• Koniec Polaka w Australian Open już w pierwszej rundzie. A i tak powinniśmy być dumni

    Koniec Polaka w Australian Open już w pierwszej rundzie. A i tak powinniśmy być dumni

    Miesiące walki o dobre imię. Powrót na korty i w końcu wymarzony awans do turnieju wielkoszlemowego, pierwszy raz od 2022 r. Bardzo obiecujący początek starcia, trzymający w takim napięciu. I w końcu przegrana w Australian Open w sporej mierze nie tylko z rywalem. Świetnym doświadczeniem było patrzenie, jak Kamil Majchrzak po takich zawirowaniach wchodzi na kort w Melbourne. I tym bardziej bolesny jest fakt, że w pierwszym i drugim secie został przełamany tylko wówczas, gdy miał wyraźne problemy zdrowotne i potrzebni byli fizjoterapeuci. Polak przegrał z Pablo Carreno Bustą 4:6, 4:6, 3:6.

    Kamil Majchrzak ostatni raz w Australian Open zagrał w styczniu 2022 r. Pod koniec tego samego roku został zawieszony na 13 miesięcy za wykryty w organizmie zakazany środek. Tegoroczny występ w Melbourne niezależnie od wyniku był dla niego wydarzeniem przez wielkie “W” – powrotem na najwyższy poziom po latach walki
    W pierwszej rundzie Polak mierzył się z Pablo Carreno Bustą, byłą “dziesiątką” ATP, dziś graczem sklasyfikowanym na 182. miejscu rankingu. W pierwszych dwóch setach piotrkowianin marnował świetne szanse, a do tego został dwukrotnie przełamany, gdy miał wyraźne problemy z szyją
    W trzecim secie starszemu z zawodników znów wystarczyło jedno przełamanie, aby zwyciężyć i tym samym zakończyć udział Majchrzaka w całym turnieju. A jednak na tym nie poprzestał i wygrał jeszcze bardziej zdecydowanie
    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
    Dla Kamila Majchrzaka trwające Australian Open jest niczym sen. 28-letni tenisista pod koniec 2022 r. został zawieszony za doping. Jego kariera wisiała na włosku, ale po siedmiu miesiącach wygrał batalię o dobre imię. Zanieczyszczoną odżywkę stosował nieświadomie, a karę skrócono z 48 do 13 miesięcy.

    Mimo wszystko Polak musiał rozpoczynać karierę niemal od zera. W 2024 r. przebijał się przez najmniejsze turnieje, by krok po kroku odbudowywać utracony ranking (najwyżej notowany był w lutym 2022 r. — 75. miejsce).Mimo wszystko Polak musiał rozpoczynać karierę niemal od zera. W 2024 r. przebijał się przez najmniejsze turnieje, by krok po kroku odbudowywać utracony ranking (najwyżej notowany był w lutym 2022 r. — 75. miejsce).

    Majchrzak do touru wrócił z takim impetem, że łącznie w poprzednim roku wygrał sześć turniejów, a sezon zakończył z bilansem 63-19. Zaskoczył nawet siebie, gdy latem zapewnił sobie udział w kwalifikacjach US Open. Co prawda do głównego turnieju wówczas nie awansował, ale przegrał dopiero w decydującym meczu.

    Zobacz też: Iga Świątek. Kurs 300.00 na półfinał Australian Open!
    W nowym sezonie już odrobił lekcję. Przez kwalifikacje w Melbourne przebrnął z sukcesem, a w pierwszej rundzie we wtorek mierzył się z Pablo Carreno Bustą. 33-letni Hiszpan najlepsze lata ma już dawno za sobą, ale w przeszłości był sklasyfikowany nawet na 10. miejscu w rankingu ATP.

    Ma znacznie większe doświadczenie wielkoszlemowe od Majchrzaka. Dotarł m.in. do półfinału US Open, dwóch ćwierćfinałów Roland Garros, a w Australian Open trzykrotnie meldował się w czwartej rundzie. Ciekawostką jest fakt, że wcześniej z Polakiem nigdy nie wygrał. Mierzyli się ze sobą dwukrotnie i za każdym razem górą był nasz tenisista.

    Polecamy: Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegrał
    Niewykorzystane szanse, a potem zrobiło się groźnie
    Już pierwsze gemy, ba, nawet pierwsze piłki starcia pokazywały, że to może być mecz na styku. Niewiele błędów, mocne serwisy – zwłaszcza Hiszpana, co sprawiało duże problemy młodszemu rywalowi, świetne tempo. Wszystko to było na liście już przy stanie 2:2, a przecież to był dopiero początek.

    Zobacz też: Iga Świątek. Kurs 300.00 na półfinał Australian Open!
    W nowym sezonie już odrobił lekcję. Przez kwalifikacje w Melbourne przebrnął z sukcesem, a w pierwszej rundzie we wtorek mierzył się z Pablo Carreno Bustą. 33-letni Hiszpan najlepsze lata ma już dawno za sobą, ale w przeszłości był sklasyfikowany nawet na 10. miejscu w rankingu ATP.

    Ma znacznie większe doświadczenie wielkoszlemowe od Majchrzaka. Dotarł m.in. do półfinału US Open, dwóch ćwierćfinałów Roland Garros, a w Australian Open trzykrotnie meldował się w czwartej rundzie. Ciekawostką jest fakt, że wcześniej z Polakiem nigdy nie wygrał. Mierzyli się ze sobą dwukrotnie i za każdym razem górą był nasz tenisista.

    Polecamy: Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegrał
    Niewykorzystane szanse, a potem zrobiło się groźnie
    Już pierwsze gemy, ba, nawet pierwsze piłki starcia pokazywały, że to może być mecz na styku. Niewiele błędów, mocne serwisy – zwłaszcza Hiszpana, co sprawiało duże problemy młodszemu rywalowi, świetne tempo. Wszystko to było na liście już przy stanie 2:2, a przecież to był dopiero początek.

    Później tak jeden, jak i drugi gracz musieli bronić break pointów, do stanu 3:3 Carreno Busta aż trzy razy wyszedł z takiej wymiany obronną ręką. Polak zdecydowanie mógł żałować straconych szans. Zwłaszcza w kontekście wydarzeń od stanu 3:4.

    Od tego momentu do końca seta Polak wygrał zaledwie trzy piłki i już wówczas można było mieć obawy o to, czy problem leży po stronie sportowej, czy zdrowotnej. Potwierdzenie przyszło już na początku drugiego seta, kiedy na twarzy Majchrzaka zaczęły pojawiać się wyraźne grymasy, komentatorzy zaczęli przebąkiwać o potrzebie wezwania fizjoterapeuty. 29-latek wskazywał na swoją szyję.

    Dwa pierwsze gemy drugiego seta wygrali podający, ale następnie nasz zawodnik został przełamany i do gry wkroczyli fizjoterapeuci. To były bardzo niepokojące obrazki – chodziło o odcinek szyjny kręgosłupa. Majchrzak leżał na korcie, masaże trwały kilka minut. Wrócił do gry i jeszcze przez jakiś czas widać było, że boi się ruszać samą szyją, to wywoływało ruchy całego ciała. A jednak bronił swoich podań i wchodził na coraz wyższy poziom. Dał nadzieję.

    Tym większą, że przy stanie 5:4 miał dwa break pointy i realnie mógł wrócić do meczu. Był w gazie. Komentujący to starcie w Eurosporcie Tomasz Smokowski rzucił w eter: czy Hiszpan ma w Australii jakąś rodzinę, że tak bardzo pomagają mu ściany? Bo właśnie w tych najtrudniejszych momentach Carreno Busta wchodził na swój najwyższy poziom i nie dawał sobie zrobić krzywdy. Tak jak i pierwszego, drugiego seta wygrał 6:4.

    Trzeci set pokazał całą prawdę
    Dopiero w trzecim secie Polak został przełamany bez wcześniejszych break pointów po swojej stronie albo bez widocznych problemów zdrowotnych. Prawie dwie godziny wyrównanego pojedynku i w decydującej partii Hiszpan zaczął dominować mocą i doświadczeniem. Od przełamania na 3:2 musiał tylko utrzymać swój serwis i zameldować się w kolejnej rundzie. Tam czekał już mocny Ben Shelton (20. ATP), który w trzech długich setach rozprawił się z rodakiem Brandonem Nakashimą 7:6(3), 7:5, 7:5.

    33-latek jednak na tym nie poprzestał i zamknął mecz w najlepszy możliwy dla siebie sposób – przełamał rywala w gemie decydującym o zwycięstwie, jednocześnie był to jedyny set z dwoma przełamaniami. Za zwycięzcą stały doświadczenie i turniejowy dryg, obycie. Nam pozostaje cieszyć się z powrotu Kamila Majchrzaka na wielkoszlemową arenę.

     

  • Skandal na Australian Open! Miedwiediew przekroczył granicę na korcie

    Skandal na Australian Open! Miedwiediew przekroczył granicę na korcie

    Daniił Miedwiediew trzykrotnie występował w finale Australian Open. Ostatni raz miało to miejsce w zeszłym roku, kiedy przegrał z Jannikiem Sinnerem. Nie bez powodu Rosjanin w obecnej edycji był uznawany za jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu. Tymczasem… prawie odpadł już w pierwszej rundzie! Jego sensacyjnym pogromcą mógł stać się 418. zawodnik rankingu ATP Kasidit Samrej. Miedwiediew momentami po prostu wychodził z siebie, przez co zachowywał się karygodnie.

     

    W ostatnich latach Daniił Miedwiediew to jeden z najlepszych tenisistów w całym tourze. Pod koniec lutego 2022 roku wskoczył na fotel lidera rankingu ATP. Regularnie dochodził do finałów turniejów wielkoszlemowych, a w 2021 roku wygrał US Open, pokonując Novaka Djokovicia. W zeszłym sezonie podczas finału Australian Open prowadził z Jannikiem Sinnerem już 2:0 w setach. aby ostatecznie przegrać mecz o tytuł. Było to jegoDaniił Miedwiediew trzykrotnie występował w finale Australian Open. Ostatni raz miało to miejsce w zeszłym roku, kiedy przegrał z Jannikiem Sinnerem. Nie bez powodu Rosjanin w obecnej edycji był uznawany za jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu. Tymczasem… prawie odpadł już w pierwszej rundzie! Jego sensacyjnym pogromcą mógł stać się 418. zawodnik rankingu ATP Kasidit Samrej. Miedwiediew momentami po prostu wychodził z siebie, przez co zachowywał się karygodnie.go

  • Żona Wojciecha Szczęsnego reaguje na jego wpis. Ależ słowa

    Żona Wojciecha Szczęsnego reaguje na jego wpis. Ależ słowa

    Za faul na Kylianie Mbappe Wojciech Szczęsny dostał czerwoną kartkę i w 56. minucie musiał opuścić boisko w swoim pierwszym El Clasico. Teraz zabrał głos w sprawie tych wydarzeń. Na słowa bramkarza zareagowała jego żona. “Dla mnie ogromna inspiracja, niesamowita odwaga. Jesteśmy z ciebie dumni kochanie… Zawsze” — napisała w sieci Marina Łuczenko-Szczęsna.

     

    FC Barcelona wygrała z Realem Madryt 5:2 w finale Superpucharu Hiszpanii. Mecz w pierwszym składzie rozpoczęło dwóch Polaków: Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. W 56. minucie spotkania bramkarz musiał opuścić boisko. Dostał bowiem czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappe. Dwa dni po spotkaniu Szczęsny zabrał głos w sprawie wydarzeń na boisku.

     

    Wojciech Szczęsny przerwał milczenie po meczu z Realem Madryt. Żona bramkarza zareagowała na jego słowa

    “Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem wyrzucony z boiska w moim pierwszym El Clasico! Tak, to nie jest szczególnie miłe uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy. We wrześniu przeszedłem na piłkarską emeryturę i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. Cztery miesiące później mogłem zagrać w meczu, który wcześniej mogłem tylko oglądać w telewizji lub rozgrywać w FIFĘ. I nigdy nie zamierzałem się ukrywać i grać w tę grę, bojąc się podejmowania trudnych decyzji i ryzyka. Można by pomyśleć, że to właśnie ta postawa spowodowała moją czerwoną kartkę. Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz i to dzięki mojej czasami nierozsądnej odwadze mogę teraz cieszyć się moim pierwszym trofeum jako zawodnik Barcelony! Życie bez strachu może cię czasem zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę! Kocham tę grę!” —

     

    Na wpis bramkarza zareagowała jego żona. Marina Łuczenko-Szczęsna udostępniła na swoim instagramowym profilu publikację męża i zwróciła się do niego.

     

     

    Dla mnie ogromna inspiracja, niesamowita odwaga. Jesteśmy z ciebie dumni kochanie… Zawsze” — napisała wokalistka

  • Tak Szczęsny tłumaczy się z czerwonej kartki w El Clasico. Padły mocne słowa Hubert Rybkowski

    Tak Szczęsny tłumaczy się z czerwonej kartki w El Clasico. Padły mocne słowa Hubert Rybkowski

    Wojciech Szczęsny, bramkarz FC Barcelony, odniósł się do sytuacji z finału Superpucharu Hiszpanii, w którym jego zespół pokonał Real Madryt 5:2. W 56. minucie meczu Szczęsny otrzymał czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappé, co zmusiło go do opuszczenia boiska.

     

    Po meczu polski bramkarz skomentował to zdarzenie na swoim profilu na Instagramie: “Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem odesłany z boiska w moim pierwszym El Clasico! Tak, to nie jest szczególnie miłe uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy”.

     

    Szczęsny przypomniał również o swojej niedawnej decyzji o zakończeniu kariery we wrześniu 2024 roku i powrocie do gry w styczniu 2025 roku: “We wrześniu przeszedłem na piłkarską emeryturę i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. 4 miesiące później mogłem zagrać w grę, którą wcześniej mogłem tylko oglądać w telewizji lub grać w Fifę”.

     

    Podkreślił również, że jego odwaga i chęć podejmowania ryzyka doprowadziły go do obecnej sytuacji: “Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz i to dzięki mojej czasami nierozsądnej odwadze mogę teraz cieszyć się moim pierwszym trofeum jako zawodnik Barcelony! Życie bez strachu może cię czasem zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę! Kocham tę grę!”.

     

    Mimo osłabienia po czerwonej kartce dla Szczęsnego, FC Barcelona zdołała utrzymać przewagę i zdobyć Superpuchar Hiszpanii. W finale Robert Lewandowski zanotował asystę i strzelił gola, przyczyniając się do zwycięstwa swojego zespołu.

     

     

     

     

  • Jedna decyzja z tej nocy i u Igi Świątek w AO zmieniło się wszystko. Na lepsze!

    Jedna decyzja z tej nocy i u Igi Świątek w AO zmieniło się wszystko. Na lepsze!

    Nocne wydarzenia w Australian Open sprawiły, że droga Igi Świątek w pierwszych meczach turnieju wydaje się znacznie łatwiejsza, niż jeszcze kilka godzin wcześniej. Najpierw z turniejem niespodziewanie pożegnała się Jekaterina Aleksandrowa, która uległa Emmie Raducanu. Potem wycofała się Anna Kalinska. Te dwa zdarzenia sprawiają, że sytuacja wiceliderki rankingu wydaje się nieporównywalnie korzystniejsza. Tego samego nie można powiedzieć o drodze Aryny Sabalenki.

     

    Najgroźniejszymi potencjalnymi przeciwniczkami dla Igi Świątek na jej drodze do sukcesu w Australian Open w pierwszym tygodniu turnieju miały być Anna Kalinska oraz Jekaterina Aleksandrowa. Rosjanki w ciągu kilkudziesięciu minut pożegnały się jednak z turniejem. Pierwsza uległa Emmie Raducanu, a druga wycofała się przed meczem z Kimberly Birrell. W ten sposób Świątek jest już pewna, że nie zmierzy się z dwiema rozstawionymi rywalkami.

     

    A to, w połączeniu z poniedziałkową wpadką Wiktorii Azarenki, oznacza, że Polka straciła najgroźniejsze rywalki na drodze do awansu do ćwierćfinału. To nie oznacza oczywiście, że nie czekają jej żadne problemy, bo te mogą pojawić się w każdym kolejnym spotkaniu. Nie ulega jednak wątpliwości, że w obliczu niespodziewanych wydarzeń z tej nocy droga naszej tenisistki do ćwierćfinału wygląda na znacznie łatwiejszą, niż jeszcze kilka godzin wcześniej.

     

    Biorąc pod uwagę to, co stało się w nocy z poniedziałku na wtorek, potencjalna droga Igi Świątek do ćwierćfinału wygląda tak:

     

    I runda: Katerina Siniakova 6:3, 6:4

    II runda: Rebecca Sramkova

    III runda: Emma Raducanu LUB Amanda Anisimova

    IV runda: Eva Lys LUB Varvara Gracheva LUB Jacqueline Cristian LUB Lucia Bronzetti

    Nie ma oczywiście mowy o lekceważeniu którejkolwiek z przeciwniczek Świątek, jednak los sprawił, że drabinka Polki wydaje się teraz wyraźnie łatwiejsza, przynajmniej do meczu o półfinał. W nim czekać może znacznie trudniejsza rywalka, na przykład Emma Navarro, Daria Kasatkina lub Ons Jabeur. Dopiero w meczu o finał Świątek mogłaby zmierzyć się z Jeleną Rybakiną.

     

    Zobacz także: Cały świat mówił o sensacji w Australian Open. Nie wierzył nawet sędzia

    Z podobnej sytuacji w pierwszych rundach Australian Open nie może cieszyć się Aryna Sabalenka. Liderka rankingu będzie niewątpliwą faworytką każdego ze swoich spotkań rozgrywanych w Melbourne, w końcu nie przegrała tu od 2022 r. Na jej drodze stanąć jednak mogą znacznie trudniejsze rywalki.

    Aryna Sabalenka musi być czujna

    W przypadku pierwszej rakiety świata potencjalna droga do ćwierćfinału zapowiada się znacznie trudniej. I co ciekawe, na jej drodze jak najbardziej może stanąć rozstawiona przeciwniczka, w tym… Magdalena Fręch. Polka potrzebowałaby jednak wyrównania znakomitego wyniku sprzed roku, jakim byłby awans do czwartej rundy imprezy w Melbourne.

     

    I runda: Sloane Stephens 6:3, 6:2

    II runda: Jessica Bouzas Maneiro

    III runda: Tatjana Maria LUB Clara Tauson

    IV runda: Magdalena Fręch (23) LUB Anna Blinkowa LUB Moyuka Uchijima LUB Mirra Andriejewa (14)

    W tym przypadku należy patrzeć nie tylko na obie rozstawione zawodniczki, ale też na Clarę Tauson, która wydaje się faworytką do zwycięstwa nad Niemką. Młoda Dunka wygrała niedawny turniej w Auckland i jest w znakomitej formie, co chciałaby potwierdzić w starciu z pierwszą rakietą świata.

     

    Podsumowując: po dzisiejszych wynikach w Melbourne droga Igi Świątek do meczu o półfinał wygląda na znacznie łatwiejszą. To nie oznacza jednak, że istotnie będzie łatwo. Ewentualne spotkanie trzeciej rundy zapowiada się szalenie ciekawie. Oczywiście najpierw trzeba uporać się z Rebeccą Sramkovą, co też wcale nie musi być spacerkiem.

     

    Australian Open trwa od ostatniej niedzieli i zakończy się dopiero pod koniec przyszłego tygodnia. Panie wystąpią w finale w sobotę 25 stycznia.

     

     

  • Australian Open: Elena Rybakina wins dominant in 1R but without Stefano Vukov in box

    Australian Open: Elena Rybakina wins dominant in 1R but without Stefano Vukov in box

    Elena Rybakina, the world number six and 2022 Wimbledon champion, commenced her Australian Open campaign with a commanding 6-1, 6-1 victory over 16-year-old Australian wildcard Emerson Jones. Rybakina’s powerful serve was on full display, delivering 11 aces and effectively neutralizing the three break points she faced.

     

    Notably absent from Rybakina’s player box was her former coach, Stefano Vukov. The Women’s Tennis Association (WTA) has provisionally suspended Vukov pending an investigation into alleged breaches of its code of conduct, preventing him from receiving accreditation for the tournament.

     

    Rybakina has publicly supported Vukov, stating, “I have never made any complaints… I always said that he never mistreated me.” She has expressed a desire to reintegrate Vukov into her coaching team. In the interim, Rybakina has enlisted Goran Ivanisevic, former coach of Novak Djokovic, on a trial basis for the duration of the Australian Open.

     

    Despite the off-court distractions, Rybakina maintained focus during her first-round match, efficiently dispatching Jones in a contest characterized by brief rallies and dominant serving. She acknowledged Jones’s potential, remarking, “I think she has a good future.”

     

    Looking ahead, Rybakina is set to face American wildcard Iva Jovic in the second round. As the tournament progresses, attention will be divided between her on-court performance and the ongoing situation regarding her coaching arrangements.

     

     

     

     

  • Tak pokazali mecz Igi Świątek w Australian Open. “Co to jest?”

    Tak pokazali mecz Igi Świątek w Australian Open. “Co to jest?”

    Tak pokazali mecz Igi Świątek w Australian Open. “Co to jest?

     

    Kibice nie dowierzali, gdy zobaczyli kreskówkową wersję meczu Igi Świątek. Taka możliwość oglądania spotkania pierwszej rundy Australian Open z Czeszką Kateriną Siniakovą była dostępna na oficjalnym kanale YouTube turnieju. Organizatorzy w ten sposób omijają ograniczenia dotyczące praw do transmisji. Wcześniej podobne rozwiązanie zastosowała NBA.

     

    Na oficjalnym kanale YouTube Australian Open fani tenisa mogą oglądać niektóre mecze turnieju w zaskakującej formie. Zawodnicy, piłka, kort, a nawet całe otoczenie wokół jest przedstawione w kreskówkowy sposób. Tak był transmitowany m.in. mecz pierwszej rundy pomiędzy Igą Świątek i Czeszką Kateriną Siniakovą

     

    Iga Świątek na Australian Open jak z kreskówki. “Uwielbiam to”

    Kreskówkowe transmisje są dostępne na oficjalnym kanale YouTube Australian Open. W sieci pojawiły się posty, w których kibice dopytywali się, o co chodzi. “Co to jest?” — czytamy na profilu Out of Context Iga Świątek. “To jest lepsze niż prawdziwy mecz” — zauważył kibic w komentarzu pod postem.

     

    Z pomocą postanowił przyjść dziennikarz Bastien Fachan. “Australian Open nie posiada wszystkich praw do transmisji (co jest dość powszechne), więc transmitują mecze na żywo w wersji podobnej do gry Wii Tennis na YouTube — uwielbiam to” — napisał na portalu X, dołączając do wpisu kreskówkową wersję punktu meczowego z pojedynku Carlosa Alcaraza z Aleksandrem Szewczenko

     

    Kreskówkowe mecze staną się normą? Przed Australian Open zrobiła to NBA

    Wcześniej podobne rozwiązanie sprawdziła NBA, która w trakcie Świąt Bożego Narodzenia przeprowadziła pierwszą w historii animowaną transmisję spotkania. Wybór padł na starcie New York Knicks z San Antonio Spurs. Kreskówkowy mecz miał przyciągnąć przed ekrany młodszych widzów.

     

    Część zawodników obu ekip byli przedstawieni jako najbardziej znane postaci Disneya. Wśród nich znalazł się także Jeremy Sochan. W trakcie spotkania Polak, który miał tego wieczoru zielone włosy, ogłosił się Grinchem i zapowiedział, że zamierza ukraść święta.

  • Świat już uwierzył w sensację dekady w Australian Open. Finalista wpadł w szał

    Świat już uwierzył w sensację dekady w Australian Open. Finalista wpadł w szał

    Świat już uwierzył w sensację dekady w Australian Open. Finalista wpadł w sza

     

    Pierwsza runda dla ubiegłorocznego finalisty Australian Open Daniiła Miedwiediewa miała być tylko przetarciem przed dalszą częścią turnieju. Jego rywalem był 418. tenisista na świecie Kasidit Samrej. Tajlandczyk postawił się jednak faworytowi, prowadził nawet w setach 2:1, lecz problemy zdrowotne nie pozwoliły na sprawienie jednej z największej sensacji w historii zmagań w Melbourne. Rosjanin wygrał 6:2, 4:6, 3:6, 6:1, 6:2, lecz to spotkanie kosztowało go sporo nerwów. Pod koniec trzeciej partii wpadł w furię, roztrzaskał swoją rakietę o siatkę i przy okazji zniszczył zawieszoną na niej kamerę.

     

    Trzecia dnia Australian Open turniej rozpoczął ubiegłoroczny finalista Daniił Miedwiediew. Rosjanin na papierze miał rywala, który dla niego miał być jedynie szybką rozgrzewką na dalszą część turnieju. Mierzył się z reprezentantem Tajlandii Kasiditem Samrejem, który w rankingu ATP jest dopiero 418., a do drabinki głównej turnieju dostał się dzięki otrzymaniu “dzikiej karty”.

     

    Pierwsza partia dla piątego tenisisty świata była spacerkiem. Już w pierwszym gemie przełamał rywala, który nie miał za wiele do powiedzenia. Samrej stracił swój serwis raz jeszcze, a Miedwiediew zwyciężył 6:2 i nic nie zapowiadało tego, co stało się kilka minut później.

     

    Po chwili przerwy Samrej wyszedł na kort odmieniony. Zaczął grać z dużo wyżej sklasyfikowanym rywalem jak równy z równym. W szóstym gemie miał nawet dwie okazje na przełamanie, lecz ich nie wykorzystał. Natomiast przełamał rywala kilka minut później i jednocześnie wyrwał faworytowi seta, co już było ogromną sensacją.

     

    Rosjanin po przegraniu partii zaczął tracić pewność siebie, co był widać w trzecim secie. Samrej natomiast była na fali. Udawało mu się praktycznie wszystko. W ósmym gemie sensacyjnie po raz kolejny przełamał Miedwiediewa, a w kolejnym stanął przed szansą na wyjście na prowadzenie w meczu.

     

    Dziewiąty gem był niesamowicie emocjonujący. Więcej zimnej krwi zachował jednak Samrej. Reprezentant Tajlandii dopiero za czwartym razem wykorzystał piłkę setową, a przed Rosjaninem pojawiło się widmo jednej z największej sensacji w historii całego turnieju. Od 21 lat finalista turnieju nie przegrał w pierwszej rundzie.

     

    Skandaliczne zachowanie Rosjanina

    Najwięcej uwagi przykuło jednak zachowanie Rosjanina, któremu puściły nerwy. Miedwiediew przy wyniku 15:30 źle wyczuł intencje rywala, podbiegł do siatki i nie sięgnął piłki zagranej przez Samreja. Po starcie punktu roztrzaskał swoją rakietę o siatkę i jednocześnie zniszczył włożoną w nią kamerę.

     

    Miedwiediew powinien wyjść na kort i sam naprawiać to, co popsuł. A jak nie, to dyskwalifikacja. Karygodne zachowanie Daniiła” — czytamy na profilu X portalu “Z kortu”.

     

    Kłopoty zdrowotne 418. tenisisty świata

    Kiedy naprawiono w siatce zniszczoną kamerę, tenisiści wrócili do gry. Miedwiediew był wściekły, co przełożyło się na lepszą grę. Rosjanin szybko przełamał swojego rywala, który zaczął mieć problemy ze zdrowiem. Potrzebował przerwy medycznej. Kłopoty Tajlandczyka skrzętnie wykorzystał Rosjanin, który drugi raz go przełamał i doprowadził do remisu w setach, wygrywając 6:1.

     

    Kłopoty ze zdrowiem w decydującym secie nie opuszczały Samreja. Na wstępie przegrał gema przy własnym serwisie, a spotkanie stało się bardzo jednostronne. Tym samym Miedwiediew uniknął sensacji ze swoim udziałem i wygrał ostatecznie 6:2, 4:6, 3:6, 6:1, 6:2. Można się jednak zastanawiać, co by było gdyby Samrej nie miał problemów zdrowotnych w czwartym i piątym secie. Rosjanin zmierzy się teraz z kwalifikantem Learnerem Tienem, który pokonał 4:6, 7:6(3), 6:3, 5:7, 6:4 Camilo Ugo Carabelli.

  • Zwrot akcji w Barcelonie, to ma być zastępca Lewandowskiego. Flick zdecydowany

    Zwrot akcji w Barcelonie, to ma być zastępca Lewandowskiego. Flick zdecydowany

     

    Zwrot akcji w Barcelonie, to ma być zastępca Lewandowskiego. Flick zdecydowan

    Robert Lewandowski zaliczył świetny początek sezonu. W dużej mierze dzięki niemu wciąż pozostaje jednym z najskuteczniejszych snajperów w Europie. Nie ulega jednak wątpliwości, że kapitan reprezentacji Polski zbliża się do końca kariery, a do tego w FC Barcelona brakuje mu naturalnego zastępcy. Hansi Flick znalazł na rynku rozwiązanie tej kwestii i naciska na swojego pracodawcę, by popracował nad tym transferem już teraz. “Blaugrana” nie ma wiele czasu.

    Robertowi Lewandowskiemu brakuje alternatywy w kadrze FC Barcelona. Jak przekonują dziennikarze katalońskiego “Sportu”, Hansi Flick naciska na posiłki z Premier League.

    To on rozwiąże ofensywne problemy FC Barcelona? Hansi Flick chce gracza z Premier LeagueNa początku 2025 roku FC Barcelona zdaje się wracać na odpowiednie tory. Wpadki z końcówki minionego roku sprawiły, że sytuacja “Blaugrany” w La Lidze zmieniła się z wymarzonej w bardzo skomplikowaną. Na półmetku rozgrywek traci do liderującego Atletico Madryt sześć punktów, a do Realu – pięć. Styczeń rozpoczął się jednak dla podopiecznych Hansiego Flicka od starć pucharowych, a w nich nie zawiedli. Najpierw odprawili z kwitkiem UD Barbastro (4:0) w Pucharze Króla, a następnie sięgnęli po Superpuchar Hiszpanii, pokonując Athletic (2:0) i “Królewskich” (5:2).

    W tych trzech starciach Robert Lewandowski strzelił trzy bramki. Biorąc pod uwagę najsilniejsze ligi i rozgrywki europejskie, nikt nie strzelił więcej bramek, niż Polak (26). Patrząc ogólnie, lepsze wyniki od niego notuje tylko Viktor Gyokeres (32 gole na wszystkich frontach), występujący jednak w słabszej lidze portugalskiej. Pomimo tak spektakularnych wyników, Hansi Flick zdaje sobie sprawę, że w kadrze brakuje mu alternatywy dla “Lewego”. Polak ma 36 lat i nieraz potrzebuje oddechu, opuszczając wcześniej murawę. Trener z pewnością chciałby mieć też komfort posiadania opcji posadzenia weterana na ławce rezerwowych – póki co zdecydował się na ten manewr zaledwie raz. Ferran Torres potrafił okazać się przydatny jako rezerwowy, ale nie przekonuje on jako realne zastępstwo na “dziewiątce”.Kogoś takiego widzi Flick w Marcusie Rashfordzie. Nie jest tajemnicą, że Anglik chce jeszcze zimą odejść z Manchesteru United na wypożyczenie. Sytuacja jest niełatwa, bo 27-latek inkasuje wysoką pensję, a “Blaugrana” wciąż ma spore problemy finansowe. Według doniesień “Sportu”, Flick naciska jednak na władze klubu, by te sprowadziły mu wychowanka “Czerwonych Diabłów”. Katalończycy nie mają jednak wiele czasu. To samo źródło przekonuje, że Anglik czeka na oferty zaledwie do środy 15 stycznia

    Ansu Fati “ofiarą” przyjścia Rashforda? Jasny sygnał od treneraZnaleźć miejsce dla Rashforda w liście płac nie będzie łatwo. Sytuację poprawić może Ansu Fati. Hiszpan, jeszcze nie tak dawno uznawany za diament akademii Barcelony, obecnie nie bierze właściwie udziału w spotkaniach. W obu meczach Superpucharu Hiszpanii 22-latek znalazł się poza kadrą. To klarowny sygnał od Flicka, który ewidentnie nie liczy już na skrzydłowego – i to pomimo że w kadrze praktycznie nie ma rezerwowych atakujących. W hierarchii przed nim znalazł się nawet 16-letni Toni Fernandez, który zasiadł na ławce przeciwko Athleticowi.

    Fati nie może liczyć na grę w stolicy Katalonii, ale w hiszpańskiej lidze o nim nie zapomnieli. “Sport” donosi, że jego usługami interesują się poważne firmy: Real Betis, Sevilla FC, Girona FC oraz Valencia CF. Problemem z jego transferem stanowić może jednak wysoka pensja, zupełnie nielicująca z obecnym poziomem sportowym 22-latka. Być może jednak Barcelona znajdzie rozwiązanie z jednym z zainteresowanych klubów, co pozwoliłoby znaleźć finansową przestrzeń dla zarejestrowania Rashforda. Na ten moment brakuje jednak konkretnych ofert w sprawie Fatiego, który w tym sezonie rozegrał zaledwie osiem spotkań, nie notując w nich bramki czy asysty.

  • Oto co Wąsek dostał po życiowym wyniku w PŚ. Thurnbichler aż się roześmiał

    Oto co Wąsek dostał po życiowym wyniku w PŚ. Thurnbichler aż się roześmiał

    Paweł Wąsek osiągnął życiowy sukces, zajmując piąte miejsce w konkursie Pucharu Świata w Innsbrucku podczas Turnieju Czterech Skoczni. To najlepszy wynik 25-letniego skoczka w dotychczasowej karierze, który uplasował go na dziewiątej pozycji w klasyfikacji generalnej TCS.

     

    Po zakończonym skoku trener reprezentacji Polski, Thomas Thurnbichler, wyraził swoje uznanie dla podopiecznego, serdecznie go obejmując. Wąsek w rozmowie z Eurosportem ujawnił, że Austriak powiedział mu: “Zasłużyłeś na to. Dobra robota”.

     

    Wąsek, komentując swój występ, podkreślił znaczenie zachowania spokoju podczas skoku: “Cieszę się z tego, że jak siadałem na belce, to zachowałem spokój. Odciąłem się od tego, co chciała głowa”.

     

    Mimo imponującego skoku, sędziowie przyznali Wąskowi niższe noty za styl. Skoczek odniósł się do tego, mówiąc: “Staram się skakać stylowo najlepiej, jak potrafię. […] Chciałbym, żeby wszyscy byli sprawiedliwie oceniani, ale nie mam na to wpływu”.

     

    Thomas Thurnbichler, oceniając występ Wąska, wyraził nadzieję, że ten wynik doda mu pewności siebie: “Myślę, że przed Pawłem świetna przyszłość”.

     

    Paweł Wąsek dołączył do elitarnego grona polskich skoczków, którzy zakończyli Turniej Czterech Skoczni w pierwszej dziesiątce, co wcześniej udało się m.in. Adamowi Małyszowi i Kamilowi Stochowi.

     

    Jego sukces jest dowodem na skuteczność metod treningowych Thurnbichlera, który wcześniej współpracował z nowym triumfatorem TCS, Danielem Tschofenigiem. Austriacki trener cieszy się pełnym zaufaniem Wąska, co przekłada się na coraz lepsze wyniki polskiego skoczka.