• Niewiarygodne, co zrobiła Pajor w finale z Realem! Wystarczyło jej 12 minut!

    Niewiarygodne, co zrobiła Pajor w finale z Realem! Wystarczyło jej 12 minut!

    Niewiarygodne, co zrobiła Pajor w finale z Realem! Wystarczyło jej 12 minut!

    Ewa Pajor sięgnęła po pierwsze trofeum w barwach FC Barcelony! Reprezentantka Polski była przodującą postacią swojego zespołu w finale Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt. Oczywiście wpisała się na listę strzelców i pomogła koleżankom z zespołu dokonać tego, co przed dwoma tygodniami dokonali ich koledzy z męskiej drużyny “Dumy Katalonii”. Przy odrobinie większego szczęścia Pajor mogła kończyć ten mecz z czterema trafieniami!

     

    Równo dwa tygodnie temu w finale Superpucharu Hiszpanii FC Barcelona rozbiła Real Madryt, wygrywając 5:2. Jedną z głównych postaci w tamtym spotkaniu był Robert Lewandowski, który zdobył bramkę i zanotował asystę, przyczyniając się do zdobycia tego trofeum. W niedzielne popołudnie przed szansą na to samo trofeum stanęła Ewa Pajor i jej koleżanki z FC Barcelony, które także zmierzyły się z Realem Madryt.

     

    Murowanymi faworytkami tego starcia były piłkarki FC Barcelony, które w tym sezonie wygrały 23 mecze, a przegrały tylko jeden w październiku minionego roku z Manchesterem City 0:2 w fazie grupowej Ligi Mistrzyń. Z kolei w ostatnich pięciu meczach przeciwko Realowi nie straciły żadnej bramki, a zdobyły ich aż 17!

     

    FC Barcelona z Superpucharem Hiszpanii. Ewa Pajor z dubletem

     

    Już w ósmej minucie Ewa Pajor trafiła do siatki Realu Madryt, dobijając uderzenie jednej z koleżanek. Wtedy jednak Polka była na pozycji spalonej i gol został anulowany. Na otwarcie wyniku trzeba było czekać do 31. minuty, gdy Graham Hansen oddała uderzenie z dystansu, piłka po drodze odbiła się od jednej z piłkarek i zaskoczyła bramkarkę Realu Madryt.

     

    A już sześć minut później z gola cieszyła się Ewa Pajor! Ona Batlle urwała się prawą stronę, dograła w pole karne, a tam do piłki dopadła polska napastniczka. A jeszcze przed przerwą Pajor skompletowała dublet, wykorzystując dośrodkowanie Graham z rzutu rożnego. Potrzebowała do tego tylko dwunastu minut.

    https://x.com/rfef/status/1883479978479649029

    Kwestia trofeum była już więc rozstrzygnięta, a pozostawało jedynie pytanie – ile bramek jeszcze FC Barcelona strzeli w drugiej części gry. W 62. minucie przepięknym uderzeniem w okienko popisała się Patricia Guijarro i było już 4:0. W 85. minucie Ewa Pajor mogła skompletować hat-tricka, ale trafiła tylko w słupek! Jednak jej uderzenie dobiła Alexia Putellas i była to piąta bramka dla FC Barcelony, która ponownie upokorzyła Real Madryt.

     

    Tym samym Ewa Pajor sięgnęła po pierwsze trofeum w barwach nowego klubu. FC Barcelona w tym sezonie jest praktycznie pewna obrony mistrzostwa Hiszpanii oraz jest w grze o Puchar Króloweji Ligę Mistrzyń.

     

  • Ewa Pajor z dubletem, Real Madryt rozbity. Polka z pierwszym trofeum w Hiszpanii

    Ewa Pajor z dubletem, Real Madryt rozbity. Polka z pierwszym trofeum w Hiszpanii

    Ewa Pajor z dubletem, Real Madryt rozbity. Polka z pierwszym trofeum w Hiszpanii

    Ewa Pajor wygrała swoje pierwsze trofeum w barwach FC Barcelona! Gwiazda żeńskiej reprezentacji Polski latem zmieniła VfL Wolfsburg na stolicę Katalonii i po zaledwie kilku miesiącach może cieszyć się ze zdobycia Superpucharu Hiszpanii. W finale “Blaugrana” nie dała najmniejszych szans Realowi Madryt. Już po pierwszej połowie Pajor mogła cieszyć się z dubletu, a po ostatnim gwizdku sędziego tablica wskazywała wynik 5:0.

     

    Ewa Pajor wcieliła się w rolę liderki FC Barcelona podczas finału Superpucharu Hiszpanii. “Blaugrana” pokonała Real Madryt aż 5:0, a Polka jeszcze w pierwszej połowie mogła cieszyć się z dubletu. Tym samym podniosła w górę swoje pierwsze trofeum zdobyte na Półwyspie Iberyjskim.

     

    Pajor bezwzględna w El Clasico, już zdobyła pierwsze trofeum z FC Barceloną

     

    Ewa Pajor przeniosła się latem do FC Barcelona z klarownym celem. W ostatnich latach żeński zespół “Blaugrany” był prawdziwym łowcą trofeów, wygrywając zarówno na podwórku krajowym, jak i międzynarodowym. W ostatnią niedzielę reprezentantka Polski wreszcie stanęła przed szansą na sięgnięcie po pierwszy tytuł z nową drużyną. Czekał ją bowiem finał Superpucharu Hiszpanii przeciwko najbardziej wyjątkowemu z rywali – Realowi Madryt. Na etapie półfinału podopieczne trenera Pere Romeu okazały się lepsze od Atletico Madryt (3:0).

     

    “Królewscy” od samego początku nie mieli jednak wiele do powiedzenia. Jeszcze przed upływem kwadransa Pajor po raz pierwszy trafiła do siatki, dobijając strzał Graham. VAR dostrzegł jednak, że Polka w kluczowym momencie znajdowała się na spalonym. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero w 31. minucie, gdy bramkę strzeliła wspomniana Graham. To podłamało zawodniczki Realu. Jeszcze przed przerwą bramkarka rywali dwukrotnie skapitulowała bowiem po strzałach reprezentantki Polski. Najpierw 28-latka wykorzystała płaskie dogranie z prawej strony, a następnie wygrała pojedynek główkowy i trafiła do siatki po rzucie rożnym.

     

     

    Po zmianie stron Barcelona zdjęła nogę z gazu, ale ani na chwilę nie straciła kontroli. Mało tego, zawodniczki zapracowały na to, by wynik był jeszcze okazalszy. W 63. minucie kolejnego gola dla swojej drużyny ustrzeliła Patricia Guijarro po efektownym uderzeniu zza pola karnego.

    https://x.com/rfef/status/1883479978479649029

    W samej końcówce do siatki trafiła jeszcze Alexia Putellas, wbijając “Królewskim” ostatni gwóźdź do trumny w tym spotkaniu. Rezultat już się nie zmienił, a tuż po ostatnim gwizdku sędziego rozpoczęła się huczna celebracja zawodniczek ze stolicy Katalonii.

     

    Fenomenalny start Pajor w stolicy Katalonii, Polka strzela jak na zawołanie

    https://x.com/rfef/status/1883491164197642560

    Tym samym Ewa Pajor i cały zespół FC Barcelony mógł cieszyć się ze zdobycia Superpucharu Hiszpanii. Dla piłkarek występujących w drużynie od dłuższego czasu, nie jest to nic zaskakującego. “Blaugrana” wygrywała bowiem to trofeum w trzech ostatnich latach. Polka jednak z pewnością na długo zapamięta tę styczniową niedzielę. Krajowy superpuchar to nie jedno z najważniejszych tytułów, ale postawa drużyny każe wierzyć, że pod koniec sezonu do gabloty powędrują też “poważniejsze” trofea. Jeżeli tak się stanie, Pajor odegra w sukcesach niebagatelną rolę. Widać to już po dotychczasowym dorobku 28-latki w stolicy Katalonii.

    https://x.com/FCBfemeni/status/1883488976721596649

    Dublet przeciwko Realowi Madryt sprawił, że Polka ma już na koncie spektakularny wynik: 24 bramki w 23 meczach, licząc wszystkie rozgrywki. Jest najskuteczniejszą zawodniczką ligi hiszpańskiej (14 trafień), a w Lidze Mistrzyń ustępuje o jednego gola wyłącznie Pernille Harder z Bayernu Monachium (6).

     

  • Zrobiła to! 20-letnia Polka z pierwszym tytułem. Ależ to będzie skok w rankingu!

    Zrobiła to! 20-letnia Polka z pierwszym tytułem. Ależ to będzie skok w rankingu!

    Zrobiła to! 20-letnia Polka z pierwszym tytułem. Ależ to będzie skok w rankingu!

    Tak jest! Linda Klimovicova z pierwszym tytułem dla Polski! Świeżo upieczona reprezentantka naszego kraju wygrała z Andreą Lazaro Garcią w finale turnieju ITF W50 w La Marsa w Tunezji. 20-latka nie dała większych szans rywalce. Od początku grała spokojnie i precyzyjnie, co przełożyło się na liczne przełamania. To wszystko zaowocowało nie tylko tytułem, ale i sporym awansem w rankingu WTA.

     

    Pod koniec października Linda Klimovicova otrzymała polskie obywatelstwo. Od tego czasu zamiast dla Czech, gra w biało-czerwonych barwach. I radzi sobie całkiem nieźle. W sobotę awansowała do drugiego finału ITF WTA50 w La Marsa w Tunezji. Co więcej, zrobiła to w niezwykle efektownym stylu. W półfinale bez większych kłopotów rozprawiła się z wyżej notowaną Justiną Mikulskyte, nie oddając jej ani jednego gema.

     

    Kapitalny występ Lindy Klimovicovej. Rywalka bez szans

     

    Triumf nad Litwinką to spory sukces Polki, choć jeszcze większy osiągnęła w I rundzie, kiedy to wyeliminowała turniejową “jedynkę” Lucrezię Stefanini. Z kolei w decydującym o tytule starciu Klimovicovej przyszło zmierzyć się z zawodniczką rozstawioną z numerem piątym. Mowa o Andrei Lazaro Garcii. Niewątpliwie faworytką do zwycięstwa była Hiszpanka, notowana o 38 miejsc wyżej w rankingu WTA – świeżo upieczona reprezentantka naszego kraju jest 272., a przeciwniczka 234.

     

    Tylko że Polka znów błysnęła formą. Mecz zaczął się znakomicie dla Klimovicovej. Już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Bliska powtórzenia wyczynu była też w gemie numer siedem, ale wówczas Hiszpanka wyszła z opresji. To nie udało jej się już w dziewiątej odsłonie seta, kiedy to Polka znów ją przełamała. I tak bez większych trudności wygrała pierwszą partię 6:3.

     

    Klimovicova znakomicie radziła sobie w polu serwisowym. Dość powiedzieć, że rywalka ani razu nie wywalczyła break pointa. Wydawało się więc, że 20-latka jest nie do zatrzymania. A jednak! Dobra passa przy własnym podaniu zakończyła się w drugim secie. Ale po kolei.

     

    Ta partia również zaczęła się znakomicie dla Klimovicovej, bo już w drugim gemie przełamała rywalkę. Tyle tylko, że przy pierwszej okazji Hiszpanka się odgryzła. Na tym radość Garcii się zakończyła. Polka grała pewniej, skuteczniej, a przede wszystkim cierpliwiej, co zaowocowało kolejnymi dwoma break pointami. Co najważniejsze, wykorzystanymi przez Klimovicovą – 6:2. Mecz trwał niespełna godzinę i 20 minut. Polka ekspresowo rozstrzygnęła kwestię tytułu.

     

    Linda Klimovicova – Andrea Lazaro Garcia 6:3, 6:2

     

    I to pierwszego pod biało-czerwonymi auspicjami. Okazję do sięgnięcia po trofeum miała też tydzień wcześniej, również w La Marsa, ale wówczas zatrzymała ją Hanne Vandewinkel. Teraz Polka wyrwać sobie tytułu z rąk nie dała. To ma też duże znaczenie dla rankingu WTA.

     

    Powinna zanotować spory awans. Zgodnie z notowaniem WTA Live, w poniedziałkowym zestawieniu przesunie się w okolice 210. miejsca, co oznacza skok o mniej więcej 60 pozycji. Najwyżej w karierze była sklasyfikowana na 184. miejscu (październik 2024). 

     

  • Od triumfu Keys minęło 20 godzin, a tu nagle taki wpis Świątek. Zwróciła się wprost do rywalki

    Od triumfu Keys minęło 20 godzin, a tu nagle taki wpis Świątek. Zwróciła się wprost do rywalki

    Od triumfu Keys minęło 20 godzin, a tu nagle taki wpis Świątek. Zwróciła się wprost do rywalk

     

    Gdy mijało wiele godzin od zwycięstwa Madison Keys nad Aryną Sabalenką w finale Australian Open (6:3, 2:6, 7:5), a Iga Świątek wstrzymywała się z publicznym komentarzem, niektórzy mogli obstawiać, że Polka zupełnie przemilczy triumf swojej rywalki z półfinałowego starcia. A jednak, nic bardziej mylnego. Na profilu w mediach społecznościowych wiceliderki rankingu WTA znienacka pojawił się wpis, który jest miłym gestem w stronę Amerykanki.

     

    W półfinale Australian Open Madison Keys postawiła Idze Świątek trudne warunki. I to na tyle, że Polka zdołała wygrać zaledwie jednego z trzech setów i tym samym przegrała cały mecz (5:7, 6:1, 7:6(8) dla Amerykanki). Na gorąco po wszystkim 29-latka aż nie mogła uwierzyć, że pokonała wiceliderkę rankingu WTA. “Wciąż staram się pojąć, co się wydarzyło. Tak, jestem w finale” – mówiła wzruszona.Z kolei Świątek, podczas pomeczowej konferencji prasowej, pokusiła się o wstępną analizę porażki. Wskazała, w czym przeciwniczka była od niej lepsza. “Wydaje mi się, że to był mecz 50/50. Myślę, że wygrałabym go, gdybym potrafiła zdobywać łatwe punkty serwisem. Ona to doskonale robiła. Zawsze, gdy pojawiały się jakieś kłopoty, potrafiła z nich wybrnąć dzięki swojemu podaniu, ale ja dziś nie serwowałam dobrze. Myślę, że to zrobiłoby dużą różnicę. W pierwszym i trzecim secie czułam, że gram swój tenis” – oceniła

     

    Finał AO 2025 miała szansę obejrzeć z pozycji nie uczestniczki, a widza. Mogła na własne oczy znów przekonać się, jaką siłą i determinacją dysponuje Madison, która ostatecznie pokonała Arynę Sabalenkę 6:3, 2:6, 7:5. Dzięki temu sięgnęła po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Po niespełna dobie sprawę skomentowała Iga.

     

    Australian Open 2025. Iga Świątek zwróciła się wprost do Madison Keys. “Gratulacje”Iga Świątek odczekała, aż finałowe emocje nieco opadną, i znienacka zwróciła się do Madison Keys. Na swoim profilu w mediach społecznościowych udostępniła zdjęcie Amerykanki z pucharem za wygraną Australian Open i opatrzyła ja podpisem: “Co za wspaniały i inspirujący występ, Madison. Gratulacje”.

     

    Poza tym Polka zostawiła też serduszka pod wpisami w mediach społecznościowych, w których to Keys świętowała wygraną. Pełno jest też miłych komentarzy od innych tenisistek, w tym od m.in. Clervie Magloire Ngounoue, Shelby Rogers, Robin Montgomery, Iriny Falconi i Caroline Dolehide. Z gratulacjami pospieszyła również legendarna Billie Jean King. “Cieszę się razem z tobą. Nigdy, przenigdy się nie poddawaj” – napisała.

     

    Wcześniej klasę rywalki doceniła Sabalenka. Zaraz po meczu zwróciła się do Keys. “Przede wszystkim: co za turniej! Walczyłaś bardzo ciężko, by wygrać to trofeum, grałaś niesamowity tenis. Dziś byłaś fantastyczna. Gratulacje dla ciebie i twojego teamu. Ciesz się celebracją, bo to fajna część tej pracy” – wyjaśniła, a następnie powiedziała parę słów do kibiców.

     

    Opublikowała również wpis podsumowujący jej zmagania na tegorocznym Australian Open. Na dołączonych fotografiach widzimy Arynę na korcie oraz już w szatni z paterą za drugie miejsce i z zespołem u boku. Przyznała, że liczyła na trzecie z rzędu zwycięstwo w finale w Melbourne.

     

    “Cóż za początek nowego roku i nowego sezonu! Chociaż nie osiągnęłam takiego wyniku, jakiego oczekiwała, nie mogę się doczekać dalszej pracy i powrotu jeszcze silniejszą. Australio, dziękuję ci za twoją gościnność w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Atmosfera, jaka została stworzona dla mnie w każdym meczu, sprawiła, że poczułam się jak w domu i nie doszłabym do tego etapu bez was! A do mojego zespołu: porozmawiamy za tydzień” – zakończyła.

  • Ewa Pajor: Najlepszy start strzelecki w historii FC Barcelony, bijąc rekordy legend!

    Ewa Pajor: Najlepszy start strzelecki w historii FC Barcelony, bijąc rekordy legend!

    Ewa Pajor: Najlepszy start strzelecki w historii FC Barcelony, bijąc rekordy legend!

    Dziewięć goli to o dwa więcej niż rekordzistki Oshoala i Sonia Bermúdez

    Ewa Pajor nie mogła wymarzyć sobie lepszego początku w barwach Blaugrany. Polska napastniczka FC Barcelony zdobyła dziewięć bramek w zaledwie sześciu ligowych meczach – to najlepszy start w sezonie w historii klubu. Dotychczasowy rekord należał do Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez, które w swoich pierwszych sześciu spotkaniach zdobyły po siedem goli.

     

    Hat-trick przeciwko Espanyolowi

    Pajor miała już sześć bramek przed derbowym meczem z Espanyolem, ale w zaledwie 45 minut na boisku skompletowała hat-tricka, całkowicie odmieniając losy spotkania, które jej drużyna przegrywała do przerwy, by ostatecznie wygrać 7:1.

     

    Co ciekawe, jej rodak Robert Lewandowski – którego Pajor naśladowała po golu w niedzielnym meczu – również jest najlepszym strzelcem drużyny mężczyzn, zdobywając jak dotąd imponujące 10 bramek, w tym hat-tricka w ostatnim meczu z Alavés.

     

    Ten sezon w FC Barcelonie ma zdecydowanie polski akcent – i bardzo nam sięto podoba!

     

  • Od triumfu Keys minęło 20 godzin, a tu nagle taki wpis Świątek. Zwróciła się wprost do rywalki

    Od triumfu Keys minęło 20 godzin, a tu nagle taki wpis Świątek. Zwróciła się wprost do rywalki

    Od triumfu Keys minęło 20 godzin, a tu nagle taki wpis Świątek. Zwróciła się wprost do rywalki

    Gdy mijało wiele godzin od zwycięstwa Madison Keys nad Aryną Sabalenką w finale Australian Open (6:3, 2:6, 7:5), a Iga Świątek wstrzymywała się z publicznym komentarzem, niektórzy mogli obstawiać, że Polka zupełnie przemilczy triumf swojej rywalki z półfinałowego starcia. A jednak, nic bardziej mylnego. Na profilu w mediach społecznościowych wiceliderki rankingu WTA znienacka pojawił się wpis, który jest miłym gestem w stronę Amerykanki.

     

    W półfinale Australian Open Madison Keys postawiła Idze Świątek trudne warunki. I to na tyle, że Polka zdołała wygrać zaledwie jednego z trzech setów i tym samym przegrała cały mecz (5:7, 6:1, 7:6(8) dla Amerykanki). Na gorąco po wszystkim 29-latka aż nie mogła uwierzyć, że pokonała wiceliderkę rankingu WTA. “Wciąż staram się pojąć, co się wydarzyło. Tak, jestem w finale” – mówiła wzruszona.

     

    Z kolei Świątek, podczas pomeczowej konferencji prasowej, pokusiła się o wstępną analizę porażki. Wskazała, w czym przeciwniczka była od niej lepsza. “Wydaje mi się, że to był mecz 50/50. Myślę, że wygrałabym go, gdybym potrafiła zdobywać łatwe punkty serwisem. Ona to doskonale robiła. Zawsze, gdy pojawiały się jakieś kłopoty, potrafiła z nich wybrnąć dzięki swojemu podaniu, ale ja dziś nie serwowałam dobrze. Myślę, że to zrobiłoby dużą różnicę. W pierwszym i trzecim secie czułam, że gram swój tenis” – oceniła.

     

    Finał AO 2025 miała szansę obejrzeć z pozycji nie uczestniczki, a widza. Mogła na własne oczy znów przekonać się, jaką siłą i determinacją dysponuje Madison, która ostatecznie pokonała Arynę Sabalenkę 6:3, 2:6, 7:5. Dzięki temu sięgnęła po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Po niespełna dobie sprawę skomentowała Iga.

    https://www.instagram.com/stories/iga.swiatek/3553877032477109821?utm_source=ig_story_item_share&igsh=MTQ5cGR4M2N4czVuNg==

    Australian Open 2025. Iga Świątek zwróciła się wprost do Madison Keys. “Gratulacje”

     

    Iga Świątek odczekała, aż finałowe emocje nieco opadną, i znienacka zwróciła się do Madison Keys. Na swoim profilu w mediach społecznościowych udostępniła zdjęcie Amerykanki z pucharem za wygraną Australian Open i opatrzyła ja podpisem: “Co za wspaniały i inspirujący występ, Madison. Gratulacje”.

     

    Poza tym Polka zostawiła też serduszka pod wpisami w mediach społecznościowych, w których to Keys świętowała wygraną. Pełno jest też miłych komentarzy od innych tenisistek, w tym od m.in. Clervie Magloire Ngounoue, Shelby Rogers, Robin Montgomery, Iriny Falconi i Caroline Dolehide. Z gratulacjami pospieszyła również legendarna Billie Jean King. “Cieszę się razem z tobą. Nigdy, przenigdy się nie poddawaj” – napisała.

     

    Wcześniej klasę rywalki doceniła Sabalenka. Zaraz po meczu zwróciła się do Keys. “Przede wszystkim: co za turniej! Walczyłaś bardzo ciężko, by wygrać to trofeum, grałaś niesamowity tenis. Dziś byłaś fantastyczna. Gratulacje dla ciebie i twojego teamu. Ciesz się celebracją, bo to fajna część tej pracy” – wyjaśniła, a następnie powiedziała parę słów do kibiców.

     

     

    Chciałabym podziękować wszystkim, dzięki którym czuję się tu komfortowo, jak w domu. Mimo że nie udało mi się wygrać w tym roku, to wrócę silniejsza i za rok dam z siebie jeszcze więcej. Dziękuję wam za niesamowitą atmosferę przez te dwa tygodnie

     

    ~ – przekazała.

     

    Opublikowała również wpis podsumowujący jej zmagania na tegorocznym Australian Open. Na dołączonych fotografiach widzimy Arynę na korcie oraz już w szatni z paterą za drugie miejsce i z zespołem u boku. Przyznała, że liczyła na trzecie z rzędu zwycięstwo w finale w Melbourne.

     

    “Cóż za początek nowego roku i nowego sezonu! Chociaż nie osiągnęłam takiego wyniku, jakiego oczekiwała, nie mogę się doczekać dalszej pracy i powrotu jeszcze silniejszą. Australio, dziękuję ci za twoją gościnność w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Atmosfera, jaka została stworzona dla mnie w każdym meczu, sprawiła, że poczułam się jak w domu i nie doszłabym do tego etapu bez was! A do mojego zespołu: porozmawiamy za tydzień” – zakończyła.

     

  • Trenował nawet z Igą Świątek. Był w topie. Powiedział: basta. Dziś jest sławny

    Trenował nawet z Igą Świątek. Był w topie. Powiedział: basta. Dziś jest sławny

    Trenował nawet z Igą Świątek. Był w topie. Powiedział: basta. Dziś jest sławny

    Boris Becker poświęcił mu wiele uwagi, Iga Świątek trenowała z nim tuż po wygraniu pierwszej imprezy wielkoszlemowej, ale nie udało mu się zrobić wielkiej kariery. Karol Tomański wygrywał europejskie turnieje, ale poważna kontuzja pokrzyżowała jego plany. Szybko znalazł jednak nowy pomysł na siebie, a pomógł mu w tym… Maks Kaśnikowski. To po rozmowie z nim zaczął nagrywać filmy do mediów społecznościowych, które dziś zebrały już kilkanaście milionów polubień. 21-latek doskonale wiedział, że delikatne uszczypliwości i prowokacje w stronę kibiców Barcelony szybko przykują uwagę widzów. A teraz opowiada nam o swojej nietypowej drodze.

     

    Wielokrotnie zdobywał medale mistrzostw Polski, wygrywał międzynarodowe turnieje, a w pewnym momencie był numerem 25 w Europie. Karol Tomański miał wielki talent, który zauważył choćby legendarny Boris Becker, ale jego świetnie zapowiadającą się karierę przerwała poważna kontuzja. Jeszcze niedawno wierzył, że uda mu się wrócić na kort, dziś skupia się już na czymś kompletnie innym. Choć nadal jest związany ze sportem — jego konta w mediach społecznościowych skupiają się na piłce nożnej, śledzą go setki tysięcy fanów. A do nagrywania zainspirował go… Maks Kaśniowski.

     

    Nagrywał materiały z Borisem Beckerem. “Nigdy tego nie zapomnę”

    Jeszcze jako aktywny młody tenisista Karol Tomański miał niezwykłą okazję spotkać Borisa Beckera. Razem z absolutną legendą nagrywał materiały do programu szkoleniowego “Topleveltennis”, ale na tym się nie skończyło. 21-latek opowiada nam, że Becker w tamtym momencie poświęcił mu sporo czasu.

     

    To było fantastyczne przeżycie, które zapamiętam do końca życia. Materiał, który z tego powstał, jest doskonały dla osób, które interesują się tenisem, można się z niego wiele nauczyć. A Boris poświęcił mi bardzo dużo czasu. Opowiadał mi wiele swoich historii i ciekawostek, udzielił mi wielu wskazówek dotyczących gry w tenisa i nie tylko. To był bardzo wartościowy czas. Spędziłem pełne trzy dni z jedną z największych legend tenisa. Nigdy tego nie zapomnę — opowiada nam Karol Tomański.

     

    Iga Świątek trenowała z nim tuż po pierwszym triumfie w szlemach. Tym zaskakiwała

     

    Lista świetnych zawodników i zawodniczek, z którymi miał okazję trenować Karol Tomański, jest zresztą znacznie dłuższa. Jerzy Janowicz, Michał Przysiężny czy Iga Świątek, z którą na korcie spotkał się świeżo po jej pierwszym wygranym turnieju wielkoszlemowym. I nie ukrywa, że obecna wiceliderka światowego rankingu mocno go zaskoczyła.

     

    Mimo gigantycznego sukcesu, który osiągnęła Iga, jest bardzo skromną i niezwykle sympatyczną dziewczyną. Właśnie to zrobiło na mnie największe wrażenie. Oczywiście jej determinacja i profesjonalizm też wyróżnia się na tle innych, ale to właśnie zachowanie i postawa Igi najbardziej została mi w pamięci — mówi nam Karol Tomański.

     

    Wygrywał europejskie turnieje, kontuzja przerwała jego karierę. Znalazł na to sposób

    Świetnie zapowiadającą się karierę Karola Tomańskiego przerwała kontuzję. Jeszcze dwa lata temu młody chłopak wierzył, że uda mu się wrócić na kort, jednak niedawno zrozumiał, że musi zmienić plany. Szybko znalazł jednak nowe zajęcie, a w tym pomógł mu jego przyjaciel Maks Kaśniowski, obecnie 214. zawodnik rankingu ATP.

     

    — Z Maksem znam się już ponad 10 lat, jest moim przyjacielem, trenowaliśmy razem mnóstwo razy i rozegraliśmy wspólnie wiele turniejów. Mój początek z nagrywaniem to zabawna historia. Po jednym z treningów poszedłem z Maksem na obiad i pokazał mi filmik, który wrzucił do Internetu. Obejrzało go ponad 100 tys. osób, zaczęliśmy o tym rozmawiać i uznałem, że ja też muszę coś nagrać. Następnego dnia to zrobiłem, spodobało mi się i robię to do dziś — opowiada nam Tomański. A efekty jego spontanicznej decyzji są naprawdę imponujące.

     

    Przerwał karierę i chwycił za telefon. Dziś obserwują go setki tysięcy fanów

    Karol Tomański szybko wkręcił się w nagrywanie materiałów do mediów społecznościowych, a dziś można powiedzieć, że łączy to, co najbardziej ciekawi polskich kibiców — wielkie tenisowe nazwiska i rywalizację Barcelony z Realem Madryt. To właśnie na temat piłki nagrywa filmy, które oglądają setki tysięcy osób. I zdradza, dlaczego postawił właśnie na taki kontent.

     

    — Od zawsze kochałem sport, a zwłaszcza tenis i piłkę nożną. O tenisie nie nagrywam dlatego, że zainteresowanie tym sportem w naszym kraju nie jest tak duże, by się to opłacało. Uwielbiam oglądać mecze piłkarskie, przeżywać te emocje. Moim marzeniem było podróżowanie po świecie i oglądanie największych spotkań, a teraz to moja praca — opowiada nam Karol, którego na TikToku śledzi już ponad 600 tys. osób. A liczba polubień jego materiałów zbliża się do 17 mln. Początki wcale niebyły jednak takie łatwe.

    Organizacja takich wyjazdów nie jest łatwa zwłaszcza na początku przygody z nagrywaniem, bo nie masz wtedy żadnych sponsorów i współprac. Ja wiedziałem jednak, w jaki sposób chcę zdobyć dużą społeczność i realizowałem mój plan krok po kroku. Wyświetlenia rosły, ja miałem coraz większe możliwości, a teraz mogę współpracować z wieloma znanymi markami. A wiem, że to dopiero początek mojej drogi.

     

    Prowokował kibiców Barcelony, śledzą go tłumy. “Wiedziałem, że to przykuje uwagę”

    Kontent Karola Tomańskiego skupia się dziś przede wszystkim na rywalizacji Barcelony z Realem Madryt. On sam jest kibicem Królewskich i lubi wbić typową piłkarską szpileczkę w obóz rywala. Wszystko jednak w formie przemyślanego żartu.

     

    — Zdarzało mi się prowokować kibiców Barcelony, ale zawsze było to w formie żartu i większość osób to rozumiała. Wieziałem, że jest to kontrowersyjny temat i przykuje on uwagę odbiorców. Kiedy udało mi się to osiągnąć, wielokrotnie zachęcałem swoich widzów do wzajemnego szacunku do siebie i każdego klubu, bo piłka nożna to sport, który ma łączyć, a nie dzielić. Takie wartości chce promować — mówi nam 21-latek. A na koniec mówi wprost, kto jego zdaniem zakończy ten sezon, wygrywając najważniejsze trofea.

     

    Barcelona miała rewelacyjny początek sezonu i cały świat się nią zachwycał. Moim zdaniem mają jednak zbyt młodych i niedoświadczonych piłkarzy, by utrzymać taki poziom i trudy całego sezonu. Real mimo słabego początku stopniowo się rozkręca i gra coraz lepiej, a na papierze mają zdecydowanie najlepszy skład na świecie. Wierzę, że w najważniejszych meczach udowodnią to na boisku. Myślę, że Barcelona nic już nie wygra, ale kibicuję, by to Robert Lewandowski został królem strzelców La Liga — podsumowuje Tomański.

  • Iga Świątek odpowiedziała na apel Jerzego Owsiaka. Oto co przekazała na WOŚP

    Iga Świątek odpowiedziała na apel Jerzego Owsiaka. Oto co przekazała na WOŚP

    Iga Świątek odpowiedziała na apel Jerzego Owsiaka. Oto co przekazała na WOŚP

    Iga Świątek od lat wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Co roku aukcje z przedmiotami od polskiej tenisistki cieszą się dużą popularnością. Tym razem wiceliderka rankingu WTA przekazała na rzecz WOŚP podpisaną przez siebie rakietę z ubiegłego sezonu. A to nie wszystko!

     

    Trwa 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, tym razem pieniądze są zbierane na rzecz onkologii i hematologii dziecięcej. Co roku na apel Jerzego Owsiaka o wsparcie WOŚP odpowiada wiele sportowych gwiazd.

     

    O WOŚP usłyszał nawet Rafael Nadal! Na aukcję, za sprawą 17-letniego Polaka, trafiły rakieta i piłka podpisane przez hiszpańską legendę tenisa

     

    Iga Świątek gra z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy!

    Iga Świątek co roku wspiera WOŚP. W tym roku przekazała na licytację personalizowaną specjalnie dla niej rakietę Tecnifibre z sezonu 2024, na której znalazł się autograf tenisistki. Dodatkowo ofiarowała unikalny obraz z klocków LEGO upamiętniający jej zwycięstwo w Roland Garros. Obraz składa się z blisko 14 tys. klocków w 43 kolorach. Obecnie cena wynosi 40 tys. 250 zł (dane aktualne chwili publikacji naszego materiału), ale aukcja potrwa do 10 lutego, można więc się spodziewać, że kwota będzie znacznie wyższa

     

    W 2021 r. Iga Świątek przekazała na rzecz WOŚP rakietę, którą w 2020 r. wygrała Roland Garros. Szczęśliwiec nabył wyjątkowy przedmiot za 131 tys. 300 zł. W kolejnej edycji WOŚP można było wylicytować rakietę raszynianki z wygranego turnieju w Rzymie oraz wspólny trening w Polsce. Konto zwycięzcy aukcji uszczupliło się wówczas o 189 tys. 100 zł.

     

    W 2023 r. tenisistka przekazała na licytację podwójne zaproszenie na jej mecz w pierwszej rundzie Roland Garros, spotkanie z nią w kuluarach oraz podpisaną rakietę, którą wygrała French Open i US Open 2022. Aukcja zakończyła się na kwocie 300 tys. 300 zł.

     

    W zeszłym roku Świątek połączyła siły z Magdą Butrym. Panie na licytację przekazały słynną czerwoną sukienkę, w której tenisistka wystąpiła na ceremonii losowania grup WTA Finals. Dodatkowo sportsmenka dorzuciła autograf z dedykacją. Licytacja zakończyła się na kwocie 68 tys. 300 zł.

     

  • Robert Lewandowski tylko na to czeka. Odrzucił bajońską ofertę, chce grać dla FC Barcelona

    Robert Lewandowski tylko na to czeka. Odrzucił bajońską ofertę, chce grać dla FC Barcelona

    Robert Lewandowski tylko na to czeka. Odrzucił bajońską ofertę, chce grać dla FC Barcelon

     

    FC Barcelona zimą nie ustaje w poszukiwaniach wzmocnień, w szczególności władze klubu chcą, aby przyszedł piłkarz, który zwiększy jakość i rywalizację w ofensywie. Kandydatów do tej roli jest kilku, ale od początku na pierwszy plan wysunął się Marcus Rashford, który w Manchesterze United przeżywa trudny czas. Anglik chce grać u boku Roberta Lewandowskiego. Aby to osiągnąć, odrzucił nawet bajońską ofertę z Arabii Saudyjskiej

     

    FC Barcelona na przełomie 2024 i 2025 roku znalazła się w sytuacji, w której przynajmniej połowa piłkarskiego świata patrzyła w jej stronę z rozbawieniem. Wynikało to oczywiście z tego, co działo się z próbą zarejestrowania Daniego Olmo i Pau Victora. W klubie liczono, że uda się tego dokonać jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem nowego roku, ale La Liga oraz Hiszpańska Federacja Piłkarska nie wydały na to zgody, zwracając uwagę na braki formalne w dokumentacji

     

    Fatalne wieści dla Roberta Lewandowskiego. Ukarany. To zmierza ku jednemuW związku z tym duet hiszpańskich ofensywnych zawodników był niedostępny dla Hansiego Flicka podczas dwóch pierwszych meczów 2025 roku. Nie mogli oni pomóc zespołowi najpierw w rozgrywkach Pucharu Króla, a kilka dni później także w półfinale Superpucharu Hiszpanii. Decyzja Wyższej Rady ds. Sportu w tej sprawie dotarła do Arabii Saudyjskiej dosłownie kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem spotkania o finał przeciwko Athleticowi Bilbao

     

    Marcus Rashford chce FC Barcelona. Jasna deklaracjaTen organ pozwolił “Dumie Katalonii” na tymczasowe zarejestrowanie piłkarzy, a katalońscy dziennikarze ogłosili koniec poważnych kłopotów finansowych. Rzeczywistość zdaje się być jednak odmienna. Pomimo, że Olmo i Victor mogą już grać, to Barcelona wciąż jest dosyć daleko od tego, aby swobodnie móc poruszać się po rynku transferowym w poszukiwaniu istotnych wzmocnień. W związku z tym “Duma Katalonii” poszukuje rynkowych okazji, a taką w jej oczach stał się Marcus Rashford.

     

    Anglik ma bowiem spore problemy w Manchesterze United i od kilku spotkań w ogóle nie pojawiał się na placu gry. Po telefonie od Deco zaś skrzydłowy miał na tyle zainteresować się ofertą, że odrzuca inne, które do niego przychodzą. Angielski “TeamTalk” poinformował nawet, że 27-latek dostał zapytanie z Arabii Saudyjskiej, która mogłaby zaoferować mu bajońskie pieniądze. Okazuje się jednak, że skrzydłowy “Czerwonych Diabłów” odrzucił zakusy Saudyjczyków.

     

    To wszystko oczywiście właśnie z powodu zainteresowania ze strony “Blaugrany”. Dziennikarze jasno stwierdzają, że “kataloński klub jest dla niego priorytetem”. Problem jednak w tym, że jak na razie “Duma Katalonii” nie ma dla Rashforda miejsca w finansowym fair-play i niewiele wskazuje na to, aby do pierwszego lutego ta sytuacja miała się drastycznie zmienić. Na dziś trudno więc stwierdzić, że drugą część sezonu Rashford spędzi u boku Roberta Lewandowskiego. 

  • Dyskwalifikacje gwiazd, szok w Austrii pod koniec konkursu. “Zamach na świętość”

    Dyskwalifikacje gwiazd, szok w Austrii pod koniec konkursu. “Zamach na świętość”

     

    Dyskwalifikacje gwiazd, szok w Austrii pod koniec konkursu. “Zamach na świętość”

    Sobotni konkurs indywidualny przyniósł wspaniałą historię w postaci Timiego Zajca, który wygrał swój piąty konkurs Pucharu Świata w karierze, w tym… czwarty na mamucie w Oberstdorfie (oprócz tego doszła wygrana na Velikance w Planicy). Po zawodach nie zabraknie jednak zdenerwowanych. Doszło do prawdziwej sensacji, zdyskwalifikowani zostali lider reprezentacji Norwegii oraz jeden z liderów kadry Austrii.

     

    Timi Zajc wygrał swój piąty w karierze konkurs Pucharu Świata. Wszystkie zwycięstwa odniósł na obiektach mamucich – do wiktorii w Planicy dołożył już cztery triumfy w Oberstdorfie (HS235). W serii finałowej sobotnich zawodów przypuścił udany atak na lidera z pierwszej serii Johanna Andre Forfanga. Dla Norwegów to kolejna porażka po tym jak poinformowano, że Kristoffer Eriksen Sundal został zdyskwalifikowany za nieprawidłowy rozmiar kombinezonu.

     

    23-latek przed zawodami był 7. w klasyfikacji generalnej i zarazem najlepszy ze swojej reprezentacji. Teraz spadł na 9. lokatę.

     

    Puchar Świata w skokach: Stefan Kraft zdyskwalifikowany w Oberstdorfie. Jan Hoerl w szoku

     

    Prawdziwy “grzmot” nadszedł jednak kilka minut później. Pojawił się komunikat o “DSQ” Stefana Krafta, problemem w jego przypadku nie był rozmiar, lecz przepuszczalność kombinezonu. Przepisy mówią, że nie może przepuszczać mniej niż 40 litrów powietrza na metr kwadratowy na sekundę.

     

    W obozie Austriaków zapanował szok. Powiedzieć, że Jan Hoerl był zdumiony, to jak nic nie powiedzieć. Miał bardzo poważną minę. W lepszym nastroju był sam zdyskwalifikowany, który pozostaje 4. w “generalce”.

     

    Wiele osób narzekało, że dyskwalifikowani są Polacy, Finowie, Kazasi, a “ręka sprawiedliwości” ich zdaniem nie dotykała najważniejszych nacji w stawce. W sobotę było jednak inaczej. Komentujący zawody w Eurosporcie Igor Błachut ironizował, nawiązując właśnie do małej liczby dyskwalifikacji Austriaków czy Norwegów.

    To zamach na świętość🎤

    ~ Igor Błachut z Eurosportu o dyskwalifikacji Stefana Krafta