Author: iamgoodluck

  • Mordercze warunki w Paryżu. Ludzie słaniają się na nogach

    Mordercze warunki w Paryżu. Ludzie słaniają się na nogach

    Dodaj tag Alex de Minaur do ulubionych
    Według doniesień z turnieju w poniedziałek termometry w okolicach kortów Rolanda Garrosa pokazały 33 st. C, a gorąca aura ma utrzymać się w pierwszym tygodniu rywalizacji. Zawodnicy podkreślają, że to test wydolności na czerwonej mączce i w długich meczach.

    – Nie pamiętam, kiedy ostatnio było tak gorąco na Roland Garros. Może jeden dzień, ale teraz wygląda na to, że będziemy to mieć przez cały tydzień – mówiła Daria Kasatkina. Zwracała uwagę, że przygotowanie mentalne nie zawsze wystarcza, bo w trakcie spotkania spada koncentracja i rośnie koszt fizyczny wymian.

    Jak relacjonuje “The Guardian”, wysoka temperatura zmienia charakter kortu ziemnego: w chłodzie i wilgoci gra bywa wolniejsza, a piłki Wilsona sprawiają wrażenie cięższych. W cieple nawierzchnia staje się szybsza, a piłka odbija wyżej, co może premiować serwis, agresję i krótsze akcje, ale też mocny topspin.

    Mordercze upały w Paryżu
    – Kiedy przyjechaliśmy, było ok. 16 st. C i piłka była bardzo ciężka. Teraz potrzeba dużo więcej czucia, nie można przesadzić z siłą, łatwiej też grać wyżej i ze spinem – tłumaczyła Iga Świątek. Dodała, że kluczowa staje się kontrola, bo piłka szybciej leci w powietrzu i łatwiej ją zepsuć.

    Z kolei Alex de Minaur, po wygranej 6:4, 6:4, 6:2 z brytyjskim kwalifikantem Toby’m Samuelem, wskazywał, że warunki pasują do jego stylu. – Zawsze wolałem gorące, żywe warunki niż chłód na mączce, bo mogę pokazać bardziej kompletny tenis – mówił, podkreślając łatwiejszą grę ofensywną i dużą fizyczność spotkań.

    Warunki w Paryżu są mordercze, co doskonale widać podczas telewizyjnych transmisji. Jeden z meczów został nawet na chwilę przerwany z powodu omdlenia dziewczynki podającej piłki.

    Uczestnicy Rolanda Garrosa na wiele sposobów radzą sobie z morderczymi upałami i korzystają z różnych sposobów schłodzenia ciała.

  • Chwalińska zabrała głos na temat Świątek. Iga odpowiada. Taka jest prawda

    Chwalińska zabrała głos na temat Świątek. Iga odpowiada. Taka jest prawda

    Obie mają 24 lata, są z jednego rocznika i znają się ze sobą większość życia, bo ich znajomość rozpoczęła się gdy miały po 10 lat. Iga Świątek na oceany wypłynęła w 2020 roku premierowym zwycięstwem w Rolandzie Garrosie, a Maja Chwalińska w ostatnich dniach pisze swoją najlepszą historię w Paryżu, przystemplowaną poniedziałkowym awansem do drugiej rundy. Znają się tak dobrze, iż nie było problemu, by obie rodaczki namówić na wzajemnie zwierzenia o sobie.

    Dzisiaj ich drogi także symbolicznie się skrzyżowały, choć adekwatniej będzie użyć słowa, że na siebie nałożyły. Maja Chwalińska, po historycznym przebrnięciu eliminacji w Paryżu, zaczęła występy w drabince głównej od mniejszej estrady. Choć trzeba powiedzieć, że na korcie numer 7 także można wpaść w oko najbardziej nobliwym kibicom, którzy nierzadko z balkonów kortu centralnego Philippe’a Chatriera oglądają sąsiedzkie zmagania.

    Świątek i Chwalińska wzajemnie się oceniły. Wymowne słowa rodaczek
    Gdy bój Chwalińskiej chylił się ku końcowi, do “teatru marzeń” wchodziła Iga Świątek. Pierwsza z rodaczek sprawiła sporą sensację, eliminując aktualną mistrzynię olimpijską właśnie z Paryża Qinwen Zheng. Z kolei dla Świątek był to rozgrzewkowy dzień w biurze, zakończony bardzo pewną i szybką, choć nie idealnie wymuskaną wiktorią nad 17-letnią kwalifikantką Emerson Jones.

    Urodzona w Dąbrowie Górniczej tenisistka miała prawo promienieć, ale nawet w tym wyraźnym zadowoleniu pokazała, że jest całkowitą profesjonalistką. Dokładnie wybrzmiało to pod koniec rozmowy, gdy przyznała, że potencjalny awans do Top 100 wyobrażała sobie jako powód do świętowania. A teraz, gdy ten scenariusz formalnie może się ziścić lada moment, już chce więcej i nie zadowala się tym małym przełomem.

    Zanim Iga Świątek przyszła do wszystkich mediów, już w rozmowie z Eurosportem doceniła to, co osiągnęła Chwalińska. Gdy więc Maja, jako pierwsza z rodaczek, była do naszej dyspozycji, wysłannik Interii zapytał zawodniczkę o relacje z Igą Świątek, które z zewnątrz wyglądają na serdeczne.

    – Z Igą łączy nas kawał historii. Znamy się od 10. roku życia, więc już naprawdę bardzo długo. Grałyśmy wszystkie drużynowe mistrzostwa świata i Europy oraz razem jeździłyśmy na turnieje indywidualne. Dużo przeszłyśmy razem, myślę że to łączy i sprawia, że po prostu chcesz, żeby druga osoba też spełniała swoje marzenia. Obie wiemy, ile w to włożyłyśmy i jak ciężko na to pracowałyśmy – wspomniała.

    Świątek o Chwalińskiej: Nikt tak nie potrafi zamieszać przeciwniczkom
    Życie pisze jednak różne scenariusze i tak jest (było?) w przypadku obu rówieśniczek. – Później poszłyśmy swoimi drogami i Iga wystrzeliła. Takie jest też życie, że troszeczkę się oddaliłyśmy, nie ma co ukrywać. Po prostu już nie miałyśmy tyle czasu, żebyśmy spędzały go za sobą i to jest też normalne – Chwalińska stwierdziła ze zrozumieniem.

    Diametralna zmiana u Igi Świątek. Polka informuje po wygranym meczu

    – Ja oczywiście Igę ogromnie szanuję, jest niesamowitym sportowcem. To, co osiągnęła, jest po prostu wielkie. Jak najbardziej jej kibicuję, myślę że ona mnie także, co jest bardzo miłe. Mam nadzieję, że będziemy częściej się spotykać, bo to będzie oznaczało, że ja się pnę do miejsca, gdzie ona już się zadomowiła.

    Tak samo doceniła ogromną klasę najlepszej polskiej tenisistki z historii, gdy nie mogła się zdecydować, jaką jedną rzecz najchętniej przeniosłaby z tenisa Świątek i całego jej warsztatu na swoje pole. – Jej intensywność na pewno robi wrażenie. Ona we wszystko, co robi, wkłada tą intensywność. Do tego jakość w każdym uderzeniu, które gra. Ciężko mi jest wybrać jedną rzecz. Po prostu jest tak kompletną zawodniczką, że naprawdę ciężko mi jest wybrać jedną rzecz.

    Konferencja ze Świątek była okazją, by być sześciokrotnej triumfatorce Wielkich Szlemów odnieść się przede wszystkim do wygranej Mai nad pogromczynią Igi z pamiętnych igrzysk.

    – No jasne, że się cieszę. Od dawna wiedziałam i w sumie każdy to wiedział, że Maja ma talent oraz czucie i może spokojnie zagrozić dobrym zawodniczkom. I zachodzić daleko w turniejach. Ogromnie się cieszę, że teraz wygrała z Qinwen Zheng, bo jest to wymagająca przeciwniczka. Z tego, co słyszałam, wykorzystała swój styl gry oraz czucie, które ma wyjątkowe. Mam nadzieję, że dalej będzie z tego korzystała, bo nikt nie gra takich skrótów, ani lobów. Nikt tak nie potrafi zamieszać przeciwniczkom, więc naprawdę fajnie. Oby jak najdalej – uśmiechnęła się podopieczna trenera Francisco Roiga.

  • 17-latka była bez szans. Tak zachowała się po porażce ze Świątek

    17-latka była bez szans. Tak zachowała się po porażce ze Świątek

    Iga Świątek potrzebowała tylko godziny, by uporać się z Emerson Jones w pierwszej rundzie tegorocznego Rolanda Garrosa. Pożegnanie zawodniczek przy siatce również nie trwało przesadnie długo.

    Dodaj tag WTA do ulubionych
    17-letnia Emerson Jones uchodzi za duży talent w świecie tenisa, jednak w starciu z nieporównywalnie bardziej utytułowaną Igą Świątek nie miała niemal nic do powiedziała. Polka w godzinę rozbiła rywalkę 6:1, 6:2 i zanotowała bardzo pewny awans do drugiej rundy Rolanda Garrosa.

    Nasza reprezentantka w ostatniej akcji meczu szybko zepchnęła rywalkę do defensywy, a całe spotkanie zakończyła uderzeniem przy siatce. Później musiała chwilę poczekać na przeciwniczkę, która ruszyła w jej kierunku, by zawodniczki mogły podziękować sobie za rywalizację.

    ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości

    Świątek i Jones wymieniły szybki uścisk dłoni, a Polka lekko skinęła głową nastolatce. Chwilę potem obie podziękowały też sędzi. Widać to na nagraniach, które udostępniamy na końcu materiału.

    Niedługo później Świątek udzieliła krótkiego wywiadu Pawłowi Kuwikowi z Eurosportu. W trakcie tej rozmowy mówiła m.in. o trudnych warunkach atmosferycznych panujących w Paryżu.

    – Gdy przyjechaliśmy do Paryża, było 16 stopni, megawietrznie. Teraz zrobiło się 32 stopnie, megaduszno. Pierwszy dzień na pewno był trudny. Później wiedziałam, co zrobić, żeby się dostosować – wyjaśniła.

    Jej rywalką w drugiej rundzie będzie Czeszka Sara Bejlek, która pokonała 6:3, 6:2 Amerykankę Sloane Stephens.

  • Pierwszy mecz i demolka. Świątek wreszcie sama to przyznała. Nastąpiła przemiana

    Pierwszy mecz i demolka. Świątek wreszcie sama to przyznała. Nastąpiła przemiana

    Iga Świątek rozpoczęła rywalizację na Roland Garros. W pierwszej rundzie Polka rozprawiła się z Emerson Jones, wygrywając 6:1, 6:2. Momentami Australijka postraszyła naszą tenisistkę, jednak to czterokrotna mistrzyni ze stolicy Francji zameldowała się w drugiej rundzie. – Od początku wiedziałam, jak chcę zagrać – mówiła po meczu.

    Obyło się bez nieprzyjemnej niespodzianki. Iga Świątek awansowała do drugiej rundy Roland Garros. W poniedziałkowe południe Raszynianka pokonała 6:1, 6:2 utalentowaną Australijkę Emerson Jones. Zajęło jej to zaledwie godzinę.

    Zaraz po zakończeniu spotkania nasza tenisistka udzieliła pomeczowego wywiadu na korcie Philippe’a Chatriera.

    Świątek zabrała głos po wygranej w Paryżu
    – Jestem szczęśliwa, że mogę grać na tym korcie. Pierwsze mecze nie są łatwe. Chcesz przyzwyczaić się do warunków, poznać je. Jestem zadowolona z tego, jak dzisiaj grałam. To na pewno był dobry pierwszy mecz – tłumaczyła zaraz po ostatnim gemie Polka.

    – Nic nie przychodzi łatwo. Im więcej masz tytułów, tym ciężej musisz pracować. Wszyscy zaczynają się uczyć twojej gry. Warunki są tutaj inne niż w Rzymie, gdzie było dosyć chłodno i wilgotno. Ale jestem gotowa fizycznie. Muszę wszystko dostosować do warunków i po prostu podejmować dobre decyzje – dodawała.

    Następnie 24-latka porozmawiała z polskim działem “Eurosportu”. Na start zapytano ją o reakcje organizmu na rywalizację w Paryżu. – Wszystko jest okej. Od początku wiedziałam, jak chcę zagrać, więc taktycznie od początku do końca wiedziałam, jaki plan mam realizować. Fajnie, że mieliśmy kilka dni w tej temperaturze, bo to pomogło dostosować się do tego jak piłka skacze na korcie – mówiła.

    – Pierwszy dzień był wymagający. Kiedy przyjechaliśmy, to dosłownie było 16 stopni, mega wietrznie. Teraz nagle zrobiło się 32, mega duszno. Wiedziałam co zrobić, żeby się dostosować. Jak widać, było fajnie. Cieszę się, że byłam solidna i nie ryzykowałam z niepotrzebnych piłek – uzupełniła.

    Ostatnie zdanie z tej wypowiedzi wydaje się naprawdę istotne. Pod wodzą Francisco Roiga czterokrotna mistrzyni Roland Garros gra mądrzej, nabrała pewności siebie i przede wszystkim odzyskała radość z gry.

    Na koniec Świątek pogratulowała Mai Chwalińskiej wygranej z Chinką Qinwen Zheng.

  • Nie mają wątpliwości ws. Świątek. Polka rozpoczęła w Paryżu “polowanie”

    Nie mają wątpliwości ws. Świątek. Polka rozpoczęła w Paryżu “polowanie”

    Iga Świątek rozpoczęła walkę o swój piąty tytuł na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. 24-latka na inaugurację zmierzyła się z Emerson Jones. Starcie potrwało zaledwie godzinę. Zwrócono uwagę m.in. na zabójczy bilans Polki w stolicy Francji, a także na… inne reprezentantki Polski, które świetnie rozpoczęły zmagania w wielkoszlemowym turnieju.

    Iga Świątek jest królową Paryża i to nie ulega wątpliwości. Polka triumfowała w stolicy Francji aż czterokrotnie, a jej bilans spotkań na paryskiej mączce wynosi 40-3. Przed rokiem odpadła w półfinale, a teraz z pewnością miałaby ochotę, aby ponownie wrócić na szczyt.

    Roland Garros. Świątek rozpoczęła od pewnego zwycięstwa
    Świątek rozpoczęła tegoroczny turniej Roland Garros w poniedziałkowe południe. Jej rywalką była Emerson Jones. 17-letnia Australijka uważana jest za wielki talent. Zajmuje ona dopiero 136. miejsce w rankingu WTA, a w głównej drabince turnieju znalazła się dzięki dzikiej karcie.

    Polka i Australijka spędziły na korcie zaledwie godzinę. Świątek od początku do końca dominowała w starciu z 17-latką i ostatecznie triumfowała 6:1, 6:2. 24-latka w 2. rundzie zagra z Czeszką Sarą Bejlek. To spotkanie powinno odbyć się w środę.

    Eksperci po meczu Świątek – Jones. Tak oceniono Polkę
    Chwilę po zakończeniu spotkania tenisowi eksperci podsumowali spotkanie Świątek – Jones. Wszyscy podkreślają, że to był spacerek dla Polki, która poprawia swoje statystyki na paryskiej mączce.

    – Czterokrotna mistrzyni Roland Garros Iga Świątek awansowała do drugiej rundy w Paryżu po łatwym zwycięstwie nad młodą Australijką Emerson Jones. Poprawiła swój bilans w tym turnieju do absurdalnego 41-3 – podkreślił Jose Morgado.

    – Widać, że Australijka dopiero zaczyna zawodową przygodę z mączką. Przyjechała po naukę i pewnie wyciągnie wnioski. A my mamy 4 Polki w II rundzie – napisał Rafał Smoliński.

  • Chwalińska skradła show w Paryżu, ale co się stało potem. Wielkie pieniądze na koncie Polki, a to nie koniec

    Chwalińska skradła show w Paryżu, ale co się stało potem. Wielkie pieniądze na koncie Polki, a to nie koniec

    Maja Chwalińska przebrnęła eliminacje do Roland Garros i pierwszy raz zameldowała się w turnieju głównym. Polka na inaugurację zmierzyła się z Qinwen Zheng i pokazała, że dobrze czuje się na paryskich kortach. Mistrzyni olimpijska nie miała zbyt wielu argumentów, aby powstrzymać rozpędzoną tenisistkę znad Wisły. To oznacza, że Polka śrubuje swój finansowy rekord, a to może być nie koniec dobrych wieści.

    Maję Chwalińską na kortach w Paryżu obserwujemy już od kilku dni. 24-latka zgłosiła się do eliminacji Roland Garros. W drodze do upragnionego awansu pokonała Alice Rame (6:0, 6:3), Carole Monnet (6:0, 6:1) i Suzan Lamens (7:6, 7:5). Tym samym 24-latka pierwszy raz w swojej karierze dostąpiła zaszczytu, aby znaleźć się w turnieju głównym paryskiej imprezy. Dla niej to także trzeci w ogóle występ w wielkoszlemowym turnieju. Wcześniej zagrała w 2. rundzie Wimbledonu 2022 i 1. rundzie Australian Open 2025.

    Wielkie zwycięstwo Chwalińskiej
    Chwalińska w 1. rundzie trafiła na Qinwen Zheng (WTA 56). Chinka była zdecydowaną faworytką, ale Polka pokazała, że nie należy jej skreślać. Pierwszą partię wygrała 6:4, a drugą 6:0. Warto podkreślić, że Zheng w trakcie drugiej odsłony korzystała z przerwy medycznej z powodu problemów z prawą stopą. – Maja konsekwentnie rozbijała tenis przeciwniczki swoją sprytną grą, mocno rozrzucała mistrzynię olimpijską po korcie. Ostatecznie w drugim secie doszło do pogromu – relacjonował Mateusz Stańczyk na łamach Interii.

    Wygrana Chwalińskiej, ale co się stało później. Wielka kasa dla Polki
    Chwalińska przed przyjazdem na Roland Garros plasowała się na 114. miejscu w światowym rankingu i według oficjalnego serwisu WTA w całej karierze zarobiła łącznie nieco ponad 114 tysiące dolarów. Teraz jest pewne, że zarobi rekordowe pieniądze. Za awans do drugiej rundy na jej konto wpłynie 130 tysięcy euro (151 921 dolarów).

    To jednak nie koniec świetnych wieści dla polskiej tenisistki. Wiele na to wskazuje, że po Roland Garros będzie plasować się na najwyższym miejscu w swojej karierze. Do tej pory była to 113. pozycja. Na ten moment – w rankingu live – znajduje się na 97. miejscu.

    Chwalińska w 2. rundzie zmierzy się z Elise Mertens albo Tatjaną Marią. Gdyby Polce udało się awansować to 3. rundy to zarobiłaby w Paryżu 187 000 euro. Triumfatorzy rywalizacji singlowej w Paryżu otrzymają po 2,8 mln euro.

  • Kolejna młoda tenisistka na drodze Igi Świątek

    Kolejna młoda tenisistka na drodze Igi Świątek

    Polka ma już za sobą pierwsze zwycięstwo w wielkoszlemowym Roland Garros. Po pokonaniu Emerson Jones trafia na Sarę Bejlek.

    Dodaj tag Sara Bejlek do ulubionych
    Pierwsza przeciwniczka Igi Świątek, czyli Emerson Jones, jest jeszcze przed 18. urodzinami. Druga rywalka, choć trochę starsza, nie należy również do doświadczonych zawodniczek. Sara Bejlek ma 20 lat. Właśnie Czeszka rzuci wyzwanie Polce w drugiej rundzie Roland Garros.

    Sara Bejlek zdążyła już wygrać w pierwszej rundzie ze Sloane Stephens, która weszła do turnieju głównego przez kwalifikacje.

    Rozstawiona z numerem trzecim Iga Świątek postara się w drugim meczu pójść za uderzeniem po pokonaniu 6:1, 6:2 Emerson Jones. Na wypunktowanie często bezradnej przeciwniczki nie potrzebowała więcej niż godziny. Tylko momentami traciła pełną kontrolę nad meczem.

    Potencjalnymi przeciwniczkami Igi Świątek w trzeciej rundzie są poza Magdą Linette również Jelena Ostapenko oraz Ella Seidel.

  • Eksperci zachwyceni Chwalińską. “Ogromne zwycięstwo”

    Eksperci zachwyceni Chwalińską. “Ogromne zwycięstwo”

    Maja Chwalińska sprawiła dużą niespodziankę w I rundzie Rolanda Garrosa. Polka pokonała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng. Eksperci są zachwyceni tym, co zrobiła nasza tenisistka.

    Maja Chwalińska nie była faworytką meczu I rundy Rolanda Garrosa. Polka do turniejowej drabinki musiała przebijać się przez kwalifikacje. Jej rywalką była Qinwen Zheng, która dwa lata temu w stolicy Francji świętowała zdobycie złotego medalu igrzysk olimpijskich.

    Jednak w starciu z Polką zawodniczka z Chin była bezradna. W pierwszej partii Chwalińska wygrała 6:4, a druga to już koncert gry naszej tenisistki. Trzeba jednak dodać, że Zheng zmagała się ze zdrowotnymi problemami. Partia ta zakończyła się wynikiem 6:0. Eksperci są zachwyceni tym, co na korcie zrobiła Polka.

    ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości

    “Wow. Polska kwalifikantka Maja Chwalińska łatwo pokonuje mistrzynię olimpijską (na tych kortach) Zheng Qinwen 6:4, 6:0, awansując do drugiej rundy Rolanda Garrosa. Zheng zdobyła 11 punktów w drugim secie. Maja wygrała 11 z ostatnich 13 meczów” – napisał w serwisie X dziennikarz Jose Morgado.

    “Ogromne zwycięstwo Mai. Występując po raz pierwszy w głównej drabince Roland Garros, właśnie przekonała do rezygnacji z walki złotą medalistkę olimpijską” – dodaje tenisowe konto “The Tennis Letter”.

    “Maja Chwalińska odnotowuje swoje czwarte z rzędu zwycięstwo na Rolandzie Garrosie i to jest duża sprawa: 6:4, 6:0 przeciwko mistrzyni olimpijskiej” – ocenił Gaspar Ribeiro Lanca.

    “Pokonując mistrzynię olimpijską, Maja Chwalińska odniosła najcenniejsze rankingowe zwycięstwo w karierze. To też 10. wygrana Polki nad zawodniczką z Top 100 rankingu WTA” – zauważył Marek Golba.

    “Maja Chwalińska ze zwycięstwem nad Qinwen Zheng, czyli tenisistką, która 2 lata temu zdobyła na kortach Rolanda Garrosa olimpijskie złoto. Bezbłędnie wykorzystała słabości Chinki, która po kłopotach zdrowotnych wciąż walczy o powrót do formy. A Polka wywalczyła powrót do Top100” – dodała Agnieszka Niedziałek.

    “Maja Chwalińska awansowała do drugiej rundy Roland Garros! Polka pokonała mistrzynię olimpijska z Paryża Qinwen Zheng serwując rywalce bajgla w drugim secie. 6:4, 6:0!”- napisał Łukasz Gagaska.

    “W rankingu live Chwalińska jest już w TOP 100. Natomiast jest jeszcze kilka zawodniczek za nią, które mogą ją ew. przeskoczyć. Zwycięstwo w kolejnej rundzie załatwi definitywnie sprawę” – zauważył Hubert Błaszczyk.

    Oglądaj turnieje tenisowe online na Eurosport w Pilocie WP! Kibicuj razem z nami! (link sponsorowany)

  • Polka zaskoczyła mistrzynię olimpijską. “Ale wejście na piłkę!”

    Polka zaskoczyła mistrzynię olimpijską. “Ale wejście na piłkę!”

    Maja Chwalińska pokonała 6:4, 6:0 Qinwen Zheng w pierwszej rundzie Rolanda Garrosa. Nasza reprezentantka popisała się efektownym winnerem w czwartym gemie meczu. Reakcja komentatorów Eurosportu mówi sama za siebie.

    Maja Chwalińska do głównej drabinki Rolanda Garrosa dostała się z eliminacji. Jej rywalką w pierwszej rundzie turnieju była Qinwen Zheng. Chinka w 2024 roku sięgnęła po złoty medal igrzysk olimpijskich w Paryżu, w przeszłości zajmowała też czwarte miejsce w rankingu WTA. W ostatnich miesiącach zmagała się jednak z licznymi kontuzjami, w efekcie do rywalizacji w stolicy Francji przystąpiła jako 56. rakieta świata.

    Chwalińska od samego początku wyglądała świetnie na tle bardziej utytułowanej rywalki i w pierwszym secie wygrała 6:4. Ozdobą tej partii była jej efektowna akcja z czwartego gema.

    Polka serwowała przy wyniku 3:1 i 30:15 z jej perspektywy. Zawodniczki początkowo szachowały się zagraniami z głębi kortu. W pewnym momencie Chwalińska postanowiła przejąć inicjatywę – odważnie ruszyła do przodu i zdobyła punkt backhandowym wolejem.

    Jej świetną akcję docenili komentatorzy Eurosportu. – Ale wejście na piłkę! – rzucił pierwszy z nich. – Świetnie, Maja. Naprawdę jestem zbudowany tym, co widzę – dodał drugi.

    Chwalińska wysoką dyspozycję udowodniła też w drugim secie, w którym wygrała do zera. Tym samym w kapitalnym stylu przypieczętowała awans do drugiej rundy.

  • Mocna Iga Świątek na początek Roland Garros

    Mocna Iga Świątek na początek Roland Garros

    Polka udzieliła surowej lekcji nastolatce Emerson Jones. Iga Świątek nie miała litości i na zaledwie chwile traciła kontrolę nad meczem. W pierwszej rundzie Polka zwyciężyła 6:1, 6:2. Potrzebowała na to godziny.

    W poniedziałek rozpoczęła się tegoroczna przygoda Igi Świątek w Roland Garros – w turnieju wielkoszlemowym, który najmocniej upodobała sobie na początku kariery i w którym odniosła cztery zwycięstwa. Dodatkowo, zdobyła na tych samych kortach brązowy medal igrzysk olimpijskich.

    Akurat początek drabinki Igi Świątek wygląda optymistycznie, a w pierwszej rundzie trafiła na Emerson Jones – nastolatkę z Australii, która wystartowała w Paryżu z “dziką kartą”. Do eliminacji turniejów WTA wchodziła już w wieku 13-14 lat, także wcześnie została uznana za wielki talent. Nie zmieniało to faktu, że w zestawieniu z Igą Świątek była skazywana na pożarcie. I tak też się stało.

    Iga Świątek wybrała rozpoczęcie serwisem i w pierwszym gemie nie oddała przeciwniczce ani jednej piłki. Zresztą taka sama historia była w drugim gemie już przy podaniach Emerson Jones. Australijka otrząsnęła się dopiero po tym falstarcie, opanowała tremę i odpowiedziała przełamaniem powrotnym na 1:2.

    Polka poczuła już, że choć gra z nastolatką, to wypunktowanie jej nie będzie aż takim banalnym zadaniem. Podniosła tempo i po odzyskaniu przewagi przełamania, odjeżdżała w pierwszym secie. Gem za gemem trafiał ponownie do Igi Świątek, a przeciwniczka zaczęła podejmować nieopłacalne ryzyko. Set zakończył się tak jak rozpoczął, czyli serią piłek dla Polki, a wynikiem 6:1.

    Od razu na początku drugiego seta Iga Świątek zabrała podanie tenisistce z Australii, co nie zapowiadało żadnego zwrotu akcji w meczu. Była liderka rankingu WTA była cierpliwa i prawie zawsze doczekała się błędu przeciwniczki, przez co przestała nie tylko oddawać gemy, ale nawet piłki Emerson Jones.

    Ta seria została przerwana przez nastolatkę dopiero w gemie na 1:3, a w następnym gemie po raz pierwszy od początku meczu obroniła serwis. Było to jednak kolejne krótkie i ostatnie już przebudzenie Emerson Jones. Kiedy tylko Iga Świątek przyspieszała, była nie do zatrzymania i wygrała 6:2.