• Smutna prawda o Idze Świątek. “Każda z TOP 10 może z nią wygrać”

    Smutna prawda o Idze Świątek. “Każda z TOP 10 może z nią wygrać”

    Półfinałowa porażka Igi Świątek w turnieju w Rzymie znów wywołała dyskusję o jej aktualnej formie. Tym razem Polka stoczyła bardzo wymagający bój z Eliną Switoliną, a eksperci dostrzegają zarówno wyraźne oznaki poprawy, jak i problemy, które nadal uniemożliwiają jej powrót do dawnej dominacji. Komentator Eurosportu Tomasz Wolfke uważa jednak, że występ raszynianki można ocenić pozytywnie, choć jednocześnie tonuje oczekiwania przed Roland Garros.

    — To był zdecydowanie lepszy mecz Igi niż poprzednie starcie ze Switoliną w Indian Wells. Tam wyglądało to źle także pod względem jakości gry, a teraz oglądaliśmy tenis na znacznie wyższym poziomie — ocenił Wolfke w rozmowie z Interią.

    Ekspert podkreślił, że obie zawodniczki zasłużyły na uznanie za intensywność i tempo wymian. Zwrócił jednak uwagę na ogromną liczbę niewymuszonych błędów. Łącznie pojawiło się ich ponad sto, co przy tak dynamicznym tenisie było częściowo zrozumiałe, ale mimo wszystko zbyt wysokie.

    Zdaniem Wolfkego właśnie błędy były jednym z głównych powodów porażki Świątek, choć nie jedynym. Wskazał również na kwestie taktyczne.

    — Brakowało mi częstszej zmiany kierunku gry. Było sporo wymian granych po crossie, natomiast za mało zaskakujących zagrań w wolną przestrzeń. W nowoczesnym tenisie trzeba umieć odwrócić akcję i zmusić przeciwniczkę do biegania. Iga robiła to za rzadko, a Switolina świetnie wytrzymywała długie wymiany — wyjaśnił.

    Wolfke zauważył też, że Ukrainka jest obecnie w znakomitej dyspozycji, co znajduje potwierdzenie również w rankingu WTA Race, gdzie znajduje się w ścisłej czołówce sezonu. Według komentatora to pokazuje, że obecnie Świątek nie jest już zawodniczką całkowicie dominującą nad resztą stawki.

    — Musimy się przyzwyczaić do tego, że Iga nie jest dziś dominatorką. Nadal należy do najlepszych tenisistek świata, ale w czołowej dziesiątce praktycznie każda rywalka może ją pokonać — ocenił.

    Ekspert przyznał, że dla kibiców może to być trudna diagnoza, bo jeszcze niedawno Świątek wydawała się niemal nietykalna na kortach ziemnych. Jego zdaniem kolejne tygodnie potwierdzają jednak, że Polka przeszła z pozycji absolutnej liderki do roli bardzo solidnej tenisistki ścisłej światowej czołówki.

    Nie oznacza to jednak końca wielkich sukcesów. Wolfke uważa, że Świątek wciąż może wygrywać turnieje wielkoszlemowe i realizować najważniejsze cele swojej kariery.

    — Australian Open pozostaje dla niej ogromnym wyzwaniem, bo triumf tam dałby jej komplet zwycięstw we wszystkich Szlemach. Roland Garros też może jeszcze kilka razy wygrać, choć nie jest tak dominująca jak jej idol Rafael Nadal — podkreślił.

    Komentator zwrócił też uwagę na pierwsze efekty współpracy Świątek z nowym sztabem. Według niego widać poprawę po treningach na Majorce, choć droga do pełnej odbudowy wciąż jest daleka.

    — Widać, że jest lepiej niż jeszcze w marcu. W Rzymie oglądaliśmy dwa czy trzy mecze na poziomie przypominającym sezon 2022 czy 2023, ale zabrakło pełnej regularności przez cały turniej. Ze Switoliną zabrakło detali — stwierdził.

    Do najważniejszych problemów Wolfke zaliczył niewykorzystane break pointy. Switolina wykorzystała sześć z dziewięciu okazji, natomiast Świątek tylko pięć z szesnastu.

    Ekspert zauważył jednak również pozytywną zmianę w zachowaniu Polki na korcie.

    — Widać było spokój. Nie było frustracji ani nerwowych reakcji. Tylko raz, w trzecim secie, wyglądało na to, że chce uderzyć rakietą o kort, ale się powstrzymała. To pokazuje, że pracuje nad emocjami — ocenił.

    Całościowo występ Świątek w Rzymie ocenił wysoko.

    — Dałbym jej cztery plus, może nawet pięć minus. Poprawa jest wyraźna, a jednocześnie trzeba oddać klasę Switolinie — podsumował.

    Jednocześnie przed Roland Garros Wolfke pozostaje ostrożny. Jego zdaniem Polka nie pojedzie do Paryża w roli zdecydowanej faworytki.

    — Jeśli dotrze do ćwierćfinału, to już będzie można mówić o sukcesie. Oczywiście może wygrać cały turniej, ale wiele będzie zależało od dyspozycji dnia i drabinki. Lepiej, żeby po drodze nie trafiła ponownie na Switolinę, bo przegrała z nią już dwa razy z rzędu — zakończył.

  • Świątek skomentowała porażkę ze Switoliną. Nagle padło: “Przepraszam za szczerość”

    Świątek skomentowała porażkę ze Switoliną. Nagle padło: “Przepraszam za szczerość”

    Iga Świątek i Elina Switolina zmierzyły się w tym roku po raz drugi, w półfinale turnieju w Rzymie. Ponownie lepsza okazała się Ukrainka. Polka nawiązała do spotkania w Indian Wells. Jak informuje Dominik Senkowski, użyła ciekawego porównania.

    2 godziny i 14 minut – tyle trwała rywalizacja Igi Świątek i Eliny Switoliny o finał turnieju w Rzymie. Polka – mimo porażki w trzech setach (4:6, 6:2, 2:6) – mówiła o “kroku do przodu” (więcej TUTAJ>>). Po raz pierwszy w tym roku osiągnęła bowiem wynik lepszy niż ćwierćfinał.

    Z drugiej strony, Świątek ponownie musiała uznać wyższość Switoliny. Po raz drugi na przestrzeni nieco ponad dwóch miesięcy. W rozmowie z Dominikiem Senkowskim ze Sport.pl, przeprowadzonej w mixed zone w Rzymie, nawiązała do poprzedniego spotkania z Ukrainką.

    Indian Wells i Rzym – Switolina dwa razy pokonała Świątek
    12 marca w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells scenariusz był bardzo podobny (2:6, 6:4, 4:6 z perspektywy Świątek – relacja TUTAJ>>). Jednak Raszynianka widzi wyraźne różnice. Tak porównała oba spotkania.

    – Myślę, że te mecze znacznie się różniły. Grałyśmy dziś obie o wiele lepiej. W Indian Wells było tak, że gdy jedna z nas wygrywała, to ta druga trochę kopała się w czoło. Przepraszam za szczerość. Nie grałyśmy wtedy zbyt dobrze – przyznała w rozmowie z Dominikiem Senkowskim.

    Świątek zauważyła, że spotkanie w Rzymie stało na “o wiele wyższym poziomie”. Zdobyła się na słowa uznania dla swojej rywalki.

    – Szkoda tego meczu, ale Elina zaprezentowała się dziś naprawdę dobrze. Wczoraj też musiała zagrać świetnie (w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną – przyp. red.), chociaż nie oglądałam tego pojedynku. Widać, jak świetnie jej idzie w tym sezonie – dodała.

    Switolina pnie się w rankingu WTA
    Rzeczywiście, w 2026 r. Elina Switolina zanotowała kilka sukcesów. Wygrała turniej w Auckland, dotarła do finału w Dubaju, zaś w Australian Open, Indian Wells i Stuttgarcie odpadała w półfinale.

    Ukrainka w “wirtualnym” rankingu WTA jest już na ósmej pozycji. Jeśli wygra sobotni finał z Coco Gauff, wówczas w poniedziałek będzie siódmą zawodniczką na świecie. Iga Świątek plasuje się na trzecim miejscu.

  • Niesłychane wieści po porażce Świątek. “Koszmar Polki”, a teraz nowa “zmora”

    Niesłychane wieści po porażce Świątek. “Koszmar Polki”, a teraz nowa “zmora”

    Wydawało się, że Iga Świątek jest na dobrym kursie do tego, aby w Rzymie wreszcie odnieść turniejowe zwycięstwo po długiej przerwie. Świetne mecze z Naomi Osaką oraz ćwierćfinałowy z bezradną Jessicą Pegulą mocno rozbudziły nadzieje, ale na ziemię trzecią tenisistkę świata sprowadziła Elina Switolina. Ukrainka na przestrzeni trzech setów zagrała znakomicie i to ona zameldowała się w finale. A przy okazji dokonała czegoś, co dotąd udało się tylko “zmorze Świątek”, czyli Jelenie Ostapenko.

    Gdy oglądaliśmy występ Igi Świątek przeciwko Jessice Peguli, ręce same składały się do oklasków. To był tenis w takim wydaniu, gdy widać było pierwsze owoce pracy, wykonywanej pod skrzydłami trenera Francisco Roiga oraz pod czujnym okiem króla paryskiej mączki, czyli Rafaela Nadala.

    Do Ostapenko dołącza Switolina. Zła wiadomość dla Igi Świątek
    Rotacje, dopieszczony topspin forhendowy, niewidziany wcześniej w takim schemacie bekhendowy oraz świetna praca nóg – zwracali uwagę eksperci, między innymi kapitan reprezentacji Polski Dawid Celt. Dodajmy, że rozmówca Interii powstrzymywał się jednak przed tym, by głosić przed półfinałem, że już mamy Polkę w najlepszym wydaniu.

    – Nie jestem w stanie powiedzieć, czy wróciła do swojej najlepszej wersji, ale na pewno jest na dobrej drodze do tego, żeby znowu zacząć wygrywać na dużą skalę – powiedział.

    I ostrożność go nie zawiodła, ponieważ półfinał turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie ze Switoliną dowiódł, że przed naszą tenisistką jeszcze wiele pracy. Istotne jest to, że znów odzyskała radość z gry w tenisa, ale w samych “technikaliach” jest jeszcze sporo zadań do odrobienia. Świątek przegrała 4:6, 6:2, 2:6 i to Switolina będzie rywalką Amerykanki Coco Gauff w sobotnim finale.

    Porażka Świątek z Ukrainką statystycznie stworzyła bardzo mocną historię w całej zawodowej karierze 24-letniej Igi. Niejaki Vansh, użytkownik portalu X trudniący się między innymi analizą danych, unaocznił skalę osiągnięcia Switoliny.

    – Dopiero co zdałem sobie sprawę, że Elina Switolina stała się drugą zawodniczką w historii po Jelenie Ostapenko, która pokonała Igę Świątek na wszystkich trzech nawierzchniach. Wszystkie trzy zwycięstwa zapadły w decydującym secie. Wszystkie trzy zwycięstwa osiągnięte w decydującej rozgrywce po przegraniu drugiego seta – obwieścił.

    Jeszcze chodzi konkretnie o te trzy mecze, to są nimi chronologicznie: ćwierćfinał Wimbledonu w 2023 roku oraz dwa tegoroczne starcia: ćwierćfinał Indian Wells i rzeczony półfinał w Rzymie. Świątek całościowo ma z Ukrainką nieco korzystniejszy bilans, bo wygrywała czterokrotnie, po dwa razy na twardej nawierzchni oraz na mączce.

    Przypomnijmy z kolei, że wspomniana Łotyszka Ostapenko ze względu na arcykorzystny bilans spotkań z Igą Świątek jest nazywana “zmorą” lub “koszmarem” Polki. Jej statystyka starć z naszą gwiazdą to sześć meczów i komplet zwycięstw.

  • Triumf nad Świątek, a potem komunikat ws. Switoliny. Wielki zwrot, to już pewne

    Triumf nad Świątek, a potem komunikat ws. Switoliny. Wielki zwrot, to już pewne

    Polscy fani tenisa do późnych godzin czekali na rozstrzygnięcie półfinałowego starcia Igi Świątek z Eliną Switoliną w Rzymie – i ta zarwana nocka nie skończyła się dla nich pozytywnymi informacjami, bowiem Raszynianka po trzysetowych zmaganiach ostatecznie uległa przeciwniczce z Ukrainy. Oponentka trzeciej rakiety globu przy tym, jak się okazało, pobiła swoisty rekord, który pozostawał nienaruszalny przez kilkanaście lat.

    Iga Świątek zaprezentowała na turnieju WTA rangi 1000 w Rzymie naprawdę dobrą formę, tracąc w swych kolejnych występach aż do półfinału zaledwie jednego seta – z Cathy McNally, na początku swej gry w “Wiecznym Mieście”.

    Ostatecznie jednak reprezentantka Polski nie zdołała sobie wywalczyć kolejnego tytułu w stolicy Włoch – z zawodami na Foro Italico pożegnała się ona na poziome półfinału, przegrywając w nocy z czwartku na piątek z Eliną Switoliną.

    WTA Rzym. Switolina pokonała Świątek, wielki rekord już jest jej
    Ukrainka zdołała przypieczętować swoje zwycięstwo po trzech odsłonach rywalizacji (6:4, 2:6, 6:2), a pojedynek trwał w ogólnym rozrachunku nieco ponad 2 h i 15 min. Ciekawostką jest fakt, że Świątek wygrała… o dwa punkty więcej od rywalki.

    To jednak nie jedyna interesująca statystyka – jak bowiem wskazano na profilu “OptaAce” Switolina stała się najstarszą zawodniczką w erze open, która w trakcie jednej edycji Internazionali BNL d’Italia zdołała ograć minimum dwie wcześniejsze mistrzynie turnieju.

    Przedstawicielka Ukrainy zrobiła to w wieku niespełna 32 lat, wyraźniej “przeskakując” wynik Jeleny Janković z 2010 roku, kiedy to osiągnęła ona podobny kamień milowy mając nieco ponad 25 lat.

    W przypadku wspomnianych mistrzyń mowa tu oczywiście o Idze Światek a także o Jelenie Rybakinie, którą Switolina ograła w ćwierćfinale. Polka na rzymskich kortach triumfowała jak dotychczas trzykrotnie (2021, 2022, 2024), z kolei Kazaszka po trofeum sięgnęła raz, w roku 2023.

    Switolina z trzecim tytułem na turnieju w Rzymie? Na jej drodze stoi jeszcze Gauff
    Należy też nadmienić, że i sama Elina Switolina dwa razy zdołała jak dotychczas wygrywać rzymskie współzawodnictwo – i to dwa razy z rzędu, bo w latach 2017 – 2018, w obu przypadkach pokonując w finale Simonę Halep.

    Czy 31-latka niebawem skompletuje swoisty tenisowy “hat-trick”? Finał tegorocznego Internazionali BNL d’Italia odbędzie się już w tę sobotę, a rywalką Switoliny będzie Coco Gauff.

  • Porażka Świątek. Oto konsekwencje w rankingu. Robi się nerwowo

    Porażka Świątek. Oto konsekwencje w rankingu. Robi się nerwowo

    Iga Świątek nie zagra w finale turnieju WTA w Rzymie. Polka odpadła w półfinale po nieprawdopodobnym boju z Eliną Switoliną. Krótko po zakończeniu spotkania wszystko policzono i wiadomo, jakie miejsce będzie zajmowała Polka przed Roland Garros. Pewne jest jedno – Raszynianka musi się mocno oglądać za siebie.
    Iga Świątek w czarnej czapce i stroju sportowym, trzyma rakietę na korcie podczas meczu tenisowego.

    Iga ŚwiątekALESSANDRO DI MEO PAP/EPA

    Po tym jak w kapitalnym stylu Iga Świątek wyeliminowała podczas turnieju w Rzymie Naomi Osakę i Jessicę Pegulę, niektórzy widzieli już byłą liderkę rankingu WTA w wielkim finale zawodów.

    W półfinale na przeszkodzie stanęła jednak nieobliczalna Elina Switolina, która wcześniej także odnotowała bardzo wartościowe wyniki. W ćwierćfinale Ukrainka wygrała z samą wiceliderką rankingu Jeleną Rybakiną.

    W czwartkowy wieczór okazało się, że nie było to przypadkowe zwycięstwo. Switolina zawiesiła Świątek wysoko poprzeczkę. Mimo że mecz odbywał się bardzo późno (rozpoczął się po 22:00) obie tenisistki stworzyły kapitalne widowisko. W decydującym, trzecim secie lepiej zagrała jednak Ukrainka i to ona awansowała do finału, triumfując 6:4, 2:6, 6:2.

    Oto pozycja Świątek w rankingu. Musi oglądać się za siebie

    Tym samym Iga Świątek zakończyła zmagania na półfinale. Najlepszy wynik w sezonie pozwolił jej utrzymać 3. miejsce w rankingu WTA. Łącznie za występ w Rzymie Polka otrzymała dodatkowe 325 punktów, ale porażka w półfinale ma swoje konsekwencje. 24-latka nie może być bowiem pewna utrzymania na dłuższy czas swojej lokaty.

    Za plecami Polki coraz bliżej jest Coco Gauff. Amerykanka awansowała do finału turnieju w Rzymie i jeśli wygra ze Switoliną jeszcze bardziej zbliży się do Świątek. W przypadku triumfu strata Amerykanki w rankingu będzie wynosić zaledwie 174 punkty. Jeśli natomiast finał wygra Switolina, to czwarta Gauff będzie przegrywać ze Świątek o 524 “oczka”.

    Za sprawą awansu do finału w Rzymie awans w rankingu zaliczyła Switolina. Finał pozwolił jej przesunąć się z 10. na 8. pozycję. Jeśli Ukrainka pokona Gauff, to będzie w rankingu już siódma. W zestawieniu cały czas prowadzi Aryna Sabalenka przed Rybakiną.

    Turniej w Rzymie jest ostatnim sprawdzianem formy dla najlepszych tenisistek na świecie przed wielkoszlemowym Roland Garros. Zmagania we Francji, w których Iga Świątek powalczy o swój piąty tytuł na tych kortach, rozpoczną się w niedzielę 24 maja.
    Zawodniczka tenisa w sportowym stroju, z zaciśniętą pięścią i rakietą w dłoni, wyraża emocje podczas meczu.

    Iga Świątek w meczu z Eliną SwitolinąFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w ciemnej czapce i stroju sportowym wykonuje dynamiczny backhand, skupiona na uderzeniu piłki tenisowej rakietą.

    Iga Świątek w Internazionali d’ItaliaFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w czarnym stroju dynamicznie odbija piłkę rakietą podczas intensywnej wymiany na korcie.

    Elina Switolina w meczu z Igą ŚwiątekFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Katarzyna Wenerska: Gra z najlepszymi drużynami na świecie jest dla nas plusem

  • Finał nie dla Świątek. Musiała uznać wyższość Ukrainki [WIDEO]

    Finał nie dla Świątek. Musiała uznać wyższość Ukrainki [WIDEO]

    Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że Iga Świątek pewnym krokiem zmierza po kolejny finał wielkiego turnieju. Polka imponowała spokojem, regularnością i znakomitą grą z głębi kortu. Tym razem jednak musiała pogodzić się z porażką. W półfinale lepsza okazała się Ukrainka Elina Switolina, która po niezwykle wymagającym meczu wywalczyła awans do finału, eliminując jedną z największych faworytek imprezy.
    Spotkanie od samego początku zapowiadało się jako wielkie widowisko. Obie zawodniczki doskonale się znają i wielokrotnie udowadniały, że potrafią grać tenis na najwyższym światowym poziomie. Kibice liczyli na długie wymiany, ogromne emocje i walkę o każdy punkt. Nie zawiedli się. Mecz dostarczył wszystkiego, czego można oczekiwać od starcia dwóch tenisistek światowej klasy.
    Pierwszy set rozpoczął się bardzo wyrównanie. Świątek starała się narzucić swój rytm gry, wykorzystując mocny forehand oraz charakterystyczną intensywność w wymianach. Switolina odpowiadała jednak niezwykłą cierpliwością. Ukrainka świetnie poruszała się po korcie i zmuszała Polkę do coraz większego ryzyka. Każdy gem był niezwykle zacięty, a przewaga przechodziła z jednej strony na drugą.
    W kluczowym momencie pierwszej partii większym spokojem wykazała się Switolina. Ukrainka przełamała Świątek po serii błędów z forhendu i wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca seta. Polka próbowała jeszcze wrócić do gry, ale rywalka imponowała skutecznością przy własnym serwisie. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się zwycięstwem Ukrainki, co wyraźnie dodało jej pewności siebie.
    Drugi set pokazał jednak, dlaczego Świątek od lat należy do ścisłej światowej czołówki. Polka wyszła na kort zdecydowanie bardziej agresywna i od pierwszych piłek zaczęła przejmować inicjatywę. Jej uderzenia były głębsze, bardziej precyzyjne, a presja wywierana na przeciwniczce przyniosła szybkie efekty. Świątek kilkukrotnie przełamała Switolinę i błyskawicznie zbudowała wyraźną przewagę.
    W tej części meczu można było odnieść wrażenie, że losy spotkania zaczynają się odwracać. Kibice zgromadzeni na trybunach coraz głośniej wspierali reprezentantkę Polski, a ona sama wyglądała na zawodniczkę, która odzyskała pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Switolina miała momenty problemów z dokładnością i nie była już tak skuteczna w defensywie jak na początku meczu.
    Decydujący trzeci set przyniósł jednak prawdziwy tenisowy thriller. Obie zawodniczki zdawały sobie sprawę, że stawką jest awans do finału, dlatego poziom koncentracji był ogromny. Początkowo gra toczyła się gem za gem. Świątek próbowała skracać wymiany i częściej atakować, natomiast Switolina konsekwentnie wykorzystywała swoją regularność oraz znakomite przygotowanie fizyczne.
    Kluczowy moment nastąpił w środkowej fazie seta. Przy stanie remisowym Ukrainka wygrała niezwykle długiego gema przy serwisie Świątek, wykorzystując kilka niewymuszonych błędów Polki. To przełamanie okazało się bezcenne. Switolina nabrała ogromnej pewności siebie, a Świątek zaczęła coraz bardziej się spieszyć. Widać było frustrację, ponieważ wiele piłek, które zazwyczaj kończyły się punktami dla Polki, tym razem wracało na drugą stronę kortu.
    Mimo trudnej sytuacji Świątek nie zamierzała się poddawać. Walczyła do ostatniej piłki i próbowała jeszcze odrobić straty. Publiczność wierzyła, że Polka zdoła wrócić do meczu, ale Switolina zachowała zimną krew. Ukrainka znakomicie serwowała w końcówce spotkania i nie pozwoliła rywalce na przejęcie inicjatywy. Po ostatniej piłce uniosła ręce w geście triumfu, a na twarzy Świątek pojawiło się wyraźne rozczarowanie.
    Dla polskich kibiców to z pewnością bolesny wynik, zwłaszcza że oczekiwania wobec Świątek były ogromne. Liderka światowego tenisa wielokrotnie przyzwyczaiła fanów do sukcesów i gry o najwyższe cele. Tym razem musiała jednak uznać wyższość przeciwniczki, która rozegrała jedno z najlepszych spotkań w ostatnich miesiącach.
    Nie można jednak zapominać, że nawet największe mistrzynie mają trudniejsze momenty. Świątek wciąż pozostaje jedną z najbardziej dominujących zawodniczek swojego pokolenia i nadal należy do grona głównych faworytek wszystkich najważniejszych turniejów. Porażka ze Switoliną może okazać się cenną lekcją przed kolejnymi startami, szczególnie że sezon wciąż trwa i przed Polką jeszcze wiele ważnych występów.
    Eksperci po meczu zwracali uwagę przede wszystkim na świetne przygotowanie taktyczne Ukrainki. Switolina doskonale neutralizowała najmocniejsze atuty Świątek, zmuszając ją do gry w niewygodnych warunkach. Ogromne znaczenie miała także regularność oraz cierpliwość w wymianach. Ukrainka unikała prostych błędów i potrafiła wytrzymać nawet najtrudniejsze momenty spotkania.
    Sama Świątek po meczu nie ukrywała rozczarowania, ale podkreślała również klasę rywalki. Polka zaznaczyła, że nie wykorzystała kilku ważnych okazji i momentami brakowało jej odpowiedniego rytmu. Jednocześnie pogratulowała Switolinie awansu do finału i przyznała, że Ukrainka zasłużyła na zwycięstwo.
    Media społecznościowe szybko zapełniły się komentarzami kibiców oraz ekspertów. Wielu fanów podkreślało, że mimo porażki Świątek pokazała ogromny charakter i walczyła do końca. Inni zwracali uwagę na znakomity poziom całego widowiska, które mogło śmiało uchodzić za jeden z najlepszych meczów turnieju.
    Awans Switoliny do finału jest dużym sukcesem dla ukraińskiego tenisa. Doświadczona zawodniczka po raz kolejny udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi tenisistkami świata i nie boi się wielkich wyzwań. Jej forma może sprawić, że w finale również będzie bardzo groźna dla swojej kolejnej przeciwniczki.
    Dla Świątek najważniejsze będzie teraz szybkie wyciągnięcie wniosków i odpowiednia regeneracja. Sezon jest długi, a kolejne wielkie turnieje już czekają. Polka wielokrotnie pokazywała, że potrafi wracać jeszcze silniejsza po trudnych porażkach. Kibice mogą więc wierzyć, że już niedługo znów zobaczą ją walczącą o najważniejsze trofea świata tenisa.

  • Przemówiła tuż po wygranej ze Światek. “Niesamowite uczucie”

    Przemówiła tuż po wygranej ze Światek. “Niesamowite uczucie”

    Elina Switolina zna już smak turniejowego zwycięstwa w Rzymie. Po pokonaniu Igi Świątek w półfinale ma szansę triumfować w stolicy Włoch już po raz trzeci. – To po prostu nierealne – mówiła “na gorąco” Ukrainka po meczu z Polką.

    Dwie godziny i 14 minut spędziły na korcie w Rzymie Elina Switolina oraz Iga Świątek. W półfinale lepsza okazała się Ukrainka, zwyciężając w trzech setach 6:4, 2:6, 6:2. Tym samym po ośmiu latach przerwy ponownie wystąpi w meczu o najwyższą stawkę na turnieju WTA Rzym.

    – Po tylu latach być ponownie w finale – to uczucie jest po prostu nierealne – powiedziała Switolina tuż po pokonaniu Świątek, w wywiadzie przeprowadzonym na korcie. – Myślę, że to niesamowite uczucie, zrobić to w tak wspaniały sposób – dodała.

    Przypomnijmy: Switolina triumfowała w Rzymie w latach 2017 i 2018. Z kolei Świątek wygrywała w latach 2021, 2022 i 2024.

    Finał w Rzymie: Switolina – Gauff
    W sobotnim finale Ukrainka zmierzy się z Coco Gauff. W tym roku rywalizowała z Amerykanką dwukrotnie i w obu przypadkach była górą – w Australian Open oraz w Dubaju. Zwłaszcza ten drugi pojedynek zapisał się w pamięci kibiców tenisa. Obie zawodniczki spędziły na korcie ponad trzy godziny.

    – Na razie nie mam planu na finał, ale będę go miała. Grałyśmy ze sobą wiele razy, więc nie będzie to dla mnie zaskoczenie, znamy się doskonale. Nasz ostatni mecz był czymś nie z tej ziemi. Z pewnością zobaczę go ponownie, aby znaleźć taktykę i sposób (na pokonanie Gauff – przyp. red.) – komentowała.

    – Na razie jednak chcę cieszyć się tym zwycięstwem (ze Świątek – przyp. red.). Mam dzień na odpoczynek i przygotuję się na finał – zakończyła pomeczowy wywiad Switolina.

  • “Nieprawdopodobna noc”. Media komentują porażkę Świątek

    “Nieprawdopodobna noc”. Media komentują porażkę Świątek

    Iga Świątek przegrała z Eliną Switoliną w półfinale turnieju WTA w Rzymie. Media nie mają wątpliwości – obie stworzyły świetne widowisko.

    Iga Świątek była faworytką półfinałowego starcia z Eliną Switoliną – świetnie prezentowała się w Rzymie i ustawiła się w gronie najpoważniejszych kandydatek do tytułu. Tymczasem, po trzysetowym boju, to Switolina zagra w wielkim finale.

    “Switolina wróciła do finału turnieju w Rzymie i wywalczyła to w najtrudniejszy możliwy sposób” – pisze portal tennis.com.

    Gdy wydawało się, że Polka w drugim secie na dobre przejęła kontrolę nad losami rywalizacji, trzecia partia, w sposób zdecydowany, należała do jej rywalki.

    “Switolina przetrwała napór byłej liderki rankingu w drugim secie, a potem zdominowała decydującą partię” – czytamy.

    “Podczas nieprawdopodobnej nocy Switolina pokonała Świątek i awansowała do swojego trzeciego finału w Rzymie” – pisze oficjalny portal cyklu WTA.

    Jednocześnie dziennikarze przypomnieli, że “w ostatnich latach nie było dwóch bardziej dominujących zawodniczek w Rzymie niż Switolina i Świątek”. Obie zawodniczki zdobyły wspólnie pięć tytułów w ostatnich dziesięciu latach. Teraz to jednak Ukrainka będzie miała szansę na wielki sukces.

    W drugim secie Iga Świątek wyrównała stan rywalizacji ze Switoliną, pozwalając jej ugrać tylko dwa gemy. Wydawało się, że za kilkanaście minut Polka dopnie swego.

    “Wydawało się wtedy, że Switolina jest już podłamana, ale doświadczona Ukrainka wróciła na kort maksymalnie zmobilizowana” – pisze francuski portal lequipe.fr.

    “Utrzymywała piekielne tempo, by zwyciężyć po 2 godzinach i 15 minutach wściekłej walki” – dodali dziennikarze.

    Włoski serwis lottomatica.sport wprost pisze o niespodziance, jaka przydarzyła się w czwartkowym starciu w Rzymie.

    Jednocześnie dziennikarze zwracają uwagę, że Ukrainka grała bez dnia przerwy po wyczerpującym ćwierćfinale, co dodatkowo podnosi wagę jej zwycięstwa nad Świątek.

  • 45 lat i zagra w Roland Garros. Wielki powrót legendy

    Po pięciu latach przerwy Venus Williams znów wystąpi w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie. Choć Amerykanka najprawdopodobniej nie będzie rywalizować w singlu, to w deblu już tak, bowiem widnieje na liście zgłoszeń razem z Hailey Baptiste.

    Nie brakuje osób, które są zaskoczone działaniem Venus Williams. Choć legendarna tenisistka ma już 45 lat na karku, to wciąż nie zdecydowała się na zakończenie kariery. Fakt jest jednak taki, że Amerykanka przegrywa mecz za meczem.

    W lipcu 2025 r. starsza z sióstr Williams wróciła do gry po ponad rocznej przerwie i na dzień dobry sensacyjnie pokonała Peyton Stearns. Jednak od tego momentu 45-latka przegrała 11 spotkań z rzędu, w tym z Magdaleną Fręch czy Magdą Linette.

    Tymczasem okazuje się, że Williams zdecydowała się na start w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie. Tym samym Amerykanka zaprezentuje się paryskiej publiczności po raz pierwszy od 2021 roku.

  • Finał nie dla Świątek, Ukraińcy zachwyceni. Reakcje po nocnym starciu w Rzymie

    Finał nie dla Świątek, Ukraińcy zachwyceni. Reakcje po nocnym starciu w Rzymie

    Nocny pojedynek Igi Świątek z Eliną Switoliną w półfinale w Rzymie zakończył się zwycięstwem Ukrainki. Druga z wymienionych pokonała Polkę w trzech setach, a o tytuł “tysięcznika” powalczy z Amerykanką Coco Gauff. Po starciu ze Świątek ukraińskie media zareagowały bardzo entuzjastycznie. Tamtejsi dziennikarze świętują awans swojej rodaczki do ostatniego etapu turnieju.

    Iga Świątek prezentowała w turnieju w Rzymie bardzo dobrą formę, ale w końcu trafiła na rywalkę, która tego dnia była lepsza od niej.

    Elina Switolina pokonała Polkę w trzech setach i zapewniła sobie awans do finału WTA Rzym.

    W wielkim finale Elina Switolina zmierzy się z Coco Gauff. W tej formie ukraińska gwiazda zdecydowanie nie będzie bez szans na ostateczny triumf.

    Iga Świątek musi natomiast pogodzić się ze sporym rozczarowaniem. Liczyła bowiem na wygranie swojego pierwszego turnieju w tym sezonie. Jej następnym wyzwaniem będzie Roland Garros, a więc absolutnie najważniejszy turniej tej części sezonu.

    Ukraińskie media reagują na zwycięstwo Switoliny ze Świątek
    Po meczu z Igą Świątek media z kraju Eliny Switoliny, co oczywiste, zaczęły świętować sukces Ukrainki. – Było to siódme bezpośrednie spotkanie Switoliny i Świątek – Ukrainka odniosła trzecie zwycięstwo nad rywalką z Polski – podaje tsn.ua.

    Ukraińskie media przypomniały więc, że przewaga Świątek nad Switoliną w bezpośrednich pojedynkach mocno stopniała. Jeśli Rywalka pokona Polkę również w kolejnym starciu, będzie już remis – 4:4.

    Sport.ua skupia się już na przyszłości, a więc na wielkim finale. Dziennikarze ukraińskiego portalu zwracają uwagę na to, że Coco Gauff jest rywalką, która wyjątkowo “leży” Elinie Switolinie.

    – Wcześniej Switolina pięć razy grała przeciwko Gauff i wygrała trzy bezpośrednie starcia, dwa w 2026 roku – w ćwierćfinale Australian Open i półfinale WTA 1000 w Dubaju – podaje wspomniany portal.

    Zwycięstwo nad Polką to kolejny dowód na to, jak Elina Switolina dobrze czuje się w Rzymie. Portal isport.ua przypomina, że na tej ziemi Ukrainka w przeszłości odnosiła już przecież wielkie sukcesy.

    – Switolina po raz szósty w karierze zagra w finale turnieju WTA 1000 i po raz trzeci w Rzymie. W 2017 i 2018 roku Ukrainka zwyciężyła w rozgrywkach w stolicy Włoch – czytamy.