• Mamy złoto! Ale występ Polaków w mistrzostwach Europy

    Mamy złoto! Ale występ Polaków w mistrzostwach Europy

    Mamy złoto! Ale występ Polaków w mistrzostwach Europy

    Co za sukcesy polskich biathlonistów! Nasza sztafeta mieszana okazała się bezkonkurencyjna w rywalizacji w ramach mistrzostw Europy juniorów rozgrywanych w Altenbergu. Polacy aż o 42 s. wyprzedzili drugich w klasyfikacji Francuzów. A to nie nasz pierwszy medal w młodzieżowym czempionacie.

     

    Znakomicie dla polskiej kadry układają się mistrzostwa Europy juniorów w biathlonie. W piątek Biało-Czerwoni na trasie w niemieckim Altenbergu sięgnęli po złoty medal w sztafecie mieszanej. Przewaga naszych reprezentantów nad rywalami była ogromna.

     

    Dość powiedzieć, że blisko 42 s. do naszej kadry stracili Francuzi, którzy wywalczyli srebrne medale, a ponad minutę Włosi. W zmaganiach wystartowały 23 reprezentacje.

     

    Polacy byli bezkonkurencyjny! 42 s różnicy

     

    Skład zwycięskiej sztafety wchodzili Grzegorz Galica, Anna Nędza-Kubiniec, Jakub Potoniec i Barbara Skrobiszewska. Polakom nie wlepiono żadnej karnej rundy, a łącznie dobierali sześć napojów. Najmniej w całej stawce.

     

    W środę w pierwszym dniu biathlonowej rywalizacji najlepszy w biegu indywidualnym na dystansie 15 km okazał się Galica, a Amelia Liszka dołożyła brąz w rywalizacji na 12,5 km.

     

    W piątek dojdzie także do rywalizacji pojedynczych sztafet mieszanych. Do rywalizacji przystąpią Kacper Brzóska i Majka Germata.

     

  • Demolka Świątek, fatalna wiadomość nadeszła później. Ogłaszają ws. Raducanu, nagły koniec

    Demolka Świątek, fatalna wiadomość nadeszła później. Ogłaszają ws. Raducanu, nagły koniec

    Demolka Świątek, fatalna wiadomość nadeszła później. Ogłaszają ws. Raducanu, nagły koniec

    Emma Raducanu miała ogromnego pecha trafić na Igę Świątek już na etapie 3. rundy Australian Open. Kto wie, jak daleko zaszłaby Brytyjka, gdyby na jej drodze nie stanęła Polka? Raszynianka urządziła jej na korcie prawdziwą demolkę i po 70 minutach wygrała 6:1, 6:0. Kilka dni po porażce z Polką nadeszła kolejna przykra dla Raducanu wiadomość. 22-latka znalazła się w bardzo trudnym położeniu przed turniejem w Singapurze.

     

    Po udanych występach w Billie Jean King Cup Emma Raducanu miała pełne prawo wierzyć, że zła karta wreszcie się odwróci, a zmagania w Melbourne okażą się dla niej udane. Brytyjka miała za sobą serię nieudanych turniejów, ale na starcie Australian Open wyglądała na wyjątkowo zdeterminowaną do osiągnięcia sukcesu.

     

    Raducanu walczy o powrót na szczyt. W Melbourne zatrzymała ją Iga Świątek

     

    Już w 1. rundzie mistrzyni US Open trafiła na wymagającą rywalkę. Jekaterina Aleksandrowa to jedna z najlepiej serwujących tenisistek w tourze, choć na Antypodach to Emma Raducanu dała prawdziwy popis w tym aspekcie. Posłała aż dziewięć asów i pokonała Rosjankę w dwóch setach. W takim samym stosunku triumfowała nad Amandą Anisimową. Miała jednak świadomość, że już na etapie 3. rundy może trafić na Igę Świątek. I tak też się stało.

     

    Różnica klas na korcie była nader widoczna. Raszynianka kompletnie zdemolowała walczącą o powrót na szczyt gwiazdę, w drugim secie upokarzając ją 6:0. Już po 70 minutach spotkanie było rozstrzygnięte – Brytyjka urwała Polce tylko jednego gema.

     

    Podobnie jak Maria Sakkari, tak Emma Raducanu powoli zaczyna tracić status gwiazdy. Wobec dyspozycji na przestrzeni ostatnich dwóch lat triumf w US Open w 2021 roku zaczyna jawić się jako połączenie przypadku i szczęścia, aniżeli wypadkowa wielkich umiejętności i talentu. Jakby tego było mało, po odpadnięciu z Australian Open na 61. zawodniczkę rankingu WTA spadł kolejny cios.

     

    Fatalna wiadomość dla Raducanu. Brytyjka straciła trenera tuż przed turniejem

     

    James Gray z redakcji “TheiPaper” poinformował, że Nick Cavaday ustąpił ze stanowiska trenera Emmy Raducanu. Decyzja podyktowana była “chęcią spędzenia nieco więcej czasu w domu i ustaleniem powrotu do pełni zdrowia za priorytet, co przy tak napiętym kalendarzu byłoby trudne”. Tym samym na kilka dni przed turniejem w Singapurze tenisistka straciła szkoleniowca.

     

    Raducanu musi rozważyć teraz różne opcje, ale zgodnie z wiedzą dziennikarza, nie zamierza wykonywać żadnych nerwowych ruchów. W mediach społecznościowych natychmiast wypłynęła kandydatura Gorana Ivanisevicia, który po rozstaniu z Jeleną Rybakiną jest obecnie bez pracy. 

  • Nagła wiadomość Świątek do Keys po porażce. Wpis Polki rozszedł się błyskawicznie, trzy zdania

    Nagła wiadomość Świątek do Keys po porażce. Wpis Polki rozszedł się błyskawicznie, trzy zdania

    Nagła wiadomość Świątek do Keys po porażce. Wpis Polki rozszedł się błyskawicznie, trzy zdania

    Iga Świątek miała ogromną szansę, aby po raz pierwszy w karierze zagrać w finale Australian Open. Polka, podobnie jak w 2022 roku, doszła do półfinału turnieju. W tym spotkała się z Madison Keys i ostatecznie to reprezentantka Stanów Zjednoczonych okazała się lepsza i zagra w kluczowym spotkaniu. Kilkanaście godzin po porażce Świątek wystosowała publiczną wiadomość do rywalki i skierowała do niej trzy wymowne zdania.

     

    Iga Świątek bardzo dobrze weszła w 2025 rok, choć w przypadku tej zawodniczki zawsze jest apetyt na więcej. Jednak nie można przekreślać i bagatelizować osiągnięcia, jakim jest dotarcie do półfinału turnieju wielkoszlemowego. Zwłaszcza że Australian Open nigdy nie było dla reprezentantki Polski miejscem szczęśliwym. Dotychczas Świątek tylko raz przebrnęła czwartą rundę i miało to miejsce w 2022 roku.

     

    Scenariusz powtórzył się trzy lata później. 23-latka od początku turnieju na Antypodach pokazywała się ze znakomitej strony i przypomniała, jak potrafi dominować nad rywalkami. Niemal wszystkie przeciwniczki Świątek przekonały się o jej sile i bardzo szybko schodziły z kortu pokonane. Jedynie Katerina Siniakova podjęła z Polką nieco bardziej wyrównaną walkę. Zacięty bój Świątek stoczyła również w półfinale.

     

    Na przeciw drugiej rakiety świata stanęła Madison Keys. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych nie była faworytką tej rywalizacji, ale od pierwszych piłek udowadniała, że nie przejmuje się typowaniami ekspertów i zamierza zrealizować swój cel, jakim jest awans do finału. Zwłaszcza w drugim secie pokazała swoją siłę i pozwoliła Świątek na wygranie tylko jednego gema.

     

    Świątek zwróciła się do Keys. Piękna wiadomość Polki do rywalki

     

    Dużo więcej działo się w trzecim secie, który decydował o losach półfinału. Partia była niebywale zacięta i wszystko rozstrzygnęło się w tie-breaku, choć wcześniej Świątek serwowała w gemie, w którym mogła przesądzić o losach spotkania. Niestety dla polskich kibiców to ostatecznie Keys okazała się lepsza i w sobotę zmierzy się z Aryną Sabalenką w finale Australian Open.

     

    “Gra praktycznie bez strachu. Potrafi grać dobrze w ten sposób. To niezwykłe. Nie tylko to jest u niej niesamowite. Potrafi wywierać taką presję na przeciwniczkach, że o każdy punkt trzeba walczyć, bo ona nigdy nie gra pasywnie i nie odda ci łatwo żadnej piłki” – powiedziała Keys o Świątek na konferencji prasowej po wygranym półfinale.

    O skomplementowaniu przeciwniczki nie zapomniała również reprezentantka Polski. Świątek kilkanaście godzin po przegranym boju o finał Australian Open zdecydowała się na wpis na platformie X. Druga rakieta świata skomentowała post Keys. “Wielkie gratulacje. Grałaś niesamowicie. Wszystkiego najlepszego” – czytamy w komentarzy reprezentantki Polski, który błyskawicznie zyskał tysiące polubień.

    https://x.com/Madison_Keys/status/1882448773944856772

  • Tak Keys potraktowała Fissette’a i Abramowicz po meczu. Wszystko się nagrało

    Tak Keys potraktowała Fissette’a i Abramowicz po meczu. Wszystko się nagrało

    Tak Keys potraktowała Fissette’a i Abramowicz po meczu. Wszystko się nagrało

    Madison Keys się nie zatrzymuje – wyeliminowała Igę Świątek z Australian Open i awansowała do finału. Wiele mówi się nie tylko o jej grze w czwartkowy poranek, ale i o geście, na jaki zdobyła się po triumfie nad Polką. Gest ten był wymierzony w kierunku zespołu wiceliderki rankingu WTA.

     

    – Iga Świątek jeszcze nie grała przeciwko tak wielkiej rywalce, jak Madison Keys. To właśnie z takimi rywalkami Iga ma problemy, takimi jak Aryna Sabalenka czy Jelena Rybakina. Jeśli Keys tak właśnie zagra, to ma perfekcyjną okazję, by zranić Świątek na szybkim i twardym korcie – zapowiadał Mats Wilander. I miał rację. Amerykanka “zraniła” Polkę i pokonała ją po dość wyrównanym i pełnym zwrotów akcji meczu w półfinale Australian Open. Mimo zaciętej rywalizacji panie okazały sobie spory szacunek. Szczególnie dużo mówi się o geście Keys.

     

    Madison Keys wygrała z Igą Świątek, a potem zdobyła się na gest wobec teamu Polki. Media zachwycone

     

    – Dla nas obu to była wojna nerwów, obie naciskałyśmy. Jestem szczęśliwa, że to mnie się udało wygrać – podkreślała Amerykanka w pomeczowym wywiadzie na korcie. Ale nie o tej wypowiedzi jest najgłośniej. Do sieci trafiło bowiem nagranie zza kulis.

     

    Widać na nim, w jaki sposób Keys zachowała się wobec teamu Świątek. Kamery zarejestrowały, jak podeszła do Wima Fissette i Darii Abramowicz. I pokazała klasę. Podziękowała im za rywalizację. Najpierw uścisnęła dłoń psycholożce, a następnie szkoleniowcowi Świątek. “Z klasą, jak zawsze” – podsumował gest Keys profil “Lisa_talking” na X, który opublikował wspomniane nagranie.

     

    Na zachowanie Amerykanki uwagę zwrócił też portal sportskeeda.com. Dziennikarze podkreślili, że na korcie wiele się działo i było wiele nerwów oraz emocji, a mimo to 29-latka potrafiła zachować się elegancko i zapomnieć o tym, co miało miejsce chwilę wcześniej. “Nawet wtedy, gdy zrobiło się gorąco, dzięki minimalnej różnicy na tablicy wyników, Keys pokazała, że jest przede wszystkim profesjonalną tenisistką. (…) Podbiła serca w słodkiej chwili z teamem Świątek” – czytamy.

     

    I klasę Amerykanka pokazała też na konferencji prasowej, kiedy to w ciepłych słowach wypowiadała się o Polce. – Myślę, że to, co najbardziej imponujące, to jej mentalność i zdolność dążenia do celu, niezależnie od wyniku. Prezentuje nieustraszony tenis i potrafi grać naprawdę dobrze w taki sposób – komplementowała naszą rodaczkę, dodając nawet, że w jednym aspekcie stara się ją… naśladować.

    https://x.com/lisa_talking/status/1882425998375055759

    Keys przed szansą na pierwszy tytuł wielkoszlemowy

    Teraz przed Keys finał Australian Open. Po raz drugi w karierze zagra w decydującym o tytule wielkoszlemowym spotkaniu. Po raz pierwszy miało to miejsce w 2017 roku, podczas US Open. Wówczas uległa Sloane Stephens. Czy tym razem uda jej się wygrać? Jej rywalką będzie Aryna Sabalenka i nie ma wątpliwości, że lepszym scenariuszem dla polskich kibiców byłoby zwycięstwo Amerykanki. Dzięki niemu Świątek odrobiłaby sporo punktów w rankingu WTA do pierwszej rakiety świata.

  • Świątek stanęła przed kamerą. Nie wahała się powiedzieć tego o Keys

    Świątek stanęła przed kamerą. Nie wahała się powiedzieć tego o Keys

    Świątek stanęła przed kamerą. Nie wahała się powiedzieć tego o Keys

    Iga Świątek wyrównała swoje największe osiągnięcie w dotychczasowych startach podczas Australian Open. Półfinał po raz drugi w jej karierze okazał się etapem nie do przejścia. Tym razem na jej drodze stanęła Madison Keys, która wygrała w trzech setach i zmierzy się w finale z Aryną Sabalenką. Najlepsza polska tenisistka podsumowała swój udział w turnieju w rozmowie przed kamerami Eurosportu.

     

    – Iga Świątek miała piłkę meczową na wagę finału Australian Open. I to przy własnym serwisie. Polska tenisistka nie wykorzystała szansy na zdobycie twardego dowodu na to, że panować może nie tylko na paryskiej mączce. Strasznie szkoda, że w sobotnim finale z Aryną Sabalenką zagra Madison Keys, która pokonała Świątek 5:7, 6:1, 7:6 (10-8) – komentował dziennikarz Sport.pl Łukasz Jachimiak.

     

    Świątek zabrała głos. “Bez dwóch zdań”

     

    Iga Świątek, choć grała bardzo dobry turniej, nie zagra w finale Australian Open. Powtórzyła wynik z 2022 roku, kiedy przed awansem do najważniejszego meczu zmagań w Melbourne powstrzymała ją Danielle Collins. Tym razem na drodze Polki stanęła inna Amerykanka – Madison Keys, dla której to drugi wielkoszlemowy finał w karierze. W 2017 roku grała o tytuł US Open.

     

    Czytaj: To nie żart. Tak wygląda ranking WTA Race. Nie uwierzysz, kto jest na szczycie

     

    Świątek skomentowała swój tegoroczny udział w Australian Open. – Na pewno nie jest to przyjemne przegrać po piłce meczowej, ale nie zawsze wszystko potoczy się tak, jak chcemy, więc po prostu trzeba to zaakceptować teraz i wyciągnąć wnioski – pracować żeby spróbować w kolejnych latach wygrać tutaj coś więcej – powiedziała przed mikrofonem Eurosportu, na którego antenach śledzić można turniej.

     

    – Jestem zadowolona z tego jak grałam. Dzisiaj trochę zabrakło, ale nie ma tragedii. Poprzednie mecze miałam wszystkie pod kontrolą i nie wahałam się. Grałam taki tenis, jaki chciałam, więc ten bilans dobrych meczów do troszeczkę gorszych jest pozytywny i z tym po prostu wejdę w sezon. Będę pracowała dalej, żeby dobrze grać też na innych kortach – dodała.

     

    – Wiem, na co ją stać, więc nie powiedziałabym, że zaskoczyło mnie to. Na pewno grała solidniej niż w trakcie tych meczów, które z nią wygrywałam. Z drugiej strony przegrałam jeden, gdzie też właściwie zagrała perfekcyjnie i nie miałam zbyt wiele do powiedzenia, więc wiem, że potrafi mieć takie dwie twarze. Dzisiaj bez dwóch zdań była tą solidniejszą zawodniczką, która docisnęła w tych ważnych momentach, więc zasłużyła na finał – skwitowała Świątek.

     

  • “Brudne gierki Igi Świątek”. Polka przegrała i ruszyło! Już szukają afery

    “Brudne gierki Igi Świątek”. Polka przegrała i ruszyło! Już szukają afery

    “Brudne gierki Igi Świątek”. Polka przegrała i ruszyło! Już szukają afery

    Pojedynek Igi Świątek z Madison Keys w półfinale Australian Open to był istny rollercoaster emocji! Ostatecznie Polka przegrała jednak 7:5, 1:6, 6(8):7 i odpadła z wielkoszlemowych zawodów. Niespodziewanie jeszcze w trakcie meczu niektórzy zaczęli atak na polską tenisistkę. “Brudne gierki Świątek powracają” — czytamy we wpisie opublikowanym przez “”ATP WTA DRAMA ALERT” na portalu X. A wszystko z powodu jednej sytuacji.

     

    7:5, 1:6, 6(8):7. Takim wynikiem zakończyło się starcie Igi Świątek z Madison Keys w półfinale Australian Open. Druga rakieta świata dzielnie walczyła i po pierwszym secie wydawało się, że jest na najlepszej drodze do zwycięstwa. Później jednak Amerykanka zaczęła grać jak z nut i w drugim secie kompletnie zdemolowała naszą rodaczkę.

     

    Trzeci set to był prawdziwy horror, który jednak zakończył się na korzyść Keys i to ona zapewniła sobie miejsce w wielkim finale. Co ciekawe, niektórzy już w trakcie meczu zaczęli szukać “afery” wokół polskiej zawodniczki. Konto “ATP WTA DRAMA ALERT” opublikowało w serwisie X zaskakujący wpis, w którym oskarża naszą rodaczkę o nieuczciwość w trakcie starcia z Amerykanką.

     

    Już szukają afery po meczu Igi Świątek w Australian Open. Piszą o “brudnych gierkach”

     

    “Brudne gierki Świątek powracają. Przegrywa seta 6:1 i zmusza Keysa do czekania na jej serwis. Keys wyraźnie nie jest zadowolona” — czytamy w tym wpisie. Do tego zamieszczono filmik, w którym widać, co działo się na początku trzeciego seta. Wtedy to po nieco dłuższej przerwie, gdy panie wróciły na kort, Amerykanka była gotowa do gry, a Polka jeszcze przez chwilę się rozgrzewała.

     

    To niejedyny taki ofensywny wpis. “Iga Świątek i jej brudna taktyka przeciwko Madison Keys. Dlaczego sędzia nie dał jej ostrzeżenia za naruszenie czasu?” — pisze inne konto, zamieszczając ten sam filmik. “Zasady to zasady, chyba że jesteś Igą Świątek” — dodaje kolejne.

    https://x.com/OxSpazz/status/1882402376084255094

    Należy jednak zaznaczyć, że nie jest to powód do krytykowania drugiej rakiety świata. Było to zachowanie normalne i w profesjonalnych meczach tenisa się to zdarza. Gdyby coś było nie tak, to sędzia na pewno zwróciłby uwagę Świątek. To się jednak nie stało, więc tego typu atakujące wpisy należy przyjmować z pewną dozą dystansu.

    https://x.com/tennisooc/status/1882404179001639335

  • Zaczęło się. Real Madryt rusza po kumpla Lewandowskiego. To będzie hit

    Zaczęło się. Real Madryt rusza po kumpla Lewandowskiego. To będzie hit

    Zaczęło się. Real Madryt rusza po kumpla Lewandowskiego. To będzie hit

    Real Madryt otwiera obecnie tabelę La liga, ale drużyna regularnie przeżywa w tym sezonie trudne momenty. Władze klubu są świadome konieczności wzmocnień kadrowych. Szczególnie tyczy się to formacji obronnej. Jak donosi “Bild”, mistrzowie Hiszpanii rozpoczęli negocjacje z Joshuą Kimmichem, któremu latem wygasa kontrakt z Bayernem Monachium. W ekipie “Los Blancos” mógłby zabezpieczyć dwie pozycje – prawego obrońcy i defensywnego pomocnika.

     

    Temat przeprowadzki Joshuy Kimmicha z Bundesligi do La Liga nie jest nowy. Do tej pory żył jednak gównie w dywagacjach. Teraz wkracza na konkretny grunt. Jak informuje “Bild”, rutynowany zawodnik rozpoczął pertraktacje z Realem Madryt.

     

    Do transferu miałoby dojść latem. Wtedy wygasa obecna umowa piłkarza z Bayernem Monachium. Pozyskanie tej klasy gracza, bez kwoty odstępnego, byłoby dla mistrzów Hiszpanii znakomitym interesem.

     

    Kimmich kontra “Lewy” w El Clasico? Real rozpoczął negocjacje z filarem Bayernu

     

    Kimmich w przyszłym miesiącu skończy 30 lat. Od dekady pozostaje piłkarzem bawarskiego klubu. Nie ukrywa, że po tak długim okresie chciałby zmienić otoczenie. Tym bardziej, że rozmowy o ewentualnej prolongacie kontraktu praktycznie stanęły w miejscu.

     

    Tymczasem Real potrzebuje zawodnika dokładnie o takiej charakterystyce jaką odznacza się wieloletni reprezentant Niemiec. Można go desygnować na pozycji defensywnego pomocnika lub prawego obrońcy. A tu “Królewscy” mają poważny problem.

     

    Dani Carvajal jest trzy lata starszy, na dodatek zmaga się obecnie z poważną kontuzją. Z kolei zastępujący go Lucas Vazquez w ostatnim czasie nie przystaje klasą sportową do stawianych przed nim oczekiwań. Dużo mówi się o pozyskaniu Trenta Alexandra-Arnolda z Liverpoolu, ale konkretów wciąż brak.

     

    Kimmich to były klubowy partner Roberta Lewandowskiego. Przybyli do Bayernu niemal w tym samym czasie (Polak rok wcześniej). Czy w najbliższej przyszłości dane im będzie zagrać  przeciwko sobie w El Clasico? Taki scenariusz wydaje się coraz bardziej prawdodopobny.    

     

  • Medal Izabeli Marcisz na koniec świetnej uniwersjady dla Polaków. Wywalczyli 14 medali!

    Medal Izabeli Marcisz na koniec świetnej uniwersjady dla Polaków. Wywalczyli 14 medali!

    Medal Izabeli Marcisz na koniec świetnej uniwersjady dla Polaków. Wywalczyli 14 medali!

    Brązowym medalem Izabeli Marcisz w biegu narciarskim ze startu masowego na 20 kilometrów pożegnali się z 32. Zimową Uniwersjadą polscy sportowcy. – To była bardzo udana uniwersjada dla naszych zawodników, szczególnie dla biegaczy narciarskich i biathlonistów. Nie należy zapominać także o czterech medalach naszych sportowców z niepełnosprawnościami, którzy po raz pierwszy wystartowali w studenckich igrzyskach – mówi Andrzej Burzyński, zastępca szefa polskiej misji uniwersjadowej w Turynie. Łącznie polscy sportowcy-studenci wywalczyli czternaście medali w tym aż sześć złotych.

     

    Marcisz, która po raz czwarty stanęła na podium, była największą gwiazdą Akademickiej Reprezentacji Polski. Studentka krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego miała znaczący wpływ na to, że biało-czerwoni zakończyli udział w uniwersjadzie w ścisłej czołówce klasyfikacji medalowej.

     

    – Jestem bardzo szczęśliwa, ale i bardzo zmęczona. Rano nie spodziewałam się, że dobiegnę na pozycji medalowej. Na drugim kole miałam straszne myśli w głowie, ale udało mi się zwalczyć własne demony i dobiec. Miałam tu pięć startów w ciągu dziesięciu dni, więc dawka jest naprawdę spora. Dziękuję za pomoc moim serwismenom i całej ekipie z AZS. To był fantastyczny czas i na pewno zapamiętam tę uniwersjadę na zawsze – powiedziała po swoim ostatnim starcie Marcisz.

     

    A jak spisali się pozostali nasi reprezentanci w biegach ze startu masowego na 20 km? Wśród kobiet Weronika Jarecka była szesnasta, a wśród mężczyzn Tomasz Wąsowicz zajął piątą lokatę.

     

    W czwartek na arenach uniwersjady zaprezentowali się sportowcy z Polski w dwóch sportach – biegach narciarskich i short tracku. Niestety, biało-czerwoni na lodowisku PalaVela nie zdołali wywalczyć medalu, zajmując odległe miejsce w klasyfikacjach indywidualnie na 1000 metrów oraz startując w finale B sztafety kobiet na dystansie 3000 metrów.

     

    W sumie zatem reprezentanci Polski wywalczyli czternaście krążków, w tym sześć złotych. Dwa z nich wywalczyła Izabela Marcisz w biegach narciarskich, a także po dwa biathlonistka Barbara Skrobiszewska (AWF Katowice) i para narciarz alpejski Michał Gołaś (AWF Kraków).

     

    – Nie ukrywam, że po uniwersjadzie w Lake Placid, gdzie zdobyłam srebro i brąz, bardzo brakowało mi złota. Teraz mogę wyjechać szczęśliwa, bo mam dwa złote medale. Za dwa lata będę jeszcze spełniać wymogi uniwersjady, więc chętnie przyjadę po kolejne – mówiła Skrobiszewska.

     

    – Nie mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadowolony, bo na pewno stać nas na lepsze przejazdy – skromnie mówił po wywalczeniu drugiego złotego medalu w para slalomie gigancie Michał Gołaś, który na alpejskich stokach rywalizował w parze z przewodnikiem Kacprem Walasem.

     

    Odkryciem polskiej uniwersjadowej kadry z pewnością jest biathlonistka Amelia Liszka, na której medale nikt specjalnie nie liczył, a wywalczyła aż trzy srebrne krążki spisując się wyśmienicie. Drugi z tych medali był dwusetnym krążkiem wywalczonym przez polskich sportowców-studentów w historii startów w zimowych uniwersjadach. – Dla mnie to naprawdę wielki zaszczyt i duma, że zdobyłam ten dwusetny medal. To były piękne zawody i po prostu cieszyłam się nimi – powiedziała studentka AWF Kraków.

     

    Do polskiego worka trafiło też pięć brązowych medali – dwa wywalczyła para biegaczka narciarska Aneta Kobryń (AWF Warszawa), a po jednym biathlonowa sztafeta mieszana Anna Nędza-Kubiniec (Uczelnia Korczaka Akademia Nauk Stosowanych w Warszawie) i Jakub Potoniec (Karkonoska Akademia Nauk Stosowanych w Jeleniej Górze), sprinterska drużyna mieszana Izabela Marcisz (AWF Kraków) i Łukasz Gazurek (AWF Katowice) oraz Marcisz indywidualnie w biegu ze startu masowego na 20 km.

    – Bez wątpienia ten start należy uznać za bardzo udany, bo w poprzedniej uniwersjadzie w Lake Placid, po której wracaliśmy bardzo szczęśliwi, wywalczyliśmy siedemnaście krążków, ale tam mieliśmy nasze mocne dyscypliny sportu, jak skoki narciarskie i łyżwiarstwo szybkie na długim torze. Włoscy organizatorzy, którzy mają wpływ na wybór dyscyplin, prawdopodobnie z przyczyn infrastrukturalnych nie zdecydowali się na wpisanie do programu skoków i łyżwiarstwa szybkiego, ale nasi reprezentanci w innych sportach pokazali, że też są mocni. Wynik oceniamy bardzo dobrze i jesteśmy dumni z osiągnięć naszych zawodników – powiedział Andrzej Burzyński, zastępca szefa polskiej misji uniwersjadowej.

     

    Warto podkreślić, że tegoroczna uniwersjada była nietypowa, bo sportowcy byli porozrzucani niemal po całym Piemoncie – np. łyżwiarze figurowi i zawodnicy w short tracku rywalizowali w Turynie, hokeiści w Torre Pelice i Pinerolo, biegacze i biathloniści w Pragelato, a narciarze alpejscy i snowboardziści w Bardonecchii. – To powodowało dla nas pewne problemy logistyczne, ale jestem przekonany, że dobrze sobie z tym poradziliśmy, a nasi zawodnicy czuli, że otaczamy ich pełną opieką – dodał Burzyński.

     

    Ta uniwersjada była historyczna z jednego powodu – po raz pierwszy rywalizowali w niej sportowcy z niepełnosprawnościami. – Dla mnie to naprawdę historyczna chwila i bardzo cieszę się, że dzięki Polce, pani Zofii Kiełpińskiej, FISU zdecydowała się na ten krok. To na pewno krok w bardzo dobrą stronę, który daje nam prawo udziału w największym sportowym święcie sportu studenckiego – mówiła Aneta Kobryń, dwukrotna medalistka w para biegach narciarskich.

     

    Polska ekipa z kolei odnotowała dwa ważne powroty – po dwudziestu czterech latach na uniwersjadę wrócili polscy hokeiści, a po czternastu żeńska drużyna w curlingu. I choć oba zespoły nie odniosły w turyńskiej uniwersjadzie sukcesów, to jednak ich powrót jest dla polskiego sportu studenckiego.

     

    Start Akademickiej Reprezentacji Polski w 32. Zimowej Uniwersjadzie w Turynie wspiera Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

     

  • To dlatego Iga Świątek nie awansowała do finału Australian Open. Kluczowy element gry zawiódł w najważniejszych momentach

    To dlatego Iga Świątek nie awansowała do finału Australian Open. Kluczowy element gry zawiódł w najważniejszych momentach

    To dlatego Iga Świątek nie awansowała do finału Australian Open. Kluczowy element gry zawiódł w najważniejszych momentach

    Iga Świątek po niezwykle emocjonującym i niezwykle wyrównanym półfinale Australian Open musiała uznać wyższość Madison Keys, przegrywając 7:5, 1:6, 6:7. Polka zaprezentowała wiele znakomitych momentów, jednak to kluczowy element jej gry – serwis – okazał się niewystarczający, aby zapewnić jej awans do finału w Melbourne. Szczególnie w najważniejszych chwilach meczu brakowało mu regularności i skuteczności, co skrzętnie wykorzystała rozpędzona Amerykanka.

     

    Zacięta batalia w Melbourne

     

    Wielkie emocje na korcie centralnym w Melbourne Park rozpoczęły się po zakończeniu pierwszego półfinału, w którym Aryna Sabalenka pokonała Paulę Badosę. W drugiej parze półfinałowej zmierzyły się Iga Świątek, druga rakieta świata, oraz Madison Keys, rozstawiona z numerem 14. Spotkanie zapowiadało się jako prawdziwe starcie gigantów, bowiem obie zawodniczki prezentowały dotąd znakomitą formę.

     

    Dla Igi Świątek mecz z Keys był największym wyzwaniem tegorocznego Australian Open, i to nie tylko ze względu na stawkę. Amerykanka przystępowała do tego starcia z serią dziesięciu kolejnych zwycięstw, w tym triumfem w turnieju WTA 500 w Adelajdzie na początku roku. Na drodze do półfinału pokonała szereg uznanych rywalek, takich jak Jessica Pegula, Jelena Ostapenko czy Jelena Rybakina. Jej agresywny styl gry, oparty na mocnym returnie i potężnych uderzeniach, stanowił wyzwanie, które wymagało od Polki pełnej koncentracji i najwyższej jakości gry.

     

    Świątek z kolei przeszła jak burza przez kolejne rundy Australian Open, nie tracąc seta aż do półfinału. Jej świetna forma pozwalała mieć nadzieję na finałowy występ, jednak od początku było jasne, że w starciu z Keys kluczową rolę odegra skuteczność serwisu, który mógł odeprzeć Amerykankę od linii końcowej i zneutralizować jej potężny return.

     

    Pierwszy set – falujący serwis i wielki powrót

     

    Od pierwszych minut meczu kluczową rolę odgrywał serwis Świątek. Niestety, początkowe fragmenty spotkania nie ułożyły się po myśli Polki. Keys dwukrotnie przełamała jej podanie, grając agresywnie i wykorzystując każdą okazję do szybkiego ataku. Amerykanka narzuciła swoje warunki gry, co wymagało od Świątek podejmowania większego ryzyka, zwłaszcza przy drugim podaniu.

     

    Choć Polka popełniła kilka podwójnych błędów serwisowych, to nie zamierzała się poddawać. Gdy jej pierwszy serwis zaczął działać lepiej – mocniej, celniej i z większą rotacją – od razu zmienił się obraz gry. Przy stanie 5:2 dla Świątek wydawało się, że Polka ma pełną kontrolę nad setem. Keys jednak odpowiedziała fantastycznymi zagraniami, wyrównując na 5:5. Ostatecznie, dzięki różnorodnemu i precyzyjnemu podawaniu w kluczowym 11. gemie, Świątek zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając pierwszego seta 7:5.

     

    Drugi set – dominacja Keys

     

    Druga partia rozpoczęła się od zdecydowanej przewagi Amerykanki, która świetnie returnowała i z łatwością zdobywała punkty po podaniu Polki. Świątek, ryzykując więcej przy serwisie, popełniała kolejne podwójne błędy, co tylko napędzało Keys. Amerykanka czuła się coraz pewniej, zarówno w wymianach, jak i przy własnym podaniu, co pozwoliło jej wygrać seta 6:1.

     

    Decydujący set – emocje na najwyższym poziomie

     

    O losach meczu zadecydował trzeci set, który przyniósł niezwykle zaciętą i emocjonującą walkę. Obie tenisistki prezentowały wysoki poziom gry, ale kluczowe momenty należały do Keys. Świątek starała się wrócić do skuteczniejszego serwisu, co momentami przynosiło efekty, jak choćby przy stanie 3:4, gdy obroniła dwie piłki na przełamanie.

     

    Końcówka seta była prawdziwym rollercoasterem emocji. Obie zawodniczki miały szanse na zakończenie meczu wcześniej, ale ostatecznie doszło do tie-breaka. Świątek prowadziła m.in. 7:5 i 8:7, jednak w kluczowych momentach to Keys zachowała więcej zimnej krwi, wygrywając 10:8 i zapewniając sobie miejsce w finale Australian Open.

     

    Co poszło nie tak?

     

    Po meczu Iga Świątek otwarcie przyznała, że jej serwis bywał chwiejny. „Mój serwis bywa chwiejny” – mówiła jeszcze kilka tygodni temu w rozmowie z Canal+ Sport. Niestety, w czwartkowym półfinale właśnie ten element gry zawiódł w najważniejszych momentach, co przesądziło o wyniku spotkania.

     

    Madison Keys zagra w finale Australian Open z Aryną Sabalenką, a Polka musi przełknąć gorycz porażki, mimo wielu świetnych momentów i walki do samego końca. Czy serwis Igi Świątek doczeka się poprawy w przyszłości? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać.

     

  • Świetne wieści dla Igi Świątek i spółki! Jest komunikat

    Świetne wieści dla Igi Świątek i spółki! Jest komunikat

    Świetne wieści dla Igi Świątek i spółki! Jest komunikat

    Niedawno Kraków starał się o organizację turnieju finałowego Billie Jean King Cup w latach 2025-2027, ale Polaków uprzedziły Chiny. Nie wszystko jednak stracone. W czasie meczu półfinałowego Igi Świątek z Madison Keys w Australian Open Polski Związek Tenisowy wydał ważny komunikat. W Polsce odbędzie się jeden z turniejów kwalifikacyjnych.

     

    “Polska będzie organizatorem jednego z 6 turniejów kwalifikacyjnych do BJKCup Finals 2025 w Shenzen. Dzisiaj po południu w losowaniu przeprowadzonym przez ITF Tennis Polki, jako rozstawione z nr 5., trafią do Grupy E, a do nich zostaną dolosowane rywalki” — napisał Polski Związek Tenisowy. To dobre wieści dla polskich fanów, którzy będą mogli z bliska zobaczyć kilka zawodniczek z czołówki, z Igą Świątek na czele.

     

    Chiny zgarnęły aż trzy turnieje finałowe Billie Jean King Cup i wszystkie edycje w latach 2025-2027 odbędą się w Shenzen. Zanim to jednak nastąpi, będzie trzeba rozegrać turnieje eliminacyjne. Polacy starali się o organizację jednego z nich i się udało. Dobre wieści potwierdził PZT, lecz w komunikacie nie wskazano jeszcze miasta, w którym odbędzie turniej.

     

    Turniej eliminacyjny BJKC ma się odbyć w Polsce

     

    Pewne jest jednak to, że kobieca reprezentacja Polski — bardzo możliwe, że w składzie z takimi zawodniczkami jak Iga Świątek, Magda Linette, Magda Fręch czy Maja Chwalińska, zagra przed własną publicznością. Wstępnie się mówi o tym, że zawody zaplanowane na kwiecień potrwają przez trzy dni i będą rywalizacją w fazie grupowej. To znaczy, że Polki będą miały więcej niż jedne rywalki, jak to miało miejsce w zeszłym roku, kiedy Biało-Czerwone rywalizowały ze Szwajcarią.

    https://x.com/pzt_tenis/status/1882406554819031468

    W listopadowych finałach w Shenzen rywalizować będzie osiem drużyn. Gospodarz, czyli Chiny, będzie miał zapewniony udział. Ubiegłoroczny turniej finałowy był wyjątkowo udany dla polskich tenisistek, bo te awansowały aż do półfinału, w którym o włos przegrały z Włoszkami po starciu deblowym. Polki tym samym osiągnęły największy sukces w historii. Wcześniej w 1992 i 2015 r. docierały doćwierćfinału.