• Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowskim

    Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowskim

    Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowski

     

    W środę od godziny 21:00 fani piłki nożnej będą mogli czuć się przebodźcowani. W ramach kończącej fazę ligową 8. kolejki Champions League naraz zostanie rozegranych aż 18 meczów. Jednym z hitów będzie starcie drugiej w tabeli Barcelony z siódmą Atalantą. “Marca”, “As”, “Mundo Deportivo” i “Sport” są całkowicie zgodne co do wyjściowej jedenastki. Co to oznacza w temacie Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego?

     

    “Nigdy nie przeżyliśmy takiego wieczoru jak ten” – głosi ze środowej okładki “Marca”. Trudno się dziwić, dojdzie do wielkiej “Multiligi” w Champions League. 18 spotkań rozgrywanych jednocześnie gwarantuje wielkie emocje i ciągłe powiadomienia ze stadionów o kolejnych golach. W jednym z hitów druga na ten moment w tabeli fazy ligowej FC Barcelona zmierzy się u siebie z siódmą Atalantą, która również dzielnie walczy w czubie Serie A

     

    Media standardowo wskazały przewidywane jedenastki. Rzadko się zdarza, by wszystkie cztery najważniejsze hiszpańskie dzienniki zgadzały się do każdego nazwiska, ale teraz właśnie tak jest. Identyczny skład “wystawiła” też redakcja brytyjskiego Goal.com. Wyróżnia się jedynie gazeta “L’Esportiu”, która stawia na Fermina Lópeza zamiast Pedriego.

     

    Mundo Deportivo”, “Sport”, “Marca” i “As” są pewne, że od pierwszej minuty na konfrontację z zespołem z Bergamo wybiegną Wojciech Szczęsny, Alejandro Balde, Pau Cubarsi, Ronald Araujo, Jules Kounde, Marc Casadó, Pedri, Gavi, Raphinha, Robert Lewandowski i Lamine Yamal. Do dyspozycji Hansiego Flicka nie są Andreas Christensen, Inigo Martinez, Dani Olmo oraz kontuzjowani już od dawna Marc Bernal i Marc-Andre ter Stegen.

     

    Dziennikarze podkreślają, że Flick zastosował rotacje w ligowym meczu z Valencią, na ławce rezerwowych mecz zaczął m.in. Robert Lewandowski. Trener słusznie zinterpretował domowe spotkanie z czerwoną latarnią ligi jako dobrą okazję do dania trochę odpoczynku najważniejszym piłkarzom. Teraz “Lewy” będzie walczył o trafienie od samego początku. Z kolei między słupkami pozostanie Szczęsny. Niemiecki szkoleniowiec argumentuje, że polski golkiper ma bilans 5 meczów i 5 zwycięstw, choć trudno brać to uzasadnienie za realne. Niewykluczone, że od początku miał dużo lepszą opinię o naszym rodaku niż Inakim Peni, ale czekał na odpowiedni moment do wprowadzenia zmiany.

     

    Konfrontacja Barcelony z Atalantą ruszy oczywiście – tak jak pozostałych 17 – o godzinie 21:00. Sędzią na Montjuic będzie dobrze znany Anglik Michael Oliver. VAR obsłuży jego rodak Jarred Gillett.

     

    FC Barcelona – Atalanta: przewidywane składy. Media zgodne co do Wojciecha Szczęsnego i RobertaLewandowskiego

  • Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt”

    Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt”

    Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt

    Iga Świątek została wzięta pod lupę po tym, co zaprezentowała na kortach Australian Open. Postawę wiceliderki rankingu WTA postanowili przeanalizować eksperci “The Athletic” piszą o – jak to ujęli “trudnej prawdzie”. Ich zdaniem 23-latka wysłała w Melbourne światu jasny sygnał. Przy okazji obalony został także “zarzut” stawiany pod adresem Polki, dotyczący jej rywalizacji z Aryną Sabalenką

    Od zakończenia wielkoszlemowej rywalizacji na kortach Australian Open minęło już kilka dni, lecz wciąż nie milkną echa tego, co wydarzyło się w Melbourne. Była to bowiem pierwsza w tym sezonie okazja, by zobaczyć w walce o prestiżowe trofeum czołowe tenisistki rankingu WTA i porównać, jak spisują się po przepracowaniu kolejnego presezonu

    Po półfinałowej porażce z Madison Keys ochłonęła już Iga Świątek, która w tegorocznej edycji Australian Open wyrównała swój najlepszy wynik osiągnięty na tej imprezie w 2022 roku. Polska tenisistka nie kryje jednak, że sam awans do najlepszej czwórki turnieju stanowi dla niej rozczarowanie.

    Choć oczywiście mam niedosyt związany z samym wynikiem w Melbourne, to patrząc realnie widzimy i wiemy, jak dobrą robotę zrobiliśmy i do czego zmierzamy. Pora złapać oddech po intensywnym pre seasonie i rozpocząć projekt Middle East Swing. Do zobaczenia niedługo – napisała wiceliderka rankingu WTA w poście podsumowującym całe Australian Open.

    Australian Open. Media: Iga Świątek wysłała w świat jasny sygnał

    Mimo półfinałowej porażki Iga Świątek może mieć po występie w Melbourne spore powody do zadowolenia. Przekonują o tym chociażby eksperci renomowanego portalu “The Athletic” pisząc o “twardej prawdzie Igi Świątek” i nawiązując w ten sposób do nawierzchni, jaka pokrywa australijskie korty. Jak czytamy w podsumowaniu występu Polki, nasza tenisistka pokazała światu swoją jakość, jaką dysponuje na twardej nawierzchni.

    Zdecydowanie udowodniła, że może grać na swoim najwyższym poziomie lub zbliżyć się do niego w turnieju wielkoszlemowym na korcie twardym. To powinno być jej głównym wnioskiem z turnieju, a nie jakiekolwiek długotrwałe żale po przegranej w zaciętym półfinale. Światek wyglądała bardziej jak zawodniczka, która zdominowała WTA Tour w 2022 i 2023 roku, po serii porażek w 2024 roku, w których stała się przewidywalna i wpadała w panikę, gdy przeciwniczki – szczególnie te mocno uderzające, takie jak Keys – zaczynały grać na swoim topowym poziomie – chwali grę Igi Świątek “The Athletic”.

    Tamtejsi dziennikarze postanowili obalić także stawiany często Idze Świątek zarzut, że radzi sobie ona wyśmienicie wyłącznie na mączce, podczas gdy Aryna Sabalenka specjalizuje się głównie w grze na twardych kortach. – W turniejach WTA 1000 i innych imprezach Iga Świątek rządziła tak, jak na mączce. Od swojego pierwszego triumfu w Rolandzie Garrosie w 2020 roku, wygrała 82 procent spotkań na tej nawierzchni, zdobywając 12 tytułów. W tym samym czasie odsetek zwycięstw Aryny Sabalenki wyniósł 75 procent, przy 10 tytułach. Znacznie przewyższyła Świątek na twardym korcie w Wielkim Szlemie, ale ich ogólny bilans pokazuje, że jakakolwiek charakterystyka ich rywalizacji sprowadzona do starcia specjalistki od mączki ze specjalistką od twardych kortów jest daleka od prawdy – zaznaczono.

    Iga Świątek została pochwalona także za to, że ponownie wspięła się na swoje wyżyny, znów dominując swoje rywalki i sprawiając, że jej forhend niósł ze sobą “niszczycielski efekt”.

  • Historyczny sukces drużyny Wilfredo Leona. Polscy siatkarze już mogą świętować

    Historyczny sukces drużyny Wilfredo Leona. Polscy siatkarze już mogą świętować

    Historyczny sukces drużyny Wilfredo Leona. Polscy siatkarze już mogą świętować

    Koncert gospodarzy w lubelskiej hali Globus. Bogdanka LUK Lublin potrzebowała dwóch wygranych setów, by awansować do półfinału Pucharu Challenge. I siatkarze z PlusLigi z Wilfredo Leonem na czele wykonali zadanie błyskawicznie. W dwóch partiach rozbili reprezentującą Hiszpanię drużynę CV Melilla i mogli wraz z kibicami świętować historyczny sukces. Lubelski zespół w tym sezonie debiutuje w europejskich pucharach, a już ma szansę na pierwsze trofeum.

     

    Trener Bogdanki LUK Lublin Massimo Botti w meczu Pucharu Challenge nie miał do dyspozycji podstawowego atakującego drużyny Kewina Sasaka, którego wyeliminowało przeziębienie. W szóstce zastąpił go Mateusz Malinowski, a Włoch zdecydował się też na zmianę na środku, gdzie mecz rozpoczął Jan Nowakowski.

     

    Co najważniejsze, w szóstce był też Wilfredo Leon. Botti w weekend chciał dać odpocząć gwieździe swojej drużyny, ale bez niego mecz z ostatnim w tabeli PlusLigi GKS-em Katowice nie układał się najlepiej i trener musiał wezwać reprezentacyjnego przyjmującego na boisko. Tym razem takich kombinacji nie było, a Bogdanka LUK od początku prowadziła. Po kontrataku wykończonym przez Malinowskiego wygrywała 9:5, przewaga wzrosła do sześciu punktów dzięki dobrym zagrywkom gospodarzy.

     

    Asem serwisowym popisał się również Leon i lublinianie prowadzili już 21:14. U gości najmocniej postawił się argentyński przyjmujący Valentino Vidoni, który zdobył w pierwszym secie siedem punktów, kończąc pięć z sześciu piłek w ataku. Ale Bogdanka LUK i tak wygrała bez problemu 25:19.

     

    Puchar Challenge. Bogdanka LUK Lublin z historycznym awansem już po dwóch setach

     

    Polski zespół był już więc o krok od awansu do półfinału Pucharu Challenge. Dzięki zwycięstwu 3:0 w pierwszym meczu – Bogdanka LUK musiała wybrać się aż do Afryki, bo Melilla leży po południowej stronie Morza Śródziemnego – przepustkę do kolejnej fazy dawały już dwa zwycięskie sety.

     

    I w drugiej partii lublinianie szli po awans szybkim krokiem. Z pola zagrywki rywali raził środkowy Fynnian McCarthy i gospodarze prowadzili już 10:3. Z dobrych serwisów kolegów korzystał również Leon, który był czujny przy siatce i efektownie wykończył piłkę wracającą na lubelską stronę. Przewaga Bogdanki LUK sięgnęła dziesięciu punktów. Na boisku pojawił się rezerwowy libero gospodarzy Maciej Czyrek. Co prawda w końcówce hiszpański blok zdołał zatrzymać Leona, a Czyrek popełnił błąd w przyjęciu, ale nie zmieniło to losów rywalizacji. Lubelscy siatkarze wygrali 25:15 i kibice w hali Globus mogli świętować awans do półfinału.

     

    Botti zdecydował się więc na zmiany. I to gruntowne – na boisku na trzeciego seta pozostał tylko Malinowski, odpoczywać mogli Leon, kapitan Marcin Komenda i pozostali podstawowi zawodnicy. Takie przemeblowanie szóstki musiało wprowadzić nieco zamieszania, co wykorzystali goście, prowadząc 9:7.

     

    Z czasem jednak lubelscy siatkarze odnaleźli właściwy rytm. Blokiem straty zmniejszył przyjmujący Jakub Wachnik, a po błędzie Federico Martiny gospodarze objęli prowadzenie 12:11. Po kilku minutach wyrównanej gry przewagę Bogdance LUK zapewnił Malinowski. 32-letni siatkarz najpierw nie zawiódł w ataku, po chwili dołożył asa serwisowego, i polski zespół prowadził już 19:16. Skończyło się wygraną 25:20 i zakończeniem spotkania po trzech setach.

     

    Bogdanka LUK Lublin jako pierwszy zespół zapewnił sobie grę w półfinale Pucharu Challenge. Przeciwnika polski zespół pozna w środę. Będzie nim zwycięzca rywalizacji Sportingu z Decospan Menen. Bliżej awansu jest zespół z Portugalii, który w pierwszym meczu pokonał rywali na ich terenie 3:0.

     

    Bogdanka LUK Lublin: Malinowski, McCarthy, Sawicki, Komenda, Nowakowski, Leon – Thales (libero) oraz Czyrek (libero), Słotarski, Grozdanow, Tuinstra, Wachnik, Zając

     

    CV Melilla: Martina, Mendez, Vidoni, Folguera, Macarro, Del Carmen – Ruiz (libero) oraz Rasanen, Mimoun,Portero, Hamed (libero)

     

  • O 13:18 nadeszły wieści od Igi Świątek. Polka już się z tym nie kryje

    O 13:18 nadeszły wieści od Igi Świątek. Polka już się z tym nie kryje

    O 13:18 nadeszły wieści od Igi Świątek. Polka już się z tym nie kryj

     

    Iga Świątek musi poczekać do kolejnego sezonu, by spróbować wygrać wielkoszlemowy Australian Open. W tym roku Świątek odpadła w półfinale po trzysetowym boju z Madison Keys, a więc późniejszą triumfatorką Wielkiego Szlema. We wtorek o 13:18 Świątek opublikowała krótki wpis, w którym podsumowała swój wynik w Australian Open. Polka już się nie kryje z tym, jakie są jej najbliższe plany.

     

    Iga Świątek (2. WTA) wyrównała swój najlepszy wynik w wielkoszlemowym Australian Open. Polka dotarła do półfinału, ale tam przegrała 3:6, 6:2, 6:7 (8) z Amerykanką Madison Keys (7. WTA), a więc późniejszą triumfatorką całego turnieju. Są jednak dobre wiadomości, ponieważ strata Świątek do prowadzącej Aryny Sabalenki (1. WTA) w światowym rankingu stopniała do 186 punktów. – Grała pewnie, grała bardzo dobrze, grała solidnie. W zasadzie w każdym meczu była różnica klas na jej korzyść. Pokazała, że jest głodna rywalizacji – mówił Dawid Celt, kapitan reprezentacji Polski.

     

    Świątek otrzymała sporo pochwał po turnieju. – Mecz Świątek z Keys był najlepszym meczem, jaki kiedykolwiek widziałam na korcie. Tempo i precyzja, z jaką te kobiety uderzały piłki tenisowe, była po prostu hipnotyzująca. Iga zagra bardzo dobry sezon – zapamiętajcie moje słowa. Na Australian Open 2025 grała o wiele bardziej zgodnie ze swoim DNA. Używała rotacji na forhendzie i prowadziła długie wymiany, tak jak robi to na mączce – stwierdziła Andrea Petković, była niemiecka tenisistka.

     

    Świątek straciła zaledwie 14 gemów w drodze do półfinału Australian Open. – W Australii Iga była naładowana, zmotywowana, emanowała wyjątkowo pozytywną energią, chętna, wręcz fruwająca po korcie! I w United Cup, i w Australian Open. Dawno tego u niej nie widziałem – skomentował Wojciech Fibak, były tenisista.

     

    Świątek zdradziła swoje plany i podsumowała AO. “Dobra robota”

    Świątek opublikowała krótki wpis w mediach społecznościowych o godz. 13:18. W nim Iga podsumowała miniony Australian Open i zdradziła, jakie są jej najbliższe tenisowe plany. “Australia 2025: świetny, solidny czas. Więcej satysfakcji, kolorów i dobrych doświadczeń. Choć oczywiście pozostaje niedosyt związany z samym wynikiem, to patrząc realnie, widzimy i wiemy, jaką dobrą robotę wykonaliśmy. Czas na projekt Middle East Swing – do zobaczenia wkrótce” – czytamy we wpisie Igi Świątek.

     

    Czym jest Middle East Swing? To określenie na turnieje, które będą rozgrywane na Bliskim Wschodzie. Świątek wróci do gry w dniach 9-15 lutego br., kiedy to będzie rozgrywany turniej WTA 1000 w Dosze. Tam Świątek broni tytułu – w zeszłym roku w finale wygrała 7:6 (8), 6:2 z Kazaszką Jeleną Rybakiną (5. WTA).

     

    Potem odbędzie się kolejny turniej WTA 1000 – w Dubaju (16-22 lutego). W nim tytułu bronić będzie Jasmine Paolini (4. WTA). Świątek odpadła w półfinale po porażce 4:6, 4:6 z Rosjanką Anną Kalińską (18. WTA).

  • Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Ci, którzy w najbliższym czasie liczyli na ponowną konfrontację Igi Świątek i Danielle Collins, muszą poczuć się srogo rozczarowani. Amerykana nie weźmie udziału w żadnej z trzech imprez, które w lutym odbędą się na Półwyspie Arabskim. Nie zgłosiła się do turnieju w Abu Zabi, a wizyty w Dosze i Dubaju odwołała. Nie dojdzie zatem do szybkiego rewanżu za niedawny finał United Cup, przed którym doszło na korcie do żenujących scen.

     

    Rywalizacja Igi Świątek i Danielle Collins (12. WTA) niepostrzeżenie wykroczyła poza tenis. To oznacza, że budzi emocje już nie tylko sportowe. Stało się tak za sprawą postawy amerykańskiej tenisistki, która najpierw okazywała Polce niechęć, a ostatnio – otwartą pogardę.

     

    Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku, gdy po starciu w igrzyskach olimpijskich Collins zarzuciła raszyniance, że ta jest fałszywa. Te same słowa powtórzyła przed dziennikarzami, nie precyzując bliżej zarzutu. Można się było łudzić, że Amerykanka ma słabszy dzień i jest sfrustrowana kłopotami zdrowotnymi (skreczowała). Ale rychło okazało się, że sprawa jest jednak poważniejsza.

     

    Collins kontra Świątek. Duszna relacja i brzydki teatr zamiast sportowej rywalizacji

     

    Przed finałem United Cup w Sydney, wygranego przez ekipę USA, doszło do chłodnego przywitania obu zawodniczek. Collins przybiła Polce piątkę z niesmakiem i zadbała o to, żeby wyraźnie to zademonstrować. Nagranie tego momentu stało się w sieci viralem.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… nowy rok, ta sama ja” – napisała szyderczo 31-latka w mediach społecznościowych, ilustrując post zdjęciem swojej miny z momentu przywitania z Igą.

     

    Od tej pory każda konfrontacja obu tenisistek już zawsze postrzegana będzie przez pryzmat żenującego incydentu. Kibice, którzy oczekują emocji nie tylko czysto sportowych, liczyli na jak najszybsze spotkanie Collins i Świątek. Wydawało się, że może do niego dojść już w przyszłym miesiącu na Bliskim Wschodzie.

     

    Taki scenariusz nie doczeka się jednak realizacji. Polka została pozbawiona szansy na ewentualny rewanż. Jak informuje serwis Polski-tenis.pl, Amerykanka nie weźmie udziału w turnieju w Abu Zabi (WTA 500, również bez Świątek) i rezygnuje z dwóch imprez rangi WTA 1000 – w Dosze i w Dubaju. Zastąpi ją najprawdopodobniej Dunka Clara Tauson (39. WTA).

     

    Po porażce w półfinale Australian Open druga rakieta świata też postanowiła chwilę odpocząć. W stolicy Kataru nie mogło jej jednak zabraknąć. Polka wygrywała tu trzy kolejne edycje i ma zamiar podtrzymać dobrą passę (początek rywalizacji 9 lutego). Zaraz potem przenosi się do Dubaju, gdzie przed rokiem potknęła się wboju o finał.    

     

  • Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowan

     

    Ci, którzy w najbliższym czasie liczyli na ponowną konfrontację Igi Świątek i Danielle Collins, muszą poczuć się srogo rozczarowani. Amerykana nie weźmie udziału w żadnej z trzech imprez, które w lutym odbędą się na Półwyspie Arabskim. Nie zgłosiła się do turnieju w Abu Zabi, a wizyty w Dosze i Dubaju odwołała. Nie dojdzie zatem do szybkiego rewanżu za niedawny finał United Cup, przed którym doszło na korcie do żenujących scen.

     

    Rywalizacja Igi Świątek i Danielle Collins (12. WTA) niepostrzeżenie wykroczyła poza tenis. To oznacza, że budzi emocje już nie tylko sportowe. Stało się tak za sprawą postawy amerykańskiej tenisistki, która najpierw okazywała Polce niechęć, a ostatnio – otwartą pogardę.

     

    Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku, gdy po starciu w igrzyskach olimpijskich Collins zarzuciła raszyniance, że ta jest fałszywa. Te same słowa powtórzyła przed dziennikarzami, nie precyzując bliżej zarzutu. Można się było łudzić, że Amerykanka ma słabszy dzień i jest sfrustrowana kłopotami zdrowotnymi (skreczowała). Ale rychło okazało się, że sprawa jest jednak poważniejsza.

     

    Collins kontra Świątek. Duszna relacja i brzydki teatr zamiast sportowej rywalizacji

     

    Przed finałem United Cup w Sydney, wygranego przez ekipę USA, doszło do chłodnego przywitania obu zawodniczek. Collins przybiła Polce piątkę z niesmakiem i zadbała o to, żeby wyraźnie to zademonstrować. Nagranie tego momentu stało się w sieci viralem.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… nowy rok, ta sama ja” – napisała szyderczo 31-latka w mediach społecznościowych, ilustrując post zdjęciem swojej miny z momentu przywitania z Igą.

     

    Od tej pory każda konfrontacja obu tenisistek już zawsze postrzegana będzie przez pryzmat żenującego incydentu. Kibice, którzy oczekują emocji nie tylko czysto sportowych, liczyli na jak najszybsze spotkanie Collins i Świątek. Wydawało się, że może do niego dojść już w przyszłym miesiącu na Bliskim Wschodzie.

     

    Taki scenariusz nie doczeka się jednak realizacji. Polka została pozbawiona szansy na ewentualny rewanż. Jak informuje serwis Polski-tenis.pl, Amerykanka nie weźmie udziału w turnieju w Abu Zabi (WTA 500, również bez Świątek) i rezygnuje z dwóch imprez rangi WTA 1000 – w Dosze i w Dubaju. Zastąpi ją najprawdopodobniej Dunka Clara Tauson (39. WTA)

     

    Po porażce w półfinale Australian Open druga rakieta świata też postanowiła chwilę odpocząć. W stolicy Kataru nie mogło jej jednak zabraknąć. Polka wygrywała tu trzy kolejne edycje i ma zamiar podtrzymać dobrą passę (początek rywalizacji 9 lutego). Zaraz potem przenosi się do Dubaju, gdzie przed rokiem potknęła się w boju o finał.

  • Iga Świątek skarcona przez legendy. Jej zachowanie wywołało burzę

    Iga Świątek skarcona przez legendy. Jej zachowanie wywołało burzę

    Iga Świątek skarcona przez legendy. Jej zachowanie wywołało burz

     

    Martinie Navratilovej i Lindsay Davenport nie spodobało się zachowanie Igi Świątek podczas półfinału Australian Open. Byłe gwiazdy tenisa rozmawiały na ten temat w podcaście Tennis Channel Live. – Widziałam, jak Iga robiła to dość często. Po prostu zatrzymywała serwującego – stwierdziła Czeszka. – To nie jest w porządku – dodawała druga.

     

    Niestety Iga Świątek pożegnała się z Australian Open w półfinale. Madison Keys, która wygrała później cały turniej, okazała się rywalką nie do przejścia. I choć to Polka prowadziła przez większość tie-breaka, ostatecznie przegrała 7:5, 1:6, 6:7(8).

     

    Jeszcze w trakcie meczu niektórzy kibice zwrócili uwagę na nieeleganckie zachowania wiceliderki rankingu. “Brudne gierki Świątek powracają. Przegrywa seta 6:1 i zmusza Keysa do czekania na jej serwis. Keys wyraźnie nie jest zadowolona” — brzmiał jeden ze wpisów na profilu “ATP WTA DRAMA ALERT” w serwisie X.

     

    To nie jedyny profil, który zwrócił uwagę na sytuację z udziałem Polki. Okazuje się, że nie uszła ona uwadze także byłym gwiazdom tenisa — Martinie Navratilovej i Lindsay Davenport, które rozmawiały na jej temat w podcaście.

     

    Legenda nie ma wątpliwości: nie podoba mi się to

    — Widziałam, jak Iga robiła to dość często. Po prostu zatrzymywała serwującego. Lubi być w swoim rytmie, ale zasada jest taka, że trzeba grać w rytm serwującego. Mogła być gotowa trzy sekundy wcześniej. Nie podoba mi się to — stwierdziła Navratilova.

     

    — To nie jest w porządku i na pewno skupiło na sobie uwagę Madison. Nie była zbyt zadowolona z niektórych rzeczy, które działy się podczas tego meczu — wtórowała jej Davenport.

     

  • Jego transfer z Barcelony wstrząsnął światem. Teraz wielki powrót. Hitowe wieści ws. Neymara

    Jego transfer z Barcelony wstrząsnął światem. Teraz wielki powrót. Hitowe wieści ws. Neymara

    Jego transfer z Barcelony wstrząsnął światem. Teraz wielki powrót. Hitowe wieści ws. Neymara

    W 2023 roku Neymar opuścił Paris Saint-Germain i śladami Cristiano Ronaldo udał się do Arabii Saudyjskiej. Jednak w przeciwieństwie do Portugalczyka, miejsca tam nie zagrzał. Spędził tam zaledwie półtora roku i w tym czasie rozegrał dla Al-Hilal zaledwie siedem spotkań. Teraz Fabrizio Romano potwierdza, że Brazylijski gwiazdor przeniesie się do innego klubu. To będzie jego spektakularny powrót

     

    Wielki talent Neymara wystrzelił po 2010 roku. Wówczas bardzo młody Brazylijczyk stał się jednym z najbardziej pożądanych przez wszystkie największe kluby piłkarzy. Trudno było mu rozstać się z macierzystym Santosem, ale ostatecznie, w 2013 roku, przeniósł się do FC Barcelona.

     

    Neymar podbił Europę. Jego odejście z Barcelony zmieniło wszystko

     

    W Katalonii Neymar zrobił zawrotną karierę. Rozegrał dla Barcy 186 meczów, zdobył 105 goli i zanotował 76 asyst. Zdobył z tym klubem wszystkie możliwe trofea, a w sezonie 2014/15 pod wodzą Luisa Enrique skompletował potrójną koronę. Nigdy później Barcelonie nie udało się powtórzyć tego osiągnięcia, ponieważ wygranie Ligi Mistrzów jest poza jej zasięgiem

     

    W 2017 roku doszło do transferu, który wstrząsnął całym piłkarskim światem. Neymar przeniósł się do PSG za rekordowe 222 miliony euro. Do dziś żaden piłkarz nie został sprzedany za większą sumę. Brazylijczyk zrobił to, aby wyjść z cienia Leo Messiego i powalczyć o Złotą Piłkę, mając status największej gwiazdy swojej drużyny

     

    Dziś najpewniej żałuje tego ruchu. Z PSG nie udało mu się nigdy wygrać Ligi Mistrzów, nie zdobył Złotej Piłki, a wszystko skończyło się tak, że Kylian Mbappe i Lionel Messi w Paryżu pod koniec jego pobytu tam znaczyli więcej niż on.

     

    Następnym krokiem Neymara było saudyjskie Al-Hilal. Brazylijczyk był już wówczas zawodnikiem mającym duże problemy ze zdrowiem. Przez dodanie do tego problemów ze sportową postawą, które w jego przypadku objawiały się na przestrzeni całej kariery, Neymar w Arabii Saudyjskiej nie błysnął ani razu. Dla Al-Hilal rozegrał zaledwie siedem spotkań. Oficjalnie, w przeciwieństwie do Cristiano Ronaldo, zdobył jednak mistrzostwo kraju.

     

    Neymar wraca do domu. Fabrizio Romano ogłasza

     

    Teraz Fabrizio Romano ogłasza, że spektakularny powrót Neymara dojdzie do skutku. Brazylijski gwiazdor znów ma zagrać dla swojego macierzystego Santosu, z którego w 2013 roku odszedł do Barcelony. Wówczas płakał, opuszczając swój rodzinny klub. Wciąż jest tam jednak postrzegany jako wielka legenda i kibice z pewnością przyjmą z powrotem z ogromnym szczęściem.

     

    Klub Al-Hilal rozwiązał kontrakt Neymara ze skutkiem natychmiastowym. Brazylijczyk uda się teraz na badania medyczne i podpisze kontrakt jako nowy piłkarz Santosu. Powrót do Santosu, powrót do Vila Belmiro. Neymar wraca do domu! – ogłasza Romano.

  • Sabalenka się doigrała. To koniec. Czekamy już tylko na oficjalny komunikat

    Sabalenka się doigrała. To koniec. Czekamy już tylko na oficjalny komunikat

    Sabalenka się doigrała. To koniec. Czekamy już tylko na oficjalny komunikat

    Wybuchy niekontrolowanej agresji na korcie to niestety coraz częstszy obrazek w zawodowym tenisie. Tego typu incydentów nie udało się uniknąć również podczas zakończonego właśnie Australian Open. Konsekwencje? Zwykle nie są wyciągane. Tym razem ma być jednak inaczej. Jak donosi serwis News.com, zapadła decyzja o nałożeniu sankcji finansowych na Arynę Sabalenkę, która po przegranym finale na oczach widowni roztrzaskała z furią rakietę.

     

    – Czy ja coś powinnam powiedzieć w kierunku mojego teamu? To jest wasza wina oczywiście, jak zawsze. Nie chcę was widzieć przez następny tydzień. Nienawidzę was – to słowa wypowiedziane przez Arynę Sabalenkę po przegranym finale Australian Open. Utrzymane były w żartobliwym tonie. Kilka minut wcześniej Białorusinka nie potrafiła jednak zapanować nad emocjami.

     

    Liderka światowego rankingu pojawiła się w Melbourne, by odbywający się tam turniej wielkoszlemowy wygrać trzeci raz z rzędu. W XXI wieku żadnej tenisistce jeszcze się to nie udało. Jako ostatnia dokonała tego Martina Hingis w latach 1997-99.

     

    Media: Sabalenka zapłaci za wybuch agresji po finale. Koniec pobłażania

     

    W decydującej rozgrywce tegorocznej edycji Sabalenka uległa Madison Keys 3:6, 6:2, 5:7. Dla Amerykanki, która w półfinale uporała się z Igą Świątek, była to pierwsza impreza tej rangi zakończona triumfem. W zgodnej opinii obserwatorów w pełni na niego zasłużyła.

     

    – Tak serio, to dziękuję za wszystko, co dla mnie robicie – zwróciła się do członków swojego sztabu Sabalenka. – Myślę, że zrobiliśmy tyle, ile się dało. Madison grała naprawdę niesamowicie, nie mogłam więcej zrobić w tym meczu. Następnym razem zagram lepiej. Kocham was, mimo że przegraliśmy.

     

    Zanim jednak poczuła w sercu miłość, długo szamotała się z nieokiełznaną złością. Po ostatniej piłce podała zwyciężczyni rękę, a zaraz potem z impetem roztrzaskała rakietę o kort. Po dewastacji na moment usiadła, zakryła głowę ręcznikiem i zaczęła szlochać.

     

    Jak informuje australijski serwis News.com, tym razem władze kobiecego tenisa postanowiły stanowczo zareagować. Wedle nieoficjalnych jeszcze ustaleń, Sabalenka zostanie ukarana finansowo. Za swój wybryk zapłacić ma 15-20 tys. dolarów, co w przeliczeniu wynosi ok. 60-80 tys. złotych.

     

    Maksymalna sankcja za tego typu zachowanie to 50 tys. dol. (ok. 200 tys. zł). Jak czytamy, pierwsza rakieta świata nie jest uznawana za recydywistkę, więc wymiar kary nie będzie najsurowszy.

    https://x.com/tennis_gifs/status/1883105525019423177

    https://x.com/tennis_gifs/status/1883148488529330637

  • Media: rozłam w szatni Barcelony! Koledzy nie chcą Szczęsnego w bramce

    Media: rozłam w szatni Barcelony! Koledzy nie chcą Szczęsnego w bramce

    Rozłam w szatni Barcelony! Dobrze poinformowana katalońska dziennikarka Laia Prades wyjawia, że “w szatni Barcelony są zawodnicy, którzy woleliby, aby to Inaki Pena był pierwszym bramkarzem”. Na to szybko zareagowali kibice, którzy stanęli w obronie Szczęsnego.

     

    Wojciech Szczęsny najwyraźniej przekonał do siebie Hansiego Flicka, który stawiał na Polaka w ostatnich dwóch ważnych meczach Barcy. We wtorek bowiem Szczęsny grał od pierwszych minut z Benficą w Lidze Mistrzów, a pięć dni później zagrał 90 minut w LaLidze z Valencią. Okazuje się jednak, że niektórzy z piłkarzy Blaugrany nie są przekonani do polskiego golkipera.

     

    Rozłam w szatni Barcelony. Koledzy nie chcą Szczęsnego w pierwszym składzie

     

    “W szatni Barcelony są zawodnicy, którzy woleliby, aby to Inaki Pena był pierwszym bramkarzem” — wyjawia Laia Prades, dziennikarka Catalunya Radio.

     

    “Najważniejsze, że trener wie, co jest najlepsze dla drużyny” — komentuje jeden z kibiców na platformie X.

     

    “Gracze, którzy wolą Inakiego to Lamine Yamal, Fermin Lopez i Pedri” — dodaje kolejny z kibiców, sugerując jednocześnie, że za Peną stoją jego hiszpańscy koledzy z szatni.

     

    “Dzięki Bogu, że oni nie są trenerem” — komentuje kolejny kibic.

     

    Trener bramkarzy również nie chciał Szczęsnego w bramce

    To jednak niejedyny głos z Barcelony przeciwko Szczęsnemu. “AS” ujawnia, że w szatni Barcelony doszło nawet do pewnego rozłamu na linii Flick — trener bramkarzy. Właśnie z powodu Szczęsnego.

     

    “Jak dowiedział się »AS«, decyzja o wyborze polskiego bramkarza przed Hiszpanem jest decyzją Flicka. W rzeczywistości trener bramkarzy, Jose Ramon de la Fuente, był bardziej za utrzymaniem Peni jako pierwszego bramkarza w LaLiga. Niemiecki trener zdecydował się jednak dać ciągłość gry Szczęsnemu, który wygrał wszystkie swoje mecze” — czytamy na łamach hiszpańskiego dziennika.

    https://x.com/BarcaUniversal/status/1883949271185252450

    Pięć spotkań, w których grał Szczęsny — mimo pewnych problemów Polaka — Barca zdołała wygrać, co może oznaczać, że były bramkarz Juventusu zagra również 29 stycznia w Lidze Mistrzów w starciu z Atalantą. Piłkarze Flicka są już pewni awansu do 1/8 finału. Po siedmiu meczach zajmują drugie miejsce z 18 pkt na koncie.