• Chwalińska dołączyła do Świątek i reszty. Historyczna chwila polskiego tenisa

    Chwalińska dołączyła do Świątek i reszty. Historyczna chwila polskiego tenisa

    Chwalińska dołączyła do Świątek i reszty. Historyczna chwila polskiego tenisa

    Iga Świątek, Magdalena Fręch, Magda Linette, a teraz także i Maja Chwalińska. Polski tenis kobiecy doczekał się aż czterech zawodniczek w głównej części Australian Open! 23-letnia zawodniczka, która w Melbourne grała kiedyś w juniorskim finale debla wspólnie z Igą Świątek, tym razem wielki sukces osiągnęła samodzielnie. Pokonała w decydującej rundzie kwalifikacji 17-letnią Brendę Fruhvirtovą z Czech 6:3, 6:4.

     

    Cztery Polki w głównej części Australian Open – takiego obrotu sprawy mogli spodziewać się chyba tylko najwięksi optymiści. Maja Chwalińska na przełomie listopada i grudnia pokazała bardzo dobrą dyspozycję w turniejach w Ameryce Południowej, wygrała nawet challengera WTA w Brazylii, ale jednak na innej nawierzchni. Na mączce zaś czuje się lepiej niż na kortach twardych, choć znów udowodniła, że i tu grać potrafi. I to z zawodniczkami, które były już w pierwszej setce rankingu.

     

    Polka jest starsza od Brendy Fruhvirtovej, rocznikowo, o siedem lat, a nigdy tego nie doświadczyła. Wkrótce jednak to się może zmienić, jest na dobrej drodze by w swojej karierze dokonać wreszcie przełomu.

     

    Maja Chwalińska – Brenda Fruhvirtova w meczu o główną drabinkę Australian Open. Faworytką była 17-latka z CzechMaja tylko raz dotąd grała w głównej części zawodów wielkoszlemowych – w 2022 roku przeszła eliminacje na Wimbledonie, pokonała później Katerinę Siniakovą, odpadła dopiero w drugiej rundzie. Teraz ten piękny scenariusz się powtórzył, choć już w finale kwalifikacji nie była faworytką.

     

    Polka wpadła na zaledwie 17-letnią Brendę Fruhvirtovą, jedno z tych cudownych dzieci czeskiego tenisa. Już jako 15-latka przeszła eliminacje w Melbourne, powtórzyła to rok temu. Wówczas zatrzymała ją Aryna Sabalenka, ale wkrótce 16-letnia zawodniczka znalazła się w TOP 100 rankingu WTA. I w Wimbledonie znalazła się już w głównej drabince, pokonała Mirrę Andriejewą. To świadczy o jej potencjale.Chwalińska nie wystraszyła się jednak młodszej z sióstr Fruhvirtovych. Ani tego, co młoda Czeszka zrobiła w środę z deblową mistrzynią, o 20 lat od siebie starszą Sarą Errani. Włoszka ugrała z nią zaledwie dwa gemy, na początku drugiego seta.

     

    Polka też została przełamana zaraz po rozpoczęciu meczu, ale szybko odpowiedziała tym samym. Maja grała ofensywnie, choć oczywiście nie z taką mocą, jak jej rywalka. Za to dokładniej, często w okolicach linii. A do tego umiejętnie zmieniała rytm akcji, wybijała Czeszkę z uderzenia, zmuszała ją do poruszania się.

     

    I to dawało efekty, nastolatka nie była w stanie uzyskać przewagi, odskoczyć. Chwalińska zaś w ósmym gemie dostała dwie szanse na breaka – i drugą z tych piłek Czeszka wyrzuciła za końcową linię. Polka nie zmarnowała okazji, w kolejnym gemie zamknęła tego seta, wygrała 6:3.

     

    Maja Chwalińska w Australian Open! Świetny drugi set Polki w finale kwalifikacjiByło jasne, że w im trudniejszej sytuacji znajdzie się Fruhirtova, tym bardziej będzie ryzykowała. I grała mocno, ale Polka znakomicie się broniła. Obie miały początkowo problemy w swoich gemach serwisowych, przełamywały się wzajemnie. W końcu jednak i to się zmieniło. Czeszka niczego nie dostawała tu za darmo, mogła tylko pomarzyć o 40 winnerach, jakie posłała dzień wcześniej Sarze Errani w dwóch krótkich setach.

     

    Kluczowy był tym razem dziewiąty gem, gdy Czeszka nie wytrzymała presji. Chwalińska wygrała trzy wymiany, wywalczyła break pointa. I od razu zamieniła go na przełamanie. Prowadziła 5:4, serwowała po awans, wielką nagrodę finansową (ok. 340 tys. złotych) i 50 punktów do rankingu WTA.

     

    Nerwy też ją dopadły, trzy razy pomyliła się serwisem. Później jednak wytrzymała kanonadę ze strony Czeszki, aż zaskoczyła ją na swoich warunkach, pięknym lobem. Potrzebne były jeszcze dwa punkty.I te dwa punkty zdobyła, Fruhvirtova wyrzuciła ostatnią piłkę. Maja wygrała 6:3, 6:4, choć jej całą radością była zaciśnięta pięść i delikatny uśmiech.Zagra w Australian Open!

    https://x.com/AustralianOpen/status/1877236784951636446

  • Boris Becker obejrzał mecze Świątek i wydał wyrok. Te słowa pójdą w świat

    Boris Becker obejrzał mecze Świątek i wydał wyrok. Te słowa pójdą w świat

    Boris Becker obejrzał mecze Świątek i wydał wyrok. Te słowa pójdą w świat

    – Oglądałem mecze Igi Świątek w United Cup i jestem szczęśliwy. Bo ona wróciła. A Iga jest bardzo ważna dla tenisa – mówi Boris Becker dla Sport.pl. Z byłym numerem jeden i zwycięzcą sześciu turniejów wielkoszlemowych mieliśmy okazję porozmawiać przed startem Australian Open 2025.

     

    Boris Becker kiedyś był jednym z najlepszych tenisistów świata, a dziś jest cenionym ekspertem. Podczas Australian Open 2025 będzie pracował w tej roli dla Eurosportu.

     

    Zobacz wideo

    Iga Świątek: To był dla mnie ogromny cios

     

    Jako jedyna polska redakcja mieliśmy okazję uczestniczyć w konferencji prasowej z Beckerem zorganizowanej przed startem pierwszego w tym roku turnieju wielkoszlemowego. Swój czas na pytania do Beckera wykorzystaliśmy, żeby porozmawiać z nim o Idze Świątek. Na jej temat w przeszłości Becker wypowiadał się kontrowersyjnie. Nawet w bardzo niedalekiej przeszłości.

     

    Becker podpadł wpisem o Świątek

     

    Zaledwie kilka dni temu wielu kibiców miało Beckerowi za złe jego wpis na platformie X. Były tenisista, komentując dopingową wpadkę Maksa Purcella, zrównał ją z tym, co przeszła Polka. Becker napisał, że chciałby, ażeby czołowy deblista świata został zawieszony dopiero po Australian Open i dodał sugestię, że Świątek wybrała sobie moment zawieszenia.

    https://x.com/TennisChannel/status/1873510474635235782

    Kibice denerwowali się, że Becker w jednym wątku łączy Purcella, który przyznał się do dożylnego przyjęcia niedozwolonej dawki wlewu witamin i zgodził się na tymczasowe zawieszenie, ze Świątek, która miała pozytywny test antydopingowy dlatego, że zanieczyszczona okazała się melatonina, którą Polka przyjmuje od lat. Co więcej – zanim Świątek ustaliła, co się stało, w wyniku zawieszenia straciła możliwość gry w turniejach w Seulu, Pekinie i Wuhan. Z tego powodu spadła z pierwszego miejsca w światowym rankingu na drugie.

     

    Becker wyciągnął wnioski. “Ja nie chcę być taką osobą”

     

     

    Becker podczas spotkania z dziennikarzami przed Australian Open nie chciał już wypowiadać się na temat zawieszenia Świątek. – Wiele osób powiedziało wiele rzeczy, a niewiele osób zna szczegóły. Iga, tak samo jak Jannik Sinner, który też miał pozytywny test, wypowiedzieli się na ten temat i byli bardzo szczerzy, otwarci. Dlatego ja wolałbym rozmawiać tylko o tenisie. Naprawdę już wiele rzeczy zostało powiedzianych i wyrwanych z kontekstu, a bardzo mało osób zna szczegóły – odcina się Becker. – Świątek została ukarana, była zawieszona przez cztery tygodnie [faktycznie to był miesiąc] i nie mogła grać, natomiast Sinner czeka na osąd WADA, co ma nastąpić w lutym. Wtedy się dowiemy czy zostanie zdyskwalifikowany, czy nie. Do tego czasu myślę, że wszystko zostało powiedziane – dodaje ekspert Eurosportu.

     

    Były mistrz nie chce nawet odpowiedzieć czy rozumie tych tenisistów, którzy złoszczą się, że bogaci i wysoko notowani Świątek oraz Sinner mieli lepsze możliwości, by bronić swojego dobrego imienia niż gracze, którzy przeżywają podobne historie, a są sklasyfikowani na przykład poza pierwszą setką światowego rankingu.

     

    – Jasne, że wszyscy chcą przejrzystości, ale nie wszystko musi być publiczne. Każdy gracz ma prawo do prywatności, nieważne czy jest numerem jeden, czy numerem sto. Dla każdego są zasady, jest jurysdykcja. To jest skomplikowane. Teraz będę ostrożny. Nie chcę o tym za dużo mówić, bo nie znam wszystkich szczegółów, ale osobiście znam oboje graczy i jestem szczęśliwy, że mogą grać dalej. Czy to było dobre dla tenisa? Absolutnie nie! Ale nie zamierzam osądzać. Myślę, że wiele osób popełnia błąd, otwierając usta i nie rozumiejąc, o co w tym chodzi. Ja nie chcę być taką osobą – komentuje Becker.

     

    “Nie sądzę, że Świątek jest w najwyższej formie”

     

    Dużo chętniej dwukrotny mistrz Australian Open (z 1991 i 1996 roku) rozmawia z nami na tematy stricte tenisowe.

     

    – Oglądałem mecze Igi Świątek w United Cup i jestem szczęśliwy. Bo ona wróciła. A Iga jest bardzo ważna dla tenisa – mówi.

     

    Becker zapewnia, że uważnie śledził występy Świątek w Sydney. Widział jej mecze przeciw Karolinie Muchovej (6:3, 6:4), Jelenie Rybakinie (7:6, 4:6) i Coco Gauff (4:6, 4:6). Ekspert wyciąga z tych meczów wnioski, które część kibiców pewnie zaskoczą. – Iga zapłaciła cenę za zawieszenie. I fizycznie, i psychicznie. Nie sądzę, że już jest w swojej najwyższej formie, chociaż grała lepiej niż w WTA Finals w Rijadzie, gdy w listopadzie wróciła po dwumiesięcznej przerwie – analizuje dla nas Becker. – Oczywiście na United Cup Iga już była bardzo konkurencyjna, bo pokonała już wiele trudności i widać, że znów cieszy się tenisem. Ale według mnie nie jest faworytką Australian Open– dodaje były lider rankingu ATP.

    Becker spodziewa się, że wielkoszlemowy turniej w Melbourne po raz trzeci z rzędu wygra Aryna Sabalenka. – Jeśli nie jest kontuzjowana, to jest moją faworytką. A nie słyszałem, żeby miała jakieś kłopoty ze zdrowiem – mówi. – Do Sabalenki jako drugą faworytkę dorzucam Coco Gauff. A Igę umieściłbym w pierwszej czwórce. Ona i Rybakina też są bardzo mocne, ale nie aż tak jak Sabalenka i Gauff – przekonuje Becker.

     

    Becker pewny: trener Fissette zwiększa szanse Świątek

     

    Niemiecką legendę tenisa pytamy też o Wima Fissette’a, który od października jest trenerem Świątek. Becker od razu mówi nam, że Belga zna nie tylko dlatego, że ten kiedyś współpracował z reprezentującą Niemcy Angelique Kerber i doprowadził ją do triumfu na Wimbledonie (w 2018 roku).

     

    – Wima znam dobrze od lat, bo on od dawna jest w tenisowym obiegu. Trenował wiele czołowych zawodniczek i pokazał, że dobrze wie, jak wygrywać ze swoimi tenisistkami turnieje wielkoszlemowe. To bardzo dobrze dla Igi, że ma teraz tak doświadczonego trenera – kończy Becker.

  • Nagranie zza kulis z Igą Świątek robi furorę. I budzi niepokój [WIDEO]

    Nagranie zza kulis z Igą Świątek robi furorę. I budzi niepokój [WIDEO]

    Nagranie zza kulis z Igą Świątek robi furorę. I budzi niepokój [WIDEO]

    Maciej Ryszczuk pracuje na macie z Igą Świątek, a Daria Abramowicz i Wim Fissette mogą tylko patrzeć z boku. Druga rakieta świata została przyłapana za kulisami treningu Australian Open i nowe nagranie z jej udziałem budzi obawy. Pierwsze mecze lada moment, a wciąż nie wiadomo, co z nogą raszynianki.

     

    W czwartek 9 stycznia odbyło się losowanie drabinek Australian Open, o czym piszemy tutaj. Iga Świątek wie już, że w pierwszej rundzie zmierzy się z Kateriną Siniakovą, ale niespodziewanie znów pojawiły się obawy o to, w jakiej kondycji zdrowotnej jest nasza rodaczka. Media społecznościowe obiega nowe nagranie pokazujące kulisy tego, co dzieje się w Melbourne.

    Jest niepokojące nagranie z szatni Igi Świątek

    Należy wyjaśnić, że Świątek w dniu losowania drabinek odbyła także wcześniej sesję treningową, a kamery uchwyciły to, co działo się w szatni. W pewnym momencie druga rakieta świata położyła się na macie i wówczas Maciej Ryszczuk pomagał jej przy ćwiczeniach rozciągających na jedną z nóg. Tuż obok znajdowali się trener Polki Wim Fissette i jej psycholożka Daria Abramowicz i obserwowali to.

     

    Nie wygląda to najlepiej, szczególnie że w trakcie ostatniego turnieju, czyli United Cup najlepsza polska tenisistka dwukrotnie korzystała z przerw medycznych, a noga była bandażowana. Wtedy jednak uspokajała i zapewniała, że nie jest to coś poważnego. Podobnie mówił jej szkoleniowiec. Niewykluczone więc, że na poniższym nagraniu doszło jedynie do standardowych ćwiczeń w ramach regeneracji po treningu.

    https://x.com/Gosia_CzBradf/status/1877157903066398723

    Pierwsze mecze wielkoszlemowego Australian Open rozpoczną się już w niedzielę 12 stycznia. Na relacje i najświeższe informacje na temat występów Biało-Czerwonych zapraszamy do serwisu Przeglądu Sportowego Onet.

     

  • Zaskakujący komunikat ws. Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Igi Świątek wraca do tenisa

    Zaskakujący komunikat ws. Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Igi Świątek wraca do tenisa

     

    Zaskakujący komunikat ws. Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Igi Świątek wraca do tenis

     

    Trener Tomasz Wiktorowski po zakończeniu współpracy z widelicerką rankingu WTA Igą Świątek znalazł sobie nowe zajęcie. Jak się okazało, po krótkim okresie odpoczynku w najbliższym czasie ponownie będzie zajmował się tenisem – na razie jednak nie w roli szkoleniowca, a komentatora. Co więcej, Tomasza Wiktorowskiego będzie można usłyszeć w akcji już w piątek 10 stycznia, w dniu jego 44. urodzin.

     

    Tomasz Wiktorowski to jeden z najlepszych tenisowych ekspertów w naszym kraju, który w ciągu ostatnich miesięcy z bliska mógł nie tylko oglądać, ale i współtworzyć wielkie sukcesy Igi Świątek. Jak się okazuje, z jego wielkiego doświadczenia postanowiła skorzystać teraz stacja Canal+, zatrudniając go w roli komentatora. Poinformował o tym na platformie “X” nowy kolega redakcyjny 43-latka – Bartosz Ignacik.

     

    Co więcej, dodał, że Tomasz Wiktorowski zasiądzie w dziupli komentatorskiej już w piątek 10 stycznia, komentując mecz turnieju WTA w Adelajdzie. A to wszystko w wyjątkowym dla niego dniu.

     

    Zaznaczył przy tym, że nie będzie to jednorazowa akcja. Tomasz Wiktorowski będzie bowiem regularnie gościł za mikrofonem. – A że później znów będą jakieś urodziny, to Pan Tomek będzie wpadał do nas cyklicznie! – napisał.

     

    Tenis. Był trener Igi Świątek Tomasz Wiktorowski znalazł angaż w roli komentatoraIga Świątek poinformowała o rozstaniu z Tomaszem Wiktorowskim na początku października. Ich współpraca trwała niemal 4 lata, rozpoczęła się bowiem w grudniu 2021 i wiodła przez serię niezwykłych sukcesów, na czele z trzema triumfami na kortach Rolanda Garrosa, zwycięstwem w US Open i awansem na szczyt rankingu WTA.

     

    Obecnym trenerem Igi Świątek jest 44-letni Belg Wim Fissette. I to pod jego wodzą 23-letnia tenisistka będzie już za parę dni walczyła o sukces w pierwszym tegorocznym turnieju wielkoszlemowym – Australian Open.

  • Pół ligi tonie w długach, a Widzew świeci się na zielono. Bogaty inwestor tuż-tuż

    Pół ligi tonie w długach, a Widzew świeci się na zielono. Bogaty inwestor tuż-tuż

    Pół ligi tonie w długach, a Widzew świeci się na zielono. Bogaty inwestor tuż-tu

     

    Widzew przedstawił sytuację finansową klubu. Podobnie jak przed rokiem przynosi dochody i to jeszcze większe niż 12 miesięcy temu. Nic więc dziwnego, że Rafał Dobrzycki, współwłaściciel dewelopera przemysłowego chce zainwestować w klub. – Mam cztery mocne nogi, które przynoszą przychody: dzień meczowy, sponsorzy, prawa telewizyjne i w końcu pojawiły się wpływy z transferów – cieszy się Michał Rydz, prezes Widzewa.

     

    W 2015 roku łódzki klub zbankrutował, ale dzięki kibicom nie zginął i rozpoczął się proces odbudowy. Sportowo udało się to osiągnąć w 2022 roku, kiedy po ośmiu latach znów zagrał w ekstraklasie. Nie byłoby tego, gdyby nie pilnowanie klubowych finansów. A kiedy pojawił się trudny moment w 2021 roku, znów na wysokości zadania stanęli fani. Jeden z nich – Tomasz Stamirowski za obietnicę inwestycji (wpłacił 10 mln zł) przejął większościowy pakiet akcji. I klub zadomowił się w ekstraklasie.

     

    Stamirowski jest finansistą i choć marzy mu się zbudowanie trzeciego wielkiego Widzewa, to twardo stąpa po ziemi. Klub nie wydaje więcej niż ma. Rok temu podał, że zysk wyniósł ponad 3 mln złotych. W polskim futbolu to ewenement. – Dużo mówi się o sytuacji finansowej polskich klubów. To bardzo gorący temat, także na świecie, jeśli wziąć pod uwagę choćby kłopoty Barcelony z rejestracją piłkarzy – zauważył prezes Rydz.A w Polsce co chwilę wychodzą na jaw problemy finansowe klubów i to tych z ekstraklasy. Za zaległości finansowe została zawieszona licencja Lechii Gdańsk. Po audycie potencjalny inwestor w Pogoń Szczecin przestraszył się długów i wycofał. Wielomilionowe zaległości mają Górnik Zabrze. Śląsk Wrocław, Piast Gliwice czy Korona Kielce. Nie przeżyłyby gdyby nie kroplówki z urzędów miasta.

     

    Widzew na tym morzu długów w Ekstraklasie jest jednym z nielicznych okrętów, które na maszt mogą wciągnąć zieloną flagę. Nie szasta jednak pieniędzmi. Wpływy od właściciela, sponsorów, ze sprzedaży karnetów i biletów pozwalają na budżet niemal 60 złotych na sezon (dokładnie 59,4 mln zł). Stamirowski nie jest jednak na tyle bogaty, by wpompować większe pieniądze. A bez nich trudno dołączyć na stałe do ligowej czołówki.

     

    Wielki zysk WidzewaWidzew nie płaci dużo, ale za to na czas. Stara się też nie tworzyć kominów płacowych. To wszytko razem sprawia, że z jednej strony przynosi dochody, nie ma długów, ale z drugiej strony jest dopiero dziewiąty w tabeli i bez większych szans, by dołączyć do czołówki.

     

    Bardzo chcemy wrócić do walki o mistrzostwo i do gry w pucharach, ale to nie może być celem samym w sobie. Budujemy klub, by osiągać wyniki w sposób trwały. To wymaga czasu, jednak warto iść tą drogą. Jesteśmy w czołówce ligi pod kątem stabilności. U nas piłkarze nie strajkują, nie upominają się o pieniądze. Nie musimy być też na łasce radnych głosujących o przyznaniu środków – zaznaczył Stamirowski.Widzew mógł się pochwalić liczbami. Za sezon 2023/24 zysk netto wyniósł niemal 5,5 mln zł (5,42 mln zł). – Game changerem w tym okresie były przede wszystkim transfery. Rok temu mówiliśmy, że chcemy zarabiać na zawodnikach i na sporcie. To nam się udało. Większe przychody były dzięki dziewiątemu miejscu w lidze, ale przede wszystkim ze sprzedaży zawodników – mówi Rydz. – Wydajemy tyle, ile mamy. Mamy pokrycie wydatków w przychodach. Kiedy planujemy budżet, nie ma tam wpisanych przychodów, których do końca nie znamy, jak właśnie zyski z transferów czy za wynik sportowy.

     

    Dobra sytuacja finansowa, brak długów, jasna sytuacja właścicielska, a do tego sympatia sprawiły, że część udziałów chce objąć Robert Dobrzycki. To najważniejsza osoba w Europie i Azji w firmie Panattoni, czyli światowym gigancie na rynku nieruchomości przemysłowych. Jest ważnym udziałowcem firmy, która ma siedzibę w Kalifornii.Szef Panttoni rozmawia z właścicielem Widzewa  Z Widzewem Panattoni związana jest od 2021 roku. Wchodzi do klubu krok po kroku. Najpierw została sponsorem akademii, a dwa lata temu sponsorem strategicznym klubu i jest w radzie nadzorczej. W czerwcu 2024 roku umowę przedłużono. Z naszych informacji wynika, że już wtedy rozpoczęły się rozmowy na temat objęcia udziałów.

     

    I wciąż trwają, a słyszymy w klubie, że jest “coraz bliżej” i “będzie dobrze”. Panattoni ma na początku objąć między 20 a 30 procent udziałów. Byłoby więc mniejszościowym udziałowcem. Stamirowski twierdzi jednak, że propozycji kupna nie ma, choć rozmawia z Dobrzyckim.

     

    – Nie otrzymałem oferty żadnej dotyczącej sprzedaży klubu. Jeśli jednak ktoś ma pieniądze, by zainwestować w klub, to usiądę do rozmów z każdym. – powiedział Stamirowski. – Mamy z Robertem Dobrzyckim dobre relacje. On często bierze udział w się radzie nadzorczej, ale też prywatnie rozmawiamy o przyszłości Widzewa. Jest sporo osób, którym zależy na klubie.

     

     

  • Maja Chwalińska podbiła stawkę w Melbourne. Kapitalna wiadomość dla Polki po awansie do Australian Open

    Maja Chwalińska podbiła stawkę w Melbourne. Kapitalna wiadomość dla Polki po awansie do Australian Open

    Maja Chwalińska podbiła stawkę w Melbourne. Kapitalna wiadomość dla Polki po awansie do Australian Open

    Maja Chwalińska w ostatniej rundzie eliminacji do Australian Open pokonała Brendę Fruhrvitovą i zagwarantowała sobie udział w wielkoszlemowym turnieju. Dla Polki udział w zmaganiach na kortach w Melbourne to okazja nie tylko do poprawy miejsca w rankingu i zdobycia cennego doświadczenia, ale też zarobku. Już za pierwsze zwycięstwo w eliminacjach zagwarantowała sobie nagrodę wyższą niż za ostatni turniejowy triumf w Brazylii, a awansem do drabinki głównej zapewniła sobie jeszcze większe pieniądze.

     

    Maja Chwalińska po raz trzeci w karierze przystąpiła do eliminacji Australian Open, w których do tej pory nie udawało jej się przebrnąć nawet pierwszej rundy. Tym razem 23-latka dopięła swego i na inaugurację zmagań po emocjonującym i obfitującym w zwroty akcji boju wyeliminowała Dominikę Salkovą. Później poszła za ciosem i rozprawiła się z Marie Benoit, a w decydującym spotkaniu zagrała z Brendą Fruhvirtovą.

     

    Polka wprawdzie rozpoczęła starcie z Czeszką od straty podania, ale szybko odzyskała rezon i w drugim gemie za trzecim razem przełamała rywalkę. Końcówka partii również należała do Chwalińskiej, która finalnie wygrała 6:3. Drugi set rozpoczął się od długiego i granego na przewagi gema, którego przy serwisie Fruhvirtovej wygrała Chwalińska. I chociaż sama dwukrotnie dała się przełamać, ostatecznie wygrała 6:4 i przypieczętowała awans do wielkoszlemowego turnieju.

     

    Australian Open. Maja Chwalińska z awansem i pokaźną nagrodąChwalińska, która w grudniu odniosła pierwszy singlowy triumf w karierze, wygrywając turnieju rangi WTA 125 we Florianopolis, za zwycięstwo w Brazylii otrzymała około 61 tys. złotych. Z kolei po ograniu Siniakovej i awansie do drugiej rundy eliminacji, zagwarantowała sobie wypłatę… dwukrotnie wyższą.Polka kolejnymi występami podbijała stawkę. Dzięki awansowi do turnieju głównego zgarnie co najmniej 132 tys. dolarów australijskich, czyli około 339,5 tys. złotych – tyle organizatorzy zapewniają uczestnikom pierwszej rundy. Na podobne wynagrodzenie może liczyć również Kamil Majchrzak, który podobnie jak Chwalińska, w czwartkowy poranek czasu polskiego zapewnił sobie awans do turnieju.

     

    Przypomnijmy, że w pierwszej rundzie turnieju w Melbourne zagrają także Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch i Hubert Hurkacz. Reprezentanci Polski poznali już rywali, ponieważ w czwartek przeprowadzono losowanie drabinki turniejowej.

  • Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Danielle Collins znajduje się ostatnio na ustach wszystkich polskich kibiców tenisa. Skandaliczne zachowanie Amerykanki w stosunku do Igi Świątek spowodowało prawdziwe trzęsienie ziemi. Pat Benson na łamach “Sports Illustrated” napisał wprost, że “Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Świątek”. Teraz amerykański dziennikarz ponownie zabiera głos. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet szokuje, mówiąc, że wielu kibiców w Stanach Zjednoczonych… nawet nie wie, kim jest Collins. I jednocześnie przyznaje, że ten konflikt może być korzystny dla tenisa.

     

    Konflikt Danielle Collins z Igą Świątek rozpoczął się podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. Po meczu Amerykanka nazwała Polkę “nieszczerą” i “fałszywą”

     

    Emocje na nowo rozpaliło spotkanie obu zawodniczek podczas United Cup. Collins odwróciła głowę w trakcie powitania ze Świątek, a na jej twarzy pojawił się grymas

     

    Osobiście rozumiem, że tenisistki mogą być sfrustrowane niektórymi zachowaniami Igi — mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet dziennikarz “Sports Illustrated”, Pat Benson

     

    Amerykanin ujawnia, że w Stanach Zjednoczonych nikt nie zainteresował się tematem wykrycia niedozwolonej substancji u Świątek

     

    Przypomnijmy, że spór rozpoczął się podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu. Obie zawodniczki spotkały się wtedy w ćwierćfinale, który zakończył się kreczem Collins w trzeciej partii przy wyniku 1:6, 6:2, 1:4. Po tym, jak 31-latka zdecydowała się poddać mecz, doszło między nią a raszynianką do zaskakującej wymiany zdań, która zupełnie wytrąciła z równowagi naszą reprezentantkę. Świątek usłyszała bowiem, że jest “nieszczera”. “Iga udaje, jest fałszywa” — dodawała później tenisistka z Florydy w rozmowie z dziennikarzami.

     

    Od tego czasu Polka i Amerykanka nie miały okazji rywalizować ze sobą na korcie. To zmieniło się podczas United Cup rozgrywanego na przełomie 2024 i 2025 r. Choć Collins i Świątek nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, to przed meczem Polski z USA spotkały się podczas powitania. Kamery nagrały wówczas zachowanie 31-latki, która ostentacyjnie odwróciła głowę w przeciwną stronę, gdy podawała rękę wiceliderce rankingu WTA.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja” — napisała potem na Instagramie, dodając wideo przedstawiające całą scenę. A krótko po tym zmieniła zdjęcie profilowe na ujęcie przedstawiające ją ze skwaszoną miną, gdy odchodziła po przywitaniu z Polką.

     

    Skandaliczne zachowanie Daniele Collins. “Więcej Amerykanów zna i wspiera Igę Świątek”

     

    — Zdecydowana większość amerykańskich kibiców sportu jej nie zna. Tenis stracił w Stanach Zjednoczonych na popularności, odkąd Serena Williams przeszła na emeryturę. Więcej Amerykanów zna i wspiera Świątek niż Collins. Szczególnie po serialu “Break Point”, który pojawił się na Netflixie — mówi nam Pat Benson, autor tekstu “Tennis Drama: Danielle Collins Doesn’t Like Iga Swiatek”, który szerokim echem odbił się w Polsce, a w którym dziennikarz wprost pisze o tym, że “Collins nie kryje już pogardy dla Świątek”.

     

    — Osobiście rozumiem, że tenisistki mogą być sfrustrowane niektórymi zachowaniami Igi: szybkimi uściskami dłoni, dziwnymi przerwami toaletowymi itp. Nic z tego nie jest zabronione, ale czasami może to działać na nerwy rywalkom. Danielle jest jednak zawodniczką, która ma wielu przeciwników przede wszystkim ze względu na swoją nieprzyzwoitą postawę. Znana jest m.in. z wycofywania się z wcześniejszych deklaracji, takich jak choćby ogłoszenie o zakończeniu kariery. Jest to zgodne z jej publicznym wizerunkiem — podkreśla.

     

    Fani w USA uwielbiają “trolling”

    — Myślę jednak, że tenis potrzebuje więcej takich niegrzecznych postaci. Fani sportu w USA uwielbiają, gdy sportowcy “trollują” swoich przeciwników w mediach społecznościowych, szczególnie w NBA i NFL — zaznacza amerykański dziennikarz, nawiązując do opisywanego wcześniej zachowania Collins na Instagramie.

     

    — Jednocześnie uważam, że Nick Kyrgios posunął się za daleko w swoim “trollowaniu” Świątek i Jannika Sinnera — dodał nasz rozmówca, odnosząc się do zamieszania dopingowego z udziałem Polki i Włocha. Co ciekawe, Benson ujawnił, że w jego kraju ten temat nie był szczególnie analizowany i nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem. I to pomimo tego, że dotyczył lidera męskiego zestawienia i niedawnej “1” rankingu WTA.

     

    — Zapytałem swoich znajomych, czy wiedzą, że najlepsza tenisistka świata i najlepszy tenisista świata byli zamieszani w skandale dopingowe w tym roku, a oni przyznali, że nie mieli o tym pojęcia. Obie sprawy ledwo znalazły się w naszym programie informacyjnym o sporcie nadawanym w prime-time. Jestem pewien, że przebiłoby się to u nas tylko wtedy, gdyby to była jakaś amerykańska gwiazda, takajak Coco Gauff — podsumował.

     

  • To nie były plotki, Iga Świątek oficjalnie potwierdza. To zdjęcie mówi wszystko

    To nie były plotki, Iga Świątek oficjalnie potwierdza. To zdjęcie mówi wszystko

    To nie były plotki, Iga Świątek oficjalnie potwierdza. To zdjęcie mówi wszystk

     

    Iga Świątek jest już gotowa na start w tegorocznej edycji wielkoszlemowego Australian Open. Polska tenisistka przebywa już na Antypodach, gdzie już za kilka dni zobaczymy w akcji najlepsze tenisistki świata. Przy okazji wiceliderka rankingu WTA opublikowała zdjęcie, do którego zapozowała wraz z całym swoim sztabem. Tym samym potwierdziła doniesienia, które w ostatnich dniach krążyły po sieci.

     

    Fani tenisa mogą już odliczać dni, a może i godziny do oficjalnej inauguracji pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie – Australian Open. Rywalizacja w ramach oficjalnej turniejowej drabinki ruszy 12 stycznia. W ostatnich dniach na Antypodach toczyły się już jednak boje kwalifikacyjne. Świetnie poradziła sobie w nich chociażby Maja Chwalińska, dzięki czemu zobaczymy ją w głównej imprezie.

     

    W Australii przebywa już obecnie rzecz jasna także wiceliderka rankingu WTA – Iga Świątek. Przed rokiem Polka dotarła do trzeciej rundy, w której ograła ją czeska tenisistka Linda Noskova 6:3, 3:6, 4:6. Teraz 23-latka będzie walczyła o poprawę tego wyniku pod wodzą nowego trenera – Wima Fissette’a.

     

    Australian Open. Iga Świątek pokazała zdjęcie z całym sztabem. Potwierdziły się plotkiJak się okazuje, to nie jedyna zmiana w jej sztabie na pierwszą z czterech najważniejszych imprez w tym roku. Nieobecny u boku Igi Świątek podczas Australian Open będzie bowiem jej sparingpartner – Tomasz Moczek. Już wcześniej pojawiła się informacja, że jego miejsce zajmie polski tenisistka Kacper Żuk, który w listopadzie postanowił zawiesić swoją karierę.

     

    Teraz Iga Świątek sama potwierdziła te doniesienia, publikując wspólne zdjęcie wykonane na korcie w Australii wraz z całym sztabem (widoczne u góry w zdjęciu głównym tego artykułu). Poza wiceliderką światowego rankingu widzimy na nim także: wspomnianego Kacpra Żuka, jej psycholożkę Darię Abramowicz, fizjoterapeutę Macieja Ryszczuka oraz pierwszego szkoleniowca naszej tenisistki, wspomnianego już Wima Fissette’a.

     

    W nocy ze środy na czwartek odbyło się losowanie drabinki Australian Open. Iga Świątek w pierwszej rundzie będzie musiała zmierzyć się z mistrzynią olimpijską z Paryża w grze mieszanej – Kateriną Siniakovą. Nazwiska kolejnych potencjalnych przeciwniczek wiceliderki rankingu oraz rywalek naszych pozostałych tenisistek znajdziesz TUTAJ – kliknij.

  • Iga Świątek musi na nią uważać! Nazwali ją czarnym koniem Australian Open

    Iga Świątek musi na nią uważać! Nazwali ją czarnym koniem Australian Open

    Iga Świątek musi na nią uważać! Nazwali ją czarnym koniem Australian Open

    Wiemy już, że w pierwszej rundzie Australian Open Iga Świątek zmierzy się Kateriną Siniakovą. Wiele osób jednak wybiega już w przyszłość i typuje także, do jakich pojedynków dojdzie w kolejnych etapach. Na drodze Polki, a dokładnie w ćwierćfinale może stanąć Emma Navarro. Tuż przed startem zawodów Amerykanka została okrzyknięta czarnym koniem turnieju. Oto dlaczego druga rakieta świata musi na nią uważać.

     

    W czwartek 9 stycznia wszystko stało się jasne. Biało-Czerwoni poznali swoich rywali w Australian Open. Pierwsze dwie rundy dla Igi Świątek powinny być “spacerkiem” i kłopoty mogą zacząć się dopiero w trzeciej, bo tam czekać na nią może Emma Raducanu lub Jekaterina Aleksandrowa. Później robi się jeszcze ciekawiej.

     

    Czwarta runda to potencjalnie Anna Kalinska lub Daria Kasatkina, a w ćwierćfinale Polka może trafić na Julię Putincewę, Marię Sakkari lub Emmę Navarro. To właśnie ta ostatnia przez serwis sportskeeda.com została tuż przed Australian Open okrzyknięta czarnym koniem zawodów. Powodów, dla których nasza rodaczka musi na nią uważać, jest kilka.

     

    Na tę rywalkę na Australian Open Iga Świątek musi mocno uważać. “Czarny koń”

    “Rozstawiona z numerem ósmym Emma Navarro może być jednym z czarnych koni na Australian Open 2025. Rok 2024 był wybitnym rokiem dla amerykańskiej zawodniczki, która zdobyła swój pierwszy tytuł w karierze, dotarła do półfinału Wielkiego Szlema i dostała się do TOP 10” — czytamy w artykule. A to nie wszystko.

     

    “Ósma zawodniczka świata pokazała, że jest w stanie stawić czoła najlepszym zawodniczkom na świecie, wygrywając w zeszłym roku dwukrotnie z Coco Gauff w turniejach Wielkiego Szlema. Rozstawienie z numerem ósmym zadziałało na korzyść Navarro, ponieważ otrzymała korzystne losowanie w kilku pierwszych rundach. Potencjalnie stanie jednak na drodze Igi Świątek w ćwierćfinale. Para ta grała tylko raz, w 2018 r.” — dodaje sportskeeda.com

     

    W 2018 r. górą była nasza rodaczka, która wygrała 6:0, 6:2. Miejmy nadzieję, że jeśli tym razem również dojdzie do takiego pojedynku, to właśnie Świątek zejdzie z kortu jako zwyciężczyni. Najwcześniej stanie się to jednak w ćwierćfinale. Trzeba też wspomnieć, że serwis sportskeeda.com wskazał także dwie inne zawodniczki, które mogą być “czarnymi końmi”. Są nimi Mirra Andriejewa i Jasmine Paolini. Główna faza Australian Open rusza w niedzielę 12 stycznia.

  • Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryk

     

    Danielle Collins znajduje się ostatnio na ustach wszystkich polskich kibiców tenisa. Skandaliczne zachowanie Amerykanki w stosunku do Igi Świątek spowodowało prawdziwe trzęsienie ziemi. Pat Benson na łamach “Sports Illustrated” napisał wprost, że “Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Świątek”. Teraz amerykański dziennikarz ponownie zabiera głos. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet szokuje, mówiąc, że wielu kibiców w Stanach Zjednoczonych… nawet nie wie, kim jest Collins. I jednocześnie przyznaje, że ten konflikt może być korzystny dla tenisa.

     

    Przypomnijmy, że spór rozpoczął się podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu. Obie zawodniczki spotkały się wtedy w ćwierćfinale, który zakończył się kreczem Collins w trzeciej partii przy wyniku 1:6, 6:2, 1:4. Po tym, jak 31-latka zdecydowała się poddać mecz, doszło między nią a raszynianką do zaskakującej wymiany zdań, która zupełnie wytrąciła z równowagi naszą reprezentantkę. Świątek usłyszała bowiem, że jest “nieszczera”. “Iga udaje, jest fałszywa” — dodawała później tenisistka z Florydy w rozmowie z dziennikarzami.

     

    Od tego czasu Polka i Amerykanka nie miały okazji rywalizować ze sobą na korcie. To zmieniło się podczas United Cup rozgrywanego na przełomie 2024 i 2025 r. Choć Collins i Świątek nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, to przed meczem Polski z USA spotkały się podczas powitania. Kamery nagrały wówczas zachowanie 31-latki, która ostentacyjnie odwróciła głowę w przeciwną stronę, gdy podawała rękę wiceliderce rankingu WTA.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja” — napisała potem na Instagramie, dodając wideo przedstawiające całą scenę. A krótko po tym zmieniła zdjęcie profilowe na ujęcie przedstawiające ją ze skwaszoną miną, gdy odchodziła po przywitaniu z Polką.

     

    Skandaliczne zachowanie Daniele Collins. “Więcej Amerykanów zna i wspiera Igę Świątek”

    — Zdecydowana większość amerykańskich kibiców sportu jej nie zna. Tenis stracił w Stanach Zjednoczonych na popularności, odkąd Serena Williams przeszła na emeryturę. Więcej Amerykanów zna i wspiera Świątek niż Collins. Szczególnie po serialu “Break Point”, który pojawił się na Netflixie — mówi nam Pat Benson, autor tekstu “Tennis Drama: Danielle Collins Doesn’t Like Iga Swiatek”, który szerokim echem odbił się w Polsce, a w którym dziennikarz wprost pisze o tym, że “Collins nie kryje już pogardy dla Świątek”.

     

    — Osobiście rozumiem, że tenisistki mogą być sfrustrowane niektórymi zachowaniami Igi: szybkimi uściskami dłoni, dziwnymi przerwami toaletowymi itp. Nic z tego nie jest zabronione, ale czasami może to działać na nerwy rywalkom. Danielle jest jednak zawodniczką, która ma wielu przeciwników przede wszystkim ze względu na swoją nieprzyzwoitą postawę. Znana jest m.in. z wycofywania się z wcześniejszych deklaracji, takich jak choćby ogłoszenie o zakończeniu kariery. Jest to zgodne z jej publicznym wizerunkiem — podkreśla.

     

    Fani w USA uwielbiają “trolling”

    — Myślę jednak, że tenis potrzebuje więcej takich niegrzecznych postaci. Fani sportu w USA uwielbiają, gdy sportowcy “trollują” swoich przeciwników w mediach społecznościowych, szczególnie w NBA i NFL — zaznacza amerykański dziennikarz, nawiązując do opisywanego wcześniej zachowania Collins na Instagramie.

     

    — Jednocześnie uważam, że Nick Kyrgios posunął się za daleko w swoim “trollowaniu” Świątek i Jannika Sinnera — dodał nasz rozmówca, odnosząc się do zamieszania dopingowego z udziałem Polki i Włocha. Co ciekawe, Benson ujawnił, że w jego kraju ten temat nie był szczególnie analizowany i nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem. I to pomimo tego, że dotyczył lidera męskiego zestawienia i niedawnej “1” rankingu WTA.

     

    Zapytałem swoich znajomych, czy wiedzą, że najlepsza tenisistka świata i najlepszy tenisista świata byli zamieszani w skandale dopingowe w tym roku, a oni przyznali, że nie mieli o tym pojęcia. Obie sprawy ledwo znalazły się w naszym programie informacyjnym o sporcie nadawanym w prime-time. Jestem pewien, że przebiłoby się to u nas tylko wtedy, gdyby to była jakaś amerykańska gwiazda, taka jak Coco Gauff — podsumował.