Author: iamgoodluck

  • Dawid Góra: Sensacja? Nic z tych rzeczy. Polka wyrwała to, co się jej należało! [Opinia]

    Dawid Góra: Sensacja? Nic z tych rzeczy. Polka wyrwała to, co się jej należało! [Opinia]

    Dominacja w pełnym tego słowa znaczeniu. Przez cały mecz Mai Chwalińskiej z mistrzynią olimpijską można było obserwować mnóstwo sposobów radzenia sobie Qinwen Zheng z przytłoczeniem. Ale żaden nie dał pozytywnych skutków. Polka była zbyt silna!

    To wyglądało jak narodziny gwiazdy. Maja Chwalińska co prawda powinna być znana kibicom tenisa w Polsce, ale tegoroczny Roland Garros jest pierwszym, w którym gra w głównej jego fazie. Tak naprawdę więc dopiero teraz jej nazwisko trafia do umysłów tych, którzy tenisowe mecze oglądali wyłącznie niedzielnie. I robi w niesamowitym stylu!

    Chinka korzystała z krótkiej pomocy medycznej, zimnych okładów, nawet chwilę dyskutowała z sędzią, ale na nic się to zdało. Zheng nie jest obecnie w olimpijskiej formie, to prawda, ale stanowi dużą barierę dla wszystkich tenisistek, które próbują ją pokonać. Nie oddaje meczów łatwo, prezentuje poziom, który, mimo wszystko, może robić wrażenie. Tymczasem Chwalińska grała mądrze, rozpracowała rywalkę taktycznie, doskonale wiedziała, gdzie posyłać piłki, aby Chinka traciła pewność siebie.

    Najpierw rówieśniczka Igi Świątek w wielkim stylu rozbijała rywalki w kwalifikacjach. I choć dawało to pewne nadzieje na solidny start Polki w Rolandzie Garrosie, to dopiero w spotkaniu pierwszej rundy pokazała, że potrafi pokonywać również przeciwniczki z dużymi nazwiskami. I to 6:0! Bo przecież taki był wynik drugiego seta (pierwszy zakończył się wynikiem 6:4).

    Historia tworzy się na naszych oczach, a fundamentem polskiego tenisa przestaje być tylko jedno nazwisko (przy okazji tego zdania, należy odnotować świetny start Igi Świątek we Francji i jej szybującą w górę formę!). Jeśli okazuję zbyt wielki optymizm, przepraszam, ale oglądając Maję w takim wydaniu, nietrudno wpaść w co najmniej duże zadowolenie.

    Chwalińska w takiej formie może sprawić jeszcze niejedną niespodziankę w Paryżu. Oczywiście, o ile możemy uznać jej ewentualne kolejne zwycięstwa jako “niespodzianki”. Maja po prostu wyrywa to, co się jej należy. W poniedziałek Polka udowodniła, że cały tenisowy świat musi się z nią liczyć, a polscy kibice, nawet ci niebędący zafascynowani tenisem bez reszty, mogą planować dni z uwzględnieniem meczów Mai.

  • Świątek – Jones: transmisja za darmo. Gdzie oglądać dzisiaj mecz Świątek w TV i stream? (25.05.2026)

    Świątek – Jones: transmisja za darmo. Gdzie oglądać dzisiaj mecz Świątek w TV i stream? (25.05.2026)

    Mecz Iga Świątek – Emerson Jones w 1. rundzie French Open 2026 rozegrany zostanie w poniedziałek (25 maja) o godzinie 12:00. Transmisja dostępna będzie w TV i online. Sprawdzamy jak oglądać dzisiaj mecz Świątek za darmo.

    Świątek – Jones: gdzie oglądać?
    Iga Świątek rywalizację na kortach Rolanda Garrosa rozpocznie od meczu z Australijką Emerson Jones. Polka do meczu 1. rundy French Open przystąpi w roli murowanej faworytki. Dla Świątek będzie to pierwszy pojedynek z zajmującą 136. miejsce w rankingu WTA rywalką.

    Mecz Świątek – Jones rozegrany zostanie w poniedziałek (25 maja) o godzinie 12:00. Rywalizację będzie można oglądać zarówno w TV, jak i online. Transmisja z meczu dostępna będzie także za darmo.
    Świątek – Jones: transmisja w TV
    Mecz Świątek – Jones obejrzymy “na żywo” w telewizji. Spotkanie 1. rundy transmitowane będzie na jednym z kanałów Eurosportu, który posiada prawa do pokazywania turnieju w Polsce.

    Świątek – Jones: transmisja za darmo
    Jeżeli nie masz dostępu do kanałów Eurosportu, mecz Świątek – Jones możesz obejrzeć za darmo korzystając z platformy Superbet TV. Jak uzyskać dostęp?

    1. Zarejestruj konto w Superbet (z tego linku) z kodem promocyjnym BETWP

    2. Dokonaj wpłaty w dowolnej wysokości

    Platforma Superbet TV pozwala na oglądanie wszystkich meczów rozgrywanych w ramach tegorocznego French Open.

    O której mecz Świątek dzisiaj?
    Zaplanowany na dzisiaj (poniedziałek, 25 maja) mecz Świątek – Jones rozpocznie się 12:00.

  • Linette przeszła przez piekło. A Świątek będzie miała jeszcze gorzej

    Linette przeszła przez piekło. A Świątek będzie miała jeszcze gorzej

    W cieniu było 30, a w słońcu 50 stopni Celsjusza. Magda Linette potrzebowała ponad dwóch godzin, żeby po trzygodzinnym maratonie w piekarniku przyjść na konferencję prasową. – Z 45 minut spędziłam w wannie z lodem. A obie fizjoterapeutki pomagały mi wejść – mówi dla Sport.pl pierwsza Polka, która wystąpiła w tegorocznym Rolandzie Garrosie. W poniedziałek swój pierwszy mecz rozegra Iga Świątek. I będzie jeszcze goręcej.

    Trzy godziny, trzy sety i trzy piłki meczowe. Po ostatniej Agnieszka Radwańska i Mark Gellard padli sobie w ramiona. I po chwili całkiem opadli z sił. Nie dało się z nimi porozmawiać. Trener Magdy Linette i jej konsultantka uciekli w cień z patelni, jaką był kort numer siedem. A my, polscy dziennikarze pracujący na paryskim turnieju wielkoszlemowym, czekaliśmy jeszcze ponad dwie godziny, aż ktokolwiek związany z Linette powie nam cokolwiek o tym jej wyniszczającym boju z Terezą Valentovą (5:7, 6:4, 7:6, w super tie-breaku 11-9).

  • Iga Świątek na ścianie chwały. Sabalenkę pominęli. “Niszczycielka”

    Iga Świątek na ścianie chwały. Sabalenkę pominęli. “Niszczycielka”

    Jest ich 41. Aktywnych tylko pięć. – To oczywiste, że Iga Świątek jest obecna na tej wystawie – mówi nam Eva Rodrigues Gregorio, szefowa Tenniseum, muzeum na terenie Stade Roland Garros. Od początku wielkoszlemowego French Open 2026 kibice mogą oglądać eksponaty od najważniejszych tenisistek w historii tego sportu.

    Srebrne lusterko Katie Stretton jest trochę mniejsze od tenisowej rakiety, ale bardzo możliwe, że waży więcej. Sprawdzić nie możemy, bo leży szczelnie zamknięte w szklanej gablocie. Obok imponującego upominku, który Stretton otrzymała w 1897 roku w Bournemouth, znajduje się piękny drobiazg – broszka z 1883 roku.

    Od prezentacji pierwszych nagród wręczanych tenisistkom zaczyna się wystawa „Elles montent au filet: une histoire du tennis féminin” („One zbliżają się do siatki: historia tenisa kobiet”). Kończy ją ściana chwały ze zdjęciami 41 tenisistek. I z multimedialnym ekranem, na którym można się dowiedzieć, dlaczego akurat te zawodniczki zostały uznane za najważniejsze w rozwoju damskiego tenisa.

  • Smutek w Paryżu po meczu Andriejewej. 71 minut i koniec. To połówka Świątek

    Smutek w Paryżu po meczu Andriejewej. 71 minut i koniec. To połówka Świątek

    Jeszcze przed wyjściem na kort Mirra Andriejewa była wskazywana jako zdecydowana faworytka starcia z Fiona Ferro. Młoda Rosjanka, rozstawiona z numerem ósmym w tegorocznym Roland Garros, potwierdziła te przewidywania i bez większych problemów awansowała do drugiej rundy paryskiego turnieju. Spotkanie rozegrane na korcie Philippe’a-Chatriera zakończyło się po zaledwie 71 minutach wynikiem 6:3, 6:3.

    19-latka z Krasnojarska przyjechała do Paryża w znakomitej dyspozycji. W ostatnich tygodniach regularnie meldowała się w końcowych fazach największych turniejów na kortach ziemnych. Triumfowała w zawodach WTA 500 w Linzu, później dotarła do półfinału w Stuttgarcie, a następnie zachwycała podczas prestiżowego turnieju w Madrycie, gdzie awansowała aż do finału. Tuż przed Roland Garros zanotowała również ćwierćfinał imprezy WTA 1000 w Rzymie, przegrywając dopiero po trzysetowym boju z Coco Gauff.

    Nic więc dziwnego, że eksperci zaczęli wymieniać Andriejewą w gronie zawodniczek mogących odegrać znaczącą rolę podczas wielkoszlemowej rywalizacji w Paryżu. Już pierwszy mecz pokazał, że Rosjanka jest bardzo dobrze przygotowana do walki o kolejne zwycięstwa.

    Początek pojedynku z Ferro przebiegał całkowicie pod dyktando młodszej tenisistki. Andriejewa szybko przejęła inicjatywę, pewnie utrzymała własne podanie, a następnie przełamała rywalkę. Po kilku minutach prowadziła już 3:0 i wydawało się, że całkowicie kontroluje wydarzenia na korcie.

    Francuzka próbowała jeszcze wrócić do gry. W siódmym gemie miała nawet trzy break pointy z rzędu, by odrobić stratę przełamania. Rosjanka zachowała jednak zimną krew i wyszła z ogromnych kłopotów, zdobywając pięć kolejnych punktów. Ferro walczyła ambitnie również pod koniec seta, ale ostatecznie nie zdołała zatrzymać rozpędzonej przeciwniczki. Pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:3 dla Andriejewej.

    Drugi set rozpoczął się od wygranego gema przez reprezentantkę gospodarzy, jednak później Rosjanka ponownie wrzuciła wyższy bieg. Cztery kolejne gemy padły jej łupem i sytuacja Ferro stała się bardzo trudna. Francuzka nie zamierzała jednak składać broni. W pewnym momencie zdołała zmniejszyć straty i była bliska doprowadzenia do remisu 4:4, prowadząc 30:15 przy serwisie przeciwniczki.

    Andriejewa ponownie pokazała jednak ogromny spokój oraz dojrzałość. Nie dopuściła do odwrócenia losów seta, a na zakończenie spotkania dołożyła jeszcze jedno przełamanie. Ostatecznie triumfowała 6:3, 6:3, wywołując rozczarowanie wśród francuskiej publiczności.

    W drugiej rundzie rosyjska tenisistka zmierzy się ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Marina Bassols Ribera a Emiliana Arango. Warto podkreślić, że Andriejewa znalazła się w tej samej połówce drabinki co Iga Świątek. Potencjalnie już wcześniej może

  • Oto prawda o wyborze Roiga. Dlatego Świątek wzięła Hiszpana. Zdecydował jeden telefon

    Oto prawda o wyborze Roiga. Dlatego Świątek wzięła Hiszpana. Zdecydował jeden telefon

    “Gwiazda tenisa w kryzysie” – wołał w tytule swojego tekstu 20 marca dziennikarz Angel Rigueira na łamach “Mundo Deportivo”. Dwa miesiące później sytuacja odwróciła się całkowicie. – Zauważyłem, że częściej się uśmiecha. To bardzo dobry znak – mówi w rozmowie z Interia Sport dziennikarz katalońskiego dziennika przed startem Roland Garros. Zdradził także, co faktycznie zadecydowało o wyborze Roiga.

    Iga Świątek nie zaczęła dobrze trwającego sezonu. Polka najpierw z kiepskiej strony pokazała się podczas reprezentacyjnego United Cup, gdzie przegrała, choćby z Belindą Bencić po wygraniu pierwszej partii. Podczas Australian Open nie było lepiej. Iga odpadła już w ćwierćfinale.

    Zobaczył drabinkę Świątek w Paryżu i przyznał wprost. “Nie oczekujmy cudów”

    Później przyszły kolejne turnieje, które nie były tak udane, jakby tego chciała sama Iga. Najdalej docierała do kolejnych ćwierćfinałów, w których przegrywała. Kulminacją złej dyspozycji było to, co wydarzyło się podczas imprezy rangi WTA 1000 w Miami. W drugiej rundzie Świątek mierzyła się z Magdą Linette.

    Hiszpan zdradził, czemu Świątek wybrała Roiga. O tym nikt nie mówił
    Iga wygrała pierwszą partię bez większych kłopotów, żeby w dwóch kolejnych zaznać goryczy porażki i odpaść z rywalizacji o tytuł. Porażka była sensacyjna, rozpisywały się o niej zagranicznej media, trąbiąc wprost o kryzysie naszej najlepszej tenisistki. Szerokim echem odbił się jeden z tekstów w “Mundo Deportivo”.

    Rafał Sierhej, Interia Sport: 20 marca po porażce Świątek w swoim artykule dla “Mundo Deportivo” napisałeś “Gwiazda tenisa w kryzysie”. Te słowa padły po sensacyjnej porażce Świątek z Linette w Miami. Spodziewałeś się, że tekst będzie też pożegnaniem z Wimem Fissettem?

    Angel Rigueira, “Mundo Deportivo”: Spodziewałem się jakiejś zmiany, bo Iga była jakby na zewnątrz tego wszystkiego . A najłatwiejszą zmianą jest zawsze trener. To klasyczny przypadek w świecie sportu

    Jak odebrałeś wybór Francisco Roiga? Jak na razie w cyklu WTA nie potrafił udowodnić, że może poprowadzić tenisistkę do takich wyników jak z Rafą.

    Rafa Nadal jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Jest wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o dążenie do samodoskonalenia i przekonanie, że trzeba dążyć do bycia lepszym każdego dnia.

    Iga zadzwoniła do Rafaela z prośbą o trenera, a Rafael wybrał trenera, któremu ufał i który bardzo mu pomógł, zarówno pod względem technicznym, jak i pozytywnej etyki pracy. Nie sądzę, żeby chodziło o wyniki, ale o to, że Roig rozumie potrzeby kogoś, kto zawsze musi wygrywać, tak jak było w przypadku Nadala i Świątek. Roig to dobry wybór, zarówno ze względu na swoją wiedzę, jak i charakter.

    Pierwszy miesiąc pracy Roiga z Igą był trudny. Porażka w ćwierćfinale w Stuttgarcie, krecz w trzeciej rundzie w Madrycie i jeszcze ta koszmarna kontuzja na treningu w Rzymie…

    Rafa Nadal zawsze powtarzał, że w tenisie nie da się dojść od zera do setki; to musi być ciągła i konsekwentna praca. To ugruntowana filozofia. Z cierpliwością, bez pośpiechu. Zaangażowanie Roiga w pracę z Igą Świątek zostało udowodnione w Rzymie powrotem na kort po operacji.

    Oglądałeś turniej w Rzymie, czy tam widziałeś już tę namiastkę “starej Igi”?

    Widzę, że Iga nabiera coraz większej wiary w siebie. A gdy odzyska poczucie własnej wartości i pewność siebie, jej tenis przyjdzie sam. To, jak zagra na Roland Garros, będzie kluczowe – czy uda jej się opanować nerwy, które ją hamują. To może być trampolina, jeśli osiągnie dobry wynik, ale jeśli sprawy nie pójdą po jej myśli, będzie musiała dać się przekonać, żeby robić to krok po kroku. Jest bardzo wymagająca wobec siebie.

    Co zmienił Roig w tenisie Polki w tym krótkim czasie? Dlaczego po trudnym meczu z McNally w 2 rundzie nagle rozbiła Cociaretto, Osakę i Pegulę? To nie są słabe tenisistki.

    Szczegóły techniczne mogą być oczywiście ważne, ale ja wierzę bardziej w zaufanie, w obudzenie jej naturalnego tenisa. Potrzebowała trenera, którego mogłaby słuchać, a z Fissette’em już tego nie było. Dzięki wsparciu Rafaela Nadala łatwiej jej uwierzyć w filozofię Roiga.

    Przed nami Roland Garros. Iga wciąż jest królową tych kortów. Nawet w poprzednim sezonie po koszmarnym Rzymie w Paryżu dotarła do półfinału, w którym postawiła się Sabalence. Teraz podchodzi do turnieju w lepszej sytuacji. Według wielu jest faworytką, ale losowanie w mojej opinii miała naprawdę wymagające.

    Zdobywszy czterokrotnie Rolanda Garrosa, wie, jak sobie radzić w każdej sytuacji, niezależnie od tego, czy jest w dobrej, czy złej sytuacji. Jest jedną z faworytek, a nie jedyną, jak w poprzednich latach. Owszem, to może być pierwszy tytuł Roiga, a on wie też, jak wygrywać Rolanda Garrosa z ławki trenerskiej, ale musimy poczekać i zobaczyć, jak zagrają wszystkie tenisistki.

    Sabalenka i Rybakina również nie są w szczytowej formie, Gauff ma problemy, Switolina ma trudności z kończeniem turniejów wielkoszlemowych, a Andrejewa nie rozkręciła się jeszcze na dobre. To bardzo wyrównany turniej. Doświadczenie Świątek może być decydujące. Wszystko zależy od niej, od jej umiejętności panowania nad emocjami. Widzę, że częściej się uśmiecha. To dobry znak. Zaczęła znów cieszyć się życiem, a nie tylko cierpieć na korcie.

  • Klęska turniejowej “5” na Roland Garros. Triumf pogromczyni Polki w 58 minut

    Klęska turniejowej “5” na Roland Garros. Triumf pogromczyni Polki w 58 minut

    Po znakomitym występie w turnieju WTA 125 w Huzhou, gdzie Katarzyna Kawa zdobyła swój największy singlowy tytuł w karierze, Polka miała apetyt na to, by awansować do głównej drabinki Roland Garros. Nasza reprezentantka spotkała się jednak z ogromnym naporem ze strony Claire Liu. Amerykanka zwyciężyła aż 6:3, 6:0. Dziś tenisistka z USA potwierdziła swoją znakomitą formę. Nie dała szans zawodniczce rozstawionej z “5”, triumfując w zaledwie 58 minut.

    Claire Liu przybyła na eliminacje Roland Garros w znakomitym nastroju. W tygodniu poprzedzającym kwalifikacje, 25-latka triumfowała w turnieju ITF W75 w Trnawie. Tenisistka z USA wygrała w finale Annę Siskovą, po trzech tie-breakach. Maratońskie starcie na zakończenie słowackiej imprezy nie wpłynęło niekorzystnie na reprezentantkę Stanów Zjednoczonych – wręcz przeciwnie. W pierwszej rundzie eliminacji do paryskiego Szlema pokonała Laurę Pigossi 6:1, 6:1.

    W meczu z Katarzyną Kawą również spisywała się doskonale. Zwyciężyła 6:3, 6:0, zgarniając kilka zaciętych gemów w drugiej odsłonie spotkania. Dzięki temu Liu zameldowała się w decydującej fazie kwalifikacji. Tam czekało ją starcie z rozstawioną z “5” – Lulu Sun. Gdy panie spotkały się ze sobą na nawierzchni twardej podczas półfinału WTA 250 w Kantonie, pod koniec października ubiegłego roku, wtedy reprezentantka Nowej Zelandii wygrała 6:0, 7:6(3). Teraz role się odwróciły, bowiem to 182. rakieta świata była faworytką potyczki ze 111. zawodniczką rankingu.

    Claire Liu kontra Lulu Sun w decydującej rundzie eliminacji
    Mecz rozpoczął się od serwisu Liu. Pierwsze dwie akcje powędrowały na konto Sun, ale później Claire wróciła ze stanu 0-30 i utrzymała swoje podanie. Po zmianie stron pojawiły się break pointy dla Amerykanki. Wykorzystała trzeciego z nich, a następnie podwyższyła prowadzenie do wyniku 3:0. W trakcie szóstego gema doszło do następnego przełamania na korzyść tenisistki z USA, mimo że Lulu posiadała piłkę na drugie “oczko”. Przy stanie 5:1 Liu wyserwowała sobie seta, dzięki czemu triumfowała w nim aż 6:1.

    Druga część pojedynku przyniosła jeszcze większą dominację po stronie Claire. W trakcie pierwszego i trzeciego rozdania zgarniała breaki, mimo że w obu przypadkach reprezentantka Nowej Zelandii prowadziła 30-0. Między czwartym a szóstym gemem zawodniczka rozstawiona z “5” zdobyła zaledwie cztery punkty. To przełożyło się na partię wygraną do zera przez Liu. Ostatecznie Amerykanka triumfowała 6:1, 6:0 po zaledwie 58 minut. Tym samym tenisistka z USA awansowała do głównej drabinki, tracąc tylko sześć “oczek” w całych eliminacjach. Wkrótce 25-latka pozna swoją rywalkę w pierwszej rundzie docelowych zmagań.

    Główne zmagania podczas Roland Garros wystartują 24 maja i potrwają do 7 czerwca. Najważniejsze informacje dotyczące imprezy można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

  • Eksperci wybrali. Oto, kto ma wygrać Rolanda Garrosa

    Eksperci wybrali. Oto, kto ma wygrać Rolanda Garrosa

    Eksperci tenisowi wskazali swoje faworytki przed startem Rolanda Garrosa. Najwięcej głosów otrzymała Iga Świątek, choć część ekspertów stawia także na Coco Gauff i Arynę Sabalenkę.

    Eksperci cytowani przez oficjalną stronę Australian Open nie mają wątpliwości, że kobiecy Roland Garros może być wyjątkowo wyrównany. W gronie głównych kandydatek do triumfu wymieniane są między innymi Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy Elina Switolina.

    Najwięcej głosów otrzymała jednak Iga Świątek. Dwóch z czterech ekspertów wskazało właśnie Polkę jako faworytkę do końcowego triumfu w Paryżu.

    – Ma fantastyczny bilans na kortach ziemnych i już cztery razy wygrywała ten turniej – podkreśliła Casey Dellacqua. Ekspertka zwróciła uwagę, że Świątek mimo zmian i trudniejszych momentów w ostatnich miesiącach wciąż pozostaje niezwykle groźna na mączce.

    Na Polkę postawił także Todd Woodbridge. Były tenisista docenił przede wszystkim jej mentalność oraz doświadczenie w najważniejszych meczach. – Zawsze przychodzi moment, kiedy widać w jej oczach pewność siebie i wtedy wszystkie rywalki mają problem – ocenił.

    Nie wszyscy eksperci wybrali jednak Świątek. Wally Masur wskazał Coco Gauff, argumentując to jej świetnym ruchem na korcie i ogromną walecznością. Nicole Pratt postawiła natomiast na Arynę Sabalenkę.

    Wszyscy zgodnie podkreślają, że tegoroczny Roland Garros może być jednym z najbardziej wyrównanych turniejów ostatnich lat. W gronie realnych kandydatek do tytułu wymienia się nawet osiem do dziesięciu zawodniczek.

  • Polka szczerze o Sabalence. “To się w końcu musiało zemścić”

    Polka szczerze o Sabalence. “To się w końcu musiało zemścić”

    Aryna Sabalenka nie wygrała w tym sezonie żadnego turnieju na mączce. – Białorusinka zapłaciła w końcu cenę za ten cały uprawiany przez siebie “Hollywood” – komentuje w “Przeglądzie Sportowym” Katarzyna Nowak, była tenisistka, obecnie ekspertka.

    W niedzielę w Paryżu rozpoczyna się drugi w tym roku turniej wielkoszlemowy – Roland Garros. W roli światowej “jedynki” przystąpi do niego Aryna Sabalenka. Zdaniem Katarzyny Nowak, byłej tenisistki, ostatnie słabsze występy Białorusinki na kortach ziemnych nie są dziełem przypadku.

    Nowak uważa, że Sabalenka pokutuje za zbyt mocne skupienie na wizerunku i życiu wokół kortu. – Białorusinka zapłaciła w końcu cenę za ten cały uprawiany przez siebie “Hollywood” – rozpoczęła Nowak, podkreślając, że partner tenisistki, biznesmen Georgios Frangulis najwyraźniej takie nastawienie pochwala.

    – Tu przed kamerą diamenty, tam zegarek, później torebka i jeszcze coś innego. Tego robi się już za dużo i to się w końcu musiało zemścić i odbić na dyspozycji podczas meczów – dodała była zawodniczka, obecnie ekspertka tenisowa, w wywiadzie z “Przeglądem Sportowym”.

    Słaby sezon Sabalenki na mączce
    Rzeczywiście, w 2026 r. liderka światowego rankingu nie odniosła żadnego sukcesu na mączce. W Stuttgarcie nie wystąpiła. W Madrycie nieoczekiwanie uległa w ćwierćfinale Hayley Baptiste. Sensacją była porażka Sabalenki w 3. rundzie turnieju w Rzymie – z Rumunką Soraną Cirsteą.

    Czy w tej sytuacji Sabalenkę można traktować jako główną kandydatkę do zwycięstwa w Rolandzie Garrosie? – Dla mnie jest dziś tylko jedną z wielu, które mogą wygrać French Open – odparła Nowak.

    W jej ocenie kobiecy tenis zmierza w niepokojącym kierunku, bo coraz więcej zawodniczek bardziej skupia się na eventach i budowaniu marki niż na sporcie. Jako przykład podała Naomi Osakę, która przed turniejem w Rzymie pojawiła się na Met Gali w Nowym Jorku.

    Przypomnijmy, że Aryna Sabalenka nigdy nie wygrała Rolanda Garrosa. Najbliżej końcowego triumfu była w 2025 r., ale uległa w finale Coco Gauff. Zmagania w tegorocznej imprezie rozpocznie 25 maja, spotkaniem I rundy z Jessicą Bouzas Maneiro.

  • Łzy Ukrainki w Paryżu. To będzie ostatni raz

    Łzy Ukrainki w Paryżu. To będzie ostatni raz

    Elina Switolina po sensacyjnej wygranej w Internazionali d’Italia dołączyła do grona faworytek turnieju Rolanda Garrosa. Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań na korcie Philippe-Chatrier doszło do poruszających scen. Zorganizowano bowiem specjalny event poświęcony mężowi Ukrainki, Gaelowi Monfilsowi, dla którego 125. edycja wielkoszlemowej imprezy w Paryżu będzie ostatnią w karierze.

    Tuż przed rozpoczęciem 125. edycji turnieju Rolanda Garrosa na światowych kortach doszło do kilku sensacyjnych triumfów. Najpierw w turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie niespodziewany sukces odniosła Marta Kostiuk. Podopieczna Sandry Zaniewskiej w finale pokonała Mirrę Andriejewą 6:3, 7:5. Dwa tygodnie później Ukraina znów miała powody do radości. W turnieju Internazionali d’Italia po końcowy triumf sięgnęła bowiem Elina Switolina, która po trzysetowej batalii pokonała Coco Gauff 6:4, 6:7(3), 6:2. Tym samym stało się jasne, że w tym sezonie obie Ukrainki są na mączce niezwykle mocne i można zaliczać je do grona zawodniczek, które w Paryżu mogą sporo namieszać.

    Zanim na kortach Rolanda Garrosa rozpoczęły się zmagania o tytuły mistrzowskie, na terenie obiektu doszło do poruszających scen z udziałem Eliny Switoliny i jej życiowego partnera, Gaela Monfilsa. Francuz już w ubiegłym roku ogłosił, że 2026 będzie jego ostatnim rokiem spędzonym na korcie. Tym samym w kolejnym dniach po raz ostatni przystąpi on do rywalizacji w turnieju Rolanda Garrosa. Organizatorzy wielkoszlemowego turnieju nie mogli przejść wobec tej informacji obojętnie i w czwartek 21 maja odbył się specjalny event poświęcony 39-latkowi.

    Gael Monfils żegna się z turniejem Rolanda Garrosa. Elina Switolina nie mogła pohamować łez
    Tego dnia swojego ukochanego 31-latka wspierała głównie z trybun, aby cała uwaga poświęcona była zawodnikowi, który przez ostatnie lata z dumą reprezentował swój kraj na arenie międzynarodowej. Brązowa medalistka olimpijska z Tokio nie ukrywała jednak, że był to dla niej dzień pełen emocji. Podczas przemówień na korcie Philippe-Chatrier Ukrainka zalała się łzami, co uwieczniły kamery.

    Podczas tego wieczoru francuskiego tenisistę wspierali także inni znani zawodnicy. Na wydarzeniu pojawili się m.in. Novak Djoković, Jannik Sinner, Alexander Zverev, Stefanos Tsitsipas, Naomi Osaka i Maria Sakkari. Wisienką na torcie był mecz pokazowy, w którym Gael Monfils i jego małżonka Elina Switolina pokonali Marię Sakkari i Novaka Djokovicia.

    “Dziękuję wam wszystkim za wszystko, co daliście mi przez te wszystkie lata. To było marzenie mojego życia. Zawsze dawałem z siebie wszystko. Nigdy nie byłem wystarczająco dobry, aby wygrać Wielkiego Szlema. Ale może wygrałem coś ważniejszego niż to – karierę tenisową, z której jestem dumny” – ogłosił już po meczu pokazowym Francuz.