Author: iamgoodluck

  • Triumf nad Świątek, a potem komunikat ws. Switoliny. Wielki zwrot, to już pewne

    Triumf nad Świątek, a potem komunikat ws. Switoliny. Wielki zwrot, to już pewne

    Polscy fani tenisa do późnych godzin czekali na rozstrzygnięcie półfinałowego starcia Igi Świątek z Eliną Switoliną w Rzymie – i ta zarwana nocka nie skończyła się dla nich pozytywnymi informacjami, bowiem Raszynianka po trzysetowych zmaganiach ostatecznie uległa przeciwniczce z Ukrainy. Oponentka trzeciej rakiety globu przy tym, jak się okazało, pobiła swoisty rekord, który pozostawał nienaruszalny przez kilkanaście lat.

    Iga Świątek zaprezentowała na turnieju WTA rangi 1000 w Rzymie naprawdę dobrą formę, tracąc w swych kolejnych występach aż do półfinału zaledwie jednego seta – z Cathy McNally, na początku swej gry w “Wiecznym Mieście”.

    Ostatecznie jednak reprezentantka Polski nie zdołała sobie wywalczyć kolejnego tytułu w stolicy Włoch – z zawodami na Foro Italico pożegnała się ona na poziome półfinału, przegrywając w nocy z czwartku na piątek z Eliną Switoliną.

    WTA Rzym. Switolina pokonała Świątek, wielki rekord już jest jej
    Ukrainka zdołała przypieczętować swoje zwycięstwo po trzech odsłonach rywalizacji (6:4, 2:6, 6:2), a pojedynek trwał w ogólnym rozrachunku nieco ponad 2 h i 15 min. Ciekawostką jest fakt, że Świątek wygrała… o dwa punkty więcej od rywalki.

    To jednak nie jedyna interesująca statystyka – jak bowiem wskazano na profilu “OptaAce” Switolina stała się najstarszą zawodniczką w erze open, która w trakcie jednej edycji Internazionali BNL d’Italia zdołała ograć minimum dwie wcześniejsze mistrzynie turnieju.

    Przedstawicielka Ukrainy zrobiła to w wieku niespełna 32 lat, wyraźniej “przeskakując” wynik Jeleny Janković z 2010 roku, kiedy to osiągnęła ona podobny kamień milowy mając nieco ponad 25 lat.

    W przypadku wspomnianych mistrzyń mowa tu oczywiście o Idze Światek a także o Jelenie Rybakinie, którą Switolina ograła w ćwierćfinale. Polka na rzymskich kortach triumfowała jak dotychczas trzykrotnie (2021, 2022, 2024), z kolei Kazaszka po trofeum sięgnęła raz, w roku 2023.

    Switolina z trzecim tytułem na turnieju w Rzymie? Na jej drodze stoi jeszcze Gauff
    Należy też nadmienić, że i sama Elina Switolina dwa razy zdołała jak dotychczas wygrywać rzymskie współzawodnictwo – i to dwa razy z rzędu, bo w latach 2017 – 2018, w obu przypadkach pokonując w finale Simonę Halep.

    Czy 31-latka niebawem skompletuje swoisty tenisowy “hat-trick”? Finał tegorocznego Internazionali BNL d’Italia odbędzie się już w tę sobotę, a rywalką Switoliny będzie Coco Gauff.

  • Finał nie dla Świątek. Musiała uznać wyższość Ukrainki [WIDEO]

    Finał nie dla Świątek. Musiała uznać wyższość Ukrainki [WIDEO]

    Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że Iga Świątek pewnym krokiem zmierza po kolejny finał wielkiego turnieju. Polka imponowała spokojem, regularnością i znakomitą grą z głębi kortu. Tym razem jednak musiała pogodzić się z porażką. W półfinale lepsza okazała się Ukrainka Elina Switolina, która po niezwykle wymagającym meczu wywalczyła awans do finału, eliminując jedną z największych faworytek imprezy.
    Spotkanie od samego początku zapowiadało się jako wielkie widowisko. Obie zawodniczki doskonale się znają i wielokrotnie udowadniały, że potrafią grać tenis na najwyższym światowym poziomie. Kibice liczyli na długie wymiany, ogromne emocje i walkę o każdy punkt. Nie zawiedli się. Mecz dostarczył wszystkiego, czego można oczekiwać od starcia dwóch tenisistek światowej klasy.
    Pierwszy set rozpoczął się bardzo wyrównanie. Świątek starała się narzucić swój rytm gry, wykorzystując mocny forehand oraz charakterystyczną intensywność w wymianach. Switolina odpowiadała jednak niezwykłą cierpliwością. Ukrainka świetnie poruszała się po korcie i zmuszała Polkę do coraz większego ryzyka. Każdy gem był niezwykle zacięty, a przewaga przechodziła z jednej strony na drugą.
    W kluczowym momencie pierwszej partii większym spokojem wykazała się Switolina. Ukrainka przełamała Świątek po serii błędów z forhendu i wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca seta. Polka próbowała jeszcze wrócić do gry, ale rywalka imponowała skutecznością przy własnym serwisie. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się zwycięstwem Ukrainki, co wyraźnie dodało jej pewności siebie.
    Drugi set pokazał jednak, dlaczego Świątek od lat należy do ścisłej światowej czołówki. Polka wyszła na kort zdecydowanie bardziej agresywna i od pierwszych piłek zaczęła przejmować inicjatywę. Jej uderzenia były głębsze, bardziej precyzyjne, a presja wywierana na przeciwniczce przyniosła szybkie efekty. Świątek kilkukrotnie przełamała Switolinę i błyskawicznie zbudowała wyraźną przewagę.
    W tej części meczu można było odnieść wrażenie, że losy spotkania zaczynają się odwracać. Kibice zgromadzeni na trybunach coraz głośniej wspierali reprezentantkę Polski, a ona sama wyglądała na zawodniczkę, która odzyskała pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Switolina miała momenty problemów z dokładnością i nie była już tak skuteczna w defensywie jak na początku meczu.
    Decydujący trzeci set przyniósł jednak prawdziwy tenisowy thriller. Obie zawodniczki zdawały sobie sprawę, że stawką jest awans do finału, dlatego poziom koncentracji był ogromny. Początkowo gra toczyła się gem za gem. Świątek próbowała skracać wymiany i częściej atakować, natomiast Switolina konsekwentnie wykorzystywała swoją regularność oraz znakomite przygotowanie fizyczne.
    Kluczowy moment nastąpił w środkowej fazie seta. Przy stanie remisowym Ukrainka wygrała niezwykle długiego gema przy serwisie Świątek, wykorzystując kilka niewymuszonych błędów Polki. To przełamanie okazało się bezcenne. Switolina nabrała ogromnej pewności siebie, a Świątek zaczęła coraz bardziej się spieszyć. Widać było frustrację, ponieważ wiele piłek, które zazwyczaj kończyły się punktami dla Polki, tym razem wracało na drugą stronę kortu.
    Mimo trudnej sytuacji Świątek nie zamierzała się poddawać. Walczyła do ostatniej piłki i próbowała jeszcze odrobić straty. Publiczność wierzyła, że Polka zdoła wrócić do meczu, ale Switolina zachowała zimną krew. Ukrainka znakomicie serwowała w końcówce spotkania i nie pozwoliła rywalce na przejęcie inicjatywy. Po ostatniej piłce uniosła ręce w geście triumfu, a na twarzy Świątek pojawiło się wyraźne rozczarowanie.
    Dla polskich kibiców to z pewnością bolesny wynik, zwłaszcza że oczekiwania wobec Świątek były ogromne. Liderka światowego tenisa wielokrotnie przyzwyczaiła fanów do sukcesów i gry o najwyższe cele. Tym razem musiała jednak uznać wyższość przeciwniczki, która rozegrała jedno z najlepszych spotkań w ostatnich miesiącach.
    Nie można jednak zapominać, że nawet największe mistrzynie mają trudniejsze momenty. Świątek wciąż pozostaje jedną z najbardziej dominujących zawodniczek swojego pokolenia i nadal należy do grona głównych faworytek wszystkich najważniejszych turniejów. Porażka ze Switoliną może okazać się cenną lekcją przed kolejnymi startami, szczególnie że sezon wciąż trwa i przed Polką jeszcze wiele ważnych występów.
    Eksperci po meczu zwracali uwagę przede wszystkim na świetne przygotowanie taktyczne Ukrainki. Switolina doskonale neutralizowała najmocniejsze atuty Świątek, zmuszając ją do gry w niewygodnych warunkach. Ogromne znaczenie miała także regularność oraz cierpliwość w wymianach. Ukrainka unikała prostych błędów i potrafiła wytrzymać nawet najtrudniejsze momenty spotkania.
    Sama Świątek po meczu nie ukrywała rozczarowania, ale podkreślała również klasę rywalki. Polka zaznaczyła, że nie wykorzystała kilku ważnych okazji i momentami brakowało jej odpowiedniego rytmu. Jednocześnie pogratulowała Switolinie awansu do finału i przyznała, że Ukrainka zasłużyła na zwycięstwo.
    Media społecznościowe szybko zapełniły się komentarzami kibiców oraz ekspertów. Wielu fanów podkreślało, że mimo porażki Świątek pokazała ogromny charakter i walczyła do końca. Inni zwracali uwagę na znakomity poziom całego widowiska, które mogło śmiało uchodzić za jeden z najlepszych meczów turnieju.
    Awans Switoliny do finału jest dużym sukcesem dla ukraińskiego tenisa. Doświadczona zawodniczka po raz kolejny udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi tenisistkami świata i nie boi się wielkich wyzwań. Jej forma może sprawić, że w finale również będzie bardzo groźna dla swojej kolejnej przeciwniczki.
    Dla Świątek najważniejsze będzie teraz szybkie wyciągnięcie wniosków i odpowiednia regeneracja. Sezon jest długi, a kolejne wielkie turnieje już czekają. Polka wielokrotnie pokazywała, że potrafi wracać jeszcze silniejsza po trudnych porażkach. Kibice mogą więc wierzyć, że już niedługo znów zobaczą ją walczącą o najważniejsze trofea świata tenisa.

  • Przemówiła tuż po wygranej ze Światek. “Niesamowite uczucie”

    Przemówiła tuż po wygranej ze Światek. “Niesamowite uczucie”

    Elina Switolina zna już smak turniejowego zwycięstwa w Rzymie. Po pokonaniu Igi Świątek w półfinale ma szansę triumfować w stolicy Włoch już po raz trzeci. – To po prostu nierealne – mówiła “na gorąco” Ukrainka po meczu z Polką.

    Dwie godziny i 14 minut spędziły na korcie w Rzymie Elina Switolina oraz Iga Świątek. W półfinale lepsza okazała się Ukrainka, zwyciężając w trzech setach 6:4, 2:6, 6:2. Tym samym po ośmiu latach przerwy ponownie wystąpi w meczu o najwyższą stawkę na turnieju WTA Rzym.

    – Po tylu latach być ponownie w finale – to uczucie jest po prostu nierealne – powiedziała Switolina tuż po pokonaniu Świątek, w wywiadzie przeprowadzonym na korcie. – Myślę, że to niesamowite uczucie, zrobić to w tak wspaniały sposób – dodała.

    Przypomnijmy: Switolina triumfowała w Rzymie w latach 2017 i 2018. Z kolei Świątek wygrywała w latach 2021, 2022 i 2024.

    Finał w Rzymie: Switolina – Gauff
    W sobotnim finale Ukrainka zmierzy się z Coco Gauff. W tym roku rywalizowała z Amerykanką dwukrotnie i w obu przypadkach była górą – w Australian Open oraz w Dubaju. Zwłaszcza ten drugi pojedynek zapisał się w pamięci kibiców tenisa. Obie zawodniczki spędziły na korcie ponad trzy godziny.

    – Na razie nie mam planu na finał, ale będę go miała. Grałyśmy ze sobą wiele razy, więc nie będzie to dla mnie zaskoczenie, znamy się doskonale. Nasz ostatni mecz był czymś nie z tej ziemi. Z pewnością zobaczę go ponownie, aby znaleźć taktykę i sposób (na pokonanie Gauff – przyp. red.) – komentowała.

    – Na razie jednak chcę cieszyć się tym zwycięstwem (ze Świątek – przyp. red.). Mam dzień na odpoczynek i przygotuję się na finał – zakończyła pomeczowy wywiad Switolina.

  • “Nieprawdopodobna noc”. Media komentują porażkę Świątek

    “Nieprawdopodobna noc”. Media komentują porażkę Świątek

    Iga Świątek przegrała z Eliną Switoliną w półfinale turnieju WTA w Rzymie. Media nie mają wątpliwości – obie stworzyły świetne widowisko.

    Iga Świątek była faworytką półfinałowego starcia z Eliną Switoliną – świetnie prezentowała się w Rzymie i ustawiła się w gronie najpoważniejszych kandydatek do tytułu. Tymczasem, po trzysetowym boju, to Switolina zagra w wielkim finale.

    “Switolina wróciła do finału turnieju w Rzymie i wywalczyła to w najtrudniejszy możliwy sposób” – pisze portal tennis.com.

    Gdy wydawało się, że Polka w drugim secie na dobre przejęła kontrolę nad losami rywalizacji, trzecia partia, w sposób zdecydowany, należała do jej rywalki.

    “Switolina przetrwała napór byłej liderki rankingu w drugim secie, a potem zdominowała decydującą partię” – czytamy.

    “Podczas nieprawdopodobnej nocy Switolina pokonała Świątek i awansowała do swojego trzeciego finału w Rzymie” – pisze oficjalny portal cyklu WTA.

    Jednocześnie dziennikarze przypomnieli, że “w ostatnich latach nie było dwóch bardziej dominujących zawodniczek w Rzymie niż Switolina i Świątek”. Obie zawodniczki zdobyły wspólnie pięć tytułów w ostatnich dziesięciu latach. Teraz to jednak Ukrainka będzie miała szansę na wielki sukces.

    W drugim secie Iga Świątek wyrównała stan rywalizacji ze Switoliną, pozwalając jej ugrać tylko dwa gemy. Wydawało się, że za kilkanaście minut Polka dopnie swego.

    “Wydawało się wtedy, że Switolina jest już podłamana, ale doświadczona Ukrainka wróciła na kort maksymalnie zmobilizowana” – pisze francuski portal lequipe.fr.

    “Utrzymywała piekielne tempo, by zwyciężyć po 2 godzinach i 15 minutach wściekłej walki” – dodali dziennikarze.

    Włoski serwis lottomatica.sport wprost pisze o niespodziance, jaka przydarzyła się w czwartkowym starciu w Rzymie.

    Jednocześnie dziennikarze zwracają uwagę, że Ukrainka grała bez dnia przerwy po wyczerpującym ćwierćfinale, co dodatkowo podnosi wagę jej zwycięstwa nad Świątek.

  • 45 lat i zagra w Roland Garros. Wielki powrót legendy

    Po pięciu latach przerwy Venus Williams znów wystąpi w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie. Choć Amerykanka najprawdopodobniej nie będzie rywalizować w singlu, to w deblu już tak, bowiem widnieje na liście zgłoszeń razem z Hailey Baptiste.

    Nie brakuje osób, które są zaskoczone działaniem Venus Williams. Choć legendarna tenisistka ma już 45 lat na karku, to wciąż nie zdecydowała się na zakończenie kariery. Fakt jest jednak taki, że Amerykanka przegrywa mecz za meczem.

    W lipcu 2025 r. starsza z sióstr Williams wróciła do gry po ponad rocznej przerwie i na dzień dobry sensacyjnie pokonała Peyton Stearns. Jednak od tego momentu 45-latka przegrała 11 spotkań z rzędu, w tym z Magdaleną Fręch czy Magdą Linette.

    Tymczasem okazuje się, że Williams zdecydowała się na start w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie. Tym samym Amerykanka zaprezentuje się paryskiej publiczności po raz pierwszy od 2021 roku.

  • Finał nie dla Świątek, Ukraińcy zachwyceni. Reakcje po nocnym starciu w Rzymie

    Finał nie dla Świątek, Ukraińcy zachwyceni. Reakcje po nocnym starciu w Rzymie

    Nocny pojedynek Igi Świątek z Eliną Switoliną w półfinale w Rzymie zakończył się zwycięstwem Ukrainki. Druga z wymienionych pokonała Polkę w trzech setach, a o tytuł “tysięcznika” powalczy z Amerykanką Coco Gauff. Po starciu ze Świątek ukraińskie media zareagowały bardzo entuzjastycznie. Tamtejsi dziennikarze świętują awans swojej rodaczki do ostatniego etapu turnieju.

    Iga Świątek prezentowała w turnieju w Rzymie bardzo dobrą formę, ale w końcu trafiła na rywalkę, która tego dnia była lepsza od niej.

    Elina Switolina pokonała Polkę w trzech setach i zapewniła sobie awans do finału WTA Rzym.

    W wielkim finale Elina Switolina zmierzy się z Coco Gauff. W tej formie ukraińska gwiazda zdecydowanie nie będzie bez szans na ostateczny triumf.

    Iga Świątek musi natomiast pogodzić się ze sporym rozczarowaniem. Liczyła bowiem na wygranie swojego pierwszego turnieju w tym sezonie. Jej następnym wyzwaniem będzie Roland Garros, a więc absolutnie najważniejszy turniej tej części sezonu.

    Ukraińskie media reagują na zwycięstwo Switoliny ze Świątek
    Po meczu z Igą Świątek media z kraju Eliny Switoliny, co oczywiste, zaczęły świętować sukces Ukrainki. – Było to siódme bezpośrednie spotkanie Switoliny i Świątek – Ukrainka odniosła trzecie zwycięstwo nad rywalką z Polski – podaje tsn.ua.

    Ukraińskie media przypomniały więc, że przewaga Świątek nad Switoliną w bezpośrednich pojedynkach mocno stopniała. Jeśli Rywalka pokona Polkę również w kolejnym starciu, będzie już remis – 4:4.

    Sport.ua skupia się już na przyszłości, a więc na wielkim finale. Dziennikarze ukraińskiego portalu zwracają uwagę na to, że Coco Gauff jest rywalką, która wyjątkowo “leży” Elinie Switolinie.

    – Wcześniej Switolina pięć razy grała przeciwko Gauff i wygrała trzy bezpośrednie starcia, dwa w 2026 roku – w ćwierćfinale Australian Open i półfinale WTA 1000 w Dubaju – podaje wspomniany portal.

    Zwycięstwo nad Polką to kolejny dowód na to, jak Elina Switolina dobrze czuje się w Rzymie. Portal isport.ua przypomina, że na tej ziemi Ukrainka w przeszłości odnosiła już przecież wielkie sukcesy.

    – Switolina po raz szósty w karierze zagra w finale turnieju WTA 1000 i po raz trzeci w Rzymie. W 2017 i 2018 roku Ukrainka zwyciężyła w rozgrywkach w stolicy Włoch – czytamy.

  • Świątek odpada po morderczym boju ze Switoliną. Mnóstwo pozytywów. “Krok do przodu”

    Świątek odpada po morderczym boju ze Switoliną. Mnóstwo pozytywów. “Krok do przodu”

    Iga Świątek w środowe popołudnie zapewniła sobie awans do półfinału turnieju WTA 1000 w Rzymie. W tymże Polka na Camp Centrale mierzyła się z Eliną Switoliną w dość wolnych warunkach. W tych ostatecznie lepiej czuła się Ukrainka, która wygrała 6:4, 2:6, 6:2. Eksperci wyciągają jednak z tego spotkania mnóstwo pozytywów.

    Iga Świątek jak na razie w tym sezonie nie pokazywała dyspozycji, do której przyzwyczaiła kibiców w latach 2022 – 2024. Polka była daleka od swojej najlepszej formy. W związku z tym dokonała zmiany w sztabie. Raszynianka zdecydowała, że czas jej współpracy z Wimem Fissettem dobiegł końca.

    Koszmar polskiego mistrza Wielkiego Szlema. Ten wpis rozrywa serce

    Belga na stanowisku trenera zastąpił były członek sztabu Rafy Nadala – Francisco Roig. To wiązało się z dużymi nadziejami, że już na nawierzchni ziemnej będzie zdecydowanie lepiej. Dopiero w Rzymie zaczęło się to potwierdzać. Po pierwszym trudnym meczu z Catherine McNally Świątek weszła na zdecydowanie wyższy poziom.

    Eksperci ocenili występ Świątek. Jednoznacznie
    Trzy kolejne rywalki odprawiła do domu w tempie dawno niewidzianym. Najpierw rozbiła Elisabettę Cociaretto, później Naomi Osakę, a na koniec rozprawiła się także z Jessiką Pegulą, zapewniając sobie awans do półfinału. W tym po drugiej stronie siatki stanęła Elina Switolina.

    Pierwszy set był prawdziwą huśtawką nastrojów. Ostatecznie lepiej wypadła w nim Elina Switolina. Ukrainka wygrała 6:4 i postawiła Świątek pod ścianą, bo po takim wyniku w pierwszym secie Elina w tym roku jeszcze meczu w turnieju rangi WTA 1000 nie przegrała. Eksperci podkreślali, że Iga wiele do poprawy nie ma.

    “Co. Za. Set. Switolina przełamuje. Świątek się broni. Switolina robi 6 błędów serwisowych z rzędu. Switolina przełamuje. Świątek się broni. A to okraszone niesamowitymi wymianami. Choć 24 błędy Igi przy 12 Eliny trochę rzucają się w oczy, niezwykle dobrze ogląda się ten mecz” – oceniała Sara Kalisz z TVP Sport.

    “Technicznie serwis Igi Świątek coraz bardziej przypomina serwis Rafy Nadala ( szczegolnie poczatkowa faza ). Niech zyje tenis” – oceniał swoim eksperckim okiem Dawid Olejniczak, były polski tenisista, a obecnie komentator Polsat Sport.

  • Switolina zeszła z kortu i zaczęła mówić o Idze Świątek. Od razu zwróciła na to uwagę

    Switolina zeszła z kortu i zaczęła mówić o Idze Świątek. Od razu zwróciła na to uwagę

    Tym razem bez happy endu zakończył się mecz półfinału WTA Rzym dla Igi Świątek. Po zaciętej, trzysetowej batalii Polka musiała uznać wyższość Eliny Switoliny. To Ukrainka w finale zmierzy się z Coco Gauff o prestiżowe trofeum. Po zejściu z kortu 10. rakieta świata porozmawiała z mediami o swoich odczuciach i niemal natychmiast odniosła się do postawy Igi Świątek. Oto na co zwróciła uwagę.

    Seria zwycięstw, której kibice nie byli już świadkami od miesięcy sprawiła, że Iga Świątek postrzegana była jako wyraźna faworytka półfinałowego starcia w Rzymie z Eliną Switoliną. Mimo faktu, że to Ukrainka w tym sezonie była górą nad Polką w Indian Wells. Wówczas pokonała ją w trzech setach w ćwierćfinale.

    Koniec przygody Igi Świątek z Rzymem. Switolina górą w półfinale
    Rozgrywane późną porą spotkanie lepiej rozpoczęła Switolina. Wygrała pierwszą partię 6:4 i zrobiła wyraźny krok w kierunku finału. Później jednak do głosu doszła znów Iga, która rozbiła oponentkę 6:2. Aż trzy przełamania w oczach kibiców były zwiastunem możliwego zwrotu akcji i zwycięstwa. Niestety nie tym razem.

    Reprezentantka Ukrainy szybko wzięła się w garść i to ona dominowała w decydującym secie. Zaczęła od przełamania i szybko wypracowała sobie przewagę 3:0. Ostatecznie Świątek ugrała tylko dwa gemy i poległa w półfinale 4:6 6:2, 2:6. To 10. rakieta świata powalczy z Coco Gauff w finale o trofeum.

    Skasowany mecz Coco Gauff na Foro Italico. Oficjalnie podano chorobę

    Switolina od razu po meczu zaczęła mówić o Świątek. Padły miłe słowa
    Switolina w rozmowie z mediami nie kryła radości i dumy po zwycięstwie nad tak utytułowaną rywalką. Po zejściu z kortu niemal natychmiast odniosła się do postawy 24-latki.

    – Ostatnio dobrze mi idzie, a ważne jest dla mnie, aby wciąż się poprawiać i rozwijać, nie tylko wachlarz zagrań, ale też mentalność, aby móc być na topie, rywalizować z zawodniczkami z takiej półki i pokonywać je. To zawsze był mój cel. Cieszę się, że mi się obecnie udaje i będę starała się tego trzymać – wyznała w mixed zonie.

    Nie dostaniesz zbyt wielu szans kiedy grasz przeciwko topowym zawodniczkom. Nie otrzymasz żadnych punktów za darmo. Musisz wkładać wszystko w swoje uderzenia i oczywiście grając z zawodniczkami, które cechują się wysoką intensywnością, jak Iga na przykład, musisz starać się zdecydowanie bardziej. Ciężko walczyć, aby je zdominować. To nie jest łatwe zadanie, dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się je dziś odpowiednio wykonać.
    dodała Ukrainka.
    Dla Eliny Switoliny było to trzecie zwycięstwo w karierze nad Igą Świątek. Panie miały okazję mierzyć się do tej pory siedmiokrotnie. Udane występy w Rzymie przełożą się na jej awans w rankingu WTA.

  • Oto ranking WTA “na żywo” po porażce Świątek w półfinale

    Oto ranking WTA “na żywo” po porażce Świątek w półfinale

    Iga Świątek walczyła o czwarte w karierze końcowe zwycięstwo w turnieju WTA 1000 w Rzymie, jednak tym razem nie zdołała awansować do finału. Polka przegrała w półfinale z Elina Switolina, przez co nie odrobiła strat punktowych do Jelena Rybakina w rankingu WTA.

    Turniej w stolicy Włoch Świątek rozpoczęła znakomicie. Choć największe problemy sprawiła jej już pierwsza rywalka – Caty McNally, która urwała Polce seta – w kolejnych spotkaniach raszynianka prezentowała się bardzo pewnie. Bez większych trudności pokonała Elisabetta Cocciaretto, Naomi Osaka oraz Jessica Pegula.

    W półfinale na drodze Świątek stanęła Switolina, która wcześniej wyeliminowała Rybakinę i zapowiadała walkę o kolejny skalp. Ukrainka świetnie rozpoczęła mecz i wygrała pierwszego seta 6:4. W drugiej partii Polka odpowiedziała zdecydowanie, triumfując 6:2. Decydujący set ponownie należał jednak do Switoliny, która wykorzystała słabszy fragment gry Świątek i przypieczętowała awans do finału.

    Tam Ukrainka zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka wcześniej pokonała Sorana Cîrstea 6:4, 6:3.

    Porażka w półfinale oznacza, że Świątek nie zbliżyła się do Rybakiny w rankingu WTA. Gdyby triumfowała w Rzymie, mogłaby mieć na koncie 7533 punkty, tymczasem jej dorobek wynosi obecnie 7273 punkty. Do drugiej w zestawieniu Kazaszki traci aż 1432 „oczka”.

    Czwarta w rankingu Gauff ma obecnie 6749 punktów i nawet ewentualne zwycięstwo w turnieju nie pozwoli jej wyprzedzić Polki. Na pozycji liderki pozostaje Aryna Sabalenka z dorobkiem 9960 punktów.

    W czołowej dziesiątce rankingu znajdują się również Pegula, Amanda Anisimova, Mirra Andriejewa, Switolina, Victoria Mboko oraz Karolína Muchová. Coraz bliżej awansu do TOP 10 są także Belinda Bencić i Linda Nosková, które tracą niewiele punktów do Muchovej.

    Aktualne czołówka rankingu WTA po meczu Świątek – Switolina prezentuje się następująco:

    1. Aryna Sabalenka – 9960 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8705 pkt

    3. Iga Świątek – 7273 pkt

    4. Coco Gauff – 6749 pkt

    5. Jessica Pegula – 6286 pkt

    6. Amanda Anisimova – 5958 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4181 pkt

    8. Elina Switolina – 3965 pkt

    9. Victoria Mboko – 3405 pkt

    10. Karolína Muchová – 3328 pkt

  • Porażka Świątek. Tak zareagowali eksperci

    Porażka Świątek. Tak zareagowali eksperci

    Iga Świątek odpadła w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Nasza tenisistka była faworytką pojedynku z Eliną Switoliną, ale nie znalazła na nią sposobu i przegrała 4:6, 6:2, 2:6. Mimo to swoim występem we Włoszech wlała optymizm w ekspertów.

    Iga Świątek stoczyła trzysetowy bój na otwarcie zmagań w turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Nasza tenisistka ostatecznie pokonała Caty McNally, a później straciła raptem siedem gemów w starciach z Elisabettą Cocciaretto, Naomi Osaką i Jessicą Pegulą.

    Dzięki temu Polka osiągnęła półfinał zmagań w stolicy Włoch, w którym zmierzyła się z Eliną Switoliną. Tym razem stoczyła trzysetowy bój, w którym jednak musiała uznać wyższość Ukrainki – 4:6, 6:2, 2:6.

    “Od kwietnia 2025 (Madison Keys w Madrycie) Iga Świątek nie wygrała z rywalką z Top 10 ze stanu 0:1 w setach. Ostatnie osiem takich meczów to porażki. Wydaje sie, że dziś jest naprawdę dobra okazja przerwać złą passę” – napisał Maciej Łuczak z Canal+ Sport, który oglądał mecz z bliska.

    “Kluczowy w trzecim secie był pierwszy gem. Switolina obroniła trzy BP, wyszła z trudnej sytuacji i mocno zbudowała się na całego seta. W tym sezonie ma bilans 8-1 w decydujących setach. Kawał wyniku” – dodał.

    “Na koniec lepsza okazała się starsza i bardziej zdeterminowana Ukrainka. Switolina szczególnie klasę pokazała w dwóch ostatnich gemach ani na moment nie wstrzymując ręki i odwracając ich przebieg. Zasłużona wygrana 6:4, 2:6, 6:2” – ocenił Adam Romer, redaktor naczelny magazynu “Tenisklub”.

    “A o Idze można powiedzieć ‘nie od razu Rzym zbudowano’. Powrót na szczyt jest trudny. Teraz Paryż, a tam zawsze działy się niesamowite rzeczy z perspektywy Polki. I na to trzeba liczyć…” – dodał.

    “Niezależnie od wyniku (nie tylko dzisiejszego meczu) – znakomicie ogląda się taką Igę Świątek na korcie. Nie ma tej negatywnej energii, niewymuszone błędy nawet nie powodują dużej złości, tylko zapominamy i jazda kolejny punkt. Po prostu z uśmiechem się na to patrzy” – stwierdził Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie.

    “W dwóch ostatnich meczach ze Switoliną Iga Świątek popełniła prawie 100 niewymuszonych błędów! (42 w Indian Wells i 50 w Rzymie). Ukrainka się broni i imponuje spokojem. Szkoda, że Iga super reagowała dziś tylko w II secie. I set: 24 niewymuszone. II set: 9. III set: 17” – zaznaczył Łukasz Jachimiak ze sport.pl.

    “Niestety. Iga Świątek będzie musiała poczekać na pierwszy singlowy finał w tym sezonie. Mimo wyniku tego meczu turniej w Rzymie dał nam wiele pozytywnych odpowiedzi przed zbliżającym się Roland Garros” – podkreślił Mateusz Stańczyk, prowadzący profil Z kortu.

    “Po takim meczu dużo bardziej starałbym się docenić Switolinę niż czepiał się Świątek. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak dostosowała swój tenis pod dzisiejsze wymagania touru i jak rozwinęła go po ciąży. Wyniki to potwierdzają. Rzadko się to zdarza po takiej przerwie” – skomentował Filip Modrzejewski ze sport.pl.

    “Za dużo błędów popełnianych w kluczowych momentach. Pod wpływem świetnej defensywy Switoliny wróciły stare grzeszki – śpieszenie się z kończeniem akcji i podejmowanie nadmiernego ryzyka. Szkoda W sumie bardzo pozytywny turniej przed RG, ale ogromny niedosyt” – napisał Michał Chojecki z “Super Expressu”.

    “Technicznie serwis Igi Świątek coraz bardziej przypomina serwis Rafy Nadala (szczególnie początkowa faza)” – zauważył Dawid Olejniczak, były tenisista, a obecnie komentator Polsatu Sport.

    “Iga w Paryżu ogarnie minimum półfinał. Dobranoc” – rzucił Dawid Dobrasz z meczyki.pl.

    “Miał ten trzeci set trochę vibe ćwierćfinału z Andriejewą w Stuttgarcie. Niby blisko, a daleko. Mnóstwo niewykorzystanych szans. Błędów, szczególnie forhendowych. Switolinie trzeba oddać znakomite serwowanie i przygotowanie fizyczne. Podwyższa na 8-1 w trzysetówkach” – podsumował Hubert Błaszczyk.

    “Iga Świątek zrobiła krok do przodu w Rzymie. Na pewno będzie w szerokim gronie zawodniczek typowanych, żeby grać daleko w Roland Garros. Ale pracy jest jeszcze mnóstwo. Zwłaszcza nad wyborami w kluczowych momentach meczów” – dodał.