• Niezapomniane spotkanie na Signal Iduna Park: Lewandowski i Piszczek znów razem!

    Niezapomniane spotkanie na Signal Iduna Park: Lewandowski i Piszczek znów razem!

    Niezapomniane spotkanie na Signal Iduna Park: Lewandowski i Piszczek znów razem!

     

    Środowy wieczór na Signal Iduna Park przyniósł kibicom nie tylko emocje związane z hitem Ligi Mistrzów pomiędzy Borussią Dortmund a FC Barceloną, ale także wzruszające momenty, które przywołały wspomnienia dawnych lat. W przerwie meczu kamery telewizyjne uchwyciły niezwykłe spotkanie – Robert Lewandowski stanął obok swojego dawnego kolegi i przyjaciela, Łukasza Piszczka. Obaj piłkarze, którzy współtworzyli legendarny “polski tercet” w Borussii, ponownie mieli okazję porozmawiać, tym razem w innych rolach.

     

    Dla Lewandowskiego powrót na stadion w Dortmundzie zawsze będzie miał wyjątkowy charakter. To właśnie tutaj, w latach 2010–2014, rozpoczął swój marsz ku światowej sławie, strzelając bramki, które przyniosły Borussii dwa mistrzostwa Niemiec i finał Ligi Mistrzów. Razem z Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem stworzył niezapomniane trio, które zapisało się w historii klubu i polskiej piłki.

     

    Dziś Łukasz Piszczek, choć zakończył już karierę zawodniczą, wciąż jest blisko Borussii. Były obrońca pełni funkcję asystenta trenera Nuriego Sahina, innej legendy BVB, który teraz prowadzi drużynę z Dortmundu. Spotkanie Piszczka i Lewandowskiego w przerwie meczu nie umknęło uwadze kibiców – dla wielu był to symbol powrotu do czasów największych sukcesów klubu.

     

    Nie tylko Piszczek, ale i sam Nuri Sahin nie ukrywa swojego szacunku dla polskiego napastnika. Na konferencji prasowej poprzedzającej mecz trener Borussii podkreślił wyjątkowy charakter Lewandowskiego:

    — Ma bardzo silny charakter, zawsze chce grać i zdobywać bramki. Jego postawa jest na najwyższym poziomie. Jestem podekscytowany, widząc go w roli rywala.

     

    Już przed rozpoczęciem spotkania Sahin otwarcie przyznał, że Robert Lewandowski to jego dobry przyjaciel, a ich rywalizacja na boisku nigdy nie przesłania wzajemnego szacunku.

     

    Wieczór na Signal Iduna Park nie zakończył się wprawdzie sukcesem dla FC Barcelony, ale dla polskich kibiców był to wyjątkowy moment – spotkanie dawnych gwiazd, które na zawsze pozostaną częścią historii Borussii Dortmund.

     

  • Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Wilfredo Leon to jeden z najlepszych siatkarzy świata i zawodnik, który zyskał miano legendy dzięki niezwykłym osiągnięciom na boisku. Jego serwisy są postrachem dla przeciwników, a jeden z nich na zawsze wpisał się do historii siatkówki.

     

    Rekord świata. Niesamowity serwis Wilfredo Leona

    W 2020 roku, podczas meczu Sir Safety Perugii przeciwko Itasowi Trentino, Leon popisał się serwisem, który osiągnął prędkość aż 138 km/h. To osiągnięcie do dziś pozostaje rekordem w historii siatkówki. Co więcej, zawodnik regularnie przekracza barierę 130 km/h, co czyni go jednym z najbardziej niebezpiecznych serwujących na świecie. Rezultat 138 km/h powtórzył również w meczu Polska — Dania podczas ME w 2023 r.

     

    — Usain Bolt jest tylko jeden i tylko do niego należy rekord świata w sprincie. Ja też chcę, żeby obok rekordu zagrywki widniało tylko jedno nazwisko: Wilfredo Leon — mówił siatkarz w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onet”.

     

    Jego fenomen zaczął się na Kubie

    Kariera Wilfredo Leona rozpoczęła się na Kubie, gdzie błyskawicznie wyróżnił się jako siatkarski talent. Zadebiutował w reprezentacji narodowej w wieku zaledwie 14 lat i stał się jednym z liderów „cudownej generacji” kubańskiej siatkówki. W latach 2007–2012 był gwiazdą swojej drużyny, prowadząc ją do licznych sukcesów na arenie międzynarodowej.

     

    Jednak mimo wielkich osiągnięć na Kubie, Leon zdecydował się na zmianę swojego życia. Opuszczenie ojczyzny pozwoliło mu rozwijać karierę w Europie, gdzie osiągnął jeszcze wyższy poziom sportowy.

     

    Ostatecznie został Polakiem

    W 2015 roku Wilfredo Leon przyjął polskie obywatelstwo, a cztery lata później zadebiutował w reprezentacji Polski w sparingu z Holandią, wygranym 3:0. Od tamtego czasu stał się kluczowym zawodnikiem biało-czerwonych, regularnie prowadząc drużynę do sukcesów na największych imprezach.

     

    Jednym z najbardziej pamiętnych występów był mecz przeciwko Brazylii w fazie grupowej igrzysk olimpijskich, w którym Leon odegrał kluczową rolę, pomagając Polakom wygrać 3:2.

     

  • Emma Raducanu na krawędzi katastrofy. Tylko jedno pozwoli uniknąć straty 11 mln euro

    Emma Raducanu na krawędzi katastrofy. Tylko jedno pozwoli uniknąć straty 11 mln euro

    Emma Raducanu na krawędzi katastrofy. Tylko jedno pozwoli uniknąć straty 11 mln euro

     

    Jej wygrana była największą sensacją w świecie tenisa w ostatnich kilkunastu latach. Gdy w 2021 r. Emma Raducanu wygrywała US Open jako kwalifikantka, eksperci wróżyli jej wielką karierę. Dziś Brytyjka ma jednak potężny problem, a grozi jej także utrata ogromnych kontraktów sponsorskich. Straty mogą przekroczyć 11 mln euro, o czym alarmuje angielskie “The Sun”.

     

     

     

    Po sensacyjnym triumfie w finale US Open nad Leylah Fernandez w 2021 r. wydawało się, że Emma Raducanu będzie kolejną wielką gwiazdą światowego tenisa. Tak się jednak nie stało. Ostatecznie dominatorką w dyscyplinie stała się Iga Świątek, a Brytyjka rozpoczęła walkę z kontuzjami. Nie pomagały jej też liczne wpadki na korcie i ciągłe zmiany w sztabie szkoleniowym.

     

    — Jeśli nie znacznie seryjnie wygrywać i dochodzić do końcowych etapów turniejów, straci sponsorów. Będzie miała ogromne trudności z renegocjacją lub przedłużeniem któregokolwiek z kontraktów, a kariera zakończy się, zanim tak naprawdę się rozpoczęła. To byłaby wielka szkoda, bo ma ogromny talent i może zarobić mnóstwo pieniędzy — mówi Rob Wilson, ekspert do spraw finansów w sporcie. Jego wypowiedź dla serwisu OLGB.com cytuje “The Sun”.

     

    Emma Raducanu usłyszała ostrzeżenie

     

    Jak donoszą Brytyjczycy, tenisistka miała nawet usłyszeć już, że ryzyko utraty lukratywnych kontraktów jest realne, jeśli jej wyniki wkrótce się nie poprawią. Przypomnijmy, że mowa o mistrzyni wielkoszlemowej, która w tym momencie zajmuje dopiero 57. pozycję w rankingu WTA.

     

    I choć daje jej to możliwość występu we wszystkich najbardziej prestiżowych imprezach kobiecego tenisa, to Raducanu… zwyczajnie nie odnosi sukcesów. W tym sezonie dotarła do półfinału w turnieju w Nottingham, potem odpadła w czwartej rundzie Wimbledonu, ale potem było tylko gorzej. Z US Open pożegnała się już w pierwszej rundzie. Powodem do optymizmu mogą być trzy wygrane z rzędu w Billie Jean King Cup Finals, choć Brytyjka nie grała z przeciwniczkami z czołówki.

     

    Triumf Raducanu w US Open z 2022 r. to jedna z największych sensacji w historii zawodowego tenisa. Pokonywała kolejno Bibiane Schoofs, Mariam Bolkwadze i Mayar Sherif, by wygrać kwalifikacje bez straty seta. W głównej drabince eliminowała Stefanie Voegele, Shuai Zhang, Sarę Sorribes Tormo, Shelby Rogers, Belindę Bencic, Marię Sakkari i w końcu Leylah Fernandez, by zdobyć swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. W siedmiu meczach również nie przegrała anijednej partii.

     

  • W 2024 roku świat tenisa wstrząsnęły przypadki pozytywnych wyników testów na obecność dopingu dwóch wielkich gwiazd tego sportu.

    W 2024 roku świat tenisa wstrząsnęły przypadki pozytywnych wyników testów na obecność dopingu dwóch wielkich gwiazd tego sportu.

    W 2024 roku świat tenisa wstrząsnęły przypadki pozytywnych wyników testów na obecność dopingu dwóch wielkich gwiazd tego sportu

    Sprawy Jannika Sinnera i Igi Świątek wywołały zamieszanie, a ich przypadki mogą doprowadzić do istotnych zmian w przepisach Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

     

    Świątek zaakceptowała miesięczną karę za pozytywny wynik testu na trimetazydynę, lek stosowany w leczeniu dusznicy bolesnej. Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa (ITIA) przyznała, że wynik ten był efektem zanieczyszczenia nierecepturowym lekiem melatoniną, który Świątek stosowała na problemy ze snem i jet lag.

     

    Tylko trzy miesiące wcześniej Jannik Sinner został oczyszczony z jakiejkolwiek winy po dwóch pozytywnych testach z marca, jednak wyniki tych testów nie zostały ogłoszone od razu. WADA złożyła apelację w sprawie decyzji ITIA, domagając się zawieszenia dla Włocha na okres od jednego do dwóch lat, ale oba przypadki wydają się być początkiem istotnych zmian w podejściu organizacji nadzorującej walkę z dopingiem w sporcie.

     

    Doniesienia włoskich mediów wskazują, że Komitet Wykonawczy WADA spotkał się w Rijadzie, w Arabii Saudyjskiej, i zatwierdził zmiany w przepisach antydopingowych, które wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku. Mówi się, że wprowadzone zostaną nowe minimalne poziomy zgłaszania wyników, aby uniknąć przypadków związanych z mikroskopijnymi ilościami substancji zabronionych, co mogłoby wyeliminować sytuację podobną do tej z Sinnerem.

     

    Sinner dwukrotnie testował się pozytywnie na zabronioną substancję w marcu, ale ITIA uznała go za niewinnego, tłumacząc, że substancja clostebol, anaboliczny środek wspomagający wzrost mięśni, nie miała charakteru dopingowego, ponieważ nie była w ilości wystarczającej do poprawy wyników. ITIA zaakceptowała wyjaśnienie Sinnera, że clostebol dostał się do jego organizmu za pośrednictwem produktu, który jeden z członków jego zespołu używał do leczenia drobnej rany.

     

    Decyzja ta spotkała się z krytyką w świecie tenisa, a niektórzy zawodnicy byli zaskoczeni szybkością rozpatrzenia sprawy.

     

    „Każdy zawodnik, który otrzymuje pozytywny wynik testu, przechodzi przez ten sam proces” – powiedział Sinner. „Nie ma skrótu, nie ma innego traktowania, to wszystko ten sam proces. Wiem, że czasami pojawiają się frustracje innych graczy, ale może dlatego, że zostali zawieszeni, nie wiedzieli dokładnie, skąd to pochodzi. Również jaką substancję, ale najważniejsze jest to, skąd to pochodzi i jak weszło do organizmu. My wiedzieliśmy to od razu i byliśmy świadomi, co się stało. Od razu podjęliśmy kroki, by wyjaśnić sprawę, zostałem zawieszony na dwa, trzy dni. Nie mogłem trenować i wszystko, ale przyjęli to bardzo, bardzo szybko i dlatego kontynuowałem grę.”

     

    Zmiany w progach testów dopingowych mogą pomóc zawodnikom w przyszłości, ale prawdopodobnie nie pomogą Sinnerowi, który walczy z WADA w Sądzie Arbitrażowym ds. Sportu w przyszłym roku.

     

    Większość obserwatorów spodziewa się, że zostanie mu nałożona kara zawieszenia, ale komentarze dyrektora WADA, Oliviera Niggli, w wywiadzie dla „L’Equipe” sugerują, że organizacja dostrzega, iż poziomy clostebolu w organizmie Sinnera nie miały charakteru dopingowego.

     

    „Dziś mamy problem z kontaminacją” – powiedział Niggli. „Nie ma więcej przypadków dopingu niż wcześniej, ale laboratoria są bardziej efektywne w wykrywaniu mikroskopijnych ilości substancji dopingowych. Musimy stworzyć grupę roboczą, by zrozumieć, jak zarządzać tą sytuacją. Ilości znalezione w próbkach są tak małe, że można się nimi skazić robiąc nawet trywialne rzeczy.

     

    Rozumiem publiczność, która uważa, że jesteśmy naiwni i wierzymy we wszystko. Ale rzeczywistość jest inna. Jest problem. Jeśli chcielibyśmy uprościć nasze życie, moglibyśmy wprowadzić nowe progi i nie znaleźć tych wszystkich przypadków. Ale prawdziwe pytanie brzmi: czy jesteśmy gotowi zaakceptować mikrodawkowanie? Gdzie postawić granicę?

     

    Z progami nie widzielibyśmy tych wszystkich przypadków. Musimy zrozumieć, czy jesteśmy gotowi zaakceptować mikrodawkowanie i gdzie postawić granicę. Powstanie grupa robocza, która będzie prowadziła refleksję na ten temat.”

     

    Z ciągłym rozwojem technologii testujących, sport może w przyszłości musieć wprowadzić tolerancję dla suplementów, które mogą być zanieczyszczone, jak miało to miejsce w przypadku Świątek.

     

    Jednak uwaga całego świata sportu będzie skierowana na sprawę Sinnera w 2025 roku. Jakiekolwiek zawieszenie, prawdopodobnie zakończy się apelacją przez obecnego numer 1 na świecie.

     

  • Krzysztof “Diablo” Włodarczyk zawalczy o mistrzostwo świata!

    Krzysztof “Diablo” Włodarczyk zawalczy o mistrzostwo świata!

    Krzysztof “Diablo” Włodarczyk zawalczy o mistrzostwo świata!

     

    Stało się to, co zapowiadał ostatnio Krzysztof “Diablo” Włodarczyk. 43-letni pięściarz zawalczy o tytuł tymczasowego mistrza świata kategorii bridger federacji WBC. Informuje o tym promotor Andrzej Wasilewski za pośrednictwem platformy X. Decyzja zapadła na kongresie w Hamburgu. Włodarczyk zmierzy się z Polakiem — Adamem Balskim. To będzie pierwsza taka walka w historii polskiego boksu!

     

    To, że Adam Balski otrzyma walkę o pas, nie jest żadną sensacją, bowiem 34-latek awansował na pierwsze miejsce w rankingu WBC i można się było spodziewać, że w końcu zawalczy o mistrzostwo. Niespodzianką jest jednak to, z kim zawalczy Balski. Wydawało się bowiem, że “Diablo” Włodarczyk najlepsze lata ma już za sobą. Choć jego ostatnia wypowiedź przygotowała kibiców na tę informację.

     

    Krzysztof “Diablo” Włodarczyk zawalczy o mistrzostwo świata

    Krzysztof “Diablo” Włodarczyk zaskoczył na początku grudnia w rozmowie z kanałem “Sport Mach” na YouTube, mówiąc, że wpadka dopingowa Walerija Drozda może dać mu właśnie walkę o pas WBC.

     

    Chodzi o sytuację z 2014 r., gdy Włodarczyk przegrał z Drozdem o tytuł mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej. Po latach okazało się jednak, że Rosjanin był na dopingu i “Diablo” w ostatnim czasie wprost mówił o możliwości “rekompensaty” ze strony WBC.

     

    Teraz już jest jasne, że były mistrz świata organizacji WBC oraz były mistrz świata organizacji IBF w kategorii junior ciężkiej nie wymyślił sobie tych doniesień, co potwierdził Andrzej Wasilewki na platformie X.

     

    “Diablo — Balski o tytuł interim Mistrza Świata WBC w wadze do 100 kg! Takiej walki jeszcze w historii nie było! Najnowszy news z kongresu w Hamburgu ! Brawo Knockout Boxing Night!” — napisał promotor. To będzie pierwsza taka walka w historii polskiego boksu.

     

  • Kacper Stokowski na podium mistrzostw świata! Rekordowy wyścig

    Kacper Stokowski na podium mistrzostw świata! Rekordowy wyścig

    Kacper Stokowski na podium mistrzostw świata! Rekordowy wyścig pełen emocji

     

    Budapeszt w ostatnich dniach stał się areną, na której rozgrywane są jedne z najbardziej prestiżowych zawodów pływackich na świecie. W samym sercu sportowych emocji znalazł się polski reprezentant, Kacper Stokowski, który w środowe popołudnie wprawił kibiców w osłupienie, zdobywając brązowy medal w finale mistrzostw świata na dystansie 100 metrów stylem grzbietowym.

     

    Rekordowy występ w finale

     

    Stokowski, pokonując cztery długości krótkiego basenu w niesamowitym czasie 49.16 sekundy, nie tylko zapewnił sobie miejsce na podium, ale także ustanowił nowy rekord Polski. Ten wynik to triumf nie tylko samego zawodnika, ale i całego polskiego pływania, które dzięki takim sportowcom coraz częściej zaznacza swoją obecność na światowej scenie.

     

    Co więcej, dla 25-letniego zawodnika to już drugi medal na tych mistrzostwach świata! Zaledwie dzień wcześniej, we wtorek, wraz z kolegami z reprezentacji sięgnął po brąz w sztafecie 4×100 metrów stylem dowolnym. Te sukcesy są dowodem na doskonałe przygotowanie Polaka do rywalizacji na najwyższym poziomie.

     

    Rekord za rekordem – droga do sukcesu

     

    Kacper Stokowski podczas tych mistrzostw świata udowodnił, że znajduje się w szczytowej formie. Już w eliminacjach na dystansie 100 metrów stylem grzbietowym popisał się rekordowym czasem 49.22 sekundy, który wzbudził podziw i nadzieje kibiców. Następnie w półfinale poprawił swój własny wynik, notując 49.20 sekundy. Jednak to w finale, w decydującym momencie, dokonał czegoś niezwykłego, bijąc kolejny rekord Polski z wynikiem 49.16 sekundy!

     

    Taka seria wyników nie pozostawia wątpliwości – Stokowski przygotował się na te mistrzostwa jak nigdy wcześniej. Jego imponująca forma to efekt lat ciężkiej pracy, wytrwałości i doskonałego planu treningowego. Każdy start Polaka to pokaz determinacji, precyzji i niezwykłego talentu, który teraz owocuje na największej z możliwych scen.

     

    Kibice zachwyceni, eksperci pełni uznania

     

    Polscy kibice nie kryją swojej radości i dumy z osiągnięć Stokowskiego. Na mediach społecznościowych pojawiają się setki gratulacji i słów uznania dla młodego pływaka. Eksperci również podkreślają, że Stokowski nie tylko udowodnił swoją wartość jako zawodnika, ale także pokazał, że polskie pływanie ma ogromny potencjał, by konkurować z najlepszymi na świecie.

     

    Jego występy w Budapeszcie są inspiracją dla młodych sportowców, którzy marzą o podobnych sukcesach. Stokowski pokazuje, że ciężka praca i determinacja mogą zaprowadzić na szczyt, a każde kolejne wyzwanie jest szansą na poprawienie własnych osiągnięć.

     

    Podsumowanie sukcesu

     

    Dla Kacpra Stokowskiego mistrzostwa świata w Budapeszcie z pewnością zapiszą się jako jedno z najważniejszych wydarzeń w jego karierze. Dwa brązowe medale, ustanowienie aż trzech rekordów Polski i niezapomniane emocje, jakie zapewnił kibicom – to wszystko sprawia, że ten młody pływak staje się jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego sportu.

     

    Patrząc na formę i determinację Stokowskiego, można być pewnym, że to dopiero początek jego wielkiej kariery. Kolejne starty i wyzwania z pewnością przyniosą jeszcze więcej sukcesów, a polscy kibice z niecierpliwością będą śledzić jego dalsze poczynania na światowych arenach.

     

  • zł rozbite Karambol na S8. 21-latek jechał pod prąd. Auto za 700 tys. zł rozbite

    zł rozbite Karambol na S8. 21-latek jechał pod prąd. Auto za 700 tys. zł rozbite

    zł rozbite Karambol na S8. 21-latek jechał pod prąd. Auto za 700 tys. zł rozbite

    Na trasie S8 w Warszawie, a dokładnie na wysokości ul. Łabiszyńskiej doszło do groźnego wypadku, w którym rozbity został unikatowy, sportowy samochód Chevrolet Corvette Stingray C8.R. Egzemplarzy tego modelu jest zaledwie tysiąc na całym świecie! 21-latek, który prowadził ten pojazd, zasłabł i zaczął jechać pod prąd. Uderzył także w trzy inne samochody. Oto szczegóły.

     

    O sprawie poinformował “Miejski Reporter”. Jak możemy się dowiedzieć, na trasie S8 na wysokości ul. Łabiszyńskiej w kierunku mostu Grota-Roweckiego doszło do poważnego wypadku, w którym udział brały cztery auta. Jednym z nich był wspomniany unikatowy chevrolet.

     

    Poważny wypadek na trasie S8. 21-latek zasłabł i zaczął jechać pod prąd

    “Z relacji świadków wynika, że kierujący Chevroletem Corvette Stingray C8.R Edition uderzył w barierki na wysokości Marywilskiej, pojazd obróciło, a kierowca zaczął jechać pod prąd, gdzie na wysokości Łabiszyńskiej uderzył w trzy samochody osobowe marki skoda, ford oraz mercedes. Najpierw wjechał w skodę, następnie za 200 metrów uderzył czołowo w forda, gdzie urwało się koło i jadąc dalej, ponownie uderzył czołowo w mercedesa” — czytamy w artykule.

     

    Zobacz więcej: Media: Robert Kubica zakochany w polskiej modelce

    Jak podają media, sportowe auto prowadził 21-letni kierowca, który zasłabł i następnie został przetransportowany do szpitala. Był trzeźwy, jednak mają zostać przeprowadzone jeszcze narkotesty, aby sprawdzić, czy nie był pod wpływem jakichś innych używek. Co istotne, pozostałym uczestnikom zdarzenia nic się nie stało.

     

    Chevrolet Corvette zasłynął w sporcie. Wyjaśniamy, w jaki sposób

    Warto wspomnieć, że Chevrolet Corvette Stingray C8.R to wyjątkowe auto. Wyprodukowanych zostało jedynie tysiąc egzemplarzy tego pojazdu i jego cena to ok. 700 tys. zł. Ten model to nie lada gratka dla pasjonatów motoryzacji, ale nie tylko. Chevrolet Corvette to również hasło bliskie fanom sportu. Dlaczego? Spieszymy z wyjaśnieniem.

     

    Czytaj też: Sławmoir Nitras odpalił prawdziwą bombę. Cios prosto w polityka PiS

    A to za sprawą amerykańskiego zespołu wyścigowego Corvette Racing, który odnosił wiele sukcesów. W pamięć najbardziej mogły zapaść jednak te z 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Po raz pierwszy Corvette Racing zadebiutowało w tych zawodach w 2000 r., a potem aż dziewięciokrotnie sięgało po zwycięstwo. Na przestrzeni lat zespół korzystał z modeli C5-R, C6.R, C7.R oraz wspomniane C8.R w 2023 r.

     

  • Wielki polski talent na zakręcie. „Jest kompletnie posypany”

    Wielki polski talent na zakręcie. „Jest kompletnie posypany”

    Wielki polski talent na zakręcie. „Jest kompletnie posypany”

    „Jeżeli chodzi o Jana Habdasa, to niestety jest zupełnie posypany. Ma teraz bardzo trudny okres. Ciężko mi powiedzieć coś więcej na jego temat, bo ostatnio nie widziałem go na zbyt wielu treningach. Bardziej koncentruję się na swoich zawodnikach” — mówi Daniel Kwiatkowski, który pracuje z juniorską reprezentacją skoczków narciarskich.

     

    21-letni Jan Habdas jeszcze niedawno uchodził za przyszłość polskich skoków. Sześć lat temu wygrał FIS Schueler Grand Prix w Ruhpolding, które uznawane są za nieoficjalne mistrzostwa świata dzieci w skokach narciarskich na igelicie. „Mamy taką perełkę. Ma niesamowite odbicie” — mówił Piotr Fijas w 2021 roku.

     

    Bardzo trudny okres Habdasa. „Jest kompletnie posypany”

     

    Niestety, w tej chwili Habdas przeżywa bardzo trudny etap w swojej karierze. Po udanych latach 2022 i 2023, w których zdobywał medale w juniorskich mistrzostwach oraz punkty w Pucharze Świata, obecnie jest bardzo daleko od tamtej formy.

     

    „Jeżeli chodzi o Jana Habdasa, to jest niestety zupełnie posypany. Ma teraz trudny okres. Ciężko mi powiedzieć coś więcej na jego temat, bo ostatnio nie widziałem go na zbyt wielu treningach, bardziej koncentruję się na swoich zawodnikach. Ma problemy z pozycją dojazdową, nie może się właściwie ułożyć na najeździe. Jak uda mu się lepiej dojechać, bardziej komfortowo, to skok jest lepszy. A jeżeli coś nie zagra, to jest po skoku. Potrzebuje chyba teraz spokoju, żeby na treningach popracować nad niektórymi elementami, bez ciśnienia i presji” — ocenia Daniel Kwiatkowski, który pracuje z reprezentacją Polskijuniorów.

     

  • Iga Świątek bliska odpadnięcia. Ostatnia szansa w głosowaniu kibiców

    Iga Świątek bliska odpadnięcia. Ostatnia szansa w głosowaniu kibiców

    Iga Świątek bliska odpadnięcia. Ostatnia szansa w głosowaniu kibiców

    Iga Świątek wielokrotnie mówiła o ogromnym wsparciu, jakie otrzymuje od swoich kibiców, a teraz pojawiła się kolejna okazja, by pomóc polskiej tenisistce. Tym razem nie bezpośrednio na korcie, ale w głosowaniu na “Zagranie roku” w plebiscycie WTA. Każdy głos się liczy! Zwłaszcza że rywalizacja o awans do finału jest niezwykle zacięta.

     

    Iga Świątek niejednokrotnie zachwycała nas swoimi wspaniałymi zagranami na korcie. Teraz jedno z tych zagrań walczy o tytuł “Zagranie roku 2024” w plebiscycie organizowanym przez WTA. Polka rywalizuje o miejsce w finale, ale potrzebuje wsparcia swoich kibiców. To internauci decydują, które z wybranych zagrań powalczą o główną nagrodę.

     

    Świątek walczy o finał. Możesz ją wesprzeć! Wszystkie nominowane zagrania zostały podzielone na grupy według turniejów. Obecnie w grupie, w której znajduje się Świątek, prowadzi akcja Beatriz Haddad Mai, ale różnice w walce o finał są minimalne. Każdy głos jest na wagę złota! Do finału zakwalifikuje się tylko zwyciężczyni danej grupy. W głosowaniu znalazło się jedno z zagrań Świątek z turnieju w Madrycie.

     

    Zobacz, jak możesz wesprzeć Świątek. Głos na zagranie polskiej tenisistki można oddać na stronie WTA.

     

  • A jednak! Iga Świątek bez tytułu. ITF ogłosi to za kilka dni

    A jednak! Iga Świątek bez tytułu. ITF ogłosi to za kilka dni

    A jednak! Iga Świątek bez tytułu. ITF ogłosi to za kilka dni

    Choć oficjalnego komunikatu jeszcze nie ma, to już teraz jest to właściwie pewne. Iga Świątek na koniec 2024 r. raz jeszcze poniesie porażkę z Aryną Sabalenką i nic nie jest już w stanie tego zmienić. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ang. International Tennis Federation — ITF) swoją decyzję ogłosi dopiero za kilka dni, ale my już teraz opisujemy, dlaczego to Białorusinka otrzyma tytuł World Champion (mistrzyni świata), a nie Polka.

     

    Jak co roku Międzynarodowa Federacja Tenisowa w grudniu ogłosi zwycięzców nagrody World Champion. W ostatnich trzech latach po to wyróżnienie w kategorii kobiecego tenisa sięgały trzy różne zawodniczki: w 2021 r. Ashleigh Barty, w 2022 r. Iga Świątek, a w 2023 r. Aryna Sabalenka. I wszystko wskazuje na to, że w tym roku Białorusinka sięgnie po tę nagrodę po raz drugi z rzędu.

     

    ITF lada moment to ogłosi, Iga Świątek bez tytułu!

    Dlaczego? Powód jest oczywisty. ITF przy przyznawaniu tej nagrody bierze pod uwagę wyniki indywidualne zawodników przez cały sezon, ale szczególny nacisk kładzie na zawody wielkoszlemowe: Australian Open, French Open, Wimbledon oraz US Open. O ile w pierwszej połowie sezonu Świątek prezentowała się lepiej niż Sabalenka, o tyle w drugiej, to Białorusinka imponowała rewelacyjną formą.

     

    A  gdy spojrzymy na wyniki z turniejów wielkoszlemowych, to gołym okiem widać, że w tym roku to Sabalenka jest zdecydowaną faworytką do zdobycia tytułu ITF World Champions. Dwa triumfy (Australian Open i US Open) oraz ćwierćfinał (French Open) sprawiają, że nawet jej wycofanie z Wimbledonu z powodu kontuzji nie jest aż tak znaczące.

     

    Oto dlaczego Aryna Sabalenka będzie górą. Wystarczy spojrzeć

     

    Świątek oczywiście również ma na swoim koncie zwycięstwo w French Open i dodatkowo ćwierćfinał w US Open, ale trzecia runda i to osiągana dwukrotnie (Australian Open i Wimbledon) powoduje, że Polka jest w nieco gorszej sytuacji niż Białorusinka.

     

    Oficjalnego ogłoszenia ze strony ITF jeszcze nie ma. Jednak rozstrzygnięcie wydaje się przesądzone. Rok temu Międzynarodowa Federacja Tenisowa wyniki ogłosiła w połowie grudnia, dlatego możemy przypuszczać, że i tym razem komunikat pojawi się za kilka dni.