• Tak Hansi Flick nazwał Wojciecha Szczęsnego po dramacie w El Clasico

    Tak Hansi Flick nazwał Wojciecha Szczęsnego po dramacie w El Clasico

    Choć Wojciech Szczęsny nie popisał się w finale Superpucharu Hiszpanii i zarobił czerwoną kartkę, to tuż po spotkaniu Hansi Flick pokazał klasę. – Mamy dwóch fantastycznych bramkarzy — przekazał na konferencji pomeczowej niemiecki szkoleniowiec. Choć sytuacja polskiego golkipera nie jest najlepsza, to Flick po sukcesie swojej ekipy nie zamierzał wskazywać go jako “kozła ofiarnego”. Mówi też jednak o “właściwej decyzji

     

    5:2. Takim wynikiem na korzyść Barcelony zakończył się wielki finał Superpucharu Hiszpanii. Duma Katalonii w niezwykle pewnym stylu pokonała Real Madryt i teraz to ona świętuje sukces. Choć nastroje w szatni Blaugrany na pewno są szampańskie, tak nie wszyscy piłkarze mogą być z siebie w pełni zadowoleni.

     

    Hansi Flick przemówił po finale. Wyjątkowo krótko o Wojciechu Szczęsnym

    Wojciech Szczęsny w pierwszej połowie stracił gola, a w drugiej popełnił błąd przy interwencji i obejrzał czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappe. Polski bramkarz musiał przedwcześnie zejść z boiska i zastąpił go Inaki Pena. Szczęsny z uwagi na zawieszenie nie będzie mógł wziąć udziału w kolejnym spotkaniu.

     

    Niemiecki trener po takim sukcesie nie miał zamiaru na nikogo “pokazywać placem” i nie skrytykował Szczęsnego. “Mamy dwóch fantastycznych bramkarzy” — krótko podsumował niemiecki trener, pozytywnie oceniając w ten sposób zarówno naszego rodaka, jak i jego największego rywala między słupkami Barcelony, czyli Inakiego Penę.

     

    Polecamy: Koszmar Wojciecha Szczęsnego! Wszyscy go miażdżą. “Kompletnie bezsensowne”

    — To, z czego jestem dziś najbardziej dumny, to rozmowa z ławką po wyrzuceniu Szczęsnego i podjęcie właściwej decyzji. Inaki spisał się fantastycznie, gdy wszedł na boisko, a to, jak broniliśmy, jest tym, z czego jestem najbardziej dumny. Zrobiliśmy to jako zespół, ale oczywiście, gdy zobaczysz bramki, które zdobyliśmy… Musimy być bardzo zadowoleni z wielu rzeczy — dodał Flick.

  • Tak zachowywał się zabójca Pawła Adamowicza na rozprawie. Ekspert mówi o “roli życia”

    Tak zachowywał się zabójca Pawła Adamowicza na rozprawie. Ekspert mówi o “roli życia”

    13 stycznia 2019 r. Stefan Wilmont dokonał napaści na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, któremu zadał ciosy nożem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dzień później prezydent miasta zmarł. Gdański sąd okręgowy skazał Stefana Wilmonta na dożywocie. 31-latek podczas odczytywania wyroku był niemal niewzruszony. Poprosiliśmy wówczas eksperta, aby przeanalizował mimikę i gesty zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza

     

    W marcu 2023 r. Stefan Wilmont został skazany na dożywocie za zabójstwo Pawła Adamowicza. Jednak podczas rozprawy sądowej nie wypowiedział ani jednego słowa, niemal przez cały czas odczytywania uzasadnienia wyroku uśmiechał się, a kiedy usłyszał, jakie rany zadał prezydentowi Gdańska, roześmiał się. Warto dodać, że podczas rozprawy sędzia zaznaczyła, że “nie stwierdzono u oskarżonego choroby psychicznej”. Ekspert komunikacji niewerbalnej Łukasz Kaca w rozmowie z Onetem przeanalizował zachowanie skazanego.

     

    Ekspert komentuje mowę ciała Stefana Wilmonta

    Łukasz Kaca stwierdził, że zachowanie, które pokazał na sali sądowej Wilmont, może być dla wielu szokujące. — W przypadku takiego czynu oczekiwalibyśmy raczej żalu czy skruchy. A zobaczyliśmy człowieka spokojnego i bardzo zadowolonego ze swego czynu — wyjaśnia w rozmowie z Onetem ekspert.

     

    Sędzia Aleksandra Kaczmarek w ustnym uzasadnieniu wyroku przychyliła się do ostatniej opinii i nie zastosowała nadzwyczajnego złagodzenia kary. W takim przypadku Wilmont mógłby liczyć nawet na mniej niż 10 lat więzienia.

     

    Ekspert komentuje mowę ciała Stefana Wilmonta

    Łukasz Kaca stwierdził, że zachowanie, które pokazał na sali sądowej Wilmont, może być dla wielu szokujące. — W przypadku takiego czynu oczekiwalibyśmy raczej żalu czy skruchy. A zobaczyliśmy człowieka spokojnego i bardzo zadowolonego ze swego czynu — wyjaśnia w rozmowie z Onetem ekspert.

     

    Nasz rozmówca zwraca uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię. — Wilmont od początku zabiegał o rozpoznawalność. Ogłoszenie wyroku było momentem kulminacyjnym, na który czekał. Na jego twarzy pojawił się pogardliwy, szyderczy uśmiech, a on sam siedział w dość zrelaksowanej pozycji. Spodziewał się takiego wyroku. Cały proces był dla niego powodem do dumy, a zachowanie podczas wygłoszenia wyroku miało być “kropką nad i”. Wilmonta ekscytowało i umysłowo podniecało to, czego dokonał i że to na nim skupia się cała uwaga — objaśnia Kaca.

     

    Zabójstwo Pawła Adamowicza. Trzy zespoły biegłych, dwie różne opinie

    Jasności nie mieli biegli, dlatego do wydania opinii sądowo-lekarskiej powołano trzy różne zespoły psychiatrów. Jeden z nich uznał, że w momencie ataku Wilmont był niepoczytalny. Dwa pozostałe, że działał w stopniu ograniczonej poczytalności.

     

    Sędzia Aleksandra Kaczmarek w ustnym uzasadnieniu wyroku przychyliła się do ostatniej opinii i nie zastosowała nadzwyczajnego złagodzenia kary. W takim przypadku Wilmont mógłby liczyć nawet na mniej niż 10 lat więzienia.

     

    Sędzia podkreśliła, że badania kliniczne wykazały “fazy psychotyczne” u Wilmonta. Według biegłych oskarżony miał osobowość schizotypową.

     

    Sędzia Aleksandra Kaczmarek w ustnym uzasadnieniu wyroku przychyliła się do ostatniej opinii i nie zastosowała nadzwyczajnego złagodzenia kary. W takim przypadku Wilmont mógłby liczyć nawet na mniej niż 10 lat więzienia.

     

    Sędzia podkreśliła, że badania kliniczne wykazały “fazy psychotyczne” u Wilmonta. Według biegłych oskarżony miał osobowość schizotypową.

     

    Stefan Wilmont zabił Pawła Adamowicza. “Wiedział, że jest niebezpieczny i stanowi zagrożenie”

    Sędzia Kaczmarek w ustnym uzasadnieniu wyroku przekazała, że Stefan Wilmont wybrał ofiarę, której nie znał. Jego motywem miało być poczucie krzywdy i brak wyrzutów sumienia. Sędzia podkreśliła, że “działanie oskarżonego było zaplanowane, zdeterminowane” i że “nie dał pokrzywdzonemu żadnych szans na obronę”. Sędzia dodała, że Stefan Wilmont jest osobą niebezpieczną, która wie, że wyrządza krzywdę

     

    Proces 31-latka rozpoczął się pod koniec marca 2022 r. Oskarżony na pierwszej rozprawie w ogóle nie reagował na pytania sądu. Zapytany o swoje dane osobowe milczał i tak pozostało już do końca procesu. Nieco chętniej rozmawiał z prokuratorem podczas śledztwa.

     

     

  • Oto kulisy wyrzucenia Wojciecha Szczęsnego. Tak zachował się Hansi Flick

    Oto kulisy wyrzucenia Wojciecha Szczęsnego. Tak zachował się Hansi Flick

    Oto kulisy wyrzucenia Wojciecha Szczęsnego. Tak zachował się Hansi FlickNiemiecki trener wezwał Casado do ławki rezerwowych i wyjaśnił mu, jak będzie wyglądał układ taktyczny i plan meczu w gorszej sytuacji” — czytamy na łamach “Mundo Deportivo”. Hiszpański dziennik po finale Superpucharu Hiszpanii ujawnił, co działo się za kulisami napiętej sytuacji z czerwoną kartką Wojciecha Szczęsnego. Kluczowy okazał się 21-latek z linii pomocy

     

    Na początku drugiej połowy finału Superpucharu Hiszpanii doszło do niepokojących scen. Wojciech Szczęsny pomylił się przy swojej interwencji i sfaulował Kyliana Mbappe. Po konsultacji sędziego z VAR kara była jednoznaczna: czerwona kartka. Nasz rodak zszedł z murawy, a teraz “Mundo Deportivo” ujawniło, co zrobił wówczas Hansi Flic

     

    Oto co Hansi Flick zrobił po wyrzuceniu Wojciecha Szczęsnego. Oto kuli

    Kluczowy w tej nerwowej chwili okazał się zaledwie 21-letni pomocnik Dumy Katalonii. Chodzi o Marca Casado. “Ale Casado wyróżnia się nie tylko swoją formą piłkarską. Jest także liderem i przedłużeniem Flicka na boisku. Po raz kolejny zostało to zademonstrowane podczas Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej, w najbardziej napiętym momencie dla Blaugrany” — czytamy na łamach hiszpańskiego dziennika

     

    Gdy po konsultacji z VAR-em Wojciech Szczęsny został wyrzucony z boiska za bezpośrednią czerwoną kartkę, niemiecki trener wezwał Casado do ławki rezerwowych i wyjaśnił mu, jak będzie wyglądał układ taktyczny i plan meczu w gorszej sytuacji. Potem Marc szybko udał się w teren, zebrał wokół siebie wszystkich zawodników i wystąpił w roli rzecznika trenera. Zrobił to znakomicie, gdyż Barca nie ucierpiała ani trochę, mimo że grała o jednego mniej” — dodaje “Mundo Deportivo

     

    Polecamy: Tak Hansi Flick nazwał Wojciecha Szczęsnego po dramacie w El Clasi

    Finalnie Barcelona mimo straty jednego zawodnika zdołała zwyciężyć. I to w niezwykle przekonującym stylu, bo aż wynikiem 5:2. Dla polskich fanów dobrą informacją jest to, że na listę strzelców wpisał się Robert Lewandowski, a dodatkowo polski napastnik zaliczył także asystę. Niestety nieco gorzej wypadł przywołany już Wojciech Szczęsny, który zakończył finał przedwcześnie.co”..syk.

  • Bartosz Bednorz przyćmił Wilfredo Leona. Blisko rekordu, ale jest też zagrożenie

    Bartosz Bednorz przyćmił Wilfredo Leona. Blisko rekordu, ale jest też zagrożenie

    Bartosz Bednorz przyćmił Wilfredo Leona. Blisko rekordu, ale jest też zagrożenie

    Aktualny sezon jest trudny dla Asseco Resovii, ale i Bartosza Bednorza. Reprezentant Polski wypadł niedawno z gry z pękniętym palcem, ale wrócił na boisko szybciej, niż można było się spodziewać. I poprowadził drużynę do zwycięstwa, w którym przyćmił nawet Wilfredo Leona. “Cieszę się, że w końcu mogłem poczuć tę energię. Jak nie dostanę w palec mocno, to myślę, że będę grał bez przerwy” – mówi Interii Bednorz.

     

    Po dwóch sezonach, w których Asseco Resovia meldowała się w czołowej czwórce PlusLigi, w obecnych rozgrywkach na razie idzie jej znacznie słabiej. Drużyna budowana z myślą o miejscu w czołówce częściej przegrywa niż wygrywa i balansuje na granicy górnej ósemki. Wciąż nie może być pewna gry w strefie play-off.Rzeszowian w tym sezonie nie omijają również kontuzje. Do końca sezonu wypadł Paweł Zatorski, który musiał przejść operację biodra. W ostatnich spotkaniach pauzował również Bartosz Bednorz. Po tym, jak został bohaterem spotkania z PSG Stalą Nysa, bez niego w podstawowej szóstce drużyna przegrała trzy kolejne mecze. Co prawda w ostatnim z nich, z Barkomem Każany Lwów, pojawił się na boisku, ale tylko na chwilę.

     

    Problemem była kontuzja palca. Po meczu w Nysie pechowo nie wytrzymał palec serdeczny w lewej dłoni przyjmującego. Bednorz dość szybko wrócił na boisko w pełnym wymiarze gry, rozegrał pięć setów przeciwko Bogdance LUK Lublin. Przyznaje jednak, że pewne zagrożenie związane z jego palcem wciąż się utrzymuje.

     

    Bartosz Bednorz blisko rekordu. O pozycji Asseco Resovii mówi wprost. “Kompletnie niezasłużona”Mimo że przyjmujący wracał do gry po kilku tygodniach przerwy, w spotkaniu z Bogdanką LUK spisał się znakomicie. “Zagrał rewelacyjnie” – komplementował go po meczu libero Michał Potera. I nie przesadzał – Bednorz zdobył aż 27 punktów. Pod tym względem przyćmił nawet Wilfredo Leona, gwiazdę lubelskiego klubu, który zanotował o trzy “oczka” mniej.Bednorz atakował z 56-procentową skutecznością i popełnił tylko jeden błąd w ataku. Do tego dodał cztery asy serwisowe i pięć punktowych bloków. Wypadł nie tylko najlepiej w tym sezonie – był też blisko rekordu kariery. Jego najlepszy wynik w PlusLidze to 30 punktów z kwietnia 2023 r. Wtedy świetnie wypadł również w hali w Rzeszowie, tyle że jako zawodnik ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

     

    Forma Bednorza może być kluczowa dla Asseco Resovii. Drużyna po wygranej z Bogdanką LUK nieco umocniła się w górnej ósemce tabeli – jest siódma z trzema punktami przewagi nad grupą pościgową z dolnej połówki rankingu. Wciąż jest to jednak wynik daleki od oczekiwań kibiców.

     

    Po emocjonującym meczu z drużyną Wilfredo Leona teraz Resovię czeka mecz w Pucharze CEV. Tam broni tytułu sprzed roku, a jej rywalem w kolejnej rundzie będzie Pafiakos Pafos z Cypru. Pierwsze spotkanie rzeszowianie rozegrają na wyjeździe.

  • Są wyniki kontroli leku Igi Świątek. Producent ogłasza

    Są wyniki kontroli leku Igi Świątek. Producent ogłasza

    W listopadzie 2024 roku Iga Świątek, czołowa polska tenisistka, została tymczasowo zawieszona przez Międzynarodową Agencję Integracji Tenisowej (ITIA) po wykryciu w jej organizmie śladowych ilości trimetazydyny, substancji zakazanej w sporcie. Świątek przyjmowała melatoninę produkowaną przez firmę LEK-AM, aby poradzić sobie z problemami ze snem spowodowanymi zmianą stref czasowych podczas turniejów.

    W odpowiedzi na te doniesienia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) przeprowadził kontrolę w zakładach LEK-AM, aby zbadać ewentualne zanieczyszczenie produktu. Wyniki kontroli wykazały, że Melatonina LEK-AM 1 mg podlega ścisłej kontroli na każdym etapie produkcji, a wykryte w zbadanych opakowaniach leku śladowe ilości trimetazydyny są poniżej normy i nie zagrażają zdrowiu pacjentów.

    Firma LEK-AM wyraziła ubolewanie z powodu sytuacji, w jakiej znalazła się Iga Świątek, podkreślając jednocześnie, że ich produkty spełniają najwyższe standardy jakości. Przedsiębiorstwo zapewniło o pełnej współpracy z organami kontrolnymi w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości.

    Obecnie Iga Świątek oczekuje na decyzję ITIA w sprawie ewentualnych dalszych konsekwencji. Wielu ekspertów uważa, że naruszenie przepisów antydopingowych nie było celowe, co może wpłynąć na złagodzenie ewentualnej kary.

    Cała sytuacja zwróciła uwagę na konieczność zachowania szczególnej ostrożności przy wyborze i stosowaniu suplementów diety przez sportowców, nawet tych dostępnych bez recepty, aby uniknąć przypadkowego naruszenia przepisów antydopingowych.

    Warto podkreślić, że przypadek Igi Świątek jest niezwykle rzadki, a wykryte śladowe ilości trimetazydyny w melatoninie są incydentalne i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia innych użytkowników tego suplementu.

    Obecnie środowisko tenisowe oraz kibice z niecierpliwością oczekują na ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie, licząc na szybki powrót Igi Świątek do rywalizacji na światowych kortach.

    W międzyczasie, dla zainteresowanych tematem, dostępny jest materiał wideo omawiający sytuację Igi Świątek i jej potencjalne konsekwencje:

     

     

  • Robert Lewandowski zrobił to tuż po meczu z Realem. Anna wszystko ujawniła

    Robert Lewandowski zrobił to tuż po meczu z Realem. Anna wszystko ujawniła

    Robert Lewandowski zrobił to tuż po meczu z Realem. Anna wszystko ujawnił

     

    Robert Lewandowski może dopisać do swojego CV kolejne ważne osiągnięcie. W niedzielny wieczór wraz z innymi piłkarzami FC Barcelona wywalczył on bowiem triumf w Superpucharze Hiszpanii. Podczas gdy jego koledzy po powrocie do szatni rozpoczęli huczne świętowanie, ten nie mógł się powstrzymać i… w pierwszej kolejności zadzwonił do swojej małżonki. Anna pochwaliła się w sieci kadrem w ich wideo rozmowy.

     

    W niedzielny wieczór oczy wszystkich fanów hiszpańskiego futbolu zwrócone były na stadion King Abdullas Sports City w Jeddah, gdzie odbył się finał Superpucharu Hiszpanii. O końcowe trofeum walczyły dwa czołowe hiszpańskie zespoły – FC Barcelona i Real Madryt. Starcie to rozpoczęło się idealnie dla “Królewskich”. Już w 5. minucie spotkania wynik otworzył Kylian Mbappe. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy piłkarze “Dumy Katalonii” dostarczyli sporej dawki emocji swoim kibicom, zdobywając… aż cztery bramki. Nie zabrakło także polskiego akcentu – w 36. minucie rzut karny w znakomitym stylu wykorzystał Robert Lewandowski.

     

    W drugiej połowie sytuacja Barcelony nie wyglądała już tak dobrze. W 56. minucie Wojciech Szczęsny otrzymał czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappe, a trzy minuty później na boisku pojawił się Inaki Pena, który zmienił Gaviego. Choć w dziesiątkę, piłkarze “Blaugrany” nie oddali prowadzenia w meczu. Ostatecznie starcie zakończyło się wynikiem 5:2 dla Katalończyków.

     

    FC Barcelona z Superpucharem Hiszpanii. Lewandowski od razu chwycił za telefonPiłkarze “Blaugrany” otrzymali końcowe trofeum i nagrodzeni zostali medalami. Po powrocie do szatni większość podopiecznych Hansiego Flicka rozpoczęła świętowanie. Robert Lewandowski natomiast chwycił za telefon i zadzwonił do swojej małżonki. Anna pochwaliła się zrzutem ekranu z wideoczatu z ukochanym na Insta Stories.

     

    Anna Lewandowska, podobnie jak Marina Łuczenko-Szczęsna, nie mogła tego wieczoru zasiąść na trybunach i kibicować ukochanemu. Obie panie jednak obserwowały poczynania swoich wybranków przed telewizorami i z pewnością po końcowym gwizdku miały wiele powodów do radości.

     

    WAGs z pewnością pojawią się jednak na kolejnym meczu FC Barcelona. Już w środę 15 stycznia “Blaugrana” zmierzy się z Realem Betis w ramach 1/8 finału Pucharu Króla. Mecz rozegrany zostanie na Estadi Olimpic Lluis Companys w Barcelonie, Anna i Marina będą więc miały okazję zobaczyć swoje połówki w akcji. Relację “na żywo” z tego spotkania śledzić będzie można na stronie Interii Sport.

  • Gruchnęły wieści o reprezentacji Polski! Mamy głosy PZPN i PGE Narodowego

    Gruchnęły wieści o reprezentacji Polski! Mamy głosy PZPN i PGE Narodowego

    Na ten moment nie mamy żadnych oficjalnych informacji o zerwaniu lub zakończeniu rozmów o współpracy z PZPN-em — mówi nam Małgorzata Bajer, rzeczniczka prasowa PGE Narodowego. To pierwsza reakcja na sensacyjne wieści dotyczące rzekomej “wyprowadzki” reprezentacji Polski z warszawskiego obiektu. Polski Związek Piłki Nożnej również zabrał głos i przedstawił nam swoje lakoniczne stanowisko.

     

    W poniedziałek ok. południa gruchnęły zaskakujące nieoficjalne informacje o tym, że reprezentacja Polski ma w 2025 r. “wynieść się” z PGE Narodowego. Jako pierwszy poinformował o tym serwis Meczyki.pl. “Cena zaproponowana przez operatora musiała wzrosnąć na tyle diametralnie, że federacja zdecydowała się na tak radykalny krok” — czytamy.

     

    Zamiast na warszawskim stadionie, mecze naszej kadry w tym roku miałyby się odbywać na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Dlatego zdecydowaliśmy się skontaktować z przedstawicielami uczestników tej sytuacji. — We wtorek odbędzie się posiedzenie zarządu PZPN. Po posiedzeniu zostanie wydany komunikat w sprawie meczów reprezentacji Polski w 2025 roku — przekazał nam Tomasz Kozłowski, dyrektor departamentu komunikacji i mediów PZPN.

     

    Nieco większe zaskoczenie panuje jednak po stronie przedstawicieli PGE Narodowego. — Na ten moment nie mamy żadnych oficjalnych informacji o zerwaniu lub zakończeniu rozmów o współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. To wszystko, co na ten moment mogę powiedzieć, a do doniesień medialnych nie chciałabym się odnosić — poinformowała nas Małgorzata Bajer, dyrektor ds. komunikacji, promocji i marketingu oraz rzecznik prasowy warszawskiego obiektu.

     

    Polecamy: Tak Hansi Flick nazwał Wojciecha Szczęsnego po dramacie w El Clasico

    Zwróciliśmy się również z zapytaniem do przedstawicieli Stadionu Śląskiego, jednak na razie nie chcieli oni w żaden sposób komentować tej sytuacji. Na ten moment sprawdzonych wieści jest niewiele. Pozostaje wyczekiwać na oficjalne komunikaty ze strony PGE Narodowego, PZPN-u lub Stadionu Śląskiego.

  • Przyłapali Igę Świątek przed meczem. Polka musiała się tłumaczyć

    Przyłapali Igę Świątek przed meczem. Polka musiała się tłumaczyć

    Przyłapali Igę Świątek przed meczem. Polka musiała się tłumaczy

     

    Iga Świątek ma już za sobą pierwszy mecz w ramach tegorocznej edycji Australian Open, podczas którego pewnie pokonała Katerinę Siniakovą. W pomeczowym wywiadzie Polka zapytana została o sytuację, która miała miejsce na krótko przed starciem z Czeszką. 23-latka przyłapana została bowiem w dość nietypowej sytuacji, a nagranie z jej udziałem trafiło do sieci.

     

    Ostatnie miesiące wcale nie były łatwe dla Igi Świątek. Polka po turnieju US Open zrobiła sobie dłuższą przerwę od rywalizacji i na kort wróciła dopiero podczas kończącej sezon imprezy WTA Finals. Wkrótce potem wiceliderka światowego rankingu kobiecego tenisa ujawniła, że z turniejów w Azji zrezygnowała wcale nie z własnej woli. Jak się bowiem okazało, w organizmie naszej gwiazdy wykryte zostały śladowe ilości trimetazydyny, a więc substancji zakazanej.

     

    W trakcie śledztwa teamowi Polki udało się udowodnić, że środek ten zawodniczka przyjmowała całkowicie nieświadomie, a Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa ukarała ją zaledwie miesięcznym zawieszeniem. Sytuacja ta jednak mocno odbiła się na zdrowiu psychicznym raszynianki.

     

    Nagrali Igę Świątek przed meczem z Siniakovą. Nagranie hitem w sieciW poniedziałek 13 stycznia Iga Świątek wróciła do rywalizacji indywidualnej. W Melbourne rozpoczęła się bowiem tegoroczna edycja wielkoszlemowego Australian Open, podczas którego Polka będzie próbowała odebrać mistrzowski tytuł Arynie Sabalence. Świątek zmagania na australijskich kortach rozpoczęła od pojedynku z Kateriną Siniakovą. Polka pewnie pokonała Czeszkę 6:3, 6:4 i zapewniła sobie awans do kolejnego etapu turnieju. W drugiej rundzie jej rywalką będzie Słowaczka Rebecca Sramkova. Przed wyjściem na kort kamery przyłapany Igę Świątek w dość intymnej sytuacji. Polka w drodze meleksem na kort założyła bowiem słuchawki na uszy i zamknęła oczy. Nagranie to trafiło do sieci i od razu stało się hitem. Polubiło je już bowiem ponad 9 tys. użytkowników.

     

    Patrząc na to wideo można by pomyśleć, że Iga Świątek próbowała się zrelaksować i wyciszyć przed meczem. Nic bardziej mylnego. W pomeczowym wywiadzie Polka została zapytana o to nagranie i wyjaśniła, że przed meczem nie mogłaby ani medytować, ani słuchać wyciszającej muzyki, ponieważ wtedy nie byłaby tak agresywna na korcie.

     

    Mecz Iga Świątek – Rebecca Sramkova zaplanowano na środę, 15 stycznia. Relację “na żywo” z tego spotkania śledzić będzie można na stronie Interii Sport.

  • Iga Świątek aż zacisnęła pięść, nagłe zbliżenie na trybuny. Polka ma wsparcie

    Iga Świątek aż zacisnęła pięść, nagłe zbliżenie na trybuny. Polka ma wsparcie

    Iga Świątek aż zacisnęła pięść, nagłe zbliżenie na trybuny. Polka ma wsparcie

    Iga Świątek w pierwszym secie meczu z Kateriną Siniakovą wprawdzie została przełamana przez rywalkę, ale szybko odzyskała kontrolę i ostatecznie wygrała partię 6:3. Polka po ostatniej akcji aż zacisnęła pięść z radości, z kolei realizator postanowił pokazać, na jakie wsparcie może liczyć 23-letnia tenisistka. Nagranie momentalnie udostępniono na oficjalnym profilu WTA.

     

    Iga Świątek sezon wprawdzie zainaugurowała w United Cup, ale drużynowe rozgrywki były jedynie przedsmakiem emocji, jakie kibiców tenisa czekają w Melbourne. Tam w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego wiceliderka rankingu WTA przystąpiła do wielkoszlemowego Australian Open, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na Katerinę Siniakovą.

     

    Zawodniczka z Raszyna przystąpiła do meczu z 46. tenisistką światowego rankingu jako zdecydowana faworytka, ale musiała trochę się natrudzić, by zaakcentować swoją przewagę. W szóstym gemie udało jej się w końcu przełamać Czeszkę, która wprawdzie po chwili odpowiedziała przełamaniem powrotnym, ale pod koniec seta i tak była bezradna wobec rozkręcającej się Polki. Świątek ponownie wygrała gema przy serwisie rywalki, a następnie przypieczętowała zwycięstwo w partii 6:3.

     

    Australian Open. Iga Świątek może liczyć na wsparcie kibiców

     

    Druga rakieta świata przystąpiła do meczu bardzo zmotywowana i skoncentrowana, a o tym, jak ważne było dla niej udane rozpoczęcie tego spotkania, świadczy jej reakcja po wygranym secie. Świątek po popisowej akcji, w której “rozrzuciła” Siniakovą po korcie i zmusiła ją do autowego odegrania piłki, aż zacisnęła pięść z radości. Kamery z kolei błyskawicznie wykonały zbliżenie na trybuny, by pokazać… polskich kibiców.

     

    “Polscy kibice są szczęśliwi” – zauważyła WTA, udostępniając na swoim oficjalnym profilu nagranie od organizatorów Australian Open. Obecność polskich fanów nie jest jednak niczym nowym na meczach Świątek w Australii – podczas United Cup show na trybunach skradła polska zakonnica, która żywiołowo dopingowała 23-latkę.

    https://x.com/WTA/status/1878654405295374340

  • “Koszmar Świątek” już na aucie. 55 niewymuszonych błędów Jeleny Ostapenko

    “Koszmar Świątek” już na aucie. 55 niewymuszonych błędów Jeleny Ostapenko

    “Koszmar Świątek” już na aucie. 55 niewymuszonych błędów Jeleny Ostapenk

     

    Pod koniec kwietnia zeszłego roku Belinda Bencic urodziła córkę Bellę, niespełna dziewięć miesięcy później, w swoim powrocie do Wielkiego Szlema, pokonała 6:3, 7:6 (6) w pierwszej rundzie Roland Garros Jeleną Ostapenko. Rozstawiona z szesnastką była mistrzyni Roland Garros zagrała koszmarnie, a jeszcze dziwniej się zachowywała. Miała uwagi choćby do systemu elektronicznego wywołującego auty. Sama zaś pudłowała na potęgę, popełniła 55 niewymuszonych błędów.

     

    4:0 to bilans Jeleny Ostapenko z Igą Świątek i chyba głównie z tego powodu Łotyszka jest tak dobrze znana polskim kibicom. A to przecież była wielkoszlemowa mistrzyni z Paryża, która tak znakomicie wskoczyła kiedyś do zawodowego tenisa. 10 lat temu grała jeszcze w turnieju ITF w Sobocie pod Poznaniem, razem zresztą z Marketą Vondrousovą, Marią Sakkari, Ons Jabeur czy Kiki Bertens, wkrótce stała się gwiazdą na największych tenisowych obiektach.

     

    Nie od dziś wiadomo jednak, że Ostapenko ma pewne atuty, ale ma też i sporo wad. Te wady pokazały się szczególnie mocno w jej pojedynku z Belindą Bencic.Szwajcarka wróciła do gry nieco ponad dwa miesiące temu, w kwietniu zeszłego roku urodziła córkę. W Melbourne korzysta z zamrożonego rankingu, ale nie mogła liczyć na rozstawienie. Stąd jej starcie z Łotyszką określano jako jeden z hitów pierwszej rundy. Trudno jednak powiedzieć, by to był szlagier.

     

    Australian Open. Jelena Ostapenko już poza turniejem. Przegrała z mistrzynią olimpijską z Tokio, sama jej pomogłaPierwszego seta Bencic wygrała 6:3, ale o jakości tego zwycięstwa niech powiedzą liczby. Szwajcarce zaliczona zaledwie jednego winnera, po prosu przebijała piłkę na drugą stronę siatki, a tam – no właśnie – stała Ostapenko. Łotyszka robiła wszystko by to spotkanie przegrać. W pierwszej partii zdobyła łącznie 24 punkty, za to sama… podarowała rywalce aż 23. Doładnie tak: 23 niewymuszone błędy w jednej partii składającej się z dziewięciu gemów. Jelena pudłowała, widać było, że auty są wyraźne. A ona dyskutowała pod nosem, odzywała się w kierunku arbitra, coś tam pokazywała. No i prosiła o obraz po swoich niecelnych zagraniach, gdy system elektroniczny wykrzykiwał aut.

     

    Wtedy okazywało się, że jej pomyłki nie były minimalne, kilkucentymetrowe. Za to wyraźne, co publiczność, sprzyjająca Bencic, kwitowała głośnym mruczeniem.

     

    Pięć zmarnowanych piłek meczowych Belindy Bencic. A później dwie setowe Jeleny Ostapenko. Zaskakujący koniecW drugiej partii, pod względem liczby błędów, było długo trochę lepiej, patrząc z perspektywy Ostapenko. Częściej też myliła się Szwajcarka, mistrzyni olimpijska z Tokio. Jej mogło zacząć brakować sił, długa, kilkunastomiesięczna przerwa macierzyńska może się jednak dawać teraz we znaki. Łotyszka zaś stawiała wszystko na jedną kartę, już całkowicie “zwolniła rękę”, jak to mówią tenisiści. Raz trafiała, a raz nie. Niemniej cały czas musiała gonić Szwajcarkę, która przy stanie 6:3, 5:4 wywalczyła pięć piłek meczowych.Ostapenko te pięć meczboli obroniła, to był jej dobry moment. Potrzebny był tie-break, w nim – przy zmianie stron – Bencic prowadziła już 4:2. By za chwilę… przegrywać 4:6 i bronić dwóch piłek setowych. Szwajcarka zaatakowała, była dokładna, wyrównała.

     

    Co zrobiła Ostapenko? Dała rywalce szóstego meczbola, przez… podwójny błąd serwisowy.

     

    I Bencic tę szóstą okazję w końcu wykorzystała, awansowała do drugiej rundy w swoim pierwszym wielkim turnieju po powrocie. A licznik Ostapenko, której zostaje jeszcze rywalizacja deblowa, zatrzymał się na 55 niewymuszonych błędach. Bilans koszmarny, nie mógł dać tu awansu.

     

    Bencic w drugiej rundzie zmierzy się z Holenderką Suzan Lamens.