• Oto gdzie zobaczymy najbliższe mecze Igi Świątek. Wszystko jasne

    Oto gdzie zobaczymy najbliższe mecze Igi Świątek. Wszystko jasne

    Oto gdzie zobaczymy najbliższe mecze Igi Świątek. Wszystko jasne

    Końcówka kalendarzowego roku upłynie tenisowym kibicom pod znakiem wielu emocji z udziałem największych gwiazd na czele z Igą Świątek. Polską tenisistkę w najbliższych dniach czekają dwa prestiżowe turnieju. Wiemy już, gdzie będzie można oglądać zmagania w ramach World Tennis League i United Cup.

     

    Końcówka kalendarzowego roku zapowiada się niezwykle pracowicie dla Igi Świątek. Polka jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia uczestniczyć będzie w pokazowym turnieju World Tennis League w Abu Zabi (19-22 grudnia), a 27 grudnia wystąpi w zmaganiach w ramach United Cup. Wiemy, gdzie będzie można oglądać oba turnieje, szykują się znakomite wieści dla kibiców.

     

    Iga Świątek wraz z plejadą gwiazd. Polscy kibice będą zadowoleni

    Pokazowy turniej w Abu Zabi z udziałem Igi Świątek i Huberta Hurkacza po raz kolejny znalazł się w ramówce Canal+. W poprzedniej edycji zespół, który reprezentowali Świątek i Hurkacz, odpadł już po fazie zasadniczej. W trzeciej edycji zmagań w akcji zobaczymy m.in. Arynę Sabalenkę, Jelenę Rybakinę, Jasmine Paolini, Paulę Badosę, Daniiła Miedwiediewa, czy Andrieja Rublowa.

     

    Później najlepsi polscy tenisiści przeniosą się do Australii, by rywalizować w turnieju United Cup. Organizatorzy odkryli już wszystkie karty i oficjalnie potwierdzili skład reprezentacji Polski w mediach społecznościowych. Znajdują się w nim: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Maja Chwalińska, Kamil Majchrzak, Alicja Rosolska i Jan Zieliński. Przypomnijmy, że Biało-Czerwoni trafili do grupy B, w której zmierzą się z Norwegią i Czechami. A turniej będzie można śledzić na sportowych antenach Polsatu.

     

    Zmagania w wykonaniu naszych rodaków zainauguruje Świątek 30 grudnia o godz. 7.30. Zmierzy się wówczas z Malene Helgo. Po niej ok. godz. 9.00 Hubert Hurkacz podejmie Caspera Ruuda. Drugi mecz — w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia — zacznie Hurkacz o godz. 0.30, a jego przeciwnikiem będzie Tomas Machac. Świątek zagra o godz. 2.00 z Karoliną Muchovą.

     

  • Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek

     

    Tygodnik “Wprost” przygotował ranking 40 najbogatszych Polaków przed 40. W zestawieniu nie zabrakło sportowców — najwyżej, bo na ósmej pozycji, uplasowali się Anna i Robert Lewandowscy z majątkiem szacowanym na 723 mln zł. Zaledwie 23-letnia Iga Świątek zajęła natomiast 29. miejsce (112 mln zł). Na liście jest jednak więcej przedstawicieli ze świata sportu.

     

    Na pierwszym miejscu rankingu najmłodszych polskich milionerów według “Wprost” znalazł się prezes zarządu Respect Energy Sebastian Jabłoński. Autor zestawienia oszacował majątek 34-latka na 5,3 mld zł! Drugie miejsce przypadło Pawłowi Grzegorczykowi (2,3 mld zł), a na najniższym stopniu podium uplasował się Tomasz Domogała (2,1 mld zł).

     

    Anna i Robert Lewandowscy od lat goszczą na liście 40 najbogatszych Polaków przed 40. W tym roku z majątkiem szacowanym na 723 mln zł zajęli ósme miejsce. “Stan ich majątku ciągle napędza niecałe 21 mln euro, czyli ponad 80 mln zł rocznie, jakie Robert Lewandowski zarabia w Barcelonie. Oczywiście to tylko kwota brutto, bo połowę z niej zjedzą od razu hiszpańskie podatki” — pisze Szymon Krawiec.

     

    Dziennikarz “Wprost” podkreśla, że “Lewy” od lat zarobione pieniądze inwestuje przede wszystkim w nieruchomości oraz różne spółki (ma m.in. własną agencję marketingową czy restaurację). “Ze swoimi firmami do rodzinnego majątku dorzuca się Anna Lewandowska, która zajmuje się sprzedażą zdrowej żywności, cateringu dietetycznego czy naturalnych kosmetyków” — zaznacza Krawiec.

     

    10 . miejsce przypadło Marcinowi Gortatowi, który od kilku lat przebywa już na sportowej emeryturze. Były gracz NBA może pochwalić się majątkiem szacowanym na 480 mln zł. Jak podkreśla autor rankingu, to już ostatni raz, kiedy Gortat znalazł się na liście, bowiem w przyszłym roku będzie obchodził 41. urodziny.

     

    Na 21. miejscu znalazł się Wojciech Szczęsny. Majątek byłego bramkarza reprezentacji Polski oszacowano na 166 mln zł. Golkiper nieraz wspominał w wywiadach, że zarobione pieniądze inwestuje głównie w nieruchomości, nie tylko w ojczyźnie, ale też w innych krajach.

     

    Iga Świątek ma zaledwie 23 lata i jest jedną z najmłodszych osób we wspomnianym zestawieniu. Tenisistka znalazła się na 29. miejscu. Wyliczono, że triumfatorka pięciu turniejów wielkoszlemowych ma majątek w wysokości 112 mln zł. “Tylko w tym roku zarobiła na kortach kolejne 30 mln zł […]. W sumie z nagród zgromadziła cztery razy tyle, bo ponad 130 mln zł. Chociaż prawie połowę z tej kwoty zjedzą od razu podatki. Do tego dochodzą intratne kontrakty reklamowe z czołowymi markami […]” — czytamy na stronie internetowej tygodnika.

     

    Tuż za Igą Świątek uplasował się Grzegorz Krychowiak. Jego majątek oszacowano na 106 mln zł. Były piłkarz reprezentacji Polski na futbolu dorobił się milionów, ale od lat sprawdza się również w roli biznesmena (działa m.in. w branży odzieżowej, kosmetycznej czy spożywczej).

     

  • Iga Świątek zapisała się w historii. Dokonała wielkich rzeczy

    Iga Świątek zapisała się w historii. Dokonała wielkich rzeczy

    Iga Świątek zapisała się w historii. Dokonała wielkich rzecz

     

    Mistrzyni z Raszyna – bez wątpienia obok Roberta Lewandowskiego najbardziej globalna postać polskiego sportu – zrealizowała w tym roku kolejne cele i marzenia. Pierwsza połowa sezonu była w jej wykonaniu wybitna, w drugiej, choć pojawiły się pewne rysy i cienie, również notowała ważne sukcesy.

     

    W sierpniu Iga zdobyła pierwszy, historyczny tenisowy medal olimpijski dla Polski (brąz), a choć w październiku przed WTA Finals z powodu naruszenia przepisów antydopingowych straciła tron na rzecz Aryny Sabalenki, do tego momentu spędziła na nim w sumie aż 125 tygodni! Obecnie w tej klasyfikacji zajmuje 7. miejsce na liście wszech czasów. W listopadzie Świątek razem z reprezentacją Polski awansowała do półfinału Billie Jean King w Maladze. Punktowała zarówno w singlu, jak i deblu wspólnie z Katarzyną Kawą. Zespół prowadzony przez kapitana Dawida Celta, w którym grały także Magdalena Fręch i Magda Linette, pokonał Hiszpanki oraz Czeszki, a w półfinale uległ ekipie Italii. Warto też przypomnieć inny występ Igi – zimowy United Cup. Tam razem z Hubertem Hurkaczem dotarła do finału, gdzie minimalnie lepsi okazali się Niemcy

     

    Wspaniała była jednak przede wszystkim wiosna. Świątek w spektakularny sposób królowała na mączce. Wywalczyła niezwykłego hat tricka, zwyciężając kolejno w trzech największych turniejach na ziemi: w Madrycie, Rzymie i po raz czwarty w karierze we French Open w Paryżu. Po raz ostatni w 2013 roku udało się to Serenie Williams. Wcześniej Polka świetnie spisywała się także na hardzie, triumfując w Dosze i Indian Wells. To była dla niej najbardziej udana część rozgrywek, bo wszystkie turniejowe sukcesy odniosła na przestrzeni czterech miesięcy – od połowy lutego do połowy czerwca.

     

    Może tylko zyskać

     

    We wrześniu wydarzenia przyspieszyły. Po powrocie z USA przyszły odwołane starty. Następnie zmiana trenera – Tomasza Wiktorowskiego zastąpił Wim Fissette. Na koniec sezonu pojawiły się informacje o pozytywnym wyniku testu antydopingowego (TMZ), ale wcześniej Iga szybko udowodniła swą niewinność. W tej chwili jest w idealnej sytuacji, by za moment powrócić na pierwsze miejsce w rankingu. W Australian Open tytułu broni Aryna Sabalenka, a Polka może tylko zyskać. Niewykluczone, że już pod koniec stycznia na czele listy WTA znów zobaczymy więc naszą mistrzynię. – Razem wiele się już nauczyliśmy. Bycie częścią tego zespołu było prawdziwą przyjemnością, zarówno na korcie, jak i poza nim – oceniał wrażenia po pierwszym wspólnym występie w Rijadzie jej nowy trener Fissette. Dając do zrozumienia, że to dopiero początek wspólnej, owocnej współpracy. Świątek stawia bowiem na rozwój i po raz pierwszy zatrudniła szkoleniowca z zagranicy. Na tę decyzję patrzyła w szerokim horyzoncie, można powiedzieć, że w perspektywie kilku naszych Plebiscytów. Wyzwań na pewno jest sporo, a dotyczą one na przykład skuteczniejszej i płynniejszej aklimatyzacji na trawie. Znając ambicję, charakter i pracowitość Igi, będzie się starać o ich szybką realizację.

     

    Już jest w panteonie gwiazd

     

    Ale już tylko za to, co osiągnęła przez część zawodowej kariery, należy jej się olbrzymi szacunek. W wieku 23 lat, a więc zapewne nawet nie na półmetku swej przygody z tourem, wygrała 5 szlemów i w sumie 22 turnieje. Nie wiemy, czy te statystyki pomnoży jeszcze razy dwa, a może trzy, ale i tak weszła już do panteonu tenisowych gwiazd. No i równolegle legend polskiego sportu.

     

    Ekspert: Katarzyna Nowak (była reprezentantka Polski):

     

    Iga Świątek miała w tym roku kilka bardzo ważnych momentów – i podczas meczów, i przy podejmowaniu kluczowych decyzji. Na pewno bardzo istotny był paryski pojedynek z Naomi Osaką, którą prowadził wtedy jej obecny coach Wim Fissette. Udało się uratować ten mecz z sytuacji właściwie beznadziejnej. Po nim nastąpiła seria świetnych spotkań, które zapewniły zwycięstwo w całym Rolandzie Garrosie. Bardzo pozytywna była też reakcja po półfinale na igrzyskach. Porażka z Qinwen Zheng zabolała, ale starcie o brąz Polka rozegrała perfekcyjnie. Dużą odpornością wykazała się również w finale w Madrycie, gdzie obroniła meczbole w starciu z Aryną Sabalenką.

     

    Nasza tenisistka udowodniła, że świetnie radzi sobie w wymagających momentach meczów. Oczywiście niepowodzenia i trudne chwile też się zdarzają – taki jest sport, nie da się ich uniknąć – jednak w jej przypadku podczas gry widać próby reagowania na problemy i poszukiwania merytorycznych rozwiązań. Iga nie poddaje się na dłuższą metę emocjom. A to w tej dyscyplinie cechuje prawdziwych mistrzów.

  • Jakub Kiwior okradziony. Anglicy wydali wyrok po Lidze Mistrzów

    Jakub Kiwior okradziony. Anglicy wydali wyrok po Lidze Mistrzów

    Jakub Kiwior okradziony z asysty. Angielskie media pod wrażeniem występu w Lidze Mistrzów

     

    Po remisie z Fulham (1:1), który wywołał falę krytyki pod jego adresem, Jakub Kiwior w Lidze Mistrzów z AS Monaco (3:0) pokazał się z zupełnie innej strony. Angielskie media nie kryją zachwytu nad jego występem, podkreślając, że Polak został wręcz ograbiony z jednej z „asyst sezonu”. Jednocześnie jedna z ocen może szczególnie ucieszyć kibiców w Polsce.

     

    Kiwior zastępuje Gabriela i zachwyca

     

    Jakub Kiwior kolejny raz znalazł się w podstawowym składzie Arsenalu, zastępując kontuzjowanego Gabriela. Polak w starciu z AS Monaco zaprezentował się solidnie i zebrał wiele pozytywnych opinii od angielskich dziennikarzy.

     

    Serwis Goal.com zwrócił uwagę na jeden błąd w pierwszej połowie, kiedy to pozwolił Aleksandrowi Golovinowi na oddanie groźnego strzału, jednak podkreślił także znakomitą długą piłkę w kierunku Gabriela Jesusa. “Raz dał się zaskoczyć w pierwszej połowie, co pozwoliło Golovinowi na oddanie strzału. Popisał się jedną wspaniałą długą piłką w kierunku Jesusa” — napisano w ocenie, przyznając Polakowi notę 6/10.

     

    “Ograbiony z asysty sezonu”

     

    Z kolei dziennikarze Football.london byli jeszcze bardziej entuzjastyczni, wskazując, że Kiwior zasłużył na uznanie za swój występ i powinien mieć na swoim koncie efektowną asystę.

     

    “Polak był znakomity w tym meczu, zastępując Gabriela. Powinien zaliczyć jedną z asyst sezonu do Jesusa. Bardzo dobrze bronił również w pojedynkach indywidualnych” — piszą. Tym razem Kiwior został oceniony na 8/10, co pokazuje, jak wysoko oceniono jego wkład w wygraną Arsenalu.

     

    Szybka rehabilitacja po wpadce w Premier League

     

    Serwis Pain in the Arsenal zauważył, że Kiwior wyciągnął wnioski po błędzie w meczu z Fulham i znacząco poprawił swoją grę.

     

    “Podobnie jak jego partner ze środka defensywy, nie musiał robić zbyt wiele, ale to, co robił, robił dobrze. W pierwszej połowie zagrał genialną piłkę do Jesusa. Z pewnością poprawa w stosunku do występu z Fulham” — czytamy w artykule. Polak otrzymał tam ocenę 7/10.

     

    Nieco niższe noty, ale równie pozytywne słowa, pojawiły się w The Standard.

     

    “Piłka z głębi pola zaserwowana przez niego powinna być wykończona przez Jesusa. Solidny, nawet jeśli nie ma takiej prezencji jak Gabriel” — ocenili dziennikarze, przyznając Polakowi notę 6/10.

     

    Arsenal na dobrej drodze

     

    Po sześciu kolejkach fazy grupowej Arsenal zajmuje trzecie miejsce w tabeli Ligi Mistrzów z dorobkiem 13 punktów. Przed Kanonierami jeszcze dwa spotkania: z Dinamo Zagrzeb (22 stycznia, godz. 21:00) i na wyjeździe z Gironą (29 stycznia, godz. 21:00).

     

    Jakub Kiwior swoim występem z AS Monaco udowodnił, że może być wartościowym zmiennikiem Gabriela. Dobre recenzje z pewnością będą dla niego motywacją przed kolejnymi wyzwaniami.

     

  • Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Tygodnik “Wprost” przygotował ranking 40 najbogatszych Polaków przed 40. W zestawieniu nie zabrakło sportowców — najwyżej, bo na ósmej pozycji, uplasowali się Anna i Robert Lewandowscy z majątkiem szacowanym na 723 mln zł. Zaledwie 23-letnia Iga Świątek zajęła natomiast 29. miejsce (112 mln zł). Na liście jest jednak więcej przedstawicieli ze świata sportu.

     

    Na pierwszym miejscu rankingu najmłodszych polskich milionerów według “Wprost” znalazł się prezes zarządu Respect Energy Sebastian Jabłoński. Autor zestawienia oszacował majątek 34-latka na 5,3 mld zł! Drugie miejsce przypadło Pawłowi Grzegorczykowi (2,3 mld zł), a na najniższym stopniu podium uplasował się Tomasz Domogała (2,1 mld zł).

     

    Nie tylko Świątek i Lewandowscy. Ci sportowcy znaleźli się na liście najbogatszych Polaków przed 40.

    Anna i Robert Lewandowscy od lat goszczą na liście 40 najbogatszych Polaków przed 40. W tym roku z majątkiem szacowanym na 723 mln zł zajęli ósme miejsce. “Stan ich majątku ciągle napędza niecałe 21 mln euro, czyli ponad 80 mln zł rocznie, jakie Robert Lewandowski zarabia w Barcelonie. Oczywiście to tylko kwota brutto, bo połowę z niej zjedzą od razu hiszpańskie podatki” — pisze Szymon Krawiec.

     

    Bogate kobiety wzorują się na Annie Lewandowskiej. “Ma moc przyciągania”

    Dziennikarz “Wprost” podkreśla, że “Lewy” od lat zarobione pieniądze inwestuje przede wszystkim w nieruchomości oraz różne spółki (ma m.in. własną agencję marketingową czy restaurację). “Ze swoimi firmami do rodzinnego majątku dorzuca się Anna Lewandowska, która zajmuje się sprzedażą zdrowej żywności, cateringu dietetycznego czy naturalnych kosmetyków” — zaznacza Krawiec.

     

    10. miejsce przypadło Marcinowi Gortatowi, który od kilku lat przebywa już na sportowej emeryturze. Były gracz NBA może pochwalić się majątkiem szacowanym na 480 mln zł. Jak podkreśla autor rankingu, to już ostatni raz, kiedy Gortat znalazł się na liście, bowiem w przyszłym roku będzie obchodził 41. urodziny

     

    Iga Świątek ma zaledwie 23 lata i jest jedną z najmłodszych osób we wspomnianym zestawieniu. Tenisistka znalazła się na 29. miejscu. Wyliczono, że triumfatorka pięciu turniejów wielkoszlemowych ma majątek w wysokości 112 mln zł. “Tylko w tym roku zarobiła na kortach kolejne 30 mln zł […]. W sumie z nagród zgromadziła cztery razy tyle, bo ponad 130 mln zł. Chociaż prawie połowę z tej kwoty zjedzą od razu podatki. Do tego dochodzą intratne kontrakty reklamowe z czołowymi markami […]” — czytamy na stronie internetowej tygodnika.

     

    Tuż za Igą Świątek uplasował się Grzegorz Krychowiak. Jego majątek oszacowano na 106 mln zł. Były piłkarz reprezentacji Polski na futbolu dorobił się milionów, ale od lat sprawdza się również w roli biznesmena (działa m.in. w branży odzieżowej, kosmetycznej czy spożywczej).

     

    Agnieszka Radwańska dorobiła się milionów. Dziś pławi się w luksusach

    31. miejsce przypadło z kolei Agnieszce Radwańskiej. Tenisistka, która zakończyła sportową karierę sześć lat temu, ma majątek szacowany na 104 mln zł. “Isia” dorobiła się gigantycznej fortuny nie tylko dzięki grze na korcie, ale też kontraktom reklamowym. Dodajmy, że Radwańska ma spółkę Debeltaut AR, za pośrednictwem której prowadzi hotel w centrum Krakowa. W Aga Tenis Apartments znajduje się 10 luksusowych apartamentów, a każdy z nich przypomina miasto, w którym wygrała jakiś turniej.

     

  • Zapadł werdykt WTA ws. Igi Świątek, a teraz jeszcze to. Nie ma litości dla Polki

    Zapadł werdykt WTA ws. Igi Świątek, a teraz jeszcze to. Nie ma litości dla Polki

    Zapadł werdykt WTA ws. Igi Świątek, a teraz jeszcze to. Nie ma litości dla Polki

    Grudzień to czas podsumowań. Dlatego też organizacja WTA ogłosiła wczoraj laureatki tegorocznych nagród w poszczególnych kategoriach. Najcenniejszy laur dla Zawodniczki Roku trafił do Aryny Sabalenki, która w ten sposób odebrała tytuł Idze Świątek. Gdyby tego było mało, szpilkę wiceliderce światowego rankingu postanowił jeszcze wbić były rosyjski tenisista Andriej Czesnokow. 58-latek za nic ma sukcesy, jakie odnosiła w tym roku reprezentantka Polski.

    Czytaj więcej na

     

    W świecie tenisa trwa właśnie martwy okres. Najlepsi zawodnicy i zawodniczki skupiają się obecnie głównie na regeneracji i szlifowaniu formy na nowy sezon. Niektórzy z nich występują także w turniejach pokazowych. Wiele dzieje się jednak poza kortem. Nieoczekiwanie pod koniec listopada tematem numer jeden stała się sprawa Igi Świątek, w której organizmie wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Miesięczne zawieszenie dla wiceliderki rankingu WTA i komentarze kolejnych osób ze środowiska na długi czas zdominowały nagłówki mediów zajmujących się tenisem.

     

    W poniedziałek jednak na pierwszy plan wysunęła się wielka rywalka Polki i obecnie pierwsza rakieta świata – Aryna Sabalenka. A wszystko za sprawą Tygodnia Nagród WTA. Białorusinka była faworytką w walce o najcenniejszy laur – tytuł Zawodniczki Roku. Nominacje w tej kategorii otrzymały także: Iga Świątek, mająca polskie korzenie reprezentantka Włoch Jasmine Paolini, tegoroczna mistrzyni olimpijska z Paryża Qinwen Zheng oraz tenisistka ze Stanów Zjednoczonych – Cori “Coco” Gauff.

     

    Najlepsza okazała się jednak właśnie Aryna Sabalenka, co ogłosiła oficjalnie w swoim komunikacie organizacja WTA. To pierwsze tego typu wyróżnienie w karierze 26-letniej Białorusinki.- Osiągnęła siedem finałów w 2024 roku i cztery z nich wygrała, broniąc tytułu w Australian Open, podnosząc swoją debiutancką koronę US Open i triumfując w imprezach WTA 1000 w Cincinnati i Wuhan. W październiku odzyskała pozycję numer 1 w rankingu WTA i zakończyła sezon jako liderka po czwartej z rzędu kwalifikacji do WTA Finals – przekazano w uzasadnieniu werdyktu, wyliczając tegoroczne sukcesy Aryny Sabalenki.

     

    Tenis: WTA. Aryna Sabalenka triumfuje. Bolesna szpila wbita Idze ŚwiątekNa takie rozstrzygnięcie rywalizacji o miano najlepszej tenisistki świata zareagował były rosyjski zawodnik Andriej Czesnokow, wbijając przy tym szpilkę Idze Świątek. Stwierdził bowiem wprost, że tylko Aryna Sabalenka miała prawo zgarnąć prestiżową nagrodę od WTA, a żadna inna rywalka nie stanowiła dla niej na tym polu jakiejkolwiek konkurenji.- W tej kategorii wybór był oczywisty. Aryna Sabalenka zakończyła sezon na pierwszym miejscu w światowym rankingu i wygrała dwa turnieje Wielkiego Szlema. W zasadzie nie było innych kandydatek w tym roku. Trudno, bardzo trudno było ją powstrzymać, więc zasłużenie otrzymała swoją nagrodę – stwierdził niegdyś dziewiąty tenisista świata, cytowany przez agencję TASS.

     

    Iga Świątek była triumfatorką plebiscytu WTA w dwóch poprzednich latach. I w przyszłym sezonie powalczy zapewne o odzyskanie tego tytułu. Wiele zależeć będzie jednak najprawdopodobniej od tego, czy uda jej się dopiąć swego, wyprzedzając Arynę Sabalenkę w rankingu WTA. Bo to jego kształt na koniec przyszłego sezonu może okazać się kluczowy. Tym razem pod koniec roku Polka w końcu uległa naporom Białorusinki. Jak się potem okazało, była bezradna wobec otrzymanego zawieszenia, przez które musiała sobie odpuścić występy w azjatyckich imprezach.

     

  • WTA WYDAJE OSTATECZNY WERDYKT W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK – CO TO OZNACZA DLA POLKI?

    WTA WYDAJE OSTATECZNY WERDYKT W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK – CO TO OZNACZA DLA POLKI?

    WTA WYDAJE OSTATECZNY WERDYKT W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK – CO TO OZNACZA DLA POLKI?

    Po długim oczekiwaniu na decyzję WTA w sprawie Igi Świątek i jej pozytywnego testu antydopingowego, władze kobiecego tenisa wreszcie wydały oficjalny komunikat. Decyzja okazała się korzystna dla raszynianki – WTA ogłosiła, że nie będzie dokonywać rewizji poprzednich notowań rankingu, co oznacza, że Świątek zachowuje swoje osiągnięcia jako liderka światowego zestawienia. Szczegóły tego przełomowego orzeczenia z pewnością przyniosą ulgę polskiej tenisistce.

     

    Zaskakujący wynik badań i jego konsekwencje

     

    Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od testu przeprowadzonego 12 sierpnia 2024 roku, kiedy to w próbce moczu pobranej od Igi Świątek wykryto śladowe ilości trimetazydyny – substancji zakazanej w sporcie. Jak jednak ustalono, obecność tej substancji była wynikiem „zanieczyszczenia legalnego produktu”, a konkretnie tabletek melatoniny, które Polka przyjmowała.

     

    Świątek, podczas dochodzenia, zdołała udowodnić, że substancja dostała się do jej organizmu nieświadomie. W związku z tym WTA podjęła decyzję o nałożeniu zredukowanej kary – miesięcznego zawieszenia. Konsekwencją tej decyzji była jednak utrata punktów rankingowych oraz nagrody finansowej za turniej WTA 1000 w Cincinnati, który odbywał się w dniach 13–19 sierpnia.

     

    Wpływ na ranking: chaos i spekulacje

     

    Całe zamieszanie wywołała niejasność dotycząca momentu odjęcia punktów za Cincinnati. Według pierwotnych obliczeń, strata 390 oczek mogła wpłynąć na długość panowania Świątek jako liderki rankingu WTA. Znany amerykański dziennikarz tenisowy Ben Rothenberg zauważył, że gdyby punkty odjęto natychmiast po turnieju, to Świątek straciłaby prowadzenie w rankingu tydzień wcześniej – 14 października 2024 roku. Aryna Sabalenka mogłaby wówczas zapisać na swoim koncie dodatkowy tydzień na szczycie rankingu.

     

    Ostatecznie jednak WTA podjęła decyzję, że punkty za Cincinnati zostaną oficjalnie odjęte dopiero 9 grudnia, co nie wpłynęło na wcześniejsze notowania. Tym samym Iga Świątek zachowuje swój rekord 125 tygodni jako liderka światowego rankingu. Gdyby decyzja była inna, Polka mogłaby pochwalić się tym tytułem o tydzień krócej – jedynie przez 124 tygodnie.

     

    Co straciła Sabalenka?

     

    Nie ulega wątpliwości, że na tej decyzji WTA najbardziej ucierpiała Aryna Sabalenka. Białorusinka, która do tej pory była liderką światowego rankingu przez 16 tygodni, mogła zyskać jeszcze jeden tydzień na szczycie, gdyby punkty Świątek odjęto natychmiast po turnieju w Cincinnati. Choć obecnie Sabalenka jest pierwszą rakietą świata, jej wynik w tej kategorii zostanie poprawiony dopiero w przyszłości.

     

    Dzięki tej decyzji Iga Świątek może odetchnąć z ulgą. Jej pozycja w tenisowej historii pozostaje niezachwiana, a trudny czas związany z pozytywnym testem antydopingowym i zawieszeniem wydaje się być już zamkniętym rozdziałem. Polka, mimo utraty punktów i nagrody pieniężnej, zachowała swoje miejsce w historii jako jedna z najbardziej dominujących liderek rankingu WTA.

     

  • Tak przywitali Roberta Lewandowskiego na stadionie Borussii. Tylko spójrzcie [WIDEO]

    Tak przywitali Roberta Lewandowskiego na stadionie Borussii. Tylko spójrzcie [WIDEO]

    Tak przywitali Roberta Lewandowskiego na stadionie Borussii. Tylko spójrzcie [WIDEO]

    Robert Lewandowski powrócił na Signal Iduna Park: mieszanka gwizdów i nostalgii

    Środowy wieczór na stadionie Borussii Dortmund przyniósł wyjątkowe emocje związane z powrotem Roberta Lewandowskiego. Choć jego pojawienie się na murawie wywołało przeraźliwe gwizdy, nie zabrakło również gestów, które sugerują, że Polak jest wciąż dobrze wspominany przez fanów dawnego klubu. Hiszpańskie media przed meczem nazywały go „zdrajcą”, jednak wydarzenia na Signal Iduna Park malują bardziej złożony obraz.

     

    Spóźnione wejście Lewandowskiego

     

    Robert Lewandowski pojawił się na boisku o 20:25, pomijając wcześniejsze, tradycyjne zapoznanie się z nawierzchnią. Decyzja ta nie wydaje się jednak nacechowana żadnym ukrytym znaczeniem – temperatura w Dortmundzie oscylowała wówczas wokół zera, więc na początku tylko dziesięciu piłkarzy Barcelony wybiegło na murawę.

     

    Dopiero podczas oficjalnej rozgrzewki, gdy zawodnicy z pola opuścili tunel prowadzący do szatni, na stadionie rozległy się donośne gwizdy. Dotknęły one także Lewandowskiego, który jednak wydawał się tym zupełnie niewzruszony. Z pełną energią wbiegł na murawę, przywitał się z obecnymi kibicami Barcelony, a następnie zwrócił gesty w stronę fanów Borussii Dortmund.

     

    Oklaski zamiast gwizdów

     

    Ku zaskoczeniu wielu, po początkowych negatywnych reakcjach, Lewandowski został serdecznie przyjęty przez miejscowych kibiców. Jego gesty w stronę trybun wyraźnie zaprzeczały narracji o “zdrajcy”, którą promowały hiszpańskie media przed spotkaniem.

     

    Chociaż spiker stadionowy wymienił nazwisko Polaka w trakcie odczytywania składu Barcelony, reakcje fanów były raczej stonowane. Kibice Borussii skupili się bowiem na intensywnym dopingowaniu swoich obecnych ulubieńców.

     

    Powrót w dobrze znanym stylu

     

    Lewandowski opuścił murawę o godzinie 20:45, w sposób, który doskonale pamiętamy z jego występów w reprezentacji Polski za kadencji Adama Nawałki – szybkim sprintem.

     

    Jego powrót na Signal Iduna Park, mimo początkowych gwizdów, wydaje się dowodzić, że Polak pozostawił po sobie dobre wspomnienia wśród fanów Borussii. To wieczór, który z pewnością na długo zapadnie w pamięci zarówno zawodnika, jak i kibiców.

     

  • Gigantyczna burza po tym, co zrobił rywal Wojciecha Szczęsnego. Zapadł wyrok

    Gigantyczna burza po tym, co zrobił rywal Wojciecha Szczęsnego. Zapadł wyrok

    Gigantyczna burza po tym, co zrobił rywal Wojciecha Szczęsnego. Zapadł wyrok

     

    Niedomagający Inaki Pena to optymistyczna wiadomość dla wyczekującego debiutu w barwach FC Barcelona Wojciecha Szczęsnego. Użytkownicy serwisu X nie mają wątpliwości — to odpowiedni moment, by wreszcie pojawił się na boisku. Niestety dobrych wieści nie ma dla Roberta Lewandowskiego.

     

    Długo czekaliśmy na pierwsze bramki w meczu Borussia Dortmund — FC Barcelona. Wynik spotkania w 52. minucie otworzył Raphinha, ale już kilka minut później gospodarze doprowadzili do remisu za sprawą rzutu karnego. Gdy Barca znów wyszła na prowadzenie, fatalny błąd popełnił Inaki Pena.

     

    Bramkarz wyszedł przed pole karne, rywale z łatwością go minęli i Serhou Guirassy uderzał na pustą bramkę. Ogromna pomyłka nie kosztowała jednak Barcę zwycięstwa, bo w końcówce swoją drugą bramkę dołożył Ferran Torres.

     

    Użytkownicy serwisu X podkreślają jedno — najwyższy czas, by szansę otrzymał w końcu Wojciech Szczęsny.

     

    “Dawać Szczenę” — serwis X mówi jednym głosem

    “Okropne podanie Inigo Martineza, okropna próba złapania w pułapkę ofsajdową przez niego i Cubarsíego oraz okropna próba pozamiatania tego przez Inakiego Penę. Łatwy gol dla Dortmundu” — nie szczędzono słów krytyki na profilu Barca Universal.

     

    “Czy poważnie sprowadzili Szczęsnego z emerytury, aby dalej zajmować się śmiercią Inakiego?” — skomentował wymownie dziennikarz Bryan Mino.

     

    “CO ZA WEJŚCIE Ferrana Torresa. Po przyjęciu piłki i momencie zawahania zwątpiłem… Świetny mecz w Dortmundzie!” — komentował Jakub Kłyszejko. Przypomnijmy, że Torres zastąpił Roberta Lewandowskiego, który nie strzelił w środowy wieczór anijednego gola.

     

  • Ależ huknął! Debiutancki gol Polaka w Lidze Mistrzów. I to jaki! [WIDEO]

    Ależ huknął! Debiutancki gol Polaka w Lidze Mistrzów. I to jaki! [WIDEO]

    Ależ huknął! Debiutancki gol Polaka w Lidze Mistrzów. I to jaki! [WIDEO]

    Łukasz Łakomy świetnie rozpoczął spotkanie Young Boys Berno z VfB Stuttgart. Polak dał mistrzom Szwajcarii sensacyjne prowadzenie już w 6. minucie. Pomocnik huknął z dystansu. Uderzenie było na tyle silne, że bramkarz nawet nie spróbował interweniować. 23-latek wraz z zespołem wykonał wyjątkową cieszynkę. Tylko spójrzcie.

     

    Faza ligowa Ligi Mistrzów dla ekipy ze Szwajcarii nie jest łatwa. Young Boys Berno do 6. kolejki nie wygrali jeszcze meczu. W środę podejmują u siebie VfB Stuttgart, który przed pierwszym gwizdkiem był faworytem tego starcia

     

    Prawdziwa petarda Polak w Lidze Mistrzów

    Spotkanie w Bernie rewelacyjnie rozpoczęli gospodarze, bo już w 6. minucie wyszli na prowadzenie. Zupełnie niepilnowany przed polem karnym znalazł się Łukasz Łakomy. Polak otrzymał podanie od Alana Virginiusa i huknął z dystansu bez przyjęcia. Piłka leciała na tyle szybko, że bramkarz tylko przyglądał się, jak wpada do siatki.

     

    Dla Łakomego jest to pierwszy gol w 17. występie w tym sezonie i debiutanckie trafienie w Lidze Mistrzów. Co ciekawe, Polak zdecydował się na wyjątkową cieszynkę. Złapał koszulkę Meschacka Elii i wraz z zespołem wskazał ją w kierunku kamery w ramach wsparcia. Napastnik udał się na pogrzeb bliskiej osoby.