• Spotkanie z Igą Świątek wywróci jej plany. “To całkiem zabawne”

    Spotkanie z Igą Świątek wywróci jej plany. “To całkiem zabawne”

    Spotkanie z Igą Świątek wywróci jej plany. “To całkiem zabawne”

    Australian Open 2025 jest szalone dla Evy Lys. Jako “szczęśliwa przegrana” z kwalifikacji dowiedziała się o wejściu do drabinki głównej 10 minut przed meczem pierwszej rundy. Po zwycięstwie przeszła jeszcze drugą i trzecią, a w czwartej czeka na nią Iga Świątek. Wcześniej nie planowała tak długiego pobytu w Melbourne – musi zmienić jedną kwestię logistyczną, o czym wspomniała na konferencji prasowej.

     

    Dla Evy Lys ostatnie dni są emocjonalną kolejką górską. W czwartek 9 stycznia przegrała w trzech setach decydujący mecz kwalifikacji do Australian Open z reprezentantką gospodarzy Destanee Aiavą, ale czekała w Melbourne do ostatniej chwili, by spróbować wejść do drabinki głównej jako tzw. lucky loserka (szczęśliwa przegrana). Tak też się stało, bo z imprezy wycofała się Anna Kalinskaya. Niemka dowiedziała się o tym, że będzie grać zaledwie 10 minut przed wyjściem na kort.

     

    – Ne miałam czasu się denerwować. Trochę jednak panikowałam, bo nie przygotowałam swoich napojów. Nie miałam na sobie stroju meczowego, więc poszłam do szatni, od razu się przebrałam, a potem wywołali moje nazwisko. Żadnej rozgrzewki, nic. Może to jest klucz do następnego meczu – żartowała, cytowana przez AFP.

     

    Australian Open: Eva Lys znowu przedłuża pobyt w Melbourne. Zmierzy się z Igą Świątek

     

    Nie zatrzymała się na wyeliminowaniu Kimberly Birrell. W drugiej rundzie ograła Warwarę Graczową, a w trzeciej Jaqueline Christian. W nagrodę w czwartej będzie czekać na nią Iga Świątek. Wymagać to będzie pewnej zmiany logistycznej – przebukowania lotu powrotnego z Australii. 23-letnia Lys spodziewała się, że w niedzielę będzie na lotnisku, a nie na korcie z pięciokrotną triumfatorką turniejów wielkoszlemowych.

     

    🎤Zmieniliśmy (wcześniej – red.) lot na niedzielny. Teraz myślę, że po konferencji prasowej spróbujemy zmienić to ponownie. To naprawdę zabawne. Po prostu wybieraliśmy datę: “Ok, niedziela jest za sześć dni…”. Cieszę się, że musimy to teraz zmienić🎤

     

    ~ Eva Lys

     

    Do tej pory grała z raszynianką tylko raz – w 1/8 finału halowego turnieju w Stuttgarcie. Nasza rodaczka wygrała 6:1, 6:1 w zaledwie godzinę i cztery minuty. – Nawet wtedy miałam z nią niesamowite wymiany. Miała dobrą passę (zwycięska seria trwała aż 37 meczów, zakończyła się na Wimbledonie – red.), więc grała naprawdę intensywnie. Zdecydowanie byłam bardzo podekscytowana grą z nią. To niesamowita zawodniczka. Bardzo czekam na takie mecze. To jest powód, dla którego gram w tenisa – dodała.

     

    – Nie dam się zlekceważyć. Widzę, że mam szanse. Postaram się zagrać jak najlepiej. Myślę, że zdecydowanie będzie musiała trochę ciężej pracować, aby wygrać – zakończyła bojowo. Jej nastawienie sugeruje, że nowy termin wylotu do domu nie musi być poniedziałkowy czy wtorkowy.

     

  • Dostała polski paszport i rozbija rywalki aż miło. Idzie przez turniej jak orkan

    Dostała polski paszport i rozbija rywalki aż miło. Idzie przez turniej jak orkan

    Dostała polski paszport i rozbija rywalki aż miło. Idzie przez turniej jak orka

     

    Linda Klimovicova osiągnęła właśnie najlepszy wynik od momentu otrzymania polskiego paszportu. 20-letnia zawodniczka urodzona w czeskim Ołomuńcu zameldowała się w ćwierćfinale turnieju ITF W50 w tunezyjskiej La Marsie. Prezentuje znakomitą dyspozycję, w pierwszych dwóch potyczkach straciła ledwie cztery gemy. W sobotę zagra o półfinał z niemiecką kwalifikantką Anną Gabric.

     

    Linda Klimovicova (272. WTA) zdążyła się już w tunezyjskim klimacie świetnie zaaklimatyzować. Dopiero co widzieliśmy ją w Monastyrze, gdzie brała udział w turnieju ITF W15. Dotarła tam do drugiej rundy singla i półfinału debla. Obecnie świetnie radzi sobie w miejscowości La Marsa. W turnieju wyższej rangi – ITF W50 – zameldowała się już w ćwierćfinale. To jej najlepsze osiągnięcie od kiedy odebrała polski paszport, czyli od października zeszłego roku

     

    Klimovicova już sprawia radość polskim kibicom. W sobotę zagra o półfinał turnieju ITF W50Czeszka urodzona w Ołomuńcu w dwóch dotychczasowych potyczkach straciła tylko cztery gemy. W pierwszej rundzie pokonała Litwinkę Justynę Mikulskyte (251. WTA) 6:1, 6:2. W 1/8 finału nie dała z kolei szans Amerykance Marii Mateas (225. WTA), rozbijając ją 6:0, 6:1. Szanse na półfinał? Rysują się bardzo obiecująco. W ćwierćfinale Klimovicova zmierzy się z niemiecką kwalifikantką Anną Gabric, zajmującą obecnie w światowym rankingu 641. lokatę.

     

    W La Marsie 20-latka reprezentująca Polskę nie bierze udziału w rywalizacji deblistek. Może zatem skupić się wyłącznie na grze singlowej. Jej mecz o awans do 1/2 finału rozpocznie się w sobotę o godz. 12:30. Klimovicova to półfinalistka juniorskiego Wimbledonu sprzed dwóch lat. Ma na koncie pięć końcowych triumfów w turniejach ITF. Aktualnie jest zawodniczką BKT Advantage Bielsko-Biała.

  • Świątek wygrała, a potem padły ważne słowa. Triumf zadedykowany wyjątkowej osobie

    Świątek wygrała, a potem padły ważne słowa. Triumf zadedykowany wyjątkowej osobie

    Świątek wygrała, a potem padły ważne słowa. Triumf zadedykowany wyjątkowej osobi

     

    Iga Świątek się nie zatrzymuje – w nocy z piątku na sobotę według czasu polskiego wiceliderka światowego rankingu odniosła kolejne zwycięstwo podczas Australian Open 2025 i ograła bez większych problemów Emmę Raducanu w dwóch setach. Po zakończonym spotkaniu raszynianka zadedykowała triumf wyjątkowej dla siebie osobie – swojemu dziadkowi. Tenisistka wytłumaczyła, co skłoniło ją akurat teraz do takiego zachowania.

     

    Iga Świątek rozpoczęła swoje występy na wielkoszlemowym Australian Open od pokonania Kateriny Siniakovej. Następnie reprezentantka Polski nie zostawiła wielkich nadziei na awans również i Rebecce Sramkovej, a w trakcie trzeciego etapu AO zmierzyła się z Emmą Raducanu.Brytyjka zupełnie nie mogła znaleźć sposoby na Świątek i raszynianka pokonała ją 6:1, 6:0 czyli – jak to się mawia w żargonie tenisowym – druga rakieta globu zaliczyła tzw. “bagietkę” oraz “bajgla”. Znaczące było również to, co 23-latka zrobiła tuż po zakończeniu starcia.

     

    Iga Świątek zadedykowała triumf nad Raducanu dziadkowi. “Bez niego by mnie tu nie było”Polka zadedykowała bowiem swoje zwycięstwo dziadkowi – zgodnie ze znanym zwyczajem skreśliła kilka słów na obiektywie jednej z przykortowych kamer i w ten sposób przesłała “serduszka” dla bardzo bliskiej dla siebie osoby.

     

    “Zawsze chciałam zadedykować jakiś turniej dziadkowi, ale nigdy mi to nie przyszło do głowy, bo nie mam zbyt dużej wyobraźni i nie jestem kreatywna” – przyznała potem bez bicia w rozmowie z Eurosportem Iga Świątek.”Myślę, że czwarta runda to jest już dobry wynik, więc ten turniej i moja gra zasługują już na to, bym mogła je komuś zadedykować” – kontynuowała. “Gdyby nie on, to by mnie tutaj nie było. Zawsze wierzył, że mogę osiągać wspaniałe rzeczy na korcie” – skwitowała

     

    Przerwa medyczna dla Rybakiny już po trzecim gemie. Przykre obrazki na John Cain ArenaAustralian Open 2025. Świątek w kolejnej rundzie zmierzy się z LysWiceliderka rankingu WTA zna już swoją kolejną przeciwniczkę – a będzie nią Niemka Eva Lys, która ostatnio pokonała Rumunkę Jaqueline Cristian, a wcześniej ogrywała też przedstawicielkę Francji Warwarę Graczową i Australijkę Kimberly Birrell. Starcie to odbędzie się najprawdopodobniej w nocy z niedzieli na poniedziałek lub w poniedziałek rano według czasu środkowoeuro

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

    pejskiego

  • Tak Wim Fissette podsumował występ Igi Świątek. Bardzo dosadnie

    Tak Wim Fissette podsumował występ Igi Świątek. Bardzo dosadnie

    Tak Wim Fissette podsumował występ Igi Świątek. Bardzo dosadnie

    — W ostatnim czasie widzimy, że forhend Igi może siać spustoszenie również na szybszych kortach — powiedział Wim Fissette dla Eurosportu po zwycięstwie Igi Świątek nad Emmą Raducanu w trzeciej rundzie Australian Open. Belgijski trener ocenił to spotkanie i wskazał kluczowe punkty dla wysokiej formy swojej podopiecznej, którą ta prezentuje w Melbourne.

     

    — To był naprawdę dobry mecz. Już poprzedni taki był, ale dziś było wyśmienicie. Dużo winnerów, niewiele niewymuszonych błędów. Iga była zdyscyplinowana cały czas nie tylko taktycznie, ale również pod względem intensywności i koncentracji, a to jest w takich spotkaniach kluczowe. Jestem bardzo zadowolony z jej występu — przyznał Fissette.

     

    Wim Fissette ocenił Igę Świątek

     

    — Bardzo pozytywnie oceniam Igę za jej występy podczas Australian Open. Już w Sydney grała świetny tenis, a do Melbourne dotarliśmy bardzo zmęczeni i musieliśmy zrobić przerwę i zacząć budować od nowa. Korty tu są inne, pogoda jest inna. Potrzebowaliśmy czasu, żeby wejść na poziom, na którym chcemy być i jesteśmy na dobrej drodze — dodał Belg

     

    — Z dnia na dzień Iga jest coraz bardziej pewna siebie. […] Wygrywanie meczów jest do tego kluczowe. […] W ostatnim czasie widzimy, że forhend Igi może siać spustoszenie również na szybszych kortach — podsumował.

     

    W czwartej rundzie Polkę czeka pojedynek z Lucky Loserką Evą Lys. Świątek będzie zdecydowaną faworytką starcia z Niemką. W dalszych rundach czekają jednak znacznie wyżej notowane zawodniczki. W potencjalnym półfinale naszą tenisistkę może czekać starcie z Jeleną Rybakiną.

     

  • Iga Świątek zarobiła pierwsze 110 pkt. Teraz zaczyna prawdziwe żniwa w Australian Open

    Iga Świątek zarobiła pierwsze 110 pkt. Teraz zaczyna prawdziwe żniwa w Australian Open

    Iga Świątek zarobiła pierwsze 110 pkt. Teraz zaczyna prawdziwe żniwa w Australian Open

    Iga Świątek pokonała Emmę Raducanu 6:1, 6:0 w trzeciej rundzie Australian Open 2025, dzięki czemu zyskała arcyważne punkty do rankingu ATP “na żywo”. Polka bowiem ponownie odskoczyła od Aryny Sabalenki, która z nożem na gardle odrabia aż 2000 pkt. W czwartej rundzie Sabalenka i Świątek powalczą o kolejne kluczowe punkty, ale dotarliśmy już do takiego momentu turnieju, w którym Polka tylko zyskuje, a już nie broni dorobku sprzed roku.

     

    — To jest to, do czego dążę — powiedziała Iga Świątek po zwycięstwie z Emmą Raducanu w 3. rundzie Australian Open. Polka potrzebowała nieco ponad godziny, żeby uporać się ze zwyciężczynią US Open 2021. — Cieszyłam się grą. Trafiłam kilka uderzeń, po których pomyślała, że to jest to, do czego dążę podczas treningów. Chcę tak uderzać. Dlatego tak bardzo podobał mi się ten mecz, czułam się bardzo pewnie — dodawała po meczu radosna Świątek. Wiceliderka rankingu dzięki wygranej odskoczyła od Sabalenki w rankingu “na żywo”.

     

    Urodzona w Warszawie tenisistka w poprzednim sezonie odpadła w Australian Open już w trzeciej rundzie, dlatego od tej pory będzie tylko zyskiwać względem poprzedniego roku. I tak po sobotniej wygranej zyskała już 110 pkt do najnowszego notowania, a w kolejnych rundach może być tylko lepiej.

     

    Jeśli Świątek zdoła pokonać w czwartej rundzie Niemkę Evę Lys, to wówczas zyska dodatkowe 190 pkt i w rankingu “na żywo” będzie mieć ich już 8420. Na ten moment Polka ma ich 8230. Dla porównania Aryna Sabalenka ma ich 7896 i aktualnie na minusie aż 1760 pkt. Białorusinka bowiem broni aż 2000 pkt za wygraną w poprzednim sezonie.

     

    W czwartej rundzie wciąż liderka rankingu zagra z Rosjanką Mirrą Andriejewą. W przypadku wygranej będzie mieć na koncie 8086 pkt.

     

    Świątek, jeśli wygra cały turniej, będzie mieć w najnowszym notowaniu aż 9990 pkt. Sabalenka z kolei w przypadku wygranej będzie ich mieć 9656. Każda kolejna runda może okazać się przełomowa dla losów tej rywalizacji.

  • Iga Świątek zadedykowała wygraną bliskiej osobie. Wyjaśniła swój gest [WIDEO]

    Iga Świątek zadedykowała wygraną bliskiej osobie. Wyjaśniła swój gest [WIDEO]

    Iga Świątek zadedykowała wygraną bliskiej osobie. Wyjaśniła swój gest [WIDEO]

    Tuż po pokazie tenisowej klasy w meczu z Emmą Raducanu (6:1, 6:0) Iga Świątek zwróciła się do bliskiej osoby, umieszczając wzruszający napis na kamerze. Tenisistka podziękowała swojemu dziadkowi, który jest jednym z jej najwierniejszych kibiców. Później, w rozmowie z Pawłem Kuwikiem z Eurosportu, wyjaśniła, skąd wzięła się jej dedykacja. — Gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj — powiedziała zawodniczka.

     

    “Pozdrawiam i wysyłam miłość dla mojego dziadka” — napisała Iga Świątek na kamerze tuż po zakończeniu spotkania z Emmą Raducanu. Polka przez chwilę myślała nad tym, co tym razem przekazać widzom, a następnie zdecydowała się na pozdrowienia dla jednej z najbliższych osób. Potem wyjaśniła swój gest w rozmowie z Eurosportem.

     

    — Zawsze chciałam zadedykować jakiś turniej dziadkowi, ale nie przychodziło mi to do głowy. Nie jestem kreatywna, ale teraz czwarta runda to już dobry wynik, więc zasługuje na to, by móc ją komuś zadedykować. Dedykuję ją dziadkowi, bo gdyby nie on, to by mnie tu pewnie nie było. Zawsze wierzył, że mogę osiągać wspaniałe rzeczy na korcie. Mam nadzieję, że u niego wszystko okej. Pozdrawiam go i mam nadzieję, że jeszcze długo będę mogła zagrać w Melbourne dla niego — dodała Iga Świątek.

     

    Piękny gest po Igi Świątek tuż po meczu. I awans do czwartej rundy!

     

    Już teraz reprezentantka Polski jako pierwsza w sobotę może odpoczywać po awansie do czwartej rundy Australian Open. Już wcześniej w tym samym etapie rywalizacji w Melbourne znalazły się Aryna Sabalenka i Coco Gauff, czyli dwie najgroźniejsze przeciwniczki drugiej rakiety świata.

    https://x.com/AustralianOpen/status/1880438926466281522

    Swój kolejny mecz Świątek rozegra najprawdopodobniej w nocy z niedzieli na poniedziałek. Nie ulega wątpliwości, że będzie faworytką do awansu do ćwierćfinału. W tej fazie imprezy w Australii nie była już od trzech lat!

     

    Turniej kobiet w Australian Open dobiegnie końca w sobotę 25 stycznia. To wtedy obejrzymy wielki finał na korcie w Melbourne.

     

  • Poznaliśmy rywalkę Świątek w czwartej rundzie. To rewelacja tegorocznego Australian Open

    Poznaliśmy rywalkę Świątek w czwartej rundzie. To rewelacja tegorocznego Australian Open

    Poznaliśmy rywalkę Świątek w czwartej rundzie. To rewelacja tegorocznego Australian Open

     

    70 minut – tyle czasu potrwało dzisiejsze starcie z udziałem Igi Świątek. Polka rozegrała kapitalne spotkanie i nie dała żadnych szans mistrzyni US Open 2021 – Emmie Raducanu. 23-latka triumfowała 6:1, 6:0 i zameldowała się w czwartej rundzie turnieju w Melbourne. O ćwierćfinał powalczy w poniedziałek. Przed momentem poznaliśmy kolejną rywalkę naszej reprezentantki. To zawodniczka, która po raz pierwszy awansowała do najlepszej “16” w singlu podczas imprezy wielkoszlemowej.

     

    Spotkanie Igi Świątek z Emmą Raducanu budziło większe emocje, a to dlatego, że na korcie pojawiły się dwie wielkoszlemowe mistrzynie, które wygrywały US Open rok po roku. W sezonie 2021 dokonała tego Brytyjka, a 12 miesięcy później także Polka. Różnica między obiema tenisistkami polega jednak na tym, że oprócz tego raszynianka ma jednak jeszcze cztery tytuły wywalczone w Roland Garros oraz na dobre zadomowiła się w czołówce rankingu, będąc liderką zestawienia przez 125 tygodni. I niewykluczone, że po turnieju w Melbourne wróci na szczyt kobiecego tenisa, bo póki co prezentuje się kapitalnie podczas Australian Open.

     

    Dzisiaj o świetnej dyspozycji naszej reprezentantki boleśnie przekonała się zawodniczka z Wielkiej Brytanii. Emma robiła co mogła, by zaczepić się na grę na starcie obu setów. 23-latka konsekwentnie zabierała jej jednak wszelkie argumenty do nawiązania wyrównanej rywalizacji. Iga dominowała swoją przeciwniczkę na korcie, nieustannie wywierała presję. Jej gra ocierała się o perfekcję. W konsekwencji doszło do pogromu – 6:1, 6:0 po zaledwie 70 minutach.

     

    W momencie, gdy kończyło się spotkanie z udziałem raszynianki, wystartował pojedynek, który miał wyłonić rywalkę dla naszej tenisistki w czwartej rundzie Australian Open. Już przed jego rozpoczęciem było jasne, że zobaczymy debiutantkę w najlepszej “16” imprezy wielkoszlemowej w singlu. A to dlatego, że Eva Lys i Jaqueline Cristian jeszcze nigdy nie znalazły się w tej fazie podczas najbardziej prestiżowych zmagań w tenisowym kalendarzu. Teraz obie stanęły przed życiową szansą.

     

    Iga Świątek poznała rywalkę w batalii o ćwierćfinał Australian Open. To starcie już w poniedziałek

     

    Niemka rozpoczęła spotkanie od utrzymanego podania, ale w kolejnych minutach kontrolę nad wydarzeniami przejęła Rumunka. Zrobiło się 4:1 dla Cristian, na dodatek z podwójnym przełamaniem. Lys od razu zdołała odpowiedzieć odrobieniem straty jednego breaka, potem miała w sumie pięć okazji na całkowite zniwelowanie różnicy na przestrzeni kolejnych gemów serwisowych rywalki. Ostatecznie pierwszy set zakończył się jednak wynikiem 6:4 na korzyść Jaqueline.

     

    Początek drugiej odsłony potoczył się już zdecydowanie lepiej dla Evy, wyszła na 2:0. Po chwili straciła przewagę breaka, ale tylko na moment, bo po czwartym gemie ją odzyskała. Później kontrolowała sytuację i ostatecznie wygrała partię rezultatem 6:3. Zawodniczka z ukraińskimi korzeniami nie zamierzała się zatrzymywać, także decydującą odsłonę rozpoczęła od wyniku 2:0. Na koniec 128. rakieta świata jeszcze raz przełamała rywalkę i dzięki temu mogła cieszyć się z wygranej 4:6, 6:3, 6:3. Tym samym to szczęśliwa przegrana z eliminacji zmierzy się w poniedziałek z Igą Świątek w batalii o ćwierćfinał Australian Open. Dotychczas obie grały ze sobą tylko raz – podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie w 2022 roku. Nasza reprezentantka zwyciężyła wówczas 6:1, 6:1.

     

  • Poznaliśmy rywalkę Świątek w czwartej rundzie. To rewelacja tegorocznego Australian Open

    Poznaliśmy rywalkę Świątek w czwartej rundzie. To rewelacja tegorocznego Australian Open

    Poznaliśmy rywalkę Świątek w czwartej rundzie. To rewelacja tegorocznego Australian Ope

     

    70 minut – tyle czasu potrwało dzisiejsze starcie z udziałem Igi Świątek. Polka rozegrała kapitalne spotkanie i nie dała żadnych szans mistrzyni US Open 2021 – Emmie Raducanu. 23-latka triumfowała 6:1, 6:0 i zameldowała się w czwartej rundzie turnieju w Melbourne. O ćwierćfinał powalczy w poniedziałek. Przed momentem poznaliśmy kolejną rywalkę naszej reprezentantki. To zawodniczka, która po raz pierwszy awansowała do najlepszej “16” w singlu podczas imprezy wielkoszlemowej

     

    Spotkanie Igi Świątek z Emmą Raducanu budziło większe emocje, a to dlatego, że na korcie pojawiły się dwie wielkoszlemowe mistrzynie, które wygrywały US Open rok po roku. W sezonie 2021 dokonała tego Brytyjka, a 12 miesięcy później także Polka. Różnica między obiema tenisistkami polega jednak na tym, że oprócz tego raszynianka ma jednak jeszcze cztery tytuły wywalczone w Roland Garros oraz na dobre zadomowiła się w czołówce rankingu, będąc liderką zestawienia przez 125 tygodni. I niewykluczone, że po turnieju w Melbourne wróci na szczyt kobiecego tenisa, bo póki co prezentuje się kapitalnie podczas Australian Open.

     

    Dzisiaj o świetnej dyspozycji naszej reprezentantki boleśnie przekonała się zawodniczka z Wielkiej Brytanii. Emma robiła co mogła, by zaczepić się na grę na starcie obu setów. 23-latka konsekwentnie zabierała jej jednak wszelkie argumenty do nawiązania wyrównanej rywalizacji. Iga dominowała swoją przeciwniczkę na korcie, nieustannie wywierała presję. Jej gra ocierała się o perfekcję. W konsekwencji doszło do pogromu – 6:1, 6:0 po zaledwie 70 minutach.W momencie, gdy kończyło się spotkanie z udziałem raszynianki, wystartował pojedynek, który miał wyłonić rywalkę dla naszej tenisistki w czwartej rundzie Australian Open. Już przed jego rozpoczęciem było jasne, że zobaczymy debiutantkę w najlepszej “16” imprezy wielkoszlemowej w singlu. A to dlatego, że Eva Lys i Jaqueline Cristian jeszcze nigdy nie znalazły się w tej fazie podczas najbardziej prestiżowych zmagań w tenisowym kalendarzu. Teraz obie stanęły przed życiową szansą.

     

    Iga Świątek poznała rywalkę w batalii o ćwierćfinał Australian Open. To starcie już w poniedziałekNiemka rozpoczęła spotkanie od utrzymanego podania, ale w kolejnych minutach kontrolę nad wydarzeniami przejęła Rumunka. Zrobiło się 4:1 dla Cristian, na dodatek z podwójnym przełamaniem. Lys od razu zdołała odpowiedzieć odrobieniem straty jednego breaka, potem miała w sumie pięć okazji na całkowite zniwelowanie różnicy na przestrzeni kolejnych gemów serwisowych rywalki. Ostatecznie pierwszy set zakończył się jednak wynikiem 6:4 na korzyść Jaqueline.

     

    Początek drugiej odsłony potoczył się już zdecydowanie lepiej dla Evy, wyszła na 2:0. Po chwili straciła przewagę breaka, ale tylko na moment, bo po czwartym gemie ją odzyskała. Później kontrolowała sytuację i ostatecznie wygrała partię rezultatem 6:3. Zawodniczka z ukraińskimi korzeniami nie zamierzała się zatrzymywać, także decydującą odsłonę rozpoczęła od wyniku 2:0. Na koniec 128. rakieta świata jeszcze raz przełamała rywalkę i dzięki temu mogła cieszyć się z wygranej 4:6, 6:3, 6:3. Tym samym to szczęśliwa przegrana z eliminacji zmierzy się w poniedziałek z Igą Świątek w batalii o ćwierćfinał Australian Open. Dotychczas obie grały ze sobą tylko raz – podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie w 2022 roku. Nasza reprezentantka zwyciężyła wówczas 6:1, 6:1.

  • To z nią Iga Świątek zagra w IV rundzie AO. Jest rewelacją turnieju

    To z nią Iga Świątek zagra w IV rundzie AO. Jest rewelacją turnieju

     

    To z nią Iga Świątek zagra w IV rundzie AO. Jest rewelacją turniej

     

    128. tenisistka światowego rankingu WTA Eva Lys pokonała Jaqueline Cristian 4:6, 6:3, 6:3 i zameldowała się w czwartej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Teraz reprezentantka Niemiec urodzona w Kijowie zmierzy się z Igą Świątek.

     

    Po przegranych kwalifikacjach do wielkoszlemowego Australian Open wydawało się, że Eva Lys straciła szansę na występ w głównej drabince. Jednak los się do niej uśmiechnął, bo na krótko przed początkiem meczu z turnieju wycofała się Rosjanka Anna Kalinska i to reprezentantka Niemiec zajęła jej miejsce.

     

    Lys odprawiła Australijkę Kimberly Birrell 6:2, 6:2. Następnie poszła za ciosem i ograła reprezentantkę Francji Warwarę Graczewę 6:2, 3:6, 6:4. W sobotę (18 stycznia) odprawiła Rumunkę Jaqueline Cristian 4:6, 6:3, 6:3 i tym samym 128. tenisistka światowego rankingu WTA została rywalką Igi Świątek w czwartej rundzie imprezy w Melbourne.

     

    W premierowej odsłonie zdecydowanie lepiej radziła sobie Cristian, która prowadziła 4:1 z podwójnym przełamaniem. Lys odrobiła jednak część strat, a następnie nie wykorzystała dwóch break pointów na doprowadzenie do remisu.

     

    Reprezentantka Niemiec w dziesiątym gemie znów miała trzy szanse, by wrócić do gry. Jednak od stanu 0:40 Rumunka zdobyła pięć punktów z rzędu i ostatecznie z problemami zamknęła seta zwycięstwem 6:4.

     

    II partię lepiej rozpoczęła Lys, wychodząc na 2:0. Mimo że Cristian od razu odrobiła stratę, to chwilę później ponownie została przełamana, a reprezentantka Niemiec po utrzymaniu podania wyszła na 4:1.

     

    Jak się później okazało, było to ostatnie przełamanie w drugiej odsłonie tego pojedynku. 23-latka po odzyskaniu przewagi okazała się być nieuchwytna, triumfując 6:3 i wyrównując stan rywalizacji.

     

    Decydujący set rozpoczęła jak poprzedni, czyli od prowadzenia 2:0 z przełamaniem. W kolejnych gemach obie tenisistki raz po raz utrzymywały podania, co oczywiście działało na korzyść Lys.

     

    Reprezentantka Niemiec w dziewiątym gemie przy serwisie przeciwniczki wypracowała sobie trzy piłki meczowe. Rumunka obroniła pierwszą, ale przy kolejnej skapitulowała.

     

    Ostatecznie 128. rakieta świata zwyciężyła po 2 godzinach i 28 minutach rywalizacji. Tym samym po raz pierwszy w karierze osiągnęła czwartą rundę Australian Open, gdzie czekała już na nią Świątek. Tenisistki spotkały się ze sobą w kwietniu 2022 roku podczas turnieju w Stuttgarcie. Wówczas na mączce Polka zwyciężyła 6:1, 6:1.

  • Świątek zdeklasowała mistrzynię US Open. 6:1 i 6:0, Polka w czwartej rundzie w Melbourne

    Świątek zdeklasowała mistrzynię US Open. 6:1 i 6:0, Polka w czwartej rundzie w Melbourne

    Świątek zdeklasowała mistrzynię US Open. 6:1 i 6:0, Polka w czwartej rundzie w Melbourne

    Już pierwszy mecz na Rod Laver Arena podczas siódmego dnia zmagań w głównej drabince Australian Open przyniósł nam polskie emocje. Na korcie centralnym pojawiła się Iga Świątek, by rywalizować z Emmą Raducanu o awans do czwartej rundy turnieju. Nasza reprezentantka nie dała najmniejszych szans mistrzyni US Open 2021. Raszynianka rozegrała kapitalne spotkanie, zakończone zwycięstwem 6:1, 6:0. O awans do ćwierćfinału imprezy rozgrywanej w Melbourne powalczy z Evą Lys.

     

    Iga Świątek rozpoczęła tegoroczny turniej Australian Open w bardzo dobrym stylu, od zwycięstwa przeciwko Katerinie Siniakovej 6:3, 6:4. Jeszcze efektowniej wyglądał wynik potyczki z Rebeccą Sramkovą. Reprezentantka Słowacji postanowiła mniejszy opór niż Czeszka, a Polka świetnie to wykorzystała. 23-latka zwyciężyła 6:0, 6:2. W kolejnej rundzie przeciwniczką wiceliderka rankingu WTA okazała się Emma Raducanu. Reprezentantka Wielkiej Brytanii wyeliminowała w Melbourne Jekaterinę Aleksandrową i Amandę Anisimovą.

     

    Dotychczasowy bilans w bezpośrednich starciach pomiędzy Igą i Emmą na poziomie zawodowym wynosił 3-0 na korzyść raszynianki. Na dodatek 23-latka wygrała także ich potyczkę w ćwierćfinale juniorskiego Wimbledonu 2018. Polka nie straciła jeszcze seta w rywalizacji z młodszą rywalką, jednak spora część tych starć generowała ogromny ładunek emocjonalny, często widzieliśmy wyrównane partie. Podobnie miało być i tym razem.

     

    Koncertowy występ Igi Świątek. Polka zagra o ćwierćfinał Australian OpenJeszcze nie wystartował mecz, a Marija Cicak wręczyła Polce… ostrzeżenie. Pani sędzia uznała, że Iga wydłuża moment rozpoczęcia spotkania, chociaż Świątek prawdopodobnie zrobiła to w oczekiwaniu na ręczniki. Mimo krótkiej dyskusji nie wytrąciło to naszej reprezentantki z równowagi – wręcz przeciwnie – wygrała sześć punktów z rzędu i zapachniało prowadzeniem 2:0 po tym, jak pojawiły się dwa break pointy po stronie raszynianki. Nie udało się jednak ich wykorzystać i ostatecznie na tablicy wyników pojawił się rezultat 1:1.23-latka grała cierpliwie i czekała na kolejne okazje na przełamanie. Te zrodziły się już podczas kolejnego rozdania przy serwisie Brytyjki. Tym razem wiceliderka rankingu WTA miała aż trzy szanse z rzędu. Przy drugiej popisała się kapitalnym minięciem z defensywy i mieliśmy 3:1 dla Polki. Później Iga efektownie utrzymała także swoje podanie, do zera.

     

    Świątek nie dawała rywalce chwili wytchnienia, cały czas napierała i zmuszała mistrzynię US Open 2021 do błędów. Raszynianka konsekwentnie realizowała swoją taktykę i to przyniosło pozytywne skutki także w kolejnych minutach. Ponownie przełamanie pozwoliło naszej tenisistce zamykać seta przy stanie 5:1. Znów nie miała praktycznie żadnych szans problemów przy swoim podaniu. Jedyny punkt zdobyty w tym gemie przez Raducanu miał miejsce po podwójnym błędzie Polki. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się wynikiem 6:1.Emma próbowała zaczepić się na grę na starcie drugiego seta. Wiedziała, że już nie ma nic do stracenia. Świetnie pracowała w defensywie, ale to i tak było zbyt mało, by utrzymać swoje podanie. Świątek dopięła swego za trzecim break pointem i już na starcie wypracowała sobie przewagę przełamania. Z każdą minutą Iga coraz bardziej odbierała atuty rywalce. Ostatecznie skończyło się pogromem. Raszynianka wygrała spotkanie 6:1, 6:0 i w kapitalnym stylu zameldowała się w czwartej rundzie, gdzie zagra z Evą Lys.

     

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Emma Raducanu jest dostępny TUTAJ.