• Rosjanie naprawdę napisali to po walce Ołeksandra Usyka. Nie do wiary

    Rosjanie naprawdę napisali to po walce Ołeksandra Usyka. Nie do wiary

    Rosjanie naprawdę napisali to po walce Ołeksandra Usyka. Nie do wiary

    Jeśli ktoś na świecie wciąż nie docenia występu Ołeksandra Usyka w walce z Tysonem Furym, niech miara jego sukcesu będą… artykuły w rosyjskich mediach. Nawet w kraju wojennego agresora doceniono niesamowitą klasę pięściarskiego mistrza. “Królewskie zakończenie roku” – czytamy. A to nie wszystko.

     

    Najpierw wielka wygrana, później umówienie się na kolejny rewanż, a potem podziękowania. Ołeksandr Usyk po pokonaniu Tysona Fury’ego nie ukrywał wdzięczności za olbrzymią pracę, jaką w jego sukces włożyły kolejne osoby. W tym gronie jest także Polak, Jakub Chycki. To on odpowiada za przygotowanie fizyczne mistrza.

    I faktycznie efekty pracy Polaka były zauważalne. Usyk imponował kondycją, przez 12 rund nie zamierzał się zatrzymywać, a w dwóch ostatnich odsłonach walki tylko potwierdził swoją przewagę nad Brytyjczykiem. Ba, niepokonany mistrz spisał się na tyle dobrze, że… zaczął być wychwalany przez Rosjan.

     

    Nawet Rosjanie to przyznają. Nie ma nikogo, kto pokonałby Ołeskandra Usyka

     

    “Doszliśmy do momentu, w którym w dywizji wagi ciężkiej nie ma już nikogo, kto mógłby pokonać Ołeksandra Usyka. Mam pewne przypuszczenie, jak to zrobić, ale nie mam pojęcia, kto powinien wdrożyć ten scenariusz. W boksie zabrakło już zawodników wagi ciężkiej” — stwierdzał wprost jeden z dziennikarzy portalu Sport-express.

     

    “W rundach mistrzowskich Usyk miał przewagę. Na jego korzyść działało to, że był wyraźnie szybszy. On rozbił Fury’ego. Wyglądał na bardziej opanowanego i zdyscyplinowanego. Pracował ciałem, chodził na boki i świetnie się bronił” — czytamy natomiast w Sports.ru, gdzie walkę gigantów nazwano “królewskim zakończeniem roku”.

     

  • Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Wilfredo Leon to jeden z najlepszych siatkarzy świata i zawodnik, który zyskał miano legendy dzięki niezwykłym osiągnięciom na boisku. Jego serwisy są postrachem dla przeciwników, a jeden z nich na zawsze wpisał się do historii siatkówki.

    Rekord świata. Niesamowity serwis Wilfredo Leona

    W 2020 roku, podczas meczu Sir Safety Perugii przeciwko Itasowi Trentino, Leon popisał się serwisem, który osiągnął prędkość aż 138 km/h. To osiągnięcie do dziś pozostaje rekordem w historii siatkówki. Co więcej, zawodnik regularnie przekracza barierę 130 km/h, co czyni go jednym z najbardziej niebezpiecznych serwujących na świecie. Rezultat 138 km/h powtórzył również w meczu Polska — Dania podczas ME w 2023 r.

    — Usain Bolt jest tylko jeden i tylko do niego należy rekord świata w sprincie. Ja też chcę, żeby obok rekordu zagrywki widniało tylko jedno nazwisko: Wilfredo Leon — mówił siatkarz w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onet”.

    Jego fenomen zaczął się na Kubie

    Kariera Wilfredo Leona rozpoczęła się na Kubie, gdzie błyskawicznie wyróżnił się jako siatkarski talent. Zadebiutował w reprezentacji narodowej w wieku zaledwie 14 lat i stał się jednym z liderów „cudownej generacji” kubańskiej siatkówki. W latach 2007–2012 był gwiazdą swojej drużyny, prowadząc ją do licznych sukcesów na arenie międzynarodowej.

    Jednak mimo wielkich osiągnięć na Kubie, Leon zdecydował się na zmianę swojego życia. Opuszczenie ojczyzny pozwoliło mu rozwijać karierę w Europie, gdzie osiągnął jeszcze wyższy poziom sportowy.

    Ostatecznie został Polakiem

    W 2015 roku Wilfredo Leon przyjął polskie obywatelstwo, a cztery lata później zadebiutował w reprezentacji Polski w sparingu z Holandią, wygranym 3:0. Od tamtego czasu stał się kluczowym zawodnikiem biało-czerwonych, regularnie prowadząc drużynę do sukcesów na największych imprezach.

    Jednym z najbardziej pamiętnych występów był mecz przeciwko Brazylii w fazie grupowej igrzysk olimpijskich, w którym Leon odegrał kluczową rolę, pomagając Polakom wygrać 3:2.

  • Ołeksandr Usyk po walce podziękował Polakowi. Oto powód

    Ołeksandr Usyk po walce podziękował Polakowi. Oto powód

    Ołeksandr Usyk podziękował Polakowi po walce. Co za historia!

    Ołeksandr Usyk ponownie udowodnił swoją dominację na światowej scenie boksu, pokonując Tysona Fury’ego w jednym z najbardziej oczekiwanych rewanżów ostatnich lat. Jednak to, co wydarzyło się po walce, przyciągnęło równie wiele uwagi, co sam pojedynek. Ukraiński mistrz wagi ciężkiej podczas konferencji prasowej podziękował swojemu zespołowi za olbrzymi wkład w jego sukces. W gronie osób, którym Usyk wyraził wdzięczność, znalazł się również Polak – Jakub Chycki. Ten wybitny specjalista od przygotowania fizycznego od dłuższego czasu współpracuje z ukraińskim pięściarzem, odgrywając kluczową rolę w jego treningach.

     

    Mistrzowskie starcie, które przeszło do historii

     

    Majowa walka między Tysonem Furym a Ołeksandrem Usykiem zachwyciła świat. Było to starcie dwóch gigantów wagi ciężkiej, które dostarczyło kibicom niezapomnianych emocji. Usyk, pomimo prowokacji ze strony Fury’ego przed walką, zachował zimną krew i po raz kolejny udowodnił, dlaczego nazywany jest jednym z najlepszych bokserów naszych czasów.

     

    W rewanżu kibice mogli podziwiać 12 rund na najwyższym poziomie bokserskim. Tyson Fury, zwany „Królem Cyganów”, starał się narzucić swoje tempo, jednak Usyk był szybszy, zwinniejszy i bardziej precyzyjny. Po zakończeniu walki werdykt sędziów był jednoznaczny – Ołeksandr Usyk po raz kolejny triumfował, utrzymując tytuł niekwestionowanego mistrza świata wagi ciężkiej.

     

    Rodzinna duma i niespodziewane podziękowania

     

    Po ogłoszeniu wyniku walki Usyk nie krył radości. W swoich wypowiedziach wielokrotnie dziękował Bogu, podkreślając, jak ważna jest dla niego wiara. Wspomniał również o wyjątkowym dniu dla jego rodziny – tego samego dnia jego dwaj synowie zdobyli nowe stopnie w judo: zielony i pomarańczowy pas.

     

    – To bardzo szczęśliwy dzień. Moi synowie powiedzieli mi: „Hej, Tato, teraz twoja kolej”. No i wygrałem – mówił z uśmiechem Usyk.

     

    Jednak to, co nastąpiło później, było prawdziwym zaskoczeniem. Podczas konferencji prasowej Usyk zwrócił uwagę na osoby, które przyczyniły się do jego sukcesu. Oprócz swojego głównego trenera Jurija Tkaczenki oraz Boga, mistrz wymienił także Polaka – Jakuba Chyckiego.

     

    Kim jest Jakub Chycki?

     

    Jakub Chycki to jeden z najbardziej cenionych polskich ekspertów od przygotowania fizycznego. Jego współpraca z Ołeksandrem Usykiem trwa już od kilku lat, a efekty ich wspólnej pracy są widoczne gołym okiem. Chycki odpowiada za kondycję motoryczną ukraińskiego boksera, co w tak wymagającym sporcie, jak boks, ma kluczowe znaczenie.

     

    – Nazwisko polskiego trenera i naukowca znalazło się w doborowym towarzystwie, obok Boga i trenera Jurija Tkaczenki. Dr hab. Jakub Chycki już od dłuższego czasu jest członkiem ekipy Oleksandra Usyka, odpowiadając za jego przygotowanie fizyczne – napisał na platformie X Michał Koper, polski dziennikarz sportowy.

     

    Podziękowania, które podkreślają rolę zespołu

     

    Podczas konferencji Usyk podkreślił, jak ważne jest otaczanie się profesjonalistami. W jego zespole każdy odgrywa kluczową rolę – od trenera boksu, przez specjalistów od diety, aż po osoby odpowiedzialne za przygotowanie fizyczne.

     

    – Bez mojego zespołu nie byłoby tego sukcesu. Każdy z nich daje z siebie wszystko, a Jakub Chycki to prawdziwy mistrz w tym, co robi – powiedział Usyk.

     

    Kolejne wyzwania na horyzoncie

     

    Choć Usyk cieszy się ze swojego zwycięstwa, już teraz myśli o przyszłości. Po walce doszło do niespodziewanego spotkania z Danielem Dubois, które zakończyło się ustaleniem warunków kolejnej walki. Usyk wyraził gotowość do dalszych wyzwań, a jego zespół, w tym Jakub Chycki, już planuje kolejne etapy przygotowań.

     

    Dla polskiego trenera to kolejne potwierdzenie jego umiejętności i renomy na arenie międzynarodowej. Jakub Chycki pokazuje, że Polacy mogą odgrywać kluczowe role w świecie sportu na najwyższym poziomie.

     

    Polsko-ukraińska współpraca na szczycie

     

    Historia Ołeksandra Usyka i Jakuba Chyckiego to dowód na to, jak ważna jest współpraca i wzajemne zaufanie w osiąganiu sukcesów. Polak, będąc częścią zespołu jednego z najlepszych bokserów na świecie, zyskał uznanie zarówno w Polsce, jak i za granicą.

     

    Teraz pozostaje nam czekać na kolejne starcia Usyka i obserwować, jak polski wkład w jego sukcesy przyczynia się do budowania legendy ukraińskiego mistrza.

     

  • Hokejowy thriller w Krakowie. Cracovia wygrywa!

    Hokejowy thriller w Krakowie. Cracovia wygrywa!

    Hokejowy thriller w Krakowie. Cracovia wygrywa

    W  Krakowie, w ramach rozgrywek ekstraligi hokejowej, Comarch Cracovia Kraków pokonała Re-Plast Unię Oświęcim 7:4. Spotkanie odbyło się z udziałem 1500 widzów, którzy mogli podziwiać zaciętą rywalizację na lodzie. Mecz zakończył się wynikiem 1:1 po pierwszej tercji, ale to Cracovia zdominowała kolejne części gry

    Mecz rozpoczął się dynamicznie, a pierwszą bramkę zdobył Kamil Sadłocha dla Unii już w trzeciej minucie. Cracovia szybko odpowiedziała golem Damiana Kapicy. W drugiej tercji gospodarze przejęli inicjatywę, zdobywając trzy bramki, podczas gdy Unia odpowiedziała tylko jednym trafieniem.

    W trzeciej tercji emocje sięgnęły zenitu, gdy Unia próbowała odrobić straty. Mimo dwóch bramek zdobytych przez gości Cracovia utrzymała przewagę dzięki skuteczności Johana Lundgrena, który dwukrotnie trafił do siatki, oraz Alexanderowi Younanowi, który ustalił wynik meczu na 7:4.

    Statystyki i kary
    W trakcie meczu zawodnicy obu drużyn spędzili na ławce kar łącznie 22 minuty – Cracovia 10 minut, a Unia 12 minut. Mimo licznych przewinień to gospodarze lepiej wykorzystali swoje szanse, co przełożyło się na końcowy wynik. Spotkanie było pełne emocji i z pewnością dostarczyło wielu wrażeń kibicom zgromadzonym na trybunach.

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

     

  • MB Zagłębie wygrywa w Bydgoszczy. Wielkie emocje!

    MB Zagłębie wygrywa w Bydgoszczy. Wielkie emocje!

    MB Zagłębie wygrywa w Bydgoszczy. Wielkie emocje

     

    W Bydgoszczy odbył się emocjonujący mecz ekstraklasy koszykarek, w którym MB Zagłębie Sosnowiec pokonało Basket Bydgoszcz 89:82. Spotkanie rozegrano w czterech kwartach, a każda z nich dostarczyła kibicom wielu emocji. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyła Wiktoria Keller, natomiast w drużynie gości wyróżniła się Gabriele Nikitinaite.

     

    Mecz rozpoczął się od przewagi Zagłębia, które już w pierwszej kwarcie wypracowało sobie ośmiopunktową przewagę, kończąc ją wynikiem 28:20. W drugiej kwarcie drużyna z Sosnowca kontynuowała dobrą passę, zdobywając 20 punktów przy 19 punktach Basketu. Po przerwie Zagłębie nie zwalniało tempa, wygrywając trzecią kwartę 22:18.

     

    W ostatniej kwarcie Basket Bydgoszcz próbował odrobić straty, zdobywając 25 punktów, jednak to nie wystarczyło, by pokonać dobrze dysponowane Zagłębie, które zakończyło mecz z wynikiem 89:82. Wśród zawodniczek Zagłębia najskuteczniejsza była Gabriele Nikitinaite, która zdobyła 26 punktów.

     

    Kluczowe postacie meczu

    W drużynie Basketu Bydgoszcz najwięcej punktów zdobyła Wiktoria Keller, która zakończyła mecz z dorobkiem 18 punktów. Lauren Ebo dołożyła 15 punktów, a Maja Milijkovic 12. Karina Michałek i Julia Drop również przyczyniły się do wyniku, zdobywając odpowiednio 11 i 10 punktów.

     

    Z kolei w zespole MB Zagłębie Sosnowiec, oprócz Gabriele Nikitinaite, która zdobyła 26 punktów, wyróżniła się Britney Jones z 18 punktami. Aleksandra Pszczolarska i Klaudia Wnorowska dołożyły odpowiednio 14 i 11 punktów, co przyczyniło się do zwycięstwa drużyny z Sosnowca.

     

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

     

  • Piotr Żyła przemówił po dyskwalifikacji. I wypalił: wstydzę się

    Piotr Żyła przemówił po dyskwalifikacji. I wypalił: wstydzę się

    Piotr Żyła przemówił po dyskwalifikacji. I wypalił: wstydzę si

    Dyskwalifikacja Piotra Żyły zaskoczyła polskich kibiców, którzy mogli zastanawiać się, skąd u doświadczonego skoczka pojawiły się problemy z kombinezonem. Wypowiedź 37-latka na ten temat nie rozwiała jednak wątpliwości. W końcu Żyła stwierdził, że… nie powie, o co chodziło, bowiem się wstydzi.

    Piotr Żyła mógł zanotować najlepszy skok w sezonie, a zamiast tego… został zdyskwalifikowany! Czy to jego wina? Thomas Thurnbichler nie ukrywał, że kombinezony skoczków są sprawdzane codziennie i nie rozumiał, w czym był problem. A Jakub Kot w studio Eurosportu tłumaczył wprost, że to często po prostu kwestia szczęścia.

    Akurat obwód brzucha to o tyle newralgiczny punkt, że możecie sobie wyobrazić, że jak wypijecie trochę wody, obwód jest trochę większy. Gdy nie wypijecie, jest odwrotnie. A i tak cały szkopuł jest w tym, że kontroler to mierzy i obejmie to metrem tak, jak mu akurat pasuje. Każdy może zmierzyć coś innego. Zależy, jak się złapie metr, jak się materiał rozciągnie — komentował były skoczek. A niedługo później do sprawy odniósł się także sam

    Piotr Żyła zabrał głos po dyskwalifikacji. “Wstydzę się tego”

    – Ja wiem, co poszło nie tak, ale nie będę mówił, zachowam to dla siebie. To jest coś, co mi się nigdy w życiu nie zdarzyło i już nigdy się nie zdarzy. Nie powiem, bo się wstydzę tego – przyznał Żyła po niedzielnym konkursie

    I faktycznie, kolejnego dnia ten problem u doświadczonego skoczka już się nie powtórzył. A on zajął 17. miejsce w stawce. Trudno powiedzieć więc, by teraz miał powody do zadowolenia

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

  • Piotr Żyła przemówił po dyskwalifikacji. I wypalił: wstydzę się

    Piotr Żyła przemówił po dyskwalifikacji. I wypalił: wstydzę się

    Piotr Żyła przemówił po dyskwalifikacji. I wypalił: wstydzę się

    Dyskwalifikacja Piotra Żyły zaskoczyła polskich kibiców, którzy mogli zastanawiać się, skąd u doświadczonego skoczka pojawiły się problemy z kombinezonem. Wypowiedź 37-latka na ten temat nie rozwiała jednak wątpliwości. W końcu Żyła stwierdził, że… nie powie, o co chodziło, bowiem się wstydzi.

    Piotr Żyła mógł zanotować najlepszy skok w sezonie, a zamiast tego… został zdyskwalifikowany! Czy to jego wina? Thomas Thurnbichler nie ukrywał, że kombinezony skoczków są sprawdzane codziennie i nie rozumiał, w czym był problem. A Jakub Kot w studio Eurosportu tłumaczył wprost, że to często po prostu kwestia szczęścia.

    — Akurat obwód brzucha to o tyle newralgiczny punkt, że możecie sobie wyobrazić, że jak wypijecie trochę wody, obwód jest trochę większy. Gdy nie wypijecie, jest odwrotnie. A i tak cały szkopuł jest w tym, że kontroler to mierzy i obejmie to metrem tak, jak mu akurat pasuje. Każdy może zmierzyć coś innego. Zależy, jak się złapie metr, jak się materiał rozciągnie — komentował były skoczek. A niedługo później do sprawy odniósł się także sam zainteresowany.

    Piotr Żyła zabrał głos po dyskwalifikacji. “Wstydzę się tego”

    – Ja wiem, co poszło nie tak, ale nie będę mówił, zachowam to dla siebie. To jest coś, co mi się nigdy w życiu nie zdarzyło i już nigdy się nie zdarzy. Nie powiem, bo się wstydzę tego – przyznał Żyła po niedzielnym konkursie.

    I faktycznie, kolejnego dnia ten problem u doświadczonego skoczka już się nie powtórzył. A on zajął 17. miejsce w stawce. Trudno powiedzieć więc, by teraz miał powody do zadowolenia.

     

  • Radosne wieści z życia znanego skoczka narciarskiego. Zostanie ojcem

    Radosne wieści z życia znanego skoczka narciarskiego. Zostanie ojcem

    Radosne wieści z życia znanego skoczka narciarskiego. Zostanie ojcem

    Sezon w skokach narciarskich trwa w najlepsze. Dla Johanna Andre Forfanga najbliższe miesiące będą wyjątkowe nie tylko ze względu na kolejne starty w zawodach, ale także z racji tego, co aktualnie dzieje się w jego życiu prywatnym. A dzieje się sporo. Jak właśnie przekazał na swoim profilu na Instagramie, w 2025 roku zostanie ojcem.

     

    Johann Andre Forfang zostanie ojcem”Najlepsze dopiero nadejdzie” – napisał Johann Andre Forfang w mediach społecznościowych i nie miał wcale na myśli wygranej w kolejnych zawodach, choć ta oczywiście także może mu się przydarzyć. Skoczek pochwalił się oficjalnie, że wraz ze swoją partnerką, Kristin Solberg, oczekują pierwszego wspólnego dziecka.

     

    Sportowiec zamieścił zdjęcie, na którym widzimy nie tylko pierwsze ciążowe krągłości jego ukochanej, ale także zapis USG. Ona sama zresztą także pochwaliła się tymi samymi zdjęciami.

    https://www.instagram.com/share/p/_tfvHW3zf

    W komentarzach zaroiło się oczywiście od gratulacji i dobrych życzeń dla obojga.Skoczek wprawdzie nieczęsto dzieli się swoim życiem prywatnym, ale zdarza mu się od czasu do czasu wrzucać kadry nie tylko z zawodów. Wśród nich są także ujęcia z ukochaną. Kobieta kiedy może, kibicuje mu bezpośrednio pod skocznią. Para jest ze sobą od kilku lat, w 2022 roku byli razem na wspólnych wakacjach, mają także wspólne ujęcia z różnych imprez.Teraz przed nimi wyjątkowy czas, który z pewnością zapamiętają na długo.

    https://www.instagram.com/share/p/_sfeCicc1

    Kariera Johanna Andre ForfangaJohann Andre Forfang startuje w zawodach pucharu świata w skokach narciarskich od przeszło dekady. Norweg zdobywał swoje pierwsze sukcesy jeszcze jako junior. W karierze seniorskiej z kolei zdobył srebrny medal olimpijski w 2018 roku, a do tego złoty w zawodach drużynowych.Skoczek wielokrotnie stawał też na podium w mistrzostwach Norwegii. Tutaj może się poszczycić dwoma złotymi, czterema srebrnymi oraz jednym brązowym medalem.

     

     

     

     

  • “Chce mi się płakać”. Legenda nie wytrzymała po pudle Roberta Lewandowskiego

    “Chce mi się płakać”. Legenda nie wytrzymała po pudle Roberta Lewandowskiego

    “Chce mi się płakać”. Legenda nie wytrzymała po pudle Roberta Lewandowskiego

     

    Pudło Roberta Lewandowskiego w przegranym meczu Barcelony z Atletico Madryt było trudne do uwierzenia. Marnotrawstwo “Lewego” jest szeroko komentowane, a swoje zdanie wyraził również Marco van Basten. “Chce mi się płakać” – powiedział w Ziggo Sport.

     

    FC Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka zachwycała aż do listopada, jednak grudzień przyniósł poważną zadyszkę. W sobotę Katalończycy po słabym meczu przegrali na Estadio Montjuic 1:2 z Atletico Madryt. Zespół Diego Simeone strzelił decydującego gola w szóstej minucie doliczonego czasu gry. Fani Barcelony mają pretensje do całego zespołu, ale najczęściej omawiane jest pudło Roberta Lewandowskiego.

     

    Fatalne pudło Lewandowskiego. Van Basten nie owija w bawełnę Lewandowski miał stuprocentową okazję do gola. Niestety, po doskonałym podaniu Ferrana Torresa, polski snajper minął się z piłką, stojąc zaledwie kilka metrów od bramki Atletico Madryt. Trudno było uwierzyć, że piłka w tej sytuacji nie wylądowała w siatce.

     

    — Zmarnowana szansa Roberta Lewandowskiego sprawia, że chce mi się płakać — powiedział Marco van Basten.

     

    — Atletico Madryt jest szczęśliwe, ale powinno się wstydzić, że gra tak źle — dodał były piłkarz.

     

    Po zakończeniu meczu, Lewandowski przyznał przed kamerami Eleven Sports, że w ostatnich dwóch/trzech spotkaniach brakowało mu spokoju i pewności siebie w polu karnym.

     

    — Co z tego, że wygląda się dobrze w grze, jeśli nie wykorzystujesz okazji? Potem trudno strzelić bramki — mówił polski napastnik.

     

  • Sokoły wygrywają World Tennis League. Dramaturgia w finale

    Sokoły wygrywają World Tennis League. Dramaturgia w finale

    Sokoły wygrywają World Tennis League. Dramaturgia w finale

    W Abu Zabi zakończył się pokazowy turniej World Tennis League, w którym drużyna “Jastrzębi” z Aryną Sabalenką na czele przegrała w finale z “Sokołami” 16:20. Mimo dobrego początku, kiedy Sabalenka i Mirra Andriejewa wygrały debla, ostatecznie to “Sokoły” triumfowały. “Orły” Igi Świątek zakończyły zawody na ostatnim miejscu.

     

    Sabalenka i Rosjanka Mirra Andriejewa rozpoczęły finał od zwycięstwa w deblu nad Caroline Garcią i Jeleną Rybakiną, wygrywając 7:6 (7-5). Następnie Andriejewa powiększyła przewagę “Sokołów”, pokonując Rybakinę 6:2 w singlu.

     

    Jednak losy meczu odwróciła rywalizacja mężczyzn. Rosjanin Andriej Rublow i Kanadyjczyk Denis Shapovalov wygrali w deblu z Sumitem Nagalem i Jordanem Thompsonem 6:2. Później Rublow pokonał Nagala w singlu 6:1, co przesądziło o zwycięstwie “Sokołów”.

     

    Trudna droga “orłów”

    Drużyna “Orłów”, w składzie z Igą Świątek, nie zdołała awansować do finału. Po przegraniu dwóch pierwszych meczów, w sobotę pokonali “Sokoły” 20:15, ale to nie wystarczyło do dalszej gry.

     

    W turnieju każda z drużyn grała z każdą przez trzy dni, a do finału awansowały dwie najlepsze ekipy. Każdy mecz składał się z czterech setów: jednego singla kobiet, jednego singla mężczyzn oraz dwóch setów deblowych lub mikstowych, co ustalano poprzez rzut monetą.