Author: iamgoodluck

  • Mecz Świątek – Sakkari “rozstrzygnięty”. Już wiedzą, kto wygra

    Mecz Świątek – Sakkari “rozstrzygnięty”. Już wiedzą, kto wygra

    Iga Świątek w trzeciej rundzie Cincinnati Open zmierzy się z Marią Sakkari. Obydwie tenisistki wielokrotnie stawały po przeciwnej stronie siatki, niemniej częściej górą była Polka. Dziennikarze Sportskeeda.net i “Scores24.live” jednoznacznie wskazali, która z zawodniczek powinna wygrać ten pojedynek.
    Iga Świątek
    Dan Hamilton / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    Iga Świątek znakomicie rozpoczęła rywalizację w Cincinnati. Polka, która broni tytułu wywalczonego przed rokiem pewnie pokonała w drugiej rundzie Emilianę Arango 6:3, 6:0. Rywalką 25-latki w trzeciej rundzie będzie Maria Sakkari, która po trwającym ponad 2,5 godziny pojedynku pokonała Kamillę Rachimową 6:2, 5:7, 6:1.

    Zobacz wideo Jakub Szymański brązowym medalistą lekkoatletycznych ME w biegu na 110 metrów przez płotki
    Świątek – Sakkari po raz dziesiąty

    W przeszłości Polka oraz Greczynka aż dziewięciokrotnie mierzyły się ze sobą na wszystkich rodzajach nawierzchni. Spotkanie w Cincinnati będzie ich dziesiątym bezpośrednim pojedynkiem. Sakkari stanie przed szansą wyrównania bilansu meczów z Polką, gdyż jak do tej pory pięciokrotnie górą była Raszynianka.

    Jednakże o taki rozwój sytuacji będzie niezwykle trudno. Świątek zdaje się trafiła z bardzo dobrą formą przed US Open, o czym świadczy przede wszystkim zwycięstwo w Toronto. Dla naszej tenisistki było to swego rodzaju przełamanie, gdyż w tym sezonie nie miała jeszcze okazji wznieść trofeum. Przy okazji to także pierwszy wygrany turniej pod wodzą trenera Francisco Roiga, którego… nie było w Toronto. Jednakże Hiszpan jest już obecny w USA, gdzie wspiera z boksu Igę.
    Świątek króluje na twardej nawierchni

    Prócz bardzo obiecującej formy polskiej zawodniczki w rywalizacji z Greczynką przemawia za nią rodzaj nawierzchni, na której zmierzą się obydwie panie. Ze wszystkich dotychczasowych spotkań aż osiem odbyło się na twardych kortach. Pięć z nich padło łupem Polki, trzy trafiło na konto greckiej tenisistki.

    W tym sezonie Świątek oraz Sakkari grały ze sobą dwukrotnie. Pierwszy raz spotkały się w ćwierćfinale turnieju w Dosze, gdzie nasza zawodniczka pomimo zwycięstwa w premierowej odsłonie 6:2, pozwoliła rywalce na odwrócenie losów spotkania. Dwa sety w stosunku 4:6, 5:7 pozwoliły Marii na awans do półfinału. Jednocześnie było to pierwsze zwycięstwo reprezentantki Grecji nad Polką od turnieju WTA Finals w Guadalajarze w 2021 roku. Niespełna miesiąc później Świątek wzięła rewanż na rywalce w polsko-greckim starciu w Indian Wells (6:3, 6:2).

    Tegoroczny bilans naszej tenisistki wynosi 30 zwycięstw i 12 porażek. Jej rywalka odniosła w tym sezonie 19 zwycięstw przy 16 porażkach.
    Świątek faworytką meczu

    Zdecydowaną faworytką tego pojedynku jest Polka, która od czasu powrotu do gry po Wimbledonie nie doznała jeszcze porażki. Jej najbliższa oponentka dwukrotnie schodziła z kortu jako przegrana w tym samym okresie czasu. Podobnego zdania są dziennikarze “Sportskeeda.com”, choć wskazują na dominację Greczynki w pewnym okresie ich rywalizacji. “Świątek przegrała pierwsze trzy mecze z Sakkari w dwóch setach, po czym zrewanżowała się dokładnie tym samym w czterech kolejnych spotkaniach. W tym roku była blisko piątego z rzędu zwycięstwa, lecz w Katarze lepsza była Greczynka. Niedługo potem Polka ponownie okazała się lepsza. Sakkari jest niezwykle trudną zawodniczką do pokonania, gdy złapie swój rytm, jednakże wzmocniona zwycięstwem w Kanadzie Świątek nie powinna mieć problemu z pokonaniem rywalki” – czytamy we wpisie. Ich zdaniem spotkanie zakończy się zwycięstwem Polki w stosunku 2:1 w setach.

    Portal “Scores24.live” jest zdania, iż polska tenisistka powinna uporać się z rywalką bez straty seta. Wskazuje na to także historia ich pojedynków, w ramach których rozegrano tylko jedno trzysetowe starcie. “Scenariusz tego meczu sugeruje pewną przewagę Igi Świątek, z dużym prawdopodobieństwem wygranej w dwóch setach bez konieczności rozgrywania długich gemów. Prawdopodobieństwo trzeciego seta ocenia się jako niskie, podobnie jak szansa na tie-break” – piszą dziennikarze portalu.

    “Iga Świątek utrzymuje bardzo dobrą formę: konsekwentnie wygrywa mecze i rzadko pozwala, by przeciągały się wymiany lub pojawił się trzeci set przeciwko Marii Sakkari. Ich bilans bezpośrednich pojedynków potwierdza ten schemat. Od faworytki oczekuje się pewnej gry” – napisano.

    Początek meczu Świątek – Sakkari w poniedziałek, 17 sierpnia o godzinie 17:00 czasu polskiego. Relacja na żywo “punkt po punkcie” będzie dostępna na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE. Serdecznie zapraszamy.

  • Oto nowa Iga Świątek. Ekspert mówi wprost: “Ma prawo mieć swoje fochy”

    Oto nowa Iga Świątek. Ekspert mówi wprost: “Ma prawo mieć swoje fochy”

    – Teraz mamy inną Igę, która raz gra lepiej, raz gorzej – ocenił Tomasz Wolfke w rozmowie z “Przeglądem Sportowym” Onet. Komentator tenisa wskazał, że Polka ma prawo do wyrażania różnego rodzaju emocji.
    Iga Świątek

    Iga Świątek wygrała turniej w Toronto, pokonując w finale Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3. To jej najlepszy czas w tym roku. Krytyka została zastąpiona zasłużonymi pochwałami. Według jednego z ekspertów ostatnie dni pokazały, że mamy do czynienia z pewną zmianą.

    Zobacz wideo Hit! Polonia w Chicago oszalała na punkcie Lewandowskiego
    Świątek wraca do formy. “Ma prawo mieć własne fochy”

    – Teraz mamy inną Igę, która raz gra lepiej, raz gorzej. I wróciły w związku z tym innego rodzaju emocje — strasznie się cieszymy, kiedy wygrywa, i bardzo martwimy, kiedy przegrywa. Ale one też są fajne, bo są takie ludzkie. Nie mamy do czynienia z robotem, tylko z dziewczyną, która ma prawo się zdenerwować, mieć swoje fochy, swoje lepsze i gorsze dni – powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Tomasz Wolfke. Ekspert tenisowy oraz komentator zabrał głos po tym, jak Polka zdobyła tytuł w Kanadzie. Dodajmy, że swój pierwszy tytuł w 2026 roku, oceniając, że obecna Świątek jest inna od tej, która dominowała w 2022 i 2023 roku.

    – Jestem bardzo zadowolony, bardzo uradowany tym, że Iga wreszcie wróciła na dobre tory. Zajęło to prawie rok, tak naprawdę. Ale chcę być dobrze zrozumiany, bo zawsze mi na tym zależy. Ja jestem krytykiem Igi Świątek – to nie znaczy, że jej źle życzę. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że konstruktywna krytyka jest motorem postępu, i bardzo bym chciał, żeby ona się w tę krytykę wsłuchiwała. Wiem, że różnie z tym bywa, bo w emocjach może pomyśleć, że jest hejtowana albo że krytykujemy ją, bo jej zazdrościmy. A tak nie jest – przyznał Wolfke.

    A jeśli o hejcie mówimy, to przypomnijmy, że ostatnio Dariusz Wołowski ze Sport.pl poruszał temat owej krytyki. To było jeszcze przed finałem turnieju w Kanadzie. “Nie rozumiem narodowej histerii wokół każdej porażki Igi Świątek. Choć przestała być dominatorką światowych kortów, wciąż jest w stanie wygrać z każdą rywalką, co jeszcze raz udowodniła w Toronto” – pisał nasz dziennikarz.

    Świątek nie musi czekać na kolejny turniej. Dobrą formę może potwierdzić w Cincinnati, gdzie będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem.

  • Tak Jelena Rybakina zwróciła się do Igi Świątek tuż po finale w Toronto

    Tak Jelena Rybakina zwróciła się do Igi Świątek tuż po finale w Toronto

    Jelena Rybakina przegrała w finale WTA 1000 w Toronto z Igą Świątek 2:6, 3:6.
    Rybakina pogratulowała Świątek oraz jej zespołowi za udany turniej.
    W finale Rybakina miała problemy z kondycją, co przyczyniło się do porażki.
    W trakcie turnieju Rybakina rozegrała pięć meczów, z czego cztery były trzysetowe, spędzając na kortach 11 godzin i 36 minut.
    Iga Świątek potrzebowała jedynie 8 godzin i 16 minut na dotarcie do finału.

    Zapytaj o więcej Onet Czat z AI

    Iga Świątek i Jelena Rybakina

    Robert Prange / Contributor / Getty Images / x.com/thetennisletter

    Iga Świątek i Jelena Rybakina

    — Po prostu gratuluję Idze i jej sztabowi świetnego turnieju — powiedziała Jelena Rybakina tuż po finale w Toronto. Kazaszka zwróciła się do Świątek, ale nie tylko. Zdradziła też główny powód porażki.
    Posłuchaj artykułu

    Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy

    Jelena Rybakina nie dała rady. Kazaszka w finale WTA 1000 w Toronto w dwóch setach przegrała z Igą Świątek 2:6, 3:6 i musi zadowolić się “tylko” drugim miejscem. Tuż po meczu odbyła się ceremonia wręczania nagród, a w trakcie niej tenisistka przekazała kilka słów.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Jelena Rybakina prosto z mostu do Igi Świątek po finale w Toronto

    Zwróciła się też bezpośrednio do Polki i jej teamu. — Dziękuję wam. Trudno znaleźć słowa. Bak był dziś w połowie pusty. Starałam się, jak mogłam, ale to nie wystarczyło. Po prostu gratuluję Idze i jej sztabowi świetnego turnieju — zaczęła.

    Zobacz więcej: Błyskawicznie wydali werdykt po finale Igi Świątek. Świat już wie

    — Oczywiście, bardzo wam dziękuję za niesamowitą atmosferę. To był niesamowity turniej. Naprawdę mam nadzieję, że będę mogła tu bardzo szybko wrócić — dodała druga rakieta świata. Wspomniany przez nią “pusty w połowie bak” był główną przyczyną porażki.

    Polecamy: Przewrót w rankingu WTA. Nowe miejsce Igi Świątek po zwycięstwie

    Rybakina w trakcie kanadyjskiego “tysięcznika” do finału ze Świątek rozegrała pięć spotkań, z czego aż cztery trzysetowe. Łącznie spędziła na kortach 11 godz. 36 min. Dla porównania u Polki do decydującego starcia było to jedynie 8 godz. 16 min. Różnica była więc spora.

  • Świątek triumfuje po finale: “Wbrew opiniom na mój temat”

    Świątek triumfuje po finale: “Wbrew opiniom na mój temat”

    Iga Świątek wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, pokonując w finale 6:2, 6:3 Jelenę Rybakinę. To pierwszy turniej wygrany przez naszą tenisistkę w tym sezonie. – Trochę zmieniałam moją grę, rozwijałam się, wbrew opiniom, które pojawiały się na mój temat w internecie – przekazała Świątek podczas pomeczowej ceremonii.
    Iga Świątek
    screen

    Iga Świątek wygrała pierwszy turniej WTA w tym sezonie. Wydawało się, że finał turnieju WTA 1000 w Toronto będzie niezwykle zacięty, ale tak finalnie nie było. Świątek pokonała 6:2, 6:3 Kazaszkę Jelenę Rybakinę i wygrała swój 26. turniej w karierze. Dzięki wygranej w turnieju w Toronto Świątek awansowała z ósmego na piąte miejsce w rankingu WTA.

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”
    Świątek przeprosiła Francisco Roiga. “Zmieniałam moją grę”

    Świątek zabrała głos podczas pomeczowej ceremonii. Na początku Polka zwróciła się do Rybakiny. – Wow. Dziękuję Wam bardzo. Na początku, Jelena, gratuluję ci świetnego turnieju. Miałaś ciężkie mecze za sobą, jesteś świetną przeciwniczką. Zawsze jest ciężko grać przeciwko tobie, grałyśmy wiele spotkań przeciwko sobie i pewnie jeszcze sporo takich przed nami. Gratuluję tobie i twojemu zespołowi, pewnie zobaczymy się na innych turniejach, być może znów w finale – powiedziała.

    Potem Świątek dziękowała sponsorom czy sędziom. Iga przyznała, że będzie świetnie wspominać czas w Toronto. – Spędziłam znakomicie czas w Kanadzie, także dzięki kibicom i wielu polskim flagom przez cały ten tydzień. Dajecie mi dużo siły i motywacji. Ten turniej znaczy wiele dla mnie, bo nie był to dla mnie łatwy turniej, musiałam pozostać skupiona. Trochę zmieniałam moją grę, rozwijałam się, wbrew opiniom, które pojawiały się na mój temat w internecie. Nie jest łatwo sobie z tym radzić. Cieszę się, że rzeczywistość jest inna i kibice wspierają mnie każdego dnia – dodała Polka.

    Potem Świątek zwróciła się z… przeprosinami do trenera Francisco Roiga. – Dziękuję całemu mojemu zespołowi, także dziękuję Francisowi, który właśnie leci do Cincinnati. Przepraszam, że wygrałam pierwszy turniej, kiedy ciebie tutaj nie ma. Dedykuję ten tytuł każdemu, kto walczy, zmaga się z hejtem. Wy wiecie, co jest najlepsze dla was – podsumowała Polka, zwracając się do ludzi z ważnym przekazem.

    Zobacz też: Halo, tu biuro rzeczy znalezionych w Toronto. Odnalazł się tenis Igi Świątek

    Teraz Świątek szybko przeniesie się do Cincinnati, gdzie będzie rywalizować w kolejnym turnieju rangi WTA 1000. Polka rozpocznie zmagania od drugiej rundy – tam zmierzy się z lepszą z zawodniczek z pary Venus Williams – Emiliana Arango.

    Relacje tekstowe na żywo z meczów Świątek w turnieju WTA 1000 w Cincinnati (13-23 sierpnia) w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Światowe media rozpisują się o triumfie Świątek. Zwracają uwagę na jedno

    Światowe media rozpisują się o triumfie Świątek. Zwracają uwagę na jedno

    “Iga Świątek zdobywa pierwszy tytuł od 10 miesięcy po pokonaniu Rybakiny” – to jeden z nagłówków w światowych mediach po wygranej Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Toronto. Niemal każdy serwis zwraca uwagę na jedną, konkretną statystykę. Z kolei The Athletic pokusił się o przydomek dla Polki, opisując jej występ przeciwko Jelenie Rybakinie.
    TENNIS/
    Dan Hamilton / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    “Iga wygrała i zdobyła 26. tytuł w karierze. Dla niej to przełamanie słabszego okresu w karierze. W 2026 roku raz tylko była w półfinale turnieju – w Rzymie. Zwycięstwo w Toronto jest najważniejszym w ostatnim czasie, Polka udowodniła sobie, że wielkie triumfy wciąż są w jej zasięgu” – napisał Dariusz Wołowski ze Sport.pl po wygranej Igi Świątek z Jeleną Rybakiną 6:2, 6:3 w finale turnieju WTA 1000 w Toronto.

    Zobacz wideo Robert Lewandowski zaskoczył Igę Świątek. “Nie zdawała sobie sprawy”
    Światowe media rozpisują się o meczu Iga Świątek – Jelena Rybakina

    Co jasne – tak pewna wygrana Igi Świątek została odnotowana przez światowe portale zajmujące się sportem i tenisem. “Świątek na nowo odkrywa swoją tożsamość, by zdominować wszystkich w Toronto. Polska zawodniczka, spokojna i z bardzo jasnymi pomysłami, pokonała zmęczoną Rybakinę w finale kanadyjskiej WTA 1000… i wysyła ostrzeżenie w świat: znów jest konkurencyjna na najwyższym poziomie” – pisze hiszpańskie Punto de Break.

    “Świątek pokonuje Rybakinę w Toronto i po prawie roku wraca do zdobywania tytułów” – to z kolei już nagłówek z portugalskiego BolaAmarela.

    “Iga Świątek być może zapewniła sobie wynik, który odmieni jej trudny sezon, zdobywając swój pierwszy tytuł od września ubiegłego roku, pokonując w decydującym meczu Jelenę Rybakinę w finale Canadian Open” – czytamy z kolei na Tennis365.

    Zobacz również: Świątek triumfuje po finale: “Wbrew opiniom na mój temat”

    “Iga Świątek zdobywa pierwszy tytuł od 10 miesięcy po pokonaniu Rybakiny. Świątek zaprezentowała jeden ze swoich najbardziej przekonujących występów w sezonie, kontrolując mecz z linii końcowej i wykorzystując swoje szanse, gdy się pojawiały” – podsumowało TennisUpToDate.

    “Uderzając się w pierś i wskazując na głowę, Świątek zacisnęła pięść z dumą. Miała coś do udowodnienia podczas 12 dni w Toronto – pokazać tenisowemu światu, że wciąż może osiągnąć poziom, który zapewnił jej pierwsze miejsce w rankingu w 2022 i 2023 roku” – analizował The Athletic. “Świątek w czwartek grała jak prawdziwa łowczyni, prezentując skuteczny serwis, doskonałą ochronę kortu i efektowne uderzenia z linii końcowej” – dodano.

    Iga Świątek nie ma wiele czasu na celebrowanie wygranej w Toronto, gdyż musi szybko przenieść się do Cincinnati, gdzie będzie broniła tytułu sprzed roku. W pierwszej rundzie Polka ma wolny los, a w drugiej zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Emiliana Arango (95. WTA) – Venus Williams (615. WTA).

    Dziękujemy za przeczytanie
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Iga Świątek pokonała w finale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Toronto Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i pierwszy raz od 11 miesięcy mogła cieszyć się z końcowego zwycięstwa. – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało – przyznała Polka podczas konferencji prasowej.

    To bez wątpienia był turniej Igi Świątek. Polka na nieco ponad tydzień od rozpoczęcia wielkoszlemowego US Open (początek 23 sierpnia) ewidentnie wróciła do wysokiej formy. W Toronto, gdzie dotąd jeszcze nigdy nie wygrała, w pokonanym polu – poza Rybakiną – zostawiła m.in. dwie zawodniczki z Ukrainy: Elinę Switolinę oraz Martę Kostiuk. Pierwszej z nich zrewanżowała się więc za porażkę w tegorocznym półfinale w Rzymie, a także w ćwierćfinale Indian Wells, a drugiej za przegraną w 1/8 finału w Roland Garros 2026.

    Zobacz wideo Alan Ważny o eliminacjach Enea Poznań Open 2026: Zagrałem bardziej agresywnie
    Świątek po sukcesie w Toronto: “Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa”

    25-latka rywalizacją w Toronto wróciła z naprawdę dalekiej, tegorocznej podróży, która nie była prostą drogą. Dość powiedzieć, że przed turniejem w Kanadzie Świątek we wspomnianym Rzymie osiągnęła swój najlepszy wynik w sezonie 2026, a był nim awans do półfinału.

    – Tytuł zdobyty w Toronto oznacza dla mnie bardzo wiele. Nie mam słów, ponieważ ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa – tymi słowami Iga Świątek rozpoczęła konferencję prasową po finale.

    Polka była zdecydowanie lepsza od wiceliderki rankingu WTA. Nie pozwoliła Jelenie Rybakinie na wiele, sama popełniając marginalną liczbę błędów. Raszynianka zagrała przeciwko reprezentantce Kazachstanu o wiele skuteczniej niż podczas tegorocznego Australian Open, w którym przegrała w ćwierćfinale 5:7, 1:6.

    – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało. Czasami w trakcie sezonu bywałam niecierpliwa. Szukałam wygranej za wszelką cenę, podczas gdy moja gra nie była jeszcze na to gotowa. Dlatego cieszę się, że ostatecznie skupiłam się po prostu na ciężkiej pracy i rozwoju, bo to jest najważniejsze. W obecnym sezonie było to absolutnie konieczne – przyznała Iga Świątek.

    – W tym tygodniu w mojej grze wszystko wreszcie zaskoczyło – zarówno pod względem tenisowym, fizycznym, jak i mentalnym. Zdecydowanie był to mój najlepszy tydzień w tym sezonie – dodała.

    Polska tenisistka podczas konferencji prasowej zwróciła uwagę, że pierwszy raz poczuła gniew już po zakończeniu rywalizacji. Co spowodowało taką reakcję?

    Zobacz też: Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Rybakina w finale w Toronto

    – Cóż, te wszystkie rzeczy, o których wspomniałam w przemowie. Po prostu niesprawiedliwe ocenianie, a czasem po prostu hejt i osądzanie przez ludzi – powiedziała Świątek.

    – Ale dobrze jest skupić się na tym, jak stworzyć dla siebie przestrzeń, by koncentrować się wyłącznie na sobie. Nie jest to łatwe. Jednak najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej. W trakcie całego procesu byłam bardzo skupiona na rozwoju i robieniu postępów – podkreśliła. – To samo stało się po Wimbledonie, kiedy zaczęłam trenować na kortach twardych. Więc na pewno czuję, że ciężko przepracowałam ten czas mimo całego tego szumu – niepotrzebnego szumu, i to właśnie budzi we mnie złość. Bo tak nie powinno być i wcale nie musi tak być – dodała.

    – O jaki szum chodzi? Gdybyś był Polakiem, tobyś wiedział – przyznała z uśmiechem.

    Po zdobyciu decydującego o wygranej punktu Iga Świątek spojrzała na swój sztab, a następnie wskazała na głowę. Dlaczego?

    – Byłam naprawdę mocno nakręcona. Zachowałam zimną krew do samego końca, mimo że w trakcie turnieju zdarzały się momenty, kiedy traciłam swój poziom gry albo pojawiały się małe wątpliwości.

    – W dzisiejszym finale byłam pewna tego, co mam robić i jak wykorzystać swoje atuty. Przez cały tydzień czułam, że moja głowa jest na właściwym miejscu. Dobrze reagowałam na pozytywne rzeczy, ale też na wyzwania. Potrafiłam rozwiązywać problemy praktycznie w każdym meczu. To dało mi ogromną pewność siebie. Dlatego właśnie wskazałam na głowę – zaznaczyła triumfatorka turnieju w Toronto.

  • Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa: typy, kursy i analiza. Finał Roland Garros 2026 (06.06.2026)

    Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa: typy, kursy i analiza. Finał Roland Garros 2026 (06.06.2026)

    Ta niesamowita historia, którą Maja Chwalińska pisze w Paryżu od trzech tygodni, zakończy się w sobotę – w najlepszy możliwy sposób, Polka zagra w finale Roland Garros, a stawką będzie pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy.

    Ranking przygotowany przez Betliga, w oparciu o analizę ofert bukmacherskich wybranych podmiotów

    Droga Mai Chwalińskiej do decydującego meczu była pełna zwrotów akcji, emocji i tenisowej odwagi. W półfinale pokonała Dianę Sznajder po ponad dwóch godzinach walki 7:6(4), 6:4. To zwycięstwo dało jej przepustkę do meczu, który już teraz przechodzi do historii polskiego sportu. W finale jej rywalką będzie turniejowa „8” – Mirra Andriejewa. To już trzecia Rosjanka z rzędu, z którą zmierzy się Polka w tej edycji turnieju, po wcześniejszych starciach z Anną Kalinską i Sznajder. Tym razem jednak stawka będzie najwyższa z możliwych.

    REKLAMA

    Na podstawie kursów wystawionych przez legalnego bukmachera Superbet można jednak wyliczyć, że to Andriejewa jest faworytką finału. Jej szanse na zwycięstwo wynoszą 80 procent.

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    Maja tworzy swoją własną legendę
    Chwalińska zapisała się już w historii jako czwarta polska tenisistka, która dotarła do finału Wielkiego Szlema, a trzecia w Erze Open. Dołącza tym samym do legend: Jadwigi Jędrzejowskiej, Agnieszki Radwańskiej oraz Igi Świątek – sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, która przez lata budowała dominację polskiego tenisa w Paryżu.
    Co więcej, Polka została dopiero drugą kwalifikantką w historii, która dotarła do finału turnieju wielkoszlemowego – po Emmie Raducanu, sensacyjnej mistrzyni US Open 2021. To pokazuje skalę jej wyczynu: droga z kwalifikacji aż do meczu o tytuł na kortach Rolanda Garrosa.

    Rywalka w wielkiej formie
    Po drugiej stronie siatki stanie jednak rywalka absolutnie wyjątkowa.

    Mirra Andriejewa to 19-letnia Rosjanka, zajmująca przed turniejem 8. miejsce w rankingu WTA. Choć to jej pierwszy finał wielkoszlemowy, ma już na koncie pięć tytułów WTA i status jednej z największych gwiazd nowego pokolenia. W 2025 roku wygrała Indian Wells, pokonując w finale Arynę Sabalenkę, co tylko potwierdziło jej ogromny potencjał.
    Sezon na mączce w jej wykonaniu jest imponujący – zwycięstwo w Linzu, finał w Madrycie, półfinał w Stuttgarcie, ćwierćfinał w Rzymie i bardzo dobre występy w Roland Garros, gdzie w półfinale zatrzymała Martę Kostiuk, przerywając jej serię 17 zwycięstw na kortach ziemnych. Zrewanżowała się jednocześnie Ukraince za porażkę w finale w Madrycie.

    Andriejewa to zawodniczka niezwykle równa i stabilna, która praktycznie nie zalicza słabszych turniejów. Jeśli ktoś zasłużył na finał Roland Garros 2026 pod względem formy na mączce – to właśnie ona. Jej styl gry jest imponujący, świetnie porusza się po korcie, gra głęboko i bardzo regularnie. Opiera grę na cierpliwości, kontrataku i wysokiej jakości returnie. Rzadko popełnia błędy i potrafi przejmować kontrolę w długich wymianach.

    REKLAMA

    Sobotni finał będzie więc starciem dwóch różnych historii: sensacyjnej drogi kwalifikantki kontra sezonowa dominacja młodej gwiazdy światowego tenisa. Jedna z nich sięgnie po największy tytuł w karierze.

    Chwalińska – Andriejewa: typy bukmacherskie
    Faworytką jest Andriejewa ale Chwalińska wygrała w Paryżu kilka pojedynków, w których nie była faworytką. Andriejewa jest pierwszą tenisistką z TOP 10, z która się zmierzy Polka ale Chwalińska już dokonała w tym turnieju rzeczy, których wcześniej jej się dokonać nie udało. Większa presja ciążyć będzie na Rosjance, a Maja będzie się starała skomplikować jej grę i zmusić do błędów. W Superbet po kursie 2.00 można postawić zakład: “Maja Chwalińska wygra seta”.

    Chwalińska – Andriejewa: gdzie oglądać mecz
    Finał turnieju French Open na kortach Roland Garros w którym zagrają Maja Chwalińska oraz Mirra Andriejewa zostanie rozegrany w sobotę, 6 czerwca. Początek nie wcześniej niż o godz. 15. Transmisje meczu w Eurosport 1 oraz TVN. Mecz Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa będzie można również zupełnie za darmo oglądać w Superbet TV.

  • Wystarczyło jedno słowo. Tak Świątek wsparła Chwalińską

    Wystarczyło jedno słowo. Tak Świątek wsparła Chwalińską

    Iga Świątek zdecydowała się publicznie wesprzeć Maję Chwalińską przed finałem wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Czterokrotna triumfatorka tego turnieju opublikowała relację na Instagramie.

    Maja Chwalińska vs. Mirra Andriejewa – tego FINAŁU nie możesz przegapić! Oglądaj w sobotę online na TVN o godz. 15:00 w Pilocie WP (link sponsorowany)

    Dodaj tag Iga Świątek do ulubionych
    W czwartek, 4 czerwca Maja Chwalińska zameldowała się w finale wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Nasza tenisistka zaskoczyła kolejną wyżej notowaną przeciwniczkę, Dianę Sznaider, zwyciężając 7:6(4), 6:4.

    Po tym sukcesie polscy tenisiści ruszyli z gratulacjami. Na jej sukces w mediach społecznościowych zareagowali Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak, Magda Linette, Magdalena Fręch czy Urszula Radwańska.

    Choć publicznie nie odezwała się Iga Świątek, to istniała szansa, że zrobiła to po prostu prywatnie, ponieważ od wielu lat przyjaźni się z Chwalińską. Tymczasem przed sobotnim finałem postanowiła wesprzeć swoją rówieśniczkę.

    “JAZDA” – napisała krótko najlepsza obecnie polska tenisistka w relacji na Instagramie, oznaczając przy tym Chwalińską.

    Warto dodać, iż na jednej z konferencji prasowych tegoroczna finalistka Rolanda Garrosa wyznała, że otrzymywała gratulacje od Świątek, a później już po prostu nie sprawdzała. Teraz Polka, która w Paryżu wygrała już czterokrotnie, uaktywniła się w mediach społecznościowych.

    Finałowa rywalizacja w stolicy Francji zaplanowana została na sobotę, 6 czerwca, godzinę 15:00. Przed Chwalińską rywalizacja z 19-letnią Mirrą Andriejewą, która na papierze jest faworytką tego starcia.

  • Gigantyczna oglądalność meczu Chwalińskiej. Padł rekord

    Gigantyczna oglądalność meczu Chwalińskiej. Padł rekord

    Maja Chwalińska awansowała do finału Rolanda Garrosa 2026, a to oznacza, że wzrosło zainteresowanie jej meczami. Eurosport pochwalił się, że padł rekord! Takiej widowni podczas transmisji z Wielkiego Szlema stacja jeszcze nie odnotowała.

    Maja Chwalińska vs. Mirra Andriejewa – tego FINAŁU nie możesz przegapić! Oglądaj w sobotę online na TVN o godz. 15:00 w Pilocie WP (link sponsorowany)

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Dziewięć meczów i dziewięć zwycięstw! Maja Chwalińska przeszła drogę od kwalifikacji do finału międzynarodowych mistrzostw Francji. W czwartkowym półfinale 24-latka pokonała Rosjankę Dianę Sznaider 7:6(4), 6:4 i jako czwarta Polka w historii osiągnęła wielkoszlemowy finał w singlu.

    Czwartkowy półfinał Chwalińskiej ze Sznaider cieszył się ogromną oglądalnością. Eurosport przekazał, że przed telewizorami w domach zasiadło średnio 1,65 mln widzów. Stacja miała wówczas 18-procentowy udział w rynku.

    Eurosport 1 był zatem najchętniej oglądaną stacją w Polsce. Momentami przed telewizorami było nawet ponad 2,1 mln widzów.

    Jak przekazał Eurosport, to absolutny rekord. Mecz Chwalińska – Sznaider był najchętniej oglądanym wydarzeniem w historii transmisji tej stacji z zawodów Wielkiego Szlema.

    A przed nami jeszcze finał! Już w sobotę (6 czerwca) o godz. 15:00 Chwalińska powalczy o tytuł na mączce w Paryżu. Jej przeciwniczką będzie Rosjanka Mirra Andriejewa.

    Transmisję z finału Rolanda Garrosa 2026 będzie można oglądać w TVN-ie, Eurosporcie, Playerze oraz na platformie HBO Max. Portal WP SportoweFakty przeprowadzi relację tekstową na żywo z meczu Chwalińska – Andriejewa.

  • Ukrainka przegrała z Rosjanką. Tak zachowała się po meczu

    Ukrainka przegrała z Rosjanką. Tak zachowała się po meczu

    Marta Kostiuk zatrzymała się w półfinale Roland Garros. Mocniejsza od Ukrainki była Mirra Andriejewa. Pokonana ani myślała podziękować za mecz Rosjance.

    Dodaj tag Mirra Andriejewa do ulubionych
    Marta Kostiuk, w drodze do półfinału Roland Garros, eliminowała między innymi Igę Świątek. Ukrainka marzyła o zagraniu w sobotnim finale turnieju wielkoszlemowego, ale na jej drodze stanęła rozpędzona w turniejach na kortach ziemnych Mirra Andriejewa.

    Jednostronny półfinał zakończył się wynikiem 6:1, 6:3.

    W nagraniu, które można zobaczyć w sieci, widać zachowanie Marty Kostiuk po meczu. Ukrainka ani nie pogratulowała zwycięstwa, ani nie podziękowała za mecz. Od razu ruszyła z dłonią do sędziego na stołku.

    Przyczyną takiego zachowania Marty Kostiuk jest kraj pochodzenia Mirry Andriejewej. Trwa konflikt zbrojny na terytorium Ukrainy spowodowany agresją wojsk rosyjskich. Stąd pełne dystansu, a czasami po prostu ignorujące zachowanie wielu sportowców z Ukrainy wobec Rosjan.

    Mirra Andriejewa, spodziewająca się zachowania przeciwniczki, nie wyglądała na przesadnie przejętą. Trwało jej świętowanie awansu do finału, wielkiego sukcesu w niedługiej jeszcze karierze.