• PERTH, Australia — Iga Świątek pewnie zwyciężyła w swoim inauguracyjnym meczu sezonu podczas United Cup w poniedziałek, ale Stefanos Tsitsipas poniósł porażkę, a Kazachstan pokonał Grecję, zapewniając sobie awans do ćwierćfinałów turnieju mieszanych drużyn.

    PERTH, Australia — Iga Świątek pewnie zwyciężyła w swoim inauguracyjnym meczu sezonu podczas United Cup w poniedziałek, ale Stefanos Tsitsipas poniósł porażkę, a Kazachstan pokonał Grecję, zapewniając sobie awans do ćwierćfinałów turnieju mieszanych drużyn.

    PERTH, Australia — Iga Świątek pewnie zwyciężyła w swoim inauguracyjnym meczu sezonu podczas United Cup w poniedziałek, ale Stefanos Tsitsipas poniósł porażkę, a Kazachstan pokonał Grecję, zapewniając sobie awans do ćwierćfinałów turnieju mieszanych drużyn

    Świątek, pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, wyszła na kort po raz pierwszy od momentu, gdy pod koniec listopada ogłoszono, że została ukarana miesięcznym zakazem startu za naruszenie przepisów antydopingowych. Jednak Polka szybko zapomniała o jakichkolwiek nerwach i w Sydney rozgromiła Malene Helgo z Norwegii 6-1, 6-0, potrzebując zaledwie 62 minut na zdemolowanie rywalki.

    „Jestem zadowolona z wszystkiego, szczerze mówiąc. Jestem na pewno zadowolona z występu,” powiedziała numer 2 na świecie. „Nie zawsze łatwo gra się dla swojego kraju, czasem presja jest większa. Czuję się dobrze, jestem szczęśliwa, że mogę grać w tenisa w ogóle. Po prostu idę krok po kroku i zobaczymy, co będzie dalej.”

    23-letnia Świątek w sierpniu, będąc numerem 1 na świecie, dała pozytywny wynik testu na trimetazydynę (TMZ) w próbce pobranej poza konkursem. Jednak Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa (ITIA) uznała, że naruszenie nie było celowe, a ona uniknęła długiej kary, otrzymując tylko miesięczny zakaz startu.

    Chociaż Świątek była w znakomitej formie, dzień Greka Tsitsipasa okazał się dniem pełnym rozczarowań.

    Tsitsipas, który po słabym 2024 roku spadł z 3. na 11. miejsce w rankingu, liczył na udany start w Perth, by odbudować pewność siebie. Jednak przegrał z Alexanderem Shevchenko, sklasyfikowanym na 78. miejscu, 6-4, 7-6 (7/0).

    Kazachska numer 6 na świecie i mistrzyni Wimbledonu 2022 Elena Rybakina przetrwała późne problemy, aby pogrzebać nadzieje Greków, pokonując Marię Sakkari 6-4, 6-3.

    „Jestem bardzo szczęśliwa z powodu drużyny,” powiedziała Rybakina, która teraz współpracuje z byłym trenerem Novaka Djokovica, Goranem Ivaniševiciem. „Wszyscy daliśmy z siebie wszystko. To był trudny mecz dla mnie dzisiaj i jestem bardzo szczęśliwa, że jesteśmy w ćwierćfinałach.”

    Rybakina wygrała pierwszego seta i prowadziła 5-0 w drugim, ale była trzecia na świecie Sakkari wygrała trzy kolejne gry, grożąc powrotem. Rybakina wygrała po 85 minutach po trzeciej szansie meczowej, gdy Sakkari źle uderzyła nad głową.

    „Przy 5-0 nie miała nic do stracenia, grała bardziej agresywnie i trafiła kilka dobrych uderzeń,” dodała Rybakina.

    Shevchenko uznał swoją wygraną nad ospałym Tsitsipasem za „jedną z najlepszych” w swojej karierze.

    „On nie był dzisiaj w najlepszej formie, ale grałem naprawdę dobrze i znalazłem moment, by wygrać ten mecz,” powiedział. „To z pewnością będzie jedno z najlepszych zwycięstw w moim życiu.”

    Broniący tytułu Niemcy, dowodzeni przez Alexandra Zvereva, zmierzą się z Chinami w wieczornym meczu w Perth.

    W Sydney Katie Boulter poprowadziła Wielką Brytanię do zwycięstwa nad Argentyną, a wszystkie trzy drużyny w grupie, w której znajdują się także gospodarze z Australii, nadal mają szansę na awans do ćwierćfinałów.

    Numer 24 na świecie Boulter potrzebowała 86 minut, aby pokonać 100. na świecie Nadię Podoroska 6-2, 6-3.

    Billy Harris, będący sporym underdogiem, wydawał się zmierzać ku zapewnieniu Wielkiej Brytanii zwycięstwa, prowadząc w setach przeciwko Tomasowi Martinowi Etcheverry’emu.

    Jednak Argentyńczyk, który w weekend przegrał z Alexem de Minaurem z Australii, przebudził się i wygrał 3-6, 6-3, 6-2, doprowadzając do decydującego meczu mieszanych deblistów.

    Etcheverry zagrał ponownie w parze z Marią Carle przeciwko Boulter i Charlesowi Broomowi. Brytyjska para wygrała 7-6 (7/4), 7-5.

     

  • Iga Świątek reaguje na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy. Mamy jej stanowisko

    Iga Świątek reaguje na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy. Mamy jej stanowisko

    Iga Świątek reaguje na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy. Mamy jej stanowisk

     

    Tuż przed świętami Andrzej Duda zdecydował o niepodpisaniu nowelizacji ustawy o sporcie, wprowadzającej znaczące zmiany zwiększające rolę kobiet w związkach sportowych. I wybuchła burza! Do prezydenta zwrócił się minister sportu Sławomir Nitras czy w specjalnym apelu znane zawodniczki, m.in. Magda Linette i Maja Włoszczowska. A jakie zdanie ma najbardziej znana na świecie polska sportsmenka Iga Świątek? Postanowiliśmy to sprawdzić. “Iga głęboko wierzy w rozwój polskiego sportu. […] To powinien być wspólny cel całego środowiska sportowego” — słyszymy w sztabie drugiej rakiety świata. A to nie wszystko.

     

    W ostatnich dniach konflikt na linii Sławomir Nitras — Andrzej Duda nabrał na sile. To przede wszystkim z powodu niepodpisania przez prezydenta i odesłania do Trybunału Konstytucyjnego długo przygotowywanej nowelizacji ustawy o sporcie. Wywołało to mnóstwo kontrowersji. Krytycznie na temat tego ruchu wypowiadał się już minister sportu, do prezydenta Dudy apelowały także polskie sportsmenki, m.in. Justyna Kowalczyk-Tekieli, Maja Włoszczowska czy Magda Linette, o czym piszemy tutaj.

     

    Andrzej Duda nie podpisał nowelizacji ustawy. Teraz wrze. Oto zdanie Igi Świątek

     

    To jedne z największych i najbardziej znanych sportowych nazwisk wśród kobiet w naszym kraju. Nie ulega jednak wątpliwości, że najbardziej wpływową aktywną żeńską zawodniczką z Polski jest Iga Świątek. Jej głos ma ogromne znaczenie, ale nie jest czymś nadzwyczajnym to, że druga rakieta świata unika tematów politycznych. Mimo wszystko postanowiliśmy zapytać ją poprzez jej sztab o opinię na temat ostatnich wydarzeń. Pytania, jakie przesłaliśmy, były następujące:

     

    Czy Iga jest zaznajomiona z tym tematem? Wie o ostatnich głośnych wydarzeniach w Polsce?

    Jakie jest stanowisko Igi w sprawie nowelizacji ustawy o sporcie i decyzji Andrzeja Dudy?

    Czy wspiera ona polskie sportsmenki w walce o większe uprawnienia w związkach sportowych?

    Oczywiście fizycznie Iga nie miała możliwości podpisania się pod wyżej wspomnianym apelem, bo jest aktualnie w Australii, ale czy gdyby miała taką możliwość, to zrobiłaby to?

    Oto jaką odpowiedź otrzymaliśmy:

     

    “Iga głęboko wierzy w rozwój polskiego sportu: zaczynając od upowszechniania oraz wyczynu, poprzez zadbanie o strefę bezpieczeństwa sportowców i ochrony małoletnich, na profesjonalizacji związków sportowych kończąc. Ma nadzieję, że będą wdrażane takie strategie i narzędzia, które pozwolą nie tylko podwyższać standardy w wymienionych aspektach w naszym kraju, ale także je wyznaczać. To powinien być wspólny cel całego środowiska sportowego” — przekazała nam PR managerka Igi Świątek, Daria Sulgostowska

     

    Ten komunikat dla niektórych może nie być w pełni satysfakcjonujący. Nie padają w nim bezpośrednie odniesienia do decyzji Andrzeja Dudy, jednak ton i kierunek wypowiedzi jest jednoznaczny: Iga wspiera rozwój polskiego sportu, również w kwestii struktur związków sportowych. Szczególnie wybrzmiewają słowa o wprowadzeniu odpowiednich strategii i narzędzi oraz że powinien to być wspólny cel całego środowiska sportowego

     

    Co zmienia niepodpisana nowelizacja ustawy o sporcie? Wyjaśniamy

     

    Przypomnijmy, że niepodpisana przez prezydenta nowelizacja ustawy o sporcie wprowadza właśnie szereg tego typu zmian w związkach sportowych w naszym kraju, m.in. w zarządach liczących od dwóch do pięciu członków musi być co najmniej jedna kobieta i jeden mężczyzna. W większych organizacjach reprezentacja każdej z płci powinna wynosić co najmniej 30 proc. A to nie wszystko.

     

    Dodatkowo, w zarządach mają zasiadać przedstawiciele sportowców z kadry narodowej. Nowelizacja przewiduje także wydłużenie czasu pobierania stypendium sportowego dla zawodniczek po urodzeniu dziecka z 6 do 12 miesięcy oraz zwiększenie jego wysokości z 50 proc. do 81,5 proc. Andrzej Duda zmian w tym kształcie nie zaakceptował, przez co proces ewentualnego przyjęcia zmian zaproponowanych przez ministerstwo sportu może znacząco się wydłużyć.

  • Emocje w meczu Hurkacza. Prawie 90 minut walki

    Emocje w meczu Hurkacza. Prawie 90 minut walki

    Iga Świątek bardzo dobrze spisała się w pierwszym meczu w United Cup i pewnie pokonała Malene Helgo. Hubert Hurkacz z kolei niestety zawiódł. Polak zmierzył się z Casperem Ruudem i ostatecznie przegrał 5:7, 3:6. Tym samym do rozstrzygnięcia meczu Polska – Norwegia potrzebny będzie mikst.

     

    Iga Świątek bardzo pewnie pokonała 6:1, 6:0 Malene Helgo i tym samym reprezentacja Polski prowadziła 1:0 z Norwegią w starciu fazy grupowej United Cup. Tuż po wiceliderce rankingu czekało nas kolejne starcie. Tym razem na korcie pojawił się Hubert Hurkacz, który zmierzył się z Casperem Ruudem.

     

    Hubert Hurkacz nie dał rady Ruudowi. Mecz rozstrzygnie mikst

    Od samego początku starcie było bardzo wyrównane. Obaj tenisiści świetnie prezentowali się przy własnych podaniach i w efekcie przez większość pierwszego seta byliśmy świadkami tylko jednego breakpointa, który nie został wykorzystany. Kluczowe wydarzenia miały miejsce w 12. gemie. Wówczas lepiej zaprezentował się Norweg, który przełamał Hurkacza i tym samym wygrał pierwszego seta 7:5.

     

    W drugiej partii mecz ułożył się już inaczej. Zarówno Hurkacz jak i Ruud pewnie wygrywali własne podania i początkowo starcie ponownie było wyrównane. W trzecim gemie nastąpił jednak przełom. Hurkacz całkowicie zawiódł i został przełamany. Norweg utrzymał przy tym własny serwis i prowadził już 4:1. Wydawało się zatem, że nie wypuści już zwycięstwa z rąk. I tak też się stało. Hurkacz wygrywał jeszcze własne podania, robił, co mógł, ale nie zdołał odrobić straty do Ruuda. Ostatecznie Norweg wygrał 6:3 i doprowadził do wyrównania.

     

    Taki wynik oznacza, że do rozstrzygnięcia polsko-norweskiej rywalizacji potrzebny będzie mecz mikstów, w którym obecnie zobaczymy w akcji Igę Świątek z Hubertem Hurkaczem oraz Caspera Ruuda z Ulrikke Eikeri.

     

    W kolejnym meczu Polacy zagrają z Czechami. Zobaczymy starcia Igi Świątek z Karoliną Muchovą oraz Huberta Hurkacza z Tomasem Machacem, Spotkania odbędą się w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia polskiego czasu. 

     

  • Sceny po meczu Igi Świątek! Niezwykły prezent od fana zaskoczył gwiazdę

    Sceny po meczu Igi Świątek! Niezwykły prezent od fana zaskoczył gwiazdę

    Sceny po meczu Igi Świątek! Niezwykły prezent od fana zaskoczył gwiazdę

     

    Najpierw kluczowe zwycięstwo, potem piękny gest ze strony kibiców! Iga Świątek poprowadziła polską reprezentację do zwycięstwa nad Norwegią w turnieju United Cup, a następnie udała się do fanów, by rozdać autografy. To właśnie wtedy jeden z kibiców postanowił zaskoczyć drugą rakietę świata wyjątkowym podarunkiem.

    https://x.com/JJlovesTennis/status/1873727222479212563

    — Dlatego byłoby miło, gdybyśmy mogli grać bez okrzyków i rozpraszania rywali — powiedziała Świątek zaraz po pełnym emocji mikstowym starciu. Jednak chwilę później prowadząca wywiad wyjaśniła Polce, że fani wcale nie buczeli, lecz dopingowali Caspera Ruuda, przeciągając jego nazwisko. Świątek szybko zareagowała: — To przepraszam. Mój błąd — powiedziała z uśmiechem, po czym ruszyła w stronę trybun, by podpisać autografy. Kibice odwdzięczyli się jej w piękny sposób.

     

    Na zdjęciach z pomeczowej ceremonii widać, jak jeden z fanów wręcza Idze wyjątkowy prezent — biało-czerwoną bransoletkę, która wyraźnie ją zaskoczyła. Jej reakcja mówi sama za siebie — szczery uśmiech i niedowierzanie towarzyszyły temu momentowi.

     

    Iga Świątek nie mogła uwierzyć w piękny gest kibiców

     

    To jednak nie koniec emocji w ramach United Cup. Polska reprezentacja wciąż walczy o awans, a tylko zwycięzcy grup mogą być tego pewni. Aby przejść dalej, Polacy muszą pokonać Czechów w decydującym meczu. Spotkanie zaplanowano na 1 stycznia o godzinie 0:30 czasu polskiego, co oznacza, że kibice będą musieli połączyć sylwestrową zabawę z kibicowaniem na najwyższym poziomie.

     

    Na początek na kort wyjdzie Hubert Hurkacz, który zmierzy się z Tomasem Machacem. Po nim przyjdzie czas na starcie kobiet — Iga Świątek zmierzy się z Karoliną Muchovą. W przypadku wyrównanego wyniku o awansie może zdecydować mikst, być może z udziałem Świątek i Hurkacza.

     

    Czy Polacy sięgną po kolejne zwycięstwo i zapewnią sobie awans? Jedno jest pewne — z takimi kibicami wszystkojest możliwe!

     

  • Ależ klasa! O występie Sary James w Londynie wprost huczy. Świat zachwyca się talentem 16-latki

    Ależ klasa! O występie Sary James w Londynie wprost huczy. Świat zachwyca się talentem 16-latki

    Ależ klasa! O występie Sary James w Londynie wprost huczy. Świat zachwyca się talentem 16-latki

     

    Jedna z najlepszych wokalistek młodego pokolenia w Polsce. Sara James jest objawieniem polskiej sceny! Charyzma, pokora, naturalność, wrażliwość i ten potężny głos… Utalentowana nastolatka podbija serca nie tylko polskiej publiczności. Znów mówi o niej cały świat. Nagranie z jej występu w Londynie błyskawicznie obiegło sieć i stało się już hitem.

     

    [Ostatnia publikacja na VIVA! Historie i VUŻ: 30.12.2024 r.]

     

    O Sarze James znów mówi cały świat

    Polskiej publiczności dała się poznać za sprawą udziału w The Voice Kids, gdzie sięgnęła po zwycięstwo. Potem pojawiła się na Eurowizji Junior, na której zajęła drugie miejsce. Sara James sukcesywnie odhacza kolejne punkty na mapie swoich marzeń oraz planów. W 2022 roku wszyscy zachwycali się jej udziałem w amerykańskiej wersji Mam Talent, gdzie doszła do samego finału. W listopadzie 2024 roku na rynku muzycznym ukazał się jej album Playhouse.

     

    A teraz o Sarze James znów mówi cały świat. 16-latka zaśpiewała w Londynie. W pewnym momencie młoda artystka spontanicznie podeszła do znanego z mediów społecznościowych pianisty Juliena Cohena, który grał dla przechodniów na dworcu kolejowym St. Pancras International i poprosiła, by wykonał utwór „Lovely” z repertuaru Billie Eilish. Tę samą piosenkę wykonała podczas przesłuchania do „America’s Got Talent”. Muzyk od razu przystał na jej propozycję.

     

    16-latka podbiła serca internautów, a wideo stało się prawdziwym hitem

    Gdy Sara James zaczęła śpiewać coraz więcej osób zaczęło gromadzić się wokół artystów. Na twarzach słuchaczy widać było zachwyt i podziw, inni z trudem powstrzymywali łzy wzruszenia. Głos 16-latki poruszał najczulsze struny. Nie da się ukryć, że włożyła w to wykonanie całe serce.

     

    Nagranie pojawiło się w mediach społecznościowych pianisty. Julien opatrzył je podpisem: „Ona brzmi jak anioł!”. I dodał: „Saro, dziękuję za dołączenie. Byłaś wspaniała!”.

     

    Wideo stało się prawdziwym hitem sieci. W komentarzach internauci rozpisują się na temat talentu młodej wokalistki, niektórzy od razu ją rozpoznali. Pojawia się także coraz więcej wpisów od polskich fanów, którzy nie kryją dumy. „Brawo Sara. Jesteś naszą dumą!”, „Przypominam ona ma 16 lat…”, „Wciąż zadziwia mnie, że ona nie wygrała “Got Talent”, „Ona była w “America’s Got Talent” i dostała się do finału!”, „Zawsze mam ciarki jak słyszę jej głos”, mogliśmy przeczytać.

    https://www.instagram.com/reel/DEIFm6ORiiO/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

  • Trener Polaka żegna się na dłużej z futbolem. Bandycki atak na parkingu [WIDEO]

    Trener Polaka żegna się na dłużej z futbolem. Bandycki atak na parkingu [WIDEO]

    Trener Polaka żegna się na dłużej z futbolem. Bandycki atak na parkingu [WIDEO]

    Do specyficznego klimatu wokół futbolu w Grecji zdążyliśmy już przywyknąć. Przemoc nie jest tam niczym nadzwyczajnym. Rzadko jednak zdarza się incydent, w którym trener atakuje fizycznie kibiców drużyny przeciwnej. Takiego występku dopuścił się Razvan Lucescu, 55-letni szkoleniowiec PAOK-u Saloniki, którego zawodnikiem pozostaje Tomasz Kędziora. Komisja dyscyplinarna greckiej Superligi właśnie zdyskwalifikowała krewkiego coacha na cztery miesiące.

     

    Do zdarzenia doszło 18 grudnia po meczu 1/4 finału Pucharu Grecji. PAOK Saloniki przegrał na wyjeździe z AEK Ateny 0:1. Wkrótce potem, na parkingu w obrębie OPAP Arena, 55-letni Razvan Lucescu i jego asystenci zaatakowali kibiców stołecznej drużyny. Incydent został zarejestrowany przez kamerę monitoringu. Motywy haniebnego postępowania członków sztabu szkoleniowego pozostają nieznane. Komisja dyscyplinarna greckiej Superligi nie znalazła jednak okoliczności łagodzących.

     

    Razvan Lucescu odpocznie od futbolu przez cztery miesiące. Haniebny wyczyn 55-latkaLucescu został zdyskwalifikowany na cztery miesiące. W tym czasie nie może zasiadać na ławce ani prowadzić zajęć treningowych. Taka sama sankcja spotkała jego asystentów – Pantelisa Konstantinidisa, Giorgosa Tsonakasa, Giorgosa Theodoridisa i fizjoterapeutę Thanasisa Kapoulasa. PAOK zapłaci dodatkowo grzywnę w wysokości 30 tys. euro.Ukarany trener to syn słynnego Mircei Lucescu. W latach 2009-11 był selekcjonerem reprezentacji Rumunii. PAOK prowadził najpierw w latach 2017-19, później pracował w Arabii Saudyjskiej. W Salonikach zameldował się ponownie latem 2021 roku. Z klubem wywalczył dwa tytuły mistrzowskie, ten drugi wiosną bieżącego roku.

    https://x.com/kalearkasitv/status/1873769417118744601

    Ekipa z Salonik zajmuje obecnie drugie miejsce w ligowej tabeli. Do liderującego Olympiakosu Pireus traci punkt.Tomasz Kędziora rozegrał w tym sezonie 25 spotkań i zaliczył asystę. Jego kontrakt z PAOK-iem zachowuje ważność do połowy 2026 roku. Do tej pory 30-letni piłkarz wystąpił w 32 meczach drużyny narodowej, zdobył jedną bramkę. Ostatnie powołanie otrzymał od selekcjonera jesienią 2023 roku.  

     

  • Iga Świątek wyróżniona w znanym plebiscycie. 144 punkty! A Aryny Sabalenki brak

    Iga Świątek wyróżniona w znanym plebiscycie. 144 punkty! A Aryny Sabalenki brak

    Iga Świątek wyróżniona w znanym plebiscycie. 144 punkty! A Aryny Sabalenki brak

    W głosowaniu wzięło udział 518 dziennikarzy — członków AIPS — ze 111 krajów. Iga Świątek zajęła 10. miejsce w plebiscycie Światowego Stowarzyszenia Prasy Sportowej (AIPS) na najlepszą sportsmenkę 2024 roku. Triumfowała po raz drugi z rzędu amerykańska gimnastyczka Simone Biles, a wśród mężczyzn — szwedzki tyczkarz Armand Duplantis

     

    W tegorocznych igrzyskach olimpijskich w Paryżu Biles wywalczyła cztery medale: trzy złote i jeden srebrny. W plebiscycie zwyciężyła po raz piąty, tym razem uzyskując 703 punkty. Druga była Aitana Bonmati, która kilka tygodni wcześniej odebrała nagrodę dla najlepszej piłkarki roku na świecie w plebiscycie FIFA. Hiszpanka otrzymała 337 pkt

     

    Na trzecim miejscu uplasowała się mistrzyni olimpijska z Paryża w biegu na 100 m i wicemistrzyni na 200 m Julien Alfred — 263 pkt. Świątek otrzymała 144.

     

    Duplantis, który w poprzednich dwóch edycjach plebiscytu AIPS zajmował drugie miejsce, tym razem był zdecydowanie najlepszy z dorobkiem 603 punktów. Tenisista z Serbii Novak Djoković zgromadził 368, a na podium znalazł się również słoweński kolarz Tadej Pogacar — 294 pkt.

     

    Za  najlepszą drużyną kończącego się roku uznano męską reprezentację Argentyny w piłce nożnej. AIPS, które w 2024 roku obchodziło setną rocznicę powstania, założyli dziennikarze, w tym także Polacy, którzy relacjonowali przebieg igrzysk w Paryżu w 1924 roku.

     

    Sportsmenka 2024 roku

     

    1. Biles Simone (USA) – Gimnastyka – 703

     

    2. Bonmatí Aitana (Hiszpania) – Piłka nożna – 337

     

    3. Alfred Julien (Saint Lucia) – Lekkoatletyka – 263

     

    4. Hassan Sifan (Holandia) – Lekkoatletyka – 226

     

    5. Marta (Brazylia) – Piłka nożna – 196

     

    6. Ledecky Katie (USA) – pływanie – 187

     

    7. Shiffrin Mikaela (USA) – narciarstwo alpejskie – 176

     

    8. Mahuczich Jarosława (Ukraina) – Lekkoatletyka – 165

     

    9. Chebet Beatrice (Kenya) – Lekkoatletyka – 157

     

    10. Światek Iga (Polska) – Tenis – 144

     

    Sportowiec 2024 roku

    1. Duplantis Armand (Szwecja) – Lekkoatletyka – 603

     

    2. Djoković Novak (Serbia) – Tenis – 368

     

    3. Pogačar Tadej (Słowenia) – Kolarstwo – 294

     

    4. Marchand León (Francja) – Pływanie – 246

     

    5. Vinícius Junior (Brazylia) – piłka nożna – 226

     

    6. Alcaraz Carlos (Hiszpania) – Tenis – 220

     

    7.Yamal Lamine (Hiszpania) – piłka nożna – 211

     

    8. Sinner Jannik (Włochy) – Tenis – 180

     

    9. López Mijain (Kuba) – Zapasy – 172

     

    10. Rodri (Hiszpania) – piłka nożna – 144

  • Niebywałe, co zrobiła Świątek! Jest wielka. “Wszyscy wyskoczyli z miejsc”

    Niebywałe, co zrobiła Świątek! Jest wielka. “Wszyscy wyskoczyli z miejsc”

    Niebywałe, co zrobiła Świątek! Jest wielka. “Wszyscy wyskoczyli z miejsc”

    Rok temu Iga Świątek z powodzeniem grała z Hubertem Hurkaczem, a teraz w decydującym meczu z Norwegią w United Cup stworzyła parę z Janem Zielińskim. I świetnie! Choć kosztowało nas to stany przedzawałowe! Trener Wim Fissette w pewnym momencie klepał po plecach naszego specjalistę od gry mieszanej, bo Zieliński i Świątek grali razem naprawdę dobrze. Ale potrzebowali czegoś ekstra, żeby pokonać Norwegów Ulrikke Eikeri i Caspera Ruuda. Znaleźli to coś po secie przegranym 0:6!

     

    6:1, 6:0 z Malene Helgo, dwie godziny odpoczynku i powrót na kort w Sydney – tak wyglądał oficjalny początek nowego sezonu w wykonaniu Igi Świątek.

     

    Pierwsze wejście Świątek na Ken Rosewall Arena było świetne, a drugie wcale nie było gorsze! Po tym jak Hubert Hurkacz przegrał 5:7, 3:6 pojedynek z Casperem Ruudem, wynik meczu Polska – Norwegia był remisowy i o zwycięstwie musiał decydować mikst.

     

    Hurkacz odstawiony, Świątek dostała nowego partnera

    Rok temu w ramach United Cup polską parę tworzyli Świątek i Hurkacz. Grało im się bardzo dobrze, m.in. dzięki wspólnym zwycięstwom dotarli wtedy aż do finału (przegranego z Niemcami). Ale teraz nie zobaczyliśmy ich we wspólnej akcji. W 2024 roku Jan Zieliński zaprezentował się jako znakomity deblista zwłaszcza w mikście. W nim w parze z Su-wei Hsieh wygrał wielkoszlemowe Australian Open i Wimbledon, w Roland Garros był w półfinale, a na US Open – w ćwierćfinale.

     

    Widząc, jak świetnie Zieliński radzi sobie z Tajwanką, polscy kibice wręcz domagali się, żeby to on stworzył ze Świątek parę na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Wyszło tak, że Iga umówiona już wcześniej na wspólny występ z Hurkaczem nie zmieniła zdania, a Hubert tuż przed igrzyskami nabawił się kontuzji i polskiego miksta na igrzyskach nie oglądaliśmy.

     

    Teraz w Sydney dostaliśmy to, na co naprawdę wielu czekało. I od razu duet Świątek/Zieliński stanął przed ogromnie trudnym wyzwaniem.

     

    Norwegowie przeegzaminowali Świątek i Zielińskiego

    Ulrikke Eikeri jest dla wielu kibiców tenisistką anonimową, ale to prawdziwa specjalistka od gry podwójnej. Dwa lata temu doszła do finału Roland Garros w parze z Belgiem Joranem Vliegenem. A w tym roku dotarła m.in. do półfinału Wimbledonu, w parze z Argentyńczykiem Maximo Gonzalezem. W rankingu deblistek była najwyżej na 26. miejscu. Teraz jest 38. Z Ruudem, szóstym singlistą świata, stworzyła naprawdę mocną parę.

     

    Już pierwszy gem meczu pokazał, jak trudne zadanie jest przed naszym duetem. „Pełna kontrola” – zażartowała Alicja Rosolska, gdy polska para zeszła na przerwę po tym jak Ruud o milimetry wyrzucił w aut piłkę decydującą o wyniku. Przy stanie 40:40 decyduje bowiem jedna akcja, w mikście nie gra się na przewagi. W tym otwierającym mecz gemie Zieliński miał duży problem w wymianach z Ruudem. Ale jeszcze większą różnicę widzieliśmy między Świątek a Eikeri. Przy stanie 2:1 po kapitalnym returnie Polki nasz duet wyszedł na prowadzenie aż 40:0. Tego nie wolno było zmarnować, a jednak tego nie udało się wykorzystać. Między innymi dzięki szalonej walce pod siatką Norwegowie wygrali cztery punkty z rzędu i wyrównali na 2:2. Na szczęście po naszej stronie siatki nie było rozpamiętywania straconej szansy. Była wciąż dobra praca. I w jej efekcie przy serwisie Eikeri przyszło przełamanie na 5:3. Z biegiem gry Świątek wciąż dominowała nad rywalką, dobrze spisywała się pod siatką, a do tego potrafiła wytrzymywać wymiany z Ruudem. Natomiast Zieliński włączył swoje sprytne, deblowe granie. Z ofensywnymi pójściami do siatki i bezlitosnym wykańczaniem tam akcji. Po 32 minutach wygraliśmy seta 6:3. Gdy Zieliński siadał w polskim boksie, został poklepany po plecach przez Wima Fissette’a – trener Świątek wyraźnie doceniał, że Idze dobrze gra się z nowym mikstowym partnerem.

     

    Lanie 0:6 nie załamało Świątek i Zielińskiego

    Ale – niestety – szybko przekonaliśmy się, że to jeszcze nic trwałego i pewnego. Nagle za sprawą błędów zwłaszcza Zielińskiego Norwegowie przełamali polską parę po raz pierwszy w meczu. Było 6:3, 0:1 i 40:15, wydawało się, że spokojnie doprowadzimy do wyniku 6:3, 1:1, a jednak nagle punkty zdobywali tylko rywale. Najgorzej, że głównie wskutek naszych błędów. Najbardziej zabolał podwójny błąd serwisowy Zielińskiego przy stanie 6:3, 0:1 i 40:40. Przełamując Polaków Norwegowie wskoczyli na falę. Błyszczał zwłaszcza Ruud, choć i Eikeri wyraźnie podniosła poziom. Rywale zbudowali sobie dużą przewagę – gdy prowadzili 4:0 i serwowali, już godziliśmy się z tym, że zobaczymy w tym meczu decydujący super tie-break.

     

    Przed nim mogliśmy się pocieszać, że choć wynik drugiego seta wyglądał bardzo źle, to gra nie aż tak, jak wynik. A to dlatego, że aż pięć gemów przegraliśmy po decydujących punktach, przy stanach 40:40. My w secie przegranym 0:6 mieliśmy pięć breakpointów, a Norwegowie mieli tylko trzy. Ale my nie wykorzystaliśmy żadnego, a oni wykorzystali wszystkie.

    Przed super tie-breakiem kluczowe było, żeby Świątek i Zieliński nie podłamali się wynikiem drugiej partii. Po równo godzinie gry naszą parę czekał bardzo poważny egzamin. I trzeba powiedzieć, że ten egzamin Polacy zdali śpiewająco!

     

    W super tie-breaku granym do 10 punktów wygranych przez jedną ze stron cały czas musieliśmy gonić. Norwegowie prowadzili 8-6, przy stanie 8-7 dwa serwisy miał Ruud. Ale wtedy Świątek i Zieliński byli bezbłędni, wygrali cztery akcje z rzędu i cały mecz 6:3, 0:6, 10-8! A ozdobą tego meczu była przepiękna wymiana Świątek z Ruudem na 4:4.

     

    Ta akcja pokazała, jak wielka jest Świątek!

    Iga wytrzymała naprawdę mocne granie z głębi kortu. A gdy na koniec tej wymiany złożonej z aż 12 uderzeń posłała potężnego winnera, z radości ze swoich miejsc wyskoczyli wszyscy tenisiści i sztabowcy w polskim boksie. Wielką owację zgotowała też Polce publika.

     

    To był sygnał do walki. Świątek i Zieliński nie pękli, mimo że chwilę wcześniej przegrali 0:6. Zwycięstwem świetnie zaczęli wspólne występy. To po pierwsze. A po drugie – równie ważne – wywalczyli triumf dla Polski. Dzięki niemu Norwegia już odpadła z walki o awans z grupy B do ćwierćfinału, a my w noworoczną noc (od 0:30 polskiego czasu) zagramy z Czechami o pierwsze miejsce.

    https://x.com/LukaszJachimiak/status/1873706732696064012

     

     

  • A jednak Lewandowski to zrobił! Ogłosili. Niesamowite

    A jednak Lewandowski to zrobił! Ogłosili. Niesamowite

    A jednak Lewandowski to zrobił! Ogłosili. Niesamowite

    Choć końcówka 2024 roku zdecydowanie nie należała do Roberta Lewandowskiego, a i wcześniej bywało różnie, Polak pod pewnym względem nie miał sobie równych. Nasz napastnik okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem ostatnich dwunastu miesięcy w La Liga i nierówna forma tego nie zmieniła. Lewandowskiego do końca naciskał inny zawodnik z czołowego klubu ligi, ale ostatecznie nie dał rady.

     

    Jeżeli chodzi o formę sportową, Robert Lewandowski przez cały mijający rok był bardzo nieregularny. Dobre okresy przeplatał słabszymi, co czasami trwało nawet miesiące. Jak choćby na początku 2024 roku, gdy styczeń zakończył bez trafienia w lidze, w lutym trafiał czterokrotnie, a w marcu znów ledwie raz. Zresztą nie trzeba się cofać do poprzedniego sezonu, by to dostrzec.

     

    Lewandowski 2024, czyli maszyna albo balast

     

    W bieżących rozgrywkach Lewandowski do listopada był maszyną do strzelania goli. Wydawało się, że Hansi Flick na dobre odrestaurował Polaka, który do końca października trafiał w La Liga do siatki aż 14 razy. Jednak listopad i grudzień znów postawiły spory znak zapytania, gdyż Lewandowski posypał się jak cały zespół, dorzucając do końca roku tylko dwa ligowe gole.

     

    Trudno zatem znaleźć tu regularność i możliwe, że z Lewandowskim już tak może być z uwagi na jego zaawansowany piłkarsko wiek. Czasem motor napędowy, czasem balast. Jednak tych pierwszych momentów było wystarczająco dużo, by Polak okazał się najlepszy. W jakiej statystyce? Oczywiście strzelonych goli, a mianowicie trafień do siatki w La Liga w 2024 roku.

     

    Lewandowski znów najlepszy. Mbappe nie miał czasu, Norweg naciskał do końca

    Choć konkurencja była spora, bo choćby królem strzelców sezonu 2023/24 został Ukrainiec Artiom Dovbyk z Girony, a latem do Realu Madryt dołączył Kylian Mbappe, Lewandowski okazał się najskuteczniejszy. Oczywiście Ukrainiec i Francuz w swoich klubach grali tylko pół roku (Dovbyk latem odszedł do AS Romy).

     

    Polak na przestrzeni dwunastu miesięcy do siatki w lidze trafiał 27 razy (16 jesienią 24/25 i 11 wiosną 23/24). Jak wyliczył portal OptaJoe, na drugim miejscu ze stratą tylko dwóch bramek znalazł się Alexander Sorloth z Atletico Madryt, który jeszcze wiosną poprzedniego sezonu strzelał dla Villarealu. On akurat w przeciwieństwie do Polaka lepszą miał pierwszą część roku (17 z 25 goli), ale i w Atletico Norweg pokazywał klasę. Zwłaszcza w okresie słabości Lewandowskiego, bo od listopada trafiał do siatki 5 razy, w tym na wagę zwycięstwa Atletico właśnie z Barceloną (2:1).

     

    Podium zestawienia uzupełnili ex aequo Vinicius Jr z Realu Madryt i Ante Budimir z Osasuny (po 19 goli). Skutecznością imponowali także Iago Aspas (Celta Vigo) oraz kolega Lewandowskiego z zespołu Raphinha (14 goli każdy). Kylian Mbappe znalazł się poza Top 5 z dorobkiem dziesięciu goli, ale on oczywiście spędził w Hiszpanii tylko pół roku.

    https://x.com/OptaJose/status/1873754023352053832

  • Iga Świątek “oskarżyła” fanów. Szybka kontra, a potem przeprosiny. “Moja wina”

    Iga Świątek “oskarżyła” fanów. Szybka kontra, a potem przeprosiny. “Moja wina”

    Iga Świątek “oskarżyła” fanów. Szybka kontra, a potem przeprosiny. “Moja wina

     

    Poniedziałkowe starcie Polski z Norwegią w tenisowym turnieju United Cup zakończyło się zwycięstwem naszej kadry. Spora w tym zasługa Igi Świątek, która wygrała dwa mecze – najpierw singlowy mecz z Malene Helgo, a potem pojedynek w mikście o boku Jana Zielińskiego. Po swoim drugim spotkaniu wiceliderka rankingu WTA zwróciła się z apelem do fanów, “oskarżając” ich przy okazji o buczenie. Została jednak szybko skontrowana i zdecydowała się przeprosić

     

    Iga Świątek dwukrotnie pojawiła się na korcie przy okazji poniedziałkowego pojedynku Polska – Norwegia w turnieju United Cup i dwukrotnie w pełni wywiązała się z zadania, które jej powierzono, prowadząc naszą reprezentację do niezwykle cennego zwycięstwa. Najpierw druga obecnie rakieta świata zmierzyła się w singlowym starciu z 404. tenisistką rankingu WTA – Malene Helgo. 23-latka sprawiła, że różnica klas była widoczna na placu gry gołym okiem. Oddała rywalce zaledwie jednego gema i wygrywając 6:1, 6:0 zapewniła “Biało-Czerwonym” prowadzenie.

     

    – Na pewno jestem zadowolona ze swojego występu. Nie jest łatwo grać dla swojego kraju. Presja jest wówczas większa.  Jestem bardzo podekscytowana, jak co roku. Czuję, że mogę z tego czerpać mnóstwo energii. Także od fanów i ludzi tu zebranych. Jak widać, wypełniliśmy jak zawsze połowę stadionu. Dziękuję wam, że przyszliście – stwierdziła po zakończeniu tamtego spotkania Iga Świątek

     

    Niestety, Norwegia błyskawicznie doprowadziła do wyrównania stanu rywalizacji z Polakami. Dokonał tego Casper Ruud, ogrywając w bezpośrednim starciu 7:5, 6:3 Huberta Hurkacza. W efekcie o wszystkim miał przesądzić pojedynek mikstów. Iga Świątek wróciła więc na kort, tym razem w parze z Janem Zielińskim, a naprzeciw nich stanęli Ulrikke Eikeri oraz Casper Ruud.Ten mecz ucieszył zapewne oko wielu fanów tenisa. Nie zabrakło w nim bowiem kapitalnych zagrań, wielu emocji i zaskakujących zwrotów akcji. Pierwszy set zakończył się wygraną Igi Świątek i Jana Zielińskiego 6:3, a drugi przegraną 0:6. Trzecią, rozstrzygającą partię zwieńczył natomiast super tie-break, w którym górą byli nasi reprezentanci.

     

    Iga Świątek zwróciła się do kibiców. Szybko jednak przeprosiła. Zderzyła się z kontrąIga Świątek po odniesionym triumfie nie kryła zadowolenia. – To wciąż stary rok, więc cieszę się, że udało się go zakończyć w taki sposób. To był świetny sezon. Gra w mikście teraz to na pewno świetna przygoda. To nic nowego, ale mimo wszystko to nie zdarza się często w moim przypadku. Cieszę się więc, że mogła zagrać z Janem. Mecz był zacięty, ale jestem szczęśliwa, że udało się go zakończyć wygraną Polski – powiedziała wiceliderka rankingu WTA.I dodała: – Lubię miksta. To coś świetnego. Sprawia mi więcej radości, niż myślałam. Singiel to moja główna robota, a tutaj mam więcej zabawy.Zobacz również:

     

    Następnie Iga Świątek zwróciła się z mocnym apelem do kibiców, prosząc o to, by przy okazji następnego meczu nie buczeli na rywali. Słyszała bowiem takie odgłosy dobiegająca z trybun podczas pojedynku z Norwegią.Dziękuję wam za dzisiejsze wsparcie. Z racji, że ten turniej nazywa się United Cup, my jako zawodnicy także jesteśmy zjednoczeni i szanujemy się. Byłoby więc miło, gdybyśmy grali bez buczenia. Wiem, że nas kochacie, a my także kochamy was. Bez waszego wsparcia nie byłoby takiej frajdy z gry na tej imprezie. Ale następnym razem bez buczenia na przeciwników, proszę

     

    Natychmiast skontrowała ją jednak prowadząca wywiad była zawodniczka Jelena Dokić, która stwierdziła, że kibice wcale nie buczeli, lecz po prostu w specyficzny sposób wykrzykiwali nazwisko Caspera Ruuda. Słysząc to Iga Świątek postanowiła natychmiast przeprosić, choć zdawała się być nieco zagubiona.

     

    – Jeśli krzyczeliście “Ruud”, to przepraszam. Widziałam w sieci, że w ubiegłym roku ktoś także był zdezorientowany. To moja wina – powiedziała nasza reprezentantka. Co warto podkreślić, cała sytuacja przebiegała w pogodnej atmosferze, bez jakichkolwiek napięć zktórejś ze stron