• Paweł Wąsek znokautował konkurencję w Zakopanem. Kamil Stoch wrócił na podium

    Paweł Wąsek znokautował konkurencję w Zakopanem. Kamil Stoch wrócił na podium

    Paweł Wąsek znokautował konkurencję w Zakopanem. Kamil Stoch wrócił na podium

    Jeszcze kilka miesięcy temu na trwający weekend zaplanowane było rozegranie przedolimpijskich konkursów na skoczni w Predazzo, ale prace na obiekcie we Włoszech na to nie pozwoliły. W związku z tym na skoczni w Zakopanem oglądaliśmy mistrzostwa Polski pod znakiem powrotu Kamila Stocha. Nasz mistrz ostatecznie zajął drugie miejsce. Najlepszy okazał się Paweł Wąsek, który znokautował konkurencję po dwóch znakomitych skokach.

     

    Ostatnie miesiące w polskich skokach są serią niepowodzeń, w których raz na jakiś czas pojawią się pewne pozytywne wieści. W tym sezonie dotyczą one głównie duetu Paweł Wąsek – Aleksander Zniszczoł, którzy w pierwszej części prezentują się zdecydowanie najlepiej. Wąsek bardzo pozytywne sygnały wysłał podczas 73. Turnieju Czterech Skoczni, który ukończył na ósmym miejscu w klasyfikacji generalnej i ugruntował swoją pozycję w światowej czołówce.

     

    Oczywiście Wąska trudno zestawiać jeszcze z fenomenalnymi Austriakami, ale to są te sygnały, na które czekały polskie skoki od dawna. W trudnym momencie znaleźli się bowiem Ci, którzy liderowali naszej reprezentacji przez wiele poprzednich lat. Z pewnymi problemami walczyć muszą Kamil Stoch, Dawid Kubacki oraz Piotr Żyła. Trzykrotny mistrz olimpijski nie poleciał nawet na Turniej Czterech Skoczni, aby w spokoju trenować pod okiem Michała Dolezala.

     

    Paweł Wąsek mistrzem Polski. Wielka pogoń Kamila Stocha

     

    Pierwszym poważnym testem dla naszego mistrza miała być rywalizacja na skoczni w Zakopanem podczas mistrzostw Polski, w których udział wzięło aż 62 skoczków. Wszyscy oczywiście wyczekiwali tego, jak spiszą się Ci, którzy w teorii powinni latać najdalej.

     

    Pierwsza seria przez długi czas zaskakiwała, bo zdecydowaną większość jej czasu na fotelu lidera spędził… Kazach Ilya Mizernykh, który ostatecznie zajął w niej szóstce miejsce. Przed nim uplasowali się: Aleksander Zniszczoł (piąty po locie na 130 metrów), Kamil Stoch (czwarty po locie na 127,5 metrów), Piotr Żyła (trzeci po locie na 132,5 metra), Jakub Wolny (drugi po locie na 136,5 metra) oraz liderujący Paweł Wąsek, który popisał się próbą wylądowaną na odległości 145 metrów. Dopiero ósmy był Kubacki.

     

    Nasz brązowy medalista olimpijski w drugiej serii nie poprawił się znaczący sposób, ale udało mu się wyprzedził Daniła Wasiljewa. Zdecydowanie lepiej spisali się Olek Zniszczoł i Kamil Stoch. Ten drugi swoim lotem na 131 metrów wyprzedził trzeciego po pierwszej serii Piotra Żyłę, a także drugiego Jakuba Wolnego. Pieczątkę przy swoim zwycięstwie w drugiej serii postawił Wąsek, który po locie na 134,5 metra zapewnił sobie ponad 16 punktów przewagi nad drugim Stochem.

     

    Między skokami panów swoje próby mogły oddać także panie, których na rozbiegu zobaczyliśmy jednak ledwie siedem. Po pierwszej serii prowadziła nieco niespodziewanie Pola Bełtowska przed Anną Twardosz. Ostatecznie Twardosz odrobiła straty i dzięki skokowi w drugiej serii wyprzedziła Bełtowską, która ostatecznie straciła do niej ledwie jeden punkt. Podium uzupełniła Nicole Konderla. 

     

  • Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Aleksandra Król-Walas weszła w końcówce listopada w świetnym stylu w zmagania Pucharu Świata w snowboardzie i zdobyła drugie miejsce w slalomie gigancie równoległym w chińskim Mylin Valley. Potem w swojej popisowej konkurencji pokazywała się również od jak najlepszej strony w dwóch odsłonach zawodów we Włoszech. 11 stycznia tymczasem w szwajcarskim Scuolu… wygrała całą rywalizację w gigancie pokonując w finale Japonkę Tsubaki Miki.

     

    Aleksandra Król-Walas rozpoczęła rywalizację w Pucharze Świata w snowboardzie w kampanii 2024/2025 “z wysokiego C” i zajęła w slalomie gigancie równoległym w chińskim Mylin Valley drugie miejsce, ustępując pola jedynie Czeszce Ester Ledeckiej.W tej samej konkurencji Polka odnosiła potem sukcesy również w zmaganiach w Carezzie oraz Cortinie d’Ampezzo – także i w Italii obejmowała drugie pozycje, tuż za Włoszką Jasmin Coratti oraz Austriaczką Sabine Payer.

     

    PŚ w Scuolu. Występ Król-Walas znów przyniósł ogrom emocjiNie może więc dziwić, że gdy gigant powrócił w terminarzu PŚ wraz z zawodami w szwajcarskim Scuolu nadzieje kibiców Król-Walas były naprawdę duże – i tylko urosły po tym, jak w kwalifikacjach objęła ona najniższe miejsce podium.Osamotniona w finałach “Biało-Czerwona”  – awansu do dalszych faz nie uzyskały niestety Olimpia Kwiatkowska (19. lokata), Weronika Dawidek (26.) i Maria Bukowska-Chyc (33.) – musiała na dobry początek spróbować swoich sił z Amerykanką Iris Pflum.

     

    W starciu tym wywodząca się z Zakopanego snowboardzistka uzyskała czas o 0,06 s lepszy od rywalki i tym samym przedarła się do ćwierćfinału, gdzie czekała już Payer. Na tym etapie zrobiło się już skrajnie emocjonująco – początkowo to Austriaczka minimalnie przeważała na pierwszym punkcie kontrolnym, ale ostatecznie… najpierw straciła swój zapas czasowy, a następnie przewróciła się i nie ukończyła zjazdu.Tym samym Polka miała zmierzyć się w półfinale z Holenderką Michelle Dekker – i pokazała tu wielką klasę, mając na drugim punkcie kontrolnym już 0,26 s przewagi. Jej przeciwniczka nie zdołała nawet dotrzeć do linii mety – tak czy inaczej na Król-Walas czekało już tylko jedno wyzwanie.

     

    W wielkim finale przeciwko Japonce Tsubaki Miki nasza reprezentantka znów była nie do zatrzymania – wyprzedziła rywalkę o 0,23 s i w ten sposób mogła cieszyć się z fantastycznego triumfu. Podium uzupełniła jeszcze jedna przedstawicielka “Kraju Kwitnącej Wiśni” Tomoka Takeuchi, która była lepsza od Dekker o 0,14 s.Tym samym Aleksandra Król-Walas umocniła się na pozycji liderki klasyfikacji generalnej slalomu giganta równoległego. Warto nadmienić, że to dopiero jej drugie w karierze zwycięstwo w PŚ – wcześniej mogła cieszyć się z podobnego sukcesu jedynie w austriackim Simonhoehe w styczniu 2022 roku.

     

    PŚ w snowboardzie. Kiedy kolejny konkurs?Kolejny konkurs Pucharu Świata odbędzie się dokładnie 14 stycznia w austriackim Bad Gastein – wówczas to uczestniczki współzawodnictwa pokażą swoje umiejętności w slalomie równoległym. Sezon zakończy się w połowie marca w niemieckim Winterbergu.

  • Sensacyjny werdykt ws. Szczęsnego, Flick się nie wahał. Przeciek z szatni Barcelony

    Sensacyjny werdykt ws. Szczęsnego, Flick się nie wahał. Przeciek z szatni Barcelony

    Sensacyjny werdykt ws. Szczęsnego, Flick się nie wahał. Przeciek z szatni Barcelon

     

    Przed El Clasico w hiszpańskich mediach trwa ożywiona debata dotycząca tego, który z bramkarzy powinien wybiec na boisko w podstawowym składzie. Hansi Flick nie chce uchylić rąbka tajemnicy, a kibice w przeważającej liczbie domagają się Wojciecha Szczęsnego. Polak spisał się znakomicie przeciwko Athletikowi w półfinale, a na dzień przed rywalizacją z Realem Madryt miała już zapaść decyzja względem jego występu. Hiszpanie ujawnili opinię Flicka.

     

    Debata dotycząca obsady bramki Barcelony zdaje się nie mieć końca. Hiszpańscy dziennikarze prześcigają się w przekazywaniu najnowszych wieści z szatni “Dumy Katalonii” a atmosfera zrobiła się niezwykle gorąca z uwagi na zbliżające się El Clasico. W finale Superpucharu Hiszpanii podopieczni Hansiego Flicka zmierzą się z Realem Madryt, a kibice przedstawili już swój pogląd na to, kto powinien stanąć między słupkami.

     

    Pena czy Szczęsny, kto na El Clasico? Kibice już wybraliRedakcja “Mundo Deportivo” przeprowadziła wśród fanów Barcy ankietę, której wyniki były przytłaczające. Aż 85 procent ankietowanych uważa, iż to Polak powinien bronić w niedzielnym El Clasico. Czy pokrywa się to z poglądem szkoleniowca “Blaugrany”? Ten za wszelką cenę starał się unikać odpowiedzi w trakcie konferencji prasowej.

     

    Na dzień przed Klasykiem prosto z Hiszpanii napłynęły przełomowe wieści ws. Wojciecha Szczęsnego. Dziennikarze redakcji “Mundo Deportivo” są przekonani, że to Polak wybiegnie na murawę w podstawowym składzie. Hiszpanie są pewni, że chociaż trener stara się wstrzymać z decyzją, ta już zapadła.

     

    Hiszpanie nie mają wątpliwości. Klasyk dla Wojciecha Szczęsnego34-latek zaimponował przeciwko Athletikowi, a do tego coraz częściej stara się być aktywny na przedpolu, wzorem swojego konkurenta. Pena najpewniej prezentował się właśnie w tym aspekcie. Jeśli jednak chodzi o same umiejętności, daleko mu do Polaka. To jednak dopiero początek dobrych wiadomości dla Szczęsnego.

     

    Większość hiszpańskich dziennikarzy uważa, że jeśli były reprezentant Polski zaprezentuje się przyzwoicie na tle Realu Madryt, może liczyć na miejsce w podstawowym składzie na kolejne spotkania, tym razem już w lidze. Drobne spóźnienie Inakiego Peni przed starciem półfinałowym w Supewrpucharze Hiszpanii może okazać się fatalnew skutkach. 

  • Wideo z Lewandowskim i Szczęsnym podbija sieć. “Polski duet”

    Wideo z Lewandowskim i Szczęsnym podbija sieć. “Polski duet”

    Wideo z Lewandowskim i Szczęsnym podbija sieć. “Polski duet”

    FC Barcelona opublikowała na Instagramie wideo z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym. “Polski duet po raz pierwszy próbuje arabskiej herbaty” — czytamy w opisie. Na wpis zareagowały m.in. żony piłkarzy.

     

    Robert Lewandowski w 2022 r. został piłkarzem FC Barcelona i był jedynym Polakiem w klubie z Katalonii. Dwa lata później dołączył do niego Wojciech Szczęsny, z którym “Lewy” zna się i przyjaźni od lat. Niedawno obaj panowie mieli też szansę zagrać razem w barwach Dumy Katalonii. Kto wie, może w niedzielę 12 stycznia znów zaczną wspólnie kolejny mecz. Wtedy bowiem odbędzie się finał Superpucharu Hiszpanii, w którym to Duma Katalonii zmierzy się z Realem Madryt. Kibiców czeka więc kolejne El Clasico. Mecz ten rozgrywany będzie w Arabii Saudyjskiej.

     

    FC Barcelona zamieściła wideo z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym. Zareagowały żony piłkarzy

    https://www.instagram.com/p/DEp_DLPAZ69/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    Piłkarze Barcelony i Realu Madryt już od kilku dni są w Arabii Saudyjskiej. Tam bowiem rozgrywane były też półfinały Superpucharu Hiszpanii. Przy okazji wizyty we wspomnianym wcześniej kraju powstało nagranie, na którym widzimy Wojciecha Szczęsnego i Roberta Lewandowskiego, próbujących arabskiej herbaty. Wideo to zostało umieszczone na oficjalnym profilu Dumy Katalonii na Instagramie.

     

    Do nagrania zostało też dołączone zdjęcie. Wpis szybko podbił sieć. Do momentu publikacji tego artykułu polubiło go ponad 975 tys. użytkowników. Na wpis zareagowało wielu kibiców, jak również żony Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego.

     

    “Polski duet” — napisała w komentarzu Anna Lewandowska. Dodała też kilka emotikon, w tym uśmiechniętych twarzy z oczami w kształcie serc. Na wpis emotikonami zareagowała też Marina Łuczenko-Szczęsna.

    Finał Superpucharu Hiszpanii zostanie rozegrany w niedzielę 12 stycznia. Początek meczu Real Madryt — FC Barcelona zaplanowano na godz. 20. Relację na żywo będzie można śledzić w naszym serwisie.

     

  • Iskry na linii Collins – Świątek. Amerykanka naprawdę to zrobiła, teraz się tłumaczy

    Iskry na linii Collins – Świątek. Amerykanka naprawdę to zrobiła, teraz się tłumaczy

    Iskry na linii Collins – Świątek. Amerykanka naprawdę to zrobiła, teraz się tłumacz

    Relacje między Igą Świątek a reprezentantka Stanów Zjednoczonych Danielle Collins są – najkrócej rzecz ujmują – złe. Obie panie niedawno po raz kolejny miały ze sobą styczność w trakcie rozgrywek United Cup i wówczas szeroko komentowano ich chłodne (lub wręcz lodowate) powitanie. Później Amerykanka postanowiła za to podgrzać atmosferę swoim zachowaniem w sieci, a teraz… tłumaczyła się ze swojej postawy.

    Iga Świątek i Danielle Collins bez dwóch zdań za sobą nie przepadają, a napięcie pomiędzy nimi zaczęło się w trakcie ostatnich letnich igrzysk olimpijskich, podczas których obie panie spotkały się w ćwierćfinale rozgrywek. Amerykanka kreczowała we wspomnianym starciu, a potem, jak sama przyznała, dała do zrozumienia Polce, że uważa ją za nieszczerą.Gęsta atmosfera pomiędzy sportsmenkami nawet po kilku miesiącach się nie rozrzedziła. W czasie zmagań spod szyldu United Cup Świątek i Collins co prawda nie rywalizowały ze sobą bezpośrednio, ale wymieniły na korcie uścisk dłoni – powitanie było jednak naprawdę chłodne:

    Następnie przedstawicielka USA zmieniła na Instagramie swoją fotografię profilową na ujęcie pochodzące dokładnie z momentu wymiany “uprzejmości” z raszynianką, co odebrano jako kolejną uszczypliwość względem drugiej rakiety świata…

    Danielle Collins tłumaczy się ze swoich zachowań. “Czasami śmieję się sama z siebie”Obecnie Danielle Collins szykuje się do występu w wielkoszlemowym Australian Open. Podczas konferencji prasowej przed swoim pierwszym meczem w Melbourne 31-latka otrzymała m.in. pytanie o wymianę uścisków dłoni w świecie tenisa.

    “Wszyscy mocno rywalizujemy ze sobą i dajemy z siebie wszystko, ale w ogólnym rozrachunku myślę, że nikt nie ma koniec końców z tym problemów” – stwierdziła. “Jestem tylko człowiekiem. Są sytuacje, które mi się podobają i takie, które mi się nie podobają. Na moim Instagramie pojawiają się memy z tym związane, moja twarz mówiła wszystko” – opisywała.”Jestem kimś, kto szczerze wyraża to co czuje i myśli i czasami śmieję się sama z siebie” – wskazała, dodając, że nie chce traktować własnej osoby zbyt serio i również inny poleca podobne podejście. “Kibice myślą, że znają dobrze zawodniczki i wiedzą, co dzieje się u nich na co dzień, ale tak nie jest” – skwitowała

    Australian Open 2025: Danielle Collins zna już swoją pierwszą rywalkęDanielle Collins swój pierwszy mecz na Australian Open 2025 rozegra w poniedziałek 13 stycznia mierząc się z Ukrainką Dariją Snihur. Amerykanka na AO dotarła najdalej do finału, co miało miejsce w 2022 roku – wówczas w starciu o trofeum przegrała z Ashleigh Barty.

  • Danielle Collins szczerze o kontrowersji związanej z uściskiem dłoni z Igą Świątek i krytyce jej reakcji

    Danielle Collins szczerze o kontrowersji związanej z uściskiem dłoni z Igą Świątek i krytyce jej reakcji

    W ostatnich dniach świat tenisa żyje kontrowersją związaną z chłodnym uściskiem dłoni pomiędzy Danielle Collins a Igą Świątek podczas finału United Cup 2025. To zdarzenie jest kontynuacją napięć, które rozpoczęły się podczas ich wcześniejszego spotkania na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.

    Podczas ćwierćfinału olimpijskiego Collins musiała wycofać się z meczu z powodu kontuzji, ale przed opuszczeniem kortu oskarżyła Świątek o “nieszczerość” i “fałszywość” w jej zachowaniu. Amerykanka stwierdziła, że niektórzy zawodnicy prezentują inną postawę przed kamerami, a inną poza nimi, co jej zdaniem było widoczne w zachowaniu Świątek.

    Podczas ceremonii powitalnej przed finałem United Cup, Collins i Świątek ponownie się spotkały. Uścisk dłoni między nimi był wyraźnie chłodny, a Collins ledwo spojrzała na polską zawodniczkę. Po tym zdarzeniu Collins zamieściła w mediach społecznościowych zdjęcie z podpisem: “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja.” W kolejnym poście napisała: “Czasami muszę się z siebie pośmiać.”

    Iga Świątek, zapytana o te wydarzenia, wyraziła zdziwienie i zasugerowała, by pytania kierować do Collins. Polska zawodniczka kontynuuje swoje przygotowania do kolejnych turniejów, starając się nie angażować w publiczne spory.

    Ta sytuacja podkreśla, jak emocje i osobiste relacje mogą wpływać na atmosferę w świecie profesjonalnego tenisa. Kibice z pewnością będą śledzić dalszy rozwój tej rywalizacji, zarówno na korcie, jak i poza nim.

     

     

  • “Elena Rybakina Breaks Silence: Defends Coach Stefano Vukov After Pam Shriver’s Shocking Criticism”

    “Elena Rybakina Breaks Silence: Defends Coach Stefano Vukov After Pam Shriver’s Shocking Criticism”

    Elena Rybakina, the 2022 Wimbledon champion, has publicly defended her former coach, Stefano Vukov, following his provisional suspension by the Women’s Tennis Association (WTA) for an alleged breach of its code of conduct. Rybakina, who parted ways with Vukov in August 2024 but recently reinstated him into her coaching team, emphasized that he has never mistreated her.

    “I have never made any complaints or any of these things. I always said that he never mistreated me,” Rybakina stated during a press conference ahead of the Australian Open. She expressed her dissatisfaction with the ongoing situation and the commentary from the tennis community, adding, “I’m not happy with the whole situation, especially when still some coaches are making some comments… I don’t think it’s fair.”

    The WTA’s provisional suspension prevents Vukov from obtaining credentials for its tournaments, effectively barring him from player-only areas, including practice courts and training facilities. Vukov has denied any wrongdoing, asserting, “I never abused anyone.”

    Rybakina, currently ranked world number six, is set to begin her Australian Open campaign against 16-year-old Australian Emerson Jones. Despite the controversy surrounding her coaching team, she remains focused on her performance, stating, “My goal is here to focus on the matches. This is what I’m going to do.”

    The situation has garnered attention within the tennis community, with some commentators and coaches expressing concern over Vukov’s coaching methods. Rybakina, however, has consistently defended Vukov, previously describing criticisms of him as “disturbing” and “fake news.”

    As the investigation by the WTA continues, the future of Vukov’s role within Rybakina’s team remains uncertain. Rybakina’s recent appointment of Goran Ivanisevic as her coach adds another layer of complexity to the situation. Ivanisevic’s representatives have confirmed that he is working with Rybakina on a trial basis, which will be reviewed at the end of the Australian Open.

    For now, Rybakina is concentrating on her upcoming matches, aiming to replicate or surpass her previous successes on the court, while the tennis world watches closely how the dynamics of her coaching team unfold.

     

     

  • Nadchodzi sprawiedliwość dla emerytów? Nawet 1200 zł więcej ⬇

    Nadchodzi sprawiedliwość dla emerytów? Nawet 1200 zł więcej ⬇

    Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zabrało się za prace nad ustawą, która ma naprawić błędy przeszłości. Mowa o zaniżonych świadczeniach w przypadku tzw. wcześniejszych emerytów, które podważył Trybunał Konstytucyjny — podaje Interia.

    Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2024 r. podjął decyzję, która mogła przynieść ulgę setkom tysięcy seniorów, którzy zdecydowali się przed 6 czerwca 2012 r. na wcześniejsze przejście na emeryturę. Wyrok ten zakwestionował praktykę obniżania emerytur po osiągnięciu wieku emerytalnego, co było nieoczekiwanym ciosem dla tych, którzy nie byli świadomi konsekwencji swojej decyzji. Wyrok do dziś nie został jednak opublikowany, co skutkuje dalszym zawieszeniem wypłat wyrównań i podwyższonych świadczeń.
    BUSINESS INSIDER WIADOMOŚCI NADCHODZI SPRAWIEDLIWOŚĆ DLA EMERYTÓW? NAWET 1200 ZŁ WIĘCEJ

    Nadchodzi sprawiedliwość dla emerytów? Nawet 1200 zł więcej

    pas

    8 stycznia 2025, 7:53.

    1 min czytania

    Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zabrało się za prace nad ustawą, która ma naprawić błędy przeszłości. Mowa o zaniżonych świadczeniach w przypadku tzw. wcześniejszych emerytów, które podważył Trybunał Konstytucyjny — podaje Interia.

    Blisko 200 tys. emerytów może odzyskać pieniądze | Foto: Andrzej Rostek / Shutterstock

    REKLAMA

    Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2024 r. podjął decyzję, która mogła przynieść ulgę setkom tysięcy seniorów, którzy zdecydowali się przed 6 czerwca 2012 r. na wcześniejsze przejście na emeryturę. Wyrok ten zakwestionował praktykę obniżania emerytur po osiągnięciu wieku emerytalnego, co było nieoczekiwanym ciosem dla tych, którzy nie byli świadomi konsekwencji swojej decyzji. Wyrok do dziś nie został jednak opublikowany, co skutkuje dalszym zawieszeniem wypłat wyrównań i podwyższonych świadczeń.

    Czytaj też: Prawie 100 tys. seniorów dostanie dodatkową podwyżkę. Na złożenie wniosku tylko pół roku

    Jak wynika z informacji uzyskanych przez Interię Biznes, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej potwierdza, że prace nad ustawą, która ma rozwiązać problem zaniżonych emerytur, są w toku. Analizy prawne, ekonomiczne i organizacyjne mają na celu wypracowanie rozwiązania, które będzie zgodne z konstytucją i zasadami prawa ubezpieczeń społecznych.
    Warto zauważyć, że skala problemu jest znacząca – wyrok TK mógłby oznaczać podwyżki świadczeń dla 150-200 tys. seniorów, sięgające nawet 1200 zł miesięcznie, a także jednorazowe wyrównania do 64 tys. zł. Ministerstwo jednak wstrzymuje się z potwierdzeniem tych liczb, wskazując na trwające prace analityczne.

  • Collins nie patyczkowała się, mówiąc o aferze ze Świątek. Jej słowa poszły w świat

    Collins nie patyczkowała się, mówiąc o aferze ze Świątek. Jej słowa poszły w świat

    Collins nie patyczkowała się, mówiąc o aferze ze Świątek. Jej słowa poszły w świa

     

    Temat problemów Igi Świątek z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego jest wciąż żywy i dziennikarze i kibice raczej tak szybko o nim nie zapomną. Zwłaszcza że inni zawodnicy są coraz bardziej wyczuleni na tego typu sytuacje i nie chcą znaleźć się na miejscu Polki, co doprowadza do skrajności, czego przykładem jest m.in. Emma Raducanu. O temat Świątek i jej problemów zapytana została Danielle Collins. Amerykanka zdecydowała się na szczerą wypowiedź.

     

    Koniec listopada 2024 roku przyniósł dla tenisowego świata zaskakujące i dość szokujące informacje. Okazało się, że w organizmie Igi Świątek znaleziono niewielkie stężenie zakazanej substancji, trimetazydyny. Choć ilości były śladowe, reakcja tenisowych władz była natychmiastowa i surowa. Polka została zawieszona i przez kilka tygodni walczyła o to, aby udowodnić swoją niewinność. Historia miała swoje szczęśliwe zakończenie.

     

    Świątek dowiodła bowiem, że winowajcą była zanieczyszczona melatonina, którą zażywała ze względu na problemy ze snem po zmianach stref czasowych. Dlatego też kara Polki nie została przedłużona i tenisistka mogła wrócić na kort. Sprawa wzbudziła jednak ogromne emocje. Przede wszystkim ze względu na niejasność obowiązujących procedur w takich przypadkach. Doszukano się również niesprawiedliwego traktowania zawodników.

     

    Collins wprost o problemach Świątek. Szczera reakcja na pytanieNie brakowało głosów, że tenisiści coraz częściej obawiają się przyjmowania zwykłych leków, w obawie przed testami antydopingowymi. Najświeższym tego przykładem jest Emma Raducanu. Brytyjka została ukąszona przez latające mrówki i dostała silnej reakcji alergicznej. Ręka i stopa zawodniczki mocno spuchły, ale Raducanu nie zdecydowała się na przyjęcie spreju antyseptycznego, bo obawiała się dostarczenia do organizmu zakazanych substancji. O sytuację związaną ze Świątek zapytana została Danielle Collins. Amerykanka od dłuższego czasu nie ukrywa swojej niechęci do reprezentantki Polski i nie wypowiadała się o niej zbyt przychylnie. Dlatego słowa cytowane przez portal sportskeeda.com mogą być nieco zaskakujące. “Szczerze współczuję osobom, które doświadczyły problemów zanieczyszczeniem ich suplementów. Zdaję sobie sprawę, że to poważna rzecz” – powiedziała Collins.

     

    Collins dodała jednocześnie, że jej zaufanie do suplementów wynika z testów, jakie przechodzą dane leki. “Myślę, że wiele produktów przechodzi obecnie rygorystyczne testy w niezależnych podmiotach, a także w fabrykach, gdzie są produkowane. Dlatego nie jest to coś, czego się obawiam” – oceniła. “Suplementy i witaminy, które zażywam zawsze przechodzą testy. Biorę tylko to, co jest zatwierdzone i certyfikowane. To moja reguła, którą stosuję przez całą karierę” – podsumowała Collins.

  • Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuolu

    Król-Walas znowu błyszczy w Pucharze Świata. Kapitalny triumf Polki w Scuol

     

    Aleksandra Król-Walas weszła w końcówce listopada w świetnym stylu w zmagania Pucharu Świata w snowboardzie i zdobyła drugie miejsce w slalomie gigancie równoległym w chińskim Mylin Valley. Potem w swojej popisowej konkurencji pokazywała się również od jak najlepszej strony w dwóch odsłonach zawodów we Włoszech. 11 stycznia tymczasem w szwajcarskim Scuolu… wygrała całą rywalizację w gigancie pokonując w finale Japonkę Tsubaki Miki.

     

    Aleksandra Król-Walas rozpoczęła rywalizację w Pucharze Świata w snowboardzie w kampanii 2024/2025 “z wysokiego C” i zajęła w slalomie gigancie równoległym w chińskim Mylin Valley drugie miejsce, ustępując pola jedynie Czeszce Ester Ledeckiej.W tej samej konkurencji Polka odnosiła potem sukcesy również w zmaganiach w Carezzie oraz Cortinie d’Ampezzo – także i w Italii obejmowała drugie pozycje, tuż za Włoszką Jasmin Coratti oraz Austriaczką Sabine Payer.

     

    PŚ w Scuolu. Występ Król-Walas znów przyniósł ogrom emocjiNie może więc dziwić, że gdy gigant powrócił w terminarzu PŚ wraz z zawodami w szwajcarskim Scuolu nadzieje kibiców Król-Walas były naprawdę duże – i tylko urosły po tym, jak w kwalifikacjach objęła ona najniższe miejsce podium.Osamotniona w finałach “Biało-Czerwona”  – awansu do dalszych faz nie uzyskały niestety Olimpia Kwiatkowska (19. lokata), Weronika Dawidek (26.) i Maria Bukowska-Chyc (33.) – musiała na dobry początek spróbować swoich sił z Amerykanką Iris Pflum.W starciu tym wywodząca się z Zakopanego snowboardzistka uzyskała czas o 0,06 s lepszy od rywalki i tym samym przedarła się do ćwierćfinału, gdzie czekała już Payer. Na tym etapie zrobiło się już skrajnie emocjonująco – początkowo to Austriaczka minimalnie przeważała na pierwszym punkcie kontrolnym, ale ostatecznie… najpierw straciła swój zapas czasowy, a następnie przewróciła się i nie ukończyła zjazdu.Tym samym Polka miała zmierzyć się w półfinale z Holenderką Michelle Dekker – i pokazała tu wielką klasę, mając na drugim punkcie kontrolnym już 0,26 s przewagi. Jej przeciwniczka nie zdołała nawet dotrzeć do linii mety – tak czy inaczej na Król-Walas czekało już tylko jedno wyzwanie.

     

    W wielkim finale przeciwko Japonce Tsubaki Miki nasza reprezentantka znów była nie do zatrzymania – wyprzedziła rywalkę o 0,23 s i w ten sposób mogła cieszyć się z fantastycznego triumfu. Podium uzupełniła jeszcze jedna przedstawicielka “Kraju Kwitnącej Wiśni” Tomoka Takeuchi, która była lepsza od Dekker o 0,14 s.Tym samym Aleksandra Król-Walas umocniła się na pozycji liderki klasyfikacji generalnej slalomu giganta równoległego. Warto nadmienić, że to dopiero jej drugie w karierze zwycięstwo w PŚ – wcześniej mogła cieszyć się z podobnego sukcesu jedynie w austriackim Simonhoehe w styczniu 2022 roku

     

    PŚ w snowboardzie. Kiedy kolejny konkurs?Kolejny konkurs Pucharu Świata odbędzie się dokładnie 14 stycznia w austriackim Bad Gastein – wówczas to uczestniczki współzawodnictwa pokażą swoje umiejętności w slalomie równoległym. Sezon zakończy się w połowie marca w niemieckim Winterbergu.