• Robert Lewandowski najlepszym piłkarzem XXI w.! Niemcy docenili Polaka

    Robert Lewandowski najlepszym piłkarzem XXI w.! Niemcy docenili Polaka

    Robert Lewandowski najlepszym piłkarzem XXI w.! Niemcy docenili Polaka

    Niemcy docenili Roberta Lewandowskiego! Dziennikarze “Bida” uznali polskiego napastnika za najwybitniejszego piłkarza XXI wieku w Bundeslidze. Lewandowski odstawił w tyle m.in. Manuela Neuera czy Thomasa Muellera. To duże wyróżnienie. Wśród 50 najlepszych zawodników zabrakło miejsca dla Łukasza Piszczka, co zszokowało polskiego eksperta.

     

    Robert Lewandowski jest uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy w historii reprezentacji Polski. Zawodnik był królem strzelców niemieckiej Bundesligi i hiszpańskiej LaLigi, a skuteczna gra w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium i teraz w Barcelonie spowodowała, że Polak jest jednym z czołowych napastników Europy ostatniej dekady.

     

    35-latek zapisał się w historii Bundesligi, bijąc rekord Gerda Muellera, gdy strzelił 41 bramek w sezonie 2020/21. Osiągnięcia Polaka docenili niemieccy dziennikarze “Bilda”.

     

    Niemcy docenili Roberta Lewandowskiego. Zapomnieli o Łukaszu Piszczku?

    “Dziennikarze Bilda, tworzący podcast Stammplatz, wybrali TOP 50 piłkarzy Bundesligi po roku 2000. Za najlepszego uznali Roberta Lewandowskiego, rozpływając się przy okazji w zachwytach nad nim. Za »Lewym« Manuel Neuer i Thomas Mueller. Lewandowski to jedyny Polak w tym zestawieniu, ale braku Łukasza Piszczka zupełnie nie rozumiem” — pisze na platformie X ekspert Eleven Sports Tomasz Urban.

    https://x.com/tom_ur/status/1875836481178100060

    Brak Piszczka może zaskakiwać, bowiem Polak rozegrał w Bundeslidze 332 mecze, w których strzelił 19 goli i zanotował 49 asyst. Do tego wygrał w Niemczech osiem trofeów (dwa razy Bundesligę).

     

    Niemieccy dziennikarze na piątym miejscu umieścili legendarnego francuskiego skrzydłowego Bayernu Monachium, Francka Ribery’ego, na czwartym bramkarza Olivera Kahna, na trzecim napastnika Thomasa Muellera i na drugim bramkarza Manuela Neuera.

     

    “Uzasadnienie wyboru Lewandowskiego na najlepszego piłkarza Bundesligi tego wieku według jednego z autorów tego rankingu: Jeden z bardzo niewielu piłkarzy w historii BL, którego transfer [z BVB do Bayernu] całkowicie zaburzył równowagę i układ sił w lidze” — dodaje Urban.

    https://x.com/tom_ur/status/1875914209210630397

    Polak przed transferem do Monachium miał za sobą znakomity okres w Borussii Dortmund. Dla klubu z Dortmundu strzelił 103 gole w 187 meczach, dzięki czemu zapracował na transfer do największego klubu w Niemczech, a chciał go sam… Pep Guardiola! Łącznie w barwach Bayernu Lewandowski zdobył imponujące 344 gole w 375 meczach, a do tego dołożył 73 asysty, stając się jedną z klubowych legend. Łącznie Polak wygrał Bundesligę aż 10 razy.

  • Zakonnica skradła show na meczu Igi Świątek. Internet huczy od komentarzy 💯

    Zakonnica skradła show na meczu Igi Świątek. Internet huczy od komentarzy 💯

    Zakonnica skradła show na meczu Igi Świątek. Internet huczy od komentarzy 💯

    Turniej United Cup odbywa się wprawdzie w Australii, ale Iga Świątek i reszta polskiej drużyny mogą liczyć na gorący doping swoich rodaków. Podczas półfinałowego meczu wiceliderki rankingu WTA z Jeleną Rybakiną na trybunach pojawiła się siostra zakonna, która żywiołowo reagowała na udane zagrania tenisistki z Raszyna. Nagranie z jej udziałem błyskawicznie trafiło do mediów społecznościowych, gdzie stało się prawdziwym hitem. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, a transmisję będzie można oglądać na Polsacie.

     

    Reprezentacja Polski idzie jak burza

    Polska drużyna w tegorocznym United Cup prezentuje fenomenalną formę. W fazie grupowej pokonała Norwegię i Czechy, w ćwierćfinale wyeliminowała Wielką Brytanię, a w półfinale rozprawiła się z Kazachstanem. W ostatnich dwóch triumfach kluczową rolę odegrali Iga Świątek i Hubert Hurkacz, którzy pewnie wygrali swoje mecze singlowe, dzięki czemu rozegranie miksta było już tylko formalnością.

     

    Na szczególne wyróżnienie zasługuje Iga Świątek, która w tegorocznej edycji turnieju nie przegrała jeszcze żadnego meczu. W singlu pokonała kolejno Malene Helgo, Karolinę Muchovą, Katie Boulter i Jelenę Rybakinę, a w mikście, w parze z Janem Zielińskim, triumfowała nad norweskim duetem Ulrikke Eikeri i Casperem Ruudem. Z kolei z Hubertem Hurkaczem pokonała czeską parę Karolina Muchová – Tomas Machac.

     

    Polka zachwyca nie tylko skutecznością, ale również stylem gry. Po porażce z 23-letnią wiceliderką rankingu WTA Jelena Rybakina przyznała: „Serwowała naprawdę dobrze i bardzo różnorodnie”.

     

    Zakonnica w centrum uwagi

    Polscy tenisiści, z Igą Świątek na czele, w Sydney mogą liczyć na wsparcie licznej grupy polskich kibiców, którzy zapełniają trybuny podczas ich meczów. Podczas spotkania Świątek z Rybakiną show skradła jednak nie sama tenisistka, a jedna z jej fanek. Mowa o siostrze zakonnej, której reakcję uchwyciły kamery. Nagranie, opublikowane przez popularny profil Tennis TV, w zaledwie kilka godzin zebrało ponad 45 tysięcy wyświetleń.

     

    Bohaterką nagrania jest siostra Małgorzata (Margaret) Kozub ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Zakonnice tego zgromadzenia od ponad 70 lat posługują w Australii. Siostra Małgorzata już kilka dni wcześniej pojawiła się na jednym z meczów Polaków, czym pochwaliła się na Instagramie. „Czekając na Igę” – napisała, dodając kilka zdjęć z areny, na której rozgrywane są mecze United Cup.

     

  • Iga Świątek totalnie zmiażdżona. Odpowiedź z Polski poszła w świat. Miarka się przebrała

    Iga Świątek totalnie zmiażdżona. Odpowiedź z Polski poszła w świat. Miarka się przebrała

    Iga Świątek totalnie zmiażdżona. Odpowiedź z Polski poszła w świat. Miarka się przebrała

     

    Wciąż nie milkną echa pojedynku reprezentacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi w finale United Cup, a zwłaszcza jego pierwszej odsłony – singlowego boju Igi Świątek z Coco Gauff. W trakcie meczu wiceliderka rankingu WTA poprosiła o przerwę medyczną, co wywołało furię wśród wielu fanów tenisa, oskarżających ją o symulację. Czy był to element taktyki 23-latki? Głos w tej sprawie zabrał znany komentator Tomasz Wolfke.

     

    Przegrane przez reprezentację Polski finałowe starcie ze Stanami Zjednoczonymi w turnieju United Cup odbiło się szerokim echem. Najwięcej intrygujących wątków zebrało się rzecz jasna wokół naszej najlepszej tenisistki – Igi Świątek, która stoczyła bój z Cori “Coco” Gauff, przegrywając 4:6, 4:6. To otworzyło kadrze USA drogę do końcowego triumfu.Wiele komentarzy wywołała między innymi przerwa medyczna, o którą Iga Świątek poprosiła w trakcie drugiego seta i po którym wróciła na kort z bandażem na udzie. Wielu nieżyczliwych Polce fanów tenisa oskarżyło ją jednak o to, że tylko symulowała uraz, znajdując się w trudnym położeniu.

     

    – “Śmierć, podatki i Świątek prosząca o przerwę medyczną, gdy ma przegrać mecz”,  “Świątek bierze przerwę medyczną i 791615 godzin przerwy na toaletę tylko wtedy, gdy przegrywa”, “Kurde, lubię Świątek, ale te żałosne przerwy w łazience i udawanie kontuzji przy przegrywaniu muszą się skończyć… Przegrywaj z godnością” – złościli się w sieci niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych.

     

    Sama Iga Świątek odniosła się później do sprawy podczas konferencji prasowej, rzucając nieco więcej światła na swój stan zdrowia i to, co wydarzyło się podczas drugiej partii pojedynku z Coco Gauff. – Nie byłam tego dnia świeża, ale wszystko będzie ze mną w porządku. Nic się nie stało. Założyłam tejpy na tę samą nogę, co w sobotę, ale naprawdę – nic poważnego się nie stało. Byłam zmęczona. Trudy turnieju – zwłaszcza na jego początku – były spore, ale wszystko ze mną w porządku. To tylko przeciążenie – tłumaczyła wiceliderka rankingu WTA.

     

    Wciąż gorąco wokół Igi Świątek. Ekspert staje w obronie Polki

     

    Czy jednak prośba o przerwę medyczną mimo wszystko mogła być formą taktyki ze strony Igi Świątek? To pytanie usłyszał znany komentator Tomasz Wolfke, który w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onetem” podzielił się swoim oglądem na tę sprawę.

    🎙️🎤Nie sądzę. Wszyscy to robią, a przepisy na to pozwalają. Tylko zawodnik tak naprawdę wie, czy ta przerwa jest potrzebna, czy nie. Jeżeli można taką przerwę wziąć, to nie sądzę, żeby to było udawane🎙️🎤

    ~ odpowiedział na postawione pytanie Tomasz Wolfke.

    Po czym dodał: – Ja zawsze wierzę w człowieka i zakładam jego dobrą wolę, czyli zakładam, że jeżeli zawodnik ma prawo do konsultacji medycznej, coś go boli, to absolutnie powinien z tego korzystać. To jest metoda na to, żeby wygrać. Jeżeli zawodnik czuje, że ma lekką kontuzję, a ten fizjoterapeuta czy lekarz może w ciągu tych kilku minut pomóc, dać pigułkę przeciwbólową czy rozmasować lekko ten naciągnięty mięsień, to nie widzę w tym żadnego powodu do szukania dziury w całym.

     

  • Stefan Kraft załamany po skoku, już miał gonić Stocha. Dramat mistrza w Bischofshofen

    Stefan Kraft załamany po skoku, już miał gonić Stocha. Dramat mistrza w Bischofshofen

    Stefan Kraft załamany po skoku, już miał gonić Stocha. Dramat mistrza w Bischofshofen

    73. Turniej Czterech Skoczni jeszcze przed jego startem zapowiadał się na kompletną dominację Austriaków w tercecie: Stefan Kraft, Jan Hoerl, Daniel Tschofenig. Tak też faktycznie było. Cała trójka do ostatniego skoku walczyła o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej całej imprezy. Ostatecznie najlepszy okazał się ten najmłodszy. Daniel Tschofenig wygrał, dzięki swojej znakomitej próbie w ostatnim skoku turnieju.

     

    Turniej Czterech Skoczni historycznie zdominowany jest głównie przez wielkiego Fina Janne Ahonena. Fińska legenda skoków narciarskich w swojej karierze aż pięciokrotnie wygrywała tę imprezę. Za plecami Fina jest Niemiec Jens Weislog, który wygrał ją czterokrotnie. Na trzecim miejscu historycznego podium znajdują się aż cztery wielkie postaci skoków narciarskich.

     

    W tym gronie nie zabrakło oczywiście miejsca dla Kamila Stocha, który podobnie jak Ryoyu Kobayashi, Bjorn Wirkola i Helmut Recknagel zwyciężał trzykrotnie. To Polak i Japończyk mogą się jednak pochwalić wybitnym osiągnięciem, jakim jest wygrana wszystkich czterech konkursów w jednej edycji. W związku z tym tę dwójkę można postawić historycznie o piętro wyżej od Niemca i Norwega. Daniel Tschofenig triumfatorem Turnieju Czterech Skoczni! Kraft już miał gonić Stocha

     

    Tych, którzy wygrywali tę imprezę dwa razy jest aż siedmiu, a na dołączenie do grona, które liczy aż czterech Austriaków, chrapkę miał Stefan Kraft, który wygrał ostatni raz ten turniej w sezonie 2014/2015, co może się wydawać wręcz niewiarygodne, biorąc pod uwagę jego osiągnięcia.

     

    Przed ostatnim konkursem 73. edycji Turnieju Czterech Skoczni prowadził Stefan Kraft, ale jego przewaga nad Danielem Tschofenigiem i Janem Hoerlem była minimalna. Zwiększyła się nieco po pierwszej serii rywalizacji w Bischofshofen, ale wciąż wszystko było otwarte.

     

    Druga seria zmieniła układ sił. Cudownym skokiem popisał się 22-letni Daniel Tschofenig, który wylądował na odległości 140,5 metra w znakomitym stylu i w ostatniej próbie tej imprezy wyprzedził Stefana Krafta o ledwie nieco ponad cztery punkty w końcowej klasyfikacji turnieju. Między tą dwójką zmieścił się jeszcze Jan Hoerl. Paweł Wąsek zakończył imprezę na znakomitym ósmym miejscu. Końcowa klasyfikacja 73. Turnieju Czterech Skoczni:

     

    Końcowa klasyfikacja 73. Turnieju Czterech Skoczni:

    1. Daniel Tschofenig – 1194.4 pkt

    2. Jan Hoerl – 1193.0 pkt

    3. Stefan Kraft – 1190.3 pkt…

    8. Paweł Wąsek – 1109.3 pkt

  • Co za forma! Paweł Wąsek zachwycił w Bischofshofen! I ta bitwa o TCS

    Co za forma! Paweł Wąsek zachwycił w Bischofshofen! I ta bitwa o TCS

    Co za forma! Paweł Wąsek zachwycił w Bischofshofen! I ta bitwa o TCS

    Zrobił to! Paweł Wąsek skoczył aż 139 metrów w drugiej serii finałowego konkursu 73. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen i zajął w poniedziałkowych zmaganiach ósme miejsce. Polak prestiżowy TCS skończył finalnie na rewelacyjnym ósmym miejscu! O wygraną walczyli Austriacy. Po zaciętej walce zwyciężył Daniel Tschofenig, który zgarnął pokaźny bonus.

    W serii próbnej przed poniedziałkowym konkursem ponownie bardzo dobry skok na Paul-Ausserleitner-Schanze oddał Aleksander Zniszczoł. 30-latek uzyskał aż 138,5 metra, co dało mu trzecie miejsce. Dobrze spisał się też Paweł Wąsek, który skoczył 136 metrów. W samym konkursie jednak Zniszczoł udowodnił, że skoki konkursowe nie wychodzą mu już tak udanie. Na szczęście dla polskich kibiców na wysokości zadania stanął Paweł Wąsek.

    Emocjonująca pierwsza seria

    25-latek skoczył aż 137,5 metra, dzięki czemu wygrał rywalizację w parze z Amerykaninem Kevinem Bicknerem, który zaskoczył, uzyskując aż 135 metrów. Wynik ten dał Polakowi dziewiąte miejsce po pierwszej serii.

    Dobrze zaprezentował się również Dawid Kubacki, który skoczył 128,5 metra. Polak co prawda przegrałem z Renem Nikaido, który uzyskał 135,5 metra, jednak Kubacki wywalczył awans do drugiej serii, będąc piątym “szczęśliwym przegranym”.

    Awans do finałowej serii 73. TCS wywalczył jeszcze jeden Polak — Aleksander Zniszczoł. Urodzony w Cieszynie reprezentant Polski skoczył jednak zaledwie 127,5 metra, co wystarczyło do wygranej w parze z Piotrem Żyłą (121 m). Zniszczoł po pierwszej serii był dopiero 29.

    Pierwszą serię wygrał rewelacyjny Stefan Kraft, który skoczył 136 metrów. Austriak tym samym przed decydującą serią powiększył przewagę nad kolegami z kadry — Janem Hoerlem i Danielem Tschofenigiem w klasyfikacji generalnej 73. TCS

    Wyniki polskich skoczków po pierwszej serii:

    9. Wąsek – 137,5 m

    23. Kubacki – 128,5 m

    29. Zniszczoł – 127,5 m

    Czołowa piątka po zakończeniu pierwszej serii:

    1. Stefan Kraft

    2. Maximilian Ortner

    3. Jan Hoerl

    4. Johann Andre Forfang

    5. Daniel Tschofenig

    Decydująca seria 73. Turnieju Czterech Skoczni

    Drugą serię znakomicie rozpoczął Szwajcar Killian Peier, który skoczył aż 136 metrów. Po Szwajcarze swój skok oddał Aleksander Zniszczoł, który poprawił się względem pierwszej serii aż o siedem metrów, skacząc 134,5 metra.

    Kilka minut później na belce pojawił się rekordzista skoczni Dawid Kubacki, który w 2019 roku podczas kwalifikacji poszybował w Bischofshofen na 145. metr. W drugiej serii jednak 34-latek skoczył zaledwie 124,5 metra, co po skoku dało mu dopiero szóste miejsce.

    Po skokach 10 zawodników w drugiej serii na prowadzeniu był Austriak Markus Mueller, który skoczył 133 metry i wyprzedził po swojego rodaka Manuela Fettnera.

    W drugiej serii zaskoczył Kevin Bickner, który w pierwszej przegrał rywalizację w parze z Pawłem Wąskiem. Amerykanin skoczył po przerwie aż 137 metrów i po próbie objął zdecydowane prowadzenie.

    Po 20 skokach w drugiej serii prowadził Andreas Wellinger. Niemiec uzyskał w drugim skoku 135,5 metra.

    Decydujące skoki 73. Turnieju Czterech Skoczni. Rewelacyjny Paweł Wąsek!

    W decydującym skoku znakomicie spisał się Paweł Wąsek. Polak skoczył aż 139 metrów i zapewnił sobie rewelacyjne ósme miejsce w TCS. Sam konkurs 25-latek skończył również na ósmym miejscu.

    O wygraną w 73. TCS walczyli Austriacy. Jako pierwszy w drugiej serii na belce pojawił się, jak się później okazało, późniejszy triumfator Daniel Tschofenig, który skoczył znakomicie, uzyskując 140,5 metra.

    Chwilę później odpowiedział Jan Hoerl. Skoczył 143 metry, jednak źle wylądował i po skoku uplasował się za swoim reprezentacyjnym kolegą.

    Jako ostatni skakał Stefan Kraft, który uzyskał 137,5 metra. To spowodowało, że 73. TCS wygrał 22-letni Daniel Tschofenig!

    Triumfator 73. Turnieju Czterech Skoczni zgarnął bonus w wysokości 100 tys. franków szwajcarskich (ok. 452 tys. zł).

     

  • Piotr Żyła zawalił skok. Natychmiast wezwany przez sędziów. “Brawo FIS”

    Piotr Żyła zawalił skok. Natychmiast wezwany przez sędziów. “Brawo FIS”

    Piotr Żyła zawalił skok. Natychmiast wezwany przez sędziów. “Brawo FIS”

    Piotr Żyła skoczył zaledwie 121 metrów w pierwszej serii finałowego konkursu 73. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen, jednak w obronę polskiego skoczka wziął Michał Chmielewski z TVP Sport. Dziennikarz podkreśla, że Żyła skakał po długiej przerwie spowodowanej awarią drona, który spadł na zeskok. “Ani jednego przedskoczka w tym czasie — brawo FIS. W ogóle nie było o tym mówione sto razy” — pisze Chmielewski. Okazuje się, że Żyła został po skoku… wezwany na kontrolę.

     

    Tuż przed konkursowymi próbami Piotra Żyły i Aleksandra Zniszczoła zawody zostały przerwane. Okazuje się, że na zeskok spadł dron i organizatorzy musieli szybko poradzić sobie z tym nieoczekiwanym problemem. Zapomniano jednak o utrzymaniu sprawiedliwych warunków.

    Piotr Żyła skrzywdzony przez organizatorów?

    “Oczywiście, Żyła skoczył fatalnie. Ale przed jego skokiem 3 min przerwy, bo spadł dron. Ani jednego przedskoczka w tym czasie, tory tępieją. Tu też — brawo FIS. W ogóle nie było o tym mówione sto razy” — pisze na gorąco wzburzony dziennikarz TVP Sport, Michał Chmielewski, który wziął w obronę weterana.

     

    “Piotr Żyła wzięty do kontroli po swoim skoku. Brawo FIS. Ekstra pomysł” — dodaje, wbijając szpilę w narciarskie władze. W tym sezonie często mówi się o tym, że na kontrole są przywoływani głównie zawodnicy spoza czołowych reprezentacji.

     

    Ostatnie zmagania w Innsbrucku wygrał Stefan Kraft, który znokautował rywali, skacząc 132,5 metra w bardzo dobrym stylu. Austriak wyprzedził kolegów z kadry — Jana Hoerla i Daniela Tschofeniga. Kraft objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej TCS, wyprzedzając rodaków. Awans na rewelacyjne ósme miejsce w klasyfikacji TCS zanotował Paweł Wąsek, który dziś broni rewelacyjnego miejscaw TOP 10.

     

  • Bezpardonowy atak kibiców na Igę Świątek. Kuriozalny powód

    Bezpardonowy atak kibiców na Igę Świątek. Kuriozalny powód

    Bezpardonowy atak kibiców na Igę Świątek. Kuriozalny powód

    Reprezentacja Polski nie zdołała sięgnąć po końcowy triumf w rozgrywkach United Cup. Marzeń pozbawili ich reprezentanci Stanów Zjednoczonych, którzy wygrali oba mecze singlowe. Podczas starcia Igi Świątek i Coco Gauff doszło do sytuacji, która rozwścieczyła fanów tenisa. Ci nie powstrzymali się od reakcji i… zaatakowali polską zawodniczkę.

     

    W niedzielny poranek Polacy zasiedli przed telewizorami, aby obejrzeć finał rozgrywek United Cup w Australii. Po raz kolejny o końcowe trofeum mieli okazję walczyć polscy tenisiści z Igą Świątek na czele. W ubiegłym roku “Biało-Czerwoni” zmierzyli się na korcie z reprezentantami Niemiec. Wówczas Iga Świątek w znakomitym stylu pokonała Angelique Kerber 6:3, 6:0, jednak Hubert Hurkacz nie podołał zadaniu i musiał uznać wyższość Alexandra Zvereva. Przysłowiowym “gwoździem do trumny” był mecz mikstów, który zakończył się triumfem naszych rywali.

     

    Iga Świątek zaatakowana po finale United Cup

     

    W tym roku “Biało-Czerwonym” przyszło zmierzyć się z Amerykanami. Tym razem jednak problemy u naszych zawodników zaczęły się już podczas pierwszego meczu. W trakcie meczu Igi Świątek z Coco Gauff przy stanie 5:4 w drugim secie Polka niespodziewanie poprosiła o przerwę medyczną z powodu bólu nogi. Ostatecznie zawodniczka opuściła kort z przedstawicielem sztabu szkoleniowego.

     

    Wówczas na komentarz zdecydował się dziennikarz tenisowy Jose Morgado, który w mediach społecznościowych poinformował kibiców o kłopotach zdrowotnych obecnej wiceliderki rankingu WTA.

     

    Na reakcję fanów nie musiał długo czekać. Internauci mocno zaskoczyli i… zaatakowali Igę Świątek, zarzucając jej kłamstwo. “Udawana kontuzja”, “Zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak”, “Iga jest bardzo słabą zawodniczką. Tylko jej fani nie widzą wszystkich nonsensów, które mają miejsce, kiedy wydarzenia na korcie nie idą po jej myśli” – komentowali kibice.

     

    Znalazły się jednak osoby, które stanęły w obronie Polki i przypomnieli, że kłopoty ze zdrowiem wiceliderka światowego rankingu miała już w trakcie ćwierćfinałów – podczas meczu z Katie Boulter również wzięła bowiem przerwę medyczną.

     

  • Zapytano go o dramat Świątek. I nagle wypalił, dwukrotnie ominął kontrolę

    Zapytano go o dramat Świątek. I nagle wypalił, dwukrotnie ominął kontrolę

    Zapytano go o dramat Świątek. I nagle wypalił, dwukrotnie ominął kontrolę

    Świat tenisa powoli wraca do normalności po tym, co stało się pod koniec poprzedniego sezonu. Na przełomie listopada oraz grudnia kibice dowiedzieli się o pozytywnym teście antydopingowym u Igi Świątek. Sprawa do dziś jest szeroko komentowana, choć Polka udowodniła już dawno swoją niewinność. W temacie wypowiedział się Alexander Bublik. Kazachski zawodnik rosyjskiego pochodzenia podzielił się z fanami zaskakującym wyznaniem. Okazuje się, że on sam był bliski zawieszenia z powodu ominiętych aż dwóch kontroli.

     

    Dramatem Igi Świątek kilka tygodni temu żyło dosłownie całe środowisko sportowe. Kariera Polki na moment znalazła się nad przepaścią ze względu na pozytywny wynik testu antydopingowego, który wykonano jej w sierpniu. Wykazał on obecność zakazanej trimetazydyny. Na szczęście raszynianka wraz z teamem szybko udowodniła, że wina leży po stronie producenta leku z melatoniną. Partia przyjęta przez podopieczną Wima Fissetta została fabrycznie zanieczyszczona. Efekt? “Tylko” miesięczne zawieszenie. 23-latka normalnie rozpoczęła kolejny sezon i już ma za sobą pierwszy sukces w postaci awansu do finału United Cup.

     

    Niestety co niektórzy gracze oraz eksperci nie dają zawodniczce spokoju. Mowa choćby o Nicku Kyrgiosie. Australijczyk stale szuka pretekstu, by odezwać się w mediach społecznościowych w sprawie Polki lub Jannika Sinnera. Włoch również nie przeszedł jednego z testów, ale w początkowej fazie współzawodnictwa przeprowadzonego w 2024 roku. Tenisiście z Antypodów wtóruje Simona Halep. “Siedzę i próbuję to zrozumieć, ale naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć czegoś takiego” – pisała swego czasu w mediach społecznościowych.

     

    Alexander Bublik znalazł się w trudnej sytuacji. Dalsza kariera wisiała na włoskuZe sprawą dopiero w styczniu skonfrontowano innego z czołowych zawodników, Aleksandra Bublika. Kazach zapytany o przypadek Włocha oraz Polki delikatnie zmienił temat i zaczął opowiadać o sobie, ujawniając zaskakujące kulisy ostatnich kilkunastu miesięcy. Okazało się, że nie współpracował on wzorowo z organami odpowiedzialnymi za pilnowanie czystości w tenisie. Sportowiec rosyjskiego pochodzenia ominął aż dwie kontrole. Za trzecie naruszenie groziło mu długie zawieszenie.

     

    “Kiedyś nie zmieniłem adresu mojego domu w Monako na Sankt Petersburg i ludzie przyjechali do Monako” – opowiedział o pierwszej sytuacji (cytat za: “ubitennis.net”). “Przyjąłem to ze spokojem – tak, popełniłem błąd. Potem tak się złożyło, że 20 kwietnia zgłosiłem się na turniej w Genewie, który rozpoczął się 25 maja. Otrzymałem informację, że dostałem drugi (opuszczony test), bo nie powiadomiłem ich (oficerów antydopingowych) o udziale w turnieju w Genewie” – dodał na temat drugiego wykroczenia na łamach “Match TV”.

     

    Powyższe wpadki długo siedziały w jego głowie i mogły spowodować obniżenie poziomu sportowego. “W ciągu roku miałem poważny atak paniki, ponieważ dwie nieobecności to dużo. Kolejna to trzy lata dyskwalifikacji i właściwie koniec mojej kariery” – wyznał całkowicie szczerze. Na szczęście nie doszło do dramatu. 27-latek wciąż znajduje się w szerokiej czołówce. W najnowszym zestawieniu ATP dzierży33 pozycję.

     

  • Porażka z Gauff i łzy Świątek, ale co stało się potem. Co za wiadomość, ratunek dla Polki

    Porażka z Gauff i łzy Świątek, ale co stało się potem. Co za wiadomość, ratunek dla Polki

    Porażka z Gauff i łzy Świątek, ale co stało się potem. Co za wiadomość, ratunek dla Polki

    Iga Świątek, podobnie jak podczas WTA Finals okazała się gorsza od Coco Gauff i przegrała w United Cup 4:6, 4:6. Po porażce z Amerykanką na twarzy Polki pojawił się łzy. Można było domyślać się, że czuje się winna, zwłaszcza że mocno ograniczyło to możliwości Polski na triumf w rozgrywkach. Ten ostatecznie przypadł kadrze USA. Wkrótce po pojedynku dla raszynianki nadszedł “ratunek” z nieoczekiwanej strony.

    Przed finałowymi zmaganiami w United Cup kibice nie mogli się wprost doczekać rewanżu pomiędzy Coco Gauff i Igą Świątek. Amerykanka w trakcie WTA Finals przełamała fatalną serię kolejnych porażek z Polką i sięgnęła po drugie w karierze zwycięstwo nad nią. Niestety górą byłą również na Antypodach.United Cup. Zacięte starcie i kolejna porażka. Gauff górą nad Świątek

    Gauff rozpoczęła od szybkiego przełamania raszynianki i prowadzenia 2:0. Na szczęście 23-latka odpowiedziała tym samym i zrobiło się 2:2. W grze obu tenisistek widać było oznaki nerwowości – tylko w pierwszym secie byliśmy świadkami aż pięciu przełamań. Ostatecznie to młodsza z zawodniczek była górą 6:4.

    Na początku drugiego seta Gauff i Świątek imponowały spokojem i konsekwencją przy swoich serwisach. Punktowały regularnie, aż wreszcie Świątek udało się przełamać Amerykankę i doprowadzić do stanu 3:2. Dołożyła po chwili kolejnego gema przy swoim podaniu i wyszła na dwugemowe prowadzenie. Niestety wtedy do głosu doszła reprezentantka USA.

    Trzecia rakieta świata przejęła inicjatywę, wygrała cztery gemy z rzędu i pozbawiła Świątek nadziei na triumf w Sydney. Na twarzy raszynianki malowała się potężna frustracja, którą już po chwili zastąpiły łzy. Widać było, że ma do siebie wiele pretensji. W końcu powrót do rywalizacji i doprowadzenie do wyniku 1-1 w setach było na wyciągnięcie ręki. Niestety swoje spotkanie z Taylorem Fritzem przegrał również Hubert Hurkacz, wobec czego miksta już nie oglądaliśmy. USA triumfowało w finale United Cup, a Polacy musieli zadowolić się drugim miejscem.

    Świątek ze wsparciem po porażce. Wojciech Fibak nadszedł “z ratunkiem”Niedługo po porażce z Gauff nadeszła wiadomość poświęcona Idze Świątek. W obronie tenisistki stanął Wojciech Fibak, który nie miał do niej żalu o porażkę z Amerykanką. Były tenisista podkreślił, że rywalka była tego dnia świetnie dysponowana.

    To nie jest tak, że Iga zawiodła w finale. To Gauff zagrała fenomenalny mecz. To był kosmos. Nigdy nie widziałem u niej takiego poziomu

    ~ stwierdził w rozmowie z redakcją “FAKT”

    – Nie ma powodów do rozpaczy. Wiadomo, że Iga chciała wygrać, ale pokazała się z dobrej strony. Świetnie grała przez cały turniej – dodał mistrz Australian Open w deblu z 1978 r.

     

    Iga Świątek nie ma zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie porażki z Coco Gauff, ponieważ na horyzoncie jest już Australian Open. 6 stycznia rozpoczęły się kwalifikacje do wielkoszlemowego turnieju. Start finałów zaplanowano nasześć dni później.

     

  • Aryna Sabalenka znów mówi o Idze Świątek. “To nie tak”

    Aryna Sabalenka znów mówi o Idze Świątek. “To nie tak”

    Aryna Sabalenka znów mówi o Idze Świątek. “To nie tak”

    Niedawno Aryna Sabalenka i Iga Świątek zaskoczyły swoich fanów wspólnymi treningami, a nawet rolką nagraną na TikToka. Wcześniej relacje tenisistek opisywano jako chłodne, tym bardziej że każda z nich stara się skupiać na sobie. Okazuje się jednak, że ich relacje są cieplejsze, niż się wydawało, o czym w najnowszym wywiadzie powiedziała Białorusinka. “To nie tak, że coś do niej miałam lub byłam kiedyś wobec niej niegrzeczna…” — zaczęła 26-latka, a później przeszła do sedna.

     

    Aryna Sabalenka jasno o relacjach z Igą Świątek

     

    Aryna Sabalenka i Iga Świątek od lat rywalizują ze sobą na najwyższym poziomie. W październiku 2024 r. Białorusinka po raz drugi odebrała Polce miejsce liderki rankingu WTA, na które ta planuje wrócić już niedługo. Pierwszą okazję do tego będzie miała pod koniec stycznia br. Ze względu na to, że zawodniczki walczą ze sobą na korcie, często pisano o tym, że nie darzą się sympatią. Ostatnie tygodnie pokazały jednak co innego. Teraz wyjaśniła to też Aryna Sabalenka.

     

    Sabaleka otwarcie o Świątek: nie jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami

    “To nie tak, że coś do niej miałam coś przeciwko niej lub byłam kiedyś wobec niej niegrzeczna” — powiedziała Sabalenka w rozmowie z “The Age”.

     

    “Myślę, że każdy skupia się na sobie, ale kiedy dochodzi się do pewnego momentu, to można podejść do wszystkiego spokojniej i może nie jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale przynajmniej możemy ze sobą poćwiczyć” — dodała liderka rankingu WTA, zaznaczając, że gdy dochodzi się do pierwszej piątki rankingu WTA, to stara się zdystansować od wszystkich.

    “Będziemy sobie pomagać i doskonalić się nawzajem, pchając się na wyższy poziom. Naprawdę fajnie jest ćwiczyć z kimś, z kim rywalizujesz” — zaznaczyła Aryna Sabalenka.