• Zalewski pokazał zdjęcie po debiucie. Lawina wpisów. Wszystkich przebił Grosicki

    Zalewski pokazał zdjęcie po debiucie. Lawina wpisów. Wszystkich przebił Grosicki

    Zalewski pokazał zdjęcie po debiucie. Lawina wpisów. Wszystkich przebił Grosicki

    Nicola Zalewski niedługo po dołączeniu do Interu Mediolan zaliczył udany debiut w nowym klubie. Po meczu umieścił na Instagramie post, który wywołał lawinę komentarzy. Show skradł jednak Kamil Grosicki.

     

    Derby Mediolanu zawsze wzbudzają emocje, a tym razem miały szczególne znaczenie dla polskich kibiców. W barwach Interu występuje Piotr Zieliński, a w sobotę do drużyny dołączył Nicola Zalewski, wypożyczony z Romy. Obaj niedzielne spotkanie z AC Milanem rozpoczęli na ławce rezerwowych, ale otrzymali swoje szanse.

     

    Zalewski pojawił się na boisku w 76. minucie, debiutując w koszulce Interu (Zieliński wszedł nieco wcześniej). Trudno było sobie wymarzyć lepszy początek. W doliczonym czasie gry 23-latek popisał się znakomitą asystą, po której Stefan de Vrij strzelił bramkę na wagę remisu 1:1.

     

    Pomocnik reprezentacji Polski szybko dał się tym samym poznać kibicom Interu, ale też trenerowi Simone Inzaghiemu. Szkoleniowiec po meczu stwierdził wprost, że Zalewski ma umiejętności, których brakowało Interowi. Sam zawodnik również był bardzo zadowolony z udanego debiutu w nowym klubie.

     

    Swoją radością, ale też towarzyszącymi w ostatnim czasie emocjami, 23-latek podzielił się w mediach społecznościowych. Zalewski dodał na Instagramie zdjęcie, na którym świętuje wraz z de Vrijem i Inzaghim bramkę dla Interu. “PRZEŻYJ TO!” – skwitował w opisie.

     

    Post naszego piłkarza i jego postawa w niedzielnym debiucie spotkały się z uznaniem kibiców, ale też innych reprezentantów Polski. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod postem pomocnika. “Zalewskiiiiii” – skwitował Matty Cash. “Bravo” – podsumował z kolei Bartosz Salamon.

     

    Komentarze z gratulacjami umieścili również m.in. Krzysztof Piątek i Jakub Moder. Wszystkich przebił jednak Kamil Grosicki. “Mamamia” – napisał zawodnik Pogoni Szczecin, dołączając emotikony ognia i oklasków.

  • Wojciech Szczęsny odpowiedział Hansiemu Flickowi. A Hiszpanie i tak widzą problem

    Wojciech Szczęsny odpowiedział Hansiemu Flickowi. A Hiszpanie i tak widzą problem

    Wojciech Szczęsny, polski bramkarz FC Barcelony, odniósł się do decyzji trenera Hansiego Flicka, który konsekwentnie stawia na Inakiego Penę jako pierwszego golkipera drużyny. Szczęsny, który dołączył do Barcelony w październiku 2024 roku po zawieszeniu kariery, wciąż czeka na swój debiut w barwach “Blaugrany”.

     

    W rozmowie z Mateuszem Święcickim z Eleven Sports, Szczęsny przyznał: “Nie wiem, kiedy zagram. Od początku mówiłem, że muszę najpierw wrócić do formy i to było najważniejsze. Teraz czuję się już w pełni gotowy do gry, jeśli chodzi o przygotowanie mentalne i fizyczne”. Dodał również: “Nie ukrywam, że gdybym był trenerem tego klubu, to zagrałbym dokładnie tyle samo meczów, ile zagrałem do tej pory. Trudno być mi sfrustrowanym sytuacją, z którą się w 100 procentach zgadzam” .

     

    Hiszpańskie media zwracają uwagę na rosnące napięcie związane z obsadą bramki Barcelony. Portal El Nacional donosi, że Szczęsny jest niezadowolony ze swojej roli rezerwowego i oczekiwał większej liczby minut na boisku. Według źródeł bliskich zawodnikowi, Polak zastanawia się, czy decyzja o powrocie do profesjonalnego futbolu była słuszna, jeśli miałby pełnić jedynie rolę zmiennika .

     

    Trener Hansi Flick podkreśla jednak, że ma do dyspozycji dwóch znakomitych bramkarzy. Po jednym z meczów stwierdził: “Mamy dwóch fantastycznych bramkarzy” .

     

    Sytuacja w bramce Barcelony pozostaje dynamiczna. Choć Inaki Peña cieszy się zaufaniem trenera, doświadczenie Szczęsnego może okazać się kluczowe w nadchodzących, bardziej wymagających spotkaniach. Kibice z niecierpliwością czekają na decyzje sztabu szkoleniowego dotyczące obsady bramki w kolejnych meczach.

     

     

     

     

  • Radykalne kroki? “Będę optował za tym, aby wycofać Polaków”

    Radykalne kroki? “Będę optował za tym, aby wycofać Polaków”

    Radykalne kroki? “Będę optował za tym, aby wycofać Polaków

     

    Już za niespełna miesiąc odbędzie się pierwszy konkurs mistrzostw świata w Trondheim. Tymczasem Polacy są daleko w polu. – Jest źle, a to będzie dla nas impreza być albo nie być – mówi WP SportoweFakty członek zarządu PZN Rafał Kot.

     

    W XXI wieku tylko dwukrotnie zdarzyło się, żeby w ciągu jednego sezonu żaden polski skoczek nie stanął na podium Pucharu Świata. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce 9 lat temu, wcześniej 17 lat temu.

     

    Czarny scenariusz wciąż może ziścić się także teraz. Jak na razie najlepsze miejsce któregokolwiek z Biało-Czerwonych to 4. lokata Pawła Wąska w Oberstdorfie sprzed tygodnia.

     

    Tymczasem Rafał Kot pod koniec stycznia przekonywał, że kadra Thomasa Thurnbichlera przywiezie przynajmniej jeden medal z Trondheim (więcej -> TUTAJ). Czasu coraz mniej, bo pierwszy konkurs odbędzie się już 2 marca.

     

    – Nie wycofuję się z tych słów. Wciąż wierzę w poprawę Polaków. To dla nas szalenie ważna impreza, właściwie z gatunku takich “być albo nie być”. Po prostu musimy przywieźć ten medal. Nie skreślałbym reprezentacji. Sytuacja jest zła, nie czarujmy się. Z drugiej strony, mamy miesiąc. Paweł na pewno będzie w wyższej formie niż w Willingen, a w niedzielę jego pierwszy skok, po którym zajmował miejsce w czołowej dziesiątce, i tak był naprawdę udany – mówi WP SportoweFakty członek zarządu PZN Rafał Kot

     

    Po kompromitacji Biało-Czerwonych w konkursie drużyn mieszanych Kot zapowiadał, że ewentualne niepowodzenie w Willingen zmusi polski obóz do zdecydowanych kroków (więcej -> TUTAJ). Nawiązaliśmy do tej rozmowy.

     

    – Przyznaję, że nie chciałem wtedy wyprzedzać faktów, a teraz temat odżył. Po pierwsze, chciałbym coś uściślić. Nie jestem osobą decyzyjną w zarządzie, mój głos jest jednym z wielu. Ja natomiast w trakcie zebrania będę optował za tym, aby wycofać Polaków z rywalizacji w Lake Placid i Sapporo – przekonuje były fizjoterapeuta reprezentacji kraju w skokach.

     

    Mistrzostwa świata bez Stocha? Czas ucieka

    Kot precyzuje, że nie chodzi o całą kadrę. Wciąż nie wiadomo, czy do Trondheim poleci Kamil Stoch. Trzykrotny indywidualny mistrz olimpijski jest pogrążony w głębokim kryzysie.

     

    Zębianin w ogóle nie pojechał do Willingen, a w bieżącym sezonie raptem dwa razy znalazł się w gronie dwudziestu najlepszych skoczków konkursu. – Sam Thomas (przyp. red. Thurnbichler) postawił sprawę jasno. Sapporo będzie dla niego ostatnią szansą, by w ogóle zapracować na powołanie – przypomina Kot

     

    – Do Stanów Zjednoczonych i Japonii wysłałbym jeszcze Maćka Kota i Kacpra Juroszka. Po co nam pozostali? Piotr Żyła jest zupełnie pogubiony, a Aleksander Zniszczoł zawodzi. Oni powinni starać się wrócić do formy w treningach indywidualnych. Żaden Polak nie walczy o nic w PŚ. Wąsek i Dawid Kubacki to według mnie jedyni skoczkowie, którzy mają pewne miejsce na wielką imprezę w Norwegii – kontynuuje ekspert.

     

    Rozczarowuje także Jakub Wolny, który niedawno zmagał się z problemami zdrowotnymi. Zresztą sam Kot apelował, aby traktować go ze zrozumieniem (więcej -> TUTAJ). – Liczyłem, że już teraz to będzie inaczej wyglądało. Kuba jest w stanie odlecieć tylko, gdy powieje mu pod narty. Kiepsko wygląda ten sezon w naszym wykonaniu, ale jeszcze się nie skończył. Musimy walczyć o najlepszy możliwy wynik – podsumowuje nasz rozmówca.

  • Szczęsny nagle sprowadzony na ziemię. Hiszpanie nawet się nie kryją

    Szczęsny nagle sprowadzony na ziemię. Hiszpanie nawet się nie kryją

    Wojciech Szczęsny, polski bramkarz, który niedawno ogłosił zakończenie kariery, niespodziewanie znalazł się w centrum uwagi hiszpańskich mediów. Po poważnej kontuzji podstawowego golkipera FC Barcelony, Marca-André ter Stegena, klub z Katalonii poszukiwał doświadczonego zastępcy. Wybór padł na Szczęsnego, co wywołało lawinę spekulacji i komentarzy w hiszpańskiej prasie.

     

    Kataloński dziennik “Sport” umieścił na swojej okładce pytanie: “Szczęsny czy Navas?”, sugerując, że to właśnie Polak i Kostarykanin Keylor Navas są głównymi kandydatami do zastąpienia kontuzjowanego ter Stegena. Według “Mundo Deportivo”, trener Barcelony, Hansi Flick, skłania się ku wyborowi Szczęsnego, opierając się na rekomendacji Roberta Lewandowskiego, bliskiego przyjaciela polskiego bramkarza.

     

    Popularny program “El Chiringuito” poinformował, że Szczęsny wyraził zgodę na dołączenie do Barcelony i wkrótce zostanie jej zawodnikiem. Hiszpańskie media podkreślają, że choć Polak zakończył karierę, jego forma fizyczna wciąż jest na wysokim poziomie, co czyni go idealnym kandydatem do zastąpienia ter Stegena.

     

    Dziennik “El Pais” zwraca uwagę, że Szczęsny był najlepszym wyborem spośród dostępnych bramkarzy bez kontraktu, a jego doświadczenie i niedawne występy w Juventusie oraz na mistrzostwach Europy przemawiają na jego korzyść.

     

    Kibice Barcelony mają mieszane uczucia wobec tego transferu. Niektórzy uważają, że sprowadzenie doświadczonego bramkarza jest konieczne, podczas gdy inni woleliby dać szansę wychowankowi klubu, Inakiemu Penie. Hiszpańskie media sugerują jednak, że Szczęsny ma duże szanse na wywalczenie miejsca w podstawowym składzie, zwłaszcza po ostatnich niepewnych występach Peny.

     

    Oficjalne ogłoszenie transferu Szczęsnego do Barcelony nastąpiło na początku października 2024 roku. Polak podpisał kontrakt do końca sezonu, z możliwością przedłużenia w zależności od stanu zdrowia ter Stegena. Hiszpańskie media podkreślają, że tak szybkie i zdecydowane działanie klubu w obliczu kontuzji podstawowego bramkarza jest godne pochwały.

     

    Obecnie Szczęsny przygotowuje się do debiutu w barwach Barcelony, który może nastąpić już 20 października w meczu ligowym przeciwko Sevilli. Jego forma i doświadczenie mają być kluczowe w nadchodzących ważnych spotkaniach, w tym w starciach z Bayernem Monachium i Realem Madryt.

     

    Hiszpańskie media nie kryją swojego entuzjazmu wobec tego transferu, podkreślając, że Szczęsny wniesie do drużyny nie tylko umiejętności bramkarskie, ale także doświadczenie i pewność siebie, które mogą okazać się bezcenne w kluczowych momentach sezonu.

     

     

  • PGE wspiera polski sport. “To część misji”

    PGE wspiera polski sport. “To część misji”

    PGE wspiera polski sport. “To część misji”

     

    Polska Grupa Energetyczna (PGE) od lat angażuje się w rozwój polskiego sportu, wspierając zarówno profesjonalnych zawodników, jak i młodzieżowe inicjatywy. Firma podkreśla, że sponsoring sportowy to nie tylko forma promocji, ale przede wszystkim realizacja misji społecznej, której celem jest budowanie silnej i zdrowej wspólnoty.

     

    Szeroki zakres wsparcia

     

    PGE jest sponsorem wielu czołowych polskich drużyn i wydarzeń sportowych. Wśród nich znajdują się:

     

    PGE Skra Bełchatów – jeden z najbardziej utytułowanych klubów siatkarskich w Polsce,

     

    PGE Vive Kielce (obecnie Industria Kielce) – wielokrotny mistrz Polski w piłce ręcznej,

     

    Reprezentacja Polski w rugby – dyscyplina zyskująca coraz większą popularność w kraju,

     

    Tour de Pologne – najbardziej prestiżowy wyścig kolarski w Polsce,

     

    Młodzieżowe akademie sportowe – programy wspierające rozwój młodych talentów.

     

     

    To tylko część projektów, w które angażuje się koncern. Współpraca z klubami i organizacjami sportowymi obejmuje nie tylko finansowanie, ale także działania edukacyjne i promocyjne.

     

    Sport jako element misji społecznej

     

    Przedstawiciele PGE podkreślają, że inwestowanie w sport to coś więcej niż sponsoring. – „To część naszej misji. Chcemy wspierać polski sport na różnych poziomach, zarówno zawodowym, jak i amatorskim. Uważamy, że aktywność fizyczna i sportowa rywalizacja odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu wartości, takich jak determinacja, praca zespołowa i zdrowy tryb życia” – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE.

     

    Firma od lat prowadzi programy wspierające młodzież i dzieci, zachęcając ich do aktywności fizycznej. W ramach tych inicjatyw organizowane są m.in. turnieje piłkarskie, siatkarskie czy lekkoatletyczne, które pomagają młodym zawodnikom rozwijać swoje umiejętności i marzyć o profesjonalnej karierze.

     

    Inwestycje w infrastrukturę sportową

     

    PGE angażuje się również w rozwój infrastruktury sportowej. Przykładem jest modernizacja PGE Narodowego – największego stadionu w Polsce, który gości najważniejsze wydarzenia piłkarskie, koncerty oraz imprezy masowe. Firma wspiera także lokalne obiekty sportowe, co pozwala na rozwój sportu na poziomie regionalnym.

     

    PGE i sport – przyszłość współpracy

     

    Zaangażowanie PGE w polski sport z pewnością nie zakończy się w najbliższym czasie. Koncern planuje dalsze inwestycje w różne dyscypliny, zarówno te popularne, jak i niszowe, które potrzebują większego wsparcia. – „Naszym celem jest nie tylko wspieranie najlepszych, ale także pomoc w rozwoju młodych talentów, którzy w przyszłości będą reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej” – dodaje prezes Dąbrowski.

     

    Dzięki takiej strategii PGE umacnia swoją pozycję jako lider w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu, jednocześnie przyczyniając się do budowy silnego polskiego sportu.

     

     

  • Mocne słowa Włochów o Zalewskim. Piszą wprost po debiucie Polaka

    Mocne słowa Włochów o Zalewskim. Piszą wprost po debiucie Polaka

    Mocne słowa Włochów o Zalewskim. Piszą wprost po debiucie Polak

     

    Nicola Zalewski nie dość, że bardzo szybko zadebiutował w barwach Interu Mediolan, to jeszcze zanotował asystę przy bramce dającej mistrzom Włoch remis w derbach stolicy Lombardii. Polak został okrzyknięty bohaterem i bardzo możliwe, że już teraz zapracował sobie na większą liczbę minut na boisku w drugiej połowie sezonu. “La Gazzetta dello Sport” oceniła jego występ, używając daleko idących wniosków.

     

    Ostatnie ligowe Derby della Madonnina w tym sezonie nie układały się po myśli Interu Mediolan aż do samej końcówki spotkania. W trzeciej doliczonej minucie do drugiej połowy Stefan de Vrij strzelił gola na 1:1 po asyście debiutującego Nicoli Zalewskiego.Kiedy reprezentant Polski przechodził na wypożyczenie z AS Roma do Interu Mediolan, wielu kibiców, zarówno w Polsce, jak i we Włoszech, uważało, że to zły ruch. Że Polak będzie siedział na ławce i nie zrobi kolejnego kroku naprzód. Początek jego przygody na Stadio Giuseppe Meazza jest więc zaskakująco dobry.

     

    Simone Inzaghi rzucił Nicolę Zalewskiego na bardzo głęboką wodę. Polak w ostatnich miesiącach bardzo mało grał w piłkę i nie miał rytmu meczowego ze względu na swoje problemy w AS Roma. Trudno było więc oczekiwać, że jego debiut w derbach Mediolanu, pod tak wielką presją, będzie udany. A jednak

     

    Przełom w karierze Zalewskiego. Inzaghi odbuduje jego karierę? Włosi pod wrażeniem

     

    Włoski szkoleniowiec uwierzył w Polaka i sprawił, że ten będzie wspominał swój debiut w Interze Mediolan jeszcze bardzo długo. Nicola Zalewski okazał się bohaterem drużyny, notując asystę przy golu Stefana de Vrija. Inter ostatecznie zremisował 1:1 po golu w ostatniej minucie meczu. Według “La Gazzetta dello Sport” Simone Inzaghi może być tym człowiekiem, który, mówiąc trenerskim slangiem, “odgruzuje” reprezentanta Polski, czyli odbuduje jego karierę, poprzez włączenie go z powrotem do gry na wysokim poziomie. Mało tego. Według włoskich dziennikarzy transfer Polaka może okazać się bardzo ważny w kontekście walki o mistrzostwo. Już sam tytuł artykułu mówi wiele: “Walka o mistrzostwo, Conte musi być ostrożny. Jeśli Inzaghi sprawi, że Zalewski też odleci…”

     

    Simone Inzaghi znany jest z tego, że potrafi odbudowywać piłkarskie kariery. Tak zrobił np. z Hakanem Calhanoglu, który pod wodzą Włocha zaczął prezentować najwyższą życiową formę. Możliwe, że Nicola Zalewski również bardzo skorzysta na pracy z nim.

     

    Jak widać, Włosi po debiucie Polaka w Interze Mediolan są bardzo dobrej myśli, co do jego dalszej kariery. Nicola Zalewski w nowym klubie będzie rywalizował o miejsce w składzie z samym Federico Di Marco, ale może, dzięki znakomitemu debiutowi, Simone Inzaghi uwierzy w niego jeszcze bardziej i kariera reprentanta Polski w końcu wskoczy na właściwe tory.

  • Wygwizdano hymn USA w NBA! Kibice mają dość Trumpa

    Wygwizdano hymn USA w NBA! Kibice mają dość Trumpa

    Wygwizdano hymn USA w NBA! Kibice mają dość Trump

     

    Podczas meczu NBA w Toronto kibice Raptors wygwizdali hymn Stanów Zjednoczonych, wyrażając swój sprzeciw wobec wprowadzenia przez USA ceł na towary z Kanady.

     

    W niedzielnym spotkaniu pomiędzy Toronto Raptors a Los Angeles Clippers w Scotiabank Arena kibice gospodarzy zareagowali gwizdami podczas odgrywania hymnu USA. Wcześniej oklaskami nagrodzili występ 15-letniej piosenkarki, a hymn Kanady został przyjęty z entuzjazmem.

     

    Gwizdy były reakcją na nałożenie przez administrację prezydenta Donalda Trumpa ceł na kanadyjskie produkty, co wywołało napięcia handlowe między obydwoma krajami. Spór dotyczy między innymi ceł na stal, aluminium oraz produkty energetyczne.

     

    Podobne protesty miały miejsce podczas sobotnich meczów hokejowej ligi NHL w Ottawie i Calgary, gdzie kibice również wygwizdali hymn Stanów Zjednoczonych. Niezadowolenie społeczne w Kanadzie narasta w obliczu zaostrzających się relacji handlowych z USA

     

    W odpowiedzi na działania Stanów Zjednoczonych premier Kanady Justin Trudeau zapowiedział podjęcie kroków w celu ochrony gospodarki kraju, w tym nałożenie ceł odwetowych na amerykańskie towary. Spór handlowy wpływa na relacje między sąsiadami i budzi obawy o dalszą eskalację konfliktu.

     

    Głośno po decyzji Trumpa

     

    Przypomnijmy, że Donald Trump objął Kanadę oraz Meksyk stawką 25-proc., a Kanadę dodatkowo 10-proc. na ropę naftową. Z Kanady i Meksyku pochodzi łącznie 70 proc. importowanej przez USA ropy naftowej. Przy tym 60 proc. amerykańskiego importu ropy pochodzi z Kanady.

     

    Cła na towary amerykańskie wartości 30 mld CAD wejdą w życie we wtorek 4 lutego, a pozostałe, na towary wartości 125 mld CAD – w ciągu kolejnych 21 dni. Czas ten kanadyjskie firmy mają wykorzystać na znalezienie alternatywnych dostawców.

     

    Kanada planuje też inne działania, takie jak ograniczenia eksportowe minerałów krytycznych i ropy do USA oraz zablokowanie amerykańskim firmom możliwości uczestniczenia w przetargach na kanadyjskie zamówienia publiczne.

  • Robert Lewandowski bohaterem, znowu o nim głośno. Dał FC Barcelona nadzieję

    Robert Lewandowski bohaterem, znowu o nim głośno. Dał FC Barcelona nadzieję

    Robert Lewandowski bohaterem, znowu o nim głośno. Dał FC Barcelona nadziej

     

    FC Barcelona nie mogła pozwolić sobie na wpadkę podczas niedzielnego spotkania z Deportivo Alaves. Dzień wcześniej Real Madryt sensacyjnie przegrał z Espanyolem, więc pojawiła się okazja do ponownego podłączenia się do walki o mistrzostwo Hiszpanii. Mecz długo nie szedł po myśli “Blaugrany”, ale w drugiej połowie na ratunek przyszedł Robert Lewandowski. To gol Polaka zapewnił drużynie bezcenne trzy punkty i przez to 36-latek pojawił się na okładkach kilku czołowych dzienników w kraju.

     

    Robert Lewandowski jako jedyny trafił do siatki w meczu z Deportivo Alaves (1:0). Hiszpanie nie mają wątpliwości, że niedzielne zwycięstwo może okazać się przełomowe w walce o tytuł mistrza La Ligi.

     

    Męczarnie FC Barcelona z Baskami, Lewandowski skruszył mur

     

    Dla FC Barcelona bieżący sezon ligowy to sinusoida. Pod wodzą Hansiego Flicka zespół zaczął fenomenalnie, rozbijając kolejnych rywali i wysuwając się na prowadzenie w tabeli. Po tym, jak “Blaugrana” wygrała na Santiago Bernabeu 4:0, wydawało się, że nikt w Hiszpanii nie będzie w stanie jej powstrzymać. Zatrzymała się sama. Seria wpadek ze znacznie niżej notowanymi rywalami sprawiła, że na przestrzeni kilku tygodni FC Barcelona nie tylko straciła przewagę, ale sama musiała patrzeć na plecy obu rywali ze stolicy. Dlatego też nie mogła zmarnować “prezentu”, jaki sprawili jej w sobotę przeciwnicy zza miedzy. Espanyol sensacyjnie pokonał liderujący Real Madryt (1:0), co otworzyło “Blaugranie” możliwość do złapania kontaktu. Trzeba było tylko pokonać Deportivo Alaves.

     

    A Baskowie okazali się piekielnie trudnym rywalem, zwłaszcza w pierwszej połowie. Chociaż skupiali się na przeszkadzaniu przeciwnikom, to wystarczyło, by do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Dopiero po zmianie stron gospodarzom udało się znaleźć sposób na wrogą defensywę. Remedium na problemy znalazł Robert Lewandowski, który w 61. minucie idealnie się ustawił i strzelił jedyną bramkę w meczu.

     

    Ten wynik sprawił, że FC Barcelona traci już zaledwie trzy punkty do Atletico i cztery do Realu. A już w najbliższą sobotę obaj przeciwnicy zmierzą się w derbach Madrytu

     

    Lewandowski wlał w serca kibiców nadzieję. “Wierzą”

     

    Nic dziwnego, że w poniedziałek Lewandowski był bohaterem trzech największych katalońskich dzienników – w każdym z nich trafił na okładkę. Na łamach “Mundo Deportivo” Polak dzieli ją z Lamine’em Yamalem, innym bohaterem niedzielnego starcia. Dziennikarze zachwycają się, że “Blaugrana” wróciła do walki w La Lidze. Podkreślają, że bez kluczowej akcji młodego Hiszpana nie byłoby “decydującego strzału” Lewandowskiego, który sprawia, iż zespół wywarł presję na madryckich rywalach

     

    Z kolei w “Sporcie” 36-latek znalazł się na okładce już samotnie, a tytuł “Wierzą” dobitnie pokazuje nastroje panujące w szatni drużyny Flicka. Doceniono nie tylko trafienie doświadczonego napastnika, ale i ciężką pracę, jaką trzeba było włożyć w wygraną. W podobnym nastroju są dziennikarze z redakcji “L’Esportiu”, którzy rozradowanego “Lewego” opatrzyli słowami: “już tu jesteśmy”. Według nich kapitan reprezentacji Polski “rozwiązał bezbarwne spotkanie” swoim trafieniem.

     

    Z pewnością wydarzenia ubiegłego weekendu wlały w serca piłkarzy i kibiców nadzieję na tytuł mistrzowski. Zanim jednak FC Barcelona wróci do gry w lidze, czeka ją pojedynek w ćwierćfinale Pucharu Króla. W czwartek 6 lutego zmierzy się na wyjeździe z Valencią CF. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 21:30.

  • Transparent o Nowackiej na całą Żyletę. Oto co zrobili kibice Legii

    Transparent o Nowackiej na całą Żyletę. Oto co zrobili kibice Legii

    Transparent o Nowackiej na całą Żyletę. Oto co zrobili kibice Legii

    W ostatni dzień stycznia do gry wróciła ekstraklasa! W niedzielne popołudnie spotkanie 19. kolejki rozpoczęła Legia Warszawa, która na własnym stadionie mierzy się z Koroną Kielce. Tymczasem na Żylecie kibice wywiesili wymowny transparent nawiązujący do słów wypowiedzianych niedawno przez Barbarę Nowacką. Przekaz był naprawdę ostry.

     

    Legia Warszawa zimę spędziła na czwartym miejscu w ekstraklasie z 32 punktami na koncie. W pierwszym spotkaniu rundy wiosennej drużyna prowadzona przez Goncalo Feio mierzy się u siebie z Koroną Kielce, czyli jednym z głównych kandydatów do spadku. Stołeczny klub liczy na zwycięstwo, które pozwoliłoby zmniejszyć straty do pierwszego Lecha Poznań.

     

    Kibice Legii nie wytrzymali. Tak “odpowiedzieli” Nowackiej

     

    W pierwszej połowie to goście niespodziewanie wyszli na prowadzenie. “I mamy 1:0 dla Korony! Augustyniak stracił piłkę po podaniu od Kobylaka, a potem najsprytniejszy okazał się Adrian Dalmau!” – pisał w relacji na żywo Aleksander Bernard ze Sport.pl.

     

    Atmosfera na stadionie przy ul. Łazienkowskiej jest gorąca nie tylko ze względu na boiskowe wydarzenia, ale również przez zachowanie kibiców. Ultrasi Legii na jednej z trybun (Żylecie) wywiesili wulgarny transparent odnoszący się do ostatnich wydarzeń ze świata polityki. Był on skierowany do ministerki edukacji Barbary Nowackiej.

     

    “Nowacka, chcieliśmy napisać, że jesteś w porządku, ale przejęzyczyliśmy się i dlatego jest napisane, że jesteś antypolską k***ą” – czytamy na kontrowersyjnym transparencie. Szyld ten odnosił się rzecz jasna do słów, jakich w ostatnim czasie dopuściła się ministerka edukacji.

    https://x.com/LegiaNet/status/1886092343951938020

    – Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady – powiedziała Nowacka, co oburzyło opinię publiczną, ekspertów, internautów i – jak się okazało – kibiców. Tłumaczenia 49-latki o przejęzyczeniu na niewiele się zdały. Zostały po prostu wyśmiane.

     

    – Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady – powiedziała Nowacka, co oburzyło opinię publiczną, ekspertów, internautów i – jak się okazało – kibiców. Tłumaczenia 49-latki o przejęzyczeniu na niewiele się zdały. Zostały po prostu wyśmiane.

    https://x.com/DudekPL4/status/1885462882030149767

  • Zaczyna się koszmar Igi Świątek. Wszystko przez 10 punktów Aryny Sabalenki

    Zaczyna się koszmar Igi Świątek. Wszystko przez 10 punktów Aryny Sabalenki

    Po 50 tygodniach panowania na szczycie rankingu WTA, Iga Świątek ustąpiła miejsca Arynie Sabalence. Białorusinka objęła prowadzenie z przewagą zaledwie 10 punktów nad Polką, co wywołało spore zaskoczenie w świecie tenisa.

     

    Decydujące okazały się ostatnie turnieje, w których Świątek nie brała udziału, rezygnując z występów w Seulu, Pekinie, Tokio i Wuhan z powodów osobistych oraz zmian w sztabie trenerskim. W tym czasie Sabalenka sukcesywnie gromadziła punkty, zmniejszając dystans do Polki.

     

    Obecnie Aryna Sabalenka ma 9706 punktów, podczas gdy Iga Świątek zgromadziła 9665 punktów. Ta minimalna różnica podkreśla, jak zacięta jest rywalizacja na szczycie kobiecego tenisa.

     

    Przed Igą Świątek stoi teraz wyzwanie odzyskania pozycji liderki. Kluczowe będą nadchodzące turnieje, w których Polka będzie miała okazję odrobić straty i ponownie objąć prowadzenie w rankingu WTA.