• Iga Świątek kompletnie rozbita na korcie. O tym nie będzie chciała pamiętać

    Iga Świątek kompletnie rozbita na korcie. O tym nie będzie chciała pamiętać

    Iga Świątek kompletnie rozbita na korcie. O tym nie będzie chciała pamiętać

     

    Iga Świątek w naprawdę dobrym stylu przeszła przez tegoroczne Australian Open, zatrzymując się ze swym zwycięskim pochodem dopiero w półfinale, w którym uległa Madison Keys 7:5, 1:6, 6:7 (8-10). Zwłaszcza drugi set był tu dla Polki kłopotliwy i była to pierwsza od dłuższego czasu “bagietka” jaką otrzymała od rywalki. Kiedy jednak po raz ostatni raszynianka w ogóle nie zdołała wygrać gema w secie? Tutaj trzeba cofnąć się nieco głębiej w historii ostatnich sezonów.

     

    Iga Świątek przechodziła przez kolejne fazy tegorocznego wielkoszlemowego Australian Open niczym burza, w pierwszych pięciu spotkaniach nie tracąc ani jednego seta i ulegając przeciwniczkom w zaledwie 14 gemach.

     

    W półfinale zmagań jednak musiała uznać wyższość Madison Keys, która m.in. zaliczyła jej kosztem “bagietkę”, czyli triumf 6:1 w jednej z odsłon starcia. Taki wynik jest dla Świątek rzadkością, podobnie jak przegranie seta 0:6 (czyli inaczej otrzymanie “bajgla”). Kiedy po raz ostatni podobna sytuacja przydarzyła się Polce na twardym korcie? Sprawę pod lupę wziął George Patten, dziennikarz “The Tennis Gazette”.

     

    Takiej sytuacji nie było od lat. Bolesne 0:6 dla Igi Świątek

     

    Wychodzi na to, że ostatnim jak dotychczas “bajglem” na wspomnianej nawierzchni, którego na własnej skórze doświadczyła Świątek, był ten z 10 marca 2021 roku, a jego autorką była Garbine Muguruza. Obie panie spotkały się wówczas w 1/8 finału zmagań w Dubaju i Hiszpanka łącznie zatriumfowała 6:0, 6:4.

     

    Za pewne pocieszenie należało uznać tu fakt, że Muguruza była wtedy w naprawdę kapitalnej formie i w ogólnym rozrachunku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich sięgnęła po tytuł, pokonując w finale Czeszkę Barborę Krejcikovą.

     

    Kiedy jednak Świątek po raz ostatni została “poczęstowana bajglem” na korcie nie patrząc w tym przypadku na jego rodzaj? Miało to miejsce – jak wskazał niedawno na X (Twitterze) komentator i tenisowy ekspert Dawid Żbik – 23 czerwca 2021 roku w Eastbourne, kiedy to obecna liderka światowego rankingu uległa Darii Kasatkinie 6:4, 0:6, 1:6. Potyczka odbyła się wówczas na trawie.

     

    Iga Świątek szykuje się do turnieju rangi 1000

     

    Iga Świątek niebawem powróci na kort, mając w planach m.in. udział w “tysięczniku” w stolicy Kataru, Dosze. To jeden z jej ulubionych turniejów, na którym w ostatnich trzech sezonach… trzykrotnie sięgała po tytułu. 23-latka bez dwóch zdań będzie dalej chciała iść w tym przypadku za ciosem…

     

  • W takim wydaniu Świątek jeszcze nie widzieliśmy. “Dzień, którego nie zapomnimy”

    W takim wydaniu Świątek jeszcze nie widzieliśmy. “Dzień, którego nie zapomnimy”

    W takim wydaniu Świątek jeszcze nie widzieliśmy. “Dzień, którego nie zapomnimy”

    Iga Świątek od 2023 roku współpracuje z Porsche. Nic więc dziwnego, że widywana jest w samochodach tej marki oraz bierze udział w wydarzeniach tego sponsora. Druga rakieta świata była gościem specjalnym na otwarciu nowego biura, gdzie wygłosiła krótkie przemówienie. Uwagę może zwrócić jej ubiór, bo był inny, niż ten, do którego przyzwyczaiła kibiców.

    Iga Świątek jest jedną z najlepszych tenisistek na świecie i w związku z czym także jedną z największych ambasadorek Polski na całym globie. Nic więc dziwnego, że wielkie marki “biją się” o to, by zawodniczka chciała reklamować ich produkt

    Iga Świątek ambasadorką marki Porsche

    Iga Świątek dwukrotnie w 2022 i 2023 r. wygrywała turniej WTA 500 w Stuttgarcie, którego sponsorem jest Porsche i jedną z nagród był właśnie samochód. Nic więc dziwnego, że ta marka zdecydowała się nawiązać z nią współpracę. “Po 2. wygranej w Stuttgarcie wielu z Was pisało, że to dobry moment, aby rozpocząć współpracę z Porsche i że wydaje się to bardzo naturalne dla mnie. Zgadnijcie! Dołączyłam do grona Przyjaciół marki Porsche” – pisała w 2023 roku.

    – To jeden z moich ulubionych turniejów. Odkąd wygrałam tam w ubiegłym roku, marka Porsche zaczęła kojarzyć mi się nie tylko ze świetnymi sportowymi samochodami, ale też z emocjami, jakie przeżywałam na korcie i z tym, jakie możliwości daje sport. Gdy jako zwyciężczyni turnieju już dwukrotnie wjechałam na kort w Porsche, które wygrałam, przemknęło mi przez myśl, że to naturalna współpraca dla mnie – mówiła jakiś czas temu, co relacjonowaliśmy na Sport.pl.

    Iga Świątek w nowym wydaniu. Zamieniła jeansy i ubrania sportowe na garnitur

    Iga Świątek wielokrotnie była widywana w autach tej marki. Nawet w ważnym dla niej dniu, jakim było wskoczenie na historyczne siódme miejsce w zestawieniu tygodni spędzonych na czele rankingu, przygotowano dla niej Porsche, którym mogła się nacieszyć. “Iga Świątek na drodze do kolejnego kamienia milowego w swojej karierze. Wyprzedzenia Ash Barty w tygodniach spędzonych na pozycji nr 1 na świecie” – mogliśmy przeczytać we wpisie.

    Mimo napiętego kalendarza Iga Świątek nie zapomina o zobowiązaniach sponsorskich. Druga rakieta świata 30 stycznia wzięła udział w dwóch wydarzeniach, których była twarzą. Najpierw udała się do Zurychu, gdzie zaprezentowała najnowsze ubrania i obuwie szwajcarskiej marki On. Następnie opublikowała post na Instagramie z podpisem: “dobrze się z wami bawiliśmy! Dziękuję za zaproszenie On!”. Marka odpowiedziała: „Dzień, którego nie zapomnimy. Nadal jesteśmy naładowani twoją energią, Iga!”

    Stamtąd Świątek poleciała do siedziby Porsche Polska w Warszawie, gdzie wzięła udział w otwarciu nowego biura. Nagranie z tego wydarzenia zamieścił na swoim instastories profil Porsche Polska. Na tym wydarzeniu mogliśmy zobaczyć Igę Świątek w zupełnie nowej odsłonie, gdyż sportowe ubrania zamieniła na brązowy garnitur.

     

    Dzień później, tj. w piątek 31 stycznia Iga Świątek wróciła do tego, w czym jest najlepsza, czyli treningów. Tenisistka zamieściła na Instagrama relację, na której pokazała, jak trenuje na siłowni.

     

  • A jednak Iga Świątek. Polka na szczycie rankingu, Sabalenka nie dała rady

    A jednak Iga Świątek. Polka na szczycie rankingu, Sabalenka nie dała rady

    A jednak Iga Świątek. Polka na szczycie rankingu, Sabalenka nie dała rady

    Serwis Tennis365.com pokusił się o sporządzenie rankingu dziewięciu najlepszych zawodniczek WTA obecnej dekady. Znalazło się w nim miejsce dla ośmiu czynnych tenisistek i jednej, która zdecydowała się już na sportową emeryturę. Zestawienie otwiera Iga Świątek, tuż za nią plasują się Aryna Sabalenka i Coco Gauff. Polka zdystansowała rywalki długim okresem przebywania na szczycie światowego rankingu oraz liczbą zdobytych tytułów.

     

    Autorzy raportu postanowili podsumować półmetek obecnej dekady. Pod uwagę brane były wyniki uzyskane w turniejach Wielkiego Szlema, generalna liczba zdobytych tytułów oraz pozycja w rankingu WTA.

     

    W zestawieniu widnieją nazwiska ośmiu czynnych zawodniczek i jednej, która zrezygnowała już z profesjonalnej gry w tenisa. Chodzi o Ashleigh Barty. Australijka plasuje się w opublikowanym rankingu na czwartej lokacie.

     

    Świątek przed Sabalenką. Nie mogło być inaczej. Polka definiuje nową erę tenisa

     

    Aryna Sabalenka, od 21 października ubiegłego roku liderka rankingu WTA, sklasyfikowana została na drugim miejscu.

     

    “Po trudnym początku dekady stała się potężną siłą w WTA Tour. Jest już dwukrotną mistrzynią Australian Open i aktualną mistrzynią US Open. Dotarła także do pięciu ostatnich finałów turniejów wielkoszlemowych rozgrywanych na kortach twardych” – czytamy w uzasadnieniu.

     

    Białorusinka ma również na koncie półfinały Wimbledonu i French Open, a także 13 wygranych turniejów niższej rangi – w tym pięć WTA 1000.

     

    Zestawienie otwiera Iga Świątek, która w ubiegłym tygodniu po raz drugi w karierze dotarła do półfinału Australian Open. Tam musiała uznać wyższość Amerykanki Madison Keys. Nie powiódł się zatem plan odzyskania miana pierwszej rakiety świata już w Melbourne.

     

    “Dzięki największej liczbie tygodni na pierwszym miejscu rankingu WTA, największej liczbie wygranych tytułów Wielkiego Szlema i największej liczbie zdobytych do tej pory tytułów od 2020 roku Świątek z łatwością przesunęła się na szczyt naszego zestawienia” – tłumaczą autorzy.

     

    Przypominają, że od początku trwającej dekady Polka sięgała po 22 tytuły, przegrywając w tym czasie tylko trzy finały. Zwycięsko kończyła trzy kolejne edycje Roland Garros, bezkonkurencyjna okazała się również w US Open. W turniejach rangi WTA 1000 triumfowała dziesięciokrotnie.

     

    “W połączeniu ze 125 tygodniami na pozycji światowego numeru 1 i historyczną serią 37 zwycięstw w 2022 r., Świątek stała się zawodniczką definiującą tę erę” – czytamy w słowie końcowym.

     

    TOP 9 tenisistek obecnej dekady wg Tennis365.com:

     

    1. Iga Świątek (Polska)

    2. Aryna Sabalenka (Białoruś)

    3. Coco Gauff (USA)

    4. Ashleigh Barty (Australia)

    5. Jelena Rybakina (Kazachstan)

    6. Barbora Krejcikova (Czechy)

    7. Ons Jabeur (Tunezja)

    8. Jessica Pegula (USA)

    9. Naomi Osaka (Japonia)

  • W Barcelonie szaleją na punkcie Polki. Rozkochała ich w sobie. To “mania”

    W Barcelonie szaleją na punkcie Polki. Rozkochała ich w sobie. To “mania”

    W Barcelonie szaleją na punkcie Polki. Rozkochała ich w sobie. To “mania”

    — Po prostu kibice ją kochają. Ta miłość zaczęła się pierwszego dnia po podpisaniu kontraktu. Można mówić o lekkiej pajormanii — mówi o reprezentantce Polski Maria Kitas, dziennikarka katalońskiego “Sportu”. 28-latka błyszczy formą w premierowym sezonie w barwach Blaugrany, a wielu porównuje ją z Robertem Lewandowskim. Pajor ostatnio dwukrotnie pokonała bramkarkę Realu Madryt i zdobyła pierwsze trofeum z katalońskim klubem.

     

    Prawdziwa polska kolonia zrobiła się w tym sezonie w szeregach Barcelony. Do Roberta Lewandowskiego dołączył Wojciech Szczęsny, a fani w stolicy Katalonii oszaleli również na punkcie Ewy Pajor. Reprezentantka Polski trafiła do Blaugrany przed tym sezonem z VfL Wolfsburg i strzela jak na zawołanie.

     

    Ma już w swoim dorobku 23 gole, a ostatnio dwukrotnie trafiła do siatki w finałowym meczu o Superpuchar Hiszpanii. Dzięki temu podniosła do góry pierwsze trofeum w barwach Blaugrany.

     

    Pajormania ogarnia Barcelonę. Polka rozgrywa wielki sezon

     

    — Właśnie po to Blaugrana zapłaciła za nią pół miliona euro. Barcelona potrzebowała takiej napastniczki jak ona od wielu lat. Wspaniale wykorzystuje szanse. Jest bardzo doceniana w drużynie. Po prostu kibice ją kochają. Ta miłość zaczęła się pierwszego dnia po podpisaniu kontraktu. Można mówić o lekkiej pajormanii, ale nie tylko, ponieważ mamy tyle gwiazd, jak zdobywczyni złotej piłki Aleixia Putellas, Aitana, Mapi, Graham — tłumaczy w rozmowie z WP SportoweFakty dziennikarka katalońskiego “Sportu” Maria Tikas.

     

    Hiszpanka dostrzega wiele podobieństw pomiędzy Pajor, a Lewandowski, który pod wodzą Hansiego Flicka odzyskał dawny blask w męskim zespole Blaugrany.

     

    — To ciekawe, że oboje są Polakami i mają zbliżony profil. Strzelają dużo goli. Dobrze i szybko wpasowali się drużynę, która charakteryzuje się dużym posiadaniem piłki i potrzebuje napastnika, który jest w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Zarówno Pajor, jak i Lewandowski tacy są — dodaje Tikas.

     

    Po wygranej z Królewskimi w Hiszpanii znów gruchnęła wiadomość o ogromnych dysproporcjach w nagrodach finansowych. Zawodniczki Barcelony za triumf w Superpucharze Hiszpanii zgarnęły raptem 27,5 tys. dol. Podczas, gdy męska drużyna Barcelony zainkasowała osiem mln euro.

     

    Nagroda za Superpuchar jest śmieszna i powinna być zdecydowanie większa. Instytucje państwowe w Hiszpanii powinny inwestować więcej w kobiecy futbol (jak w pozostałych krajach jak Anglia czy USA), by zawodniczki miały lepsze warunki. Poziom rozgrywek by wzrósł i rozgrywki stałyby się atrakcyjniejsze. Wtedy wzrosłyby przychody od sponsorów — przekonuje Maria Tikas w rozmowie z WP SportoweFakty.

     

  • A jednak Iga Świątek. Polka na szczycie rankingu, Sabalenka nie dała rady

    A jednak Iga Świątek. Polka na szczycie rankingu, Sabalenka nie dała rady

    A jednak Iga Świątek. Polka na szczycie rankingu, Sabalenka nie dała rad

    Serwis Tennis365.com pokusił się o sporządzenie rankingu dziewięciu najlepszych zawodniczek WTA obecnej dekady. Znalazło się w nim miejsce dla ośmiu czynnych tenisistek i jednej, która zdecydowała się już na sportową emeryturę. Zestawienie otwiera Iga Świątek, tuż za nią plasują się Aryna Sabalenka i Coco Gauff. Polka zdystansowała rywalki długim okresem przebywania na szczycie światowego rankingu oraz liczbą zdobytych tytułów.

    Autorzy raportu postanowili podsumować półmetek obecnej dekady. Pod uwagę brane były wyniki uzyskane w turniejach Wielkiego Szlema, generalna liczba zdobytych tytułów oraz pozycja w rankingu WTA.

    W zestawieniu widnieją nazwiska ośmiu czynnych zawodniczek i jednej, która zrezygnowała już z profesjonalnej gry w tenisa. Chodzi o Ashleigh Barty. Australijka plasuje się w opublikowanym rankingu na czwartej lokacie

    Świątek przed Sabalenką. Nie mogło być inaczej. Polka definiuje nową erę tenisa

    Aryna Sabalenka, od 21 października ubiegłego roku liderka rankingu WTA, sklasyfikowana została na drugim miejscu

    “Po trudnym początku dekady stała się potężną siłą w WTA Tour. Jest już dwukrotną mistrzynią Australian Open i aktualną mistrzynią US Open. Dotarła także do pięciu ostatnich finałów turniejów wielkoszlemowych rozgrywanych na kortach twardych” – czytamy w uzasadnieniu

    Białorusinka ma również na koncie półfinały Wimbledonu i French Open, a także 13 wygranych turniejów niższej rangi – w tym pięć WTA 1000.

    Zestawienie otwiera Iga Świątek, która w ubiegłym tygodniu po raz drugi w karierze dotarła do półfinału Australian Open. Tam musiała uznać wyższość Amerykanki Madison Keys. Nie powiódł się zatem plan odzyskania miana pierwszej rakiety świata już w Melbourne.

    Dzięki największej liczbie tygodni na pierwszym miejscu rankingu WTA, największej liczbie wygranych tytułów Wielkiego Szlema i największej liczbie zdobytych do tej pory tytułów od 2020 roku Świątek z łatwością przesunęła się na szczyt naszego zestawienia” – tłumaczą autorzy.

    Przypominają, że od początku trwającej dekady Polka sięgała po 22 tytuły, przegrywając w tym czasie tylko trzy finały. Zwycięsko kończyła trzy kolejne edycje Roland Garros, bezkonkurencyjna okazała się również w US Open. W turniejach rangi WTA 1000 triumfowała dziesięciokrotnie.

    “W połączeniu ze 125 tygodniami na pozycji światowego numeru 1 i historyczną serią 37 zwycięstw w 2022 r., Świątek stała się zawodniczką definiującą tę erę” – czytamy w słowie końcowym

  • Polscy siatkarze zdominowali Ligę Mistrzów. Historyczny sukces, Włosi na kolanach

    Polscy siatkarze zdominowali Ligę Mistrzów. Historyczny sukces, Włosi na kolanach

    Polscy siatkarze zdominowali Ligę Mistrzów. Historyczny sukces, Włosi na kolanach

    Aluron CMC Warta Zawiercie trzecią polską drużyną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów siatkarzy. Ekipa Michała Winiarskiego w ostatnim spotkaniu fazy grupowej już po dwóch setach zapewniła sobie awans, ogrywając w nich Allianz Milano. Zwłaszcza w drugim secie zawiercianie zdominowali rywali z Włoch. Ostatecznie całe spotkanie w Sosnowcu, gdzie gości rywali Warta, polski zespół wygrał 3:0. Nagrodą będzie ominięcie baraży, w których o ósemkę LM będą musieli walczyć mediolańczycy.

     

    Aluron CMC Warta Zawiercie wygrała pięć pierwszych meczów fazy grupowej Ligi Mistrzów i przed spotkaniem w Sosnowcu miała wszystkie karty na stole. Awans z grupy już był, ale zawiercianie chcieli zapewnić sobie pierwsze miejsce, które pozwala uniknąć gry w barażach o ćwierćfinał. Do tego wystarczyły im dwa wygrane sety przed własną publicznością.

     

    – Przede wszystkim nie możemy podejść do tego spotkania w ten sposób, że trzeba wygrać dwa sety i mamy ten awans. Musimy wyjść i wygrać to spotkanie – przestrzegał jednak przed spotkaniem Mateusz Bieniek, środkowy Warty.

     

    Żartów nie było od pierwszych minut. Szybko aż trzema asami serwisowymi popisał się Karol Butryn. Atakujący Warty miał w ostatnich dniach problemy ze zdrowiem, ale na środę zdążył się wykurować. Do składu po pauzie w ostatnim meczu ligowym wrócił też przyjmujący Bartosz Kwolek. Zawiercianie uciekli rywalom na cztery punkty, ale Włosi szybko odrobili straty. Pomógł zagrywkami środkowy Edoardo Caneschi i był remis 9:9.

     

    Gospodarze znów objęli prowadzenie przy zagrywkach Bieńka. Tym razem nie było jednak mowy o zbudowaniu dużej przewagi. Obie drużyny ostrzeliwały się zagrywkami, w pierwszej partii zdobyły tym sposobem łącznie dziewięć punktów. I to właśnie as serwisowy Kwolka dał sygnał Warcie do budowania przewagi przed końcówką seta, którego gospodarze wygrali 25:22.

     

    Liga Mistrzów. Aluron CMC Warcie Zawiercie wystarczyły dwa sety

     

    W pierwszym secie siatkarzom Michała Winiarskiego udało się ograniczyć Ferre Reggersa, atakującego gości. W pierwszym meczu obu drużyn Belg zdobył aż 33 punkty, na otwarcie spotkania w Sosnowcu tylko dwa. Zdecydowanie lepiej radził sobie atakujący Warty – na początku drugiego seta Butryn znów popisał się asem serwisowym i gospodarze prowadzili już 5:1.

     

    Przewaga rosła w szybkim tempie i w pewnym momencie osiągnęła osiem punktów. Trener rywali Roberto Piazza w końcu ściągnął z boiska doświadczonego Mateja Kazijskiego, ale zmiany obrazu gry nie było. Sprytnymi zagraniami popisywał się Kwolek, rozgrywający Warty Miguel Tavares nie zapominał w ataku o Bieńku. Co prawda różnica między zespołami nieco zmalała, ale zawiercianie i tak wygrali partię pewnie, 25:21. Już po ostatniej akcji tego seta siatkarze Winiarskiego mogli świętować pierwszy w historii klubu awans do ćwierćfinału LM.

     

    liczba punktów to lepsze rozstawienie w czołowej ósemce i, przynajmniej teoretycznie, łatwiejszy rywal na tym etapie Ligi Mistrzów. Winiarski nie dokonał więc żadnych zmian przed trzecim setem. Co innego Piazza, który dał szansę dwóm rezerwowym – na boisku pojawili się Davide Gardini i Jacopo Larizza. I to goście rozpoczęli partię od dwupunktowego prowadzenia, które po chwili jeszcze zwiększyli. Ale zawiercianie ruszyli do odrabiania strat. Pomógł punktowy blok Jurija Gladyra, doprowadzili do remisu. Od połowy seta trwała wyrównana walka.

     

    Po zagrywce Bieńka w końcu Warta objęła prowadzenie 17:16. Świetnie w obronie grał libero gospodarzy Luke Perry, w kontratakach radził sobie Aaron Russell. Trener mediolańczyków przy stanie 20:17 dla polskiej drużyny wykorzystał drugą przerwę, ale po niej Butryn popisał się kolejnym asem serwisowym. Warta wygrała 25:19, kończąc mecz efektownym blokiem.

     

    Aluron CMC Warta: Butryn, Gladyr, Russell, Tavares, Bieniek, Kwolek – Perry (libero) oraz Markiewicz

     

    Allianz Milano: Reggers, Caneschi, Kazijski, Porro, Schnitzer, Louati – Catania (libero) oraz Otsuka, Staforini (libero), Gardini, Barotto, Larizza

  • Hitowy transfer Nicoli Zalewskiego? Polak na celowniku gigantów. “Gorące godziny”

    Hitowy transfer Nicoli Zalewskiego? Polak na celowniku gigantów. “Gorące godziny”

    Hitowy transfer Nicoli Zalewskiego? Polak na celowniku gigantów. “Gorące godziny

    Włoski dziennikarz Gianluca Di Marzio podał nowe, bardzo interesujące wieści dotyczące Nicoli Zalewskiego, który nie może liczyć na regularną grę w AS Roma. Reprezentant Polski jest na celowniku kilku bardzo dużych klubów, w tym byłych zdobywców Ligi Mistrzów. Właśnie teraz trwają kluczowe godziny dla jego przyszłości. Możliwe, że Zalewski zmieni barwy klubowe jeszcze w tym miesiącu.

    17 występów we wszystkich rozgrywkach, które złożyły się zaledwie na 817 minut. Zero goli i jedna asysta. Właśnie tak, a więc bardzo niekorzystnie, prezentują się dotychczasowe statystyki indywidualne Nicoli Zalewskiego w AS Roma w bieżącym sezonie

    Reprezentant Polski na przestrzeni swojej kariery niejednokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do AS Roma, ale wiele wskazuje na to, że jego czas w klubie ze stolicy Włoch dobiega końca. Zalewski nie może już liczyć na regularną grę, nie cieszył się zaufaniem Daniele De Rossiego, a teraz podobnie traktuje go Claudio Ranieri.

    Włoski dziennikarz Gianluca Di Marzio poinformował na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych o zainteresowaniu wśród wielkich klubów, jakie obecnie budzi Nicola Zalewski. Według niego reprezentant Polski znalazł się na celowniku dwóch zdobywców Ligi Mistrzów – Olympique Marsylia i Interu Mediolan.

    Zalewski na celowniku. Wielkie kluby chcą wyciągnąć Polaka z AS Roma

    Ewentualny transfer do Interu Mediolan byłby dosłownie hitowy. Nicola Zalewski dołączyłby bowiem do Piotra Zielińskiego w klubie, który walczy o obronę mistrzowskiego tytułu.

    To gorące godziny dla przyszłości Nicoli Zalewskiego. Agent piłkarza urodzonego w 2002 roku jest w Trigorii, aby spotkać się z kierownictwem Romy i odblokować jego transfer – informuje Di Marzio. – Marsylia i Inter są zainteresowane polskim graczem. Francuski klub chciałby go od razu kupić. Inter natomiast chciałby go wypożyczyć. W takim przypadku Nicola Zalewski musiałby jednak najpierw przedłużyć kontrakt z Romą, ponieważ jego umowa wygasa 30 czerwca 2025 roku – dodaje włoski dziennikarz.

    Transfer do Interu jest więc o wiele bardziej skomplikowany, ale to właśnie on znajduje się na szczycie listy priorytetów Zalewskiego, który chciałby zostać we Włoszech i nie zamykać sobie drzwi powrotu do AS Roma. Takie rozwiązanie daje mu o wiele więcej możliwości, pracę z wielkim trenerem, jakim bez wątpienia jest Simone Inzaghi, możliwość zdobycia trofeum oraz dzielenie szatni z Piotrem Zielińskim. Wydaje się jednak, że na więcej minut na boisku mógłby liczyć pod wodzą Roberto De Zerbiego w Marsylii. Przyszłość Polaka z pewnością rozstrzygnie się do końca stycznia.

    To jednak nie koniec wieści. Tego samego dnia holenderski portal “The Telegraaf” poinformował, że Nicola Zalewski znalazł się również w orbicie zainteresowań PSV Eindhoven. Mógłby to być więc drugi transfer Polaka do Holandii tej zimy. Wcześniej z Brighton & Hove Albion do Feyenoordu Rotterdam przeniósł się Jakub Moder.

  • Sztab Igi Świątek już ogłosił decyzję. Jest komunikat WTA. Problemy Keys po finale

    Sztab Igi Świątek już ogłosił decyzję. Jest komunikat WTA. Problemy Keys po finale

    Sztab Igi Świątek już ogłosił decyzję. Jest komunikat WTA. Problemy Keys po final

     

    Już po przegranym półfinale Australian Open sztab Igi Świątek za pośrednictwem jej PR managerki Darii Sulgostowskiej poinformował o najbliższych planach startowych polskiej tenisistki. Teraz komunikat w tej sprawie wydał oficjalny portal WTA, informując przy tym o problemach, z jakimi po wielkoszlemowej rywalizacji na kortach w Melbourne zmaga się niespodziewana triumfatorka imprezy – Amerykanka Madison Keys.

     

    Iga Świątek podsumowała we wtorek swój występ na Australian Open, nie kryjąc przy tym rozczarowania potknięciem na ostatniej prostej przed finałem. – Choć oczywiście mam niedosyt związany z samym wynikiem w Melbourne, to patrząc realnie widzimy i wiemy, jak dobrą robotę zrobiliśmy i do czego zmierzamy – stwierdziła otwarcie wiceliderka światowego rankingu. Mimo to awans do półfinału Australian Open można było rozpatrywać w kategorii sukcesu. Zwłaszcza, że Polka taki wynik osiągnęła wcześniej tylko raz – w 2022 roku

     

    Po porażce 23-latki z Madison Keys pojawiło się pytanie, jaki będzie jej dalszy plan na nadchodzące tygodnie. Odpowiedzi udzieliła przedstawicielka sztabu Igi Świątek – jej PR managerka Daria Sulgostowska. – Kolejne turnieje w kalendarzu startowym to Doha i Dubaj – przekazała Radiu Zet. Tym samym nasza reprezentantka odpuści sobie start w turniejach WTA 500 w Linzu oraz Abu Zabi

     

    Oficjalny portal WTA potwierdził te informacje. W opublikowanym komunikacie czytamy, że zarówno Iga Świątek, jak i pierwsza rakieta świata Aryna Sabalenka otwierają listy startowe obu tysięczników. Zmagania w Dosze wystartują 9 lutego, a w Dubaju – tydzień później.

     

    WTA ogłasza: Świątek i Sabalenka na listach startowych, problemy Keys

     

    Obsada tych imprez będzie topowa. Poza Polką i Białorusinką o tytuł zagrają wszystkie tenisistki, które na początku rywalizacji w Australian Open znajdowały się w TOP 10 rankingu WTA, a więc: Coco Gauff, Jasmine Paolini, mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, Jessica Pegula, Jelena Rybakina, Emma Navarro, Barbora Krejcikova oraz Daria Kasatkina.

     

    Niestety, w Dosze nie będzie mogła wystąpić triumfatorka Australian Open Madison Keys – obecnie siódma rakieta świata. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych po rywalizacji w Melbourne zmaga się z problemami zdrowotnymi.

     

    Świeżo ukoronowana mistrzyni Australian Open Madison Keys wycofała się z turnieju w Dosze przez kontuzję ścięgna, ale Amerykanka wciąż znajduje się na liście startowej imprezy w Dubaju – informuje oficjalny portal WTA. Wcześniej uraz wykluczył z gry także rodaczkę Madison Keys – Danielle Collins.

     

    Warto przypomnieć, że w ostatnich latach Iga Świątek była “królową Dohy”, wygrywając trzy poprzednie edycje tamtejszych zmagań, a teraz powalczy o czwarty z rzędu tytuł. Na liście startowej znajdują się także trzy inne byłe mistrzynie tego turnieju – Aryna Sabalenka, Victoria Azarenkaoraz Elise Mertens

  • Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowskim

    Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowskim

    Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowski

     

    W środę od godziny 21:00 fani piłki nożnej będą mogli czuć się przebodźcowani. W ramach kończącej fazę ligową 8. kolejki Champions League naraz zostanie rozegranych aż 18 meczów. Jednym z hitów będzie starcie drugiej w tabeli Barcelony z siódmą Atalantą. “Marca”, “As”, “Mundo Deportivo” i “Sport” są całkowicie zgodne co do wyjściowej jedenastki. Co to oznacza w temacie Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego?

     

    “Nigdy nie przeżyliśmy takiego wieczoru jak ten” – głosi ze środowej okładki “Marca”. Trudno się dziwić, dojdzie do wielkiej “Multiligi” w Champions League. 18 spotkań rozgrywanych jednocześnie gwarantuje wielkie emocje i ciągłe powiadomienia ze stadionów o kolejnych golach. W jednym z hitów druga na ten moment w tabeli fazy ligowej FC Barcelona zmierzy się u siebie z siódmą Atalantą, która również dzielnie walczy w czubie Serie A

     

    Media standardowo wskazały przewidywane jedenastki. Rzadko się zdarza, by wszystkie cztery najważniejsze hiszpańskie dzienniki zgadzały się do każdego nazwiska, ale teraz właśnie tak jest. Identyczny skład “wystawiła” też redakcja brytyjskiego Goal.com. Wyróżnia się jedynie gazeta “L’Esportiu”, która stawia na Fermina Lópeza zamiast Pedriego.

     

    Mundo Deportivo”, “Sport”, “Marca” i “As” są pewne, że od pierwszej minuty na konfrontację z zespołem z Bergamo wybiegną Wojciech Szczęsny, Alejandro Balde, Pau Cubarsi, Ronald Araujo, Jules Kounde, Marc Casadó, Pedri, Gavi, Raphinha, Robert Lewandowski i Lamine Yamal. Do dyspozycji Hansiego Flicka nie są Andreas Christensen, Inigo Martinez, Dani Olmo oraz kontuzjowani już od dawna Marc Bernal i Marc-Andre ter Stegen.

     

    Dziennikarze podkreślają, że Flick zastosował rotacje w ligowym meczu z Valencią, na ławce rezerwowych mecz zaczął m.in. Robert Lewandowski. Trener słusznie zinterpretował domowe spotkanie z czerwoną latarnią ligi jako dobrą okazję do dania trochę odpoczynku najważniejszym piłkarzom. Teraz “Lewy” będzie walczył o trafienie od samego początku. Z kolei między słupkami pozostanie Szczęsny. Niemiecki szkoleniowiec argumentuje, że polski golkiper ma bilans 5 meczów i 5 zwycięstw, choć trudno brać to uzasadnienie za realne. Niewykluczone, że od początku miał dużo lepszą opinię o naszym rodaku niż Inakim Peni, ale czekał na odpowiedni moment do wprowadzenia zmiany.

     

    Konfrontacja Barcelony z Atalantą ruszy oczywiście – tak jak pozostałych 17 – o godzinie 21:00. Sędzią na Montjuic będzie dobrze znany Anglik Michael Oliver. VAR obsłuży jego rodak Jarred Gillett.

     

    FC Barcelona – Atalanta: przewidywane składy. Media zgodne co do Wojciecha Szczęsnego i RobertaLewandowskiego

  • Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt”

    Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt”

    Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt

    Iga Świątek została wzięta pod lupę po tym, co zaprezentowała na kortach Australian Open. Postawę wiceliderki rankingu WTA postanowili przeanalizować eksperci “The Athletic” piszą o – jak to ujęli “trudnej prawdzie”. Ich zdaniem 23-latka wysłała w Melbourne światu jasny sygnał. Przy okazji obalony został także “zarzut” stawiany pod adresem Polki, dotyczący jej rywalizacji z Aryną Sabalenką

    Od zakończenia wielkoszlemowej rywalizacji na kortach Australian Open minęło już kilka dni, lecz wciąż nie milkną echa tego, co wydarzyło się w Melbourne. Była to bowiem pierwsza w tym sezonie okazja, by zobaczyć w walce o prestiżowe trofeum czołowe tenisistki rankingu WTA i porównać, jak spisują się po przepracowaniu kolejnego presezonu

    Po półfinałowej porażce z Madison Keys ochłonęła już Iga Świątek, która w tegorocznej edycji Australian Open wyrównała swój najlepszy wynik osiągnięty na tej imprezie w 2022 roku. Polska tenisistka nie kryje jednak, że sam awans do najlepszej czwórki turnieju stanowi dla niej rozczarowanie.

    Choć oczywiście mam niedosyt związany z samym wynikiem w Melbourne, to patrząc realnie widzimy i wiemy, jak dobrą robotę zrobiliśmy i do czego zmierzamy. Pora złapać oddech po intensywnym pre seasonie i rozpocząć projekt Middle East Swing. Do zobaczenia niedługo – napisała wiceliderka rankingu WTA w poście podsumowującym całe Australian Open.

    Australian Open. Media: Iga Świątek wysłała w świat jasny sygnał

    Mimo półfinałowej porażki Iga Świątek może mieć po występie w Melbourne spore powody do zadowolenia. Przekonują o tym chociażby eksperci renomowanego portalu “The Athletic” pisząc o “twardej prawdzie Igi Świątek” i nawiązując w ten sposób do nawierzchni, jaka pokrywa australijskie korty. Jak czytamy w podsumowaniu występu Polki, nasza tenisistka pokazała światu swoją jakość, jaką dysponuje na twardej nawierzchni.

    Zdecydowanie udowodniła, że może grać na swoim najwyższym poziomie lub zbliżyć się do niego w turnieju wielkoszlemowym na korcie twardym. To powinno być jej głównym wnioskiem z turnieju, a nie jakiekolwiek długotrwałe żale po przegranej w zaciętym półfinale. Światek wyglądała bardziej jak zawodniczka, która zdominowała WTA Tour w 2022 i 2023 roku, po serii porażek w 2024 roku, w których stała się przewidywalna i wpadała w panikę, gdy przeciwniczki – szczególnie te mocno uderzające, takie jak Keys – zaczynały grać na swoim topowym poziomie – chwali grę Igi Świątek “The Athletic”.

    Tamtejsi dziennikarze postanowili obalić także stawiany często Idze Świątek zarzut, że radzi sobie ona wyśmienicie wyłącznie na mączce, podczas gdy Aryna Sabalenka specjalizuje się głównie w grze na twardych kortach. – W turniejach WTA 1000 i innych imprezach Iga Świątek rządziła tak, jak na mączce. Od swojego pierwszego triumfu w Rolandzie Garrosie w 2020 roku, wygrała 82 procent spotkań na tej nawierzchni, zdobywając 12 tytułów. W tym samym czasie odsetek zwycięstw Aryny Sabalenki wyniósł 75 procent, przy 10 tytułach. Znacznie przewyższyła Świątek na twardym korcie w Wielkim Szlemie, ale ich ogólny bilans pokazuje, że jakakolwiek charakterystyka ich rywalizacji sprowadzona do starcia specjalistki od mączki ze specjalistką od twardych kortów jest daleka od prawdy – zaznaczono.

    Iga Świątek została pochwalona także za to, że ponownie wspięła się na swoje wyżyny, znów dominując swoje rywalki i sprawiając, że jej forhend niósł ze sobą “niszczycielski efekt”.