• Kamil Stoch i Piotr Żyła stoczą bój. I obaj mogą przegrać. Wszystko się potwierdziło

    Kamil Stoch i Piotr Żyła stoczą bój. I obaj mogą przegrać. Wszystko się potwierdziło

    Jeśli mistrzostwa Polski w Zakopanem miały dać konkretne odpowiedzi trenerowi Thomasowi Thurnbichlerowi przed zaplanowanym na kolejny weekend Pucharu Świata w skokach, to sprawdziły się doskonale. Austriak już wie, że najprawdopodobniej będzie musiał podjąć decyzję, którą w realiach polskich skoków można nazwać wręcz epokową. Szkoda, że zarazem będzie też w pewien sposób smutna dla wielu kibiców, którzy latami nawet nie brali takiego scenariusza pod uwagę. Był zbyt nierealny. A jednak…

     

    Nie ma co ukrywać, że trwa kolejny marny sezon w wykonaniu polskich skoczków. A słabe wyniki mają swoje skutki. Choćby takie, że Thurnbichler ma małe pole manewru i może wystawiać niewielu skoczków w kolejnych konkursach. W Zakopanem będzie to piątka zawodników. W normalnych okolicznościach to tak bardzo nie boli, skoro Polacy grają drugo- i trzecioplanowe role. Zakopane to jednak co innego. Własna skocznia, którą nasi znają jak własną kieszeń i kibice, którzy nigdy ich nie zawodzą. To wymarzone warunki, żeby szukać przełamania i odzyskiwania pewności siebie. Wszystko jednak wskazuje na to, że jeden z gigantów polskich skoków będzie musiał te zawody oglądać w telewizji lub z trybun jako kibic. Ale po kolei.

     

     

     

    Paweł Wąsek największym wygranym w kadrze

     

    REKLAMA

     

    Mistrzostwa Polski w Zakopanem potwierdziły, że dzisiaj numerem jeden w naszej kadrze jest Paweł Wąsek. Już podczas Turnieju Czterech Skoczni przerastał kolegów o kilka poziomów, teraz wygrał pierwsze złoto z ogromną przewagą. Jego pozycja jest niepodważalna i to akurat super wiadomość, bo jest też najmłodszym skoczkiem w kadrze, a o potrzebie świeżej krwi w polskich skokach piszemy od lat. Co ciekawe, gdyby dobrze wsłuchać się w głosy kadrowiczów, to można odnieść wrażenie, że jest też jedynym, który całkowicie zaufał Thurnbichlerowi i, jak widać, dobrze na tym wychodzi.

     

     

     

    Paweł Wąsek największym wygranym w kadrze

     

    REKLAMA

     

    Mistrzostwa Polski w Zakopanem potwierdziły, że dzisiaj numerem jeden w naszej kadrze jest Paweł Wąsek. Już podczas Turnieju Czterech Skoczni przerastał kolegów o kilka poziomów, teraz wygrał pierwsze złoto z ogromną przewagą. Jego pozycja jest niepodważalna i to akurat super wiadomość, bo jest też najmłodszym skoczkiem w kadrze, a o potrzebie świeżej krwi w polskich skokach piszemy od lat. Co ciekawe, gdyby dobrze wsłuchać się w głosy kadrowiczów, to można odnieść wrażenie, że jest też jedynym, który całkowicie zaufał Thurnbichlerowi i, jak widać, dobrze na tym wychodzi.

     

    Tuż za nim w Zakopanem był Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski ze startu w Turnieju Czterech Skoczni zrezygnował, żeby spokojnie trenować. Miał z kim, bo latem wypisał się drużyny austriackiego trenera i stworzył swój zespół z Michalem Doleżalem oraz Łukaszem Kruczkiem na czele. Przerwa się opłaciła, skoro teraz nie doskoczył tylko do Wąska. Trudno powiedzieć, co to da w zderzeniu ze światem. W tej krajowej grupie Kamil wydaje się być pewniakiem. Wydaje, bo Thomas Thurnbichler uważa inaczej i Kamila na jego liście pewniaków nie ma.

     

    – Jeszcze przed mistrzostwami Polski wskazałem czterech zawodników na Puchar Świata w Zakopanem. To Dawid Kubacki, ponieważ łapie coraz lepsze czucie, zmierza w dobrą stronę i chce mu okazać zaufanie. Oprócz niego wystąpią Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł i Jakub Wolny –

     

     

     

    Paweł Wąsek największym wygranym w kadrze

     

    REKLAMA

     

    Mistrzostwa Polski w Zakopanem potwierdziły, że dzisiaj numerem jeden w naszej kadrze jest Paweł Wąsek. Już podczas Turnieju Czterech Skoczni przerastał kolegów o kilka poziomów, teraz wygrał pierwsze złoto z ogromną przewagą. Jego pozycja jest niepodważalna i to akurat super wiadomość, bo jest też najmłodszym skoczkiem w kadrze, a o potrzebie świeżej krwi w polskich skokach piszemy od lat. Co ciekawe, gdyby dobrze wsłuchać się w głosy kadrowiczów, to można odnieść wrażenie, że jest też jedynym, który całkowicie zaufał Thurnbichlerowi i, jak widać, dobrze na tym wychodzi.

     

    Tuż za nim w Zakopanem był Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski ze startu w Turnieju Czterech Skoczni zrezygnował, żeby spokojnie trenować. Miał z kim, bo latem wypisał się drużyny austriackiego trenera i stworzył swój zespół z Michalem Doleżalem oraz Łukaszem Kruczkiem na czele. Przerwa się opłaciła, skoro teraz nie doskoczył tylko do Wąska. Trudno powiedzieć, co to da w zderzeniu ze światem. W tej krajowej grupie Kamil wydaje się być pewniakiem. Wydaje, bo Thomas Thurnbichler uważa inaczej i Kamila na jego liście pewniaków nie ma.

     

    – Jeszcze przed mistrzostwami Polski wskazałem czterech zawodników na Puchar Świata w Zakopanem. To Dawid Kubacki, ponieważ łapie coraz lepsze czucie, zmierza w dobrą stronę i chce mu okazać zaufanie. Oprócz niego wystąpią Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł i Jakub Wolny – powiedział Austriak.

     

    Thomas Thurnbichler (Foto: Foto Olimpik/NurPhoto / Getty Images)

     

    Piotr Żyła i Kamil Stoch mają problem

     

    Jeśli nie zmieni zdania, to zostaje jedno miejsce… a chętnych co najmniej dwóch, choć gdyby się okazało, że ktoś z naszych osiągnie jakieś spektakularne sukcesy w Pucharze Kontynentalnym w Klingenthal, sytuacja może się skomplikować jeszcze bardziej. Przynajmniej dla naszych dwóch gwiazd, bo generalnie spektakularnych sukcesów polskie skoki bardzo potrzebują.

     

     

  • Zwrot akcji przy 5:3 dla mistrzyni olimpijskiej. Sensacyjny scenariusz na Australian Open

    Zwrot akcji przy 5:3 dla mistrzyni olimpijskiej. Sensacyjny scenariusz na Australian Open

    Zwrot akcji przy 5:3 dla mistrzyni olimpijskiej. Sensacyjny scenariusz na Australian Open

    Za nami pierwszy mecz na Rod Laver Arena podczas tegorocznej edycji Australian Open. Rywalizację na tym korcie otwierała finalistka z ubiegłego sezonu – Qinwen Zheng. Mistrzyni olimpijska mierzyła się z kwalifikantką – Ancą Alexią Todoni. Pierwsza partia miała sensacyjny przebieg. Chinka prowadziła 5:3, miała cztery setbole. Na własne życzenie wpuściła jednak rywalkę do gry, ta miała nawet trzy okazje na zamknięcie pierwszej odsłony. Ostatecznie piąta rakieta świata opanowała jednak sytuację i triumfowała w całym pojedynku 7:6(3), 6:1.

     

    Australian Open to pierwszy przystanek dla Qinwen Zheng w sezonie 2025. Mistrzyni olimpijska z Paryża miała wziąć udział w drużynowych rozgrywkach United Cup, ale na kilka dni przed imprezą postanowiła wycofać się ze zmagań, chcąc otrzymać jeszcze kilka dodatkowych dni na odpoczynek i regenerację po wyczerpującym roku. W związku z tym jej debiut przypadł na imprezę rozgrywaną na kortach w Melbourne.

     

    W piątek Chinka miała okazję potrenować z Igą Świątek. To już niemal tradycja, że obie trenują ze sobą przy okazji większej imprezy. Dzisiaj nadszedł pierwszy test dla 22-latki. Tuż po godz. 1:30 czasu polskiego wyszła na Rod Laver Arena, by zmierzyć się z kwalifikantką – Ancą Alexią Todoni. Utalentowana Rumunka straciła tylko jednego seta na drodze do głównej drabinki. Wciąż to jednak piąta rakieta świata wyraźnie górowała w przedmeczowych notowaniach nad 20-latką będącą o 105 lokat niżej w rankingu WTA.

     

    Problemy Qinwen Zheng na otwarcie Australian Open. Później już poszło zgodnie z planem

     

    Na początku spotkania zawodniczka z eliminacji dzielnie utrzymywała swoje podania, nie dopuszczała faworytki do break pointów. Ta sytuacja uległa zmianie dopiero w siódmym gemie. Wówczas pojawiła się najpierw jedna, a potem także druga okazja dla Zheng. Doszło do przełamania, a potem potwierdzenia przewagi na 5:3. W następnym rozdaniu pojawił się pierwszy setbol dla Qinwen. Ostatecznie Todoni zgarnęła jednak czwarte “oczko” na swoje konto po długiej rywalizacji.

     

    Wydawało się, że Chinka nie będzie miała problemów z zamknięciem partii, bo po przerwie na zmianę stron miała własne podanie do dyspozycji. Wypracowała sobie prowadzenie 40-0, miała kolejne trzy szanse na zamknięcie premierowej odsłony. Mimo to wpuściła przeciwniczkę do gry. Rumunka doprowadziła do stanu równowagi i zrobiło się ciekawie. W następnych minutach pojawiały się break pointy na 5:5. Za drugą okazję Anca Alexia doprowadziła do wyrównania.

     

    Emocje nie ustawały. Tenisistka będąca na 110. miejscu w rankingu nabrała wiatru w żagle i zaczęła spychać mistrzynię olimpijską do defensywy. W dwunastym gemie pojawiły się łącznie trzy setbole dla Todoni. Finalistka Australian Open sprzed roku wybrnęła jednak z opresji, przede wszystkim dzięki dobremu serwisowi, który pomógł jej w krytycznym momencie. Ostatecznie doszło do tie-breaka, w którym od stanu 2:2 to Zheng dyktowała warunki na korcie. Wygrała cztery akcje z rzędu i zbudowała sobie przewagę. Qinwen triumfowała w pierwszej partii 7:6(3).

     

    Drugi set przebiegał już inaczej, pod dyktando złotej medalistki z Paryża. Chociaż na początku nie zabrakło emocji. Rumunka miała break pointa już w gemie otwarcia, ale Zheng odparła atak i później sama wywalczyła przełamanie, tym samym nieco studząc zapędy w poczynaniach przeciwniczki. Qinwen zaczęła kontrolować sytuację na korcie. Todoni swoje jedyne “oczko” w tej partii zgarnęła w czwartym gemie. Później znów pojawiła się korzystna seria dla reprezentantki Chin. Ostatecznie finalistka Australian Open sprzed roku triumfowała 7:6(3), 6:1. W kolejnej rundzie zagra z Laurą Siegeund lub Hailey Baptiste.

     

  • Zwrot akcji przy 5:3 dla mistrzyni olimpijskiej. Sensacyjny scenariusz na Australian Open

    Zwrot akcji przy 5:3 dla mistrzyni olimpijskiej. Sensacyjny scenariusz na Australian Open

    Zwrot akcji przy 5:3 dla mistrzyni olimpijskiej. Sensacyjny scenariusz na Australian Ope

    Za nami pierwszy mecz na Rod Laver Arena podczas tegorocznej edycji Australian Open. Rywalizację na tym korcie otwierała finalistka z ubiegłego sezonu – Qinwen Zheng. Mistrzyni olimpijska mierzyła się z kwalifikantką – Ancą Alexią Todoni. Pierwsza partia miała sensacyjny przebieg. Chinka prowadziła 5:3, miała cztery setbole. Na własne życzenie wpuściła jednak rywalkę do gry, ta miała nawet trzy okazje na zamknięcie pierwszej odsłony. Ostatecznie piąta rakieta świata opanowała jednak sytuację i triumfowała w całym pojedynku 7:6(3), 6:1.

    Australian Open to pierwszy przystanek dla Qinwen Zheng w sezonie 2025. Mistrzyni olimpijska z Paryża miała wziąć udział w drużynowych rozgrywkach United Cup, ale na kilka dni przed imprezą postanowiła wycofać się ze zmagań, chcąc otrzymać jeszcze kilka dodatkowych dni na odpoczynek i regenerację po wyczerpującym roku. W związku z tym jej debiut przypadł na imprezę rozgrywaną na kortach w Melbourne.

    W piątek Chinka miała okazję potrenować z Igą Świątek. To już niemal tradycja, że obie trenują ze sobą przy okazji większej imprezy. Dzisiaj nadszedł pierwszy test dla 22-latki. Tuż po godz. 1:30 czasu polskiego wyszła na Rod Laver Arena, by zmierzyć się z kwalifikantką – Ancą Alexią Todoni. Utalentowana Rumunka straciła tylko jednego seta na drodze do głównej drabinki. Wciąż to jednak piąta rakieta świata wyraźnie górowała w przedmeczowych notowaniach nad 20-latką będącą o 105 lokat niżej w rankingu WTA.

    Problemy Qinwen Zheng na otwarcie Australian Open. Później już poszło zgodnie z planemNa początku spotkania zawodniczka z eliminacji dzielnie utrzymywała swoje podania, nie dopuszczała faworytki do break pointów. Ta sytuacja uległa zmianie dopiero w siódmym gemie. Wówczas pojawiła się najpierw jedna, a potem także druga okazja dla Zheng. Doszło do przełamania, a potem potwierdzenia przewagi na 5:3. W następnym rozdaniu pojawił się pierwszy setbol dla Qinwen. Ostatecznie Todoni zgarnęła jednak czwarte “oczko” na swoje konto po długiej rywalizacji.Wydawało się, że Chinka nie będzie miała problemów z zamknięciem partii, bo po przerwie na zmianę stron miała własne podanie do dyspozycji. Wypracowała sobie prowadzenie 40-0, miała kolejne trzy szanse na zamknięcie premierowej odsłony. Mimo to wpuściła przeciwniczkę do gry. Rumunka doprowadziła do stanu równowagi i zrobiło się ciekawie. W następnych minutach pojawiały się break pointy na 5:5. Za drugą okazję Anca Alexia doprowadziła do wyrównania.

    Emocje nie ustawały. Tenisistka będąca na 110. miejscu w rankingu nabrała wiatru w żagle i zaczęła spychać mistrzynię olimpijską do defensywy. W dwunastym gemie pojawiły się łącznie trzy setbole dla Todoni. Finalistka Australian Open sprzed roku wybrnęła jednak z opresji, przede wszystkim dzięki dobremu serwisowi, który pomógł jej w krytycznym momencie. Ostatecznie doszło do tie-breaka, w którym od stanu 2:2 to Zheng dyktowała warunki na korcie. Wygrała cztery akcje z rzędu i zbudowała sobie przewagę. Qinwen triumfowała w pierwszej partii 7:6(3).Drugi set przebiegał już inaczej, pod dyktando złotej medalistki z Paryża. Chociaż na początku nie zabrakło emocji. Rumunka miała break pointa już w gemie otwarcia, ale Zheng odparła atak i później sama wywalczyła przełamanie, tym samym nieco studząc zapędy w poczynaniach przeciwniczki. Qinwen zaczęła kontrolować sytuację na korcie. Todoni swoje jedyne “oczko” w tej partii zgarnęła w czwartym gemie. Później znów pojawiła się korzystna seria dla reprezentantki Chin. Ostatecznie finalistka Australian Open sprzed roku triumfowała 7:6(3), 6:1. W kolejnej rundzie zagra z Laurą Siegeund lub Hailey Baptiste.

  • Lukas Podolski reaguje po skandalicznym zachowaniu! Ważny gest

    Lukas Podolski reaguje po skandalicznym zachowaniu! Ważny gest

    Lukas Podolski reaguje po skandalicznym zachowaniu! Ważny ges

     

    Kiedy emocje opadły, Lukas Podolski przeprosił piłkarza Wisłoki Dębica za swój skandaliczny faul i wybuch złości podczas halowego turnieju towarzyskiego. Mistrz świata z 2014 r. bił się w pierś za swoje zachowanie, a w sieci pojawiło się zdjęcie, jak przekazuje swoją koszulkę poszkodowanemu Jakubowi Siedleckiemu.

     

    Gwiazdor Górnika Zabrze w sobotni wieczór rozpętał sporą burzę w sieci, kiedy pojawiło się wideo z jego bandyckim faulu podczas halowego turnieju towarzyskiego. Podolski w spotkaniu z Wisłoką Dębica sfaulował rywala, trafiając go wyprostowaną nogą w kolano. To przewinienie mogło wykluczyć gracza Wisłoki na długie miesiące.

     

    Lukas Podolski przeprosił za swoje skandaliczne zachowanie

    Po turnieju, kiedy emocje opadły, Podolski zdecydował się przeprosić Jakuba Siedleckiego. Dał mu koszulkę Górnika, a następnie zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie.

     

    “Na boisku były emocje, ale po meczu jest zgoda. Przepraszam za ostry faul. Wszystkiego dobrego w sezonie” — napisał na platformie X Podolski

     

    Podolski po tej sytuacji zachował się zupełnie inaczej niż po meczu Górnika z Piastem w PKO BP Ekstraklasie. Przypomnijmy, że w końcówce tamtego meczu Niemiec najpierw ostra sfaulował Damiana Kądziora, za co powinien zostać ukarany czerwoną kartką. Tuż po przewinieniu zaczął pokazywać gesty Kozakiewicza, a później z premedytacją popchnął Jakuba Czerwińskiego, żeby ostatecznie po spotkaniu nie czuć żadnej skruchy

  • Kłopoty mistrzyni olimpijskiej z kwalifikantką. Prowadziła 5:3 i… broniła setboli

    Kłopoty mistrzyni olimpijskiej z kwalifikantką. Prowadziła 5:3 i… broniła setboli

    Kłopoty mistrzyni olimpijskiej z kwalifikantką. Prowadziła 5:3 i… broniła setbol

     

    Mistrzyni olimpijska gra dalej! Qinwen Zheng wygrała z Ancą Alexią Todoni 7:6(3), 6:1 w pierwszej rundzie Australian Open. Szczególnie ciekawie było w pierwszym secie, gdy Chinka prowadziła już 5:3, ale wypuściła przewagę i musiała bronić piłek setowych. Rankingowa “piątka” może mówić o szczęśliwym losowaniu. Przed nią autostrada do czwartej rundy. Kłopoty zaczną się później. W ćwierćfinale może dojść do wielkiego hitu.

     

    22-letnia Zheng w szerokiej czołówce znalazła się już w 2022 r., ale prawdziwy przełom nastąpił w ubiegłym roku. Chinka najpierw wdarła się do pierwszej dziesiątki rankingu WTA, a sezon zakończyła na najwyższej w karierze piątej lokacie. W międzyczasie zdobyła złoto olimpijskie w Paryżu, wygrała turniej w Tokio, a także zameldowała się w finale w Australian Open, Wuhan i w Rijadzie.

     

    Młoda tenisistka zapowiadała, że 2025 r. ma być w jej wykonaniu jeszcze lepszy. Chinka sezon rozpoczęła od Australian Open. W pierwszej rundzie trafiła na kwalifikantkę Ancę Alexię Todoni (110. WTA), którą ograła w dwóch setach. O ile drugi był formalnością, o tyle w pierwszym Zheng musiała się na zwycięstwo mocno napracować.

     

    Problemy Zheng na początku Australian Open. Broniła setboli

    Rumunka jako pierwsza straciła swój serwis, ale po niesamowitej walce zdołała najpierw wybronić piłkę setową, a w kolejnym gemie wyrównać stan seta na 5:5. Chwilę później wypracowała sobie nawet trzy szanse na seta, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Ostatecznie w tie-breaku musiała uznać wyższość wyżej sklasyfikowanej rywalki, przegrywając 6:7(3).

     

    W drugim secie Chinka nie dała Todoni najmniejszych szans, ogrywając Rumunkę 6:1.

     

    Świetne losowanie Zheng. Autostrada do ćwierćfinału

    Przed Zheng bardzo korzystna drabinka Australian Open. 22-latka w drugiej rundzie turnieju zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Laura Siegemund (79. WTA) i Hailey Baptiste (88. WTA). W trzeciej rundzie może zagrać z Anastazją Potapową (35. WTA), Tamarą Zidansek (180. WTA), Anastazją Pawluczenkową (28. WTA) lub Yue Yuan (51. WTA).

     

    W czwartej rundzie najwyżej rozstawionymi tenisistkami, z którymi może się spotkać będą Diana Sznajder (12. WTA) i Donna Vekić (18. WTA). W ćwierćfinale skala trudności momentalnie skoczy, bo jej rywalką może być m.in.Aryna Sabalenka.

  • Problemy organizatorów Australian Open! Nowe informacje w sprawie meczu Polki

    Problemy organizatorów Australian Open! Nowe informacje w sprawie meczu Polki

    Problemy organizatorów Australian Open! Nowe informacje w sprawie meczu Polk

     

    Maja Chwalińska miała rozpocząć swój udział w tegorocznej edycji turnieju Australian Open już w niedzielę 12 stycznia. Jednak z powodu opadów deszczu mecz Polki został przełożony.

     

    Organizatorzy Australian Open już pierwszego dnia rywalizacji natknęli się na spory problem. Przez mocne opady deszczu w Melbourne większość pojedynków, które miały zostać rozegrane na odkrytych kortach, zostało przeniesionych. Tak też stało się z meczem Mai Chwalińskiej.

     

    Polka miała rozpocząć zmagania podczas pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie już w niedzielę 12 stycznia. Naprzeciwko niej miała stanąć plasująca się na 92. miejscu w rankingu WTA Jule Niemeier. Do starcia Chwalińskiej z niemiecką tenisistką jednak nie doszło – wszystko przez mocne opady deszczu. Najprawdopodobniej mecz 23-latki zostanie rozegrany w poniedziałek 13 stycznia.

     

     

     

    Warto przypomnieć, że Chwalińska, która awansowała do głównej drabinki wielkoszlemowego turnieju poprzez kwalifikacje, jest jedną z czterech Polek, które biorą udział w tegorocznych rozgrywkach singlowych na Australian Open. W Melbourne swoje spotkania rozgrywać będą również Iga Świątek, Magda Linette i Magdalena Fręch. W singlu panów zobaczymy natomiast Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka.

  • Lukas Podolski reaguje po skandalicznym zachowaniu! Ważny gest

    Lukas Podolski reaguje po skandalicznym zachowaniu! Ważny gest

    Kiedy emocje opadły, Lukas Podolski przeprosił piłkarza Wisłoki Dębica za swój skandaliczny faul i wybuch złości podczas halowego turnieju towarzyskiego. Mistrz świata z 2014 r. bił się w pierś za swoje zachowanie, a w sieci pojawiło się zdjęcie, jak przekazuje swoją koszulkę poszkodowanemu Jakubowi Siedleckiemu.

    Gwiazdor Górnika Zabrze w sobotni wieczór rozpętał sporą burzę w sieci, kiedy pojawiło się wideo z jego bandyckim faulu podczas halowego turnieju towarzyskiego. Podolski w spotkaniu z Wisłoką Dębica sfaulował rywala, trafiając go wyprostowaną nogą w kolano. To przewinienie mogło wykluczyć gracza Wisłoki na długie miesiące.

    Po turnieju, kiedy emocje opadły, Podolski zdecydował się przeprosić Jakuba Siedleckiego. Dał mu koszulkę Górnika, a następnie zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie.

    Na boisku były emocje, ale po meczu jest zgoda. Przepraszam za ostry faul. Wszystkiego dobrego w sezonie” — napisał na platformie X Podolski.

    Podolski po tej sytuacji zachował się zupełnie inaczej niż po meczu Górnika z Piastem w PKO BP Ekstraklasie. Przypomnijmy, że w końcówce tamtego meczu Niemiec najpierw ostra sfaulował Damiana Kądziora, za co powinien zostać ukarany czerwoną kartką. Tuż po przewinieniu zaczął pokazywać gesty Kozakiewicza, a później z premedytacją popchnął Jakuba Czerwińskiego, żeby ostatecznie po spotkaniu nie czuć żadnej skruchy.

  • Elena Rybakina doubles down in defence of coach under investigation

    Elena Rybakina doubles down in defence of coach under investigation

    Elena Rybakina, the 2022 Wimbledon champion, has publicly defended her former coach, Stefano Vukov, following his provisional suspension by the Women’s Tennis Association (WTA) amid an ongoing investigation into alleged misconduct. Rybakina, who had parted ways with Vukov in August 2024, recently announced his return to her coaching team, a decision that has attracted scrutiny within the tennis community.

    The WTA’s provisional suspension prevents Vukov from obtaining credentials for its tournaments, effectively barring him from accessing player-only areas, including practice courts and training facilities. While the specific allegations against Vukov have not been publicly disclosed, his coaching demeanor has previously faced criticism. Notably, during Rybakina’s run to the 2023 Australian Open final, former Grand Slam doubles champion Pam Shriver expressed concerns over Vukov’s courtside behavior, suggesting that Rybakina should seek a coach who “speaks and treats her with respect at all times.”

    In response to the suspension, Rybakina stated, “I can only say, and I said it already before, that he never mistreated me, it was never anything like that.” She emphasized her longstanding professional relationship with Vukov, noting, “Stefano is re-joining the team because I know the person for six years, and there’s a lot of things we can do outside of the court too.”

    Vukov has denied any wrongdoing, asserting, “I never abused anyone.” The WTA, while refraining from commenting on active investigations, acknowledged the necessity to address recent public statements that may misrepresent the situation. The organization stated, “We will not provide further details at this point in time.”

    Rybakina’s decision to reintegrate Vukov into her coaching team comes as she prepares for the upcoming Australian Open. She has also been working with Goran Ivanisevic, former coach of Novak Djokovic, who joined her team in November 2024. Rybakina expressed satisfaction with the current coaching arrangement, stating, “I’m happy the way we work now for the couple of weeks.”

    The situation has elicited varied reactions within the tennis community. Pam Shriver, responding to the news of Vukov’s reinstatement, remarked, “It’s time for our entire sport to finally stand up to known abuse and cult-like manipulations of players.” Rybakina, however, has expressed frustration over such comments, particularly from individuals within the tour, stating, “I’m not happy with the comments which I see, especially from the people who are on the tour. It’s active coaches, commentators. I don’t think that … .”

    As the WTA’s investigation continues, the implications for Rybakina’s coaching dynamics remain uncertain. The tennis community awaits further developments, particularly concerning Vukov’s potential involvement in upcoming tournaments, including the Australian Open.

     

     

  • To wpłynęło na losy Mai Chwalińskiej. Na debiut w Australian Open musi poczekać

    To wpłynęło na losy Mai Chwalińskiej. Na debiut w Australian Open musi poczekać

    To wpłynęło na losy Mai Chwalińskiej. Na debiut w Australian Open musi poczeka

     

    Debiut Mai Chwalińskiej w pierwszej rundzie turnieju głównego Australian Open odłożony. Plany Polce pokrzyżował padający w Melbourne deszcz, który doprowadził do licznych opóźnień i odwołania części meczów. Bez problemów rozegrano tylko nieliczne spotkania styczniowego turnieju wielkiego szlema.

     

    Ledwie zaczął się Australian Open, a już kłopoty i to niezależne od organizatorów. Pogoda nie była łaskawa zarówno dla biorących udział w turnieju, jak i kibiców. Bez żadnych problemów mogły się odbywać jedynie te mecze, których rozegranie od początku planowano pod dachem. Pozostałe albo zostały przerwane albo odłożono je na później.

     

    Maja Chwalińska — Jule Niemeier: mecz przełożony

    Starcie Mai Chwalińskiej z Jule Niemeier z Niemiec zostało przełożone na kolejny dzień sesji, co tylko wydłużyło czekanie Polki. 23-letnia Polka czeka na debiut w zasadniczej części Australian Open, bo z wielkoszlemowych turniejów miała okazję grać dotąd tylko na Wimbledonie. W rankingu WTA jest dopiero na 126. miejscu, ale świetnie przeszła trzystopniowe eliminacje, więc zna już korty w Melbourne.

     

    Jeśli udałoby się jej pokonać niemiecką przeszkodą, wówczas trafi na Japonkę Nao Hibino lub turniejową 17. Ukrainkę Martę Kostiuk.

     

    Tegoroczny Australian Open jest bogaty w Polaków. Do rywalizacji w nim przystąpią: Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Oczywiście pierwotne pory ich meczów mogą ulec przesunięciu.

     

  • Kłopoty na Australian Open. Polscy kibice muszą się uzbroić w cierpliwość

    Kłopoty na Australian Open. Polscy kibice muszą się uzbroić w cierpliwość

    Kłopoty na Australian Open. Polscy kibice muszą się uzbroić w cierpliwość

    Kłopoty organizatorów Australian Open. Deszcz torpeduje początek turnieju Australian Open, jeden z najbardziej prestiżowych turniejów tenisowych na świecie, nie rozpoczął się tak, jak życzyłyby sobie tego zarówno władze, jak i kibice. Już pierwszego dnia rozgrywek nad Melbourne Park zebrały się ciężkie, deszczowe chmury, które skutecznie utrudniły organizację zaplanowanych spotkań. Wszystkie mecze, które miały odbywać się…

     

    Kłopoty organizatorów Australian Open. Deszcz torpeduje początek turnieju

     

    Australian Open, jeden z najbardziej prestiżowych turniejów tenisowych na świecie, nie rozpoczął się tak, jak życzyłyby sobie tego zarówno władze, jak i kibice. Już pierwszego dnia rozgrywek nad Melbourne Park zebrały się ciężkie, deszczowe chmury, które skutecznie utrudniły organizację zaplanowanych spotkań.

     

    Wszystkie mecze, które miały odbywać się na kortach zewnętrznych, musiały zostać przesunięte w czasie. Ta sytuacja wymaga dużej cierpliwości od kibiców, w tym również polskich fanów, którzy z niecierpliwością wyczekują na występ 23-letniej Mai Chwalińskiej. Polka zmierzy się w swoim inauguracyjnym meczu z Niemką Jule Niemeier.

     

     

    Polski akcent na Australian Open – sześciu singlistów w grze

     

    W tegorocznej edycji Australian Open kibice z Polski mają powody do radości, ponieważ w głównych drabinkach singla zobaczymy aż sześcioro reprezentantów naszego kraju. Turniej oficjalnie rozpocznie się w niedzielę, 12 stycznia, co oznacza, że odliczanie do pierwszych emocji dobiegło końca.

     

    Jako pierwsza z polskich zawodników na kortach w Melbourne zamelduje się Maja Chwalińska. To dla niej drugi w karierze występ w głównej drabince turnieju wielkoszlemowego. Polka wywalczyła udział w rozgrywkach po udanych kwalifikacjach, w których przeszła przez trzy trudne etapy. Jej pierwszą rywalką będzie Niemka Jule Niemeier, a mecz zaplanowano jako drugie spotkanie na korcie nr 7.

     

    Mecz Mai Chwalińskiej – drugi w kolejce na korcie nr 7

     

    Zgodnie z harmonogramem, spotkanie Mai Chwalińskiej z Jule Niemeier zaplanowano jako drugie na korcie nr 7. Jednak zanim Polka wyjdzie na kort, rozegrane musi zostać spotkanie pomiędzy Jaime Farią a Pawłem Kotowem.

     

    Fani polskiego tenisa liczą na dobry występ Mai Chwalińskiej, która pomimo młodego wieku już teraz pokazuje duży potencjał. Jej awans przez kwalifikacje do głównej drabinki Australian Open jest dowodem na ciężką pracę, jaką wkłada w rozwój swojej kariery.

     

     

    Nadzieje na lepszą pogodę

     

    Australian Open to nie tylko emocje sportowe, ale również wyzwania związane z organizacją tak dużego wydarzenia. Mimo początkowych trudności spowodowanych pogodą, organizatorzy robią wszystko, aby turniej przebiegał zgodnie z planem, a zawodnicy mogli rywalizować w komfortowych warunkach.

     

    Polscy kibice, śledzący rozgrywki z zapartym tchem, mają nadzieję, że deszcz nie będzie już więcej zakłócał zmagań i że Maja Chwalińska zdoła zaprezentować się z jak najlepszej strony w swoim pierwszym meczu.