• Trzysetowe starcie Świątek ze Switoliną. Thriller wyłonił drugą finalistkę

    Trzysetowe starcie Świątek ze Switoliną. Thriller wyłonił drugą finalistkę

    Pięć zwycięstw w jednym turnieju — właśnie tyle Iga Świątek czekała od sierpnia ubiegłego roku, kiedy dotarła do finału w Cincinnati, a później sięgnęła tam po tytuł. W Rzymie wielu kibiców liczyło, że historia zatoczy koło. Polka wreszcie prezentowała na mączce tenis przypominający jej najlepsze występy sprzed dwóch lat. W efektownym stylu odprawiła Naomi Osakę i Jessicę Pegulę, ale w półfinale czekało ją wyjątkowo wymagające starcie z Eliną Switoliną — tą samą rywalką, która dwa miesiące wcześniej wyeliminowała ją w Indian Wells. O tym, która z nich zagra w finale Internazionali d’Italia, zdecydował trzysetowy bój pełen zwrotów akcji.

    Gdy w Rzymie zbliżała się godzina 22, w walce o tytuł pozostawały już tylko trzy tenisistki. W finale miejsce miała zapewnione Coco Gauff, która wcześniej pewnie pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3. Tym razem Amerykanka obyła się bez dramatów, które towarzyszyły jej wcześniejszym spotkaniom.

    Drugą finalistkę miało wyłonić starcie Świątek ze Switoliną. Faworytką bukmacherów była Polka, która na Foro Italico imponowała formą. Poza trudniejszym początkiem meczu z Caty McNally dominowała rywalki, a jej topspin znów robił ogromne wrażenie. Naomi Osaka i Jessica Pegula boleśnie przekonały się, jak trudno było znaleźć odpowiedź na agresywną i precyzyjną grę raszynianki.

    Wydawało się wcześniej, że przeciwniczką Świątek może zostać Jelena Rybakina, prezentująca znakomitą dyspozycję od wielu miesięcy. Kazaszka dobrze rozpoczęła jednak ćwierćfinał ze Switoliną, ale później jej poziom wyraźnie spadł, szczególnie przy drugim serwisie. Ukrainka wykorzystała to bezlitośnie i zameldowała się w półfinale.

    Do tej pory Świątek i Switolina mierzyły się sześć razy. Cztery zwycięstwa miała na koncie Polka, a na mączce była niepokonana. Ostatnie starcie, rozegrane w Indian Wells, zakończyło się jednak triumfem Ukrainki i dawało nadzieję na kolejne wielkie widowisko.

    Spotkanie rozpoczęło się bardzo późno, bo dopiero o 22:19. Wcześniej kibice oglądali niezwykle emocjonujący półfinał ATP pomiędzy Daniiłem Miedwiediewem a Martinem Landaluce. Rosjanin przegrywał już 0:5, ale zdołał odwrócić losy pojedynku i wygrał 1:6, 6:4, 7:5, zapewniając sobie półfinał z Jannikiem Sinnerem.

    Mecz Świątek ze Switoliną od początku zapowiadał się na fizyczną i wymagającą batalię. Polka wygrała losowanie i ku zaskoczeniu zdecydowała się na return. Pierwszy gem należał do Ukrainki, choć już na starcie popełniła podwójny błąd serwisowy, by chwilę później odpowiedzieć asem.

    W Rzymie było chłodno — temperatura spadła do około 16 stopni — dlatego Świątek rozpoczęła spotkanie w bluzie. Szybko jednak weszła w intensywną wymianę ciosów z rywalką. Obie tenisistki długo utrzymywały się przy linii końcowej, wymieniając mocne uderzenia z forhendu i bekhendu. Switolina imponowała defensywą, wytrzymywała ogromną presję i sama potrafiła przejmować inicjatywę.

    Pierwsze przełamanie zdobyła Ukrainka, obejmując prowadzenie 3:1, ale chwilę później sama straciła serwis po serii podwójnych błędów. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, a tempo wymian mogło imponować nawet najbardziej wymagającym kibicom.

    Kluczowy fragment pierwszego seta nastąpił przy stanie 3:5 z perspektywy Świątek. Polka zdołała jeszcze odrobić stratę przełamania, ale ostatecznie po 48 minutach przegrała partię 4:6. Zawodził przede wszystkim pierwszy serwis, a liczba niewymuszonych błędów była zdecydowanie zbyt wysoka. Switolina świetnie się broniła i zmuszała Igę do coraz bardziej ryzykownych zagrań.

    Po zakończeniu seta Świątek udała się na przerwę toaletową i po powrocie wyglądała zdecydowanie lepiej. Od początku drugiej partii narzuciła swoje warunki gry. Szybko zdobyła przewagę przełamania, a później kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie. Switolina zaczęła mieć problemy fizyczne i nie nadążała za tempem wymian. Polka wygrała seta 6:2 i wydawało się, że całkowicie przejęła kontrolę nad półfinałem.

    Decydująca odsłona przyniosła jednak kolejny zwrot akcji. Już na początku Świątek miała trzy szanse na przełamanie, ale żadnej nie wykorzystała. Chwilę później sama straciła podanie i przegrywała 0:2. Switolina ponownie weszła na bardzo wysoki poziom, a jej serwis w najważniejszych momentach działał znakomicie.

    Przy stanie 4:2 Ukrainka obroniła break point asem serwisowym i praktycznie zamknęła drogę do odrobienia strat. Świątek była coraz bardziej sfrustrowana, a z boksu próbowała uspokajać ją Daria Abramowicz. Polka miała w trzecim secie kilka okazji do przełamania, ale nie wykorzystała żadnej. Switolina natomiast pozostała niezwykle skuteczna.

    Ostatecznie po 134 minutach walki Ukrainka triumfowała 6:4, 2:6, 6:2 i to ona awansowała do finału turnieju w Rzymie. W sobotę na Campo Centrale zmierzy się z Coco Gauff w walce o tytuł Internazionali d’Italia.

  • Skasowany mecz Coco Gauff na Foro Italico. Oficjalnie podano chorobę

    Skasowany mecz Coco Gauff na Foro Italico. Oficjalnie podano chorobę

    Ubiegłoroczna edycja Internazionali d’Italia przeszła do historii kobiecego tenisa. Wszystko za sprawą Jasmine Paolini, która triumfowała zarówno w singlu, jak i w deblu — osiągnięcie niezwykle rzadkie w czasach pełnej specjalizacji zawodniczek. W tegorocznej odsłonie turnieju szansę na podobny wyczyn zachowała Coco Gauff. Amerykanka zrobiła kolejny krok w tym kierunku w czwartek, gdy na Campo Centrale pokonała Soranę Cirsteę i zameldowała się w finale gry pojedynczej. Chwilę później organizatorzy przekazali jednak niespodziewaną wiadomość dotyczącą jej dalszych występów.

    Na Foro Italico pozostało już tylko kilka meczów do rozegrania. W czwartek odbywają się półfinały singla kobiet, a także kończone są ćwierćfinały debla. W akcji miały pojawić się m.in. Mirra Andriejewa i właśnie Coco Gauff, podczas gdy miejsce w półfinale wywalczyła już Jessica Pegula. W piątek zaplanowano półfinały debla, w sobotę finał singla, a dzień później decydujące starcie w grze podwójnej. Potem tenisowa czołówka przeniesie się do Paryża, choć wcześniej rozegrany zostanie jeszcze turniej WTA 500 w Strasburgu. Losowanie głównej drabinki Roland Garros odbędzie się w przyszły czwartek o godz. 14.

    Coco Gauff może być zadowolona z czwartkowego występu. Jej półfinał z Soraną Cirsteą nie rozpoczął się idealnie — Rumunka szybko przełamała Amerykankę i objęła prowadzenie 4:2 w pierwszym secie. Od tego momentu Gauff zaczęła jednak grać znacznie pewniej i dokładniej. Ostatecznie zwyciężyła 6:4, 6:3, zapewniając sobie awans do sobotniego finału.

    Na swoją przeciwniczkę Amerykanka musi jeszcze poczekać. Wyłoni ją wieczorne starcie Igi Świątek z Eliną Switoliną, które rozpocznie się po zakończeniu meczu Daniiła Miedwiediewa z Martinem Landaluce — prawdopodobnie nie wcześniej niż około godz. 21.

    Jeszcze przed tym pojedynkiem Gauff miała dowiedzieć się, czy pozostanie w grze o wyjątkowy dublet, który rok temu osiągnęła Jasmine Paolini. Włoszka najpierw wygrała singla w Rzymie, pokonując w finale właśnie Gauff 6:4, 6:2, a dzień później triumfowała także w deblu u boku Sary Errani. W finale włoski duet pokonał Weronikę Kudiermietową i Elise Mertens 6:4, 7:5, nie tracąc po drodze ani jednego seta. Kilka tygodni później Paolini i Errani świętowały również triumf na kortach Rolanda Garrosa.

    Sama Coco Gauff ma bogatą historię sukcesów w deblu. Była liderką światowego rankingu i wygrała French Open w 2024 roku. Obecnie jednak znacznie rzadziej łączy występy w obu konkurencjach. W tym sezonie zdecydowała się na grę podwójną dopiero po raz trzeci — wcześniej występowała w Dosze i Madrycie. W Rzymie partnerowała jej Caty McNally, którą tydzień wcześniej z turnieju singlowego wyeliminowała Iga Świątek.

    Amerykański duet wygrał dwa pierwsze mecze i w czwartek miał walczyć o półfinał z Cristiną Bucsą oraz Nicole Melichar-Martinez. Spotkanie zaplanowano na korcie numer 2, nie wcześniej niż po godz. 18.30. Wszystko zależało od czasu potrzebnego Gauff na odpoczynek po półfinale singla — zgodnie z przepisami zawodniczki zwykle otrzymują co najmniej dwie godziny przerwy między spotkaniami.

    Tymczasem na stronie WTA niespodziewanie pojawiła się informacja o walkowerze dla pary Bucsa/Melichar-Martinez. Oficjalnym powodem była choroba Caty McNally. Tym samym marzenia Gauff o powtórzeniu wyczynu Jasmine Paolini dobiegły końca jeszcze przed ćwierćfinałem debla.

    Wkrótce organizatorzy opublikowali również plan gier na piątek. Półfinał debla pomiędzy duetami Siniakova/Townsend oraz Bucsa/Melichar-Martinez rozpocznie się na Campo Centrale o godz. 13.30 i poprzedzi męski półfinał z udziałem Caspera Ruuda i Luciano Darderiego.

  • Skasowany mecz Coco Gauff na Foro Italico. Oficjalnie podano chorobę

    Skasowany mecz Coco Gauff na Foro Italico. Oficjalnie podano chorobę

    Rok temu Internazionali d’Italia zapisało się na kartach historii w wyjątkowy sposób: tak rywalizację singlową, jak i deblową wygrała Jasmine Paolini. A to naprawdę przy dzisiejszej specjalizacji coś specjalnego. W tym roku szansę na takie osiągnięcie zachowała Coco Gauff. W czwartek awansowała do finału gry pojedynczej – na Campo Centrale pokonała Soranę Cirsteę. Jeszcze zanim rozpocząłby się drugi półfinał Igi Świątek z Eliną Switoliną, miała poznać swoją “drugą” przyszłość. Tymczasem organizatorzy turnieju przekazali zaskakujący komunikat.

    Do zakończenia zmagań na Foro Italico zostało już tylko kilka spotkań: w czwartek odbywają się półfinały gry pojedynczej w WTA, zaplanowano też dokończenie 1/4 finału w rywalizacji deblistek. Też z mocnymi nazwiskami, bo dziś na kort miały wyjść m.in. Mirra Andriejewa czy Coco Gauff, a w 1/2 finału znalazła się już Jessica Pegula. W piątek odbędą się półfinały debla, w sobotę finał gry pojedynczej, a w niedzielę – podwójnej. Później zaś elita ruszy już do Paryża, turniej WTA 500 w Strasburgu będzie miał jednak znacznie słabszą obsadę. Losowanie głównej drabinki Roland Garros w singlu zaplanowano na przyszły czwartek – na godz. 14.

    Dziś na Campo Centrale cieszyła się już Coco Gauff – Amerykanka miała problemy w początkowej fazie spotkania z rewelacją Internazionali d’Italia Soraną Cirsteą, została na początku przełamana. Od stanu 2:4 w pierwszym secie była już jednak lepsza, a przede wszystkim – bardziej dokładna. Wygrała to spotkanie 6:4, 6:3 – awansowała do sobotniego finału.

    Rywalkę Amerykanki poznamy późnym wieczorem – wyłoni ją starcie Igi Świątek z Eliną Switoliną. Zacznie się po zakończeniu spotkania Daniiła Miedwiediewa z Martinem Landaluce, zapewne nie wcześniej niż o godz. 21.

    Wcześniej jednak Gauff miała się dowiedzieć, czy będzie w stanie powtórzyć unikatowe w dzisiejszych warunkach osiągnięcie Jasmine Paolini.

    WTA 1000 w Rzymie. Odwołane drugie spotkanie Coco Gauff na Foro Italico
    Mająca polskie korzenie znakomita włoska tenisistka dokonała bowiem rok temu rzeczy niezwykłej. Najpierw wygrała Internazionali d’Italia w singlu, ogrywając w finale właśnie Coco Gauff 6:4, 6:2. A następnego dnia dorzuciła tytuł w deblu, wspólnie z Sarą Errani. I to też bez straty seta: ogrywając Weronikę Kudiermietową i Elise Mertens 6:4, 7:5. A później wspólnie triumfowały też na Court Philippe Chatrier w Paryżu.

    Coco też w przeszłości cieszyła się z sukcesów w deblu, była nawet światową “1”, wygrała French Open w 2024 roku. Teraz jednak łączy obie specjalizacje sporadycznie, w tym roku zdecydowała się na to dopiero po raz trzeci, po Dosze i Madrycie. Wspólnie z Caty McNally, którą w singlu z turnieju wyeliminowała w zeszły czwartek Iga Świątek.

    Wygrały dwa spotkania, dziś na korcie nr 2 miały zagrać o półfinał – z Cristiną Bucsą i Nicole Melichar-Martinez. Spotkanie miało się zacząć najwcześniej po godz. 18.30, to uzależnione było od przerwy młodszej z Amerykanek. Zwykle bowiem tenisistka dostaje w takim przypadku co najmniej dwie godziny po pierwszym spotkaniu.

    Tyle że dość szybko na stronie WTA pojawiła się informacja o walkowerze dla pary Bucsa/Melichar-Martinez. Oficjalnym powodem była… choroba McNally.

    A wkrótce pojawiła się też rozpiska na piątek: w tej sytuacji spotkanie Siniakova/Townsend – Bucsa/Melichar/Martinez zacznie się na Campo Centrale o godz. 13.30, przed starciem męskiego singla Casper Ruud – Luciano Darderi.

  • Szeremeta wprost ws. wojny, nie ucieknie z Polski. Tyle dostaje za służbę w wojsku

    Szeremeta wprost ws. wojny, nie ucieknie z Polski. Tyle dostaje za służbę w wojsku

    Julia Szeremeta służy w szeregach Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, a sprawę traktuje bardzo poważnie. Deklaruje, że w razie wojny jest gotowa walczyć za Polskę. Już teraz z dumą przywdziewa mundur. Zresztą nie tylko ona, bo na listach CWZS jest wiele nazwisk innych sportowców, w tym właśnie kobiet. Wszyscy mają pewne obowiązki, ale i przywileje. Przysługuje im konkretne uposażenie.

    Julia Szeremeta służy w Centralnym Wojskowym Zespole SportowymJacek Szydlowski Agencja FORUM

    Julia Szeremeta nie poprzestaje na reprezentowaniu Polski na sportowych arenach międzynarodowych. Od pewnego czasu jest również żołnierzem Wojska Polskiego. Trenuje i służy w szeregach Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, występując w stopniu szeregowej. W zeszłym roku pokazała się w mundurze przy okazji przypadających na 2 maja obchodów Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. “To szczególna data, w której oddajemy hołd naszym barwom narodowym – bieli i czerwieni. To dzień dumy, jedności i szacunku dla historii oraz wszystkich, którzy służą Ojczyźnie” – opisywała.

    Mundur i przynależność do formacji to dla niej także wyraz odpowiedzialności za kraj oraz miłości do ojczyzny. Daje temu wyraz w najnowszej wypowiedzi dla “Super Expressu”.

    Julia Szeremeta służy w Wojsku Polskim. Jest gotowa bronić ojczyzny

    “Jesteś żołnierką Wojska Polskiego. To powód do dumy. Gdyby, odpukać, wybuchła wojna, byłabyś gotowa bronić kraju?” – takie pytanie Julia Szeremeta usłyszała od Przemysława Ofiary. W odpowiedzi złożyła krótką, acz ważną, deklarację. “Tak, walczyłabym, robiąc to, co umiem najlepiej. Walczyłabym za ojczyznę, za nasz kraj” – przekazała.

    Oprócz Szeremety w Wojsku Polskim służą też inne sportsmenki, w tym Aleksandra Mirosław, Natalia Bukowiecka, Klaudia Zwolińska, Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetić, Małgorzata Hołub-Kowalik i Malwina Kopron.

    O tym, jak wygląda nabór do CWZS, opowiedział koordynator sekcji st. chor. szt. Robert Banach. “CWZS jest zainteresowany pozyskaniem zawodników reprezentujących najwyższy poziom sportowy, w szczególności w dyscyplinach olimpijskich oraz w tych, w których odbywa się rywalizacja międzynarodowego współzawodnictwa wojskowego. Ewentualny kandydat składa wniosek o przyjęcie, jednak konieczne jest także uzyskanie poparcia Polskiego Związku” – wyjaśnił w rozmowie z portalem bieganie.pl.

    Kandydat musi ukończyć podstawowe szkolenie wojskowe zakończone przysięgą. Wtedy dopiero może starać się o przyjęcie do zawodowej służby wojskowej

    Liczba etatów jest ograniczona. Co zatem decyduje o kolejności wcieleń? Głównie wyniki sportowe oraz przydatność żołnierza pod kątem współzawodnictwa wojskowego na arenie międzynarodowej. Co roku zawodnicy muszą zrealizować mierniki wynikowe (może to być miejsce z imprezy wojskowej lub medal w drużynie z takich zawodów).

    Głównym obowiązkiem zawodnika pełniącego służbę w CWZS jest osiąganie jak najlepszych wyników sportowych. Zgodnie z przepisami prawa żołnierze-sportowcy otrzymują uposażenie wojskowe zgodne ze zajmowanym stanowiskiem i stopniem wojskowym. Z informacji upublicznionej na stronie internetowej Wojska Polskiego wynika, że wynagrodzenie zasadnicze dla szeregowych wynosi od 6500 zł, dla podoficerów od 7470 do 8650 zł, a dla oficerów od 9090 zł. Podane sumy to kwoty brutto.

    Poza tym każdy ze sportowców działających pod egidą CWZS po zakończeniu sportowej kariery może liczyć na propozycję kontynuacji pełnienia służby już poza strukturami tej jednostki.
    bokserka w niebieskim stroju sportowym stoi na ringu, z owiniętymi taśmami rękami, wygląda na zmęczoną, ale zadowoloną, w tle fragment sylwetki sędzi i linie ringu

    Julia SzeremetaLUKASZ KALINOWSKIEast News
    Julia Szeremeta

    Julia SzeremetaKrzysztof RadzkiEast News
    Zawodniczka bokserska w niebieskim stroju siedzi pomiędzy dwoma trenerami. Wygląda na zmęczoną i wzruszoną, trzyma rękawicę oraz ręcznik. Trenerzy wspierają ją, jeden trzyma ją za głowę, drugi podaje wodę i ręcznik. Na ich koszulkach widnieje godło Pol…

    Julia Szeremeta ze swoim teamemAndrzej IwańczukAFP

    Będą zmiany w Legii Warszawa. Padły konkretne nazwiska.

  • To był “koszmar” Świątek pod wodzą Fissette’a. Roig może mieć wielki problem

    To był “koszmar” Świątek pod wodzą Fissette’a. Roig może mieć wielki problem

    Iga Świątek w czwartkowy wieczór zagra z Eliną Switoliną o awans do finału turnieju WTA 1000 w Rzymie. W tym czeka ju Coco Gauff, która w dwóch setach pokonała Soranę Cirsteę. Ostatnie mecze między Polką i Amerykanką nie napawają optymizmem. Pod wodzą Wima Fissette’a Iga nie potrafiła znaleźć rozwiązania. Raszynianka przegrała wszystkie mecze z młodszą rywalką. Przed Francisco Roigem może pojawić się więc wielkie wyzwanie.
    Iga Świątek pod koniec marca zakończyła współpracę z Wimem Fissettem. Z Belgiem Polka rozstała się po blisko osiemnastu miesiącach wspólnej pracy. Raszynianka długo nie czekała na fachowca, który przejmie pieczę nad jego karierą. Po krótkich medialnych spekulacjach ogłosiła, że stawia na szkołę hiszpańską.

    Świątek na początku kwietnia przedstawiła Francisco Roiga jako swojego nowego trenera. Duet wspierany przez Rafaela Nadala swoją pracę rozpoczął w akademii Rafy na kortach na Majorce. Po miesiącu widać jej efekty. W Rzymie Polka prezentuje w końcu swoją najlepszą wersję.

    Świątek o krok od finału. W nim czeka koszmar Fissette’a
    Awansowała już do półfinału, w którym zmierzy się z Eliną Switoliną. Wiemy już, kto czeka w potencjalnym finale. Do tego bowiem w czwartkowe popołudnie awansowała Coco Gauff. Amerykanka w czasach pracy Igi z Fissettem wyrosła na prawdziwy koszmar naszej najlepszej tenisistki.

    Gdy Belg prowadził naszą zawodniczkę panie mierzyły się ze sobą czterokrotnie, Iga nie wygrała nawet jednego seta. Najbardziej wyrównany były mecze z początku ich współpracy. W turnieju WTA Finals 2024 Amerykanka wygrała z Igą 6:3, 6:4. Kilka miesięcy później w United Cup Gauff triumfowała 6:4, 6:4.

    Gauff goniła od stanu 2:4. Znamy pierwszą finalistkę WTA 1000 w Rzymie

    Paradoksalnie Iga najgorzej wypadła wtedy, kiedy jej przewaga miała być największa – w półfinale turnieju WTA 1000 w Madrycie. Ten odbywał się na nawierzchni ziemnej. Świątek zdołała ugrać ledwie dwa gemy. Oba sety zakończyły się rezultatem 6:1, 6:1. Gauff w finale przegrała z Aryną Sabalenką.

    Ostatni mecz z Amerykanką pod wodzą Fissette’a miał miejsce kilka miesięcy temu. W United Cup Amerykanka ponownie poradziła sobie z Igą bez żadnych kłopotów, wygrywając 6:4, 6:2. To gigantyczna różnica w stosunku do wyników, które z tą tenisistką notowała Iga prowadzona przez Tomasza Wiktorowskiego.

    Pod wodzą polskiego szkoleniowca Iga z Gauff grała aż 11 razy, wygrała dziesięć z tych spotkań. Momentami doprowadzała swoją młodszą rywalkę do płaczu, jak podczas Roland Garros. Wydaje się, że pod wodzą Roiga Świątek wraca do “ustawień fabrycznych” z czasów Wiktorowskiego. O tym, czy duet polsko-hiszpański dostanie szansę zmierzenia się z Gauff przekonamy się już w czwartkowy wieczór. Relacja na Interia.Sport.pl.

  • Szeremeta wprost ws. wojny, nie ucieknie z Polski. Tyle dostaje za służbę w wojsku

    Szeremeta wprost ws. wojny, nie ucieknie z Polski. Tyle dostaje za służbę w wojsku

    Szeremeta wprost ws. wojny, nie ucieknie z Polski. Tyle dostaje za służbę w wojsku

    Julia Szeremeta służy w szeregach Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, a sprawę traktuje bardzo poważnie. Deklaruje, że w razie wojny jest gotowa walczyć za Polskę. Już teraz z dumą przywdziewa mundur. Zresztą nie tylko ona, bo na listach CWZS jest wiele nazwisk innych sportowców, w tym właśnie kobiet. Wszyscy mają pewne obowiązki, ale i przywileje. Przysługuje im konkretne uposażenie.
    article cover

    Julia Szeremeta służy w Centralnym Wojskowym Zespole SportowymJacek Szydlowski Agencja FORUM

    Julia Szeremeta nie poprzestaje na reprezentowaniu Polski na sportowych arenach międzynarodowych. Od pewnego czasu jest również żołnierzem Wojska Polskiego. Trenuje i służy w szeregach Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, występując w stopniu szeregowej. W zeszłym roku pokazała się w mundurze przy okazji przypadających na 2 maja obchodów Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. “To szczególna data, w której oddajemy hołd naszym barwom narodowym – bieli i czerwieni. To dzień dumy, jedności i szacunku dla historii oraz wszystkich, którzy służą Ojczyźnie” – opisywała.

    Mundur i przynależność do formacji to dla niej także wyraz odpowiedzialności za kraj oraz miłości do ojczyzny. Daje temu wyraz w najnowszej wypowiedzi dla “Super Expressu”.

    Julia Szeremeta służy w Wojsku Polskim. Jest gotowa bronić ojczyzny

    “Jesteś żołnierką Wojska Polskiego. To powód do dumy. Gdyby, odpukać, wybuchła wojna, byłabyś gotowa bronić kraju?” – takie pytanie Julia Szeremeta usłyszała od Przemysława Ofiary. W odpowiedzi złożyła krótką, acz ważną, deklarację. “Tak, walczyłabym, robiąc to, co umiem najlepiej. Walczyłabym za ojczyznę, za nasz kraj” – przekazała.

    Oprócz Szeremety w Wojsku Polskim służą też inne sportsmenki, w tym Aleksandra Mirosław, Natalia Bukowiecka, Klaudia Zwolińska, Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetić, Małgorzata Hołub-Kowalik i Malwina Kopron.

    O tym, jak wygląda nabór do CWZS, opowiedział koordynator sekcji st. chor. szt. Robert Banach. “CWZS jest zainteresowany pozyskaniem zawodników reprezentujących najwyższy poziom sportowy, w szczególności w dyscyplinach olimpijskich oraz w tych, w których odbywa się rywalizacja międzynarodowego współzawodnictwa wojskowego. Ewentualny kandydat składa wniosek o przyjęcie, jednak konieczne jest także uzyskanie poparcia Polskiego Związku” – wyjaśnił w rozmowie z portalem bieganie.pl.

    Kandydat musi ukończyć podstawowe szkolenie wojskowe zakończone przysięgą. Wtedy dopiero może starać się o przyjęcie do zawodowej służby wojskowej

    Liczba etatów jest ograniczona. Co zatem decyduje o kolejności wcieleń? Głównie wyniki sportowe oraz przydatność żołnierza pod kątem współzawodnictwa wojskowego na arenie międzynarodowej. Co roku zawodnicy muszą zrealizować mierniki wynikowe (może to być miejsce z imprezy wojskowej lub medal w drużynie z takich zawodów).

    Głównym obowiązkiem zawodnika pełniącego służbę w CWZS jest osiąganie jak najlepszych wyników sportowych. Zgodnie z przepisami prawa żołnierze-sportowcy otrzymują uposażenie wojskowe zgodne ze zajmowanym stanowiskiem i stopniem wojskowym. Z informacji upublicznionej na stronie internetowej Wojska Polskiego wynika, że wynagrodzenie zasadnicze dla szeregowych wynosi od 6500 zł, dla podoficerów od 7470 do 8650 zł, a dla oficerów od 9090 zł. Podane sumy to kwoty brutto.

    Poza tym każdy ze sportowców działających pod egidą CWZS po zakończeniu sportowej kariery może liczyć na propozycję kontynuacji pełnienia służby już poza strukturami tej jednostki.
    bokserka w niebieskim stroju sportowym stoi na ringu, z owiniętymi taśmami rękami, wygląda na zmęczoną, ale zadowoloną, w tle fragment sylwetki sędzi i linie ringu

    Julia SzeremetaLUKASZ KALINOWSKIEast News
    Julia Szeremeta

    Julia SzeremetaKrzysztof RadzkiEast News
    Zawodniczka bokserska w niebieskim stroju siedzi pomiędzy dwoma trenerami. Wygląda na zmęczoną i wzruszoną, trzyma rękawicę oraz ręcznik. Trenerzy wspierają ją, jeden trzyma ją za głowę, drugi podaje wodę i ręcznik. Na ich koszulkach widnieje godło Pol…

    Julia Szeremeta ze swoim teamemAndrzej IwańczukAFP

    Będą zmiany w Legii Warszawa. Padły konkretne nazwiska. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Niepokojące obrazki w Rzymie. Służby medyczne na trybunach w meczu Gauff, konieczna była pomoc

    Niepokojące obrazki w Rzymie. Służby medyczne na trybunach w meczu Gauff, konieczna była pomoc

    Turniej WTA w Rzymie rozstrzygnie się pod koniec tego tygodnia, a w czwartkowe popołudnie poznamy pełen skład finału kobiet. O awans do tego kluczowego spotkania jako pierwsze walczyły Coco Gauff oraz Sorana Cirstea. Na trybunach Campo Centrale doszło do niebezpiecznego wydarzenia w trakcie drugiego seta i jeden z fanów na trybunach zasłabł. Niezbędna była interwencja służb medycznych.
    Coco Gauff łapiąca się za twarz podczas meczu

    Coco GauffTIZIANA FABI AFP

    Już tylko cztery zawodniczki zostały w walce o tytuł najlepszej tenisistki turnieju WTA w Rzymie. W tym gronie znajduje się Iga Świątek, która na kortach w stolicy Włoch prezentuje się ze świetnej strony i rosną nadzieje, że sięgnie po triumf na swojej ulubionej nawierzchni. Droga do tego wciąż daleka, a aby osiągnąć ten sukces najpierw musi pokonać Elinę Switolinę. Wcześniej na korcie pojawiły się natomiast Coco Gauff oraz Sorana Cirstea.

    Obie panie od początku rywalizacji prezentowały się solidnie i pierwszy set był bardzo zacięty. Ostatecznie lepsza w pierwszej partii okazała się reprezentantka Stanów Zjednoczonych i wygrała 6:4. Drugi set również zaczął się dobrze dla Amerykanki, bo zdołała przełamać rywalkę już w jej pierwszym gemie serwisowym. Po piątym gemie mecz musiał zostać jednak przerwany.

    Niebezpieczne sceny na meczu Gauff – Cirstea. Interweniowały służby medyczne

    Gauff dostrzegła, że coś niepokojącego dzieje się na trybunach. Zasygnalizowała do arbiter spotkania, która przez krótkofalówkę zgłosiła potrzebę interwencji służb medycznych i wskazała miejsce, w którym doszło do niebezpiecznych scen. Okazało się, że jeden z kibiców zasłabł. Sędzia meczu poinformowała również Cirsteę o sytuacji. Spotkanie zostało wznowione dopiero po kilku minutach oczekiwania. Gdy medycy wynosili fana z obiektu, na trybunach rozległy się brawa.

    W akcji ratunkowej brać udział miały trzy zespoły medyczne, a dalsza pomoc medyczna kibicowi była udzielana poza obiektem. Dłuższa i nieplanowana przerwa w spotkaniu nie przeszkodziła Gauff w kontynuowaniu drogi do zwycięstwa.

    Choć reprezentantka Rumunii raz zdołała przełamać rywalkę, Gauff odwdzięczyła się tym samym i ostatecznie wygrała 6:4, 6:3 i jako pierwsza zawodniczka zameldowała się w finale turnieju WTA w Rzymie. Teraz Amerykanka będzie obserwowała, co wydarzy się w drugim półfinale z udziałem Świątek i Switoliny.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP
    Młoda sportsmenka w jasnozielonym stroju tenisowym i opasce na głowie stoi na korcie, patrząc z determinacją w stronę obiektywu i wskazując palcem.

    Coco GauffMinas Panagiotakis/Getty Images via AFPAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie [WIDEO]© 2026 Associated Press – zdjęcia

  • Nagle przerwali mecz. Interwencja służb

    Nagle przerwali mecz. Interwencja służb

    Podczas meczu pomiędzy Soraną Cirsteą a Coco Gauff doszło do groźnej sytuacji. W drugim secie mecz przerwano, a kibic na trybunach potrzebował pomocy medycznej.

    Sytuacja wydarzyła się przy prowadzeniu Coco Gauff 1:0 w setach i 3:2 w gemach w kolejnej partii. Jeden z kibiców wymagał pomocy medycznej. W Rzymie jest zdecydowanie cieplej niż w Polsce, w dodatku słonecznie. Niewykluczone, że aura dała się we znaki i z tego tytułu kibic zasłabł.

    Uwagę na sytuację zwróciła Sorana Cirstea, która dostrzegła poruszenie na trybunach. Zaniepokojona Rumunka przerwała grę i poprosiła o interwencję służb medycznych. Udzielono pomocy poszkodowanej osobie, po czym została ona wyprowadzona z kortu dla bezpieczeństwa, zapewne w celu odbycia bardziej szczegółowych badań.

    Wracając do samego pojedynku pań na korcie, Gauff po przerwie nie roztrwoniła przewagi i wykorzystała komfortowe położenie. Amerykanka wygrała drugiego seta 6:3, w całym meczu triumfując 2:0. Teraz musi czekać na to, z kim zmierzy się w wielkim finale turnieju w Rzymie rangi WTA 1000. O tym zadecyduje wynik meczu Igi Świątek z Eliną Switoliną.

  • Trener reaguje na to, co na korcie robi Świątek. “Dziewczyny tego nienawidzą”

    Trener reaguje na to, co na korcie robi Świątek. “Dziewczyny tego nienawidzą”

    – Jeśli wprowadzimy różnicę między slajsem i topspinem, to wraz z normalnym uderzeniem już mamy trzy różne wysokości. Dziewczyny nienawidzą zmiany gry. Ludzie w akademii Nadala to wiedzą, jestem w stu procentach pewny, bo zjedli zęby na tenisie – mówi w rozmowie z Interią Paweł Strauss, weteran tenisa i wieloletni trener, oceniając ostatni bardzo wyraźny progres w meczach Igi Świątek, widoczny podczas turnieju na mączce w Rzymie.

    Artur Gac, Interia: Widzimy Igę Świątek, doszlusowującą do swojego najlepszego tenisa?

    Paweł Strauss: – Mnie się wydaje, że Iga złapała ziemię pod nogami. Po prostu ci ludzie wokół, czyli Hiszpanie, są solidni. To nie jest bajka, tylko prawdziwi, starzy wyjadacze kortów. A od Rafy Nadala, jeśli jest w to włączony, Iga na pewno dostanie solidną podstawę.

    Widać, nad czym dużo pracowali?

    – Moim zdaniem nad zakończeniem forhendu u Igi. Przedtem miała swój forhend, którego ani Sierzputowski, ani Wiktorowski nie ruszali. A teraz widać, że coś nastąpiło przy końcówce tego uderzenia. A jeśli jest końcówka trochę inna, to znaczy, że wykończenie też będzie troszeczkę inne.

    O co chodzi? Bardziej świdrowaty, “Nadalowy” forhend?

    – Nie “Nadalowy”, bo kobieta nigdy nie będzie miała takiej siły, jaką w ręku miał Nadal. Jednak to jest już forhend bardziej zgodny z biomechaniką.

    Jest to nowa jakość, której Iga dotąd na takim poziomie nie miała?

    – Jest mi bardzo trudno stwierdzić arbitralnie, ale widać, że ktoś jej zaczął mówić, by może spróbowała w ten sposób. Tak mi się wydaje. Bo to widzę po jej obecnych meczach. Jeśli je porównasz z tymi sprzed roku, to widzisz, że jej forhend zaczyna być miększy. Taki… procentowo i biomechanicznie bardziej naturalny. Do tego psychicznie pozycja trenerów hiszpańskich daje jej siłę. Mieć Nadala za plecami to teoretycznie jest baaaaardzo dużo, daje to wielką przewagę mentalną. Ponadto ma ze sobą całą akademię Nadala. A co stało się z Casperem Ruudem? Pojechał do Nadala gdy miał 16 lat i tam jeszcze piękniej się rozwinął pod względem tempa i szybkości.

    Niedawno Jessica Pegula, z którą Iga wygrała ćwierćfinał w Rzymie zażartowała widząc nagranie z treningu Igi z Rafą, że to połączenie powinno być zakazane. Bo to przepis na stworzenie potwora.

    – (śmiech) Coś w tym na pewno jest. Janek Choinski trenował z Nadalem. I to wyglądało tak, że choć Janek jest bardzo mocny i tak dalej, to po dwóch godzinach był wymieniony na innego zawodnika.

    Nie wytrzymywał trudów?

    – Ciężko, było mu bardzo ciężko. Intensywność Nadala była wtedy niesamowita. Ale nie można zapominać, że on w dalszym ciągu ćwiczy i trenuje, brzucha nie zapuszcza, więc jak stanie na korcie z dziewczyną, to ją po prostu zmusi do nieludzkiej pracy. A po takim treningu, jak zawodniczka wyjdzie na kort przeciw komuś o wolniejszym tempie, to czeka na piłkę.

    Dawid Celt w rozmowie z Interią dokłada jeszcze podobny schemat z bekhendu, bo wcześniej Świątek aż takiego topspina właśnie z bekhendu nie grała.

    – To jest też pewna forma zmiany rytmu. Bo wiadomo, że wszystkie dziewczyny grają dosyć płasko i często dostają piłki, które odbijają się na tej samej wysokości. Więc jeśli wprowadzimy różnicę między slajsem i topspinem, to wraz z normalnym uderzeniem już mamy trzy różne wysokości. Dziewczyny nienawidzą zmiany gry. Jak patrzysz na treningi, to tylko jest “boom, boom, boom”, czyli grają sobie równo, co później przenoszą na turnieje. Widać wyraźnie, że te dziewczyny, które potrafią zmieniać tempo gry, są zawsze trudniejsze. Jeżeli Iga wzbogaci wariacje w swojej grze, to tym lepiej dla niej. Kiedyś mówiliśmy o skrótach, co w pewnym momencie zniknęło i zaczęła pracować jak robot. A jeśli robisz to, co wszystkie inne dziewczyny, nie będziesz najlepsza. Sabalenkę można pokonać właściwie tylko poprzez zmianę gry, bo siłą ciężko to zrobić.

    W ostatnich miesiącach zastanawialiśmy się, czy Idze wystarczy wrócić do swojej najlepszej wersji i tego co dawało jej przewagę, czy jako że przeciwniczki nie stanęły w miejscu – konieczne stało się wzbogacenie tenisa.

    – Moim zdaniem to drugie. I na pewno ludzie z akademii Nadala, na czele z trenerem Francisco Roigiem, o tym wiedzą. Jestem tego w stu procentach pewny, bo zjedli zęby na tenisie. Każdy trener zawodowy wie o tym, że kobiecy tenis to są nogi i “boom, boom”. Więc jeśli mamy kobietę, która potrafi grać topspin i skrót, to jest trudna do rozbrojenia. Proszę spojrzeć, co się dzieje, gdy dziewczyny potrafią zagrać pierwszy serwis z rotacją na wysoki bekhend. Przeważnie nie są najwyższe, więc piłka odbija się w returnie ponad ich ramionami. A jakie w tenisie są najtrudniejsze zagrania? Właśnie z wysokich piłek, bo wtedy nie ma siły, żeby przyłożyć. Zostaje ci tylko przebicie na drugą stronę, ale jeśli to zrobisz, to Iga już czeka z forhendem, żeby dobić.

    – Jest wiele rzeczy, które można rozwinąć u Igi. I na pewno Hiszpanie doskonale to widzą. Poza tym widzą zaufanie z jej strony, co także jest reklamą dla ich akademii. Jeśli Idze pójdzie dobrze, to przyjedzie 15-20 dziewczyn z Polski, a także ileś ludzi dobrze sytuowanych, gdzie zostawią swoje pieniądze.

    Idze potrzebnych jest więcej zwycięstw, najlepiej w takim stylu jak w meczach z Naomi Osaką i Jessicą Pegulą, ale już widać, jak dobrze to jej zrobiło mentalnie.

    – Tak, to rzeczywiście widać. Trafiła do najlepszej akademii, jaka jest na świecie. Piatti Tennis Center we Włoszech też jest bardzo dobra, ale mała. Mouratoglou Tennis Academy działa, ale jest o niej bardzo cicho. Sanchez rozwija akademie w różnych miejscach na świecie, ale to się robi bardziej komercyjne, by kręcić na tym interes. Gołym okiem widać, że u Nadala potrafią skupić się na specjalizacji i dobrych zawodnikach.

  • Trener reaguje na to, co na korcie robi Świątek. “Dziewczyny tego nienawidzą”

    Trener reaguje na to, co na korcie robi Świątek. “Dziewczyny tego nienawidzą”

    Paweł Strauss nie ma wątpliwości, że w grze Igi Świątek zaczynają być widoczne efekty współpracy z ludźmi związanymi z akademią Rafaela Nadala. Doświadczony trener w rozmowie z Interią zwrócił uwagę przede wszystkim na zmiany w forhendzie Polki, ale także na większą różnorodność w jej stylu gry. Jego zdaniem właśnie tego brakowało Świątek w ostatnich miesiącach.

    – Mam wrażenie, że Iga wreszcie odzyskała stabilność i pewność. Ludzie, którzy teraz są wokół niej, to prawdziwi fachowcy z ogromnym doświadczeniem. Jeśli rzeczywiście korzysta z wiedzy środowiska Nadala, to dostaje fundamenty z najwyższej półki – ocenił Strauss.

    Szkoleniowiec uważa, że szczególnie mocno zmienił się sposób wykańczania forhendu Świątek. Jak zaznaczył, wcześniej jej uderzenie pozostawało praktycznie nietykalne dla trenerów Tomasza Wiktorowskiego i Piotra Sierzputowskiego, a obecnie widać wyraźną korektę techniczną.

    – Nie chodzi o kopiowanie forhendu Nadala, bo kobiety nigdy nie wygenerują takiej samej siły jak Rafa. Bardziej chodzi o biomechanikę i naturalność ruchu. Forhend Igi wydaje się dziś bardziej miękki, płynniejszy i efektywniejszy – tłumaczył.

    Strauss podkreślił również ogromne znaczenie mentalne współpracy z ludźmi związanymi z hiszpańskim mistrzem. Według niego już sama świadomość, że za plecami stoi środowisko Nadala, może działać na zawodniczkę niezwykle budująco.

    W rozmowie pojawił się także temat treningów z udziałem Rafaela Nadala. Trener przywołał historię Jana Choinskiego, który miał okazję sparować z Hiszpanem.

    – Po dwóch godzinach treningu był kompletnie wyczerpany. Intensywność Nadala była niewiarygodna. A przecież Rafa nadal jest świetnie przygotowany fizycznie. Jeśli zawodniczka trenuje z kimś grającym w takim tempie, później w meczu turniejowym wszystko wydaje się wolniejsze – zaznaczył.

    Strauss zgodził się też z opinią Dawida Celta dotyczącą większej liczby wariacji w grze Świątek. Chodzi przede wszystkim o częstsze używanie topspinu, slajsa czy zmian tempa wymian.

    – Kobiecy tenis często wygląda bardzo podobnie: mocne, płaskie granie w równym rytmie. Tymczasem zawodniczki nie cierpią zmian tempa i wysokości piłki. Jeśli Iga potrafi mieszać topspin, slajs i klasyczne uderzenia, staje się znacznie trudniejsza do rozszyfrowania – wyjaśnił.

    Według szkoleniowca właśnie rozwijanie nowych elementów było konieczne, bo sam powrót do dawnej wersji gry mógłby już nie wystarczyć. Rywalki nauczyły się bowiem reagować na jej schematy.

    – Jeśli robisz dokładnie to samo co wszystkie inne zawodniczki, nie będziesz najlepsza. Sabalenkę najłatwiej pokonać właśnie zmianami rytmu i rotacji, a nie siłą – podkreślił.

    Strauss uważa, że akademia Nadala doskonale rozumie specyfikę kobiecego tenisa i wie, jak rozwijać Świątek. Zwrócił uwagę choćby na znaczenie serwisu z rotacją na wysoki bekhend, który bardzo utrudnia życie tenisistkom.

    – Najtrudniejsze w tenisie są wysokie piłki. Wtedy trudno mocno przyspieszyć i często można jedynie przebić piłkę na drugą stronę. A tam Iga już czeka z forhendem – analizował.

    Na koniec trener zaznaczył, że sukcesy Świątek byłyby także ogromną reklamą dla akademii Nadala.

    – Jeśli Idze będzie szło dobrze, do akademii zaczną przyjeżdżać kolejne zawodniczki z Polski i nie tylko. To działa jak najlepsza promocja. Ale przede wszystkim widać, że tam naprawdę potrafią pracować nad specjalizacją i rozwojem zawodników – podsumował.