• Przyjaciółka Sabalenki prosto z mostu ws. Świątek. Jest odpowiedź Polki

    Przyjaciółka Sabalenki prosto z mostu ws. Świątek. Jest odpowiedź Polki

    Iga Świątek po efektownym zwycięstwie nad Naomi Osaką 6:2, 6:1 zameldowała się w ćwierćfinale turnieju Internazionali d’Italia w Rzymie. Przed Polką kolejne duże wyzwanie — starcie z Jessicą Pegulą, z którą rywalizowała już jedenaście razy i ma z nią dodatni bilans sześciu zwycięstw. Spotkanie zapowiada się wyjątkowo ciekawie nie tylko ze względu na stawkę, ale również przez słowa, jakie niedawno padły pod adresem raszynianki.

    Kilka tygodni temu wokół Igi Świątek zrobiło się głośno po zmianach w jej sztabie szkoleniowym. Polka zakończyła współpracę z Wimem Fissette’em i rozpoczęła nowy etap u boku Francisco Roiga. Jednym z pierwszych kroków nowego duetu był wyjazd do Akademii Rafaela Nadala na Majorce, gdzie Świątek mogła trenować nie tylko z nowym trenerem, ale również korzystać ze wskazówek samego Hiszpana.

    To właśnie ten fakt stał się tematem żartobliwej rozmowy w podcaście „The Player’s Box Podcast”, prowadzonym przez Jessicę Pegulę, Madison Keys i Jennifer Brady. Amerykanki z dużym uznaniem, ale też humorem komentowały współpracę Polki z legendarnym „Królem Mączki”.

    — To idealne dla Igi. Widziałam nagranie z nią i Rafą na kortach ziemnych. To brzmi przerażająco dla reszty stawki — mówiła Pegula.
    — Ostatnią osobą, jakiej Iga potrzebowała na mączce, był jeszcze Rafael Nadal — żartowała Madison Keys.
    Na koniec Pegula dodała z uśmiechem: — To powinno być nielegalne.

    Podczas konferencji prasowej w Rzymie dziennikarz Interii Sport Mateusz Stańczyk poprosił Świątek o odniesienie się do tych słów. Polska tenisistka przyznała, że sama nie oglądała fragmentu podcastu, ale słyszała o całej sytuacji.

    — Nie widziałam tego nagrania, ale słyszałam o nim. Szczerze mówiąc, zrobiło mi się miło. Rzadko słyszy się tyle pozytywnych rzeczy od innych zawodniczek z touru, więc poczułam się doceniona — przyznała Świątek.

    Jednocześnie podkreśliła, że traktuje tego typu komentarze z dystansem i skupia się przede wszystkim na swojej grze.

    — To tylko podcast i luźne komentarze. Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się na korcie. Muszę po prostu dobrze przygotować się do kolejnego meczu, niezależnie od żartów czy opinii innych — zaznaczyła trzecia rakieta świata.

    Mecz ćwierćfinałowy pomiędzy Igą Świątek a Jessicą Pegulą zaplanowano na środę 13 maja o godzinie 13:00. Stawką będzie awans do półfinału, gdzie na zwyciężczynię czekać będzie lepsza z pary Elina Switolina — Jelena Rybakina.

    Obie potencjalne rywalki są dla Polki bardzo wymagające. W tym sezonie Świątek przegrała zarówno ze Switoliną w Indian Wells, jak i z Rybakiną podczas Australian Open. Statystyki pokazują jednak, że zdecydowanie lepiej układały jej się dotąd pojedynki z Ukrainką — wygrała cztery z sześciu spotkań. W przypadku Rybakiny bilans jest idealnie wyrównany: po dwanaście meczów i sześć zwycięstw każdej z tenisistek.

  • Było już 5:1! I ten koniec Coco Gauff. Thriller o półfinał w Rzymie

    Było już 5:1! I ten koniec Coco Gauff. Thriller o półfinał w Rzymie

    Ćwierćfinał w Rzymie przyniósł nam hitowe starcie dwóch zawodniczek, które mają wszystko, by dominować w tourze przez wiele lat.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Przez cały mecz obie zawodniczki grały nierówno i w fazach. Lepiej starcie rozpoczęła Andriejewa, przełamując Amerykankę już przy drugiej sposobności. Gdy set miał się przechylić na jej korzyść, znakomitym zagraniem i gestem ukazującym siłę, do lepszej gry zmotywowała się Gauff.
    Coco Gauff – Mirra Andriejewa. Hitowy ćwierćfinał w Rzymie

    Odrobiła stratę, by po chwili znów zagrać słabiej przy swoim podaniu. Ostatnie trzy gemy to z kolei serwisowy popis, w którym returnujące nie ugrały ani jednej piłki.

    Polecamy: 0:6! Trzeci tenisista świata miał już piłki meczowe. I wstrząs w Rzymie

    W drugim secie jakość starcia spadła, a Rosjanka zaczęła grać bardzo słabo. Gauff szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Andriejewa myliła się zarówno w polu serwisowym, jak i przy returnach. W końcówce wydawało się, że oszczędza już siłę na decydujące starcie, przegrywając 2:6.

    Ostatnia odsłona również obfitowała w zwroty akcji. Andriejewa skutecznie zebrała siły i przełamała rywalkę w pierwszym gemie. Po chwili jednak zaczęła popełniać podwójne błędy, co skutkowało remisem. Następnie wreszcie oglądaliśmy pojedynek na wysokim poziomie.

    Lepiej z długich wymian wychodziła nieco wyżej notowana zawodniczka. Gauff kilkukrotnie pokazywała kapitalne zagrania, karcąc Rosjankę, która sama z siebie również przestała popełniać błędy. Amerykanka prowadziła 5:1, gdy… znów sytuacja kompletnie się zmieniła.

    Gauff zmarnowała kilka piłek meczowych i przegrała trzy gemy z rzędu. Po ponad godzinnym gemie dała radę powstrzymać powrót rywalki na wyniku 6:4. Amerykanka awansowała do półfinału.

    Tam czekała na nią już pogromczyni Aryny Sabalenki Rumunka Sorana Cirstea, która tym razem pokonała Łotyszkę Jelenę Ostapenko.

    Przypomnijmy, że w grze w Rzymie jest również Iga Świątek, która w środę, 13 maja, o godz. 13.00 zmierzy się z piątą w rankingu Jessicą Pegulą. Po jej stronie drabinki jest jeszcze Jelena Rybakina i Elena Switolina.

  • “Szalone sceny”. Zobacz, co działo się po treningu Świątek

    “Szalone sceny”. Zobacz, co działo się po treningu Świątek

    relacjonował w mediach społecznościowych wtorkowy trening Igi Świątek w Rzymie. Na jednym z zamieszczonych przez niego nagrań widać, jak Polka rozdawała autografy licznym zgromadzonym na trybunach fanom.

    W poniedziałek Iga Świątek bardzo pewnie pokonała 6:2, 6:1 Naomi Osakę w 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Dzień później wielu kibiców obserwowało jej trening na jednym z miejscowych kortów.

    Polska tenisistka po zakończeniu zajęć poświęciła dłuższą chwilę fanom i rozdawała im autografy. Widać to na nagraniu zamieszczonym w serwisie X przez Dominika Senkowskiego z serwisu sport.pl.

    ZOBACZ WIDEO: Tomasiak szczery do bólu. “Premii nawet nie przeliczyłem dokładnie”

    “Szalone sceny na treningu Igi Świątek w Rzymie. Przez 12 minut (!) Iga rozdawała po treningu autografy, robiła zdjęcia z kibicami. Tłum ludzi, a chyba każdy dostał to, czego chciał. To też sygnał, jak Iga odzyskuje radość z tenisa. Jej trenerzy poszli, a ona została z fanami” – relacjonował dziennikarz.

    Dodajmy, że Świątek kolejny mecz w stolicy Włoch rozegra w środę. Jej rywalką w walce o półfinał będzie Jessica Pegula. Zgodnie z planami organizatorów spotkanie to powinno rozpocząć się o godzinie 13:00 na korcie centralnym.

    Polska tenisistka w ubiegłym sezonie odpadła w rywalizacji w Rzymie na etapie trzeciej rundy. Wcześniej trzykrotnie wygrywała ten turniej – w 2021, 2022 i 2024 roku.

  • Świątek nawet się nie zastanawiała. Takie ma zdanie o Peguli

    Świątek nawet się nie zastanawiała. Takie ma zdanie o Peguli

    Iga Świątek dała nadzieje sobie i swoim kibicom, że w najważniejszym momencie sezonu na kortach ziemnych odzyskała wysoką formę. Przed starciem o półfinał w Rzymie poproszono Polkę, by krótko scharakteryzowała swoją najbliższą rywalkę. Była liderka rankingu nie miała wątpliwości, że w środę czeka ją trudne starcie. Co jeszcze powiedziała o Peguli?
    Iga Świątek i Jessica Pegula podają sobie ręce po meczu tenisowym, obie trzymają rakiety.

    Iga Świątek i Jessica PegulaAl BelloGetty Images

    Dawno polscy kibice nie widzieli tak dobrego meczu w wykonaniu Igi Świątek jak w poniedziałkowy wieczór. W 1/8 finału w Rzymie, w hitowym starciu z Naomi Osaką, Polka pokazała, dlaczego przez lata była niemal nie do pokonania na nawierzchni ziemnej.

    Japonka, była liderka rankingu, nie zagrała źle. Kilka jej akcji również było bardzo widowiskowych. Problem polegał na tym, że tego dnia było to zdecydowanie za mało na doskonale grającą Świątek.

    Łącznie Raszynianka oddała Osace tylko trzy gemy i triumfowała 6:2, 6:1, pewnie awansując do ćwierćfinału turnieju w Rzymie. “Najlepszy mecz Igi w tym roku” – zgodnie orzekli eksperci po spotkaniu. Zwycięstwo jest tym ważniejsze, że zmagania we Włoszech to ostatni sprawdzian formy przed wielkoszlemowym Roland Garros, w którym Polka powalczy o swój piąty tytuł.

    Zanim jednak dojdzie do rywalizacji we Francji, Świątek będzie chciała pokazać, że jej okazałe zwycięstwo nad Osaką nie było dziełem przypadku. Ćwierćfinałowe starcie z Jessicą Pegulą będzie kolejnym wartościowym sprawdzianem formy Polki, a ewentualne zwycięstwo Igi tylko umocni ją w przekonaniu, że jest na dobrej drodze przed Roland Garros.

    Poszło w świat. Oto co Świątek powiedziała o Peguli

    Świątek zdaje sobie sprawę, że o triumf w środę (początek meczu o godzinie 13:00) nie będzie jednak łatwo. Przed starciem z Amerykanką mocno pochwaliła Pegulę, a jej słowa z konferencji prasowej na temat najbliższej rywalki cytuje dobrze znany w środowisku tenisowym portal puntodebreak.com.

    – Ważną rolę w kontekście zwycięstw tutaj odgrywają warunki. Jessica zawsze jest trudną przeciwniczką, niezależnie od nawierzchni. Ma duże doświadczenie i zawsze potrafi zachować spokój. Gra bardzo solidnie, więc muszę być dobrze przygotowana. Minęło dużo czasu, odkąd ostatnio grałyśmy na kortach ziemnych, więc nie jest łatwo przewidzieć, co się wydarzy – podkreśliła Świątek.
    Zawodniczka tenisowa w czapce i sportowej koszulce skupiona na zagraniu forehandem na korcie ziemnym.

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi OsakęDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Rafael Jodar – Learner Tien. Skrót meczu.

  • 6:3, 6:2 na Wielkim Szlemie. Możliwa powtórka. Podwójna szansa dla Świątek

    6:3, 6:2 na Wielkim Szlemie. Możliwa powtórka. Podwójna szansa dla Świątek

    Iga Świątek jest już o krok od pierwszego w tym sezonie półfinału. Ostatnią przeszkodą Polki na drodze do najlepszej czwórki w Rzymie jest Jessica Pegula. Obie dotychczas mierzyły się na kortach ziemnych zaledwie raz – podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa w 2022 roku. Raszynianka wygrała wówczas 6:3, 6:2. Nasz były tenisista Michał Dembek jest przekonany, że mimo ostatnich problemów 24-latki, teraz może dojść do powtórki. Wskazał nawet powody przemawiające za postawioną przez niego tezą.
    Iga Świątek na korcie w Rzymie podczas meczu, w czarnej czapce i białej koszulce, z rakietą i piłką tenisową.

    Iga Świątek w akcji na korcie w RzymieWang Kaiyan/Xinhua News/East NewsEast News

    Teraz Iga Świątek staje przed szansą, by po raz pierwszy w tym sezonie awansować do półfinału. By tak się stało, musi pokonać w środę Amerykankę Jessicę Pegulę. I właśnie między innymi do starcia Polki z piątą obecnie rakietą świata odniósł się na kanale “Sofa Sportowa” były tenisista Michał Dembek.

    – Mecz z Pegulą da nam dużo odpowiedzi na pewne pytania. To będzie spotkanie, w którym Iga może upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Najpierw przerwać tę serię porażek z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA, później do tego dodać w końcu przekroczenie bariery ćwierćfinału. Jeśli Iga wygra kolejne spotkanie i faktycznie będzie w stanie te dwie rzeczy osiągnąć, to mam takie wrażenie, że później będzie już dużo, dużo łatwiej jeżeli chodzi o utrzymanie wysokiego poziomu – stwierdził 28-latek.

    WTA Rzym. Iga Świątek walczy o półfinał. “Tu upatrywałbym szans”

    Michał Dembek zaznacza przy tym, że Iga Świątek ma pozytywny bilans bezpośrednich pojedynków z Jessicą Pegulą. I choć dwie ostatnie potyczki nie potoczyły się po myśli Polki (porażki na US Open i w finale ubiegłorocznego turnieju w Bad Homburg), jedyny mecz na mączce zakończył się jej pewnym zwycięstwem.

    – Jeżeli chodzi o bezpośredni bilans pomiędzy paniami, to Iga Świątek prowadzi 6:5. Natomiast na mączce Polka z Amerykanką spotkała się zaledwie jeden raz, w roku 2022 na kortach Rolanda Garrosa. Iga była lepsza, wygrywając 6:3, 6:2 – przypomniał były polski tenisista, a obecnie trener.

    Jego zdaniem mimo ostatnich problemów Igi Świątek i złej passy z tenisistkami z absolutnej czołówki, teraz jednak jest spora szansa na powtórkę wyniku z paryskich kortów. Wskazał nawet konkretne powody, które pomagają wierzyć w triumf Raszynianki.

    Jeżeli chodzi o Pegulę, to nie jest zawodniczka, która czuje się komfortowo na kortach ziemnych. Ktoś powie: “Wygrana w Charleston”. Zielona mączka to zupełnie inny świat w porównaniu do tej pomarańczowej europejskiej. To jest pierwsza rzecz

    I dodał: – Druga rzecz, Jessica Pegula uwielbia grać nisko. Uwielbia, kiedy ma uderzenia w okolicach biodra, kiedy gra płasko. Korty ziemne powodują oczywiście dużo wyższy kozioł i ona nie jest w swojej strefie komfortu. Dlatego tu bardzo dużo upatrywałbym takich szans dla Igi Świątek, jeżeli chodzi o same warunki. Jeżeli Iga Świątek będzie w stanie utrzymać tę jakość gry i zmianę rotacji (…) to Pegula będzie miała problemy. Jestem o tym absolutnie przekonany. I taka gra na Pegulę moim zdaniem wystarczy.
    tenisistka siedząca na ławce podczas przerwy, ubrana w sportową koszulkę i czapkę, z rakietą tenisową i butelką wody obok

    Iga ŚwiątekWojciech Olkusnik/East NewsEast News
    Zawodniczka tenisa w białej czapce i sportowym stroju rozmawiająca lub dyskutująca podczas meczu, trzymająca rakietę tenisową blisko twarzy na tle rozmytego światła areny tenisowej.

    Iga ŚwiątekSAEED KHANAFP

    Świątek pokonuje Osakę.

  • “Iga przeżyje…”. Jedno zdanie Zwolińskiej wystarczyło, żeby rozpętało się piekło

    “Iga przeżyje…”. Jedno zdanie Zwolińskiej wystarczyło, żeby rozpętało się piekło

    – Może to będzie z mojej strony kontrowersyjne, ale na pewno szczere: wydaje mi się, że dla Lewandowskiego i Świątek nie jest istotne, które oni miejsca zajmą w plebiscycie – mówi Sport.pl Klaudia Zwolińska. Kajakarka górska, która zdobyła tytuł sportowca roku w Polsce, po trzech medalach mistrzostw świata teraz zapowiada trzy medale olimpijskie. I to złote.

    Klaudia Zwolińska przed Igą Świątek – takie rozstrzygnięcie plebiscytu “Przeglądu Sportowego” na sportowca roku 2025 wielu kibiców uznało ze sensacyjne. W rozmowie ze Sport.pl nasza wybitna kajakarka opowiada, jak pokonała znakomitą tenisistkę i ile kosztowało – a może raczej wciąż ją kosztuje – plebiscytowe zwycięstwo.

    Zwolińska już imponuje tym, co osiągnęła – w 2024 roku została wicemistrzynią olimpijską, natomiast w 2025 r. na mistrzostwach świata wywalczyła dwa medale złote i jeden brązowy. W kolejnych latach zdecydowanie chce zdobyć jeszcze więcej.

  • 6:3, 6:2 na Wielkim Szlemie. Możliwa powtórka. Podwójna szansa dla Świątek

    6:3, 6:2 na Wielkim Szlemie. Możliwa powtórka. Podwójna szansa dla Świątek

    Iga Świątek jest już o krok od pierwszego w tym sezonie półfinału. Ostatnią przeszkodą Polki na drodze do najlepszej czwórki w Rzymie jest Jessica Pegula. Obie dotychczas mierzyły się na kortach ziemnych zaledwie raz – podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa w 2022 roku. Raszynianka wygrała wówczas 6:3, 6:2. Nasz były tenisista Michał Dembek jest przekonany, że mimo ostatnich problemów 24-latki, teraz może dojść do powtórki. Wskazał nawet powody przemawiające za postawioną przez niego tezą.

    Awans Igi Świątek do ćwierćfinału imprezy WTA 1000 w Rzymie stał się faktem. W drodze do grona najlepszej ósemki polska tenisistka nie dała żadnych szans innej byłej liderce światowego rankingu Naomi Osace. 24-latka pokonała podopieczną swojego byłego trenera Tomasza Wiktorowskiego 6:2, 6:1. Potrzebowała do tego 82 minut.

    Teraz Iga Świątek staje przed szansą, by po raz pierwszy w tym sezonie awansować do półfinału. By tak się stało, musi pokonać w środę Amerykankę Jessicę Pegulę. I właśnie między innymi do starcia Polki z piątą obecnie rakietą świata odniósł się na kanale “Sofa Sportowa” były tenisista Michał Dembek.

    – Mecz z Pegulą da nam dużo odpowiedzi na pewne pytania. To będzie spotkanie, w którym Iga może upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Najpierw przerwać tę serię porażek z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA, później do tego dodać w końcu przekroczenie bariery ćwierćfinału. Jeśli Iga wygra kolejne spotkanie i faktycznie będzie w stanie te dwie rzeczy osiągnąć, to mam takie wrażenie, że później będzie już dużo, dużo łatwiej jeżeli chodzi o utrzymanie wysokiego poziomu – stwierdził 28-latek.

    WTA Rzym. Iga Świątek walczy o półfinał. “Tu upatrywałbym szans”
    Michał Dembek zaznacza przy tym, że Iga Świątek ma pozytywny bilans bezpośrednich pojedynków z Jessicą Pegulą. I choć dwie ostatnie potyczki nie potoczyły się po myśli Polki (porażki na US Open i w finale ubiegłorocznego turnieju w Bad Homburg), jedyny mecz na mączce zakończył się jej pewnym zwycięstwem.

    – Jeżeli chodzi o bezpośredni bilans pomiędzy paniami, to Iga Świątek prowadzi 6:5. Natomiast na mączce Polka z Amerykanką spotkała się zaledwie jeden raz, w roku 2022 na kortach Rolanda Garrosa. Iga była lepsza, wygrywając 6:3, 6:2 – przypomniał były polski tenisista, a obecnie trener.

    Jego zdaniem mimo ostatnich problemów Igi Świątek i złej passy z tenisistkami z absolutnej czołówki, teraz jednak jest spora szansa na powtórkę wyniku z paryskich kortów. Wskazał nawet konkretne powody, które pomagają wierzyć w triumf Raszynianki.

    Jeżeli chodzi o Pegulę, to nie jest zawodniczka, która czuje się komfortowo na kortach ziemnych. Ktoś powie: “Wygrana w Charleston”. Zielona mączka to zupełnie inny świat w porównaniu do tej pomarańczowej europejskiej. To jest pierwsza rzecz
    powiedział Michał Dembek
    I dodał: – Druga rzecz, Jessica Pegula uwielbia grać nisko. Uwielbia, kiedy ma uderzenia w okolicach biodra, kiedy gra płasko. Korty ziemne powodują oczywiście dużo wyższy kozioł i ona nie jest w swojej strefie komfortu. Dlatego tu bardzo dużo upatrywałbym takich szans dla Igi Świątek, jeżeli chodzi o same warunki. Jeżeli Iga Świątek będzie w stanie utrzymać tę jakość gry i zmianę rotacji (…) to Pegula będzie miała problemy. Jestem o tym absolutnie przekonany. I taka gra na Pegulę moim zdaniem wystarczy.

  • Rozpacz we Włoszech. Jasmine Paolini nie obroni tytułu w Rzymie. Jest komunikat Włoszki

    Rozpacz we Włoszech. Jasmine Paolini nie obroni tytułu w Rzymie. Jest komunikat Włoszki

    Jak na razie ten sezon dla Jasmine Paolini jest koszmarem. Włoszka nie potrafi wygrać trzech meczów z rzędu. Jakąś nadzieją jest gra w deblu z Sarrą Errani. Jednak nie w przypadku rywalizacji w Rzymie. Jak się bowiem okazuje z powodu kontuzji stopy Włoszka wycofała się z walki o obronę tytułu sprzed roku.
    Jasmine Paolini

    Jasmine Paolini Noushad Thekkayil/NurPhoto AFP

    Jasmine Paolini przez dwa poprzednie sezony stopniowo budowała swoją pozycję w żeńskim tenisie. Włoszka była stałą bywalczynią kluczowych faz turniejów, także tych rangi Wielkiego Szlema. Ostatecznie udało jej się dotrzeć aż na czwarte miejsce w rankingu WTA. To naprawdę spory wyczyn.

    Rok temu w Rzymie Paolini przeżyła cudowne chwile. Włoszka wygrała drugi w swojej karierze singlowej turniej rangi WTA 1000. W finale nie dała większych szans Coco Gauff. W tym sezonie sytuacja ukształtowała się dla faworytki gospodarzy zdecydowanie mniej korzystnie.

    Wycofanie Paolini. Jest komunikat

    Obrończyni tytułu przegrała już w drugim meczu imprezy – z Elise Mertens. Wciąż miała jednak szansę na powtórzenie sukcesu sprzed roku, ale w deblu. Wówczas bowiem w parze z Sarą Errani Paolini wygrała w finale, pokonując w finale Weronikę Kudermietową oraz… Elise Mertens.

    Jak się okazuje, tego tytułu również Paolini nie obroni. Organizatorzy poinformowali o wycofaniu z turnieju Włoszki. “Jasmine Paolini jest zmuszona wycofać się z turnieju deblowego i nie będzie mogła bronić tytułu u boku Sary Errani. Życzymy Jas szybkiego powrotu do zdrowia” – czytamy.

    Sama tenisistka w mediach społecznościowych przekazała detale problemów zdrowotnych. “Niestety, muszę wycofać się z gry w debla z powodu drobnej kontuzji stopy. Zwłaszcza u siebie, w tak wyjątkowym dla mnie turnieju, nigdy nie jest to łatwa decyzja” – przekazała ósma zawodniczka świata.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym energicznie unosi ręce i trzyma rakietę, wyrażając emocje podczas meczu tenisowego na korcie, w tle widoczny sędzia i fragment tablicy reklamowej.

    Jasmine Paolini w turnieju WTA 1000 w Dosze zmierzyła się z Marią SakkariMartin KeepAFP
    Jasmine Paolini doznała kontuzji podczas singlowego meczu trzeciej rundy WTA 1000 w Dubaju, wycofała się z debla

    Jasmine Paolini doznała kontuzji podczas singlowego meczu trzeciej rundy WTA 1000 w Dubaju, wycofała się z deblaJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Jasmine Paolini i grająca z nią w duecie Sara Errani odpadły w drugiej rundzie debla na US Open

    Jasmine Paolini i grająca z nią w duecie Sara Errani odpadły w drugiej rundzie debla na US OpenSarah Stier / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    “Przegrany sezonu”. Marek Magiera i Jakub Bednaruk podsumowali rywalizację w PlusLidze. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Lewandowski nie wytrzymał, Szczęsny zdumiony. Skarcił swojego kolegę

    Lewandowski nie wytrzymał, Szczęsny zdumiony. Skarcił swojego kolegę

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny mieli co świętować. Razem z FC Barceloną zapewnili sobie mistrzostwo po wygranym El Clasico, a później stali się jednymi z naczelnych postaci na paradzie, która przeszła (i przejechała) ulicami miasta. W pewnym momencie Lewandowski dorwał się do mikrofonu i zabawiał swoich kolegów przede wszystkim po polsku. Nagle padły słowa, które zbulwersowały Szczęsnego. Od razu skarcił kolegę.
    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny z trzecim mężczyzną na dachu pojazdu, z szalikami FC Barcelony podczas świętowania.

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny świętują mistrzostwo w BarcelonieJOAN MONFORTEast News

    Wielu komentatorów było zachwyconych tym, jak podczas świętowania zachowywał się Lewandowski. Stwierdzili, że luz, który zobaczyli, okazał się bezcenny dla jego wizerunku. Czasem mógł jednak przekroczyć pewne granice.

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny królami świętowania

    FC Barcelona mogła cieszyć się z kolejnego mistrzostwa kraju. Wygrana w El Clasico sprawiła, że “Blaugrana” jest spokojna o swoją pozycję w tabeli i choć w tym roku nie udało jej się przejść daleko w Lidze Mistrzów, to ciężka praca i tak się opłaciła – trofeum ponownie trafiło do Katalonii.

    Zorganizowano wielkie świętowanie na ulicach miasta, w którym wzięli udział wszyscy piłkarze FC Barcelony, w tym Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Panowie prezentowali typowo świąteczny nastrój. Szybko stali się gwiazdami całej parady, a ich wypowiedzi po polsku podbiły internet.

    Robert Lewandowski się nie popisał. Szczęsny go skarcił

    W pewnym momencie Lewandowski złapał za mikrofon i nie miał zamiaru już go puszczać. Razem ze Szczęsnym rozmawiali o wielu kwestiach i część z nich nagrała się i trafiła do sieci.

    “Tak wracając, trochę ci przerwę. Łatwo jest tak pie****ić głupoty, co?” – zapytał Lewandowski swojego kolegi. Wzburzony Szczęsny od razu zwrócił mu uwagę: “Nie przeklinaj!”. Lewandowski stwierdził, że to trafi do Internetu i na Youtube, więc może.

    “To jest na żywo! Bądź przykładem dla młodych ludzi, człowieku” – stwierdził jasno zachrypnięty Szczęsny. Widać, że od początku do końca obaj panowie wyśmienicie się bawili. Nagranie zaś stało się hitem w sieci i zostało nawet przetłumaczone.
    Dwóch mężczyzn w sportowych ubraniach siedzi na dachu pojazdu, robiąc sobie zdjęcia smartfonami, jeden z nich pokazuje gest uniesionego kciuka.

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny podczas mistrzowskiej fety BarcelonyJoan Monfort/Associated Press/East NewsEast News
    Piłkarz w trykocie FC Barcelony trzyma puchar ozdobiony klubowymi szarfami, obok trener ubrany na czarno przemawia do mikrofonu.

    FC Barcelona. Na zdjęciu Robert Lewandowski i Hansi FlickGongora / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Wielkie święto Aluron CMC Warta Zawiercie. Bartłomiej Bołądź gościem Polsat SiatCast. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Świątek znów w akcji. Godzina gry w Rzymie u progu ćwierćfinału z Pegulą

    Świątek znów w akcji. Godzina gry w Rzymie u progu ćwierćfinału z Pegulą

    Poniedziałkowy wieczór na Foro Italico należał do Igi Świątek. W sesji wieczornej na BNP Paribas Arena nasza reprezentantka rozgromiła Naomi Osakę, zwyciężając 6:2, 6:1. Dzięki temu zameldowała się w ćwierćfinale WTA 1000 w Rzymie. Już przed początkiem starcia Polki z Japonką było jasne, że potencjalną rywalkę w kolejnej fazie jest Jessica Pegula. Na dobę przed potyczką z Amerykanką, Raszynianka znów pojawiła się na korcie. Oto co wydarzyło się w stolicy Włoch.
    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi Osakę

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi OsakęDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Mecz z Naomi Osaką, jak przyznała sama Iga Świątek w strefie wywiadów po spotkaniu z Elisabettą Cocciaretto, miał być dla Polki pewnym wyznacznikiem, w jakiej znajduje się formie przed rozpoczynającym się za niecałe dwa tygodnie wielkoszlemowym Roland Garros. Dodatkową wątpliwość budził fakt, jak Raszynianka poradzi sobie na arenie, na której jeszcze w tym roku nie grała. Potyczkę z Japonką ulokowano bowiem na obiekcie BNP Paribas Arena – drugim co do wielkości stadionie i przy okazji najbardziej oddalonym od głównego Campo Centrale.

    Kort został wyłożony na środku przepięknie położonego i otoczonego rzeźbami treningowego stadionu lekkoatletycznego, nieopodal Stadio Olimpico. To tymczasowa zabudowa, w związku z czym obiekt funkcjonuje inaczej niż w przypadku np. największej areny. Przebywając na trybunach można było dostrzec w poprzednich dniach, że niektóre zawodniczki nie były zadowolone z jakości nawierzchni przy pojedynczych zagraniach.

    Iga doskonale wkomponowała się jednak w warunki panujące na BNP Paribas Arena. Od pierwszego gema próbowała grać na własnych zasadach, odpowiednio dostosowując tempo wymian. Wyczekiwała na idealny moment do ataku, a gdy potrafi się skalibrować w tej kwestii – jest niezwykle groźna dla wszystkich tenisistek. Doświadczyła tego wczoraj Naomi.

    Na początku drugiego seta Japonka skierowała kilka słów w kierunku Tomasza Wiktorowskiego, jakby chciała przekazać, że czuje się bezradna i nie wie za bardzo, co ma grać, by się przeciwstawić Świątek. Nasza reprezentantka rozegrała wczoraj jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Ostatecznie pokonała Osakę 6:2, 6:1 i zameldowała się w ćwierćfinale WTA 1000 w Rzymie. Po meczu była bardzo zadowolona ze swojej postawy. Podczas konferencji prasowej promieniowała szerokim uśmiechem.

    Teraz czeka ją batalia z Jessicą Pegulą. Amerykanka wygrała dwie poprzednie potyczki z Raszynianką, ale odbywały się one na innych nawierzchniach. Faworytką batalii o najlepszą “4” wydaje się nasza tenisistka, zwłaszcza po tak dobrym występie przeciwko Japonce. Zobaczymy, jak Iga poradzi sobie w meczu o pierwszy indywidualny półfinał w sezonie 2026.

    Iga Świątek pojawiła się we wtorek na korcie w Rzymie

    Dziś o godz. 13:00, u progu rywalizacji z Pegulą, miała zaplanowany 60-minutowy trening na korcie numer 1. Ostatecznie Świątek pojawiła się na arenie z lekkim opóźnieniem. Zanim dotarła na obiekt wraz z Darią Abramowicz i Maciejem Ryszczukiem, jako pierwsi wkroczyli Francisco Roig oraz Tomasz Moczek. To już stały element, do którego przywykliśmy w ostatnich dniach, że hiszpański szkoleniowiec przybywa nieco wcześniej ze względu na poruszanie się o kulach. Chce być punktualnie na korcie, by śledzić trening Raszynianki od samego początku.

    Gdy na arenę dotarła Iga, rozległy się gromkie brawa. Na trybunach kortu numer 1 zasiadło sporo kibiców. Można się nawet zastanawiać czy nie było ich więcej niż podczas wczorajszego spotkania z Naomi. Świątek trenowała razem ze swoim sparingpartnerem. Pierwsza wymiana rozpoczęła się o godz. 13:10. Najpierw było odbijanie na wysokości linii kara serwisowego, potem przejście do uderzeń z głębi kortu.

    Najwięcej czasu podczas zajęć poświęcono na trening krótkich akcji. Przez długi czas Iga serwowała, Tomasz returnował i później ew. toczyła się szybka wymiana, czasami tylko w postaci jednego dodatkowego uderzenia. Zdarzało się, że Świątek sugerowała Moczkowi, jaki typ akcji chce w danym momencie rozegrać. Swoje spostrzeżenia w kierunku Raszynianki przekazywał także Francisco Roig. Aktywna podczas zajęć była Daria Abramowicz, która podawała piłki Świątek oraz Moczkowi. Czasami pomagał Maciej Ryszczuk.

    Trening dobiegł końca punktualnie o godz. 14:00. Później na obiekt wkroczyły deblistki – Quinn Gleason i Ulrikke Eikeri. Gdy Polka zeszła w kierunku ławeczki, usiadła obok swojego hiszpańskiego szkoleniowca i oboje przeprowadzili jeszcze rozmowę po zajęciach. Później część teamu zaczęła opuszczać arenę. Najpierw wyszli Maciej Ryszczuk i Tomasz Moczek. Chwilę za nimi ruszył Francisco Roig, potem także Daria Abramowicz. Iga została jeszcze przez kilka minut. Poświęciła ten czas dla kibiców, którzy ustawili się licznie wzdłuż trybuny przy korcie numer 1. Raszynianka rozdała sporo autografów i zrobiła sobie kilkanaście zdjęć z fanami.

    Mecz Świątek – Pegula już jutro. Główne zmagania w Rzymie potrwają do 17 maja. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.

    Z Rzymu, Mateusz Stańczyk
    Uśmiechnięta tenisistka w czapce i sportowej koszulce zaciska pięść w geście triumfu po udanym punkcie.

    Iga ŚwiątekTIZIANA FABI AFP
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Casper Ruud – Lorenzo Musetti. Skrót meczu.