w jej karierze odgrywa wsparcie mentalne. W Madrycie Abramowicz ponownie ma pojawić się w jej boksie, co – zdaniem obserwatorów – może wpłynąć na atmosferę i komunikację w trakcie meczów. W podcaście „Trzeci Serwis” Karol Stopa zwrócił uwagę, że obecność dodatkowej osoby może zmienić dynamikę relacji w zespole i sposób prowadzenia rozmów podczas spotkań.

    Nie wszystkie czołowe tenisistki decydują się jednak na współpracę z psychologiem. Aryna Sabalenka przyznała niedawno, że choć jej sztab jest bardzo rozbudowany, nie korzysta z pomocy trenera mentalnego. Jak podkreśliła, wsparcie psychiczne zapewniają jej członkowie zespołu, a także… jej pies Ash.

    Na temat pracy z psychologiem wypowiedziała się również Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu przyznała, że próbowała takiej formy wsparcia, ale szybko z niej zrezygnowała.

    – Nie współpracuję obecnie z żadnym psychologiem. Miałam kilka sesji, ale to nie było dla mnie. Uważam, że najwięcej daje mi doświadczenie zdobywane podczas rywalizacji w tourze. Dużo zależy też od jakości zespołu – jeśli jest odpowiedni, może zapewnić potrzebne wsparcie mentalne – wyjaśniła.

    Na koniec Rybakina podkreśliła, że każdy zawodnik ma własną drogę i inne potrzeby, a ona sama jest zadowolona z obecnego kształtu swojego sztabu.

  • Oto co spotkało Igę Świątek w Madrycie. Polka sama ujawniła

    Iga Świątek od kilku dni przebywa w Madrycie, gdzie przygotowuje się do rywalizacji o końcowy triumf w turnieju Mutua Madrid Open. Jeszcze przed startem zmagań polska tenisistka podzieliła się nietypową historią z jednej z lokalnych restauracji, nie kryjąc przy tym swojego zaskoczenia sposobem, w jaki została potraktowana przez obsługę.

    Początek sezonu na kortach ziemnych nie ułożył się po myśli Świątek i jej sztabu. Po zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem rolę głównego trenera przejął Francisco Roig, który zadebiutował w tej funkcji podczas turnieju w Stuttgarcie. Na szybkie efekty tej zmiany trudno było jednak liczyć. Polka co prawda pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3 w 1/8 finału imprezy WTA 500, ale w ćwierćfinale musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, przegrywając 6:3, 4:6, 3:6.

    Nieudany występ w Porsche Tennis Grand Prix nie wpłynął jednak na nastawienie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, która szybko przeniosła się do Hiszpanii, by wziąć udział w turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie. Przed rozpoczęciem rywalizacji postanowiła lepiej poznać miasto, odwiedzając między innymi lokalne restauracje. W jednej z nich doszło do zabawnej sytuacji, o której opowiedziała w mediach społecznościowych.

    Na oficjalnym profilu turnieju pojawiło się nagranie z udziałem Świątek, w którym organizatorzy sprawdzili jej znajomość języka hiszpańskiego. Tenisistka przyznała, że uczyła się go w szkole i teoretycznie powinna sobie poradzić z podstawową komunikacją. Dodała też, że jej obecny trener, Francisco Roig, motywuje ją do dalszej nauki.

    Chwilę później Polka zdradziła kulisy wizyty w restauracji. Jak się okazało, udało jej się złożyć zamówienie po hiszpańsku, co zrobiło takie wrażenie na obsłudze, że zaczęła zwracać się do niej wyłącznie w tym języku. To wyraźnie ją zaskoczyło.

    – Wczoraj zamówiłam jedzenie po hiszpańsku i nagle wszyscy zaczęli mówić do mnie w tym języku. Pomyślałam: „Przepraszam, ale potrafię powiedzieć tylko ‘dos bocadillos’ i to właściwie wszystko” – przyznała z uśmiechem Świątek.

  • Wbił szpilę Najmanowi. Karol Nawrocki wywołany do tablicy

    Wbił szpilę Najmanowi. Karol Nawrocki wywołany do tablicy

    Marcin Najman jeszcze kilkanaście lat temu odnosił sukcesy w ringu jako pięściarz i kickboxer, dziś jednak kojarzony jest głównie z występami na galach freak fightowych. Ta zmiana kierunku kariery od dawna budzi sporo kontrowersji i krytyki wśród kibiców, którzy uważają, że jego obecne występy przyćmiewają wcześniejsze osiągnięcia sportowe.

    Do tej dyskusji dołączył niedawno Mateusz Gamrot, który w podcaście „WojewódzkiKędzierski” został zapytany o wpływ Najmana na rozwój polskiego MMA. Zawodnik UFC nie owijał w bawełnę — przyznał, że jeśli Najman coś wniósł do tej dyscypliny, to raczej rozgłos i element rozrywki, niż realną wartość sportową. Wspomniał przy tym o jego pojedynku z Mariusz Pudzianowski, który przeszedł do historii głównie dzięki zwycięstwu „Pudziana”.

    Gamrot określił Najmana mianem postaci budzącej śmiech, choć jednocześnie zaznaczył, że należy docenić jego odporność psychiczną i umiejętność funkcjonowania mimo ostrej krytyki. W jego opinii poziom sportowy „Cesarza” pozostawia wiele do życzenia. Posunął się nawet do stwierdzenia, że Karol Nawrocki bez większych problemów poradziłby sobie z Najmanem w bezpośrednim starciu.

    Sam Gamrot skupia się obecnie na karierze w UFC i notuje kolejne sukcesy. W ostatnim czasie pokonał Esteban Ribovics podczas gali UFC 327 i jasno daje do zrozumienia, że jego ambicją są walki z czołówką kategorii lekkiej. Wśród potencjalnych rywali pojawia się m.in. Arman Tsarukyan, z którym Polak mierzył się już wcześniej i odniósł zwycięstwo — co pozostaje jedyną porażką Tsarukyana w ostatnich latach.