• Iga Świątek wygrała, później dostała pytanie o trenera. Nie owijała w bawełnę

    Iga Świątek wygrała, później dostała pytanie o trenera. Nie owijała w bawełnę

    Iga Świątek wygrała, później dostała pytanie o trenera. Nie owijała w bawełn

     

    Iga Świątek gładko wygrała w pierwszej rundzie Australian Open z Kateriną Siniakovą i może już oczekiwać na swoją rywalkę. Mecz przebiegał pod dyktando Polki. W drugim secie przełamała rywalkę już w pierwszym gemie po jej błędach, ale potem doszło do świetnych momentów gry Czeszki. Ostatecznie pokonała ją 6:3, 6:4, a po meczu dostała nieoczekiwane pytanie o swojego trenera.

     

    Siniakova zdecydowanie bardziej woli występować w duetach – jest pierwsza w rankingu deblistek (triumfowała wielokrotnie wspólnie z Barborą Krejcikovą, ale zawodniczki przestały ze sobą grać pod koniec 2023 roku) i 50. w singlowym rankingu WTA. Czeszka grała w meczu dość nierówno. Udawało jej się przełamywać Świątek i potrafiła pokazać się z dobrej strony, ale popełniała też bardzo dużo błędów.

     

    Australian Open. Iga Świątek wygrała z Kateriną SiniakovąTo nie był prosty mecz. Katerina Siniakova ma sporo asów w rękawie. Czeszka jest doświadczona i przez długi czas mogła obserwować i czerpać dużo z gry Barbory Krejcikovej. W jej grze widać było setki godzin spędzonych na kortach całego świata, ale Iga Świątek pokazała bardzo dobry tenis. Starała się popełniać możliwie jak najmniej błędów, a jednocześnie oszczędzać energię.

     

    W drugim secie Czeszka pokazała jednak kilka momentów bardzo dobrej gry, które zaskoczyły Igę Świątek. Ostatecznie jednak Polka skupiła się mocniej na sobie i pod koniec spotkania dała pokaz spokoju i pewności, który pomógł jej awansować do drugiej rundy. Pokonała Czeszkę 6:3, 6:4. Po meczu została zapytana o swoje wrażenia oraz o to, co sądzi o bliskości ławki trenerskiej.Australian Open. Iga Świątek opowiedziała o meczu- To na pewno nie była łatwa pierwsza runda, więc jestem szczęśliwa, że to już za mną. Znam Katerinę z gry w turniejach deblowych przeciw niej, więc wiem, że nie jest łatwą przeciwniczką. Myślę, że grała bardzo dobrze i musiałam być po prostu bardziej praktyczna tam, gdzie tego chciałam. Ostatecznie udało mi się tego dokonać w drugim secie, więc jestem szczęśliwa – podkreśliła Iga Świątek. Potem została zapytana o to, czy taka bliskość trenera podczas Australian Open (znajdują się bliżej zawodników niż w innych turniejach i mogą im częściej doradzać) jej nie przeszkadza

     

    Lubię, kiedy jest blisko. Mieliśmy dobre ćwiczenie podczas United Cup, bo był właściwie obok mnie na ławce i musiał stamtąd dawać trenerskie rady. Tu jest nieco inaczej ze względu na to, że nie jest w stanie przekazać mi aż tyle, jak w czasie United Cup. Po prostu wiedziałam, co muszę zrobić dzisiaj, więc nie czułam, że potrzebuję rad trenera, ale pojawią się momenty, w których to wykorzystam – zapowiedziała Polka. Potem została zapytana jeszcze o to, jaka muzyka leci w jej słuchawkach, gdy wychodzi na kort – czy pomaga jej się zrelaksować czy to może inne brzmienia?- Nie, nie, nie powinnam medytować przed meczem, byłabym zbyt miękka i zbyt miła. Zazwyczaj rockowa muzyka. Te słuchawki są nowe, dostałam je na święta i są spersonalizowane pode mnie i kocham je, to najlepszy prezent, jaki dostałam w tym roku, więc jestem szczęśliwa – odparła i na kolejne pytanie o jej “wyjściową” piosenkę dodała: – Kocham Pearl Jam, ale teraz to przede wszystkim AC DC i Led Zeppelin, ale to, co mówił speaker, że słucham przez cały czas rocka, to nieprawda. Nie byłabym w stanie spać, więc słucham go tylko przy okazji meczów. Zazwyczaj słucham light popu, nawet jazzu, więc musicie to sobie uaktualnić, ale info o Taylor Swift było dobre.

  • Wszystko jest już jasne! Oto skład na PŚ w Zakopanem. Legenda odstawiona

    Wszystko jest już jasne! Oto skład na PŚ w Zakopanem. Legenda odstawiona

    Znamy pełny skład reprezentacji Polski na Puchar Świata w Zakopanem! Thomas Thurnbichler zdecydował się postawić na Pawła Wąska, Aleksandra Zniszczoła, Dawida Kubackiego, Jakuba Wolnego i Kamila Stocha. To właśnie nazwisko tego ostatniego do samego końca było jedyną niewiadomą. Tym samym na Wielkiej Krokwi nie wystartuje Piotr Żyła.

     

    W ostatnią sobotę w stolicy polskich Tatr odbyły się mistrzostwa Polski. Tytuł, po raz pierwszy w karierze, zdobył Wąsek, który obecnie jest liderem Biało-Czerwonych, co potwierdził nie tylko w krajowym czempionacie, ale także podczas Turnieju Czterech Skoczni.

     

    Po zakończeniu rywalizacji głos na antenie TVP Sport zabrał Thomas Thurnbichler. — Jeszcze przed MP wskazałem czterech zawodników na Puchar Świata w Zakopanem. To Dawid Kubacki, bo łapie coraz lepsze czucie, zmierza w dobrą stronę i chcę mu okazać zaufanie, a ponadto Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł i Jakub Wolny — ujawnił Austriak.

     

    Thomas Thurnbichler podjął decyzję. Wszystko jasne przed PŚ w Zakopanem

    Tym samym stało się jasne, że o ostatnie wolne miejsce walczyć będą dwie legendy polskich skoków narciarskich — Stoch oraz Żyła. W mistrzostwach Polski lepiej spisał się ten pierwszy, który zdobył srebrny krążek. Popularny “Wewiór” też nie wypadł słabo i po pierwszej serii to on był bliżej medalu. Ostatecznie zajął jednak piąte miejsce.

     

    Koniec końców wybór Thurnbichlera padł na Stocha. To oznacza, że Żyła w zakopiańskich zawodach uczestniczyć będzie wyłącznie w roli kibica. Przypomnijmy, że zarówno jeden, jak i drugi, choć skaczą już wiele lat, do tej pory PŚ na Wielkiej Krokwi opuścili tylko jeden raz.

     

    Weekend z Pucharem Świata w Zakopanem rozpocznie się w piątek 17 stycznia, kiedy odbędą się treningi (15.30) i kwalifikacje (18.00). W sobotę zaplanowany jest konkurs drużynowy (16.15), a w niedzielę zmagania indywidualne (16.00). Relacje na żywo będzie można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet

  • Cały świat pisze o tym, co zrobił Wojciech Szczęsny w El Clasico. Krótko i dosadnie

    Cały świat pisze o tym, co zrobił Wojciech Szczęsny w El Clasico. Krótko i dosadnie

    FC Barcelona wygrywa z Realem Madryt 5:2 w finale Superpucharu Hiszpanii, ale nie wszyscy piłkarze z ekipy Hansiego Flicka będą mogli to spotkanie uznać za udane. Wojciech Szczęsny na początku drugiej połowy obejrzał czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska. “Przywrócił Real do gry dzięki awaryjnemu zatrzymaniu” — piszą niemieckie media. Wszyscy mówią jednym głosem.

     

    Stało się. Barcelona była bezlitosna i w pewnym stylu pokonała Real Madryt w finale Superpucharu Hiszpanii. Padło siedem bramek, a Blaugrana zdobyła aż pięć z nich. Przy jednej Robert Lewandowski asystował, drugą strzelił sam, więc polski napastnik śmiało może uznać to spotkanie za udane.

     

    Nieco gorzej wypadł jednak drugi z Biało-Czerwonych. Wojciech Szczęsny stracił w pierwszej połowie gola, a drugą zaczął jeszcze bardziej niefortunnie. Sfaulował Kyliana Mbappe, za co otrzymał czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska. Z rzutu wolnego po jego przewinieniu Królewscy zdobyli swojego drugiego gola.

     

    Cały świat mówi o Wojciechu Szczęsnym. “Idylliczny moment został zepsuty”. Wprost

     

    Po tej sytuacji światowe media są jednomyślne wobec Polaka. “Ale Wojciech Szczęsny, który zastąpił kontuzjowanego Marca-Andre ter Stegena w bramce Barcy, przywrócił Real do gry dzięki awaryjnemu zatrzymaniu” — pisze serwis sport1.de. Po faulu polskiego golkipera faktycznie wydawało się, że Królewscy mogą wrócić do gry, jednak to się finalnie nie stało.

     

    Zobacz więcej: Wojciech Szczęsny zapisał się w historii El Clasico na zawsze. Nikt tego nie zrobił

    “Idylliczny moment Barcelony został zepsuty w 56. minucie przez Szczęsnego. Aby uniknąć gola z możliwego na 2:5, wyszedł z bramki i sfaulował Mbappe, w efekcie czego doszło do bezpośredniego wyrzucenia z boiska i rzutu wolnego z krawędzi, po którym Rodrygo pokonał nowo wprowadzonego Penę” — ocenia włoski dziennik “Tuttosport”

     

    Kluczowe jest jednak zwycięstwo i to w niezwykle efektownym stylu. I to w starciu z najważniejszym rywalem. Tak czy inaczej, można przypuszczać, że Szczęsny za sprawą swojej pechowej interwencji utrudni sobie drogę do pierwszej jedenastki Barcelony w kolejnych spotkaniach. Z pewnością nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu na najbliższy mecz. Musi bowiem odbyć karę.

  • Wojciech Szczęsny zawieszony! Niespodziewany zwrot. Feralny artykuł 56.8

    Wojciech Szczęsny zawieszony! Niespodziewany zwrot. Feralny artykuł 56.8

    A jednak! Wojciech Szczęsny nie będzie mógł być brany pod uwagę przy ustalaniu składu na środowy mecz z Betisem w Pucharze Króla. “Mundo Deportivo” informuje, że z powodu czerwonej kartki Polak musi pauzować. Wcześniej dziennikarze tej samej gazety pisali, że kara obowiązuje tylko na mecz tych samych rozgrywek, a więc w Superpucharze. Zamieszanie wynika z tego, że zmieniły się przepisy.

    Niedzielny mecz z Realem Madryt zakończył się dla Wojciecha Szczęsnego przedwcześnie i bardzo pechowo. W 57. min. polski bramkarz zobaczył czerwoną kartkę za faul przed polem karnym na Kylianie Mbappe. Na szczęście dla niego nie miało to wielkiego wpływu na przebieg spotkania, ponieważ Barcelona i tak wygrała bardzo przekonująco (5:2), sięgając po Superpuchar Hiszpanii.

    Najważniejsze pytanie dla Polaka brzmiało więc: jak dotkliwa kara go spotka? Gazeta “Mundo Deportivo” najpierw napisała, że były zawodnik reprezentacji Polski bez problemu może zagrać już w środę w starciu z Betisem w Pucharze Króla. Kara za czerwoną kartkę obowiązuje bowiem w ramach tylko jednych rozgrywek. Szczęsny miałby zatem pauzować dopiero za rok, jeśli Barca znów zakwalifikuje się do Superpucharu, a Polak wciąż byłby w klubie.

    Teraz jednak nastąpił zwrot akcji. “Mundo Deportivo” sprostowało swoje wcześniejsze informacje. Według dziennikarzy Szczęsny jednak nie będzie mógł być brany pod uwagę przy ustalaniu składu na potyczkę z Betisem. Zmieniły się bowiem przepisy, które dziś mówią, że kary przechodzą na inne rozgrywki. Mówi o tym artykuł 56.8 kodeksu dyscyplinarnego.

    Wojciech Szczęsny może wrócić do kadry meczowej Barcelony dopiero w sobotę
    Szczęsny będzie ponownie do dyspozycji trenera Hansiego Flicka na sobotni mecz ligowy z Getafe.

    To dla Polaka bardzo złe wieści. W Pucharze Króla Szczęsny już raz dostał szansę (4:0 z Barbastro) i była nadzieja, że Flick ponownie w tych rozgrywkach postawi na Polaka. Ale w lidze numerem jeden niemieckiego szkoleniowca jest Inaki Pena, więc zdaje się, że na kolejne występy Szczęsny będzie musiał cierpliwie poczekać.

  • Wojciech Szczęsny zapisał się w historii El Clasico na zawsze. Nikt tego nie zrobił

    Wojciech Szczęsny zapisał się w historii El Clasico na zawsze. Nikt tego nie zrobił

    Była 54. minuta, gdy zaczął się koszmar Wojciecha Szczęsnego w finale Superpucharu Hiszpanii z Realem Madryt. Polak popełnił błąd przy swojej interwencji i sfaulował Kyliana Mbappe. Po chwili konsultacji sędzia nie miał wątpliwości i wlepił mu czerwoną kartkę. Tym samym nasz rodak na zawsze zapisał się w historii El Clasico. Jako pierwszy bramkarz w historii został w ten sposób ukarany w trakcie spotkania

    Barcelona triumfuje 5:2 w finale Superpucharu Hiszpanii z Realem Madryt, ale nie wszyscy w ekipie Hansiego Flicka mogą ten mecz zaliczyć do udanych. Wojciech Szczęsny stracił gola, a na domiar złego na początku drugiej połowy pomylił się przy interwencji. W efekcie czego obejrzał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.

    Wojciech Szczęsny zrobił to jako pierwszy w historii. Niechlubne “osiągnięcie”
    Jego “wyczyn” zapisał się w historii, bo nasz rodak zrobił to jako pierwszy kiedykolwiek! “Szczęsny pierwszym w historii bramkarzem wyrzuconym z boiska. Wcześniej czerwone dla Pinto, będącego na ławie oraz dla VV [Victor Valdes] po zakończeniu meczu” — pisze Marcin Bratkowski z Superbet.

    Niewątpliwie jest to swego rodzaju “osiągnięcie”. Tak czy inaczej, czerwona kartka dla polskiego golkipera nie jest dla niego pozytywną wiadomością, bo może podważyć jego pozycję w oczach niemieckiego szkoleniowca. Finalnie jednak liczy się zwycięstwo, a polscy fani mogą pocieszyć się także golem i asystą Roberta Lewandowskiego

  • Wrze na linii Świątek – Collins, do akcji wkroczyła Zheng. Wypaliła bez wahania

    Wrze na linii Świątek – Collins, do akcji wkroczyła Zheng. Wypaliła bez wahania

    Wrze na linii Świątek – Collins, do akcji wkroczyła Zheng. Wypaliła bez wahani

     

    Temat napiętych relacji Igi Świątek z Danielle Collins wciąż jest niezwykle żywy medialnie, zwłaszcza że rozpoczęła się rywalizacja na Australian Open. Kibice żywią nadzieję, że droga tenisistek przetnie się właśnie w Melbourne, a choć do tego jeszcze daleko, głoś w temacie zachowania Amerykanki przy siatce zabrała Qinwen Zheng. Mistrzyni olimpijska po zwycięstwie w 1. rundzie wypaliła wprost przed kamerami.

     

    Danielle Collins to prawdopodobnie obecnie najbardziej nielubiana tenisistka z touru w Polsce. Amerykanka stała się w naszym kraju persona non grata po tym, jak podczas igrzysk olimpijskich zaatakowała Igę Świątek. Polka chciała jedynie życzyć jej zdrowia po tym, jak rywalka kreczowała. W odpowiedzi usłyszała zaś, że jest fałszywa i nieszczera. Znów gorąco wokół Collins i Świątek. Amerykanka zrobiła to nie pierwszy razAmerykanka dolała jeszcze oliwy do końca w trakcie United Cup. Podczas przywitania zespołów Polski i USA 31-latka podając rękę raszyniance, celowo odwróciła wzrok, co nie pozostało niezauważone. Jakby tego było mało, zamieściła wkrótce później w mediach społecznościowych serię prowokujących wpisów, zmieniając do tego zdjęcie profilowe na kadr ze wspomnianego zajścia.

     

    Kibice błyskawicznie i brutalnie podsumowali Collins po jej porażce w 1. rundzie WTA Adelaide z Ons Jabeur. “Karma wraca” – było zdecydowanie najczęściej powtarzanym w jej kontekście komentarzem.Zmagania na Australian open Amerykanka rozpocznie od spotkania z Ukrainką Darią Snigur. Polscy kibice snują już jednak scenariusze, w których drogi jej i Igi Świątek przecięłyby się w trakcie wielkoszlemowego turnieju. Atmosfera pojedynku z pewnością byłaby wówczas naprawdę gorąca.

     

    Qinwen Zheng przemówiła ws. zachowania pod siatką. Stanowczy głos mistrzyni olimpijskiejZanim to jednak nastąpi, pośrednio głos w sprawie zachowania Collins zabrała Qinwen Zheng. Mistrzyni olimpijska po triumfie w Melbourne nad Ancą Alexią Todoni podkreśliła, że w jej opinii podanie ręki przy siatce to absolutne minimum szacunku do rywalki.

     

    Nie zawsze za to będę przy tym uśmiechnięta – znam siebie. Rzadko też przytulam swoje rywalki, ponieważ nie uważam, żeby było to konieczne. Przychodzę na kort jedynie po to, żeby zagrać. Kiedy przegrywam, zachowuję podstawy szacunku i to tyle. Dlatego nie zobaczycie mnie w takiej sytuacji uśmiechniętej do oponentki. Gdybym tak robiła, to byłoby dziwne i świadczyło o tym, że nie zależało mi tego dnia na rezultacie meczu – dodała Chinka. 

  • Jannik Sinner conquista il secondo turno agli Australian Open

    Jannik Sinner conquista il secondo turno agli Australian Open

    Jannik Sinner conquista il secondo turno agli Australian Open

     

    Jannik Sinner, il numero uno del tennis mondiale, ha iniziato la stagione 2025 con una solida vittoria al primo turno degli Australian Open di Melbourne. Il 23enne italiano ha sconfitto il cileno Nicolas Jarry con il punteggio di 7-6 (7-2), 7-6 (7-5), 6-1. Il match è durato 2 ore e 40 minuti, durante le quali Sinner ha mostrato una prestazione dominante in campo.

     

    I primi due set sono stati caratterizzati da un equilibrio, con entrambi i giocatori a mantenere il servizio. Tuttavia, la superiorità di Sinner è emersa nei tiebreak, che ha vinto con i punteggi di 7-2 e 7-5. Nel terzo set, l’italiano ha subito breakato il servizio di Jarry, conquistando facilmente il 6-1 e guadagnando l’accesso al secondo turno.

     

    Sinner è il secondo grande favorito a raggiungere il secondo turno, dopo che il tedesco Alexander Zverev, testa di serie numero 3, ha vinto il suo incontro di apertura domenica. Il prossimo avversario di Sinner sarà il vincitore del match tra il giapponese Taro Daniel e l’australiano Tristan Schoolkate, che partecipa grazie a una wild card.

     

    Un inizio impressionante per Sinner

     

    In qualità di campione in carica degli Australian Open, Jannik Sinner ha iniziato la stagione 2025 in grande forma. La sua vittoria su Jarry è una chiara indicazione che è pronto ad affrontare le sfide che lo attendono nel torneo. Essendo uno dei principali contendenti per il titolo, Sinner cercherà sicuramente di ripetere il successo dell’anno scorso. Ora attende il suo prossimo avversario, che sarà deciso dall’incontro in corso tra Daniel e Schoolkate.

     

  • Aryna Sabalenka wie więcej od Igi Świątek. Pierwsze rozstrzygnięcia w AO

    Aryna Sabalenka wie więcej od Igi Świątek. Pierwsze rozstrzygnięcia w AO

    Aryna Sabalenka wie więcej od Igi Świątek. Pierwsze rozstrzygnięcia w A

     

    Iga Świątek udanie rozpoczęła zmagania w Australian Open. Polka pokonała Katerinę Siniakovą 6:3, 6:4 i w następnej rundzie zmierzy się z Rebeccą Sramkovą. W jej części drabinki nie doszło jeszcze jednak do większych rozstrzygnięć. Mniej niewiadomych, jeśli chodzi o drabinkę, ma natomiast Aryna Sabalenka.

     

    Raszynianka, zgodnie z przewidywaniami, wygrała z Czeszką, choć ta zaprezentowała się z całkiem niezłej strony. Podopieczna Wima Fissette’a jeszcze przed startem swojego spotkania wiedziała, że awans będzie oznaczać rywalizację ze Sramkovą. Słowaczka po trzysetowym boju wyeliminowała bowiem Katie Volynets.

     

    Przypomnijmy, że w przypadku wygranej Polki, jej kolejna przeciwniczka wyłoni się spośród Amandy Anisimowej, Marii Lourdes Carle, Jekateriny Aleksandrowej lub Emmy Raducanu. W tej części turniejowej drabinki nie doszło jeszcze do żadnych rozstrzygnięć.

     

    Magdalena Fręch na kursie kolizyjnym z… Aryną Sabalenką!

     

    Znacznie mniej niewiadomych ma już natomiast Aryna Sabalenka. Białorusinkę w drugiej rundzie czeka starcie z Jessiką Bouzas Maneiro, a w kolejnym etapie imprezy, jeśli uda się pokonać Hiszpankę, walka z Tatjaną Marią lub Clarą Tauson. Dunka dość nieoczekiwanie okazała się lepsza od Lindy Noskovej, która rok temu sensacyjnie ograła Świątek.

     

    Na kursie kolizyjnym z liderką rankingu WTA jest też Magdalena Fręch. Łodzianka zwyciężyła z Poliną Kudiermietową 6:4, 6:4 i w drugiej rundzie zagra z kolejną Rosjanką, Anną Blinkową. Jeżeli ją pokona, to prawdopodobny jest mecz z… następną Rosjanką, Mirrą Andriejewą lub pogromczynią Magdy Linette, Moyuką Uchijimą. A w kolejnej serii gier, której stawką będzie już ćwierćfinał Australian Open, potencjalny hit z Sabalenką.

     

    Coco Gauff, która obok Świątek i Sabalenki wymieniana jest w gronie głównych faworytek do triumfu w Melbourne, w drugiej rundzie zmierzy się natomiast z Jodie Burrage sklasyfikowaną w rankingu WTA pod koniec drugiej setki. Po ewentualnym wyeliminowaniu Brytyjki, 20-latka stanie oko w oko z Cristiną Bucsą lub turniejową “30”, czyli Leylah Fernandez.

  • Iga Świątek poznała rywalkę w Australian Open. Pierwsze takie starcie

    Iga Świątek poznała rywalkę w Australian Open. Pierwsze takie starcie

    Iga Świątek poznała rywalkę w Australian Open. Pierwsze takie starci

     

    Iga Świątek pokonała Katerinę Siniakovą 6:3, 6:4 w 1. rundzie Australian Open i poznała już kolejną rywalkę na kortach w Melbourne. Będzie to Rebecca Sramkova.

     

    zwłaszcza na początku drugiego seta. Polka prowadziła już 2:0, a wtedy Czeszka zdołała wyjść z opresji i zaczęła grać jak z nut, wygrywając kolejne trzy gemy. Ostatecznie to i tak Polka wygrała tego gema do czterech i zapewniła sobie awans.

     

    Następną rywalką Świątek będzie 49. rakieta świata, Rebecca Sramkova, która pokonała Katie Volynets. Spotkanie lepiej rozpoczęła Amerykanka, która znakomicie weszła w mecz i szybko objęła prowadzenie 3:0. Po dwóch kolejnych gemach rywalka zdołała jednak odrobić stratę przełamania i miała świetną okazję, aby doprowadzić do remisu.

     

    Przy stanie 2:3 znów jednak straciła podanie, co okazało się kluczowym momentem całego seta. Tenisistka ze Stanów Zjednoczonych nie oddała już bowiem uzyskanej przewagi, choć musiała bronić break pointa, wygrywając 6:3.

     

    Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Tym razem to Sramkova była zdecydowanie skuteczniejsza przy serwisie swojej przeciwniczki i zwyciężyła 6:2. W finałowej odsłonie spotkania Słowaczka już w pierwszym gemie straciła podanie, ale w czterech kolejnych to ona okazała się lepsza, dwukrotnie przełamując swoją oponentkę.

     

    Pierwsze starcie Świątek ze Sramkovą

    Sramkova do tej pory nie grała ze Świątek. W turniejach Wielkiego Szlema 28-latka nigdy nie przebrnęła poza pierwszą rundę, więc wynik w tegorocznym Australian Open to dla niej życiowy sukces. Tenisistka z Bratysławy ma na koncie jeden tytuł WTA — zdobyty w 2024 r. w Tajlandii, kiedy to wygrała imprezę rangi 250.

     

    Co ciekawe, Świątek stała się jedyną zawodniczką, która od 2020 r. awansowała co najmniej do drugiej rundy wszystkich 20 turniejów wielkoszlemowych.

  • Iga Świątek aż zacisnęła pięść, nagłe zbliżenie na trybuny. Polka ma wsparcie

    Iga Świątek aż zacisnęła pięść, nagłe zbliżenie na trybuny. Polka ma wsparcie

    Iga Świątek aż zacisnęła pięść, nagłe zbliżenie na trybuny. Polka ma wsparci

     

    Iga Świątek w pierwszym secie meczu z Kateriną Siniakovą wprawdzie została przełamana przez rywalkę, ale szybko odzyskała kontrolę i ostatecznie wygrała partię 6:3. Polka po ostatniej akcji aż zacisnęła pięść z radości, z kolei realizator postanowił pokazać, na jakie wsparcie może liczyć 23-letnia tenisistka. Nagranie momentalnie udostępniono na oficjalnym profilu WTA.

     

    Iga Świątek sezon wprawdzie zainaugurowała w United Cup, ale drużynowe rozgrywki były jedynie przedsmakiem emocji, jakie kibiców tenisa czekają w Melbourne. Tam w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego wiceliderka rankingu WTA przystąpiła do wielkoszlemowego Australian Open, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na Katerinę Siniakovą.Zawodniczka z Raszyna przystąpiła do meczu z 46. tenisistką światowego rankingu jako zdecydowana faworytka, ale musiała trochę się natrudzić, by zaakcentować swoją przewagę. W szóstym gemie udało jej się w końcu przełamać Czeszkę, która wprawdzie po chwili odpowiedziała przełamaniem powrotnym, ale pod koniec seta i tak była bezradna wobec rozkręcającej się Polki. Świątek ponownie wygrała gema przy serwisie rywalki, a następnie przypieczętowała zwycięstwo w partii 6:3.

     

    Australian Open. Iga Świątek może liczyć na wsparcie kibicówDruga rakieta świata przystąpiła do meczu bardzo zmotywowana i skoncentrowana, a o tym, jak ważne było dla niej udane rozpoczęcie tego spotkania, świadczy jej reakcja po wygranym secie. Świątek po popisowej akcji, w której “rozrzuciła” Siniakovą po korcie i zmusiła ją do autowego odegrania piłki, aż zacisnęła pięść z radości. Kamery z kolei błyskawicznie wykonały zbliżenie na trybuny, by pokazać… polskich kibiców.

     

    Polscy kibice są szczęśliwi” – zauważyła WTA, udostępniając na swoim oficjalnym profilu nagranie od organizatorów Australian Open. Obecność polskich fanów nie jest jednak niczym nowym na meczach Świątek w Australii – podczas United Cup show na trybunach skradła polska zakonnica, która żywiołowo dopingowała 23-latkę.