• Piotr Żyła musiał przegrać tę walkę. Zakopane to zaledwie przygrywka

    Piotr Żyła musiał przegrać tę walkę. Zakopane to zaledwie przygrywka

    Znamy skład na Puchar Świata w Zakopanem i trzeba uczciwie powiedzieć, że tak naprawdę zaskoczeń tutaj nie ma, przynajmniej w obecnych realiach polskich skoków. Pisaliśmy, że Thomas Thurnbichler będzie musiał odstawić jednego z gigantów i tak się stało. Piotr Żyła na Wielkiej Krokwi nie wystąpi. To jednak niczego nie zamyka, wręcz przeciwnie, otwiera dwa zupełnie inne pola do walki. I wszyscy w środku o tym wiedzą. Przed nami bitwa o najważniejszy punkt sezonu.

     

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Kamil Stoch – ta piątka powalczy w piątek w kwalifikacjach o miejsce w niedzielnym konkursie. Trudno sobie wyobrazić, że komuś się nie uda, chociaż ostatnio to wcale nie jest takie abstrakcyjne. Tyle tylko, że gdzie, jak nie na skoczni, którą każdy z nich zna jak własną kieszeń, Polacy mają osiągać przyzwoite wyniki? Zresztą, Wąsek jest akurat na tyle mocny, że śmiało może zerkać w kierunku podium. Reszta będzie celować w drugą serię. Jest jednak coś jeszcze

     

    To piątkowe kwalifikacje zdecydują o tym, kogo obejrzymy w sobotniej drużynówce. Miejsca są cztery i dzisiaj trudno wskazać pewniaka poza Wąskiem. Kubacki, w którego przemianę wierzy Thurnbichler, skacze tak naprawdę bardzo nierówno. Zniszczoł i Wolny trochę lepiej, choć też słowo “stabilność” nie jest ostatnio ich ulubionym. Stoch wrócił po przerwie i spokojnym treningu w czasie Turnieju Czterech Skoczni i zajął drugie miejsce w mistrzostwach Polski, ale Thurnbichler najwyraźniej nie ma wcale przekonania do poprawy Kamila (który trenuje z Michalem Doleżalem i Łukaszem Kruczkiem, a nie Austriakiem), skoro wyżej cenił wyraźnie słabszego Kubackiego i czekał na wyniki Pucharu Kontynentalnego, żeby podjąć ostateczną decyzję. W Klingenthal jednak nikt nie skakał i Kamil wskoczył do składu. Bo w wyborze między nim a Piotrem Żyłą Thomas nie mógł postawić dzisiaj inaczej, ten ostatni jest cieniem siebie.

     

    No więc z piątki znowu ktoś odpadnie, a to też będzie rzutować na kolejne tygodnie. Bo naprawdę duża gra toczy się o coś innego – miejsce w składzie na mistrzostwa świata w Trondheim. W tym sezonie nie ma ważniejszej imprezy i wszyscy o tym wiedzą.

     

    Kamil Stoch debiutował w MŚ, gdy Paweł Wąsek nie miał sześciu lat

    Zaczynają się 27 lutego, ale wyścig już trwa. Wiadomo, że dzisiaj w trudniejszej sytuacji jest Żyła i ci, którzy nie skakali w Klingenthal niż kadra na Zakopane, ale tu może być jeszcze dużo zwrotów akcji. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz jeszcze kilka tygodni temu nie chciał mówić o zmianie pokolenia, ale dzisiaj jest już inaczej.

     

    Jeszcze dwa czy trzy lata temu nieobecność w takiej imprezie Stocha, Żyły czy Kubackiego oznaczałaby, że mają naprawdę poważną kontuzję, bo w innych okolicznościach nie oddawali miejsca nikomu. No i zdobywali medale. Zresztą, gdyby zabrakło w składzie Piotra, to znaczyłoby, że nie miałby szansy bronić złota na normalnej skoczni z 2023 r. (a wygrał też w 2021 r.!

     

    O historii nikt nie zapomina, ale gdyby Thurnbichler wybierał dzisiaj, to właśnie Żyła zostałby w domu, a Stoch wcale nie miałby pewnego miejsca w składzie drużyny. Kubacki zresztą też. To nie znaczy, że trzeba tę trójkę skreślić, bo tylko głupiec skreśla gigantów, ale warto sobie uświadomić, jakie mamy aktualnie realia.

     

    Długo odsuwaliśmy od siebie myśl, że to kiedyś nastąpi, ale taka jest prawda. Bo warto pamiętać, że gdy Kamil startował w pierwszych mistrzostwach świata w 2005 r., to obecny lider, czyli Paweł, nie miał jeszcze sześciu lat. Teraz stoją obok siebie na podium mistrzostw Polski. Kamil potrafi się mobilizować na kluczowe momenty, dowiódł tego choćby czwartym miejscem podczas ostatnich igrzysk. Teraz też zrobi wszystko, bo najbardziej nie znosi przeciętniactwa. Podobnie jest z Żyłą, a i w Dawidzie trener musi widzieć już więcej niż większość obserwatorów. Nikt nie będzie miał prawa być zaskoczony, gdy to trzech weteranów z młodym Wąskiem będziemy oglądać w Norwegii za kilka tygodni, ale tak samo będzie, jeśli któregoś z nich zabraknie.

     

    I w sumie takiej sytuacji chcieliśmy od lat, kiedy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak szybko mija czas. Z jedną poprawką, rzecz jasna. Że ta walka o miejsce w składzie będzie toczyła się w okolicy podium czy chociaż pierwszej, a nie trzeciej dziesiątki…

     

     

  • W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekła

    W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekła

    W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekł

     

    “To była chyba największa nauka, jaką wyniosłam” — powiedziała Iga Świątek, gdy została zapytana o doświadczenia i wnioski związane z ostatnimi miesiącami kariery. Polka znalazła pozytywy wynikające z koszmaru, jaki przeszła w związku z przypadkowym zażyciem niedozwolonej substancji.

     

    Dziennikarze obsługujący tegoroczny Australian Open nie mogli pominąć kwestii dopingu w rozmowie z Igą Świątek. Polka wyjaśniła, jak duże znaczenie miała cała sytuacja i jak wpłynie na jej życie.

     

    Niezwykle ważna lekcja dla Igi Świątek

    “Przede wszystkim zaakceptowałam fakt, że czasem nie mam kontroli nad pewnymi sprawami. Takie sytuacje mogą się zdarzyć, a wtedy musisz sobie z nimi poradzić. Na pewno to była ważna lekcja. Myślę, że pomoże mi to również w innych aspektach mojego życia. To była chyba największa nauka, jaką wyniosłam” – powiedziała wiceliderka światowego rankingu.

     

    Polka przypadkowo zażyła niedozwolony środek

     

    Wspomniane wydarzenia związane były z trudnym i wyczerpującym okresem, który zaczął się w drugiej połowie ubiegłych wakacji. Wówczas u Świątek stwierdzono obecność zakazanej substancji – trimetazydyny (TMZ), która przedostała się do jej organizmu poprzez preparat melatoniny, mający pomóc tenisistce w radzeniu sobie z problemami ze snem oraz zmianami stref czasowych. Świątek nie przyjęła TMZ świadomie, co zostało udowodnione i pozwoliło na złagodzenie kary. Mimo to cały proces był dla niej wyjątkowo trudnym doświadczeniem.

     

    Cała sytuacja była dla Świątek koszmarem

    W rozmowie z kanałem “Tennis Insider Club” na YouTube, liderka rankingu wróciła wspomnieniami do tamtych wydarzeń: “To było straszne. Szczerze mówiąc, nie lubię tenisa aż tak bardzo, żeby musieć przez coś takiego przechodzić. Gdyby to przydarzyło mi się po raz drugi, nie wiem, czy dałabym radę ponownie się z tym zmierzyć” – przyznała otwarcie.

  • A jednak są szanse na mecz Huberta Hurkacza w telewizji. Oto szczegóły

    A jednak są szanse na mecz Huberta Hurkacza w telewizji. Oto szczegóły

    A jednak są szanse na mecz Huberta Hurkacza w telewizji. Oto szczegół

     

    Jest szansa, że polscy kibice będą mogli obejrzeć mecz Huberta Hurkacza w pierwszej rundzie Australian Open w telewizji. Wszystko zależy od tego, jak długo potrwają dwa spotkania na dwóch głównych kortach. Spokojniejsi możemy być o transmisję spotkania Kamila Majchrzaka.

     

    Ze względu na decyzję organizatorów do godziny 6.00 rano w Eurosporcie 1 oraz Eurosporcie 2 codziennie są transmitowane spotkania z dwóch głównych aren (Rod Laver i Margaret Court Arena). Właśnie z tego powodu polscy kibice nie mogli zobaczyć w telewizji meczu Igi Świątek z Kateriną Siniakovą. Polka wygrała 6:3, 6:4, ale przez konieczność rozgrywania starcia na trzecim korcie, jej mecz był pokazywany wyłącznie w internetowej platformie Max.

     

    14 stycznia około godziny 3.00 czasu polskiego do gry wejdzie Hubert Hurkacz. Spotkanie Polaka z Tallonem Griekspoor odbędzie się na 1573 Arena jako drugie spotkanie od godz. 1.00 czasu polskiego. Przed Polakiem i Holendrem na tym obiekcie rywalizować będą panie — Beatriz Haddad Maia powalczy z Julią Rierą. Jako czwarty na korcie numer 8 do gry powinien wyjść Kamil Majchrzak w starciu z Pablo Carrena Bustą (182. ATP). Właśnie przekazano informacje o transmisji meczu polskich tenisistów.

     

    Kiedy mecz Huberta Hurkacza? Gdzie obejrzeć Australian Open?

    “Spotkania Polaków w całości do obejrzenia na platformie Max. Mecz Majchrzaka także w polskim oknie w Eurosporcie 1. Pojedynek Hurkacza może trafić na antenę Eurosportu 1 lub Eurosportu 2 w zależności od czasu trwania innych starć” — przekazał Eurosport Polska.

  • Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegrał

    Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegrał

    Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegra

     

    Od imponującego zwycięstwa Hubert Hurkacz rozpoczął Australian Open. Polak ograł Tallona Griekspoora 7:5, 6:4, 6:4 i bez straty seta awansował do drugiej rundy. Ćwierćfinalista poprzedniej edycji poznał już kolejnego przeciwnika. Będzie nim Miomir Kecmanović. Polak ma z Serbem mieszane wspomnienia.

     

    Polak od początku do końca spotkania z Tallonem Griekspoorem zagrał bardzo skutecznie, świetnie serwował i przy tym doskonale prezentował się pod względem fizycznym, a to po zeszłorocznej kontuzji jest niezwykle pozytywny znak.

     

    Kolejny trudny rywal na drodze Huberta Hurkacza. Mieszane wspomnienia

    Przed Polakiem kolejne wyzwanie. W drugiej rundzie zagra z Miomirem Kecmanoviciem. Sklasyfikowany obecnie na 51. miejscu w rankingu ATP tenisista w przeszłości był już notowany na 27. pozycji. W pierwszej rundzie ograł rodaka Dusana Lajovicia (80. ATP) 7:5, 3:6, 6:3, 3:6, 6:3.

     

    25-latek sezon rozpoczął od porażki w pierwszej rundzie w Hongkongu. Drugi start był już w jego wykonaniu znacznie lepszy. W Adelajdzie dotarł aż do półfinału, w którym musiał uznać wyższość Sebastiana Kordy, przegrywając 3:6, 6:7 (4-7).

     

    W bezpośredniej rywalizacji Hurkacz remisuje z Kecmanoviciem 1:1. Serb ograł naszego tenisistę po trudnej walce w 2019 r. na mączce w Rzymie w trzech setach, a odwrotnym rezultatem zakończył się ich mecz na twardej nawierzchni w 2023 r. w Toronto.

     

    W przypadku ewentualnego zwycięstwa w trzeciej rundzie Polak może zagrać z Włochem Matteo Berrettinim lub Duńczykiem Holgerem Rune.

     

    Przypomnijmy, że do drugiej rundy Australian Open awansowały również Iga Świątek i Magdalena Fręch. Z rywalizacji odpadły z kolei Magda Linette i Maja Chwalińska. O awans we wtorek powalczy jeszcze Kamil Majchrzak, którego czeka trudne spotkanie z PabloCarreno Bustą.

     

  • Miażdżąca moc Huberta Hurkacza w AO! Z nim nigdy tak nie wygrywał, aż do teraz

    Miażdżąca moc Huberta Hurkacza w AO! Z nim nigdy tak nie wygrywał, aż do teraz

     

    Miażdżąca moc Huberta Hurkacza w AO! Z nim nigdy tak nie wygrywał, aż do teraz

     

    Wyśmienite danie zaserwował polskim kibicom Hubert Hurkacz na początek Australian Open! Polak w trzech setach 7:5, 6:4, 6:4 pokonał Tallona Griekspoora. Holender w przeszłości potrafił napsuć Hurkaczowi mnóstwo krwi. Choć mecz trwał ponad dwie godziny, to w tym przypadku śmiało można pisać o “ekspresowym” zwycięstwie. W drugiej rundzie Polak zmierzy się z Serbem Miomirem Kecmanoviciem.

    Po pasjonującym ćwierćfinałowym boju z Daniiłem Miedwiediewem Hubert Hurkacz zakończył zeszłoroczną rywalizację w Australian Open. Wówczas dotarł najdalej ze wszystkich Polaków startujących w Melbourne.

    Przed tegoroczną edycją turnieju wielkim znakiem zapytania była kwestia jego zdrowia. Czy po kontuzji, jaką odniósł podczas Wimbledonu i długiej rehabilitacji, jest już w stanie grać dwutygodniowy turniej do trzech wygranych setów?

    Dodatkowo Polak w drugiej połowie ubiegłego roku zamienił Craiga Boyntona na duet Nicolas Massu i Ivan Lendl. Owoców ich współpracy najpewniej będzie można oczekiwać w dalszej części sezonu, ale już w Melbourne powinniśmy obserwować pierwszych korekt w grze Hurkacza.

    Wymagający rywal na początek. Mieszane wspomnienia Hurkacza

    W Melbourne od początku czekało go bardzo wymagające zadanie. Nie dość, że bronił osiągniętego ćwierćfinału, to jeszcze w pierwszej rundzie wylosował rywala, z którym w przeszłości grało mu się wyjątkowo niewygodnie.

    Z Griekspoorem jak dotąd rywalizował czterokrotnie. Każdy z nich wygrał po dwa mecze. Ciekawostką jest, że wszystkie kończyły się na pełnym dystansie setów. Holender nie ma dobrych wspomnień z tenisistami z najlepszej dwudziestki rankingu ATP w meczach wielkoszlemowych — dotychczas wszystkie siedem takich meczów przegrał. Trenowany przez Kristofa Vliegena Griekspoor jest tenisistą uniwersalnym i z powodzeniem gra na wszystkich nawierzchniach.

    Zachwycająca skuteczność Hurkacza. Rywal był bezradny

    Pierwszy set układał się zgodnie z przewidywaniami. Obaj pewnie serwowali, ale to Hurkacz lepiej returnował, dzięki czemu wypracował sobie kilka break pointów. Mecz niemal od początku nie układał się po myśli Holendra. W kłopoty wpędził się już przy stanie 2:3, ale wówczas nie dał sobie wyrwać gema. Podobnie było przy stanie 4:5. Wówczas Hurkacz wywalczył sobie nawet trzy piłki setowe, ale i tym razem Holender wytrzymał presję i utrzymał podanie. Polak wszystko, co najlepsze zachował na decydujący fragment seta. Prowadząc 6:5, popisał się kilkoma fantastycznymi akcjami i przełamał Griekspoora bez straty punktu na 7:5.

    Nieco bardziej przewrotny był drugi set. Hurkacz co prawda wykorzystał swój moment i słabość przeciwnika, przełamując go na 2:0, ale przewagi 4:1 nie utrzymał. Stracił serwis i pozwolił Griekspoorowi doprowadzić do wyrównania 4:4. W końcówce Polak znów pokazał wielką klasę. Nie spieszył się, szczególnie widząc, że rywal jest coraz bardziej niecierpliwy. Jednocześnie od czasu do czasu zaskakiwał Holendra wygranymi uderzeniami po prostej.

    Hurkacz w całym meczu popełnił bardzo mało błędów. Jego wtorkowy rywal wręcz przeciwnie. Im bardziej zaawansowana faza seta, tym mniej zimnej krwi zachowywał. Drugiego seta podobnie jak poprzedniego przegrał po przełamaniu. Tym razem na 4:6.

    W trzecim secie niewiele się zmieniło. Gra Griekspoora falowała, a swobodnie uderzający Hurkacz od czasu do czasu potrafił wpędzić rywala w spore kłopoty. Podobnie jak w pierwszym secie Hurkacz nie bronił żadnego break pointa, a jego rywal musiał aż ośmiu. Najpierw w czwartym gemie, wówczas utrzymał serwis, a następnie przy stanie 5:4 dla Hurkacza. Polak od początku do końca meczu pozostawał niewzruszony. Wykorzystywał najmniejsze błędy i niepewność Griekspoora i za szóstym podejściem przełamał Holendra na zwycięstwo w całym meczu.

    Holender łącznie popełnił aż 46 niewymuszonych błędów przy 35 zagraniach kończących. Hurkacz posłał na połowę rywala aż 39 winnerów przy 23 błędach własnych.

    W drugiej rundzie Polak zagra z Serbem Miomirem Kecmanoviciem.

  • Miażdżąca moc Huberta Hurkacza w AO! Z nim nigdy tak nie wygrywał, aż do teraz

    Miażdżąca moc Huberta Hurkacza w AO! Z nim nigdy tak nie wygrywał, aż do teraz

    Miażdżąca moc Huberta Hurkacza w AO! Z nim nigdy tak nie wygrywał, aż do teraz

    Wyśmienite danie zaserwował polskim kibicom Hubert Hurkacz na początek Australian Open! Polak w trzech setach 7:5, 6:4, 6:4 pokonał Tallona Griekspoora. Holender w przeszłości potrafił napsuć Hurkaczowi mnóstwo krwi. Choć mecz trwał ponad dwie godziny, to w tym przypadku śmiało można pisać o “ekspresowym” zwycięstwie. W drugiej rundzie Polak zmierzy się z Serbem Miomirem Kecmanoviciem.

     

    Po pasjonującym ćwierćfinałowym boju z Daniiłem Miedwiediewem Hubert Hurkacz zakończył zeszłoroczną rywalizację w Australian Open. Wówczas dotarł najdalej ze wszystkich Polaków startujących w Melbourne.

     

    Przed tegoroczną edycją turnieju wielkim znakiem zapytania była kwestia jego zdrowia. Czy po kontuzji, jaką odniósł podczas Wimbledonu i długiej rehabilitacji, jest już w stanie grać dwutygodniowy turniej do trzech wygranych setów?

     

    Dodatkowo Polak w drugiej połowie ubiegłego roku zamienił Craiga Boyntona na duet Nicolas Massu i Ivan Lendl. Owoców ich współpracy najpewniej będzie można oczekiwać w dalszej części sezonu, ale już w Melbourne powinniśmy obserwować pierwszych korekt w grze Hurkacza.

     

    Wymagający rywal na początek. Mieszane wspomnienia Hurkacza

    W Melbourne od początku czekało go bardzo wymagające zadanie. Nie dość, że bronił osiągniętego ćwierćfinału, to jeszcze w pierwszej rundzie wylosował rywala, z którym w przeszłości grało mu się wyjątkowo niewygodnie.

     

    Z Griekspoorem jak dotąd rywalizował czterokrotnie. Każdy z nich wygrał po dwa mecze. Ciekawostką jest, że wszystkie kończyły się na pełnym dystansie setów. Holender nie ma dobrych wspomnień z tenisistami z najlepszej dwudziestki rankingu ATP w meczach wielkoszlemowych — dotychczas wszystkie siedem takich meczów przegrał. Trenowany przez Kristofa Vliegena Griekspoor jest tenisistą uniwersalnym i z powodzeniem gra na wszystkich nawierzchniach.

     

    Zachwycająca skuteczność Hurkacza. Rywal był bezradny

    Pierwszy set układał się zgodnie z przewidywaniami. Obaj pewnie serwowali, ale to Hurkacz lepiej returnował, dzięki czemu wypracował sobie kilka break pointów. Mecz niemal od początku nie układał się po myśli Holendra. W kłopoty wpędził się już przy stanie 2:3, ale wówczas nie dał sobie wyrwać gema. Podobnie było przy stanie 4:5. Wówczas Hurkacz wywalczył sobie nawet trzy piłki setowe, ale i tym razem Holender wytrzymał presję i utrzymał podanie. Polak wszystko, co najlepsze zachował na decydujący fragment seta. Prowadząc 6:5, popisał się kilkoma fantastycznymi akcjami i przełamał Griekspoora bez straty punktu na 7:5.

     

    Nieco bardziej przewrotny był drugi set. Hurkacz co prawda wykorzystał swój moment i słabość przeciwnika, przełamując go na 2:0, ale przewagi 4:1 nie utrzymał. Stracił serwis i pozwolił Griekspoorowi doprowadzić do wyrównania 4:4. W końcówce Polak znów pokazał wielką klasę. Nie spieszył się, szczególnie widząc, że rywal jest coraz bardziej niecierpliwy. Jednocześnie od czasu do czasu zaskakiwał Holendra wygranymi uderzeniami po prostej.

     

    Hurkacz w całym meczu popełnił bardzo mało błędów. Jego wtorkowy rywal wręcz przeciwnie. Im bardziej zaawansowana faza seta, tym mniej zimnej krwi zachowywał. Drugiego seta podobnie jak poprzedniego przegrał po przełamaniu. Tym razem na 4:6.

     

    W trzecim secie niewiele się zmieniło. Gra Griekspoora falowała, a swobodnie uderzający Hurkacz od czasu do czasu potrafił wpędzić rywala w spore kłopoty. Podobnie jak w pierwszym secie Hurkacz nie bronił żadnego break pointa, a jego rywal musiał aż ośmiu. Najpierw w czwartym gemie, wówczas utrzymał serwis, a następnie przy stanie 5:4 dla Hurkacza. Polak od początku do końca meczu pozostawał niewzruszony. Wykorzystywał najmniejsze błędy i niepewność Griekspoora i za szóstym podejściem przełamał Holendra na zwycięstwo w całym meczu.

     

    Holender łącznie popełnił aż 46 niewymuszonych błędów przy 35 zagraniach kończących. Hurkacz posłał na połowę rywala aż 39 winnerów przy 23 błędach własnych.

     

    W drugiej rundzie Polak zagra z Serbem Miomirem Kecmanoviciem.

  • W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekła

    W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekła

    Podczas konferencji prasowej na Australian Open Iga Świątek została zapytana o niedawny incydent dopingowy, w którym wykryto u niej obecność trimetazydyny, substancji zakazanej. Świątek wyjaśniła, że pozytywny wynik testu był wynikiem zanieczyszczenia melatoniną, którą przyjmowała na problemy ze snem. Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisowej (ITIA) uznała, że naruszenie nie było zamierzone, co skutkowało jednomiesięcznym zawieszeniem.

     

    Polska tenisistka przyznała, że okres ten był dla niej trudny psychicznie, ale otrzymała wsparcie od fanów i społeczności tenisowej. Podkreśliła również znaczenie edukacji sportowców w zakresie przyjmowanych suplementów i leków, aby unikać podobnych sytuacji w przyszłości.

     

    Świątek wyraziła nadzieję, że może teraz skupić się na przygotowaniach do nadchodzących turniejów i kontynuować karierę bez dalszych przeszkód. Jej przypadek zwrócił uwagę na wyzwania, przed jakimi stoją sportowcy w kontekście przepisów antydopingowych i konieczność zachowania ostrożności przy wyborze stosowanych środków.

     

     

     

     

  • Magda Gessler pozwała restaurację. Ujawniono kulisy współpracy: sprawa kuriozalna

    Magda Gessler pozwała restaurację. Ujawniono kulisy współpracy: sprawa kuriozalna

    Magda Gessler, znana restauratorka i prowadząca program “Kuchenne rewolucje”, wielokrotnie angażowała się w spory prawne z restauracjami, które odwiedzała w ramach swojego programu. Poniżej przedstawiamy kilka takich przypadków:

    Łebska Chata w Łebie
    W 2013 roku Magda Gessler przeprowadziła rewolucję w restauracji Łebska Chata. Po początkowej aprobacie, w 2014 roku wycofała swoją rekomendację, zarzucając właścicielowi bezprawne używanie jej nazwiska w celach promocyjnych. Sprawa trafiła do sądu, gdzie Gessler domagała się 100 tys. zł odszkodowania. Ostatecznie sąd nakazał właścicielowi zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia.

    3
    **Łebska Chata w Łebie**
    W 2013 roku Magda Gessler przeprowadziła rewolucję w restauracji Łebska Chata. Po początkowej aprobacie, w 2014 roku wycofała swoją rekomendację, zarzucając właścicielowi bezprawne używanie jej nazwiska w celach promocyjnych. Sprawa trafiła do sądu, gdzie Gessler domagała się 100 tys. zł odszkodowania. Ostatecznie sąd nakazał właścicielowi zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia. 12Schronisko Bukowina w Bukowinie Tatrzańskiej
    W 2021 roku Magda Gessler zakończyła współpracę z restauracją Schronisko Bukowina, wcześniej znaną jako Schronisko Smaków, z powodu nieprzestrzegania obostrzeń pandemicznych przez lokal. W 2025 roku restauratorka pozwała właścicieli, żądając zwrotu podarowanej wcześniej dekoracji – wypchanej głowy łosia. Sprawa trafiła do sądu, a właściciele lokalu zapowiedzieli obronę swojego stanowiska.

    13
    **Schronisko Bukowina w Bukowinie Tatrzańskiej**
    W 2021 roku Magda Gessler zakończyła współpracę z restauracją Schronisko Bukowina, wcześniej znaną jako Schronisko Smaków, z powodu nieprzestrzegania obostrzeń pandemicznych przez lokal. W 2025 roku restauratorka pozwała właścicieli, żądając zwrotu podarowanej wcześniej dekoracji – wypchanej głowy łosia. Sprawa trafiła do sądu, a właściciele lokalu zapowiedzieli obronę swojego stanowiska. 20Dolina Charlotty Resort & Spa
    W 2018 roku Magda Gessler została pozwana przez właścicieli Doliny Charlotty za wpis na Facebooku, w którym skrytykowała warunki panujące w obiekcie. Sąd nakazał jej usunięcie wpisu i przeprosiny, uznając, że naruszyła dobra osobiste właścicieli.

    21
    **Dolina Charlotty Resort & Spa**
    W 2018 roku Magda Gessler została pozwana przez właścicieli Doliny Charlotty za wpis na Facebooku, w którym skrytykowała warunki panujące w obiekcie. Sąd nakazał jej usunięcie wpisu i przeprosiny, uznając, że naruszyła dobra osobiste właścicieli.Te przypadki pokazują, że współpraca z Magdą Gessler w ramach “Kuchennych rewolucji” nie zawsze przebiega bezproblemowo, a nieporozumienia mogą prowadzić do długotrwałych sporów sądowych.

     

  • Lewandowski ruszył do akcji. Oto co powiedział do Araujo po finale z Realem

    Lewandowski ruszył do akcji. Oto co powiedział do Araujo po finale z Realem

    FC Barcelona zagrała pierwszą częśc sezonu praktycznie niezmienionym środkiem obrony, który tworzyli Inigo Martinez i Pau Cubarsi. Ale pierwszy z nich nabawił się kontuzji w El Clasico. Wtedy wszedł Ronald Araujo, który ostatnio miał wyrazić chęć odejścia z klubu. Dał jednak bardzo dobrą zmianę. Szatnia chce go za wszelką cenę zatrzymać. Nawet Robert Lewandowski próbował wpłynąć na jego decyzję.

    W ostatnich dniach hiszpańskie i włoskie media przekonywały, że wkrótce dojdzie do transferu Ronalda Araujo z FC Barcelony do Juventusu. Urugwajczyk miał zakomunikować szatni i Hansiemu Flickowi, że chce opuścić stolicę Katalonii. Obrońca miał nawet prosić trenera, by nie korzystał z niego w finale Superpucharu Hiszpanii, ale musiał wpuścić go na boisko w obliczu kontuzji Inigo Martineza.

    Lewandowski namawiał Araujo, by został w Barcelonie
    Araujo nie grał przez ostatnie pół roku. Wszystko przez kontuzję, której nabawił się podczas Copa America. Barcelona zarzucała urugwajskim lekarzom i piłkarzowi nieodpowiedzialne podejście do urazu, które przełożyło się na dość długą przerwę w treningach. Wrócił w tym roku, El Clasico w finale Superpucharu Hiszpanii było jego drugim występem. Zagrał naprawdę dobre zawody

    Zapewne gdyby nie kontuzja Martineza, Araujo nie miałby większych szans na grę. Inigo oraz Pau Cubarsi stworzyli znakomicie zgrany duet, który na boisku rozumie się bez słów. Wcześniej nie wyobrażano sobie wyjściowej jedenastki bez Urugwajczyka, ale ostatnie miesiące wszystko zmieniły.

    Mimo to szatnia chce, by Araujo został w zespole, wszak jest jednym z kapitanów “Blaugrany”, który wciąż może dać dużo jakości na boisku. Dostrzega to także Robert Lewandowski. Zdaniem hiszpańskich mediów osobiście namawiał Araujo, by pozostał w Barcelonie na dłużej.

    Zobacz też: Boniek bez litości po decyzji PZPN ws. Narodowego. “Sprawa jest bardzo prosta

    Marca” opisuje nagranie z rozmowy Lewandowskiego z Urugwajczykiem tuż po odebraniu trofeum za wygranie Superpucharu Hiszpanii. – Ronald, zostań. Musisz zostać z nami. Podpisz ten nowy kontrakt. Tak będzie dla ciebie lepiej, będziesz grał teraz, bracie” – przekonywał Polak.

    Najbliższe tygodnie będą kluczowe i być może zmienią podejście Araujo. Martinez wypadł na ponad miesiąc, więc Urugwajczyk będzie miał okazję go zastąpić. Barcelonie także zależy, żeby zatrzymać Araujo. Proponowała mu dwukrotnie przedłużenie umowy (ta wygasa 30 czerwca 2026 r.), ale za każdym razem Urugwajczyk odrzucał propozycję. Klub wciąż chce z nim rozmawiać.

    Pewne jest, że Barcelona tak łatwo go nie sprzeda. Odrzuciła ofertę Juventusu w wysokości 35 mln euro i odrzuci szykowaną na 50 mln euro. A jeśli będzie musiała go sprzedać, to za co najmniej 70 mln euro.

    Najbliższe spotkanie FC Barcelony już w środę. Wtedy zmierzy się u siebie z Betisem w 1/8 finału Pucharu Króla.

     

  • Za granicą głośno o księżnej Kate. Media nie mają wątpliwości

    Za granicą głośno o księżnej Kate. Media nie mają wątpliwości

    Księżna Kate, żona następcy brytyjskiego tronu, od miesięcy znajduje się w centrum uwagi międzynarodowych mediów. Jej walka z chorobą nowotworową, powrót do obowiązków królewskich oraz związane z tym kontrowersje przyciągają uwagę opinii publicznej na całym świecie.

     

    Diagnoza i leczenie

     

    W styczniu 2024 roku księżna Kate przeszła planowaną operację jamy brzusznej. W marcu poinformowała, że w jej trakcie wykryto nowotwór, w związku z czym poddała się profilaktycznej chemioterapii. W opublikowanym nagraniu wideo poprosiła o poszanowanie prywatności w tym trudnym dla niej czasie.

     

    Powrót do obowiązków

     

    Po zakończeniu leczenia księżna stopniowo wracała do publicznych obowiązków. W czerwcu pojawiła się na uroczystości Trooping the Colour, a w lipcu uczestniczyła w finałach Wimbledonu. Jej obecność na tych wydarzeniach spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, a nagrania z jej udziałem zdobyły miliony wyświetleń.

     

    Kontrowersje i dezinformacja

     

    Niestety, okres rekonwalescencji księżnej nie obył się bez kontrowersji. W mediach społecznościowych pojawiły się teorie spiskowe dotyczące jej stanu zdrowia, które zmusiły ją do wcześniejszego ujawnienia informacji o chorobie. Brytyjski rząd podejrzewa, że za częścią tych dezinformacji stoją wrogie państwa, takie jak Rosja, Chiny i Iran, dążące do destabilizacji zachodnich społeczeństw.

     

    Reakcja mediów i społeczeństwa

     

    Media na całym świecie bacznie obserwują każdy krok księżnej Kate. Jej powrót do obowiązków królewskich jest szeroko komentowany, a wybory modowe i zachowanie analizowane. Przykładowo, podczas jednej z wizyt publicznych zauważono, że nie nosiła swojego charakterystycznego pierścionka zaręczynowego, co wywołało spekulacje w mediach.

     

    Podsumowanie

     

    Księżna Kate pozostaje jedną z najbardziej wpływowych i obserwowanych postaci na świecie. Jej zmagania z chorobą, powrót do zdrowia i obowiązków królewskich oraz związane z tym wyzwania pokazują jej siłę i determinację, a także wpływ, jaki wywiera na opinię publiczną i media na całym świecie.