Author: iamgoodluck

  • Hurkacz i Majchrzak w Roland Garros. Z kim zagrają?

    Hurkacz i Majchrzak w Roland Garros. Z kim zagrają?

    W czwartek 21 maja odbyło się losowanie drabinki głównej Roland Garros. Pierwsze mecze już w niedzielę 24 maja, a w męskiej części turnieju zobaczymy dwóch reprezentantów Polski – Huberta Hurkacza oraz Kamila Majchrzaka.

    Wielkim faworytem do końcowego triumfu jest lider światowego rankingu Jannik Sinner. Włoch znajduje się w znakomitej formie i w tegorocznych turniejach na kortach ziemnych pozostaje niepokonany. Dodatkowo jego najgroźniejszy rywal nie pojawi się w Paryżu. Carlos Alcaraz nadal zmaga się z kontuzją i nie wystąpi w tegorocznym Roland Garros, co jeszcze bardziej zwiększa szanse Sinnera na zdobycie kolejnego wielkoszlemowego tytułu.

    Z polskiej perspektywy trudno mówić o walce o najwyższe cele. Zarówno Hubert Hurkacz, jak i Kamil Majchrzak nie należą do ścisłej światowej czołówki, dlatego już awans do trzeciej rundy można będzie uznać za bardzo dobry wynik. Szczególnie liczymy na Hurkacza, który w ostatnich tygodniach wysyłał sygnały świadczące o powrocie do wysokiej formy. Bardzo dobrze zaprezentował się podczas turnieju w Monte Carlo, jednak później przyszło rozczarowanie w Rzymie, gdzie odpadł już po pierwszym meczu. W przypadku Majchrzaka ocena jego szans jest jeszcze trudniejsza. Polak nie pojawiał się na korcie od ponad miesiąca, dlatego trudno przewidzieć, w jakiej dyspozycji przyjedzie do Paryża.

    Hurkacz rozpocznie od wymagającego rywala
    Hubert Hurkacz zajmuje obecnie 78. miejsce w rankingu ATP i już w pierwszej rundzie stanie przed trudnym zadaniem. Jego rywalem będzie Hiszpan Jaume Munar, sklasyfikowany na 39. pozycji światowego rankingu. Specjalista od gry na mączce z pewnością nie będzie wygodnym przeciwnikiem dla Polaka, który tradycyjnie lepiej czuje się na szybszych nawierzchniach.
    Jeżeli Hurkacz awansuje do drugiej rundy, najprawdopodobniej zmierzy się z Francesem Tiafoe, choć Amerykanin najpierw musi pokonać Eliota Spizzirriego.

    Potencjalny pojedynek z Tiafoe wydaje się bardzo interesujący. Amerykanin zajmuje obecnie 21. miejsce w rankingu ATP, ale jego ostatnie wyniki nie zachwycają. W Rzymie odpadł już w drugiej rundzie, a wcześniej zrezygnował ze startów w Monte Carlo i Madrycie. Jak tłumaczył, decyzja była związana z koniecznością odpowiedniego zarządzania obciążeniami i przygotowaniem organizmu do najważniejszych turniejów sezonu, w tym właśnie Roland Garros.

    Dla Hurkacza awans do trzeciej rundy byłby cennym osiągnięciem. Najlepsze wyniki w Paryżu osiągał dotychczas w 2022 i 2024 roku, gdy docierał do czwartej rundy. Powtórzenie takiego rezultatu również tym razem należałoby uznać za bardzo udany występ.

    Majchrzak z szansą na wyrównanie najlepszego wyniku
    Nieco inaczej wygląda sytuacja Kamila Majchrzaka. Obecnie 77. zawodnik rankingu ATP w pierwszej rundzie zmierzy się z Alejandro Tabilo, który zajmuje 35. miejsce na świecie. Chilijczyk jest wyżej notowany, ale Polak z pewnością nie stoi na straconej pozycji.

    Jeżeli Majchrzak pokona Tabilo, w drugiej rundzie może trafić na Valentina Vacherota lub jednego z kwalifikantów. Szczególnie interesująco wyglądałby pojedynek z reprezentantem Monako. Vacherot był jedną z największych rewelacji turnieju w Monte Carlo, gdzie sensacyjnie dotarł aż do półfinału. Dopiero tam zatrzymał go Carlos Alcaraz. Kolejne tygodnie nie były już jednak tak udane. W Madrycie odpadł po pierwszym meczu, a z rywalizacji w Rzymie wycofał się jeszcze przed rozpoczęciem turnieju.

    Dla Majchrzaka sam awans do drugiej rundy byłby już wyrównaniem najlepszego wyniku w Roland Garros. Polak tylko raz w karierze, w 2021 roku, przebrnął pierwszą rundę paryskiego Szlema, dlatego każda kolejna wygrana będzie wartościowym osiągnięciem.

    Ostrożny optymizm przed startem
    Losowanie nie było dla Polaków szczególnie łaskawe. Zarówno Hurkacz, jak i Majchrzak trafili na rywali wyżej notowanych w rankingu ATP, a potencjalne kolejne mecze również nie zapowiadają się łatwo.

    Największe oczekiwania tradycyjnie będą spoczywać na barkach Hurkacza, który już nieraz udowadniał, że potrafi osiągać dobre wyniki w najważniejszych turniejach. Jeśli poprawi grę prezentowaną w Rzymie i nawiąże do występu z Monte Carlo, awans do drugiego tygodnia turnieju nie jest poza jego zasięgiem. W przypadku Majchrzaka kluczową niewiadomą pozostaje forma po dłuższej przerwie. Odpowiedź na pytanie, czy obaj Polacy sprawią kibicom powody do radości, poznamy już w pierwszych dniach paryskiego turnieju.

  • Kolejna Rosjanka porzuca ojczyznę. Będzie trzecią rakietą kraju. Oto oświadczenie

    Kolejna Rosjanka porzuca ojczyznę. Będzie trzecią rakietą kraju. Oto oświadczenie

    “Rosyjski tenis ma spore kłopoty” – komentuje jeden z użytkowników Reddita. Kolejna zawodniczka zdecydowała się zmienić obywatelstwo. Mowa o zajmującej miejsce w czołowej setce rankingu WTA. Wybrała kraj, w którym mieszka i trenuje od kilku lat. Pojawiło się oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Naturalizacja została opublikowana w Dzienniku Urzędowym.

    – Kiedy trenowałam w Hiszpanii, to Rosjanie nie chcieli mi pomóc, sfinansować, dać żadnych kontraktów ani nic takiego. Powiedzieli mi: jesteś w Hiszpanii, to tam rozmawiaj. […] Tam, gdzie się urodziłeś, tam jest twoje miejsce. Hiszpanie zaproponowali mi zmianę obywatelstwa i grę dla nich, ale w mojej rodzinie nie wchodziło to w grę. Patriotyzm był we mnie głęboko zakorzeniony, ponieważ mój tata wyszkolił siedmiu mistrzów olimpijskich, a moja mama była świetną lekkoatletką i zawsze z dumą reprezentowała swój kraj – mówiła kiedyś Swietłana Kuzniecowa.

    Teraz jej słowa przypomina “Sport-Express” w kontekście Oksany Sielechmietjewej. 88. zawodniczka rankingu WTA (wiosną była nawet 71.) ma obecnie 23 lata, a od 2018 roku mieszka i trenuje w Barcelonie. Szykuje się właśnie do meczu 1. rundy Rolanda Garrosa przeciwko Marcie Kostiuk, ale w jej karierze dzieją się też inne ważne rzeczy. Właśnie ogłoszono, że uzyska hiszpańskie obywatelstwo.

    O jej sytuacji pisaliśmy więcej jeszcze w czwartek pod tym linkiem.

    Paszportowy “exodus” Rosjanek trwa – w niedalekiej przeszłości Daria Kasatkina, Daria Gawriłowa (Saville) i siostry Rodionowe otrzymały obywatelstwo australijskie. Maria Timofiejewa, Polina Kudermietowa i Kamilla Rachimowa rywalizują dla Uzbekistanu, a Anastazja Potapowa dla Austrii. Szlak przecierały wcześniej Jelena Rybakina, Julia Putincewa (Kazachstan), Warwara Graczewa, Ksenia Jefremowa (Francja), Natela Dzalamidze (Gruzja) i Elina Awanesjan (Armenia).

    Sielechmietjewa staje się Hiszpanką. Zostały formalności, by mogła grać w BJK Cup
    “Mieszkająca w Barcelonie rosyjska tenisistka Oksana Sielechmietjewa otrzymała obywatelstwo hiszpańskie poprzez naturalizację, co zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym (BOE) w czwartek 21 maja. 23-letnia leworęczna zawodniczka będzie mogła zostać wybrana przez kapitan hiszpańskiej reprezentacji tenisowej Carlę Suarez na Puchar Billie Jean King. Sielechmietjewa mieszka i trenuje w Hiszpanii od 14. roku życia, gdzie mieszkają również jej rodzice. Królewska Hiszpańska Federacja Tenisowa (RFET) świadoma jej chęci gry dla reprezentacji Hiszpanii, wszczęła postępowanie prawne przed Najwyższą Radą Sportu (CSD) w celu uznania jej za zawodniczkę o znaczeniu narodowym i tym samym przyznania jej prawa do gry” – brzmi komunikat.

    8 lat temu nastoletnia zawodniczka zapisała się do akademii 4Slam, w której trenował Andriej Rublow. To on miał być punktem odniesienia dla tenisistki i jej agenta.

    Stanie się teraz trzecią rakietą w kraju po Cristinie Bucsie i Jessice Bouzas Maneiro. Na ten moment jej najważniejszym osiągnięciem jest 3. runda tegorocznego Australian Open. W Melbourne pokonała m.in. Paulę Badosę, zatrzymała się na Jessice Pegule. W przeszłości wygrała trzy challengery, a za czasów juniorskich French Open 2021 i US Open 2019 w grze podwójnej.

  • Gwiazdor “Tańca z gwiazdami” potwierdza ws. Świątek. Brzmi jak sensacja

    Iga Świątek przygotowuje się do walki o siódme w karierze trofeum wielkoszlemowe, a tymczasem w Polsce zrobiło się o niej naprawdę głośno – i to wcale nie ze względu na jej popisy na korcie. Wszystko za sprawą ostatniego odcinku podcastu “WojewódzkiKędzierski”, w którym na temat naszej wybitnej tenisistki wypowiedział się Jacek Jeschke, który zadeklarował, że bez wahania by z naszą gwiazdą zatańczył.

    Iga Świątek to obecnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych reprezentantek Polski na całym świecie. Mimo młodego wieku Raszynianka na swoim koncie ma wybitne sukcesy, o których wiele jej rywalek może jedynie pomarzyć. Jest sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową (4 razy wygrywała turniej Rolanda Garrosa, raz US Open i raz Wimbledon), sięgnęła po końcowe trofeum w turnieju WTA Finals 2023 i przez 125 tygodni nosiła miano liderki światowego rankingu kobiecego tenisa.

    Obecnie 24-latka przebywa w Paryżu, gdzie już w najbliższych dniach walczyć będzie o siódme w karierze wielkoszlemowe trofeum podczas 125. edycji turnieju Ronalda Garrosa. Zanim jednak zawodniczka z Raszyna rozpoczęła zmagania o końcową nagrodę i tytuł czempionki, głośno zrobiło się o niej w Polsce.

    Takiego głosu na temat Igi Świątek jeszcze nie było. Polka milczała 20 lat

    Jacek Jeschke: “Chętnie zatańczyłbym z Igą Świątek”
    W ostatnim odcinku podcastu “WojewódzkiKędzierski” u znanych dziennikarzy pojawili się triumfatorzy ostatniej edycji “Tańca z Gwiazdami”, Gamou Fall i Hanna Żudziewicz, którym towarzyszył mąż kobiety, Jacek Jeschke. Tym razem 34-latek musiał uznać wyższość swojej drugiej połówki, jednak w przeszłości program wygrywał trzykrotnie – z Anną Karczmarczyk, Anitą Sokołowską i Marią Jeleniewską.

    W trakcie rozmowy Wojewódzki i Kędzierski postanowili skupić się na tanecznym show Polsatu i choć Żudziewicz i Jeschke nie tak dawno ogłosili, że odchodzą z programu, gospodarze podcastu chcieli wiedzieć, z kim tancerze chcieliby wystąpić przy okazji ewentualnego powrotu na parkiet “Tańca z Gwiazdami”. Nagle do tablicy wywołana została… Iga Świątek.

    “Zatańczyłbyś z Igą (Świątek – przyp. red.)?” – wypalił niespodziewanie z kierunku Jeschke Kuba Wojewódzki.

    Na odpowiedź tancerza wcale nie trzeba było długo czekać. 34-latek przyznał, że gdyby była taka oferta, nie zastanawiałby się ani chwili i zawalczyłby o Kryształową Kulę u boku wybitnej polskiej tenisistki. “Jasne. (…) Nawet jakby chciała prowadzić. Moja siostra gra w tenisa zawodowo, więc znam to towarzystwo. Bardzo chętnie” – ogłosił Jeschke.

    Na ten moment jednak ciężko jest sobie wyobrazić, aby Iga Świątek miała podjąć się takiego wyzwania i pójść w ślady m.in. Katarzyny Zillmann, Moniki Pyrek czy Agnieszki Radwańskiej. Raszynianka bowiem regularnie bierze udział w ważnych turniejach, a udział w programie na tym etapie kariery oznaczałby kilkumiesięczną przerwę od występów na korcie i potężny spadek w światowym rankingu.

  • Roland Garros 2026. Gdzie oglądać mecz Maja Chwalińska – Suzan Lamens? Będzie w TV? Kiedy start?

    Roland Garros 2026. Gdzie oglądać mecz Maja Chwalińska – Suzan Lamens? Będzie w TV? Kiedy start?

    Maja Chwalińska zmierzy się z Suzan Lamens w czwartek, 21 maja 2026 roku. Spotkanie trzeciej rundy eliminacji do Rolanda Garrosa rozpocznie się o godzinie 11:00. Mecz ten będzie można oglądać zarówno w TV, jak i online.

    Do starcia Mai Chwalińskiej z Suzan Lamens dojdzie 21 maja o godzinie 11:00 w ramach trzeciej rundy eliminacji do wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Zwyciężczyni tego pojedynku zapewni sobie miejsce w głównej drabince turnieju w Paryżu. Transmisja telewizyjna będzie dostępna na kanale Eurosport 3.

    Mecz Maja Chwalińska – Suzan Lamens w internecie. Gdzie znaleźć stream online z Roland Garros 2026?

    Transmisja online z meczu będzie dostępna na platformie Max (dawniej HBO Max) dla posiadaczy odpowiedniego pakietu. Tekstową relację LIVE przeprowadzi portal WP SportoweFakty.

    Darmowa relacja LIVE z meczu Maja Chwalińska – Suzan Lamens w ramach Roland Garros 2026 na WP SportoweFakty

    Początek meczu Maja Chwalińska – Suzan Lamens: godz. 11:00. Transmisja TV: Eurosport 3. Stream online: Max. Relacja LIVE: WP SportoweFakty.

  • A jednak, jest oficjalny protest. Świątek “ściągnięta” z podium, i to przed Roland Garros

    A jednak, jest oficjalny protest. Świątek “ściągnięta” z podium, i to przed Roland Garros

    A jednak, zawodniczki i zawodnicy biorący udział w wielkoszlemowym Roland Garros 2026 zdecydowali się na bojkot. Chodzi o sprawy finansowe. Oficjalnie ujawnili, że w ramach protestu wszystkie piątkowe konferencje będą trwały 15 minut i ani chwili dłużej. Ceniony ekspert zauważa jednak ciekawy wątek i publikuje ranking. Pomija przy tym Igę Świątek, jednocześnie “ściągając” ją z podium

    To, co zapowiadano, staje się faktem. Tenisistki i tenisiści, domagając się podwyżek, oficjalnie ogłosili zasady bojkotu na wielkoszlemowym Roland Garros.

    Wszystkie piątkowe konferencje prasowe na turnieju będą trwały 15 minut i ani chwili dłużej. Po tym czasie zawodniczki i zawodnicy opuszczą salę. Ma to symbolizować fakt, że na turnieje Wielkiego Szlema przeznaczają średnio 15 proc. swoich przychodów z nagród pieniężnych.

    Ponadto pozostali uczestnicy odmówią udzielenia dodatkowych wywiadów głównym partnerom medialnym zawodów, TNT Sports i Eurosport.

    Temat podnosi ceniony ekspert tenisa Ben Rothenberg. Publikuje znaczące zestawienie z czołowymi nazwiskami. Co zaskakujące, brakuje w nim Igi Świątek. Gdyby została wymieniona, znalazłaby się na podium.

    Ekspert publikuje zestawienie. Brakuje Igi Świątek
    “Grupa zawodników domagająca się większych pieniędzy z wielkoszlemowych turniejów (i współpracująca z konsultantami przy strategii na ten cel) ujawniła plan odejścia z konferencji prasowych przed RG po 15 minutach. Ale prawie żadna konferencja prasowa nie trwa aż tak długo” – zauważa Rothenberg we wpisie na platformie X.

    Opublikowane przez eksperta zestawienie obejmuje czas, jaki poszczególni zawodnicy poświęcili na spotkanie z dziennikarzami na konferencjach organizowanych tuż przed pierwszym Wielkim Szlemem w sezonie – Australian Open (czyli w analogicznym okresie jak teraz – bojkot zostanie przeprowadzony u progu Roland Garros).

    Rekordzistką jest Daria Kasatkina (18.32 min), drugie miejsce przypadło Novakowi Djokovicowi (15.29 min), a trzecie zajmuje Cameron Norrie (13.08 min).

    Ranking czasu spędzonego na konferencji prasowej przed Australian Open 2026 przez poszczególnych zawodników (pierwsza dziesiątka):

    Daria Kasatkina (18.32)
    Novak Djokovic (15.29)
    Cameron Norrie (13.08)
    Stefanos Tsitsipas (12.35)
    Jessica Pegula (12.08)
    Coco Gauff (11.51)
    Katie Boulter (10.43)
    Carlos Alcaraz – po angielsku (9.57)
    Madison Keys (9.56)
    Mirra Andriejewa (9.30)
    Najkrócej trwały konferencje z udziałem Carlosa Alcaraza (chodzi o konferencję prowadzoną w języku hiszpańskim; 3.17 min), Gaela Monfilisa (4.01) oraz Alexandra Zvereva (4.22). A gdzie Iga Świątek?

    Świątek “uległa” tylko Kasatkinie. Ale i tak brakło jej w rankingu
    Ben Rothenberg w ogóle nie uwzględnił Igi Świątek w swoim rankingu. Pisze o tym Adam Romer. “Bardzo ciekawe zestawienie. Nawet niekoniecznie w kwestii dyskusji o większej części przychodów dla zawodników, a po prostu w kwestii kto jest bardziej, a kto mniej interesujący dla prasy (w tym wypadku głównie australijskiej, ale zawsze). Zastanawia mnie brak Igi Świątek” – czytamy w jego wpisie na X.

    W odpowiedzi jeden z internautów zauważa, że Polka nie tylko uczestniczyła w konferencji prasowej przed Australian Open 2026, ale też spędziła na niej sporo czasu – 14.18 min, co stawiałoby ją na podium, a konkretnie na jego drugim stopniu.

    To chyba Ben Rothenberg musiał o Idze Świątek zapomnieć. Prawie 15 minut to sporo
    – ocenia Romer.
    Zmagania w tegorocznym Australian Open Iga Świątek zakończyła na ćwierćfinale. Odpadła z turnieju po tym, jak uległa Jelenie Rybakinie 5:7, 1:6. Teraz jednak Polka zdaje się być w innym punkcie, co pokazał jej występ w Rzymie, gdzie po raz pierwszy w tym sezonie dotarła do półfinału tenisowej imprezy, co jest dobrym prognostykiem przed startem French Open.

  • Świątek broni tytułu. Podniósł się raban. Możliwa zmiana nagrody

    Świątek broni tytułu. Podniósł się raban. Możliwa zmiana nagrody

    W ostatnim czasie tenisiści podnieśli raban dotyczący nagród, jakie podnoszą z kortu podczas wielkoszlemowej rywalizacji. A ich apele mogą okazać się skuteczne, przynajmniej częściowo. Przekonuje o tym jeden z ekspertów finansowych – profesor Rob Wilson, przewidując możliwą zmianę puli nagród na Wimbledonie, na którym tytułu będzie bronić Iga Świątek. Choć – jak czytamy – sama postawa Polki w tym temacie nie wróży dobrze.

    O sprawie głośno było już w kwietniu minionego roku, lecz jej echa powróciły ostatnio podczas turnieju w Rzymie. Wszystko za sprawą listu, pod którym – jak informowała Polska Agencja Prasowa – podpisali się między innymi: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff, Jannik Sinner, Carlos Alcaraz czy Alexander Zverev.

    W skrócie, środowisko zawodniczek i zawodników domaga się większego udziału w przychodach z imprez Wielkiego Szlema. Tenisiści chcą, by odsetek puli przeznaczanej na ich nagrody wzrósł do 22 procent, tak jak w przypadku imprez rangi WTA 1000.

    Z ich strony pojawiła się nawet groźba bojkotu, o którym mówiła podczas jednej z konferencji prasowych Aryna Sabalenka. – Według mnie dojdzie do momentu, w którym będziemy musieli po prostu zbojkotować turniej, zgadza się. Czuję, że to będzie jedyny sposób, żeby walczyć o nasze prawa – stwierdziła wprost liderka światowego rankingu.

    Burza o nagrody na Wielkim Szlemie. Możliwe pierwsze skutki
    Tak twardy opór może przynieść efekt. Przekonany jest o tym ekspres w zakresie finansów w sporcie – profesor Rob Wilson, który na łamach portalu Tennis365.com wieszczy zwiększenie puli nagród na Wimbledonie. Wprawdzie jeszcze nie do poziomu 22 procent, ale i tak mówimy o zmianę na plus z perspektywy zawodników.

    – Wimbledon stworzył wysoce udany produkt, a dokonał tego dzięki bardzo przemyślanej strategii zarządzania. (…) Nie sądzę więc, by teraz nie wsłuchiwali się w powstały hałas, to byłoby głupie. Będą nasłuchiwać i patrzeć, co się dzieje. Nie zdziwi mnie ani trochę, jeśli zobaczymy nieznaczny wzrost puli nagród – stwierdził Rob Wilson. I dodał:

    Podniesienie tej stawki do 22 procent jest nieco zbyt ambitne, ale uważam, że byłoby to coś więcej niż symboliczny wzrost stawki dla tenisistów, a służyłoby to zastopowaniu ich żądań na najbliższy rok i kolejne lata
    Jak czytamy dalej, profesor Wilson wezwał gwiazdy światowego tenisa do zjednoczenia się w tej sprawie. Ale fakt, że Emma Raducanu oraz Iga Świątek nie poparły ewentualnego bojkotu nie jest dobrą wróżbą.

    – Bojkotowanie turniejów to rodzaj ekstremalnej sytuacji. Nie wiem. Sądzę, że my jako zawodnicy jesteśmy tu, by rywalizować jako jednostki, walczymy przeciwko sobie. Były sytuacja jak te, więc ciężko mi powiedzieć, jak miałoby to działać. Na ten moment nic o tym nie słyszałam – mówiła Polka pytana o możliwość bojkotowania imprez Wielkiego Szlema przez gwiazdy tenisa.

  • Hajto zachwycony piłkarzem Ekstraklasy. Potem nagły alarm. “On już nie ucieknie”

    Hajto zachwycony piłkarzem Ekstraklasy. Potem nagły alarm. “On już nie ucieknie”

    W ostatni weekend Lech Poznań zgarnął 10. mistrzostwo Polski, broniąc przy okazji zeszłoroczny tytuł. “Kolejorz” znów stanie przed szansą na zakwalifikowanie się do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Nie da się ukryć, że drużyna potrzebuje wzmocnień. – Potrzebny jest niesamowicie szybki napastnik – mówi Tomasz Hajto w programie Polsat Futbol Cast.

    Po sobotniej wygranej 3:1 z Radomiakiem na wyjeździe jasnym stało się, że Lech Poznań obronił mistrzostwo Polski. Drużyna Nielsa Frederiksena w marcu, kwietniu i maju była niemal bezbłędna, nie przegrała dziewięciu dziewięciu ostatnich spotkań w Ekstraklasie.

    Dzięki temu “Kolejorz” może świętować 10. tytuł mistrzowski. Jednym z architektów sukcesu był Mikael Ishak. Szwedzki napastnik od sześciu lat jest zawodnikiem Lecha. Kapitalnie czuje się w poznańskiej drużynie, pełniąc rolę kapitana.

    Tak Hajto nazwał piłkarza Ekstraklasy. “Lewandowski polskich boisk”
    W tym sezonie rozegrał łącznie 49 spotkań. I zdobył w nich aż 31 bramek! Do tego dołożył dziewięć asyst. 33-latek to prawdziwa gwiazda naszej ligi. – Jest niesamowity w szesnastce. Trochę taki Lewandowski polskich boisk. Umie wykończyć, dobrze gra głową – zachwyca się Tomasz Hajto w programie Polsat Futbol Cast.

    Jednocześnie były reprezentant Polski wie, że Ishak w tym roku skończył 33 lata. O ile w polu karnym rywala spisuje się znakomicie, tak w innych sytuacjach może brakować mu zwrotności.

    – Nie jest do kontry, on już nie ucieknie – dodaje. Latem Poznaniacy znów powalczą w eliminacjach do upragnionej Ligi Mistrzów. – Lech w każdej rundzie eliminacji będzie rozlosowany, ale i tak w czwartej rundzie będzie musiał pokonać jakiś mocny zespół. Wtedy może trzeba będzie cierpieć, zagrać wyrachowanie, z kontry – tłumaczy .

    – Jeżeli chcesz zagrać takie spotkanie na 1:0 w meczu wyjazdowym, jakieś 0:0, z drużyną na poziomie Lecha, to musisz się cofnąć. Nie możesz grać radosnej piłki. Trzeba grać piłkę wyrafinowaną, mieć trochę balansu – uzupełnia.

    Z tego powodu według eksperta w Lechu przydałaby się nowa, bardziej mobilna “dziewiątka”. – Moje zdanie jest takie: Potrzebny jest niesamowicie szybki napastnik. Możesz też zagrać dwoma, pod Ishakiem, który umie cofać się po piłkę – podsumował Tomasz Hajto, który w ekipie “Kolejorza” chciałby zobaczyć jeszcze dodatkowego, doświadczonego defensora, który pokieruje młodzieżą w linii obrony Hajto.

  • Media: WTA podtrzymuje decyzję, Sabalenka z zakazem. Koniec nadziei

    Media: WTA podtrzymuje decyzję, Sabalenka z zakazem. Koniec nadziei

    To na ten moment koniec nadziei dla Aryny Sabalenki i pozostałych białoruskich tenisistek na występy pod narodową flagą. WTA nie zmienia decyzji i podtrzymuje kategoryczny zakaz. To cios w liderkę światowego rankingu, która dopiero co publicznie wyjawiła, że pragnie zielonego światła na starty pod białoruskimi barwami. Wyjaśniła, dlaczego.

    “Aryna Sabalenka nadal będzie miała zakaz występowania z flagą i hymnem Białorusi – dowiedziałem się od WTA. Nie ma żadnej zmiany pomimo niedawnej decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o ograniczeniu restrykcji wobec Białorusinów. ITF również nic nie zmienia. WTA potrzebuje więcej czasu na analizę” – informuje na portalu X Dominik Senkowski.

    To oznacza, że i liderka światowego rankingu, i pozostałe tenisistki z Białorusi występujące na kortach pod egidą WTA, w turniejach wielkoszlemowych oraz na igrzyskach olimpijskich, w dalszym ciągu będą dopuszczane do gry, lecz wyłącznie jako zawodniczki neutralne.

    Decyzja ta jest odnotowywana i komentowana. Nie wszystkim się podoba.

    WTA jednak nie znosi zakazu dla Sabalenki i spółki. “Hipokryzja”
    “Co za głupia zasada. Sport działa na zasadzie koleżeństwa. Banowanie flagi jest tylko dla autorytaryzmów”, “Hipokryzja” – tak podtrzymanie decyzji o zakazie występowania pod flagą narodową dla Sabalenki i innych Białorusinek komentuje część internautów.

    Tymczasem dalsze informacje w sprawie podaje branżowy portal Tennisuptodate. Czytamy, że w WTA miały odbyć się wewnętrzne konsultacje inspirowane zniesieniem przez MKOl zaleceń dotyczących udziału białoruskich sportowców w rywalizacji na międzynarodowych arenach.

    “Zarząd ma kontynuować proces weryfikacji przed rozważeniem jakichkolwiek zmian w swojej obecnej polityce neutralności wobec białoruskich i rosyjskich sportowców” – napisano.

    Co na to wszystko Sabalenka? Dziennikarze Tennisuptodate cytują jej ostatnią dosadną wypowiedź z Rzymu, kiedy to skomentowała sprawę. “Naprawdę mam nadzieję, że pozwolą nam startować pod flagą. Wiem, że jestem dużą inspiracją zwłaszcza dla najmłodszych. Chcę, żeby mieli przekonanie, że niezależnie od tego, skąd pochodzą, mogą dotrzeć na sam szczyt” – stwierdziła.

    Dla mnie, jako reprezentantki małego kraju, to wiele znaczy. Byłabym niesamowicie dumna, mogąc reprezentować Białoruś
    – podsumowała.
    Zakaz startów pod narodową flagą dla Rosjan i Białorusinów obowiązuje do 1 marca 2022 roku. Międzynarodowe federacje tenisa (ITF, ATP i WTA) wprowadziły go w reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę. Tenisiści z Rosji i Białorusi mogą brać udział tylko w turniejach indywidualnych, i to wyłącznie jako zawodnicy neutralni. Nie mogą używać flagi, hymnu lub nazwy państwa.

  • Jest lista. Świątek nie zagra na słynnym turnieju

    Jest lista. Świątek nie zagra na słynnym turnieju

    Iga Świątek nie wystąpi w tegorocznym turnieju WTA 500 w Berlinie. Organizatorzy ogłosili oficjalną listę zgłoszeń i wśród największych gwiazd kobiecego tenisa zabrakło nazwiska polskiej tenisistki.

    Turniej w Berlinie rozpocznie się 15 czerwca, czyli zaledwie tydzień po finale Roland Garros. W stolicy Niemiec nie zabraknie jednak największych nazwisk światowego tenisa.

    Na liście zgłoszeń znalazły się między innymi Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, Coco Gauff, Jessica Pegula, Amanda Anisimova oraz Elina Switolina. W praktyce oznacza to, że spośród zawodniczek ze ścisłej światowej czołówki zabraknie jedynie Polki.

    To jednak nie jest duża niespodzianka. Świątek nie grała w Berlinie w żadnej dotychczasowej edycji, choć bywała wśród zgłoszonych. W ubiegłym roku Polka rozpoczęła część trawiastą dopiero od turnieju w Bad Homburgu. Tam dotarła aż do finału, a później zanotowała najlepszy wynik w karierze na londyńskiej trawie, triumfując w Wimbledonie.

    Świątek może jeszcze starać się o dziką kartę w Berlinie, ale jest też szansa, że pojawi się na liście startowej właśnie w Bad Homburg. Zgłoszenia są jeszcze otwarte i organizatorzy nie poinformowali jeszcze, kto weźmie udział w zmaganiach.

    Zdarzały się jednak takie lata, kiedy Świątek decydowała się odpuścić wszystkie starty na kortach trawiastych i występowała na tej nawierzchni wyłącznie na Wimbledonie.

  • Radwańska czekała na to pół roku. A była już pod ścianą

    Radwańska czekała na to pół roku. A była już pod ścianą

    Urszula Radwańska wygrała pierwszy mecz w głównej drabince zawodowego turnieju od listopada 2025 roku. W hiszpańskiej Esteponie polska tenisistka pokonała Brytyjkę Freyę Peet 2:6, 6:4, 6:4, choć była o krok od niespodziewanej porażki.

    Mimo 35 lat Urszula Radwańska ciągle kocha tenis i bierze udział w różnych zawodach. W tym tygodniu notowana na 695. miejscu w rankingu WTA Krakowianka poleciała do hiszpańskiej Estepony, gdzie odbywa się turniej ITF World Tennis Tour o puli nagród 30 tys. dolarów na nawierzchni twardej. Tutaj wylosowała w I rundzie nagrodzoną dziką kartą Freyę Peet. Brytyjka nie jest obecnie klasyfikowana w światowym zestawieniu, dlatego Polka była faworytką.

    Jak się jednak okazało, Radwańska miała we wtorek niełatwe zadanie. Peet wyraźnie cieszyła się, że może rywalizować z tak doświadczoną przeciwniczką i starała się pokazać jak najlepszy tenis. W pierwszym secie zdobyła cztery gemy z rzędu i wyszła na 5:1. Polka odrobiła wówczas jednego breaka, lecz w ósmym gemie jej przeciwniczka wykorzystała pierwszą piłkę setową, zwyciężając 6:2.

    Nieciekawie zrobiło się także w drugiej części pojedynku. Peet wywalczyła przełamanie w czwartym gemie, po którym utrzymała serwis na 4:1. Po zmianie stron Brytyjka jeszcze raz przycisnęła na returnie, lecz tym razem Radwańska uratowała podanie. Był to zwrot w całym pojedynku. Świetnie grająca Polka poszła za ciosem i postarała się o dwa breaki. Zdobyła pięć gemów z rzędu i wygrała seta 6:4.

    To jeszcze nie był koniec, ponieważ Radwańska kontynuowała dobrą grę na początku trzeciej partii. Już w pierwszym gemie zdobyła przełamanie, po czym odskoczyła na 2:0. Wówczas miała jeszcze kolejne break pointy, ale Peet obroniła serwis. Polka nie dała się już potem zaskoczyć. Utrzymała przewagę przełamania i w dziesiątym gemie wykorzystała pierwszego meczbola.

    Po dwóch godzinach i 46 minutach Radwańska wygrała z Peet 2:6, 6:4, 6:4. Dzięki temu odniosła pierwsze zwycięstwo w turnieju głównym od listopada 2025 roku, gdy osiągnęła ćwierćfinał w zawodach ITF World Tennis Tour we włoskim Ortisei.

    Kolejną przeciwniczkę młodsza z sióstr Radwańskich pozna w środę. Wówczas to zmierzą się ze sobą rozstawiona z trzecim numerem Holenderka Stephanie Judith Visscher i hiszpańska kwalifikantka Cayetana Gay.

    Estepona (Hiszpania), 30 tys. dolarów, kort twardy

    I runda gry pojedynczej:

    Urszula Radwańska (Polska) – Freya Peet (Wielka Brytania, WC) 2:6, 6:4, 6:4