Author: iamgoodluck

  • Mistrzyni z Osaki na drodze Polki. Znamy drabinkę Roland Garros

    Mistrzyni z Osaki na drodze Polki. Znamy drabinkę Roland Garros

    Koniec tenisowych zmagań na Foro Italico w Rzymie oznacza jedno: czas na najważniejszy turniej na kortach ziemnych – Roland Garros. Formalnie zmagnia gwiazd ruszą w kolejną niedzielę, ale ruch na obiektach na skraju Lasku Bulońskiego zacznie się już w poniedziałek. Trzy polskie tenisistki: Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova mają szansę dołączyć do Igi Świątek, Magdaleny Fręch i Magdy Linette. Właśnie poznały swoje ścieżki, aby osiągnąć ten sukces.

    W najbliższym tygodniu, już po zakończeniu Internazionali d’Italia, większa część tenisowego touru stawi się już w stolicy Francji – 128 zawodniczek rozpocznie kwalifikacje do drugiego w sezonie Wielkiego Szlema. A inne, te z najlepszej dziesiątki, będą w większości przygotowywać się już do zasadniczej fazy rywalizacji. Włącznie z Igą Świątek, która w Rzymie zanotowała najlepszy występ w tym sezonie – dotarła do półfinału.

    Owszem, w kalendarzu WTA na ten tydzień są dwa turnieje głównego cyklu – rangi 500 w Strasburgu i 250 w Rabacie, ale to szansa na punkty głównie dla zawodniczek z drugiego szeregu. Z najlepszej dziesiątki będzie tam tylko Victoria Mboko – 19-latka z Kanady wycofała się jednak wcześniej z Rzymu, a teraz zaczęła okres próbnej pracy z Wimem Fissettem.

    Na Stade Roland Garros od kilku dni są zaś trzy Polki: Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova. Ta pierwsza wygrała wiosną turniej WTA 125 w Oeiras, druga triumfowała w imprezie tej rangi w Chinach, a Klimovicova dotarła w Portugalii do półfinału. Każda z nich ma realną szansę, by dołączyć do Świątek, Fręch i Linette w głównej drabince. Aby tak się stało, muszą wygrać po trzy spotkania. Ostatnio w Melbourne ta sztuka udała się Lindzie.

    Roland Garros. Losowanie kwalifikacji już za nami. Oto droga Polek do głównej drabinki
    Najważniejsze losowanie odbędzie się w Paryżu w najbliższy czwartek o godz. 14 – wtedy swoją ścieżkę do piątego tytułu w stolicy Francji pozna Iga Świątek. Po bardzo dobrym występie w Rzymie będzie jedną z kandydatek do tytułu, choć – tak się wydaje – teraz ta lista będzie dłuższa niż w poprzednim sezonie. Zwłaszcza po znakomitych występach Ukrainek: Marty Kostiuk (Rouen i Madryt) oraz Eliny Switoliny (Rzym).

    W niedzielę odbyło się zaś losowanie kwalifikacji. Tu z ósemką rozstawiona została Maja Chwalińska – 24-latka zacznie od starcia z Alice Rame z Francji, numerem 192 na liście WTA. Reprezentantka Polski będzie zdecydowaną faworytką starcia z 28-letnią rywalką. W finale może jednak czekać Suzan Lamens, tenisistka, która triumfowała już w głównym cyklu WTA w zawodach rangi 250 w Osace. W lutym Chwalińska ograła ją w Oeiras dość gładko – 6:1, 6:2. Ostatnio Holenderka zawodziła, pytanie jednak, czy Maja zdołała wykurować się po ostatnich problemach zdrowotnych w Parmie.

    Rozstawiona została też Katarzyna Kawa – z numerem 26. Doświadczona zawodniczka rodem z Krynicy Zdroju zacznie zmagania od potyczki z Amerykanką Ayaną Akli – i też nie powinna mieć większych problemów. W tej części drabinki na drodze Kawy do głównej fazy turnieju może stać w finale Lulu Sun. Nowozelandka to ćwierćfinalistka Wimbledonu z 2024 roku, ale na mączce przegrała wszystkie cztery starcia w ostatnich tygodniach.

    Trudniejszą przeprawę może mieć Linda Klimovicova. Ona nie została rozstawiona – zacznie od meczu z 21-letnią Serbką Lolą Radivojevic (nr 32). A później może zmierzyć się z podopieczną Fissette’a z reprezentacji Belgii Greet Minnen, wreszcie w finale – z Mayar Sheriff bądź Martiną Trevisan.

  • Eurowizja 2026: gdzie oglądać za darmo? Transmisja i stream online (16.05.2026)

    Eurowizja 2026: gdzie oglądać za darmo? Transmisja i stream online (16.05.2026)

    Skomentuj
    Finał Eurowizji 2026 odbędzie się w sobotę (16 maja) o godzinie 21:00. Odbywający się w Wiedniu konkurs będzie można oglądać w telewizji i online. Sprawdzamy gdzie dostępna będzie transmisja.

    Eurowizja 2026: gdzie oglądać na żywo?
    W finale Eurowizji 2026 udział weźmie 25 artystów. Wśród nich znajduje się reprezentantka Polski Alicja Szemplińska, która pomyślnie przebrnęła przez eliminacje. Cieszący się dużym zainteresowaniem widzów konkurs odbędzie się tym razem w wiedeńskiej Stadthalle.

    Transmisja z Eurowizji 2026 dostępna będzie zarówno w TV, jak i online. Konkurs odbędzie się w sobotę (16 maja) o godzinie 21:00.

    Bonus 300 zł za min. 1 punkt Polski w Superbet
    Specjalną promocję na sobotni finał przygotował jeden z legalnych polskich bukmacherów – Superbet. Oferuje aż 300 zł bonusu, jeżeli Polska zdobędzie w sobotnim konkursie przynajmniej 1 punkt. Jak odebrać bonus?

    1. Zarejestruj konto w Superbet (z tego linku) z kodem promocyjnym BETWP, akceptując przy tym zgody marketingowe
    2. Dokonaj wpłaty w kwocie min. 50 zł
    3. Postaw za min. 2 zł zakład pojedynczy z dowolnym zakładem z oferty na Eurowizję

    To wszystko! Jeżeli Polska zdobędzie w finale przynajmniej jeden punkt, otrzymasz od Superbet dodatkowy bonus 300 zł! Zapoznaj się również z regulaminem, w którym znajdziesz między informacje o wymaganym obrocie bonusem.

    Eurowizja 2026: gdzie oglądać w TV?
    Telewizyjna transmisja z finału konkursu Eurowizji 2026 dostępna będzie na kanale TVP1. Relację przeprowadzi Artur Orzech.

    Eurowizja 2026: stream online
    Przebieg konkursu będzie można również śledzić za pośrednictwem internetu. Transmisja dostępna będzie na platformie TVP VOD oraz na oficjalnym kanale konkursu w serwisie Youtube.

  • Gauff kontra Switolina. O której godzinie finał w Rzymie?

    Gauff kontra Switolina. O której godzinie finał w Rzymie?

    Coco Gauff i Elina Switolina dotarły do finału zawodów WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Już w sobotę (16 maja) Amerykanka i Ukrainka zagrają o tytuł na Foro Italico. Organizatorzy potwierdzili godzinę tego spotkania.

    Do finału międzynarodowych mistrzostw Włoch dotarły turniejowa “trójka” i “siódemka”. Coco Gauff i Elina Switolina wygrały jak na razie na rzymskiej mączce po pięć spotkań. W półfinale Amerykanka okazała się lepsza od Rumunki Sorany Cirstei, a Ukrainka od Igi Świątek.

    Organizatorzy turnieju WTA 1000 w Rzymie przekazali, że finał singla kobiet odbędzie się w sobotę (16 maja). Gauff i Switolina zmierzą się po godz. 17:00 na korcie centralnym.

    Będzie to ich szósty pojedynek w głównym cyklu. Aktualnie Switolina ma z Gauff bilans 3-2 w kobiecym tourze. W sezonie 2026 tenisistka naszych wschodnich sąsiadów była górą w Australian Open i Dubaju.

    Switolina to mistrzyni turnieju w Rzymie z 2017 i 2018 roku. Ukrainka celuje w 20. trofeum w głównym cyklu. Gauff natomiast to zeszłoroczna finalistka imprezy Internazionali BNL d’Italia. Amerykanka pragnie zdobyć 12. tytuł w tourze.

    Transmisja z meczu Gauff – Switolina będzie dostępna w Canal+ Sport 2 i serwisie Canal+ Online. Relacja tekstowa na żywo z tego wydarzenia na portalu WP SportoweFakty.

  • Gauff – Switolina. Finał WTA Rzym 2026. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]

    Gauff – Switolina. Finał WTA Rzym 2026. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]

    Coco Gauff zmierzy się z Eliną Switoliną w finale turnieju WTA w Rzymie. Dla Amerykanki będzie to drugi finał w karierze na rzymskich kortach, z kolei Ukrainka triumfowała w nim już dwukrotnie. O której godzinie finał WTA Rzym 2026 dzisiaj? Gdzie obejrzeć w TV mecz Gauff – Switolina? Tenis. Transmisja na żywo, stream. Relacja tekstowa i wynik w Interii Sport.

    Finał turnieju WTA 1000 w Rzymie Coco Gauff – Elina Switolina zostanie rozegrany dzisiaj 16 maja o godzinie 17:00. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Finał WTA w Rzymie Gauff – Switolina. O której i gdzie obejrzeć mecz? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]
    Iga Świątek nie zdołała awansować do finału turnieju WTA 1000 w Rzymie. Polka uległa w półfinale Elinie Switolinie 4:6, 6:2, 2:6. Dzięki temu Ukrainka zagra w finale rzymskiego turnieju po raz trzeci. Poprzednie razy miały miejsce kolejno w 2017 i 2018 roku. Wówczas dwukrotnie przyszło jej mierzyć się z Simoną Halep, którą Switolina dwukrotnie ograła.

    W finale Switolina tym razem zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka w półfinale w dwóch setach ograła Soranę Cirsteę 6:4, 6:3. Jest to dla niej drugi finał turnieju w Rzymie. Pierwszy miał miejsce przed rokiem. Wówczas Gauff uległa Jasmine Paolini.

    To będzie szósty pojedynek Coco Gauff z Eliną Switoliną. Dotychczasowy bilans nieznacznie przemawia za Ukrainką, która odniosła trzy zwycięstwa, w tym dwa w dwóch ostatnich meczach. Amerykanka czeka na wygraną z tenisistką naszych wschodnich sąsiadów od sierpnia 2024 roku, gdy pokonała ją podczas US Open. To będzie jednak pierwsza bezpośrednia konfrontacja tych tenisistek na mączce.

    Finał turnieju WTA 1000 w Rzymie Coco Gauff – Elina Switolina zostanie rozegrany dzisiaj 16 maja o godzinie 17:00. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.

  • W Genewie bez Hurkacza, ale z gwiazdami. Powrót najlepszego Amerykanina

    W Genewie bez Hurkacza, ale z gwiazdami. Powrót najlepszego Amerykanina

    Powracający po kontuzji Taylor Fritz został najwyżej rozstawionym uczestnikiem rozpoczynającego się w niedzielę turnieju ATP 250 w Genewie, który będzie rozgrywany na kortach ziemnych. Z obrony zeszłorocznego finału zrezygnował Hubert Hurkacz.

    Z powodu znakomitego występu Huberta Hurkacza poprzednia edycja turnieju ATP 250 w Genewie była pamiętna dla polskich kibiców. Wrocławianin doszedł wówczas do finału, gdzie rozegrał fantastyczny i nieznacznie przegrany pojedynek z Novakiem Djokoviciem, który tym samym zdobył 100. w karierze tytuł w głównym cyklu. W tym roku takich emocji nie doświadczamy, bo nasz reprezentant nie zagra w tej imprezie, podobnie zresztą jak i Serb.

    Ale to nie oznacza, że w Genewie zabraknie gwiazd. Najwyżej rozstawiony w drabince został Taylor Fritz (ATP 7). Dla Amerykanina będzie to pierwszy start po dwumiesięcznej pauzie spowodowanej problemami zdrowotnymi (kontuzja kolana) i osobistymi (rozstanie z partnerką). 28-latek z Kalifornii w I rundzie ma wolny los, a rywalizację rozpocznie od meczu z Alexeiem Popyrinem (ATP 60) bądź z tenisistą z kwalifikacji.

    Na starcie Gonet Geneva Open pojawią się także m.in. Aleksander Bublik (ATP 11), Cameron Norrie (ATP 19), utalentowani Amerykanie Learner Tien (ATP 21) i Alex Michelsen (ATP 42) oraz trzykrotny triumfator tej imprezy Casper Ruud (ATP 25), którego w niedzielę czeka występ w finale imprezy Masters 1000 w Rzymie.

    Dzikie karty do głównej drabinki otrzymali dwukrotny mistrz Stan Wawrinka (ATP 125), dla którego będzie to ostatni w karierze udział w Gonet Geneva Open, próbujący wrócić do czołówki Stefanos Tsitsipas (ATP 75) oraz Laslo Djere (ATP 279).

    Gonet Geneva Open ma rangę ATP 250 i odbędzie się na kortach ziemnych w dniach 17-23 maja. Zwycięzca otrzyma 250 punktów do światowej klasyfikacji oraz ponad 93,1 tys. euro premii finansowej.

    Gonet Geneva Open, Genewa (Szwajcaria)
    ATP 250, kort ziemny, pula nagród 612,6 tys. euro

    Losowanie głównej drabinki:

    Taylor Fritz (USA, 1) wolny los
    Alexei Popyrin (Australia) – Q
    Adrian Mannarino (Francja) – Raphael Collignon (Belgia)
    Jenson Brooksby (USA) – Casper Ruud (Norwegia, 6)

    Cameron Norrie (Wielka Brytania, 3) wolny los
    Marco Trungelliti (Argentyna) – Mariano Navone (Argentyna)
    Valentin Royer (Francja) – Q
    Q – Jaume Munar (Hiszpania, 8)

    Alejandro Tabilo (Chile, 7) – Stan Wawrinka (Szwajcaria, WC)
    Sebastian Baez (Argentyna) – Alex Michelsen (USA)
    Stefanos Tsitsipas (Grecja, WC) – Giovanni Mpetshi Perricard (Francja)
    Learner Tien (USA, 4) wolny los

    Arthur Rinderknech (Francja, 5) – Thiago Agustin Tirante (Argentyna)
    Laslo Djere (Serbia, WC) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna)
    Lorenzo Sonego (Włochy) – Q
    Aleksander Bublik (Kazachstan, 2) wolny los

  • Tytułu nie będzie. Koniec serii Polaka i Białorusina

    Tytułu nie będzie. Koniec serii Polaka i Białorusina

    Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz doznali porażki w półfinale turnieju rangi ATP Challenger w Oeiras. Po sześciu wygranych z rzędu Polak oraz Białorusin przegrali z Tiago Pereirą i Davidem Vegą Hernandezem po zaciętych setach.

    Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz stanęli przed szansą na wygranie drugiego turnieju z rzędu. Polak oraz Białorusin zanotowali końcowy triumf w imprezie rangi ATP Challenger w Mauthausen, po czym przystąpili do rywalizacji w Oeiras.

    Duet, który został rozstawiony z “trójką”, dotarł do półfinału i zmierzył się z Tiago Pereirą i Davidem Vegą Hernandezem. Pieczonka i Liutarewicz nie znaleźli jednak sposobu na rywali, przegrywając 5:7, 6:7(5).

    Polak i Białorusin mogli zanotować przełamanie na dzień dobry, ale nie wykorzystali okazji. W piątym gemie premierowej odsłony wspomniany duet również zmarnował break pointa i to się zemściło.

    Chwilę później Pereira i Hernandez wypracowali cztery okazje na przełamanie. Choć Pieczonka i Liutarewicz doprowadzili do decydującej wymiany, to w niej polegli (2:4). Jednak momentalnie udało im się odrobić stratę.

    Ostatecznie zanosiło się na to, że dojdzie do tie-breaka (5:5). Jednak w dwunastym gemie Portugalczyk i Hiszpan wypracowali dwie piłki setowe i ostatecznie byli w stanie pójść za ciosem, zwyciężając 7:5.

    Jeżeli chodzi o II partię, to świetnie rozpoczęli ją Pereira i Hernandez (2:0). Polak i Białorusin momentalnie zanotowali przełamanie powrotne i odrobili stratę. Od tego momentu miała miejsce wyrównana walka.

    W ósmym gemie portugalsko-hiszpański duet zmarnował break pointa. Ponownie zanosiło się na tie-breaka i tym razem do niego doszło. W nim Pereira i Hernandez szybko odskoczyli (2-0) i do końca nie oddali przewagi. Wykorzystali trzecią piłkę meczową, triumfując 7:6(5).

  • Zapowiedź meczu – Coco Gauff – Elina Switolina

    Zapowiedź meczu – Coco Gauff – Elina Switolina

    Mecz pomiędzy Coco Gauff a Elina Switolina zapowiada się jako jedno z najbardziej interesujących starć tej fazy turnieju. Na korcie spotkają się dwie zawodniczki o zupełnie różnych stylach gry, doświadczeniach i tenisowych atutach, co sprawia, że kibice mogą oczekiwać widowiska pełnego emocji, długich wymian oraz taktycznej walki o każdy punkt. Zarówno Amerykanka, jak i Ukrainka mają w ostatnich miesiącach wiele powodów do optymizmu, dlatego trudno jednoznacznie wskazać faworytkę tego pojedynku.
    Coco Gauff od dłuższego czasu uchodzi za jedną z największych gwiazd młodego pokolenia kobiecego tenisa. Mimo młodego wieku zdążyła już wygrać turniej wielkoszlemowy i udowodnić, że potrafi radzić sobie z ogromną presją. Jej największym atutem pozostaje niezwykła dynamika poruszania się po korcie. Gauff imponuje szybkością, refleksem oraz defensywą, która często zmusza rywalki do grania dodatkowego uderzenia. Amerykanka świetnie czuje się również w kontrataku, potrafiąc błyskawicznie przejść z obrony do ofensywy.
    W ostatnich tygodniach forma Gauff wygląda bardzo solidnie. Jej serwis funkcjonuje coraz lepiej, a agresywny forehand regularnie przynosi jej przewagę w wymianach. Wielu ekspertów zwraca uwagę na dojrzalszą grę taktyczną Amerykanki. Jeszcze kilka sezonów temu zdarzało jej się podejmować zbyt ryzykowne decyzje, jednak obecnie znacznie lepiej kontroluje przebieg spotkań. Potrafi cierpliwie budować akcje i czekać na odpowiedni moment do ataku.
    Zupełnie inne doświadczenie do tego meczu wnosi Elina Switolina. Ukrainka od wielu lat utrzymuje się w światowej czołówce i słynie przede wszystkim z ogromnej regularności. Jej tenis opiera się na znakomitym przygotowaniu fizycznym, inteligencji taktycznej oraz umiejętności czytania gry rywalek. Switolina nie posiada może tak spektakularnych uderzeń jak niektóre zawodniczki z czołówki, ale nadrabia to konsekwencją i bardzo małą liczbą niewymuszonych błędów.
    Dla Ukrainki niezwykle ważna będzie długość wymian. Im dłużej potrwa akcja, tym większe szanse, że zdoła wyprowadzić Gauff z rytmu. Switolina świetnie radzi sobie w grze defensywnej, a jej return od lat należy do najbardziej solidnych elementów kobiecego touru. Jeśli uda jej się neutralizować mocny serwis Amerykanki, spotkanie może szybko przerodzić się w bardzo wyrównany bój.
    Ciekawie zapowiada się również aspekt mentalny tego pojedynku. Coco Gauff jest zawodniczką niezwykle emocjonalną, która żywiołowo reaguje na wydarzenia na korcie. Gdy wszystko układa się po jej myśli, potrafi wejść na niesamowity poziom i zdominować przeciwniczkę. Z drugiej strony momenty frustracji czasami wpływają na jej koncentrację. Switolina wydaje się pod tym względem bardziej spokojna i opanowana. Ukrainka wielokrotnie pokazywała, że nawet w trudnych momentach potrafi zachować chłodną głowę i odwrócić losy spotkania.
    Wiele zależeć będzie także od nawierzchni. Jeśli mecz rozgrywany jest na wolniejszym korcie, może to sprzyjać Switolinie, która lubi długie wymiany i cierpliwe konstruowanie akcji. Szybsze warunki teoretycznie bardziej odpowiadają Gauff, ponieważ pozwalają jej wykorzystywać mocny serwis oraz agresywne wejścia w kort. Niezależnie jednak od nawierzchni, można spodziewać się bardzo fizycznego pojedynku, w którym obie tenisistki będą zmuszone do maksymalnego wysiłku.
    Istotnym elementem może okazać się również gra przy siatce. Gauff coraz częściej próbuje skracać wymiany i kończyć akcje wolejami. Amerykanka posiada bardzo dobre warunki fizyczne oraz refleks, dzięki czemu potrafi skutecznie punktować przy siatce. Switolina zazwyczaj preferuje pozostawanie w głębi kortu, ale jej precyzyjne passing shoty mogą stanowić poważne zagrożenie dla ofensywnie nastawionej rywalki.
    Historia bezpośrednich pojedynków również dodaje temu starciu dodatkowego smaczku. Obie zawodniczki miały już okazję mierzyć się ze sobą na największych turniejach, a ich mecze często były niezwykle wyrównane. Zarówno Gauff, jak i Switolina doskonale znają swoje mocne i słabe strony, dlatego można oczekiwać wielu zmian taktycznych w trakcie spotkania. Kluczowe mogą być detale – skuteczność pierwszego podania, liczba niewymuszonych błędów czy wykorzystanie break pointów.
    Dla Coco Gauff ten mecz jest kolejną okazją do potwierdzenia swojej pozycji w ścisłej światowej czołówce. Amerykanka ma ogromne ambicje i jasno pokazuje, że chce regularnie walczyć o największe tytuły. Każde zwycięstwo nad tak doświadczoną zawodniczką jak Switolina dodatkowo buduje jej pewność siebie przed kolejnymi etapami sezonu.
    Z kolei Elina Switolina nadal udowadnia, że mimo upływu lat pozostaje niezwykle groźną rywalką dla każdej tenisistki świata. Jej doświadczenie, spokój i umiejętność gry pod presją mogą odegrać ogromną rolę w najważniejszych momentach meczu. Ukrainka niejednokrotnie pokazywała już, że potrafi sprawiać niespodzianki i eliminować wyżej notowane przeciwniczki.
    Kibice mogą spodziewać się spotkania pełnego intensywnych wymian, znakomitej defensywy oraz widowiskowych akcji. To starcie młodości i energii z doświadczeniem oraz tenisową konsekwencją. Niezależnie od końcowego wyniku jedno jest pewne – pojedynek Gauff ze Switoliną ma wszystkie argumenty, by stać się jednym z najciekawszych meczów turnieju.
    Minimalną faworytką wydaje się Coco Gauff, głównie ze względu na większą siłę ofensywną i znakomitą dyspozycję fizyczną. Jeśli jednak Elina Switolina narzuci swój rytm gry i zmusi rywalkę do cierpliwości, kibice mogą być świadkami bardzo dużej niespodzianki. Wszystko wskazuje więc na to, że przed fanami kobiecego tenisa naprawdę emocjonujące widowisko.

  • Świątek żegna się z Rzymem. Tak podsumowała swój występ

    Świątek żegna się z Rzymem. Tak podsumowała swój występ

    Iga Świątek ma za sobą dobre dwa tygodnie w ramach zawodów WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. W piątek, dzień po odpadnięciu w półfinale z Eliną Switoliną, polska tenisistka zamieściła w mediach społecznościowych krótkie podsumowanie.

    W ramach międzynarodowych mistrzostw Włoch Iga Świątek odniosła kilka cennych zwycięstw. Nie dała żadnych szans choćby Japonce Naomi Osace (6:2, 6:1) i Amerykance Jessice Peguli (6:1, 6:2). W czwartkowym półfinale zmierzyła się z Eliną Switoliną. Po nocnej batalii na korcie centralnym Foro Italico to Ukrainka wygrała 6:4, 2:6, 6:2 i zagra w sobotę o tytuł.

    Tak Świątek oceniła swój występ w Rzymie
    Dzień po odpadnięciu z zawodów Świątek zamieściła wpis w mediach społecznościowych. Na swoim profilu na Instagramie opublikowała fotografie, które udokumentowały jej pobyt w Rzymie. Wśród nich znalazły się zarówno zdjęcia z kortu, jak i różnych aktywności poza nim.

    Nasza reprezentantka zdecydowała się również w krótkim opisie ocenić występ na włoskiej mączce. Mimo porażki ze Switoliną jej odbiór całego turnieju jest pozytywny.

    “Wczorajszy mecz był trudny i oczywiście liczyłam na inny wynik. Mimo to naprawdę cieszyłam się z gry tutaj i czuję, że moja forma rośnie dzięki całej pracy, którą ostatnio wykonaliśmy” – napisała Świątek.

    “Rzym jest dla mnie zawsze wyjątkowy”
    Międzynarodowe mistrzostwa Włoch to wyjątkowy turniej dla Świątek. W Rzymie triumfowała w 2021, 2022 i 2024 roku. To zawsze był dla niej dobry sprawdzian przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem.

    “Rzym jest dla mnie zawsze wyjątkowy. Tenis, kibice i – nie oszukujmy się – jedzenie sprawiają, że już nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym roku” – dodała aktualna trzecia rakieta świata.

    Na koniec wpisu Polka podziękowała kibicom oraz organizatorom turnieju w Rzymie w języku włoskim. “Grazie!” – przekazała Świątek.

    Teraz nasza tenisistka uda się do Paryża, gdzie już 24 maja rozpocznie się Roland Garros 2026. Po występie w Rzymie z pewnością będzie w szerszym gronie faworytek do tytułu.

  • Świątek skomentowała porażkę ze Switoliną. Nagle padło: “Przepraszam za szczerość”

    Świątek skomentowała porażkę ze Switoliną. Nagle padło: “Przepraszam za szczerość”

    Iga Świątek i Elina Switolina zmierzyły się w tym roku po raz drugi, w półfinale turnieju w Rzymie. Ponownie lepsza okazała się Ukrainka. Polka nawiązała do spotkania w Indian Wells. Jak informuje Dominik Senkowski, użyła ciekawego porównania.

    2 godziny i 14 minut – tyle trwała rywalizacja Igi Świątek i Eliny Switoliny o finał turnieju w Rzymie. Polka – mimo porażki w trzech setach (4:6, 6:2, 2:6) – mówiła o “kroku do przodu” (więcej TUTAJ>>). Po raz pierwszy w tym roku osiągnęła bowiem wynik lepszy niż ćwierćfinał.

    Z drugiej strony, Świątek ponownie musiała uznać wyższość Switoliny. Po raz drugi na przestrzeni nieco ponad dwóch miesięcy. W rozmowie z Dominikiem Senkowskim ze Sport.pl, przeprowadzonej w mixed zone w Rzymie, nawiązała do poprzedniego spotkania z Ukrainką.

    Indian Wells i Rzym – Switolina dwa razy pokonała Świątek
    12 marca w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells scenariusz był bardzo podobny (2:6, 6:4, 4:6 z perspektywy Świątek – relacja TUTAJ>>). Jednak Raszynianka widzi wyraźne różnice. Tak porównała oba spotkania.

    – Myślę, że te mecze znacznie się różniły. Grałyśmy dziś obie o wiele lepiej. W Indian Wells było tak, że gdy jedna z nas wygrywała, to ta druga trochę kopała się w czoło. Przepraszam za szczerość. Nie grałyśmy wtedy zbyt dobrze – przyznała w rozmowie z Dominikiem Senkowskim.

    Świątek zauważyła, że spotkanie w Rzymie stało na “o wiele wyższym poziomie”. Zdobyła się na słowa uznania dla swojej rywalki.

    – Szkoda tego meczu, ale Elina zaprezentowała się dziś naprawdę dobrze. Wczoraj też musiała zagrać świetnie (w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną – przyp. red.), chociaż nie oglądałam tego pojedynku. Widać, jak świetnie jej idzie w tym sezonie – dodała.

    Switolina pnie się w rankingu WTA
    Rzeczywiście, w 2026 r. Elina Switolina zanotowała kilka sukcesów. Wygrała turniej w Auckland, dotarła do finału w Dubaju, zaś w Australian Open, Indian Wells i Stuttgarcie odpadała w półfinale.

    Ukrainka w “wirtualnym” rankingu WTA jest już na ósmej pozycji. Jeśli wygra sobotni finał z Coco Gauff, wówczas w poniedziałek będzie siódmą zawodniczką na świecie. Iga Świątek plasuje się na trzecim miejscu.

  • Niesłychane wieści po porażce Świątek. “Koszmar Polki”, a teraz nowa “zmora”

    Niesłychane wieści po porażce Świątek. “Koszmar Polki”, a teraz nowa “zmora”

    Wydawało się, że Iga Świątek jest na dobrym kursie do tego, aby w Rzymie wreszcie odnieść turniejowe zwycięstwo po długiej przerwie. Świetne mecze z Naomi Osaką oraz ćwierćfinałowy z bezradną Jessicą Pegulą mocno rozbudziły nadzieje, ale na ziemię trzecią tenisistkę świata sprowadziła Elina Switolina. Ukrainka na przestrzeni trzech setów zagrała znakomicie i to ona zameldowała się w finale. A przy okazji dokonała czegoś, co dotąd udało się tylko “zmorze Świątek”, czyli Jelenie Ostapenko.

    Gdy oglądaliśmy występ Igi Świątek przeciwko Jessice Peguli, ręce same składały się do oklasków. To był tenis w takim wydaniu, gdy widać było pierwsze owoce pracy, wykonywanej pod skrzydłami trenera Francisco Roiga oraz pod czujnym okiem króla paryskiej mączki, czyli Rafaela Nadala.

    Do Ostapenko dołącza Switolina. Zła wiadomość dla Igi Świątek
    Rotacje, dopieszczony topspin forhendowy, niewidziany wcześniej w takim schemacie bekhendowy oraz świetna praca nóg – zwracali uwagę eksperci, między innymi kapitan reprezentacji Polski Dawid Celt. Dodajmy, że rozmówca Interii powstrzymywał się jednak przed tym, by głosić przed półfinałem, że już mamy Polkę w najlepszym wydaniu.

    – Nie jestem w stanie powiedzieć, czy wróciła do swojej najlepszej wersji, ale na pewno jest na dobrej drodze do tego, żeby znowu zacząć wygrywać na dużą skalę – powiedział.

    I ostrożność go nie zawiodła, ponieważ półfinał turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie ze Switoliną dowiódł, że przed naszą tenisistką jeszcze wiele pracy. Istotne jest to, że znów odzyskała radość z gry w tenisa, ale w samych “technikaliach” jest jeszcze sporo zadań do odrobienia. Świątek przegrała 4:6, 6:2, 2:6 i to Switolina będzie rywalką Amerykanki Coco Gauff w sobotnim finale.

    Porażka Świątek z Ukrainką statystycznie stworzyła bardzo mocną historię w całej zawodowej karierze 24-letniej Igi. Niejaki Vansh, użytkownik portalu X trudniący się między innymi analizą danych, unaocznił skalę osiągnięcia Switoliny.

    – Dopiero co zdałem sobie sprawę, że Elina Switolina stała się drugą zawodniczką w historii po Jelenie Ostapenko, która pokonała Igę Świątek na wszystkich trzech nawierzchniach. Wszystkie trzy zwycięstwa zapadły w decydującym secie. Wszystkie trzy zwycięstwa osiągnięte w decydującej rozgrywce po przegraniu drugiego seta – obwieścił.

    Jeszcze chodzi konkretnie o te trzy mecze, to są nimi chronologicznie: ćwierćfinał Wimbledonu w 2023 roku oraz dwa tegoroczne starcia: ćwierćfinał Indian Wells i rzeczony półfinał w Rzymie. Świątek całościowo ma z Ukrainką nieco korzystniejszy bilans, bo wygrywała czterokrotnie, po dwa razy na twardej nawierzchni oraz na mączce.

    Przypomnijmy z kolei, że wspomniana Łotyszka Ostapenko ze względu na arcykorzystny bilans spotkań z Igą Świątek jest nazywana “zmorą” lub “koszmarem” Polki. Jej statystyka starć z naszą gwiazdą to sześć meczów i komplet zwycięstw.