• Danielle Collins szczerze o kontrowersji związanej z uściskiem dłoni z Igą Świątek i krytyce jej reakcji

    Danielle Collins szczerze o kontrowersji związanej z uściskiem dłoni z Igą Świątek i krytyce jej reakcji

    W ostatnich dniach świat tenisa żyje kontrowersją związaną z chłodnym uściskiem dłoni pomiędzy Danielle Collins a Igą Świątek podczas finału United Cup 2025. To zdarzenie jest kontynuacją napięć, które rozpoczęły się podczas ich wcześniejszego spotkania na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.

    Podczas ćwierćfinału olimpijskiego Collins musiała wycofać się z meczu z powodu kontuzji, ale przed opuszczeniem kortu oskarżyła Świątek o “nieszczerość” i “fałszywość” w jej zachowaniu. Amerykanka stwierdziła, że niektórzy zawodnicy prezentują inną postawę przed kamerami, a inną poza nimi, co jej zdaniem było widoczne w zachowaniu Świątek.

    Podczas ceremonii powitalnej przed finałem United Cup, Collins i Świątek ponownie się spotkały. Uścisk dłoni między nimi był wyraźnie chłodny, a Collins ledwo spojrzała na polską zawodniczkę. Po tym zdarzeniu Collins zamieściła w mediach społecznościowych zdjęcie z podpisem: “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja.” W kolejnym poście napisała: “Czasami muszę się z siebie pośmiać.”

    Iga Świątek, zapytana o te wydarzenia, wyraziła zdziwienie i zasugerowała, by pytania kierować do Collins. Polska zawodniczka kontynuuje swoje przygotowania do kolejnych turniejów, starając się nie angażować w publiczne spory.

    Ta sytuacja podkreśla, jak emocje i osobiste relacje mogą wpływać na atmosferę w świecie profesjonalnego tenisa. Kibice z pewnością będą śledzić dalszy rozwój tej rywalizacji, zarówno na korcie, jak i poza nim.

     

     

  • “Elena Rybakina Breaks Silence: Defends Coach Stefano Vukov After Pam Shriver’s Shocking Criticism”

    “Elena Rybakina Breaks Silence: Defends Coach Stefano Vukov After Pam Shriver’s Shocking Criticism”

    Elena Rybakina, the 2022 Wimbledon champion, has publicly defended her former coach, Stefano Vukov, following his provisional suspension by the Women’s Tennis Association (WTA) for an alleged breach of its code of conduct. Rybakina, who parted ways with Vukov in August 2024 but recently reinstated him into her coaching team, emphasized that he has never mistreated her.

    “I have never made any complaints or any of these things. I always said that he never mistreated me,” Rybakina stated during a press conference ahead of the Australian Open. She expressed her dissatisfaction with the ongoing situation and the commentary from the tennis community, adding, “I’m not happy with the whole situation, especially when still some coaches are making some comments… I don’t think it’s fair.”

    The WTA’s provisional suspension prevents Vukov from obtaining credentials for its tournaments, effectively barring him from player-only areas, including practice courts and training facilities. Vukov has denied any wrongdoing, asserting, “I never abused anyone.”

    Rybakina, currently ranked world number six, is set to begin her Australian Open campaign against 16-year-old Australian Emerson Jones. Despite the controversy surrounding her coaching team, she remains focused on her performance, stating, “My goal is here to focus on the matches. This is what I’m going to do.”

    The situation has garnered attention within the tennis community, with some commentators and coaches expressing concern over Vukov’s coaching methods. Rybakina, however, has consistently defended Vukov, previously describing criticisms of him as “disturbing” and “fake news.”

    As the investigation by the WTA continues, the future of Vukov’s role within Rybakina’s team remains uncertain. Rybakina’s recent appointment of Goran Ivanisevic as her coach adds another layer of complexity to the situation. Ivanisevic’s representatives have confirmed that he is working with Rybakina on a trial basis, which will be reviewed at the end of the Australian Open.

    For now, Rybakina is concentrating on her upcoming matches, aiming to replicate or surpass her previous successes on the court, while the tennis world watches closely how the dynamics of her coaching team unfold.

     

     

  • Nadchodzi sprawiedliwość dla emerytów? Nawet 1200 zł więcej ⬇

    Nadchodzi sprawiedliwość dla emerytów? Nawet 1200 zł więcej ⬇

    Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zabrało się za prace nad ustawą, która ma naprawić błędy przeszłości. Mowa o zaniżonych świadczeniach w przypadku tzw. wcześniejszych emerytów, które podważył Trybunał Konstytucyjny — podaje Interia.

    Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2024 r. podjął decyzję, która mogła przynieść ulgę setkom tysięcy seniorów, którzy zdecydowali się przed 6 czerwca 2012 r. na wcześniejsze przejście na emeryturę. Wyrok ten zakwestionował praktykę obniżania emerytur po osiągnięciu wieku emerytalnego, co było nieoczekiwanym ciosem dla tych, którzy nie byli świadomi konsekwencji swojej decyzji. Wyrok do dziś nie został jednak opublikowany, co skutkuje dalszym zawieszeniem wypłat wyrównań i podwyższonych świadczeń.
    BUSINESS INSIDER WIADOMOŚCI NADCHODZI SPRAWIEDLIWOŚĆ DLA EMERYTÓW? NAWET 1200 ZŁ WIĘCEJ

    Nadchodzi sprawiedliwość dla emerytów? Nawet 1200 zł więcej

    pas

    8 stycznia 2025, 7:53.

    1 min czytania

    Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zabrało się za prace nad ustawą, która ma naprawić błędy przeszłości. Mowa o zaniżonych świadczeniach w przypadku tzw. wcześniejszych emerytów, które podważył Trybunał Konstytucyjny — podaje Interia.

    Blisko 200 tys. emerytów może odzyskać pieniądze | Foto: Andrzej Rostek / Shutterstock

    REKLAMA

    Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2024 r. podjął decyzję, która mogła przynieść ulgę setkom tysięcy seniorów, którzy zdecydowali się przed 6 czerwca 2012 r. na wcześniejsze przejście na emeryturę. Wyrok ten zakwestionował praktykę obniżania emerytur po osiągnięciu wieku emerytalnego, co było nieoczekiwanym ciosem dla tych, którzy nie byli świadomi konsekwencji swojej decyzji. Wyrok do dziś nie został jednak opublikowany, co skutkuje dalszym zawieszeniem wypłat wyrównań i podwyższonych świadczeń.

    Czytaj też: Prawie 100 tys. seniorów dostanie dodatkową podwyżkę. Na złożenie wniosku tylko pół roku

    Jak wynika z informacji uzyskanych przez Interię Biznes, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej potwierdza, że prace nad ustawą, która ma rozwiązać problem zaniżonych emerytur, są w toku. Analizy prawne, ekonomiczne i organizacyjne mają na celu wypracowanie rozwiązania, które będzie zgodne z konstytucją i zasadami prawa ubezpieczeń społecznych.
    Warto zauważyć, że skala problemu jest znacząca – wyrok TK mógłby oznaczać podwyżki świadczeń dla 150-200 tys. seniorów, sięgające nawet 1200 zł miesięcznie, a także jednorazowe wyrównania do 64 tys. zł. Ministerstwo jednak wstrzymuje się z potwierdzeniem tych liczb, wskazując na trwające prace analityczne.

  • Collins nie patyczkowała się, mówiąc o aferze ze Świątek. Jej słowa poszły w świat

    Collins nie patyczkowała się, mówiąc o aferze ze Świątek. Jej słowa poszły w świat

    Collins nie patyczkowała się, mówiąc o aferze ze Świątek. Jej słowa poszły w świa

     

    Temat problemów Igi Świątek z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego jest wciąż żywy i dziennikarze i kibice raczej tak szybko o nim nie zapomną. Zwłaszcza że inni zawodnicy są coraz bardziej wyczuleni na tego typu sytuacje i nie chcą znaleźć się na miejscu Polki, co doprowadza do skrajności, czego przykładem jest m.in. Emma Raducanu. O temat Świątek i jej problemów zapytana została Danielle Collins. Amerykanka zdecydowała się na szczerą wypowiedź.

     

    Koniec listopada 2024 roku przyniósł dla tenisowego świata zaskakujące i dość szokujące informacje. Okazało się, że w organizmie Igi Świątek znaleziono niewielkie stężenie zakazanej substancji, trimetazydyny. Choć ilości były śladowe, reakcja tenisowych władz była natychmiastowa i surowa. Polka została zawieszona i przez kilka tygodni walczyła o to, aby udowodnić swoją niewinność. Historia miała swoje szczęśliwe zakończenie.

     

    Świątek dowiodła bowiem, że winowajcą była zanieczyszczona melatonina, którą zażywała ze względu na problemy ze snem po zmianach stref czasowych. Dlatego też kara Polki nie została przedłużona i tenisistka mogła wrócić na kort. Sprawa wzbudziła jednak ogromne emocje. Przede wszystkim ze względu na niejasność obowiązujących procedur w takich przypadkach. Doszukano się również niesprawiedliwego traktowania zawodników.

     

    Collins wprost o problemach Świątek. Szczera reakcja na pytanieNie brakowało głosów, że tenisiści coraz częściej obawiają się przyjmowania zwykłych leków, w obawie przed testami antydopingowymi. Najświeższym tego przykładem jest Emma Raducanu. Brytyjka została ukąszona przez latające mrówki i dostała silnej reakcji alergicznej. Ręka i stopa zawodniczki mocno spuchły, ale Raducanu nie zdecydowała się na przyjęcie spreju antyseptycznego, bo obawiała się dostarczenia do organizmu zakazanych substancji. O sytuację związaną ze Świątek zapytana została Danielle Collins. Amerykanka od dłuższego czasu nie ukrywa swojej niechęci do reprezentantki Polski i nie wypowiadała się o niej zbyt przychylnie. Dlatego słowa cytowane przez portal sportskeeda.com mogą być nieco zaskakujące. “Szczerze współczuję osobom, które doświadczyły problemów zanieczyszczeniem ich suplementów. Zdaję sobie sprawę, że to poważna rzecz” – powiedziała Collins.

     

    Collins dodała jednocześnie, że jej zaufanie do suplementów wynika z testów, jakie przechodzą dane leki. “Myślę, że wiele produktów przechodzi obecnie rygorystyczne testy w niezależnych podmiotach, a także w fabrykach, gdzie są produkowane. Dlatego nie jest to coś, czego się obawiam” – oceniła. “Suplementy i witaminy, które zażywam zawsze przechodzą testy. Biorę tylko to, co jest zatwierdzone i certyfikowane. To moja reguła, którą stosuję przez całą karierę” – podsumowała Collins.

  • Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuol

     

    Aleksandra Król-Walas weszła w końcówce listopada w świetnym stylu w zmagania Pucharu Świata w snowboardzie i zdobyła drugie miejsce w slalomie gigancie równoległym w chińskim Mylin Valley. Potem w swojej popisowej konkurencji pokazywała się również od jak najlepszej strony w dwóch odsłonach zawodów we Włoszech. 11 stycznia tymczasem w szwajcarskim Scuolu… wygrała całą rywalizację w gigancie pokonując w finale Japonkę Tsubaki Miki.

     

    Aleksandra Król-Walas rozpoczęła rywalizację w Pucharze Świata w snowboardzie w kampanii 2024/2025 “z wysokiego C” i zajęła w slalomie gigancie równoległym w chińskim Mylin Valley drugie miejsce, ustępując pola jedynie Czeszce Ester Ledeckiej.W tej samej konkurencji Polka odnosiła potem sukcesy również w zmaganiach w Carezzie oraz Cortinie d’Ampezzo – także i w Italii obejmowała drugie pozycje, tuż za Włoszką Jasmin Coratti oraz Austriaczką Sabine Payer.

     

    PŚ w Scuolu. Występ Król-Walas znów przyniósł ogrom emocjiNie może więc dziwić, że gdy gigant powrócił w terminarzu PŚ wraz z zawodami w szwajcarskim Scuolu nadzieje kibiców Król-Walas były naprawdę duże – i tylko urosły po tym, jak w kwalifikacjach objęła ona najniższe miejsce podium.Osamotniona w finałach “Biało-Czerwona”  – awansu do dalszych faz nie uzyskały niestety Olimpia Kwiatkowska (19. lokata), Weronika Dawidek (26.) i Maria Bukowska-Chyc (33.) – musiała na dobry początek spróbować swoich sił z Amerykanką Iris Pflum.W starciu tym wywodząca się z Zakopanego snowboardzistka uzyskała czas o 0,06 s lepszy od rywalki i tym samym przedarła się do ćwierćfinału, gdzie czekała już Payer. Na tym etapie zrobiło się już skrajnie emocjonująco – początkowo to Austriaczka minimalnie przeważała na pierwszym punkcie kontrolnym, ale ostatecznie… najpierw straciła swój zapas czasowy, a następnie przewróciła się i nie ukończyła zjazdu.Tym samym Polka miała zmierzyć się w półfinale z Holenderką Michelle Dekker – i pokazała tu wielką klasę, mając na drugim punkcie kontrolnym już 0,26 s przewagi. Jej przeciwniczka nie zdołała nawet dotrzeć do linii mety – tak czy inaczej na Król-Walas czekało już tylko jedno wyzwanie.

     

    W wielkim finale przeciwko Japonce Tsubaki Miki nasza reprezentantka znów była nie do zatrzymania – wyprzedziła rywalkę o 0,23 s i w ten sposób mogła cieszyć się z fantastycznego triumfu. Podium uzupełniła jeszcze jedna przedstawicielka “Kraju Kwitnącej Wiśni” Tomoka Takeuchi, która była lepsza od Dekker o 0,14 s.Tym samym Aleksandra Król-Walas umocniła się na pozycji liderki klasyfikacji generalnej slalomu giganta równoległego. Warto nadmienić, że to dopiero jej drugie w karierze zwycięstwo w PŚ – wcześniej mogła cieszyć się z podobnego sukcesu jedynie w austriackim Simonhoehe w styczniu 2022 roku

     

    PŚ w snowboardzie. Kiedy kolejny konkurs?Kolejny konkurs Pucharu Świata odbędzie się dokładnie 14 stycznia w austriackim Bad Gastein – wówczas to uczestniczki współzawodnictwa pokażą swoje umiejętności w slalomie równoległym. Sezon zakończy się w połowie marca w niemieckim Winterbergu.

  • Iga Świątek “skrzywdzona” na Australian Open. Takiej decyzji organizatorów nie było już dawno

    Iga Świątek “skrzywdzona” na Australian Open. Takiej decyzji organizatorów nie było już dawno

    Iga Świątek “skrzywdzona” na Australian Open. Takiej decyzji organizatorów nie było już dawno

    Coraz większymi krokami zbliża się inauguracja pierwszej w tym sezonie odsłony Wielkiego Szlema – czyli Australian Open, na którym nie mogło oczywiście zabraknąć również i Igi Świątek. Reprezentantka Polski swoje zmagania rozpocznie od pojedynku z Czeszką Kateriną Siniakovą, a do potyczki tej dojdzie na John Cain Arena, co… wzbudza bez dwóch zdań pewne pytania, bo kort ten niezbyt pasuje do rangi raszynianki. To jednak nie wszystko.

     

    Iga Świątek po zakończeniu sezonu 2024 wróciła na kort w drugiej połowie grudnia i wzięła udział w pokazowych rozgrywkach World Tennis League. Potem zaś wraz z resztą reprezentacji Polski zagrała w United Cup, gdzie “Biało-Czerwoni” doszli aż do finału, w którym ulegli jednak drużynie USA.Teraz przed raszynianką kolejne wyzwanie – i to największego kalibru, bowiem mowa tu o wielkoszlemowym Australian Open. Znamy już wszystkie szczegóły dotyczące jej starcia z Czeszką Kateriną Siniakovą, które zaplanowano na 13 stycznia i… pojawia się tu pewien zgrzyt.

     

    Iga Świątek odesłana na mniej ważny kort. Pierwsza taka sytuacja od latWspomniany mecz został bowiem przypisany do John Cain Arena, a więc dopiero do trzeciego pod względem ważności kortu w Melbourne Park (choć drugiego pod względem pojemności – ma ponad 10 tys. miejsc). Patrząc na fakt, że mówimy tu o występie drugiej rakiety globu, taka decyzja organizatorów ma prawo dziwić.Po raz ostatni w trakcie AO Świątek grała na wspomnianym obiekcie w 2022 roku, w spotkaniu drugiej rundy przeciwko Rebecce Peterson i – co warto zaznaczyć – aż do teraz były to też jej ostatnie zawody wielkoszlemowe, w których nie była rozstawiona z numerem pierwszym.Wydaje się jednak, że w kontekście tegorocznych zmagań w Australii nie ma konkretnego połączenia między rozstawieniem Polki a odesłaniem jej na JCA, zwłaszcza że w poniedziałek turniejowa “trójka” Coco Gauff… zaprezentuje się na korcie głównym, czyli Rod Laver Arena, gdzie skrzyżuje rakietę z Sofią Kenin. Ta z kolei triumfowała na Australian Open pięć lat temu, więc być może to było tu czynnikiem decydującym, a potem już ruszyła w terminarzu swoista “reakcja łańcuchowa”.

     

    Australian Open. Kiedy mecz Siniakova – Świątek?Mecz Igi Świątek z Kateriną Siniakovą, liderką deblowego rankingu WTA, odbędzie się 13 stycznia na John Cain Arena nie przed godziną 03.30 według czasu polskiego – fanów raszynianki czekać więc będzie wczesna pobudka. 23-latka z Czeszką będzie mierzyć się po raz pierwszy w swej karierze.

  • A jednak! Wojciech Szczęsny zachwycił. Co za słowa prosto z Barcelony

    A jednak! Wojciech Szczęsny zachwycił. Co za słowa prosto z Barcelony

    Wojciech Szczęsny był na przegranej pozycji. Dosłownie kilka minut kompletnie odmieniło jego sytuację. Wystarczyła chwila spóźnienia Inakiego Peny, by Polak otrzymał szansę, w którą mało kto wierzył. Jak wygląda obecnie sytuacja 34-latka? O to postanowiliśmy zapytać w Katalonii. – Szczęsny był wybitny, zagrał świetnie przeciwko trudnemu rywalowi – mówi nam Maria Tikas Pueyo ze “SPORT-u”. I dodaje, że teraz Hansi Flick ma problem.

    Debiut na boisku, a w zasadzie pastwisku czwartoligowca, a potem długo, długo nic. Wojciech Szczęsny w końcu zagrał w barwach Barcelony, ale niech kibice przesadnie się nie nakręcają. Szanse na to, że zobaczymy Polaka w wielkich meczach, są minimalne. Ba, choć brzmi to brutalnie, 34-latek nie powinien dostawać więcej okazji niż w Pucharze Króla. To jednak nie jego wina – Szczęsny doskonale znał zasady tej gry, a jego krótka przygoda z Barceloną z miejsca była spisana na straty. Jest jednak pewien scenariusz, który mógłby to wszystko odmienić” – pisałem przed rozpoczęciem mini turnieju o Superpuchar Hiszpanii. Wówczas chodziło mi o błędy Inakiego Peny w bramce, ale sprawy potoczyły się inaczej i Szczęsny dostał szansę na grę z zupełnie z innego powodu.

    O co dokładnie chodzi? Otóż 25-latek spóźnił się na zbiórkę przed meczem, a Hansi Flick nie miał żadnej litości i odstawił go od składu na mecz z Athletic Club (2:0). Polak dostał nieoczekiwaną szansę, spisał się znakomicie, a dyskusje o jego pozycji w drużynie znów rozgorzały. Jak widzą to w Katalonii? O tym porozmawialiśmy z Marią Tikas Pueyo, dziennikarką “SPORT-u”, która zajmuje się właśnie Dumą Katalonii.

    Barcelona zakontraktowała “Teka”, gdyż potrzebowali dwóch dobrych bramkarzy. Pierwszym wyborem klubu pozostał jednak Inaki Pena, ponieważ jest wychowankiem i w przyszłości może być zmiennikiem Marca-Andre ter Stegena. Musi więc grać i robić to regularnie. Myślę, że Szczęsny będzie występował w Pucharze Króla, co zresztą działo się także w innych sezonach w przypadku drugich bramkarzy – mówiła nam jeszcze przed meczem z Athletic Club katalońska dziennikarka. I przytoczyła przykłady, które nie działały na korzyść Polaka.

    W 2009 r., kiedy Barcelona zdobyła potrójną koronę, Víctor Valdes grał w La Liga i Lidze Mistrzów, a Pinto w Pucharze Króla. Sześć lat później w rozgrywkach ligowych występował natomiast Claudio Bravo, a w pozostałych ter Stegen – opowiadała Maria Tikas Pueyo. I zdradzała, jak w klubie odbierają Wojciecha Szczęsnego.

    Mówią, że jest świetnym kolegą i naprawdę dobrym bramkarzem, który na treningach wyróżnia się znakomitymi obronami.

    Hiszpanie zachwyceni Wojciechem Szczęsnym. Teraz to Hansi Flick ma problem

  • Świątek na czele, 334 pkt nad Sabalenką. Zamiana ról przed Melbourne, teraz Aryna w opałach

    Świątek na czele, 334 pkt nad Sabalenką. Zamiana ról przed Melbourne, teraz Aryna w opałach

    Świątek na czele, 334 pkt nad Sabalenką. Zamiana ról przed Melbourne, teraz Aryna w opałach

    Już tylko kilkanaście godzin dzieli nas od rozpoczęcia głównego turnieju Australian Open. W przypadku kobiet rywalizacja nie będzie dotyczyła jedynie końcowego trofeum, ale także tego, która tenisistka znajdzie się na szczycie rankingu WTA po zmaganiach w Melbourne. I tutaj rysuje się ciekawy scenariusz, bowiem to Iga Świątek przystępuje z tzw. pole position. Raszynianka ma wirtualnie sporą przewagę nad Aryną Sabalenką. Do gry o fotel liderki może się włączyć teoretycznie jeszcze jedna zawodniczka. Prezentujemy szczegóły.

     

    Tegoroczna edycja Australian Open jest wyjątkowa, bowiem po raz pierwszy od trzech lat Iga Świątek nie jest rozstawiona z “1” na turnieju wielkoszlemowym. Tym razem to Aryna Sabalenka występuje w roli zawodniczki znajdującej się na szczycie kobiecej drabinki. Białorusinka nigdy wcześniej nie dostąpiła tego zaszczytu na Szlemie. Ciekawe zatem, jak tenisistka, która wygrała dwie poprzednie imprezy rozgrywane w Melbourne, poradzi sobie z tym faktem.

     

    Presja na 26-latce będzie tym większa, bowiem ewentualne niepowodzenie w stolicy stanu Wiktoria może się skończyć utratą pozycji liderki rankingu WTA. W aktualnym notowaniu ma co prawda 9656 pkt, a to oznacza aż 1536 “oczek” przewagi nad plasującą się na drugim miejscu Polką, ale występuje spora dysproporcja między obiema tenisistkami, jeśli chodzi o punkty do obrony w trakcie Australian Open. U Sabalenki to aż 2000 “oczek”, a po stronie Świątek – tylko 130.

     

    Gdy odejmiemy punkty Arynie i Idze za ubiegłoroczny występ w Melbourne, wówczas okazuje się, że raszynianka ma 8120 “oczek” i znajduje się 334 pkt nad zawodniczką pochodzącą z Mińska. To oznacza, że to Polka przystępuje z tzw. pole position do walki o numer jeden w rankingu, który ukaże się 27 stycznia. Tym razem to 26-latka wcieli się w niedawną rolę raszynianki i zobaczy, jak to jest bronić pozycji liderki.

     

    Coco Gauff również ma szansę na pozycję liderki po Australian Open. Ale tylko iluzoryczną

     

    Do gry o fotel na szczycie kobiecego tenisa może się teoretycznie włączyć także Coco Gauff, która ma obecnie 6888 pkt i broni 780 “oczek” za półfinał z poprzedniej edycji. Poniżej prezentujemy możliwe sumy punktów zawodniczek w rankingu po Australian Open.

     

    Iga Świątek:Pierwsza runda: 8000 pktDruga runda: 8060 pktTrzecia runda: 8120 pktCzwarta runda: 8230 pktĆwierćfinał: 8420 pktPółfinał: 8770 pktFinał: 9290 pktTytuł: 9990 pkt

     

    Aryna Sabalenka:Pierwsza runda: 7666 pktDruga runda: 7726 pktTrzecia runda: 7786 pktCzwarta runda: 7896 pktĆwierćfinał: 8086 pktPółfinał: 8436 pktFinał: 8956 pktTytuł: 9656 pkt

     

    Coco Gauff:Pierwsza runda: 6118 pktDruga runda: 6178 pktTrzecia runda: 6238 pktCzwarta runda: 6348 pktĆwierćfinał: 6538 pktPółfinał: 6888 pktFinał: 7408 pktTytuł: 8108 pkt

     

    Widać zatem, że Amerykanka straci szansę na pozycję liderki rankingu po Australian Open w momencie, gdyby Iga Świątek dotarła co najmniej do trzeciej rundy turnieju w Melbourne. Z kolei Aryna Sabalenka musi zameldować się min. w ćwierćfinale, by zachować szanse na utrzymanie miejsca na szczycie kobiecego tenisa. Jeśli w teorii doszłoby do finału pomiędzy Polką i Białorusinką, to wówczas ta zawodniczka, która zdobędzie tytuł, będzie także numerem jeden w zestawieniu, które ukaże się 27 stycznia. Szykuje się zatem pasjonująca rywalizacja. Najważniejsze wiadomości dotyczące Australian Open będzie można znaleźć w specjalnej zakładce poświęconej turniejowi na stronie Interia Sport.

     

  • W wielu miejscach w Polsce pada śnieg i wieje porywisty wiatr  ➡️

    W wielu miejscach w Polsce pada śnieg i wieje porywisty wiatr ➡️

    Intensywne opady śniegu i silny wiatr w Polsce – trudne warunki pogodowe

    W wielu regionach Polski zima daje się we znaki. W ostatnich dniach wystąpiły intensywne opady śniegu, którym towarzyszy porywisty wiatr. Taka aura spowodowała nie tylko utrudnienia w komunikacji drogowej, ale także zakłócenia w dostawach prądu i trudne warunki na chodnikach.

    Zamiecie śnieżne i oblodzenia

    Meteorolodzy ostrzegają przed zamieciami śnieżnymi, szczególnie na terenach górskich i podgórskich, gdzie śniegu przybywa w szybkim tempie. Silny wiatr osiągający prędkość nawet do 80 km/h powoduje zawieje, które znacznie ograniczają widoczność na drogach. W wielu miejscach drogowcy mają trudności z utrzymaniem przejezdności tras.

    Problemy w komunikacji

    Warunki na drogach są wyjątkowo trudne. Policja apeluje do kierowców o ostrożność, zmniejszenie prędkości i dostosowanie stylu jazdy do panującej aury. Wiele odcinków dróg lokalnych jest oblodzonych, co dodatkowo zwiększa ryzyko wypadków.

    Zakłócenia w dostawach prądu

    Silny wiatr powoduje także uszkodzenia linii energetycznych. W niektórych miejscowościach mieszkańcy muszą radzić sobie bez prądu. Służby techniczne pracują nad jak najszybszym usunięciem awarii, jednak warunki pogodowe znacznie utrudniają ich działania.

    Apel do mieszkańców

    Władze lokalne apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności i przygotowanie się na ewentualne przerwy w dostawie prądu. Zaleca się również ograniczenie wychodzenia z domu oraz zabezpieczenie mienia przed skutkami wichur.

    Meteorolodzy prognozują, że trudne warunki pogodowe mogą utrzymać się przez kilka kolejnych dni. Warto śledzić komunikaty pogodowe i dostosować swoje plany do aktualnej sytuacji atmosferycznej.

     

  • Świątek na czele, 334 pkt nad Sabalenką. Zamiana ról przed Melbourne, teraz Aryna w opałach

    Świątek na czele, 334 pkt nad Sabalenką. Zamiana ról przed Melbourne, teraz Aryna w opałach

    Świątek na czele, 334 pkt nad Sabalenką. Zamiana ról przed Melbourne, teraz Aryna w opałac

     

    Już tylko kilkanaście godzin dzieli nas od rozpoczęcia głównego turnieju Australian Open. W przypadku kobiet rywalizacja nie będzie dotyczyła jedynie końcowego trofeum, ale także tego, która tenisistka znajdzie się na szczycie rankingu WTA po zmaganiach w Melbourne. I tutaj rysuje się ciekawy scenariusz, bowiem to Iga Świątek przystępuje z tzw. pole position. Raszynianka ma wirtualnie sporą przewagę nad Aryną Sabalenką. Do gry o fotel liderki może się włączyć teoretycznie jeszcze jedna zawodniczka. Prezentujemy szczegóły.

     

    Tegoroczna edycja Australian Open jest wyjątkowa, bowiem po raz pierwszy od trzech lat Iga Świątek nie jest rozstawiona z “1” na turnieju wielkoszlemowym. Tym razem to Aryna Sabalenka występuje w roli zawodniczki znajdującej się na szczycie kobiecej drabinki. Białorusinka nigdy wcześniej nie dostąpiła tego zaszczytu na Szlemie. Ciekawe zatem, jak tenisistka, która wygrała dwie poprzednie imprezy rozgrywane w Melbourne, poradzi sobie z tym faktem.

     

    Presja na 26-latce będzie tym większa, bowiem ewentualne niepowodzenie w stolicy stanu Wiktoria może się skończyć utratą pozycji liderki rankingu WTA. W aktualnym notowaniu ma co prawda 9656 pkt, a to oznacza aż 1536 “oczek” przewagi nad plasującą się na drugim miejscu Polką, ale występuje spora dysproporcja między obiema tenisistkami, jeśli chodzi o punkty do obrony w trakcie Australian Open. U Sabalenki to aż 2000 “oczek”, a po stronie Świątek – tylko 130.Gdy odejmiemy punkty Arynie i Idze za ubiegłoroczny występ w Melbourne, wówczas okazuje się, że raszynianka ma 8120 “oczek” i znajduje się 334 pkt nad zawodniczką pochodzącą z Mińska. To oznacza, że to Polka przystępuje z tzw. pole position do walki o numer jeden w rankingu, który ukaże się 27 stycznia. Tym razem to 26-latka wcieli się w niedawną rolę raszynianki i zobaczy, jak to jest bronić pozycji liderki.

     

    Coco Gauff również ma szansę na pozycję liderki po Australian Open. Ale tylko iluzorycznąDo gry o fotel na szczycie kobiecego tenisa może się teoretycznie włączyć także Coco Gauff, która ma obecnie 6888 pkt i broni 780 “oczek” za półfinał z poprzedniej edycji. Poniżej prezentujemy możliwe sumy punktów zawodniczek w rankingu po Australian Open.

     

    Iga Świątek:Pierwsza runda: 8000 pktDruga runda: 8060 pktTrzecia runda: 8120 pktCzwarta runda: 8230 pktĆwierćfinał: 8420 pktPółfinał: 8770 pktFinał: 9290 pktTytuł: 9990 pktAryna Sabalenka:Pierwsza runda: 7666 pktDruga runda: 7726 pktTrzecia runda: 7786 pktCzwarta runda: 7896 pktĆwierćfinał: 8086 pktPółfinał: 8436 pktFinał: 8956 pktTytuł: 9656 pktCoco Gauff:Pierwsza runda: 6118 pktDruga runda: 6178 pktTrzecia runda: 6238 pktCzwarta runda: 6348 pktĆwierćfinał: 6538 pktPółfinał: 6888 pktFinał: 7408 pktTytuł: 8108 pkt

     

    Widać zatem, że Amerykanka straci szansę na pozycję liderki rankingu po Australian Open w momencie, gdyby Iga Świątek dotarła co najmniej do trzeciej rundy turnieju w Melbourne. Z kolei Aryna Sabalenka musi zameldować się min. w ćwierćfinale, by zachować szanse na utrzymanie miejsca na szczycie kobiecego tenisa. Jeśli w teorii doszłoby do finału pomiędzy Polką i Białorusinką, to wówczas ta zawodniczka, która zdobędzie tytuł, będzie także numerem jeden w zestawieniu, które ukaże się 27 stycznia. Szykuje się zatem pasjonująca rywalizacja. Najważniejsze wiadomości dotyczące Australian Open będzie można znaleźć w specjalnej zakładce poświęconej turniejowi na stronie Interia Sport.