• Niepopularne słowa legendy tenisa o Idze Świątek. Szczere do bólu

    Niepopularne słowa legendy tenisa o Idze Świątek. Szczere do bólu

    Niepopularne słowa legendy tenisa o Idze Świątek. Szczere do bólu

    Iga Świątek awansowała już do trzeciej rundy Australian Open. Naszej tenisistce do tej pory nieszczególnie wiodło się na tym turnieju, dlatego też nie przez wszystkich jest wymieniana w roli faworytek. Swoje zdanie w tej kwestii ma Mats Wilnader, który twierdzi, że Polka jest “niedoceniana”, ale też podkreśla, co musi poprawić, aby w Melbourne faktycznie osiągnąć sukces.

     

    Iga Świątek ma za sobą dwa mecze w Australian Open. W obu nie straciła nawet seta. Najpierw pokonała Katerinę Siniakovą 6:3, 6:4, a następnie Rebeccę Sramkovą 6:0, 6:2. Teraz na jej drodze stanie powracająca do formy Emma Raducanu. Do tej pory obie zawodniczki mierzyły się ze sobą czterokrotnie i za każdym razem górą była Polka. Mało tego, udało jej się przy tym nie stracić nawet seta. Wiceliderka światowego rankingu zagra jednak teraz z Brytyjką w Melbourne, gdzie jej najlepszym wynikiem jest półfinał z 2022 roku i był to jedyny raz, kiedy raszynianka przebrnęła czwartą rundę. Jak będzie tym razem?

     

    Legenda tenisa widzi słabe punkty u Świątek. Tu Raducanu może szukać szansy

     

    Mats Wilander widzi Igę Świątek jako faworytkę tego spotkania, ale jednocześnie wskazuje mankamenty, które może próbować wykorzystać Emma Raducanu. – Jeśli przeciwko niej stanie ktoś, kto mocno uderza piłkę, Iga musi bardziej się bronić, niż by tego chciała. Czasami ma z tym problemy – stwierdził siedmiokrotny triumfator turniejów Wielkiego Szlema w singlu na antenie Eurosportu.

     

    Jednocześnie zwraca uwagę, że ze względu na charakterystykę gry Brytyjki, nie ma ona zbyt dobrych predyspozycji, aby zagrozić Polce w ten sposób. – Czy Raducanu może przeważać nad Świątek? Ona dobrze uderza piłkę, ale nie sądzę, by to była jej główna broń. Z drugiej strony jest bardzo konsekwentna – powiedział Szwed.

     

    Wilander wprost o Idze Świątek. “Jest trochę niedoceniana”

     

    To, że Iga Świątek najlepiej czuje się na mączce, nie ulega żadnej wątpliwości. Uchodzi też mylnie w oczach niektórych za zawodniczkę, która poza mączką nie radzi dobrze radzi sobie najlepiej. Przeczy temu jednak statystyka aż 12. triumfów w turniejach rangi WTA na nawierzchni twardej, przy 10. zwycięstwach na mączce. Mats Wilander słusznie zwrócił uwagę, że jest to kwestia występów Polki na turniejach Wielkiego Szlema, dlatego postanowił trochę stanąć w jej obronie.

     

    – Myślę, że Iga jest trochę niedoceniana, ponieważ jeszcze nie grała dobrze ani w Australii, ani w Wimbledonie – uważa ekspert Eurosportu.

     

    Iga Świątek zmierzy się z Emmą Raducanu w nocy z piątku na sobotę 18 stycznia. Na razie godzina spotkania jeszcze nie jest znana. Triumfatorka zagra w kolejnej rundzie ze zwyciężczynią meczu Eva Lys -Jaqueline Cristian Zapraszamy już do śledzenia realcji tekstowej z tego pojedynku na stro

    nie Interii Sport.

  • Iga Świątek ogłasza ws. WOŚP, podjęła kluczową decyzję. Jerzy Owsiak już to wie

    Iga Świątek ogłasza ws. WOŚP, podjęła kluczową decyzję. Jerzy Owsiak już to wie

    Iga Świątek ogłasza ws. WOŚP, podjęła kluczową decyzję. Jerzy Owsiak już to wie

    Brylująca obecnie na kortach Australian Open Iga Świątek oficjalnie ogłosiła, że i w tym roku weprze Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Polska tenisistka zdecydowała, że przekaże na rzecz fundacji założonej przez Jerzego Owsiaka dwa fanty, które trafią na licytacje. – Masz wielkie serducho – piszą w komentarzach zachwyceni fani, którzy będą mogli zdobyć między innymi rakietę, używaną przez wiceliderkę rankingu WTA w minionym sezonie.

     

    Iga Świątek walczy obecnie o pierwszy wielkoszlemowy tytuł w tym sezonie. W Australian Open na razie najdalej doszła w 2022 roku, przegrywając w półfinale. Obecnie Polka jest świeżo po awansie do trzeciej rundy, który zapewniła sobie, ogrywając 6:0, 6:2 reprezentkę Słowacji Rebeccę Sramkovą. Teraz czeka ją walka o 1/8 finału w meczu z Brytyjką Emmą Raducanu – byłą mistrzynią US Open.

     

    Iga Świątek znów gra z WOŚP. Wiemy, co przekaże fundacji Jerzego Owsiaka

     

    To właśnie z Australii Iga Świątek przekazała ważne wieści dotyczące Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 23-latka ogłosiła za pośrednictwem mediów społecznościowych, że i tym razem będzie grała wraz z Jerzym Owsiakiem i jego fundacją, przekazując na licytację dwa niezwykle cenne dla jej fanów – i nie tylko – przedmioty.

     

    – 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zbliża się wielkimi krokami. I choć jestem w Australii, jak co roku dołączam do akcji WOŚP. Wierzę, że razem mamy niesamowitą moc pomagania! – rozpoczęła swój wpis Iga Świątek. Po czym przeszła do konkretów.

     

    🎤🎤 W tym roku wspólnie z LEGO Polska przygotowaliśmy wyjątkowy zestaw. Moja rakieta z sezonu 2024, którą grałam wiele meczów (nawet widać na niej niebieskie ślady) z autografem oraz unikalny obraz z klocków LEGO upamiętniający wygraną w Roland Garros. Obraz składa się z aż 13 815 klocków w 43 kolorach – uwielbiam go🎤🎤

     

    ~ obwieściła wiceliderka rankingu WTA

     

    Na koniec, zaapelowała do fanów, by – zgodnie z hasłem przyświecającym WOŚP – pomagać “do końca świata i jeden dzień dłużej”. – “Masz wielkie serducho”, “Wspaniały gest”, “To będzie hit” – odpowiedzieli jej kibice w komentarzach.

     

    W przeszłości Iga Świątek przekazywała już na WOŚP między innymi rakiety, którymi wygrywała wielkoszlemowe turnieje, a przed rokiem także swoją czerwoną suknię, w której zachwyciła podczas sesji zdjęciowej przed turniejem WTA Finals.

     

    https://www.instagram.com/reel/DE4vkRttBhx/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    W ostatnim czasie głośno wokół Jerzego Owsiaka zrobiło się nie tylko ze względu na przygotowania do kolejnego finału WOŚP, ale i groźby płynące pod jego adresem. Sprawą zajęły się służby. We wtorek prokuratura poinformowała o zatrzymaniu 38-latka, który oferował 100 tysięcy złotych za zastrzelenie szefa WOŚP. W minionym tygodniu natomiast w ręce mundurowych wpadł 71-latek, któremu postawiono zarzut kierowania gróźb karalnych.

  • Największa sensacja Australian Open! 19-latek przejdzie do historii

    Największa sensacja Australian Open! 19-latek przejdzie do historii

    Największa sensacja Australian Open! 19-latek przejdzie do historii

    Szok i niedowierzanie! Z pewnością takie słowa pojawiają się w głowach kibiców po meczu Daniiła Miedwiediewa z kwalifikantem Learnerem Tienem. Amerykanin rzucił wielkie wyzwanie ubiegłorocznemu finaliście, wygrywając dwa pierwsze sety. Ba, w trzeciej partii miał nawet piłkę meczową, ale jej nie wykorzystał. Mimo wszystko po niemal pięciogodzinnym boju był w stanie postawić kropkę nad i. To 19-latek awansował do III rundy, co należy uznać za największą sensację tegorocznego turnieju.

     

    Australian Open rozkręciło się na dobre i już doszło do kilku sensacji. Największymi są porażki dwóch finalistów z poprzedniego sezonu. W środę z rywalizacją na etapie drugiej rundy pożegnała się Qinwen Zheng. Chinka dość niespodziewanie uległa Laurze Siegemund i to w dwóch setach. Z kolei dzień później jej los podzielił… piąty w rankingu ATP Daniił Miedwiediew. Ten stoczył jednak o wiele bardziej zacięty bój.

     

    Daniił Miedwiediew poza Australian Open. Pierwsze dwa sety to był koszmar. W trzecim nieco odetchnął

     

    Miedwiediew od początku zmagań w Melbourne miał spore problemy. Już w I rundzie musiał stoczyć pięciosetowy pojedynek i to… z 418. w rankingu ATP Kasiditem Samrejem. Rosjaninowi wielokrotnie puszczały nerwy, co boleśnie odczuła nie tylko jego rakieta, ale i siatka, o którą 28-latek uderzał w szale. Ostatecznie jednak wyszedł z tego starcia zwycięsko.

     

    Ale w meczu II rundy już tak dobrze nie było. W nim Miedwiediew mierzył się z kolejnym zdecydowanie niżej notowanym rywalem Learnerem Tienem. Amerykanin zajmuje dopiero 121. lokatę w rankingu, a do turnieju dostał się przez kwalifikacje. Początek był lepszy w wykonaniu Rosjanina, bo już w trzecim gemie przełamał rywala, a po chwili prowadził 3:1, mając szansę nawet na 4:1. Okazji nie wykorzystał, co zapoczątkowało jego koszmar. Stracił bowiem dwa kolejne podania i ostatecznie to Amerykanin wygrał 6:3.

     

    A na tym 19-latek zatrzymywać się nie zamierzał. Druga partia była dość chaotyczna. Doszło aż do ośmiu przełamań, po cztery dla każdego zawodnika. Tak więc o losach seta zadecydował tie-break, a w nim zdecydowanie silniejszy był Tien (7-4). Amerykanin był już tylko o jedną partię od sprawienia wielkiej sensacji.

     

    I grał jak nakręcony. Trzecia odsłona rywalizacji to znów wyrównany bój, który rozstrzygnął się w tie-breaku. W nim Tien miał już nawet piłkę meczową przy stanie 7-6. Rosjanin utrzymał jednak nerwy na wodzy i błędu nie popełnił. Ba, finalnie wygrał 10-8 i mógł złapać delikatny oddech.

     

    Decydujący piąty set. Tien największą sensacją Australian Open

     

    Taki wynik podciął skrzydła Tienowi, bo w czwartej partii był w stanie urwać Miedwiediewowi zaledwie gema. I tak o losach spotkania zadecydował piąty set, a właściwie jego tie-break, bo, tak, znów do niego doszło. Kto tym razem zaprezentował więcej opanowania? Tien, wygrał 10-7 i cały mecz 3:2. Pojedynek trwał aż 4 godziny i 53 minuty i zakończył się grubo po 2:00 w nocy czasu lokalnego.

     

    Daniił Miedwiediew – Learner Tien 3:6, 6:7(4), 7:6(8), 6:1, 6:7(7)

     

    Tym samym w Australian Open nie ma już ubiegłorocznego finalisty, co może mieć spore konsekwencje dla rankingu. Nie obroni w końcu wielu punktów. A dla Amerykanina był to zdecydowanie największy triumf w karierze! Teraz przed nim starcie z Corentinem Moutetem. 

     

  • To dlatego Danielle Collins wywołała skandal na Australian Open. Wszystko wyjawiła

    To dlatego Danielle Collins wywołała skandal na Australian Open. Wszystko wyjawiła

    To dlatego Danielle Collins wywołała skandal na Australian Open. Wszystko wyjawiła

    “Życzę powodzenia w próbach zdenerwowania kogoś, kto naprawdę ma to gdzieś” — powiedziała na konferencji prasowej Danielle Collins, odnosząc się do zachowania kibiców podczas jej meczu w Australian Open. Amerykanka w trakcie rywalizacji i po zwycięstwie z zawodniczką gospodarzy, Destanee Aiavę 7:6(4), 4:6, 6:2 zachowywała się skandalicznie prowokując widzów zebranych na trybunach. W rozmowie z dziennikarzami była z siebie niezwykle zadowolona i zdradziła, dlaczego zachowuje się w ten sposób.

     

    Przypomnijmy, że notowana na 195. miejscu w rankingu WTA Australijka sprawiła Collins mnóstwo problemów. Już w pierwszym secie tenisistki stoczyły niezwykle wyrównany bój, który po obustronnym przełamaniu skończył się tie-breakiem. Nerwową końcówkę lepiej wytrzymała Collins, która po jednym minibreaku więcej niż rywalka wygrała 7:6(4).

     

    Amerykanka w trakcie meczu narobiła sobie wśród Australijskich kibiców mnóstwo wrogów, prowokując kibiców przez całe starcie. Tuż po spotkaniu Amerykanka wymownym gestem wskazała, że nie obchodzi jej zdanie kibiców.

     

    Podczas pomeczowej konferencji prasowej doświadczona zawodniczka dość szybko została zapytana o reakcje kibiców i to jak się czuła, grając przy takiej atmosferze. “Uwielbiałam to. Robię to całe życie. Kocham grać przy publiczności pełnej energii, niezależnie od tego, kogo wspierają” — stwierdziła na starcie swojej wypowiedzi.

     

    Tenisistka przyznała, że takie zachowanie fanów jest dla niej dodatkową motywacją. “Zwłaszcza gdy nie gram najlepiej, to mnie mobilizuje. Myślę, że to naprawdę pomogło mi w końcówce. Skoncentrowałam się i skupiłam na walce do ostatniej piłki” — podkreśliła.

     

    Collins w dość osobliwy sposób wytłumaczyła sobie przyjemność gry przy publiczności, która jej nie kibicuje. “Pomyślałam sobie: ‘Jeśli mam być na korcie przez dwie i pół godziny, znosząc ich zachowanie, to przynajmniej wezmę większy czek’. Bardzo mnie to ucieszyło” — przyznała.

     

    “Jedną z najlepszych rzeczy w byciu zawodowym sportowcem jest to, że nawet ludzie, którzy cię nie lubią, płacą twoje rachunki. To całkiem ciekawa perspektywa. Moja kariera nie będzie trwać wiecznie, więc codziennie przypominam sobie, że wszystkie osoby, które kupują bilety, by mnie wspierać albo mnie wygwizdać, finansują Danielle Collins. Niech się dzieje. Uwielbiam to” — powiedziała zadowolona.

     

    Już wie, gdzie pojedzie za pieniądze od Australijczyków

     

    W kolejnej części wypowiedzi tenisistka zdradziła, na co wyda zarobione w Australii pieniądze. “Ja i moje przyjaciółki uwielbiamy pięciogwiazdkowe wakacje. Mogę zagwarantować, że ten czek pójdzie na nasz kolejny wyjazd, może na Bahamy. Lubimy duże łodzie, lubimy jachty. Na pewno wam opowiemy, jak było” — kontynuowała.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1879855047653380302

    Amerykanka dodała, że rozumie, dlaczego kibice nie byli jej przychylni. “Destanee jest stąd, więc bardzo chcieli, żeby wygrała. Wielu ludzi było pijanych i miało problem z kontrolowaniem emocji. Byli podekscytowani i chcieli długiego, zaciętego meczu” — stwierdziła.

     

    W ostatnim czasie co Collins przylgnęła łatka “czarnego charakteru” w kobiecym tenisie. 31-latka zapytana została, czy to nie jest problem podczas rozgrywania meczów. “Serio, powodzenia w próbach zdenerwowania kogoś, kto naprawdę ma to gdzieś” — zakończyła.

     

  • Danielle Collins wybuczana w Melbourne. Kibice urządzili jej piekło, odpowiedziała brzydkim gestem

    Danielle Collins wybuczana w Melbourne. Kibice urządzili jej piekło, odpowiedziała brzydkim gestem

    Danielle Collins wybuczana w Melbourne. Kibice urządzili jej piekło, odpowiedziała brzydkim gestem

    W drugiej rundzie tegorocznego Australian Open znana ze swojej niechęci do Igi Świątek Danielle Collins mierzyła się z reprezentantką gospodarzy, Destanee Aiavą. Amerykanka z problemami wygrała pierwszego seta, w drugim zaś musiała uznać wyższość swojej rywalki. O awansie przesądziła więc trzecia odsłona. W tej lepsza okazała się Collins, która po meczu w brzydkim stylu starła się jeszcze z australijskimi kibicami.

     

    W pierwszym secie Danielle Collins miała dość nieoczekiwane problemy ze swoją rywalką z Australii. Aiava, co prawda, jako pierwsza przegrała swój serwis w piątym gemie, ale od razu potrafiła odpowiedzieć rebreakiem i przywrócić równowagę. Później Amerykanka nie potrafiła odzyskać przewagi, a o losach pierwszego seta przesądził tie-break. W nim przesądziły jednak jakość i doświadczenie, a te Danielle Collins bez wątpienia ma większe. Wygrała  Australijką 7:4 i wyszła na prowadzenie w pojedynku.

     

    Destanee Aiava rozpoczęła drugiego seta w sposób wymarzony, bo od przełamania serwisu Danielle Collins. Cel na resztę odsłony był jasny – utrzymać przewagę i bronić swojego serwisu, a w rezultacie doprowadzić do remisu i trzeciego seta.

    https://www.instagram.com/share/reel/BAWZnHYXfb

    Collins męczyła się z Australijką. Brzydki gest zaraz po meczu

    W siódmym gemie znów doszło do przełamania, ale bynajmniej nie na korzyść Danielle Collins. Amerykanka przegrała już drugi serwis w tym secie, co doprowadziło do wyniku 2:5 z jej perspektywy. Ta odsłona wydawała się więc już stracona. Tym bardziej że po tym gemie Amerykanka musiała wziąć przerwę medyczną z powodu problemów z prawą stopą.

     

    Amerykanka jednak się nie poddała. Wiedziała, że w obliczu problemów musi zakończyć ten mecz jak najszybciej, a ewentualny trzeci set może okazać się dla niej bardzo wymagający. Przełamała więc serwis rywalki, a później wygrała swój. Bardzo szybko na korcie zrobiło się 5:4.

     

    Destanee Aiava miała ostatnią szansę, aby wygrać swojego gema, a zarazem całego seta. Tym razem Australijka dopięła swego i doprowadziła do remisu 1:1. O zwycięstwie i awansie do kolejnej rundy zadecydował więc set trzeci.

     

    Im dłużej trwał ten mecz, tym publiczność w Melbourne bardziej entuzjastycznie reagowała na każdy punkt zdobyty przez Aiavę. Australijczycy zwietrzyli bowiem szansę na to, aby na ich oczach doszło do niemałej sensacji.

     

    W szóstym gemie trzeciego seta doszło do pierwszego przełamania, tym razem to Danielle Collins wyszła na prowadzenie. Amerykanka zrobiła to jednak w bardzo ważnym momencie, ponieważ jej rywalka miała już bardzo niewiele czasu, aby odrobić straty. Australijka musiała się bardzo spieszyć. Sytuacji jednak nie udało się już uratować.

     

    Pojedynek ten okazał się zaskakująco wyrównany. Obie zawodniczki w rankingu WTA dzielą aż 184 miejsca różnicy (Collins jest 11., a Aiava 195.) Mimo to Australijka potrafila doprowadzić do 3. seta i dość mocno napsuć krwi wyżej notowanej Amerykance.

     

    Po meczu Danielle Collins postanowiła odpowiedzieć kibicom, którzy przez całe spotkanie byli jej nieprzychylni. Amerykanka wykonała prowokacyjny gest, przystawiając sobie rękę do ucha i szeroko się uśmiechając. Została za to bardzo głośno wybuczana.

     

    W następnej rundzie Danielle Collins zmierzy się ze swojąrodaczką Maddison Keys. 

     

  • Danielle Collins wybuczana w Melbourne. Kibice urządzili jej piekło, odpowiedziała brzydkim gestem

    Danielle Collins wybuczana w Melbourne. Kibice urządzili jej piekło, odpowiedziała brzydkim gestem

    Danielle Collins wybuczana w Melbourne. Kibice urządzili jej piekło, odpowiedziała brzydkim geste

     

    W drugiej rundzie tegorocznego Australian Open znana ze swojej niechęci do Igi Świątek Danielle Collins mierzyła się z reprezentantką gospodarzy, Destanee Aiavą. Amerykanka z problemami wygrała pierwszego seta, w drugim zaś musiała uznać wyższość swojej rywalki. O awansie przesądziła więc trzecia odsłona. W tej lepsza okazała się Collins, która po meczu w brzydkim stylu starła się jeszcze z australijskimi kibicami.

     

    W pierwszym secie Danielle Collins miała dość nieoczekiwane problemy ze swoją rywalką z Australii. Aiava, co prawda, jako pierwsza przegrała swój serwis w piątym gemie, ale od razu potrafiła odpowiedzieć rebreakiem i przywrócić równowagę. Później Amerykanka nie potrafiła odzyskać przewagi, a o losach pierwszego seta przesądził tie-break. W nim przesądziły jednak jakość i doświadczenie, a te Danielle Collins bez wątpienia ma większe. Wygrała  Australijką 7:4 i wyszła na prowadzenie w pojedynku.

     

    Destanee Aiava rozpoczęła drugiego seta w sposób wymarzony, bo od przełamania serwisu Danielle Collins. Cel na resztę odsłony był jasny – utrzymać przewagę i bronić swojego serwisu, a w rezultacie doprowadzić do remisu i trzeciego seta. Thriller na ścieżce Igi Świątek. 4:0 dla mistrzyni z Adelajdy. I stało się coś dziwnego

     

    Collins męczyła się z Australijką. Brzydki gest zaraz po meczuW siódmym gemie znów doszło do przełamania, ale bynajmniej nie na korzyść Danielle Collins. Amerykanka przegrała już drugi serwis w tym secie, co doprowadziło do wyniku 2:5 z jej perspektywy. Ta odsłona wydawała się więc już stracona. Tym bardziej że po tym gemie Amerykanka musiała wziąć przerwę medyczną z powodu problemów z prawą stopą. Amerykanka jednak się nie poddała. Wiedziała, że w obliczu problemów musi zakończyć ten mecz jak najszybciej, a ewentualny trzeci set może okazać się dla niej bardzo wymagający. Przełamała więc serwis rywalki, a później wygrała swój. Bardzo szybko na korcie zrobiło się 5:4. Destanee Aiava miała ostatnią szansę, aby wygrać swojego gema, a zarazem całego seta. Tym razem Australijka dopięła swego i doprowadziła do remisu 1:1. O zwycięstwie i awansie do kolejnej rundy zadecydował więc set trzeci.

     

    Wiadomość dla Igi Świątek tuż po meczu. Polka kompletnie zaskoczona. “Będzie ciężko”Im dłużej trwał ten mecz, tym publiczność w Melbourne bardziej entuzjastycznie reagowała na każdy punkt zdobyty przez Aiavę. Australijczycy zwietrzyli bowiem szansę na to, aby na ich oczach doszło do niemałej sensacji. W szóstym gemie trzeciego seta doszło do pierwszego przełamania, tym razem to Danielle Collins wyszła na prowadzenie. Amerykanka zrobiła to jednak w bardzo ważnym momencie, ponieważ jej rywalka miała już bardzo niewiele czasu, aby odrobić straty. Australijka musiała się bardzo spieszyć. Sytuacji jednak nie udało się już uratować. Pojedynek ten okazał się zaskakująco wyrównany. Obie zawodniczki w rankingu WTA dzielą aż 184 miejsca różnicy (Collins jest 11., a Aiava 195.) Mimo to Australijka potrafila doprowadzić do 3. seta i dość mocno napsuć krwi wyżej notowanej Amerykance.Po meczu Danielle Collins postanowiła odpowiedzieć kibicom, którzy przez całe spotkanie byli jej nieprzychylni. Amerykanka wykonała prowokacyjny gest, przystawiając sobie rękę do ucha i szeroko się uśmiechając. Została za to bardzo głośno wybuczana

     

    W następnej rundzie Danielle Collins zmierzy się ze swoją rodaczką Maddison Key.

  • Świątek wyeliminowała Gauff z gry. Zapadło pierwsze rozstrzygnięcie w Melbourne

    Świątek wyeliminowała Gauff z gry. Zapadło pierwsze rozstrzygnięcie w Melbourne

    Świątek wyeliminowała Gauff z gry. Zapadło pierwsze rozstrzygnięcie w Melbourn

     

    Noc ze środy na czwartek czasu polskiego przyniosła nam kolejny popisowy triumf w wykonaniu Igi Świątek. Nasza reprezentantka w doskonałym stylu uporała się z rewelacją końcówki sezonu 2024 – Rebeccą Sramkovą. Zawodniczka ze Słowacji zdołała ugrać zaledwie dwa gemy. Awans 23-latki do trzeciej rundy ma ważne przełożenie w kontekście rankingu WTA. Zwycięstwo raszynianki sprawiło, że szanse na fotel liderki w zestawieniu tuż po Australian Open straciła Coco Gauff. W grze o pierwsze miejsce pozostają już tylko dwa nazwiska.

     

    Znakomicie układa się póki co przygoda Igi Świątek z tegoroczną edycją Australian Open. Polka nie straciła do tej pory ani jednego seta. Katerina Siniakova ugrała siedem gemów, a Rebecca Sramkova – tylko dwa. Reprezentantka Słowacji była rewelacją końcówki ubiegłego sezonu, notowała sporo zwycięstw. Mocno przyczyniła się do awansu swojej reprezentacji do finału Pucharu Billie Jean King. W dzisiejszym spotkaniu z raszynianką nie miała jednak zbyt wiele do powiedzenia. Nasza tenisistka prezentowała się z bardzo solidnej strony, a przeciwniczka miała problem z regularnością na dłuższym dystansie. W efekcie skończyło się rezultatem 6:0, 6:2.

     

    Za zwycięstwo ze Sramkovą, 23-latka zainkasowała kolejne 60 pkt do rankingu WTA. To oznacza, że z Melbourne wywiezie już co najmniej 130 “oczek”. Iga z pewnością mierzy zdecydowanie wyżej, ale już ta liczba punktów sprawia, że zapadło pierwsze ważne rozstrzygnięcie podczas tegorocznej imprezy w Melbourne. A to dlatego, że wygrana Świątek wyeliminowała jedną z zawodniczek z gry o fotel liderki kobiecego zestawienia, które ukaże się 27 stycznia, czyli tuż po Australian Open

     

    Gauff odpada z wyścigu o pozycję liderki po Australian Open. To efekt zwycięstwa ŚwiątekPrzed rozpoczęciem rywalizacji w stolicy stanu Wiktoria było jasne, że Coco Gauff posiada matematyczne szanse na pozycję liderki rankingu WTA tylko w momencie, jeśli Amerykanka wygra Szlema, Polka odpadnie przed trzecią rundą, a Aryna Sabalenka nie zamelduje się w półfinale. Wszystkie te czynniki musiały zaistnieć w jednym momencie. Jeden z nich został już złamany, bowiem Iga awansowała do trzeciej fazy turnieju. Tym samym Świątek ma już zagwarantowane co najmniej 8120 pkt w rankingu, który ukaże się bezpośrednio po Australian Open. 20-latka, nawet jeśli zatriumfuje w Melbourne, może mieć maksymalnie 8108 “oczek”. Wiadomo już zatem, że nie jest w stanie wyprzedzić naszej tenisistki.

     

    To oznacza, że w grze o pozycję na szczycie kobiecego tenisa po pierwszej wielkoszlemowej imprezie w sezonie 2025 pozostają już tylko dwie zawodniczki – Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Wirtualnie Polka ma 334 pkt przewagi nad Białorusinką, która broni aż 2000 “oczek” wywalczonych przed rokiem. Raszynianka zdobyła poprzednim razem tylko 130 pkt, zatem już wyrównała swój dorobek, teraz może do niego tylko dokładać. Poniżej prezentujemy możliwe sumy punktów Igi i Aryny w rankingu po Australian Open.

     

    Iga Świątek:Trzecia runda: 8120 pktCzwarta runda: 8230 pktĆwierćfinał: 8420 pktPółfinał: 8770 pktFinał: 9290 pktTytuł: 9990 pktAryna Sabalenka:Trzecia runda: 7786 pktCzwarta runda: 7896 pktĆwierćfinał: 8086 pktPółfinał: 8436 pktFinał: 8956 pktTytuł: 9656 pkt

     

    Sabalenka musi zameldować się min. w półfinale, by zachować szanse na utrzymanie miejsca na szczycie kobiecego tenisa. Jeśli w teorii doszłoby do finału pomiędzy Polką i Białorusinką, to wówczas ta zawodniczka, która zdobędzie tytuł, będzie także numerem jeden w zestawieniu, które ukaże się 27 stycznia. Najważniejsze wiadomości dotyczące Australian Open można znaleźć w specjalnej zakładce poświęconej turniejowi na stronieInteria Sport.

  • Świątek wyeliminowała Gauff z gry. Zapadło pierwsze rozstrzygnięcie w Melbourne

    Świątek wyeliminowała Gauff z gry. Zapadło pierwsze rozstrzygnięcie w Melbourne

    Świątek wyeliminowała Gauff z gry. Zapadło pierwsze rozstrzygnięcie w Melbourne

     

    Noc ze środy na czwartek czasu polskiego przyniosła nam kolejny popisowy triumf w wykonaniu Igi Świątek. Nasza reprezentantka w doskonałym stylu uporała się z rewelacją końcówki sezonu 2024 – Rebeccą Sramkovą. Zawodniczka ze Słowacji zdołała ugrać zaledwie dwa gemy. Awans 23-latki do trzeciej rundy ma ważne przełożenie w kontekście rankingu WTA. Zwycięstwo raszynianki sprawiło, że szanse na fotel liderki w zestawieniu tuż po Australian Open straciła Coco Gauff. W grze o pierwsze miejsce pozostają już tylko dwa nazwiska.

     

    Znakomicie układa się póki co przygoda Igi Świątek z tegoroczną edycją Australian Open. Polka nie straciła do tej pory ani jednego seta. Katerina Siniakova ugrała siedem gemów, a Rebecca Sramkova – tylko dwa. Reprezentantka Słowacji była rewelacją końcówki ubiegłego sezonu, notowała sporo zwycięstw. Mocno przyczyniła się do awansu swojej reprezentacji do finału Pucharu Billie Jean King. W dzisiejszym spotkaniu z raszynianką nie miała jednak zbyt wiele do powiedzenia. Nasza tenisistka prezentowała się z bardzo solidnej strony, a przeciwniczka miała problem z regularnością na dłuższym dystansie. W efekcie skończyło się rezultatem 6:0, 6:2.

     

    Za zwycięstwo ze Sramkovą, 23-latka zainkasowała kolejne 60 pkt do rankingu WTA. To oznacza, że z Melbourne wywiezie już co najmniej 130 “oczek”. Iga z pewnością mierzy zdecydowanie wyżej, ale już ta liczba punktów sprawia, że zapadło pierwsze ważne rozstrzygnięcie podczas tegorocznej imprezy w Melbourne. A to dlatego, że wygrana Świątek wyeliminowała jedną z zawodniczek z gry o fotel liderki kobiecego zestawienia, które ukaże się 27 stycznia, czyli tuż po Australian Open.

     

    Gauff odpada z wyścigu o pozycję liderki po Australian Open. To efekt zwycięstwa Świątek

     

    Przed rozpoczęciem rywalizacji w stolicy stanu Wiktoria było jasne, że Coco Gauff posiada matematyczne szanse na pozycję liderki rankingu WTA tylko w momencie, jeśli Amerykanka wygra Szlema, Polka odpadnie przed trzecią rundą, a Aryna Sabalenka nie zamelduje się w półfinale. Wszystkie te czynniki musiały zaistnieć w jednym momencie. Jeden z nich został już złamany, bowiem Iga awansowała do trzeciej fazy turnieju. Tym samym Świątek ma już zagwarantowane co najmniej 8120 pkt w rankingu, który ukaże się bezpośrednio po Australian Open. 20-latka, nawet jeśli zatriumfuje w Melbourne, może mieć maksymalnie 8108 “oczek”. Wiadomo już zatem, że nie jest w stanie wyprzedzić naszej tenisistki.

     

    To oznacza, że w grze o pozycję na szczycie kobiecego tenisa po pierwszej wielkoszlemowej imprezie w sezonie 2025 pozostają już tylko dwie zawodniczki – Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Wirtualnie Polka ma 334 pkt przewagi nad Białorusinką, która broni aż 2000 “oczek” wywalczonych przed rokiem. Raszynianka zdobyła poprzednim razem tylko 130 pkt, zatem już wyrównała swój dorobek, teraz może do niego tylko dokładać. Poniżej prezentujemy możliwe sumy punktów Igi i Aryny w rankingu po Australian Open.

     

    Iga Świątek:

     

    Trzecia runda: 8120

    pktCzwarta runda: 8230

    pktĆwierćfinał: 8420

    pktPółfinał: 8770

    pktFinał: 9290

    pktTytuł: 9990 pkt

    Aryna Sabalenka:

    Trzecia runda: 7786

    pktCzwarta runda: 7896

    pktĆwierćfinał: 8086

    pktPółfinał: 8436

    pktFinał: 8956

    pktTytuł: 9656 pkt

     

    Sabalenka musi zameldować się min. w półfinale, by zachować szanse na utrzymanie miejsca na szczycie kobiecego tenisa. Jeśli w teorii doszłoby do finału pomiędzy Polką i Białorusinką, to wówczas ta zawodniczka, która zdobędzie tytuł, będzie także numerem jeden w zestawieniu, które ukaże się 27 stycznia. Najważniejsze wiadomości dotyczące Australian Open można znaleźć w specjalnej zakładce poświęconej turniejowi na stronie Interia Sport.

     

  • Zaskakujący rywal reprezentacji Polski?! PZPN negocjuje nie tylko ws. stadionu

    Zaskakujący rywal reprezentacji Polski?! PZPN negocjuje nie tylko ws. stadionu

    Zaskakujący rywal reprezentacji Polski?! PZPN negocjuje nie tylko ws. stadionu

     

    Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) ponownie zaskakuje kibiców reprezentacji Polski. Tym razem nie chodzi wyłącznie o wybór stadionu na nadchodzące mecze towarzyskie czy eliminacyjne, ale o potencjalnego rywala, który może być niespodzianką. Według nieoficjalnych doniesień, PZPN prowadzi zaawansowane rozmowy z jedną z czołowych reprezentacji świata.

     

    Nowe wyzwania dla kadry?

     

    Polska reprezentacja, po zakończonych eliminacjach do Euro 2024, intensywnie przygotowuje się do finałowego turnieju w Niemczech. Czesław Michniewicz (lub obecny selekcjoner, jeśli doszło do zmian) zapowiedział, że chce maksymalnie wykorzystać nadchodzące mecze towarzyskie, aby sprawdzić zarówno nowych zawodników, jak i różne ustawienia taktyczne. W tym kontekście wybór rywala ma kluczowe znaczenie.

     

    Według źródeł bliskich PZPN, na celowniku federacji znalazły się reprezentacje z Ameryki Południowej, takie jak Brazylia czy Argentyna. Rozgrywka z takimi rywalami byłaby dla Polski wyjątkowym testem przed wielkimi turniejami. Rozważa się również mecze z egzotycznymi drużynami, które mogą zaskoczyć stylem gry, jak Korea Południowa czy Japonia.

     

    Kwestia stadionu nadal otwarta

     

    Równolegle PZPN prowadzi rozmowy dotyczące wyboru stadionu, na którym odbędzie się mecz. W grę wchodzą największe obiekty w kraju, takie jak Stadion Narodowy w Warszawie, Stadion Miejski we Wrocławiu, a także stadion w Gdańsku. Decyzja ma zapaść w najbliższych tygodniach, ale jak podkreślają przedstawiciele federacji, kluczowe będą kwestie organizacyjne oraz dostępność obiektów.

     

    Kibice w napięciu

     

    Potencjalny mecz z reprezentacją o tak wysokiej renomie budzi ogromne emocje wśród kibiców. Wielu z nich czeka na oficjalne ogłoszenie i wierzy, że takie spotkanie przyciągnie tłumy na trybuny. Rywalizacja z zespołem z czołówki światowego rankingu byłaby nie tylko okazją do promocji polskiej piłki, ale również cenną lekcją dla zawodników.

     

    Kiedy ogłoszenie?

     

    PZPN zapowiedział, że pełne informacje dotyczące rywala oraz stadionu zostaną podane w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Kibice mogą spodziewać się zaskakującego nazwiska i emocjonującego widowiska, które przyciągnie uwagę nie tylko w Polsce, ale i na arenie międzynarodowej.

     

    Czy reprezentacja Polski stanie do walki z jednym z gigantów futbolu? Odpowiedź poznamy już wkrótce!

     

     

  • Iga Świątek wyeliminowała jeszcze jedną rywalkę. Presja na Arynę Sabalenkę

    Iga Świątek wyeliminowała jeszcze jedną rywalkę. Presja na Arynę Sabalenkę

    Iga Świątek w znakomitej formie – presja na Arynę Sabalenkę rośnie

     

    Iga Świątek nie zwalnia tempa! Polska tenisistka wyeliminowała kolejną rywalkę, potwierdzając, że znajduje się w znakomitej dyspozycji. Wygrana ta nie tylko przybliża ją do triumfu w kolejnym turnieju, ale również wywiera coraz większą presję na liderkę rankingu WTA, Arynę Sabalenkę.

     

    Dominacja Świątek na korcie

     

    W swoim ostatnim meczu Świątek pokazała pełne spektrum swoich umiejętności, łącząc precyzyjne uderzenia, świetne poruszanie się po korcie oraz zimną krew w kluczowych momentach. Rywalka, mimo starań, nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na solidną grę Polki.

     

    „Czuję się coraz pewniej na korcie i staram się cieszyć każdą chwilą spędzoną w turnieju” – powiedziała Świątek po meczu.

     

     

    Presja na Sabalenkę

     

    Wygrane Świątek w ostatnich tygodniach sprawiają, że walka o pierwsze miejsce w rankingu WTA staje się coraz bardziej zacięta. Aryna Sabalenka, która objęła prowadzenie po US Open 2024, musi teraz udowodnić, że potrafi utrzymać pozycję liderki w obliczu nacisków ze strony Polki.

     

    Dla Sabalenki dodatkowym utrudnieniem może być fakt, że Świątek w ostatnich bezpośrednich pojedynkach prezentowała się bardzo solidnie, wygrywając kilka z nich. Eksperci podkreślają, że Polka mentalnie wygląda na bardziej stabilną, co może mieć kluczowe znaczenie w najważniejszych meczach sezonu.

     

    Co dalej?

     

    Świątek z pewnością nie zamierza zwalniać tempa. Jej celem jest odzyskanie pierwszego miejsca w rankingu i zakończenie sezonu na szczycie. Najbliższe tygodnie będą decydujące, a każdy kolejny mecz może okazać się kluczowy w walce o dominację w kobiecym tenisie.

     

    Czy Świątek uda się wywrzeć presję na Sabalence i ponownie wspiąć się na szczyt rankingu? Jedno jest pewne – polska tenisistka jest na dobrej drodze, aby jeszcze raz udowodnić, że należy do najlepszych zawodniczek świata.