• Euforia w Rzymie. Jannik Sinner zdobył wymarzony tytuł

    Euforia w Rzymie. Jannik Sinner zdobył wymarzony tytuł

    Jannik Sinner nie zawiódł oczekiwań. W niedzielę Włoch bez straty seta pokonał Caspera Ruuda i zdobył pierwszy w karierze tytuł w rozgrywanym na kortach ziemnych turnieju ATP Masters 1000 w Rzymie.

    Na ten dzień miejscowi kibice czekali od 50 lat. W niedzielę Jannik Sinner miał zostać pierwszym od 1976 roku i sukcesu Adriano Panatty włoskim triumfatorem turnieju ATP Masters 1000 w Rzymie. I tego dokonał. Niesiony dopingiem publiczności pokonał 6:4, 6:4 Caspera Ruuda.

    Najwyżej rozstawiony Sinner rozpoczął mecz, jakby był przytłoczony ciężarem oczekiwań i już w drugim gemie został przełamany. Jednak od tego momentu zaczął grać z coraz większą swobodą. Radość kibiców po każdym wygranym punkcie pozwoliła mu nabrać rozpędu i dzięki temu przejął inicjatywę na korcie.

    Włoch szybko odrobił stratę i wyrównał na 2:2. Następny szturm przypuścił w końcówce pierwszego seta, gdy przy stanie 4:4 ponownie przełamał oznaczonego numerem 23. Norwega, po czym zakończył całą odsłonę.

    W drugiej partii już w premierowym gemie po wspaniałym bekhendzie Sinner zdobył breaka. W tym momencie znalazł się na prostej drodze do zwycięstwa. A do linii mety przybliżał się z każdą minutą i z każdą burzą braw od rozemocjonowanych kibiców.

    Mimo kilku trudniejszych chwil, Sinner wytrzymał presję. W ostatnim gemie łatwo wypracował trzy meczbole. Gdy wygrywającym forhendem zwieńczył spotkanie, z niedowierzaniem złapał się za głowę. A na trybunach rozpoczęło się wielkie święto.

    Mecz trwał godzinę i 45 minut. W tym czasie Sinner zaserwował dwa asy, jeden raz został przełamany, wykorzystał trzy z pięciu break pointów, posłał 26 zagrań kończących i popełnił 15 niewymuszonych błędów. Z kolei Ruudowi zapisano trzy asy, 22 uderzenia wygrywające oraz 23 pomyłki własne.

    Dla 24-letniego Sinnera to 29. w karierze tytuł w głównym cyklu, a dziesiąty rangi ATP Masters 1000. Został także drugim po Novaku Djokoviciu tenisistą, który skompletował triumfy we wszystkich imprezach złotej serii. Za wygraną w Internazionali BNL d’Italia otrzyma 1000 punktów do światowego rankingu oraz ponad 1 mln euro premii finansowej.

    Z kolei 27-letni Ruud poniósł 13. porażkę w swoim 27. finale na poziomie głównego cyklu. Za występ w Rzymie zainkasuje 650 “oczek” oraz ponad 535,5 tys. euro.

    Niedziela na kortach Foro Italico była prawdziwie włoska. W finale zmagań w grze podwójnej rozstawieni z numerem siódmym Simone Bolelli i Andrea Vavassori pokonali 7:6(8), 6:7(3), 10-3 oznaczoną “dwójką” hiszpańsko-argentyńską parę Marcel Granollers / Horacio Zeballos. Dla Włochów to dziesiąty wspólny tytuł. Ogółem 40-letni Bolelli wywalczył 21. deblowe mistrzostwo w głównym cyklu, a 31-letni Vavassori – 13.
    Internazionali BNL d’Italia, Rzym (Włochy)
    ATP Masters 1000, kort ziemny, pula nagród 8,235 mln euro
    niedziela, 17 maja

    finał gry pojedynczej:

    Jannik Sinner (Włochy, 1) – Casper Ruud (Norwegia, 23) 6:4, 6:4

    finał gry podwójnej:

    Simone Bolelli (Włochy, 7) / Andrea Vavassori (Włochy, 7) – Marcel Granollers (Hiszpania, 2) / Horacio Zeballos (Argentyna, 2) 7:6(8), 6:7(3), 10-3

  • Jannik Sinner – Casper Ruud: transmisja za darmo i stream. Gdzie oglądać? (17.05.2026)

    Jannik Sinner – Casper Ruud: transmisja za darmo i stream. Gdzie oglądać? (17.05.2026)

    Obecność Jannika Sinnera w finale turnieju ATP Masters 1000 w Rzymie oczywiście nie jest żadną niespodzianką. Awans Caspera Ruuda jest za to nieoczekiwany, gdyż wcześniej w tym sezonie nie błyszczał. W Rzymie spisuje się jednak znakomicie.

    Sinner – Ruud: gdzie oglądać mecz finałowy
    17 maja (niedziela) odbędzie się pojedynek finałowy turnieju ATP Masters 1000 w Rzymie. Zmierzą się Jannik Sinner oraz Casper Ruud. Pojedynek będzie transmitowany zarówno w TV, jak również w internecie. Transmisja z meczu finałowego w Rzymie dostępna będzie także za darmo.

    Sinner nie przegrał jeszcze meczu na nawierzchni ziemnej w tym sezonie. Jest też zdecydowanym faworytem meczu finałowego. Dla Ruuda już sam awans do finału jest sukcesem, gdyż w tym sezonie spisywał się przeciętnie. Włoch stoi przed historyczną szansą wygrania szóstego z kolei turnieju ATP Masters 1000.

    Sinner – Ruud: transmisja w TV
    Pojedynek finałowy Jannik Sinner – Casper Ruud zostanie rozegrany w niedzielę 17 marca. Początek o godzinie 17:00. Bezpośrednia transmisja telewizyjna będzie dostępna na antenach Polsatu Sport. Całkowicie za darmo mecz będzie można zobaczyć w Betclic TV.

    Sinner – Ruud: transmisja za darmo
    Mecz Jannik Sinner – Casper Ruud będzie można oglądać całkowicie za darmo w streamingu na platformie Betclic TV. Aby otrzymać dostęp do platformy streamingowej wystarczy zarejestrować konto w Betclic z kodem promocyjnym BETWP (korzystając z tego linku) oraz zasilić depozyt kwotą min. w wysokości 50 PLN.

    W Betclic wygrywasz więcej gdyż grasz bez potrącania 12% podatku od stawki! Możesz też postawić zakład bez ryzyka o wartości 50 PLN.

  • Fissette w centrum burzy, zawrzało przed turniejem. Wszystko przez tę decyzję

    Fissette w centrum burzy, zawrzało przed turniejem. Wszystko przez tę decyzję

    Niecałe dwa miesiące minęły od pożegnania z Igą Świątek, a wszystko wskazuje na to, że Wim Fissette znalazł już nową pracodawczynię. Byłego szkleniowca Polki przyłapano w Strasburgu u boku mistrzyni WTA 1000, która pod jego okiem przygotowywała się do kolejnego turnieju. W sieci błyskawicznie wybuchło poruszenie. Wiele z komentarzy krytycznie odnosiło się do decyzji tenisistki.

    Dokładnie 23 marca po kompletnie nieudanym turnieju w Miami, z którego odpadła już w 1. rundzie z Magdą Linette Iga Świątek ogłosiła rozstanie z Wimem Fissettem. Co ciekawe, była to jedyna zmiana, jaka zaszła w jej sztabie.

    Po kilku dniach obfitujących w liczne plotki i domysły na temat tego, z kim teraz zwiąże się Raszynianka, najlepsza polska tenisistka wszechczasów postanowiła publicznie przekazać, że jej nowym szkoleniowcem zostanie Francisco Roig.

    Wim Fissette znalazł nową pracodawczynię? Zdjęcia nie kłamią
    Uwaga skupiła się zatem na byłym trenerze Rafaela Nadala. Nie zapomniano przy tym jednako Belgu. Opinię publiczną bardzo interesowało, jaką zawodniczkę będzie trenował po pożegnaniu z Igą Świątek. Odpowiedź poznaliśmy tuż przed startem turnieju w Strasbourgu.

    Media społecznościowe wieczorem w sobotę obiegły zdjęcia Fissette’a u boku… Victorii Mboko. Natychmiast ruszyła lawina spekulacji, czy to właśnie mistrzyni z Montrealu została nową podopieczną Belga. Plotki szybko zostały potwierdzone.

  • Mistrzyni z Osaki na drodze Polki. Znamy drabinkę Roland Garros

    Mistrzyni z Osaki na drodze Polki. Znamy drabinkę Roland Garros

    Koniec tenisowych zmagań na Foro Italico w Rzymie oznacza jedno: czas na najważniejszy turniej na kortach ziemnych – Roland Garros. Formalnie zmagnia gwiazd ruszą w kolejną niedzielę, ale ruch na obiektach na skraju Lasku Bulońskiego zacznie się już w poniedziałek. Trzy polskie tenisistki: Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova mają szansę dołączyć do Igi Świątek, Magdaleny Fręch i Magdy Linette. Właśnie poznały swoje ścieżki, aby osiągnąć ten sukces.

    W najbliższym tygodniu, już po zakończeniu Internazionali d’Italia, większa część tenisowego touru stawi się już w stolicy Francji – 128 zawodniczek rozpocznie kwalifikacje do drugiego w sezonie Wielkiego Szlema. A inne, te z najlepszej dziesiątki, będą w większości przygotowywać się już do zasadniczej fazy rywalizacji. Włącznie z Igą Świątek, która w Rzymie zanotowała najlepszy występ w tym sezonie – dotarła do półfinału.

    Owszem, w kalendarzu WTA na ten tydzień są dwa turnieje głównego cyklu – rangi 500 w Strasburgu i 250 w Rabacie, ale to szansa na punkty głównie dla zawodniczek z drugiego szeregu. Z najlepszej dziesiątki będzie tam tylko Victoria Mboko – 19-latka z Kanady wycofała się jednak wcześniej z Rzymu, a teraz zaczęła okres próbnej pracy z Wimem Fissettem.

    Na Stade Roland Garros od kilku dni są zaś trzy Polki: Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova. Ta pierwsza wygrała wiosną turniej WTA 125 w Oeiras, druga triumfowała w imprezie tej rangi w Chinach, a Klimovicova dotarła w Portugalii do półfinału. Każda z nich ma realną szansę, by dołączyć do Świątek, Fręch i Linette w głównej drabince. Aby tak się stało, muszą wygrać po trzy spotkania. Ostatnio w Melbourne ta sztuka udała się Lindzie.

    Roland Garros. Losowanie kwalifikacji już za nami. Oto droga Polek do głównej drabinki
    Najważniejsze losowanie odbędzie się w Paryżu w najbliższy czwartek o godz. 14 – wtedy swoją ścieżkę do piątego tytułu w stolicy Francji pozna Iga Świątek. Po bardzo dobrym występie w Rzymie będzie jedną z kandydatek do tytułu, choć – tak się wydaje – teraz ta lista będzie dłuższa niż w poprzednim sezonie. Zwłaszcza po znakomitych występach Ukrainek: Marty Kostiuk (Rouen i Madryt) oraz Eliny Switoliny (Rzym).

    W niedzielę odbyło się zaś losowanie kwalifikacji. Tu z ósemką rozstawiona została Maja Chwalińska – 24-latka zacznie od starcia z Alice Rame z Francji, numerem 192 na liście WTA. Reprezentantka Polski będzie zdecydowaną faworytką starcia z 28-letnią rywalką. W finale może jednak czekać Suzan Lamens, tenisistka, która triumfowała już w głównym cyklu WTA w zawodach rangi 250 w Osace. W lutym Chwalińska ograła ją w Oeiras dość gładko – 6:1, 6:2. Ostatnio Holenderka zawodziła, pytanie jednak, czy Maja zdołała wykurować się po ostatnich problemach zdrowotnych w Parmie.

    Rozstawiona została też Katarzyna Kawa – z numerem 26. Doświadczona zawodniczka rodem z Krynicy Zdroju zacznie zmagania od potyczki z Amerykanką Ayaną Akli – i też nie powinna mieć większych problemów. W tej części drabinki na drodze Kawy do głównej fazy turnieju może stać w finale Lulu Sun. Nowozelandka to ćwierćfinalistka Wimbledonu z 2024 roku, ale na mączce przegrała wszystkie cztery starcia w ostatnich tygodniach.

    Trudniejszą przeprawę może mieć Linda Klimovicova. Ona nie została rozstawiona – zacznie od meczu z 21-letnią Serbką Lolą Radivojevic (nr 32). A później może zmierzyć się z podopieczną Fissette’a z reprezentacji Belgii Greet Minnen, wreszcie w finale – z Mayar Sheriff bądź Martiną Trevisan.

  • Pożegnanie ze Świątek, Fissette w centrum burzy. Oto jego nowa podopieczna

    Pożegnanie ze Świątek, Fissette w centrum burzy. Oto jego nowa podopieczna

    Nie minęły jeszcze dwa miesiące od zakończenia współpracy z Igą Świątek, a wiele wskazuje na to, że Wim Fissette szybko znalazł nową zawodniczkę. Belgijski szkoleniowiec został zauważony w Strasburgu podczas treningów z Victorią Mboko. Zdjęcia momentalnie obiegły media społecznościowe i wywołały falę komentarzy, wśród których nie brakowało krytycznych opinii.

    23 marca, tuż po rozczarowującym występie w Miami, gdzie Iga Świątek odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Magdą Linette, Polka oficjalnie poinformowała o zakończeniu współpracy z Fissettem. Była to jedyna zmiana w jej sztabie szkoleniowym. Niedługo później ogłoszono, że nowym trenerem raszynianki został Francisco Roig, wcześniej związany między innymi z Rafaelem Nadalem.

    Od tamtej pory spore zainteresowanie budziło jednak także to, z kim zwiąże się belgijski trener. Odpowiedź pojawiła się tuż przed rozpoczęciem turnieju WTA w Strasburgu. W sobotni wieczór w sieci pojawiły się fotografie przedstawiające Fissette’a u boku Victorii Mboko. Natychmiast rozpoczęły się spekulacje, czy młoda Kanadyjka została jego nową podopieczną.

    Doniesienia szybko potwierdzono. Dziennikarz Sport.pl Dominik Senkowski przekazał, że osoba z otoczenia belgijskiego szkoleniowca potwierdziła rozpoczęcie próbnej współpracy z dziewiątą rakietą świata. To właśnie pod okiem Fissette’a Mboko ma rywalizować podczas turnieju w Strasburgu.

    Informacja wywołała jednak mieszane reakcje kibiców. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy podważających kompetencje Belga i sens tej decyzji ze strony Kanadyjki. Część fanów twierdziła, że Mboko potrzebuje przede wszystkim szkoleniowca skupionego na aspektach technicznych gry. Inni oceniali, że współpraca z Fissette’em może negatywnie wpłynąć na jej rozwój, przywołując przy tym okres jego pracy z Igą Świątek.

    Victoria Mboko nie ma za sobą najlepszych tygodni. W Madrycie zakończyła udział już na etapie 1/32 finału, natomiast z turnieju w Rzymie wycofała się z powodu choroby. Mimo to do rywalizacji w Strasburgu przystępuje z dużymi ambicjami, szczególnie że coraz mocniej naciska na nią w rankingu Karolina Muchova.

  • Rozstanie ze Świątek, niespodzianka w Strasburgu. Fissette u boku mistrzyni WTA 1000

    Rozstanie ze Świątek, niespodzianka w Strasburgu. Fissette u boku mistrzyni WTA 1000

    Półfinał turnieju WTA 1000 w Rzymie okazał się końcem przygody Igi Świątek z włoską imprezą, ale jednocześnie był jej najlepszym wynikiem w obecnym sezonie. Polka po raz pierwszy od wielu miesięcy zaprezentowała tenis na poziomie, do którego przyzwyczaiła kibiców. Co istotne, stało się to już po zmianie trenera. Pod wodzą Francisco Roiga Świątek wreszcie przełamała barierę ćwierćfinału, czego wcześniej nie udało jej się dokonać współpracując z Wimem Fissette’em. Belg stracił pracę w marcu, ale bardzo szybko znalazł nowe zajęcie. W mediach społecznościowych pojawiły się właśnie zdjęcia, na których widać go podczas treningów z jedną z najlepszych tenisistek świata.

    Choć sezon w wykonaniu Świątek trudno uznać za udany, ostatnie tygodnie przyniosły wyraźne oznaki poprawy. Do Rzymu Polka przyjechała bez większej pewności siebie, jednak z każdym kolejnym spotkaniem odzyskiwała rytm i coraz lepiej prezentowała się na korcie. Sama przyznawała po meczach, że zwycięstwa pozwalają jej odbudować mentalność i ponownie uwierzyć we własne możliwości.

    Jej marsz zatrzymał się dopiero w półfinale, gdzie stoczyła niezwykle emocjonujący bój z Eliną Switoliną. Ukrainka wygrała po trzech setach, ale występ Świątek został odebrany bardzo pozytywnie. Polka pokazała tenis znacznie lepszy niż w poprzednich miesiącach i może potraktować rzymski turniej jako ważny impuls przed zbliżającym się Roland Garros.

    Dla wielu kibiców i ekspertów szczególnie istotny jest fakt, że poprawa nastąpiła już po rozstaniu z Fissette’em. Belg nie zdołał doprowadzić Świątek do ani jednego półfinału w tym sezonie, dlatego w marcu zakończono współpracę. Jego miejsce zajął Francisco Roig, który szybko zaczął wprowadzać zmiany widoczne zarówno w grze, jak i w nastawieniu Polki.

    Sam Fissette nie pozostawał jednak długo bez pracy. Wszystko wskazuje na to, że dołączył do sztabu Victorii Mboko, jednej z najbardziej utalentowanych zawodniczek młodego pokolenia. W sieci pojawiły się zdjęcia ze Strasburga, na których Belg pracuje z Kanadyjką podczas treningów.

    Mboko mimo młodego wieku może już pochwalić się bardzo imponującymi osiągnięciami. Dziewiąta tenisistka świata dwukrotnie występowała w finałach turniejów rangi WTA 1000. W Montrealu triumfowała przed własną publicznością po zwycięstwie nad Naomi Osaką, natomiast w Dosze musiała uznać wyższość Karoliny Muchovej. Teraz, współpracując z Fissette’em, będzie chciała zrobić kolejny krok i osiągać lepsze wyniki w Wielkich Szlemach. Jak dotąd jej najlepszym rezultatem pozostaje czwarta runda.

  • Trzysetowy dreszczowiec Gauff i Switoliny. Nowa mistrzyni WTA w Rzymie

    Trzysetowy dreszczowiec Gauff i Switoliny. Nowa mistrzyni WTA w Rzymie

    Jeszcze w czwartek wydawało się, że to Iga Świątek zamelduje się w finale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Polka prezentowała się na Foro Italico znakomicie — przypominała zawodniczkę, która w poprzednich latach dominowała na kortach ziemnych. Najpierw pewnie ograła Naomi Osaka, a później nie pozostawiła większych złudzeń Jessica Pegula. Wszystko zmieniło się jednak w półfinale, gdy po dramatycznym starciu lepsza okazała się Elina Switolina.

    Ukrainka, która wcześniej wyeliminowała także Jelena Rybakina, awansowała do finału, gdzie czekała już Coco Gauff — aktualna mistrzyni Roland Garros. Sobotni finał Internazionali d’Italia rozpoczął się zgodnie z planem mimo deszczowej pogody w Rzymie i opóźnień innych spotkań.

    Lepiej w mecz weszła Amerykanka. Gauff szybko przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 2:0, a później kontrolowała wydarzenia na korcie. Przy stanie 4:2 miała nawet trzy okazje na kolejne przełamanie, które mogło praktycznie zamknąć pierwszego seta. Wtedy jednak Switolina odwróciła losy partii.

    Ukrainka zaczęła grać znacznie pewniej, ograniczyła liczbę błędów i coraz częściej zmuszała Gauff do ryzyka. Amerykanka zaczęła się mylić, a frustracja rosła z każdą akcją. Switolina wygrała cztery gemy z rzędu, a pierwszą odsłonę zakończyła po podwójnym błędzie serwisowym rywalki, triumfując 6:4.

    Gauff była wyraźnie rozbita. Kamery uchwyciły łzy w jej oczach, gdy schodziła z kortu po zakończeniu seta. Druga partia również zaczęła się dla niej nerwowo, bo Switolina szybko wypracowała break pointy. Amerykanka zdołała jednak wyjść z opresji i stopniowo odzyskiwała pewność siebie.

    Set był niezwykle wyrównany. Obie tenisistki utrzymywały własne podania, choć emocji nie brakowało. Przy stanie 5:5 Gauff przełamała Ukrainkę po efektownej akcji przy siatce i wydawało się, że za chwilę doprowadzi do decydującego seta. Chwilę później sama jednak straciła serwis, a o losach partii zdecydował tie-break.

    W nim początkowo trwała wyrównana walka, ale od stanu 3:2 dla Switoliny inicjatywę przejęła Gauff. Amerykanka wygrała kilka kluczowych punktów z rzędu i zwyciężyła 7-3, doprowadzając do trzeciego seta.

    Decydująca partia długo przypominała półfinałowy mecz Switoliny ze Świątek. Gauff miała szansę na przełamanie i prowadzenie 3:1, lecz Ukrainka obroniła break pointa, a potem całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami. Świetnie serwowała, znakomicie broniła i coraz częściej zmuszała rywalkę do błędów.

    Amerykanka nie była już w stanie odpowiedzieć. Switolina dwukrotnie przełamała Gauff i pewnie zamknęła spotkanie, wygrywając 6:4, 6:7(3), 6:2 po 169 minutach walki.

    Dla 32-letniej Ukrainki to trzeci triumf w turnieju Internazionali d’Italia. Wcześniej wygrywała w Rzymie w 2017 i 2018 roku, pokonując w finałach Simona Halep. Dzięki sukcesowi wróci także do czołówki światowego rankingu — od poniedziałku będzie siódmą rakietą świata i z takim numerem zostanie rozstawiona podczas Roland Garros.

  • Eurowizja 2026: gdzie oglądać za darmo? Transmisja i stream online (16.05.2026)

    Eurowizja 2026: gdzie oglądać za darmo? Transmisja i stream online (16.05.2026)

    Skomentuj
    Finał Eurowizji 2026 odbędzie się w sobotę (16 maja) o godzinie 21:00. Odbywający się w Wiedniu konkurs będzie można oglądać w telewizji i online. Sprawdzamy gdzie dostępna będzie transmisja.

    Eurowizja 2026: gdzie oglądać na żywo?
    W finale Eurowizji 2026 udział weźmie 25 artystów. Wśród nich znajduje się reprezentantka Polski Alicja Szemplińska, która pomyślnie przebrnęła przez eliminacje. Cieszący się dużym zainteresowaniem widzów konkurs odbędzie się tym razem w wiedeńskiej Stadthalle.

    Transmisja z Eurowizji 2026 dostępna będzie zarówno w TV, jak i online. Konkurs odbędzie się w sobotę (16 maja) o godzinie 21:00.

    Bonus 300 zł za min. 1 punkt Polski w Superbet
    Specjalną promocję na sobotni finał przygotował jeden z legalnych polskich bukmacherów – Superbet. Oferuje aż 300 zł bonusu, jeżeli Polska zdobędzie w sobotnim konkursie przynajmniej 1 punkt. Jak odebrać bonus?

    1. Zarejestruj konto w Superbet (z tego linku) z kodem promocyjnym BETWP, akceptując przy tym zgody marketingowe
    2. Dokonaj wpłaty w kwocie min. 50 zł
    3. Postaw za min. 2 zł zakład pojedynczy z dowolnym zakładem z oferty na Eurowizję

    To wszystko! Jeżeli Polska zdobędzie w finale przynajmniej jeden punkt, otrzymasz od Superbet dodatkowy bonus 300 zł! Zapoznaj się również z regulaminem, w którym znajdziesz między informacje o wymaganym obrocie bonusem.

    Eurowizja 2026: gdzie oglądać w TV?
    Telewizyjna transmisja z finału konkursu Eurowizji 2026 dostępna będzie na kanale TVP1. Relację przeprowadzi Artur Orzech.

    Eurowizja 2026: stream online
    Przebieg konkursu będzie można również śledzić za pośrednictwem internetu. Transmisja dostępna będzie na platformie TVP VOD oraz na oficjalnym kanale konkursu w serwisie Youtube.

  • Robert Lewandowski żegna się z Barceloną. Polak ogłosił swoją decyzję

    Robert Lewandowski żegna się z Barceloną. Polak ogłosił swoją decyzję

    Robert Lewandowski oficjalnie potwierdził zakończenie swojej przygody z Barceloną. Polski napastnik poinformował o swojej decyzji za pośrednictwem mediów społecznościowych, kończąc tym samym miesiące spekulacji dotyczących swojej przyszłości w katalońskim klubie.

    Od dłuższego czasu pojawiały się doniesienia, że wygasający 30 czerwca 2026 roku kontrakt nie zostanie przedłużony. Teraz wszystko stało się jasne — po czterech sezonach spędzonych w Hiszpanii 37-letni napastnik opuszcza Barcelonę.

    — Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy nadszedł moment, by ruszyć dalej. Odchodzę z poczuciem, że moja misja została wykonana — przekazał Lewandowski w opublikowanym wpisie. Nie zabrakło również podziękowań skierowanych do kibiców za wsparcie podczas pobytu w klubie.

    Robert Lewandowski trafił do Barcelony latem 2022 roku i szybko stał się jedną z najważniejszych postaci zespołu. W barwach „Dumy Katalonii” zdobył trzy mistrzostwa Hiszpanii, sięgnął po Puchar Króla oraz trzy Superpuchary Hiszpanii. Jedynym trofeum, którego nie udało mu się wywalczyć, pozostała Liga Mistrzów.

    Na brak zainteresowania Polak z pewnością nie może narzekać. Media od pewnego czasu łączą go z różnymi kierunkami. Wśród potencjalnych klubów wymienia się między innymi amerykańskie Chicago Fire czy Juventus Turyn. Najwięcej mówi się jednak o możliwym transferze do Arabii Saudyjskiej. Według nieoficjalnych informacji Al-Hilal miałoby zaoferować napastnikowi kontrakt opiewający nawet na 90 milionów euro za sezon. Na oficjalne potwierdzenie tych doniesień trzeba jednak jeszcze poczekać.

    Przed Lewandowskim pozostały już tylko dwa występy w koszulce Barcelony. W niedzielny wieczór Polak po raz ostatni zaprezentuje się kibicom na Camp Nou podczas spotkania z Realem Betis. Początek meczu zaplanowano na godzinę 21:15 i wszystko wskazuje na to, że będzie to wyjątkowe pożegnanie jednej z największych gwiazd ostatnich lat w Barcelonie.

    https://www.instagram.com/reel/DYZZlfhMVeZ/?utm_source=ig_web_copy_link

  • Gauff kontra Switolina. O której godzinie finał w Rzymie?

    Gauff kontra Switolina. O której godzinie finał w Rzymie?

    Coco Gauff i Elina Switolina dotarły do finału zawodów WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Już w sobotę (16 maja) Amerykanka i Ukrainka zagrają o tytuł na Foro Italico. Organizatorzy potwierdzili godzinę tego spotkania.

    Do finału międzynarodowych mistrzostw Włoch dotarły turniejowa “trójka” i “siódemka”. Coco Gauff i Elina Switolina wygrały jak na razie na rzymskiej mączce po pięć spotkań. W półfinale Amerykanka okazała się lepsza od Rumunki Sorany Cirstei, a Ukrainka od Igi Świątek.

    Organizatorzy turnieju WTA 1000 w Rzymie przekazali, że finał singla kobiet odbędzie się w sobotę (16 maja). Gauff i Switolina zmierzą się po godz. 17:00 na korcie centralnym.

    Będzie to ich szósty pojedynek w głównym cyklu. Aktualnie Switolina ma z Gauff bilans 3-2 w kobiecym tourze. W sezonie 2026 tenisistka naszych wschodnich sąsiadów była górą w Australian Open i Dubaju.

    Switolina to mistrzyni turnieju w Rzymie z 2017 i 2018 roku. Ukrainka celuje w 20. trofeum w głównym cyklu. Gauff natomiast to zeszłoroczna finalistka imprezy Internazionali BNL d’Italia. Amerykanka pragnie zdobyć 12. tytuł w tourze.

    Transmisja z meczu Gauff – Switolina będzie dostępna w Canal+ Sport 2 i serwisie Canal+ Online. Relacja tekstowa na żywo z tego wydarzenia na portalu WP SportoweFakty.