• Stoch ogłosił rezygnację. “Z bólem serca”

    Stoch ogłosił rezygnację. “Z bólem serca”

    Stoch ogłosił rezygnację. “Z bólem serca”

    – Z bólem serca, ale zrobiłbym to – mówił tuż po konkursie w Engelbergu Kamil Stoch. Po zupełnie nieudanych niedzielnych skokach nagle zaczął mówić o potencjalnej rezygnacji z dalszej walki w Pucharze Świata. I ta w końcu stała się faktem. Skoczek sam postanowił nie startować w Turnieju Czterech Skoczni. Co zatem z dalszą częścią sezonu? Stoch złożył w tej sprawie jasną deklarację.

     

    Kamil Stoch zupełnie inaczej wyobrażał sobie weekend Pucharu Świata w Engelbergu. O ile w sobotę spisał się przyzwoicie (był 18.), o tyle w niedzielę zobaczyliśmy bardzo przykre obrazki. Najpierw Stoch uzyskał zaledwie 113,5 m w kwalifikacjach, a w samym konkursie skoczył tylko metr dalej. Efekt? 37. miejsce i brak awansu do II serii.

     

    Stoch nie gryzł się w język. Tak podsumował skoki w Engelbergu. “Była złość i dużo frustracji”

    O tym, co czuł po zupełnie nieudanych zawodach, opowiedział w rozmowie z portalem skijumping.pl. – Po skoku była złość i dużo frustracji, ale potem posiedziałem w szatni. Dawno czegoś takiego nie czułem, że miałem w sobie całkowity spokój i jasność, co należy teraz zrobić, w jaki sposób powinienem spędzić najbliższy czas i ze spokojem przyjąć to, co mnie czeka. Normalnie po zawodach jestem zdenerwowany, jest we mnie pełno emocji, które aż kipią. A tutaj miałem pełen luz – wyznał.

     

    Dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego obecny sezon od początku nie układa się pomyślnie. Jego najlepszy wynik to 14. miejsce w loteryjnym konkursie w Ruce. W klasyfikacji generalnej Stoch zgromadził tylko 57 punktów i jest 28. Jak twierdzi, największy problem tkwi w jego psychice. – W mojej głowie było za dużo chęci, prób i stresu. Denerwowałem się, że trzeba się spinać, motywować i próbować gonić, a nie o to mi chodziło – tłumaczył.

     

    Stoch nagle zaczął mówić o rezygnacji. “Zrobiłbym to”

    Teraz Stoch podobnie jak inni skoczkowie będzie miał czas na odpoczynek, tyle że w jego przypadku potrwa on nieco dłużej. Po Świętach Bożego Narodzenia rusza prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Skoczka z Zębu oficjalnie zabrakło w składzie Polaków na tę imprezę. Stało się tak po raz pierwszy od 16 lat. W kadrze zastąpi go Dawid Kubacki. Okazuje się, że taka była wola samego zainteresowanego. – Kamil Stoch zdecydował, że nie czuje się gotowy na występ w Turnieju Czterech Skoczni. Po świętach chce mieć okres treningowy. Jego powrót jest sprawą otwartą – tłumaczył trener Thomas Thurnbichler, cytowany przez Polski Związek Narciarski.

     

    Zanim ogłoszono decyzję, sam Stoch zapowiedział, że nie zamierza się poddawać i zadeklarował walkę w dalszej części sezonu. Chce pokazać, że indywidualne przygotowania z Michalem Dolezalem i Łukaszem Kruczkiem dały efekt. – Gdybym nie miał świadomości pracy wykonanej latem i jesienią, a także posiadanym potencjałem, wówczas zrezygnowałbym z czystym sumieniem. Z bólem serca, ale zrobiłbym to. Podjąłem się jednak wyzwania, wierzę w powodzenie tej misji. Stale mam świadomość, że to wszystko jest we mnie. Potencjał i zbudowana baza, chodzi tylko o uwolnienie tego. W ostatnim czasie, niestety, głowa była przesiąknięta zbyt dużą ilością niepotrzebnego stresu. To było zapętlanie się w bezsensowną rywalizację. Wdepnąłem w coś, czego bardzo chciałem uniknąć w tym sezonie – podsumował w wywiadzie dla skijumping.pl. Turniej Czterech Skoczni rusza 28 grudnia od kwalifikacji w niemieckim Oberstdorfie.

     

  • Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Kibice na całym świecie odliczają już nawet nie dni, a godziny do rozpoczęcia kolejnego sezonu tenisowego. Jako pierwsi na kort w Perth wejdą reprezentanci Kazachstanu i Hiszpanii, a wśród nich – Jelena Rybakina. Organizatorzy zawodów na swojej stronie internetowej wskazali pięć kluczowych spotkań w rundzie grupowej. I listę tę otwiera starcie Igi Świątek, co nie powinno w sumie dziwić. A to dlatego, że 23-letnią Polkę niemal na dzień dobry czeka rewanż za finał… wielkoszlemowego turnieju.

     

    Uczestnicy United Cup jako pierwsi rozpoczną rywalizację w nowym sezonie WTA i ATP. Przypomnijmy, to wyjątkowy turniej mieszany, w którym uczestnikami są zespoły narodowe. Rywalizacja odbywa się w sześciu trzyzespołowych grupach: zwycięzcy grup oraz dwie drużyny z drugich miejsc awansują do ćwierćfinałów. W każdym spotkaniu odbędą się dwa spotkania singlowe – pań i panów. A na końcu – mecze mikstów, które mogą decydować o wynikach.

     

    Łącznie więc – 54 pojedynki, w tym 36 singlowych. Organizatorzy postanowili wybrać pięć najciekawszych, bez podziału na kobiece i męskie. I tę listę otwiera bój z udziałem naszej tenisistki.Iga Świątek i Karolina Muchova – najciekawszy mecz pierwszej części United Cup. Rewanż za finał z Paryża

     

    Polka zacznie swój występ 30 grudnia – Iga Świątek zmierzy się wówczas z Malene Helgo, a Hubert Hurkacz – z Casperem Ruudem. O ile raszynianka będzie zdecydowaną faworytką, dla Norweżki każdy wygrany gem stanie się sukcesem, to już u “Hubiego” sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I o triumfie w całym spotkaniu może decydować mikst – zapowiadający się równie ciekawie. Do Ruuda dołączy bardzo dobra deblistka Ulrikke Eikeri, o sukces nie będzie łatwo.

     

    Prawdopodobnie o awansie i tak rozstrzygnie drugie spotkanie naszej drużyny – 1 stycznia z Czechami. W Polsce będzie pół godziny po północy, gdy na kort wyjdą Hurkacz i Tomáš Macháč. Po ich meczu zacznie się zaś hit nad hity – starcie Igi Świątek z Karoliną Muchovą.

     

    To właśnie tę potyczkę organizatorzy umieścili na samym szczycie – nawet zdjęcie Polki i Czeszki zapowiada cały artykuł. “Trzeba to po prostu zobaczyć, bo to rewanż za finał Wielkiego Szlema” – można przeczytać. Australijczycy podkreślają, że każda z trzech potyczek między tymi zawodniczkami była trzysetowa, dwa razy ze zwycięstwa cieszyła się Polka. W tym półtora roku temu w Paryżu, gdy na korcie Philippe’a Chatriera Iga wygrała z Karoliną 6:2, 5:7, 6:4.

     

    Czego spodziewać się po Polce – mniej więcej wiadomo. Wróciła do gry na początku listopada w Rijadzie, zagrała od tego czasu sześć spotkań singlowych i dwa deblowe o punkty. A w grudniu – kolejne w World Tennis League. Muchova zaś wróciła do gry w czerwcu po dziewięciomiesięcznej przerwie, szybko jednak pokazała, że dalej jest groźna dla najlepszych. Finał w Palermo, półfinał w US Open, finał w Pekinie, półfinał w Ningbo. W tym ostatnim skreczowała w pojedynku z Mirrą Andriejewą, od tamtego momentu nie pojawiła się już na korcie. A przecież działo się to wszystko zanim jeszcze Świątek wróciła na kort po swoim zawieszeniu.

     

    Kolejny rewanż za mecz z Paryża, tym razem dla Coco Gauff. A Paolini jeszcze nie wygrała z BencicTo pierwsze z wyróżnionych spotkań, ale w zestawieniu znalazły się jeszcze dwa inne mecze kobiece. Już w niedzielę dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku Coco Gauff z Leylah Fernandez. Amerykanka z przytupem zakończyła sezon, wygrała turniej w Pekinie, później zaś WTA Finals. A w międzyczasie dotarła jeszcze do półfinału w Wuhanie, tam prowadziła 6:1 i 4:2 z Aryną Sabalenką. Z kanadyjską finalistką US Open z 2021 roku w profesjonalnej karierze jeszcze się nie mierzyła, ale wpadły na siebie w półfinale juniorskiego Roland Garros w 2018 roku. I wtedy lepsza okazała się Gauff.

     

    Równie ciekawie zapowiada się mecz Jasmine Paolini z Belindą Bencic. Szwajcarka wróciła do rywalizacji pod koniec października, pół roku po urodzeniu córki. I już ma w dorobku finał WTA 125 w Angers, a bilans: 10-2. Z Włoszką zaś nigdy jeszcze nie przegrała.O dziwo, organizatorzy nie wyróżnili meczu Hurkacza z Ruudem. Jest tam za to starcie Taylora Fritza z Felixem Augerem-Aliassimem, też bardzo ważne w kontekście wyniku meczu Kanada – USA. Do “piątki” trafił też pojedynek Alexandra Zvereva z Chińczykiem Zhizhen Zhangiem.

  • Wpis Justyny Kowalczyk porusza. “Od dekad jestem fotografowana. Z ukrycia ostatnio najczęściej”

    Wpis Justyny Kowalczyk porusza. “Od dekad jestem fotografowana. Z ukrycia ostatnio najczęściej”

    Wpis Justyny Kowalczyk porusza. “Od dekad jestem fotografowana. Z ukrycia ostatnio najczęściej”

    Justyna Kowalczyk-Tekieli opublikowała na Instagramie poruszający wpis. “Nieszczególnie lubię zdjęcia. Od dekad jestem fotografowana w każdej możliwej sytuacji. Z ukrycia ostatnio najczęściej. Albo jak przedmiot. Hugo też stał się dla wielu przedmiotem. To nie jest fajne” — napisała biegaczka narciarska. Wspominała też zmarłego ponad półtora roku temu męża.

     

    W maju 2023 r. w górach w Szwajcarii zginął Kacper Tekieli. Został pochowany w Gdańsku, skąd pochodził. Dzień po pogrzebie sportowca jego żona Justyna Kowalczyk-Tekieli zamieściła w sieci treść mowy, którą przygotowała na pożegnanie męża.

     

    “Złapiemy z Hugotkiem łopatki i to lawinisko odgruzujemy. Będziemy żyć, jak nauczył nas Kacper. Pełnią. Będziemy zwiedzać świat i zdobywać szczyty. Będziemy na każdą minutę zachłanni jak on. To wszystko przy makaronie, pysznym winie i aromatyczniej kawie (dwie ostatnie pozycje ja!). Przyznaję mu rację: życie jest za krótkie, by się pierdołami przejmować. Perspektywa mi się zupełnie zmieniła. Hugo miał cudownego Tateła!” — brzmiała część wspomnianej mowy.

     

    Poruszający wpis Justyny Kowalczyk-Tekieli

    Justyna Kowalczyk-Tekieli ma swój profil na Instagramie, na którym zamieszcza różne wpisy. Tym razem biegaczka narciarska opublikowała wspominkowe zdjęcie z mężem.

     

     

    “Nieszczególnie lubię zdjęcia. Od dekad jestem fotografowana w każdej możliwej sytuacji. Z ukrycia ostatnio najczęściej. Albo jak przedmiot. Hugo też stał się dla wielu przedmiotem. To nie jest fajne. Jednak cieszę się, że zdjęć z Kacprem mam ogrom. Dbał o to. To wspomnienie przedświąteczne. Bardzo miłe. Radosnego i spokojnego czasu dla was. Aktywnego!”— napisała.

     

  • A jednak! Hiszpanie: Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony!

    A jednak! Hiszpanie: Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony!

    A jednak! Hiszpanie: Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony!

    Kataloński Sport informuje, że Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony! “Szansa tuż za rogiem” —przekazuje dziennikarz Jordi Gil. Starcie z Barbastero odbędzie się już 4 stycznia. A to wcale nie musi oznaczać końca szans dla Polaka.

     

    “Od października miał czas, aby dojść do formy, a jego szansa jest tuż za rogiem. Wszystko wskazuje na to, że wystąpi w meczu Copa del Rey z Barbastro 4 stycznia. Mecz, który będzie papierkiem lakmusowym sprawdzającym ich prawdziwą formę, nawet jeśli a priori jest to znacznie gorszy przeciwnik. Polak pogodził się z tym, że miejsce w wyjściowym składzie zajmie Inaki Pena, który wcale nie jest winien kryzysu Barçy. Jednak 34-letni Szczęsny czeka i już w styczniu tego roku może mieć szansę udowodnić swoją wartość” — przekazuje dziennikarz Sport.es Jordi Gil.

     

    To szansa dla Wojciecha Szczęsnego

     

    Ekspert dodaje, że to wcale nie musi być koniec szans występów dla Wojciecha Szczęsnego. Na początku stycznia Barcelona leci bowiem na Superpuchar Hiszpanii do Arabii Saudyjskiej, gdzie, choć priorytetem ma być gra Peny, to według informacji mediów, wcale nie jest wykluczone, by zagrał polski golkiper. Półfinałowe spotkanie z Athletic Bilbao zaplanowano na 8 stycznia. Cztery dni wcześniej odbędzie się wspomniany mecz z Barbastero w Pucharze Króla.

     

    Szczęsny wznowił karierę 2 października tego roku, ale wciąż nie wystąpił w żadnym spotkaniu Dumy Katalonii.

     

  • Kamil Stoch już miał bilet na TCS. Nagły zwrot. Adam Małysz ujawnia

    Kamil Stoch już miał bilet na TCS. Nagły zwrot. Adam Małysz ujawnia

    Kamil Stoch już miał bilet na TCS. Nagły zwrot. Adam Małysz ujawni

     

    Nie będzie dwudziestego startu Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni. Słynny skoczek zostaje w domu, a do niemieckiego Oberstdorfu, gdzie zaczyna się impreza, jadą inni. Adam Małysz zdradził kulisy tej decyzji. – Pewnie też wolałbym tak zrobić zamiast zajmować odległe miejsca – powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

     

    W poniedziałek popołudniu poznaliśmy skład na Turniej Czterech Skoczni, który rozpocznie się 28 rudnia w Oberstdorfie. W drużynie Thomasa Thurnbichlera będą: Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Jakub Wolny, Piotr Żyła i Dawid Kubacki. Od weekendu w Engelbergu było wiadomo, że najpewniej w domu zostanie ten ostatni lub Kamil Stoch. Padło na tego ostatniego, który w niemiecko-austriackich zawodach skakał nieprzerwanie od sezonu 2005/06. Teraz został w domu, choć jeszcze w niedzielę wydawało się, że jednak wystartuje

     

    To dlatego Kamil Stoch z Michalem Doleżalem tak wybrali

    – Z tego, co słyszałem, to była decyzja Kamila i Michała Doleżala. Uznali, że skoki nie są na tyle dobre, żeby jechać. Wcześniej były przymiarki do tego, żeby Kamil startował. Powiem więcej: w piątek lub sobotę był dla niego kupowany bilet. Pierwsza wersja była taka, że jadą ci sami skoczkowie, którzy wystartowali w Engelbergu. Kamil z Michałem uznali jednak, że lepiej będzie spokojnie potrenować – opowiada prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz.

     

    Dla polskich skoków to epokowe wydarzenie, a wielu kibicom trudno sobie wyobrazić turniej bez Stocha, który zresztą wygrał go trzykrotnie. W tym sezonie jednak Kamil, który trenuje poza kadrą pod okiem Michala Doleżala i Łukasza Kruczka nie radzi sobie dobrze. W dziesięciu startach punktował siedmiokrotnie, ale tylko dwa razy kończył w drugiej dziesiątce. Małysz przyznaje, że rozumie decyzję trzykrotnego mistrza olimpijskiego.

     

    – Pewnie też wolałbym tak zrobić, zamiast zajmować odległe miejsca. Wiadomo, że dla młodego skoczka to byłoby coś ważnego, ale dla Kamila to nic takiego, na co liczyłby w tym momencie – mówi Małysz.

     

    Sytuacja Stocha jest dziwna o tyle, że w trakcie przygotowań prezentował się podobnie do Niemców czy dominujących ostatnio Austriaków. Później jednak przyszła kontuzja, która zatrzymała jego przygotowania. – Widziałem te skoki z lata, dostawałem nagrania video i potwierdzam. Tyle tylko, że te skoki wyglądały zupełnie inaczej, niż teraz. Trudno jednak określić, gdzie jest problem. Na pewno głowa odgrywa bardzo dużą rolę w tym przypadku. Przerwa z powodu kontuzji też miała swój wpływ, bo to był newralgiczny okres. Wszystko się składa na obraz, jaki mamy. Teraz najważniejsze, żeby wrócił na dobre tory. Mam nadzieję, że spokojny trening w tym pomoże – mówi Małysz.

     

    Pytanie czy będzie miał gdzie, bo ostatnio w mediach było dużo informacji o tym, że w Polsce nie ma dobrze przygotowanej skoczni. Na szczęście to już przeszłość.

     

    – W Wiśle skocznia jest gotowa. W Zakopanem są mniejsze obiekty i działają wszystkie oprócz Wielkiej Krokwi. Poza tym zapowiadają mróz i śnieg, więc wszystko będzie tak, jak powinno – mówi Małysz.

     

    Adam Małysz wskazał największy problem kadry

    Na razie nie ma planów dotyczących zmian w składzie w trakcie turnieju. – Wszystko będzie zależało od tego, jak reszta będzie skakać. No i od tego, czy Kamilowi pomogą treningi – nie ukrywa Małysz, który sam, tradycyjnie, wybiera się na austriacką część turnieju.

     

    Zamiast Stocha w składzie będzie Kubacki. To kolejny polski triumfator tej imprezy. I, niestety, kolejny, który spisuje się teraz słabo. Raz, w Ruce, był dziesiąty, ale czterokrotnie nie wchodził do trzydziestki. Do Engelbergu nie pojechał w ogóle. – Słuchałem ostatnio trenera Krzysztofa Bieguna, który opowiadał, że w treningu Dawid skakał o wiele lepiej. Trzeba mieć nadzieję – mówi Małysz.

     

    Problem w tym, że minęła już jedna trzecia sezonu, a Polacy są tłem dla najlepszych. – Jest jakiś progres mimo wszystko. Tracimy dużo w kwestiach sprzętowych. Rozmawiałem z Alexem Stoecklem, który z kolei dużo analizował wszystko z trenerami i widzą, że szczególnie Niemcy i Austriacy mają przewagę nad resztę w kwestii kombinezonów – mówi Małysz.

     

    Największym problemem jest materiał. – Tak twierdzą trenerzy i faktycznie, Niemcy i Austriacy są producentami tych materiałów, które są najlepsze – przyznaje prezes PZN.

     

    Sprzęt to jedno, ale inna kwestia jest taka, że Polakom brakuje stabilności i media co tydzień piszą o kimś innym, że jest “liderem kadry”.

     

    – Uważam, że to nie jest najlepsza sytuacja. Fajnie, jakby był lider, który ciągnie całą tę grupę, a reszta chce do niego doskoczyć. Z drugiej strony, mamy jakby zmianę pokolenia. Jest trzech może nie najmłodszych zawodników, ale teraz to oni się międzysobą wymieniają – mówi Adam.

     

  • A jednak! Hiszpanie: Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony!

    A jednak! Hiszpanie: Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony!

    A jednak! Hiszpanie: Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony

     

     

    Kataloński Sport informuje, że Wojciech Szczęsny zagra w najbliższym meczu Barcelony! “Szansa tuż za rogiem” —przekazuje dziennikarz Jordi Gil. Starcie z Barbastero odbędzie się już 4 stycznia. A to wcale nie musi oznaczać końca szans dla Polaka.

     

     

    “Od października miał czas, aby dojść do formy, a jego szansa jest tuż za rogiem. Wszystko wskazuje na to, że wystąpi w meczu Copa del Rey z Barbastro 4 stycznia. Mecz, który będzie papierkiem lakmusowym sprawdzającym ich prawdziwą formę, nawet jeśli a priori jest to znacznie gorszy przeciwnik. Polak pogodził się z tym, że miejsce w wyjściowym składzie zajmie Inaki Pena, który wcale nie jest winien kryzysu Barçy. Jednak 34-letni Szczęsny czeka i już w styczniu tego roku może mieć szansę udowodnić swoją wartość” — przekazuje dziennikarz Sport.es Jordi Gil.

     

    To szansa dla Wojciecha Szczęsnego

     

    Ekspert dodaje, że to wcale nie musi być koniec szans występów dla Wojciecha Szczęsnego. Na początku stycznia Barcelona leci bowiem na Superpuchar Hiszpanii do Arabii Saudyjskiej, gdzie, choć priorytetem ma być gra Peny, to według informacji mediów, wcale nie jest wykluczone, by zagrał polski golkiper. Półfinałowe spotkanie z Athletic Bilbao zaplanowano na 8 stycznia. Cztery dni wcześniej odbędzie się wspomniany mecz z Barbastero w Pucharze Króla.

     

    Szczęsny wznowił karierę 2 października tego roku, ale wciąż nie wystąpił w żadnym spotkaniu DumyKatalonii

     

     

  • United Cup. Kurs 100.00 na Polskę i Igę Świątek!

    United Cup. Kurs 100.00 na Polskę i Igę Świątek!

    United Cup. Kurs 100.00 na Polskę i Igę Świątek!

    27 grudnia 2024 r. rusza drużynowy turniej United Cup 2025. Polska (reprezentowana przez Igę Świątek, Maję Chwalińską, Alicję Rosolską, Huberta Hurkacza, Kamila Majchrzaka i Jana Zielińskiego) jest jednym z głównych faworytów całej imprezy. Wierzysz w naszych? Jeżeli postawisz w Superbet na ostateczną wygraną Biało-Czerwonych, a oni staną na wysokości zadania… to otrzymasz 200 zł bonusu (co wynika z podwyższonego kursu 100.00)! Sprawdź poniżej najważniejsze zasady!

     

    United Cup 2025: jak zdobyć bonus 200 zł?

    W akcji mogą wziąć udział tylko osoby mające min. 18 lat! Promocja jest też przeznaczona wyłącznie dla zainteresowanych, którzy obecnie nie mają konta bukmacherskiego w Superbet. Jeśli je założysz i zagrasz na końcowe zwycięstwo Polski (w United Cup 2025), to w przypadku wygranego kuponu zostanie on rozliczony po kursie 100.00!

     

    Jakie są dokładne warunki? Zainteresowani mogą:

     

    Kliknąć w żółty baner “SPRAWDZAM W SUPERBET” (znajduje się on tuż wyżej)

    Założyć konto bukmacherskie z kodem “BONUSONET”

    Wyrazić zgody marketingowe i wpłacić na swoje konto gracza co najmniej 50 zł

    Postawić 2 zł na finalny triumf reprezentacji Polski

    Jeśli zagrasz na Biało-Czerwonych, którzy ostatecznie okażą się najlepsi w United Cup 2025, to zainkasujesz 200 zł bonusu. Dlaczego tyle? To zamiennik iloczynu podwyższonego kursu (100.00) i stawki (2 zł).

     

    Na ewentualny bonus trzeba będzie poczekać do 72 godzin (od zakończenia promocji). Potem jest zaś 7 dni na jego zaakceptowanie (nie ma zatem obowiązku korzystania z bonusu).

     

    Przed wypłatą (na konto bankowe) niezbędny jest obrót. W tym celu należy zagrać za bonus na 3 kolejnych kuponach (w sumie za 600 zł). Możesz zaś obstawiać kupony SOLO i AKO (o kursach co najmniej 1.91), a nawet zakłady systemowe – kiedy łączny kurs na najmniejszą kombinację wyniesie min. 1.91.

     

    Co jeszcze oferuje nowym klientom firma Superbet?

    Wysokie kursy (m.in. na tenis ziemny) i szeroką ofertę zakładów. Dodatkowo nowi gracze mogą zainkasować kapitalny pakiet powitalny (wynoszący 3755 zł – to obecnie najwyższa kwota na rynku).

     

    Pakiet na start składa się np. z cashbacka do 3500 zł. Jak on działa? Jeśli po 7 dniach typowania będziesz na minusie, to na szczęście otrzymasz zwrot pieniędzy (właśnie do 3500 zł). Te środki zostaną przyznane w formie bonusu, czyli przed wypłatą należy je obrócić (warunki są identyczne, co w przypadku promocji na United Cup 2025).

     

    Oprócz tego pakiet powitalny to też: freebet do 200 zł (od pierwszej wpłaty na konto gracza), dodatkowy freebet 35 zł (jeśli zarejestrujesz się z kodem “BONUSONET”) i bonus 20 zł (dla posiadaczy aplikacji).

     

    United Cup 2025: najnowsze kursy na wygraną w tym turnieju

    Faworytami są reprezentacje Polski i USA (kursy w obu przypadkach wynoszą około 4.00). Dalej w kolejności są wymieniane takie państwa, jak Grecja (notowania mniej więcej 7.00), Włochy (15.00) i Niemcy (15.00).

     

    kursy na Polskę – ok. 4.00

    kursy na USA – ok. 4.00

    kursy na Grecję – ok. 7.00

    kursy na Włochy – ok. 15.00

    kursy na Niemcy – ok. 15.00

    United Cup 2025 potrwa od 27 grudnia 2024 r. do 5 stycznia 2025 r. W tym drużynowym turnieju weźmie udział 18 reprezentacji narodowych.

     

    W poprzedniej edycji (United Cup 2024) Polska doszła aż do wielkiego finału. Niestety, w decydującej rywalizacji okazaliśmy się słabsi od kadry Niemiec (1:2).

  • Piękna posiadłość Lewandowskich w Polsce. Tam uwielbiają spędzać Boże Narodzenie

    Piękna posiadłość Lewandowskich w Polsce. Tam uwielbiają spędzać Boże Narodzenie

    Piękna posiadłość Lewandowskich w Polsce. Tam uwielbiają spędzać Boże Narodzenie

    Anna i Robert Lewandowscy od kilkunastu lat mieszkają za granicą. Oboje są jednak bardzo związani z Polską i chętnie wracają do ojczyzny. Kiedy przylatują do Warszawy, zatrzymują się w swoim nowoczesnym apartamencie. Uwielbiają spędzać czas również na Mazurach, gdzie wybudowali wielki dom. Niejednokrotnie spędzali w nim Boże Narodzenie, ostatnio jednak stawiali na święta w stolicy.

    Anna i Robert Lewandowscy w 2010 r. przeprowadzili się do Niemiec. Najpierw przez cztery lata mieszkali w Dortmundzie, a później przez osiem lat w Monachium. W 2022 r., gdy piłkarz podpisał kontrakt z FC Barcelona, wraz z całą rodziną przeniósł się do Hiszpanii. Lewandowscy razem z córkami Klarą i Laurą szybko zaaklimatyzowali się w Katalonii.

     

    Niedawno Anna Lewandowska wyznała jednak, że jest coś, czego jej brakuje w obecnym miejscu zamieszkania. W programie “Halo tu Polsat” mówiła, że ze względu na brak śniegu w Hiszpanii trudniej poczuć świąteczną atmosferę. — Oj, za tym [świątecznym klimatem] tęsknimy bardzo, ponieważ tutaj nie czuć tych świąt. Ja nawet się w tym roku zastanawiałam, czy w ogóle rozstawiać choinkę, bo tego po prostu nie czuć. […] W takich miejscach troszkę trudniej bez tego śniegu, my tęsknimy za tym — mówiła w listopadzie w rozmowie z Agnieszką Hyży. Wtedy też wyznała, że w tym roku planuje dłużej pobyć w Polsce w okresie świątecznym.

    Anna i Robert Lewandowscy mają nowoczesne mieszkanie w Warszawie

    Gdy Lewandowscy przyjeżdżają do Warszawy, najczęściej zatrzymują się w swoim luksusowym mieszkaniu, które znajduje się na jednym z osiedli na Mokotowie. Apartament został stworzony w formule open space o wysokim standardzie.

     

    Trenerka personalna często pokazuje w mediach społecznościowych zdjęcia z apartamentu w stolicy. Dzięki temu wiemy m.in., że w warszawskim mieszkaniu Lewandowskich znajduje się nowoczesna kuchnia, a w jadalni mieści się duży drewniany stół, nad którym wiszą oryginalne lampy.

    https://www.instagram.com/p/DDiTF0aIVOW/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    W apartamencie znajduje się też ogród zimowy, w którym Anna Lewandowska chętnie robi sobie selfie. W okresie świątecznym to właśnie w tym pomieszczeniu rodzina ubiera choinkę.

     

    Lewandowscy z córkami w grudniu 2023 r.:

     

    W salonie Lewandowskich znajdują się m.in. wielka kanapa, okrągły stolik kawowy, jasny dywan, a także oryginalne lampy. To w tym miejscu Anna co roku robi sobie zdjęcie z przyjaciółkami (w poniższym poście fotka na drugim slajdzie) podczas spotkania, na którym panie pieką pierniczki.

     

    W ostatnich latach Anna i Robert Lewandowscy spędzali święta Bożego Narodzenia w Warszawie. Wcześniej natomiast niejednokrotnie wybierali się w tym okresie na Mazury, które darzą wielkim sentymentem. To właśnie tam w 2007 r. poznali się podczas obozu integracyjnego dla studentów wychowania fizycznego. Nic dziwnego, że to właśnie w tym miejscu postanowili wybudować dom.

    https://www.instagram.com/share/p/BAHgSuFsC9

    Mazurska posiadłość Lewandowskich znajduje się w miejscowości Stanclewo nad jeziorem Jełmuń. Budynek wykonano z drewna, a dach pokryto strzechą. Przed willą od strony drogi posadzono tuje.

    https://www.instagram.com/p/C8y8ZIAoKxo/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    Lewandowscy mają tam wielki ogród, w którym od strony jeziora znajdują się wysokie drzewa, co zapewnia im większą prywatność. Do wody prowadzi pomost znajdujący się pośród wysokich traw.

    Latem br. to właśnie na Mazurach “Lewy” spędzał pierwsze chwile po pożegnaniu z Euro 2024. Pochwalił się wówczas na Instagramie zdjęciami w towarzystwie córek.

     

  • Wilfredo Leon ruszył lawinę. W Lublinie szykują kolejny siatkarski hit

    Wilfredo Leon ruszył lawinę. W Lublinie szykują kolejny siatkarski hit

    Wilfredo Leon ruszył lawinę. W Lublinie szykują kolejny siatkarski hit

    Latem 2024 roku Bogdanka LUK Lublin zaskoczyła siatkarski świat, ogłaszając podpisanie kontraktu z jednym z najbardziej utytułowanych zawodników na świecie – Wilfredo Leonem. Ten wybitny przyjmujący, reprezentant Polski pochodzący z Kuby, stał się gwiazdą lubelskiego zespołu, a jego transfer wywołał ogromne emocje w środowisku siatkarskim. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że klub z Lubelszczyzny nie zamierza zwalniać tempa i już planuje kolejne głośne ruchy transferowe. Tym razem trop prowadzi aż do Francji, gdzie LUK Lublin zainteresował się wyróżniającym się zawodnikiem tamtejszej ekstraklasy.

     

    Leon w barwach Lublina: Sukcesy na parkiecie i poza nim

     

    Bogdanka LUK Lublin skutecznie odpowiedziała na transferowy ruch ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która w czerwcu ogłosiła powrót do zespołu Bartosza Kurka po kilkunastu latach. Transfer Kurka był prawdziwym wydarzeniem, jednak to lubelski klub kilka tygodni później zdetonował prawdziwą „bombę” medialną, angażując Wilfredo Leona.

     

    Leon, jeden z najlepszych przyjmujących świata, dołączył do zespołu w szczytowej formie. Tuż po podpisaniu kontraktu sięgnął z reprezentacją Polski po wicemistrzostwo olimpijskie, potwierdzając swoją klasę na arenie międzynarodowej. Jego debiut w nowych barwach 20 września był szeroko komentowany i przyciągnął uwagę kibiców nie tylko z Polski, ale i z całego świata.

     

     

     

    Transfery na horyzoncie: Lublin mierzy wysoko

     

    Mimo że transfer Leona był już spektakularnym ruchem, Bogdanka LUK Lublin zdaje się nie zatrzymywać. Klub, który aktualnie znajduje się tuż za podium PlusLigi z dorobkiem 35 punktów po 17 meczach, intensywnie pracuje nad kolejnymi wzmocnieniami. Według najnowszych informacji, jednym z kandydatów do zasilenia drużyny jest środkowy występujący obecnie we francuskim Arago de Sete.

     

    Zawodnik ten odgrywa kluczową rolę w swoim obecnym zespole, który walczy o awans do fazy play-off tamtejszej ligi. Jego potencjalny transfer do Polski mógłby jeszcze bardziej podnieść poziom rywalizacji w PlusLidze, a jednocześnie wzmocnić pozycję Bogdanki LUK Lublin w walce o najwyższe cele.

     

    Co dalej dla Bogdanki LUK Lublin?

     

    Już 28 grudnia Wilfredo Leon i jego koledzy z drużyny zmierzą się z Barkomem-Każanami Lwów w kolejnym meczu PlusLigi. Klub z Lubelszczyzny wyraźnie pokazuje, że ma ambitne plany na przyszłość – zarówno na parkiecie, jak i na rynku transferowym.

     

    Czy kolejne transfery pozwolą Bogdance LUK Lublin na dogonienie czołówki i sięgnięcie po upragnione trofea? Jedno jest pewne – kibice mogą liczyć na kolejne emocjonujące wydarzenia, które na długo zapadną w pamięć.

     

  • Piątek nie do zatrzymania, trafia jak natchniony. Przyćmił samego Lewandowskiego

    Piątek nie do zatrzymania, trafia jak natchniony. Przyćmił samego Lewandowskiego

    Piątek nie do zatrzymania, trafia jak natchniony. Przyćmił samego Lewandowskiego

     

    Krzysztof Piątek zdobył dwie bramki dla Istanul Basaksehir w ligowym starciu z Kasimpasą. Spotkanie zakończyło się rezultatem 2:2. Polak trafiał do siatki rywali przed przerwą, za każdym razem niezawodnie egzekwując rzut karny. W ten sposób uczcił 50. występ w tureckiej Super Lig. “Il Pistolero” po raz kolejny potwierdza znakomitą dyspozycję – wpisał się na listę strzelców w siódmym meczu z rzędu.

     

    Konfrontacja z Kasimpasą rozpoczęła się dla gospodarzy fatalnie. Od trzeciej minuty przegrywali 0:1. Ale po kolejnych pięciu minutach był już remis, gdy z rzutu karnego nie do obrony uderzył Krzysztof Piątek.W 42. minucie Polak trafił do siatki po raz drugi. Jeszcze raz podszedł do “jedenastki” i ponownie okazał się niezawodnym egzekutorem. Po przerwie rywale zdołali jednak zadać kolejny cios i skończyło się na podziale punktów.

     

    Piątek uczcił jubileuszowy występ w Super Lig. Jest samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców”Il Pistolero” trafił do siatki w siódmym meczu z kolei. Uświetnił w ten sposób 50. występ w tureckiej Super Lig. W końcowej fazie roku zupełnie przyćmił Roberta Lewandowskiego, który w Barcelonie przeżywa regres formy. W tym sezonie Piątek ma już na koncie 12 ligowych bramek i jedną asystę. To oznacza, że objął pozycję samodzielnego lidera klasyfikacji strzelców. Przed dzisiejszym meczem legitymował się identycznym dorobkiem jak Simon Banza z Trabzonsporu.

    https://x.com/ofsaytcomapp/status/1871269297688834414

    Co ciekawe, 29-letni napastnik stał się właśnie czwartym najlepszym snajperem w historii klubu (łącznie 38 trafień).   W ligowej tabeli Istanbul BB zajmuje obecnie siódmą lokatę z 23 punktami po 16 kolejkach. Do strefy premiowanej grą w europejskich pucharach traci “pięć oczek”.