Author: iamgoodluck

  • Amerykanin pominął Świątek ws. Roland Garros. Legenda od razu zareagowała

    Amerykanin pominął Świątek ws. Roland Garros. Legenda od razu zareagowała

    Turniej WTA 1000 w Rzymie jest ostatnim sprawdzianem tenisistek przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem. Część ekspertów już teraz wskazuje faworytki do wygrania tej imprezy. Sam Querrey pominął Igę Świątek.

    Harmonogram przed Rolandem Garrosem jest bardzo napięty. Część tenisistek startowała w Stuttgarcie, Madrycie, a teraz bierze udział w imprezie WTA 1000 w Rzymie. W tym gronie jest Iga Świątek, która na początku kwietnia zmieniła trenera. Belga Wima Fissette’a zastąpił Hiszpan Francisco Roig. Co istotne, pod jego wodzą Polka rozegrała tylko cztery spotkania. W Stuttgarcie bowiem odpadła w ćwierćfinale po porażce z Mirrą Andriejewą, a w Madrycie już w trzeciej rundzie, gdy miała problemy zdrowotne i skreczowała w trzecim secie meczu z Ann Li.

    Querrey nie widzi Świątek w gronie faworytek do zwycięstwa w Paryżu
    Świątek tym samym nie złapała jeszcze odpowiedniego rytmu, co ma odzwierciedlenie w typach ekspertów na zbliżający się wielkoszlemowy Roland Garros. W rozmowie z Tennis Channel Tracy Austin, dwukrotna triumfatorka US Open oraz Sam Querrey, półfinalista Wimbledonu z 2017 roku, zostali poproszeni o to, by już teraz wskazać cztery główne faworytki do wygrania prestiżowego turnieju w Paryżu.

    Na liście Querreya było kilka znaczących nieobecnych, a wśród nich znalazła się właśnie Świątek. W gronie czterech pretendentek do triumfu zabrakło także Jeleny Rybakiny, wiceliderki światowego rankingu i tenisistki, która w styczniu wygrała Australian Open. 38-latek postawił na Arynę Sabalenkę, Coco Gauff, Mirrę Andriejewą i Martę Kostjuk.

    Według byłego tenisisty Sabalenkę od dłuższego czasu trzeba traktować jako faworytkę numer jeden do zwycięstwa w każdym turnieju. Białorusinka pewnie prowadzi w światowym rankingu, a poza tym ma coś do udowodnienia w Paryżu. W ubiegłym roku przegrała w finale z Coco Gauff.

    Austin wprost o Świątek. “To nietypowe”
    Nieco inaczej swoją czwórkę kandydatek do trofeum w stolicy Francji wytypowała Austin. Zasugerowała bowiem, że w takim miejscu jak Paryż, nigdy nie można skreślać Świątek i przyznała jej czwarte miejsce.

    – Stawiam ją na czwartej pozycji, choć to nietypowe – podkreśla Austin. – Nie dotarła do półfinału od września, więc przegrywa wcześniej niż się spodziewano. Ale wygrała Rolanda Garrosa cztery razy i trzy razy w Rzymie. Ma też nowego trenera, Francisco Roiga, więc może coś zacznie się układać. Kiedy wracasz do miejsca, w którym wygrałaś cztery razy, szybko odzyskujesz to uczucie – dodała.

    Na trzecim miejscu Amerykanka wskazała Rybakinę, a pierwsze dwie pozycje wyglądają tak samo jak u Querreya, czyli Sabalenka przed Gauff.

  • Najbiedniejsi milionerzy grożą strajkiem. Elita rusza po swoje

    Najbiedniejsi milionerzy grożą strajkiem. Elita rusza po swoje

    Pomysł, że milionerzy i milionerki chcą strajkować, może wydawać się kuriozalny, ale historia sportu pokazuje, że to znakomita droga, by zdobyć znaczącą podwyżkę. Nic dziwnego, że postanowili na nią wkroczyć tenisiści i tenisistki.

    Organizatorzy wielkoszlemowego turnieju French Open ogłosili wysokość tegorocznych nagród i się zaczęło. Najlepsi tenisiści i tenisistki najpierw wystosowali list, w którym wyrazili swoje głębokie rozczarowanie. Pula nagród wzrosła bowiem jedynie o 9,53 procent w porównaniu do ubiegłorocznej. Tenisiści i tenisistki podzielą między siebie 61,723 milionów euro. Oczywiście suma jest gigantyczna i właściwie trudno znaleźć w sporcie pojedyncze turnieje, które oferowałyby zawodnikom tak wiele. Nawet w golfie, który jest najbardziej porównywalnym sportem do tenisa. W rozegranym w ubiegłym miesiącu wielkoszlemowym turnieju Masters w Auguście do podziału było 22,5 mln dolarów, choć tu trzeba zaznaczyć, że w golfie kobiety mają swoje oddzielne turnieje i dużo niższe nagrody. W wielkoszlemowych turniejach wynoszą one 8-12 mln. I jeszcze jedno: zwycięzcy w golfie są lepiej opłacani. Rory McIlroy za wygranie Masters zarobił 4,5 mln dolarów (3,8 mln euro), podczas gdy zwycięzcy tenisowego Roland Garros w singlu mogą wzbogacić się o skromniejszą sumę – 2,8 mln euro.

    “Wielkie Szlemy pozostają odporne na zmiany”
    Porównanie do innych sportów w przypadku tenisistek i tenisistów nie jest bezzasadne, bo właśnie na swoich kolegów ze sportowej branży patrzą zawodnicy i zawodniczki, gdy narzekają na skąpstwo organizatorów turniejów Wielkiego Szlema.

    “W miarę jak Roland Garros dąży do osiągania rekordowych przychodów, zawodnicy otrzymują coraz mniejszy udział w wartości, którą pomagają stworzyć” – głosi oświadczenie rozpowszechniane przez tenisistów i tenisistki. “Podczas gdy inne wielkie międzynarodowe sporty modernizują zarządzanie, dostosowują się do interesariuszy i budują długoterminową wartość, Wielkie Szlemy pozostają odporne na zmiany. Brak konsultacji z zawodnikami i ciągły brak inwestycji w dobro zawodników odzwierciedlają system, który nie reprezentuje odpowiednio interesów tych, którzy są kluczowi dla sukcesu sportu” – dodają zawodnicy i zawodniczki.

    Jak wynika ze wstępnych obliczeń, French Open przeznaczy na nagrody jedynie nieco więcej niż 15 procent z przychodów turnieju. Niewykluczone, że ten udział będzie jeszcze mniejszy, bo za podstawę przyjęto tu poziom przychodów z ubiegłego roku. Choć wysokość nagród w Paryżu jest niższa niż w przypadku Wimbledonu i US Open, to jeśli chodzi o hojność organizatorów, Francuzi nie są mniej skąpi niż Amerykanie i Brytyjczycy. Wimbledon i US Open również oddają zawodnikom sumy w okolicach 15 procent przychodów.

    Sabalenka i Gauff popierają bojkot
    Wobec tego zawodniczki i zawodnicy coraz głośniej mówią o bojkocie najważniejszych turniejów w tenisie. Pomysł otwarcie poparła Aryna Sabalenka na konferencji prasowej przed turniejem w Rzymie. – Wydaje mi się, że to będzie jedyny sposób, by walczyć o nasze prawa – powiedziała Białorusinka, liderka rankingu WTA. – Myślę, że w końcu do tego dojdzie – dodała.

    Kilka godzin później w podobnym tonie wypowiedziała się Coco Gauff, obecnie numer 4 w światowym zestawieniu najlepszych tenisistek. – Zdecydowanie zgadzam się z nią w tej kwestii – powiedziała Amerykanka o słowach Sabalenki na temat bojkotu i żądań tenisistek. – Myślę, że kilka innych zawodniczek też jest tego zdania. Gdyby wszyscy się zjednoczyli i współpracowali, to na 100 procent to się wydarzy. Tu nie chodzi o mnie. Tu chodzi o przyszłość naszego sportu i o zawodniczki, które nie mogą liczyć na dochody takie, jak niektóre tenisistki z czołówki dzięki sponsorom i tym podobne. My zarabiamy poza kortem. Ale kiedy spojrzysz na miejsca od 50 do 100 czy od 50 do 200 i ile zarabiają Wielkie Szlemy, to niestety okaże się, że 200 najlepszych tenisistek żyje od wypłaty do wypłaty, podczas gdy w innych sportach to nie jest nawet tematem dyskusji.

    Tu można odwołać się do niedawnych negocjacji w kobiecej lidze koszykówki, WNBA, gdzie zawodniczki groźbą nieprzystąpienia do gry wynegocjowały sobie gigantyczne podwyżki. Najlepsze koszykarki w tym sezonie będą zarabiać nawet siedem razy więcej niż rok temu.

    Koszykarki w WNBA wywalczyły sobie prawo do 20 procent przychodów ligi. Tenisiści i tenisistki chcą, by Wielkie Szlemy przeznaczyły na nagrody 22 procent swoich przychodów. To i tak o wiele mniej niż mają zapewnione gwiazdy NBA czy NFL, gdzie gwarantowany udział zarobków zawodników w przychodach ligi wynosi około 50 procent. W NFL w 1987, a w MLB w 1994 roku doszło też do strajków zawodników, którzy w ten sposób chcieli wymusić ustępstwa właścicieli. W piłkarskiej lidze angielskiej do strajku miało dojść w 1961 roku, ale sama groźba wystarczyła, by właściciele klubów znieśli limit pensji maksymalnej (20 funtów tygodniowo). W tym samym roku Johnny Haynes podpisał rekordową umowę na 100 funtów tygodniowo.

    Francuzi odpowiadają na żądania
    Na żądania tenisistek i tenisistek odpowiedziała Francuska Federacja Tenisowa (FFT), która odpowiada za organizację turnieju Roland Garros. Przypomniała, że nagrody dla zawodników i zawodniczek wzrosły w ostatnich siedmiu latach (od 2019 roku) o 45 procent, a przychody z turnieju są inwestowane również w rozwój tenisa.

    “Poza nagrodami pieniężnymi model Roland Garros opiera się na konkretnym systemie ekonomicznym. FFT jest organizacją non-profit. Wszystkie dochody z turnieju są reinwestowane w turniej Roland Garros, a także w rozwój tenisa we Francji i na arenie międzynarodowej. Obejmuje to bezpośrednie wsparcie rozwoju sportu na poziomie lokalnym, programy szkoleniowe i ścieżki rozwoju, silne zaangażowanie na rzecz tenisa kobiet, inkluzywności i tenisa na wózkach, a także znaczący wkład w rozwój tenisa międzynarodowego poprzez ITF [Międzynarodowa Federacja Tenisa]. FFT niedawno zainwestowało także ponad 400 milionów euro w infrastrukturę Roland Garros, szczególnie w celu znaczącej poprawy warunków dla zawodników i obsługi na miejscu” – napisała federacja w swoim oświadczeniu.

    Do tej pory tylko raz doszło do dużego bojkotu turnieju wielkoszlemowego w tenisie. W 1973 roku 81 czołowych zawodników – w tym 12 z 16 rozstawionych – nie wzięło udziału w Wimbledonie. To był gest solidarności zawodników zrzeszonych w ATP wobec Nikoli Pilicia, którego ITF zdyskwalifikowała za odmowę gry dla Jugosławii w Pucharze Davisa. Zawodnicy, którzy wycofali się z gry, zostali zastąpieni przez graczy, którzy odpadli w eliminacjach. Brak czołowych graczy nie wpłynął na frekwencję. Korty odwiedziło 300 tys. osób, co było wtedy drugim najlepszym wynikiem w historii.

  • Świątek nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. “O mój Boże, jak to zrobiłeś?”

    Świątek nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. “O mój Boże, jak to zrobiłeś?”

    Iga Świątek od lat jest czołową tenisistką świata, ale znajduje też czas na liczne inne zainteresowania. Czy kolejnym z nich będzie magia? Była liderka światowego rankingu na własne oczy zobaczyła, jak czarodziejski może być szybki ruch rąk. 24-latka była zachwycona tym, co szybki ruch rąk może zrobić z talią kart.

    Od lat Iga Świątek zachwyca swoimi kolejnymi zwycięstwami. Sześć wygranych turniejów wielkoszlemowych, półtora roku spędzone jako liderka światowego rankingu – to wszystko osiągnięcia, które stawiają 24-latkę wśród światowej czołówki. Na tenisie świat Polki jednak się nie kończy. Poza kortem najlepsza polska tenisistka ma czas na liczne zainteresowania.

    Niedawno pochwaliła się jednym z wielu sportowych hobby – golfem. Sama przyznała jednak, że nie do końca jeszcze dobrze radzi sobie po zamianie rakiety na kij. Być może jej uwagę przykuła jeszcze inna aktywność, w której sprawna praca dłoni jest niezwykle ważna.

    – Rzeczywiście, trochę tak wygląda. Byłoby trochę lepiej, gdyby… – odparł Menezes. Wtedy doszło do prawdziwych czarów. Magik pomachał szybko damą kier, a po chwili pokazał kartę Polce. Gdy Świątek przyjrzała się, zobaczyła… samą siebie. – O mój Boże! To zabawne, popatrz na nią – powiedziała, pokazując kartę do kamery.

    – Myślałam, że magicy zawsze mają długie rękawy czy coś… Jak ty to zrobiłeś? Dobry jesteś – skwitowała czarodziejską sztuczkę Iga Świątek. W nagraniu uczestniczyły też inne gwiazdy – między innymi Ben Shelton czy Flavio Cobolli, tenisiści plasujący się odpowiednio na szóstym i dwunastym miejscu w rankingu ATP.

    Wiemy już, kiedy swoje pierwsze mecze Italian Open zagrają wszystkie polskie tenisistki. Magda Linette oraz Magdalena Fręch rozpoczną zmagania w Rzymie w środę – odpowiednio z Tatjaną Marią i Alexandrą Ealą. Iga Świątek do gry wejdzie w piątek. W drugiej rundzie zagra z Darią Kasatkiną bądź Caty McNally. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Sceny na konferencji. Tak Sabalenka “zaczepiła” Świątek

    Sceny na konferencji. Tak Sabalenka “zaczepiła” Świątek

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka wkrótce rozegrają pierwsze mecze w turnieju w Rzymie. Tenisistki mają już za sobą pierwsze spotkania z dziennikarzami. Podczas konferencji prasowej liderki rankingu doszło do zaskakującego pojawienia się Polki. Sabalenka wykorzystała moment i rozluźniła atmosferę.
    Iga Świątek (3. WTA) po nieudanym starcie w turnieju WTA 1000 w Madrycie, gdzie skreczowała w meczu trzeciej rundy przeciwko Ann Li (29. WTA), stawiła się w Rzymie, by wziąć udział w kolejnym turnieju. Polka – zanim wyjdzie na kort – musiała wypełnić m.in. obowiązki medialnie. Podobnie jak Aryna Sabalenka (1. WTA).

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka miały zaskakujące spotkanie podczas konferencji prasowej. “Chcesz pomóc?”
    Nietypowe zdarzenie miało miejsce podczas konferencji prasowej liderki rankingu. Dziennikarz zadał jej dość zaskakujące pytanie: – Czy możesz nam wytłumaczyć wiele tych wzlotów i upadków w kobiecym tenisie? Wiele razy widzisz wynik 6:1, 1:6, 6:1 albo coś takiego, co przydarzyło się tobie ostatnio. Miałaś sześć piłek meczowych (z Hailey Baptiste, i przegrała – red.), ale w innych spotkaniach wygrałaś. Czy te wzloty i upadki są spowodowane bardzo wysokim poziomem, bardzo silnymi emocjami? Czym?

    – To bardzo interesujące pytanie. Myślę, że poziom jest wyższy – zaczęła Sabalenka, a w tym momencie w kamerze można było zobaczyć Świątek przemieszczającą się po sali konferencyjnej. Na co 28-latka zareagowała szerokim uśmiechem i “zaczepiła” Polkę: – Chodź. Chcesz pomóc odpowiedzieć mi na te bardzo trudne pytania?

    Świątek odpowiedziała, ale niezbyt wyraźnie słychać jej słowa. Sabalenka kontynuowała: – Chcesz zadać kolejne pytanie? Okej – dodała, po czym roześmiała się, a Polka wykorzystała moment na czmychnięcie z sali. – Dzięki. Zdecydowanie tego potrzebowałam – rzuciła rozbawiona liderka rankingu.

    Tak Sabalenka odpowiedziała na pytanie o zmienność w meczach WTA
    Za moment jej mina spoważniała i wróciła do odpowiedzi na pytanie. – Myślę, że poziom jest naprawdę wysoki. Jeśli stracisz koncentrację na sekundę, gem jest przegrany, set jest przegrany. Niełatwo pozostać skoncentrowaną od samego początku do samego końca. To jedyne wytłumaczenie, jakie mam, że poziom wzrasta. To wymaga więcej koncentracji i regularności oraz wyższego poziomu.

    – Bycie kobietą ze zmieniającymi się hormonami, co może nastąpić w trakcie meczu. Przez to możesz bardzo szybko “przejść” z jednej strony na drugą (grać dobrze lub słabo i za moment to się zmienia – red.). To jedyne wytłumaczenie, jakie mam – podsumowała liderka rankingu.

    Turniej WTA 1000 w Rzymie Aryna Sabalenka rozpocznie od meczu z Barborą Krejcikovą (53.) w drugiej rundzie. Na tym samym etapie do gry wejdzie Iga Świątek, która zmierzy się z lepszą z pary Caty McNally (52. WTA) – Daria Kasatkina (66. WTA).

  • Bojkot? Oto stanowisko Rybakiny. Kazaszka mówi wprost

    Bojkot? Oto stanowisko Rybakiny. Kazaszka mówi wprost

    Gwiazdy światowego tenisa domagają się bardziej sprawiedliwego podziału pieniędzy w turniejach Wielkiego Szlema, porównując je do turniejów rangi WTA 1000. Niewykluczone, że w przypadku braku zmian dojdzie do bojkotu. Teraz do tej sprawy odniosła się Jelena Rybakina. – W przeszłości było wiele sytuacji, w których zawodnicy mogli się zjednoczyć i zbojkotować turnieje, ale nigdy się to nie zdarzyło – zauważyła reprezentantka Kazachstanu.

    Turnieje wielkoszlemowe to prawdziwa sól tenisa. To właśnie turnieje tej rangi mają największy prestiż i dają najwięcej punktów do rankingu. Jednym z największych problemów wokół Wielkich Szlemów jest temat nagród pieniężnych. Tenisiści i tenisistki napisali oficjalny list do władz, w którym domagają się bardziej sprawiedliwego podziału pieniędzy. “Przy przychodach przekraczających 400 mln euro, udział wygranych wypłacanych zawodnikom prawdopodobnie pozostanie poniżej 15 proc., daleko od 22 proc., których domagamy się, aby zrównać turnieje Wielkiego Szlema z turniejami ATP i WTA 1000” – czytamy.

    Rybakina zabrała głos ws. bojkotu. “Wielu nie bierze tego pod uwagę”
    Teraz do tematu ewentualnego bojkotu Wielkich Szlemów odniosła się Jelena Rybakina, aktualna wiceliderka rankingu WTA. Kazaszka przyznała, że pójdzie za głosem większości w tourze.

    – To trudne pytanie. W przeszłości było wiele sytuacji, w których zawodnicy mogli się zjednoczyć i zbojkotować turnieje, ale nigdy się to nie zdarzyło. Szczerze mówiąc, nie wiem. Jeśli większość powie, że nie gramy i bojkotujemy, to poprę to. Nie ma problemu. Ale zmiany są potrzebne nie tylko w turniejach wielkoszlemowych i nie tylko pod względem wzrostu puli nagród. Wielu nie bierze pod uwagę wysokich podatków. Można zarobić więcej, ale znaczna część idzie na podatki. To osobny temat – powiedziała.

    – Trudno mówić o bojkocie. Jak już wspomniałam, przez lata pojawiały się różne problemy, ale zawodnikom nigdy nie udało się naprawdę zjednoczyć i niczego zmienić – dodała Rybakina podczas konferencji prasowej w Rzymie, cytowana przez serwis championat.com.

    Świątek nie sądzi, że dojdzie do bojkotu. “Mamy jasną wizję”
    Rybakina nie jest jedyną osobą, która wypowiadała się nt. ewentualnego bojkotu turniejów rangi Wielkiego Szlema. Głos w tej sprawie zabierała Aryna Sabalenka czy Iga Świątek. Obie tenisistki oczywiście podpisały się pod listem.

    – Myślę, że w pewnym momencie to zbojkotujemy. Czuję, że to będzie jedyny sposób, by walczyć o swoje prawa. Zdecydowanie, kiedy widzisz te liczby i kwoty, które otrzymują zawodnicy… czuję, że my jesteśmy winni. Mam wrażenie, że bez nas nie byłoby turnieju i nie byłoby tej rozrywki. Czuję, że zdecydowanie zasługujemy na większy procent. Mam tylko szczerą nadzieję, że wszystkie negocjacje, które prowadzimy, w końcu doprowadzą do podjęcia właściwej decyzji, do wniosku, z którego wszyscy będą zadowoleni – opowiedziała Sabalenka.

    – Myślę, że mamy dość jasną i podobną wizję. Ale bojkot turnieju to trochę ekstremalna sytuacja. Nie wiem. Myślę, że my, zawodniczki, jesteśmy tu po to, by grać indywidualnie i rywalizować ze sobą. Zdarzały się takie sytuacje, więc naprawdę trudno mi powiedzieć, jak to by działało, jeśli w ogóle jest to możliwe. Czasem, gdy chodzi o ważne sprawy, jesteśmy gotowi przemówić razem – dodała Świątek.

  • Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Podczas konferencji prasowej przed swoim pierwszym meczem w Rzymie Iga Świątek na prośbę dziennikarzy wróciła jeszcze myślami do turnieju w Madrycie, w mocnych słowach puentując swój występ, zakłócony infekcją wirusową. Nasza tenisistka opowiedziała, jak się wówczas czuła. Potwierdziła, że to były niezwykle ciężki trzy dni, ale i podkreśliła przy tym, że tego po prostu nie dało się uniknąć.

    Iga Świątek, trenując w pocie czoła, oczekuje na swój premierowy mecz turnieju WTA 1000 w Rzymie. W poniedziałek nasza tenisistka poznała kształt turniejowej drabinki. Ba, osobiście uczestniczyła też w ceremonii losowania.

    Wiemy już, że rozpoczynająca rywalizacją od drugiej rundy była liderka rankingu WTA na początek trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę lub Caty McNally. A tuż za rogiem – w czwartej rundzie – czeka na nią potencjalny hit, za jaki uznać należy jej pojedynek z Naomi Osaką.

    Jak Iga Świątek czuje się w sercu Italii u progu ostatniego testu przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas konferencji prasowej.

    – Cieszę się, że wróciłam. Uwielbiam tu być. To dla mnie najbardziej ekscytujące imprezy, także pod względem spędzania czasu poza kortem. Po prostu cieszę się życiem – przekazała zadowolona z pobytu w Rzymie Polka.
    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek wraca do Madrytu. Tak podsumowała swój występ
    W trakcie jej rozmowy z dziennikarzami nie mogło jednak zabraknąć i trudnych kwestii, a za taką trzeba uznać ostatni turniej w Madrycie, zakończony przedwcześnie przez krecz Raszynianki w starciu z Amerykanką Ann Li.

    – Turniej w Madrycie był dla mnie ciężki. Był serio wręcz gów******, dosłownie. Odcięło mnie dzień przed meczem. W dniu, gdy grałam, także nie czułam się dobrze. Kompletnie nie miałam energii – wypaliła Iga Świątek, komentując swój występ w Hiszpanii.

    Szczerze mówiąc dzień później było już nieco lepiej, choć wciąż nie wiem, czy byłaby wtedy w stanie grać normalnie. Ale po dwóch dniach w końcu miałam się dobrze. Doszłam do siebie. Miałam nieco czasu, by tam zostać i nie podróżować, bo nie sądzę, że to bezpieczna opcja, gdy jest się tak kruchym. Potem przybyłam tutaj i od początku byłam w stanie trenować w pełni na sto procent. Szybko wróciłam
    kontynuowała
    Zaznaczyła przy tym, że biorąc pod uwagę skalę zjawiska, była bezbronna. I nie była w stanie zadziałać prewencyjnie, by uniknąć problemów zdrowotnych. – Czas, w którym to się wydarzyło, był bardzo niefortunny. Ale wiele zawodniczek zachorowało, dlatego nie uważam, że mogliśmy zrobić cokolwiek, by tego uniknąć – powiedziała trzecia obecnie rakieta świata.

  • 3:6 i zwrot akcji w Rzymie. Ależ emocje w meczu mistrzyni olimpijskiej!

    3:6 i zwrot akcji w Rzymie. Ależ emocje w meczu mistrzyni olimpijskiej!

    Trwa pierwsza runda turnieju WTA 1000 w Rzymie i już nie brakuje wielkich emocji. W starciu Anny Bondar z Qinwen Zheng było blisko niespodzianki. Ostatecznie mistrzyni olimpijska z Paryża wygrała po trzysetowej batalii. W finałowym secie wyszła z wielkich tarapatów.

    Annę Bondar dobrze powinni kojarzyć polscy kibice. Węgierka na początku kwietnia grała świetnie w deblu z Magdaleną Fręch. Obie panie dotarły do finału imprezy WTA 500 w Charleston, gdzie ostatecznie musiały uznać wyższość duetu Desirae Krawczyk/Caty McNally. Bondar bardzo dobrze spisuje się w tym sezonie w singlu. W pamięci mamy choćby pojedynek z Mirrą Andriejewą w 1/8 finału zmagań w Madrycie. Rosjanka ostatecznie zwyciężyła, ale potrzebowała do tego trzech setów.

    Bondar świetnie zaczęła mecz z Zheng
    W pierwszej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Bondar trafiła na Qinwen Zheng. Bukmacherzy nie mieli wątpliwości – to Zheng była faworytką w tym spotkaniu. Chinka zajmuje obecnie 32. miejsce w rankingu WTA, a w przeszłości była w czołowej dziesiątce zestawienia. W 2024 roku została mistrzynią olimpijską w Paryżu w singlu, eliminując w półfinale Igę Świątek. Pokazywała zatem, że na mączce potrafi być skuteczna.

    Tymczasem w inauguracyjnym secie lepsza okazała się reprezentantka Węgier. Gdyby spojrzeć na przebieg tej partii, to można być zaskoczonym, ponieważ Zheng w trzech własnych gemach serwisowych nie dała sobie odebrać choćby punktu, ale przy stanie 2:1 dla Bondar Chinka straciła serwis.

    Wówczas rywalka wykorzystała pierwszą możliwą okazję do przełamania, a następnie bez problemu utrzymała podanie, co pozwoliło jej zwiększyć przewagę (4:1). Jak się później okazało, doszło tylko do jednego przełamania i to pozwoliło Bondar wygrać tego seta 6:3.

    Zheng odwróciła losy rywalizacji. Gorąco w trzecim secie
    Wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA zawodniczka stanęła pod ścianą, ale ostatecznie zabrała się do odrabiania strat. W drugim secie triumfowała 6:3, choć zapowiadało się na jeszcze wyższy wynik. Wszystko dlatego, że pierwsze cztery gemy padły łupem Zheng, a później Chinka miała jeszcze serwis, co sprawiało, że była duża szansa na podwyższenie prowadzenia do 5:0.

    Tymczasem Zheng sama wpuściła Bondar do tego seta, bo w pewnym momencie było już 3:4 z perspektywy Węgierki i to ona serwowała, ale wtedy doszło do… piątego przełamania w tej partii i Zheng później dokończyła dzieła.

    Jeśli ktoś myślał, że problemy Chinki to przeszłość, mógł mocno zdziwić się na początku finałowego seta. Bondar grała lepiej i zasłużenie prowadziła 3:0. Następnie zwrotów akcji nie brakowało. Chinka zdobyła dwa gemy z rzędu, ale rywalka z powrotem ją przełamała i wynik 4:2 wskazywał na to, że będzie w stanie dowieźć zwycięstwo do końca.

    Od tamtego momentu jednak to Zheng wygrała cztery gemy z rzędu! W ostatnim gemie Chinka serwowała, ale miała problem z domknięciem meczu. Potrzebowała do tego czterech piłek meczowych. Bondar ma czego żałować.

    W drugiej rundzie turnieju w Rzymie mistrzyni olimpijska z Paryża zmierzy się z Cristiną Bucsą. To może być kolejny emocjonujący pojedynek.

  • Mistrzyni z Madrytu ogłosiła decyzję przed turniejem w Rzymie. “To boli”

    Mistrzyni z Madrytu ogłosiła decyzję przed turniejem w Rzymie. “To boli”

    Marta Kostiuk świetnie radzi sobie w tegorocznym sezonie na kortach ziemnych, o czym najlepiej świadczy triumf w turnieju w Madrycie. W takiej dyspozycji Ukrainka byłaby też jedną z faworytek w Rzymie, ale pojawiły się problemy. “Czasami ciało ma inne plany” – napisała Kostiuk w mediach społecznościowych.

    Marta Kostiuk (15. WTA) fenomenalnie spisała się w turnieju WTA 1000 w Madrycie, gdzie zdobyła tytuł po wygranym finale 6:3, 7:5 z Mirrą Andriejewą (7. WTA). Był to dla niej tegoroczny drugi triumf na mączce, wcześniej wygrała zawody WTA 250 w Rouen. Na kolejny będzie musiała poczekać.

    Marta Kostiuk zdobyła tytuł w Madrycie. Teraz ogłasza ws. turnieju WTA 1000 w Rzymie
    Ukrainka miała przystąpić do “tysięcznika” w Rzymie, lecz we wtorek ogłosiła rezygnację z powodów zdrowotnych. “To boli. Po najlepszym okresie w mojej karierze nie mogłam się doczekać Rzymu. Ale czasami ciało ma inne plany – przez ostatnie kilka dni zmagałam się z problemem z biodrem. Moja kostka wciąż nie jest w pełni sprawna, więc nie ma sensu dalej się starać. W tym roku nie będę tam startowała” – napisała na Instagramie.

    “To właśnie sprawia, że jest jeszcze trudniej, bo to dla mnie wyjątkowe miejsce. Kibice, atmosfera i tak… jedzenie. Przeżyłem tu niesamowite chwile i zawsze uwielbiam tu wracać. Przykro mi, że mnie tam nie będzie, ale do zobaczenia w przyszłym roku. Teraz czas na regenerację i przygotowanie się do Paryża. Dziękuję za całe wsparcie” – dodała.

    Oto konsekwencje wycofania się Kostiuk z turnieju w Rzymie
    Na wpis zawodniczki zareagowali organizatorzy. “Marto, wracaj do zdrowia i do zobaczenia w przyszłym roku” – napisali. Oczywiście doszło też do zmian w głównej drabince – rozstawienie 21-latki przejęła Jaquelin Cristian (28. WTA), która w drugiej rundzie czeka na Jessicę Bouzas Maneiro (51. WTA) lub Karolinę Pliskovą (130. WTA). Pierwotnie Rumunka miała zagrać z Beatriz Haddad Maią (78.), która w tej sytuacji zmierzy się ze “szczęśliwą przegraną”.

    Kostiuk była w tej samej połówce drabinki, co Iga Świątek (3. WTA) – najwyżej rozstawioną zawodniczką w tej części jest Jelena Rybakina (2. WTA). Turniej WTA 1000 w Rzymie ruszył we wtorek i potrwa do 17 maja.

  • Sabalenka już po pierwszej potyczce w Rzymie. Godzina z obrończynią tytułu

    Sabalenka już po pierwszej potyczce w Rzymie. Godzina z obrończynią tytułu

    Siedem występów na Foro Italico w Rzymie nie dało jeszcze Arynie Sabalence wymarzonego tytułu, a to jedna z nielicznych imprez rangi 1000, której brakuje jej jeszcze w kolekcji. Najbliżej była dwa lata temu, przegrała jednak finał z Igą Świątek. Czy przełamie się teraz? Białorusinka jest już w stolicy Włoch, we wtorek sprawdziła swoją formę na Supertennis Arena. Stoczyła niemal godzinny bój z zawodniczką, która… będzie broniła tytułu.

    Aryna Sabalenka wygrała w swojej karierze 11 turniejów rangi 1000, ale są miejsca, gdzie na taki sukces wciąż czeka. W Dubaju, Kanadzie czy Pekinie, na kortach twardych, powinno być o to stosunkowo łatwiej niż w Rzymie, gdzie już siedem razy wystąpiła w głównej drabince. I wciąż jeszcze pucharu na Campo Centrale nie podniosła.

    Tu korty są stosunkowo wolne, piłka odbija się wysoko, agresywny styl, jak u Sabalenki, nie daje takich profitów jak w Madrycie. Tyle że zawodniczka w Mińska znalazła się w tym roku w wybitnej formie, aż do startu zmagań na mączce przegrała zaledwie jedno spotkanie – w finale Australian Open. Pewną zagadką będzie wpływ porażki z Hailey Baptiste na Caja Magica tydzień temu, po sześciu własnych meczbolach. A już w pierwszej potyczce Arynę będzie czekałó bardzo trudne zadanie – prawdopodobne starcie z Barborą Krejcikovą, byłą mistrzynią French Open i Wimbledonu. Trzy lata temu też nikt nie zakładał, że ścigająca w rankingu Igę Świątek Białorusinka może przegrać mecz otwarcia z Sofią Kenin.

    Aryna Sabalenka kontra Jasmine Paolini na SuperTennis Arena. Mecz przerwany przy stanie 5:5
    Sabalenka jest już oczywiście w Rzymie, na dziś zaplanowała godzinne zajęcia z Supertennis Arena – jednym z głównych kortów na Foro Italico. A głównym punktem był mecz sparingowy z Jasmine Paolini, dla której domowy turniej w Rzymie może mieć jeszcze bardziej kluczowe znaczenie.

    Włoszka rok temu tutaj wygrała, teraz musi bronić aż tysiąca punktów. A w klasyfikacji WTA “na żywo” wypadła właśnie z czołowej dziesiątki – na 13. pozycję. Grozi jej to, że w Roland Garros już na etapie 1/8 finału będzie mogła wpaść na którąś z najlepszych tenisistek świata. Tu szykuje się jej dość spokojny początek turnieju, ale już w 1/8 finału może wpaść na Mirrę Andriejewą. A jeśli ogra Rosjankę, to w kolejnym etapie możliwy jest rewanż za zeszłoroczny finał z Coco Gauff.

    Po krótkiej rozgrzewce obie zaczęły spotkanie. I widać było, że nie jest to towarzyska potyczka “pod kibiców”, z technicznymi zagraniami. Obu zależało na zwycięstwie, dużą rolę odgrywał serwis. O dziwo, także i po stronie Paolini, której z boku pomagała poradami Sara Errani. Przy Białorusince “kręcili” się tym razem Maks Mirnyj i Anton Dubrow.

    Obie wygrywały swoje kolejne gemy serwisowe, tego na 3:2 Paolini zakończyła asem. Gdy Włoszce nie wyszło jakieś zagranie, mocno się tym irytowała.

    Przy stanie 5:5 i 40-40 Sabalenka ruszyła ku siatce. Podziękowała Paolini za rywalizację, obie się rozeszły. Upłynął bowiem czas, w którym miały tę arenę do swojej dyspozycji.

    Obie w meczach o punkty zaprezentują się już w czwartek, wtedy do gry ruszą zawodniczki rozstawione w głównej połowie drabinki.

  • Wszystko jasne. Wtedy Świątek wejdzie do gry w Rzymie

    Wszystko jasne. Wtedy Świątek wejdzie do gry w Rzymie

    Przed nami turniej WTA 1000 w Rzymie. Dziennikarz Canal+ Bartosz Ignacik poinformował, że w piątek do akcji wkroczy Iga Świątek. Poznaliśmy już także szczegóły na temat występów Magdaleny Fręch i Magdy Linette.

    Iga Świątek na początku kwietnia ogłosiła, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. Pod wodzą Hiszpana miała okazję rozegrać jednak tylko cztery mecze. W Stuttgarcie pojawiła się na korcie dwa razy i Madrycie również. W tym drugim turnieju złapała wirusa, przez co bardzo źle się czuła i skreczowała w spotkaniu trzeciej rundy z Ann Li w trakcie trzeciego seta. Ostatnie miesiące nie są dla Polki łatwe, ale teraz wróciła do miejsca, w którym potrafiła grać w przeszłości znakomicie.

    Stolica Włoch szczęśliwa dla Świątek. Trzy wiktorie
    Mowa rzecz jasna o Rzymie. Imprezę rangi WTA 1000 w tym mieście Świątek wygrała trzy razy (2021, 2022, 2024). Więcej zwycięstw zanotowała tylko na kortach Rolanda Garrosa, gdzie triumfowała czterokrotnie.

    Jeśli chodzi o zmagania w stolicy Włoch, to w pamięci mamy szczególnie pierwsze zwycięstwo. Wówczas bowiem Świątek w finale pokonała Karolinę Pliskovą 6:0, 6:0. Tak jednostronne spotkania o tytuł zdarzają się niezwykle rzadko.

    W tym roku Świątek ponownie rozpocznie swój udział w turnieju w Rzymie od drugiej rundy. Na korcie pojawi się w piątek, o czym na platformie X poinformował Bartosz Ignacik, dziennikarz Canal+.

    Oto potencjalna rywalka Świątek. Są też informacje na temat meczów Fręch i Linette
    W drugiej rundzie Świątek zmierzy się z kimś z pary Catherine McNally – Daria Kasatkina. Na kolejnym etapie może potencjalnie trafić na Emmę Navarro, a w czwartej rundzie może dojść do potyczki z Naomi Osaką.

    Wiemy już też, kiedy należy spodziewać się meczów pozostałych Polek. “Magda Linette z Marią i Magdalena Fręch z Ealą w środę. Jeśli wygrają: Magda druga runda w czwartek, Magdalena w piątek” – poinformował Ignacik.

    Miejmy nadzieję, że czekają nas wielkie emocje. Internazionali BNL d’Italia to nie tylko prestiżowy turniej, ale również próba generalna przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem, który będzie zwieńczeniem okresu gry na mączce.